szaza.ijuz
28.06.12, 10:48
Na początku chce Wszystkich ładnie powitac i pozdrowic

Zdecydowałam się napisać chociaż nie uczesniczę w żadnych forach..jednak dziś całkowicie zostałam zbita z tropu i nie wiem co myśleć. Mój problem..:
Bardzo zle się czuje, od b. dawna, kilku lat. Nic z tym nie robiłam, nie chodziłam po lekarzach aż do tego tyg. bo już miałam dosyć. Podejrzewałam u siebie niedoczynnosc. Objawy wszytskie możliwe, straszne łysienie (czolo wyzsze o 2 cm, wlosy w kazdym miejscu mojego domu, boje sie je myc, wychodzą garsciami),straszna cera, blada, sucha, schodzi płlatami, psychicznie jestem w rozsypce, straszne stany depresyjne, potrafie ryczec kilka razy dziennie,drazliwosc,ciagle sie kloce z m. ten mnie wysyła do psychiatry..)wcale się mu nie dziwię z resztą..cały czas jestem zmęczona, od kilku lat, wstaje rano i czuje się tak jakbym w ogóle nie spała, ..albo jakbym miała kaca, masakryczne kłopoty z pamięcią(np. nie pamietam co pisalam w smsie ktorego wyslalam przed min. do kogos),koncentracją,czasem zapominam słow, normalnie mozg mi chyba zanika, waga...zerowa przemiana materii, potrafie jechac na 400-500 kcal dziennie i tyć..a moze raczej puchnac, zwlaszcza rano:/..i wiele , wiele innych.
No ale do czego zmierzam. BYłam w końcu..po 10 latach u lekarza..Oczywiście pierwszego kontaktu. Pani dr. bardzo miła wysłuchała, oczywiście powiedziała, ze to pewnie ze stresów itd., ale dała skierowanie na badania krwi, moczu, morf. , ob, tsh , lateks (bo mam tez problemy ze stawami) i inne.Badania ogólnie wyszły nienajgorsze, on, morf,mocz..ALe.. Bbłam pewna , że te TSH wyjdzie zbyt wysokie, że to ta cholerna tarczyca (za przeproszeniem), chciałam zeby tak wyszło, żebym mogła zacząc brać coś po czym poczuje się w koncu w miare normalnie. Jak 28latka a nie 82latka..

(
TSH wyszło 1,760 (0,400-4,000)..I co ja mam teraz o tym myśleć..
Dziś znowu wizyta.., a ja już wiem, co ona powie. Ze TSH jest ok więc nie ma co grzebać.
A ja czuje się jak chodzący trup, (chociaz ostatnio lezacy bo na nic innego nie mam)
siły)ani ochoty.
Nie wiem co robić.