Takiej Wawy mi brak

10.01.16, 23:21
Szemranej z zakapiorami w zaułkach i melinami co krok

Cóż, jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Na Pradze jeszcze są zaułki i mordownie na Woli trochę mniej ale też kosą można dostać. Gdzie ? polecam na macanego smile
    • leziox Re: Takiej Wawy mi brak 10.01.16, 23:32
      Jak człek niecharakterny to wszędzie po ryju dostać może. Taka prawda.
      • czarek_sz Ciężka jest droga do Rio 10.01.16, 23:39

        Gość wpierdala kurczaki na potęgę a ja bywało że na kieliszek chleba nie miałem. O czasy przeklęte Boże za co smile
        • leziox Re: Ciężka jest droga do Rio 10.01.16, 23:48
          No bo wiesz, on na lokomotywie. To dlatego.
          big_grin
        • czarek_sz Wódka i kicha 10.01.16, 23:50


          Na swoje wesele kręciłem kichę więc wiem co mówi gość. 24 h kręciłem z gościem wódki pod kichę i salcesony poszło około wiaderka. Ale wyrób był prima sol goście chwalili.
          • leziox Coś dla kontrastu 11.01.16, 00:16
            Tu oryginał:
            Jozin z Bazin


            Donald mazi

            Niby to samo ale jednak nie to samo.
            big_grinbig_grinbig_grin
            • leziox Re: Coś dla kontrastu 11.01.16, 13:00
              A może jeszcze jakiejś Warszawy jest komuś brak? Bo to jest to czego brak Czarkowi. Mnie np. jet brak Warszawy starobazarowej, czyli niepowtarzalnego nastroju na Różyckiego, zwłaszcza za komuny, który to Różycki już praktycznie padł, nie istniejącego wielkiego i niezapomnianego bazaru na stadionie X-lecia, Wolumenu, oraz małych bazarków z których niektóre jeszcze istnieją jak np. ten przy skrzyżowaniu Grójeckiej i Banacha. Jeszcze Hala Mirowska, owszem ma jakiś styl, ale to już nie są te dawne bazary na których wszystko można było kupić i pogadać i wypić, albo kasę w trzy karty stracić i za protesty dostać w ryja.
              Wszystko do lamusa odchodzi, także i te szemrane sprawy.
              • czarek_sz Re: Coś dla kontrastu 11.01.16, 14:17
                Jeszcze był przy Placu Zawiszy /dziś stoi tam hotel/ to był bazarek warzywniczo tekstylne. Polacy sprzedawali zieleninę owoce itp a Wietnamczycy tekstylia i obuwie. Widziałem jak karki chodzili i zbierali haracze od nich. Płacili bez mrugnięcia. Od chłopów nie brali i domyślam się dlaczego. Chłop prędzej widłami by przypier...lił niż zapłacił smile a Róźyc żal patrzeć. Kilka lat na nim nie byłem ale to ostatnio to tragedia. Stoją co prawda budy ale klienteli nie ma chociaż towaru nie brak. Pogadałem wtedy /po buty zimowe pojechaliśmy z Janeczką/ ze straszą babką któa pamięta czasy o których mówisz. Tylko westchnęła i ręce załamała. Szkoda Różyca wielka szkoda. A na Banacha Lezio też różnie było. Na początku 90 tych było na dziko. Wzdłuż Grójeckiej były polówki stoły składane itd. Ludzie się dorobili bo np moja kuzynka ze strony ojca zaczynała polówką a po kilku latach kupiła pawilon i dalej trzepała niezłą kasę. Później dzielnica postawiła tam dwa blaszaki i teren do handlu skurczył się. Ale i tak kręci się tam interes bo Polak potrafi smile
                • leziox Re: Coś dla kontrastu 11.01.16, 14:24
                  No, zawsze jak tam przejeżdżam to parkuje w okolicy Pawińskiego i idę nażreć się kiszonej kapusty z drewnianej beczki i ogórków z takowej, chociaż coraz mniej ludzi ma juz drewniane beczki, większość to takie plastykowe już niestety.
                  I sam gwar, nastrój, przecież ja to niemialże bazarowe dziecko jestem i uwielbiam ten flair.
                  • czarek_sz Re: Coś dla kontrastu 11.01.16, 18:31
                    Kapusta kiszona i wszelkie kwaszone i nie tylko kwaszone są super na Wolumenie. Targ działa we wtorki i piątki a wybór ogromny. A wiesz Lezio jak dobra pod wódę jest kapusta kiszona ? kiedyś po robocie poszliśmy w ruiny na Sienną na wódkę a kasy było za mało żeby coś treściwego kupić to rzuciłem pomysła na kapuchę kiszoną. Strzał był w dziesiątkę bo i tania zagrycha i super zagrycha. Nie wiem ale nawet jakbym łyknął szklanę dykty to kapucha zabiłaby smród smile
                    • leziox Re: Coś dla kontrastu 11.01.16, 18:47
                      Kapusta kiszona jako zagrycha to dosyć stary pomysł, który powstał chyba w czasach, kiedy poza kapustą i ogórkami kiszonymi wódkę można było zagryźć tylko piwem, a i to nie zawsze. Chabaniby brakowało notorycznie. Kwas jakoś tak z wódą dobrze się kojarzy i wcale nie przeszkadza w niczym, a od razu, pijąc, leczy się też kaca. Znaczy się można tak to sobie wyobrażać. A na dyktę człek deko za stary, chociaż za młodych czasów aby wzmóc wrażenie, nalewałem czyściochę do flaszki po denaturacie, zabarwiałem to fioletowym atramentem i łaziłem tak na balangi. Nie było odważnego aby nachlać się ze mną z tej samej flaszki, no więc nie trza było się też nią z nikim dzielić. A i mój image niepomiernie wzrastał, kiedy tłumaczyłem że to tak z biedy piję, bo na wódę mnie nie stać. Czasami litościwe ludziska postawili nawet wódę, wyobrażając sobie że oto ratują właśnie biednego menela w potrzebie.
                      Eh, jak ja lubiłem takie akcje.
                      smile
                      • czarek_sz Re: Coś dla kontrastu 11.01.16, 19:26
                        Takich numerów to ja nie wykręcałem. Do wojska wódki prawie nie piłem tylko alpagi szły a browar sporadycznie bo w PRL o browar łatwo nie było. A żeby alpaga bardziej w zwoje waliła to piliśmy na ciepło. Kilka alpag do gara do tego goździki i korzenie i po szklanie takie 'naparu' czacha dymiła a dziewczynom to już w ogóle nóżki się rozchylały i zapraszały w gości wink
Pełna wersja