kalkulator wizyt

27.06.10, 16:43
Nie odpowiadałem na część Waszych pytań.
Pisałem że odpowiem w odpowiednim momencie po przygotowaniu tematu.
Właściwie chęć poruszenia tego tematu skłoniła mnie do poszukiwania forów na
ten temat.
Szukałem, znalazłem – i zostałem.
Jestem endo – wbrew temu co niektórzy piszą, niedowierzają, atakują.
Wielu z nas zna się doskonale na swojej pracy, ale jak w każdym zawodzie są
różne osoby – mniej lub bardziej odważne, mniej lub bardziej szkolące się, o
różnym stopieniu wiedzy, o różny stopniu nawiązywania relacji z pacjentami, itd.
To o nas.
Jesteście osobami chorymi. Nie miejsce tu na współczucie – szukacie pomocy.
Znajdujecie między sobą porady, próbujecie zrozumieć swoją chorobę, znaleźć
się w tym wszystkim. Trudno się dziwić Nie zawsze otrzymujecie pełne i
właściwe informacje w gabinetach lekarskich. Z różnych przyczyn. Na forum są
informacje mniej lub bardziej dokładne, a poza tym nie każdego można dopasować
do jednolitego wzorca.
To w skrócie o Was.
Przechodzę do tematu który chciałem poruszyć od dawna – czyli - kalkulator wizyt.
Wielokrotnie niejeden z nas próbował tłumaczyć zawiłości stworzonego dla nas
wszystkich systemu służby zdrowia. Ale w ogólnie panującej atmosferze
niechęci odbiór tego był zwykle negatywny. Kto z forumowiczów zna zasady
prawne rządzące służbą zdrowia? Kto z Was przeczytał ustawy rządowe czy NFZ-tu
niech podniesie rękę.
Na tym przede wszystkim polega między nami różnica.
Zasada „nie informuj”, „podawaj nie w pełni jasne informacje” - rządzi do
dzisiaj. Socjotechnika.
Jak to jest w praktyce. – pracy Poradni Specjalistycznych.
Cena która płaci NFZ za wizytę specjalistyczną endokrynologiczną wynosi ok.
37-39zł. Dużo – mało? Jest to zapłata nie dla lekarza – a dla Poradni. Za tę
cenę trzeba opłacić:
zlecone badania (laboratoryjne, obrazowe, )
podatek,
opłaty (prąd, woda, i inne),
wynagrodzenie (kierownik, i administracja, lekarz, pielęgniarki,
rejestratorki, sprzątaczki)
i inne opłaty (telefony, papiery i inne). Mało? Dużo?
Przejdźmy do praktyki - kalkulatora– wizyta pacjenta z chorobą tarczycy.
Wizyta pacjenta z badaniem TSH. Przyjmijmy że badanie (na podstawie cennika)
kosztuje 20zł.. Uśrednijmy dane. Przy zleceniu tylko tego badania dla Poradni
zostaje 38 – 20 = 18zł.
Przy przyjęciu 20 osób którym wykonano tylko to badanie (czyli w stanie
idealnym) zostaje 360zł. Za dzień przyjmowania – i dla Poradni (opłaty jak
wyżej). Gdy wizyta z usg (50zł?) – liczmy 38 – 50 = -12zł. Czyli dopłacamy.
Przeciwciała ? Proszę bardzo. 35zł? 38 – 35 zł = 3zł – dla Poradni. Proste? No
to idźmy dalej. Oznaczmy zalecane często i słusznie ft3 i ft4. Zwykle
droższe. Ale dla prostoty 20zł.. W sumie 40 zł. 38 – 40 = -2zł. Czyli wszyscy
z Poradni nie tylko że pracują za darmo – ale jeszcze do tego dopłacają.
Jasne? Każdy może sobie dalej policzyć. Pacjentka w ciąży. Dramat dla Poradni.
Dużo badań, w miarę często – do wszystkich dopłacać. Wszystko to redukuje i
tak mizerny zysk Poradni lub też powoduje bilans ujemny. Zależy od dnia. Ale
to nie wszystko.
Oficjalnie przedstawicie rządowi i NFZ mówią: wszystko się obywatelom należy.
Tylko żądać. I żądacie. Administratorzy jednostki służby zdrowia mówią nam, że
wykonujemy za dużo badań! Poradnia musi się zadłużać. NFZ mówi że przecież
musimy wszystkie badania wykonywać. Dziennikarze którym nie chce się zgłębić
tego tematu (lenistwo? niezbyt lotni? idący na fali populizmu?) piszą że to
wszystko wina dużych zarobków zwykle lekarzy. Jak ktoś mi powie jak można się
dorobić przy tym co wcześniej napisałem - to chętnie go posłuchamy. Zwykle
dochód uzyskuje się z działalności prywatnej.
Trochę historii.
Przed dwoma laty zalecono przyjmowanie wszystkich którzy tego wymagają, NFZ
pokryje koszty (ale jak wyżej). Poradnie przyjmowały tych którzy tego
wymagali. Ale (podobno Pani Minister ) wstrzymała zapłaty za tzw.
nadwykonania. Czyli Poradnia (czyli pracownicy) musieli się złożyć i opłacić
głównie badania, czasami niezłe sumy. Potem tylko częściowo to
zrekompensowano. Obecnie nie płaci się za nadwykonania, czyli przyjęcie ponad
ilość wyznaczoną przez NFZ. Czyli każdy pacjent ponad limit to nóż w plecy
Poradni.
W ubiegłym roku NFZ wykręcił inny numer. Raz w roku można wizytę policzyć
podwójnie. Tak nam się wydawało. Okazało się (po interpretacji) że nie raz w
roku a po roku. Wobec tego NFZ powiedział, że za te wizyty nie zapłaci. Po
protestach zredukował o ok. -60% zapłatę. Znowu Poradnie (czyli pracownicy)
musieli dopłacać.
Czekamy z zaciekawieniem co NFZ wymyśli w tym roku.
A to tylko chora tarczyca. A endokrynologia to również inne choroby – często o
większej ilości wykonywania badań a opłaty takie same.
Większość z nas doskonale zdaje sobie sprawę o konieczności wykonywania
badań. Nie gloryfikujemy TSH – ale ze wszystkich badań laboratoryjnych jest
ono najbliższe prawdy dla większości pacjentów. Kierujący Poradnią każą nam i
tak ograniczać liczbę badań, bo ją zamkną (po prostu bankrut). Jak jest – to
już możecie się dowiedzieć w województwie pomorskim. W poradniach
przyszpitalnych zadłużanie się idzie do wspólnego kotła. Szpitale mają długi.
Czyja wina? Hmm.
Gdyby ktoś opracował kalkulator wizyt dla pojedynczego pacjenta - będziemy
wdzięczni. I niech uwzględni czas oczekiwania na wizytę – limitowane. Może
Pani Minister? Jest też lekarzem. Chyba jednak tragikomedia.
To tylko część wielkiego problemu związanego z naszą współpracą – a na którą
mają wpływ poza merytoryczne problemy. Może innym razem.
Gdyby ktoś się chciał wypowiedzieć. Nie jestem administratorem tego forum. I
nie chciałbym być.
Pamiętaj: jakość i kultura wypowiedzi świadczy o wypowiadającym. I o nikim innym.
    • stapelia Re: kalkulator wizyt 27.06.10, 16:56
      wiesz co, ja to rozumiem, pracujesz w jakimś systemie i nic na to nie
      poradzisz. Moi rodzice na uczelni też pracują w systemie i mają 300 studentów co
      pół roku do obskoczenia za 2000 pln. Z tym nie ma co dyskutować. Ale... dla mnie
      uczciwe byłoby gdyby lekarz powiedział tak: proszę Pani/Pana żeby dobrze
      zdiagnozować choroby tarczycy czy dobrze poprowadzić ciąże dobrze byłoby zrobić
      następujące badania: i tu pada lista. Ponieważ żyjemy w takim państwie a nie
      innym ja mogę zlecić Pani/Panu tylko tsh i usg. Sugeruję zrobienie reszty na
      własną rękę bo wtedy właściwie będę mógł dobrać leczenie. Dla mnie to okropne
      ale uczciwe, czuję się zaopiekowana wiedząc, że lekarz chce ale nie może. I
      obydwoje możemy ponarzekać na system.
      • wierka-5 Re: kalkulator wizyt 27.06.10, 17:39
        Słyszałam,ze lekarz przyjmujący na NFZ nie moze doradzać aby badać coś prywatnie. Jeśli uważa jakieś badanie za konieczne to powinien go zlecić, a że brakuje pieniędzy to inna historia i próbuję to zrozumieć. Choć nie wyobrażam sobie jak można stawiać diagnozę bez badań. Lekarze nie lubią jak się im mówi o objawach i najchętniej wysyłają do innych: skarżysz się na zimno - wina krążenia, masz wzdęcia do gastrologa, problemy z wysławianiem do neurologa i już mają z głowy pacjenta.

        Mogę jakoś zrozumieć lekarza pracującego na NFZ, nie przeskoczy systemu, ma przełożonych i tak dalej, ale dlaczego lekarz przyjmujący prywatnie nie zleca badań?
        Dlaczego młodej dziewczynie na podstawie TSH -2 i FT4- górna granica normy zlecił metizol.Takie leczenie powinno być karalne.
        Gdzie przeciwciała, USG, witamina 12, czy choćby morfologia.

    • fahima Re: kalkulator wizyt 27.06.10, 17:07
      ok duzo z tego jest prawda. Dlatego osobisie zastanawiam sie czy
      prywatyzacjia szpitali nie bedzie lepsza. Pomijajac to ze swojego
      czasu pracowalam w firmie, ktora wykupywala pracownika pakiet uslug
      medycznych i powiem szczerze ze to bylo fajne rozwiazanie.
      Rozumiem tez to ze lekarze maja poniekad zwiazane rece z powodu
      braku srodkow ale powinni w tym momencie przedstawic sytuacje
      pacjentowi i spytac czy nie chce zrobic badan na wlasna reke za
      wlasne pieniadze.
      Przez moje choryby czesto niestety sie spotykam z edno i powiem
      szczerze ze np bylam u pani prof w Wawie ktora prowadzi
      miedzynarodowe badania na temat addisona a dokladnie tego dlaczego
      orgaznizm wytwarza przeciwciala. Pani Prof jest starsza kobieta a
      pomimo wieku, niekorzystnego ukladu w sluzbie zdrowie udalo jej sie
      wdrozyc ten program i co najwazniejsze pozyskuje ludzi chetnych do
      bdan a to nie jest proste.
      Pozatym jesli mowimy o kosztach itd i sluzbie zdrowia to kolejne dwa
      przyklady:
      1 Ortopeda
      Czy jesli mieliscie cos zalmanego zdarzylo sie komus zeby ortopeda
      zamiast normalnego ciezkiego gispu zaproponowal wam tzw gips lekki
      albo tutor albo orteze? Oczywiscie ze nie bo po co wypelniac
      dodatkowe papierki. Tutor na noge kosztuje okolo 500 zł norlanie
      jednak NFZ go refunduje i mozna go uzyskac za okolo 90 zł jesli sie
      o tym wie i sie pomeczy ortopede o wypisanie odpwiedniego druczku.
      Ja nie oczekuje od lekarza wspolczucia ja chce tylko informacje o
      tym co moge dostac w ramch NFZ oraz o tym co musze zrobic za wlsne
      pieniadze.
      W praktyce czesto to wyglada tak ze idzie sie do lekarza na NFZ on
      zleci jakies tam wlasnie jedno badanie i milczy a jak sie pojdzie
      prywatnie to on dopiero mowi co trzeba. To dlaczego nie mogze
      powiedziec tego samego jak jest na wizycie na NFZ. Niech lekarz mi
      powie trzeba to zrobic ale nie stac sluzby zdrowia na to prosze
      sobie to zrobic na wlasny koszt i sie zglosc.
      • fahima Re: kalkulator wizyt 27.06.10, 17:16
        2 przyklad (ech te problemy z pamiecia hehe zapomnialam go napisac)
        Rozumiem ze bdania typu TSH itd kosztuja. Jednak sa takie badania
        tez jak:
        - mierzenie cisnienia,
        - wazenie
        - oraz badanie tarczycy za pomoca raczek smile
        TO akurat nie kosztuje a powiem szczerze z reka na sercu ze w moim
        miescie edndo tylko raz mi to wykonal ( znaczy tylko to "macanie
        tarczyc)
        Wiec jak pojechalam do Gdańska i Wawy to az sie zdzwialam jak to
        wszystko mi zrobili.
        Takze czasami nie do konca chcodzi o kase.
        • evk.a Re: kalkulator wizyt 27.06.10, 18:18
          twojatarczyco rozumiem problemy z pieniędzmi i nawet w sytuacji kiedy raz na kilkanaście lat korzystam z usługi specjalisty na nfz nie wymagam skierowania na bezpłatne badania (takich pacjentów bardzo wielu to i składki nie są wykorzystane) lecz podaję gotowe wyniki (np.FT3/4) a lekarz twierdzi że tym nie warto zawracać sobie głowy,
          inny przykład - okulista osobie 49letniej mówi że pajączki,łzawiące oczy, mroczki to z wiekiem a są to objawy konkretnej choroby
          myślę że nam tu nie chodzi o warunki w jakich pracują lekarze lecz o jakość ich pracy
          • czupakabra27 Re: kalkulator wizyt 27.06.10, 19:03
            Państwowy system jest chory i nie ma co tu dyskutować, ale tak jak Dziewczyny
            wyżej wspominały - wielu lekarzy różnych specjalności, nie tylko endo
            przyjmujący prywatnie także nie zlecają wszystkich potrzebnych badań. Lekarz
            powinien nakreślić absolutnie konieczne do wykonania minimum + badania
            potrzebne, ale np. do wykonania w drugiej kolejności. Nie tylko w państwowej
            służbie są problemy. Jak lekarz nie pasjonuje się swoja praca i się nie
            dokształca na bieżąco tylko jedzie na autopilocie, to nic tego nie zmieni.
            Pamiętajmy, że ci sami ludzie pracują dla NFZ i prywatnie.
    • barbar-a1968 Re: kalkulator wizyt 27.06.10, 19:53
      Hej usmiech ,,,pewnie pozaluje swej wypowiedzi ale chce napisac ,,
      przeczytalam tekst ,,
      wypowiedzi ,,dziesiatki mysli ,,cisna sie do glowy ,,
      wyobrazalam sobie ciebie jako lekarza i siebie jako pacjentke ,,
      Widzialam tylko Kalkulator ,,
      taki stary niepewny ,,
      nie widzialam ludzi ,,
      Jestem osoba ktorej sie nie oplaca leczyc ,
      doswiadczam tego od x lat ,,,
      gdy znajduje lekarza ktory zapyta jak sie czuje i jak sobie radze
      czuje sie jak czlowiek ,,,I jestem wdzieczna ze kazda minute
      spotkania z tym lekarzem ,,,,,,,
      Ale gdy widze lekarza ,/kalkulator/ ktory nawet na mnie nie patrzy ,,
      Jest mi tak bardzo przykro ze nawet nie potrafisz sobie wyobrazic -
      jak to boli ,,,,,,,,,
      Obecnie mam lekarke endokrynolog ktora pomimo mnostwa pacjentow i
      napewno braku oplacalnosci slucha mnie ,,i stara sie pomoc ,,
      jestem wdzieczna losowi ze ja spotkalam ,,,
      Przyjmuje mnostwo osob ,,szybko ,,sprawnie ,,fachowo ,,robi to co
      nalezy pomimo ze mam dobre TSH ,,,,,,,,,i nie nalezy mi sie juz nic
      od NFZ ,,
      dostalam od niej na badania ,,usg ,,i na biopsie ,,,
      Dziekuje za to ze sa tacy lekarze ,,,

      Sama jestem Krawcowa ,,
      zwyklym czlowiekiem z zawodowym wyksztalceniem
      pracuje ponad 20 lat uczciwie wykonujac swoj zawod ,staram sie
      zawsze ,,
      Nigdy nie biore do szycia czegos -jezeli nie jestem w stanie
      sprostac zadaniu ,,,
      Nie szyje sukni slubnej ,
      bo to wymaga odpowiednich maszyn -za zadna cenne nie przyjme takiego
      zlecenia ,,,,,,,,,,,

      Zastanow sie jako lekarz ,,,ktory ma za zadanie leczyc ,
      czy powinnienes podpisywac umowe o prace jezeli nie jestes w stanie
      pomagac pacjentowi ???
      Moze jak sie zastanowisz ,,Nad tym to i NFZ sie zastanowi ,,
      jak najbardziej uwazam ze za dobra prace nalezy sie odpowiednia
      zaplata a lekarzom nalezy sie jeszcze ogromny szacunek ,,,
      I dziekuje ,,takie z serca ,,,bo ratuja zycie ludziom ,,
      Basia ,,zycze zdrowia ,,,
      • barbar-a1968 Re: kalkulator wizyt 27.06.10, 20:05
        Jeszzcze tylko jedno zdanie ,,
        Miejsce na wspolczucie jest zawsze i wszedzie ,,
        czlowiek ktory nie potrafi wspolczuc, nie potrafi pomagac ,,,
        Basia
        • milaemalka Re: kalkulator wizyt 27.06.10, 20:54
          Wszyscy zdajemy sobie sprawę,ze brakuje pieniędzy na badania.Robię wszystkie
          badania prywatnie a od lekarza,raz w roku-co tyle wypada wizyta na
          fundusz-oczekuję,ze będzie się znał na tym co robi.Tu nie chodzi o brak
          pieniędzy a o brak wiedzy.Lekarz z 30 letnim stażem nie robi nic by sie
          doszkolic.Chcę ,zeby przegladnął wyniki i coś doradził.A on uważa ,ze te wyniki
          są niepotrzebne.Ba stawia warunek,że mam przyjść z Tsh jeśli u niego sie chcę
          nadal leczyć.Zenujące, nie wie ,ze przy novo nie bada sie Tsh. Takich lekarzy
          spotykam na każdym kroku.W tym tygodniu był to hematolog.Miałam wrazenie ,ze
          mówie do słupa..Zarozumiali, nadęci,patrza na pacjenta z góry - jaśnie
          wielmozni panowie lekarze. To jak nas traktują nie ma nic wspólnego z funduszem.
    • anka.83 Kto w was... 02.07.10, 18:25
      1) leczy się na NFZ i jest zadowolony - ręka w górę
      2) leczy się prywatnie - ręka w górę
      3) przyniósł samodzielnie (za własne prywatne pieniądze) wykonane badania FT3, FT4, B12, ferrytynę i in. i zostały one przez lekarza dokumentnie olane - ręka w górę.

      Osobiście obstawiam, że większość tarczycowych leczy się prywatnie i minimum raz usłyszeli od lekarza pytanie "a po co pan(i) robił(a) to badanie". Ze strony praktycznej bardzo dobrze wszyscy wiemy, jak funkcjonuje NFZ, wszelkie dyskusje na ten temat, które nie przeradzają się w czyny, są jałowe.
      Dlatego również nie marudzimy, tylko wydajemy własną kasę na badania i robimy swoje (bo ważniejsze nasze zdrowie, niż udowadnianie czegoś NFZ i/lub Ministerstwu Zdrowia).
      • harmoniak Re: Kto w was... 03.07.10, 09:37
        NIGDY nie byłam u "państwowego" endo.

        2) TAK, leczę się prywatnie.
        3) Byłam prywatnie u pewnej endo i olała b12, ft3. Ale spojrzała na ferrytynę i przepisała żelazo big_grin

        Sytuacja w NFZ jest przykra, to prawda.
        Dobrze, że możemy robić sobie sami badania. W niektórych stanach w USA nie można tego robić! Zatem: jest całkiem nieźle.

        Dlatego również nie marudzimy, tylko wydajemy własną kasę na badania i robimy swoje
        Dokładnie.
        • junkersica Re: Kto w was... 06.07.10, 21:12
          Wyobraź sobie, Harmoniak, że i u nas w niektórych labach nie mozna bez skierowania lekarskiego zrobić sobie badań. Tak jest w Szklarskiej Porębie podobno. Aż strach pomysleć, co by było, gdyby to upowszechniono...
          • wierka-5 Re: Kto w was... 06.07.10, 21:38
            Masz rację Junkersica strach pomyśleć.
            Dzięki badaniom i forum, które wie ze 17% witaminy B12 to za mało odkryłam tę
            anemie. Jestem pewna,że nigdy żaden medyk by na to nie wpadł. Wiem co pisze, bo
            byłam u wielu(tomograf, prześwietlenia operacja przegrody). Pogodziłam się z tym
            bólem i przeszło. Na angielskich stronach znalazłam informacje,że ból jednej
            strony twarzy to typowy objaw niedoboru B12. Nie wspomnę już o niedoczynności i
            hashimoto.
            Wiec na prawdę strach mi pomyśleć.
      • junkersica Re: Kto w was... 06.07.10, 21:37
        1. U endo na nfz nie byłam, bo dostać się na nfz jest czymś nieosiągalnym.
        2. Poza lekarzem rodzinnym leczę się wyłącznie prywatnie.
        3. Przyniosłam komplet badań, nie tylko te, które wyminiłaś. Nie tylko zostałam olana, ale prawie wyzwana od wariatek. no bo kto o zdowych zmysłach robi tyle badań i po co?
        Mój wrocławski endo nie olał badań smile, dorobił mi mnóstwo innych (na nfz!), ale on jest lekarzem z powołania i to widać na pierwszy rzut oka smile
        Ja się mogę wypowiedzieć jako nauczyciel - też w szponach systemu. Moi uczniowie zawsze mogli liczyć na kserówki, pomoc w nauce, dodatkowe nieodplatne oczywiście lekcje, rodzice na telefon ode mnie, mail i spotkanie poza godzinami mojej pracy. A przeciez podpierając się systemem mogłabym po skończonych lekcjach wszystkim grzecznie podziękować i kazać nie zawracać sobie głowy. To tak w dużym skrócie. Idea jest jedna i ta sama - dać z siebie tyle, ile to możliwe.
        Uważam, że należy się nam od lekarza pełna informacja na temat potrzebnej diagnostyki. I nikt tu łaski nie robi.
        Dyskusje na temat służby zdrowia, systemu można prowadzić bez końca, i nikt lekarzy nie wini za ten stan rzeczy. Mnie osobiście denerwuje podejście lekarzy do pacjentów i pacjentów do lekarzy.
        Lekarze, mam wrażenie, mają nas za głupszych od siebie, a my, pacjenci w większości pozwalają sobie na to. Tak, Panie Doktorze, oczywiście, Panie Doktorze... Kłaniamy się im w pas, zgadzamy się ze wszystkim, nic dziwnego, że jak wchodzi człowiek świadomy swojej choroby i "wychylający się", uznany zostaje za niebezpiecznego wariata. Ot, co. Już kiedyś była mowa na ten temat:
        forum.gazeta.pl/forum/w,94641,107503211,107735564,Re_Moje_rozmyslania_o_hormonach_i_lekarzach.html
        Pozdrawiam, junkersica.
    • stapelia Re: Kto w was... 02.07.10, 20:47
      no ja prywatnie i na własne życzenie stawiam się z kompletem badań za 120 pln smile
      endo z nfz kazał mi zrobić wywiad na ulicy z pytaniem "która z Pań ma guzka na
      tarczycy - połowa ma to co się Pani przejmuje"

      podliczyłam ze akcja operacja (nie było szans na NFZ- tzn było ale nie wiadomo
      kiedy, może za pół roku może za rok - a chciałam do konkretnego chirurga)
      kosztowała mnie ok 4000 pln. Ile to miesięcy składek?? i uwaga! od pójścia do
      endo, która wykopała wręcz na operację, do położenia się na stół minęły 4 dni
      robocze!! wtorek endo, czwartek chirurg, piątek ekg, rtg, lekarz pierwszego
      kontaktu (oczywiście prywatnie), poniedziałek 18 godzina "0" smile i *****
      gwiazdkowy szpital, w którym byłam jedynym pacjentem i cały personel do
      dyspozycji, najlepszy chirurg w Krakowie i catering jak na niezłej imprezie.
      Dziś miałam spotkanie z facetem od ubezpieczeń zdrowotnych, za 400 pln
      miesięcznie na rodzinę mogę mieć pakiet full wypas z operacjami każdego sortu w
      prywatnych szpitalach, wizytami u specjalistów, za które mam zwracaną kasę i
      mogę sobie chodzić do kogo chcę. Z rehabilitacja, stomatologią i wizytami
      domowymi w ciągu 4h.
      I tak sobie myślę - do k... po co? pracuję ciężko składam się miesiąc w miesiąc
      na Chorą Kasę i co z tego mam? nic- a muszę płacić - na ZUS, na kasę chorych -
      zamiast inwestować swoje pieniądze z pomocą mądrych ludzi. I zarzynając się
      pewnie zapłacimy te 400 pln z mężem żeby mieć ten komfort. Ale gdzie tu
      sprawiedliwość?
      • wierka-5 Re: Kto w was... 02.07.10, 21:42
        Podobnie jak poprzedniczka, płaćę i nic nie mam. Moja reka 3 razy w górze.
        Gwoli sprawiedliwosci dodam,że moje dzieci zgodził sie przyjąć lekarz rodzinny, który bez problemu daje skierowania do specjalistów i zleca badania, ale tylko takie jakie są wykonywane w macierzystym szpitalu. Zawsze TSH FT4 Ft3 choć nie ustawia hormonów, bo twierdzi iż lepiej aby to robił endo. Endo jednak interesuje TSH i FT4 czasami.
        Tak traktuje wszystkich i jeszcze nie zbankrutował. Trudno się do niego dostać.
    • twojatarczyca Re: Kto w was... 03.07.10, 21:25
      Tych co się leczą prywatnie tak naprawdę to niewielki procent potrzebujących.
      Dlaczego w oddziałach chirurgicznych czeka się na zbieg a prywatnie jest się samemu z pełną obsługą? Przecież wg tej zasady w prywatnym szpitalu powinno być pełno pacjentów.
      Nikt się nie zdziwił o zasadach funkcjonowania i płatnościach na linii Poradnia Specjalistyczna – NFZ. To ja się wygłupiłem pisząc o tym.
      Powiedzmy nauczycielowi (których większość bardzo cenię) (pensja z budżetówki) – może uczyć za darmo, dyrektor, sprzątaczka itd., a do korków niech dopłaca. Ta sama zasada.
      Mechanik samochodowy? Może naprawiać za darmo, a części zamienne kupuje za swoje.
      Piszę o zasadach nie o zawodach.
      Jaki Twój zawód? Coś wymyślimy.
      Nie pisałem o jakości świadczeń. Owszem – jest różnie. Ale to oddzielny wątek.
      Wybieramy – pomagać mimo wszystko przy minimum? Ja wybrałem. Pomagam. Przyjmuje też prywatnie.
      Ale ile razy czytam – zlecił tylko TSH – na listę złych, bo się nie zna??
      Poczytajcie wątki.
      Stapelia:
      trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,48625,7493796,Pomorskie__Olbrzymie_kolejki_do_endokrynologow.html
      Powiesz im: Po co czekacie dwa lata? 400 zł miesięcznie i "full wypas?"


      • stapelia Re: Kto w was... 03.07.10, 21:56
        no ale cóż my możemy? my jesteśmy chorzy i chcemy być dobrze obsłużeni. Tak jak
        chcemy żeby mechanik dobrze naprawił samochód, krawcowa dobrze uszyła spodnie a
        fryzjer dobrze obciął. Płacę więc wymagam. Jak mnie stać to idę do Yves Saint
        Lorenta i placę 200 za strzyżenie a jak mnie nie stać to idę na osiedle do Pani
        Basi. Ale podejścia do mnie i obsługi wymagam takiej samej!
        Ja generalnie uważam, że powinni wprowadzić drobne opłaty za wizyty - 5-10 pln -
        dam sobie głowę obciąć że kolejki zmniejszą się o połowę bo jest grono starszych
        ludzi i moja babcia niestety do nich należy, ze chodzi do lekarza jak się się
        cokolwiek przypomni, a to recepta, a to inna recepta a to oczy a to cośtam.
        Jakby miała płacić te 10 pln to spisywałaby sobie rzeczy na kartce i szła raz z
        listą. W Czechach wprowadzili taki system i z tego co wiem, nieźle się im sprawdza.
        Nie ma sprawiedliwości na świecie - nie mogę być odpowiedzialna za system rent i
        emerytur, opieki zdrowotnej, szkolnictwa itp. mogę patrzeć na swoje podwórko.
        Tyramy z mężem we własnej firmie i mogę sobie pozwolić na te 120 pln co 3
        miesiące na badania. W Hiltonie nie śpię bo mnie nie stać - jeżdżę z namiotem. A
        innych stać.
        I tu nie chodzi tylko o kasę tylko o podejście - my tak samo traktujemy klienta
        który nam płaci 200 pln i takiego co płaci 200 000.
        nieco chaotycznie ale mecz jest fascynujący smile)
        • twojatarczyca Re: Kto w was... 03.07.10, 22:12
          Zgadzam się! A te karne!!
          Powiedz mi (lub inni chętni) -
          Nie przyjmować czy robić tylko TSH?
          Też jestem "działalność gospodarcza".
          Podejście takie same.
          Może jakieś inne wyjście?
          Ktoś zna?
          Pozdrawiam
          • stapelia Re: Kto w was... 03.07.10, 22:23
            przyjmować - zlecać TSH skoro innej opcji nie ma ale UCZCIWIE mówić. "Do
            zdiagnozowania potrzeba jeszcze tego tego i tego. nie mogę dać na to skierowania
            ale żeby dobrze leczyć potrzebuję tych wyników. Dziękuję za zrozumienie i
            przepraszam za system smile)"
            noo karne niezłesmile) To kto w finale? holandia niemcy? smile
            • twojatarczyca Re: Kto w was... 03.07.10, 22:49
              Tak naprawdę mało kto to rozumie.
              Znałaś wcześniej zasady finansowania Poradni Specjalistycznych?
              Nie będę chyba sam że powiem: Niemcy.
      • harmoniak Re: Kto w was... 04.07.10, 16:24
        Tych co się leczą prywatnie tak naprawdę to niewielki procent potrzebujących.

        Tutaj na forum większość leczy się prywatnie. Na sąsiednich forach również.
        Moja rodzina również leczy się prywatnie.

        W ogóle trochę mi zwisa (że tak powiem) ten temat (finansowanie poradni). Wszystko rozbija się o brak kasy.
        Ja generalnie uważam, że powinni wprowadzić drobne opłaty za wizyty - 5-10 pln - (Stapelia)
        • anka.83 Re: Kto w was... 05.07.10, 12:12
          Nikt się nie zdziwił o zasadach funkcjonowania i płatnościach na
          linii Poradnia Specjalistyczna – NFZ. To ja się wygłupiłem pisząc o
          tym.


          Nie o to chodzi. Znamy wszyscy wiele historii pt. "Absurdy NFZ" i
          naprawdę, ale to na prawdę nowe historie tego typu nas nie dziwią. I,
          jak wyżej napisała Harmoniak, średnio nas interesują. Dlaczego? Bo
          szans na szybką poprawę stanu rzeczy nie ma a nasze zdrowie wymaga
          działań szybkich. Możemy tu dywagować n/t. ew. ulepszeń systemu,
          owszem, ale po co. Żeby to miało sens, ciągiem dalszym musiałoby być
          pisanie skarg, zażaleń do ministerstwa, nfz i nie wiadomo gdzie
          jeszcze, kto ma z nas tarczycowych na to czas i siłysad

          Inna sprawa, co napisała Harmoniak:

          Do tego wkurza mnie niesamowicie, że ludzie są niedoleczeni i
          tułają się BEZSENSOWNIE, MARNUJĄC SWOJE ŻYCIE. Ale to jak rozumiem
          można podpiąć pod ubogi NFZ, dlatego lekarze endo tak lubią odsyłać
          do kardiologa, PSYCHIATRY, dermatologa, neurologa itd.


          NO WŁAŚNIE. Z całym szacunkiem dla wszystkich porządnych lekarzy,
          których spotkałam (a jest ich niewielu) - SKĄD SIĘ BIORĄ TAKIE
          NIEUKI? Przecież każdy z nich ma w ręku ludzkie życie i to życie od
          niego często zależy! Ja, przy takiej ogromnej odpowiedzialności nie
          pozwoliłabym sobie na niewiedzę.
          • replica1 Re: Kto w was... 06.07.10, 17:09
            Mogę się tylko podpisać pod tymi opiniami.
            Dwie sprawy o których chciałabym napisać. Po pierwsze: czy te oszczędności na
            badaniach nie są aby pozorne. Mój przykład: po miesiącach wędrówki po lekarzach
            wylądowałam w szpitalu. Dwa tygodnie na neurologii, wiele badań: eeg, rezonans
            głowy, itd. Pieniądze wyrzucone w błoto, na dodatek postawiono błędną diagnozę-
            depresja. Kiedy wreszcie udało mi się znaleźć przyczynę, mój stan zdrowia był
            fatalny. Przez kilka miesięcy byłam na zasiłku ZUS, bo wcześniej z powodu
            długiego zwolnienia straciłam pracę. Gdyby policzyć te wszystkie koszty to z
            pewnością wyszłoby więcej niż te 35 zł za badanie przeciwciał...
            Druga sprawa: poziom wiedzy lekarzy. Podam jeden przykład. Jeszcze zanim
            zachorowałam poszłam prywatnie do internisty, chyba z przeziębieniem. Lekarka
            miała też specjalność endokrynologa, więc przy okazji zapytałam ją czy może
            warto zrobić, tak kontrolnie, jakieś badania hormonów tarczycy. Pani dr na to :"
            a po co? boli
            panią coś? jak będzie pani planować dziecko to tak". Wtedy jeszcze ufałam
            lekarzom i temat przestał mnie interesować. A już wtedy miałam Hashi. Tacy
            "specjaliści" nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za swoje błędy i tak to się
            kręci...
            • replica1 Re: Kto w was... 06.07.10, 20:03
              Zapomniałam o puencie. W końcu diagnozę, że mam chorobę tarczycy postawił lekarz
              ortopeda na podstawie wywiadu i badania skóry. Jak już ktoś tu napisał nie
              wszystko można zwalić na brak pieniędzy...
              • ammazuko_powrot Re: Kto w was... 06.07.10, 20:32
                Dokładnie, nie zawsze jest to wina pieniędzy.
                Czasem wystarczy dobra wola lekarza.
                Ja ostatnio trafiłam do takiego endo na NFZ.
                Spojrzał na pieczątkę lekarza u którego byłam prywatnie i bez gadania pomógł mi.
                A przecież nie musiał.
                Inny lekarz to mój onkolog, robi o wiele, wiele więcej niż musi.
                I nie patrzy na kasę ale na to jak pomóc pacjentowi.
                Dlaczego w tej samej przychodni jeden specjalista nie robi problemów ze
                skierowaniami a inny robi?
                Są rozliczani na innych zasadach?
                Chyba nie, po prostu jeden pracuje bo musi z czegoś żyć a drugi dodatkowo jest
                lekarzem z powołaniem i pamięta po co wybrał taki a nie inny zawód.
    • psychofinka Re: kalkulator wizyt 06.07.10, 21:55
      Byłabym zobowiązana, gdybyś odniósł się, twojatarczyca, do niniejszego wątku:
      forum.gazeta.pl/forum/w,94641,113851554,113851554,Karta_Praw_Pacjenta.html
      Jaki ma to związek z niedofinansowaniem NFZ, że nie udziela się pacjentowi
      informacji, niekiedy niezbędnych do dalszego leczenia?
      • twojatarczyca Re: kalkulator wizyt 08.07.10, 22:07
        Warto porozmawiać.
        Junkersica – fajnie piszesz.
        Jest po wyborach – rok 2012.
        Nowy minister – Ministerstwo Szkolnictwa.
        Szkoły dostają finanse w zależności od uczniów. Na każdego ucznia 300 zł na rok.
        (Polska nie weszła do strefy euro). Za te pieniądze szkoła ma: kupić podręczniki
        dla uczniów, ubrać ich w mundurki, opłacić pensje pracowników: nauczycieli,
        dyrektora, sekretarek, woźnych, podatki, sprzęt pomocniczy do nauki, szatnie,
        remonty itd. itd. Po analizie wynika że po utrzymaniu na minimum pensji
        personelu, opłatach obowiązkowych, bez żadnych ekstrawagancji (np. premie,
        dodatkowe urlopy)i pomocy naukowych, można kupić dla ucznia najwyżej dwa
        podręczniki, może jeden zeszyt, ewentualnie mundurek. Decyduje o tym wychowawca.
        No i dylemat.
        Dla tego ucznia kupię zestaw podręczników. Z czego uszczknąć? Pensje
        pracowników? Może innemu uczniowi nic nie kupić? No to po co będzie chodził do
        szkoły? Szef zwalił to na mnie. Hmm. Może kupię po dwie książki. Ten jest dobry
        z matematyki – podręcznik matematyka trzecioklasisty, ten – z historii – coś z
        historii. Ilu ich jeszcze jest?. To może temu mundurek. Ale nie wystarczy na
        książki. No tak – ale przysięga nauczyciela – nauczaj, bo to powołanie. No to
        może wszystkim książki – nie będzie na pensje. No to co – weźmie się pożyczkę..
        Zamkną szkołę. Trzeba spłacać. To się wszyscy zrzucimy. Z czego???
        Zebranie rodziców. Nie wystarcza na utrzymanie szkoły? Nie podpiszemy nowego
        kontraktu. To bardzo proste. Powiesz rodzicom: „Możecie posłać dzieci do szkół
        prywatnych. Ja tak robię (jeszcze). Tam mają wszystko. Jaki to dla Was
        (rodziców) problem?!”
        No to może zostawimy ich analfabetami? A co z innymi pracownikami szkoły? Znajdą
        jakąś pracę. Wystarczy udać się do pośredniaka.
        W Polsce są sami specjaliści.
        Sama wiesz jak to jest.
        Każdy jest nauczycielem - z wyjątkiem nauczyciela. Jak ten nauczyciel naucza???
        Moje dziecko ma pałę? Ten nauczyciel to jakiś konował!! Nie umie uczyć!
        Każdy jest lekarzem – z wyjątkiem lekarza. No jako on leczy?? To się leczy tak i
        tak! Też konował.
        Każdy jest skoczkiem – z wyjątkiem Małysza. Małysz nie skoczył na mamuciej
        250m?? No nieuk jakiś! Wystarczyło narty lekko w lewo!
        Każdy jest piłkarzem – z wyjątkiem piłkarzy. No jak on odebrał tę piłkę, baran
        jeden. Trzeba było lewą nogą!!! Dno!!
        Każdy jest kosmonautą – z wyjątkiem kosmonauty. Jak to rakietą nie trafił do
        stacji (jak ostatnio)!! Przecież trzeba było 12 min. wcześniej i rakietą lekko w
        prawo!! Debile!.
        Wydaje mi się że za dużo tematów ty poruszyłem
        Nigdy nie byłem powieściopisarzem.
        Może niezrozumiale? To coś w wolnej chwili wyjaśnię.
        Nikogo nie chcę obrażać – i mam nadzieję że tak to rozumiecie.
        Prezentuję problem.
        I nadal nie otrzymałem kalkulatora.
        Pozdrawiam
        TT
        • wierka-5 Re: kalkulator wizyt 08.07.10, 22:47
          Zamiast tracić czas na takie dywagacje lepiej napisz coś np o witaminie D3, dlaczego jej brakuje , jak uzupełnić braki, jakie robić badania. Czy może o B12, albo o złej przemianie hormonów tarczycy. Wykaż się wiedzą, może ktoś skorzysta. Dzięki temu lepiej się poczuje. Korzyść będzie wzajemna , bo Ty dzięki temu przypomnisz sobie materiał, poszperasz po nowych artykułach. To zaprocentuje.
        • junkersica Re: kalkulator wizyt 08.07.10, 23:06
          Ale to chyba rozważania czysto teoretyczna, bo:
          1. Podręczniki kupują rodzice.
          2.Mundurki kupują rodzice.
          3. Pomoce naukowe często kupują rodzice na spółkę z nauczycielami
          A to oznacza jedno: Jeśli system nie stać na te wszystkie rzeczy, to szkoła informuje zainteresowanych (rodziców, bo chodzi o ich dzieci i nauczycieli, bo chodzi o ich uczniów i komfort pracy) o tym, że forsy nie ma, i jeśli chcą, żeby jakość została zachowana, to musza zadbać o te pomoce i wyłożyć pieniążki. Analogicznie - lekarz powinien informować pacjenta, że państwo nie zapłaci za jego badania i leki i zlecić pacjentowi wszystko, co jest potrzebne, nawet na jego koszt, bo przecież chodzi o jego zdrowie smile, a lekarzowi o dobro jego pacjenta.
          Wiesz, tak właściwie to najczęściej (jeśli nie ma dofinansowania Unii), to nauczyciele z rodzicami zrzucają sie np. na malowanie klasy i oni ją własnymi rękami malują, ja nawet zakupiłam mikrofon, dvd i odtwarzacz CD, bo w szkole tego było za mało, no ale to inny temat. Hehe, chętnie bym się wywnętrzyła i opowiedziała ile mi z pensji zostawało co miesiąc, ale nie to nie miejsce na moje żale wink
          W każdym razie z mojego doświadczenia jano wynika, że państwo (system) najmniej dokładało się do pracy szkoły.
          Nie wys[i]tarcza na utrzymanie szkoły? Nie podpiszemy nowego
          > kontraktu. To bardzo proste. Powiesz rodzicom: „Możecie posłać dzieci do
          > szkół
          > prywatnych.
          Nauczyciel tak rodzicowi nie powie. Ale od lekarza mozna często usłyszeć coś w rodzaju: "Jak się pani nie podoba, to proszę iść do innego lekarza". Aż strach pomyśleć, co w takiej sytuacji zrobi ktoś, kto mieszka na wsi albo w małym mieście, gdzie innej opcji nie ma...
          > Każdy jest nauczycielem - z wyjątkiem nauczyciela. Jak ten nauczyciel naucza???
          > Moje dziecko ma pałę? Ten nauczyciel to jakiś konował!! Nie umie uczyć!
          > Każdy jest lekarzem – z wyjątkiem lekarza. No jako on leczy?? To się lecz
          > y tak i
          > tak! Też konował.
          > Każdy jest skoczkiem – z wyjątkiem Małysza. Małysz nie skoczył na mamuci
          > ej
          > 250m?? No nieuk jakiś! Wystarczyło narty lekko w lewo!
          > Każdy jest piłkarzem – z wyjątkiem piłkarzy. No jak on odebrał tę piłkę,
          > baran
          > jeden. Trzeba było lewą nogą!!! Dno!!

          No tu trudno się z Tobą nie zgodzić. Rzeczywiście, w naszym społeczeńtwie panuje przekonanie o panującym nieuctwie, braku kompetencji u drugiego człowieka.
          Dlatego ja, można chyba śmiało powiedzieć, na system, jeśli nie muszę, nie zwracam uwagi, tak samo, jak system na mnie. Robię swoje jak tylko potrafię najlepiej (a muszę nadmienić, że od dwóch lat do szkoły wrócić nie mogę, bo moje samopoczucie mi na to nie pozwala i choć od tych dwóch lat chodze po świecie jak zombie, to sama własciwie kilka miesięcy temu dzięki temu forum się zdiagnozowałam) i staram się nie pominąć żadnego ucznia i jego potrzeb, bo zależy mi na ich przyszłości.
          W tym całym systemie, Wy, lekarze, macie przewagę. W szkolnictwie nauczyciel jest na ostanim miejscu w hierarchii, lekarze na pierwszym. Nie przechodzicie przez dyrekcję, kuratoria, wizytatorów. Macie bezposredni kontakt z pacjentem, na niego wywieracie wpływ i on najczęściej postępuje tak, jak mu wytłumaczycie jego chorobę, leczenie i profilaktykę.
          A ja nie dalej jak wczoraj wróciłam od okulistki, która zapisała mi 3 rodzaje maści do oczu, okulary, soczewki i ćwiczenia. Dostałam mnóstwo wytycznych, których nie zapisała w większości na kartce. No i nie pamiętam, co kiedy mam brać i jak wykonywać te ćwiczenia... sad
          • psychofinka Re: kalkulator wizyt 08.07.10, 23:11
            My wypiszemy użytkownikowi twojatarczyca koszty różnych badań, jakie ponosimy, a
            on nam z satysfakcją udowodni (kolejny raz), że NFZ na to nie stać.
            To już wiemy. Chodzi o podejście do pacjenta. Przynajmniej o udzielenie
            mu wskazówek. Czy to kosztuje? Czy kosztuje coś przekazanie pacjentowi informacji?
            Ta dyskusja staje się jałowa, twojatarczyca nie odpowiada na większość zadanych
            mu pytań - dlaczego?
    • anka.83 Małe podsumowanie państwowej służby zdrowia ;) 12.07.10, 17:29
      demotywatory.pl/1864461/--Witaj-bezplatny-lekarzu
      • harmoniak Re: Małe podsumowanie państwowej służby zdrowia ; 12.07.10, 18:40
        dobre smile
    • nunia01 Re: kalkulator wizyt 14.07.10, 11:12
      Zajrzałam do wątku, bo myślałam, że znajdę porady dotyczące tego jak często się
      kontrolować w różnych przypadkach, a tu matematyka i efektywność ekonomiczna.
      Czy powinniśmy jako pacjenci wymienić jaka konkretnie kwota rocznie jest
      pobierana na system ochrony zdrowia, jakie koszty ponoszą pracodawcy wykupując
      niektórym pacjentom pakiety medyczne, jakie koszty ponoszą pacjenci czy to
      opłacając abonament czy też płacąc prywatnie za badania i wizyty.
      To jest błędne koło.
      I tak jak Ciebie guzik obchodzi ile wydaję na moje leczenie, tak i ja mogę nie
      mieć pojęcia jak są rozliczne pieniądze w ramach przychodni.
      Nie wiem jak to się dzieje, ale byłam operowana i jestem pod opieką
      niepublicznego zakładu opieki zdrowotnej. Operacja i wizyty była i są w ramach
      kontraktu z NFZ. Dostałam skierowanie na USG, biopsję i podstawowe badania na
      etapie diagnozowania. Chodzę do endokrynologa, który przepisuje mi te badania,
      które uznaje za słuszne (TSH i FT4) a ja sobie prywatnie dopłacam za te, które
      chcę mieć wykonane dodatkowo(zazwyczaj FT3, ale inne też się zdarzały). Co
      więcej lekarz wie, że ze względu na skomplikowaną sytuację konsultuję się z
      innymi lekarzami. I tak sobie żyjemy w pełnej symbiozie.
      W tej samej przychodni ginekolog nie ma żadnego problemu z kierowaniem kobiet na
      potrzebne badania (on skierował mnie na badania tarczycy z biopsją włącznie) i
      jakoś go nie zwalniają.
      Nie wiem cuda jakieś - w końcu to zakład niepubliczny.
      W dodatku cały czas się remontują i rozwijają o nowe oddziały szpitalne i
      poprawiają standard przychodni.
      Jak to robią? Nie wiem. Ale jako pacjent widzę, że się da.
      Co więcej lekarze (przynajmniej z którymi miałam kontakt) potrafią z pacjentem
      rozmawiać, tłumaczyć a nawet o zgrozo powiedzieć, że np. do dietetyka
      skierowania mi dać nie mogą, ale dobrze by było żebym się skonsultowała.
    • eremka Re: kalkulator wizyt 14.07.10, 12:44
      to moja pierwsza wypowiedź tutaj (mam hashimoto zdiagnozowane w 2004
      i borykam się z podobnym problemami jak wszyscy tu) więc przede
      wszystkim chcę się przywitać i na wstępie podziękować za stworzenie
      znakomitego forum

      ten wątek, chociażby dlatego, że interlokutorem forumek-pacjentów
      jest rzekomo lekarz, ilustruje wręcz modelowo relację lekarz-
      pacjent...
      lekarz o pieniądzach (jak zawsze), a pacjenci o imponderabiliach,
      czyli czymś nieuchwytnym, a mianowicie odpowiedzialności, empatii i
      chęci pomocy choremu ...
      Twoja tarczyca w żadnym z postów nie odniósł się do skarg na brak
      zainteresowania ze strony lekarzy, skarg na lekceważenie i
      obojętność, niechęć lekarzy do informowania chorych, do rozmowy z
      nimi i do traktowania chorych jak partnerów ...
      powraca do kwestii finansowania
      wychodzi na to, że jeśli chcemy empatii, pomocy, zainteresowania, to
      musimy zarzucić lekarzy kasą ... ale zaraz... coś się tu jednak nie
      zgadza?! nadal jesteśmy traktowani jak natręci, wariatki, które
      żądają nie wiadomo czego ...

      Twoja tarczyca (sugeruję zmianę nicka na kalkulator smile uparcie
      powraca do kwestii finansowania i podaje nam konkretne kwoty, ale
      nie wszystkie...
      brakuje informacji na przykład, na ile NFZ wycenia okazanie
      zainteresowania pacjentowi, udzielenie informacji, uprzejme
      zachowanie, empatię, usmiech, spojrzenie na pacjenta itd. czyli te
      imponderabilia ... z zachowania lekarzy, u których sie leczyłam,
      wnioskuje, że chyba NFZ nic nie płaci ... a wręcz wlepia kary
      pieniężne ...

      przykra sprawa...



      -------
      • sisi_kecz Re: kalkulator wizyt 14.07.10, 13:11
        eremka napisała:

        brakuje informacji na przykład, na ile NFZ wycenia okazanie
        > zainteresowania pacjentowi (...) z zachowania lekarzy, u których
        sie leczyłam, wnioskuje, że chyba NFZ nic nie płaci ... a wręcz
        wlepia kary pieniężne ...

        ehehe, to jest dobre smile))
        no ni ewszyscy, ale część lekarzy wydaje sie obrażona że musi mieć
        kontakt z jakimś obcym człowiekiem zwanym pacjentem.

        spotkałam nawet takiego lekarza (płci żeńskiej sądząc p
        drugorzędnych cechach płciowych, szpilkach i ozdobnej biżuterii),
        który skorygował wypowiedż o mnie, studenta medycyny: " na oddziale
        nie mówimy pacjentka, tylko wieloródka".

        ale są tacy w porządku, są też.

        duze pozdro!!!
    • harmoniak UP 02.10.10, 10:36
      • twojatarczyca Re: UP 13.01.11, 11:20
        Witam.
        Już na wstępie obiecywałem nowości jakie zafunduje nam NFZ.
        interia360.pl/polska/artykul/kolejny-skandal-z-nfz-w-roli-glownej,42215
        Po tym co się dzieje nie ma co liczyć na poprawę opieki medycznej.
        Pozdrawiam
        • anka.83 Re: UP 13.01.11, 13:30
          Smutne. Przeczytałam pierwsze 2 akapity i po prostu mi się odechciało dalej. Dzięki bogu nie jestem obecnie pod opieką żadnej poradni specjalistycznej, endo mam prywatnie. Schody się zaczną, jak będę opieki takowej potrzebować. Jak rozumiem, może się okazać, że będę zmuszona jeździć do innego miasta, gdzie np mieści się lider gastrologii? Czy psychiatrii?

          W domu usiądę i doczytam resztę
Pełna wersja