Dodaj do ulubionych

HISTORIA PEWNEGO JAPOŃCZYKA ;)

    • psychofinka o paleniu 23.05.10, 21:54
      Junkersico, jak z Twoim paleniem??
      Czy czynisz jakieś kroki, by się pozbyć nałogu?
      Ja, widzisz, czuję całym swoim jestestwem, że palenie mnie wykańcza, szkodzi i
      drażni moją schorowaną cielesną powłokę. Każdy "dymek" mnie truje.
      Naczytałam się o szkodliwości i bezwględnym zakazie palenia przy wszystkich
      moich schorzeniach, no i strach mnie obleciał...
      Mam silne postanowienie nie palić przynajmniej do operacji, czyli 30 czerwca, a
      teraz też jestem "czysta".
      Czego i Tobie życzę wink
      • junkersica Re: o paleniu 25.05.10, 21:03
        Dramat, Psychofinko, dramat...
        > Ja, widzisz, czuję całym swoim jestestwem, że palenie mnie wykańcza, szkodzi i
        > drażni moją schorowaną cielesną powłokę. Każdy "dymek" mnie truje.
        Myślę dokładnie tak samo, czuję, że każdy papieroch zbliża mnie do choróbska, mimo to palę dalej. Nie potrafię tego wyjaśnić. To taki ostatni bastion mojej osobowości, jakkolwiek to zabrzmi, ja tak o tym myślę. Zrezygnowałam prawie ze wszystkiego - a to, co mnie zabija kultywuję. Z obrzydzeniem.
        NIby nie mieści mi się w głowie, że można świadomie sobie szkodzić, a jednak.
        Nie jestem dobrym przykładem. Kajam się i ciągle czekam na cud - weź tabletkę, nigdy więcej nie zapalisz.
        • psychofinka Re: o paleniu 26.05.10, 21:20
          Junkersico kochana, wierzę, że przyjdzie chwila, że będziesz wiedziała, że odtąd
          żegnasz się z paleniem smile Ja też paliłam jak najęta, wyobraź sobie, że nawet w
          szpitalu, rok temu przed usunięciem woreczka żółciowego, no, dosłownie, na salę
          powieźli mnie śmierdzącą od dymu... Bo popalałyśmy w łazience z babką z sali, a
          tu nagle mnie zawołali na operację wink Ale był wstyd...
          Może rzeczywiście warto spróbować jakichś tabletek? Ponoć są niezłe, na receptę,
          mój kolega dostał od rodzinnej. Albo plastry jakoweś, guma?
          Ja się chyba maksymalnie wystraszyłam raka jajnika, bo mi tenże dokucza okropnie
          i się nakręcam, wiadomo, ponadto też przez te gastrologiczne dolegliwości jest
          mi po prostu niedobrze, jak zapalę sad
          A, no i ważna rzecz - nie mam kasy wink
          Pozdrawiam smile
    • junkersica WYNIKI: 15 CZERWCA 2010 16.06.10, 09:17
      B12 : 11.80% [wynik 246.7, norma (191 - 663) ]
      Ferrytyna: 19.93% [wynik 41.9, norma (15 - 150) ]
      TSH: 0,713 (0,270 – 4,200)
      FT3 48.33% [ wynik 3.16, norma (2 - 4.4)]
      FT4 49.35% [ wynik 1.31, norma (0.93 - 1.7)]
      Cholesterol: 272 ( do 200)
      Czyli hormony powoli idą do góry, B12 powoli leci na twarz – wzięłam w lutym 5 x po 1000 i potem już ani razu. Czy przy samych dodatnich p/ciałach przeciw komórkom okładzinowym też trzeba brać do końca życia zastrzyki?
      Ferrytyna sukcesywnie się podnosi. Wyniki miałam takie: W grudniu 9,6, w marcu 21, 9 teraz 41,9 i to mimo, ze biorę żelazo nieregularnie, raz na kilka dni
      Cholesterol się trzyma od dwóch lat taki wysoki, myślicie, że powinnam włączyć leczenie? A może jeszcze poczekać?
      Jak z dawką? Od 2 miesięcy jestem na 50. Samopoczucie nie jest złe. W porównaniu do początków mam o wiele więcej siły, choć ciągle nie jestem wulkanem energii i szybko się męczę. Bardzo późno zasypiam, ale najbardziej dokucza mi wysoki puls i… swędzenie skóry… I nie mam pojęcia, skąd się wzięło. Może Wy mi coś podsuniecie.
      Dzięki z góry za wszelkie wskazówki.
      • harmoniak Re: WYNIKI: 15 CZERWCA 2010 16.06.10, 16:35
        > Czyli hormony powoli idą do góry, B12 powoli leci na twarz – wzięłam w lu
        > tym 5 x po 1000 i potem już ani razu. Czy przy samych dodatnich p/ciałach prze
        > ciw komórkom okładzinowym też trzeba brać do końca życia zastrzyki?



        Dobre pytanie.
        Ja też dostałam taką dawkę rok temu i obecnie mój wynik jes równie niski jak u Ciebie. Mam też zajady, czasami drętwienia, kłopoty z pamięcią. Trochę mnie to martwi. Będę miała gastro za miesiąc, a potem załatwię sobie jakoś zastrzyki, co Tobie też polecam.

        > Ferrytyna sukcesywnie się podnosi. Wyniki miałam takie: W grudniu 9,6, w marcu
        > 21, 9 teraz 41,9 i to mimo, ze biorę żelazo nieregularnie, raz na kilka dni


        Tylko pogratulować smile

        > Cholesterol się trzyma od dwóch lat taki wysoki, myślicie, że powinnam włączyć
        > leczenie? A może jeszcze poczekać?

        Ja radzę poczekać i ograniczyć tłuszcze (oleje, mięso, tłuste zupki, śmietana itp), a wcinać siemię lniane.

        > Jak z dawką? Od 2 miesięcy jestem na 50.
        Zwiększyć 12,5?

        Bardzo późno zasypiam
        Jak zwykle: potępiam smile. Choć sama na tym etapie leczenia nie mogłam zasnąć wieczorem i od tamtej pory traktuję to jak objaw niedoczynności. A, bardzo pomagał magnez i 0 stymulantów na kilka godzin przed snem(kawa, herbata, dragi big_grin <- żart, żeby nie było, że Harmoniak pisze po kwasie big_grin)

        swędzenie skóry
        Ja pomyślałabym, że coś mnie uczula, albo że mam suchą skórę. Ktoś już kiedyś pisał na forum o swędzeniu przez niedoczynność.
        • junkersica Re: WYNIKI: 15 CZERWCA 2010 16.06.10, 20:44
          > Dobre pytanie.
          > Ja też dostałam taką dawkę rok temu i obecnie mój wynik jes równie niski jak u
          > Ciebie. Mam też zajady, czasami drętwienia, kłopoty z pamięcią. Trochę mnie to
          > martwi. Będę miała gastro za miesiąc, a potem załatwię sobie jakoś zastrzyki, c
          > o Tobie też polecam.
          Taak, będe próbować, choć jeleniogórscy lekarze odsyłają mnie do wrocka po receptę (a raczej dawkowanie) bo nie wiedzą, co i jak.
          A Ty robiłaś p/ciała okladzinowe i czynnik C.?

          Co do tłuszczy itd., to ogrsniczyłam juz 2 lata temu, ale stoi ten cholesterol jak zaklęty.
          Dawkę bede w takim razie zwiększać, ale powolutku - o 6,25, bo sie boję, że mi serducho wyskoczy, a tego bym nie przeżyła wink
          > Bardzo późno zasypiam
          > Jak zwykle: potępiam smile. Choć sama na tym etapie leczenia nie mogłam zasnąć wie
          > czorem i od tamtej pory traktuję to jak objaw niedoczynności. A, bardzo pomagał
          > magnez i 0 stymulantów na kilka godzin przed snem(kawa, herbata, dragi big_grin <
          > ;- żart, żeby nie było, że Harmoniak pisze po kwasie big_grin)
          >
          Z używek to mi tylko herbata została, o całej reszcie wink chyba mozna zapomnieć. A jakbyś pisała po kwasie, to chyba byłoby baardzo optymistycznie, co? wink wink
          Ten świąd sprawia, ze zaczynam się martwić o wątrobę (alat i aspat (jakoś tak) wyszły niby OK, ale swoim zwyczajem mam wizję nowej choroby auto). W piątek ide do dermatologa i jestem ciekawa, co mi powie.
          Ale wiesz, Harmoniak, zaczynam przypominać człowieka smile Swietne uczucie - nie jestem juz jak przymuł, a społeczeństwo mnie przestało przerażać - nawet się wczoraj odważyłam na małą kłótnię w kolejce w labie, hi hi.
          I kolację dzieci jedzą, ba, nawet sniadania im sie trafiają o w miarę tych samych porach smile
          Śmieci wynoszę, zakupy robię, żyć mi sie znowu chce smile
          Warto było pożreć tabletkę big_grin
          Piszę to z myślą o "nowych", bo wiem, jak trudno zmusić się w niedoczynnośći nawet do zwykłego umycia zębów i jak codzienne sprawy urastaja do zadań ponad ludzkie siły.

          Dzięki za odpowiedź smile
          • sisi_kecz Re: WYNIKI: 15 CZERWCA 2010 17.06.10, 11:16

            'Piszę to z myślą o "nowych", bo wiem, jak trudno zmusić się w
            niedoczynnośći na
            > wet do zwykłego umycia zębów i jak codzienne sprawy urastaja do
            zadań ponad ludzkie siły. '

            "Nowi" dziękują smile
            • junkersica Re: WYNIKI: 15 CZERWCA 2010 17.06.10, 20:08
              Hehe, to jeszcze napiszę, że pierwszą tabletkę wzięłam bodajże w lutym (i to nie na początku), więc wyszłam na trochę prostszą drogę w około 4 miesięcy. Mam nadzieję, że z Tobą pójdzie jeszcze szybciej smile
      • kromlek Re: WYNIKI: 15 CZERWCA 2010 16.06.10, 22:26
        >B12 powoli leci na twarz – wzięłam w lu
        > tym 5 x po 1000 i potem już ani razu.
        Mój internista mówił, że przy słabej B12 te zastrzyki 1000 po dawce
        uderzeniowej uzupełniającej należy powtarzać co miesiąc. Nie
        powiedział "do końca życia", ale to chyba tylko z grzeczności. Ja
        liczę, że po poskromieniu niedoczynności B12 jednak grzecznie
        zacznie się wchłaniać z jedzonka, póki co jednak... igły.

        > Cholesterol się trzyma od dwóch lat taki wysoki, myślicie, że
        powinnam włączyć
        > leczenie? A może jeszcze poczekać?
        Jeśli nic złego się nie dzieje, to czekać na eytureozę wink.

        > Jak z dawką? Od 2 miesięcy jestem na 50. Samopoczucie nie jest
        złe. W porównani
        > u do początków mam o wiele więcej siły, choć ciągle nie jestem
        wulkanem energii
        > i szybko się męczę.
        Sama już sobie odpowiedziałaś.
        • junkersica Re: WYNIKI: 15 CZERWCA 2010 17.06.10, 09:04
          > Mój internista mówił, że przy słabej B12 te zastrzyki 1000 po dawce
          > uderzeniowej uzupełniającej należy powtarzać co miesiąc.

          Hmm.. Tak myślę o moim tacie, on dostal zlecenie z 15 lat temu na dożywotnia dawke 100 co miesiąc, więc juz się potem nie interesował temastem. I tak bierze do tej pory...

          > Jeśli nic złego się nie dzieje, to czekać na eytureozę wink.
          Hehe, a jak ja rozpoznać wink? Bo wyniki mam teraz lepsze od Twoich big_grin
          OK, wiem, że chodzi Ci o samopoczucie smile
            • wierka-5 Re: WYNIKI: 15 CZERWCA 2010 17.06.10, 12:58
              Dawka 100 wydaje się za mała i niezgodna z tym co jest napisane w dawkowaniu na
              ulotce witaminy B12 po 1000 - taką mam.
              Tam jest napisane,że dawka podtrzymująca wynosi 1000 w anemii A-B.
              Niektórzy nie wytrzymują tego miesiąca i muszą brać częściej, innym bez zaburzeń
              neurologiczych i hematologicznych wystarcza raz na 3 miesiące.

              Odnośnie tego co pisała MIlemajka, to faktycznie można wykonać badania, ale są
              też wiadomości, mówiące o tym,że jeśli ktoś bierze witaminę wynik nie musi
              odzwierciedlać poziomu, że powinno się wówczas wykonywać poziom homocysteiny i
              kwasu metylomalonowego.
              Morfologia chyba nie wiele powie, bo przy zaniku błony śluzowej mogą być braki
              żelaza i wówczas wychodzi dobrze.
              Czytałam medyczny opis przypadku, w którym została stwierdzona anemia A-B u
              kobiety, która miała ok 60% witaminy.Wiec coś w tym jest.
    • psychofinka Rejestracja u Endo w Gdańsku 17.06.10, 20:47
      Junkersico, dziś byłam na wizycie, kolejny raz podpisuję się wszystkimi
      kończynami pod pochwałą dla mojej endo. Pytałam o możliwość rejestracji u niej -
      powiedziano mi, że w okolicach września można się dowiadywać, w każdym razie
      jesienią. Pozdrawiam smile
        • junkersica Czyżby koszmar wracał? 13.07.10, 10:30
          Oto, co mnie ostatnio gnębi crying
          -budzę się i czuję się, jakbym była pijana, znosi mnie, mam problem z równowagą,
          - boli mnie palec wskazujący prawej ręki, hm
          - rano jestem opuchnięta, z dnia na dzień coraz bardziej, oczu mi nie widać crying
          - jestem znów bez czucia w nogach i rękach, w nocy wszystko mi drętwieje, znów muszę "ręcznie" układać sobie nogi i zmieniać pozycję.
          - od wczoraj nic nie widzę, np. nie jestem w stanie odczytać nic na forum, soczewki nie pomagają, jeszcze bardziej podrażniają oczy, które dodatkowo są wrażliwe na światło
          - do 16 jestem do niczego, potem jest coraz lepiej, zaczynam funkcjonować w miarę normalnie około 19
          - ciągle późno chodzę spać, coraz później wstaję - a juz udawało mi się wstawać około 8, czy 8.30 i funkcjonować...
          Martwię się, nie chcę powtórki z tej marnej rozrywki. Badania mogę zrobić dopiero 15, wtedy mijają 4 tygodnie od ostatnich.
            • junkersica Re: Czyżby koszmar wracał? 13.07.10, 12:52
              Zaczynałam od poziomu bodajże 211, w lutym wzięłam serię 5 zastrzyków po 1000 (dodatnie kom. okł. żoł.). Potem nie kontynuowałam raz w miesiącu, bo chciałam sprawdzić, czy się po zastrzykach (po nich poziom 350) będzie trzymała, czy leciała. Poleciała niestety znów na chyba 220. Wzięłam 1x1000 kilka dni temu, tylko nie wiem, czy mam powtarzać serię co drugi dzień, czy brać juz raz na miesiąc.
              • wierka-5 Re: Czyżby koszmar wracał? 13.07.10, 13:09
                Czytam sporo o tej witaminie, bo mam problem rodzinny jak się okazało z
                anemią.
                Radziłabym co 2 dzień wziąć od nowa serie zastrzyków tz 10, potem raz na tydzień
                przez miesiąc. Wtedy magazyn się uzupełni i można raz w miesiącu. Przeczytaj
                dawkowanie w A/B na ulotce.
                • junkersica Re: Czyżby koszmar wracał? 13.07.10, 14:10
                  Dziekuję. Właśnie wrócilam od mojej lekarki rodzinnej, wypisała mi 5x 1000 co drugi dzień i potem 1x1000 raz w miesiącu. Juz jestem po iniekcji.
                  Ale jako że juz mi 1000 wstrzyknieto jakiś tydzień temu, nie do końca uważam, ze wszystko można zrzucić na B12.
                  Obecnie najbardziej iepokoi mnie oprócz drętwień i opuchnięć nagłe i duże pogorszenie wzroku. To mam trzeci dzień.
                  • wierka-5 Re: Czyżby koszmar wracał? 13.07.10, 15:05
                    >Ale jako że juz mi 1000 wstrzyknieto jakiś tydzień temu, nie do końca uważam, ze wszystko można zrzucić na B12.

                    A ja uważam,ze jeden zastrzyk to za mało aby oczekiwać poprawy, tym bardziej,ze miałaś przerwę w przyjmowaniu B12. Jesli faktycznie masz A/B taka przerwa w leczeniu jest nie wskazana i prowadzi do rujnowania organizmu.
                    Drętwienia ustąpiły i pieczenie języka ustąpiły u mnie gdzieś po 20 zastRZYKACH, podobnie ból twarzy.
            • junkersica Re: Czyżby koszmar wracał? 13.07.10, 16:46
              Ferrytyna miesiac temu na poziomie 40, teraz nie wiem, jem ferrum do zucia 100mg dziennie, bo sie boje ten mój nieszczęsny zołądek...
              Następnego dnia też przejechalam 20 km smile smile
              Dziś miałam gościa o 8.30. Nawet nie wstałam, pojawiłam się o 11 spuchnięta i wykończona wink W tym stanie boje sie jechać na wakacje... a rodzina naciska smile Jutro, jeśli będę w stanie, zrobię badania tarczycowe. Może się coś jeszcze wyjaśni.
              • czupakabra27 Re: Czyżby koszmar wracał? 13.07.10, 17:04
                Junkersico, przeholowałaśsmile Dobrze się poczułaś i zaszalałaś - znam to z
                własnego doświadczenia. Hormony zostały zużyte i teraz organizm wystawia
                rachunek. Niestety, nie ma innego wyjścia jak metoda drobnych kroczków w
                odzyskiwaniu formy.
                • junkersica Re: Czyżby koszmar wracał? 13.07.10, 17:18
                  Kurczę, ale mi sie dostało. Jechalam w cieniu, powolutku, z dzieciakami i grubo po południu. To na usprawiedliwienie.
                  Wiecie, no trochę może zaszalalam, ale nie pamietałam, kiedy miałam siłę cokolwiek zrobić, a w domu niestety nikt nie wykazuje współczucia i zrozumienia dla mojej choroby.
                  Jest tak: super tata, ktory jeździ z dziciakami wszedzie, gdzie się da, i mama, ktora wiecznie siedzi w domu, narzeka, wiecznie jest zmęczona, już nawet wakacje planuja beze mnie, świntuchy.
                  Nie chcę, żeby dzieci pamietały mnie taką, musze się gdzieś czasem wpisać w ich zycie poza domem.
                  No i sprawilo mi to ogromną przyjemność smile
                  Poza tym, objawy nadeszły wraz ze stresem, który chyba znów na stałe zagości w moim życiu. Wszystko razem. Tfuj.
                  Z innej beczki:
                  Za to pediatra moich dzieci (mnie też leczy, bo nie mam czasu do ogólnego chodzić) dużo poczytala o hashi, podpytuje mnie o różne zagadnienia i dzisiaj, kiedy jej ponownie opowiedziałam o mojej B12 sama mi przepisala zastrzyki, odpowiednie dawkowanie, więc moze znów stanę na nogi?
                  Czego wszystkim tu obecnym wink życzę!
                      • junkersica WYNIKI 15 LIPCA 2010 15.07.10, 09:11

                        Tsh: 0,236 (0,270-4,2)
                        FT4 45.45% [ wynik 1.28, norma (0.93 - 1.7)]

                        FT3 55.42% [ wynik 3.33, norma (2 - 4.4)]
                        Tak to wygląda na dzisiej. Troszkę, mimo wszystko, martwi mnie spadek tsh.
                        Jaką dawkę proponujecie, mądre głowy? Do dziś brałam 56,25. Zwiększyć o 1/4 25, a moze aż o połowę?
                        Życzę udanego dnia smile
                        • harmoniak Re: WYNIKI 15 LIPCA 2010 15.07.10, 09:24
                          Czerwiec:
                          TSH: 0,713 (0,270 – 4,200)
                          FT3 48.33% [ wynik 3.16, norma (2 - 4.4)]
                          FT4 49.35% [ wynik 1.31, norma (0.93 - 1.7)]

                          Lipiec:
                          > Tsh: 0,236 (0,270-4,2)
                          > FT4 45.45% [ wynik 1.28, norma (0.93 - 1.7)]
                          > FT3 55.42% [ wynik 3.33, norma (2 - 4.4)]

                          Mimo TSH proponuję Ci zwiększenie o 12.5.

                          smile
                          • kromlek Re: WYNIKI 15 LIPCA 2010 15.07.10, 10:53
                            harmoniak napisała:

                            > Czerwiec:
                            > TSH: 0,713 (0,270 – 4,200)
                            > FT3 48.33% [ wynik 3.16, norma (2 - 4.4)]
                            > FT4 49.35% [ wynik 1.31, norma (0.93 - 1.7)]
                            >
                            > Lipiec:
                            > > Tsh: 0,236 (0,270-4,2)
                            > > FT4 45.45% [ wynik 1.28, norma (0.93 - 1.7)]
                            > > FT3 55.42% [ wynik 3.33, norma (2 - 4.4)]
                            >
                            > Mimo TSH proponuję Ci zwiększenie o 12.5.
                            >
                            > smile
                            TSH jest niższe, bo FT3 jest wyższe. Zwiększenie dawki nie powinno wpłynąć na TSH.
                                • junkersica Re: WYNIKI 15 LIPCA 2010 15.07.10, 15:05
                                  No tak leczy ogromna większość lekarzy. Niestety moje objawy powracają, a hormony zaczęły sie rozjeżdżać. I (oprócz wysokiego pulsu i nerwowości) nie mam objawów nadczynności, tylko niedoczynności. Wiem, że w hashi tsh nie odgrywa dużej roli, ale do tej pory mnie to nie dotyczyło, stąd pytania smile
                              • kromlek Re: WYNIKI 15 LIPCA 2010 15.07.10, 15:46
                                > Kromlek, FT3 jest wyższe ledwie o 6%, a tsh spadło sporo, także nie wiem, czy t
                                > o jest argument smile
                                > Moje ft3 sięgało nawet 85% i tsh miało to wtedy gdzieś smile
                                Pomiędzy FT3 i TSH jest zależnosć wykładnicza, tylko nie pamiętam w którą
                                stronę, chyba mała zmiana FT3 powoduje dużą zmianę TSH.
                                To, że FT3 sięgało 85% (czas życia 25 h), a TSH(czas reakcji w tygodniach) nie
                                reagowało, to kwestia dużego poślizgu TSH.
                                Ogólnie chwilowymi tendencjami bym się nie martwił i zignorował do czasu
                                następnego badania.
    • junkersica Nadmorskie wariacje 27.07.10, 21:24
      Witajcie!
      Piszę ze zbombardowanej jodem nadmorskiej miejscowości wink
      Potrzebuję Waszej pomocy. Codziennie budzę się w nastroju całkiem znośnym, biorę prysznic i zaczyna się akcja z sercem. Ponieważ od jakiegoś miesiąca (jakoś tak w każdym razie) mam, jak na siebie obniżone ciśnienie (średnio 117/75), mogę chyba mówić o skoku ciśnienia. Napiszę Wam moje dzisiejsze obserwacje:
      10.30: 130/82 puls 114
      10.50: 116/71/98
      11.30: 144/99/102
      11.40: 138/79/94
      14.00: 140.98/105
      Towarzyszy mi przy tym okropny niepokój i strach. Nic mnie nie cieszy, jestem albo zmęczona, albo pobudzona i nerwowa. Na plazę chodzę najwyżej na godzinę, i ogólnie nie łączyłabym tego stanu z jodem.
      Biorę teraz 68,75 E i te akcje sercowe są mniej więcej po 2-3 godzinach od wzięcia tabletki. Mam tu byc jeszcze 10 dni, może powinnam jednak zmniejszyć dawkę?
      Aha, te akcje sercowe zdarzały mi sie już wczesniej, przed wyjazdem, to raz, a dwa normalnie nie mierzę ciśnienia tak często, chciałam unaocznić to, co się dzieje.
      Biorę od jakiegoś tygodnia magnez (tu pytanie, mogę po 2 h od E? Pytam, bo chcę jak najszybciej uspokoić serce), cały czas żelazo.
      Mam trochę dosyć, nigdzie prawie nie wychodzę, wściekam się wewnętrrznie o byle co. Może macie jakieś sposoby na nerwy i serducho?
      • junkersica Re: Nadmorskie wariacje 29.07.10, 09:57
        Wczoraj wzięłam o 6,25 mniej E (czyli 62,5). Do 15 był spokój, ale potem, do późnego wieczora puls wariował i niepokój wrócił. Dziś rano, po przebudzeniu 77, teraz już 97.
        Kurczę, nic takiego nie robię, oszczędzam się wręcz przesadnie. Nie tknęłam alkoholu, nic, a nerwy mam takie, że już z rana mam ochotę rozszarpać rodzinę na małe kawałeczki.
        Dzisiaj też zaserwowałam sobie mniejszzą dawkę tyroksyny. Nie pomogło.
        • junkersica Re: Nadmorskie wariacje 03.08.10, 14:40
          Kochani, następny kłopot się pojawił.

          Mianowicie z tyłu kolana zrobił mi się jakby krwiak, siniak, mały wylew, nie wiem, jak to fachowo określić. Zajmuje to około połowy tej "poduchy". Na pewno sie nie uderzyłam.
          To było przedwczoraj. Wczoraj mała zmiana pojawiła się na jednym ramieniu, dziś zauważylam na drugim.
          Oczywiście nie pozostało to bez wpływu na moje samopoczucie...
          Może wiecie, co to może być? Biorę Mg, Fe, Lokren 1/4 tabletki i euthyrox w łącznej dawce 68,75.
          Wróciłam do poprzedniej dawki, mimo to wczoraj obudziłam sie o 10 rano, zdążyłam sie umyć i... znów poszłam spać - do 16!!!
          Jezu, jak ja sobie zafundowałam kilkumiesięczny rzut hashi, to mi się te wakacje odbiją jeszcze nie raz...
          Harmoniak, ja śpię grzecznie o 22-23 smile, herbatę piję raz dziennie (a kiedyś hektolitry szły), kawy wcale.
          Martwię się tymi siniorami, piszcie, jeśli coś wiecie.
          Pozdrawiam was wszystkich!
          • psychofinka Re: Nadmorskie wariacje 03.08.10, 16:55
            Witaj, o siniorach się nie wypowiem, bo się nie znam sad
            Nie wydaje mi się jednak, żebyś przez pobyt w miejscowości, nawet najodowanej,
            zafundowałaś sobie rzut Hashi.
            Także spokojnie smile
            Ja akurat kawy nie zaprzestałam pić ani herbaty, także podziwiam Cię.
            Mam nadzieję, że ktoś Ci coś doradzi.
          • harmoniak Re: Nadmorskie wariacje 03.08.10, 21:02
            Hm, mi siniaki kojarzą się z anemią z niedoboru żelaza, kiedy to siniaki mogą pojawiać się bez powodu. Pewnie są inne przyczyny, ale ich nie znam sad Do lekarza?

            Gratuluje regularnego snu i ograniczenia nałogu kofeinowego! Nadnercza Ci za to podziękują smile
            • junkersica WYNIKI 30.08.2010 31.08.10, 18:18
              Witajcie.
              Odebrałam dziś wyniki, oto one:
              FT4 58.44% [ wynik 1.38, norma (0.93 - 1.7)]

              FT3 50% [ wynik 3.2, norma (2 - 4.4)]
              Tsh - 1,73, co mnie dziwi, bo to sprzed miesiąca wynosiło 0,236.
              Wiecie dlaczego?
              Sód 138 (136-145)
              Potas 4,39 (3,5 - 5,10)
              Ferrytyna: 39,5 (15-150)
              Monocyty - 1 (3-8) ??
              I najbardziej mnie niepokojący kortyzol:
              21,38 (godz. 7-10, 6,2-19,4)
              Bardzo proszę, o pomoc w interpretacji moich wyników. Kortyzol był pobierany u mnie w domu. Co prawda trochę chodziłam przed badaniem, ale tylko po domu.
              • harmoniak Re: WYNIKI 30.08.2010 01.09.10, 20:30
                Hormony. Jak się czujesz? % wyglądają nieźle.
                TSH rzeczyście dziwne.

                Ferrytyna tak sobie.

                Monocyty:
                Zmniejszenie liczby monocytów może być wynikiem toczącej się w organizmie infekcji lub stosowania niektórych leków (np. glikosterydów), ale w praktyce medycznej zwykle nie ma istotnego znaczenia.
                www.poradnikzdrowie.pl/sprawdz-sie/badania/morfologia-odczytaj-wyniki_35295.html
                Kortyzol. Home service, fajnie big_grin
                Nieznaczne podwyższenie
                • junkersica Re: WYNIKI 30.08.2010 01.09.10, 20:39
                  Dziękuję Harmoniak za odzew.
                  Chciałam, by wynik był jak najbardziej rzetelny.
                  No nie wiem, jak się czuję, ft3>ft4 (pierwszy raz), żelazo w sumie odstawiłam, można powiedzieć, ze względu na żołądek.
                  Ta głowa mnie niepokoi, w życiu tak nie miałam, jest nadwrażliwa, przechodzą mnie prądy jakieś, czuję jakby zimno i ciśnie mnie.
                  Czy to może być od za niskiego ciśnienia? Biorę ten lokren, 1/4 z 25.
                  No serio, sama nie wiem...
                  Zmęczenie jest, ale do wytrzymania, to znaczy poziewam trochę po południu i jakoś się rozkręcam potem...
        • anka.83 Re: USG 2.09.2010 15.12.10, 13:35
          A guzki to koloidalne były? Bo one to tak podobno lubią pojawiać się, pękać, znikać i na nowo.
          A tarczyca to chyba się regeneruje. Słabo atakowana jest czy co?

          Jak samopoczucie?smile
              • anka.83 Re: USG 2.09.2010 15.12.10, 23:23
                Znaczy limfocyty jakiegoś tam typu. W hashi ogólnie to one atakują tarczycę (naprowadzane najpierw przez przeciwciała).

                No tak właśnie byłam ciekawa, co u Ciebiesmile To czekam na wieści, bo u mnie, jak wiesz, bez zmianuncertain
                • junkersica Re: USG 2.09.2010 16.12.10, 13:49
                  No to tak w skrócie:
                  Załamana tym, że normalne leczenie nie przynosi u mnie większych efektów przestałam udzielać się na forum. Ale oczywiście czytam codziennie, to już nałogowe smile
                  Od wakacji jest masakra, nagle pojawiające się siniaki no i przede wszystkim walenie serducha, nie do wytrzymania. Ostatnio trzech lekarzy zasugerowało obniżenie dawki (choć wyniki jak zwykle: 50%/40% + tsh około 2). Ugięłam się w końcu na polecenie mojego doktora Gawrysia, którego tu wychwalam i jak sądzę, powinnam mieć zniżkę za liczne nowe pacjentki wink ). Wyobraź sobie, że serce , jak na polecenie się uspokoiło. I tak oto od 3 tygodni biorę 37,5, mam suchą skórę jak pieprz, ale ze snem i innymi objawami się póki co nie pogorszyło.
                  Co do nadnerczy, to mam podwyższony kortyzol we krwi, więc zlecił mi zrobienie PTH, dobowe wydalania wapnia z moczem, ACTH, inr.
                  Badania wyszły OK, a kortyzolu w moczu nie odbierałam ze strachu przez ponad 2 tygonie....
                  Ale już go mam i jest OK.
                  Teraz mam zlecone badania: testosteronu, DHEAS, androstention i 17OH progresteron - nie wiem po co, ale zobaczył moją biedną, zasyfiałą brodę , więc może dlatego?
                  I kazał wrócić do 50 E, a ja się teraz boję, bo nie chcę mieć akcji z sercem....
                  Muszę się, Anka wczytać w Twój wątek i zobaczyć jakie badania nadnerczowe już robiłaś.
                  Bo u mnie podwyższony kortyzol we krwi jest najprawdopodobniej spowodowany nerwicą. Której nie mam już pojęcia, jak się pozbyć...
                  Czy ja nie mogę mieć, jak człowiek po prostu niedoczynności, którą małą tabletką można unieszkodliwić? wink
                  Mówię Ci, mam już dosyć. Jak nie urok, to sraczka. Jak nie serce, to boli pierś, jak nie boli pierś, to bolą mnie jakieś dziwne kości, a jak nie to, to syfy na twarzy. Albo ciśnienie na głowę takie dziwne, że nie wiem nawet, jak je opisać. Czasem się czuję jak staruszka, więc po prostu postanowiłam Wam wszystkim nie zawracać głowy, bo mam skłonności do histerii big_grin.
                  Na szczęscie zostały mi resztki zdrowego poczucia humoru, więc jako toako funkcjonuję.
                  I się odzywajcie dziewczyny i chłopaki.
                  Chyba czas założyć następny wątek, bo ten to jak Życie Matuzalema się ciągnie. Heh.
                  • anka.83 Re: USG 2.09.2010 16.12.10, 15:18
                    junkersica napisała:

                    > Co do nadnerczy, to mam podwyższony kortyzol we krwi, więc zlecił mi zrobienie
                    > PTH, dobowe wydalania wapnia z moczem, ACTH, inr.
                    > Badania wyszły OK, a kortyzolu w moczu nie odbierałam ze strachu przez ponad 2
                    > tygonie....
                    > Ale już go mam i jest OK.

                    Ja mam obniżony generalnie. Stąd podejrzewam, że jestem mało odporna na stres. Ergo nerwica.

                    > Teraz mam zlecone badania: testosteronu, DHEAS, androstention i 17OH progrester
                    > on - nie wiem po co, ale zobaczył moją biedną, zasyfiałą brodę , więc może dlat
                    > ego?

                    To fajnie, że dał te badania, ja też muszę różne* takie zrobić ponownie, endo wysyłą mnie do gina. Tylko kurczę kiedy mam to zrobić, to nie wiem...
                    > I kazał wrócić do 50 E, a ja się teraz boję, bo nie chcę mieć akcji z sercem...
                    > .

                    Ja mam syfilis przy zbyt dużej ilości FT3 (plus przetłuszczanie równocześnie z suchą jak wiór skórą).
                    > Muszę się, Anka wczytać w Twój wątek i zobaczyć jakie badania nadnerczowe już r
                    > obiłaś.

                    To zwróć uwagę na wysyłkowe ACTH.
                    > Bo u mnie podwyższony kortyzol we krwi jest najprawdopodobniej spowodowany nerw
                    > icą. Której nie mam już pojęcia, jak się pozbyć...
                    No ja też mam stres niepozbywalny obecnie. Przegibaneuncertain

                    > Czy ja nie mogę mieć, jak człowiek po prostu niedoczynności, którą małą tabletk
                    > ą można unieszkodliwić? wink

                    Nie ma kurde tak dobrze! Sama się męczyć nie będę, muszę mieć towarzystwowink
                    > Mówię Ci, mam już dosyć. Jak nie urok, to sraczka. Jak nie serce, to boli pierś
                    > , jak nie boli pierś, to bolą mnie jakieś dziwne kości, a jak nie to, to syfy n
                    > a twarzy. Albo ciśnienie na głowę takie dziwne, że nie wiem nawet, jak je opisa
                    > ć. Czasem się czuję jak staruszka, więc po prostu postanowiłam Wam wszystkim ni
                    > e zawracać głowy, bo mam skłonności do histerii big_grin.
                    Też lubię ponarzekać, a gdzie marudzić, jak nie tusmile Jestem zawsze do usługsmile

                    > Na szczęscie zostały mi resztki zdrowego poczucia humoru, więc jako toako funkc
                    > jonuję.

                    A co nam zostało. Ja ostatnio wraz ze schudnięciem wróciłam do starego tekstu - jak ktoś się mnie pyta, czemu jestem taka chuda, to odpowiadam" chuda? JA? Ach, żebyś ty widział/a moje otłuszczone żebra" i zawsze - ZAWSZE - efekt bezcennybig_grin

                    * zawsze czytam podgląd wiadomości przed wysłaniem, i dobrze, bo właśnie miałam Ci wysłać ten wyraz bez "ó" big_grin
                    • junkersica Re: USG 2.09.2010 16.12.10, 15:28
                      * zawsze czytam podgląd wiadomości przed wysłaniem, i dobrze, bo właśnie miałam
                      > Ci wysłać ten wyraz bez "ó" big_grin

                      I też by się przydało na rozluźnienie big_grin big_grin
                      Bo coś się libido zatrzymało i nie reaguje na tłumaczenie.
                      No to Ty masz obniżony kortyzol... A robiłaś to badanie raz, czy powtarzałaś?
                      I
                      • anka.83 Re: USG 2.09.2010 16.12.10, 15:38
                        Jak na razie tylko raz (tzn rano i wieczorem).
                        Libido to swoją drogąuncertain

                        A Ty masz nerwicę? Jakieś leki bierzesz?
                        Bo tak sobie czytałam o tym, dość dużo pasuje. Kurczę, nawet fajnie by było, gdyby się okazało, że to jest to, dostałabym jakieś magiczne tabletki, może nawet są takie, których efektem ubocznym jest tycie? I wreszcie moje problemy by się skończyły! Tylko że już kiedyś byłam badana w tym kierunku (plus anoreksja i depresja) i jakoś tak nic lekarzowi nie wyszło (poza persenem i magnezem). Tyle, że ostatnio mam więcej stresów, niż kiedyś...
                        • junkersica Re: USG 2.09.2010 16.12.10, 15:48
                          No nerwicę to mi diagnozuje każdy lekarz, niezależnie od specjalizacji. Byłam u psychiatry kilka razy, ale leki, które mi zapisał powaliły mnie na ziemię i biorę pramolan, który może przepisać mi rodzinny. Ale wybieram się jeszcze raz . Oczywiście tabletka nie rozwiąze stresów i na pewno przydałaby się terapia.
                          I teraz znajdź dobrego specjalistę... coś jak z szukaniem dobrego endo.
                          Ale Anka! Możemy się wybrać razem na warsztaty dla biednych znerwicowanych, to się nawzajem wyleczymy big_grin
                          A Stapelia mnie trochę nakręciła na effectin, muszę się czegoś więcej o nim dowiedzieć.
                          No i podtrzymuję jednak wersję z candydozą, która nie dość, że się rzuca na zdrowie, to jeszcze na mózg, a w badaniu cóż, nie zawsze wychodzi (Twoje chudnięcie to też może być to świństwo lub pasożyty jakieś)
                          Jutro zaczynam się uczyć diety makrobiotycznej - zobaczymy, czy się do niej przekonam ja i moje niejadki.
                          • anka.83 Re: USG 2.09.2010 17.12.10, 12:18
                            Dieta makrobiotyczna, co to kurna za wynalazek? Sprawdziłam w necie:

                            pl.wikipedia.org/wiki/Makrobiotyka
                            Zboża? Miej litość dla dziecek Twoich, czymże Ci zawiniły te biedne istoty, że chcesz je tak karmićwink
                            Zgadzam się z tym akapitem:
                            "Wyznawcy makrobiotyki wierzą, że jedzenie (pokarm) i jego jakość, oddziałują i wpływają na nasze życie w sposób większy niż zdaje sobie z tego sprawę większość ludzi. Uważają, że wszystko co jemy odbija się na naszym zdrowiu, dobrym (lub złym) samopoczuciu i szczęściu (lub nieszczęściu). Ogłaszają, że lepiej jest wybierać pokarmy poddane mniejszej obróbce termicznej lub chemicznej, bardziej naturalne i te, do produkcji których użyto więcej tradycyjnych metod naturalnych, przygotowane przez rodzinę, przyjaciół lub samemu."

                            Ale ta wymienianka dalej, co jeść, co nie o straszna jestbig_grin Jako dziecko byłam niejadek też, jadłam tylko, jak mi coś smakowało wybitnie. Jak nie - to mogłam głodna chodzić cały dzień, ale jeżeli na coś nie miałam ochoty, to nie i tyle. W ten sposób uwaliłam po roku dietę bezglutenową (lekarz też machnął ręką, bo biopsja jelita była ok). Więc znając niejadki i mówiąc z własnego doświadczenia - uważaj, żeby dzieciaki nie jadły jeszcze mniej, niż dotychczas...
                            • junkersica Re: USG 2.09.2010 17.12.10, 14:17
                              Heh, no ja wyznawczynią się na pewno nie stanę wink, choć zgadzam się z twierdzeniem, że to, co jemy ma istotny wpływ na nasze zdrowie.
                              No i ja też jestem niejadkiem, więc na pewno rygorystycznie do żadnej diety nie podejdę. Zobaczymy, co ta pani dzisiaj upichci smile
                              Rozmawiałam kiedyś z kobietą, która ponoć miała błonę sluzową całą zniszczoną tak, że już jej nikt nie chciał leczyć i mówiła, że dzięki tej diecie wyzdrowiała...
                              Ale ten akapit raczej nie przekonuje big_grin:
                              Paradoksalnie, pomimo tego, że dieta makrobiotyczna była nauczana jako dieta, która leczy raka, Michio Kushi i Abeline Kushi – oboje liderzy ruchu makrobiotycznego w USA – cierpieli na te choroby. Pani Kushi zmarła na raka szyjki macicy w 2001 w wieku 78 lat. Jej córka zmarła na raka w 1995. Pan Kushi obecnie choruje na raka.
                              • czupakabra27 Re: USG 2.09.2010 17.12.10, 14:34
                                Wtrącę swoje 3 groszesmile Kiedyś, jak non stop miałam biegunki i bardzo chudłam (odwrotnie niż teraz) to byłam na różnych dietach leczniczych m in. na Kwaśniewskiego i takiej co się biorezonansem ustala co można jeść a co nie. Waga miała się zatrzymać, a ja miałam być w dobrej formie ale nic z tego. Wniosek jest z tego taki, że po tych cudownych dietach chudną nawet ludzie ze skłonnością do nadwagi, a co dopiero szczupli. Może to zbytnie upraszczanie ale moim zdaniem najlepiej poprawia apetyt wszelaki ruch. Tylko, że równolegle trzeba dokończyć diagnostykę nadnerczy i zrobić krzywe glikemiczne Anka!smile
                                Junkersica,czy Twoje dzieciaczki są ruchliwe czy niejadki kanapowe?

                                • anka.83 Re: USG 2.09.2010 17.12.10, 14:40
                                  czupakabra27 napisała:

                                  Tylko, że równolegle trzeba dokończyć diag
                                  > nostykę nadnerczy i zrobić krzywe glikemiczne Anka!smile

                                  I od drugiej po tyłku dostaję, co za babole jedne
                                  • junkersica Re: USG 2.09.2010 17.12.10, 14:49
                                    Anka, troska przez nas przemawia!
                                    Czupakabra, ja nie chcę schudnąć ( to znaczy chcę, ale nie dlatego będę podpatrywać tą diętę).
                                    Szukam czegoś na zdrowie smile
                                    Moje dzieciaki są bardzo ruchliwe, powiedziałabym nadpobudliwe ruchowo, szczególnie ta chudzina Aleks, nie usiedzi na miejscu. Ale jego waga przy wzroście 125cm to 20,5 kg i ani drgnie. Ma 8 lat. Żebra mu wystają. A ja się martwię. Tyroksynę już sprowadziłam w kropelkach dla niego i mu nie daję - nie pytajcie, czemu, sama nie wiem.
                                    Jego wyniki są tutaj:
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,94641,105636612,105636612,Wyniki_Junkersa_i_Junkersiatka_.html
                                    • czupakabra27 Re: USG 2.09.2010 17.12.10, 19:29
                                      Oczywiście, że troskasmile Bez badań jest tylko gdybanie.

                                      Mnie dla zdrowia marzy się zrobienie testów na nietolerancje pokarmowe. Niestety, test na ok 150 produktów+dieta+konsultacje to ok.3 tyssad Pewnie już o tym pisałam bo jak się do czegoś przyczepię to mam natręctwowink
                                      Moja koleżanka, która od lat boryka się z zesztywniającym zapaleniem kręgosłupa i jakimiś innymi autoimmunologicznymi sprawami stawowymi szarpnęła się na to i jest zadowolona. Ma dopiero 30lat a cierpi co najmniej od 10.
                                      • anka.83 Re: USG 2.09.2010 18.12.10, 12:36
                                        czupakabra27 napisała:

                                        > Mnie dla zdrowia marzy się zrobienie testów na nietolerancje pokarmowe. Niestet
                                        > y, test na ok 150 produktów+dieta+konsultacje to ok.3 tyssad

                                        1) jesteś alergikiem? mialaś robione IgE całkowite kiedykolwiek?
                                        2) nie mozesz po prostu iść do alergologa na NFZ? Mi porobili testy skórne na kilkadziesiąt substancji, nic nie płaciłam.

                                        Jeżeli jesteś typowym alergikiem, to wiesz, jak to jest - odstawisz alergen a zaraz dostajesz alergię na cos nowego. Albo stara alergia zanika od tak po prostu. Prywatne leczenie alergii to moim zdaniem ladowanie kasy w worek bez dna...
                                        • czupakabra27 Re: USG 2.09.2010 18.12.10, 16:44
                                          Nie chodzi o alergię typu pierwszego, ale o alergie typu czwartego czyli właściwie nietolerancję objawiającą się np. dwa dni po spożyciu alergenu. Trudno powiązać objawy z tym co je wywołuje. Testy IgE całkowite, testy z krwi i skórne mogą wyjść dobrze (jak u mnie) a nietolerancja jest. O tego typu testach powiedziała mi zwykła alergolog - "typowej alergii pani nie ma, ale może być alergia typu późnego". Może na początek szarpnę się na test typu Food Detective (to nie reklamasmile) choć on jest na niewielką liczbę produktów.

                                          "Cudowne" badania biorezonansem odnośnie alergii miałam i uważam, że zostałam nabita w butelkę w okresie kiedy byłam najbardziej bezbronna i podatna na wciskanie kitu. Ale co nas nie zabije to nas wzmocnismile
                                          • anka.83 Re: USG 2.09.2010 19.12.10, 15:39
                                            Wiesz wiecej ode mnie w tym zakresie,smile To ja juz nic nie mówięwink
                                            Jak się szarpniesz kiedyś na to, to daj znać, czy warto.

                                            Te bio-cośtam to na czym to polega? Chodzi o te drgania cząsteczkowe alergenów? Znajoma na to dzieci wozi i mówi, że odczula rewelacyjnie.
                                            • czupakabra27 Re: USG 2.09.2010 20.12.10, 17:37
                                              smile

                                              Tak, o to mi chodzi. Daleka jestem od odrzucania naturalnych metod leczenia, ale jeśli mi to nie pomagało, a lekarze zalecali kontynuację aż do całkowitego wyczerpania się ich pomysłów, to uważam, że nie postąpili ze mną ok. Musiałabym tu powypisywać, swoje filozoficzne przemyślenia na temat lekarzy i metod leczenia, ale nie chcę Junkersicy wątku zaśmiecać więc na tym kończęsmile
                  • idaeadegeneraria dr G. 20.12.10, 15:31
                    za mnie też powinnaś dostać zniżkę, bo skusiłam się i poszłam do niego smile
                    Tylko niestety nie chce mi przepisać zastrzyków z B12 mimo iż mam niedobory, więc nie jest idealny sad
                      • idaeadegeneraria Re: dr G. 21.12.10, 14:12
                        w październiku miałam B12: -5.11% [wynik 162.8, norma (197 - 866) ]
                        w grudniu już: wit. B12: -12.57% [wynik 112.9, norma (197 - 866) ]
                        widział te wyniki i kazał mi zrobić następne badania za 2 miesiące, bo mam morfologię ok.

                        Wczoraj poszłam oddać krew żeby zrobili mi przeciwciała przeciwko komórkom okładzinowym żołądka i pomyślałam sobie, że może on tak bardzo nie chce mi dać tych zastrzyków ze względu na ten rozrost komórek nowotworowych. Już trzy razy wycinali mi znamiona żeby sprawdzić czy to nie są nowotworowe problemy, na szczęście nie były, ale takich potencjalnie niebezpiecznych znamion mam jeszcze duużo.

                        ale to nie mój wątek, nie spamuję więcej smile
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka