hashimotka88
06.11.12, 16:34
Witajcie dziewczyny, choć zapewne jakieś rodzynki również by się tutaj znalazły
To mój pierwszy wątek więc proszę bądzcie wyrozumiałe. Ostatnio próbowałam wypowiedzieć nie na tym forum ale to był raczej akt desperacji. W końcu znalazłszy czas (po zdobyciu mgr) mam szansę wypowiedzieć się we własnym wątku. Mam nadzieję ze nie bedzie on pisany na darmo i mimo wszystko ktoś go przeczyta. Forum gazeta jest niezwykłą skarbnica wiedzy i wypowiadją się tutaj osoby znające się na rzeczy. W sposób szczególny chciałabym wyróżnić: hashi-tess, harmoniak, pies_z_laki_2, Aleksandra_01, Kawka i wiele wile więcej osób, które nie sposób jest wymienić. M.in to dzięki Wam możemy zdiagnować hashi oraz mówicie nam jak można w miarę normalnie z tym żyć. Często nie mogąc liczyć na lekarza, który uważa, ze jest wszystko w porządku a ja jestem przewrażliwioną osobę (w jego mniemaniu:hipochondryczką, niespełna rozumu). Wasze rady kierowane do innych także i mi pomogły za co dziękuję
Również i ja chciałabym zagłębić tajniki wiedzy na temat hashi. Wiem że polecałyście ksiązke "Jak żyć z hashimoto", niestety nie mam pojęcia gdzie ją zdobyć ( na pdf pewnie nie mam co liczyć gdyż przewertowałam neta i nie znalazłam) Co jeszcze mogłyście poleciecić? Chciałabym aby na tym wątku można było mówic o typowych jak i "nietypowych" objawach związanych z hashi. Tylko w ten sposób można zrozumieć wroga, wiedząc o nim jak najwięcej. Nawet coś co może wydać się nie ważne w późniejszym czasie może rzutować na pogląd całej sprawy...
To był mój krótki wstęp

teraz chciałbym coś więcej opowiedzieć o sobie i swoich przypadłościach. Mam zdiagnozowane hashi od 3 lat, które praktycznie sama wykryłam po przeciwciałach a lekarzowi podałam jak na tacy, jednak on i tak mnie nie potrafił leczyć. Wg niego dawka E25 jest wystarczająca i do kontroli wystarczy samo badanie TSH, czasem FT4. Na początku chciałabym wspomnieć co działo się ze mną w ostatnim czasie a nie było ciekawie

Przez okres około 3 miesięcy wstecz czułam, że dzieję się ze mną coraz gorzej, będąc na dawce 37,5 która sama sobie podniosłam roku temu. Pomyślam, ze moze to byc wynik stresu dlatego przez całe wakacje się kurowałam, całkowicie odcięłam się od pisania pracy mgr. A do fatalnego mojego stanu doszło we wrześniu. Był taki tydzień, ze nawet nie wiedziałam co się ze mną dzieje, jakby cżłowiek był na innej planecie. Czułam się starsznie otępiała, nie mogłam nadążyć że poruszającymi się przedmiotami pisząc na klawiturze moje palce wyprzedzały maję oczy, cała byłam spowolniona, śpiąca i tracąca kontakt z rzeczywistością. Był to dziwny stan, gdyż pomimo tak wielkiej obojetności nie potrafiłam się nawet zdenerwować na siebie za swoją bierność. Czytając cokolwiek nic z tego nie wiedziałam. Ogromne problemy z pamięcią. To co było miesiąc temu wydawało się jak odległa przesżłość. Tak jakby ktoś zaczął mi wymazywać moją pamięc co bardzo mnie boli bo nadal mam z tym problem

Później nazwałam to stanem upojenia Hashimoto.
Zaczeła się moja droga w dojściu przyzczyny. Poszłam do rodzinnego ten powiedział: że tycie spowodowane jest zła dietą i barkiem ruchu. Taaak, a ja zaczełam w ostanim czasie biegać (min 3x w tyg po 30 min) i zrezygnowałąm z białego pieczywa jak i słodyczy widząc że coś dzije się nie tak. A wypadanie włosów to zła dieta i mało wit, przepisał mi centrum, patrze w aptece a tam jod więc od razu odrzuciłam

kupiłam zwykła skrzypowite. Rodzinny dał mi skierowanie do neurloga. Byłąm w martwym punkcie nie wiedziałam co robić, obronę miałam za mies brakowało mi kilku stron do zakończenia a ja nawet nie wiedizałam co się ze mną dzeije

Przeczytałam na forum,że swoje wyniki można przeliczyć na procenty zrobiłam bad i wyszło mi że pomimo normy moje FT4 wcale nie jest takie ładne, ok 20% normy. Na razie nie mam swoich wyników, dlatego w następnym poście wszystkie opiszę.
Od tego czasu podniosłam sobie dawkę o 12,5 czyli dobiłam do 50, po drugim dniu stosowania wróciłam do żywych. W życiu tak dobrze się nie czułam. Do południa byłam jesczce ledwo żywa a w miare upływającego czasu doszłam do wniosku, ze nie chce mi się spać, serce zaczęło mi szybciej bić ( z reguły puls ok 60 teraz był 80 i więcej), zaczełąm wyraźniej widzieć, "wytrzeźwiałam"

Jakie było moje zdziwnie, ze tak szybko nastąpiła poprawa. Myślałam ze bede musiała poczekać ok miesiaca na jakiekolwiek efekty. Po 3 dniach stosowania dawki E50 zmniejszyłam ja o 6 mimo że czułam się świetnie jednak serducho dochodziło do 90 uderzeń na ,mi to nie przeszkadzało ale wolałąm zwolnić tempo. Po kilku dniach znowu wróciłąm do 50 i było wszytsko ok

Jednak po ok 2-3 tyg znowu zaczełam czuć się gorzej i zwiększyłam o koleje 12 stopniowo przez kilka dni o 6. Musiałam gdyż szykowała sie obrona a ja chciałabym być wtedy w pełni świadoma. Nie do końca się to udało ale ten etap mam juz za sobą.
Obecnie jestem na dawce 67,5 za pare tyg robię kompleksowe bad tarczycy, w tym również b12 i ferrotyny których nigdy nie robiłam. Neurolog wypisał mi recepte na prawie 100zl i obstukała mnie młoteczkiem a nic konkretnego nie zleciła. Zamiast wykupić lekarstwa w ramach tego zrobie sobie te badania. Jakoś wolę leczyc przyczynę niz objawy. Będąc u laryngologa (bad słuchu wporządku) dostałam skierowanie na tomograf głowy, który mam w piątek teraz moje pytanie. Bo wyczytałam ze podczas tego badania daje się kontrast z jodem ale czy zawsze? Jak to się ma do chorujących na hashimoto?? Prosiłabym o odp
Jęśli ktokolwiek dotrwał do końca to gratuluje i wybaczcie że był on taki długi w następnym poście umieszczę wyniki. Hashimoto mam zdiagnozowane od 3 lat po guzkach na tarczycy i wysokich przeciwciałach ok 600, tsh nigdy nie przekroczyło normy największe ok 4. Chciałam wykluczyć inne przyczyny swojego stanu a dopiero później zabrać się za to co wiem. Sądzę że na tomografie nic mi nie wyjdzie konkretnego ale nie wiem co z tym kontrastem, żeby czasem nie było jeszcze gorzej;/
Pozdrawiam Was serdecznie i liczę na Waszą pomoc. Mam nadzieję że zagoszczę tutaj dłużej i wspólnie spróbujemy choć trochę rozwikłać zagadkę hashimoto