Czy to na pewno hashi? Wyniki.

22.01.12, 10:08
Witam,

Od miesiąca czekam na wizytę u endo, i doczekać się nie mogę. Najpierw robiłam samo TSH, potem hormony, i kolejno przeciwciała. Mój rodzinny na widok wyników twierdzi, że najpewniej mam niedoczynność tarczycy na tle autoimmunologicznym, ale nie chce się wypowiadać szerzej. Wyniki mam takie:

TSH 7,36 (norma 0,27-4,20)
ft3 84,05% - 6,21 (3,10-6,80)
ft4 10,40% - 13,04 (12-22)

Anty-TPO: 75 (norma do 34)
Anty- TG: 702 (norma do 114)

czy taki wynik przeciwciał może świadczyć o Hashimoto? Czy wynik Anty TPO nie powinien być wyższy? Czy to może być coś innego? Wiem, oczywiście, że na USG się okaże, ale to dopiero w piątek, więc pytam tu - czy ktoś tak miał, że przeciwciała TG były znacznie wyższe od TPO?

Samopoczucie oczywiście pod psem, mam wrażenie, że z dnia na dzień coraz gorzej, ale możliwe, że sobie wkręcam pod wpływem nadmiaru informacji wyczytanych w internecie.

Help!
    • rotkaeppchen1 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 22.01.12, 11:08
      Jak to wyzszy? Jeszcze wyzszy? Skoro jest ponad norme i to sporo, to chyba jasne. W sumie ciesz sie, ze tak ci wyszlo, dzieki temu masz szanse na szybka suplementacje. Czesto wlasnie lekarze widza, ze wyniki zle, przeciwciala w normie i nic z tym nie robia, bo to "nie hashimoto". Jakby nie wiedzieli, ze przeciwciala raz sa podwyzszone a czasem moze ich ilosc spasc... A jak wyszlo badanie usg?
      • kai_30 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 22.01.12, 11:28
        USG jeszcze nie miałam, dopiero w piątek mam pierwszą wizytę u endo, na razie "naprowadzał" mnie lekarz rodzinny - cudowny człowiek, naprawdę, wszystko to samo mówi, co tu piszecie na forum big_grin

        A co do tych anty TPO to przeczytałam gdzieś (chyba na endokrynologia.net), że wynik poniżej setki niekoniecznie świadczy o Hashimoto, jednoznaczne są dopiero takie "porządnie trzycyfrowe".

        Kombinuję, jak widać, bo czekam na wizytę u endo już prawie miesiąc i kotłuje mi się pod czaszką.
        • anka.83 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 22.01.12, 13:50
          kai_30 napisała:

          > A co do tych anty TPO to przeczytałam gdzieś (chyba na endokrynologia.net), że
          > wynik poniżej setki niekoniecznie świadczy o Hashimoto, jednoznaczne są dopiero
          > takie "porządnie trzycyfrowe".

          Prawda, ale prawdą jest też, że przeciwciała lubią skakać (raz są wysokie, raz niskie), niektórzy ich nie mają a i tak stwierdza się u nich hashimoto. W każdym razie twoje wskazują, że coś tam się dzieje nie tak. Cierpliwie poczekaj do wizyty, powinno się co nieco wyjaśnić. W międzyczasie zapraszam do lektury forum i testu na niedoczynnośćsmile
          • kai_30 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 22.01.12, 14:08
            forum mam przeczytane w te nazad i z powrotem, test zrobiłam na samym początku, jeszcze przed TSH - wychodzi mi od 31 do 42 pkt (w zależności od dnia big_grin). Przy czym z "historii rodzinnych" mam zero, bo nic mi o nich nie wiadomo, więc to wszystko to są moje objawy. Ogólnie mówiąc - samopoczucie jak u 90-letniej staruszki kiwającej się nad grobem.
          • mama_dorota Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 22.01.12, 14:25
            Ja miałam przeciwciała anty-TPO w pierwszym badaniu 132 przy normie do 5, a anty-TG zerowe, po 2 miesiącach anty-TPO 90, a anty-TG coś koło 180. Mój lekarz stwierdził Hashimoto z przeciwciał, a jak już postawił diagnozę, to jeszcze zapytał o USG, bo go osobiście nie zlecał i na informację, że tarczyca mała odpowiedział, że to tylko tę diagnozę potwierdza, ale przeciwciała wystarczą.
            Jak powiedział mój lekarz anty-TPO są gorsze, bo to one niszczą tarczycę, anty-TG niszczą błony komórkowe tarczycy, czyli powodują tylko jej "przeciekanie".
            • kai_30 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 22.01.12, 14:38
              Dzięki, mamo_doroto, wreszcie zrozumiałam, o co z tymi przeciwciałami chodzi! smile Chociaż myślałam, że bada się je tylko raz, do postawienia diagnozy, a Ty mówisz, że powtarzałaś - lekarz zlecił?
              • mama_dorota Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 22.01.12, 18:31
                Tak, zlecił, bo chciał zobaczyć czy będzie zmiana po wprowadzeniu euthyroxu, ale od razu powiedział też, że już więcej badał nie będzie, bo tak jak już tu pisano, one rosną, maleją, schodzą do normy, a i tak choroba będzie postępować i trzeba się zajmować nie zapaleniem tarczycy, a samą niedoczynnością. Ja chodzę do endo w LuxMedzie, mam abonament opłacany przez pracodawcę, więc nie płaciłam za badania, zresztą on zleca co chce poprzez system, a ja tylko idę do laboratorium na pobranie krwi, wyniki też do niego w zasadzie trafiają. Jak chcę mieć kopię, to muszę to oddzielnie załatwić.

                A szczerze mówiąc, ten twój internista to skarb. Mało który ma taką wiedzę na ten temat, a najlepsze jest to, że w razie potrzeby on ci szybciej pomoże niż endo, bo jest dostępny od ręki. Dziś mi koleżanka mówiła, że jej internistka po opisaniu objawów, które wyszły jej w teście na niedoczynność stwierdziła, ze to nie od tarczycy, a wynik miała chyba 35, wiec gorszy niż ja miałam kiedykolwiek. Od niechcenia dała skierowanie na TSH, nie wiem czy do endo też.

                Ja lekarza ogólnego zmieniłam, bo dotąd chodziłam do niego tylko po zwolnienia lekarskie na czas grypy itp., a w moim mieście jest jedna internistka, która podobno dobrze się zna na Hashi. Przeniosłam się do niej właśnie po to, aby mieć pomoc od ręki.

                Pewnie już tu doczytałaś, że jak endo oficjalnie stwierdzi Hashimoto, to ogólny może leczyć chorego. Warto w tym celu wziąć od endo specjalne zaświadczenie o chorobie.
                • kai_30 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 23.01.12, 00:03
                  > Pewnie już tu doczytałaś, że jak endo oficjalnie stwierdzi Hashimoto, to ogólny
                  > może leczyć chorego. Warto w tym celu wziąć od endo specjalne zaświadczenie o
                  > chorobie.

                  Tak, wiem, mój cud-miód-internista sam o tym przypominał big_grin Wykombinował nawet, że jakbym chciała wcześniej dostać leki (bo termin u endo prywatnie dopiero po miesiącu czekania, a na nfz szkoda gadać), to mam się przejść do państwowej poradni endo, przynieść na skierowaniu adnotację z terminem przyjęcia (za rok, na przykład) i on wtedy będzie miał podkładkę, żeby mi enthyrox przepisać big_grin Ale stwierdziłam, że tyle czasu się męczyłam, to pomęczę się jeszcze i miesiąc - no, już tylko kilka dni.

                  Im więcej tu czytam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że skarb ten mój rodzinny, zaiste. Co prawda skierowanie dał mi wyłącznie na badanie TSH, bo więcej nie mogł, ale powiedział od razu, że dobrze by było, jakbym zrobiła pozostałe badania, niestety płatne, i jeśli nie zrobię, no to trudno, jakoś będziemy sobie radzić, ale jakbym się zdecydowała jednakowoż, to proszę bardzo, tu jest spis big_grin Powiedział też, że TSH może mi wyjść w normie, ba - że wszystkie wyniki mogą mi wyjść w normie, ale nawet jeśli, to i tak mam się zjawić u niego, bo skieruje mnie do endo tak czy siak, na podstawie samych objawów.

                  Tylko dla niego się trzymam naszej beznadziejnej przychodni.

                  A powiedzcie mi jeszcze - po jakim czasie mniej więcej można liczyć na złagodzenie objawów? Tydzień, dwa, miesiąc?
                  • mama_dorota Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 23.01.12, 10:00
                    Bywa różnie. U mnie poprawa nastąpiła początkowo po tygodniu, ale po kilku dniach znów było gorzej. Z górki zaczęło się robić dopiero jak sprawdziłam jakie mam niedobory i zaczęłam je leczyć. Warto to zrobić. Trochę kosztowało, ale np. normalny sen jest bezcenny, a ja z powodu niedoborów żelaza miałam taki problem, że budziłam się np. o 2-3 w nocy i nie mogłam spać 1,5-2 godziny albo o 4 i nie spałam do 6. Problemy ze snem z niedoboru żelaza miał także mój 12-letni syn, który nie ma niedoczynności. W takiej sytuacji poprawa może nastąpić nawet po żelazie bez recepty. My braliśmy początkowo biofer.

                    Inne objawy mijały, ale po np. tygodniu pojawiały się ponownie. Minimalne zwiększenie dawki euthyroxu (25 x 1/8 tabletki) powodowało niemal natychmiastową poprawę, jeszcze tego samego dnia. Ja się bałam zwiększać początkowo, wizyta do endo była za miesiąc. Internista bardzo by wtedy pomógł, ale poradziłam sobie sama.

                    Po około 2 miesiącach odezwały się silniej niedobory b12, którą niedostatecznie suplementowałam, tabletkami 10mcg, pomogły lepiej dopiero amerykańskie 1000mcg.

                    Mam jeszcze niedobory d3, przy normie od 30 miałam wynik 9, więc też suplementuję. Ale niedoborów d3 lub poprawy nie odczuwam, miewam stany depresyjne i nerwowe, ale nie bardzo wiem od czego. Na szczęście znacznie rzadziej niż wcześniej. Leczę się dopiero od początku listopada, ale czuję się lepiej niż rok temu. Nie bolą mnie prawie wcale stawy, stany przeszywającego zimna i zmęczenie zdarzają się sporadycznie. Najgorzej jak na razie z tymi nerwami i pamięcią. Koncentracja w miarę ok.

                    Biorąc pod uwagę normy laboratoryjne, to nie miałam niedoborów, ale mój organizm się z normami nie liczył, wiedział swoje. Norma na d3 drukowana w moim laboratorium to norma dla niemowląt, od 4,8. W innych w moim mieście podają 30, dlatego tak napisałam.
                    • mama_dorota Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 23.01.12, 10:06
                      Właściwie jak tylko zaczęłam brać euthyrox to było gorzej niż wcześniej. Sama zaczęłam myśleć, że to chyba jednak hipochondria, bo dzień po diagnozie było gorzej, nie miałam siły i bolało mnie prawie wszystko.
                      Jak chcesz to poczytaj mój wątek na alternatywnym forum, skąd wyniosłam się, bo mi atmosfera nie odpowiadała:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,24776,130605898,130605898,Wczesnie_wykryte_Hashimoto.html
                      O poprawie już tam nie pisałam. Teraz biorę 50.
                    • kai_30 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 23.01.12, 14:50
                      No to niefajnie, kurczę. Mniej więcej dwa tygodnie po tej pierwszej wizycie u endo biorę ślub, miałam nadzieję, że już będę jak nowa, ech...

                      Na razie totalnie nie mam już kasy na nowe badania, wydałam i tak sporo, a przed nami trudny finansowo i ogólnie czas, bo jeszcze przeprowadzka na nowe mieszkanie. A ja się nosem podpieram uncertain Może wysępię od rodzinnego ferrytynę, chociaż nie wiem, czy mi da, skoro żelazo mam w górnej granicy normy, i w ogóle morfologię jak złoto. No i problemów ze snem nie mam, chyba że kofeinę przedawkuję, co mi się niestety zdarza, piję mnóstwo kawy żeby jakoś funkcjonować uncertain
                      • mama_dorota Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 23.01.12, 21:13
                        To nie martw się tymi niedoborami teraz i tylko hormonami się zajmij. W razie czego potem pomyślisz.
                        • djpa Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 23.01.12, 21:36
                          Nie martw się, miałam niedoczynność przez około 7 lat zanim dostałam hormon. I po 2 tygodniach poczułam się jak nowa smile Także głowa do góry, każdy jest inny! Można się czuć na początku gorzej, ale można i czuć się lepiej.

                          Nie miałam problemów ze snem, morfologię miałam śliczną i domyślam się, że nie miałam wtedy anemii, bo zaraz potem zaszłam w ciąże, urodziłam i wykarmiłam 2 dzieci (oddzielnie, w sumie ponad 4 lata byłam w ciąży lub karmiłam) jedząc "tylko" tyle żelaza, ile jest w witaminach dla kobiet w ciąży (brałam takie z 60mg żelaza).
                          • kai_30 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 24.01.12, 08:15
                            hehe, djpa - ja ostatnio policzyłam, że w sumie ciąże i karmienie piersią zajęły mi siedem lat (mam troje dzieci) big_grin Morfologię zawsze miałam idealną, nawet w końcówkach ciąży, więc nikt nigdy u mnie anemii nie podejrzewał - ja sama też nie podejrzewam, szczerze mówiąc, no ale zobaczymy, jeśli dalej będę taka zdechła po lekach, to się of coz przebadam.

                            I w sumie nie wiem, jak to jest - bo ja takie stany jak teraz już miewałam, leczyłam się na depresję, chociaż głównym objawem nie były nastroje stricte depresyjne, a wlaśnie taka niemożność i bezsilność. I zawsze w takich okresach tyłam, a jak chudłam, nabierałam energii - tzn tak to wtedy widziałam, że wpadam w depreche, bo przytyłam, a jak chudnę, to od razu czuję się lepiej. Ale może myliłam przyczynę ze skutkiem? Czy to możliwe, że Hashimoto już wtedy dawało o sobie znać i wpadałam w niedoczynność, ale okresowo? Że miewałam na przemian okresy niedoczynności i wyrównanych hormonów, bez żadnego leczenia, tak sama z siebie? Bo zawsze miałam wrażenie, że tyję i chudnę też sama z siebie, bez żadnych świadomych zmian w diecie, bez żadnego wysiłku - może to sprawka Hashi? Jak myślicie?

                            • djpa Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 24.01.12, 11:55
                              Kai_30 - na medal zasługujesz za te 7 lat ciąży i karmienia! big_grin

                              W Hashimoto tak właśnie może być, że hormony "skaczą". Często na początku H przechodzi się przez fazę lekkiej nadczynności. Zwykle ludzie z H częściej muszą się badać i dobierać dawkę hormonów od ludzi z wyciętą tarczycą, szczególnie, jeśli ich tarczyca jeszcze nie jest zupełnie przez przeciwciała zniszczona.

                              No i wiele osób zanim zaczęło leczyć niedoczynność tarczycy była leczone na depresję lub lekarze sugerowali depresję, albo też same te osoby wyczuwały, że ich samopoczucie skręca w kierunku depresji.
                    • babs81 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 23.01.12, 21:56
                      Mama Dorota :
                      " Po około 2 miesiącach odezwały się silniej niedobory b12, którą niedostatecznie suplementowałam, tabletkami 10mcg, pomogły lepiej dopiero amerykańskie 1000mcg "

                      a skąd udało ci się zdobyć b12 1000mcg? mozesz podac nazwę czy chodzi ci moze o zastrzyki ?
                      • mama_dorota Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 24.01.12, 08:42
                        Na allegro smile Nie jest nawet bardzo droga.

                        allegro.pl/listing.php/search?sg=0&string=witamina+b12+1000
        • klymenystra Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 28.01.12, 09:38
          Ja mam przeciwciała w normie - a jednak mam Hashimoto.
    • pies_z_laki_2 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 22.01.12, 16:56
      Jak już trafisz do endo, to weź tę jego diagnozę (zapewne Hashi, a na pewno niedoczynność) na piśmie - dla rodzinnego. Nie wiadomo na jakiego endo trafisz, to może lepiej chodzić do dobrego rodzinnego, niż do takiego sobie endo smile Ale rodzinny musi miec podkładkę, żeby leki przepisywać.
    • kai_30 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 27.01.12, 14:47
      No, to już smile

      Pan doktor pochwalił, że zrobiłam przed przyjściem wszystkie badania, zrobił USG (obraz typowy dla zapalenia, tarczyca nieznacznie pomniejszona) i zapisał Letrox 50 - przez pierwszy tydzień pół tabletki, potem po całej. No i zalecenie kontrolnego badania hormonów najdalej za trzy miesiące. Powiedział też, że niekoniecznie ta dawka mi wystarczy, że raczej będziemy zwiększać, no ale, jak to określił, nie mógł mi na początek dowalić za dużo smile

      Chyba dobrze trafiłam. Uff.
      • anka.83 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 27.01.12, 20:17
        Tak, chyba dobrzesmile Zwróć uwagę - najdalej za 3 miesiące badanie i wizyta. Warto jednak wcześniej (po miesiącu - półtora brania pełnej dawki zaleconej), żeby jak najszybciej dojść do dawki docelowej.
        • kai_30 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 27.01.12, 21:57
          Tak, te trzy miesiące to jakbym się super czuła, co jest mało prawdopodobne na tej dawce. W każdym razie - wizyta za trzy miesiące, wcześniej doktor zachęca do kontaktu mailowego, bo on w naszym mieście przyjmuje raz w miesiącu. A, właśnie - to dr Bolko, dobrze kojarzę, że to Ty go polecałaś?
          • anka.83 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 29.01.12, 19:32
            Tak, to ja go poleciłam i polecam wciąż komu się dasmile Sensowny, sympatyczny, można się z nim dogadać.
    • kai_30 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 17.02.12, 10:01
      Robię sobie zapiskę dla potomności - po dwóch tygodniach brania pełnej dawki (Letrox 50) i samopoczuciu nadal takim se, zdecydowałam się na samowolne podniesienie do 75. Głównie dlatego, że w przyszłym tygodniu zaczynamy się przeprowadzać, a mi napędu starcza na pół dnia, po południu (kiedy wracam z pracy i powinnam uwijać się z pakowaniem) zdycham po staremu uncertain

      W razie czego - jakie mogą być nieprzyjemne skutki takiego podniesienia? Tzn może inaczej, skutki to wiem, jakie mogą być, ale czy jest coś, co mnie powinno zaalarmować?
      • mama_dorota Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 17.02.12, 11:29
        Ja tego na razie nie doświadczyłam, ale z tego, co czytałam, ludzie obserwują takie nakręcenie, jak po mocnej kawie, problemy ze spaniem (przy niedoczynności też są). Ktoś tez się skarżył na nocne poty, w ogóle obfite pocenie. Ja się pociłam po podniesieniu dawki z 50 na 75 i mnie to niepokoiło, ale okazało się, że to było od infekcji. Mogą być jeszcze fale gorąca lub ogólnie uczucie gorąca. Chudnięcie to już późniejszy objaw.

        Może jeszcze ktoś z autopsji dopisze.
        • kai_30 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 17.02.12, 19:24
          Ekhm... No ja nie wiem, czy to możliwe, że po pierwszej większej dawce, ale z autopsji obserwuję przyspieszenie metabolizmu _jeszcze_ bardziej, że się tak enigmatycznie wyrażę wink I to jest pierwszy dzień bez zdychania po południu. Wieczór już, a ja dalej pełna sił, rzeczywiście jak po mocnej kawie smile

          Póki co skutków ubocznych negatywnych brak, zobaczymy, co będzie dalej. Tak jak teraz by mogło zostać.
          • mama_dorota Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 17.02.12, 19:43
            Ja zawsze, no może oprócz samego początku, obserwowałam poprawę związaną ze zmianą dawki tyroksyny już pierwszego dnia i potem się to nie zmieniało. Inaczej było z magnezem, żelazem i b12 - na efekty trzeba było dłużej poczekać.

            Życzę ci dużo sił na tę przeprowadzkę smile
            • kai_30 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 17.02.12, 20:14
              Ja po rozpoczęciu leczenia zauważyłam poprawę po trzech-czterech dniach, dokładnie wtedy, kiedy przeskoczyłam z 25 na 50. No ale to nie była poprawa zadowalająca, więc postanowiłam zaryzykować i podnieść jeszcze, nie czekając tych sześciu tygodni do badań. Właśnie po to, żeby mieć siły na przeprowadzkę (wprowadzamy się na czwarte piętro bez windy, aaaa!) wink
    • kai_30 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 02.03.12, 20:43
      Uff, przeprowadziłam się, uprzednio zwiększywszy sobie na własną rękę dawkę - endo pod koniec stycznia zapisał mi 50mg Letroxu, zwiększyłam sobie dwa tygodnie temu najpierw do 75, a tuż przed przeprowadzką zaczęłam eksperymentalnie łykać jeszcze okruszek więcej (mniej więcej ćwiartkę, czyli teoretycznie 87,5, ale wiadomo, zależy, jak się odłamie). Wyników nie robiłam, bo miałam zrobić po 6 tyg. na jednej dawce, a takiego momentu jeszcze nie było wink

      Za każdym razem po podniesieniu dawki czułam się wyraźnie lepiej, bez żadnych objawów "przedawkowania". Znikało zmęczenie i rozchwianie emocjonalne, można powiedzieć, że odnajdowałam dawną siebie. No ale - nie na długo. W tej chwili, po okresie zwyżkowej formy, znowu czuję zjazd - a to dopiero tydzień na większej dawce uncertain Znów zdycham, krzyczę na dzieci, wkurzam się na męża albo chce mi się beczeć, najchętniej bym leżała cały dzień, itd itp, komplet objawów wraca. A dobra forma jest mi potrzebna, muszę rozpakować te wszystkie worki i kartony, przy tym normalnie chodząc do pracy i zajmując się domem i dziećmi. Zdrowego by taki tryb życia zmęczył...

      Krótko mówiąc doradźcie: zwiększyć sobie jeszcze dawkę do setki, czy zacisnąć zęby i odczekać te sześć tygodni, zrobić badania i wtedy ew. zwiększyć? Hormonu na pewno potrzebuję sporo - tarczyca mała (ok. 12-13ml, już nie pamiętam dokładnie), a ja przeciwnie, duża wink Czy może, kompromisowo, zrobić sobie badania już, i na podstawie wyników podjąć decyzję?

      Mogłabym napisać maila do endo, ale jakoś mi głupio zawracać mi głowę, poza tym on mówił o badaniach po dwóch miesiącach nawet... A ja jestem niecierpliwa, chciałabym jak najszybciej dojść jak najbliżej właściwej dawki.
      • pies_z_laki_2 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 03.03.12, 11:50
        Wcale nie masz małej tarczycy smile
        Ale ty jesteś jesteś "duża" i w dodatku żyjesz dość intensywnie, to mozesz potrzebować znacznie większej dawki tyroksyny. Jeśli dobrze znosisz podnoszenie dawki, to wykorzystaj to smile
        • kai_30 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 03.03.12, 11:59
          Nie, no, ja wiem, że obiektywnie jak na hashi to ona jest spora, ta tarczyca, tylko ciut poniżej normy, ale mój endo mówi, że na pewno się mocno zmniejszyła (wcześniej nigdy nie miałam badanej) - właśnie dlatego, że jestem wysoka i mocno zbudowana, więc można przypuszczać, że moja norma wielkości jest u góry normy. Ale zamotałam big_grin

          No to spróbuję od jutra wejść na setkę, i zobaczymy, co będzie.
          • apraw Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 03.03.12, 16:20
            A ja wcale nie jestem pewna, czy skakanie w dawkowaniu ma sens. Moja tarczyca ma 3 ml (a raczej miała ostatnio) i startowałam z tsh 78, a 100 T4 zaczęłam przyjmować nie od razu. Może lepiej poczekać na dawce ok. 88 T4 minimum 4 tygodnie i wówczas zrobić badania? Wtedy przynajmniej będzie jasny punkt odniesienia.
            • kai_30 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 03.03.12, 19:18
              Ja też nie jestem pewna, dlatego właśnie pytam. Dla uściślenia - nie skaczę w dawkowaniu, tylko stopniowo zwiększam. Gdyby nie ta cholerna przeprowadzka, pewnie miałabym więcej cierpliwości, ale w stanie zdychającym nie daję rady za wiele zrobić uncertain

              Gdzieś tam przeczytałam o dawkowaniu stosownym do masy ciała (1,6 mg na kilogram), a ja jej trochę mam.
              • mama_dorota Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 03.03.12, 21:44
                Ja byłam w podobnej sytuacji. Zwiększałam często, bo po tygodniu dobrego samopoczucia znów każdego dnia dochodziły kolejne objawy niedoczynności, a brak energii dołował mnie dodatkowo, bo bez niej życie w moim domu zamiera, dzieciaki nie czują się odpowiedzialne za swoje sprawy i ja w desperacji na przemian chodzę i się drę albo płaczę, więc zwiększałam niemal co tydzień.

                Na 75 był przestój, bo akurat nadeszły ferie i obowiązków było mniej, a nawet dzieciaki wyjechały do babci, więc dobre samopoczucie trwało aż 2 tygodnie, lecz po feriach znów był zjazd i znów podniosłam, po 3 tygodniach 75-ki, tym razem do 88, bo ja podnoszę zawsze ostrożnie, po 1/4-1/8 tabletki i znów jest poprawa, ale przed 75 zmieniłam internistę i przeniosłam się do lekarki poleconej ze względu na Hashimoto i z nią starałam się konsultować dawkę, bo do endo termin jak zwykle daleki. Ona zleciła mi badanie TSH, które wyniosło 1,25, dlatego wtedy wskoczyłam na 75.

                Przed 88 nie robiłam badań, bo akurat rozkraczył mi się samochód i trzeba było kupić nowy, więc kasy ogólnie brakowało, ale koleżanka mnie przekonała, żeby zrobić mimo wprowadzenia 2 dni wcześniej wyższej dawki i cieszę się, że to zrobiłam. TSH wyszło już nieco poniżej normy, ft4 84%, ft3 65%. Najpierw byłam pewna, że to już za wysoko, ale zaczęłam analizować kolejno objawy - zimno, brak energii, bóle stawów i dołki emocjonalne to samo, co przed leczeniem. Do tego niskie tętno

                Poszłam z tym do lekarki, która słysząc o objawach niedoczynności kazała się nie martwić TSH, ale jednak 1-2 dni w tygodniu brać 75 zamiast 88, w pozostałe dni 88. Ostatecznie biorę 81,5 codziennie, w czasie 2 pierwszych dni miesiączki brałam celowo 88.

                Podsumowując, radziłabym jednak robić badania, a jeśli podnosić to nie tak radykalnie, max 25 na miesiąc, zresztą całkiem niedługo powinnaś dojść do tego, co trzeba.

                Przy okazji dowiedziałam się jeszcze, że nadczynność polekowa daje, niestety, niektóre objawy podobne do niedoczynności, np. brak energii, zmęczenie. Wygląda nieco inaczej niż nadczynność tarczycy. Niepokojące powinno być podniesienie tętna, gorąco i obfite pocenie, więc radziłabym tobie także tętno mierzyć codziennie, najlepiej o stałej porze, w spoczynku. Ja teraz tak robię, bo z powodu niskiego TSH wiem, że muszę być ostrożna i zamierzam wytrzymać na stałej dawce 4 tygodnie choćby nie wiem co.
                • kai_30 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 04.03.12, 08:18
                  Dziękuję Ci bardzo za ten post, zwłaszcza za informację o nadczynności polekowej, no i o tym, że warto zrobić badania nawet krótko po podniesieniu dawki - ja się zasugerowałam radami, że nie ma to sensu i że trzeba odczekać te 6 tyg. W takim razie pójdę i zrobię. Z tym, że tsh jest dość bezwładne, prawda? Czyli pokazuje stan sprzed iluśtam dni/tygodni. Czy z ft3 i ft4 jest podobnie?

                  Co do nadczynności jeszcze - tętno mierzę razem z ciśnieniem, oba niziutkie, gorąco mi nie jest, tzn po zwiększeniu dawki wreszcie jest mi normalnie ciepło i pocę się, owszem, ale jak każdy normalny człowiek - w niedoczynności nie pociłam się wcale i ciepło też nie było mi nigdy.

                  A, i jeszcze - pierwszy akapit Twojego posta jakbym sama pisała, u mnie jest identycznie, z tym, że teraz akurat do kwadratu albo i do sześcianu przez tę przeprowadzkę. Reaguję jak w najgorszym pmsie.

                  A dlaczego łykasz więcej w czasie miesiączki? Żeby wyrównać gorsze samopoczucie?

                  • harmoniak Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 04.03.12, 10:43
                    > Dziękuję Ci bardzo za ten post, zwłaszcza za informację o nadczynności polekowe
                    > j, no i o tym, że warto zrobić badania nawet krótko po podniesieniu dawki
                    4 tygodnie to minimum.
                    • mama_dorota Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 04.03.12, 22:09
                      Ale co zrobić już po fakcie, jeśli zrobiło się tak jak my, czyli najpierw podniosło dawkę z powodu powrotu dokuczliwych objawów jak w niedoczynności, a potem ma się wątpliwości? Czekać 4 tygodnie, czy zbadać, aby zobaczyć czy jest źle czy w miarę ok, a po tych 4 tygodniach znów zbadać?
                      • mama_dorota do harmoniak 04.03.12, 22:20
                        mama_dorota napisała:

                        > Ale co zrobić już po fakcie, jeśli zrobiło się tak jak my, czyli najpierw podni
                        > osło dawkę z powodu powrotu dokuczliwych objawów jak w niedoczynności, a potem
                        > ma się wątpliwości? Czekać 4 tygodnie, czy zbadać, aby zobaczyć czy jest źle cz
                        > y w miarę ok, a po tych 4 tygodniach znów zbadać?

                        Myślę, że to dodatkowe badanie nie zaszkodzi, a jakiś tam zafałszowany, ale jednak, obraz daje. Strasznie trudno jest czekać 4 tygodnie gdy człowiek pada na nos, a ma tyle obowiązków co matka i niemal nic nie można odłożyć na potem, na czas gdy samopoczucie się poprawi.
                        • kai_30 Re: do harmoniak 12.03.12, 09:28
                          No więc ja jednak podniosłam znów bez badań. Za namową rodzinnego, który stwierdził, że skoro nie mam żadnych objawów przedawkowania i zwiększanie dawki znoszę dobrze, a do tego z uwagi na wagę i przyjmowanie IPP i problemy z żołądkiem spowodowane prawdopodobnie helicobacter pylori pewnie gorzej mi się wchłaniają leki, to nie ma co się szczypać i czekać, i przepisał mi receptę na Letrox 100. No i po raz pierwszy odczułam zwiększenie dawki bardzo negatywnie - dosłownie zwaliło mnie z nóg, bolała mnie głowa, stawy i mięśnie i nie miałam siły ruszyć ręką przez cały dzień, zawinięta w trzy koce i marząca o ogrzewaczu na nos. Możliwe, że z mojej winy tak mocno mnie trzepnęło, bo akurat w wieczór przed zwiększeniem nie wzięłam IPP, później żołądek mnie też bolał przez cały dzień. No nic, wytrzymałam, bo co miałam robić, a kolejnego dnia już OK, zero przykrych objawów. No i tak sobie kombinuję, że jakby to była nadczynność polekowa, to by sobie tak od razu nie poszła, nie? wink Chyba sobie żadnego kuku nie zrobiłam, skoro czuję się już bardzo dobrze?

                          Teraz już finito, nic nie zwiększam, tylko odczekuję do zrobienia wyników. I na kasę, żeby zbadać niedobory i HP. Możliwe, że trochę pokombinuję z dietą, spróbuję ograniczyć węglowodany (znaczy gluten), zachęcona tym:

                          forums.realthyroidhelp.com/viewtopic.php?f=15&t=12600&start=0
                          Opadła mi szczęka i ja też tak chcę wyładnieć, jak ta pani. I jak ta:
                          misslizzy.me/hypothyroid/
                          No.
                          • kai_30 Re: do harmoniak 12.03.12, 09:35
                            Ach, a propos wagi - odkryłam dziś, że schudłam pięć kilo! Nawet nie wiem kiedy i jakim cudem, może przez to noszenie kartonów po schodach przy wprowadzaniu się, a może jednak hormony pomagają smile
                          • mama_dorota Re: do harmoniak 12.03.12, 12:01
                            Ta druga to jeszcze PRZED marzła, a PO już nie wink
    • kai_30 Nowe wyniki 21.05.12, 15:09
      W związku ze zbliżającą się kontrolą u endo zrobiłam zalecane badania, i tak:

      TSH - 1,8 (norma: 0,270-4,200)
      ft3 - 4,63 (3,10-6,80) 41,35%
      ft4 - 17,69 (12-22) 56,9%

      Ponadto:
      ferrytyna 19,6 (15-150) 3,41%
      B12 320,8 (191-666) 27,33%

      Morfologia jak zwykle śliczna, hgb 14,2 (12-16)
      Ale: MCV 82,8 (81-99)

      Badanie na czczo, bez tabletki. Od ponad dwóch miesięcy biorę Letrox 100. Internista na widok wyników się ucieszył, że ładne (a tak go chwaliłam, no!), wynik ferrytyny pominął milczeniem, za to dał skierowanie na gastroskopię, żeby poszukać przyczyn moich problemów z żołądkiem. Nie dał też recepty na żelazo, twierdząc, że najpierw trzeba poszukać przyczyn złego wchłaniania (bo morfologia dobra i żelazo obwodowe też zawsze wysokie, a ferrytyna niska), i że po gastroskopii zobaczymy, na razie nie ma powodów do alarmu.

      A ja czuję się kiepsko, o fazie wznoszącej dawno już zapomniałam, szczerze mówiąc myślałam, że te wyniki będą dużo niższe, czuję się bardzo niedoczynnie, energii życiowej brak, waga stoi w miejscu (wysoooko).

      Co Wy na to? Cisnąć endo o podniesienie dawki? Podnieść samodzielnie o okruszek? Łykać jakieś żelazo na własną rękę? Bo b12 chyba nie muszę się martwić?


      • pies_z_laki_2 Re: Nowe wyniki 22.05.12, 13:21
        Spokojnie możesz podnieść dawkę o ociupinkę, masz jeszcze spory zapas do nadmiaru smile

        Gastroskopia? Dobry pomysł, ale jeśli nie masz dolegliwosci ze strony kładu pokarmowego, to ciekawa jestem, co sama gastroskopia pokaże. Dostałaś skierowanie na pobranie wycinków? Bez badania kosmków nie dowiesz się, czy są zanikowe skutki choroby trzewnej, która (stosunkowo) często objawia się u dorosłych, u których pojawiło się Hashimoto lub inna choroba autoimmuno.

        Wykorzystaj tę gastroskopię na maxa, mnie pan dr nie pobrał wycinków (mimo wyraźnego zlecenia na piśmie!) i muszę ją powtórzyć sad
        • kai_30 Re: Nowe wyniki 22.05.12, 15:50
          Dzięki za odpowiedź smile

          Mam dolegliwości, mam - cierpię na przewlekły reflux, łykanie IPP pomagało, dopóki brałam rano, na czczo, a jak sie przestawiłam na łykanie wieczorne (z konieczności, bo rano tyroksyna), to przestało działać, męczę się okrutnie, żołądek też bywa, że boli. No i helicobaktera chyba hoduję (test wyszedł dodatnio, ale taki domowy, z apteki, więc gastro ma potwierdzić). Poza tym mam obciążony wywiad rodzinny - mój tato miał raka przełyku, a zaczęło się od przewlekłego refluksu właśnie.

          Kurczę, nie mam na skierowaniu nic o wycinkach... To znaczy, że mi ich nie pobiorą?

          A co z żelazem? Łykać jakieś ogólnodostępne? Czy zmolestować pana doktora o receptę?
          • pies_z_laki_2 Re: Nowe wyniki 24.05.12, 11:55
            Możesz zmienić kolejność, hormon brać na noc, a IPP na dzień.
            Poszukaj, pisałam już i o jednym i o drugim:
            - forum.gazeta.pl/forumSearch.do?pageNumber=1&query=controloc&author=pies_z_laki_2&title=&forum=
            - forum.gazeta.pl/forum/w,94641,133944436,133958069,Re_T4_brane_przed_snem_nie_rano_.html
            - forum.gazeta.pl/forum/w,24776,133502338,135963908,Re_dawkowanie.html

            O HP też już pisałam, że osłabia wchłanianie tyroksyny, co nakazuje podniesienie dawki o (jeśli dobrze pamiętam) 14%. Podawałam cytaty z badań, odnośniki, na pewno znajdziesz.

            Nie wiem jak to jest z wycinkami, chyba powinno być oddzielne skierowanie na pobranie wycinków. Ale u mnie było tak, że miałam trzy skierowania, na gastroskopię, na test ureazowy na HP i na pobranie wycinków i pad dr zrobił dwa pierwsze, a wycinków nie pobrał, za co jednak pieniądze wziął, a co się okazało dwa tygodnie później, kiedy domagałam się wyników! Wygląda na to, że nawet na gastroskopię trzeba iść ze świadkiem czyli z kimś, kto patrzy na ręce lekarzowi sad Mój świadek (Sz.M.) siedział na korytarzu i miał wielkie zaufanie do białego fartucha, ja przez połknięciem rury utwierdzałam się że pobiorą wycinki, a pan doktor i tak to olał... Mam już skierowanie na drugą gastroskopię, tak jakby to była przyjemność wielka z grzebania mi w środku sad Wrrrr....
            • kai_30 Re: Nowe wyniki 26.05.12, 08:53
              No właśnie u mnie z tym łykaniem na noc nie jest tak łatwo - późno wracam do domu, późno jem kolację, i często dosłownie ścina mnie z nóg, więc kładę się spać krótko po jedzeniu - godzinę, dwie. Nastawiam sobie wtedy budzik, żeby łyknąć IPP w nocy, ale zdarza mi się machnąć ręką/zapomnieć. Z Letroxem taki numer by nie przeszedł. Przed kolacją z kolei też by mi było trudno, bo co prawda żołądek mam kompletnie pusty po prawie całym dniu niejedzenia, ale jestem tak głodna, że aż mnie ssie. (I tak, wiem, taki tryb życia nie robi mi dobrze.)

              Co do zwiększania hormonów w przypadku HP, to czytałam, owszem, nawet się odzywałam w temacie. Wszystko fajnie, tylko nie wiem, do czego odnieść te 14%. Ja w tej chwili i tak łykam dwa razy tyle, co zalecil mi endo - miałam zapisany Letrox 50, łykam 100.

              Co do gastro - no to niefajnie, mam "gołe" skierowanie, ani słowa o wycinkach. Ale może, skoro na skierowaniu we wskazaniach mam oprócz GARD wpis o raku przełyku u taty, pobiorą mi te wycinki z tego choćby powodu? No nic, się dowiem, jak się będę zapisywać.
              • pies_z_laki_2 Re: Nowe wyniki 27.05.12, 19:06
                Łykasz więcej, niż endo zalecił? No to już jesteśmy dwie smile Ja zamiast 50, łykałam 75, a od lutego 100 i jeszcze nie mówiłam endo, że podniosłam dawkę. Ale skoro wyniki z połowy kwietnia mam całkiem całkiem, to na razie się do endo nie wybieram tongue_out

                Z tymi procentami z powodu IPP, to właśnie wtedy podniosłam z 50 o 6,25. Ale i tak to było za mało i potem hormony zaczęły mi skakać fT3 ponad 100%, fT4 blisko dolnej granicy, a tsh podskoczyło do prawie 7... No i powoli podniosłam do 75, a potem do 100 i teraz jest w miarę ok. Gastroskopia w połowie czerwca sad

                Pisz co tam załatwiłaś, bo bardzo jestem ciekawa jak to będzie z tymi wycinkami. Trzymaj się ciepło smile
                • ta_muid Re: Nowe wyniki 10.06.12, 20:07
                  Cześć, mam niedoczynność od roku, na kilka dni odstawiłam Euthyrox 25- brałam 1/2 tabl. bo po całej źle się czułam. Parę dni temu ostawiłam lek, bo pojawiły się duszności i sądziłam, że albo przedawkowałam, albo przeszłam w nadczynośc. Zrobiłam badania i : TSH 6,37
                  ft4 1.24 i po raz pierwszy antyTPO z wynikiem 165! Wcześniejsze badania ze stycznia były w normie. Ale z własnej głupoty nie zrobiłam rok temu antyTPO. Po wynikach wzięłam od razu 1 tabletkę E25 i czekam na wizytę u endokrynologa- dopiero za miesiąc. No i myślę, co to będzie?
                  • pies_z_laki_2 Re: Nowe wyniki 11.06.12, 10:35
                    Ta-muid - załóż swój własny wątek, proszę.

                    Przy takiej dawce nic dziwnego, że masz takie wyniki... To nie przedawkowanie, tylko za niska dawka. Masz objawy niedoczynności, a ty je wzięłąś za nadczynność i odstawiłąś nawet tę odrobinkę, którą się ratowałaś.

                    Od jutra łykaj o połowę więcej, zobaczysz, że się lepiej poczujesz. I zrób usg tarczycy, pilnując żeby zrobili porządny opis badania (np. objętość w mililitrach).
                • kai_30 Re: Nowe wyniki 04.07.12, 10:18
                  No to po gastroskopii. Zniosłam ją strasznie źle, ale to pewnie z powodu rozległych nadżerek w przełyku i dużej przepukliny. Pani dr sugeruje operację, bo leczenie samym IPP może być nieskuteczne. Ale za to test ureazowy ujemny.

                  I teraz, BARDZO WAŻNE! Mój endokrynolog wprowadził mnie w błąd, każąc łykać IPP na noc. Gastrolog złapała się za głowę, bo IPP trzeba obowiązkowo łykać pół godziny przed posiłkiem! A skoro ja łykałam ok. 4 godz. po kolacji, to nic dziwnego, że nie działały. No i załatwiłam sobie przełyk na cacy uncertain

                  31 maja, jak już będę miała wycinki, idę do niej do szpitala i wtedy będzie decyzja, co dalej, a na razie roboczo mam nastawiać budzik na 4.00, łykać Letrox, a potem, po wstaniu, IPP i po 30 do 60 minut koniecznie zjeść śniadanie, bo IPP wymagają popchnięcia żarciem wink No niestety, ale przy moim obciążeniu rodzinnym priorytetem jest wyleczenie zmian w przełyku, nawet kosztem pogorszenia wchłaniania się hormonów tarczycowych, bo od niedoczynności nie umrę, tylko będzie nieprzyjemnie, a na raka przełyku i owszem uncertain
                  • czupakabra27 Re: Nowe wyniki 04.07.12, 16:12
                    Kai a nie możesz pół godziny przed kolacją?smile

                    Co lekarz to opinia - zetknęłam się z tymi którzy kazali łykać IPP rano i z tymi którzy dopuszczali łykanie przed snem. U mnie na noc IPP działały mimo przepukliny. Nie jestem pewna czy to, że "niewłaściwie" łykałaś sprawiło że leki nie skutkowały. Na szczęście łatwo to sprawdzićsmile
                    • kai_30 Re: Nowe wyniki 04.07.12, 16:40
                      No teraz to mam łykać dwa razy dziennie, więc dylematów nie ma. Co lekarz, to opinia, to prawda - endo z oczywistych względów myśli przede wszystkim o wchłanianiu się hormonów, gastrolog o wyleczeniu przełyku nawet kosztem niedoczynności, a lekarz rodzinny, u którego byłam dzisiaj z wynikami, mówi, że na razie dwa razy dziennie musowo, nie tyle z powodu przepukliny, co dużych nadżerek, a potem będziemy kombinować tak, żeby się wchłaniało i jedno, i drugie. No i załamał mnie informacją o konieczności corocznej gastroskopii kontrolnej - przy tak obciążonym wywiadzie rodzinnym i zmianach w przełyku to mus sad Kolejna choroba, która będzie mi towarzyszyć do końca życia, i którą się "zalecza", a nie da się wyleczyć też mnie nie zachwyca, mam potężnego doła dzisiaj sad

                      A jeszcze co do łykania przed kolacją - no problem w tym, że ja źle zrozumialam pierwotne zalecenia, a endo mnie w tym utwierdził: myślałam, że "pół godziny przed śniadaniem" oznacza przede wszystkim "na czczo". I jak łykałam na noc, to odczekiwałam minimum cztery godziny po kolacji (i potem oczywiście nie jadłam już nic).
                      • mama_dorota Re: Nowe wyniki 04.07.12, 20:35
                        Kai, perspektywa corocznej gastroskopii będzie wyglądała mniej groźnie, jak zrobisz wywiad w środowisku i namierzysz lekarza, który robi ją znośnie. Moja mama miała ją 2 razy i jedna drugiej nierówna, ale koleżanka w gdańskim LuxMedzie poszła do takiego, który słynie z dobrego przeprowadzania tego badania i faktycznie, mówiła, że było to ciut przykre, ale gdyby nie obawa, bo to pierwszy raz i zabieg ma złą sławę, to mogłaby się rozluźnić i wtedy byłoby całkiem nieźle.
                      • alva_alva Do Kai 04.07.12, 23:05
                        Kai, a ty nie masz albo celiakii albo autoimmunologicznego zapalenia żołądka? Robił ci ktoś przeciwciała w kierunku tych chorób? Od nich może być ten cały refluks, a rak przełyku to na skutek długoletniego refluksu.
                        Ja tez miałam niby refluks, wymioty potem itd. Mam celiakię. Minęło wszystko na diecie bez glutenu.
                        Robiłaś wit. B12 może?
                        • kai_30 Re: Do Kai 04.07.12, 23:20
                          Robiłam wit. B12, mam ją na poziomie 27% normy. To chyba nie jest źle? Żadnych zmian żołądka nie stwierdzono podczas gastroskopii, a refluks u mnie jest raczej skutkiem przepukliny rozworu przełykowego. Przeciwciał nie robiłam - poczekam jeszcze, aż przyjdą wycinki, bo nie wiem, co z nimi będą robić, no i za jakiś czas planuję zbadać znów wit B12, żeby zobaczyć, czy nie spada.
                          • kai_30 przed wizytą u endo i gastrologa 14.08.12, 16:44
                            Podnoszę wątek, bo mam wyniki badań hist-pat wycinka (jednego, wrr) z przełyku. Niestety, wygląda na to, że oprócz refluksowego zapalenia przełyku mam też przełyk Barretta. Niestety, podczas gastroskopii nie pobrano mi wycinków z żołądka, więc w kwestii ew. anemii złośliwej nic nie wiem, ale chyba skoro w żołądku nie było widać żadnych zmian, to zanikowe zapalenie jest wykluczone? Czy nie? Pogubiona jestem uncertain Spróbuję dopytać gastrologa, ale jak zwykle - nie wiadomo, na kogo się trafi... Kontrolną gastroskopię będę mieć już za trzy miesiące, więc w razie czego mogę przycisnąć o te wycinki jeszcze.

                            Niebawem będę też robić badania hormonów, bo pod koniec miesiąca idę do endo. Dorobię też chyba wit. B12 i ferrytynę, zobaczę, czy nei spada/wzrasta. Mam wrażenie, że wpadam znów w niedoczynność, pewnie sporą część winy ponoszą IPP w końskich dawkach (4o mg rano i 40 wieczorem), ale nie mogę ich odstawić przy takim wyniku gastroskopii uncertain

                            Mam też pytanie do psa_z_łąki, jeśli tu zajrzy - możesz mnie jakoś obficiej poedukować w kwestii diety? Przestraszyłam się tej diagnozy i mam zamiar w 100% trzymać się zaleceń - bo jak na razie nie jem smażonego, ostrego, słodkiego, rozdrabniam wszystko, ale niespecjalnie wchodziłam w szczegóły. Np nie rozumiem, co znaczy "żadnych surowizn" - owoców też nie? Jeśli nie mam problemów z żołądkiem jako takim, a tylko z przełykiem?
                            • pies_z_laki_2 Re: przed wizytą u endo i gastrologa 15.08.12, 10:02
                              Kai, nie wiem co to za barany nas badają, mnie mieli pobrać wycinki w kierunku celiakii, ale pan dr uznał, że nic nie widzi, to nie pobierze... A o to właśnie chodzi, że gołym okiem nie widać (jeszcze), a pod mikroskopem już tak... I dotyczy to zaniku kosmków podobnie do zanikowego zapalenia żołądka.

                              Z surowiznami jest tak - drażnią, są trudniej strawne dla podrażnionego żołądka i jelit, ale mówimy o pogryzionej surowiźnie, czyli o kawałkach. Co innego z wyciskanymi sokami, świeżymi musami i przecierami domowej roboty. Tu "kawałki" są tak małe, że przewód pokarmowy lepiej sobie z tym radzi. Tak mi mówiła pani dietetyczka i na tym bazuje dieta dr Dąbrowskiej.

                              Nie wiem co się robi przy przełyku Barreta.
                              • kai_30 Re: przed wizytą u endo i gastrologa 15.08.12, 11:17
                                A, czyli drobniutko starte (jak dla niemowlaka) będzie OK? Po gastroskopii przez trzy dni chyba żyłam na słoiczkach gerbera, bo nie mogłam nic przełknąć, i to jest chyba to big_grin No spoko, mam troje dzieci i dużą wprawę w niemowlęcych zupkach, tylko miałam nadzieję, że wreszcie się ten etap skończył, hue hue.

                                Zmartwiłaś mnie tymi zanikami, że może ich nie być widać. Pani dr, która mnie badała, baranem nie była, bo rozmawiała ze mną sensownie, ale PO. Przed nie zamieniła ze mną ani słowa poza uspokajaniem przed badaniem i tłumaczeniem, na czym ono polega, a ja też, niestety, byłam tak zestresowana, że nie napomknęłam o innych problemach poza refluksem i rakiem u taty. Teraz chcę się lepiej przygotować do wizyty (na ten tydzień nie udało mi się znaleźć żadnego gastrologa nawet prywatnie, wiadomo - długi weekend, wrrr), więc zbieram info.

                                A czy gastrolog może ewentualnie wypisać zlecenie na zastrzyki z wit.B12? Czy znowu mnie odeśle diabli wiedzą gdzie?

                                O diecie dr. Dąbrowskiej poczytam, dzięki za cynk.
                                • pies_z_laki_2 Re: przed wizytą u endo i gastrologa 16.08.12, 09:26
                                  O zanikowym (u siebie) rozmawiałam z dwoma endo i dwoma internistkami. Miałam smugowe zapalenie bł. śluzowej żoładka i 1 endo wpisał do karty zanikowe, 2 endo powiedziała, że zanikowe daje obraz jasnej błony śluzowej, jakby białe plamy, a nie krwiste smugi, więc to na pewno nie jest zanikowe, obie internistki potwierdziły, że to nie jest zanikowe zapalenie, tylko zwyczajne, czyli do zaleczenia, czy wyleczenia.

                                  Z drugiej strony to zapalenie trwa już półtora roku bez przerwy, powierzchnia zmian zapalnych od września 2011 zmniejszyła się znacznie, ale jak tak dalej pójdzie, to zagoi się dopiero za rok, czy za dwa... A cały czas trzymam dietę lekką, z niskim indeksem glikemicznym i niemal bezglutenową, a siemię lniane uszami mi już wychodzi...

                                  Zbadałam p.ciała i zbieram kasę na badanie genetyczne (celiakia), sprawdziłam insulinę i cukier z obciążeniem (niestety jest insulinooporność sad), odwiedziłam diabetologa (uspokoiła mnie, cukrzyca jeszcze mnie nie dotyczy), gastrologa

                                  Nie wiem, czy gastrolog może wypisać zastrzyki, ale chyba tak, skoro dotyczy to niedoboru z powodu słabego wchłaniania? Zresztą jest specjalistą, a nawet internista może zlecić zastrzyki, tylko jakoś nie za dużo na raz, gdzieś znalazłam prawidła i wklejałam, teraz nie znajdę... Diabetolożka mówiła mi, że z Hashi i z zapaleniem bł. śluzowej żołądka może być i tak, że p.ciał mówiących o ch. A-B nie będzie, a niedobory B12 owszem i nawet bez diagnozy Addisona-Biermera trzeba brać zastrzyki co miesiąc, jakby się tego A-B miało. Czyli znowu co lekarz, to inna opinia i inne skutki dla nas, chorych...

                                  Wczoraj dostałam wiadomość z przychodni, że wyniki różnych badań zleconych przez diabetolożkę wymagają komentarza i mam się zgłosić do nieznanego mi internisty w "dogodnym terminie". Nie mam pojęcia o co chodzi, a już byłam taka spokojna... Znowu zaczynam się trząść, że jak zwykle trafiłam z diagnozą kolejnej przypadłości, bo te badania pani dr zaleciła mi na moją prośbę. Pogadałyśmy sobie od serca i udało mi się wydębić parę badań, na szczęście wszystkie wyszły w normie, wyniki mam od 2 tygodni, a tu nagle "wymagają komentarza" jakiegoś obcego internisty... Psia mać!

                                  Dr Ewa Dąbrowska, jest dość znana, karmi sokami i przecierami, leczy dietą warzywno-owocową, ma w tym sukcesy, pisze na ten temat książki i organizuje (patronuje i otacza opieką merytoryczną) turnusy leczniczo-wypoczynkowe dla chętnych. Na pewno znajdziesz ciekawe rzeczy na temat smile

                                  Trzymaj się ciepło smile
                                  • czupakabra27 Re: przed wizytą u endo i gastrologa 16.08.12, 09:37
                                    Piesek, nie martw się. Pewnie masz niskie TSH i to wymaga komentarzawink
                                  • kai_30 Re: przed wizytą u endo i gastrologa 16.08.12, 21:28
                                    No, a ja z kolei tak chwaliłam mojego internistę, i chyba przechwaliłam, bo jego zdaniem oczywistym jest, że słabo wchłaniam i poziom wit. b12 mi na pewno spadnie, ale nie ma sensu badać poziomu witaminy (!), bo szkoda pieniędzy, a poważny niedobór będzie widać w morfologii (na którą skierowanie, owszem, dał. i na nic więcej).

                                    Pozostałe wyniki jego zdaniem mam super, no owszem, w przełyku problem, ale przecież leczymy, leczymy, będzie dobrze, nie ma co się martwić i wydawać majątek na badania. Mało tego - krzywił się na prośbę o skierowanie do poradni gastroenterologicznej, bo przecież "wszystko jest pod kontrolą". Czekałam tylko na hasło, że mam sobie nie wymyślać chorób uncertain No bo trochę wymyślam, fakt - o insulinooporności tez myślałam, bo mam wrażenie, że tyję "z powietrza".

                                    No nic, trzymajmy się, nic innego nam nie pozostało smile

    • kai_30 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 23.08.12, 12:43
      No dobra, mam wyniki. Letrox 150 - jak widać, za dużo.

      TSH 0.09 (norma 0-27 - 4,3)
      FT4 109.10% [ wynik 22.91, norma (12 - 22)]
      FT3 94.05% [ wynik 6.58, norma (3.1 - 6.8)]

      ferrytyna: 4.00% [wynik 20.4, norma (15 - 150) ]

      wit. B12: 66.63% [wynik 507.5, norma (191 - 666) - podniosła się sama, bez uzupełniania, z 27%! A byłam prawie pewna, że spadnie smile

      morfologia:
      HCT 40,3 % 36,0 — 46,0
      RBC 5,05 M/μL 4,0 — 5,2
      HGB 13,9 g/dL 12,0 — 16,0
      WBC 5,83 K/μL 4,0 — 10,0
      MCV 79,8 fL 81,0 — 99,0
      MCHC 34,5 g/dL 32,0 — 37,0
      MCH 27,5 pg 27,0 — 33,0
      RDW 13,0 % 11,5 — 14,5
      PLT 268 K/μL 150,0 — 400,0
      PDW 11,4 10(GSD)
      PCT 0,26 %
      MPV 9,8 fL 7,5 — 12,0
      NEU 3,14 K/μL 2,5 — 6,5
      NEU% 53,9 % 45,0 — 70,0
      LYM 1,96 K/μL 1,0 — 3,5
      LYM% 33,6 % 20,0 — 45,0
      MONO 0,61 K/μL 0,2 — 1,0
      MONO% ­ 10,5 % 3,0 — 8,0
      EOS ¯ 0,09 K/μL 0,1 — 0,5
      EOS% 1,5 % 1,0 — 5,0
      BASO 0,02 K/μL 0,0 — 0,1
      BASO% 0,3 % 0,0 — 1,0
      P-LCR 24,4 % 13,0 — 43,0

      I co teraz? Obniżyć Letrox na własną rękę o kawałeczek, czy poczekać na wizytę u endo (31 sierpnia)? Samopoczucie takie sobie, ale nie mam żadnych alarmujących objawów nadczynności, podejrzewałam za wysoką dawkę tylko i wyłącznie na podstawie tego, że zaczęłam się pocić (ale nie jakoś chorobliwie, jak każdy człowiek w upale, w niedoczynności nie pociłam się wcale).

      I co z tym żelazem? Rodzinny nie widział wcześniej powodów do uzupełniania żelazem na receptę, bo morfologia, jego zdaniem, wzorcowa. Teraz mam obniżone MCV, więc może zobaczy, no ale hemoglobina twardo w normie... Ferrytyna wzrosła o 1%, ale to nadal tyle, co nic...

      Co byście zrobiły na moim miejscu? Jeśli obniżać dawkę - to o ile i w jaki sposób, żeby mnie nie siekło?
      • mama_dorota Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 23.08.12, 17:25
        Ja bym nie obniżała dawki tyroksyny, ale koniecznie zaczęła przyjmować żelazo. Miałam podobne wyniki, czyli ft4 ciut powyżej normy, ale ft3 w normie i mój endo nie widział konieczności obniżania. A co do samopoczucia, to ma szansę się wyraźnie poprawić, gdy zaczniesz brać żelazo, nawet w ciągu kilku dni.

        Ja na początku lipca miałam nieprzyjemne objawy, jakby nadczynności, serce biło szybko, nierównomiernie, słyszałam je cały czas wewnątrz siebie i choć endo zalecił podniesienie dawki, to próby wykonania tego źle się kończyły. Miałam wtedy ft4 ok. 80%, ft3 trochę niższe. Nie wiedząc co się dzieje zaczęłam badać więcej i w końcu zbadałam znów ferrytynę. Okazało się, że jest podobna do twojej. Uzupełnianie żelaza w dawce ok. 60mg dziennie dużo zmieniło i mogłam spokojnie podnieść dawkę euthyroxu. Dla mnie optymalny poziom to ft4 w górze normy lub ciut powyżej. Jeśli nie masz objawów nadczynności polekowej, to warto trzymać hormony wysoko, ale musisz być świadoma, że nadczynność polekowa daje jednak trochę inne objawy, niż ta tarczycowa. U mnie w tym stanie charakterystyczne było zmęczenie wieczorami, takie uczucie przebitego nagle balonika. Robiło się to nagle, tak około 21 i jak w ciągu 20 minut nie poszłam do łóżka, to miałam uczucie, że jestem wyczerpana fizycznie i psychicznie. Mimo, że doświadczenie tego oraz gonitwy myśli i totalnego rozstroju emocjonalnego nie było przyjemne, to nie żałuję tego doświadczenia, bo przynajmniej wiem jak to u mnie wygląda, nie zastanawiam się przy 50% albo 70% czy to jest dla mnie optymalny wynik i czy podnosząc nie wpadnę w nadczynność. Wiem teraz też, że przy 70% czuję się fatalnie, energię mam, ale właśnie serce szaleje, bo doświadczyłam tego już 2 razy przy tych samych wynikach.
        • kai_30 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 23.08.12, 17:49
          No właśnie problem z moją ferrytyną polega na tym, że od dwóch miesięcy jakoś łykam chelaferr med plus - ono ma 30 mg żelaza. Jak widać, bezskutecznie - ale może to znów wina IPP? A może kwestia tego, że wcześniej żelaza nie łykałam, ale za to moja dieta była mocno mięsożerna, a teraz mięsa nie jem prawie wcale, odkąd mam zaleconą dietę - gotowane mi wychodzi uszami już uncertain Może dlatego ten wynik jest prawie bez zmian?

          A może po prostu żelazo dostępne bez recepty nie ma szansy zadziałać? No ale znów - jakich argumentów użyć, żeby przekonać lekarza, że problem jest, skoro on go przy takim poziomie ferrytyny wcześniej nie widział? Hemoglobina w normie, to najważniejsze sad

          I jeszcze tak sobie pomyślałam, że może przyczyną tej nadczynności (której nie czułam) jest to, że od ponad tygodnia mam obniżoną dawkę IPP, z powrotem do raz dziennie, zamiast dwa? Nie pomyślałam o tym wcześniej...
          • pies_z_laki_2 Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 24.08.12, 12:56
            O IPP poczytaj sobie tu:

            Artykuł poglądowy
            Inhibitory pompy protonowej – czy na pewno bezpieczne?
            Agnieszka Jankowska, Piotr Landowski, Anna Liberek, Barbara Kamińska
            Prz Gastroenterol 2012; 7 (3): 133–137
            - www.termedia.pl/Artykul-pogladowy-Inhibitory-pompy-protonowej-czy-na-pewno-bezpieczne-,41,19070,1,0.html
            (trzeba się zarejestrować)

            " Inne możliwe przyczyny niedokrwistości megaloblastycznych to: złe wchłanianie w żołądku spowodowane przebytą gastrektomią, długotrwałą terapią inhibitorami pompy protonowej; złe wchłanianie w jelicie krętym wywołane chorobami lub resekcją jelita cienkiego, zespołem ślepej pętli, obecnością tasiemca rybiego; niewydolność zewnątrzwydzielniczej funkcji trzustki, choroby wątroby, alkoholizm, niedobory w diecie, szczególnie u wegetarian."
            - czelej.com.pl/Gastroenterologia_Prakrtyczna_nr_1_2011-3-379.html

            Pantoprazol
            „Lek wybiórczo blokujący pompę protonową (ATP-azę K+/H+) komórek okładzinowych żołądka poprzez kowalencyjne połączenie z cysteiną jednej z podjednostek enzymu. Powoduje w ten sposób silne i długotrwałe zmniejszenie wydzielania kwasu żołądkowego. Nie zaburza dobowego rytmu wydzielania kwasu żołądkowego. Pantoprazol wchłania się całkowicie po podaniu p.o., bezwzględna dostępność biologiczna wynosi ok. 77%. Posiłek nie wpływa na AUC, cmax i dostępność biologiczną leku, może jedynie opóźnić wystąpienie działania. Maks. działanie po podaniu p.o. występuje po 2–3 h. W ok. 98% łączy się z białkami osocza; tmax wynosi 2,5 h, t1/2 wynosi 60 min. Metabolizowany w wątrobie; 80% ulega eliminacji z moczem w postaci nieaktywnych metabolitów; pozostała część jest wydalana z żółcią. Pantoprazol nie kumuluje się w organizmie. Po 2-tygodniowym leczeniu za pomocą pantoprazolu dochodzi do wygojenia 89% owrzodzeń dwunastnicy, a po jednomiesięcznym leczeniu – niemal 100% owrzodzeń dwunastnicy i 87% owrzodzeń żołądka (po 2 mies. leczenia możliwe jest uzyskanie wygojenia 97% wrzodów żołądka).”
            Źródło: Pantoprazol (opis profesjonalny) - bazalekow.mp.pl/leki/doctor_subst.html?id=641

            „Wszystkie leki z tej grupy są metabolizowane przez wątrobę, głównie przez układ cytochromu P450 (CYP2C19 biorący udział w metabolizmie omeprazolu, esomeprazolu, w 50% lanzoprazolu i 15–20% rabeprazolu[12] oraz CYP3A4). Jednoczesne stosowanie innych leków mających wpływ na ten enzym może prowadzić do modyfikacji skuteczności ich działania. Pantoprazol ma mniejsze powinowactwo do układu cytochromu P450. Jest metabolizowany głównie przez transferazę siarczanową niezwiązaną z układem CYP[13].”
            (…wink
            „Leki z tej grupy mogą modyfikować działanie innych preparatów głównie z powodu wpływu na ich metabolizm (poprzez unieczynnianie enzymów z grupy cytochromu P450) oraz zmianę ich wchłaniania (zmiana pH soku żołądkowego). Lekiem najbardziej powodującym interakcję jest omeprazol, a stosunkowo najmniej wywołuje ich pantoprazol[26] (nie stwierdzono interakcji pantoprazolu z lekami metabolizowanymi przez cytochrom P450[9]).”
            Źródło: pl.wikipedia.org/wiki/Inhibitory_pompy_protonowej

            • mama_dorota Re: Czy to na pewno hashi? Wyniki. 24.08.12, 13:24
              Ale niedokrwistość megaloblastyczna wynika z niedoboru witaminy b12. Tej już jest dobry poziom.

              Ferrytyna u osób z dużym jej niedoborem podnosi się bardzo powoli, wszędzie na forach tarczycowych jest o tym mowa. Mojemu synowi z anemią po 2 miesiącach suplementacji sorbiferem 2 razy dziennie trochę ruszyła, ale większe różnice były widoczne w morfologii. Djpa mi napisała, że niedobory organizm najpierw uzupełnia w szpiku kostnym. Córka w tym samym czasie od czasu do czasu dostawała jedną tabletkę i poziom zwiększył jej się bardziej wyraźnie. Ona przed tym anemii nie miała, choć mięsa prawie nie jada, a on trochę, choć tez nie za wiele.

              Ja mięso jadłam, w tym wołowinę, wątróbkę i przez 4 miesiące brałam prenatal classic, który zawiera 60 mg żelaza. Dobrze się czułam, więc jak skończyłam duże opakowanie, nie kupiłam następnego, ale też nie zbadałam ferrytyny we krwi. Po 2 miesiącach bez suplementacji, tak jak już wspomniałam źle się czułam i zbadałam m. in. ferrytynę. Jej poziom był taki sam, jak całkiem na początku.

              Co do żelaza chelatowego, to hasi-tess na sąsiednim forum pisała, że to ściema.

              A swoją drogą może jednak uda ci się teraz przekonać internistę do sorbiferu, bo morfologia kiepska. Swoją drogą to ona może teraz gorzej wyglądać tylko z pozoru, bo b12 masz więcej i krwinki są mniejsze, ale pewnie mają lepsza budowę. Jak brakuje i b12 i żelaza, to są idealne, jestem tego przykładem. Ale lekarze rodzinni tak nie myślą.
              • kai_30 Się wkurzyłam. 31.08.12, 21:25
                Tak się chciałam wyżalić tylko.

                Byłam dzisiaj u endo, zabuliłam 150 zet za dziesięciominutową wizytę, z czego trzy minuty pan doktor szukał mojej karty, bo się zapodziała gdzieś, i właściwie tylko po to, żeby się przekonać, że mogę sobie spokojnie dalej ustawiać dawki, usg "w porządku", i pan doktor zaprasza na wiosnę.

                Z jedną zmianą - mam brać Letrox 100 codziennie, a w weekendy 150. Nie wiem, czy się posłucham, szczerze mówiąc, już wolę sobie dziubać na ćwiartki i brać codziennie 125. A, nie, na połówki, bo dostałam receptę na 100 i 50, żeby było łatwiej kombinować.

                No i fajnie, zostałam pochwalona, że ładnie kontroluję chorobę, ale co mi z tego, jak niczego się nie dowiedziałam? Zapytałam o żelazo - no owszem, ferrytyna niska, MCV też, może być coś na rzeczy, najlepiej by było, jakbym zbadała, czy nie mam zaburzeń wchłaniania żelaza. Pytam pana doktora, jak mam to zbadać. "No pójdzie pani do laboratorium i zbada, oni tam będą wiedzieli o co chodzi". Aaargh, może i będą, ale JA też bym chciała wiedziec o co chodzi!

                Generalnie - doszłam do wniosku, że strata kasy. Raz w roku ewentualnie mogę się pojawiać na kontrolnym USG, ale nie częściej, bo i po co? Wkurzona jestem, bo to jest jedyny polecany endo w moim mieście (przyjeżdża raz w miesiącu), i naprawdę nie ma alternatywy - on przynajmniej patrzy na ft3 i ft4, pozostali tylko TSH uncertain A może za dużo wymagam?
                • jurmik Re: Się wkurzyłam. 01.09.12, 10:28
                  Nie, nie i jeszcze raz nie! Nie wymagasz za dużo, tylko lekarze przez lata przyzwyczaili się i przyzwyczaili swoich pacjentów, że wizyta ma polegać na wydaniu zaleceń i pobieżnym zbadaniu (albo i nie), a pacjent ma o nic nie pytać, niczego nie rozumieć i ślepo wierzyć w to, co mu doktor powie. Na szczęscie czasy się zmieniają i jest coraz lepiej, coraz więcej lekarzy zaczyna to rozumieć, a my - jako pacjenci, musimy wymagać.
                  Moja endo należy do takich, którzy sami tłumaczą, wyjaśniają, zwracają uwagę nie tylko na TSH i nie tylko na badania tarczycowe, ale i inne - a więc można. No to wymagajmy!
                • pies_z_laki_2 Re: Się wkurzyłam. 01.09.12, 11:00
                  Współczuję. Też bym się wkurzyła...

                  No jasne, ze masz zaburzenia wchłaniania żelaza, skoro masz niedobory. Głodujesz? Jesteś weganką? Anorektyczką? Jeśli masz w diecie produkty zawierające żelazo, to nie powinnaś mieć niedoborów, a masz. Skądś się one biorą, tak? Nie zmieni tego dodatkowy burak czy wątróbka, bo to nie ta skala...

                  A może masz sensownego internistę? Jeśli masz diagnozę i zaświadczenie o chorobie przewlekłej, to lekarz pierwszego kontaktu może być lepszy w wypisywaniu recept, bo badania i tak zlecasz sobie sama...
                • pies_z_laki_2 Re: Się wkurzyłam. 01.09.12, 11:03
                  Jeszcze jedno - pokrzywa!!! Pij herbatki z pokrzywy, możesz posypywać suszoną albo świeżą siekaną pokrzywą (jak ziołami) sałatki czy inne dania, może też zdobędziesz butelkowany sok z pokrzywy. Łatwo przyswajalne i bardzo dobrze tolerowane.
                • mama_dorota Re: Się wkurzyłam. 01.09.12, 15:13
                  To tak jest. Ja do swojego chodzę tylko dlatego, że wtedy mam w LM darmowe badania. Poza tym pomógł mi tyle, że odkrył Hashi (sama nawet tego nie podejrzewałam), ale dawkę zawsze musiałam sobie sama dobierać. I szczerze mówiąc widzę, że naprawdę chciałby mi pomóc, ale on może tylko zalecić w którą stronę ma iść dawkowanie, a dobrać dokładnie i stwierdzić kiedy czuję się najlepiej mogłam sama. Najwięcej pomogły mi: chorująca koleżanka oraz fora - to i Hashimoto (swego czasu).
                  • kai_30 Re: Się wkurzyłam. 01.09.12, 19:30
                    No ja się z tego forum (i ościennych) dowiedziałam milion razy więcej niż od endo. Nie da się tego porównać nawet. No nic, spoko, można i tak, przynajmniej zaoszczędzę bez wyrzutów sumienia (bo wcześniej byłam u endo tylko raz, w styczniu, miałam iść później, nie poszłam i mnie gryzło, że źle robię).

                    Piesku z łąki - pokrzywa, mowisz? Na działce mi pod płotem rośnie, całkiem wypas big_grin Ale co z nią zrobić? Zaparzyć jak herbatę? Nie głoduję, nie jestem weganką ani anorektyczką (hue hue, z moją wagą, jeszcze tego nie grali wink). Mięsa nie jem tyle co kiedyś, bo gotowane mi zwyczajnie nie smakuje, ale jem. I te cholerne buraczki też. I, co najważniejsze - żelazo łykam.

                    Jak się bada te zaburzenia wchłaniania żelaza, ktoś wie? Wolałabym wiedzieć, zanim pójdę do labu, choćby żeby się odpowiednio nastawić na koszty...
                    • djpa Badanie wchłaniania żelaza 01.09.12, 21:34
                      Koleżankę wysłano do lab na zbadanie wchłaniania żelaza. Lab na początku nie wiedział, o co chodzi. W końcu zbadali jej żelazo na czczo, potem dali około 5 tabletek Ascoferu i po godzinie czy dwóch znów zbadali poziom żelaza. Ważne było to, czy żelazo urośnie odpowiednio dużo. No i cały czas nie mogła jeść. Ważne jest to, że bada się tu poziom żelaza, a nie ferrytyny. Ferrytyna to magazyny żelaza i one zmieniają się stosunkowo wolno.
                      Nie pamiętam, czy Ascofer koleżanka musiała mieć swój czy nie, ale chyba miała swój. U koleżanki wyszło, że żelazo dobrze jej się wchłania. Niestety, ogromna ilość jej ucieka od zawsze przez sprawy kobiece.
                      • pies_z_laki_2 Re: Badanie wchłaniania żelaza 02.09.12, 10:05
                        I to masz zrobić na własny koszt????
                        Jesteś ubezpieczona? Jeśli tak, to takie badania chyba robi się na koszt nfz?
                        • kai_30 Re: Badanie wchłaniania żelaza 02.09.12, 13:29
                          Nie mam pojęcia, wybiorę się do rodzinnego, ale dopiero gdzieś na tydzień. Ale zważywszy, że ostatnio dostałam od niego skierowanie tylko na morfologię, to wątpię uncertain
    • kai_30 Nowe, dziwne wyniki. 15.02.13, 13:45
      Tak sobie się czuję ostatnio, więc zrobiłam wyniki. Letrox 175.

      TSH 0,098 (0,350 - 4,780)
      FT4 51.83% [ wynik 17.26, norma (11.46 - 22.65)]
      FT3 76.37% [ wynik 5.76, norma (3.53 - 6.45)]

      Poza tym:
      żelazo: 12.50% [wynik 65, norma (50 - 170) ]
      HCT 36,4 % [36-46]
      HGB 12,3 [12,0-16,0]
      MCV 75,4 [81-99]
      MCH 25,5 [27-33]
      RDW 14,7 [11,5-14,5]

      Co zrobić z tym fantem? TSH za niskie, a wolne hormony jakby wskazywały na niedoczynność (ft3>ft4)? Mam coś zmienić w dawkowaniu, zostawić jak jest, czy umówić się do endo (terminy z miesięcznym wyprzedzeniem trzeba)?

      Morfologia spada mi na łeb na szyję, ferrytyny tym razem nie robiłam, bo poprawy nie ma na pewno (ostatnio była na poziomie 3%), a chciałam zobaczyć, czy może żelaza będzie wystarczająco mało żeby mój lekarz zaczął mnie leczyć wreszcie uncertain Przyjmowanie żelaza na własną rękę nic nie daje, jak widać.

      Nie wiem, co mam robić uncertain

      Aha, zrobiłam jeszcze D3, ale wynik będzie za 10 dni dopiero.
      • pies_z_laki_2 Re: Nowe, dziwne wyniki. 17.02.13, 00:42
        Ja bym się niskim tsh nie przejmowała, raczej zajęłabym się morfologią...

        Mam teraz tsh poniżej wszelkich norm, a jakoś na nadczynność nie narzekam, a i pani dr dzisiaj uznała, że jest ok (wszystkie parametry z ciśnieniem włącznie), chociaż łykam niemałą dawkę L150.

        Za to z żelazem to chyba teraz twój główny problem. Czy można dostać zastrzyki z żelaza?
        • kai_30 Re: Nowe, dziwne wyniki. 17.02.13, 09:49
          Teoretycznie wiem, że można. Ale obawiam się, że nikt mi ich nie przepisze - przecież hemoglobina "w normie", poziom żelaza we krwi też. Tiaaa... Chociaż zobaczymy, idę w tym tygodniu do rodzinnego, pomolestuję go trochę. Na pewno nie ma sensu wywalać forsy na kolejne opakowania żelaza OTC, jak widać nie daje nic.

          No to dawkę letroksu zostawiam w spokoju na razie, i zobaczymy, co będzie.
          • kai_30 Re: Nowe, dziwne wyniki. 19.02.13, 07:45
            No ciekawe, skąd wiedziałam? Byłam u rodzinnego, spojrzał na morfologię, i zalecił mi kupno jakiegoś preparatu wielowitaminowego z żelazem, tia.... Oraz ponowne badanie za dwa miesiące, i "jeśli hemoglobina spadnie poniżej normy, to pomyślimy o jakiejś recepcie na preparat z żelazem". Mówiłam, że tak będzie? Mówiłam. Tłumaczenie, że żarłam żelazo bez recepty nic nie dało.

            Przyszedł też wynik wit. D3 - 12 ng/ml. Wg rozpiski: Niedobór <10, poziom niewystarczający 10-30, poziom wystarczający 30-100, toksyczność >100. Czyli też powinnam łykać, i też muszę sobie zorganizować na własną rękę zapewne. Idę czytać o dawkach.
            • papysia Re: Nowe, dziwne wyniki. 19.02.13, 12:17
              Witaj!
              Mam trochę lepsze od Twoich wyniki D3 (16,8) i reumatolog przepisał mi Vitrum D3 - ale uwaga! jest też Vitrum Calcium + D3 i tego z wapniem mam nie brać. Aptekom często się myli, mnie też chcieli dać te drugie. To nowo wprowadzony na rynek preparat, nie wszędzie w aptekach mają. Kosztował mnie 17 zł za 60 kapsułek po 1000 j.m. (kapsułki olejowe, więc witaminka od razu pływa sobie w tłuszczu i jest lepiej wchłanialna niż w Vigantoletten). Podobno są też opakowania 120 sztuk. I najważniejsze: JEST BEZ RECEPTY! Lekarz mi przepisał właśnie to, żebym nie latała po recepty, a i tak witaminy są nierefundowane.
              Mam brać 2000 j.m. dziennie, ale biorę 3000 j.m. - przed badaniem poziomu brałam 1000 j.m. dziennie + tran, a wynik 16,8 wcale porywający nie jest. Mam nadzieję, że jak D3 podskoczy to i stawy przestaną mi tak dokuczać sad.
              • kai_30 Re: Nowe, dziwne wyniki. 19.02.13, 14:42
                No właśnie mnie też potwornie bolą stawy - kolana, nadgarstki, palce u nóg i rąk, kregosłup, kurczę, wszystko boli! Ortopeda po pierwsze sugerował schudnięcie (wrrr), a po drugie wysłał na badanie przewodnictwa nerwowego w celu potwierdzenia zespołu cieśni nadgarstka. Waham się, czy iść, bo badanie średnio przyjemne ponoć, a może samo podniesienie poziomu d3 pomoże?

                Dzięki za info o witaminie, jak doleczę anginę pójdę na obchód aptek smile
              • pies_z_laki_2 Re: Nowe, dziwne wyniki. 20.02.13, 17:42
                Dziewczyny, 1 tys jednostek w kapsułce nie powala... za to trzy sztuki dziennie obciąża wątrobę, mnie by jej było żal smile

                Dlatego kupiłam wersję tańszą a jednocześnie mocniejszą, dzięki czemu łykam jedną kapsułkę dziennie, a nie trzy czy pięć, a i tak jest taniej, niż kiedy kupowałam polskie witaminki produkowane dla dbających o profilaktykę... bo dla leczących niedobory dawka 1 tys. w porcji dziennej to jakieś nieporozumienie...

                Szukajcie wersji olejowej (nie tabletki) i mocniejszej, niż 1,000 jedn. (skoro te mocniejsze też są bez recepty, to chyba nie mogą zaszkodzić, jeśli się je łyka zgodnie z ulotką?).
                • kai_30 Re: Nowe, dziwne wyniki. 20.02.13, 18:48
                  Argh. Już kupiłam, nie mogłaś napisać wcześniej? big_grin One są w oleju właśnie (olej z krokosza barwierskiego, cokolwiek to jest), to chyba dobrze? Moja mama mi ostatnio z dumą zaprezentowała "zdobyte" od znajomej witaminy niemieckie - całe 500 IU, wow!

                  Nie bądź wiśnia, napisz, jakie łykasz, bo wszystkie, jakie widziałam do tej pory (fakt, w aptekach internetowych tylko sprawdzałam) miały jeszcze mniej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja