Od znajomości do przyjaźni...

15.07.15, 12:34
Tworzymy jakąś społeczność, nawiązują się znajomości, które z biegiem czasu mogą przeistoczyć się w przyjaźń. Wychodzimy zza kulis forum, spotykamy się w realu, czasem napotykamy sie z rozczarowaniem, zderzenie wirtuala z realem nie wytrzymuje próby czasu. Internet, to mieszanina różnych ludzi, różnych poglądów i zachowań. Jedne akceptujemy, z innymi natychmiast żegnamy się. Przytoczę słowa Lezia sprzed kilku lat, kiedy po spotkaniu dość licznej grupy forumowiczów stwierdził, że takie spotkania pozwalają oddzielić nam ziarno od plew. Może słowo przyjaźń należałoby zamienić na..sympatię, dobrą znajomość.
Nie jesteśmy tu od wczoraj, każdy ma jakies doświadczenia w tej dziedzinie....
od siebie powiem, że możliwa jest przyjaźń, dużo plew spadło, ale i ziarenko zostało...
lecz taka przyjaźń rodzi sie długo i powoli...
Dobrego dnia smile
    • cambria1.2 Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 12:38
      Sama na razie niewiele mam do napisania (zbyt krótki staż na forach). Ci, których nieśmiało nazywam forumowymi przyjaciółmi, "mieszkają" głównie w sieci. Udało mi sie spotkać "w realu" 3 osoby. Nie żałuję żadnego spotkania, a jednego w szególności smile Wpadki? Tak, były, ale na szczęście te znajomości zaczęły się w "nierealu" i tutaj spokojnie sobie sczezły...
    • to_ja_pisze Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 14:05
      net to net
      Takie mam założenie i będę się tego trzymać, choć czasami naprawdę bardzo mocno kusi, żeby jednak kogoś poznać. Dawno temu poznałam trochę osób z netu i z perspektywy czasu widzę, że byłam nieziemsko naiwna, wręcz kosmicznie- zakładając, że ludzie mają zawsze dobre intencje.
      Lubię pisać, lubię jak ludzie bawią się słowem choć często zamiast zabawy odbywa się wzajemne szczucie (staram się unikać takich sytuacji gorzej jak ludzie się zmówią i wybiorą sobie ofiarę w myśl zasady nic co ludzkie nie jest nam obce).
      Jeżeli chodzi o znajomości z netu to jakby nie patrzeć jest to ogromna niewiadoma, totalna przypadkowość,. Mi się już nie chce tracić czasu.
      • cambria1.2 Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 14:23
        Toja, lepiej czasem przemóc sie i spotkać, żeby rozwiać wątpliwości. Ale to tylko w tych najbardziej "kuszących" przypadkach. I cudzysłów jest nieprzypadkowy wink
        • to_ja_pisze Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 15:51
          Powiedzmy, że mam podobnie jak Lili, ze ludzie raczej mnie męcząwink

          Jak poznam kogoś nowego to pogadam, pośmieję się i to mi wystarcza, nie potrzebuje wielkich psiapsiół bo po ostatniej, która mi z buciorzyskami wchodziła do życia-podziękować.
          • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:11
            Hm.. w necie siedzą ludzie, po drugiej stronie monitora...
            lecz często zdarza się, że udają, pozują, szukają dowartościowania, lecz to się sprawdza na krótką metę...Prędzej, czy później prawdziwe 'ja' i tak wyjdzie...karmią drugą osobę istna magią słowa, ktoś łyka, jak żaba muł...wierzy, ufa takiej internetowej hienie..a później..różnie z tym bywa...chyba, że zapali się w odpowiednim czasie czerwona lampka...
            Spotyka sie tu ludzi, którzy kiedys dobrymi znajomymi byli, ale coś sie zagmatwało i handlują wiadomościami z życia rodziny, żalom nie ma końca....to pozorna i kruchutka 'przyjaźń' była, dlatego nie należy szafować tym wyrażeniem...
            • to_ja_pisze Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:22
              Poznałam w sumie kilkadziesiąt osób z netu.
              To co się pisze, a co jest w realu to są dwa różne światy, ale owszem taki, a nie inny sposób wyrażania myśli może zachęcić bądź zniechęcić do poznawania kogoś.
              Osoba na której się zwiodłam była w moim normalnym, codziennym życiu kilka lat..
              Od tamtego czasu wyszłam raz poz net. Mam z tą osobą cały czas okazjonalny kontakt bo to jest bardzo przyzwoita osóbka.
              Jednakowoż mój entuzjazm i rezerwa są spore choćby z takich powodów o których piszesz.
              • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:34
                to_ja_pisze napisała:

                > Poznałam w sumie kilkadziesiąt osób z netu.
                > To co się pisze, a co jest w realu to są dwa różne światy, ale owszem taki, a n
                > ie inny sposób wyrażania myśli może zachęcić bądź zniechęcić do poznawania kogo
                > ś.
                > Osoba na której się zwiodłam była w moim normalnym, codziennym życiu kilka lat.
                > .
                > Od tamtego czasu wyszłam raz poz net. Mam z tą osobą cały czas okazjonalny kont
                > akt bo to jest bardzo przyzwoita osóbka.
                > Jednakowoż mój entuzjazm i rezerwa są spore choćby z takich powodów o których p
                > iszesz.

                Owszem dwa światy, ale to nie powód, by traktować net, jak teatr i odgrywać w nim jakąś tam rolę.....wiesz...słowem też można człowieka skrzywdzić....
                • to_ja_pisze Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:45
                  Internet w formie portali społecznościowych, gdzie ludzie nie są anonimowi też niesie zagrożenia bo np. klasa na FB kogoś gnoi i zaczyna się cyrk, czasami kończy się samobójstwami.

                  Rozmawiając z kimś w necie na forach nie przyjmuję wszystkiego jak leci.
                  Zakładam, że facet z którym paplam to może jest jednak babka wink

                  Na nic nie ma reguły. Poznasz kogoś w realu, a potem i tak musi się zdarzyć milion sytuacji by móc powiedzieć kim jest ten drugi człowiek.
                  • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 17:01
                    Zwłaszcza, że nie widać i nie słychać smile tu masz rację...
                    toto może mieć 15 lat i nosic podkoszulek z hello kitty wink
                    wystarczy, że tu tkwię, FB nie porwało mnie....
                    rozrywki tu czasem az za dość wink
    • lilith70 Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:08
      Wiesz czy z jakiejś znajomości zrodzi się przyjaźń to się okazuje w praniu, to wieloletni proces. Przecież przyjaźni nie ustala się, ktoś okazuje się naszym przyjacielem bądź nie. Tak samo w realu tak samo w necie. Jednak mieszy mnie gdy ludzie na forum od "już" uważają się za wielkich przyjaciół, czasem nawet się nie widząc i nie mogąc zweryfikować tego co znajomy o sobie opowiada z tym co jest w rzeczywistości. Czasem ludzie uznają się za netowych przyjaciół, tylko dlatego że mają podobne poglądy, czy wykazują sobie zrozumienie. Dla mnie przyjaźń to o wiele coś więcej. Mam dwóch przyjaciół w realu i nawet jeżeli jeszcze paru bliskich znajomych to tych znajomych narazie nie nazwę przyjaciółmi. W necie nie szukam niczego, nie nastawiam się, ale są ludzie z którymi mi bardziej po drodze. Jednak też nie ze wszystkimi nawiązuje bliższe relacje i się uzewnętrzniam, dlaczego? Bo nie ufam. Jednak czasem zdarza mi się poznać kogoś wyjątkowego i relacja wychodzi poza forum, nawet jeśli nie w cztery oczy, to telefonicznie itd i takie osoby mogę uznać za dobrych znajomych, których lubię, ktorych rozumiem i oni mnie. Innych też mogę lubić, ale są to relacje mimo wszystko powierzchowne. Znaleźć przyjaciela, a nawet miłość można wszędzie, nie ma na to zasady. Zależy co kto szuka i czego potrzebuje. Tylko niepotrzebnie niektórzy mylą przyjaźń ze znajomością, a potem płaczą z rozczarowania.
    • girl_42 Przyjaźń... 15.07.15, 16:17
      Właśnie ,co to jest przyjaźń. Może nadużywamy tego słowa...I tak idac za Wikipedią:
      "Przyjaźń – według Arystotelesa, jedna z cnót[1], chociaż, w przeciwieństwie do cnót kardynalnych, nie jest ona cnotą normatywną. Filozof ten twierdzi także, że istnieje kilka rodzajów przyjaźni: idealna (teleia philia, będąca wartością samą w sobie), oraz takie, z których każda ma spełniać pewien cel (przyjemność lub użyteczność).
      Większość ludzi uważa, że ich przyjaciele dobrze ich znają. Jednak badania wykazały, że w większości przypadków jest to złudzenie związane z chęcią poprawy samooceny[2]. Wierząc, że przyjaciołom zależy na nas, budujemy poczucie własnej wartości.
      Przyjaźń w kontekście socjologicznym jest silnie związana z nieprzyjaźnią. Wspólny wróg bardzo skutecznie cementuje więzi między przyjaciółmi a jednym z narzędzi służących do tego jest plotka[3]. Przyjaciele mają tendencję do wyolbrzymiania negatywnych cech swych nieprzyjaciół i pomijania ich cech pozytywnych.
      Zawieranie przyjaźni odbywa się w różny sposób, zależnie od kultury i powiązań religijnych. Niektóre przyjaźnie są zawierane poprzez zapytanie: "Czy chciałbyś/chciałabyś zostać moim przyjacielem" lub w inny podobny sposób, czasem towarzyszą temu obietnice i przysięgi. Coraz rzadziej spotykana jest formuła braterstwa krwi.
      Z badań wynika również, że przyjaźń może mieć tło genetyczne: najsilniejsze więzy łączą nas z ludźmi genetycznie do nas podobnymi[4][5]. Może to jednocześnie tłumaczyć istnienie uprzedzeń rasowych i innych form ksenofobii.
      Sam akt nawiązywania przyjaźni ma również podłoże biologiczne – jest ściśle związany z tzw. pierwszym wrażeniem. Z badań wynika, że nieświadomą decyzję o chęci bliższego poznania danej osoby podejmujemy w ciągu zaledwie 10 minut od pierwszego z nią kontaktu"

      Ja niestety nie nadaję się na netową przyjaciółkę...,brak czasu,przewlekłe zmęczenie dyskwalifikują mnie w przedbiegach. Lubię natomiast porozmawiać,realnie sie spotkać,powygłupiać. Ale mam chyba naturę kota i chadzam swoimi ścieżkami....
      Spotkania dotychczasowe dotyczace realu były -wg mojej oceny -pozytywne. I w miarę swoich i osób zainteresowanych możliwości warte powtórzeniasmile

      A dla wszystkich:

      https://img4.hostingpics.net/pics/656379mediumkdg03s55496d6188642a918322.jpg
      • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:23
        Noo, tak...wszystko pięknie, ładnie....ale chciałam zapytać..
        czy można nazwać przyjaźnią relacje tylko z gg, maila, forum?
        bo często się z tym spotykam...
        • to_ja_pisze Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:30
          Odpowiadając wprost- głupota, a jednak przypomina mi się historia jednej znajomości gadulcowo-telefonicznej (kilkuletniej), kiedy pewnego dnia zadzwonił do mnie kolega i powiedział, że nie pogadamy dzisiaj bo mu zmarła mama. Byłam dla niego ważna. Mnie bardzo ruszyło to wyznanie. Przyjaźń czy nie przyjaźń? Przechodziłam z nim żałobę na odległość. Takie kontakty są bardzo zawiłe kurde.
          • girl_42 Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:34
            Ale takie kontakty zdarzają się dziś niezmiernie rzadko. Trollostwo jednak wiedzie prym...
        • girl_42 Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:33
          Myślę,że nie,bo jednak do końca nie jesteś pewna reakcji tego kogoś po drugiej stronie. Tu czesto jest sie kim innym niż w świecie realnym.Poza tym powierzasz tej osobie swoje tajemnice,które czasem mogą ujrzeć światło dzienne a tego chyba nikt z nas nie chce. No chyba,że jeśli słyszałaś nazewnictwo "wirtualny sex" to może jest i "wirtualna przyjaźń". Nie wiem.
          • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:36
            Dobrze prawisz, Girluś...ludziom wydaje się, że są tu anonimowi...
            niestety..pozorna ta anonimowość jest...
            i mylą się ci, którzy tak twierdzą...
            • girl_42 Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:37
              Już my coś na ten temat wiemy,co nie?wink
              • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:43
                Lata bytności na forach trochę doświadczeń dołożyły smile
                przewinęło się mnóstwo różnych znajomości i pseudo przyjaźni...smile
                łyknęło kitu, płaczu, historyjek z sufitu...
                ale ja tez umiem grać...znaczonymi kartami smile))
                • girl_42 Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:45
                  rudka-a napisała:

                  > Lata bytności na forach trochę doświadczeń dołożyły smile
                  > przewinęło się mnóstwo różnych znajomości i pseudo przyjaźni...smile
                  > łyknęło kitu, płaczu, historyjek z sufitu...
                  > ale ja tez umiem grać...znaczonymi kartami smile))


                  Poniewaz ja nie potrafię wyleczyłam się kiedy bardzo bolało. To był ten moment i udało się
                  • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:47
                    girl_42 napisała:

                    > Poniewaz ja nie potrafię wyleczyłam się kiedy bardzo bolało. To był ten moment
                    > i udało się
                    >

                    A jakie jest inne wyjście?!...poszamotać się i wrócić do stanu poprzedniego...trudne, nie powiem, że nie...
          • to_ja_pisze Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:40
            Dlatego ja też mówię dokładnie tyle ile chcę powiedzieć i ani trochę więcej.

            Jeżeli w publicznej przestrzeni przyznam się do tego, że właśnie piję kawę albo że ktoś mnie kiedyś zawiódł to trudno wykorzystać wink
            • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:45
              Jest granica, której nie należy tak naprawdę przekraczać.....warto zachować coś w zanadrzu....smile
              szczerość owszem, ale nie do bólu...to tylko dla osób z którymi zje się beke soli w realu...ale i tu czasem gwarancji nie ma smile
              • to_ja_pisze Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:46
                Amen
                • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:49
                  to_ja_pisze napisała:

                  > Amen

                  można dorzucić coś jeszcze...jako ogłoszenie parafialne smile)
                  • girl_42 Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:52
                    rudka-a napisała:

                    > to_ja_pisze napisała:
                    >
                    > > Amen
                    >
                    > można dorzucić coś jeszcze...jako ogłoszenie parafialne smile)

                    A bo niektórym trzeba pysk zamknąć wink

                    https://humorek.com.pl/upload/images/large/2015/06/trzyma_za_buzie_2015-06-18_14-08-47.jpg
                    • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 17:04
                      > A bo niektórym trzeba pysk zamknąć wink

                      Można, ale to mi pachnie pyskówką...
                      zwłaszcza, że niektórym to potrzebne, jak powietrze do życia
            • girl_42 Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:45
              to_ja_pisze napisała:

              > Dlatego ja też mówię dokładnie tyle ile chcę powiedzieć i ani trochę więcej.
              >
              > Jeżeli w publicznej przestrzeni przyznam się do tego, że właśnie piję kawę albo
              > że ktoś mnie kiedyś zawiódł to trudno wykorzystać wink

              Kawę to ja piję nawet jeśli jej nie pijam wink
              • to_ja_pisze Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:47
                Powiedzmy sobie prawdę: wódkę i wino też wink
                • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:48
                  A bo to wiadomo tak naprawdę, co w tej szklaneczce jest? wink)
                  trza uwierzyć na słowo smile))))
                  • girl_42 Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:55
                    rudka-a napisała:

                    > A bo to wiadomo tak naprawdę, co w tej szklaneczce jest? wink)
                    > trza uwierzyć na słowo smile))))

                    No właśnie,bo nigdy nie wiadomo kto?,skąd? i dlaczego ? do Ciebie pisze tongue_out

                    https://humorek.com.pl/upload/images/large/2014/01/centum_dowodzenia_internetem_2013-12-21_18-49-09.jpg
                    • to_ja_pisze Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 17:18
                      https://www.tvsudecka.pl/media/artykuly/e60aa89e67c7888d35b92ae0a82fb7c4.jpg
                • girl_42 Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 16:52
                  to_ja_pisze napisała:

                  > Powiedzmy sobie prawdę: wódkę i wino też wink

                  No jak najbardziej smile
        • lilith70 Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 17:44
          Przyjaciele sie wspierają w rózny sposób, jeżeli w razie nieszczęścia wsparcie mailowe czy na gg Ci wystarczy to ok. Przyjaciele spędzają ze sobą czas, poznając się w różnych sytuacjach. Z wirtualnym znajomym tego nie ma, zatem znasz tylko pewien wyrywek tego człowieka. bo dla przykładu, masz przyjaciółke i wiesz jak zachowa się w różnych sytuacjach, gdy jest zła, gdy jest radosna, gdy jest załamana czy gdy jest pijana, albo naprawdę mocno pijana. U netowego znajomego nie poznasz tego, więc tak naprawdę nie znasz go naprawdę. Znasz tylko namiastkę jego wszystkich zachowań i emocji. Dla mnie nie ma czegos takiego jak przyjaźń wirtualna. Może byc dobra znajomość, ale nie przyjaźń. No chyba że przyjaźń wirtualna to taka właśnie nie do końca.
          Skoro jak Girlka przedstawiła definicję przyjaźni, że może być zawierana w określonym celu....no to patrząc z tego punktu widzenia może istnieć i wirtualna przyjaźń, może istnieć przyjaźń "od-do", ale ja takiej definicji nie uznaję. Przyjaźń jest na dobre i złe, w dobrych i złych chwilach, a nie w jakimś celu...dla mnie to znajomość a nie przyjaźń.
          • to_ja_pisze Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 17:55
            To było do mnie?
            • lilith70 Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 18:02
              A wiesz że już nawet nie wiem hahahhaa big_grin
              Mogłam zacytować, a teraz się pogubiłam tongue_out big_grin
              • to_ja_pisze Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 18:08
                Bo jak do mnie to dziwny wywód.

                Przede wszystkim to nie oczekuję wsparcia od ludzi z netu, których w dodatku nie znam. No chyba, że raz na pół roku chcę pokwękać że jestem przemęczona.
                Jak ktoś szuka wsparcia na gg to jest kurde no....cholernie samotny i zdesperowany.

                O znajomym pisałam w takim kontekście, że długie znajomości, gdzie tożsamość jest znana, gadasz z kimś latami codziennie bywają zawiłe i trudne w jednoznacznej ocenie. Chodziło mnie o to, że czasami to trochę popieprzone.
                • lilith70 Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 18:44
                  Czasem tak, można nawet mieć taka znajomość i mozna na jakims etapie nawet się wesprzeć np. dobrym słowem, gdy jest taka potrzeba, ale czy to zaraz przyjaźń? Wg mnie nie, nadal tylko znajomość.
                  • to_ja_pisze Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 19:06
                    Daleka jestem od szafowania wielkimi słowami. Tak w ogóle, w normalnym życiu także.

                    Z drugiej strony jak ktoś jest twoim powiernikiem w stopniu zupełnie innym niż reszta otoczenia to może być początek przyjaźni. Normalnej, realnej.
                    Ale to historia, teraz nie wchodzę w takie relacje.
                    • leziox Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 21:11
                      A ja w zasadzie lubię ludzi i nie boję się spotkań w realu. Wiem przecież dobrze że niewiele mam do ukrycia. Zakłamany nie jestem i nie muszę pamiętać co i gdzie powymyślałem.
                      Tylko najgorsza ta odległość ...
                      • lilith70 Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 21:30
                        Tu nie chodzi o wymyślanie, tylko niekoniecznie każdy ma potrzebę, nie każdy jest na tyle towarzyski, aby nawiązywać bliższe relacje ze wszystkimi, czy nawet z kimkolwiek. W realu tez staram się nie tracić czasu na znajomości bez sensu. Musze być do kogoś przekonana, żeby znajomość podtrzymywać, a obecnie mam swoich znajomych i tych co mam, jakoś mi starczają.
                        • leziox Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 21:45
                          Przecież to rozumiem.
                          De gustibus non est disputandum.
                          I wszystko jasne.
                      • to_ja_pisze Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 21:47
                        Właśnie powyciągałam trupy z szafy, zakopałam w pobliskim ogródku i też nie mam już nic do ukrycia smile
                        • leziox Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 21:49
                          Błąd. Trupy zakopuje się zawsze w ogródku sąsiada.
                          smile
                          • lilith70 Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 21:51
                            Błędem to jest szczerość wobec ludzi w necie gdy ich się nie zna, o! Co nie jest równoznaczne z kreowaniem się na kogoś innego wink
                            • leziox Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 21:54
                              Jakoś szczerości nigdy się nie bałem co nie oznacza oczywiście że zaraz zarzucam kogoś swoimi fotografiami czy numerami Pesel etc.
                              Zdrowy rozsądek jest zawsze pożądaną rzeczą.
                              • lilith70 Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 22:15
                                Ile masz tych numerów pesel?suspiciousbig_grin

                                Wy jesteście tu długo, to wiecie kto jaki jest, macie wyrobiona opinię, zatem macie do siebie inne podejście smile ja póki co, poruszam się po omacku, dopiero Was poznaję, odbieram intuicyjnie, podszeptów innych nie słucham, lubię wyrobić sobie własną opinię...dlatego tez moje podejście jest zapewne inne.
                                • to_ja_pisze Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 22:19
                                  W sumie to ja tak znowu długo tu nie jestem.
                          • to_ja_pisze Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 21:59
                            pobliski nie oznacza wcale, że mój smile
                            • leziox Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 22:06
                              Aha, no jeśli tak to pogratulować kryminalnej energii.
                              Gdy będę potrzebować pobliskiego ogródka, na pewno się do Ciebie zgłoszę.
                              • to_ja_pisze Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 22:12
                                Ok, po drugiej stronie jabłoni po której się wił wąż jest jeszcze trochę miejsca smile
                                • girl_42 Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 23:13
                                  Nie ma już węża,nie ma jabłoni...,Ewa się nawróciła wink

                                  https://klopsztanga.eu/upload/20121216151825uid193.jpg
                                  • anus-hka Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 23:17
                                    Eee oni dostali nakaz eksmisji zdaje sie big_grin
                                    • girl_42 Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 23:19
                                      To raczej my dostaliśmywink
                                      Zobacz jak byłoby tam fajniesmile
                                      • anus-hka Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 23:21
                                        smile...ale moze bez takiej sałatki smile
                                        • girl_42 Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 23:22
                                          Jedlibyśmy węże wink
                                          • leziox Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 23:29
                                            Człek jak glodny, pożre wszystko.
                                            A wąż smakuje podobnie jak kurczak.
                                            No, może deko bardziej chrupki jest.
                                          • anus-hka Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 23:30
                                            - Ewo kochanie co jesz?
                                            - Mięsko Adasiu
                                            - Skąd masz?
                                            - Przypełzłosmile
                                            • leziox Re: Od znajomości do przyjaźni... 15.07.15, 23:54
                                              No, gdyby węża wtedy zżarli to może byśmy do tej pory mogli się w raju nudzić do śmierci.
                                              A tak - to wyjrzyjcie przez okno...
                                              • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 00:01
                                                A gdzie Wy Niebożęta...do raju chcecie???? wink
                                                toż będzie powtórka z przeszłości!...
                                                rozniesiecie w jasną choliere ten raj..
                                                lepiej zostać tu....wink)))
                                                • anus-hka Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 00:04
                                                  a jakże...chciała by dusza do raju big_grin
                                                • leziox Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 00:07
                                                  A ten kurwa jebany Uszatek- Miś to też jakiś najebany albo po dragach.
                                                  Ryżaaaaaaaaa!!!!Z kim ty się zadajesz?!
                                                  • lilith70 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 00:17
                                                    No padłam i się nie podniese big_grin Ty jednak jesteś szurnięty big_grin
                                                  • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 00:29
                                                    big_grinbig_grin hahahaaaa big_grin był tu taki nick szurnięty misiu big_grin
                                                    toż mój misiek - całuśnik jest....może i na haju.....kto go tam wie big_grin
                                                  • lilith70 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 00:34
                                                    lepiej się przyznaj co mu dolewasz smile
                                                  • leziox Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 00:45
                                                    Ryża tego nie zrobi bo zara się u niej zamelduje CBS' albo jaka podobna tej instytucja.
                                                    Lepiej mordę w kubel trzymać co się robi z misiem i po czym.
                                                  • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 09:15
                                                    Ale miałeś noooosa! smile) aż mi neta wcięli w nocy....
                                                    misio cos tam sobie wciąga, ukrytego w kfffiatku wink)
                                                    nie chciał sie podzielić, to skąd mam wiedzieć co to za pieroństwo tam siedzi wink)
                                                  • cambria1.2 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 10:11
                                                    Bo może kfiat to czosnek niedźwiedzi, i tak jakoś niezręcznie podsuwać go damie wink Nawet jak się jest jebanym Uszatkiem-Misiem big_grin
                                                  • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 10:14
                                                    Poszedł po bandzie z tym Misiem big_grin
                                                  • cambria1.2 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 10:20
                                                    I zamilkł, zauważyłaś Rudko? Może, może... nuszka mu siem omsknęła i ... spadł z bandy?
                                                  • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 10:25
                                                    Gdyby tak się nie daj Panie stało, to natychmiastowa ewakuacja wszystkich....
                                                    latające taborety, nóżki od stołu i inne atrakcje zapewnione smile))
                                                    wink)
                                                  • cambria1.2 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 10:29
                                                    Uuuuuuh! Aż taaaak?
                                                  • cambria1.2 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 10:30
                                                    No ja nie wiem. Ten kot do góry dnem wcale nie lepszy od uszatego... suspicious
                                                  • anus-hka Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 10:40
                                                    suspicious...Misiowi sie oczko obsunęło ...i jedna nóżka bardziej...dajcie zajarać to co Wy big_grinbig_grin
                                                  • cambria1.2 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 10:42
                                                    Nie mam już crying To był przydział służobwy, do konsumpcji za biurkiem...
                                                    Moge ci coś ... wyolejowac olejkiem J&J big_grin Stawiasz na wiatroszczelnośc czy dźwiękoszczelość??
                                                  • anus-hka Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 10:47
                                                    to Szeff kiepsko dzieli...suspicious...na dźwiękoszczelność...big_grin
                                                  • cambria1.2 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 10:52
                                                    Się zrobi smile Najwyżej założysz wąteczek w Pralni, jakby jakieś zastrzeżenia były suspicious
                                                  • leziox Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 11:48
                                                    Szef nic nie dzieli, nie ma tu na krzywy ryj, nawet wazeliny czy olejku.
                                                    Wystarczy że udzielam lokalu, inaczej byście siedzieli pod osiedlowym katuchem i tam dyngolili denaturat, a tu proszę, jak jaśnie Państwo, cholera jasna i jeszcze narzekają, labidzą i marudzą.
                                                  • cambria1.2 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 12:45
                                                    Katuch? Jaśniej proszę wink
                                                  • anus-hka Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 12:59
                                                    Pewnie jakaś mordownia...lokalna big_grin

                                                    cambria1.2 napisała:

                                                    > Katuch? Jaśniej proszę wink
                                                  • cambria1.2 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 13:02
                                                    Aaa... Od katowni wink Jasne, jasne, jak przystało na gospodarza eleganckiej melyny należy wspomnieć i o takich alternatywach.
                                                  • leziox Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 13:06
                                                    Katuch=śmietnik.
                                                    Do katucha do katucha hopsasa!
                                                  • cambria1.2 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 13:09
                                                    Śmietniiiik? No, panie kochany... Nieee, nawet nie skomentuję tego suspicious
                                                  • anus-hka Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 13:12
                                                    No co no...jak dobry to cos na zagrychę wygrzebiesz suspicious

                                                    cambria1.2 napisała:

                                                    > Śmietniiiik? No, panie kochany... Nieee, nawet nie skomentuję tego suspicious
                                                  • cambria1.2 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 13:15
                                                    Takie lekko uleżane i lekuchno sfermentowane? Hmmm... kuchnia japońska?
                                                  • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 13:32
                                                    Właśnie przypomniałam sobie, że jestem na diecie suspicious
                                                  • anus-hka Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 13:34
                                                    Warzywka jakieś chyba sie znajdą suspicious

                                                    rudka-a napisała:

                                                    > Właśnie przypomniałam sobie, że jestem na diecie suspicious
                                                  • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 13:37
                                                    Nie wiem, czy na trzeżwo dam radę te szparagi zjeść suspicious big_grin
                                • to_ja_pisze Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 12:33
                                  W takich okolicznościach przyrody pojawia się szatan i zabiera złych ludzi, żeby zapłacili za swoje uczynki, a Wy znowu o dupach.

                                  Idę się zastrzelić.
                                  • cambria1.2 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 12:40
                                    Nie strzelaj się w chwili zwątpienia. Oddajesz wtedy duszę walkowerem.... Jak już masz robić, rób z wiarą wink
                                    • leziox Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 13:09
                                      Swięte słowa.Masz zamiar się zastrzelić ?
                                      Zastrzel najpierw kogoś kto Ci wlazł na odcisk.
                                      A potem siebie.
                                      Zawsze można sobie uprzyjemnić życie.
                                      • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 13:31
                                        Broń gotowa...z odpustu z lat chyba 80tych....ale dobrze utrzymana, może odpali wink)

                                        https://muranowcity.w.interia.pl/images/kolt.jpg
                                        • to_ja_pisze Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 14:13
                                          Dziękuję.
                                          W życiu nie czułam się taka zaopiekowana.
                                      • to_ja_pisze Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 14:14
                                        Może to było trochę kwaśne, ale chyba przesadzasz tongue_out

                                  • lilith70 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 19:24
                                    No cóz Ewa nie była zbyt ogarnięta, co innego Lilith, świat by wyglądał zupełnie inaczej tongue_out hahahah
                                    • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 20:27
                                      To znacy jaaaak? suspicious smile))))))) https://emoty.blox.pl/resource/lol.gif
                                      • lilith70 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 21:00
                                        ech nie powiem big_grin ale ani emancypantki ani feministki nie miałyby nic do roboty big_grin
                                        • leziox Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 21:21
                                          Naturalnie.
                                          W dyktaturach można być rozstrzelanym nawet za feminizm.
                                          • lilith70 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 21:29
                                            ale ja nie mam nic przeciw feministkom, tylko mówię, że gdyby lilith była żoną adama, to świat wyglądałby inaczej tongue_out
                                            • leziox Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 21:40
                                              No ależ właśnie ja mówię to samo.
                                              big_grinbig_grin
                                              • lilith70 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 21:48
                                                o rany to chyba muszę wypić trzecie pifo bo nie jarzę surprised
                                                • leziox Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 21:57
                                                  Wypij cztery coby było na równo.
                                                  Jak się nie pije na obie nogi to się potem kuleje.
                                                  A potem Osram - i wszystko jasne!
                                                  • lilith70 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 22:10
                                                    po czterech śpiewam hahaha big_grin
                                                  • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 22:34
                                                    A po ilu sie rozbierasz? wink))
                                                    wiesz...ciśnienie, temp w górę itp wink))))))))))))
                                                  • lilith70 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 22:44
                                                    hahaha, no nie, jeszcze się publicznie nie rozbierałam... a teraz to juz bałabym się że dostanę pomidorem tongue_out ale jak byłam piękna i młoda to raz tańczyłam na barze a drugi raz na piłkarzykach big_grinbig_grin big_grin
                                                  • leziox Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 22:49
                                                    A no to znaczy Lilcia że się w zasadzie normalnie rozwijałaś, jak każda kobieta...
                                                  • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 22:51
                                                    Szalone lata big_grin i jest przynajmniej co wspominać wink)))))))))
                                                  • lilith70 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 22:53
                                                    no jest i nie żałuję, do koscioła tez chodziłam, chcecie posłuchać ? big_grinbig_grin

                                                    Żartuję big_grin
                                                  • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 22:54
                                                    O motylich skrzydełkach już wiemy wink)
                                                    ale czuję, że cos jeszcze w zanadrzu ciekawego masz wink))))))))))
                                                  • leziox Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 22:55
                                                    Nie, nie chcemy.
                                                    Też chodziłem do kościoła, chociaż ksiundz nie napastował seksualnie a tylko napierdalał ciężkimi księgami po plecach i linijkami po łapach.
                                                  • rudka-a Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 23:04
                                                    A już myslałam, że to będzie wieczorek z cyklu "Wspomnień czar" wink
                                                  • lilith70 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 23:05
                                                    Rudzia - ja mam wiele opowieści nawet sama sobie z nich już sprawy nie zdaję jakie głupie rzeczy robiłam wink

                                                    Lezio lubiłes jak Cię ksiądz Cię nawalał po łapach lub plecach? Opowiedz nam o tym....smile
                                                  • leziox Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 23:08
                                                    Mnie nie nawalał bo się nie wyróżniałem aż do tego stopnia, już wtedy trza było myśleć jak przeżyć.
                                                  • lilith70 Re: Od znajomości do przyjaźni... 16.07.15, 23:10
                                                    nie bił Cie bo sie pewnie bał że oddasz
    • girl_42 Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 21:58
      A my i tak jesteśmy.....

      https://images6.bibsy.pl/JdDK1STn/bibsy-pl.jpeg
      • leziox Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 22:02
        Z tym niewyspaniem to prawda.
        O reszcie nie będę dyskutować, kjm.
        • girl_42 Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 22:13
          ...no już nie przesadzaj wink
          • leziox Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 22:56
            No co? Ze piekny jestem to dawno wiem, a młody inaczej to też więc co mam ozor po próżnicy strzępić?
            • girl_42 Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:08
              No ! To zamilknij na ten temat lepiejwink
              Utrzcijmy to minutą ciszy wink
              • rudka-a Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:13
                W takim razie - proszę wstać suspicious
                big_grin
                • lilith70 Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:18
                  Jedyny piękny i młody, ach! Dobrze że nie każe sobie pomników budować tongue_out
                  • rudka-a Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:19
                    Pomnik na Melynie? wink hmmm...już mi łazi po łbie dziki pomysł big_grin
                    • leziox Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:24
                      Ot i tera będzie woda na młyn modliszek - oportunistek...
                      • rudka-a Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:27
                        Wolisz w rękach whisky, czy bejsbola? suspicious big_grin
                    • lilith70 Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:25
                      będziemy mieli swój Świebodzin...
                      • rudka-a Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:27
                        Noo, zrobi sie taki otworek w okolicach kieszonki i tam będzie można drobniaki wrzucaćwink)
                        • leziox Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:30
                          W ręku wolę goły cycek. Druga dłoń może obejmować bejsbola a obok może stać butelka z whisky.
                          • leziox Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:31
                            A drugiego Swiebodzina nie będzie, kolejna Jezusogodzilla Polsce jest niepotrzebna.
                            • lilith70 Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:33
                              Czyli na zblazowanego stańczyka się kreujesz tongue_out
                              A my chcieliśmy Cię z godnościom wynieśc na Melinie
                              • leziox Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:39
                                Na melynie to mnie nikt wynosić nie musi, im mniej o mnie hałasu tym lepiej.
                                A Stańczyka też niejeden niedoceniał a potem jeszcze Matejko go sportretował.
                                Poza tym mądre błazeństwo nie jest karalne, zaś bezgraniczna glupota czasami i owszem.
                              • girl_42 Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:40
                                No w PL może nie ale w Niemcowni? Czemu nie...wink

                                A potem niedomówienia,hahahahwink

                                https://kuku.pl/komiks-dowcip-zart-rysunkowy/Pomnik-bogini-Grodzkiej-kuku-pl.jpg
                                • rudka-a Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:42
                                  girl_42 napisała:

                                  > No w PL może nie ale w Niemcowni? Czemu nie...wink
                                  >
                                  > A potem niedomówienia,hahahahwink

                                  to sie dobrze jeszcze zastanowić, póki nie...zastygł smile)))))))))
                          • girl_42 Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:36
                            Cóż za dopracowany scenariuszsmile
                            • rudka-a Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:40
                              Lepisz cycka, czy bejsbola? suspicious big_grin
                              • lilith70 Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:44
                                ale udo trzy lata będziecie kleić surprised
                                • leziox Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:46
                                  A która z Was kopsnie cycka na wymodelowanie?
                                  • rudka-a Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:49
                                    a kiedy oddasz z powrotem, bo tak dziwnie się bluzka zapada smile
                                  • lilith70 Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:49
                                    skocz na forum dla młodocianych tam są lepiej nadmuchane tongue_out
                                    • leziox Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:54
                                      Byłem na forach dla młodocianych ale tam wszystkie 16-latki już w ciąży albo nałogowe alkoholiczki i trochę ciężko się z takimi dogadać.
                                      Proponują tylko loda za 50 zeta, bzykanie za doładowanie, a modelowanie cycka jest dla nich zbyt dużym zboczeniem...
                                      Więc co mam z tym zrobić?
                                      • rudka-a Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:56
                                        > Więc co mam z tym zrobić?

                                        ulepic na pałę big_grin
                                        znacy się...wg własnego pomysłu big_grin
                                        • girl_42 Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:57
                                          rudka-a napisała:

                                          > > Więc co mam z tym zrobić?
                                          >
                                          > ulepic na pałę big_grin
                                          > znacy się...wg własnego pomysłu big_grin

                                          Ulepić pałę? Rudka.....! big_grin
                                          • anus-hka Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:58

                                            cos chyba przegapiła...ze sie to lepieniem nazywa...big_grin

                                            girl_42 napisała:

                                            > rudka-a napisała:
                                            >
                                            > > > Więc co mam z tym zrobić?
                                            > >
                                            > > ulepic na pałę big_grin
                                            > > znacy się...wg własnego pomysłu big_grin
                                            >
                                            > Ulepić pałę? Rudka.....! big_grin
                                            • rudka-a Re: Drodzy moi przyjaciele 17.07.15, 00:05
                                              anus-hka napisała:

                                              >
                                              > cos chyba przegapiła...ze sie to lepieniem nazywa...big_grin
                                              >
                                              > girl_42 napisała:
                                              >
                                              > > rudka-a napisała:
                                              > >
                                              > > > > Więc co mam z tym zrobić?
                                              > > >
                                              > > > ulepic na pałę big_grin
                                              > > > znacy się...wg własnego pomysłu big_grin
                                              > >
                                              > > Ulepić pałę? Rudka.....! big_grin
                                              >
                                              >

                                              a taką dobrą koncepcję miałam big_grin
                                      • lilith70 Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:58
                                        No weź Lezio ja na urlop jadę, nie posyłaj mnie w takie okoliczności bez cycka....tak, bym Ci dała....
                                        • rudka-a Re: Drodzy moi przyjaciele 17.07.15, 00:11
                                          lilith70 napisała:

                                          > No weź Lezio ja na urlop jadę, nie posyłaj mnie w takie okoliczności bez cycka.
                                          > ...tak, bym Ci dała....
                                          >

                                          Gdzie to bez cycka na urlop jechać.....wink)
                                  • girl_42 Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:51
                                    A masz tu,cycki Dody tongue_out

                                    https://bi.gazeta.pl/im/2/11639/z11639392O.jpg
                                    • rudka-a Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:54
                                      ładny wianuszek big_grinbig_grin
                                      • lilith70 Re: Drodzy moi przyjaciele 16.07.15, 23:59
                                        A tam z lewej goły face, zgrzał się?
                                        • girl_42 Re: Drodzy moi przyjaciele 17.07.15, 00:03
                                          lilith70 napisała:

                                          > A tam z lewej goły face, zgrzał się?
                                          >
                                          Zrób kserówkę i wyślij Leziowi. Powinno starczyć wink
                                          • lilith70 Re: Drodzy moi przyjaciele 17.07.15, 00:12
                                            girl_42 napisała:

                                            > lilith70 napisała:
                                            >
                                            > > A tam z lewej goły face, zgrzał się?
                                            > >
                                            > Zrób kserówkę i wyślij Leziowi. Powinno starczyć wink
                                            >
                                            >
                                            -----------------
                                            ale ksero faceta czy cycka?
                                            • girl_42 Re: Drodzy moi przyjaciele 17.07.15, 00:16
                                              Cyckówsmile Obusmile
                                        • leziox Re: Drodzy moi przyjaciele 17.07.15, 00:04
                                          Pewnie jakiś zboczeniec zabłąkał się w te strony...
                                          • lilith70 Re: Drodzy moi przyjaciele 17.07.15, 00:08
                                            myślę że tam pielgrzymki przychodzą gołych okularników....co by sie pomodlić....
                                            • rudka-a Re: Drodzy moi przyjaciele 17.07.15, 00:12
                                              Ze dwa wory cementu na jeden cycek musiał iść......jędrność wskazuje na to big_grin
                                              • leziox Re: Drodzy moi przyjaciele 17.07.15, 00:20
                                                Cycki z cementu mają właśnie to do siebie że zawsze są jędrne...
                                                • lilith70 Re: Drodzy moi przyjaciele 17.07.15, 00:22
                                                  co niektórym facetom takie cementowanie też by się przydało big_grin
                                                  • leziox Re: Drodzy moi przyjaciele 17.07.15, 00:24
                                                    No takim co to niby ogierami są, mają kutasy na pół metra i mogą się bzykać parę dni bez przerwy. A potem przychodzi weryfikacja.
                                                  • lilith70 Re: Drodzy moi przyjaciele 17.07.15, 00:33
                                                    no zawsze tak jest...krowa, która dużo muczy...itd.
                                                    uciekam spać, dobranoc smile
                                                  • leziox Re: Drodzy moi przyjaciele 17.07.15, 00:37
                                                    Dobranoc bardzo.
                                                    Też idę.
                                                    Lodzika, buzi i spać.
                                                    big_grin
                                                  • lilith70 Re: Drodzy moi przyjaciele 17.07.15, 01:06
                                                    big_grin Na drugie mam Leokadia, mów mi Lodzia big_grin branoc
Pełna wersja