Sex, sport i rock&roll!

30.12.09, 21:27
Moje drogie, doświadczone koleżanki!
Jak u Was (jeśli to nie jest zbyt intymne) z pożyciem?? Bo dla mnie sex stał się udręką, od kilku lat po prostu unikam go jak ognia! Czy to normalne???
Na sport nie mam siły (choć nigdy nie należałam do aktywnych, to zawsze miałam dużo sił witalnych). Czy przy hashimoto można uprawiać sport? Np. siłownia, rower, bieganie itd.?
No i życie towarzyskie... Ostatnio po lampce wina, 2 piwach choruję dwa dni co najmniej. Piszcie, w końcu należy się nam coś od życia smile a jutro Sylwester!!! Pozdrawiam!
    • szafirowa_burza Re: Sex, sport i rock&roll! 30.12.09, 22:19
      Moja droga, mniej doświadczona, koleżanko!
      W niedoczynności to raczej zapomnij o alkoholu: skutki przedawkowania
      bywaja tragiczne sad
      O sporcie też raczej zapomnij - nic na siłę, bo forsujesz
      niepotrzebnie organizm! Uzupelnisz hormony to wrócisz do akoholu i
      sportow różnych wink wink wink
      Natomiast o sexie, to muszą wypowiedzieć sie młodsze, doświadczone
      koleżanki, bo ja to już zapomniałam co to jest ... hihihi
      • szafirowa_burza Re: Sex, sport i rock&roll! 30.12.09, 22:23
        ...ale rock&roll'a to jeszcze pamiętam, więc nie jest ze mną jeszcze
        tak tragicznie wink
        • junkersica Re: Sex, sport i rock&roll! 30.12.09, 22:35
          Szafirowa Burzo, ponoć na seks nigdy nie jest za późno smile Ja słyszałam, że po 30 szaleją hormony i kobiety rozkwitają, ale niestety w moim przypadku jest zupełnie odwrotnie...
          • szafirowa_burza Re: Sex, sport i rock&roll! 30.12.09, 22:43
            Aaaa, to masz pecha, a ja mialam szczęście, bo zachorowałam dużo
            później, więc lata rozkwitu mnie nie ominęły wink
      • junkersica Re: Sex, sport i rock&roll! 30.12.09, 22:32
        Heh, nie zamierzałam przedawkować smile ale jutro na pewno ostrożnie z drinkami. I krótko - specjalnie idę wcześniej, żeby zaraz po 12 iść do domu spać sad
    • psychofinka Re: Sex, sport i rock&roll! 30.12.09, 22:26
      O rany, wprawdzie diagnozy ostatecznej nie mam, ale poruszyłaś dwa tematy, które
      też mnie nurtują.
      1. właśnie wypicie szklanki grzańca pognało mnie do lekarza, bo dostałam
      strasznej hipoglikemii i czułam się strasznie, dostałam skierowanie na glukozę i
      TSH, no i wyszła tarczyca. Na alkohol nie mam chęci i okropnie się po nim czuję.
      Wcześniej lubiłam od czasu do czasu wypić drinka, teraz myślę o tym ze wstrętem.
      2. co do pożycia, to masakra, koszmar - partner jest przekonany, że to jego
      wina, ja nie czuję NIC, na razie to kwestia miesięcy, jestem zawsze zbyt
      zmęczona i nie odczuwam bodźców... Mam wielką nadzieję, ze po włączeniu leczenia
      coś się tu poprawi, bo jak nie... sad
      Sylwestrem pierwszy raz w życiu jestem przerażona, nie wiem nawet jak dotrwam do
      północy bez drzemki, tym bardziej że idę do pracy...
      • szafirowa_burza Re: Sex, sport i rock&roll! 30.12.09, 22:44
        Na pewno sie poprawi! A partner moze będzie sie w zwiazku z tym
        bardziej starał ... wink
    • jobenka Re: Sex, sport i rock&roll! 30.12.09, 22:46
      dziewczyny, napiszcie cos wiecej o alkoholu przy niedoczynnosci. co sie moze stac?
      • kkaska27 Re: Sex, sport i rock&roll! 31.12.09, 08:59
        Po pierwsze alkohol wypłukuje wszystko z naszego organizmu co dobre a co po tym takze toryksyne i całą reszte . dlatego mamy kaca 10razy wiekszego niz zdrowa osoba.Co do przedawkowania to chyba zadna z nas nie jest wstanie tyle wypic takze bez obaw nikomu nie zaszkodzi mała iloscwinkDziewczyny tylko spokojnie heh.Ruch jak najbardziej w miare mozliwosci .AAAA SEX mamy zachwiania z hormonami takze niema sie co dziwic ze checi niema ale wruci napewnosmilepozdrawiam
    • harmoniak Re: Sex, sport i rock&roll! 31.12.09, 11:18
      No, u mnie pożycie zdecydowanie było gorsze, gdy miałam słabe hormony. Teraz jest coraz lepiej. Idę w stronę normalności big_grin

      Tak samo jeśli chodzi o sport. Jeśli masz siły, to ćwicz. Jeśli nie, to musisz poczekać, aż uzupełnisz braki hormonów tarczycy.

      Sam sport i w ogóle większy wysiłek wymaga większej dawki. Jeśli więc kiedyś zdecydujesz, że chcesz chodzić na siłownię 3x w tygodniu to zapewne zwiększenie dawki okaże się konieczne. Zapotrzebowanie na hormony jest różne w zależności od Twojej aktywności. Jeśli większość czasu spędzasz przed TV, to nie potrzeba tyle hormonów co w momencie, gdy masz wymagającą pracę.

      Co do życia towarzyskiego do jest tak samo jak z pożyciem i sportem: jak nie mam siły, to się nie zmuszam. Muszę przyznać, że jak zachorowałam w zeszłym roku to bardzo ograniczyłam kontakty z ludźmi, na które nie miałam siły/ochoty. Wszystko zależy jednak od tego, jak duże ma się braki hormonów.
      • gakam1 sport, alkohol 03.01.10, 23:46
        Jeszcze jak nie wiedziałam, że choruję na hashimoto odczuwałam
        staszne pieczenie w klatce piersiowej po wypiciu lampki wina.
        Dopiero po diagnozie zaczełam wszystko kojarzyć. Alkohol nam nie
        służy. Prawda jest taka, że powinnyśmy z niego zrezygnować. Ja
        jednak nie popadam w skarajność od czasu do czasu wypiję lepkę wina
        ale bardzo słabego. Zauważyłam, że dolegliwości są po spożyciu nawet
        małej ilości alkoholu. W noc Sylwestrową nie wypiłam nawet lapki
        szampana. Prawda jest taka, że same musimy wiedzieć jak się czujemy.
        Ja wiem kiedy mogę sobie pozwolić na odrobinkę alkoholu. Co do
        sportu to strasznie się męczę, dlatego ograniczam się do krótkich
        spacerów. Często chodzę na masaże one poprawiają krążenie i limfę.
        Co do seksu to nie mam żadnych negatywnych odczuć w postaci barku
        ochoty.
    • deepblue Re: Sex, sport i rock&roll! 28.09.10, 21:40
      to już wiecie, że czytam sobie to forum zaglądając nawet na wątki archiwalne...
      podziele się swoimi doświadczeniami:
      =alkohol: nigdy mnie nie ciągnąło,bo fatalnie go znoszę, i mam takie wrażenie że mnie wystarczy powąchać korek od wina smile, nawet 2 lampki wina oznaczają na drugi dzień koszmar - tłumaczyłam to słabą głową...teraz już wiem : niedoczynność..
      =najlepiej się czuję jak ćwiczę sobie fitness tak z ...8-10h w tygodniu...choć latem w te upały bywało ciężko..
      = sex..na tyle się nie znamy big_grin , ale raz duża chęć, raz wogóle mógłby nie istnieć..takie falowanie...pewnie uzależnione od poziomu hormonów. U mnie niedoczynność została wykryta, przez "przypadek" bo poszłam do lekarza z dolegliwościami hiperprolaktemii..a prolaktyna "broi" przy sexie [spada zainteresowanie] . Może zobaczcie jak u Was?..Przy niedoczynności rośnie prolaktyna często. ..
      I znów wrzuciłam swoje trzy grosze smile
      ale wątek "życiowy"..
Pełna wersja