stapelia
18.02.10, 18:25
Myślę już od dłuższego czasu nad tym wszystkim i mam mętlik w głowie. więc
wybaczcie chaos w pisaniu. Bo myślę sobie właśnie o hormonach, lekarzach,
pacjentach, normach i wydaje mi się to wszystko dziwne i niezrozumiałe.
Na forach o tarczycy przewinęły się odkąd w nich uczestniczę setki ludzi,
setki wątków historii, przypadków które wielokrotnie miały dokładnie ten sam
schemat. Narzekamy na lekarzy i ich wiedzę, na traktowanie norm itp. I wydaje
mi się, że średnio wykształcony człowiek studiując takie fora i notując
wnioski byłby w stanie niezłą pracę naukową napisać i opublikować.
Lekarze też mają nieraz setki pacjentów, którzy skarżą się na te same rzeczy,
wychodza niezadowoleni, zadają te same pytania. Czy to ich nie skłania do
refleksji? do własnych mini badań? Czy oni ze sobą nie rozmawiają? "wiesz
staszek coraz więcej osób ma niedoczynność i niski poziom ferrytyny - ciekawe
nie? cos w tym musi być" albo "wiesz staszek coraz więcej osób ma tsh ok 2 i
wiele objawów niedoczynności - wysyłam ich do psychiatry ale może warto było
by sprawdzić jak to jest?".
Czy oni tylko wierzą w studia? w wybrane książki?
Skoro ja nie po studiach medycznych jestem w stanie zauważyć jakieś schematy
chorobowe to oni nie potrafią?
idę na jogę może mnie oświeci