Dodaj do ulubionych

Jaki to typ niedoczynności (interpretacja wyników)

12.04.10, 21:16
Witam!
Żona zrobiła w kwietniu 2010 kilka badań, oto wyniki:
TSH - 1,98 norma 0,4-4,0
FT3 - 2,5(29%) norma 1,8-4,2
FT4 - 0,9(9%) norma 0,8-1,9
aTG - 131,87 norma 0-4,11
aTPO- 36,71 norma 0-5,61
USG - poczynając od roku 2002 do 2006 tarczyca sukcesywnie się
zmniejszała z 14ml do 10 ml, przez te lata obecny był guzek
hypoechogenny 8x9x4mm, wyniku z 2009 nie mamy, więc nie wiemy jaka
wielkość, ale wiemy, że guzek zniknął, USG z kwietnia 2010 mamy
bardzo mało dokładnie zrobione, a przynajmniej opis mało dokładny:
guzka nie ma, wielkość tarczycy w normie, struktura jednorodna i
tyle sad.
Prolaktyna - 11,3 norma 1,9-25
Pełna morfologia krwi - wszystko w normie

Ja, jako laik w sztuce endokrynologii, posiłkując się wiedzą z
różnych forów i portali, uważam, że wyniki wskazują na
niedoczynność. Forumowy test na niedoczynność wykazał 42 punkty.

Pod opieką endokrynologa żona jest od 8 lat, ale dopiero w tym roku
przez przypadek znalazłem artykuł o ciałach przeciwtarczycowych. Do
tej pory lekarz robił TSH, FT3, FT4, wszystko niby w normie, więc
wszystkie dolegliwości uznawał za mające inną przyczynę. Między
innymi winne były rzekomo wysoka prolaktyna i zespół policystcznych
jajników. Prolaktynę jak widać zwalczyliśmy, PCO również, a być może
że prolaktyna przez usunięcie dużej cysty jajnika się unormowała
sama.
Wracając do tarczycy, podsunąłem lekarzowi trop z antyciałami, no i
wyszło przkroczenie norm. Wydaje się jednak, na podstawie tego, co
wyczytałem, że to nie poważne zapalenie tarczycy, a w szczególności
Hashimoto, bo te antyciała powinny być wyższe, w okolicach kilku
tysięcy. No ale niedoczynność chyba jest,skoro T3 i T4 są dość
niskie. Gdzie i jak wobec tego szukać przyczyn niedoczynności? A
może to jednak typowe zapalenie tarczycy, a nawet Hashimoto?
Chciałbym przeczytać Wasze interpretacje wyników, chętnie odpowiem
na pytania, jeśli czegoś zapomniałem w tym poście opisać. Ogólnie
mam pytanie gdzie szukać źródeł niedoczynności:
1. Przysadka
2. Niedobór jodu - czy da się to sprawdzić?
3. Zapalenie tarczycy

Jakoś nigdzie nie mogłem znaleźć interpretacji wyników podobnych do
tych, które ma żona, szczególnie chodzi mi o te niby podwyższone,
ale nie olbrzymio, antyciała.

Z góry dziękuję za pomoc. Bardzo na Was liczę.

P.S.
Obecnie lekarz zalecił Letrox 50, pół tabletki, przez pierwsze 2
tygodnie, a następnie całą tabletkę. Żona od początku (dziś czwarty
dzień) bierze całą tabletkę, nie ma żadnych efektów ubocznych czy
oznak przedawkowania, więc pewnie przy tym zostaniemy. Pytanie, czy
gdyby była to dawka za wysoka, to po 4 dniach powinny być już z tego
powodu jakieś sygnały organizmu?
Obserwuj wątek
    • junkersica Re: Jaki to typ niedoczynności (interpretacja wyn 12.04.10, 21:34
      Wracając do tarczycy, podsunąłem lekarzowi trop z antyciałami, no i
      wyszło przkroczenie norm. Wydaje się jednak, na podstawie tego, co
      wyczytałem, że to nie poważne zapalenie tarczycy, a w szczególności
      Hashimoto, bo te antyciała powinny być wyższe, w okolicach kilku
      tysięcy.
      Moim zdaniem to jest hashimoto - usg (zmniejszająca sie tarczyca, obszary hypoechogeniczne) i przeciwciała o tym swiadczą. Poza tym, dlaczego niby przeciwciała, żeby uznać hashi, muszą przekraczać kilka tysięcy? Ja np. mam 200, a inne dziewczyny wcale ich nie mają smile
      > FT3 - 2,5(29%) norma 1,8-4,2
      > FT4 - 0,9(9%) norma 0,8-1,9
      Te hormony są niziutkie, ile żona ma lat, jeśli mogę spytać?
      Przyczyny niedoczyności do końca nie można wyjaśnić, ale hashimoto przyczynia się do jej powstania.
      Na Waszym miejscu zbadałabym ferrytynę i oczywiście regulowała hormony smile
      To drugie usg jest zastanawiające... no i tak jak piszesz -mało dokładne, bo nie ma podanych wymiarów płatów.
      A może na zdjęciach z usg bedzie jakieś dokładniejsze info?
      • kromlek Re: Jaki to typ niedoczynności (interpretacja wyn 12.04.10, 21:51
        > Moim zdaniem to jest hashimoto - usg (zmniejszająca sie tarczyca,
        obszary hypoe
        > chogeniczne) i przeciwciała o tym swiadczą.
        Tak, ale był tylko jeden guzek hypoechogeniczny, w pozostałej części
        tarczyca prawidłowa, poza tym ostatnio guzek objawił się w 2006, w
        2009 i 2010 już go nie ma.

        > Poza tym, dlaczego niby przeciwciał
        > a, żeby uznać hashi, muszą przekraczać kilka tysięcy? Ja np. mam
        200, a inne dz
        > iewczyny wcale ich nie mają smile
        Tak, czytałem na forum, że osoby z niskimi przeciwciałami piszą, że
        mają zapalenie tarczycy. O tysięcznym rzędzie przeciwciał,
        świadczącym o zapaleniu tarczycy, czytałem na endokrynologia.net

        > > FT3 - 2,5(29%) norma 1,8-4,2
        > > FT4 - 0,9(9%) norma 0,8-1,9
        > Te hormony są niziutkie, ile żona ma lat, jeśli mogę spytać?
        35lat

        > Na Waszym miejscu zbadałabym ferrytynę i oczywiście regulowała
        hormony smile
        A czy problemy z żelazem nie powinny wyjść w pełnej morfologii krwi,
        potrzebne jest osobne badanie ferrytyny? Hormony, jak już pisałem,
        regulujemy, ale zastanawia mnie, że nie ma żadnych efektów, przecież
        to powinien być szok dla organizmu, szczególnie że zaczynamy od
        Letrox 50.

        > To drugie usg jest zastanawiające... no i tak jak piszesz -mało
        dokładne, bo ni
        > e ma podanych wymiarów płatów.
        > A może na zdjęciach z usg bedzie jakieś dokładniejsze info?
        Najśmieszniejsze (?sad) jest to, że zdjęcia z USG nawet nie zrobił
        osioł jeden sad. Niedługo będę miał dostęp do USG z 2009, to zobaczę,
        czy tarczyca się zmniejszyła w porównaniu do 2006
        • junkersica Re: Jaki to typ niedoczynności (interpretacja wyn 12.04.10, 22:07
          Jeszcze jedno niedyskretne pytanie - czy macie dzieci? Jeśli tak, to w jakim wieku? Pytam, bo tak kombinuję, czy żona mogła mieć poporodowe zapalenie tarczycy, które samo się wycisza.
          Co do żelaza - otóż często morfologia wychodzi bardzo dobra, a zapasy organizmu okazują się marniutkie, dlatego warto oznaczyć ferrytynę (a najlepiej całą gospodarkę żelazem, czyli TIBC, transferynę - to już w miarę możliwości portfela)
          To super, że guzek zniknął smile. Niestety tarczyca jest malutka, co (wg mojej wiedzy) oznacza, że ataki hashimoto (zapalenia tarczycy) już miały miejsce - być może właśnie w poprzednich latach przeciwciała były o wiele wyższe.
          Nie oznacza to, że proces autoimmunologiczny już się zakończył.
          Są osoby (nawet ostatnio czytałam na forum), które w odstępie miesiąca - dwóch robiły przeciwciała i bardzo sie dziwiły, jak to możliwe, że w tak krótkim okresie czasu skok z 300 na 900. Taka po prostu ich uroda, raz są, raz ich nie ma. Im mniejsza tarczyca, tym mają słabszego wroga, więc ich ilość się zmniejsza - ja tak to rozumiem.
          • kromlek Re: Jaki to typ niedoczynności (interpretacja wyn 12.04.10, 22:43
            Wielkie dzięki za kolejną odpowiedź

            > Jeszcze jedno niedyskretne pytanie - czy macie dzieci? Jeśli tak,
            to w jakim wi
            > eku?
            Mamy pięcioletnią córeczkę, były problemy z zajściem i utrzymaniem
            ciąży, poczęcie udało się wink dopiero na bromergonie, za winną
            problemów uznana została prolaktyna, fakt, że była wysoka, tarczyca
            też była badana, ale TSH w normie, więc uznano, że jest ok wink.

            >Pytam, bo tak kombinuję, czy żona mogła mieć poporodowe zapalenie
            >tarczycy
            > , które samo się wycisza.
            Objawy niedoczynności miała odkąd pamiętam, czyli od 2002, choć po
            ciąży(2004-2005) zdecydowanie się nasiliły. Obecny wynik 42 z
            forumowego testu niedoczynności mówi sam za siebie, 22 punkty
            zdobyliśmy wink z samych objawów.

            > Co do żelaza - otóż często morfologia wychodzi bardzo dobra, a
            zapasy organizmu
            > okazują się marniutkie, dlatego warto oznaczyć ferrytynę (a
            najlepiej całą gos
            > podarkę żelazem, czyli TIBC, transferynę - to już w miarę
            możliwości portfela)
            Odżałujemy i zrobimy, może uda się NFZ na część naciągnąćwink

            > Niestety tarczyca jest malutka
            O ile zanika nadal, to w 2010 powinna być mniejsza niż 10ml. A
            lekarz robiący USG napisał, że wielkość w normie...

            > Są osoby (nawet ostatnio czytałam na forum), które w odstępie
            miesiąca - dwóch
            > robiły przeciwciała i bardzo sie dziwiły, jak to możliwe, że w tak
            krótkim okre
            > sie czasu skok z 300 na 900. Taka po prostu ich uroda, raz są, raz
            ich nie ma.
            A nam pani endokrynolog mówiła, że jak są, to już nie znikną wink,
            może się wahać tylko wielkość, ale w granicach rzędu wielkości, więc
            nie ma sensu ich badać co miesiąc.
    • dzedlajga Re: Jaki to typ niedoczynności (interpretacja wyn 12.04.10, 21:46
      Obecnie lekarz zalecił Letrox 50, pół tabletki, przez pierwsze 2
      > tygodnie, a następnie całą tabletkę. Żona od początku (dziś czwarty
      > dzień) bierze całą tabletkę, nie ma żadnych efektów ubocznych czy
      > oznak przedawkowania, więc pewnie przy tym zostaniemy. Pytanie, czy
      > gdyby była to dawka za wysoka, to po 4 dniach powinny być już z tego
      > powodu jakieś sygnały organizmu?

      Zaleca się stopniowe zwiększanie dawki zaczynając od najniższej dlatego, że
      niektórzy mają choćby kołatania serca przy zbyt szybkim wprowadzaniu czy
      zwiększaniu leku. Jeśli Twoja żona nie ma żadnych objawów ubocznych, to jest
      spora szansa, że już mieć ich nie będzie (wg. mnie). Natomiast na poprawę stanu
      zdrowia trzeba trochę poczekać, bo rozumiem, że to jakoweś problemy w
      samopoczuciu skłoniły ją do zrobienia badań
      • kromlek Re: Jaki to typ niedoczynności (interpretacja wyn 12.04.10, 22:57
        Dzięki za odpowiedź. Rzeczywiście objawów niedoczynności mamy co
        niemiara. Tylko dlatego zrobiliśmy te antyciała.
        Natomiast odnośnie dawkowania, pytanie czy dawka 50 jest
        odpowiednia, może powinna być większa? Z drugiej strony wiem, że
        hormony tarczycy mają dużą bezwładność i z dnia na dzień nie
        zmieniają organizmu, więc chyba z miesiąc na tej 50 przejedziemy.
    • harmoniak Re: Jaki to typ niedoczynności (interpretacja wyn 13.04.10, 09:35
      "A nam pani endokrynolog mówiła, że jak są, to już nie znikną wink,
      może się wahać tylko wielkość, ale w granicach rzędu wielkości, więc
      nie ma sensu ich badać co miesiąc."

      To nie jest prawda.


      Uważam, że Twoja żona ma Hashimoto. Dla pewności możecie zrobić biopsję tarczycy. Poszukaj wątku Sasanki, która w ten sposób upewniła się co do diagnozy.

      Dawka 50 jest OK
    • kromlek Re: Jaki to typ niedoczynności (interpretacja wyn 13.04.10, 14:20
      Witam!
      Jako uzupełnienie do pierwszego posta: dziś żona była u lekarza ogólnego.
      Próbowała od niego wydębić skierowania na ferrytynę i B12, ale on stwierdził, że
      nie trzeba robić, bo z morfologii wynika, że wszystko jest ok i żeby nie wmawiać
      sobie chorób. Tymczasem czytałem na forum, że niska ferrytyna i B12 mogą być
      niezależne od dobrych wyników pełnej morfologii. Jak to w końcu jest, lepiej to
      zrobić prywatnie czy nie?
      Odnośnie małej tarczycy powiedział, żeby się cieszyć jak jest mała, bo duża
      tarczyca to niepotrzebne obciążenie. Pewnie ogólnie ma rację, tylko, że nie znał
      wyniku USG z 2006, gdzie tarczyca miała 10ml, a na USG z tego roku lekarz nie
      zaznaczył wielkości, choć napisał "wielkość w normie"... Skoro norma jest
      13-18ml, to co, tarczyca się nagle powiększyła z 10 do co najmniej 13? Jakość
      nie chce mi się wierzyć winkwink.
      • harmoniak Re: Jaki to typ niedoczynności (interpretacja wyn 13.04.10, 15:12
        Poczytaj trochę o tym, jak wygląda morfologia gdy jest niedobór żelaza i B12. Część parametrów morfologii jest wtedy po środku normy.

        Jak to w końcu jest, lepiej to zrobić prywatnie czy nie?
        Bardzo warto zrobić te badania prywatnie.

        Odnośnie małej tarczycy powiedział, żeby się cieszyć jak jest mała, bo duża tarczyca to niepotrzebne obciążenie.

        Ja tam się nie cieszę, że mam małą tarczycę. Nie widzę żadnego powodu ku temu. Niedoczynność tarczycy to też niepotrzebne obciążenie dla organizmu.


        Jeszcze napiszę, że to bardzo ładnie z Twojej strony, że poznajesz chorobę żony. Zaoszczędzi jej to komentarzy niestety często słyszanych przez chorych ze strony ich najbliższych, typu "nic ci nie jest", "weź się w garść", "nie jedz tyle", "przestań się lenić, przecież ludzie nie muszą spać 14h na dzień!" itp. itd.

        smile
    • kromlek Wizyta u innego endo - zaskoczenie 14.04.10, 21:40
      Byliśmy dziś o pewnej pani endokrynolog w Bielsku, która ma bardzo
      dobrą opinię. Niestety nie mogę podzielić tej opinii wink.
      Celem wizyty było zweryfikowanie wniosków z wyników hormonów i
      antyciał naszej poprzedniej endokrynolożki
      Zaczęło się dość ciekawie, pani podeszła bardzo profesjonalnie,
      wytłumaczyła co i jak z tą tarczycą, że z wyników(!) wynika choroba
      Hashimoto, ale że nie zdązyła jeszcze wyrządzić szkody tarczycy, bo
      niedoczynności nie ma, hormony są w normie, przypominam, że wyniki
      mieliśmy takie:
      > TSH - 1,98 norma 0,4-4,0
      > FT3 - 2,5(29%) norma 1,8-4,2
      > FT4 - 0,9(9%) norma 0,8-1,9
      > aTG - 131,87 norma 0-4,11
      > aTPO- 36,71 norma 0-5,61

      Pani doktor stwierdziła, że najważniejszy dla tarczycy jest TSH,
      że "jest to najbardziej czuły wskaźnik poziomu hormonów tarczycy" i
      po nim najlepiej widać, czy hormony tarczycy są ok czy nie. Na moje
      pytanie, że TSH jest w połowie normy, więc teoretycznie idealne, a
      T4 na dolnej granicy, powiedziała: "ale norma TSH jest bardzo
      szeroka", cokolwiek to znaczyło wink. Ogólnie strach było jej zadawać
      pytania, bo bardzo się denerwowała, wyglądało na to, że odbierała je
      jako próby podkopywania jej autorytetu...
      Na pytanie o ferrytynę i B12 powiedziała, podobnie jak wcześniej
      lekarz ogólny, żeby nie robić, bo gdyby były nie tak, to morfologia
      nie wyszłaby tak dobrze (pisałem o tym w poście o wizycie u
      ogólnego).
      Pytałem o reumatoidalne zapalenie stawów, bo reumatolodzy nie mogą
      sobie za bardzo poradzić z problemami żony ze stawami, ale
      powiedziała tylko, że to nie jej działka.
      Ale najbardziej zaskakujące było USG. Ostatnie nasze USG z 2006
      (robione zresztą przez tą samą panią doktor) wykazało tarczycę o
      objętości 10 ml, wcześniejsze USG z 2004-12 ml, z 2002 - 15 ml, więc
      sukcesywny regres tarczycy. Tymczasem dziś wyszło, uwaga!, 16 ml. Co
      to za Hashimoto, które zamiast zwalczać tarczycę, powoduje jej
      wzrost, a przynajmniej pozwala rosnąć? Na moje pytanie o to,
      powiedziała, że przy Hashimoto tarczyca może taki cuda wyprawiać...
      Tak czy owak według pani doktor wielkość tarczycy w normie.
      Zastanawiające, że mieliśmy w kwietniu tego roku też USG u innego
      lekarza, który również stwierdził tarczycę w normie. Bardzo jestem
      ciekaw, co na to powiecie...
      Opis USG: poza tym, co napisałem: struktura echa płatów nieco
      zdezorganizowana, lecz bez zmian ogniskowych. Tarczyca typowa dla
      choroby Hashimoto.

      Ogólnie diagnoza i wnioski pani doktor:
      1. Choroba Hashimoto.
      2. Hormony tarczycy na granicy niedoczynności
      3. Letrox nie jest konieczny, bo jeszcze nie ma niedoczynności, ale
      skoro ktoś(nasza inna endokrynolożka) zalecił stosować, to stosować,
      bo pewnie chciał zapobiec wpadnięciu w niedoczynność.
      4. Nie należy liczyć na schudnięcie, bo nie ma niedoczynności, tyle,
      że waga nie powinna się podnosić.
      5. B12 i ferrytyny nie robić.
      6. Skontrolować TSH i T4 za 1,5 miesiąca, T3 nie trzeba (powodu nie
      podała).
      7. Cel najważniejszy leczenia - obniżenie TSH do dolnej granicy
      normy.

      Bardzo proszę o wasze odczucia odnośnie tego co napisałem.
      • milaemalka Re: Wizyta u innego endo - zaskoczenie 14.04.10, 22:03
        Witaj.Niestety brakuje dobrych lekarzy.Letrox jest konieczny,wyniki hormonów
        tarczycy -ft4 i ft3-wskazują dużą niedoczynność Brac tyroksynę i doprowadzić Ft4
        i Ft3 na poziom powyżej 50 % normy.Ile to sprawa indywidualna ,dlatego warto
        robić notatki aby sprawdzac jak zmienia sie samopoczucie-pamięć jest
        zawodna.Przy hashimoto Tsh to sprawa drugorzędna.Tarczyca moze rosnac sprawdz
        hasło wole hashimoto. zbadac wit B12 i ferrytnę.W badaniu morfologii MCV jest
        obnizone przy anemii z niedoboru żelaza a podwyższone przy niedoborze wit
        B12.Miałam bardzo duze niedobory obydwu co dało ;ładne" MCV.Gdyby nie prywatnie
        robione badania tez bym nie zrzuciła wagi,poniewaz przy niedoborze zelaza nie
        schudnie sie
      • junkersica Re: Wizyta u innego endo - zaskoczenie 14.04.10, 22:21
        > Ogólnie diagnoza i wnioski pani doktor:
        > 1. Choroba Hashimoto.
        Zgadza się.
        > 2. Hormony tarczycy na granicy niedoczynności
        Niedoczynność już jest, w dodatku niziutkie FT3
        > 3. Letrox nie jest konieczny, bo jeszcze nie ma niedoczynności, ale
        > skoro ktoś(nasza inna endokrynolożka) zalecił stosować, to stosować,
        > bo pewnie chciał zapobiec wpadnięciu w niedoczynność.
        Bardzo łaskawa ta endo... oczywiście bierzcie ten letrox smile
        > 4. Nie należy liczyć na schudnięcie, bo nie ma niedoczynności, tyle, że waga nie powinna się podnosić.
        Przy tych hormonach może być ciężko, trzba je wyregulować.
        > 5. B12 i ferrytyny nie robić.
        Robić jak najbardziej! I jak najszybciej smile
        > 6. Skontrolować TSH i T4 za 1,5 miesiąca, T3 nie trzeba (powodu nie
        > podała).
        Nie zgadzam się.
        > 7. Cel najważniejszy leczenia - obniżenie TSH do dolnej granicy
        > normy.
        W hashi tsh nie jest tak istotne. Niektóre dziewczyny wcale go nie badają...
        >
        Co do wielkości tarczycy żony - rzeczywiście, w hashimoto tarczyca albo zanika, albo się powiększa (czasem do tego stopnia, że pojawia sie wole). I tu endo ma rację - np. ostatnio, koleżance z forum, po prawie całkowitym usunięciu jednego płata tarczycy - po 4 miesiącach... odrósł on całkowicie. Tak, że tu wymięk smile
      • harmoniak Re: Wizyta u innego endo - zaskoczenie 15.04.10, 09:36
        Czy byłeś ze swą Lubą w gabinecie? smile

        "Ogólnie strach było jej zadawać
        pytania, bo bardzo się denerwowała, wyglądało na to, że odbierała je
        jako próby podkopywania jej autorytetu... "


        M.in. po tym można poznać nie najlepszego lekarza. Hashimoto to choroba przewlekła, zaś pacjent na nią cierpiący powinien wiedzieć na tyle dużo, żeby móc żyć świadomie w pewnej niezależności od lekarza. Przecież do choroba na całe życie...

        Już wolę lekarza, który mówi, że TSH mówi o wszystkim, ale jest przy tym otwarty i nie boi się pytań i tłumaczenia swojego stanowiska.


        "Pytałem o reumatoidalne zapalenie stawów, bo reumatolodzy nie mogą
        sobie za bardzo poradzić z problemami żony ze stawami, ale
        powiedziała tylko, że to nie jej działka. "


        Niedobór witaminy D podobno daje objawy "stawowe". Niedoczynność zresztą też.

        Nie zgadzam się z punktami:
        2., 3., 4., 5., 6 (za mało badań).
        Punkt 7. jest ok, tyle, że obniżenie TSH jest ważne, a najważniejsze jest uregulowanie hormonów tarczycy.
        • kromlek Re: Wizyta u innego endo - zaskoczenie 15.04.10, 09:49
          Cześć! Dzięki za odpowiedź.
          > Czy byłeś ze swą Lubą w gabinecie? smile
          Oczywiście, ja jestem główną siłą wiedzozdobywczą wink w tej niedoczynności.
          > "Ogólnie strach było jej zadawać
          > pytania, bo bardzo się denerwowała, wyglądało na to, że odbierała je
          > jako próby podkopywania jej autorytetu... "

          >
          > M.in. po tym można poznać nie najlepszego lekarza.
          Odniosłem wrażenie, że ta pani ma problemy bardziej ze sobą, niż z nami, a
          najlepszym dla niej pacjentem byłby ktoś, kto diagnozę przyjmuje bezkrytycznie,
          kiwając potakująco głową.
          Miałem chęć jej coś powiedzieć niemiłego, tym bardziej, że pewnie już się u niej
          nie pokażemy, ale trochę brało mnie współczucie dla niej, jak dla każdego
          człowieka, który ma umysł zamknięty na innych i na inne podejście, niż swoje, do
          jakiegoś zagadnienia.

          > "Pytałem o reumatoidalne zapalenie stawów, bo reumatolodzy nie mogą
          > sobie za bardzo poradzić z problemami żony ze stawami, ale
          > powiedziała tylko, że to nie jej działka. "

          >
          > Niedobór witaminy D podobno daje objawy "stawowe". Niedoczynność zresztą też.
          >
          Sprawdzimy witaminę D, o ile się da.

              • harmoniak Re: Wizyta u innego endo - zaskoczenie 15.04.10, 10:26
                Zgadzam się z Junkersicą. Dziwny jesteś.

                Gratulacje! smile


                Hmm... tak sobie myślę, czy masz jakieś przemyślenia wokół tematu: "osoba chora na niedoczynność i reakcje rodziny". Brak zrozumienia wobec chorych jest niestety częsty, już o tym wspominałam wcześniej.
                • kromlek Re: Wizyta u innego endo - zaskoczenie 15.04.10, 13:02
                  > Zgadzam się z Junkersicą. Dziwny jesteś.
                  >
                  > Gratulacje! smile
                  Gdzie wiele kobiet, tam niedaleko do plotkowania... winkwink. Ale dzięki (chyba) wink.

                  > Hmm... tak sobie myślę, czy masz jakieś przemyślenia wokół tematu: "osoba chora
                  > na niedoczynność i reakcje rodziny". Brak zrozumienia wobec chorych jest niest
                  > ety częsty, już o tym wspominałam wcześniej.
                  Można by długo i dużo o tym, ale tak w skrócie moje odczucia.
                  Podstawowe założenia, które muszą rozumieć i spełniać obie strony (chory i
                  zdrowi członkowie rodziny), aby dało się w miarę szczęśliwie żyć z chorobą: :
                  1. Zdrowi nigdy nie będą w pełni wiedzieli jak czuje się chory i co za tym
                  idzie, nie mają szans, żeby w pełni zrozumieć, co i jak on czuje.
                  2. Aby zdrowi choć w części mogli zrozumieć sytuację chorego, chory musi zdobyć
                  się na wysiłek wytłumaczenia zdrowym swojej sytuacji.
                  3. Zdrowi muszą wykonać olbrzymią i długotrwałą pracę poznawania chorego (który
                  staje się praktycznie przez chorobę innym człowiekiem), zarówno w sferze
                  fizycznej jak i mentalnej, konieczne jest aby zdrowi dobrze znali teorię choroby.
                  4. Nieodzowna jest wzajemna wyrozumiałość i zrozumienie, że druga strona może
                  czegoś nie rozumieć. Nie mówię, że non stop, każdy ma słabsze dni, ale od czasu
                  do czasu każda ze stron musi poczuć, że jest rozumiana przez drugą.

                  Dla mnie bardzo przydatna jest wiara w to, że cokolwiek się dzieje, to tylko po
                  to, żeby kiedyś było lepiej. Ogólnie chodzi o wiarę, że idziemy ku lepszemu, że
                  ktoś lub coś tak tutaj wszystko poukładał, że jeśli będziemy tylko wierzyć i
                  działać najlepiej jak potrafimy, to okaże się, że rzeczywiście wszystko się uda
                  i problemy były tylko po to, aby wyprowadzić nas na ocean szczęścia (czasem
                  podniosłe określenia najlepiej oddają sens tego, co chce się powiedziećwink ).
    • kromlek Po 2,5 tygodnia Letroxu pogorszenie? 23.04.10, 11:35
      Witam!

      Dziś zrobiliśmy ferrytynę, B12, D3 25OH, magnez, jonogram z wapniem (wapń,
      potas, sód) oraz wapń ogólny. Oj, zabolało wydanie 130 zł, ale mam nadzieję, że
      się opłaci wink. Wyniki za 3 dni, D3 za 3 tygodnie.
      Przy okazji dobra rada, aby pytać o ceny w różnych laboratoriach, D3 25OH
      znalazłem w cenach 60-150, ferrytynę 15-30, B12 15-30.

      O ile po 2 tygodniach Letroxu wszystko było ok, samopoczucie jakby trochę lepiej
      (mniej zaparć, lepiej z psychiką), w każdym razie żadnych efektów ubocznych, tak
      po kolejnych kilku dniach już nie jest tak kolorowo. Żona jest coraz bardziej
      senna, już około 16-17 może iść spać, choć na szczęście budzi się koło 20 wink na
      2 godzinki. Dodatkowo doszło także wrażenie szybkiego bicia serca oraz kłucia w
      okolicy krzyża, a nawet troszkę niżej wink. Dziś nad ranem do tego doszły kurcze
      łydek, a po uporaniu się z nimi sposobem sportowym, nadeszło mrowienie stóp,
      które po jakimś czasie przeszło samo.

      Bardzo proszę o podzielenie się doświadczeniami, co takie objawy mogą oznaczać
      przy ich braku przez pierwsze 2 tygodnie leczenia. Proszę zadawać pytania, o ile
      coś napisałem niejasno.
      • junkersica Re: Po 2,5 tygodnia Letroxu pogorszenie? 23.04.10, 16:43
        Czytałam, że to bardzo częste. Kilka dni ozdrowienia, a potem zdaje się być
        gorzej. Nie martwcie się tym. Może to znak, żeby zwiększyć dawkę, bo organizm
        jest tak szczęśliwy, że ktoś mu odciążył tarczycę, że prosi o więcej. Hormon
        powinien dopchać się do tkanek, a na razie uzupełnia codzienne braki.

        Pozdrawiam, junkersica.
      • harmoniak Re: Po 2,5 tygodnia Letroxu pogorszenie? 24.04.10, 09:27
        Takie objawy pojawiają się często przy zwiększaniu/wprowadzaniu dawki. Nie każdy
        je ma i z moich obserwacji wynika, że zależy to od tego, jak duża była
        niedoczynność w momencie rozpoczęcia leczenia. Im większa, tym większe
        dolegliwości. Mała niedoczynność to prawie żadne dolegliwości.

        Trzeba wytrzymać, zostawić dawkę i ponowić badania hormonów po odpowiednim
        czasie (4-6 tygodni po zmianie/wprowadzeniu dawki).

        Czekamy na wyniki smile
      • kromlek Re: Po 2,5 tygodnia Letroxu pogorszenie? 25.04.10, 22:40
        >Dodatkowo doszło także wrażenie szybkiego bicia serca oraz kłucia w
        > okolicy krzyża, a nawet troszkę niżej wink. Dziś nad ranem do tego
        doszły kurcze
        > łydek, a po uporaniu się z nimi sposobem sportowym, nadeszło
        mrowienie stóp,
        > które po jakimś czasie przeszło samo.

        Te sercowe objawy to chyba przejściowe, ewentualnie po magnezie
        przeszło, bo i mrówki i kurcze z łydek odeszły, były jednorazowo.
        Ale z samego tego powodu nie pisałbym osobnego posta wink. Chodzi o
        ból kręgosłupa, który pojawił się w pośladku i promieniuje na całą
        nogę. Wygląda to jak jakaś rwa kulszowa, ale do tej pory nie było
        objawów. Zbieg okoliczności, że akurat zaczęliśmy stosować Letrox?

        I druga sprawa, że doradzacie pozostawienei lub zwiększenie dawki.
        No i dylemat: podnosić o 12,5, zostawiać?


        Dzięki wielkie za odpowiedzi.
        • eli_1 Re: Po 2,5 tygodnia Letroxu pogorszenie? 28.04.10, 14:07
          Z osobistych doświadczeń:
          1. przeciwciała: miałam badane 3 razy, w 2004 b wysokie, w 2008 nie
          ma, w 2009 są, niezbyt wysokie. To a propos swietrdzenia lekarza, że
          "jak już raz są, to nie znikną".

          2. samopoczucie na początku.
          W pierwszym miesiącu brania euthyroksu 25 miałam dwa kryzysy, chyba
          w 2 i 4 tygodniu. Objawy niedoczynności paradoksalnie nasiliły się.
          Wydaje mi się, że przyjmowanie typrosyno trochę zwolniło pracę
          tarczycy, a organizm nie miał jeszcze zapasów hormonów, stąd
          chwilowe zwiększenie się niedoborów. Od 5-6 tygodnia było coraz
          lepiej.

          3.
          > I druga sprawa, że doradzacie pozostawienei lub zwiększenie dawki.
          > No i dylemat: podnosić o 12,5, zostawiać?
          Odpowiadam jako nielekarz. Na podstawie osobistego doświadcznie nie
          zwiekszałabym, łatwo wpaść w nadczynność polekową, to nie jest
          przyjemne (i wcale się nie chudniewink). Chociaż Twoja żona ma niższy
          poziom hormonów niż ja tuż przed rozpoczęciem leczenia, i moje
          doświadczenie może się nie stosować. Ale chyba jednak lepiej
          wymęczyć się 4 tyg (jeśli jest się b. niecierpliwym) aż się poziom
          hormonów ustabilizuje, zrobić badania kontrolne i zwiększać dalej).

          4.
          > Chodzi o
          > ból kręgosłupa, który pojawił się w pośladku i promieniuje na całą
          > nogę. Wygląda to jak jakaś rwa kulszowa, ale do tej pory nie było
          > objawów. Zbieg okoliczności, że akurat zaczęliśmy stosować Letrox?

          Mam dyskopatię lędźwiową i w przeszłości epizody rwy kulszowej. Od
          czasu suplementacji tyroksyną kręgosłup jakoż przestał dolegać,
          zniknęlo też dużo innych dolegliwości stawowych. Na kręgosłup mogła
          mieć też wpływ suplementacja wit B12 prawie od początku leczenia
          tyroksyną. W każdym razie podawanie Letroxu nie powinno zwiększać
          dolegliwości związanych z kręgosłupem. Może ew. początek jego
          podowania i chwilowe zwiększenie się niedoczynności.
          • kromlek Re: Po 2,5 tygodnia Letroxu pogorszenie? 29.04.10, 09:25
            Bardzo dziękuję za odpowiedź. Taka wiedza z własnego doświadczenia jest bezcenna
            dla tych, którzy dopiero uczą się żyć i chorować z niedoczynnością.

            > 2. samopoczucie na początku.
            > W pierwszym miesiącu brania euthyroksu 25 miałam dwa kryzysy, chyba
            > w 2 i 4 tygodniu. Objawy niedoczynności paradoksalnie nasiliły się.
            > Wydaje mi się, że przyjmowanie typrosyno trochę zwolniło pracę
            > tarczycy, a organizm nie miał jeszcze zapasów hormonów, stąd
            > chwilowe zwiększenie się niedoborów. Od 5-6 tygodnia było coraz
            > lepiej.
            My na razie zaliczyliśmy kryzys w 3 tygodniu, teraz jakby lepiej. Zobaczymy, co
            zmieni wsparcie selenowożelazowobedwanaściowe.

            > 3.
            > > I druga sprawa, że doradzacie pozostawienei lub zwiększenie dawki.
            > > No i dylemat: podnosić o 12,5, zostawiać?
            > Odpowiadam jako nielekarz. Na podstawie osobistego doświadcznie nie
            > zwiekszałabym, łatwo wpaść w nadczynność polekową, to nie jest
            > przyjemne (i wcale się nie chudniewink). Chociaż Twoja żona ma niższy
            > poziom hormonów niż ja tuż przed rozpoczęciem leczenia, i moje
            > doświadczenie może się nie stosować. Ale chyba jednak lepiej
            > wymęczyć się 4 tyg (jeśli jest się b. niecierpliwym) aż się poziom
            > hormonów ustabilizuje, zrobić badania kontrolne i zwiększać dalej).
            Też doszedłem do takiego wniosku, na razie zostaliśmy na 50. Niedługo miną 4
            tygodnie, później jeszcze 1-2 i zrobimy badania.

            > 4.
            > > Chodzi o
            > > ból kręgosłupa, który pojawił się w pośladku i promieniuje na całą
            > > nogę. Wygląda to jak jakaś rwa kulszowa, ale do tej pory nie było
            > > objawów. Zbieg okoliczności, że akurat zaczęliśmy stosować Letrox?
            >
            > Mam dyskopatię lędźwiową i w przeszłości epizody rwy kulszowej. Od
            > czasu suplementacji tyroksyną kręgosłup jakoż przestał dolegać,
            > zniknęlo też dużo innych dolegliwości stawowych. Na kręgosłup mogła
            > mieć też wpływ suplementacja wit B12 prawie od początku leczenia
            > tyroksyną. W każdym razie podawanie Letroxu nie powinno zwiększać
            > dolegliwości związanych z kręgosłupem. Może ew. początek jego
            > podowania i chwilowe zwiększenie się niedoczynności.
            Jesteśmy dopiero na początku leczenia, ból był silny w 3 tygodniu Letroxu i
            pojawił się wraz z powrotem objawów niedoczynności/anemii, więc mam nadzieję, że
            minie, zresztą już jest dużo lepiej (zminiejszającemu się bólowi towarzyszy
            osłabienie objawów niedoczynności, więc to chyba jest rzeczywiście jakoś
            powiązane, będziemy obserwować).
    • kromlek Wyniki z 23.04.2010 (po 2,5 tygodnia Letroxu) 26.04.10, 21:46
      Magnez 2,02 (1,58-2,55) 45%
      Wapń całkowity 9,16 (8,4-10,2) 42%
      Na(Sód) 140 (135-153) 28%
      K(Potas) 4,1 (3,5-5,3) 33%
      Ca++ (Wapń zjonizowany) 1,28 (1-1,3) 93%

      Ferrytyna 8,7 (13-150) 35% poniżej normy
      Witamina B12 275,1 (191-663) 18%

      Dopiszę jeszcze objawy, jakie żona miała na dzień robienia wyników
      po początkowej dwutygodniowej zwyżce formy (test forumowy na
      niedoczynność 40 punktów, więc napiszę tylko te najważniejsze):
      -zmęczenie większe niż przed włączeniem Letroxu
      -wypadanie włosów
      -senność
      -opuchlizna, szczególnie stóp
      -ból kręgosłupa od pośladka aż do stopy, jednorazowe mrowienie stopy
      i kurcze łydki

      Odnośnie wyników i objawów nie piszę mojej interporetacji, chciałbym
      poznać Wasze zdanie i porównać z moimi domysłami. Co oznacza tak
      wysoki wapń zjonizowany, powinniśmy się martwić potasem i/lub sodem?

      Napiszę jedynie, że przyszło mi do głowy, że pogorszenie objawów w
      porównaniu z okresem przed leczeniem może wynikać z tego, że po
      otrzymaniu FT4 organizm rzucił się do przetwarzania go w FT3,
      zużywając marne zapasy potrzebnych katalizatorów, które do tej pory
      nie były na ten cel zużywane. Po wyczerpaniu zapasów objawy się
      pogorszyły, bo nie dość, że wróciły pełne objawy niedoczynności (Ft4-

      >FT3 nie działa), to jeszcze doszły wzmocnione objawy anemii.

      Jutro idę do lekarza, rejestruję żonę, a wybiorę się osobiście.
      Facet jest do rzeczy, tylko trzeba wiedzieć o czym mówić. Zamierzam
      go przekonać do przepisania mocnego żelaza (podpowiecie jakiego?)
      oraz B12 (wynik w "normie", więc mogą być problemy, dlatego idę
      osobiście ). Powinienem też prosić go o selen? Jeśli tak to jaki
      (jeśli potrzeba recepty)? Póki co przygotowuję sobie na piśmie
      argumenty na jutro .

      Czekam na Wasze porady.
        • stapelia Re: Wyniki z 23.04.2010 (po 2,5 tygodnia Letroxu) 27.04.10, 10:29
          z tym magnezem jest podobnie jak z żelazem. To co badamy to magnez z krwi a jego
          we krwi pływa 1%, cała reszta jest w tkankach. Tak więc badanie magnezu nie ma
          większego sensu bo i tak nie pokazuje czy są braki czy nie. dzienne
          zapotrzebowanie na magnez to ok 300mg (przeciętna tabletka ma 50 więc trochę
          trzeba się tego nałykać)
          wapniem zjonizowanym nie ma co się przejmować - jakby był ponad normę mogło by
          świadczyć o jakimś problemie z przysadką, ale tak jak jest jest git!
      • kromlek Re: Wyniki z 23.04.2010 (po 2,5 tygodnia Letroxu) 27.04.10, 21:00
        > Magnez 2,02 (1,58-2,55) 45%
        > Wapń całkowity 9,16 (8,4-10,2) 42%
        > Na(Sód) 140 (135-153) 28%
        > K(Potas) 4,1 (3,5-5,3) 33%
        > Ca++ (Wapń zjonizowany) 1,28 (1-1,3) 93%
        >
        > Ferrytyna 8,7 (13-150) 35% poniżej normy
        > Witamina B12 275,1 (191-663) 18%
        >
        > Jutro idę do lekarza, rejestruję żonę, a wybiorę się osobiście.
        > Facet jest do rzeczy, tylko trzeba wiedzieć o czym mówić.

        Tak jak pisałem, lekarz bardzo sensowny. Napisałem sobie kartkę A4
        argumentów za przepisaniem B12 i żelaza. Tymczasem facet stwierdził
        od razu, że on się nie zna i chętnie dowie się ode mnie więcej o
        Hashimoto i niedoczynności, bo on jest tylko rodzinnym,
        niewyspecjalizowanym w endokrynologii. Trochę mu więc opowiedziałem,
        ze szczególnym naciskiem, że dąży się do połowy normy ferrytyny i
        B12. Zgodził się, że to jest najważniejsze, ale wspólnie uznaliśmy,
        że oszczędzimy pupę żony i tylko B12 będzie w zastrzykach, a żelazo
        standardowo tabletki, zobaczymy jak wpłynie na ferrytynę.

        Nie wiem tylko, czy dawkowania są prawidłowe dla niedoczynności i
        Hashimoto, bo lekarz zaproponował:
        1. Jeden raz w tygodniu przez 10 tygodni zastrzyk B12 1mg/2ml, czyli
        ta mocniejsza. Jako alternatywę zaproponował Milgamma N, niestety
        nierefundowany (kombinacja witamin z grupy B, w tym, o ile dobrze
        wyczytałem w składzie również 1mg/2ml B12), Milgamma zawiera środek
        znieczulający, żeby pupa nie bolała tak bardzo. Pytanie czy raz na
        tydzień to nie za mało B12 1000 to nie za mało.
        2. Tardyferon, jako, że z jego doświadczenia lepiej się wchłania,
        niż SD, 3x1 dziennie. Przy okazji pytanie czy nie brać 4x1 lub 2x2
        chyba przedawkować póki co się nie da, bo ferrytyna ma spore
        możliwości do wzrostu wink.
        3. Magnez + potas zalecał brać, twierdząc, że magnez wysoki(pod
        górną granicą) jest ok.
        4. Resztę badań uznał za zadowlającą.
        • junkersica Re: Wyniki z 23.04.2010 (po 2,5 tygodnia Letroxu) 27.04.10, 21:28
          Gratuluję smile
          Właśnie dziś mojego męża dopadła rwa kulszowa, która ma ten
          pozytywny aspekt, że uzupełni w końcu (bo nie chciał mnie słuchać a
          mial poniżej normy) B12 - dostał właśnie milgammę 2ml. Reszta składu
          to B1 i B6. Wydaje mi się, ze nie zaszkodzi - taki B complex np.
          przez kilka dni to chyba OK smile Koszt 21 zł, więc nie tak dużo.
          Co do dawkowania B12, ja brałam 1mg co drugi dzień, ale zalecone
          miałam codziennie.
          Tardyferon - sprawdź na ulotce jak jest dawka maxymalna i czy żona
          będzie dobrze reagować na lek, jeśli tak, to OK.
          • kromlek Re: Wyniki z 23.04.2010 (po 2,5 tygodnia Letroxu) 27.04.10, 22:05
            Witaj! dzięki za wszystkie wpisy w moim wątki, są dla mnie niezwykle
            cenne.

            > Koszt 21 zł, więc nie tak dużo.
            > Co do dawkowania B12, ja brałam 1mg co drugi dzień, ale zalecone
            > miałam codziennie.
            21 niby niedużo, ale za 5 zastrzyków, za 10 to już 42 wink. A miałaś
            10 tylko? Jaki był efekt? Może my zrobimy 2 na tydzień...

            > Tardyferon - sprawdź na ulotce jak jest dawka maxymalna i czy żona
            > będzie dobrze reagować na lek, jeśli tak, to OK.
            Sprawdzimy jutro, jak będziemy mieli lekarstwo.

            Zamawiam też Chela-Selen z Olimpu.

            Przy okazji dygresja. Na stronie www.doz.pl można zamawiać lekarstwa
            nawet na receptę po cenie średnio 20% niższej, niż w tradycyjnej
            aptece. Jeśli masz jedną z aptek z sieci DOZ w okolicy, możesz sobie
            odbierać lekarstwa osobiście, czyli dokładnie jak przy normalnym
            kupowaniu lekarstw, ale np.: za Milgamma zamiast 21 zł zapłacisz
            17,5 zł. Zamawiane dotychczas przeze mnie lekarstwa zawsze były do
            odbioru do 24 godzin od złożenia zamówienia.
        • harmoniak B12 27.04.10, 21:54
          Mam prośbę. O ile masz czas, może wpisałbyś do tego wątku:

          forum.gazeta.pl/forum/w,94641,109546713,109546713,B12_woda_tabletki_i_zastrzyki_badania.html
          rady jak przekonać lekarza do zastrzyków?
          • kromlek Re: B12 29.04.10, 10:31
            Tak naprawdę nie mam nic do dodania ponad to, co napisałem we wcześniejszym
            poście. Kluczem do sukcesu była chęć lekarza do nauczenia się, jak to jest z tym
            Hashimoto. Po tym można poznać ludzi, którzy są "wielcy duchem" wink.
            Tak naprawdę nie musiałem się więc bardzo starać czy przekonywać. Moja argumentacja:
            1. Dla choroby Hashimoto i niedoczynności dolna norma B12 powinna być dużo
            wyżej, niż standardowo. W tych chorobach powinno się dążyć do conajmniej 50%
            standardowej normy.
            2. Wspomniałem, że te informacje mam z anglojęzycznych artykułów wink i
            wieloletnich doświadczeń chorych.
            3. Ze względu na niską wartość B12 nie ma niebezpieczeństwa przekroczenia górnej
            granicy normy, a warto spróbować, czy samopoczucie nie będzie lepsze przy
            odejściu od dolnej granicy.
            4. W niedoczynności i przyjmowaniu syntetycznych hormonów B12 jest bardzo ważna
            ze względu na przemianę nieaktywnego FT4 przyjmowanego w postaci Letroxu w
            aktywny FT3.

            I to tyle, nie miałem żadnego problemu z uzyskaniem recepty.
            Jeśli uważasz, harmonijko wink, że warto to zamieścić w jakimś temacie z poradami,
            to upoważniam Cię do nieograniczonego kopiowania wink.
        • kromlek Kolejna wizyta u internisty 04.05.2010 05.05.10, 08:24
          Żona była u internisty. Facet już bez żadnych problemów przepisał Tardyferon i
          B12, powiedział, że mamy stosować jak uznamy za stosowne, aby wejść w normy
          odpowiednie dla Hashimoto, bo mamy większą wiedzę na temat choroby, niż on.
          Normalnie lekarz idealny wink - doradzi, gdzie trzeba, a gdzie trzeba pozostawia
          decyzję pacjentowi. Sytuacja obecnie wygląda następująco:

          1. Niestety po 4 tygodniach Letroxu 50 wciąż mamy problem z puchnięciem całego
          ciała, nerki mamy sprawdzone, stawy to raczej nie są, bo całe ciało, w tym
          twarz, puchnie. Waga stoi w miejscu, podejrzewam, że także przez zatrzymywanie
          wody. Dostaliśmy lek na odcedzenie wink tej wody. Zobaczymy, jaki będzie efekt.
          Puchnięcie nasila się wieczorami. Czy ewentualne problemy insulinowe mogą
          powodować puchnięcia?
          2. Lekarz kazał sprawdzić ferrytynę po miesiącu brania Tardyferonu, powiedział,
          że nie trzeba robić przerwy pomiędzy braniem Tardyferonu a badaniami. Czy
          rzeczywiście warto robić badania już po miesiącu, jeśli ferrytynę mieliśmy 7,8
          przy normie 10-150? I czy rzeczywiście w trakcie brania żelaza jest sens robić
          badanie ferrytyny i wynik będzie reprezentatywny? Póki co mamy receptę na 120
          tabletek , więc na 2 miesiące wystarczy. Obecnie żona zajada 3 tabletki
          dziennie, poza niewielkimi zaparciami negatywnych objawów nie ma. Może więc
          zostać przy 3 tabletkach dziennie przez 2 miesiące?
          3. B12 w zastrzykach postanowiliśmy brać 2 razy w tygodniu, jako kompromis
          pomiędzy zapotrzebowaniem, a kondycją pupy. Mamy 25 zastrzyków. Część z nich
          będziemy brać później raz na 2 tygodnie/miesiąc jako uzupełnienie. Po ilu
          zastrzykach radzicie zrobić wynik B12? Jaką przerwę zrobić pomiędzy zakończeniem
          serii "2 razy na tydzień", a zrobieniem badań?
          4. Zastanawiam się po jakim czasie brania Letroxu powinniśmy sprawdzić FT3 i
          FT4. Bierzemy Letrox 50 od początku leczenia(4 tygodnie) i nie wiemy, czy to
          dawka odpowiednia, jaka jest przemiana, tak na czuja suplementujemy ferrytynę,
          B12 i selen, nie wiedząc, jaka jest przemiana, choć fakt, że Ferrytyna i B12
          wyszły niskie. Dobrze myślę, żeby nie czekać tych 6 tygodni, tylko sprawdzić
          hormony tak do 5 tygodnia od wprowadzenia Letroxu?
          • harmoniak Re: Kolejna wizyta u internisty 04.05.2010 05.05.10, 09:18
            Idealny mąż, idealny lekarz, wszystko pasuje big_grin

            1. (...) Puchnięcie nasila się wieczorami. Czy ewentualne problemy insulinowe mogą powodować puchnięcia?


            Nie wiem.

            2. Lekarz kazał sprawdzić ferrytynę po miesiącu brania Tardyferonu, powiedział,
            że nie trzeba robić przerwy pomiędzy braniem Tardyferonu a badaniami.


            Poczytaj forum.gazeta.pl/forum/w,94641,106042342,106110647,Re_Moje_wyniki.html

            Uważam, że możecie spokojnie poczekać 2 miesiące.


            Jaką przerwę zrobić pomiędzy zakończeniem
            serii "2 razy na tydzień", a zrobieniem badań?


            Ja zrobiłam po miesiącu od zakończenia zastrzyków. Trzeba pamiętać, że po tak krótkim czasie wynik będzie zafałszowany.

            4. Zastanawiam się po jakim czasie brania Letroxu powinniśmy sprawdzić FT3 i
            FT4.


            Wyniki można zrobić już po 4 tygodniach, ale jeśli można, to warto poczekać przynajmniej 5 tygodni. Czyli możecie robić badania, a nawet powinniście.


            Chorujecie razem, badacie się razem. Uroczo big_grin
      • kromlek Re: Wyniki z 23.04.2010 - witamina D i USG 06.05.10, 21:04
        Odebrałem dziś wynik witaminy D3:
        19,32(26%) ng/ml przy normach 11,1-42,9

        Nie wiem, czy mówi on, że należy sztucznie zażywać witaminę D czy
        tylko, żeby więcej siedzieć na słońcu wink, a może po prostu jest ok,
        bo już czasem łapię się na tym, że podejrzewam każdy wynik mniejszy,
        niż środek normywink.

        Przy okazji wpiszę też opis ostateniego USG(kwiecień 2010) - pani
        doktor stwierdziła, że USG typowo wskazuje na Hashimoto. Ale co
        wskazuje na Hashimoto w tym opisie? Może mi podpowiecie:
        "Tarczyca prawidłowej wielkości o wymiarach płata prawego
        45mmx18mmx18mm, obj,6,9 ml, płata lewego 45mmx17mmx17mm, obj.6,6ml.
        Objętość tarczycy około 16ml - norma do 18ml. Struktura echa płatów
        nieco zdezorganizowana, ale bez zmian ogniskowych. Tchawica
        nieprzemieszczona. Z danych klinicznych i USG: DGN: MORBUS HASHIMOTO
        (dodatnie p/ciała anty TPO i anty TG)."

        I jeszcze jedno pytanie, jak ona policzyła objętość poszczególnych
        płatów??? I jak obliczyła objętość całej tarczycy??? Czytałem kilka
        interpretacji forumowiczów wielkości płatów w odniesieniu do
        wielkości tarczycy i sumujecie po prostu płaty i to jest według Was
        wielkość tarczycy. To o co chodzi z tym opisem USG? wink
    • kromlek Re: Jaki to typ niedoczynności (interpretacja wyn 11.05.10, 21:00
      Witam!

      Walę od razu z grubej rury i pytam - dlaczego??? wink Dlaczego takie
      wyniki i co się stało z branym przez 5 tygodni T4?

      FT4 0,99(11%) norma 0,9-1,7
      FT3 2,69(6%) norma 2,57-4,43
      TSH 1,22 norma 0,27-4,2

      Poprzednie wyniki sprzed około 6 tygodni (bez Letroxu):
      TSH - 1,98 norma 0,4-4,0
      FT3 - 2,5(29%) norma 1,8-4,2
      FT4 - 0,9(9%) norma 0,8-1,9

      Jak widać TSH spadło, FT3 spadło sporo a FT4 praktycznie bez zmian.
      Jasnym jest, że dawka Letrox jest za mała, tylko wyjaśnijcie mi, co
      stało się z hormonami T4 przyjmowanymi w Letrox 50. Zostały "zużyte"?

      No i kluczowa wątpliwość, do ilu zwiększyć Letrox? Do 75, do 100 a
      może 87,5? Przypomnę, że po wprowadzeniu z marszu Letroxu 50 (bez
      przechodzenia przez dawki pośrednie) żona nie miała praktycznie
      żadnych objawów szoku hormonalnego.

      Od 2 tygodni żona bierze zastrzyki B12 1000 2 na tydzień oraz 3
      tabletki dziennie Tardyferonu plus selen. Niestety objawy
      niedoczynnościowo-anemiczne nadal są, te najpoważniejsze:

      - ospałość, choć z tym jakby lepiej, taka sinusoida, kilka dni
      lepszych, kilka gorszych
      - kłopoty pamięciowo-kojarzeniowe
      - zmęczenie
      - puchnięcie jelitowo-żołądkowe
      - puchnięcie twarzy, palców

      Są i pozytywy:
      - lepsza skóra, nie taka sucha jak kiedyś
      - lepszy nastrój

      Kusi mnie, żeby iść na całość i już od jutra zalecić żonie setkę wink
      Letroxu oczywiście.
      • harmoniak Wyniki maj 11.05.10, 21:24
        Setkę mówisz? big_grin

        Wyniki mają inne normy, więc trzeba je raczej porównywać w sposób pobieżny. FT4
        rzeczywiście jest niskie, ale pojawiła się dobra tendencja: FT4 jest już wyższe
        od FT3.

        Co się stało z przyjmowanymi hormonami? Kto wie? Większość pewnie trafiła do
        tkanek i we krwi nie pozostało już dużo. To znak, że dawkę trzeba zwiększyć.

        Proponuję dawkę 75 przez 2 tygodnie, a potem może 87.5? Może 100? Wszystko
        zależy od samopoczucia na wyższej dawce. Najpierw trzeba się "zapoznać" z dawką
        75
        • kromlek Re: Wyniki maj 12.05.10, 12:28
          > Wyniki mają inne normy, więc trzeba je raczej porównywać w sposób pobieżny.
          No tak, ale po to mamy procenty?wink

          > Co się stało z przyjmowanymi hormonami? Kto wie? Większość pewnie trafiła do
          > tkanek i we krwi nie pozostało już dużo.
          Dziś byłem u internisty, twierdził, że hormony tarczycy nie odkładają się w
          tkankach... tylko przekazuję jego słowa, nie czytałem jak to jest naprawdę.

          > Gratuluję lepszego nastroju smile
          Dziękujemy bardzo. Między lepszym a dobrym niestety jeszcze duża różnica wink.

          Internista powiedział mi jeszcze dziś, że ma oprócz żony 3 pacjentki z Hashimoto
          i słabą ferrytyną. Podobno 2 z nich przy w miarę dobrym B12 po 2 miesięcznej
          przerwie od suplementacji żelaza miały 2-3 razy przekroczone żelazo we krwi,a
          ferrytyna nadal biedna. Dlaczego? Dlaczego przede wszystkim tak wysoki poziom we
          krwi? I czy to jest groźne?
      • kromlek FT3 i FT4 niskie na Letrox 50 - przyczyna? 14.05.10, 08:15
        kromlek napisał:

        > Dlaczego takie
        > wyniki i co się stało z branym przez 5 tygodni T4?
        >
        > FT4 0,99(11%) norma 0,9-1,7
        > FT3 2,69(6%) norma 2,57-4,43
        > TSH 1,22 norma 0,27-4,2
        >
        > Poprzednie wyniki sprzed około 6 tygodni (bez Letroxu):
        > TSH - 1,98 norma 0,4-4,0
        > FT3 - 2,5(29%) norma 1,8-4,2
        > FT4 - 0,9(9%) norma 0,8-1,9
        >
        > Jak widać TSH spadło, FT3 spadło sporo a FT4 praktycznie bez
        > zmian.

        Myślałem nad tymi dziwnymi dla mnie wynikami i w końcu wymyśliłem coś, co wydaje
        się oczywiste.

        1. TSH spadło, co oznacza, że przysadka odpuszcza tarczycy, tarczyca produkuje
        mniej hormonów.
        Czy ten wniosek jest słuszny?

        2. Jeśli tak, to pytanie, dlaczego jest gorzej, niż przed Letroxem? Czy to, że
        od razu wprowadziliśmy dawkę Letrox 50 od początku leczenia, mogło wprawić w
        szok przysadkę, która zareagowała panicznie, obniżając TSH zbyt mocno?

        3. Czy przysadka wobec tego uznaje, że właściwym dla żony poziomem hormonów
        tarczycy jest to, co wyszło w badaniu bez Letroxu, czyli FT4 10%, FT3 25%, a
        jeśli te poziomy się zwiększają poprzez hormony syntetyczne, to trzeba obniżyć
        hormony naturalne tarczycy?

        4. Czy przysadka po początkowym szoku przyzwyczai się i nie będzie protestować
        przeciw wyższym hormonom?

        5. Czy powinniśmy uczyć powoli przysadkę nowych poziomów tarczycy poprzez
        powolne zwiększanie Letroxu czy jednak trzeba dążyć do TSH zerowego, tak aby
        przysadka ostatecznie nie miała możliwości obniżania poziomu naturalnych
        hormonów tarczycy, a co za tym idzie, pozostać praktycznie na hormonach
        syntetycznych? Z tego, co czytałem w którymś wątku, Hashi-tess jest na TSH
        prawie zerowym i chyba czuje się dobrze wink.

        > Jasnym jest, że dawka Letrox jest za mała, tylko wyjaśnijcie mi, co
        > stało się z hormonami T4 przyjmowanymi w Letrox 50.
        > Zostały "zużyte"?
        Teraz to już nie jest dla mnie takie jasne, że dawka jest zbyt mała, może jednak
        zbyt duża? Zbyt szybko wprowadzona? I hormony nie zostały zużyte, lecz spadła
        ilość naturalnych, gdy wprowadziliśmy syntetyczne?

        Co teraz robić? Póki co zwiększyliśmy Letrox do dawki 75, ale jestem
        zdezorientowany, po prostu brak mi doświadczenia i nie wiem, czy czegoś nie
        zrobiliśmy źle. Musiałbym przewertować forum i hostorie chorób wielu osób, ale
        na to potrzeba dużo czasu.

        Byłbym wdzięczny forumowiczom, doświadczonym w poruszonej w tym poście kwestii,
        za wypowiedzenie się, ewentualnie proszę o jakieś linki do tematów na forum.
        • eli_1 Re: FT3 i FT4 niskie na Letrox 50 - przyczyna? 15.05.10, 18:20
          > > Jak widać TSH spadło, FT3 spadło sporo a FT4 praktycznie bez
          > > zmian.
          Ft4 trochę jednak wzrosło, TSH zmalało sporo - duża dawka została
          wprowadzona szybko.
          Co do Ft3, miałam je kiedyś badane w odstępie 2-dniowym (laborantki
          zapomniały przy pierwszym o TSH..):
          pierwszy wynik 78,75%, a dwa dni poźniej 49,17% - 30% różnicy, bez
          większej przyczyny. FT4 niewiele się zmieniło 36 i 32%. Nie brałam
          wtedy tyroksyny, nie wiem, czy jej branie powoduje większa
          stabilność poziomu tego hormony - który tylko w 40% jest produkowany
          w tarczycy.

          Co to małego wzrostu FT4. Może warto się zastanowić jednak nad
          suplementacją żelaza, i rozważyć jej odłożenie na później. Napisałam
          w
          wątku
          Ogólnie przyjmowanie żelaza
          tabletkach, nawet trzymając się zalecanych odstępów czasu, zmniejsza
          wchłanianie T4 (euthyroksu/letroksu), trzeba mieć tego świadomość. W
          dużej niedoczynności organizm też nie przyswaja dobrze żelaza i
          kółko się zamyka. Mi i endo i (rozsądny) internista radzili
          najpierw wyrównać poziom hormonów do lepszego poziomu (do tego czasu
          tylko falvit), a dopiero potem większe dawki żelaza
          .

          Ogólnie Ci lekarze sprawiają wrażenie, jakby się znali na tym co
          robią. Np. internista zdiagnozował u mnie Hashi "po wyglądzie" (wagę
          mam normalną), przyszłam na wizytę z czymś zupełnie innym, objerzał
          moje włosy, dłonie, zebrał dokładny wywiad i skierował na badania,
          oprócz tarczycowach także poziomu żelaza, magnezu, wapnia, potasu.
          Takie całościowe podejście. Piszę o tym dlatego, że sam autorytet
          "lekarza" nie wystarcza, mamy tak różnych lekarzy, ze nie zawsze
          trzeba się przejmować tym, co jeden powie. Ten i endo, która cieszy
          się duża popularnością, także na forach tutaj, są dla mnie
          autorytetami.

          > Internista powiedział mi jeszcze dziś, że ma oprócz żony 3
          > pacjentki z Hashimot o i słabą ferrytyną. Podobno 2 z nich przy w
          > miarę dobrym B12 po 2 miesięcznej
          > przerwie od suplementacji żelaza miały 2-3 razy przekroczone
          > żelazo we krwi, a ferrytyna nadal biedna. Dlaczego? Dlaczego
          > przede wszystkim tak wysoki poziom we krwi?

          Może właśnie dlatego, że w zbyt dużej niedoczynności rzeczywiście
          żelazo nie jest przez organizm/tkanki przyswajane, i tylko krąży we
          krwi? Bo wchłaniane z tabletek jak widać u nich jest. A może badanie
          nie było wykonywane po odpowiedniej przerwie w przyjmowaniu żelaza?

          > I czy to jest groźne?
          Przy dużym nadmiarze żelaza chyba tak:
          www.labtestsonline.pl/IronTests.html?page=2
          I artykuł sportowy, mniej medyczny bieganie.pl/?
          show=1&cat=3&id=1364 :
          Niektóre osoby są wrażliwe na jego nadmiar [żelaza]– jest to stan
          objawiający się odkładaniem toksycznych substancji w skórze, stawach
          oraz w wątrobie. Objawy zmęczenie i złe samopoczucie, mogą
          przypominać niedobór żelaza lub przetrenowanie.


          • kromlek Eli_1 - w końcu dziękuję za odpowiedź 01.06.10, 08:07
            Bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź, dużo się napracowałaś, żeby mi to tak
            dokładnie odpisać.

            > > > Jak widać TSH spadło, FT3 spadło sporo a FT4 praktycznie bez
            > > > zmian.
            > Ft4 trochę jednak wzrosło, TSH zmalało sporo - duża dawka została
            > wprowadzona szybko.
            No właśnie, zbyt szybko, no ale jeśli organizmowi T4 było potrzebne, to chyba
            powinien się cieszyć, że dostał, a nie dostrajać się, żeby wyjść na to samo, co
            przed braniem Letroxu? No chyba, że Letrox 50 to rzeczywiście taki szok dla
            organizmu... kolejne zmiany robimy już trochę wolniej, ale coś czuję, że i tak
            TSH sobie spadnie mocno.

            > Co do Ft3, miałam je kiedyś badane w odstępie 2-dniowym (laborantki
            > zapomniały przy pierwszym o TSH..):
            > pierwszy wynik 78,75%, a dwa dni poźniej 49,17% - 30% różnicy, bez
            > większej przyczyny. FT4 niewiele się zmieniło 36 i 32%.
            FT3 jest podobno najbardziej wrażliwy z trójcy tarczycowej, przez co najszybciej
            oddaje zmiany hormonalne, ale też jest najmniej wiarygodny.

            > Nie brałam
            > wtedy tyroksyny, nie wiem, czy jej branie powoduje większa
            > stabilność poziomu tego hormony - który tylko w 40% jest produkowany
            > w tarczycy.
            A gdzie reszta jest produkowana i przez co?

            > Co to małego wzrostu FT4. Może warto się zastanowić jednak nad
            > suplementacją żelaza, i rozważyć jej odłożenie na później. Napisałam
            > w
            > wątku
            > Ogólnie przyjmowanie żelaza
            > tabletkach, nawet trzymając się zalecanych odstępów czasu, zmniejsza
            > wchłanianie T4 (euthyroksu/letroksu), trzeba mieć tego świadomość. W
            > dużej niedoczynności organizm też nie przyswaja dobrze żelaza i
            > kółko się zamyka. Mi i endo i (rozsądny) internista radzili
            > najpierw wyrównać poziom hormonów do lepszego poziomu (do tego czasu
            > tylko falvit), a dopiero potem większe dawki żelaza
            .
            To baaaardzo cenna uwaga, odkąd to przeczytałem ciągle zastanawiam się, czy nie
            odpuścić żelaza tak z miesiąc. Póki co bierzemy wszystko, ale pod koniec czerwca
            badania i jeśli FT4 będzie nadal mizerne, to odstawimy żelastwo.
        • eli_1 Re: FT3 i FT4 niskie na Letrox 50 - przyczyna? 15.05.10, 18:22
          Twoje pytania:
          1: chyba tak.
          2: jak najbardziej.
          3. w sumei ta zmiana TSH nie jest drastyczna. U mnie po 5,5 tygodnia
          na euthyroksie 25 TSH spadło z 3 do 1,6. I bardzo dobrze się wtedy
          poczułam.
          4. niekoniecznie, może być problem z osiągnięciem dobrego
          samopoczucia i odpowiedniego nasycienia hormonami przy zbyt szybkim
          zwiększaniu dawki, i potwierdzającym to dużym spadkiem TSH (moje
          własne doświadczenia i kilka historii na forum Hashimoto).
          5. Czy powinniśmy uczyć powoli przysadkę nowych poziomów tarczycy
          poprzez powolne zwiększanie Letroxu

          tak
          czy jednak trzeba dążyć do TSH zerowego
          NIE!!!! Żona nie miała raka, złośliwych guzków tarczycy - tylko
          wtedy celuje się w bardzo niskie TSH. Ogólnie w Hashimoto celuje się
          z poziomy Ft3, FT4 około połowy normy, lub trochę wyżej, FT4 nie
          mniejsze niż FT3. TSh najlepiej około 1, ale jest tu trochę osób,
          które mają poziomy hormonów ok, a TSH trochę niższe. TSH<0,04 jest
          niekorzystne dla serca i układu krwionośnego, wg pewnych badań
          przedział [0,04;0,4] jest uznawany za bezpieczny
          (wątek)
          Z tego, co czytałem w którymś wątku, Hashi-tess jest na TSH
          prawie zerowym i chyba czuje się dobrze

          Hashi-tess bierze Novo (T4+T3), przy suplementacji T3 poziom TSH
          osiąga takie zerowe wartości. To co napisałam wyżej tyczy się
          suplementacji tylko T4. Niewykluczone, że Twoja żona będzie musiała
          brać też Novo (patrząc na małą różnicę między FT3 a FT4), ale to
          można rozważać po doprowadzeniu FT4 do odpowiedniego poziomu i
          uzupełnienię braku żelaza i B12 pogarszających przemianę T4->T3.

          Co do dawek, nie lubię się wypowiadać, bo to cienki grunt. Ja
          osobiście odstawiłabym żelazo na razie, dawkę zwiększyłabym
          do 62,5, po 4 tygodniach i badania. Bez odstawiania żelaża do 62,5
          na tydzien dwa, potem 75 4 tygodnie i badania (odstawienie żelaza
          może spowodwać duży wzrost ilości wchłanianej tyroksyny). Ale to
          jest to, co zrobiłabym na sobie, biorąc pod uwagę mój organizm i
          znając go trochę. Niekoniecznie może to być dobre dla Twojej żony.
        • kromlek Re: FT3 i FT4 niskie na Letrox 50 - przyczyna? 16.05.10, 02:09
          > > FT4 0,99(11%) norma 0,9-1,7
          > > FT3 2,69(6%) norma 2,57-4,43
          > > TSH 1,22 norma 0,27-4,2
          > >
          > > Poprzednie wyniki sprzed około 6 tygodni (bez Letroxu):
          > > TSH - 1,98 norma 0,4-4,0
          > > FT3 - 2,5(29%) norma 1,8-4,2
          > > FT4 - 0,9(9%) norma 0,8-1,9
          > >
          > > Jak widać TSH spadło, FT3 spadło sporo a FT4 praktycznie bez
          > > zmian.

          Zwracam uwagę, że jednak wartości bezwzględne hormonów FT3 i FT4 się
          podwyższyły. Spadek procentowy wynika tylko i wyłącznie z innych
          norm, zastosowanych w różnych laboratoriach. kolejne badania zrobimy
          już w tym samym laboratorium, więc problem porównywania wyników i
          norm odpadnie.
    • kromlek 01.06.2010 Stan na dziś 01.06.10, 08:34
      Odnośnie dawkowania zrobiliśmy trochę inaczej, niż początkowo planowałem, ale to
      już niestety nie zależy ode mnie, żona podejmuje czasem autonomiczne decyzje...
      w każdym razie, zrobiliśmy tak:
      1 tydzień 75, później 87,5 i tak miało zostać do badań, żona jednak podjęła
      decyzję po kolejnych 10 dniach, żeby brać 100, no i na tej dawce, o ile nie
      będzie jakichś objawów nadczynności, dociągniemy do badań pod koniec czerwca.
      Plan jest taki, żeby w razie nadal słabego FT4 odstawić żelastwo i pozostać na
      tej setce kolejne 4 tygodnie.

      Wiem, że to stąpanie po cienkim lodzie takie zwiększanie dawki, ale też rozumiem
      ją, bo męczy się bardzo i serdecznie ma dość tego puchnięcia rąk, senności,
      ostatnio jelita jakby odpuściły, za to puchnie na wysokości żołądka.
      Podejrzewałem Tardyferon, ale żona mówi, że raczej nie.
      Kiedys miała żołądek przebadany gruntownie i nic nie znaleziono, uznano, że to
      przez nerwy. Nie jestem przekonany do zwalania wszystkiego na nerwicę, ale coś w
      tym jest, że na wakacjach puchnięcia jelitowo-żołądkowe kończą się jak ręką
      odjął, a zaraz po powrocie z wakacji wracają, brzuch jak 7 miesiąc ciąży. Może
      to słońce powoduje, że puchnięcia ustępują???
      Waga tak samo ani drgnie, co trochę spadnie, to zaraz wraca, tak jak by te
      hormony nie wpływały na to zupełnie. W ogóle to jest bardzo mała różnica
      pomiędzy stanem sprzed rozpoczęcia leczenia a obecnie. Minęły 2 miesiące i
      praktycznie zero efektów, włącznie z brakiem reakcji nadczynnościowych na chyba
      dość szybkie dojście do dawki 100.
      Pozostaje chyba uzbroić się w cierpliwość i wierzyć, ze Letrox to nie placebo.
        • kromlek Re: 01.06.2010 Stan na dziś 02.06.10, 23:44
          >Oby takie szybkie zwi
          > ększanie dawki nie miało negatywnych skutków.
          Wgryzłem się w końcu dokładnie w ulotkę Letroxu, wywnioskowałem z
          niej, że i dawka 250 w naszym przypadku określana jest w ulotce jako
          średnia dawka docelowa. Zalecają, aby zacząć brać od 0,5 do 1
          tabletki L50 na początku leczenia, następnie po 2-4 tygodniach
          zwiększyć o kolejne 0,5 do 1 tabletki i tak dalej. Nieświadomie,
          kierując się tylko objawami i samopoczuciem oraz reakcją organizmu
          (a w łaściwie jej brakiem), dawkowaliśmy zgodnie z ulotką. Jak tak
          dalej pójdzie, to za miesiąc skoczymy na 125 i kolejne 25 po
          kolejnych 2 tygodniach.

          > Może żona na wakacjach inaczej je? Albo mniej się stresuje?
          Przeanalizowaliśmy to, jedzenie często mało różni się od tego, co je
          w domu, co do stresu, to w wakacje się odpręża i wypoczywa, dlatego
          stawiam na to.

          Albo jest coś takie
          > go w Waszym mieszkaniu, co jej nie służy? (np. grzybek czy coś).
          No raczej nie, niejednokrotnie nad tym myślałem, bez skutku.

          > 2 miesiące to bardzo krótko. Ja po 2 miesiącach byłam ledwo żywa,
          niestety. Nie
          > musi być tak u Twojej żony, oczywiście.
          2 miesiące to bardzo długo, jeśli z dnia na dzień oczekujesz cudu.
          To chyba najczęstszy błąd i problem chorych rozpoczynających
          leczenie przewlekłej choroby. I ich mężów wink.

          > Na koniec powiem Ci, że nadczynność polekowa może mieć przewagę
          objawów niedocz
          > ynności, więc ciężko ją stwierdzić na podstawie samego
          samopoczucia.

          Będziemy czujni, poza tym badania robimy przepisowo co 4-6 tygodni,
          więc nie zdajemy się jedynie na samopoczucie

          Dzięki za odpowiedź wink.
          • harmoniak Re: 01.06.2010 Stan na dziś 03.06.10, 09:35
            Ulotka Letroxu zapewne prezentuje zdroworozsądkowe dawkowanie, jednak trzeba pamiętać, że to kwestia indywidualna.

            Może trzeba popracować nad sztuką relaksu?
            Np. spacery (trzeba się zmusić), leciutkie pilatesowe ćwiczenia (polecam), joga (Stapelia poleca big_grin), medytacje itp. w ten deseń. Z doświadczenia powiem, że czasami warto zmusić się do wysiłku.

            Mój mąż też swoje przeżył. Ale nawet nie wiesz, jak świetne jest to, że nie szykanujesz swojej żony za to, że choruje. Samo to jest wielką pomocą.
      • kromlek Puchnięcia-po suplementach? 03.06.10, 12:56
        W czasie trwania dwumiesięcznego leczenia na razie najbardziej daje
        się we znaki puchnięcie całych dłoni połączone z bólem środkowych
        stawów palców, tego wcześniej nie było. Zaczęło się to mniej więcej
        4 tygodnie po rozpoczęciu leczenia Letroxem i brania suplementów,
        podejrzewamy suplementy lub Letrox, żona bierze nowe medykamenty
        według takiego harmonogramu (dni robocze):
        6-6.30 - 2xLetrox 50
        8-10 - 1xSelen 200mcg (ChelaSelen)
        16-17 - 1xMilgamma (B12 1000) 2 razy w tygodniu
        20-22 - 3xTardyferon

        Obrzęki są najmocniejsze rano, po nocy, puchnie też twarz i brzuch
        na wysokości żołądka, ale to juz było przed rozpoczęciem leczenia.

        Macie jakieś pomysły, co powoduje takie objawy?
        • julka47 Re: Puchnięcia-po suplementach? 04.06.10, 22:35
          Czy uzyskałeś odpowiedź na pytanie :
          W jaki sposób zbadać poziom jodu ?

          Co do samopoczucia żony podczas wakacji.
          Jeśli ten czas większością spędzacie nad morzem to lepsze
          samopoczucie może związane jest z większą zawartością jodu w
          powietrzu.
          Ja bynajmnie po sobie zauważyłam, że nad morzem lepiej sie czuję,
          przynajmniej nie "puchnę". Może to być również powód braku stresu
          czy gonitwy dnia codziennego. Innymi słowy mówiąc pełen relax =
          lepsze samopoczucie. Ponadto zauważyłam, że pomimo ciągłego
          leniuchowania i większej ilości spożywanego jedzenia - nie tyję.
          Po dwutygodniowym pobycie nad morzem nawet troche chudnę, co
          w "normalności" jest niemożliwością, pomimo wysiłu na siłowni i
          małej ilości jedzenia - tyję.
          Ja bynajmniej zaczynam coraz bardziej się przekonywać do tego abym
          zaczęła brać jod.
          Naczytałam się w necie o objawach przy jego niedoborze (wkleiłam w
          swoim wątku)i bardzo dużo objawów podobnych jest do niedoczynności.
          Czytałam opracowanie, że np. w USA niektóre kobiety aby zachowć
          prawidłowy metabolizm przyjhmują go w dawce 1000 mg, podczas kiedy w
          Polsce za bezpieczne uważa się 200.
          Dziekuję za Twoją obszerną wypowiedź w moim wątku.
          Była bardzo pomocna (zwłaszcza ta część o "wyluzowaniu")

          Pozdrowienia dla żony i życzenia lepszego samopoczucia, przesyła ta,
          która czuje się jak zdechlak.
    • kromlek 22.06.2010stan na dziś, mile widziane komentarze 22.06.10, 11:08
      Jesteśmy po dwutygodniowych wakacjach. Puchnięcia brzucha utrzymały się tylko
      przez dzień lub dwa wakacji, później ustąpiły, czyli normalnie jak co roku wink.
      Pierwszy dzień w mieszkaniu po powrocie i brzuch spuchnięty sad. Ból palców rąk
      ustąpił na wakacjach i na razie nie wrócił.
      Trochę zmieniliśmy podejście na wakacjach, postanowiłem, że pójdziemy za radą
      eli i odpuścimy suplementy, póki nie podniesiemy porządnie FT4. Czyli od 2
      tygodni nie bierzemy suplementów, od 3 tygodni jesteśmy na dawce Letrox 100. I
      teraz wygląda to tak:

      PUCHNIĘCIA:
      Być może nasilenie puchnięcia było przed okresem, teraz już jest po okresie i
      jest lepiej, ale ciągle jednak dłonie lekko opuchnięte, twarz też, ale lekko.
      Może jest lepiej po odstawieniu suplementów. Brzuch podpuchnięty po powrocie z
      wakacji.
      SAMOPOCZUCIE PSYCHICZNE:
      Dużo lepiej, praktycznie brak dołków i wahań nastrojów, które kiedyś były bardzo
      uciążliwe.
      SENNOŚĆ:
      Żona twierdzi, że jest senna, ale ja widzę, że to już zupełnie co innego, niż
      przed leczeniem, po 22 nawet da się z nią sensownie porozmawiać i nie tylko wink.
      ZAPARCIA:
      Po odstawieniu żelaza na wakacjach wróciły. Przyczyny mogą być dwie: albo
      odstawienie żelaza albo wakacje, zawsze na wakacjach są z tym problemy.
      WAGA:
      Tu jest problem, bo żona bardzo wagi nie lubi, jako sprzętuwink. Więc nie wiem,
      ale rewelacji nie ma według mnie. Teraz po wakacjach zaczęła dietę, mam
      nadzieję, że FT4 już będzie teraz dużo lepsze, więc uda jej się coś zrzucić, to
      bardzo ważne dla jej kondycji psychicznej.

      Będę informował, co się dzieje przy okazji lipcowych wyników, w pierwszym
      tygodniu lipca sprawdzimy TSH, FT3, FT4 i B12 (10 zastrzyków skończyliśmy brać
      tuż przed wakacjami) . Ferrytynę raczej odpuścimy, bo żona brała tylko jakieś
      1,5 miesiąca, sprawdzimy za to żelazo we krwi, czy nadal go nie pływa za wiele
      po odstawieniu Tardyferonu, tak z ciekawości, może też magnez.

      Ciągle chodzi mi po głowie zrobienie testu TRH i wtórna niedoczynność tarczycy.
      Kiedyś żona miała wykrytą torbiel w okolicach przysadki, coś tam może z tym być
      no i jeszcze problem z nadnerczami podejrzewam, ale już odpuszczę to na razie
      chyba. W październiku zrobimy rezonans przysadki na porządnym sprzęcie, to
      będziemy wiedzieć, czy wszystko jest z nią w porządku.
      Wtedy zastanowię się nad tym testem TRH.
      • harmoniak Re: 22.06.2010stan na dziś, mile widziane komenta 23.06.10, 21:16
        > Pierwszy dzień w mieszkaniu po powrocie i brzuch spuchnięty sad

        To jest bardzo dziwna rzecz.

        Super, że jest już jakaś poprawa, gratulacje smile
        Jaką dietę zaczęła Twa luba?

        To świetne, że dokładnie opisujesz co i jak się zmienia. Mi bardzo brakowało
        takich wątków na początku mojej tarczycowej drogi.

        Nic nie zostaje do skomentowania smile
        Czekamy na wyniki.
    • kromlek 28.06.2010 Wyniki - witaj nadczynności (?) 29.06.10, 00:01
      Oto historyczne wyniki:

      początek kwietnia 2010
      > > TSH - 1,98 norma 0,4-4,0
      > > FT3 - 2,5(29%) norma 1,8-4,2
      > > FT4 - 0,9(9%) norma 0,8-1,9

      połowa maja 2010
      > > FT4 0,99(11%) norma 0,9-1,7
      > > FT3 2,69(6%) norma 2,57-4,43
      > > TSH 1,22 norma 0,27-4,2

      Od czasu tych ostatnich wyników(na Letrox 50) przez tydzień braliśmy
      Letrox 75, następnie Letrox 87,5 przez 10 dni i przez kolejne 1,5
      tygodnia Letrox 100. Do tego czasu braliśmy 3xTardyferon, selen oraz
      zastrzyki B12. Wtedy odstawiliśmy suplementy i jeszcze przez 3,5
      tygodnia bylismy tylko na Letrox 100 bez suplementów.

      Ze względu na kiepskie samopoczucie zaszaleliśmy znowu, wydając 120
      zł na komplet badań tarczycopowiązanych. Pochwaliłem się tydzień
      temu, że jest poprawa, no i dup! Od tego czasu samopoczucie w dół,
      ale o objawach za chwilę.


      koniec czerwca 2010
      FT4 - 1,74 (lekko ponad 100%) norma 0,9-1,7
      FT3 - 4,67 (lekko ponad 100%) norma 2,57-4,43
      TSH - 0,04 (prawie zerowe) norma 0,27-4,2


      B12 - 718 przy normie 191-663
      Ferrytyna - 27 (10%) przy normie 13-150

      Potas 4,8 przy normie 3,5-5,3
      Wapń zjonizowany 1,31 przy normie 1-1,3
      Żelazo 62 przy normie 30-160
      Magnez 1,92 przy normie 1,58-2,55

      No i powiedzcie, co to za wyniki? Jak to zobaczyłem, to myślałem, że
      to nie żony wyniki wink.

      Zmiany, które przyspieszyły nam termin zrobienia badań:
      - z dnia na dzień coraz większa senność już na początku dnia
      - coraz większe zmęczenie, nawet rano, brak energii
      - rozdwajające się paznokcie, póki braliśmy Tardyferon, było ok
      - włosy bez rewelacji
      - bardzo duża drażliwość, brak odporności na sytuacje konfliktowe,
      stresowe
      - ciągły stan podpuchnięcia żołądka
      - gorsze trawienie

      No i co powiecie o tych objawach i wynikach. Czy nadmiar B12 i
      hormonów może dawać takie negatywne efekty? Chyba te nadmiary nie są
      tak tragiczne?
      Szczerze to myślałem, że przy 100% hormonach żona będzie tryskać
      energią, może jakaś nadpobudliwość, a tu prawie zero różnicy, niz
      gdy miała FT4 na poziomie 10%.
      To co, mamy czekać jeszcze na tej dawce, aż zacznie tryskać tą
      energią? Włączamy dziś 2xTardyferon, to może dawki nie będziemy
      zmniejszać tylko to żelastwo nam zmniejszy wchłanianie T4?
      T3 na razie się nie przejmuję, bo to organizm sam sobie reguluje,
      skoro my bierzemy tylko T4.

      Napiszcie, co tam wynika z Waszych notatek, jak czuliście się przy
      dawkach, które później uznawaliście za wysokie i zmniejszaliście. Po
      raz kolejny okazuje się, że jestem w tej chorobie jeszcze dużo za
      głupi sad.

      Dzięki
      • djpa Re: 28.06.2010 Wyniki - witaj nadczynności (?) 29.06.10, 10:33
        Raz miałam takie podobne wyniki fT4 i TSH jak Twoja żona. Miałam wtedy kilku
        miesięcznego synka. Tryskałam energią o tyle, na ile pozwalało mi całodobowe
        zajmowanie się absorbującym niemowlęciem powiązane z pracą zawodową wykonywaną w
        domu i karmieniem piersią. Czyli z tryskaniem było średnio, ale sił na wszystko
        mi wystarczało, byłam jak kombajn i czułam się bardzo dobrze. Miałam wtedy
        poporodowe zapalenie tarczycy, część pierwsza pt. nadczynność. Osobiście nie
        czułam wcale, że mam wyniki pond normę.
      • sisi_kecz Re: 28.06.2010 Wyniki - witaj nadczynności (?) 29.06.10, 11:58
        Przeczytałam cały Twój (żony?) wątek i mam kilka niemedycznych (bo
        na medycynie sie nie znam) uwag. Nie bierz za mocno do siebie, po
        prostu taki z boku komentarz.

        leczy sie Twoja żona, a Ty tym zarządzasz. Fajnie że wczuwasz sie w
        jej sytuacje, nie zostawiasz samą z chorobą i pomagasz jak
        potrafisz, ale na moje oko, to już gdzieś ztarła sie granica tej
        empatii. Mieszasz objawy. które odczuwa żona, z tym co sam odczuwasz
        z jej zachowania i w kontakcie z nią. Przejmujesz kontrolę nad
        dawką, systemem badan, suplementacją mikroelementów, diagnozą. Mogę
        sie mylić ale podobno lekarze nie lubią leczyć swoich najbliższych,
        bo tracą obiektywizm i coś w tym jest.

        W efekcie tej symbiozy z chorą:
        rejestrujesz najmniejszą duperelę w zachowaniu,
        nakręcasz sie niewymiernymi jeszcze wynikami (3,5 tyg. na jednej
        dawce)
        upatrujesz w erytreozie oraz uzupełnieniu suplementów, sposobu na
        idealne samopoczucie i zdrowie,
        zmieniasz i samowolnie podajesz dawki, zaś marginalizujesz opinie i
        konsultacje lekarskie.

        Jesteś facetem, a Wy macie naturalna skłonność do tego, aby zaradzić
        coś i zadziałać by zlikwidować problem.
        Moim zdaniem zwiększenie nie dawki, ale pokory wobec bardzo trudnej,
        wymagającej delikatnego pociągania za bardzo czułe połączenia
        wewnątrzkomórkowe w całym organizmie, choroby żony przyniesie
        wiekszy efekt, niż niecierpliwe wymuszanie poprawy.

        Zamiast szaleć z badaniami, znajdzcie dobrego endo, któremu zaufacie
        i niech on prowadzi chorobę żony, nie Ty!

        duze pozdro, duzo zdrowia!!!
        • kromlek Co i dlaczego robimy jak robimy 29.06.10, 13:20
          > Przeczytałam cały Twój (żony?) wątek i mam kilka niemedycznych (bo
          > na medycynie sie nie znam) uwag. Nie bierz za mocno do siebie, po
          > prostu taki z boku komentarz.
          Dzięki, że się przez to przedarłaś, dużo czytania wink.

          > leczy sie Twoja żona, a Ty tym zarządzasz. Fajnie że wczuwasz sie w
          > jej sytuacje, nie zostawiasz samą z chorobą i pomagasz jak
          > potrafisz, ale na moje oko, to już gdzieś ztarła sie granica tej
          > empatii. Mieszasz objawy. które odczuwa żona, z tym co sam odczuwasz
          > z jej zachowania i w kontakcie z nią.
          No aż tak to nie jest wink. Pytam ją o objawy, sam raczej niczego nie inicjuję bez
          jej skarżenia się na kiepskie samopoczucie.
          Biorę pod uwagę też moje obserwacje, ale nawet w teście na niedoczynność jest
          dział: obserwacje otoczenia czy jakoś tak.

          > Przejmujesz kontrolę nad
          > dawką, systemem badan, suplementacją mikroelementów, diagnozą. Mogę
          > sie mylić ale podobno lekarze nie lubią leczyć swoich najbliższych,
          > bo tracą obiektywizm i coś w tym jest.
          Część decyzji podejmuję ja, część żona, nie jest tak, że na siłę ją do czegoś
          zmuszam. Ze względu na to, że ja czytam i wiem więcej o doświadczeniach innych,
          a ona wie, jak się czuje, decyzje podejmujemy wspólnie.

          > W efekcie tej symbiozy z chorą:
          > rejestrujesz najmniejszą duperelę w zachowaniu,
          Tak, to fakt, że bardzo się przejmuję jej samopoczuciem i bardzo jestem czuły na
          zmiany jej samopoczucia.

          > nakręcasz sie niewymiernymi jeszcze wynikami (3,5 tyg. na jednej
          > dawce)
          Na jednej dawce jest od 5 tygodni, ale w międzyczasie odstawiliśmy żelazo.
          badania zostały zrobione na wyraźne żądanie żony, bo źle się czuła, ja chciałem
          czekać do początku lipca. No ale to nie ja się kiepsko czuję, więc zrobiliśmy i
          jak widać słusznie, bo dawkę hormonów nalezy tak czy inaczej ograniczyć.

          > upatrujesz w erytreozie oraz uzupełnieniu suplementów, sposobu na
          > idealne samopoczucie i zdrowie,
          > zmieniasz i samowolnie podajesz dawki, zaś marginalizujesz opinie > i
          konsultacje lekarskie.
          My, to my upatrujemy, uwierz mi, że nie jestem tyranem i nie robię według
          własnego widzimisię. Po wieloletniej tułaczce po lekarzach, ocieraniu się o
          załamania nerwowe naprawdę chcemy mieć wyniki. Zgodnie z opiniami lekarzy do tej
          pory nie mielibyśmy nawet włączonego leczenia.

          > Jesteś facetem, a Wy macie naturalna skłonność do tego, aby zaradzić
          > coś i zadziałać by zlikwidować problem.
          Idealny opis mnie wink. Czy wszystkich facetów, to nie wiem.

          > Moim zdaniem zwiększenie nie dawki, ale pokory wobec bardzo trudnej,
          > wymagającej delikatnego pociągania za bardzo czułe połączenia
          > wewnątrzkomórkowe w całym organizmie, choroby żony przyniesie
          > wiekszy efekt, niż niecierpliwe wymuszanie poprawy.
          Taaaak, każdy materiał ma swoją wytrzymałość. Wytrzymać z osobą, która czasem
          sama ze sobą nie może sobie poradzić, wymaga olbrzymiej siły. Jednocześnie nie
          należy poganiać poprawy. Takimi ideałami nie jesteśmy. Zdaję sobie sprawę, że
          lepiej by było co 6 tygodni zwiększać dawkę o 12,5 i patrzeć na wyniki.
          Generalnie masz rację, tak powinno być, niestety rzeczywistość często jest inna.

          > Zamiast szaleć z badaniami, znajdzcie dobrego endo, któremu zaufacie
          > i niech on prowadzi chorobę żony, nie Ty!
          >
          > duze pozdro, duzo zdrowia!!!
          No tak, tak bym chciał, ale z naszymi wymaganiami jak najszybszej poprawy ten
          endokrynolog musiałby być na nasze zawołanie co kilka dni.

          I na koniec: z pełną świadomością zwiększamy dawkę w przyspieszonym tempie,
          pomimo, że może rozsądek nakazuje co innego. Cel jest taki, aby osiągnąć wysoki
          poziom hormonów jak najszybciej. Na forum szukamy pomocy jak to osiągnąć i
          doświadczeń osób , które już w takiej sytuacji były. No i rad, do których
          niekoniecznie zawsze się stosujemy.

          Dzięki za tego posta, bardzo jest przydatny do zweryfikowania i podsumowania
          tego, co robimy i co chcemy osiągnąć.

          Pozdrawiam
          Dzięki za życzenia i wzajemnie.
      • harmoniak Re: 28.06.2010 Wyniki - witaj nadczynności (?) 29.06.10, 15:27
        Wszystkie znaki na niebie i ziemi (TSH, hormony FT4/3, samopoczucie) wskazują, że Twa Luba ma nadczynność polekową. To taka nadczynność, w której objawy niedoczynności są pomieszane z objawami nadczynności. Bardzo trudno jest to rozpoznać.

        Miałam raz taką sytuację (FT4/3: 110%/60%) i w sumie pamiętam to jako "spalanie się od wewnątrz"
        • sisi_kecz Re: 28.06.2010 Wyniki - witaj nadczynności (?) 29.06.10, 16:07
          Jeśli za mało to podkreśliłam to napiszę teraz pean smile

          Kromlek, niesamowity jesteś we wspieraniu i trosce o swoją żonę!
          Mi gul skacze wink,jak czytam, że potrafisz opisać w drobnych
          szczegółach wszystkie jej objawy, że masz 1000 pomysłów na to, jakby
          temu zaradzić, i że nie masz ani jednego- 0, marudnych uwag, co do
          jej stanu.
          Ze świecą takiego mena szukać i to jest poza kwestią.

          Jedyne, czego sie czepiam (a co nie jest absolutnie Twoją złą wolą,
          a raczej wynika z meskiej potrzeby wyzwolenia Ukochanej z uścisku
          potwora-choroby), to samowolka w leczeniu. Jesteś świetnym mężem,
          ale żaden z Ciebie lekarz i nie staniesz sie nim, nawet jeśli jak
          Chuck Norris, przeczytasz cały internet.
          Poczytaj raczej, jak komfortowo i bezpiecznie czują sie tu osoby,
          które maja zaufanego endokrynologa. Tyle możesz dla żony zrobić na
          pewno- znależć jej najlepszego fachowca.
          Działania medyczne zostaw jemu, a resztę działan wspomagających
          wypełniaj jak obecnie- czyli na szóstkę z plusem !

          będzie dobrzesmile
          a możecie ze skóry wychodzić z Waszą niecierpliwością (też jestem
          chora i świetnie rozumiem "rzyganie" już objawami),
          i tak ureguluje sie w takim czasie jaki jest do uregulowania
          potrzebny wink

          duze pozdro!!!
          • kromlek Re: 28.06.2010 Wyniki - witaj nadczynności (?) 29.06.10, 21:59
            > Kromlek, niesamowity jesteś we wspieraniu i trosce o swoją żonę!
            > Mi gul skacze wink,jak czytam, że potrafisz opisać w drobnych
            > szczegółach wszystkie jej objawy, że masz 1000 pomysłów na to,
            jakby
            > temu zaradzić, i że nie masz ani jednego- 0, marudnych uwag, co do
            > jej stanu.
            > Ze świecą takiego mena szukać i to jest poza kwestią.
            Co Wy, dziewczyny, ani nie zasługuję na pochwały ani na przyganę,
            tak mi się wydaje. Czasem marudzę żonie, a ona wcale nie jest taka
            zadowolona ze mnie, jak Wam się może wydaje wink. Może powinna tą
            swoją niedoczynność przeżywać z kimś, kto by to olewał.
            No ale to nie ma związku.
            Już pisałem, że uważam to za mój obowiązek, poza tym spełniam się
            jako mężczyzna wink, który próbuje uchronić swoją wybrankę wink.

            > Jedyne, czego sie czepiam (a co nie jest absolutnie Twoją złą
            wolą,
            > a raczej wynika z meskiej potrzeby wyzwolenia Ukochanej z uścisku
            > potwora-choroby), to samowolka w leczeniu. Jesteś świetnym mężem,
            > ale żaden z Ciebie lekarz i nie staniesz sie nim, nawet jeśli jak
            > Chuck Norris, przeczytasz cały internet.
            Ale się uparłaś, ja nie chcę być lekarzem w sensie podejmowania
            decyzji o leczeniu i diagnozowania choroby. Ja po prostu chcę
            wiedzieć tyle, ile to możliwe i nie być uzależnionym na co dzień od
            kogoś, kto na wizytę umówi za tydzień albo za 2, gdy potrzeba jest
            natychmiastowa.

            > Poczytaj raczej, jak komfortowo i bezpiecznie czują sie tu osoby,
            > które maja zaufanego endokrynologa. Tyle możesz dla żony zrobić na
            > pewno- znależć jej najlepszego fachowca.
            Byliśmy u lekarza, wrażenia średnie, więcej dowiedziałem się na
            forum. Odpisałem Ci powyżej już, że gdybym słuchał lekarzy od A do
            Z, to żona byłaby nadal bez leczenia.
            W końcu dostaliśmy leczenie od lekarza, wiemy, co stosować. To, jak
            stosować, uważam, że sami, z pomocą forum, się dowiemy. Każdy
            człowiek jest inny, żaden lekarz nie dobierze żonie dawek lepiej,
            niż ona sama. Lekarze mają 15 minut na wizytę, ja mam godziny na
            szukanie w internecie. Póki co uważam, że robiliśmy prawie idealnie,
            nadczynność polekową wykryliśmy już na początku, teraz możemy
            spokojnie dochodzić do odpowiedniej dawki, monitorując objawy (choć
            wyniki były dla mnie zaskakujące). Zresztą niektórzy lekarze tak
            właśnie leczą, szybko dają wysoką dawkę, aby uzupełnić niedobór,
            później z niej schodzą, dochodząc do dawki właściwej.
            Po co mamy płacić za to, co sami możemy zrobić conajmniej tak samo
            dobrze za darmo.
            > będzie dobrzesmile
            > a możecie ze skóry wychodzić z Waszą niecierpliwością (też jestem
            > chora i świetnie rozumiem "rzyganie" już objawami),
            > i tak ureguluje sie w takim czasie jaki jest do uregulowania
            > potrzebny wink
            Mam nadzieje, że da się coś zrobić, żeby nie następowało to aż tak
            wolno, jest to balansowanie na krawędzi, ale rozsądek i wiedza naszą
            asekuracją.
            Być może, że rzeczywiście ostatecznie okaże się, że masz rację,
            zakończy się to po czasie, po jakim i tak miało się skończyć.

            POzdrawiam
        • kromlek Re: 28.06.2010 Wyniki - witaj nadczynności (?) 29.06.10, 22:38
          > Coś jest takiego, że po dłuższej niedoczynności nadczynność
          polekowa to raczej
          > więcej objawów niedoczynności niż nadmiar energii.
          Trochę to dziwne, może po prostu to nie jest taka prawdziwa
          nadczynność, a konkretnie te objawy nie są objawami nadczynności,
          tylko "niezadowolenia" organizmu ze zbyt dużej ilości czegoś, czego
          do tej pory było za mało.

          > Dawkę zmniejszyłabym o 12.5.
          To samo radziła milaemalka z forum Hashimoto, aleksandra radziła
          zostać na tej setce, bo to lekkie przekroczenie norm może być
          przejściowe.
          My też początkowo myśleliśmy o zmniejszeniu do 87,5, ale jednak
          wprowadzamy żelazo, jego wpływ na wchłanianie mamy całkowicie
          zignorować? To już jest taka ruletka, nikt nie zagwarantuje, że
          decyzja o zmniejszeniu jest dobra lub nie przed upływem 5 tygodni.

          > Uzupełniania hormonów często nie da się przyspieszyć szybkim
          zwiększaniem dawki
          > , co niestety odczuliście.
          Czy to rzeczywiście objawy nadczynności. Może być to wina:
          1. Odstawienia żelaza
          2. Zmiana trybu życia z wakacyjnego na pracowy
          3. Zmiana klimatu z wakacyjnego nadmorskiego na lokalny
          okołogórski wink.
          4. Nadczynności polekowej.

          Bardzo dziękuję za dyskusję i rady w naszym temacie. Niedoczynność
          jest perfidna ze względu na niecharakterystyczne objawy, które można
          podpiąć zarówno pod tarczycę, anemię jak i zmianę trybu życia,
          stres, napięcie przedmiesiączkowe, jajeczkowanie, menopauzę i nie
          wiem co jeszcze.
          Dobrze, że da się to leczyć, w przeciwieństwie do napięcia
          PMS winkwinkwink.
          • harmoniak Re: 28.06.2010 Wyniki - witaj nadczynności (?) 30.06.10, 08:19
            Trochę to dziwne, może po prostu to nie jest taka prawdziwa
            nadczynność, a konkretnie te objawy nie są objawami nadczynności,
            tylko "niezadowolenia" organizmu ze zbyt dużej ilości czegoś, czego
            do tej pory było za mało.


            Może, może.

            My też początkowo myśleliśmy o zmniejszeniu do 87,5, ale jednak
            wprowadzamy żelazo, jego wpływ na wchłanianie mamy całkowicie
            zignorować? To już jest taka ruletka, nikt nie zagwarantuje, że
            decyzja o zmniejszeniu jest dobra lub nie przed upływem 5 tygodni.


            To prawda, jednak nie sądzę, żeby żelazo miało aż tak duży wpływ na wchłanialność (oczywiście brane po południu). Dalej obstawiam 87,5.


            Niedoczynność
            jest perfidna ze względu na niecharakterystyczne objawy, które można
            podpiąć zarówno pod tarczycę, anemię jak i zmianę trybu życia,
            stres, napięcie przedmiesiączkowe, jajeczkowanie, menopauzę i nie
            wiem co jeszcze.


            To cała prawda o niedoczynności. Coś Cię boli i nie pasuje
    • kromlek 24.08.2010 - i mocno w dół... 09.09.10, 22:39
      Witam!

      Najpierw historia:
      początek kwietnia 2010 bez hormonów
      > > TSH - 1,98 norma 0,4-4,0
      > > FT3 - 2,5(29%) norma 1,8-4,2
      > > FT4 - 0,9(9%) norma 0,8-1,9
      połowa maja 2010 na dawce Letrox 50
      > > FT4 0,99(11%) norma 0,9-1,7
      > > FT3 2,69(6%) norma 2,57-4,43
      > > TSH 1,22 norma 0,27-4,2
      koniec czerwca 2010 na dawce Letrox 100
      > > FT4 - 1,74 (lekko ponad 100%) norma 0,9-1,7
      > > FT3 - 4,67 (lekko ponad 100%) norma 2,57-4,43
      > > TSH - 0,04 (prawie zerowe) norma 0,27-4,2

      Od czasu ostatnich wyników zmniejszyliśmy dawkę do Letrox 87,5, wprowadziliśmy 2xTardyferon.
      Aktualne wyniki z końca sierpnia 2010:
      FT4 - 1,1 (25%) norma 0,9-1,7
      FT3 - 2,87 (16%) norma 2,57-4,43
      TSH - 0,233 (lekko poniżej normy) norma 0,27-4,2
      Ferrytyna - 46,2 (24%) norma 13-150
      B12 - 626 (pod górną granicą) norma 191-663

      Wyniki tarczycowe dość słabe, ale samopoczucie najlepsze w historii, choć nie w każdym aspekcie. Wygląda to następująco:
      - brak senności, więcej energii
      - więcej pogody wewnętrznej, uśmiechu
      - odporność na sytuacje nerwowe
      - brak nastrojów depresejnych i huśtawki nastroju
      - nieźle z włosami i paznokciami
      - słabo z pamięcią i koncentracją
      - uczucie zimna, zrobiło się co prawda zimno wink, ale ja tego nie odczuwam
      - nareszcie wyraźne uspokojenie się żołądka i flakówwink, w końcu brzuch nie puchnie tak jak kiedyś(czasem był to 8 miesiąc ciąży), ale tutaj nie jestem pewien, czy to nie zasługa leku antydepresyjnego Sertagen, napiszę o tym więcej niżej
      - nareszcie spadek wagi, co prawda niezmierzony, ale wizualnie - nie ma wątpliwości, szaleństw nie ma, ale wyraźny postęp widać, być może to przez zejście opuchlizny

      Ten Sertagen to był strzał w 10. Polecam wszystkim niedoczynnościowcom tarczycowym, mającym problem z puchnięciami flakowymi/zespołem jelita drażliwego, u których leczenie przewodu pokarmowego nic nie dało, spróbowanie tropu uspokojenia psychiki. Okazuje się, o czym ja nie wiedziałem wcześniej, że zespół jelita drażliwego to dolegliwość często psychiczna, związana ze stresem. U nas efekt był piorunujący po wprowadzeniu Sertagenu, spadek opuchlizny brzucha praktycznie z dnia na dzień, przy okazji, ciasne ubrania okazały się dużo luźniejsze już po kilku dniach. Teraz już trochę się pogorszyło, znów lekko puchnie żołądek, ale to nie to co kiedyś, być może, że to przez zmiany klimatyczne-wakacje w Afrycewink. Dowiedzieliśmy się o takim sposobie leczenia puchnięć przez przypadek, więc i ja Was informuję, może komuś się to przyda i też zadziała.

      Wracając do wyników, to jak zwykle byłem zaskoczony. Mała zmiana dawkowania, a efekt duży. Czy organizm przyzwyczaił się do dawki hormonu czy też zaczął go więcej używać, może mniej produkuje hormonu naturalnego? Macie pomysły?
      A może po prostu tak to jest... i to naturalna kolej procesu ustalania dawki, w każdym razie, zwiększyliśmy dawkę od razu z tych 87,5 do 125, żelazo bez zmian 2x tardyferon. Ferrytyna ładnie idzie w górę, B12 nie spada.

      Zrobiliśmy też kortyzol i ACTH, bo ja ciągle jeszcze niedoczynność nadnerczy i przysadkę podejrzewam. Przysadka zostanie porządnie zbadana na początku listopada-rezonans. A nadnercza:
      ACTH 14,6(13%), norma 7,2-63,3
      Kortyzol 16,19(76%), norma 6,2-19,4
      Kiedyś, 6 lat temu, mieliśmy ACTH wielkości 4, przy podobnych normach, ale lekarze nic z tym nie zroblili, a to przecież też może wskazywać na uszkodzenie przysadki, zresztą niskie TSH przy niskim FT3 i FT4 też może o tym świadczyć.
      Bardzo proszę, jeśli jakiś niedoczynnościowiec nadnerczowy to czyta, o opinię na temat tych wyników. Najbardziej charakterystyczne objawy niedoczynności: typowy rozkład tkanki tłuszczowej(brzuch, okrągła twarz) mamy, rozstępów nie mamy.

      Pod koniec października idziemy do endokrynologa, polecanego na forum i nie tylko - do dr Klajnowicza z Mysłowic, ciekawe co powie, ale to jeszcze kawał czasu.

      Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedzi wink
      • eli_1 Sertagen a tarczyca i nadnercza 09.09.10, 23:48
        Z ulotki Sertagenu:
        Działania niepożądane: (...) Zaburzenia endokrynologiczne: (...) niedoczynność tarczycy (...)
        (www.zdrowastrona.pl/index.php?mact=Leki,cntnt01,detail,0&cntnt01articleid=4387403&cntnt01returnid=204)

        U mnie asentra (ta sama substancja czynna co w sertagenie), podobnie jak efectin (wenlafaksyna) powodowała z kolei duży wzrost poziomu kortyzolu we krwi, do górnej granicy normy (a efectin powyżej). Z adekwatnymi objawami nadczynności nadnerczy. Z tego powodu nie mogłam i nie mogę brać już tych leków - od kiedy biorę tyroksynę. Przedtem nie było takiego działania.

        > Bardzo proszę, jeśli jakiś niedoczynnościowiec nadnerczowy to czyta, o opinię n
        > a temat tych wyników. Najbardziej charakterystyczne objawy niedoczynności: typo
        > wy rozkład tkanki tłuszczowej(brzuch, okrągła twarz)
        to są objawy nadczynności nadnerczowej (nagromadzenie tkanki tłuszczowej na karku, w okolicach nadobojczykowych, twarzy (tzw. twarz księżycowata) i tułowiu).
        U Twojej żony póki co nie jest chyba źle, ale ze względu na branie sertagenu wyniki mogą być zafałszowane.
        • kromlek Re: Sertagen a tarczyca i nadnercza 10.09.10, 09:29
          > U mnie asentra (ta sama substancja czynna co w sertagenie), podobnie jak efecti
          > n (wenlafaksyna) powodowała z kolei duży wzrost poziomu kortyzolu we krwi, do g
          > órnej granicy normy (a efectin powyżej). Z adekwatnymi objawami nadczynności na
          > dnerczy. Z tego powodu nie mogłam i nie mogę brać już tych leków - od kiedy bio
          > rę tyroksynę. Przedtem nie było takiego działania.
          Mogłabyś napisać, jakie to dokładnie objawy nadczynności nadnerczy?

          > > Bardzo proszę, jeśli jakiś niedoczynnościowiec nadnerczowy to czyta, o op
          > inię n
          > > a temat tych wyników. Najbardziej charakterystyczne objawy niedoczynności
          > : typo
          > > wy rozkład tkanki tłuszczowej(brzuch, okrągła twarz)
          > to są objawy nadczynności nadnerczowej (nagromadzenie tkanki tłuszczowej na
          > karku, w okolicach nadobojczykowych, twarzy (tzw. twarz księżycowata) i tułowiu
          >
          ).
          > U Twojej żony póki co nie jest chyba źle, ale ze względu na branie sertagenu wy
          > niki mogą być zafałszowane.
          Badania były robione po około tygodniu lub dwóch brania Sertagenu, więc może jeszcze lek nei wpłynął mocno. Oczywiście, to objawy nadczynności nadnerczy, mój błąd.
          Co zatem bierzesz/brałaś jako alternatywa Sertagenu?
          • eli_1 Re: Sertagen a tarczyca i nadnercza 10.09.10, 22:24
            > Mogłabyś napisać, jakie to dokładnie objawy nadczynności nadnerczy?
            Dość subiektywne oprócz wzrostu tętna i ciśnienia. Głównie ciągłe uczucie bycia w stresie bez powodu, pobudzenie, przyspieszona czynność serca, wyższe ciśnienie o 30-40 mm Hg. Mniej więcej takie uczucie jak po wypiciu 10 kaw, rozciągniete na cały dzień, rozdygotanie ogólne nerwowość. Po kilku miesiącach przyrost tkanki tłuszowej na plecach, w talii, nietypowy dla mnie.

            > Badania były robione po około tygodniu lub dwóch brania Sertagenu, więc może je
            > szcze lek nei wpłynął mocno.
            Efekty terapeutyczne mają się pojawiac po 7 dniach na tym leku, co jest m.in. jego zaletą.
            Na pewno warto wspomnieć o braniu tego leku lekarzowi, ktoremu będziecie pokazywać wyniki.

            > Oczywiście, to objawy nadczynności nadnerczy, mój
            > błąd.
            Ale to co opisałeś to może też być napuchnięcie w niedoczynności tarczycy.
            Przysadkę żona ma przebadaną, wyniki badań nie są chyba jakieś specjalnie złe, oczywiście lekarz to najlepiej oceni. Często poziom kortyzolu jest trochę zawyżony przy badaniu poza szpitalem. Idealny pomiar to obudzenie pacjenta i pobranie krwi zanim wstanie z łóżka, tak mi w każdym razie mówił lekarz. Dobowa zbiórka moczu może być w warunkach domowych wiarygodniejsza.

            A wynik ACTH kilka lat temu mógł się też brać z nieleczonej niedoczynności tarczycy.


            > Co zatem bierzesz/brałaś jako alternatywa Sertagenu?
            Valdoxan, najnowszy antrydepresant, byl idealny, zupełnie nie zaburzał gospodarki hormonalnej, poprawiał jakość snu i zmniejszał wybudzenia. Musiałam z niego zrezygnować z powodu ceny: opakowanie na miesiąc (lub 2 tyg, zależnie od przyjmowanej dawki) to 200 zł. Teraz tego żaluję, mogłam poszukać choćby w aptekach internetowych. Stanęlo na Trittico, antydepresant słabo działający antydepresyjnie ale dobrze nasennie plus przez jakiś czas leki nasenne, oraz obniżeniu dawki Euthyroxu do poziomu FT3/4 50% (z 60/70%). Ja miałam problemy nie z jelitami, ale ze snem, chociaż też z powodu dużego przewlekłego stresu, może też za dużej dla mnie dawki Euth.

            • kromlek Re: Sertagen a tarczyca i nadnercza 12.09.10, 11:45
              > > Mogłabyś napisać, jakie to dokładnie objawy nadczynności nadnerczy?
              > Dość subiektywne oprócz wzrostu tętna i ciśnienia. Głównie ciągłe uczucie bycia
              > w stresie bez powodu, pobudzenie, przyspieszona czynność serca, wyższe ciśnien
              > ie o 30-40 mm Hg. Mniej więcej takie uczucie jak po wypiciu 10 kaw, rozciągniet
              > e na cały dzień, rozdygotanie ogólne nerwowość. Po kilku miesiącach przyrost tk
              > anki tłuszowej na plecach, w talii, nietypowy dla mnie.
              Na razie, poza trwającym już kilka lat nagromadzeniem (chyba) tkanki tłuszczowej, nic z tego się nie pojawiło. Po sprawdzeniu mogę napisać, że na Sertagenie żona jest 5 tygodni, czyli od początku sierpnia.

              > > Oczywiście, to objawy nadczynności nadnerczy, mój
              > > błąd.
              > Ale to co opisałeś to może też być napuchnięcie w niedoczynności tarczycy.
              > Przysadkę żona ma przebadaną, wyniki badań nie są chyba jakieś specjalnie złe,
              > oczywiście lekarz to najlepiej oceni.
              Przysadka była badana rezonansem, ale urządzenie nie należało do najdokładniejszych. Za 2 miesiące idziemy na rezonans nowoczesnym i dokładnym urządzeniem i na tym badaniu będziemy polegać. Ale nawet to badanie niedokładne pokazało torbiel przysadki, a jej wpływ na pracę przysadki nie został przez lekarza oceniony... Dużo obiecujemy sobie po wizycie u endokrynologa w Mysłowicach w połowie października.

              > Często poziom kortyzolu jest trochę zawyż
              > ony przy badaniu poza szpitalem. Idealny pomiar to obudzenie pacjenta i pobrani
              > e krwi zanim wstanie z łóżka, tak mi w każdym razie mówił lekarz.
              A ja znowu czytałem, że najwyższy poziom kortyzolu jest właśnie w momencie przebudzenia, bo pobudka jest największym stresem spośród czynników z naturalnego cyklu życia organizmu.
              Czy ACTH jest jakoś powiązane z niedoczynnością tarczycy?

              > > Co zatem bierzesz/brałaś jako alternatywa Sertagenu?
              > Valdoxan, najnowszy antrydepresant, byl idealny, zupełnie nie zaburzał gospoda
              > rki hormonalnej, poprawiał jakość snu i zmniejszał wybudzenia. Musiałam z niego
              > zrezygnować z powodu ceny: opakowanie na miesiąc (lub 2 tyg, zależnie od przyj
              > mowanej dawki) to 200 zł. Teraz tego żaluję, mogłam poszukać choćby w aptekach
              > internetowych.
              W doz.pl 198 zł sad

              > Stanęlo na Trittico, antydepresant słabo działający antydepresyj
              > nie ale dobrze nasennie plus przez jakiś czas leki nasenne, oraz obniżeniu dawk
              > i Euthyroxu do poziomu FT3/4 50% (z 60/70%). Ja miałam problemy nie z jelitami,
              > ale ze snem, chociaż też z powodu dużego przewlekłego stresu, może też za duże
              > j dla mnie dawki Euth.
              Pod koniec żona ma wizytę u psychiatry/psychologa w sprawie tego puchnięcia i Sertagenu, to dowie się o alternatywy i o wszystko, na co powinniśmy zwracać uwagę.

              Bardzo dziękuję za podzielenie się wiedzą i doświadczeniami, pozdrawiam.
                • eli_1 Re: Sertagen a tarczyca i nadnercza 13.09.10, 03:52
                  Ja zaczęłam od 1/3 tabl trittico, potem 2/3, az po tygodniu doszłam co całej.
                  A z efectinem próbowałam znowu, 5-6 h po 1/3-1/2 kapsułki (resztę wysypywałam) 37.5 serce waliło jak opętane, ciśnienie skakało z 90-100/60-70 do 130-140/80. A przedtem latami funkcjonowałam na efectinie 75-150.
                  Chciałabym wiedzieć, co tak rózni nasze organizmy, że inaczej reagują. Ty masz wycięty kawałek tarczycy, ja swojej mam jeszcze 10 ml, ale czy akurat to może mieć wpływ??

              • eli_1 Re: Sertagen a tarczyca i nadnercza 13.09.10, 04:45
                > Na razie, poza trwającym już kilka lat nagromadzeniem (chyba) tkanki tłuszczowe
                > j, nic z tego się nie pojawiło. Po sprawdzeniu mogę napisać, że na Sertagenie ż
                > ona jest 5 tygodni, czyli od początku sierpnia.
                Większość objawów, które opisałam, było na efectinie, asentra nie miała na mnie aż tak silnego działania.

                Zanim zaczęłam suplementację tyroksyną, zostałam wysłana na badania, m.in poziomu kortyzolu i wapnia zjonizowanego (który dosatrcza pewnych informacji o pracy nadnerczy).
                Lekarz z wywiadu i oględzin (żółte wnętrze dłoni i stóp, na łokciach też, zasłabnięcia, przypadki w rodzinie) podejrzewał niedoczynność nadnerczy. Wtedy zanim zacznie się brać tyroksynę, trzeba wyrównać pracę nadnerczy.
                Kortyzol był ok. 70% (na dużje dawce efektinu - 150), niby ok, ale wtedy lekarz zaczął się martwić, czy nie wzrośnie na euthyroksie - tak zazwyczaj bywa. Więc przy każdym badaniu hormonów tarczycy robiłam też poziom kortyzolu. Ktory szybko rósł, po 6 tyg na euth 25 (i efectinie 150) był na górnej granicy, na euth 37,5 przekroczył ją. Lekarz podejrzewał efectin, psychiatra się nie za bardzo orientował, ale kazał swoim studentom poszukać publikacji, i to potwierdzili. Póżniejsza endo też. Mam zresztą wrażenie, ze w takich rzeczach lepiej orientuje się endo niż psychiatra. Zmniejszanie dawki efectinu aż do zupełnego odstawienia, pozwoliło zejść z kortyzolem poniżej górnej granicy normy.

                Sorry za rozpisanie się, ale może moje doświadczenia się przydadzą. W każdym razie byłow idać rosnącu poziomu kortyzolu od początku brania tyroksyny.


                > Przysadka była badana rezonansem, ale urządzenie nie należało do najdokładniejs
                > zych. Za 2 miesiące idziemy na rezonans nowoczesnym i dokładnym urządzeniem i n
                > a tym badaniu będziemy polegać. Ale nawet to badanie niedokładne pokazało torbi
                > el przysadki, a jej wpływ na pracę przysadki nie został przez lekarza oceniony.

                Jest jeszcze test hamowania deksametazonem. W krótszej wersji, którą ja robiła, wieczorem ok 23 bierze się tabletke z deksametazonem (od lekarza), rano o 8 bada poziom kortyzolu.
                Oddziela to ew. guz przysadki/nadnerczy od innych przyczyn nadczynności (sport siłowy, inerakcje lekowe).


                > A ja znowu czytałem, że najwyższy poziom kortyzolu jest właśnie w momencie prze
                > budzenia, bo pobudka jest największym stresem spośród czynników z naturalnego c
                > yklu życia organizmu.
                Dlatego sa inne normy poranne, inne popołudniowe. Nie wiem, co jest bardziej stresujące, pobudka, czy jazda samochodem za jakąś zawalidrogą na badania wink
                Może lekarz z tym budzeniem nie miał racji, ale ja jakoś nie czuję zestresowana budzeniem. Raczej śpiąca -)

                > Czy ACTH jest jakoś powiązane z niedoczynnością tarczycy?
                Aż tak się nie orientuję. ACTH pobudza nadnercza, jakby analog TSH. Ale praca nadnerczy jest powiązana z pracą tarczycy. Mądrzy ludzie pisząwink o osi przysadka- tarczyca-nadnercza, tzn o powiązaniach w pracy tych narządów. Często w niedoczynności tarczycy nadnercza intensywniej pracują, żeby pobudzić tarczycę do pracy.

                > W doz.pl 198 zł sad

                Ba. Ale może trzeba było za 600 zł kupić sobie 3 miesiące lepszego życia. Teraz to wiem.


                > Pod koniec żona ma wizytę u psychiatry/psychologa w sprawie tego puchnięcia i S
                > ertagenu, to dowie się o alternatywy i o wszystko, na co powinniśmy zwracać uwa
                > gę.
                Ja pisałam, moje doświadczenia są takie, że psychiatra się mniej orientuje niż endo. Obu mam znanych i cenionych. No i nie profesorów smile.

                Aha, jak kiedyś przeczesywałam internet na ten temat (wysoki poziom kortyzolu), to doczytałam się, że może to występować w depresji, albo źle leczonej depresji.

      • harmoniak Re: 24.08.2010 - i mocno w dół... 10.09.10, 10:15
        Kromlek,

        zauważ, że tylko wyniki czerwcowe były wysokie. Może za sprawą rzutu choroby? Albo czegoś takiego jak szybkie wprowadzenie dawki 100 (w ciągu 2 miesięcy)?

        Teraz wyniki znowu są niskie, ale TSH chyba nie zdążyło zareagować. Zwiększenie dawki jest sensowne, ale aż do 125??? Czy były jakieś dawki przejściowe, czy od razu zostało dodane 37.5 T4?

        Zadziwia mnie Wasza brawura. Ja na taką nie miałam odwagi/rozsądku.
        • kromlek Re: 24.08.2010 - i mocno w dół... 10.09.10, 10:41
          > Kromlek,
          >
          > zauważ, że tylko wyniki czerwcowe były wysokie. Może za sprawą rzutu choroby? A
          > lbo czegoś takiego jak szybkie wprowadzenie dawki 100 (w ciągu 2 miesięc
          > y)?
          Możliwe, choć po pierwszym półtora miesiącu na 50 nie było prawie żadnego efektu. Wyniki wysokie były po prawie 3 miesiącach leczenia. Zmniejszyliśmy do 87,5 w oparciu o rady na forum, ale mając świadomość, że to nasza decyzja i że to może być błąd, no i chyba był.

          > Teraz wyniki znowu są niskie, ale TSH chyba nie zdążyło zareagować.
          Też tak uważam, ale na TSH liczyć nie możemy, skoro będąc na poziomie 2 pozwoliło na 10% FT4.

          > Zwiększenie
          > dawki jest sensowne, ale aż do 125??? Czy były jakieś dawki przejściowe, czy o
          > d razu zostało dodane 37.5 T4?
          Od razu 125 z 87,5, czym to jest w porównaniu z wprowadzeniem z biegu 50 wink.

          > Zadziwia mnie Wasza brawura. Ja na taką nie miałam odwagi/rozsądku.
          No właśnie, może miałaś wystarczająco rozsądku, aby tak nie robić.
          Prawda jest taka, że nie ma żadnego algorytmu na dawkowanie, każda osoba jest inna, jedynymi zmiennymi w wyznaczaniu dawki są waga(według ulotki) oraz wyniki. Opierając się na tej podstawie i obserwując reakcję na zmiany dawki, no i podejmując pewne ryzyko, podnieśliśmy o 37,5. Ale czy ryzyka nie podejmują też Ci, którzy zbyt ostrożnie zwiększają dawkę? Pisałem już wcześniej, naszą strategią są duże dawki i ewentualne ich zmniejszanie. Będę informował o skutkach takiej strategii, na razie są wyraźne postępy, ale też huśtawka wyników.
          Jeśli nic złego nie będzie się działo, to zostaniemy 6 tygodni na tej dawce i zrobimy badania, tym razem nie żonglując żelazem, więc nie trzeba się będzie zastanawiać nad wpływem na wchłanianie tyroksyny przy porównywaniu z wynikami poprzednimi. Co nie znaczy oczywiście, że to jest dobre postępowanie i z chęcią poczytam, jeśli ktoś ma odmienne zdanie, co do przyjętej strategii.
    • kromlek Wyniki 11.10.2010 - nadal nisko 14.10.10, 22:18
      Witajcie! Po 1,5 miesięcznej nieobecności na forum wracam z nowymi wynikami. Ale najpierw tradycyjnie historia:

      początek kwietnia 2010 bez hormonów
      > > TSH - 1,98 norma 0,4-4,0
      > > FT3 - 2,5(29%) norma 1,8-4,2
      > > FT4 - 0,9(9%) norma 0,8-1,9
      połowa maja 2010 na dawce Letrox 50
      > > FT4 0,99(11%) norma 0,9-1,7
      > > FT3 2,69(6%) norma 2,57-4,43
      > > TSH 1,22 norma 0,27-4,2
      koniec czerwca 2010 na dawce Letrox 100
      > > FT4 - 1,74 (lekko ponad 100%) norma 0,9-1,7
      > > FT3 - 4,67 (lekko ponad 100%) norma 2,57-4,43
      > > TSH - 0,04 (prawie zerowe) norma 0,27-4,2
      koniec sierpnia 2010 na dawce Letrox 87,5
      > > FT4 - 1,1 (25%) norma 0,9-1,7
      > > FT3 - 2,87 (16%) norma 2,57-4,43
      > > TSH - 0,233 (lekko poniżej normy) norma 0,27-4,2

      Aktualne wyniki z początku października 2010 po 6 tygodniach dawki Letrox 125, 2xTardyferon
      FT4 - 1,14 (30%) norma 0,9-1,7
      FT3 - 2,75 (10%) norma 2,57-4,43
      TSH - 0,1 (poniżej normy) norma 0,27-4,2

      Dziwi mnie, że wyniki tarczycowe są tak słabe na zwiększonej sporo dawce Letroxu, ale samopoczucie nadal niezłe, choć puchnięcia niestety wróciły. Zmieniliśmy za radą psychiatry lek Sertagen na Elicea, który podobno lepiej się sprawdza w puchnięciach na tle psycicznym/stresowym, ale na razie marny efekt. Ale też i za wcześnie liczyć na efekty po 2 tygodniach, będę informował później, co z tego wyszło.
      Gdyby ktoś miał pomysł, czemu hormony tak niskie, to dajcie znaćwink.

      Ale chciałbym się też podzielić z Wami wynikami krzywej cukrowej i insulinowej, bo tutaj kwiatki chyba wyszły. Obciążenie 75g glukozy.

      GLUKOZA
      Na czczo: 93mg/dl, norma 60-99
      Po 1h: 156
      Po 2h: 86
      Po 3h: 74
      Nie podano norm przy wynikach po obciążeniu

      INSULINA
      Na czczo: 22,03, norma 2,6-24,9
      Po 1h: 157,5 uIU/ml
      Po 2h: 60,89
      Po 3h: 21,11
      Normy po obciążeniu podano takie same jak na czczo

      Pytanie do Was, jak te wyniki odnosić do tarczycy.
      Jak to się ma do cukrzycy?
      Wydaje się, że te wyrzuty insuliny są za duże. Insulinooporność? Dlaczego?
      Jakie według Was powinny być normy do glukozy?
      Jakie według Was powinny być normy dla insuliny po obciążeniu, bo coś mi się wydaje, że nie takie same jak na czczo?

      POzdrowienia
      • aniuanna Re: Wyniki 11.10.2010 - nadal nisko 17.10.10, 13:16
        GLUKOZA
        > Na czczo: 93mg/dl, norma 60-99
        > Po 1h: 156
        > Po 2h: 86
        > Po 3h: 74
        > Nie podano norm przy wynikach po obciążeniu

        Witam
        Te wyniki wg. mnie są w porządku. Interesowałam się tym tematem ponieważ u mnie po obciążeniu glukozą cukier po pól godziny i godzinie skacze do 200. Jest to już nietolerancja glukozy. U Was te wyniki są absolutnie w normie ( norma do 160 po godzinie). Wyrzut insuliny po naładowaniu się cukrem to absolutnie normalna sprawa. Na szczęście nie spożywamy cukru w takich ilościach na co dzień bo takie wyrzuty faktycznie nie są zdrowe. Dla wszystkich którzy chcą się zdrowo odżywiać jeść i schudnąć polecam poczytać na temat zdrowego odżywiania wg.Montignaca. Schudłam sobie na tym bez problemu.
        Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka