tym razem o jedzeniu..

28.09.10, 12:45
pewnie powiecie [i słusznie], że to było wałkowane tyle razy, ale proszę nie krzyczcie na mnie! smile
powoli akceptuje, że jestem chora..i akceptacja wiąże się z tym, że powinnam zmienić swoje nawyki żywieniowe..
jak już pisałam, mam guzki na tarczycy[ podwyższone anty-TG] , czyli niedoczynność [biorę ethyrox] , nie mam nadwagi [waże 54 kg] i (co dziwne przy niedoczynności) nie mam skłonności do tycia, raczej chudne..[3 kg przez 3 tyg. euthyroxu]..choć - jak tylko wyjadę w góry to tyje z powietrza!!! w 2 tygodnie z 8-10 kg..mimo jazdy na nartach przez cały dzień, mieszkam nad morzem na szczęście..
i teraz tak:
- jemy śniadanie 0,5-1h po tabletce [popijanej przegotowaną wodą, nie mineralną, bo wapń]
- na śniadanie nie jemy nabiału [to dla mnie rewolucja, bo ja wcinałam owsiankę, albo musli z jogurtem -na kanapkach jest się naprawdę szybciej głodnym!], właśnie co jecie na sniadanie, jeśli wolno spytać?
- rano kawa ze smietanką, nie z mlekiem [???]
- dużo ryb, orzechy brazylijskie
- nie jemy: kalafiora, kapusty [żegnaj bigosie???],soi [i tak nie lubię smile ] , brukselek [czy można brokuły???], fasoli [a fasolka??? ...można???]
- mniej nabiału??? [tu chyba błądzę]
- jemy produkty mocno "żelaźne" ..
czy gdzieś błądzę?, czy coś pominęłam..?
pozdrawiam smile w ten bardzo deszczowy dzień...
    • djpa Re: tym razem o jedzeniu.. 28.09.10, 13:32
      Na mnie też nie krzyczeć proszę, bo...

      ja jem wszystko co lubię i kiedy lubię, a dawkę biorę sporą...
      czyli nabiał i jajka na śniadanie, na obiad fasolę, fasolkę, kapustę, kalafiory, brokuły, brukselkę, a za soją bardzo nie przepadam, jem sporadycznie.

      Uważam jedynie na tabletki, z żelazem i nie tylko - tu bardzo pilnuję wymaganego odstępu. Wszak tabletki smaku nie mają.

      A może trzeba na mnie nakrzyczeć??
    • czupakabra27 Re: tym razem o jedzeniu.. 28.09.10, 13:52
      Deepblue_a śmietanka to nie produkt mleczny?wink
      Każdy decyduje sam czy trzyma się zasad mocno czy nie. Myślę, że na początku leczenia warto się ich trzymać rygorystycznie, a później zależnie od stanu zdrowia można trochę odpuszczać.
      Biorę eutrhyrox N25 - to bardzo mała dawka. Jakbym go popijała mlekiem to pewnie wiele by nie zostało dla organizmu. Przez całe życie byłam wręcz uzależniona od przetworów mlecznych. Samego mleka nie ale serków, serów żółtych, jogurtów itd. Nie wyobrażałam sobie śniadania bez twarożku i białej kawy, ale zrezygnowałam dla wyższej racji. Rano pozwalam sobie tylko na trochę prawdziwego masła, bo margaryny nie trawię. Serki jem popołudniu i wieczorem i chyba globalne zmniejszenie ilości nabiału działa na mnie korzystnie.
      Na śniadanie zaczęłam też jeść pieczywo ryżowe, bo ma chyba mniej błonnika niż chrupkie z dynia jakie jadłam dotychczas. Błonnik ogólnie utrudnia wchłanianie różnych specyfików.

      Z fasolką, brokułami itd nie wariowałabym. Jak Ci smakują i dobrze je trawisz to czemu miałabyś nie jeść?smile

      A tak w skrócie to moje śniadanie:
      czarna kawa z cukrem, chleb ryżowy, trochę masła, wędlina, jakaś konfitura czasem wędlinę zamieniam na jajka, łososia wędzonego czy cokolwiek innego poza produktami mlecznymi, a do tego zależnie od sezonu - pomidor, ogórek, rzodkiewka (tak, wiem jest wolotwórczasmile.

    • grudzien2007 Re: tym razem o jedzeniu.. 28.09.10, 17:49
      Na mnie tez nie krzyczcie.
      ja z racji problemów czasowych raczej nie utrzymuje 30 minutowej przerwy, lekarz prosiła o chociaz 15. Jem rano nabiał ZAWSZE i nikt mi nie mowil, zeby nie jesc. Wiem, ze przy nim zelazo sie gorzej wchłania, w koncu jak ktos sie zatruje czyms np. chemicznym powinien napic sie mleka (ogranicznie wchłanianie toksyn, wiec pewnie ogranicza wchłanianie sie innych składników odzywczych).
      Hmmm nie rozwazałam tego tak?
      Z drugiej strony, hormonny sie wchłanialy i po 5-6 tyg. stałej dawki były na stałym poziomie i po twierdziły to 3 badania.
      Chyba w moim przypadku te 30 minut nies jest krytyczne, ani nie jedzenie nabialu.
    • deepblue Re: tym razem o jedzeniu.. 28.09.10, 18:35
      smile
      = wiem, że śmietanka to nabiał smile
      ale kawa rano u mnie to rytuał poranka, chodzi o zapach....herbata z cytryną to nie to samo....
      [a właśnie??? czy to prawda, że nie powinno się pić zielonej herbaty..?]

      z tym nabiałem na śniadanie to tak, że ja jestem [byłam?] nabiałożercą...jogurt z musli wyląduje na kolację smile
      Postanowiłam sobie na samym początku narzucić rygor z jednego względu [może to syndrom neofitki big_grin].
      Mianowicie dlatego, że - to moje zdanie - skoro mam coś nie tak z tarczycą, skoro biorę leki [sad], to trzeba by tak zrobić, co by z jednej strony nie pomagać [tabsy] a z drugiej nie szkodzić [kalafiorek + surówka z surowej kapusty na obiadek, a na śniadanie jogurt, mleko, i twarożek - specjalnie przesadziłam smile] . Potem pewnie zluzuje [i zjem pierogi z kapustą na Wigilię...].. Na razie mam etap- oswajanie choroby...się z nią...idzie kijowo..przyznam szczerze .
      Dzięki za Wasze odpowiedzi smile
      chlebek ryżowy..hm...[nie znoszę ryżu ...] , grahamka odpada...???...

      Jak to piszę to właśnie sobie uświadomiłam, że produkty typu kapusta, brukselka soja, od kiedy pamiętam budziły we mnie sporą niecheć..Może trzeba słuchać się organizmu? W naszej diecie też?
      ps. orzechy brazylijskie są strasznie ciężkie....też Was "mulą"?....
    • psychofinka Re: tym razem o jedzeniu.. 28.09.10, 19:05
      Ja (niedoczynność i Hashi) biorę Euthyrox od niemal 10 miesięcy, teraz dawka 75. Hormony mam na niezłym poziomie, a przynajmniej miałam dotąd, od czasu wdrożenia leczenia.
      Mam o tyle dobrze, że nie znoszę białej kawy, natomiast dla odmiany bardzo lubię nabiał - mleko, kefir, twarożek, ser żółty (ten staram się miarkować ze względu na jod). Czasem też jogurty. Rano łykam tabletkę, potem się zbieram do pracy, tak, wychodzę bez śniadania, ale moja firma jest kilkaset metrów od domu. Tam jem śniadanie, mija jakieś 1,5 h od wzięcia tabletki.
      Na śniadanie staram się nie jeść nabiału, więc poprzestaję na kanapkach z wędliną lub drożdżówce. Nabiał tak około 11.
      Jem w zasadzie normalnie, zakupiłam tylko sól niejodowaną i przy zakupie suplementów witaminowych zważam, aby nie miały jodu (uwaga na reklamowaną Belissę!). Jestem zwolenniczką tego, żeby słuchać organizmu. Zatem jeśli mam chęć na kapustę, to ją jem, podobnie z orzeszkami, brokułami itp. Ryby też jem, owoce morza niekiedy. Dwie endo, z którymi rozmawiałam o diecie, stwierdziły, że żadna przesada nie ma sensu. Jeśli jadłoby się kapustę czy fasolę kilka dni z rzędu albo orzechy paczkami, no to inna sprawa, mogłoby zaszkodzić.
      Tym bardziej że nie zauważyłam, żebym czuła się źle po zjedzeniu czegoś, na co mam ochotę, pomijając jakieś fast foody.
      A organizm głupi nie jest - mój w pewnym momencie zbuntował się i przestał tolerować to, co naprawdę szkodliwe, czyli słodycze (nie cierpię czekolady...) i papierosy. Alkohol też nie jest specjalnie mile widziany.
      Mleko piję i będę pić, dobrze wpływa ono na mój układ pokarmowy, co innego, jeśli ktoś ma przy nabiale jakieś dolegliwości.
      Zasadniczo nie mogę jeść surowego ani pokarmów z dużą ilością błonnika. Ze względu na endometriozę powinnam ponoć unikać mięsa. Jeśli zacznę jeszcze unikać nabiału, to w końcu co powinnam jeść? smile Dlatego muszę stosować zasadę złotego środka.
      Unikam jedynie mleka sojowego, to rzecz, której odmówiłam sobie z premedytacją, choć je lubię.
    • harmoniak Re: tym razem o jedzeniu.. 28.09.10, 19:27
      > - jemy śniadanie 0,5-1h po tabletce [popijanej przegotowaną wodą, nie mineralną
      > , bo wapń]
      > - na śniadanie nie jemy nabiału [to dla mnie rewolucja, bo ja wcinałam owsiankę
      > - dużo ryb, orzechy brazylijskie

      Nie tak znowu dużo ryb!
      Przede wszystkim ryby powinny pochodzić z dobrego źródła, ze względu na zanieczyszczenia. Poza tym ryby morskie mają jod, i to dla niektórych może stanowić problem. U mnie jod wywołuje dolegliwości (tarczycowe), o których nieraz pisałam na forum (gorsze samopoczucie).
      Jeśli ktoś dobrze toleruje jod mimo Hashimoto, to może sobie dużo ich jeść.
      Osoby bez Hashimoto też mogą dużo jeść. Ale czy jest to wymóg? Raczej nie. Na pewno jest to zdrowe.

      > - nie jemy: kalafiora, kapusty [żegnaj bigosie???],soi [i tak nie lubię smile ] ,

      Jemy kalafior! I kapustę! Chodzi o to, że warzywa kapustowate spożywane w dużych ilościach są wolotwórcze, zaś gotowanie tych warzyw zmniejsza tę właściwość. Do tego kapustowate zakłócają przemianę T4 w T3. Kluczowe wyrażenie: duże ilości.

      Ja jem kalafior raz na dwa tygodnie, a od czasu do czasu pije sok warzywno-owocowy na bazie kapusty. Żyję.

      Soja
    • deepblue Re: tym razem o jedzeniu.. 28.09.10, 21:04
      juj...a ja dziś ze 20 tych orzechów wsunęłąm, jak nie więcej.... [miseczka była pod ręką jak posta nr 1 pisałam...]

      - ryby: lepsze zatem słodkowodne...smile [ i napewno odpadają pangi i inne holowlane w azji, ale to raczej ze względów na to, że to "śmieciowe" ryby...] choć ja wolę matiasy i łososia smile

      - o zielonej herbacie usłyszałam od mojej znajomej, której endo sugerowała by unikała zielonej herbaty..[koleżanka ma hashi..]

      - hm...ból kolan od nabiału: zaintrygowało mnie to...mnie czasem tak specyficznie bolą kości, teraz przestało, tak jakbym czuła swoj szkielet..takie idiotyczne uczucie, ale właśnie z naciskiem na kolana [myślałam, że to od stepu..]

      - no tak, chyba jak zjem czasem trochę kalafiora w zupie to mi nagle guzki szyją nie wyskoczą big_grin

      - ale tak jak mówiłam, oswajam się z chorobą..i teraz pewnie mam etap nawiedzonej neofitki szukającej wszędzie guzkowych przyczyn...ale chyba lepiej mieć to zdiagnozowane, być pod kontrolą niż się dorobić powikłań [te mogą dać popalić]

      - fajnie, że jest to forum

      - dla mnie to vege-forum jest zbyt ortodoksyjne, ale to moja prywatna opinia...

      smile
    • sasanka88 Jod=zło 28.09.10, 21:34
      Ja bym jednak od serca radziła wykluczyć te ryby tudzież inne owoce morza dlatego, że jod jednak ma znaczący wpływ na rozwój choroby, powoduje reakcje biochemiczną skutkującą szybszym i intensywniejszym namnażaniem się limfocytów które zjadają tarczycę.

      Sama po sobie widzę, zanim trafiłam do kompetentnego lekarza to poprzedni kazał mi jeść dużo dużo ryb więcej nawet więcej niż dużo jadłam a potem nie mogłam się nadziwić dlaczego non stop (miesiąc w miesiąc dosłownie) musiałam mieć podwyższaną dawkę E bo wyniki były coraz gorsze. Odkąd skończyłam rybną dietę dawkę i poziom hormonów mam dosyć stałe. So beware.
      • rotkaeppchen1 Re: Jod=zło 29.09.10, 10:57
        A sa ryby zawierajace mniej jodu niz inne? Czy slonowodne maja wiecej jodu niz slodkowodne? Bo na logike tak powinno byc? Bo te ryby to jednak zdrowe sa, a juz na pewno w porownaniu z faszerowanym hormonami miesem drobiowym czy innym.
        I badz tu czlowieku madry sad
        • rotkaeppchen1 Re: Jod=zło 29.09.10, 11:01
          www.kit-online.org/acc/KIT-Info_Jodid_Lebensmittel.pdf
          Znalazlam, wprawdzie po niemiecku, ale mozna zrozumiec smile
      • anka.83 Re: Jod=zło 29.09.10, 11:02
        Also beware, żeby nie przegiąć w drugą stronę. Nawet przy hashi zbyt mała ilość jodu może wyrządzić szkody. Wszystko z umiarem.

        Ja wyznaję zasadę, że rybki od czasu do czasu można a nawet trzeba (chociaż nie lubię, ale te kwasy czy tam tluszcze omega coś sławne) a jodu to jest wystarczająco dużo w soli jodowanej. Ale to już każdy sam musi wyczuć, na ile sobie może pozwolićsmile
        • stapelia Re: Jod=zło 29.09.10, 11:19
          rybki są również nieźle faszerowanesmile takie kupowane w hiperach są z sztucznych łowisk - takie fabryki rybek - zanieczyszczone metalami ciężkimi. Więc w sumie jeden piessmile ale można kupować słodkowodne, z jakiś lokalnych hodowli - jodu nie mają, no i zdrowsze.
          • rotkaeppchen1 Re: Jod=zło 29.09.10, 11:32
            Kurcze, to ja przejde na odzywianie energia kosmiczna chyba uncertain
        • sasanka88 Re: Jod=zło 29.09.10, 12:49
          anka.83 napisała:

          > Also beware, żeby nie przegiąć w drugą stronę. Nawet przy hashi zbyt mała ilość
          > jodu może wyrządzić szkody. Wszystko z umiarem.
          > Ja wyznaję zasadę, że rybki od czasu do czasu można a nawet trzeba (chociaż nie
          > lubię, ale te kwasy czy tam tluszcze omega coś sławne) a jodu to jest wystarcz
          > ająco dużo w soli jodowanej. Ale to już każdy sam musi wyczuć, na ile sobie moż
          > e pozwolićsmile


          Jak pomorzanka mam tą wystarczającą ilość jodu w samym powietrzu, poza tym większość produktów konsumpcyjnych które zawierają sól zawierają ją w wersji jodowanej, to, że ktoś nie je ryb nie oznacza, że w ogóle nie dostarcza sobie jodu, to bardziej niż oczywiste. Nasycone i nienasycone kwasy omega mają inne zródła oprócz ryb.
          Nie wiem jak niby miałabym "wyczuć" na jaką ilość mogę sobie pozwolić, chyba tylko poprzez obserwację nasilania się choroby a przy hashi najważniejsze jest osiągnięcie stanu eutyroezy na jak najdłuższy okres czasu bo dopiero zaburzona gospodarka hormonalna może spowodować prawdziwie szkody.
          • anka.83 Re: Jod=zło 29.09.10, 14:27
            sasanka88 napisała:

            > Nie wiem jak niby miałabym "wyczuć" na jaką ilość mogę sobie pozwolić, chyba ty
            > lko poprzez obserwację nasilania się choroby a przy hashi najważniejsze jest os
            > iągnięcie stanu eutyroezy na jak najdłuższy okres czasu bo dopiero zaburzona go
            > spodarka hormonalna może spowodować prawdziwie szkody.
            Szczerze mówiąc wyczucie czegokolwiek w hashi jest piekielnie trudne, bo tyle jest czynników, które zaburzają równowagę hormonalną (stres - bach, rozchwianie, choroba - bach, rozchwianie, tak samo braki i niedobory różnych witamin i minerałów, barnie innych leków i in.), że wahania są standardem. Bardziej mi chodzi tu o wyczucie momentu, kiedy wybitnie przegniemy z ilością dostarczanego jodu i same bedziemy wiedzieć, że to właśnie on był przyczyną.
            Ja nie mieszkam nad morzem i w zamian za to mogę sobie na troszkę więcej rybek pozwolić, chociaż tez nie za dużo, bo tarczyca moja generalnie jest mała i zdechła.
    • deepblue Re: tym razem o jedzeniu.. 29.09.10, 15:54
      ==pogooglam, popytałam i ponoć faktycznie słodkowodne mają mniej jodu [albo prawie nic]. Ale pojawia się ALE. Ponoć te hodowlane słodkowodne nie są wcale takie rewelacyjne...Słodkowodna tak- ale z jeziorka..[I tak przez tarczycę zostanę wędkarzem big_grin].
      ==próbowałam dziś kupić sól niejodowaną i kicha totalna..wszędzie jod..
      ==i dziś też sobie uświadomiłam, że na większości produktów jest sobie malutki napisik "może zawierać śladowe ilości orzechów" [czasem orzeszków ziemnych]...też kicha.. bo nawet moja ulubiona suszona żurawina ma orzeszki ziemne..
      == gdyby tak bardzo rygorystycznie chciał przestrzegać diety to faktycznie pozostaje energia kosmiczna...
      [już wiem po czym się gorzej czuje: po kawie ze śmietanką, z mlekiem- jest ok. ]
      [dziwne było to moje śniadanie bez-jogurtowe.... sad ...]
      • harmoniak Re: tym razem o jedzeniu.. 29.09.10, 16:08
        Sól: poszukaj soli o nazwie salvita.

        Orzeszki ziemne: a co, masz widoczne uczulenie jak ja? Jak nie, to sobie odpuść, sama kupuje orzechy ze śladowymi ilościami innych orzechów i nic mi nie jest. Co innego, gdy jem kanapkę z masłem orzechowym. Wtedy swędzi strasznie. Orzechy ziemne podałam jako przykład, że warto się obserwować. Tylko tyle. Moim zdaniem przy upośledzonym układzie odpornościowym (hashimoto) lepiej nie drażnić go alergenami.

        Ja nie jem nabiału, glutenu, cukru i przetworzonej żywności, produktów o IG > 50 i jakoś żyję big_grin
        • animal1980 Re: tym razem o jedzeniu.. 29.09.10, 16:14
          harmoniak napisała:

          > Ja nie jem nabiału, glutenu, cukru i przetworzonej żywności, produktów o IG 
          > 2; 50 i jakoś żyję big_grin
          >

          to co ty jesz??https://emoty.blox.pl/resource/boje_sie.gif
          big_grin
          • harmoniak Re: tym razem o jedzeniu.. 29.09.10, 16:25
            Wiem, że to brzmi drastycznie w porównaniu do standardowej diety.

            Jem mięso, jajka, owoce i warzywa w dużych ilościach + węglowodany o niskim IG, np. ryż brązowy. Do tego inne drobiazgi. Jeśli chodzi o cukier i IG to nie mam wyboru. Albo cukier albo normalne życie.

            Dla jasności dodam, że wcale nie mam na myśli, że wszyscy z Hashi powinni jeść jak ja. Po prostu dopracowałam sobie dietę tak, żeby czuć się jak najlepiej. A startowałam z samego dna jeśli chodzi o samopoczucie.
            • animal1980 Re: tym razem o jedzeniu.. 29.09.10, 16:50
              może na głupka wyjdę, ale naprawdę nie wiem, co to jest IG? (guglowałam ale dalej nie wiem)
              i dlaczego nie możesz cukru?
              • harmoniak Re: tym razem o jedzeniu.. 29.09.10, 16:53
                1: Indeks glikemiczny. 2: Problemy ze skokami insuliny.
                • animal1980 Re: tym razem o jedzeniu.. 29.09.10, 17:44
                  te skoki masz przez hashimoto czy cierpisz na cukrzycę?
                  sorry że tak wypytuję jak w wojskubig_grin
                  • harmoniak Re: tym razem o jedzeniu.. 29.09.10, 17:50
                    Nie mam cukrzycy. Jest w drugą stronę: za dużo dobrze działającej insuliny, moja trzustka za bardzo się podnieca na widok cukru.

                    Dlaczego są te skoki (a raczej były przed dietą)? Właściwie to spadki cukru do niskich wartości.
                    Nie wiem dlaczego. Hipoglikemia może być w niedoczynności, w niedoczynności kory nadnerczy. Jedno jest pewne: jeszcze dwa lata temu o tej porze wcinałam całą tabliczkę czekolady big_grin
    • deepblue Re: tym razem o jedzeniu.. 29.09.10, 19:13
      =ja też nie jem przetworzonej żywności, cukru nie używam [ew. trzcinowy, ale sporadycznie] smile
      =dziś cały dzień jestem bez nabiału...sad
      =jem też żywność o obniżonym IG , bo jest zdrowsza smile
      nie mam hashi...mam niedoczynność [od guzków] tak twierdzi endo..

      dzięki poszukam takiej soli smile
      swoją drogą przez kilka dobrych lat nie używałam soli, zaczęłam od roku..i wiecie co? moje objawy tarczycowe [teraz wiem, że to tarczycowe objawy] się nasiliły....czyli w moim przypadku co za dużo jodu to nie zdrowo [a mieszkam nad morzem..]
      • deepblue Re: tym razem o jedzeniu.. 29.09.10, 19:14
        a!! zapomniałam! mam uczulenie na orzeszki smile
        niedość że wysypka, to ból żołądka taki że się wije z bólu....
        • stapelia Re: tym razem o jedzeniu.. 29.09.10, 19:35
          czekaj czekaj deepblue - nie masz hashi tak? to po cóż tak sie męczysz z dietą i kombinujesz. Rozumiem nabiał rano jeśli chcemy poprawić wchłanianie hormonu (choć ja 40min bo tabletce piję kawę z mlekiem i nie widzę rożnicy). Ale w niedoczynności nie ma zakazu jodu, nawet może być wskazany. Nie ma co szaleć.
          Przepraszam jeśli coś przeoczyłam na temat twojej choroby ale skupiłam sie na tym ostatnim pościesmile
          • deepblue Re: tym razem o jedzeniu.. 29.09.10, 20:38
            ??? czy to znaczy że przy niedoczynności nie trzeba być na diecie???
            znaczy się może być niedoczynność związana z guzkami, albo niedoczynność związana z hashi...[wówczas nie ma guzków]...może zadam "głupie" pytanie ale czy to są dwie różne niedoczynności?...pewnie blądze...ale czym to się tak w skrócie różni?
            • psychofinka Re: tym razem o jedzeniu.. 29.09.10, 21:13
              deepblue, niedoczynności mogą też wcale nie towarzyszyć guzki. Często towarzyszy ona Hashimoto, ale może występować samodzielnie.
              Ja osobiście mam niedoczynność z guzkiem i Hashi. Jak najbardziej mogą być guzki przy Hashi.
              Pewne ograniczenia dietetyczne są wskazane i przy niedoczynności, ale to już sama musisz na sobie zaobserwować. Ja jem od czasu do czasu ryby, fasolkę, orzeszki - i hormony mam jak na razie ok. Jeśli spadają, to raczej od stresu. Tyle że się nie "zażeram" tymi specjałami.
              Przy Hashi przeciwwskazane jest nadmierne spożycie jodu, dlatego w tym przypadku sól niejodowana wskazana, ale jak ktoś pisał, organizm jakąś dawkę jodu musi dostać, także przy Hashi.
              • stapelia Re: tym razem o jedzeniu.. 29.09.10, 21:27
                niedoczynność to zbiór objawów towarzyszących złej pracy tarczycy wynikającej z niedoboru hormonów. Może być spowodowana brakiem jodu (wtedy też mogą pojawić się guzki i wole), zapaleniami (najczęstsze hashimoto, tu też mogą sie pojawić guzki, a przede wszystkim organizm produkuje przeciwciała przeciwko tarczycy i tarczyca maleje-stąd niedoczynność), i po operacji (ja nie mam połowy tarczycy i w związku z tym niedoczynność)
                Przy niedoczynności nie spowodowanej hashi dieta o tyle może być pożądana, że trzeba dbać o wagę i nie jeść za dużo produktów wolotwórczych, ale jod jest jak najbardziej wskazany. No i wiadomo, że nabiał utrudnia wchłanianie tyroksyny więc powinno sie go unikać bezpośrednio po porannej dawce.
                • deepblue Re: tym razem o jedzeniu.. 30.09.10, 10:16
                  uf....no to teraz rozumiem, dziękuję smile
                  u mnie wszystko było "ok", tylko antyciała TG podwyższone [495, a norma do 30]..
                  no dobrze, to mam teraz pytanie [wiecie,mam fazę pytań smile, wybaczcie, endo dopiero 8.10]:
                  czy można mając te guzki wpaść w nadczynność? czy one są tylko związane z niedoczynością? [nie mogę tego nigdzie znaleść]..i jak rozumiem, guzki można zlikwidować tylko poprzez wycięcie...???
                  serdeczności smile
                  • anka.83 Re: tym razem o jedzeniu.. 30.09.10, 11:38
                    Kochana, jak mas podwyższone antyTG to masz hashimoto, to dość typowe dla tej choroby przeciwciała

                    big_grin
                    • stapelia Re: tym razem o jedzeniu.. 30.09.10, 16:22
                      no tak, to wygląda na hashi - wiec tym jodem to się bardziej przejmujsmile) guzki w hashi lubią pojawiać się i znikać.
                      • deepblue Re: tym razem o jedzeniu.. 30.09.10, 21:08
                        ech....co za różnica: sama niedoczynność czy niedoczynność + hashi....i tak trzeba brać e., badać krew...i tak do końca....
                        [coś mam dziś mega doła...]

                        czy ktoś wie,któraś z Was, któryś z Was gdzie w 3-mieście można kupić sól bez jodu [ów salvit np...], czy pozostaje mi internet..?
                        • harmoniak Re: tym razem o jedzeniu.. 30.09.10, 21:32
                          Napiszę po polsku: kerfur w galerii b. Lub Piotr i Paweł.
                          • psychofinka Re: tym razem o jedzeniu.. 30.09.10, 22:29
                            Tesco Cienista, Auchan wink Tam kupowałam.
                            • deepblue Re: tym razem o jedzeniu.. 01.10.10, 10:38
                              dzięki smile

                              [najgorsze, że pokisiłam mnóstwo ogórków - 1szy raz- a tam sól jadowana....ogórki w słoiczkach stoją i się pięknie "jodują"....może nie mam hashi?, tylko samą niedoczynność?..albo wiem, jak zjemy ogórasy to wówczas mi zdiagnozują hashi big_grin ]
                              • stapelia Re: tym razem o jedzeniu.. 01.10.10, 11:09
                                ejj no nie przesadzaj:d przecież nie pochłaniasz ogórków kilogramamismile
                                • deepblue Re: tym razem o jedzeniu.. 01.10.10, 19:40
                                  właśnie w tym sęk....bo co to słoik ogórasów...big_grin
                                  no nic, zjem sztuk 2 ....big_grin , no może 3!
                                  mam sól bez jodu! dzięki smile
                                  swoją drogą przejrzałam w sklepie różne gotowe przyprawy [nie używam, ale z ciekawości sobie polukałam], wszędzie, ale to wszędzie sól jodowana...w produktach też ..dobrze, że nie używam półproduktów i gotowych przypraw, ale jak ktoś to czyni, to ma przekichane lekko...
                                  [czy oni nie przesadzają z tym dodawaniem jodu? przejodowanie organizmu też szkodzi.../odkąd mam diagnozę zaczęłam obsesyjnie sprawdzać co jem - minie to pewnie za moment, wybaczcie smile, mam świadomość przegięcia!]
                                  • twojatarczyca Re: tym razem o jedzeniu.. 02.10.10, 00:26
                                    Witam! Serdecznie pozdrawiam moje adwersarzki z poprzednich spotkań.
                                    Czytam Wasze rozważania o jodzie. Dużo w tym przesady. Stapelia zauważyła już trochę że to nie u wszystkich ma znacznie.
                                    AbTPO – przeciwciała przciwko peroxydazie tarczycyowej (peroxydaza tylko w tarczycy)
                                    AbTg – przeciwczała przeciwko tyreoglobulinie (tyreoglobulina tylko w tarczycy, we krwi w ilościach śladowych – pochodząca też z tarczycy).
                                    Przeciwciała nie są skierowane przeciwko jodowi.
                                    Dieta bogata w jod powoduje powstanie (a tak naprawdę ujawnienie) choroby autoimmunologicznej u osoby predysponowanej.
                                    Czyli - po tej diecie istnieje tak zwana prezentacja antygenu – po jodzie więcej antygenu – więcej przeciwciał.
                                    U osób po usunięciu tarczycy bez choroby autoimunologicznej, nie ma znaczenia ilośc jodu w pokarmie.
                                    U osób z chorobą hashi – na pełnej substytucji – również. Przy niepełnej może przyśpieszyć zmiany funkcji tarczycy. Czyli szybciej osiągnie się pełną substytucję.
                                    Z tego też względu część osób z chorobą hashi (Harmoniak) może odczuwać dolegliwości w okolicy szyi -więcej przeciwciał – nasilenie procesu zapalnego.
                                    Tak naprawdę dieta ta może mieć istotne znaczenie tylko u pacjentek planujących ciążę. Ale i to jest jak na razie w kategoriach prawdopodobieństwa.
                                    Usunąć jod z diety? Powstaną wszystkie następstwa niedoboru jodu ) wole, guzy, zaburzenia umysłowe).
                                    Pozdrawiam.
                                    Twojatarczyca
                                    A kalkulatora i tak nikt nie stworzył.
                                    Czy mi się wydaje czy dwa poprzednie wątki zostały usunięte?
                                    Może już noc – to ich nie zauważyłem.
                                    TT
                                    • harmoniak Re: tym razem o jedzeniu.. 02.10.10, 10:35
                                      Witaj ponownie na forum TT.

                                      U osób po usunięciu tarczycy bez choroby autoimunologicznej, nie ma znaczenia ilośc jodu w pokarmie.
                                      Myślałam, że osoby z rakiem po wycięciu powinny unikać jodu.

                                      Z tego też względu część osób z chorobą hashi (Harmoniak) może odczuwać dolegliwości w okolicy szyi.
                                      Czyli co, mam złą dawkę? Czym jest pełna substytucja? Moja tarczyca obecnie bardzo mało pracuje, bo mam TSH 0.00x - 0.0x.

                                      Tak naprawdę dieta ta może mieć istotne znaczenie tylko u pacjentek planujących ciążę.
                                      Nie zgadzam się. Część osób z Hashi MUSI uważać m.in. na kontrasty z jodem lub np. leczenie kanałowe z użyciem leku z jodem. To sprawa wybitnie osobnicza. Nieostrożność w tym względzie może prowadzić do rzutu choroby i pogorszenia stanu zdrowia.

                                      Kalkulator był Twoim autorskim pomysłem, który spotkał się z obojętnością forumowiczów.
                                      Twoje wątki nie zostały usunięte.

                                      Popieram Psychofinkę. Jod w jedzeniu
                                      • twojatarczyca Re: tym razem o jedzeniu.. 02.10.10, 11:01
                                        Dziękuję za odpowiedź!
                                        Jednak było późno.
                                        Przede wszystkim gratuluję ilości postów!! Czytając te wypowiedzi uważam że takie fora są potrzebnme.
                                        Czy możesz mi powiedzieć co rozumiesz pod pojęciem rzutu choroby w hashi?
                                        Dzięki - miałem jakiś ponysł czytając któryś z wątków (potrzebna mi była wypowiedź z poprzednich czasów) nie mogłem w nocy znaleźć. Nocna pora nie służy. Może sobie przypomnę później.
                                        Pozdrawiam
                                        • harmoniak Re: tym razem o jedzeniu.. 02.10.10, 11:08
                                          A dziękuję bardzo za miłe słowa.

                                          Czy odpowiesz na pytania o jod?

                                          Rzut choroby? Zajrzyj do Przewodnika po forum, rozdział I, punkt 4. Najczęściej zadawane pytania. Co nieco można się też dowiedzieć wpisując "rzut choroby" w wyszukiwarkę na sąsiednim forum Hashimoto.

                                          Swoje wątki możesz zapisać w "ulubionych wątkach". Każdy wątek ma u góry strony napis "dodaj do ulubionych". Po dodaniu ląduje w okienku po prawej, u góry.
                                          • deepblue Re: tym razem o jedzeniu.. 02.10.10, 13:23
                                            wyluzuje...dajcie mi troszkę czasu - mam klasyczny syndrom neofitki big_grin
                                            ==z tym jodem to chyba jest coś narzeczy...
                                            jesteśmy w jedzeniu nim faszerowani, w suplementach go pełno, a jak się dodatkowo mieszka nad morzem, to może go być dla osób z problemami za dużo..
                                            nie napisałam - odstawić jod, tylko zastanawiam się czy za dużo go nie ma w diecie...
                                            ==od wczoraj deliberuje nad inną rzeczą: skoro przez euthyroxem miałam TSH=1.14 a teraz spadło do 0,495 to czy ja nie wpadam w nadczynność..?FT4 21.....(73%)....
                                            serdeczności!
                                  • psychofinka Re: tym razem o jedzeniu.. 02.10.10, 09:16
                                    deepblue, ja na początku leczenia też byłam neofitką, potem przekonałam się, że nie jest tak źle z tym jedzeniem. Jeśli wyniki są ok, jeśli samopoczucie się nie pogarsza, jeśli z tarczycą nie dzieje się nic niedobrego. Całkiem z jodu zrezygnować nie możemy, to prawda, że wszędzie dodają sól jodowaną, ale to nie są megailości. Natomiast na pewno należy uważać na suplementy witaminowo-mineralne, bo tam często dodają jod w sporych dawkach, no i tego bym nie sugerowała, lepiej poszukać czegoś bez jodu. Ostatnio spędziłam pół godziny, wybierając właśnie preparat bezjodowy smile
                                    Ogórki są bardzo zdrowe i pyszne, smacznego!
Pełna wersja