idaeadegeneraria
26.05.10, 17:55
Jeśli taki temat już był to wybaczcie, nie znalazłam.
Nie wiem czy moje obserwacje są prawidłowe, ale podglądając to forum mam
wrażenie, że większość osób albo jeszcze ma tarczycę (mówię o Haski), albo już
jej nie ma ponieważ została usunięta operacyjnie.
Zastanawiam się jakie zalecenia można dać osobie, której tarczyca niemal
całkowicie zanikła w wyniku Hashimoto.
Myślę tu o swojej mamie. Jej endokrynolog chyba doszedł do wniosku, że „nie ma
tarczycy – nie ma problemu”, w związku z tym mama dostaje hormony i raz na pół
roku zjawia się na kontrolę, na tym leczenie się kończy. Z tego co wiem nigdy
nie miała robionych przeciwciał. Mama nie należy do osób, które biegają po
lekarzach z każdym problemem i wiele dolegliwości przypisuje procesowi
starzenia i menopauzie (ma 60 l.). Widzę jak się męczy i chciałabym jej
pomóc, ale nie wiem co można zalecić osobie, która już prawie nie ma tarczycy.
Bardzo trudno, będzie ją zaciągnąć na badanie ferrytyny i B12, zwłaszcza, że
widujemy się raz na dwa miesiące. Mimo tego, że mama chodzi na fitness, to
jej waga ciągle idzie w górę, ma stany depresyjne, zmienne nastroje, bardzo
suchą skórę i zupełnie nie wiąże tego z tarczycą.
Jest mi o tyle trudniej ją przekonać, że endokrynolog do którego ja trafiłam
zupełnie zbagatelizował moje niskie B12 i ferrytynę i wypisał mi jedynie Euthyrox.
Rozpisałam się, a chciałam tylko zapytać co można zrobić aby poprawić jakość
swojego życia po tym jak organizm już zniszczył tarczycę? Czy można stosować
te same zalecenia jak dla osób chorych, u których tarczyca nadal funkcjonuje?
Pomyślałam, że kupię mamie książkę "leczenie chorób tarczycy" Cabot,
Jasińskiej, ale nie wiem czy jej się przyda, skoro tarczycy już prawie nie ma.
Niestety nie mam dostępu do wyników badań mamy, więc nie podam poziomu
hormonów ani usg.