Dodaj do ulubionych

nowy wątek psychofinki

15.02.10, 18:21
Mój stary, nieco rozlazły, wątek jest tu:
forum.gazeta.pl/forum/w,94641,105341305,105341305,wyniki_w_normie_.html
Moje ostatnie wyniki tu:
forum.gazeta.pl/forum/w,94641,105341305,107197670,nowe_wyniki_.html
Kortyzol zatem 164%
Dziś odebrałam ACTH: 29.57% [wynik 23.7, norma (7.2 - 63) ]

Zasadniczo to nie wiem, czy te hormony też należy rozpatrywać procentowo?
I jakby to interpretować? Jeśli w ogóle...
Obserwuj wątek
    • psychofinka Re: nowy wątek psychofinki 15.02.10, 23:20
      To chyba muszę do wizyty u endo poczekać...
      Nie chciałabym jakiegoś problemu z jakimś, dajmy na to, gruczolakiem.
    • psychofinka Jak się czuje Psychofinka 17.02.10, 09:37
      Psychicznie - zdecydowanie lepiej po przebeczeniu całego weekendu i kilku
      ostrych starciach z drugą połową, wskutek niewidzenia szefowej i braku kontaktu
      z toksynami wydzielającymi się w pracy.
      A także w oczekiwaniu na wizytę u endo.
      Mimo to jestem jakaś dziwnie podenerwowana, jakby cały czas w trybie
      walcz, nie mogę się wyciszyć.
      Fizycznie - niestety nadal źle. Doszły problemy kobiece, a może nerki, pęcherz,
      nie wiem, i ledwo łażę.
      • harmoniak Re: Jak się czuje Psychofinka 17.02.10, 09:48
        Ja w takich sytuacjach odstawiam wszelkie używki: u mnie są to kawa i czarna herbata + unikam stresu. Każdy ma swój sposób na ograniczenie napięcia. Spróbuj coś wymyślić.

        Magnez może pomóc na wyciszenie + może melisa smile
        • psychofinka Re: Jak się czuje Psychofinka 17.02.10, 09:52
          Już mi połówka zakupiła herbatkę antystresową, to popijam, kawę piję jedną na
          dzień, rozpuszczalną. Magnez biorę. Dziś chcę jeszcze zakupić jakiś Persen albo
          inny Kalms (bezdziurawcowe). Ciepłe kąpiele i te sprawy. Ale stresuje mnie
          praktycznie wszystko, np. dziś przed tą wizytą siedzę jak na szpilkach, nawet
          spacery z psami mnie stresują...
          • harmoniak Re: Jak się czuje Psychofinka 17.02.10, 10:07
            Spojrzałam na Twoje ostatnie wyniki: hormony + magnez i jeszcze do tego masz
            anemię... Masz prawo tak się czuć.

            Trzymaj się.
    • harmoniak Re: nowy wątek psychofinki 17.02.10, 09:45
      Kortyzol może być podwyższony w niedoczynności, bo nadnercza nadrabiają wobec niewystarczającej ilości hormonów tarczycy.

      Jeśli nadnercza muszą nadrabiać przez dłuższy czas to w końcu się "wypalają" i mamy wtedy "zmęczone nadnercza" = mniej kortyzolu i związane z tym objawy. Ty jesteś niejako w fazie I.

      Myślę, że te wyniki nie stanowią powodu do niepokoju, ale jeszcze zapytasz się dr MG smile
      • eli_1 Re: nowy wątek psychofinki 17.02.10, 12:35
        No właśnie. Psychofinka, pisałaś, że zaczęłaś mierzyć tętno, robiłaś
        badania temperatury co 3 h przez kilka dni
        www.stopthethyroidmadness.com/adrenal-info/
        (test nr 4). To jest test na zmęczenie nadnerczy, a nie na
        niedoczynność, jak podejrzewałaś. Kilka podobnych wyszło Ci chyba
        pozytywnych (nr 3)?

        Poza tym sama napisałaś (psychofinka), że ostatnio byłaś w dużym
        stresie, niestety, kortyzol to hormon stresu. Warunki badania były
        też trochę nieprzyjające (bus, dojście na przystanek).

        Jeśli nie masz wyraźnych objawów nadczynności nadnerczy
        (zespół/choroba Cushinga, pod tym można szukać; przede wszytskim
        specyfoczne nagromadzenie tkanki tłuszczowej kark/tułow), to może
        trzeba poczekać, dalej się relaksować, powtórzyć badania za miesiąc.
        Z tym patrzeniem na objawy to też chyba trzeba ostrożnie, bo łatwo
        stwierdzić że ma się prawie wszystkie smile Zobaczyć, co powie pani
        doktor, dobry lekarz powinien ocenić, czy taki podwyższony poziom
        mógł się wziąć ze stresu, czy trzeba szukać dalej.

        W przypadku podwyższonego poziomu kortyzolu, braku wyraźnej
        przyczyny (stres!), robi sie badanie hamowania deksametazonem
        pl.wikipedia.org/wiki/Test_hamowania_z_deksametazonem
        Samemu nie da się zrobić.

        Jeden antydepresant, coaxil, działa antystresowo, i obniża poziom
        kortyzolu. W sklepach dla sportowców są też suplementy obniżające
        jego poziom (intensywny trening siłowy podwyższa poziom), ale nie
        wiem nic dokładniej.
    • psychofinka po wizycie u kolejnej endo 17.02.10, 21:29
      Zatem jestem smile
      Na początku chciałam bardzo mocno podziękować tym z Was, które wysłały mnie do
      dr M-G!
      Naprawdę siedziałam u niej godzinę - byłam ostatnią pacjentką smile
      Jest dokładnie tak, jak pisałyście - wszystko dokładnie tłumaczy, rysuje, dużo
      mówi, dużo pyta, dokładnie bada, analizuje wnikliwie wszystkie wyniki - nie
      gratulowała mi np. lipidogramu, który zachwycił moją rodzinną.
      Teraz wiem, że już w sierpniu można było wdrożyć u mnie leczenie, może teraz nie
      byłabym wrakiem, wiem, skąd mogły się wziąć moje problemy z kamieniami
      żółciowymi. Wiem, że biopsja w moim przypadku niekoniecznie była koniecznością.
      Zasadniczo wiem, że zostałam zaniedbana na wcześniejszym etapie.
      Mam zwiększoną dawkę do 50, z zastrzeżeniem, że będzie jeszcze rosnąć, badania
      za miesiąc, tel. do Pani Dr, sążniste zaświadczenie dla rodzinnej, w którym mowa
      jest również o tym, że osiąganie równowagi hormonalnej może potrwać, gdybym
      potrzebowała jeszcze zwolnienia, kilka artykułów Dr, które dała mi na
      pożegnanie. Otrzymałam wsparcie i zrozumienie oraz aprobatę za czynny udział w
      poznawaniu swojej choroby wink
      Ponadto Dr podejrzewa też u mnie endometriozę, niestety, co nie jest dla mnie
      niespodzianką. Spytała, do jakiego gina się wybieram, i okazało się, że wybrałam
      gin-endo, którego ona z czystym sumieniem może polecić, którego dobrze zna i
      nawet kazała mi powiedzieć Panu Dr., że jestem jej pacjentką oraz go serdecznie
      pozdrowić smile)
      Co do nadnerczy, to warto byłoby zrobić dobową zbiórkę kortyzolu, jak pisałyście.
      Potwierdziła anemię, mam pobrać jeszcze Biofer i się zobaczy.
      Wizyta kolejna po konsultacji z gin-endo, do którego idę 13 marca.
      Wiecie co? Jak wychodziłam z gabinetu, to autentycznie chciało mi się płakać ze
      wzruszenia, że są TACY lekarze, którzy CHCĄ pomóc pacjentowi.
      • harmoniak Re: po wizycie u kolejnej endo 17.02.10, 21:37
        HAHA!

        To kto jest lepszy? MG czy GT? big_grin

        Gratulacje! Sama widzisz, że wszystko będzie dobrze!
        • psychofinka Re: po wizycie u kolejnej endo 17.02.10, 21:41
          Na dr GT praktycznie też nie mogę narzekać, zajęła się mną i zainteresowała, ale
          nie mówiła tak dużo i ciekawie, no i jednak mniej czasu mogła mi poświęcić.
          Myślę jednak, że i ona się bardzo wyróżnia na tle trójmiejskich endo smile
      • psychofinka po wizycie u kolejnej endo - TSH 17.02.10, 21:43
        A teraz ciekawostka, dr wcale nie zaleciła mi badania TSH za miesiąc - tylko FT3
        i FT4!
        • jurmik Re: po wizycie u kolejnej endo - TSH 17.02.10, 21:58
          Ja też cieszę się, że nasza endo po raz kolejny sprawdziła się.
          Musisz być rzeczywiście skomplikowaną pacjentką, bo nieraz też
          siedziałam dłużej, ale nigdy nie godzinę (miałaś szczęście, że byłaś
          ostatnia i mogła Ci poswięcić tyle czasu). Pewnie też jesteś
          sympatyczną osobą i nawiązałaś dobry kontakt z endo.
          To, że Ci nie zleciła TSH dla mnie jest jasne - skoro miałaś TSH w
          normie od początku, potem Ci ładnie spadło, to pewnie dalej bedzie
          spadać i nic z tego nie wynika, szkoda kasy - ważne, byś miała takie
          poziomy FT3 i FT4, przy których zaczniesz wreszcie czuć się jak
          trzeba. Czego Ci - jako stara (stażem, oczywiście) pacjentka życzę.
          A co do tej strony www.tarczyca.pl to tam można poczytać odpowiedzi
          na różne pytania - i naszej endo z ubiegłego roku i tego endo, który
          odpowiada teraz - warto.
      • harmoniak Re: po wizycie u kolejnej endo 17.02.10, 22:08
        Jak nazywa się ten gin-endo?

        smile
        • kaskanow-70 Re: po wizycie u kolejnej endo 17.02.10, 22:36
          Też jestem ciekawa namiaru na tego gin-endo.
          • stapelia Re: po wizycie u kolejnej endo 17.02.10, 23:12
            gratulacje Psychofinka! bardzo się cieszę - oby teraz było z górki!
    • psychofinka Re: nowy wątek psychofinki 18.02.10, 09:29
      Ten gin-endo to dr hab. n. med. Dariusz Wydra -
      members.chello.pl/d.wydra/praktyka.htm.
      Opowiem o wrażeniach po wizycie.
      Poza nim dr MG polecała też dr. Skweresa.

      Jurmik - mnie też, w obliczu nabytej m.in. dzięki Wam wiedzy, nie dziwi
      niezlecenie TSH przez dr, ale nie wiem, jak zniesie to moja rodzinna big_grin I
      zasmuca wobec tego fakt, że są na forum i nie tylko osoby leczone wyłącznie na
      podstawie TSH. Jaka jest tego przyczyna?? Czy to naprawdę jest trudne do
      zrozumienia, czy może w jakiś sposób niejednoznaczne? Skąd ten rozłam? Czy
      lekarzom po prostu się nie chce wgłębiać w chorobę???
      • kaskanow-70 Re: nowy wątek psychofinki 18.02.10, 10:12
        Czekam zatem na Twoją relację z wizyty, gdyż jestem niezmiernie
        ciekawa wrażeń u p. dr Wydry (chociaż opinie leczących się u niego
        są bardzo skrajne). W styczniu próbowałam się zarejestrować u p. dr
        Skweresa, ale kolejki są bardzo długie (około 2-2,5 m-ca), panie
        rejestratorki polecały dr Śliwińskiego - terminy krótsze, ale nie
        wiem sama....
        Poza tym i tak pewnie czeka mnie wizyta u gin-endo, z uwagi na
        Hashimoto, niewyrównaną jeszcze niedoczynnośći a dodatkowo p. dr
        Mizan zdiagnozowała u nnie hiperprolaktynemię czynnościową i jak na
        razie mam brać Dostinex przez 2 miesiące i ponowne badanie PRL z
        obciążeniem. POza tym muszę jeszcze zbadać progesteron i jeśli
        będzie wynik nieprawidłowy to czeka mnie wizyta u gin-endo. A tak
        przy okazji zapytam, czy zarejestrowałaś się do Wydry - bo było
        jakieś wskazanie typowo ginekologiczne, czy też tak po prostu? Ja
        najpierw chciałam mimo wszystko iść do endo, bo wydawało mi się, iż
        wszelkie problemy ginekologiczne były ściśle powiązane z chorobą
        tarczycy. Prawdę mówiąc nie dopytałam się p. dr Mizan, czy powinnam
        iść do gin-endo- podejrzewam, że on też zapisałby mi lekarstwo na
        zbicie PRL. Co o tym myślicie?
        • psychofinka Re: nowy wątek psychofinki 18.02.10, 10:29
          Zarejestrowałam się do dr. Wydry, bo mam problemy ginekologiczne od dłuższego
          już czasu - nie jest wykluczone, że to endometrioza, o czym bąkało dwóch
          ginekologów, ale próby diagnostyki kończyły się na przepisywaniu kolejnych
          tabletek anty i badaniu Ca-125.
          Dr MG też stwierdziła, że mam podejrzane objawy i ze trzeba to sprawdzić, a
          jedyną metodą jest laparoskopia, zatem, choć nie lubię szpitali, jestem
          zdecydowana poddać się temu badaniu, jeśli tylko ktoś wreszcie potraktuje
          poważnie moje dolegliwości, przez które moje życie też traci urok...
          • rewolka404 Re: nowy wątek psychofinki 18.02.10, 11:05
            Osobiście odradzam dr Wydrę. Zna się na leczeniu endo, ale tylko
            chirurgicznym, co sam zresztą przyznaje/może już tylko przyznawał.
            Moja koleżanka leczyła się u niego, z tego względu, żeby do niego na
            stół trafić, ale mimo wcześniejszych ustaleń też się to nie udało i
            była operowana przez kogoś innego. Inną znajoma dr Wydra wypuścił z
            niedoczynnością tarczycy i anemią (ferrytyna 2 i hemoglobina niecałe
            11 z tego, co pamiętam), ta na szczęście trafiła do dr Rachoń.

            Wybrałabym dr Skweresa, chociażby z tego powodu, że jest lekarzem ze
            Swissmedu. Kliniczna i Swissmed to niebo i ziemia. Byłam operowana 2
            razy na endometriozę i naprawdę wiem, co mówię. Po laparotomii w
            Swissmedzie czułam się już dzień po operacji lepiej niż przed
            zabiegiem. Tam nie oszczędzają na pacjencie, w publicznych
            szpitalach nawet na kroplówki żałują a te akurat w przypadku endo są
            bardzo istote, bo ograniczają zrosty. O warunkach nie wspomnę...na
            Klinicznej syf obrzydliwy, przynajmniej na oddziale ginekologii
            onkologicznej, bo tam tylko przebywałam.
            • psychofinka Re: nowy wątek psychofinki 18.02.10, 11:20
              No, proszę. Dzięki, rewolka404, za opinię.
              A kiedy miałaś te zabiegi?
              Na stronie dr. Wydry (idę prywatnie) jest informacja o tym, ze kwalifikacja i
              leczenie chirurgiczne właśnie w Swissmedzie
              (members.chello.pl/d.wydra/praktyka.htm), dlatego też mnie to skłoniło,
              by zapisać się do niego. A dr Skweres nie przyjmuje od tego roku w Swissmedzie,
              tylko w Gamecie w Gdyni - to dla mnie dość daleko, nie jeżdżę autem.
              Ja chyba wolę mieć zabieg i wyciąć co trzeba niż faszerować się lekami, mam już
              dość leków.
              A ostateczny głos w moim leczeniu tarczycy i anemii i tak będzie miała dr
              Mizan-Gross smile
              • rewolka404 Re: nowy wątek psychofinki 18.02.10, 13:14
                tego, że dr Wydra jest w Swissmedzie nie wiedziałam, był na Klinicznej jeszcze w
                2009r. Miałam zabiegi w 2007 i 2009. Skweres chyba nadal w szpitalu pracuje, tak
                samo jak dr Wójcik, ale pewna nie jestem. Wiem, że już w Gdyni w przychodni
                Swissmed nie przyjmują. Wiem, że leczyć będzie Cię dr Mizan, ale warto żeby gin
                miał wiedzę o wszystkich chorobach pacjentki.
                • psychofinka Re: nowy wątek psychofinki 18.02.10, 13:46
                  On na Klinicznej nadal jest, nawet obecnie p.o. kierownika. Być może jednak w
                  praktyce prywatnej ma umowę ze Swissmedem? Tak przynajmniej jest napisane na
                  stronie doktora.
                  Cóż, póki się sama nie przekonam, nie ocenię. Do wizyty coraz bliżej.
                  Co dla mnie ważne, on jest też specjalistą onkologii ginekologicznej, a ja pod
                  względem genetycznym jestem w grupie dużego ryzyka, zależy mi więc też na
                  regularnych badaniach w tym kierunku.
                  Gin z NFZ umiał mi tylko poradzić, żebym wzięła kredyt na szczepionkę... A nie
                  jestem już dziewczynką. Cytologię chciał robić raz na trzy lata. Kredytu nie
                  wzięłam, poszłam prywatnie do gin-endo, ale też mi jakoś nie pomogła specjalnie...
                  • hashinetka Re: nowy wątek psychofinki 18.02.10, 14:40
                    Psychofinko

                    Ginekolog z NFZ chciał robić Ci cytologię raz na trzy lata, gdyż w
                    ramach NFZ tylko raz na trzy lata można zrobić ją bezpłatnie i ten
                    okres wystarczy, żeby całkowicie uchronić się przez rakiem szyjki
                    macicy. Oczywiście pod warunkiem, że wcześniejsza cytologia nie
                    wykazała żadnych nieprawidłowości i nie istnieją czynniki ryzyka
                    zachorowania na nowotwór. Jeśli chcesz robić ją częściej, to już w
                    prywatnym gabinecie.

                    Wiem, bo jestem w grupie ryzyka i badam się regularnie.
                    • psychofinka Re: nowy wątek psychofinki 18.02.10, 14:48
                      Wiem, że NFZ ustalił takie standardy.
                      Chodzi mi o to, że lekarz słowem nie napomknął o tym, że mogę zapłacić za
                      częstsze badanie, a on je wówczas wykona, a przecież jest taka możliwość, choć
                      nie każdy bierze ją pod uwagę. I to już niedobrze o nim świadczy. Jak również
                      to, że pokój ma wytapetowany gadżetami jednej z firm farmaceutycznych, której
                      szczepionkę z uporem promuje.
                      Dobry lekarz, nawet jeśli sam ma ograniczenia z NFZ, proponuje inne rozwiązania,
                      dobre i przydatne dla pacjenta, a nie dla siebie smile On mi nie dał wyboru -
                      częstsza cytologia albo/i szczepionka. On wmawiał, że jedynym sposobem jest
                      szczepionka. "Wziąć kredyt, zaszczepić się". To był cytat.
                      Ale coś ten wątek ginekologiczny za bardzo się tu rozrósł, a w końcu to forum
                      dot. chorób tarczycy, więc skończmy z tym smile
                      • stapelia Re: nowy wątek psychofinki 18.02.10, 15:09
                        jeny a po co szczepionka - szczepionka jest dla nastolatek, które jeszcze nie
                        współżyły i załatwia jeden z 20 wirusów które mogą się przyczynić do raka
                        szyjki. Nawet lekarze mówią, że nie zaszczepiliby swoich dzieci - oczywiście ci
                        nie sponsorowani przez producenta. Sorki za offa.
                        • psychofinka Re: nowy wątek psychofinki 18.02.10, 15:12
                          No właśnie Stapelio, dzięki za offa smile
                          • szafirowa_burza Re: nowy wątek psychofinki 18.02.10, 18:45
                            Psychofinko, Twoje wątki rosną jak na drożdżach big_grin big_grin big_grin i o mały
                            włos przegapiłabym Twoja relacje z wizyty u dr MG...
                            Bardzo sie cieszę, że jesteś zadowolona. Mnie po każdej wizycie u
                            pani doktor, wraca ochota do życia. Mogę Ciebie zapewnić, że wizyta
                            zawsze trwa tyle ile jest to konieczne - nawet, gdy nie jesteś
                            ostatnia pacjentką! Tak samo jest z konsultacjami "na telefon".
                            Pozdrawiam
      • djpa Re: nowy wątek psychofinki 18.02.10, 19:25
        A wiecie, że na ulotce z Euthyroxu nie ma ani słowa o TSH? Jest za to zalecenie,
        aby badać hormony tarczycy i to one mają być w normie smile

        Więc ostatnio robiłam tylko fT3 i fT4 do pokazania dla rodzinnej, dokładnie tak,
        jak w ulotce piszą big_grin
        TSH zapewne za małe miałam, nie chciałam rodzinnej tym martwić wink
        • szafirowa_burza Re: nowy wątek psychofinki 18.02.10, 19:32
          Ja dostałam od rodzinnej skierowanie na morfologię, no i dorzuciła mi
          TSH gratis ... teraz sie boję pokazać w przychodni, co by rodzinna
          zawału nie dostała, bo tsh=o,ooo5 tongue_out
    • psychofinka zaświadczenie od endo 18.02.10, 20:07
      Słuchajcie, takie zaświadczenie o chorobie i przyjmowanym leku oraz dawkowaniu,
      wystawione na prywatnej wizycie, jest chyba moją własnością i nie muszę
      oddawać rodzinnej oryginału, a jedynie przedstawić do wglądu i ew. dać kopię?
      Mogę go przecież potrzebować jeszcze w innej sytuacji, u innego lekarza, prawda?
      Albo nawet w pracy.
      • junkersica Re: zaświadczenie od endo 18.02.10, 20:09
        Jak najbardziej smile
        • psychofinka Re: zaświadczenie od endo 18.02.10, 20:14
          No to ciekawe, czy nie dojdzie do szarpaniny big_grin
          • junkersica Re: zaświadczenie od endo 18.02.10, 20:28
            Jakby co to ona nie ma szans - jesteś tak zdeterminowana, że sama nie chciałabym być w skórze Twojego potencjalnego wroga smile Hehe i tak trzymaj!
            • jurmik Re: zaświadczenie od endo 18.02.10, 22:34
              To zrób kilka ksero i jak się bedą upierali, dasz ksero.
              A w razie czego zadzwonisz do dr M-G i wypisze Ci nowe, nie bedzie
              żadnego problemu.
              Wpisz w Google dr Wydrę i dr Skweresa i poczytaj opinie, ja myślę,
              że warto wiedzieć (ja tam zawsze czytam, jak sie do kogoś wybieram -
              i raz po takiej lekturze zmieniłam swoje plany).
              Dr Skweresa na pewno już w Swissmedzie nie ma, jest w Gamecie,
              czytałam na innym forum.
              • rewolka404 Re: zaświadczenie od endo 18.02.10, 22:47

                jurmik napisała:

                > Dr Skweresa na pewno już w Swissmedzie nie ma, jest w Gamecie,
                > czytałam na innym forum.

                a ja czytałam na stronie Swissmedu, że jednak jest smile Nie w przychodni, ale
                nadal pracuje w szpitalu na Wileńskiej. Na ginekologii pracują:

                dr med. Dariusz Wójcik
                lek. med. Sławomir Birkholz
                lek. med. Tomasz Skweres
                lek. med. Piotr Chmielewski

                www.swissmed.com.pl/index.php?menuGlowne=2&linkGlowny=1&podlink=2&page=rodzajezabiegow.php#Chirurgiaog%C3%B3lna
                • jurmik Re: zaświadczenie od endo 18.02.10, 23:13
                  Jeśli tak, to sorry!
                • psychofinka Re: zaświadczenie od endo 19.02.10, 09:07
                  Raczej nie chcę oddawać oryginału - mój Ci on smile
                  Co do Swissmedu - może wcale nie będę musiała iść do szpitala w sumie.
                  A co do dr. Wójcika - opinie ma zasadniczo bardzo dobre, być może dr Skweres ma
                  nieco lepsze, ale w związku z tym, że na pewno nie skończy się na jednej
                  wizycie, a do Gdyni mi bardzo daleko bez auta (mieszkam na Zakoniczynie),
                  ponadto do terminu wizyty już blisko, to wybiorę się tego 13 marca i się okaże.
                  Najwyżej potem w pośpiechu będę się zapisywać do dr. Skweresa.
    • psychofinka Moje dziwne Hashimoto? 20.02.10, 11:22
      Jak pisałam, wyniki przeciwciał mam w normie (AntyTPO, AntyTG). Jednocześnie
      stwierdzono u mnie Hashi. Spytałam o to na wizycie endo. Powiedziała, że do
      "worka" Hashimoto wrzucamy wiele różnych typów przewlekłego zapalenia tarczycy,
      podczas gdy tarczycę mogą niszczyć całkiem inne jeszcze przeciwciała. Tak więc
      wychodzi na to, że mam Hashi, które nie do końca jest Hashi.
      Poprzednia endo twierdziła, że być może teraz przeciwciał mam mało, ale np.
      wcześniej było ich bardzo dużo i doprowadziły do uszkodzenia tarczycy, co obecna
      endo zanegowała. Jednak i poprzednia dr stwierdziła, że zapalenie tarczycy mogą
      powodować jeszcze całkiem inne, niepoznane czynniki, a nie tylko przeciwciała
      AntyTPO i AntyTG.
      • eli_1 Re: Moje dziwne Hashimoto? 20.02.10, 20:22
        Nie chcę wchodzić w kwestię interpretacji i przyczyn Hashi, ale ja raz
        miałam przeciwciała powyżej normy, dwa lata później poniżej, czyli
        niby ok, rok później znowu do góry, ponad normę. Ty miałaś tylko raz
        oznaczane przeciwciała?
      • szafirowa_burza Re: Moje dziwne Hashimoto? 20.02.10, 20:29
        Też nie mam podwyższonych przeciwciał TPO i TG i jakoś tak ciągle mnie
        to martwi...
        • jurmik Re: Moje dziwne Hashimoto? 21.02.10, 00:13
          A niby czemu Cię to martwi?
          Czy są te przeciwciała wysokie czy są one w normie, to i tak trzeba
          brać Eutyrox, bo dzięki niemu czujemy sie lepiej.
          Pewnie, że jak ktoś ma te przeciwciała zawsze powyżej normy, wie na
          100%, że jego choroba nazywa się Hashimoto. A jak ich nie ma, to czy
          to Hashimoto bez przeciwciał czy jakaś inna odmiana zapalenia
          tarczycy wymagajaca leczenia Eutyroxem to przecież chyba wszystko
          jedno - grunt, by dobrze dobrać dawkę i czuć się dobrze, tak myślę.
          • psychofinka Re: Moje dziwne Hashimoto? 21.02.10, 10:20
            Mnie osobiście to nie martwi, ale zastanawia, w sumie chciałabym wiedzieć, co
            zżera moją tarczycę smile
            Obie interpretacje obu Pań Doktor są sensowne według mnie.
            Co do dobrego samopoczucia po Euthyroksie - póki co nawilżył się mój straszliwie
            suchy palec wskazujący prawej ręki, który był popękany i chropowaty big_grin
            Psychicznie może ciut lepiej, ale nie zapominajmy, że nie chodzę teraz do
            pracy... Za tydzień okaże się, jak sobie tam radzę. Ale prawdę mówiąc, na samą
            myśl podnosi mi się kortyzol sad
            A wczoraj miałam mnóstwo energii, którą wykorzystałam na porządki domowe. Za to
            dziś osłabłam big_grin
            • jurmik Re: Moje dziwne Hashimoto? 21.02.10, 17:23
              No to widzę, że idzie ku lepszemu - na początku nie ma ani jednego
              dnia lepszego, są tylko bardzo złe i wręcz tragiczne, potem
              zaczynają się pojawiać - rzadko bo rzadko - pojedyncze całkiem
              nienajgorsze dni, potem jest tych lepszych dni coraz więcej, a
              jeszcze potem jest bardzo dużo dni dobrych i coraz wiecej dni bardzo
              dobrych - jesteś na dobrej drodze. Oby tak dalej!
    • psychofinka puls a stres 25.02.10, 19:36
      Tak się wyciszam jeszcze, zażywam magnezy i inne preparaty ziołowe oraz popijam
      herbatki. Stale jednak odczuwam jakieś podenerwowanie, co będzie, jak wrócę do
      pracy w poniedziałek, brrr. Nerwus ze mnie okropny i stresuje mnie ostatnio
      wszystko.
      Najdziwniejsze jest jednak to, że mam przy tym bardzo niski puls - jak osiągnie
      60, to już jest ho, ho. Tak średnio to 56, raz było 45. Najwyższy to było jakieś
      88 po szybkim ruchu.
      Ciśnienie też niziutkie - przedwczoraj np. 93/56.
      No i teraz jak się będę tak wyciszać, to czy to mi też nie zaszkodzi, nie
      spowolni mnie jeszcze bardziej? W pracy przecież trzeba jakoś sobie radzić.
      Piję średnio 2 kawy rozpuszczalne dziennie.
      • junkersica Re: puls a stres 25.02.10, 20:40
        Cieszę się, że się choć trochę lepiej czujesz smile.
        Rozumiem, że nie masz szans na jeszcze trochę zwolnienia, ale może mogłabyś dogadać się z szefową i przez jeden tydzień popracować w domu? Widać, że jeszcze nie jesteś gotowa wskoczyć na wysokie obroty.
      • harmoniak Re: puls a stres 26.02.10, 10:25
        Nie. U mnie odpoczynek pomaga zgromadzić siły na przyszłe stresy.

        Może powinnaś porzucić kawę, skoro jesteś nerwusem? Polecam zieloną herbatę (liście, nie torebki i nie ekspresowa). Piję, czuję się rześko i spokojnie.

        Niestety najgorsze jest to podenerwowanie, o którym piszesz. Też tak mam czasami, gdy wiem, że muszę zrobić coś, co jest b. trudne, a nie jestem jeszcze w eutyreozie. Staram się wtedy nie myśleć o tym co potem, tylko o tym, co teraz smile
      • psychofinka Re: puls a stres 26.02.10, 19:09
        Byłam u rodzinnej po receptę na Euthyrox, dostałam, a w sumie to teraz nie wiem,
        bo napisała mi na niej "2 opak.", gdyż była pewna, że opakowania są po 50 sztuk,
        a opakowania są różne, ciekawe, czy mnie w aptece nie odeślą, eeech, znowu
        stres. Czy zrealizują mi receptę bez precyzyjnego podania ilości leku??
        Za to zaświadczenie od endo się przydało.
        No i niespodzianka, pani dr rodzinna chciała mi przedłużyć o tydzień zwolnienie,
        a ja nie chciałam. Tak, wiem, jestem pracoholikiem i powinnam porządnie
        wypocząć, ale jakbym miała tu siedzieć, a i tak zdalnie pracować, jakbym miała
        się denerwować, co tam się dzieje z takim jednym projektem, jakby mieli do mnie
        wydzwaniać, to już wolę iść do pracy i mieć przynajmniej 100% pensji...
        Bez sensu, mam okropną pracę.
        Rodzinna powiedziała w każdym razie, że jeśli będzie mi potrzebne zwolnienie, to
        mam przyjść. To jedno mi humor poprawia dzisiaj...
        Aha, i jeszcze po wystawieniu przeze mnie opinii tej przychodni i poprzedniej
        lekarce pojawiła się na tablicy ogłoszeń kartka, gdzie najlepiej kierować skargi
        na lekarzy - czyli optymalnie do kierownika przychodni. Fajnie, przynajmniej
        teraz wiadomo, kto nim jest smile
        • jurmik Re: puls a stres 26.02.10, 19:26
          No to Twoja walka nie poszła na marne, a przy okazji inni
          skorzystają. Dobrze, że endo dała Ci to zaświadczenie.
    • psychofinka odkrycie 02.03.10, 21:27
      A ja wiem, co utrudnia mi wchłanianie tyroksyny! Właściwie - kto.
      Otóż moja szefowa.
      Po powrocie ze zwolnienia pół dnia była bardzo miła i pytała, jak się czuję,
      oznajmiłam jej, że powinnam być nadal na zwolnieniu, to (fałszywie) podpytywała,
      czy mi praca nie zaszkodzi, a potem rozpoczęła próby podbierania ze mnie energii
      (wampirus energeticus).
      Bardzo staram się nie dawać.
      Dziś już musiałam jednak znowu udać się na dłuższą drzemkę po pracy sad
      Poza tym wstaje mi się rano lepiej, energii trochę więcej, słodyczy się nie
      chce, alkohol szkodzi (lampka wina w sobotę), do palenia nie wracam, świąd
      zniknął, paznokcie jakby w ciut lepszym stanie, skamieniały palec wygląda prawie
      normalnie.
      No i jeszcze jakby było trochę więcej zrozumienia ze strony najbliższej osoby,
      byłoby łatwiej.
      Ale nie można mieć wszystkiego w życiu. Dobrze, że choć z lekarzem się udało. No
      i wiosna idzie.
      • harmoniak Re: odkrycie 02.03.10, 21:32
        To może zmień pracę? smile
        • psychofinka Re: odkrycie 02.03.10, 21:35
          O niczym innym bardziej nie marzę... Podejmuję również pewne kroki w tym
          kierunku. Słaby skutek. To nie czasy dla polonistów.
          Natomiast chciałabym mieć więcej energii, żeby móc podjąć kroki bardziej odważne
          i radykalne.
      • junkersica Re: odkrycie 02.03.10, 21:47
        Czyli w ogólnym rozrachunku - do przodu smile Objawy znikają, bardzo się cieszę.
        A co tych naszych drugich połówek, to chyba powszechne zjawisko (bez obrazy, Panowie) Może wychodzą z założenia, że ze wszystkim damy radę i nic nam nie jest straszne smile?
        • junkersica Kropki 02.03.10, 22:13
          Napisz mi proszę, czy odkryłaś przyczynę "czerwonych kropek" na przedramionach? Ja też je mam. Zdaje się, że Burza sugerowała insulinooporność, ale może któryś z Twoich lekarzy wpadł na coś innego?
          • psychofinka Re: Kropki 02.03.10, 22:21
            Nie, nie odkryłam, jak byłam u lekarzy, to kropek nie było...
            Pojawiają się od czasu do czasu, układają się nawet w dość regularne kształty sad
            Nie swędzą ani nic.
        • joanna-olga Re: odkrycie 02.03.10, 22:23
          Dziewczynki, własnie w takich sytuacjach się okazuje, czy ten pan
          trzymający swoją szczoteczkę w naszej łazience, to połówka czy
          sublokator.
          Moja przemądra ciotka (lat 94, kondycja fizyczna i intelektualna
          godna pozazdroszczenia) kiedy byłysmy młodsze mawiała: kocha cie?
          pewna jesteś? to połóż się na tydzień do łóżka, udawaj chorą i
          patrz. To jest baaardzo mądra ciotka.
          Psychofinko, dasz radę. wbrew temu co myślisz o sobie jestes silna i
          wygrasz. Zobaczysz!
          • psychofinka Re: odkrycie 05.03.10, 22:23
            joanna-olga - serdecznie pozdrów Ciotkę - to naprawdę mądra kobieta.
            Wiem, że jestem silna, wiem, że nie dam się tarczycy. Mam też nadzieję, że nie
            wykończą mnie kobiece sprawy - za tydzień wizyta u gin-endo.
            Jednak powrót do pracy był traumatycznym doświadczeniem i jednak mnie on osłabił
            znów trochę.
            Ale i tak jest lepiej niż np. 2 miesiące temu.
      • szafirowa_burza Re: odkrycie 03.03.10, 11:49
        > Otóż moja szefowa.
        Wredna baba!

        > Dziś już musiałam jednak znowu udać się na dłuższą drzemkę po
        pracy sad
        > Poza tym wstaje mi się rano lepiej, energii trochę więcej,
        słodyczy się nie
        > chce, alkohol szkodzi (lampka wina w sobotę), do palenia nie
        wracam, świąd
        > zniknął, paznokcie jakby w ciut lepszym stanie, skamieniały palec
        wygląda prawi
        > e
        > normalnie.

        Cieszę się, że już lepiej się czujesz!

        > No i jeszcze jakby było trochę więcej zrozumienia ze strony
        najbliższej osoby,
        > byłoby łatwiej.

        No niestety! Faceci są przeważnie okropnymi egoistami.
        Pozdrawiam
    • psychofinka boli mnie guzek 11.03.10, 18:26
      Jak w temacie. Co jakiś czas. Dziś od rana. To takie nieprzyjemne uczucie. Takie
      kłucie, aż do ucha.
      Dlaczego czasem tak boli? Podobno to nic nadzwyczajnego?
      Ale dlaczego raz boli, a raz nie? (i całe szczęście!)
      • szafirowa_burza Re: boli mnie guzek 11.03.10, 19:21
        Nie wiem dlaczego boli guzek! jezeli Ciebie to pocieszy, to mnie
        bardzo często boli cała tarczyca. Ostatnio nawet bardzo mocno! Czyli,
        że ból okołotarczycowy, to chyba u Nas norma...
        • psychofinka Re: boli mnie guzek 11.03.10, 19:26
          Witaj, Burzo smile
          No niby norma, ale co powoduje, że zaczyna nagle boleć? Piszesz, że Ciebie też
          ostatnio. Co to powoduje? Jak można tego uniknąć?
          Powiem szczerze, że ten guzek zaczęłam czuć po biopsji. Od tego czasu zaczęłam
          mieć te kłucia/pobolewania.
          • szafirowa_burza Re: boli mnie guzek 11.03.10, 19:53
            Kiedy robilaś usg? Może czas sprawdzić co sie z guzkiem dzieje,
            szczególnie jak mocno boli. Ja zapisałam sie na usg za parę miesiecy,
            ale mnie boli cała tarczyca i jestem pewna, że ona sie zmniejsza
            właśnie wtedy gdy mnie boli!
            • psychofinka Re: boli mnie guzek 11.03.10, 19:58
              O, proszę.
              Ja czuję tam jeden twardy supeł, brrrr.
              USG miałam na początku grudnia, czyli stosunkowo niedawno, planowałam usg latem.
              Może też mi się zmniejsza.
              • junkersica Re: boli mnie guzek 11.03.10, 20:00
                Oby guzek, nie tarczyca smile
                • psychofinka Re: boli mnie guzek 11.03.10, 20:06
                  Myślę, że tarczyca właśnie sad
                  A może guzek się wchłania w bólach...
                  • szafirowa_burza Re: boli mnie guzek 11.03.10, 20:14
                    Moze tak być... mnie wchlonęły się cztery, małe guziołki, ale mnie
                    nigdy guzki nie bolały. Tarczyca boli mnie tak jak gardło, tylko
                    głębiej i przełykanie sprawia mi też ból i ogolnie czuje mocny
                    dyskomfort wewnątrz szyi!
                    • psychofinka Re: boli mnie guzek 11.03.10, 20:47
                      Hmm, mnie boli ewidentnie po prawej stronie, tam gdzie guzek, jak dotykam, to
                      jest twardy supeł, jak endo uciskała mocno, to było bardzo nieprzyjemne i
                      bolało. Biopsja też bolała.
                      To nie przypomina bólu gardła i nie ma nic wspólnego z przełykaniem. Już prędzej
                      z naciąganiem szyi albo jak np. na psy wrzasnę.
                      Najśmieszniejsze, że skóra szyi w tym właśnie miejscu mnie swędzi od wczoraj uncertain.
                      Myślałam, że jakiś wyprysk się robi, ale nie.
                      • szafirowa_burza Re: boli mnie guzek 11.03.10, 21:15
                        To ja na Twoim miejscu skonsultowałabym się z endo.
                        Możesz też założyć wątek z tytułem "Ból guzka", to pewnie odezwą sie
                        osoby,które miały podobne objawy!
                        No i nie wrzeszcz na biedne psy!
                        • psychofinka Re: boli mnie guzek 11.03.10, 21:49

                          > No i nie wrzeszcz na biedne psy!

                          One wcale nie są biedne! Mają nieustający Dzień Psa. Teraz czują wiosnę
                          (marzec...) i łażą mi po chaszczach, krzakach i ruderach, i mają w psich
                          tyłkach, że je wołam, eech smile
                          Może i założę wątek. A co tam. Ale nie dziś, bo spać mi się chce i zmęczonam
                          okrutnie.
                          W każdym razie - w tym tygodniu nie śpię po pracy!!!
                          I nawet zaprosiłam gości na urodziny.
    • psychofinka masz babo placek :( 13.03.10, 20:36
      Byłam u gin-endo, polecanego przez naszą endo. Endometrioza bardzo
      prawdopodobna, torbiel 4 cm na jajniku, poprzednia gin oznajmiła na wieść, że
      boli mnie jajnik i nie potrafiąc zrobić porządnie USG, że "tam są też jelita",
      po czym skasowała 100 zł i wypisała mi 6 recept na antyk, który mam, jak się
      okazuje, natychmiast odstawić. "Serdecznie" ją pozdrawiam i na pewno doczeka się
      opinii ode mnie w necie. Badała też marker CA-125, był w normie, więc "spoko".
      Skąd my to znamy, prawda?
      Może to być endometrioza albo i inne dziadostwo, schowane jest, nie można
      określić charakteru. Mam skierowanie do szpitala na zabieg, przy tym nie
      wiadomo, czy laparoskopia wystarczy... Muszę odczekać dwie @ bez tabletek.
      Ponadto mam po jednej torbielce w każdej piersi, na razie do obserwacji.
      Lekarz zrobił dokładny wywiad i przeprowadził dokładne badania - sam z siebie.
      Nawet tarczycę obejrzał na usg. Jest w porządku, a w dodatku mamy urodziny tego
      samego dnia...
      Ale wiecie co? Nawet to mnie dziś nie pociesza i nie bawi.
      Jak z jednym na prostą, to inne wychodzi. Endometriozy się spodziewałam, ale już
      słowo nowotwór mniej mi się podoba.
      I jeszcze z piersiami nagle problem.
      Skąd to wszystko naraz mnie obsiadło?
      Co jeszcze wyjdzie?
      sad
      • harmoniak Re: masz babo placek :( 13.03.10, 21:03
        No niestety, im więcej się badamy tym więcej chorób wychodzi.

        Trzymaj się.
        Fajny ten lekarz.
        • jurmik Re: masz babo placek :( 13.03.10, 21:15
          Czyli ten doktor sprawdził się, tak? Wniosek z tego, że i inni
          polecani przez naszą endo powinni być o.k. - to tak na wypadek,
          gdybym kiedyś musiała szukać jakiegoś doktora od czegoś tam.
          Dobrze, że Cię położą w szpitalu i przebadają no i rozwiążą wreszcie
          Twoje problemy zdrowotne.
          A o żadnym nowotworze nie myśl, jest tyle innych chorób. Pewnie
          masz "tylko" endometriozę, a torbielki w piersiach trzeba
          obserwować, na pewno, ale ma je sporo kobiet i to nic groźnego.
          • psychofinka Re: masz babo placek :( 13.03.10, 21:21
            Po pierwszej wizycie mogę powiedzieć, że był ok. Endo polecała go bardzo.
            Dopatrzył się nawet sam, że noszę soczewki kontaktowe!
            • jurmik Re: masz babo placek :( 13.03.10, 21:34
              Sprawdziłam , a właściwie chciałam sprawdzić, jakie ma opinie
              w "znany lekarz.pl" i okazuje się, że go tam nie ma. Na temat
              trójmiejskich endokrynologów też nie za wiele opinii.
              Jeśli będziesz pewna, że warty jest polecania, może wpisz go tam?
              Nie wszyscy znają nasze forum, a o "znanym lekarzu.pl" było niedawno
              w TVN, więc jest popularny.
              • junkersica Re: masz babo placek :( 13.03.10, 21:42
                Psychofinko, bardzo mi przykro, że Ci nowy problem wyszedł na wierzch. Ale to dobrze, że w szpitalu wezmą Cię porządnie pod lupę i zrobią z Tobą porządek - mam nadzieję, że raz a porządnie smile
                Wiesz, kiedy masz się stawić?
                Będę trzymać kciuki.
                • psychofinka Re: masz babo placek :( 13.03.10, 22:17
                  Jest na znany.lekarz: www.znanylekarz.pl/28985/dariusz-wydra/ginekolog/gdansk
                  Ta opinia sprawiła, że się do niego zapisałam, a endo tylko mnie w tym utwierdziła.
                • psychofinka Re: masz babo placek :( 13.03.10, 22:26
                  Dzięki, junkersico, serdeczne, Tobie też się piętrzy.
                  Nie wiem dokładnie, kiedy ten szpital, zależy od hormonów, tym razem płciowych.
                  Jeszcze trochę wody w Wiśle upłynie, a właściwie to bym wolała szybciej już to
                  mieć za sobą niż teraz o tym dumać...
                  • rewolka404 Re: masz babo placek :( 14.03.10, 08:19
                    Psychofinko, nie zgadzaj sie na laparotomie. 4 cm to nie jest duzo, ca 125 masz
                    w normie, wiec jakie sa przeciwskazania do laparoskopii? Jak potna Cie raz to
                    pozniej na laparoskopie ciezko liczyc, bo bedziesz miala pelno zrostow i bardzo
                    mozliwe, ze nie bedzie to mozliwe. Wiem, co mowie, bo 2 razy na endo bylam
                    operowana i o ile pierwsza operacja wymagala klasycznego ciecia - ze wzgledu na
                    wielkosc torbieli i ca125 kilkakrotnie powyzje normy to druga juz niekoniecznie,
                    ale nie znalazlam lekarza, ktory by zechcial sprobowac laparoskopii.
                    • szafirowa_burza Re: masz babo placek :( 14.03.10, 09:06
                      Trochę się Tobie zdrowie posypało...ale proszę mi tu nie myśleć o
                      żadnych nowotworach! Torbiele w piersiach, tak jak napisała jurmik,
                      są bardzo częste. Torbiele jak to torbiele smile lubią się wchłaniać,
                      tak że torbielami w piersiach się nie przejmuj! Obserwuj je i tyle!
                      Rewolka404 ma rację, laparoskopia to jednak mniej inwazyjny zabieg i
                      powinnaś (jeżeli tylko bedzie można) upierać sie przy nim-wiesz jak
                      to jest z lekarzami!
                      Masz teraz stresujacy okres przed sobą, trzymaj się! pozdrawiam
                      ciepło.
      • anne_eve Re: masz babo placek :( 14.03.10, 09:08
        Psychofinko smile nie piszę często, ale staram się śledzić Twój wątek. Widzę, że w
        końcu trafiłaś na dobrego lekarza, który postawił konkretną diagnozę i który Cię
        fachowo poprowadzi, i z tego trzeba się cieszyć. Sama przechodziłaś długą
        batalię z innymi, więc wiesz jakie to ważne na początek. Postaraj się odgonić od
        siebie wszelkie obawy, pójdź na zabieg i bądź tylko dobrej myśli. Ja wierzę, że
        wszystko się powiedzie i pozbędziesz się tego ustrojstwa smile Sama też zaczęłam
        kolejną batalię, tylko się trochę już pogubiłam z kim/czym właściwie...
        rozpoczęłam leczenie w klinice invicta i wierzę, że porządnie się tam mną zajmą
        (choć mam mieszane odczucia po 2 latach starań). Już podczas pierwszej wizyty
        dowiedziałam się, że przyczyna naszych niepowodzeń może tkwić po stronie męża -
        hashi i prolaktynę mam podobno jako tako ogarniętą, więc nie stanowi to głównej
        przyczyny niepłodności, która pozostaje niewyjaśniona... a wiesz, oprócz poradni
        niepłodności jest tam także klinika zdrowia kobiety, także jakbyś potrzebowała
        konsultacji to mogłabyś się ewentualnie tam zgłosić. Podobno mają niezłych
        specjalistów (tak tylko wspominam, nie chcę polecać, bo sama nie wypróbowałam).
        3ymaj się cieplutko i myśl pozytywnie wink
        • psychofinka Re: masz babo placek :( 14.03.10, 09:56
          Dzięki Wam za wsparcie i dobre słowa...
          Mówił o laparotomii (ewentualnej), ponieważ to ustrojstwo się gdzieś schowało,
          tak że tego nie widać, i nie wiadomo, czy udałoby się to wypatrzyć i wydobyć.
          Ja się nastawiałam tylko na laparoskopię, a tu takie wieści.
          Tak do maja mam pewnie czas, żeby się oswoić.
          Torbielkami się nie martwię, już guzkiem tarczycowym się namartwiłam, ale
          mogłoby ich nie być!
          No i znów stres, i jak tyroksyna ma się wchłaniać... A w tym tyg. czekają mnie
          badania hormonów.
          • jurmik Re: masz babo placek :( 14.03.10, 10:23
            No to nie wiem, jak ja szukałam, że nie znalazłam dr Wydry, dzieki!
            Jak piszesz, że on jest dobry, to na pewno wybierze najlepszą dla
            Ciebie metodę szukania tego czegoś, nie martw się na zapas, no i
            przedyskutuj z nim, gdyby to jednak miała być laparotomia, dlaczego
            nie może być inaczej.
            Nasza endo zawsze mówi, że jak jest stres, to trzeba więcej
            tyroksyny -może dołóż sobie pół 25tki? Zresztą zobaczysz po
            wynikach.
    • psychofinka jeśli chodzi o tarczycę - jest lepiej. 24.03.10, 19:15
      To ma być post pocieszający. Sama też się cieszę.
      Zrobiłam wczoraj FT3 i FT4, po miesiącu brania Euthyroxu 50, no i jest tak:
      FT4 53.90% [ wynik 17.39, norma (12 - 22)]
      FT3 54.86% [ wynik 5.13, norma (3.1 - 6.8)]
      Zatem - hormony się regulują, co odczuwam wyraźnie w swoim samopoczuciu.
      Wynik testu na niedoczynność sprzed leczenia: 37 pkt, wynik z dziś: 28. To o
      czymś świadczy. Oczywiście, pewne objawy będą mi pewnie zawsze towarzyszyć, jak
      sucha skóra czy oczy, ale to diabelne zmęczenie, stała senność, otępienie i brak
      koncentracji ustępują! Wulkanem energii może nadal nie jestem, ale wszystko jest
      łatwiejsze, nawet w doły rzadziej wpadam, choć mam powody.
      Zatem po nieco ponad 2 miesiącach suplementacji tyroksyny mogę stwierdzić, że WARTO.
      Niestety, dziś nie dodzwoniłam się do dr M-G (tel. nieczynny, trzeba dzwonić
      jutro), myślę jednak, że warto jeszcze nieco zwiększyć dawkę tyroksyny? O 12,5?
      Jak myślicie?
      Jeszcze żebym tylko miała za sobą te sprawy kobiece... Póki co idę jeszcze na
      jedną wizytę do gina ze Swissmedu, po to aby jednak dostać się na zabieg tam, a
      nie do szpitala uniwersyteckiego... Zależy mi przede wszystkim na jak
      najkrótszym pobycie w szpitalu, a w Swissmedzie nie przetrzymują. Podobno...
      • harmoniak Re: jeśli chodzi o tarczycę - jest lepiej. 24.03.10, 19:21
        Wyniki masz imponujące. Ja osiągnęłam podobne po 9? 10 miesiącach?? FT4 ciut
        mniejsze od FT3 więc trzeba zwiększyć. 12,5 jest OK.

        Gratulacje!
      • junkersica Re: jeśli chodzi o tarczycę - jest lepiej. 24.03.10, 21:07

        Witaj Psychofinko. Gratuluję wyników. Oby takie zostały na długo!
        • psychofinka Re: jeśli chodzi o tarczycę - jest lepiej. 25.03.10, 17:49
          Oby jeszcze wzrosły, bo potrzeba mi teraz sporo sił, a jeszcze czasami ścina
          mnie z nóg zmęczenie, choć na co dzień jest lepiej - już nawet kilka osób mi to
          powiedziało smile Czyli niezłe zombie musiało być ze mnie zimą...
    • psychofinka to jest niewiarygodne! 25.03.10, 20:26
      Dzwoniłam przed chwilą do dr M-G. Nastawiłam się, że będę musiała wygłosić
      przynajmniej krótki wywód wprowadzający, a tu nie! Wszystko zapisane, o
      wszystkim pamiętała, o wszystko wypytała! Jestem ponownie w głębokim szoku!
      Dawka zwiększona o 12,5, za miesiąc badania, koniecznie dać znać, co z
      zabiegiem. Krótko, rzeczowo, bardzo sympatycznie i z troską. Niesamowite...
      • harmoniak Re: to jest niewiarygodne! 25.03.10, 20:37
        Składamy się na pomnik?
        big_grin
        • psychofinka Re: to jest niewiarygodne! 25.03.10, 20:50
          Zdecydowanie by się przydał!
          To jest jakiś fenomen.
          • junkersica Re: to jest niewiarygodne! 25.03.10, 20:58
            Proszę nie drażnić pacjentów innych lekarzy. Moje drogie, Wasz zachwyt wzbudza zazdrość i inne złe emocje, które nie sprzyjają procesowi zdrowienia.
            Chyba poproszę Was o numer telefonu do tej lekarki, może jak będę wystarczająco często uprzykrzać jej życie telefonami, to w końcu przyjmie mnie "online" smile
            • psychofinka Re: to jest niewiarygodne! 25.03.10, 21:07
              Junkersico, ale to trzeba się cieszyć, że są tacy lekarze! Naprawdę, mamy tu
              niewiarygodne szczęście, że dr przyjmuje właśnie w Gdańsku, za to z NFZem
              tragicznie.
              Ja bym Ci proponowała zaczaić się i przeczekać, aż dr będzie przyjmować nowych
              pacjentów, potem kopsnąć się na jedną wizytę, a potem większość rzeczy będziesz
              zapewne załatwiać faktycznie telefonicznie smile Mnie np. też na razie dr nie
              ciągnie na wizytę, za miesiąc mam dzwonić, chwała jej za to, gdyż jestem niemal
              bankrutem big_grin
              • junkersica Re: to jest niewiarygodne! 25.03.10, 21:13
                Cieszę się, cieszę...
                To może na priv napiszesz mi telefon do rejestracji, a jeśli któraś z Was będzie znała termin nowego naboru da mi cynk smile Dostosuję wakacje do pani dr !
                Co do bankrutów, witam w klubie. Przez te badania dosłownie nie mam już co do gara włożyć, heh.
                • psychofinka Re: to jest niewiarygodne! 25.03.10, 21:21
                  Cytuję Harmoniaka, która mnie "wykopała" do p. dr big_grin
                  "Oto nr do rejestracji:
                  58 341 59 18.
                  Odbiera miły pan.
                  Można dzwonić we wtorki i czwartki, w godzinach 14 - 17".
                  Ja się mogę spytać dr, kiedy będzie nowy nabór, tak orientacyjnie, no ale to za
                  dobry miesiąc...

                  Badać się źle, nie badać też niedobrze...
                  A ja widzę teraz dopiero, ile osób wokół ma problem z tarczycą... Mamy np. nową
                  dziewczynę w pracy - i też tarczycowa, tyle że nadczynna...
                  • junkersica Re: to jest niewiarygodne! 25.03.10, 21:35
                    Dziękuje za namiar!
                    Mam to samo wrażenie - już w klasie mojego syna są dwie mamy-hashimotki. Plaga.
    • psychofinka błee 31.03.10, 20:01
      No to 30 czerwca laparotomia, jednak...
      Zbliża się wizyta u gastrologa i wiecie co? Już boję się iść, bo znów się coś
      okaże!!
      Czuję się zdecydowanie lepiej z lepszymi hormonami, choć tyle dobrego, bo nie
      wiem, jak dałabym radę temu wszystkiemu. Bo podjęłam też ważną decyzję osobistą.
      Lepiej być samemu niż samotnym z kimś...
      Czy naprawdę mała biała tabletka może tak wiele? Nie sądziłam, ze tarczyca może
      być tak ważna...
      Ale ogólnie to wielkie błee...
      • junkersica Re: błee 31.03.10, 20:37
        Serdecznie Ci współczuję (dosłownie). To bardzo trudna decyzja i mogę Ci tylko gratulować odwagi.

        Czy gastrolog + gastroskopia? Jeśli tak, to będę trzymać kciuki, może Ty zniesiesz to lepiej ode mnie. Nie czytaj moich wynurzeń gastroskopowych smile
        Co do euthyroxu, to jeszcze nie mogę powiedzieć tego samego co Ty. Ale marzę o tym, że okaże się, że u mnie to tylko tarczyca szwankuje smile
        Dobrze, że znasz termin i będziesz miała to niedługo za sobą. Może skończą się Twoje problemy ze zdrowiem. Życzę Ci tego, no i...
        Powodzenia na nowej drodze życia smile Wiosna temu sprzyja!
        • psychofinka Re: błee 31.03.10, 21:56
          Junkersico, dzięki serdeczne. Ja za Ciebie trzymam kciuki stale. Obaczym, co
          powie gastrolog, pewnikiem ochrzani, że nie byłam na kolonoskopii swego czasu.
          Też się cieszę, że choć termin znam i że operacja w prywatnym szpitalu (na NFZ),
          a nie w uniwersyteckim. Studenci niech się uczą, ale nie na mnie big_grin
          Pierwsze skutki brania Euthyroxu poczułam po 2 miesiącach, niektórym i dłużej
          schodzi. Będzie dobrze, wiosna jest.
    • psychofinka gastrologicznie i niepewnie 15.04.10, 19:21
      Zatem byłam u gastrologa i od gastroskopii się nie wywinę - termin 30 kwietnia,
      brr. Ale lepsze to niż kolonoskopia. Całkiem możliwe, że mam coś z dwunastnicą,
      dostałam jakieś leki na zespół jelita nadwrażliwego.
      Moja wit. B12 jest, jak to określiła dr, "jeszcze w normie", zatem żadnego
      skierowania nie dostałam, powiedziała, że może lekarz rodzinny, hmm... Na
      pytanie o czynnik Castle'a dr odrzekła, że jeśli uda mi się zdobyć jeszcze jedno
      skierowanie od rodzinnego, to przyjmie mnie na GUMed i wtedy da skierowanie,
      szok normalnie! Może się zatem uda...
      Biorę Euthyrox 62,5, badanie hormonów wypada mi za jakieś 2 tygodnie. Czuję się
      znowu zmęczona i słaba, to pewnie stres, mam wielkie powody, nie wiem, czy
      zwiększyć sobie dawkę do 75, czy najpierw zbadać hormony i wtedy zobaczyć sad


      • junkersica Re: gastrologicznie i niepewnie 15.04.10, 21:56
        Wiedziałam, że dasz radę smile

        Gastroskopii współczuję, choć z drugiej strony być może pozwoli ona na porządną diagnozę, czego Ci życzę.
        Co do stresu... wiadomo, ze ma ogromny wpływ na samopoczucie - szczególnie przy naszej chorobie. Jeśli dasz radę, to może wytrzymaj jeszcze...
        Bierzesz żelazo?
        • psychofinka Re: gastrologicznie i niepewnie 16.04.10, 17:36
          Właśnie wczoraj skończyłam moją 100-dniową kurację żelazową, tabletkową. Za 2
          tygodnie powinnam zbadać ferrytynę, prawda?
          Chyba mi go braknie, bo mam dziką chęć na brokuły, szpinak, mięso... Zobaczymy,
          co tam w gastroskopii wyjdzie.
          Bywam na innych forach i widzę, jak bardzo niedoceniany jest problem tarczycy,
          także przez samych chorych...
          Nie wiem, zwiększać teraz tę dawkę czy czekać na badania...
          • harmoniak Re: gastrologicznie i niepewnie 17.04.10, 08:28

            > Właśnie wczoraj skończyłam moją 100-dniową kurację żelazową, tabletkową. Za 2
            > tygodnie powinnam zbadać ferrytynę, prawda?

            Tak.

            > Nie wiem, zwiększać teraz tę dawkę czy czekać na badania...

            Ja bym poczekała. Pośpiech jest niewskazany.
    • psychofinka po gastroskopii 01.05.10, 12:27
      Junkersico, zgodzę się z Tobą w pełni - zapewne jest wiele gorszych rzeczy, ale
      od wczoraj mówię zdecydowanie NIE gastroskopii. Nie nastawiałam się w sumie, że
      będzie bardzo źle, ale BYŁO. Miałam wrażenie, że się uduszę albo wypluję całe
      wnętrzności. Jak dla mnie okropne, bardzo inwazyjne badanie. Drugi raz tak
      szybko nie pójdę.
      Wrzodów brak, błona śluzowa w porządku. Za to jest przepuklina rozworu
      przełykowego, ale nie mam się nią na razie specjalnie przejmować, w każdym razie
      żadnych leków, hura.
      Teraz mam 2 miesiące do szpitala, jeśli nic nie wypadnie.
      No i muszę zbadać hormony, bo w tym miesiącu nie dałam rady - zero kasy.
      Na dawce 62,5 funkcjonuję całkiem w miarę, tylko czasem padam, jak np. wczoraj
      po tym badaniu, no ale to raczej normalne po takim stresie...
      Mam pytanie - czy jeśli nie mam jakichś specjalnych objawów, to warto badać
      czynnik Castle'a? Tak sobie myślę, że chyba za jakiś czas zbadam znów B12 i w
      zależności od jej stężenia podejmę dalsze kroki? Jak myślicie?
      • junkersica Re: po gastroskopii 01.05.10, 12:41
        Cieszę się, że już jesteś po smile I że nic Ci nie znaleźli.
        Choć dziwię się, że nie zrobili Ci wycinku w kierunku helicobacter. Ponoć to norma. A inne wycinki pobrali?? Bo jak inaczej stweirdzić proces auto... Mi też w zwykłym badaniu nie znaleźli niczego, dopiero po badaniu hist. zdiagnozowano przewlekłe zapalenie błony luzowej.
        Chyba dobrze myślisz z tą witaminą. Szczególnie, że nie jesteś przy forsie.
        Jak się trzymasz?
        • psychofinka Re: po gastroskopii 01.05.10, 12:58
          No nie strasz sad
          Nie pobrali wycinków, ta lekarka chyba wychodzi z założenia, ze jak nic nie
          widzi, to nie będzie pobierać... Pytałam przed badaniem o wycinki, powiedzieli,
          że jak będzie trzeba, to pobiorą. Badanie robiła "moja" gastrolog, więc zna
          przypadek. Chyba że nie pamięta. Mogłam się przypomnieć - halo, to ja z Hashimoto...
          Po badaniu było mi już wszystko jedno.
          Helicobactera też nie badali, na pewno, bo nie pobrali dodatkowej opłaty. Kupię
          sobie test w aptece i tyle.
          A w sumie to mam taki etap, że już nie chcę wiedzieć, na co choruję sad Za dużo
          tego sad
          Jakoś się trzymam, dużo muszę pracować, żeby związać koniec z końcem.
          • junkersica Re: po gastroskopii 01.05.10, 22:22
            Mam pytanko smile
            Czy od kiedy nie palisz, czujesz się lepiej? I czy dużo paliłaś? Bo nie potrafię rzucić tego cholerstwa,palę dużo, choć już mi nawet nie smakują...
            • psychofinka Re: po gastroskopii 01.05.10, 22:48
              Ostatnio przy nerwach popalałam, ale bez smaku kompletnie. Najgorsze przy
              paleniu są dla mnie dolegliwości właśnie takie gastrologiczne - mdłości itp. To
              one spowodowały, że przestałam mieć ochotę na śmierdziele. Wyczytałam teraz, że
              ta cała przepuklina rozworu przełyku to wcale nie takie byle co i jest kolejnym
              bezwzględnym przeciwwskazaniem do palenia...
              I tak w ogóle to bez fajek czuję się jakoś lżej, wszystko ładniej pachnie, włosy
              nie śmierdzą, palec nie żółknie...
              No i oszczędzać muszę, kolejny ważny motyw wink
    • psychofinka nowe wyniki - help 05.05.10, 18:14
      Odebrałam dziś i co widzę...

      fT4 - 15,25 (12-22), co daje 32,50%
      fT3 - 4,55 (3,1-6,8), co daje 39.19%
      Brałam Euthyrox 62,5 przez jakieś półtora miesiąca.
      Miałam bardzo dużo stresu ostatnio i sporo pracy. Stres będzie narastał, bo
      operacja coraz bliżej sad
      Biorę anty bez przerwy, bo muszę.

      Zatem spadek obu hormonów o jakieś 20% sad
      No i tak się też czuję, dziś np. kompletny zgon w pracy, brak koncentracji i
      okropne zmęczenie. Chcę się tylko uwalić na kanapie...

      Żelazo odstawiłam tydzień temu, bo okazało się, że jest jeszcze jeden listek. Za
      jakiś tydzień muszę więc zbadać ferrytynę.

      Jeśli się uda, to dziś będę rozmawiać z Naszą Endo.

      Dawkę na pewno trzeba zwiększyć. Co Wy sugerujecie? Do 75?

      Nigdy wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że te hormony tak bardzo mogą nas
      spowalniać.
      Czy ten spadek to od stresu?
      • junkersica Re: nowe wyniki - help 05.05.10, 18:27
        Niestety Ci nie pomogę.
        Ostatnio właśnie zaczęłam się zastanawiać nad taka oto sprawą: Czy jeśli podamy hormon zdrowej osobie, to czy jej tarczyca również się totalnie rozleniwi i przestanie pracować? Czy wpadnie w nadczynność, czy co?
        Ja też miałam dość ładne ft3, teraz po miesiącu na 37,5 spadły oba h. do poziomu 40%.
        I też czuję się jak flak (+ mdłości, objaw "Rudami" smile i lęki+ niskie ciśnienie).
        Ty miałaś ostatnio ładne hormony, po 50% o ile pamiętam, teraz taki spadek... kurczę, dlaczego?
        Wiem, że tkanki się nasycają i tak dalej...
        A już myślałam, że będziesz przypadkiem szybkiego uregulowania h. i forumowym przykładem powrotu do zdrowia.
      • harmoniak Re: nowe wyniki - help 05.05.10, 18:54
        Nigdy wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że te hormony tak bardzo mogą nas spowalniać. Czy ten spadek to od stresu?

        Od stresu i wysiłku związanego z dużą ilością pracy (jak piszesz).

        A od kiedy bierzesz anty?

        Dawkę na pewno trzeba zwiększyć. Co Wy sugerujecie? Do 75?
        A nawet i 88,25.
        • psychofinka Re: nowe wyniki - help 05.05.10, 19:49
          Junkersica - ciekawe pytanie smile
          Przykro, że też się marnie czujesz.
          Harmoniak, anty biorę od półtora roku, ale teraz lecę bez przerw, żeby nie było
          miesiączki, wskazanie przedoperacyjno-endometrialne.
          Właśnie dzwoniłam do dr M-G. Wypytała o gastroskopię, też się troszkę zdziwiła
          tym spadkiem hormonów, który zrzuca głównie na karb napięcia przedszpitalnego...
          A co do licznych nakładających się przypadłości, jak np. teraz ta przepuklina,
          mówi, że to się często zdarza u jej pacjentek... Mam brać 75, w połowie czerwca
          prosiła o telefon, ale chyba się umówię na wizytę, zbadam też B12 i ferrytynę,
          bo spadek samopoczucia dziwnie zbiegł się z zaprzestaniem brania żelaza...
          Od stresu i pracy teraz się nie wywinę, przed szpitalem czeka mnie wiele wyzwań,
          muszę jakoś się ciągnąć. Potem zwolnienie, ciekawe, jak długo.
          Najgorsze, że na chorowanie trzeba mieć w tym kraju mnóstwo pieniędzy.
    • psychofinka B12 i ferrytyna 07.06.10, 20:39
      Po 5 miesiącach powtórzyłam badania ferrytyny i B12. W międzyczasie brałam przez
      3 miesiące Biofer i Biofer Folic.
      Oto wyniki
      7.01.2010
      Ferrytyna 36,5 (norma 6-159), co stanowi 19,93%
      B12 245,20 (norma 160-800), co stanowi 13,31%

      2.06.2010
      Ferrytyna 48,8 (norma 6-159), co stanowi 27,97%
      B12 227,60 (norma 160-800), co stanowi 10,56%

      Zatem wydaje się, że suplementowanie żelaza troszkę pomogło.
      A co się dzieje z B12? Dlaczego spada?

      Pewnie powinnam zrobić badanie na czynnik Castle'a?
      Cały czas jestem ociężała, bardzo szybko się męczę, nie chudnę, choć praktycznie
      przestałam jeść słodycze.
      Ech!
      • harmoniak Re: B12 i ferrytyna 07.06.10, 21:41
        Sama dopiero prowadzę diagnostykę odnośnie b12, więc nie pomogę bardzo.
        Junkersica napisała
        Mi też w zwykłym badaniu nie znaleźli niczego, dopiero po badaniu hist. zdiagnozowano przewlekłe zapalenie błony luzowej. .

        B12 trochę Ci spadło
        • psychofinka Re: B12 i ferrytyna 07.06.10, 21:59
          Harmoniak, dzięki.
          Jestem zła, że mi nie pobrali wycinków w czasie gastroskopii, wrr. Pewnie kasę
          oszczędzali.
          Miałam pokombinować, żeby dostać się na GUMed do mojej gastrolog mi miała mi dać
          skierowanie na Castle'a, muszę pomyśleć, ale obecnie moje myśli pochłania lęk
          przed operacją. Nie chce mi się też szarpać.
          Ale postaram się to zbadać w najbliższych miesiącach.
          Hormony będę badać pewnie w poniedziałek i zobaczymy...
          W środę 17 mam wizytę przedszpitalną u endo.
          Może mi poradzi, jak załatwić tę sprawę - ferrytyny i B12. Musi mi chyba
          wystawić z 10 zaświadczeń, bo moja rodzinna jest w miarę, ale ponieważ mam
          wyniki w normie - wszystkie - no to ona nie ma podstaw np. do wypisywania recept
          ze zniżką czy recept na jakieś żelazo... Ale może jak endo napisze do niej list,
          to coś da...
          Nigdy wcześniej nie podejrzewałam, że B12 cokolwiek może znaczyć w moim
          organizmie...
          • harmoniak Re: B12 i ferrytyna 07.06.10, 22:09
            Ja "ciągnę" diagnostykę niskiej b12 dopiero po ponad roku od pierwszego badania b12. Też mi się nie chciało tego robić wcześniej, chciałam odpocząć od latania po gabinetach, od badań, czytania itd. Jak pisałam w wątku Junkersicy, gastro będę miała w lipcu.

            Miałam jednorazową serię zastrzyków i po nich poprawił mi się przede wszystkim słuch i węch. Do tego odnotowałam poprawę nastroju.

            Trzeba pamiętać, że niedobór b12 może dawać objawy anemii, podobne do objawów niedoczynności.

            Do tego niedobór b12 może upośledzać przemianę T4 w T3. Dla osób z Hashi jest to szczególne ważne, jako że mała tarczyca produkuje za mało FT3.
      • psychofinka Zimowe wyniki... 04.12.10, 18:59
        Odebrałam nowe wyniki.
        Ferrytyna - 15.85% [wynik 36.23, norma (4.63 - 204)
        (w czerwcu skoczyła mi do prawie 28%)

        B12 - 18.01% [wynik 314, norma (189 - 883)
        (wzrosła od czerwca, a nic specjalnego nie robiłam)

        TSH - 0,053 - nadal absolutnie nie czuję się nadczynnościowo, wręcz przeciwnie

        ft4 - 56.37% [ wynik 14.67, norma (9.01 - 19.05)
        ft3 - 69.71% [ wynik 4.77, norma (2.63 - 5.7)

        Biorę E100, jestem senna, choć udaje mi się nie spać popołudniami, za to rano nie mogę się zwlec! To jest horror, wstawać do pracy, a nikt zdrowy tego nie rozumie i radzą mi po prostu wcześniej się kłaść! A ja po prostu jak wstaję przed 8, niezależnie ile śpię, to jestem półprzytomna sad Poza tym sucha skóra (miejscami istna tarka), paznokcie łamliwe jak nie wiem co, włosy szkoda gadać... Psychicznie czuję się lepiej niż w październiku, dobre i to. Ale znów łażę zmęczona, szybko się męczę np. na zakupach, jak stara babcia sad Pamięć okrutnie mnie zawodzi, bez notatnika i alarmów ani rusz sad Nawet jak coś mam przepisać, to nie mogę naraz spamiętać kilku słów... A pracuję na papierze/w pliku, o głupi błąd nietrudno sad

        Dlaczego ferrytyna mogła spaść? Pewnie powinnam znów sięgnąć po Biofer?
        Co mogło spowodować (pozytywny na szczęście) wzrost B12? To chyba znaczy, że mogę wykluczyć wszelkie problemy z wchłanianiem, prawda?
        O TSH nawet mi się nie chce myśleć, poza tym, że dziękuję Opatrzności za moją Endo, która nie będzie się kierować jego wartością i nie zaleci mi natychmiastowego obniżenia dawki...
        ft3 > ft4 - czy nadal zwiększać dawkę E??
        Cały czas biorę Danazol, jeszcze 1,5 miesiąca.
    • psychofinka Up - z nowymi wynikami ;) 02.08.10, 19:13
      Hmm, no u mnie zdecydowanie lepiej, jeśli o samopoczucie tarczycowe chodzi...

      Biorę Euthyrox 75 od kilku miesięcy.
      Dziś miałam USG tarczycy, no i wyszło, że guzek się jakoby zmniejszył, miał 8 x
      5 x 8 mm, a teraz ma 5 x 3 x 4 mm. Nie wiem, czy to skutek leków, czy też, jak
      mówiła lekarka wykonująca badanie, podczas biopsji odsączyli trochę płynu z tej
      torbielki.
      Patologicznych węzłów chłonnych nie widać.
      Tarczyca o 0,5 ml mniejsza, niż była... Hmm.
      Cieśń 3 mm - to prawidłowo??
      Echogeniczność jednorodna, prawidłowa.
      Widoczny przepływ naczyniowy wokół i w obrębie zmiany - to dobrze czy źle? A
      może normalnie?

      Hormony mam na poziomie 70%, z różnicą 1%, czuję się lepiej, zdecydowanie.
      Niemniej w zadziwienie wprawia mnie TSH, które wynosi nadal 0,045 przy
      normie od 0,34 - dlaczego???
      Nie czuję żadnych objawów nadczynności, nie stresuję się teraz jakoś
      nadzwyczajnie, a pewnie połowa endokrynologów kazałaby mi natychmiast odstawić
      Euthyrox...
      • jurmik Re: Up - z nowymi wynikami ;) 02.08.10, 21:10
        Skoro się dobrze czujesz, to przecież chyba nie będziesz odstawiać,
        a zresztą zadzwoń do naszej endo i zapytaj. Może to jeszcze wpływ
        operacji i znieczuleń?
      • harmoniak Re: Up - z nowymi wynikami ;) 03.08.10, 21:11
        Nie wiem, czy to skutek leków, czy też, jak
        > mówiła lekarka wykonująca badanie, podczas biopsji odsączyli trochę płynu z tej
        > torbielki.


        Albo to, albo to smile

        > Tarczyca o 0,5 ml mniejsza, niż była... Hmm.
        W granicach błędu pomiaru.

        > Cieśń 3 mm - to prawidłowo??
        Też taką mam. smile

        > Hormony mam na poziomie 70%, z różnicą 1%, czuję się lepiej, zdecydowanie.
        > Niemniej w zadziwienie wprawia mnie TSH, które wynosi nadal 0,045 przy
        > normie od 0,34 - dlaczego???


        WOW, gratuluje wyrównanych hormonów! Jesteś przykładem na to, że procenty to nie bajka. Powinnaś czuć się coraz lepiej.
        TSH? Zapytaj się endo, co o tym sądzi. A ode mnie ten link:

        forum.gazeta.pl/forum/w,94641,109906849,109906849,Wyniki_badan_niskie_TSH_0_04_0_4_jest_bezpieczne.html
        smile
        • psychofinka Re: Up - z nowymi wynikami ;) 05.08.10, 20:23
          Harmoniak, ja ten wątek studiowałam nieraz, no i w sumie nie wiadomo, co z
          innymi schorzeniami poza sercowymi i złamaniami wink
          W sumie to się nie martwię tym TSH, tylko dziwi mnie ten niski poziom, zresztą
          Endo też jest trochę zaskoczona smile W każdym razie zostaję przy tej samej dawce,
          tylko jeśli by się pojawiły znów upały, to mam brać mniejszą.
          Być może TSH wolniej reaguje na hormon, a fT3 i fT4 szybciej, stąd ten rozrzut,
          a może faktycznie to wpływ znieczuleń szpitalnych (wszak miałam dwa), choć TSH
          było niziutkie i wcześniej.
          Mniejsza z tym w sumie smile
          Czuję się niezgorzej, tylko w gorące dni wymiękam maksymalnie.
          No i niebawem wracam do pracy, zobaczymy, jak to z tymi hormonami będzie wink
          A jakie są prawidłowe wymiary cieśni, bo nie mogę się doszukać??
          • harmoniak Re: Up - z nowymi wynikami ;) 07.08.10, 08:58
            Tak, ale lekarze straszą przede wszystkim osteoporozą i zawałem. Temat jest na
            pewno do przestudiowania.

            Co do cieśni, to nie mam pojęcia. Na forum pojawiają się ludzie z wymiarami ok.
            2-5 mm.
            • jurmik Re: Up - z nowymi wynikami ;) 10.08.10, 09:47
              Ja gdzieś czytałam, że do 5 mm szerokości, ale nie pamiętam gdzie.
              Napisz, jak Ci idzie w pracy, powinno być lepiej niż przed
              leczeniem, tak myślę.
    • harmoniak Październik i spadek hormonów 09.10.10, 15:14
      psychofinka 09.10.10, 14:42

      Odebrałam dziś wyniki, no i po letniej "euforii" (oba hormony na poziomie 70%, TSH niziuteńkie, bo w granicach 0,04, biorę Eythyrox 75) mam następujące rezultaty:
      ft4 - 23.71%
      ft3 - 33.22%

      Natomiast TSH hop w górę i teraz jest 0,205 przy normie od 0,34. Nadal poniżej normy, ale wzrosło 5-krotnie.
      I wiecie co?... Pierwszy raz mam taki spadek, odkąd się leczę, i tak czułam, że coś nie gra...
      Znów nastroje depresyjne, przejmowanie się byle czym i nie byle czym, coraz większa senność (kilka dni temu zapadłam w swój popołudniowo-wieczorny letarg, z którego nie mogę się łatwo podnieść...), suche łokcie mi się porobiły, ech... A najgorsze, i to wpędza mnie w lekką panikę, że kilka dni temu się też przeziębiłam, odporność widocznie siadła, nie udało się zaleczyć, katarek kwitnie jak ta lala, gardło i mięśnie bolą i już się boję, czym to się skończy... A ja NIE MOGĘ iść teraz na zwolnienie. No, nie mogę.

      No i teraz - jaki powód??
      Podejrzewam dwie kwestie.
      1. Biorę Danazol, od 3 miesięcy i jeszcze przez 3 miesiące brać go muszę, a tam wyraźnie napisali, że może obniżać stężenie hormonów tarczycy. Po miesiącu brania nic się nie działo, a potem zaczął objawiać swoje skutki uboczne (są jeszcze inne).
      2. Miałam i właściwie nadal mam paskudny okres w pracy, w związku z tym megastres...

      Ponadto jem sporo nabiału, no ale też bez przesady, prawie codziennie piję naturalny duży kefir, czasem twarożek LUB jogurt LUB zupa mleczna. Kanapki z serkiem, ale nie codziennie.

      Zamierzam od jutra brać zamiast 75 - 87,5. Czy to wystarczy? W tygodniu będę dzwonić do endo, ale do środy jeszcze parę dni.

      To się porobiło sad
      • harmoniak Re: Październik i spadek hormonów 09.10.10, 15:14
        Stary wątek. Może być?

        Oba powody są rozsądne + to, że jest chłodniej.

        > 1. Biorę Danazol, od 3 miesięcy i jeszcze przez 3 miesiące brać go muszę, a tam
        > wyraźnie napisali, że może obniżać stężenie hormonów tarczycy. Po miesiącu bra
        > nia nic się nie działo, a potem zaczął objawiać swoje skutki uboczne (są jeszcz
        > e inne).

        Miesiąc to nic. Teraz dopiero są efekty.

        Moim zdaniem dawka do zwiększenia o 12.5, potem telefon do endo i myślę zwiększenie o kolejne 12.5. Po odstawieniu Danazolu trzeba się sobie przyjrzeć, czy aby przypadkiem nie ma objawów nadczynności.
        • psychofinka Re: Październik i spadek hormonów 09.10.10, 15:52
          Niechaj będzie w starym wątku, choć jakby kto go miał studiować, to szczerze współczuję big_grin Krzaczaste drzewo się zrobiło. Ale pewnie większy porządek będzie.
          Dzięki Harmoniak.
          Czuję się jak klapnięte uszko sad
          Najgorsze, że zaczynam mieć zadatki na osobę panikującą przed wirusem, co zawsze mnie wnerwiało u innych. A teraz jak wirus mnie dopadł, to naprawdę jestem spanikowana, bo pamiętam, co było rok temu. Zajadam jakieś leki z domowej apteki, ale niespecjalnie podziałały.
          Może większa dawka tyroksyny jakoś mnie postawi do pionu.
          Ale z kolei wiem teraz, że moje ostatnie złe samopoczucie miało jakieś podstawy, a nie wzięło się nie wiadomo skąd... Bo od paru tygodni znów mam wszystkiego dość uncertain
          • harmoniak Re: Październik i spadek hormonów 09.10.10, 18:40
            Najgorsze, że zaczynam mieć zadatki na osobę panikującą przed wirusem, co zawsze mnie wnerwiało u innych. A teraz jak wirus mnie dopadł, to naprawdę jestem spanikowana, bo pamiętam, co było rok temu. Zajadam jakieś leki z domowej apteki, ale niespecjalnie podziałały.

            Myślę, że to normalne. Ja się boję np., że przyjdzie tarczycowe załamanie zdrowia i znowu będę musiała leżeć cały dzień. sad
            Może miodzik? smile

            > Ale z kolei wiem teraz, że moje ostatnie złe samopoczucie miało jakieś podstawy
            > , a nie wzięło się nie wiadomo skąd... Bo od paru tygodni znów mam wszystkiego
            > dość uncertain

            W takim razie masz nauczkę na przyszłość, żeby nie bagatelizować objawów i robić badania przy pogorszeniu samopoczucia.
            • psychofinka Re: Październik i spadek hormonów 09.10.10, 18:49
              Ale, kurcze, mnie się wszystko tak ponakładało, że nie wiem, czy stres spowodował spadek hormonów, czy też niskie hormony nasiliły poczucie stresu uncertain Miałam kilka patowych sytuacji ostatnio. I nagle - bach.
              Chyba na przyszłość po prostu w patowych sytuacjach będę od razu brać większą dawkę czy jak?... Zapobiegawczo...

              Miodzik dobra rzecz big_grin
              • psychofinka Re: Październik i spadek hormonów 12.10.10, 21:13
                Endo uważa, że zdecydowanie największym winowajcą jest tu stres...
                Mam dojść do setki i zobaczymy, co będzie się dziać.
                Trochę się boję tej zimy nadchodzącej... Tym bardziej, że nie zapowiada się, by stres na dobre minął.
                Ech!
                • jurmik Re: Październik i spadek hormonów 12.10.10, 22:05
                  Chyba endo ma rację, u mnie zawsze po stresie jest spadek formy, potwierdzony spadkiem wyników, więc teraz nawet nie badam, tylko od razu zwiekszam dawkę, jak zaczyna się dłuższy stres.
    • psychofinka Rozpadam się :( 22.02.11, 19:05
      Odebrałam dziś wyniki. Ostatnio czuję się wybitnie ścierkowato, dlatego zrobiłam sobie też przeciwciała, oczywiście są w normie, i morfologię z rozmazem. Też w miarę, jak mniemam, nic poza normą w każdym razie. OB 5. No i hormony.
      Było tak: październik 2010: ft4 - 56.37%, ft3 - 69.71%
      Jest: luty 2011: ft4 - 36.82%; ft3 - -1.63%
      Tak, ft3 jest ujemne sad
      Biorę stale E100.
      TSh nie robiłam, szkoda mi było kasy uncertain Zawsze mi jakieś cudaczne wychodzi uncertain

      Od ostatnich badań:
      Miałam baaardzo dużo pracy, naprawdę mnóstwo, ale czułam się ok, miałam energię. Bolał mnie guzek, teraz tylko czasem pokłuwa, przebyłam infekcję - coś z oskrzelami i dziwna sprawa z nosem - niby katar, potem jakieś strupy, nie za ciekawie - dostałam steroid wziewny, już nie biorę. Odstawiłam Danazol, zaczęłam brać Rigevidon (nie chcę, muszę, jestem przy drugim opakowaniu). Na Danazolu czułam się w miarę, wątroba ok, pierwszy tydzień brania Rigevidonu - MASAKRA. Jednego dnia chciałam dobrowolnie zgłosić się do psychiatryka, takiej depresji i niemocy dostałam, brr. Minęło. Ponadto przebyłam leczenie kanałowe zęba i teraz jestem trakcie powtórnego, bo okazało się, że kiedyś miałam źle przeleczony ząb i zasuwam sobie z torbielą w szczęce...
      Ponadto mam meganiski puls - w granicach 45-56, niskie ciśnienie, czasem bolą mnie nogi nawet jak nie chodzę. Budzę się i bolą sad Bóle i zawroty głowy, mdłości, czasem stany bliskie omdlenia. Męczą mnie zaparcia, to chyba wina żelaza (ChemoFer) - od wczoraj nie biorę, bo moje jelita już nie mogą tego znieść. Także żelaza teraz nie badałam. Mam dziką chęć na słone ryby, czerwone mięso, chwilami bym jadła same tatary sad(
      Oczywiście jestem bardzo słaba i zmęczona, zaczęłam znów ucinać sobie drzemki popołudniami, nie zapadam w letarg, ale jak się nie położę, to nie wyrabiam sad Jestem też nerwowa, wkurzona, drażliwa, denerwują mnie ludzie, nie mogę się skupić, na przemian marznę lub zlewa mnie pot. Endometrioza troszkę mi daje się we znaki, choć nie jest tragicznie. W sumie najchętniej nie ruszałabym się z domu i nic nie robiła...
      Aha, schudłam parę kilo, żadnej diety nie stosuję, mam tylko wstręt do słodyczy. Błeee.

      Uff.
      To może ktoś mi podpowie, co mogło się stać ze mną i moim dotąd pięknym ft3 sad(
      Dziś nie mam nawet sił dzwonić do endo... Może potem.
      Wyczytałam, że obniżone ft3 może świadczyć o problemach pozatarczycowych. Przyznam, że czuję się jakaś chora, ale nie wiem, co począć. Intuicja dotąd mnie nie myliła - sama domyśliłam się, że mam endometriozę np.

      • psychofinka Re: Rozpadam się :( 22.02.11, 19:09
        Ach, te wyniki wcześniejsze to były grudniowe, nie październikowe, naprawdę jestem rozkojarzona.
        • psychofinka Re: Rozpadam się :( 23.02.11, 19:35
          Dobra, to sama sobie odpowiem smile

          Endo twierdzi, że to ft3 to może być błąd laba, że miała ostatnio do czynienia z dziwnymi wynikami z tego właśnie miejsca. W każdym razie mam zwiększyć dawkę E do 125.

          Co nie zmienia faktu, że czuję się paskudnie. Stale mnie mdli, mam zawroty głowy, jestem słaba.

          Endo zaniepokoił ten puls na dawce E100. Podejrzewa, że serce może nie mieć siły pompować dostatecznej ilości krwi do narządów. Mam obserwować tętno na dawce 125. Jeśli nie wzrośnie, mam iść do kardiologa...
          Wyczytałam w pracy, że mdłości, zawroty, niski puls mogą być objawem bloku przedsionkowo-komorowego. Zdałoby się w sumie echo serca, tylko ciekawe, kto mnie na nie skieruje... Pewnie nawet do kardiologa skierowania nie dostanę. Przecież niskie ciśnienie jest zdrowe, a u lekarza zawsze mi wzrasta. Pewnie znów wyślą mnie do psychiatry.

          Inna sprawa, że już sama myślę, że mi odbija i chyba sobie wyczarowuję te wszystkie dolegliwości.
          W dzieciństwie nie chorowałam na kompletnie nic, poza żółtaczką pokarmową. Ominęły mnie wszystkie choroby dziecięce. Niemniej dzieciństwo bajką nie było. Może organizm nadrabia teraz brak chorób i odreagowuje te wszystkie moje stresy - z dawnych i obecnych czasów. Że tak popsychologizuję.
          • jurmik Re: Rozpadam się :( 23.02.11, 22:39
            Endo ma rację - zbadaj serce. Ja bym poszła do rodzinnego i opowiedziała o tym, że masz takie tętno, że kilka razy zrobiło Ci się słabo i o mało nie zemdlałaś, że masz zawroty głowy i że czytałaś, że duża dawka Eutyroxu powoduje szybkie bicie serca, a u Ciebie nie, powiedz, że w rodzinie miałaś różne przypadki chorób serca (jakiś zawał , jakiś blok) i boisz się, że Ty też coś możesz mieć i niech Ci da skierowanie do kardiologa. A w ostateczności może idź prywatnie?
            A nie miałaś jakiejś grypy czy innego wirusa ostatnio - może to jakieś wirusowe uszkodzenie serca - słyszałam, że takie może być.
            A może masz coś nie tak z wapniem lub potasem - bo te pierwiastki mają duży wpływ na pracę serca - przy okazji innych badań zbadaj je.
            A na tą niską FT3 może weź trochę selenu?
          • junkersica Re: Rozpadam się :( 23.02.11, 22:40
            Witaj!
            Jeśli Cię to pocieszy, czytam Twój wątek i trzymam za Ciebie kciuki smile
            Niestety pomóc Ci nie potrafię, bo sama jestem ciężkim przypadkiem sad
            Zamierzasz powtórzyć badanie ft3?

            Może
            > organizm nadrabia teraz brak chorób i odreagowuje te wszystkie moje stresy - z
            > dawnych i obecnych czasów. Że tak popsychologizuję.
            Uważam, że coś w tym jest. Mam na myśli stres, który w nas siedzi, ciężkie doświadczenia, z którymi nigdy nie mogliśmy sobie dać rady...
            Wszystko się razem zbiera i gdzieś musi znaleźć ujście.
            Psychofinko, trzymaj się! Zawsze pamiętam o Tobie i życzę Ci jak najlepiej. Na forum też jestem, tylko wycofałam się do pozycji czytającej. Jakby co, to pisz smile
          • allinna Re: Rozpadam się :( 24.02.11, 09:22
            Psychofinko, nic o Tobie nie wiem i moge sie mylic, ale...Nie wyslalabym Cie do psychiatry, jesli to znaczy przepisanie lekow i tyle. Natomiast bardzo mocno zastanowilabym sie nad madra, gleboka terapia. Byc moze juz bylas i jestes rozczarowana. Gdzies chyba czytalam, ze bylas, ale jesli sie myle, to mnie popraw.
            Niezaleznie od tego, czy bylas i nic to nie dalo, czy w ogole nie probowalas, mam podjerzenia, ze to mogloby Ci to bardzo pomoc i zredukowac lub calkiem usunac wiekszosc twoich symptomow. Strasznie sie meczysz i to chyba od dawna. Moze niepotrzebnie...?
          • djpa Błąd lab? 24.02.11, 13:05
            Psychofinko, a w którym to lab nasza endo podejrzewa błąd?
            • psychofinka Re: Błąd lab? 24.02.11, 16:20
              Dziewczyny - serdeczne dzięki za odzew.

              djpa - chodzi o Lekarzy Specjalistów z Wrzeszcza, przy Grunwaldzkiej. Nie miałam siły na wizytę na GUMedzie, a to był może błąd... Powinnam powtórzyć pewnie to badanie gdzie indziej, ale... nie chce mi się sad I kasy mi szkoda...

              junkersica - no właśnie mało Cię ostatnio widuję na forum wink Dzięki za słowa wsparcia, też się zawsze zastanawiam, co tam u Ciebie smile

              allinna - kto wie, może coś jest na rzeczy z tą terapią, słusznie domniemujesz, chodziłam kiedyś na różne takie, ale zawiodłam się i to srodze... Może prywatnie byłoby inaczej, ale cóż, nie stać mnie na razie... Nie jestem jednak pewna, czy terapia uleczyłaby wszystkie schorzenia, to znaczy nie jestem pewna, czy one wynikają tylko z psychiki. Raczej przypuszczam, że ciąg określonych wydarzeń zapoczątkowanych od 2008 roku naruszył zdolność organizmu do trwania we względnym zdrowiu. Ot, jakby miarka się przebrała i organizm zaprotestował przeciw nadmiernemu obciążeniu stresem i niedostrzeganiu jego potrzeb. No i system immunologiczny postanowił wziąć sprawy w swoje ręce...

              jurmik - tak, mam zamiar wybrać się do rodzinnego, echo serca mi nie zaszkodzi, wolałabym jednak już za to nie płacić... A jeśli płacić, no to trzeba znów znaleźć naprawdę dobrego lekarza, bo kardiologów jest jak psów... Tak jak ginekologów i dentystów, a trudno o naprawdę dobrego. Zapisuję teraz pomiary ciśnienia i pulsu. W rodzinie miałam i mam przypadki chorób serca, tyle że raczej w kierunku nadciśnienia. Mama zmarła wskutek niewydolności serca, choć chorowała na raka.
              I tak, rzeczywiście byłam przeziębiona na przełomie miesięcy, słaba jestem właśnie od tej pory, mimo że od razu poszłam na zwolnienie.
              • allinna Re: Błąd lab? 24.02.11, 16:53
                psychofinko, prywatna by Cię być może bardziej zmotywowała
                jednak to straszna forsa i byc może robisz więcej, żeby się udało; może jednak wyskrobiesz kasę; wierz mi, ze kiedy sie dochodzi do ściany, kasa się cudownie znajdujewink
                ale na nfz też można znaleźć dobrych fachowców
                poszłabym na psychoanalizę lub psychodynamiczną
                być może siadło Ci ciało, być może stres, ale czym jest stres? czy nie jest odpowiedzią na trudności w życiu emocjonalnym? czy coś się nie stało w Twoim życiu, z czym nie dałaś sobie rady i poleciało somatycznie
                bo te Twoje objawy jednak na silną somatyzację wygladają, trwają już długo (poczatek wątku jest rok temu); lekimoże i pomoga, może zaleczą, ale czy wyleczą...?

      • harmoniak Re: Rozpadam się :( 28.02.11, 09:39
        Już w październiku powinnaś była zwiększyć dawkę, bo FT4 < FT3, a to znak nadchodzącej niedoczynności! Niedobrze też, że tak późno zrobiłaś nowe badania.

        Niski puls może być od niedoczynności, ale nie musi.

        Trzymaj się! smile
        • psychofinka Re: Rozpadam się :( 28.02.11, 18:05
          Już w październiku dawkę zwiększyłam do 100 smile A wyniki robiłam w grudniu i teraz.
          Grudniowe opisałam tu: forum.gazeta.pl/forum/w,94641,107331911,119503542,Zimowe_wyniki_.html.
          Tyle że źle je umiejscowiłam i wątek umknął.
          Tym bardziej szokujące były dla mnie wyniki obecne. Dla endo też...
        • psychofinka Re: Rozpadam się :( 08.03.11, 19:12
          Jutro idę do rodzinnej prosić o badania w zw. z tym moim nieszczęsnym pulsem.

          W ciągu ostatnich 2 tygodni maksymalne tętno w chwili głębokiego wzburzenia miałam 82. Raz w pracy miałam 48 uncertain Podejrzewałam swój aparat o jakieś hece, ale kto inny też go używał i wyniki były normalne.
          Ciśnienie czasem skacze ponad normę, np. raz miałam coś ok. 140/110, ale to też ewenement, najczęściej pod wpływem stresu. Tak to jest średnio jakieś 100/65. Wieczorem niższe.
          Najbardziej męczą mnie mdłości, też zwłaszcza pod wpływem stresu, a także... gorąca. Bolą mnie nogi, jak chodzę i jak nie chodzę. Czasem boli coś w klatce piersiowej. Albo lewa ręka. Wczoraj np. miałam duży stres i zesztywniałą rękę uncertain A co najgorsze, wstaję w nocy po 6 razy, żeby iść siusiu. Zawsze wstawałam tak raz, tak już mam, ale teraz to jest jakiś koszmar.

          Z tarczycą to chyba nie ma za wiele wspólnego?...
          • replica1 Re: Rozpadam się :( 08.03.11, 20:38
            Pierwsze skojarzenie związane z częstym siusianiem to cukrzyca. Niestety, nie przebrnęłam przez cały wątek, więc nie wiem czy robiłaś jakieś badania w tym kierunku. Inne objawy, jak mdłości, niskie ciśnienie i sztywnienie ręki to może być faktycznie coś z sercem. A pamiętasz kiedy zaczęło się to gorsze samopoczucie, może po infekcji? Ale niech mądrzejsze koleżanki się wypowiedzą smile
            • psychofinka Re: Rozpadam się :( 08.03.11, 20:51