czarek_sz
22.09.16, 17:32
Jechałem kiedyś na ryby, do Pomiechówka elektrycznym z Gdańskiego. Na noc ma się rozumieć. W plecaku żarełko połówka termos i jeszcze coś. Na wszelki wypadek zawsze miałem coś. Przysiadł się do mnie gość z wyglądu wyglądało że też wędkarz. Sqrwiel polował na ludzi. Wyczaiłem go. Zapytał mnie czy mam coś na ząb i pod ząb czy coś mam. Tknęło mnie że gada nie po naszemu. a Pan masz coś ojczystego zapytałem ? zdrefił i zaczął się jąkać. I dupa blada była. Pogoniłem szmaciarza. W Pomiechówku a było około północy poznałem bardzo fajnych chłopaków którzy wracali z balangi byli nie dopici. Podzieliłem się z nimi tym co miałem oni przyszli później nad Wkrę ze swoją i tak popiliśmy że szok. Jak Polak z Polakiem było do dziś to wspominam i bardzo miło. Po litrze na czache było a ryby żadnej nie złowiłem