Dodaj do ulubionych

Nowy kandydat na prezydenta wyłonił się znikąd

06.05.20, 22:04
Przemówienie kandydata na prezydenta, Leziosława Tyrańskiego

Szanowni Państwo. Szanowna partio. Kochani przyszli defraudanci.
Pracujący na nas rodacy

Zwracam się do Was o poparcie kandydatury mojej osoby na prezydenta naszej bananowej republiki. Albowiem nadszedł czas, aby dokonała się w naszym kraju lepsza zmiana. Może nie zaraz ta dobra, no ale nasza i tak będzie najlepsza. Ja i moja partia chcieliśmy niniejszym podziękować serdecznie dla narodu za wspieranie mnie podczas wyborów na prezydenta. Jaki będzie wynik wyborów, tego oczywiście jeszcze nie wiemy. Naturalnie, są niektórzy kandydaci, twierdzący że oni wiedzą, iż wynik wyborów jest już dawno ustalony, że nowym prezydentem będzie ten...no wiecie...Ten! Ale to niepotrzebne spekulacje. Trzeba uwierzyć w siebie. Trzeba uwierzyć w nasz program, nasz humanizm oraz troskę o naród, który znowu wybierze sprawiedliwie i rozsądnie takiego kandydata, który wreszcie zadowoli wszystkich. Wszyscy doskonale wiedzą, że troska polityków o nasz naród była zawsze wielka, aby nie powiedzieć językiem młodzieżowym – powalająca. I nadal tak będzie.
Dlaczego startuję ja i moja partia MWR, czyli Melina Wszystkich Rodaków, do wyborów prezydenckich?
Przede wszystkim dlatego, iż chcemy szczęścia wszystkich ludzi. Szczerze. Także naszego własnego szczęścia, nie przeczę. Tu przy okazji bardzo prosimy o dobrowolne datki, które można wysyłać na nasze konto, podane na końcu tego apelu do Państwa. Szczęście naszego narodu leży nam najbardziej na sercu, a dopiero potem na naszej kieszeni. Przypominamy tu jednocześnie słowa pewnego mędrca narodowego, który kiedyś powiedział:
-„Nasz kraj jest tyle wart, ile ktoś za niego zapłaci”.
Tak jest! To piękne słowa, proszę Państwa!
I my będziemy szli tą drogą. Będziemy sprzedawać wszystko co jeszcze nie sprzedane, będziemy zapraszać zagraniczne podmioty gospodarcze do naszego kraju, nadal nie będziemy brać od nich podatku, tylko czasem jakąś skromną walizeczkę i nadal będziemy włazić w tyłki kapitału, tak rodzimego jak i zagranicznego, a zwłaszcza zagranicznego. Gdy już sprzedamy wszystko, gdy wyrąbiemy wszystkie lasy, wyłapiemy wszystkie ryby, wyprzedamy banki, przemysł, elektrownie, surowce, ziemię, nasz kawałek morza oraz wszystkie jeziora, oraz zrujnujemy i zniewolimy cały naród, nastanie czas szczęścia absolutnego. Albowiem materializm oraz stan posiadania nigdy nikogo jeszcze tak naprawdę nie uszczęśliwił. My będziemy jak najbardziej stawiać tu na wartości moralne, które są dla nas wszystkim. Materialne bogactwo, którego się ewentualnie dorobimy podczas naszej kadencji, będzie oczywistym poświęcaniem się dla narodu, oczywistym cierpieniem, ponieważ bogactwa oczywiście wcale nie chcemy, a przy tym bardzo się nim brzydzimy.
Czy będziemy kradli?
Drodzy rodacy-ależ oczywiście!
Oczywiście że będziemy kradli, a jeśli naród tego od nas będzie życzyć, będziemy kradli jeszcze więcej. Nasz naród, okradany przez dziesięciolecia, a nawet przez stulecia, proszę Państwa, nie mógłby znieść świadomości, że nagle okradany nie jest. Czy ktoś w ogóle potrafi sobie wyobrazić, co z narodowym morale mogłaby zrobić świadomość, że nasi politycy nagle przestali kraść? Co mogłaby taka wiadomość zrobić z głowami i sercami naszych kochanych rodaków? Z troską myślę tu, że mogłoby to się skończyć jakąś niewyobrażalną tragedią narodową. Aby nie dopuścić do głębokiego szoku społecznego, do rozczarowania nowym rządem, a także nie pozbawiać nikogo możliwości ciągłego psioczenia na rząd, bo naród chce to robić, po prostu kraść musimy.
Tego wymaga od nas nasza racja stanu.
Poza tym, tłumaczę tutaj szczerze: przecież nie pójdziemy, drodzy rodacy do uczciwej pracy, bo raz – niczego nie umiemy, gdyż w szkole nigdy nie byliśmy zbyt pilni, a dwa, jakakolwiek praca bardzo nas męczy. Zresztą żadna praca nie przyniesie nam takich dochodów, jak ta, przy tym korycie, przy którym dzieli się wszystkie lepsze sztuki z państwowego ciała, rozdając małe ochłapy dla uspokojenia narodu. Staramy się zresztą bardzo obcować z narodem. Jak to się robi? Bardzo prosto. Powróciłem właśnie ze wsi z zebrań samorządowych. Było ciepło a upojeni radością obcowania z przyszłą władzą rolnicy walali się po rowach, aby odreagować jakoś te niezwykłe dla nich uczucia.
Jako że teren na początku był dla nas dość nieprzyjazny, zakupiłem za społeczne pieniądze tira wódki. Pierwsze województwo przyrzekło za następnego tira z alkoholem i kiełbasą wyborczą głosować na mnie. Nasz kraj jest też tyle wart, ile potrafi wypić. Mamy tu wielkie szanse, aby w przyszłości, będąc w rządzie, nachapać się tyle kasy, że aż będziemy nią rzygać...eeee, przepraszam, to oczywiście tylko zwykły zwrot retoryczny-żeby walczyć naturalnie o dobro kraju, nie zważając na koszta. Podatników.
Co obiecujemy?
Wszystko, szanowni Państwo. Jesteśmy w stanie obiecać wszystko, a nawet więcej. Możemy sobie na to pozwolić, albowiem wszelkie obietnice i tak wypełnia się dopiero po wygranych wyborach, a nie przed nimi. Gdy już będziemy przy korycie, znaczy gdy ja zostanę prezydentem, a moja partia wejdzie do sejmu, przejrzymy nasze obietnice jeszcze raz, przy tym na pewno nieraz pękając ze śmiechu, oraz dziwiąc się, jak w ogóle można było coś takiego wymyślić nawet na trzeźwo. Dyskusji nad tym, co by tu jeszcze ukraść i zachachmęcić...eee, ulepszyć znaczy. Oczywiście, to nie jest tak, że nie będzie kumoterstwa ani sitwy. No ale przecież nie wolno odmówić dawnym kolegom i koleżankom jakiegoś głupiego stanowiska w banku, spółce handlowej czy nawet mennicy, skoro tak dobrze się znamy od lat i niejedne rzeczy robiliśmy razem. Jestem przekonany, że Państwo to zrozumiecie. Zresztą, mogę tu też obiecać wszystkim, że jako prezydent naszego kochanego kraju będę starał się być jak najbardziej podatny na argumenty przekonywujące mnie do zmiany danych ustaw, albo zdania - zwłaszcza te ze strony naszych pięknych pań, oraz panów bankierów, oraz innych noszących zwyczajowo krzywą kasę w walizeczkach, a gabinet mój, tak dobrze zabezpieczony zarówno przed podsłuchem jak i nasłuchem, zapobiegnie niepotrzebnym rewelacjom prasowym na temat moich preferencji seksualnych i walutowych. Gdy będzie trzeba, podpiszę absolutnie wszystko. Każdą ustawę, każdą bzdurę, każdy stek bredni. Ważne tylko, aby ustawa ta była dochodowa, to znaczy pożyteczna, dla naszej partii. Oraz oczywiście narodu.
Nasz przyszły rząd będzie absolutnie najlepszym rządem i przygotuje najlepszy program wyborczy, jaki do tej pory zaistniał w naszym kraju. Najlepszy kabaret, drodzy rodacy, nigdy by tego nie wymyślił. Niestety, muszę tu z wielką przykrością stwierdzić, iż postulat refundacji środków na leczenie kaca dla każdego Polaka musimy odrzucić, albowiem nasz budżet tego by długo nie wytrzymał. Możemy jedynie poddać pod obrady sejmu, kiedy już tam się znajdziemy, kwestię obniżki cen kiszonych ogórków, śledzi oraz
podobnych rzeczy, reperujących wątroby rodaków po nazbyt aktywnej działalności kieliszkowej.
W te radosne dni przedwyborcze pozdrawiam mój przyszły elektorat.
Drodzy rodacy. Zaczął właśnie wiać wiatr dziejów i zmian. Polska wymaga gruntownych przemian. Bo nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, ani gadał tu po swojemu. Ale jak nauczy się po naszemu, albo chociaż zapłaci nam do ręki, niech sobie stawia fabryki, montownie i szwalnie butów sportowych różnych marek, robionych do tej pory w krajach trzeciego świata. Niech sobie zresztą robi, co chce.
Demokratyczne wybory umożliwiają każdemu rodakowi głosowanie na swojego kandydata, nawet w miejscowościach, w których nie ma lokali wyborczych. W miejscowościach tych głosujemy po prostu, po chłopsku, wrzucając głosy wyborcze do najbliższej latryny. Albo do rowu. Wiatr dziejów, oraz prąd ścieków w burzowcach, którymi oczywiście doskonale sterujemy, donosi je potem dokładnie w wyznaczone miejsca i wszystko jest bardzo prawidłowo naliczane. Nasze komisje wyborcze złożone wyłącznie z członków partii MWR, uczciwie i rzetelnie policzą wszelkie głosy oddane na nas, bo p
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka