przed wizytą u gastrologa

08.04.10, 20:59
Jak w temacie, wizyta za niecały tydzień. Jako że to jedna z nielicznych moich
w ostatnim czasie wizyt na NFZ, chciałabym z niej wyciągnąć maksymalne zyski wink
Zatem, czy gastrolog może mi dać skierowanie na czynnik Castle'a?
Na witaminę b12? (powinnam powtórzyć badanie)
Na ferrytynę pewnie nie ma co liczyć?...
Na pewno może i powinien na Helicobactera?
Mam spore problemy jelitowo-żołądkowe ostatnio, być może mają związek z
endometriozą, ale chciałabym to sprawdzić.
    • wierka-5 Re: przed wizytą u gastrologa 09.04.10, 10:24
      Witaj
      Ja nie uzyskałam nic.
      Skierowania na przeciwciała również nie mimo występowania choroby w rodzinie.
      Test ureazowy 10 minutowy wyszedł silnie dodatni, a potem za 2 tygodnie dostałam
      wynik histopatologiczny w którym go nie było!!! Antybiotyki wobec tego były
      niepotrzebne!! więc zapytaj czy helicobacter będzie robiony z wycinków i jak tak
      to w razie co poczekaj z leczeniem.
      Nie dostałam skierowania na witaminę za to osłonowo inhibitory pompy
      protonowej, które zaburzają jej wchłanianie - dobrze że sama wiedziałam o tym.
      Życzę abyś trafiła lepiej.
    • army_is_back Re: przed wizytą u gastrologa 09.04.10, 12:00
      Na konsultację gastrologiczną na NFZ do ponoć jednego z najlepszych
      specjalistów od gastrologii w mieście trafiłam rok temu z niedoborem
      b12, znacznie obniżonym poziomem gęstości kości (mam 25 lat),
      paskudnymi problemami jelitowymi, wagą 38 kg. I co? Wizyta trwała
      GÓRA 2 minuty. Gość spojrzał na mnie może 2 razy - pierwszy raz gdy
      wchodziłam, drugi, gdy jednym palcem dotknął mojego brzucha. Nie
      spytał na co choruję, nie wysłuchał nawet 1/10 tego co miałam do
      powiedzenia o objawach - przerwał po 1 moim zdaniu. Powiedział, że
      mam zespół jelita drażliwego, zapisał no-spę forte i coś jeszcze
      innego na skurcze i pożegnał mnie dosłownie wypychając mnie na
      korytarz, bo rzekomo śpieszył się na oddział.
      Sorry że nie pocieszyłam.
      • army_is_back Re: przed wizytą u gastrologa 09.04.10, 12:02
        PS. A na tę wizytę czekałam ok. 3 miesiące.
    • joanna-olga Re: przed wizytą u gastrologa 09.04.10, 19:20
      Moje doświadczenia z wizytą u gastroenterologa na NFZ w przychodni
      na Morenie rok temu nie były pozytywne. Pani co prawda wysłuchała
      wszystkiego co mam do powiedzenia i dała całą liste badań do
      zrobienia, ale oczywiście odpłatnie. Skierowań na NFZ "nie
      praktykowała".
      Przy okazji kazała zrobić kolonoskopię, najlepiej żeby sama ja
      zrobiła, ale że z anestezjologiem nie współpracuje, to miało to wg
      niej byc nie tyko bez narkozy, ale nawet bez znieczulenia! Następna
      wizytę na NFZ wyznaczyła mi +/- za 6 miesięcy. No chyba, że
      prywatnie, to za miesiąc wink
      Wybrałam się do Clinici Medici, bo tam przyjmował polecony przez
      znajoma lekarz i nie było problemu z narkozą. Po kilku miesiącach
      okazało się, że całe to zawracanie głowy i przeciwległej częsci
      ciała było zupełnie nie potrzebna, bo wszystkie moje problemy były
      spowodowane tarczycą.
      • junkersica Re: przed wizytą u gastrologa 09.04.10, 20:10
        Psychofinka nie da rady? W końcu ona zyskała przydomek walecznej smile
        • joanna-olga Re: przed wizytą u gastrologa 09.04.10, 21:08
          No tak smile zapomniałam, że to nasza Psychofinka - Terminator smile
          • psychofinka Re: przed wizytą u gastrologa 09.04.10, 22:09
            He he, trochę podupadły ten Terminator tongue_out
            A tak poważnie, to powalczyć trzeba, choć wielkich nadziei nie mam, tyle że
            chciałabym wiedzieć, o co w ogóle można walczyć... Ale, jak widać, reguły brak,
            zależy pewnie od przychodni i, oczywiście, dobrej woli lekarza.
            Jakby mi ktoś przepisał Nospę, to moja noga więcej u niego nie postanie...
            A badania płatne w tym momencie mojego życia absolutnie nie wchodzą w rachubę.
            Jedynie hormony, ewentualnie ferrytyna.
            Chciałabym też uniknąć badań inwazyjnych, miałam skierowanie na kolono, ale nie
            skorzystałam jakoś, proponowali bez znieczulenia i w ogóle... Raczej stawiałabym
            na szeroko pojęte badania krwi - w tym głównie czynnik Castle'a, witaminę B12,
            może kandydozę i Helicobactera, jeśli w ogóle to miarodajne...
            U mnie przyczyną nasilających się problemów gastrycznych nie jest raczej
            bezpośrednio tarczyca.
Pełna wersja