deepblue
28.09.10, 12:45
pewnie powiecie [i słusznie], że to było wałkowane tyle razy, ale proszę nie krzyczcie na mnie!

powoli akceptuje, że jestem chora..i akceptacja wiąże się z tym, że powinnam zmienić swoje nawyki żywieniowe..
jak już pisałam, mam guzki na tarczycy[ podwyższone anty-TG] , czyli niedoczynność [biorę ethyrox] , nie mam nadwagi [waże 54 kg] i (co dziwne przy niedoczynności) nie mam skłonności do tycia, raczej chudne..[3 kg przez 3 tyg. euthyroxu]..choć - jak tylko wyjadę w góry to tyje z powietrza!!! w 2 tygodnie z 8-10 kg..mimo jazdy na nartach przez cały dzień, mieszkam nad morzem na szczęście..
i teraz tak:
- jemy śniadanie 0,5-1h po tabletce [popijanej przegotowaną wodą, nie mineralną, bo wapń]
- na śniadanie nie jemy nabiału [to dla mnie rewolucja, bo ja wcinałam owsiankę, albo musli z jogurtem -na kanapkach jest się naprawdę szybciej głodnym!], właśnie co jecie na sniadanie, jeśli wolno spytać?
- rano kawa ze smietanką, nie z mlekiem [???]
- dużo ryb, orzechy brazylijskie
- nie jemy: kalafiora, kapusty [żegnaj bigosie???],soi [i tak nie lubię

] , brukselek [czy można brokuły???], fasoli [a fasolka??? ...można???]
- mniej nabiału??? [tu chyba błądzę]
- jemy produkty mocno "żelaźne" ..
czy gdzieś błądzę?, czy coś pominęłam..?
pozdrawiam

w ten bardzo deszczowy dzień...