Dodaj do ulubionych

wyniki - w normie???

07.01.10, 19:20
Witam, mam pierwsze wyniki.
TSH - 2,02 (0,27-4,2) - 44,53% (w grudniu było 2,53, czyli 57,3%, w sierpniu
0,87, czyli 14,59%)
fT3 - 6,27 (3,1-6,8) - 85,68%
fT4 - 16,07 (12-22) - 40,7% (w sierpniu było 11,32, czyli 21,09%)
prolaktyna - 308,7 (72-511) - 53,92%

elektrolity
magnez - 2,2 (1,7-2,6) - 55,56%
wapń - 8,7 (8,8-10,2) - -7,14%
potas - 4,9 (3,5-5,2) - 82,35%
sód - 145,1 (135-145) - 101%

RBC 4,07 (4-5,4) - 5%
HGB 12,8 (12-16) 20%

Przypomnę przeciwciała:
AntyTG 20,59 (< 115)
AntyTPO 9,81 (< 34)

I jeszcze mam glukozę 100 (60-99) - 102,56%

Czekam na lipidogram, ferrytynę, B12.

Ponadto wynik biopsji:
Pośród gęstego rozlanego koloidu rozproszone niewielkie zespoły normotypowego
nabłonka tarczycowego ze słabo wydzielającymi się strukturami pęcherzykowymi,
pojedyncze limfocyty i makrofagi. Tyreocyty małe, normobarwliwe, bez
niepokojących cech cytologicznych.
Obraz cytologiczny zmiany łagodnej, najprawdopodobniej natury
hiperplastycznej, ze zwyrodnieniem koloidowym.

Uff. Co myślicie?? Czy problem może tkwić w tarczycy???
Może to raczej cukrzyca, co sugerowała mi lekarz rodzinna, zalecając branie
metforminy?

Czuję się nadal okropnie, zaczęła mi jeszcze mrowić ręka i mam jakieś czerwone
kropki na przedramionach sad

Z takimi wynikami, mam wrażenie, nie mam czego szukać u endokrynologa.

Obserwuj wątek
    • stapelia Re: wyniki - w normie??? 07.01.10, 19:39
      pisz proszę w jednym wątku - łatwiej będzie ogarnąć twoje wypowiedzismile
      Masz niski poziom wapnia - mrowienie ręki może być z tego powodu. Proponowałabym
      suplementację wapnia oraz witD3. W sumie może wystarczyłaby sama D3 - ona
      ułatwia wchłanianie wapnia z pożywienia.
      Wit D3 na receptę- Vigantol.
      • psychofinka Re: wyniki - w normie??? 07.01.10, 22:05
        Dobrze, przepraszam za zamęt, myślałam, że tak będzie czytelniej, ale chyba
        faktycznie nie jest sad
        Poza wapniem, czy jest jakieś uzasadnienie do wizyty u specjalisty od tarczycy,
        poza taki drobiazgiem jak samopoczucie? A może raczej powinnam zapisać się na
        forum dla hipochondryków?
      • x.armide Re: wyniki - w normie??? 08.01.10, 01:06
        mialas robiona krzywa cukrowa ? metformina glownie uwrazliwia tkanki na insuline i zmniejsza glukoneogeneze. jest to lek przpisywany takze w pewnych chorobach ludziom bez cukrzycy. jest jedym z lepszych lekow przeciwcukrzycowym i nie ma powaznych dzialan ubocznych w porownaniu do niektorych lekow przeciwcukrzycowych.
    • szafirowa_burza Re: wyniki - w normie??? 08.01.10, 10:33
      Tsh powyżej dwóch, duża różnica miedzy ft3 i ft4, ft3>ft4 oraz Twoje
      objawy mogą świadczyć o chorobie tarczycy... ale z tymi wynikami, to
      nie wiem czy dostaniesz leczenie. Mysle, ze warto pokazac te wyniki
      endokrynologowi z mocnym akcentem na objawy niedoczynności!

      Wg mnie nie powinnaś brać metforminy bez dodatkowych badań w
      kierunku insulinooporności ( krzywa cukrowa + krzywa insulinowa 3pkt
      po obciążeniu glukozą), tylko siedź te 2 godz w labie, bo wyniki
      wyjdą zafałszowane!
      Metformina zmniejsza stężenie insuliny we krwi na czczo, a Ty nie
      wiesz jaki jest Twój poziom insuliny.Stosowanie metforminy może
      powodować nudności, wymioty i inne zaburzenia ze strony układu
      pokarmowego.
      Twój cukier to nawet nie stan przedcukrzycowy, tylko bardzo
      nieznaczne przekroczenie normy, może wystarczyłaby restrykcyjna
      dieta niskowęglowa. Chyba, że wyniki Krzywej OTTG wykażą
      insulinooporność, wtedy insulina będzie niezbędna!

      Doczytałam w Twoim wątku, że bierzesz leki na depresję i obniżenie
      łaknienia - czy wiesz jaki one maja wpływ na tarczycę,
      przestudiowałaś ulotki?
      • psychofinka Re: wyniki - w normie??? 08.01.10, 19:10
        Witam, bardzo dziękuję za odpowiedzi.
        Biorę fluoksetynę - a raczej "biorę", bo ostatnio wcale o tym nie pamiętam,
        kompletnie sad (Moja pamięć pogarsza się z dnia na dzień, w trakcie wypowiedzi
        zapominam, o co mi chodziło...) W każdym razie na ulotce nie ma nic o wpływie na
        tarczycę, mam przepisaną najmniejszą dawkę i psychiatra zapewnił mnie, że nie ma
        tu wzajemnych interakcji.

        Rozumiem, że wynik biopsji nie jest niepokojący i nie wskazuje np. na
        Hashimoto??? Te struktury pęcherzykowe są ok? Czytało się o raku pęcherzykowym i
        źle się kojarzy, tym bardziej że jest niediagnostyczny w biopsji?

        Aha, i jeszcze mam wyniki:
        ferrytyna 36,5 (6-159) - 19,93%
        B12 245,2 (160-800) - 13,31%
        Czyli chyba dość niskie?
        Lipidogram w normie - chol. całkowity 184.
        Krzywą być może będę robić, jeśli kilka pomiarów glukometrem coś wskaże i dieta
        nic nie pomoże.
        Może mam "po prostu" jakąś niedokrwistość.
        Idę do endo prywatnie w piątek - do dr Gross-Tyrkin (mam nadzieję, że mogę tu
        podać nazwisko?? jeśli nie, to przepraszam). Poleciła mi ją bardzo koleżanka,
        podobno pani bada i drąży, zobaczymy... Szafirowa Burzo, masz jakąś opinię o tej
        pani doktor?
          • psychofinka Re: wyniki - w normie??? 08.01.10, 21:00
            Tak, oczywiście, od 2 tygodni szukam dobrego lekarza, znam nawet portale w stylu
            znanylekarz.pl, a nie tylko google, jednak, nie wiedzieć czemu, jakoś bardziej
            cenię sobie opinie osób, którym ufam, niż anonimowe opinie z netu.
            • harmoniak Psychofinka!!! Ważne!!! 09.01.10, 14:38
              Koniecznie zadzwoń, żeby się zapisać do dr Mizan-Gross, która właśnie otworzyła rejestrację i pewnie za tydzień już zamknie i chyba przez rok nie będzie przyjmowała nowych pacjentów. Termin pewnie dostaniesz późny: koniec lutego/początek marca, ale to nie szkodzi. Jak się już jest pacjentem dr, to można się umawiać na "za tydzień" albo za dwa.


              Dr jest super (uważam, że w naszym rejonie to najlepszy spec od tarczycy) i na pewno Ci pomoże.
              Oto nr do rejestracji:
              058 341 59 18.

              Odbiera miły pan.
              Można dzwonić we wtorki i czwartki, w godzinach 14 - 17.

              Dr Gross-Tyrkin może być (byłam u niej raz), ale nie ma co jej nawet porównywać do dr Mizan. Do tego nie słucha pacjenta, a podczas wizyty co chwilę wchodziła pielęgniarka i dr rozmawiała kilka razy przez telefon.
              • psychofinka Re: Psychofinka!!! Ważne!!! 09.01.10, 16:37
                Harmoniak, bardzo Ci dziękuję za dokładny namiar, Szafirowa Burza też pisała o
                tej dr, ale słyszałam, że nie przyjmuje nowych pacjentów właśnie. Zadzwonię we
                wtorek, ale mimo wszystko pójdę już chyba do dr Gross-Tyrkin w piątek, żeby nie
                zwlekać, bo czuję się fatalnie, dziś od rana niczym zombie.
                A tak nawiasem mówić, czy te panie są w jakiś sposób spokrewnione??
                • jurmik Re: Psychofinka!!! Ważne!!! 10.01.10, 22:43
                  Z tego co wiem, to nie - znają się, ale nie są żadną rodziną (kiedys
                  moja endo czyli dr Mizan-Gross wspominała, że pacjentki pytają ją,
                  czy ta druga dr to jej córka, podczas gdy obie są w podobnym wieku )
                  Spróbuj też dostac się do dr K.Sucheckiej-Rachoń, podobno też super!
                  • psychofinka Re: Psychofinka!!! Ważne!!! 12.01.10, 17:39
                    No więc umówiłam się do dr Mizan-Gross na 9 marca. Pan rejestrujący rzeczywiście
                    bardzo miły, co istotne, poinformował, jakie wyniki trzeba przynieść. Pozostaje
                    czekać, a póki co w piątek przejdę się do dr Gross-Tyrkin, bo już naprawdę ledwo
                    się ciągnę - dlaczego?!
                    Dr Suchecka-Rachoń odpada jak dla mnie z prozaicznego względu - przyjmuje na
                    kompletnie oddalonym krańcu miasta z nędznym dojazdem, bez samochodu, zimą nie
                    jestem w stanie wyruszyć na taką eskapadę, nie w tym stanie sad(((((
                    W pracy miałam dziś zjazd psychiczno-fizyczny. Idę spać.
                    • harmoniak Re: Psychofinka!!! Ważne!!! 12.01.10, 18:12
                      > a póki co w piątek przejdę się do dr Gross-Tyrkin,

                      Koniecznie dopytaj się, czy widzi w USG hashimoto

                      > Dr Suchecka-Rachoń odpada jak dla mnie z prozaicznego względu - przyjmuje na
                      > kompletnie oddalonym krańcu miasta z nędznym dojazdem, bez samochodu, zimą nie
                      > jestem w stanie wyruszyć na taką eskapadę, nie w tym stanie sad(((((

                      Pewnie znalazłaś adres przy obwodnicy. Dr przyjmuje też we Wrzeszczu! Niedaleko centrum ETC. Dr Mizan zresztą przyjmuje rzut kamieniem stamtąd.
        • psychofinka Re: wyniki - w normie??? 10.01.10, 22:03
          Nie wiem, czy moje wyniki ferrytyny i B12 mogą być powodem tak złego
          samopoczucia? Czy się starać o receptę? Czy przyjmowanie zastrzyków z B12 wymaga
          codziennej wizyty w przychodni?
          Chciałam nadmienić, że codziennie przyjmuję preparaty, w których zawarte jest
          żelazo i B12 w dawce 100% dziennej normy, czy w takim razie nie powinnam mieć
          ich na nieco wyższym poziomie?
          • psychofinka Re: wyniki - w normie??? 11.01.10, 19:24
            Co sądzicie o mojej ferrytynie i B12?
            Poza tym, nie wiem, może to nerwowe, ale dziś boli mnie gardło po prawej
            stronie, kaszlę, czasem odczuwam jakby kłucie w guzku i ból promieniuje do ucha
            sad Bardzo to nieprzyjemne. Wrażenie jest takie, jakby ość stanęła mi w gardle sad
    • psychofinka po wizycie u endo - diagnoza 15.01.10, 16:57
      A więc Hashimoto, podobno ewidentne, nawet nie musiałam nic sugerować. Pani
      doktor bardzo mi się podobała, konkretna i widać, że ma dużą wiedzę. Odpowiadała
      na pytania (bardzo dużo sama wiedziałam smile), dokładne badanie i wywiad. Zdziwiła
      się, że do tej pory nikt mnie nie leczył. Ponarzekała trochę na niekompetencję
      lekarzy rodzinnych. Wyniki w normie potraktowała procentowo! Zapoznała się też z
      wynikami testu objawów niedoczynności z naszego forum smile
      Jest mi o tyle lżej, że wreszcie ktoś potraktował mnie poważnie i nie czułam się
      hipochondryczką.
      A leczenie pewnie do końca życia? sad
      I co z tym jodem sad
      • harmoniak Re: po wizycie u endo - diagnoza 15.01.10, 17:08
        > A więc Hashimoto, podobno ewidentne, nawet nie musiałam nic sugerować.

        Jak stwierdziła hashi? USG? Na oko? big_grin

        > Pani doktor bardzo mi się podobała, konkretna i widać, że ma dużą wiedzę. Odpowiadała na pytania (bardzo dużo sama wiedziałam smile), dokładne badanie i wywiad. Zdziwiła się, że do tej pory nikt mnie nie leczył. Ponarzekała trochę na niekompetencję lekarzy rodzinnych. Wyniki w normie potraktowała procentowo!

        Procentowo? Jak to? Rozwiń proszę smile

        > Zapoznała się też z wynikami testu objawów niedoczynności z naszego forum smile

        I co powiedziała? big_grin

        > Jest mi o tyle lżej, że wreszcie ktoś potraktował mnie poważnie i nie czułam się hipochondryczką.

        Ja do niej trafiłam 2 tygodnie po wizycie u endo, która kazała mi iść do psychiatry, więc wiem jak się czujesz teraz smile

        > A leczenie pewnie do końca życia? sad

        Tak, ale to nic, jeśli leczenie przyczyni się do lepszego samopoczucia. Przecież zęby też myjesz codziennie? big_grin


        > I co z tym jodem sad

        W sensie?


        No, widzę, że u dr G-T było całkiem fajnie. Ja miałam trochę gorsze doświadczenia, ale to od niej usłyszałam, że mam Hashi, więc nie myślę o niej źle.

        Co zamierzasz? Zostaniesz u niej? Pójdziesz do dr Mizan?

        I jakie dostałaś leczenie? Żelazo?
        • psychofinka Re: po wizycie u endo - diagnoza 15.01.10, 18:01
          Przejrzała moje wszystkie wyniki badań, a dużo tego było smile
          Robiła mi usg, za które nie doliczyła opłaty, może dlatego, że nie robiła nowego
          opisu.
          Stwierdziła, że skoro mam przeciwciała w ogóle, nawet jeśli w normie, to o czymś
          świadczy, zresztą stwierdziła, że nie są one do końca diagnostyczne.
          Jak mówiłam, przeprowadziła bardzo dokładny wywiad dotyczący innych moich
          schorzeń i stwierdziła, że są symptomy, że mój organizm się sam tępi na różne
          sposoby...
          Dokładnie mi obmacała szyję, aż bolało.
          Nie wyjęła wprawdzie kalkulatora ani nie otworzyła strony z kalkulatorem big_grin ale
          zwróciła uwagę na to, że dany parametr jest w DOLNYM zakresie normy, a nie pośrodku.
          Stwierdziła, że jedna osoba może mieć TSH 250 (to chyba przesada smile) i nic nie
          czuje, a inna ma około 2 i umiera. Podkreśliła, że powszechnie znane normy TSH
          są nieaktualne! I że teraz prawidłowy zakres osiąga 2, a nie 4-4,5.
          Wyniki testu z objawami są bardzo przydatne, pani nie krzywiła się a nie nie
          pytała z pogardą "skąd pani to wytrzasnęła".A to już dużo smile
          Mam docelową dawkę 37,5, czyli niską na początek, za miesiąc mam się pokazać na
          kontrolę z wynikami i objawami. Żelazo też zaleciła.
          No i teraz mam zagwozdkę - iść do dr M_G czy nie sad Naprawdę nie wiem. Akurat za
          miesiąc to by przypadało...
          Nie wiem, co z jodem, bo wiem, że muszę go unikać, co nie jest proste! Weźmy
          takie słone paluszki, ogólnie jedzenie, wszędzie prawie sól, zapewne jodowana. A
          i mieszkam nad morzem...
          • harmoniak Re: po wizycie u endo - diagnoza 15.01.10, 18:18
            > Robiła mi usg, za które nie doliczyła opłaty, może dlatego, że nie robiła nowego opisu.

            Tak, to dlatego. Też tak miałam.

            > Stwierdziła, że skoro mam przeciwciała w ogóle, nawet jeśli w normie, to o czym świadczy, zresztą stwierdziła, że nie są one do końca diagnostyczne.

            Szczęka opada!

            > Jak mówiłam, przeprowadziła bardzo dokładny wywiad dotyczący innych moich schorzeń i stwierdziła, że są symptomy, że mój organizm się sam tępi na różne sposoby...

            Znowu opada.

            > Nie wyjęła wprawdzie kalkulatora ani nie otworzyła strony z kalkulatorem big_grin ale zwróciła uwagę na to, że dany parametr jest w DOLNYM zakresie normy, a nie pośrodku.

            Opada!
            > Stwierdziła, że jedna osoba może mieć TSH 250 (to chyba przesada smile) i nic nie czuje, a inna ma około 2 i umiera. Podkreśliła, że powszechnie znane normy TSH są nieaktualne! I że teraz prawidłowy zakres osiąga 2, a nie 4-4,5.

            Wow!

            > Mam docelową dawkę 37,5, czyli niską na początek, za miesiąc mam się pokazać na kontrolę z wynikami i objawami. Żelazo też zaleciła.

            Jak planujesz brać dawkę? Całą od początku?

            > No i teraz mam zagwozdkę - iść do dr M_G czy nie sad Naprawdę nie wiem. Akurat za miesiąc to by przypadało...

            Ja oczywiście doradzam dr M-G, bo baaardzo dużo tłumaczy i można do niej zadzwonić w ustalone dni z wynikami i przez telefon ustalić dawkę. Może pójdź sprawdzić, jak Tobie będzie się u niej podobało? Do G-T zawsze możesz wrócić smile i powiedzieć, że nie miałaś $ na wizytę, dlatego później przychodzisz big_grin

            > Nie wiem, co z jodem, bo wiem, że muszę go unikać, co nie jest proste! Weźmy takie słone paluszki,

            Są też z makiem i sezamem.

            >ogólnie jedzenie, wszędzie prawie sól, zapewne jodowana.

            Czasami nie jest jodowana, np. w przetworach.
            Do używania w domu można kupić sól niejodowaną, np. Salvita --> można ją dostać w Piotrze i Pawle oraz w Kerfurze.

            To nie takie trudne!


            > A i mieszkam nad morzem...

            Ponoć u nas nad morzem nie ma dużo jodu.
            • psychofinka Re: po wizycie u endo - diagnoza 15.01.10, 18:32
              Mam docelową dawkę 37,5, czyli niską na początek, za miesiąc mam się pokazać na
              kontrolę z wynikami i objawami. Żelazo też zaleciła.
              >
              > Jak planujesz brać dawkę? Całą od początku?

              Dr mi dokładnie rozpisała, jak brać i co ile dni zwiększać. Zaczynam od jutra od
              12,5. Jakby pojawiło się jeszcze gorsze samopoczucie, mam dzwonić. Jutro jeszcze
              idę do mojej gin-endo i też mam powiadomić, jeśli coś by się działo w tamtych
              sprawach.
              >
              > > No i teraz mam zagwozdkę - iść do dr M_G czy nie sad Naprawdę nie wiem. Ak>
              urat za miesiąc to by przypadało...
              >
              > Ja oczywiście doradzam dr M-G, bo baaardzo dużo tłumaczy i można do niej zadzwo
              > nić w ustalone dni z wynikami i przez telefon ustalić dawkę. Może pójdź sprawdz
              > ić, jak Tobie będzie się u niej podobało? Do G-T zawsze możesz wrócić smile i powi
              > edzieć, że nie miałaś $ na wizytę, dlatego później przychodzisz big_grin

              To jest w sumie dobry pomysł, rozważę to smile

              > Do używania w domu można kupić sól niejodowaną, np. Salvita --> można ją do
              > stać w Piotrze i Pawle oraz w Kerfurze.

              A sól morska?? Nadaje się??

                  • stapelia Re: po wizycie u endo - diagnoza 15.01.10, 18:53
                    super że trafiłaś na takiego lekarza. Może Pani czytała moją ulubioną książke wink
                    Ja bym z tym jodem tak nie szalała. Żyj normalnie. Uda ci się kupić sól bez
                    jodu, to dobrze, nie to sól jodowaną. Jak zjesz 5 słonych paluszków też nic ci
                    się nie stanie.
                    Ja zaczynałam od 25, nic mi nie było. Zaczynaj więc od 12.5 i powodzenia!!
                    • psychofinka Re: po wizycie u endo - diagnoza 16.01.10, 23:50
                      Też się cieszę, bo byłam nastawiona na batalię i z nerwów moje niskie ciśnienie
                      wzrosło mi do 180/140 big_grin Panie chciały mnie reanimować, potem był jeszcze jeden
                      pomiar i ciśnienie się obniżyło, więc dr wdrożyła leczenie, ale cały czas
                      rozważała, co to może się dziać. Byłam w ogóle mile zaskoczona tym pomiarem, bo
                      np. żaden lekarz ogólny sam z siebie, bez powodu, mi ciśnienia nie badał, nie
                      mówiąc o ginekologach, ginekologu-endokrynologu i wielu innych smile
    • psychofinka boli mnie głowa... 16.01.10, 16:25
      Pierwszy dzień brania euthyroxu, zaczynam od 12,5. Od rana masakrycznie boli
      mnie głowa, trochę mi też niedobrze. Nie wiem, czy to wina niżu za oknem, czy
      może być wpływ leku? Dawka jest przecież malutka sad
      • harmoniak Ból głowy a zwiększenie dawki 16.01.10, 16:46
        Mnie na początku leczenia też bolała głowa przy zwiększaniu. Po 3 dniach
        przechodziło, musiałam wytrzymać. Więc polecam 2 wyjścia: wytrzymać 3 dni lub od
        jutra wziąć 6,25 mcg i zwiększać dawkę o 6,25 co parę dni.
        • psychofinka Re: Ból głowy a zwiększenie dawki 16.01.10, 21:02
          Boli i boli, nawet sen nie pomógł sad Może jutro będzie lepiej. Może jakoś się
          przemęczę te 2-3 dni na dawce 12,5 mcg, a potem będę zwiększać o 6,25, jak
          radzicie, choć miałam zwiększać o 12,5 co kilka dni. Dam sobie szansę jeszcze
          jutro, chyba mnie ten ból nie zabije... Powiedzcie, że to minie...
            • psychofinka Re: Ból głowy a zwiększenie dawki 16.01.10, 23:55
              Głowa przestała boleć ok. 22 big_grin.. Jestem jakoś dziwnie pobudzona od kilku
              godzin, ciekawe, jak będzie ze snem... Kiedyś miałam ze snem baaardzo duże
              problemy w sensie bezsenności, miałam też świetną przemianę materii przy
              nonszalanckiej diecie. Byłam też nadpobudliwa i nadwrażliwa. Tak sobie myślę, że
              skoro mam to Hashimoto i trochę mi brakuje tarczycy, to kiedyś musiała być ta
              faza nadczynności, prawda? Może właśnie wtedy, a wszystko było zrzucane
              wyłącznie na nerwicę.
              • jurmik Re: Ból głowy a zwiększenie dawki 17.01.10, 01:34
                Fajnie, że mamy w Gdańsku lekarzy, do których warto chodzić czyli
                takich, co sie znają. Jakbyś zrezygnowała z wizyty u dr Mizan,.
                koniecznie odwołaj ją wcześniej, to ktoś inny skorzysta (wiem, że
                zapisało się w styczniu dużo ludzi i pewnie niedługo znów dr
                wstrzyma rejestrację, bo ma tłumy własnych, "starych" pacjentek,
                które zawsze mają możliwośc przyjścia, gdy tylko potrzebują).
                A może ta głowa boli Cie od zmian w ciśnieniu krwi, a nie od
                Eutyroxu - mierzyłaś sobie dziś ciśnienie? (Ja mam zawsze u swojej
                endo mierzone, tak chyba zawsze powinno być).
                • psychofinka rozterki 18.01.10, 11:56
                  Jako że z ciśnieniem nie mam problemów, poza nadciśnieniem białego fartucha, nie
                  posiadam ciśnieniomierza w domu sad Na razie nie kupię, bo jestem zrujnowana.
                  Głowa nie boli, biorę 12,5, za dwa dni podnoszę dawkę.
                  Suplementuję się też innymi rzeczami.
                  No i teraz, ponieważ wiem, że ewentualnego odwołania wizyty należałoby dokonać
                  jak najwcześniej, cały czas biję się z myślami, czy iść do dr Mizan-Gross, czy
                  trzymać się już dr Gross-Tyrkin, skoro jestem zadowolona z pierwszej wizyty?
                  Dojazd do dr MG mam znacznie gorszy, pierwsza wizyta kosztuje 150 zł, nie ma tam
                  możliwości zrobienia usg, z tego, co wiem?
                  Za to opinie są bardzo dobre, ale oczywiście z wyjątkami - boję się, że stanę
                  się np. takim wyjątkiem.
                  No, nie wiem.
                    • psychofinka Re: rozterki 18.01.10, 12:25
                      harmoniak - dzięki serdeczne
                      Jak ktoś jest dobrym fachowcem, to dlaczego go nie chwalić big_grin
                      A jak to jest właściwie z receptami, skoro konsultacje telefoniczne, to skąd się
                      bierze receptę? Rodzinna mi mówiła, że jak będę mieć zaświadczenie od endo, to
                      może mi leki wypisywać. Chyba nie będzie problemu z takim zaświadczeniem?
                      Badania endo może zlecać, ale chyba i tak płatne???
                      Jeszcze jedna ważna dla mnie rzecz - czy wizyty u polecanej p. dr odbywają się
                      PUNKTUALNIE? Ostatnio u gin-endo, prywatnie, oczywiście, tkwiłam półtorej
                      godziny w lodowatej poczekalni...
                      • szafirowa_burza Re: rozterki 18.01.10, 12:34
                        No niestety! Czasami telefon jest zajęty i trzeba próbować dwa trzy
                        razy aby sie dodzwonić... big_grin big_grin big_grin i jak będziesz miała w domu
                        zimno, to też zmarzniesz czekając na połączenie... big_grin big_grin big_grin
                              • jurmik Re: rozterki 18.01.10, 17:17
                                Potwierdzam, oczywiście, w całości to co napisały moje poprzedniczki
                                o dr Mizan i mogłabym dodac jeszcze troche komplementów od siebie -
                                że jest punktualna, chyba raz na kilka już lat leczenia u niej
                                weszłam 20 minut po czasie- tylko zastanawiam się , po co? Bo jak
                                już znalazłaś dobrą endo, która Ci akurat pasuje, to może zostań
                                przy niej? Bo przecież nie jest tak, że jedyna dr MG jest aniołem, a
                                reszta endo jest be, prawda? Ona też nie wszystkim sie podoba -
                                kiedyś nakrzyczała na moją koleżankę, że umawia sie i nie przychodzi
                                na wizyty (fakt, 2 razy pod rząd tak zrobiła) i że sie spóźnia. I
                                co - koleżanka już nie jest jej pacjentką i wszystkim ją odradza, że
                                wredna.
                                Zrób, jak uważasz, ja bym chyba nie zmieniała lekarza, który mi
                                pasuje.
    • psychofinka chciałam tylko napisać... 21.01.10, 23:00
      Biorę tyroksynę, dziś pierwsze zwiększenie dawki... Głowa znów trochę bolała, po
      południu spuchłam, co mi się utrzymuje - walczę z pierścionkiem, bo za diabła od
      rana nie chce zejść z palca. Spałam prawie 3 godziny tego wieczoru, znów nic nie
      wyszło z planów, żeby normalnie spędzić wieczór, druga połówka ma dziś imieniny,
      a ja z pulsem jak u trupa...
      Suplementuję się też żelazem, wit. D3 z wapniem, magnezem, biorę też selen, bo
      ponoć poprawia pamięć, ale chyba jednak przy moim poziomie hormonów nie
      powinnam??? Ktoś mi poradzi? Chętnie przestanę go brać, bo moje tabletki mają
      ohydny posmak.
      Poziom glukozy niepokojący sad
      Ach, i jestem na etapie szukania dobrego gin-endo, bo poprzedni wydawał się
      sensowny, ale skończyła się nasza znajomość po kolejnym wysłuchaniu przeze mnie
      porady, żeby zajść w ciążę (jasne, zwłaszcza teraz...), oraz stwierdzeniu, że
      "Pani tak już ma".
      Moja endo ostrzegła mnie, że na początku leczenia mogę się czuć nawet gorzej,
      więc cierpliwie trwam, ale w pracy bardzo trudno dać sobie radę. Na szczęście
      jutro piątek...
      Uff, wywnętrzyłam się smile
      • jurmik Re: chciałam tylko napisać... 22.01.10, 17:55
        Szczerze mówiąc nie wiem, dlaczego endo powiedziała Ci, że możesz
        czuć się gorzej na początku leczenia? Na ogół każdy zaczyna się czuć
        lepiej, o ile, oczywiście, nie dostał za dużej dawki na "dzień
        dobry".
        Selen poprawia pamięć? Nie wiedziałam, wiem tylko, że zmniejsza
        ilość przeciwciał i poprawia przemianę FT4 w FT3 (to wiem od swojej
        endo i oczywiście z forum)- może więc bierz go nadal? (spróbuj
        zmienić rodzaj tabletek z selenem, może będą mniej wstrętne)
        Co do ginekologa-endokrynologa - jako ginekolog: radzi ciążę, bo
        ginekolodzy tak mają, a jako endokrynolog: może uznał, że szybko
        wyrównasz niedobory tarczycowe (no, chyba że ich w ogóle nie
        zauważył, to wtedy zmień go, oczywiście).
        W Trójmieście podobno świetny jest dr T.Skweres.
        • psychofinka Re: chciałam tylko napisać... 22.01.10, 18:45
          > Szczerze mówiąc nie wiem, dlaczego endo powiedziała Ci, że możesz
          > czuć się gorzej na początku leczenia?

          Też nie wiem, ale jak na razie z pewnością nie czuję się lepiej - od wczoraj
          biorę 25 mcg i zaraz idę spać...
          Jeśli procentowo fT3 mam wyższe od fT4, to może ta przemiana nie jest mi potrzebna?
          Gdzieś w necie i chyba na innym forum doczytałam się o wpływie selenu na
          koncentrację i poprawę pamięci.
          Poza hashi/niedoczynnością niewątpliwie mam też jakiś problem kobiecy, dlatego
          w ogóle trafiłam do endo, tarczyca wyszła niejako "przy okazji"... Chyba że to
          tarczyca wpływa na moje inne funkcje/zaburzenia.
          W każdym razie mam silne postanowienie w tym roku wyjść na prostą i szukać
          pomocy, gdzie się da, bo, jak już wspominałam nieraz, ledwo się ciągnę przez
          życie ostatnimi czasy.
          • szafirowa_burza Re: chciałam tylko napisać... 22.01.10, 21:37
            Witaj! Ja należę do tych osób, które bardzo źle znosiły
            wprowadzenie hormonu. W pierwszych dwóch miesiącach, to kilka razy
            bylam o krok od tego aby odstawić Euthyrox. Na szczęście i dzięki
            radom forumek, nie zrobiłam tego. Teraz podnoszę dawke zawsze o 6,25
            i wcale nie czuje tego.
            Wg mnie możesz odstawić selen - masz niskie przeciwciała i ft3 dużo
            wieksze od fT4.
            Ja zażywam Cefasel 100 nutri i bardzo polecam. Jest bez zapachu i
            bez smaku, dobrze sie go połyka- wogóle nie czujesz, że to selen.
            Wyczytałam na forum, że po Cefaselu nie robia sie złogi selenowe,
            cokolwiek to znaczy wink wink wink
            Do nabycia w internetowych aptekach.Selen jak najbardziej poprawia
            pamięć. Ale U Ciebie, gdy wyrównasz hormony, to pamięć też się
            poprawi. U mnie pamięć poprawiła sie w pierszej kolejności, co mnie
            osobiscie bardzo cieszy, ponieważ ciężko sie żyje w nieświadomości i
            z dziurami w mózgu jak w szwajcarskim serze... wink
            Tarczyca, jak najbardziej wpływa na hormony kobiece: podwzgórze-
            przysadka-tarczyca-nadnercza-jajniki to wszystko jest bardzo od
            siebie zależne a tarczyca, to, po prostu, wpływa na wszystko!
            Może najpierw ustaw hormony tarczycy - rób badania co 4 tygodnie od
            zmiany dawki i podnoś dawke do momentu gdy Twoje hormony wyrównaja
            sie na poziomie powyżej 60% a samopoczucie wróci do normy. Hormony
            kobiece powinny same sie unormować, gdy wszystko zacznie u Ciebie
            działać jak należy.
            Masz teraz ciężki okres, ale to szybko minie i będzie już tylko
            lepiej smile
            • psychofinka Re: chciałam tylko napisać... 22.01.10, 22:28
              szafirowa_burzo, dzięki za wieści.
              Będę teraz zwiększać o 6,25, jak mi już radzono wcześniej.
              Selen chętnie odstawię, na razie podrzucam go swojej drugiej połówce, bo jest
              ponoć dobry też dla gruczołu krokowego wink
              Wizytę u gina mam 13 marca dopiero, do tej pory powinno mi się chyba już trochę
              poprawić??? Tak czy owak warto się skonsultować z kimś mądrym, kto nie będzie we
              mnie tylko ładował tabletek - mam też nadzieję, że będzie prowadził dokumentację
              i po kilku wizytach mnie kojarzył... Byłoby miło. Obecna gin-endo zawsze zbyt
              się spieszyła.
              Badania będę robić przed 17 lutego, wtedy się zobaczy, jak te hormony się mają
              do siebie.
              Powiem Wam jeszcze w ramach spowiedzi pokutnej, że znam kogoś, kto ma od dawna
              spory problem z tarczycą - zawsze był zapominalski, spóźnialski, roztargniony,
              zmarznięty i ogólnie jakiś taki dla mnie tamtej "rozlazły". Ja zawsze
              energiczna, uporządkowana, pamiętająca o wszystkim.
              No, teraz świetnie go rozumiem...
              Nie twierdzę, że osoba mająca problem z tarczycą powinna być od razu jakoś
              szczególnie hołubiona i udawać się na rentę, ale warto by było, żeby społeczna
              świadomość wpływu chorób tarczycy i samopoczucia w ich przypadku była większa...
              Te choróbska naprawdę mogą zmienić człowieka... Moja szefowa uważa, że stałam
              się rozleniwiona i krnąbrna... A ja NIE OGARNIAM sad
              • jurmik Re: chciałam tylko napisać... 22.01.10, 22:53
                Co masz na myśli pisząc o endo-gin: "mam nadzieję, że będzie
                prowadził dokumentację i będzie mnie kojarzył"? A jak lekarz może
                nie prowadzić dokumentacji? Przecież jest to podstawowy obowiązek -
                w razie potrzeby jest to jedyny dowód na to, że kogoś źle leczył,
                prawda? A w przypadku starania się o rentę taka dokumentacja musi
                być pokazana na komisji (i nie ma znaczenia, że z prywatnego
                gabinetu - wiem, bo moja Mama załatwiała to parę lat temu). I jak
                mógłby zapamiętać to, co mówił poprzednim razem i co zalecił?
                U mojej endo pacjenci mają dokumentację nawet jeśli kilkanaście lat
                nie przychodzili (przy mnie przyszła kiedyś jakaś pacjentka zapytać
                czy jest może jej karta, bo nie była chyba 15 lat i mocno się
                dziwiła, że jest).
                Naprawdę bywają tacy lekarze, co nie prowadzą dokumentacji?
                • psychofinka Re: chciałam tylko napisać... 23.01.10, 09:05
                  To moja była endo-gin, nie będę tu już rzucać nazwiskami, w każdym razie ona z
                  tego słynie. Jest może niezłym fachowcem, choć chyba nie do końca, skoro na
                  megabolesne miesiączki mówi tylko, że niektóre kobiety tak mają.
                  Nic nie wprowadza do kompa, zapisuje wszystkie rozpoznania i zalecenia na
                  kartkach z notesu, które nosi ze sobą pacjentka, więc nie można powiedzieć, że
                  nie ma wglądu do dokumentacji smile
                  W każdym razie pani doktor rzadko kogo kojarzy i wszystko jej się myli.
                  A mnie się marzy lekarz, któremu po wejściu do gabinetu nie będę musiała od nowa
                  wyjaśniać, co ze mną nie tak.
                  I który nie będzie w czasie mojej wypowiedzi sięgał po telefon i dzwonił do mamy
                  - rzucając: NIECH PANI MÓWI.
                  W sumie to ona stwierdziła, że z tarczycą coś u mnie nie gra i wysłała mnie na
                  usg od ręki, ale robi wszystko w jakimś strasznym pośpiechu i chaosie.
                  Ach, poza tym podpadłam jej, idąc z wynikami najpierw do endo od tarczycy, a nie
                  od razu do niej...
          • djpa Re: chciałam tylko napisać... 23.01.10, 10:16
            Niekoniecznie masz problem kobiecy.

            To, co się dzieje z moimi hormonami kobiecymi w zależności od poziomu hormonów
            tarczycy zadziwiło niejednego lekarza.

            Przy TSH 5.6 i fT4 na poziomie 34% miesiączki 2-3 razy w roku.

            Przy fT3 w dolnej połowie normy, a fT4 w górnej połowie normy cykle 50 dni.

            Przy eleganckich hormonach tarczycy cykle 28 dni.

            Aha, urodziłam 2 dzieci. Bez problemów.
            • psychofinka Re: chciałam tylko napisać... 23.01.10, 10:26
              Mam nadzieję, że to nie problem kobiecy, no ale muszę to sprawdzić u fachowca od
              tych właśnie spraw, bo bardzo mi to doskwiera. Ktoś kiedyś bąknął o
              endometriozie i na tym się skończyło. Nie wiem, czy problem z tarczycą powoduje
              bóle kobiece, plamienia i inne objawy, o których nie będę tu pisać, bo to nie to
              forum smile
              Czy dr M-G będzie umiała mi pomóc też w tej kwestii?? Raczej bez gina chyba się
              nie obejdzie.
              • jurmik Re: chciałam tylko napisać... 23.01.10, 11:22
                Dr M-G na pewno dokładnie Cię wypyta o wszystko, być może uzna, że
                to od tarczycy masz te problemy lub stwierdzi, że nie i skieruje Cię
                do dobrego ginekologa-endokrynologa.
                Po to endokrynologia dzieli się na endokrynologię ginekologiczną i
                ogólną, by ginekolog-endokrynolog nie leczył tarczycy, na ktorej zna
                się słabo (bo zawsze był ginekologiem, zanim został endokrynologiem
                i tarczycą się nigdy nie zajmował) i by endokrynolog ogolny, ktory
                wcześniej był internistą nie brał się za leczenie zaburzeń
                miesiączkowania czy niepłodności (chyba że jedyną przyczyną jest zła
                praca tarczycy).Chocażby dlatego, że jak leczy sprawy
                ginekologiczne, daje hormony na to, to musi badać ginekologicznie, a
                nie umie i nawet nie ma fotela.
                To tak samo, jak w krawiectwie - ta, co szyje suknie ślubne i
                wizytowe nie szyje płaszczy czy futer, choć umie przecież szyć. Ja
                to tak rozumiem.
                A notatki na karteczkach, które nosi przy sobie pacjentka to żadna
                dokumentacja i wstyd po prostu. A co będzie, jak się zgubi te
                karteczki?
                • psychofinka Re: chciałam tylko napisać... 23.01.10, 15:10
                  Jurmik - zgadzam się z Tobą całkowicie smile Dlatego na wszelki wypadek umówiłam
                  się już na ten marzec do gin-endo (dobrego, mam nadzieję, choć nie jest to dr
                  Skweres, ale specjalista ginekologii onkologicznej i endokrynologii
                  ginekologicznej i adiunkt na GUMed). Też uważam, że każdy powinien się
                  specjalizować głównie w swojej dziedzinie, a nie być specem od wszystkiego i
                  niczego.
                  Co do karteczek, dobre pytanie. Poza tym dr nie notowała na nich większości
                  zgłaszanych objawów, więc do bani taka robota.
                  Nie wiem, jak to możliwe, nie wiem, jak to uchodzi, nie wiem, dlaczego ta dr
                  cieszy się taką renomą, bo poczekalnia u niej pełna, choć opinie ma coraz
                  gorsze, chyba jedzie na opinii.
                  • anne_eve Re: chciałam tylko napisać... 26.01.10, 19:25
                    Psychofinkosmile o jeśli dobrze wczytałam się w twój wątek, to chyba mamy podobny
                    problem. Od 1,5 roku staramy się z mężem o dziecko i powoli tracimy nadzieję, po
                    części pewnie dlatego, że jak dotąd nie znalazłam dobrego gin-endo. Leczyłam się
                    u 2 gin-endo, ale obydwie Panie zdiagnozowały u mnie "jedynie"
                    hiperprolaktynemię i niby cukrzycę (piszę niby, bo wcale jej nie mam), żadna
                    natomiast nie wspomniała o tarczycy (a robiłam w tym czasie badania ft3, ft4 i
                    tsh - wyniki były w normie i nawet przez moment nie wzięły pod uwagę
                    niedoczynności czy hashi). Po ponad roku postanowiłam zmienić lekarza i obecnie
                    leczę się u endo i gina, ale w 2 osobach wink i chyba była to słuszna decyzja, bo
                    o ile z ginekologicznego punktu widzenia jest wszystko ok, to od strony tarczycy
                    nie do końca. Endo wykryła u mnie hashi i wreszcie zaczęłam przyjmować euthyrox.
                    Podobno zajście w ciążę uniemożliwiają mi anty-tg, które mam grubo ponad
                    normę... jutro będę miała dalsze wyniki i może coś się bardziej rozjaśni. Pzdr smile
                    • psychofinka Re: chciałam tylko napisać... 26.01.10, 22:20
                      anne_eve - a skąd jesteś??
                      Ja póki co, jeszcze w tej chwili nie staram się o dziecko, ale mam pewne
                      przypadłości, które wysłały mnie do gin-endo. Przy okazji została wykryta
                      niedoczynność oraz Hashi, a z przypadłościami ponoć tak mam. Ta wersja mi
                      niespecjalnie odpowiada, bo przypadłości mnie bardzo męczą. Zapisałam się do
                      innego gin-endo i zobaczymy, co powie.
                      Piszesz o niby-cukrzycy - na jakiej podstawie ją wykluczasz? Ja cały czas miewam
                      podwyższone poziomy glukozy, wcześniej tego nie było, mam nadzieję, że to wina
                      funkcjonowania tarczycy i że potem się to wyrówna... Czy robiłaś krzywą cukrową?
                      Pozdrawiam
                      • anne_eve Re: chciałam tylko napisać... 28.01.10, 09:27
                        Witaj smile jestem z 3miasta, Ty też, zgadza się? Co do cukrzycy, to zdecydowanie
                        jej nie mam. Podczas pierwszej wizyty poprzednia endo potwierdziła u mnie
                        hiperprolaktynemię (na podstawie wyników prl, które miałam z sobą) i dodała, że
                        pewnie mam jednocześnie wahania cukru, zapisując od razu metformax i zlecając
                        badanie krzywej cukrowej. Początkowo brałam ten lek (dosłownie parę dni), ale po
                        uzyskaniu wyników odstawiłam, bo glukozę na czczo, po 1h i po 2h miałam w
                        normie. Później powtórzyłam jeszcze ze 2 razy badania i rzeczywiście wszytko
                        jest ok smile Jak widać kluczową sprawą jest znalezienie dobrego endo. Wydaje mi
                        się, że i ja wreszcie taką znalazłam. Cieszę się, że chociaż zażywanie
                        metformaxu mi odpadło, bo przecież innych leków jest wystarczająco dużo wink
                        Obecnie, po zdiagnozowaniu hashi, biorę euthyrox, a na wysoką prl - dostinex
                        (wcześniej bromergon, ale czułam się po nim fatalnie). Do tego wyszło ostatnio,
                        że moja ferrytyna wynosi 3, czyli anemia, więc faszeruję się jeszcze bioferem.
                        Mam nadzieję, że te wszystkie przypadłości wreszcie ustąpią - czego i Tobie
                        życzę wink - na tyle , żebym mogła zajść w upragnioną ciążę. Pzdr smile
      • psychofinka Re: Do Psychifinki 26.01.10, 18:25
        Naprawdę nie wiem, co o tym myśleć, moje wrażenia były całkiem inne, ale to była
        jedna wizyta jak dotąd, więc może dr chciała mnie zachęcić? Albo miała dobry
        dzień? Albo bała się, że zejdę jej w gabinecie z powodu megawysokiego ciśnienia?
        smile A może mnie polubiła od pierwszego wejrzenia?? Nie wiem...
        W każdym razie moje wyniki badań przejrzała dokładnie, wprawdzie zleciła mi na
        następną wizytę tylko fT4 i TSH, bez fT3. Chyba faktycznie fT3 nie uważa za
        niezbędne?
        No, ja w każdym razie po tej wizycie czułam się w porządku...
        Moja koleżanka z pracy też do niej chodziła i była zadowolona - w dodatku była
        kilka razy...
        I bądź tu mądry.Co pacjent, to opinia.
        Dlatego bardzo się boję wizyty u dr Mizan-Gross, bo tak mi ją zachwaliłyście, że
        teraz będę się spodziewać samych dobrych rzeczy... wink
        • jurmik Re: Do Psychifinki 26.01.10, 20:15
          Ja też myślę, że jak się tak nastawisz, że ona jest taka super-hiper
          i na jednej wizycie rozwiąże wszystkie Twoje problemy, to pewnie
          wyjdziesz rozczarowana.
          Jak widać po lekturze forum nie ma lekarza, o którym wszyscy piszą
          tylko same peany. Każdy czegoś innego oczekuje. Pisałam już kiedyś,
          że dr M-G jest punktualna i nie toleruje spóźniania się na wizyty, a
          moja koleżanka, której poleciłam dr M-G, zawsze i wszędzie się
          spóźnia, więc jak usłyszała reprymendę za kolejne spóźnienie, więcej
          do niej nie poszła. I każdemu odradza chodzenie do takiej "wrednej
          baby".
          A więc albo nie idź i zostań u endo, która Cię dobrze traktuje i Ci
          pasuje - też ma dużo pacjentów i wielu ją chwali, to o czymś
          świadczy. Albo idź i zobacz, czy będzie Ci pasować, tylko nie
          nastawiaj się na to, że Ci od razu wszystko ustawi i będzie od razu
          super.
          Jak pójdziesz, to oczywiście napisz o wrażeniach no i czy Ci w czymś
          pomogła.
          • psychofinka Re: Do Psychifinki 26.01.10, 22:13
            Akurat ja sama też nie toleruję spóźnień oficjalno-formalnych, więc szanuję
            lekarzy, którzy tego przestrzegają, w obie strony. Oczywiście, zawsze należy
            zachować umiar, bo przypadki chodzą po ludziach i czasem nie da się nie
            spóźnić... Ale tylko czasem...
            Pójdę na wizytę, choćby po to, żeby sobie otworzyć furtkę na później. Choć czuję
            się jakby nieco nielojalna... Jednak już nacięłam się na lekarkę, u której
            pierwsza wizyta była super, a która potem zmieniła się w poszukiwacza złota...
            • jurmik Re: Do Psychifinki 26.01.10, 22:40
              To tego akurat nikt o tej endo nie powie - ma tylu chętnych, że
              mogłaby spokojnie brać 200 zl za wizytę i wyszłaby na swoje, mając
              mniej roboty, tymczasem ceny u niej przeciętne i zmieniają sie co
              parę lat, a nie co rok lub 2 razy w roku (jak u jednego gina, do
              którego chodziłam - w styczniu było 100, a w listopadzie już 130 za
              taka sama wizytę).
              No i sama zleca często znanym juz pacjentkom kontrole wyników
              telefonicznie i w wyznaczone dni wieczorem (już po pracy, a nie w
              trakcie - bo i tak telefon jest wyłączony)) można do niej dzwonić i
              pogadać o wynikach, doradzi co zmienić. Wiem, że w ciąży też nie
              każe co miesiąc latać na wizyty i płacić, tylko konsultuje wyniki
              przez telefon. Kłopot tylko, że ciężko się dodzwonić, tyle jest tych
              telefonów (wiem coś o tym, ale trudno, trochę cierpliwości i nie
              trzeba wydawać kasy na wizytę).
              Ciekawa jestem, czy Ty też ja bedziesz chwalic, jak nas tu kilka.
              A co do nielojalności - nie przejmuj się, większość tak robi (bo jak
              lekarze są tacy, jacy są, to trudno być lojalnym)
    • psychofinka Czy ja kiedyś poczuję się lepiej? 30.01.10, 09:01
      Samopoczucie u mnie bez zmian. Z łóżka ledwo się zwlekam. Po pracy muszę się
      położyć, śpię 2-3 godziny. Libido ujemne, czuję się winna z tego powodu, po
      prostu te sprawy są ostatnimi, na które miałabym ochotę. Pracę mam polegającą na
      koordynacji - to mnie wykańcza. Czasem mam ochotę po prostu stanąć i wrzeszczeć
      wniebogłosy z bezsilności i zmęczenia. Przecież nie mogę każdemu mówić, że mam
      problem z tarczycą, trudności z koncentracją, że nie pamiętam wielu rzeczy i nie
      mam sił ani chęci się czymś zająć... Szefowa myśli, że ją sabotuję i stwarzam
      niepotrzebne trudności. Jak wytrwać?... Od 3 dni biorę 37,5. To jest dla mnie
      raczej za mała dawka, jak sądzę. Do 17 lutego jeszcze trochę. Zaczynam znowu
      popadać w beznadzieję i depresję. Jestem rozdrażniona i wiecznie senna. I
      jeszcze ta zima sad Nie mam sił.
      • junkersica Re: Czy ja kiedyś poczuję się lepiej? 30.01.10, 09:34
        Psychofinko, ja co prawda Ci nie odpowiem na pytania, ale tak sobie myślę, że człowiek to nie maszyna. Masz na pewno stresującą i odpowiedzialną pracę, do tego bardzo złe samopoczucie i na pewno jesteś chodzącym stresem. No i właśnie ten stres może Cie dodatkowo rozkładać. Ja wiem o hashi od 1,5 miesiąca i przez ten czas świadomie (udało mi się to 1 raz w życiu) odpuściłam sobie. Ja co prawda siedzę na wychowawczym, więc nie chodzi o pracę, ale jeśli moje dzieci 3 razy dziennie np. wyleją herbatę, ja po prostu ją wycieram, nie dopuszczam do reakcji organizmu smile. I nie wiem, jak to zinterpretować, ale moje wyniki same z siebie się podniosły (właśnie nie wiem, o co tu chodzi). Dążę do tego, że może warto wziąć trochę wolnego, dać sobie odpocząć, pospać ile się da, poczytać, pospacerować... Tak czytam Twoje posty i widzę, że boisz się o siebie i najzwyczajniej w świecie masz dosyć. Co Ty na to? Każdy lekarz da Ci L4.
      • anne_eve Re: Czy ja kiedyś poczuję się lepiej? 30.01.10, 13:05
        Całkowicie Cię rozumiem z tym samopoczuciem, u mnie jest bardzo podobnie, bardzo
        dołująco. Mam wrażenie, że wszystko mnie przerasta, jakikolwiek wysiłek jest nie
        do przejścia i wysysa ze mnie resztki energii. Jestem wiecznie drażliwa, aż
        czasem żal mi męża, że musi to wszystko znosić. Do tego nie mogę zajść w ciążę,
        co podejrzewam jest główną przyczyną moich frustracji, a libido... eh szkoda
        gadać, wręcz ujemne sad
        Ale zawsze można pocieszyć się myślą, że to wcale nie nasza wina ani naszej
        tarczycy, tylko najbardziej depresyjnego okresu w roku smile [b]gdzieś wyczytałam,
        że jest nawet na to wzór matematyczny, uwzględniający warunki psychologiczne,
        biometeorologiczne i ekonomiczne, który wyznacza ten najbardziej depresyjny
        dzień w roku i przypada on właśnie w styczniu.
        Pozostaje napisać BYLE DO WIOSNY smile))
      • harmoniak Re: Czy ja kiedyś poczuję się lepiej? 30.01.10, 13:24
        Mój początek leczenia też przypadł na zimę i czułam się dokładnie tak jak Ty.
        Ciężko pogodzić normalne życie z tak wstrętnym samopoczuciem. Niestety,
        wychodzenie z niedoczynności trochę trwa i jedyne co możesz teraz zrobić to jak
        najwięcej odpoczywać (zwolnienie?), jak najmniej się stresować, dobrze jeść
        (owoce, warzywa), dużo spać i intensywnie uzupełniać braki żelaza. Ja musiałam
        znacząco zwolnić tempo swojego życia. Pewnych rzeczy prostu nie da się
        przeskoczyć. Czasami można być poza tą granicą, przed którą można się wziąć po
        prostu w garść.

        Na wiosnę powinno być już lepiej. Nie dość, że niskie temperatury zwiększają
        zapotrzebowanie na hormony tarczycy, to jeszcze będzie więcej słońca, dni będą
        coraz dłuższe smile
        • psychofinka Re: Czy ja kiedyś poczuję się lepiej? 30.01.10, 14:56
          Jem owoce i warzywa (dlaczego mam chęć na brokuły i fasolę???). Nie palę. Rzadko
          biorę pracę do domu. Ze stresami wiadomo jak jest - życie to nie bajka, np.
          niedawno ktoś lub coś wypłaciło mi z konta 160 zł... I to w innym mieście.
          Nerwy, reklamacja itp.
          Tak, myślę faktycznie o zwolnieniu. Choć w pracy naraziłabym się co niektórym. W
          końcu nie kaszlę i nie leci mi z nosa... Tylko czy każdy lekarz mi je da?
          Od psychiatry nie chcę zwolnienia ze względu na złe języki w pracy.
          Endo - wizyta dopiero 17... Dwa i pół tygodnia. I w ogóle, nie znam się na tym,
          czy prywatny endo da mi zwolnienie w razie czego?
          Gastrolog odpada, ginekolog tym bardziej.
          Ogólna... Cóż, ona sądzi, że ja mam świetne wyniki pod każdym względem i radzi
          mi ćwiczyć. Ale wydaje się miła, może to z nią porozmawiam, choć nie wiem, czy
          ona mi dowierza, skoro chciała zaświadczenie od endo sad
          A tymczasem muszę iść z psami na spacer i mnie to przerasta...
          Junkersica, podziwiam Cię, że dajesz sobie radę z chorobą i z trójką dzieci, ja
          przy dwóch psach wymiękam wink
          • junkersica Re: Czy ja kiedyś poczuję się lepiej? 30.01.10, 15:07
            Psychofinka, ty mi tu nie kracz, bo ja póki co mam dwójkę i na tym chcę zakończyć prokreację smile
            Wiesz, ja to ogólnie mam trochę przekichane, bo mąż pracuje 100 km od domu (tam ma firmę) i kilka dni jest, kilka go nie ma.. Gdyby nie pomoc mojej mamy, która, gdy sie źle czuję (2 lata) odprowadza synka ze szkoły, nierzadko też go odbiera i robi obiad (na które to czynności nie jestem w stanie się zdobyć), byłoby krucho nie tylko ze mną ale i z dzieciakami.
            Jak się boisz, że Ci rodzinna nie da zwolnienia, powiedz, ze bolą Cie nerki - da Ci na pewno skierowanie na badania, a czy Cie boli - nie sprawdzi. Wiem, bo miałam z nerami kłopoty i zawsze lądowałam na L4. To nieuczciwe, ale odpoczynek Ci się należy. I rób wszystko, żeby nie myśleć o choróbsku - możesz się nawet posunąć do wciągania głupich seriali (a jak się uśmiejesz przy tym smile). Pozdrawiam, w poniedziałek się patyczkuj, tylko pomyśl o sobie i daj organizmowi przetrawić dawki hormonów w spokoju! Pozdrawiam!

            • psychofinka Re: Czy ja kiedyś poczuję się lepiej? 30.01.10, 17:26
              Junkersica - przepraszam! Napisałaś, że dzieci wyleją coś 3 razy dziennie, a ja
              zrozumiałam moim zlasowanym mózgiem, że 3 dzieci... wink
              Ogólna już na mnie patrzy podejrzliwie, ostatnio mówiłam jej o kręgosłupie, to
              powiedziała, że porozmawiamy o tym na następnej wizycie wink Jak jej jeszcze z
              nerami wyskoczę... big_grin Ale muszę pomyśleć nad jakimś planem.
              Jurmik - myślałam, żeby po prostu szczerze porozmawiać z endo, jeśli nic się nie
              poprawi - powiedzieć, że biorę lek od miesiąca (tyle to wtedy będzie), że czuję
              się źle i słabo, że mam stresującą pracę i sporo na głowie...
              Ja za każdym razem, jak biorę zwolnienie, czuję się nierobem. Tym bardziej że
              np. moja przyjaciółka należy do kategorii cyborgów, co to nigdy nie chorują i
              zawsze potrafią się wziąć w garść.
              Moje psiny bardzo kocham, to są moje dwa słoneczka, ale mam z nimi niezłą
              szarpaninę, bo każda jest inna, są w różnym wieku, obie są suczkami i w dodatku
              się nienawidzą oraz biją o mnie big_grin Poza tym te zaspy śnieżne po prostu mnie
              wykańczają fizycznie, ech, jak starą babcię.
              Co do fasoli i brokułów, wiem, że są cennymi źródłami różnych fajnych rzeczy,
              ale przecież przy Hashi powinnam chyba tego unikać... Już sama nie wiem. Czy
              słuchać organizmu, czy wytycznych...

          • jurmik Re: Czy ja kiedyś poczuję się lepiej? 30.01.10, 16:27
            Ja też jestem za tym, żebyś trochę "pochorowała" na L-4, ale na endo
            17 lutego to raczej nie licz. Bo jak to załatwisz - przyjdziesz na
            pierwszą wizytę, powiesz, że juz byłaś u endo i bierzesz Eutyrox, a
            tu przyszłas po zwolnienie? Albo nic nie powiesz, że już się
            leczysz, pokażesz tylko wyniki, opowiesz jak się fatalnie czujesz i
            poprosisz o zwolnienie?
            Jak wiesz, ZUS bardzo pilnuje swych pieniędzy i kontroluje
            zwolnienia i myślę, że bardziej nawet te od prywatnych lekarzy, bo
            podejrzewa, że niektórzy "kupują" zwolnienia za cenę wizyty w
            prywatnym gabinecie.
            Pamiętaj, by wziąć takie zaświadczenie od endo na co jesteś chora i
            jakie leki masz brać - przyda się choćby po to, by załatwiać recepty
            u lekarki rodzinnej.
            Spróbuj właśnie coś załatwić z lekarzem rodzinnym (ogólnym) - nie
            wiem, może po prostu przekona ją Twoje złe samopoczucie (powiedz, że
            długo czekasz na wizytę u endo) albo coś pozmyślaj może.
            I tak, jak Harmoniak pisze - na pewno powoli ale systematycznie
            bedzie Ci sie poprawiać, tylko cierpliwości - choć sama wiem, jak o
            nią trudno, jak sie człowiek tak beznadziejnie czuje.
    • psychofinka po wizycie u rodzinnego 05.02.10, 18:11
      Zatem od początku.
      Do rodzinnej po zwolnienie w poniedziałek nie poszłam, bo chciałam uporządkować
      sprawy w pracy - tak, jestem trochę pracoholikiem. Tydzień przechodziłam,
      zaciskając zęby. W środę szefowa zapowiedziała, że niebawem idzie na urlop i mam
      ją zastąpić. Powiedziałam, że wolałabym nie, bo źle się czuję i nie ogarniam.
      Oczywiście zaczęła podejrzewać schorzenie psychiczne, jak mniemam.
      Dziś byłam u ogólnej. Nie skierowała mnie nawet na badanie krzywej cukrowej,
      mimo że wcześniejsza chciała mnie leczyć na cukrzycę, bez komentarza.
      Zwolnienia nie dostałam, wysłano mnie do psychiatry po zwolnienie, bo przecież
      wyniki mam całkiem dobre, więc nie ma podstaw. Najlepiej, żebym poszła na
      urlop, dobre sobie. Skoro nie mogę, to do psychiatry. Bo mam chorobę duszy, a
      nie ciała.
      Pani nie ma podstaw dać zwolnienia, nie będzie się narażać na kontrole z ZUS.
      Może grzecznościowo wypisać zwolnienie na podstawie zaświadczenia od psychiatry
      właśnie, jeśli nie chcę mieć w papierach papierka od psychiatry.
      I tyle.
      Szczerze? Mam dość. Może naprawdę jestem hipochondryczką. Może to nie tarczyca
      jest problemem. Może powinnam się przenieść na inne forum.
      Lekarze leczą tylko wyniki, człowiek się dla nich nie liczy. Jeśli znasz siebie,
      swój organizm, to i tak wiedzą lepiej, bo przecież studiowali.
      Nie wszyscy na szczęście. Kolega niedawno dostał od rodzinnej leki i propozycję
      zwolnienia lekarskiego z powodu nerwicy. A nie ciągnie się tak, jak ja. Więc
      nawet na złe samopoczucie psychiczne lekarz rodzinny może dać kilka dni
      zwolnienia! Jeśli chce. Ale po co. Lepiej odesłać balast do kogo innego.
      To ciągnę się dalej.
      • psychofinka Re: po wizycie u rodzinnego 05.02.10, 21:51
        Teraz żałuję, że faktycznie nie powiedziałam, że bolą mnie jakieś nerki albo
        coś. Jak widać, czasem trzeba minąć się z prawdą.
        Zastanawiam się, na co czekają rodzinni. Aż pacjent dostanie raka? Aż mu
        "minie"? Aż zmieni lekarza i się odczepi?
        Czuję się psychicznie po tej wizycie jakaś taka poniżona. Taka ignorancja mnie
        powala.
        Najgorsze, że teraz nie wiem, co zrobić. Urlopu nie dostanę. Psychiatra może by
        mi dała trochę wolnego, ale do niej się czeka ok. 2 tygodni. I muszę potem
        jeszcze wrócić z zaświadczeniem do rodzinnej, żebrać o łaskę - w swojej pracy
        nie mogę sobie pozwolić na przyniesienie zwolnienia od psychiatry, to jest
        zaścianek.
        Muszę jakoś trwać, a już się rozmarzyłam...
        Jak lekarze pierwszego, najważniejszego kontaktu mogą spokojnie spać, odsyłając
        pacjentów i na podstawie cyferek ważąc czyjeś zdrowie, a mając tylko mierną wiedzę?
        Tej tępoty nie da się edukować. Mówię nie tylko na swoim przykładzie.
      • psychofinka Re: po wizycie u rodzinnego 06.02.10, 11:35
        Cały czas myślę o tej żałosnej wizycie. Dlaczego nie miałam pod ręką listy
        objawów niedoczynności, żeby zapoznać z nią Panią Doktor? Jakim prawem lekarz
        ogólny ocenia moje wyniki jako nie takie złe, skoro czuję się okropnie? Dlaczego
        odsyła mnie do specjalisty, na wizytę u którego czeka się ok. 2 tygodni, skoro
        potrzebuję pomocy teraz? Jakim prawem wysyła mnie na urlop wypoczynkowy, który
        miałabym spożytkować na dochodzenie do zdrowia? I jeśli boi się kontroli ZUS,
        gdy da mi zwolnienie, to chyba znaczy, że uważa, że ja symuluję?
        Mam ochotę coś z tym zrobić.
        • junkersica Re: po wizycie u rodzinnego 06.02.10, 11:46
          Nikt nie odpowiada, bo co tu napisać... Taka prawda i tyle. Psychofinko, czy w Twoim mieście jest tylko jeden lekarz rodzinny? Uderzaj gdzie indziej, powiedz o nerkach i idź odpocząć. Po prostu.
          Swoją drogą, zastanawiam się, czy nie możesz powiedzieć swojej szefowej o tarczycy? Ma ona ludzką twarz? Pozdrawiam ciepło, Maja.
          • psychofinka Re: po wizycie u rodzinnego 06.02.10, 11:51
            Witaj, junkersico.
            Ironia losu polega na tym, że ja zapisałam się do tej lekarki miesiąc temu na
            czyjeś gorące polecenie. Tylko że ta osoba nie ma chorej tarczycy.
            Szefowa jest emocjonalnym wampirem smile Udaje przyjaźń, żeby potem zaatakować. To
            powszechna o niej opinia, nie tylko moja. Oczywiście, powiem jej o tarczycy, nie
            mam wyjścia, może okaże swoją łaskę. Wolę to niż zwolnienie od psychiatry, żeby
            sobie po mnie potem jeździła.
      • harmoniak Re: po wizycie u rodzinnego 06.02.10, 17:46
        To co napisałaś jest typowe do bólu. Tak było i będzie, niestety.

        Ciężko coś doradzić. Niedoczynność przecież tak łatwo się leczy. Ma tak mały wpływ na samopoczucie, że może nawet jej lepiej w ogóle nie leczyć suspicious Niestety, tak myśli wielu lekarzy.
        • psychofinka Re: po wizycie u rodzinnego 06.02.10, 22:29
          Mam ochotę kupić tej kobiecie jakąś książkę o tarczycy albo ściągnąć trochę
          informacji z netu - niechby się dokształciła, zanim zacznie wmawiać chorobę
          duszy, zanim zbada dokładnie ciało.
          I w ogóle mam ochotę coś z tym zrobić, bo to mi pachnie niewypełnieniem zasad
          etyki lekarskiej. Jakim prawem uważa się osobę cierpiącą za symulanta? Ja
          naprawdę nie z tych, co z byle przeziębieniem gnają na L4.
          A poważnie... To nie wiem, jak trwać. Jutro niedziela, potem znów się zacznie.
          Jak mówię, musiałabym teraz zapłacić za zmianę lekarza, bo zapisałam się do niej
          ponad miesiąc temu na czyjeś polecenie.
          A skąd wiedzieć, kogo wybrać...
            • junkersica Re: po wizycie u rodzinnego 06.02.10, 23:10
              Znalazłaś światełko w tunelu smile
              Może na www.znanylekarz.pl spróbujesz poszukać dobrego internisty w swoim mieście?
              I wiesz co, w mojej przychodni jest kilku lekarzy. Nie ma znaczenia, do kogo się zapisuję, każdy mnie przyjmie bez problemu. Jak jest u Ciebie? Pozdrawiam.
            • szafirowa_burza Re: po wizycie u rodzinnego 07.02.10, 12:57
              Odnoszę wrażenie, że lakarze przez całe studia, uczą się tylko i
              wyłącznie tego jak wysyłać pacjenta do psychiatry!
              Nie znają się kompletnie na niczym, na każdą wątpliwość odszczekują
              się "kto tu jest lekarzem, ja czy pani", jak nie przychodzisz z
              głową pod pachą, to jesteś zdrowa! A jak czasem Ci się zdarzy
              przyjść z głowa pod pacha, to stwierdzają, ze juz jest za późno...
              Dno, dno i cztery metry mułu...
              Moja rodzinna, to też tragedia, ale "sprawdziłam" wszystkich lekarzy
              w mojej przychodni i nie ma do kogo się przepisać, niestety!
              Współczuję Tobie ogromnie - czuję sie ostatnio bardzo kiepsko i nie
              wyobrażam sobie, że moglabym w tym stanie pracować!

              Pozdrawiam ciepło!
              Już niedługo marzec i wiosna...
              • jurmik Re: po wizycie u rodzinnego 07.02.10, 15:56
                Ja myślę, że zmiana lekarza rodzinnego to nie jest dobry pomysł na
                uzyskanie zwolnienia teraz. Bo jak lekarz, który widzi człowieka
                pierwszy raz ma dać od razu zwolnienie? Jasne, że jak wyniki są
                beznadziejne albo ma się zapalenie płuc, grypę czy jakąś gorączkę,
                to da, ale przy ogólnym złym samopoczuciu, którego nie można nijak
                potwierdzić nie da zwolnienia na pierwszej wizycie, bo potem bedzie
                miał problem jak przyjdzie kontrola ZUS.
                Może lepszym pomysłem jest pójście do psychiatry i wzięcie od niego
                kartki do rodzinnego, że wskazane jest zwolnienie? A rodzinnemu
                można powiedzieć, że nie chce sie pieczątki psychiatry na
                zwolnieniu, na pewno zrozumie. Wtedy rodzinny ma podkładkę od
                specjalisty, że zgodnie z jego zaleceniem dał zwolnienie i już.
              • psychofinka Re: po wizycie u rodzinnego 07.02.10, 17:04
                Szafirowa Burzo, jest niedziela wieczór, a ja jestem wykończona.
                Ale też wściekła. Na razie wystawiłam tej pani opinię w jednym miejscu w necie,
                na tym nie poprzestanę smile
                Mam dość odsyłania mnie przez konowałów różnej maści, może jakby wcześniej ktoś
                się zainteresował moim samopoczuciem, to teraz bym się aż tak nie czuła.
                Jestem rozsierdzona do granic. Nigdy nie byłam i nie jestem symulantką. Przez 8
                lat nie chodziłam na zwolnienia, tak samo w szkole i na studiach. Mam 35 i nie
                mam nawet szans się kompleksowo przebadać, a gdy stwierdzono u mnie chorobę, to
                rodzinny traktuje mnie jak histeryczkę.
                Mam zamiar dostać się do psychiatry w tym tygodniu i z nią pogadać. Wydaje się
                do rzeczy. Ale na Boga, ja znam swój organizm i wiem, kiedy mam depresję (czy
                miałam), a kiedy się ledwie ciągnę z innych powodów.
                Tak jak Jurmik, sądzę, że na pierwszej wizycie mało kto dałby mi zwolnienie.
                Z zaświadczeniem od psychiatry pójdę do tej pani i mam wrażenie, że to będzie
                moja ostatnia wizyta u niej - ale porozmawiamy sobie inaczej, bo moja
                cierpliwość się skończyła - ja po prostu nie mam sił się dobijać i żebrać o
                pomoc, nie w tym stanie. Czuję się cholernie bezsilna.
                Gorzej jak się do psychiatry nie dostanę albo uzna ona, że nie ma podstaw, by
                dać mi zwolnienie.
                  • psychofinka Re: po wizycie u rodzinnego 07.02.10, 21:56
                    Szafirowa Burzo, ale co ja mam zrobić w takiej sytuacji? sad Też wszystko we mnie
                    krzyczy, że to nie tak powinno być...
                    W tej przychodni jest DWOJE lekarzy POZ. Jak pójdę do tej drugiej, to jeszcze
                    się okaże, że są przyjaciółkami indifferent I znów upokorzenie. A poza tym, jak będzie
                    mnie widziała pierwszy raz na oczy, to tak, jak dziewczyny piszą...
                    Dlaczego ja się tak źle czuję sad
                    • szafirowa_burza Re: po wizycie u rodzinnego 07.02.10, 22:51
                      Przejrzałam jeszcze raz Twój wątek i mam takie uwagi:

                      Po pierwsze.
                      Dawke 37,5 zaczęłaś brać 27.01 a badania planujesz zrobić 17.02- to
                      jest za wcześnie! Musza minąć co najmniej 4 tygodnie na pełnej
                      dawce, inaczej wyniki będą nie miarodajne. Przełóż badanie hormonów
                      na 27 lutego.

                      Po drugie.
                      Czujesz się źle od początku wprowadzenia Euthyroxu a to dopiero 3
                      tygodnie. Ja czulam się tragicznie przez 1,5 miesiąca po
                      wprowadzeniu hormonu ( nawet kilkakrotnie chciałam przerwać
                      leczenie-czulam się zdecydowanie gorzej niż przed leczeniem)
                      Teraz zawsze zwiekszam dawki po 6,25 przez kilka dni.
                      Może za szybko zwiększyłaś dawkę?
                      Ja doszłam do 37,5 w 10 dni - to było dla mnie za szybko.

                      Po trzecie.
                      Osłabienie nadnerczy powoduje to, że źle reaguje się na wprowadzenie
                      hormonów tarczycy- może Ty również masz słabe nadnercza????

                      Po czwarte.
                      Możesz spróbować dostać zwolnienie od psychiatry. W sumie każdy
                      sposób jest teraz dobry, abys mogła w spokoju przeczekać złe
                      samopoczucie!
                      Pozdrawiam
                      • psychofinka Re: po wizycie u rodzinnego 08.02.10, 17:58
                        Szafirowa Burzo, nie wiem, dokładnie takie zalecenia dała mi endo -
                        ściśle ich przestrzegałam - badania mam zrobić po 2 tygodniach na pełnej
                        dawce... Co przypada na czwartek. Nie mam na tyle doświadczenia, żeby samej się
                        w tym rozeznać sad
                        Wizytę u dr M-G mam 17 i chyba i tak muszę pójść do niej z nowymi wynikami? Na
                        ten termin wpływu nie mam.
                        Ja się czuję źle od bardzo dawna, od jesieni. Teraz czuję się coraz gorzej, a
                        czy to wiązać z Euthyro, to nie wiem. Raczej z tym, że jestem coraz słabsza. Nie
                        mam ostatnio też apetytu i stale mnie mdli.
                        Nie wiem, co z nadnerczami, na pewno nie mam o tym teraz z kim porozmawiać.
                        sad
                      • psychofinka nadnercza 08.02.10, 18:14
                        zdrowiehormonalne.blox.pl/2009/03/Lista-objawow-wskazujacych-na-niedoczynnosc.html
                        Mam faktycznie prawie wszystkie objawy. Dosłownie.
                        Chyba muszę o tym porozmawiać z endo?
                        • jurmik Re: nadnercza 08.02.10, 18:33
                          Pewnie że musisz porozmawiać, a najlepiej zrób na tę wizytę badanie
                          kortyzolu i ACTH (to z krwi rano) albo -jak wyczytałam w jakimś
                          artykule - w moczu zbieranym przez całą dobę (pewnie trzeba zbierać
                          w niedzielę, jak się pracuje) - w laboratorium wiedzą, jak to
                          zbierać, powiedzą.
                          A sprawdzałaś potas, magnez i wapń we krwi, masz w normie? A jaki
                          masz cukier - może za mały i dlatego jesteś słaba?
                          • junkersica Re: nadnercza 08.02.10, 19:00
                            Witaj Psychofinko. Czy mierzyłaś ciśnienie tak, jak jest to opisane w linku, który dodałaś? Ja to zrobiłam i zarówno skurczowe jak i rozkurczowe mi się podniosły o 20. Właśnie nie wiem jak to interpretować... Może zrób te "domowe" badania, będziesz miała u endo argument.
                            • szafirowa_burza Re: nadnercza 08.02.10, 20:05
                              >Mam faktycznie prawie wszystkie objawy. Dosłownie.
                              No ładnie!!! Narkotyki też big_grin big_grin big_grin

                              Nadnercza, to chyba jednak fałszywy trop.. Myślałam, że poczułaś sie
                              gorzej po rozpoczęciu leczenia Euthyroxem a ponadto spojrzałam na
                              wyniki elektrolitów. Przy chorych nadnerczach sód jest bardzo niski,
                              a potas bardzo wysoki. U Ciebie i sód i potas są w górnych granicach
                              normy.
                              Szukamy dalej, to raczej nie nadnercza. Możesz sobie jeszcze
                              dla pewnosci zrobic test ciśnienia.
                              • psychofinka Re: nadnercza 08.02.10, 23:03
                                Zrobiłam sobie teraz ten test z latarką.
                                Badanie źrenic – (Wymagane pomoce: latarka i lustro). W ciemnym pomieszczeniu
                                patrząc w lustro zaświeć latarką w źrenicę jednego oka. Powinna się skurczyć.
                                Jeżeli po 30 sekundach wciąż pozostaje taka sama, lub gorzej, rozszerza się,
                                prawdopodobnie masz osłabione nadnercza.
                                Moja źrenica rozszerza się, wypełniając niemal całą tęczówkę...
                                Nie mam ciśnieniomierza, muszę zakupić czym prędzej.
    • psychofinka nie-nadnercza... 08.02.10, 21:53
      Oby nie nadnercza, ale, jak mówię, znaczna większość objawów wypisz wymaluj jak
      u mnie sad
      Poza typowymi objawami niedoczynności tarczycy:
      1. od kilku miesięcy wstręt do alkoholu - raz po wypiciu grzańca bardzo spadła
      mi glukoza
      2. od ponad tygodnia wstręt do słodyczy, które wcześniej bardzo poważałam
      3. od niecałego tygodnia rozwijający się jadłowstręt, mdłości, pobolewanie
      brzucha - przy czym nie chudnę
      4. coraz większe "lenistwo", osłabienie, niemoc
      5. miewam nawracające napady apetytu NA SŁONE, przy czym sód wysoki
      NIGDY wcześniej zima nie robiła mi większej różnicy. Nawet jak faktycznie miałam
      depresję, to nie czułam się tak źle.
      • psychofinka jakie badania? 08.02.10, 22:04
        Zatem w czw przypada mi wg endo kontrola hormonów, choć mówicie, że raczej po 4
        tygodniach pełnej dawki... To nie wiem - badać czy nie badać przed wizytą u endo
        17 lutego? Ponieważ będzie to nowy endo, to chyba warto mieć nowe wyniki mimo
        wszystko?
        Nie wiem, czy warto robić jeszcze jakieś badania???
        Biorę Biofer, chyba ferrytyny na razie nie ma co badać, skoro badałam ok.
        miesiąca temu?
        Czy powtórzyć jakieś elektrolity?
        Kiedy pojawiło się zagadnienie nadnerczy, wspomniałyście o ACTH i kortyzolu -
        ale elektrolity miesiąc temu były w zasadzie ok. Zatem badać czy nie badać?
        • jurmik Re: jakie badania? 08.02.10, 22:23
          Jak chcesz, by ta wizyta coś wniosła, to jasne, że zrób nowe FT4,
          FT3 i TSH - powiesz endo, że tę dawkę bierzesz 2 czy 3 tygodnie
          dopiero. Ja bym ten kortyzol w moczu zrobiła - bo przy takich
          objawach i tak Ci na pewno każe zrobić. Co do ferrytyny - pewnie sie
          wiele nie zmieniła, ale jeśli sie nie przyswaja to żelazo, które
          bierzesz, to bedzie taka sama lub mniejsza i wtedy bedzie wiadomo,
          że dalej nie ma sensu łykać, tylko trzeba zastrzyki.
          A robiłaś cukier z obciążeniem - po wypiciu w laboratorium słodkiej
          glukozy po 2 godzinach? A może Ci cukier spada za bardzo i dlatego
          jesteś taka słaba?
          • psychofinka Re: jakie badania? 08.02.10, 22:47
            Chciałam skierowanie na ten test obciążenia glukozą, ale nie dała, bo po co...
            Już bym za to zapłaciła, ale muszę mieć wolny dzień...
            Ciekawe, ile się czeka przeciętnie na wynik kortyzolu z moczu?
            Czy kortyzol z krwi nie wystarczy?
            Bo jak zaniosę mocz we wt do analizy (w pon lab nieczynny), to na środę może nie
            być wyniku.
            Nie mam sił szukać laba, co by mi zrobił to od ręki, i jeździć.
            • szafirowa_burza Re: jakie badania? 09.02.10, 08:39
              Kortyzol w moczu musi być zrobiony z Dobowej zbiórki, rano pierwszy
              mocz do toalety a potem następne "mocze" do takiego specjalnego
              zbiornika z podziałką, który wypożycza się z laboratorium. I
              zbierasz ten mocz przez 24 godz.,czyli cały dzień i noc oraz
              pierwszy mocz z nastepnego ranka.Zapisujesz ilość oddanego przez
              dobę moczu, mieszsz i odlewasz próbkę moczu do pojemniczka. I tą
              próbkę zanosisz do badania. Wyniki w Brussie i Inviccie na drugi
              dzień. Do tego wynik ACTH.
              Zrób te badania, tak jak radzi jurmik. Krzywa cukrowa ,to Ciebie nie
              ominie - im wcześniej ja zrobisz, tym lepiej! Pamietaj aby od razu
              zrobić krzywa insuliny. Kaszt jest większy, ale wyniki będą pełne i
              bedzia mozna coś u Ciebie wykluczyć.
              Możesz też powtórzyć sód i potas, to tanie badania a przy Twoich
              objawach bardzo ważne.
              Możesz zrobić kortyzol z krwi o godz.8 rano i o godz 16. Rano
              powinien byc wysoki a o 16 niski.
              • szafirowa_burza Re: jakie badania? 09.02.10, 08:43

                > Możesz zrobić kortyzol z krwi o godz.8 rano i o godz 16. Rano
                > powinien byc wysoki a o 16 niski.Do tego wynik ACTH, tylko rano!

                Coś źle wpisałam i wyszło tak jakby ACTH miało być zrobione z moczu
                ;-P
                • psychofinka Re: jakie badania? 09.02.10, 17:33
                  Psychiatra mnie nie przyjęła, bo jest ponad limity. Nawet nie spytała, o co
                  chodzi. Może mogłam "dostać ataku", ale nie umiem.
                  Pozostaje mi wyjść nago na mróz i się porządnie przeziębić? Na razie mam tylko
                  słabiutki katarek.
                  Rano szłam do pracy i beczałam.
                  Czy w tym kraju trzeba być umierającym, żeby ktoś się Tobą zajął?
                  Iść do ogólnej i żreć się z nią?
              • eli_1 Re: jakie badania? 09.02.10, 15:53
                Ja musiałam umawiać się w labie na konkretny dzień na przyniesienie
                dobowej zbiórki moczu. Warto się wcześniej upewnić/zapytać.
                Jeśli się robi kortyzol z krwi, rano, to warto pojechać na badania
                od razu po przebudzeniu, unikając jakiejkolwiek aktywności, stresu
                itp. Inaczej wynik może być zawyżony.

                Trochę informacji o niedoczynności nadczerczy w hashi masz tutaj:
                www.stopthethyroidmadness.com/adrenal-info/
                Z linkami dalej.

                Aha, ja też w pierwszy miesiącu na tyroksynie czułam się dużo
                gorzej, niż przedtem. Trzeba to przeczekać.
                  • eli_1 Re: ACTH i kortyzol 10.02.10, 01:46
                    > Rozumiem, że badanie kortyzolu tylko z porannej krwi nie jest
                    miarodajne?
                    W warunkach szpitalnych, gdy budzą Cię i od razu pobierają krew,
                    raczej jest miarodajne.

                    Jako pojedyńcze badanie robione samem, mniej. Jako seria badań,
                    robionych w tych samych warunkach, pokazuje jakieś tendencje. Ja
                    przed włączeniem euthyroksu miałam kortyzol lekko podwyższony. Po
                    1,5 miesiąca na euthyrokskie kortyzol wzrósł jeszcze bardziej. Po
                    wyłączeniu antydepresanta, który bīl za to odpowiedzialny, kortyzol
                    spadl i był trochę poniżej górnej normy. Ten poziom się utrzymuje.
                    Wszytskei badanai byly robione w tych samych warunkach: wstać, od
                    razu do samochodu i do laboratorium. Pobieranie krwi mnie nie
                    stresuje, widok również.

                    Ale może warto mimo wszytsko zrobić raz badanie kortyzolu we krwi,
                    żeby wiedzieć, na czym stoisz, i czy robić jeszcze jakieś badania. W
                    moim labie kosztuje to 20 zł. Za badanie z dobowej zbiórki moczu 10
                    lat temu płaciłam 60 zł.

                    Nie wiem, czy skoro bierzesz euthyroks dopiero kilka tygodni (a wtey
                    zazwyczaj samopoczucie nie jest dobre), to warto od razu podejrzewać
                    inne rzeczy. Ta lista dolegliwości przy niedoczynności nadnerczy, po
                    polsku, która była w linku kilka postów wyżej, obejmuje bardzo dużo,
                    i wiele z tych objawów może pochodzić choćby z niedoczynności
                    tarczycy. Ale zaleca się sprawdzenie czynności nadnerczy przed
                    zaczęciem podawania tyroksyny, i ewentualne uzupelnienie poziomu
                    kortyzolu. Z drugiej strony tyroksyna pobudza też nadnercza, ich
                    lekka niedoczynność może też wynikać z niedoczynności tarczycy, i
                    może sama się wyrównać po jej leczeniu. Wchodzenie w sterydy
                    (kortyzol) to też nie jes† łatwa ani przyjemna rzecz.

                    Co do badań i przeziębienia nie wiem. Na pewno w jakiś sposób
                    przeziębienie wpływa na funkcjonowania organizmu. Ale może chociaż
                    dostaniesz na nie zwolnieniesmile czego mocno życzę.
                    • psychofinka Re: ACTH i kortyzol 10.02.10, 19:09
                      eli_1 serdeczne dzięki za wyjaśnienia
                      Póki co, zrobię badanie z krwi, u mnie kosztuje chyba 35... To nie wiem, ile z
                      moczu...
                      Mam nadzieję, że nadnercza mam jednak ok, ale zauważyłam też, że czuję się
                      znacznie gorzej w warunkach stresu, pośpiechu - stąd moja batalia o zwolnienie
                      lekarskie... Zwolnić i zobaczyć wtedy.
                      • eli_1 Re: ACTH i kortyzol 10.02.10, 19:33
                        Chyba nie może być aż tak drogo. Ja robie w sieci Diagnostyki, oni
                        nie mają atrakcyjnych cen, ale mam blisko.

                        Co do nadnerczy, prawdopodobnie po pewnym czasie na tyroksynie sama
                        wyjdziesz z niedoczynności nadnerczy, hormony tarczycy też w pewien
                        sposób pobudzą nadnercza. Ja musiałam odstawić antydepresant, bo po
                        dołożeniu tyroksyny zaczęłam wchodzić w dużą nadczynność nadnerczy,
                        takie było działanie euthyroksu. (I euthyroks i antydepresant
                        pobudzały nadnercza).

                        A co do brania sterydów. Moja mama ma pakiet autoimunologiczny, i
                        m.in. Addisona - niedoczynność nadnerczy z autoagresji. Ale w końcu
                        zrezygnowała z brania kortyzolu, bo nagle zaczęła mieć nadciśnienie,
                        musiała brać leki obniżające je, te z kolei miały jakieś efekty
                        uboczne itd. Ogólnie czuła się gorzej na sterydach niż bez. Może to
                        kwiestia dopasowania dawki/odpowiedniego leczenia - jak w Hashimoto,
                        przyjemne i łatwe to nie było. Ale jeśli okaże się, że masz dużą
                        niedoczynność, to bez uregulowania tego podawanie tyroksyny też nie
                        będzie efektywne.
        • psychofinka Re: jakie badania? 10.02.10, 19:32
          Czyli ferrytynę warto zrobić jednak, mimo że Biofer biorę od niecałego miesiąca?
          Na drugim forum wyczytałam, że powinno minąć 12 tyg. suplementacji?
          To drogie badanie jest sad
          • eli_1 Re: jakie badania? 10.02.10, 21:17
            psychofinka napisała:

            > Czyli ferrytynę warto zrobić jednak, mimo że Biofer biorę od
            niecałego miesiąca
            > ?
            > Na drugim forum wyczytałam, że powinno minąć 12 tyg.
            suplementacji?
            A ja wyczytałam, że jeszcze dwa tygodnie przerwy w braniu żelaza
            przed badaniem. Żeby wynik nie był zawyżony.

            • jurmik Re: jakie badania? 10.02.10, 21:50
              A jesli ten Biofer nie przyswaja Ci się, to bedziesz brała 12 tygodni
              (3 miesiące), potem 2 tygodnie poczekasz bez Bioferu i dowiesz sie
              po prawie 4 miesiącach, że nic nie zyskałaś i że ferrytyna nie
              drgnęła. Wtedy inny preparat żelaza kolejne 12 tygodni? Mnie nie
              starczyłoby cierpliwości - sprawdziłabym już po miesiącu, bez żadnej
              przerwy w braniu czy chociaż troszkę ruszyła ta ferrytyna i czy
              nadal brać Biofer czy coś innego.
              • eli_1 Re: jakie badania? 10.02.10, 23:00
                jurmik napisała:

                > A jesli ten Biofer nie przyswaja Ci się,(...)

                Fakt.
                Ja osobiście sprawdzam morfologią (8zł) - idzie do góry.
                Biorę dwa preparaty ascofer i hemofer, bo mam już z nimi
                doświadczenie. Ale każdy ma inny organizm i inną cierpliwość.

                Aha, mi endo radziła poczekać z suplementacją żelaza, dopóki hormony
                nie pójdą do góry, w niedoczynności żelazo i tak się kiepsko
                przyswaja; z drugiej strony tabletki z żelazem osłabiają
                wchłanianie tyroksyny (nawet z utrzymywaniem 4 h odstępu). Więc
                najpierw był tylko falvit, jak hormony ruszyły do góry to już
                właściwe preparaty. Przyznaję, niecierpliwiłam się.

    • psychofinka nowe wyniki! 12.02.10, 19:28
      Odebrałam i oto, co widzę...
      TSH grzecznie spadło do 1,030 (z 2,02)
      Hormony mnie przeraziły sad
      fT4 13,3 (norma 11,5-2,7) - 16,7%
      fT3 6,20 (norma 2,30-6,30) - 97,5%
      Przed leczeniem miałam fT4 na poziomie 40,7%, a fT3 na poziomie 85,68%
      Skąd ten dalszy rozdźwięk??
      Dlaczego fT4 nie rośnie? Czy tyroksyna się nie wchłania? Czy dawka jest zbyt mała?
      Dlaczego rośnie fT3? To dobrze czy źle?

      Kortyzol z surowicy - 37,8 (norma 5-25) - 164%
      ACTH będzie w poniedziałek

      I elektrolity:
      Sód 137 (136-145) - 11,11% (przed leczeniem było na poziomie 101%)
      Potas 4,78 (3,50-5,10) - 80% (wcześniej na poziomie 82,35%, czyli nie ma
      drastycznych wahań, tyle że w przeddzień badania cały dzień jadłam pomidory!)
      Wapń 9,46 (8,60-10,30) - 50,59%, czyli ładnie wzrósł (było -7,14%)
      Magnez 0,72 (0,75-0,95) - -15% (był na poziomie 55,56% - co się stało z moim
      magnezem??? codziennie biorę magnez w tabletkach, podobnie jak i wapń)

      Ferrytyny tym razem jednak nie badałam.

      Nie mogę znaleźć wyjaśnienia, co się dzieje z moimi hormonami i elektrolitami sad
      • szafirowa_burza Re: nowe wyniki! 13.02.10, 09:13
        W Twoich wynikach nie ma nic przerażającego smile
        Tak jak pisałam wcześniej, one sa niemiarodajne...czyli nie trzymaja
        miary tongue_out
        Tyroksyna wchłania się, tylko w pierwszym okresie leczenia, muszą
        sie uzupełnić braki hormonów w tkankach. Masz za małą dawke
        tyroksyny i całe ft4 jest przemieniane na ft3 - mnie w pierwszym
        okresie leczenia ft3 wyskoczyło na ponad 120% normy, też byłam
        przerażona - gdy tkanki nasycą sie hormonami, to wartości fT3i4
        zaczną się wyrównywać, potrzeba tylko trochę czasu.
        Czy suplementujesz selen? Jeżeli tak, to odstaw go na chwilę, aż ft3
        trochę spadnie.

        Jeżeli chodzi o kortyzol, to myślę, że zrobilaś go w niewłaściwym
        momencie. Miałaś dużo stresów w związku z wizytami u lekarza a
        kortyzol trzeba badać na luzie, najlepiej zaraz po przebudzeniu.
        Chyba powinnaś powtórzyć to badanie, gdy troche sie zrelaksujesz.
        Kortyzol we krwi badamy o 8 rano i o 16 po południu - jest to ważne
        dla określenia prawidłowej pracy nadnerczy. (powinno sie badac
        jeszcze w nocy, ale to raczej w szpitalu!)

        Nie wiem co sie stało z Twoim magnezem, pewnie się gdzieś w
        organizmie zawieruszył...smile Jeżeli suplementujesz magnez, to nie
        masz powodu do zmartwień: we krwi krąży tylko ok 1% magnezu, reszta
        siedzi cicho,poutykana po różnych narządach.
        Dobrze, że masz komplet badań - teraz czekamy na rezultaty wizyty u
        endo!
        • psychofinka Re: nowe wyniki! 13.02.10, 10:04
          Szafirowa_burzo, dzięki serdeczne.
          Nie biorę selenu.
          Oby tkanki nasyciły się jak najszybciej hormonami.
          Z tym kortyzolem to badałam go rano, niemalże zaraz po przebudzeniu, bo musiałam
          dojechać busem do Invicty wink Specjalnie wzięłam wtedy dzień urlopu, żeby nie
          denerwować się pracą. W nocy jednak źle spałam i ciągle biegałam do toalety.
          Wiadomo, zawsze nerwy trochę są, ale ja ostatnio denerwuję się naprawdę byle
          czym. Choćby koniecznością poszukania płyty z filmem czy pójścia do sklepu.
          Wszystko wydaje się takie TRUDNE.
          Nie chcieli mi zbadać kortyzolu dwukrotnie, pytali o tabletkę, chyba
          dexametazon? Ponieważ nie miałam takowej, powiedzieli, że mogą zrobić tylko
          pojedynczy pomiar. No to zrobiłam.
          Jeszcze ACTH muszę odebrać.
          Nabyłam ciśnieniomierz i robiłam kilka tych testów ze wstawaniem. I raz po
          wstaniu ciśnienie skurczowe mi wzrasta, a innym razem spada.
      • psychofinka ...i cały czas zmęczona 13.02.10, 13:39
        Mam jakieś dziwne przekonanie, że zachodzą w moim organizmie jakieś niemiłe
        sytuacje, związane z hormonami chyba. Ale jakimi, co jest ich przyczyną, jak je
        wykryć - nie wiem. Za to człowiek czuje, jak coś w nim nie gra.
        Zmęczenie jest przeogromne, depresja też ostatnio mi dokucza, niech ta zima minie.
        Ile jeszcze trzeba się będzie tak męczyć?
        Nawet teraz na zwolnieniu traktuję większość rzeczy jak obowiązek. Zawsze
        chodziłam jak w zegarku, a teraz się sypię sad Permanentny stres pewnie zrobił
        swoje, a ostatnie półtora roku miałam naprawdę bardzo trudne. W obecnym stanie
        zdrowia nie podołałabym temu wszystkiemu.
        Ciekawe, co endo na to, już tracę nadzieję, że ktokolwiek coś mi poradzi, że się
        mną zajmie.
        Może zwiększenie dawki coś da. Trwam dalej, dziękując opatrzności, że w pon nie
        idę do pracy...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka