harmoniak 02.02.10, 22:40 Wątek powstaje z inspiracji postem jackiebrown.pl i dedykowany jest osobom umęczonym przez niedoczynność tarczycy. PYTANIE: Jakie są Wasze sposoby na emigrację z Tarczycolandu? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
stapelia Re: Emigracja z Tarczycolandu 02.02.10, 22:50 Dobry endo, kupa kasy na badania studia z dietetyki, doktorat z endokrynologii... właśnie wróciłam w pierwszej jogi po operacji - czuję się cudownie!! Odpowiedz Link
oktisek Re: Emigracja z Tarczycolandu 02.02.10, 23:13 Oprócz wiedzy ,kasy, to tai chi i rytuały tybetańskie. Też pomagają Pzdr.Oktisek. Odpowiedz Link
szafirowa_burza Re: Emigracja z Tarczycolandu 03.02.10, 10:00 ...joga, tai chi, rytuały tybetańskie... ludzie! przecież my zyjemy w środkowej Europie a nie na Dalekim Wschodzie... to nie jest nasza bajka, inna kultura,inna mentalność, inny klimat, inna kuchnia, inne religie... czy nie lepsza byłaby normalna gimnastyka (bez filozofii i dziwnych podtekstów), zdrowa żywność ( jezeli jeszcze taka istnieje) czy chociażby zwykłe spacery na świeżym powietrzu??????? Odpowiedz Link
stapelia Re: Emigracja z Tarczycolandu 03.02.10, 10:18 eee szafirowa burzo - a cóż ma ćwiczenie jogi czy tai chi do tego gdzie żyjemy? Kto Ci każe w to wchodzić ideologicznie? Dla mnie to cudowna forma ćwiczeń, bez fitnessowego umca umca i lansu, która wspaniale rozciąga moje mięśnie, uczy oddechu, wycisza. Zresztą nie ważne - każdy znajduje sobie formę aktywności jaka mu odpowiada. Kilka lat temu chodziłam na TaiBo i to jeszcze na stepie, musiałam się wyżyć - im większe techno leciało tym więcej energii w to wkładałam teraz potrzebuję świeczek, kadzidełek, dźwięku gongu, sprawdzania się w medytacji, oddechu przeponowego. Ideologia pozostaje daleko w tyle. Ważne żeby coś robić Odpowiedz Link
jackiebrown.pl Re: Emigracja z Tarczycolandu 03.02.10, 08:15 Witam raz jeszcze.Czuję się wywołana - więc odpowiadam.Po pierwsze to mam nadzieję ,że nikt się na mnie nie obraził za ten Tarczycoland. Pojęcie to wzięłam z książki Mary Shomon "Living well with hypothyroidism"(Thyroland).W radach na dobre życie z Hashimoto napisała ,że na początku swojej choroby wszystkie objawy fizyczne i psychiczne kładła na karb tarczycy ale to często nie jest prawda i tylko pogarsza sprawę.Ja czasami też tak mam :gardło boli- tarczyca,mam zły humor-tarczyca itp.U mnie najlepiej działa ciągła aktywność - nawet wbrew nienajlepszemu samopoczuciu.Gdy tylko walnę się na kanapę to od razu mi zimno i jestem cała taka "tarczycowa".Nigdy nie czułam się żle w pracy - serio,jestem w ciąglym ruchu.Poza tym prosta obserwacja ludzi zdrowych daje do myślenia-tez mają złe dni.Swoją drogą worek pieniędzy na badania by się przydał-mam kilka spraw do wyjaśnienia.Mimo zimy staram się dużo być na powietrzu:codziennie 2h na łyżwach z 7 latkiem dają kopa energii na cał dzień(nie wyjechaliśmy na ferie )Pozdrawiam ciepło Joanna Odpowiedz Link
szafirowa_burza Re: Emigracja z Tarczycolandu 03.02.10, 09:39 Jackiebrown! Porozmawiamy za 20 lat! Porozmawiamy sobie, bo obie będziemy ciagle tam gdzie jesteśmy teraz, czyli w Tarczycolandzie. Nie oszukujmy się, Tarczycolandia nie przewiduje procedury emigracji! Sorry za ten pesymizm... Odpowiedz Link
junkersica Re: Emigracja z Tarczycolandu 03.02.10, 10:27 Coś w tym jednak jest. Jeśli muszę (gdzie muszę oznacza to, że nikt inny nie może mnie wyręczyć) gdzieś wyjść, coś załatwić i przekroczę ten cholerny próg domu, często okazuje się, że dana sprawa mnie wciąga - siłą rzeczy. Nawet, jeśli wciąż czuję się nie najlepiej, to jednak widzę różnicę w samopoczuciu. Odpowiedz Link
stapelia Re: Emigracja z Tarczycolandu 03.02.10, 10:36 Napiszę sobie post 2000 Oj jak siedziałam w domu po operacji i nie mogłam ćwiczyć to też gorzej się czułam, leń na maxa, zimno, źle, wystarczyło wrócić do starych tradycji i od razu lepiej Odpowiedz Link
apraw Re: Emigracja z Tarczycolandu 03.02.10, 10:43 Wydaje mi się, że dużo zależy od indywidualnych cech osobowościowych, sytuacji życiowej, przewagi danego typu objawów i podpórek, które otrzymujemy od otoczenia (zwłaszcza tych emocjonalnych). Ja na razie nie umiem uciec ani w sport, ani w czytanie, ani w rozrywki intelektualne. Ale nie zwalam tego na tarczycę (albo -nie wyłącznie). Staram się odnaleźć chwile radości, obcując z padającym śniegiem, głaszcząc mięciuchne futerko kota, spacerując z psem... To takie bardzo ważne nic. Odpowiedz Link
jackiebrown.pl Re: Emigracja z Tarczycolandu 03.02.10, 14:32 No właśnie , miałam się nie udzielać...Ale muszę coś dopisać bo mam umysł schodkowy(najlepsze riposty przychodzą mi do głowy po opuszczeniu domu interlokutora na schodach właśnie...).Może to brzydko pisać publicznie o swojej Rodzicielce żle na forum ale moja Mama miała całe życie zwyczaj "uciekania" w swoje nadciśnienie.Nie można było na niej polegać po prostu.Jakikolwiek problem by nie zaistniał Ona właśnie miała skok ciśnienia ,kładła się do łóżka i miała wszystko ....Nie chcę być osobą ,która w niczym nie uczestniczy i za nic nie odpowiada "bo ma właśnie słabe hormony".To miałam na myśli pisząc o Tarczycolandzie.Pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link
stapelia Re: Emigracja z Tarczycolandu 03.02.10, 14:48 oj tak tak moja teściówka tak robi- każda poważniejsza rozmowa kończy się kroplami na serce, wzywaniem pogotowia. Więc się nie rozmawia bo nikt jej nie chce mieć na sumieniu. niezła metoda, nie ma co... Ja bardzie brnę w tarczycę bo nie chcę żeby to była nerwica - jak powiedział mój lekarz łatwiej jest mieć jakąś chorobę konkretną niż walczyć ze swoim charakterem. Dlatego cały czas mam nadzieję, że moje beznadziejne samopoczucie wynikało ze zjadliwego guza a nie z mojej poplątanej główki Odpowiedz Link
joanna-olga Re: Emigracja z Tarczycolandu 03.02.10, 17:19 Mówiąc w skrocie to potrzeba dobrego endo, budżetu na badania i CHCIEJSTWA. Przede wszystkim chciejstwa. Ja wiem, że nie leczona lub źle leczona niedoczynność daje koszmarnie w kość i nawet mycie zębow może być wysiłkiem, ale wiem również, że po 3 tygodniach terapii mozna zacząć znowy chodzić na imprezy a po 5 tygodniach rozpocząć codzienne ćwiczenia. Jeśli ktoś szuka przyczyny dla bycia wiecznie skwaszoną, narzekającą na zły los, siedzacą na kanapie ropuchą, to i zwykły katar do tego wystarczy, a juz Taka Poważna Choroba, to jest usprawiedliwienie gruntowne, murowane i nienaruszalne No i nie rozumiem tekstu o "naszej kulturze". Co to, do licha, jest "nasza" kultura? Schabowy i suma w niedzielę czy empatia i korzystanie z całego bogactwa ludzkości? Prędzej poleciłabym jogę i tai chi niż staropolski areobik. Zdecydowanie zdrowsze. Polecam równiez ćwiczenia oddechowe, medytację, mantrowanie i kontakt z samą sobą. Odpowiednio dobrana aromaterapia też poprawia nastrój. I miłość własna, od tego już krok do tolerancji. Odpowiedz Link
milaemalka Wyemigrowałam ... na razie:) 03.02.10, 17:56 Bez dobrego endo.Dzięki wiadomościom zdobytym na forum Hashiomoto.Robiłam badania Ft3 i Ft4 co miesiąc pózniej co dwa mc i odpowiednio zmieniałam dawke. Odpowiedz Link
kasiahashi Re: Emigracja z Tarczycolandu 03.02.10, 17:59 Uciekam z tarczycolandu aktywnością każdą na jaką mnie stać w danym momencie- do pracy na nogach , przynajmniej 20 min marszu czasem więcej, upiec chleb jeden drugi, coś pysznego dietetycznego wymyślić i upichcić, ukręcić nowy cudowny krem, pogadać z przyjaciółmi, uśmiechać się do ludzi na ulicy ( ale robią miny , i praca koneicznie - chocby nie wiem co nie unikam , nie dla mnie L4 - siedzenie w domu dla mnie destrukcja. Oczywiście bola mnie stawy i mięśnie ,ale znam faceta 75 letniego, którego też tarczycowo bolą i mówi " i co???? że boli i tak idę" jestem z niego dumna to mój tato i też tak chce i tak robię. I dużo czytam, kocham szelest książki i światło nocnej lampki na stronicach, podróżuję netem i w realu... ile mogę. W lecie biegałam.... nie wiem czy dam radę w tym roku ale bardzo się postaram Jeatem "pazerna na życie" i mówię sobie ,że inni mają gorzej i trzebaby im pomóć, a ja radzę sobie przecież ( dzięki, dzięki za Wasze wsparcie i pomoc)..... tak sobie radzę w dzień... Pozdrawiam K. Nocami wracam niestety Odpowiedz Link
udupi [...] 03.02.10, 18:20 Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum . Odpowiedz Link
joanna-olga Re: jestescie bez wyobrazni i bezmyslni 03.02.10, 18:26 udupi napisał: > po pierwsze nie tarczycoland a polska, Dziewczyny, zmoderujcie ten post. Odpowiedz Link
udupi [...] 05.02.10, 18:16 Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum . Odpowiedz Link
izabelazg Re: Emigracja z Tarczycolandu 03.02.10, 19:35 Przez 30 lat nie zdiagnozowana Hashimoto, dopiero miesiąc Euthyrox25- o tym już pisałam. Czym gorzej się czułam tym bardziej na siłę się zmuszałam by coś robić. Gdy czytanie sprawiało mi dużą trudność,skupiłam się na malarstwie- albumach, wycieczkach rowerowych- latem las -zbieranie jagód, grzybów. Teraz bardzo duża działeczka 8 arów - trawa, kwiaty, zioła,warzywa owoce, - przetwory domowe.Spacery z psem - sunia Gabi wyprowadza panią na spacerek. Teraz widzę że przez te lata ciągle walczyłam ze swoim ciałem, psychiką, każdego dnia na siłę...Iza Odpowiedz Link
izabelazg Re: Emigracja z Tarczycolandu 03.02.10, 19:41 a teraz gdy tylko sprawność intelektualna powróci to chciałabym coś napisać... i jeszcze trochę poczytać. Iza Odpowiedz Link
evk.a Re: Emigracja z Tarczycolandu 03.02.10, 20:05 jak wyemigrować skoro obranie dwóch ziemniaków sprawia już ból.. całe życie bardzo aktywna,każda minuta zagospodarowana teraz "na siłę" coś w domu robię, a o powrocie do pracy aż boję się myśleć Odpowiedz Link
udupi [...] 05.02.10, 18:22 Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum . Odpowiedz Link
psychofinka Re: Emigracja z Tarczycolandu 06.02.10, 11:37 Właśnie. Póki co brak szans na emigrację. Praca i zima zabierają mi całą energię, jaka jeszcze mi została. Odpowiedz Link
udupi [...] 05.02.10, 18:20 Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum . Odpowiedz Link
udupi [...] 05.02.10, 18:19 Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum . Odpowiedz Link