Dodaj do ulubionych

Proszę o pomoc w interpretacji wyników i objawów..

24.11.12, 15:14
Witajcie.
Mam 30 lat, od nieco ponad 2 lat jestem mamą. Pomysł zainteresowania się tarczycą pojawił się dopiero po porodzie, gdy zaczęło mnie naprawdę męczyć wiele rzeczy (objawy występujące wcześniej, ale chyba nie w takim nasileniu), właściwie to najpierw przyszła myśl o depresji poporodowej, ale po wielu lekturach i głębszych przemyśleniach zaczęłam bardziej obstawiać tarczycę.
Wysępiłam jakoś od internisty (właściwie "z łaski") skierowanie na TSH - usłyszałam od niego, że fT3 i fT4 może mi zlecić tylko endokrynolog. Uprzejmie zlecił mi wtedy też morfologię z biochemią i cholesterol (ale tylko całkowity). Zaraz wpiszę wszystkie wyniki, żeby nie trzeba było latać w górę i w dół mojego posta wink
Gdy tylko odebrałam wyniki, zaczęłam grzebać więcej na forum. Oczywiście internista (inny tym razem mi się trafił) powiedział, że wszystko jest w normie i pomimo mojej prośby nie dał mi skierowania do endokrynologa, twierdząc, że nie ma podstaw (chociaż opisałam mu wszystkie dolegliwości). Po jakimś czasie, podczas prywatnej wizyty u ginekologa, pokazałam wynik TSH i usłyszałam, że nie jest to wynik prawidłowy i jeśli jeszcze nie mam niedoczynności, to na pewno w tym kierunku idę i należy zbadać jeszcze przynajmniej fT4 i przeciwciała, a najlepiej też usg tarczycy. Niestety badania musiałam zrobić na własną rękę (moja cudowna lekarka zaproponowała zrobienie mi badań w szpitalu, w którym pracuje, niestety musiałabym się położyć na 3 dni, a nie bardzo mogę sobie teraz na to pozwolić). USG nie robiłam narazie, tylko fT3, fT4, przeciwciała i powtórnie TSH, bo poprzedni wynik był sprzed prawie 3 miesięcy, więc z różnych powodów mógł się zmienić (i zmienił się, jak się okazuje).
Dokładnie, badania zrobiłam dzisiaj, jak tylko dostałam wyniki na maila to zaraz postanowiłam Was poprosić o pomoc w interpretacji, bo sama to chyba się gubię i właściwie wydaje mi się, że są w miarę w normie, więc nie wiem, co dalej myśleć.
Podaję wyniki morfologii z dnia 5.09.2012 (to, co wydaje mi się istotniejsze, np. dlatego, że jest bliżej dolnej lub górnej granicy normy). Badania były robione albo tuż przed tym, jak zaczęłam brać tabletki anty, albo zaraz na samym początku brania (dokładnie nie pamiętam).
Leukocyty - 5,5 (norma 4,0 - 10,0)
Erytrocyty - 4,89 (3,8 - 5,40)
Hemoglobina - 13,9 (12,0 - 16,0)
MCV - 85,7 (80 - 100)
MCHC - 33,2 (32,0 - 36,0)
Płytki krwi - 180 (130 - 400)
MXD % - 3,3 (0,0 - 15,0)
Sód - 141 (135 - 146)
Potas - 4,65 (3,6 - 5,5)
Glukoza - 72 (60 - 99)
Cholesterol całkowity - 170,8 (120 - 200)
TSH - 2,56 mlU/l

Wyniki "tarczycowe" z dzisiaj, z przeliczeniem % z Waszego kalkulatora:
TSH - 1,568 mlU/l
FT4 48.72% [wynik 1.08, norma (0.7 - 1.48)]
FT3 42.70% [wynik 4.68, norma (3.1 - 6.8)]
aTPO: 15,55 (norma do 34,0)
TGAb - 14,02 (norma do 115)

Wyniki wydają się być w normie... natomiast mam od lat szereg objawów, z których znaczna część nasiliła się po porodzie. W internetowym teście wyszedł mi wynik 42, nie wiem, czy jest sens wklejać tu odpowiedzi, bo chyba wkleiłabym większość wink więc napiszę inaczej: z części I (objawy) nie mam tylko natężonych objawów menopauzy (to jeszcze nie ten czas, żebym się mogła wypowiedzieć), niepłodności, dużego przybrania na wadze. Z cz. II - mam zespół Barlowa, niedokrwistości nie badałam, ale w ciąży miałam sporą anemię i praktycznie od końca I trymestru prawie do końca ciąży brałam Tardyferon-Fol (odstawiłam na własną rękę, nie mogłam sobie już poradzić z zaparciami i miałam schiza, że od prób załatwienia się urodzę w końcu dziecko do kibla...); objaw Raynauda - nie wiem, czy to już objaw, ale owszem czasami od zimna (gdy innym jest i tak ciepło) bieleją mi końce palców... z cz. III testu, moja kuzynka (córka brata mojej matki, moja rówieśnica) jest leworęczna, jak również pamiętam, że w okresie dojrzewania miała problemy z tarczycą i łykała jod. Z IV cz. testu też mam większość objawów.
Miesiączkować zaczęłam ok. 14 r.ż. (chyba jakoś tuż po - musiałabym sprawdzić w notesie, ale wydaje mi się, że miałam już skończone 14 lat). W tamtym okresie miałam problem z lekką nadwagą i byłam niska, więc mama zaprowadziła mnie do endokrynologa. Szczegółów nie pamięta, ale mówi, że miałam robione badania tarczycy i coś było nie tak i dostawałam przez jakiś czas jod.
Uff, to chyba tyle, co mogę napisać na ten moment. Ze świeżymi wynikami chciałabym się jeszcze wybrać do internisty, może jednak wypisze mi skierowanie do endo, jeśli nie, to spróbuję prywatnie, może warto zrobić to usg. Czy jednak nie warto?
Możecie mi coś podpowiedzieć, zasugerować?
Jak mam rozumieć te wyniki w porównaniu z moimi dolegliwościami?
Dzięki z góry za pomoc.
Obserwuj wątek
    • pies_z_laki_2 Re: Proszę o pomoc w interpretacji wyników i obja 25.11.12, 11:20
      Tak, warto zrobić usg tarczycy, bo jej obraz i wymiary mogą wiele wyjaśnić.
      I załóż sobie kajecik z datami, badaniami, wynikami, normami, odczuciami, dolegliwościami, warto to mieć dla pamięci, no wiesz, taki dysk zewnętrzny smile

      Teraz wyniki masz brylantowe, bo zawirowania poziomu wolnych hormonów (ciut niskie) mogą się pojawić z wielu róznych powodów, niekoniecznie odtarczycowych. Możliwe też, że miałaś krótkotrwały problem poporodowy, ale równie dobrze może to być początek dłuższej choroby.

      P.ciała masz niskie, ale to też nie do końca wyjaśnia etiologię tego pierwszego badania tsh i twoich dolegliwości, bo poziom p.ciał jest zmienny, miewają je podobno także i zdrowi ludzie, a w drugą stronę można ich nie mieć, a mimo to mieć ch. Hashimoto...

      Na razie dramatu nie ma (w wynikach), zrób usg tarczycy i dopilnuj żeby był dobry opis z wymiarami gruczołu, no dobrze byłoby zrobić poziom ferrytyny i wit. B12, a do tego zmienić dietę na bardziej warzywną, niż węglowodanową.

      Trzymaj się, będzie dobrze smile
      • wolfh Re: Proszę o pomoc w interpretacji wyników i obja 25.11.12, 22:27
        Dzięki za odpowiedź.
        Ok, postaram się zorganizować to usg.
        Wiesz, takie dolegliwości miałam i przed ciążą, jeszcze laaaata temu, ale chyba nie przywiązywałam do nich wagi, tzn. pewnie po prostu sądziłam, że "taka moja uroda", dopiero niedawno zaczęło mnie to poważnie zastanawiać. Marzłam od zawsze, ciśnienie mam takie conajmniej od 1 klasy liceum, zaparcia też "od zawsze" (nasila mi się to przy zmianie miejsca, tzn. np. wyjazdy - z kolonii i obozów "przywoziłam do domu" wink), problemy z sercem (kłucia, kołatanie) i duszności też mam conajmniej od wieku nastoletniego, gdzie od dawna oczywiście sugerowano mi nerwicę (nawet od jakiegoś znajomego lekarza miałam zapisane psychotropy, które nie pomagały i sama je odstawiłam), potem mój upór doprowadził w końcu (ok. 10 lat temu) do wykrycia niedomykalności i wypadania płatków zastawki, co jak się dowiedziałam dopiero robiąc Wasz internetowy test, nazywa się zespołem Barlowa.
        Miałam też kilkumiesięczny epizod z zatrzymaniem miesiączkowania w wieku bodajże 17-18 lat. Jeśli ma to jakieś znaczenie, miałam wtedy zdecydowanie nasilone te problemy sercowo-dusznościowe. Nie byłam z tym u ginekologa, bo uznałam to za wynik diety (odchudzałam się w tamtym czasie), w końcu miesiączka sama wróciła.
        Co do diety, staram się mieć zdrową, węglowodany akurat spożywam głównie z warzyw, przede wszystkim zielonych, nawet owoców staram się nie jeść za dużo, węglowodany proste mam praktycznie odstawione (ziemniaki - całkowicie, kukurydza praktycznie też; ryż, kasze, makarony i pieczywo w 95% pełnoziarniste, sporadycznie zdarza mi się jeść biały ryż zamiast brązowego, a pieczywa, choć białego nie jem prawie wcale, spożywam w ogóle mało od ok. roku). Piję dużo (dziennie 1,5-2l wody mineralnej, pewnie ok. 1l herbat, w tym gł. zielona, czerwona, czarnej staram się mało), staram się ruszać, mimo to na kibelku jestem raczej raz na 3 dni, czasem nawet rzadziej.
        Nie mam dużej nadwagi, ale trochę wałeczków na brzuchu i biodrach wydaje się dla mnie nie do pozbycia. Zaraz po porodzie miałam tylko 2kg na plusie w stos. do wagi sprzed ciąży (która wynosiła 54kg), a w ciągu 3 pierwszych m-cy karmienia schudłam 7,5kg. Potem w ciągu ok. pół roku wszystkie te zgubione kilogramy odzyskałam (i raczej nie była to wina diety, bo mam taki egzemplarz dziecka, który całymi dniami nie pozwalał mi zjeść wink)
        Czy na zmianę poziomu TSH w ciągu tych 3 miesięcy mógł wpłynąć fakt zażywania tabletek antykoncepcyjnych?
        Jak pokażę te wyniki rodzinnemu, to raczej nie mam co liczyć na skierowanie do endo, prawda? sad ile mniej więcej kosztuje USG tarczycy? Jestem z Warszawy.

        Po porodzie brałam przez ok. rok tabletki anty, potem przerwałam i wróciłam do nich ostatnio. Natomiast chyba nigdy tak jak teraz nie rozdwajały mi się i nie łamały włosy i paznokcie (można to zrzucić na karb wyczerpania organizmu ciążą, ale to się zaczęło nasilać już jakiś czas po porodzie, i również jakiś czas po tym momencie, kiedy to po ciąży tak strasznie lecą włosy - mi lecą dalej, choć mniej, niż w tym kulminacyjnym momencie, mimo wszystko uważam, że wypada mi ich więcej, niż powinno). Od kilku miesięcy męczą mnie problemy z cerą, które ledwie troszkę się zmniejszyły po powrocie do pigułek. Nigdy też nie miałam tak fatalnego samopoczucia jeśli chodzi o senność, zmęczenie, brak sił. Zdecydowanie się to pogorszyło na początku tego lata. Miewam też ostatnio takie "zjazdy" - dość porządny miałam w ostatni czwartek - kiedy tak mi się kręci w głowie, jakbym była nieźle wstawiona, nie jestem wtedy w stanie zrobić praktycznie nic. Moje samopoczucie potrafi się bardzo zmienić w ciągu tego samego dnia, na dodatek jeśli dziś czuję się fatalnie, to jutro po wstaniu z łóżka jest tak, jakby nigdy nic się nie stało.
        Nawet nie wiem, z czego jeszcze oprócz tarczycy mogą wynikać takie objawy. Zwłaszcza, że wyniki nie są złe. A na pewno nie jest to zwykłe przemęczenie...
        • djpa Re: Proszę o pomoc w interpretacji wyników i obja 26.11.12, 10:15
          Twoje obecne wyniki złe nie są, ale rewelacyjne też nie.

          Zbadaj koniecznie ferrytynę, bo duszności, zmęczenie, paznokcie mogą być od oszczędzania organizmu na żelazie. Możesz też mieć za mało witaminy D. A raczej prawie na pewno masz jej za mało.

          Jeśli organizm oszczędza na żelazie i witaminie D3, to tarczyca też gorzej wtedy może pracować.
          Pierwszy Twój wynik TSH nie był dobry i on pasował do Twoich objawów. Dlatego za jakiś czas powtórz badania, koniecznie rano, bo TSH wydzielane jest pulsacyjnie, waha się dobowo.
          • wolfh Re: Proszę o pomoc w interpretacji wyników i obja 27.11.12, 09:22
            Ponownie dzięki.
            Rozglądam się za sensownym endo, jednak nie wiem, czy uda mi się zorganizować wizytę i usg jeszcze w tym roku, mam masę spraw na głowie uncertain
            Oczywiście czytając ponownie swój wątek po raz n-ty przypomniałam sobie, że zapomniałam wspomnieć o mega problemach z koncentracją i pamięcią - no ale właśnie nomen omen big_grin przed ciążą nie miałam takiego problemu, uważam się za osobę bystrą i inteligentną, a tu nagle czasami mi brakuje słowa, albo dziesięć razy zamierzam o czymś powiedzieć czy coś zrobić i zawsze zapominam. Masakra.
            Wiesz, w ciąży miałam długo anemię (ale ferrytyny nie miałam badanej, sprawdziłam) i brałam żelazo, z tą morfologią później i tak było bez rewelacji, natomiast kosmiczne zaparcia powodujące wizję porodu do kibla przy próbie załatwienia się spowodowały, że 2 czy 3 tyg. przed terminem odstawiłam żelazo na własną rękę.
            Co do duszności, jeszcze dodam, że też mam je od wielu lat, z 10-12 lat temu miałam robioną gazometrię i wtedy w ogóle okazało się, że mam "przewlekłą hiperwentylację". Oczywiście nikt z tym nic nie zrobił, bo "w pani wieku się nie choruje". I tak się czasami podduszam do dziś. Nie wiem, do kogo z tym pójść.
            Już czasem przychodzi mi do głowy irydolog, może mi coś z oczu wyczyta tongue_out

            Pierwsze badanie TSH miałam robione ok. 8 rano. To ostatnie ok. 10-tej. Poprzedniego dnia wieczorem wypiłam drinka, choć potem miałam wyrzuty sumienia, że tak przed badaniami, chyba nie powinnam...
    • wolfh Re: Proszę o pomoc w interpretacji wyników i obja 30.01.13, 15:22
      Hej.
      Jestem świeżo po usg tarczycy. Bardzo proszę o pomoc w interpretacji wyniku. Opis badania:
      Tarczyca niepowiększona położona typowo o jednolitej echostrukturze bez zmian ogniskowych. Płat prawi tarczycy o wymiarach 41x13x20mm. Cieśń o grubości 4mm. Płat lewy tarczycy o wymiarach 40x10x19mm. Okoliczne węzły chłonne niepowiększone.

      Komentarz lekarza wykonującego badanie (nie był to endokrynolog): "W obrazie wszystko jest prawidłowo".

      Na tej stronie: www.nuk.bieganski.org/index.php?la=pl&go=kal&kalk=tar_obj#proc
      znalazłam kalkulator do obliczania objętości tarczycy, z którego wynika, że objętość mojej tarczycy w mililitrach wynosi 9,13ml
      (wymiary i objętość prawego płata: 41 mm x 13 mm x 20 mm → 5.33 ml
      wymiary i objętość lewego płata: 40 mm x 10 mm x 19 mm → 3.8 ml
      objętość całej tarczycy: 9.13 ml )

      Zdaje się, że to trochę mało.
      Co dalej?...
      Ostatnio czuję się absolutnie fatalnie...
    • wolfh załamka... 12.02.13, 10:00
      Robiłam niedawno USG tarczycy. Niestety badania nie robił radiolog uncertain opis mam taki:
      "Tarczyca niepowiększona położona typowo o jednolitej echostrukturze bez zmian ogniskowych. Płat prawy tarczycy o wymiarach 41x13x20mm. Cieśń o grubości 4mm. Płat lewy tarczycy o wymiarach 40x10x19mm. Okoliczne węzły chłonne niepowiększone. "
      Mam znajomą, która jest radiologiem, zwróciła mi uwagę, że nie ma słowa o echogeniczności, a to może być ważne.
      Objętość z wyliczeń wychodzi ok. 8-9ml.
      Wczoraj miałam wizytę u endo i kompletnie zwątpiłam. Po lekturze forów i rozmowach z chorymi na Hashi znajomymi byłam właściwie pewna, że dostanę hormon tarczycy. Ale cóż...
      Lekarz obmacał mi szyję, obejrzał łokcie, wypytał o parę rzeczy (choroby tarczycy w rodzinie, regularność miesiączek, bóle brzucha, nadmierne owłosienie), obejrzał wyniki badań i usg, zmierzył ciśnienie (nigdy w życiu nie miałam takiego - 128/80 jeśli dobrze zapamiętałam). Orzekł, że tarczyca o objętości 8ml jest normalną tarczycą, bo nie ma czegoś takiego jak dolna norma. Przeciwciał nie mam, pozostałe wyniki też są dobre - hormony tarczycy mam w normie, TSH się poprawiło w drugim badaniu w stosunku do pierwszego, a objawy - sparafrazuję - "może wynikają z depresji, czy pani o tym myślała?" - "Nie ma pani nadwagi, ja tu nie widzę podstaw do diagnostyki endokrynologicznej, a już tarczycy na pewno, to z pewnością nie jest autoimmunologiczne zapalenie tarczycy"...
      Z wielkim naciąganiem zapisał sobie na kartce hasło "PCOS" ze znakiem zapytania... a mi na karteczce, żebym poprosiła internistę o ogólne badania przesiewowe i żebym sobie zbadała ponownie TSH i kortyzol, bo jeeeeeeśli już coś można podejrzewać, to raczej nadnercza... i PCOS w związku z nieregularnymi cyklami... i jeśli TSH będzie powyżej 2,5 to wtedy zaprasza do siebie...
      - Panie doktorze, skoro to nie to, to co mogę zrobić, żeby się lepiej czuć?
      - Takie objawy jak przewlekłe osłabienie, zmęczenie, mogą wynikać z depresji, niech się pani zastanowi nad tym, czy nie ma pani stanów depresyjnych?
      - Może i mam czasami panie doktorze, ale to chyba ma prawo wynikać ze złego samopoczucia fizycznego?
      - Raczej to samopoczucie fizyczne prędzej wynika z depresji, pani ma zdrową tarczycę, ale widzę, że wcale pani nie ucieszyła ta wiadomość.

      No i powiedział, że suplementacji hormonem nie może mi zapisać, bo nie ma podstaw. Że "ja też by wolał mi zdiagnozować pani Hashimoto i zapisać leki i żeby się pani poczuła lepiej, ale naprawdę ma pani zdrową tarczycę".
      Dodam, że na zdjęcia z usg tarczycy nawet nie spojrzał.

      Czy ja mam w to uwierzyć, pomimo tego, że czuję się jak zdechły szczur? to nie tarczyca? naprawdę jest dobrej wielkości i daje radę? naprawdę nie mam objawów niedoczynności? smile wmawiam sobie? mam iść do psychiatry? wink może jak mi jakieś mocne leki walnie, to się przymulę i przestanę się zastanawiać, dlaczego źle się czuję, jak mi się mózg wyłączy całkiem z myślenia to nie będę miała jak nad tym wszystkim gdybać... wink

      Poradźcie coś, bo sama już nie wiem, czy jestem bardziej podłamana czy wq... i co mam dalej robić sad
      • anka.83 Re: załamka... 12.02.13, 12:26
        echostruktura = echogeniczność

        Obraz tarczycy jest prawidłowy, ew można się przyczepić do objętości, ale hormony też nie są złe.

        Jeżeli jest to tarczyca to an obecną chwilę nie pozostaje nic innego tylko czekać na rozwój wypadków. Jeżeli za pół roku - rok tarczyca zmniejszy objętość, będzie można ew coś podejrzewać, ale póki co to trudno wszystkiego zwalić na tarczycę (choć jest w kręgu "podejrzanych").
        Należy również kontynuować diagnostykę w innych kierunkach.
        • wolfh Re: załamka... 12.02.13, 14:30
          Myślałam, że to nie jest to samo? znaczy wydawało mi się, że nawet czytając forum spotkałam się z obydwoma określeniami w jednym opisie usg (nie upieram się - tylko tak mi się wydaje).
          Ok, muszę sobie przemyśleć, czy jestem w stanie sobie teraz pozwolić na zbadanie wszystkiego co "trzeba" - jak podliczam sobie ferrytynę, B12, D3, kortyzol, cholesterol i ewentualnie powtórkę z badań tarczycy+TSH to wychodzą mi 3 stówki. Rodzinny raczej nie da się namówić na żadne skierowanie uncertain
          Jak mam spokojnie czekać na rozwój wypadków? mam czekać, aż się na ulicy przewrócę i obudzę w szpitalu? bo takie mam już czasem obawy sad
          Czytałam na tym i innych forach o wielu przypadkach podobnych do mojego - gdy wyniki z krwi były w normie, przeciwciał brak, a tarczyca mała i na tej podstawie w końcu ktoś postawił diagnozę.
          Moja teściowa, która choruje na Hashimoto (stwierdzone 14 lat temu, ale chorowała dużo dłużej) też przez kilka lat bujała się po lekarzach, którzy ją olewali i odsyłali z kwitkiem, aż miała dość wszystkiego, siebie takiej i takiego życia. Przypadkiem wykryto u niej chorobę, gdy trafiła na lekarza, który powiązał wysoki cholesterol z innymi objawami i jako pierwszy nie powiedział słowa o depresji, tylko zapisał jej Euthyrox. Od tamtej pory, jeśli pilnuje poziomu hormonów (badanych regularnie) i odpowiedniej dawki leku to wszystko jest ok, nawet cholesterol jest w porządku. Jeśli tylko coś się dzieje z hormonami, to i cholesterol jej pędzi do góry wink znaczy czasem wychodzi to właśnie po kontroli cholesterolu (jak jest znów wysoki, to bada fT3 i 4 mimo, że "jeszcze nie czas" i okazuje się, że i hormony się pogorszyły i trzeba zmienić dawkę Euthyroxu). Ona też miała wyniki w normie, p/ciał brak, zawsze była szczupła. A jeszcze dodam, że mieszka od lat za granicą i do tego swojego endo jeździ specjalnie do Polski wink
          Wiem, że to może wygląda tak, że ja się upieram przy tej tarczycy. Chociaż w sumie trudno się nie opierać mając tyle objawów. Upieram się na pewno przy tym, że nie chcę być tak olewana jak przez swojego rodzinnego czy wczoraj przez endo, który z drwiącym uśmieszkiem mówił o depresji. Ok, jeśli to nie tarczyca, to ja poproszę o jasne wskazówki co mam zrobić, co zbadać, żeby się nie czuć jak trup. Dlaczego mam po omacku, na własną rękę szukać przyczyn, chyba od tego właśnie są lekarze? sad
          Tylko nie myśl, że te żale to do Ciebie - po prostu nie rozumiem takiego podejścia ludzi, którzy sami wybrali taki a nie inny zawód, i chyba mamy prawo od nich oczekiwać pomocy... to oni skończyli studia medyczne, robili specjalizacje, więc powinni się znać na tym co robią, a nie ignorować pacjentów uncertain
          • djpa Re: załamka... 12.02.13, 20:09
            1. Może zrób sobie najpierw tylko D3. Zapewne będzie niedobór. Uzupełnisz i zobaczysz, czy pomogło.

            2. Tarczyca, jeśli jest chora i jeśli kiedyś już TSH było powyżej 2.5, to pewnie znów taki wynik kiedyś będzie. Dość sporo leków ma wpływ na TSH, można poszukać w Internecie. Może u Ciebie tak jest, że coś fałszuje TSH?

            3. Kobieca intuicja ma często wiele racji smile Nie poddawaj się smile
            • wolfh Re: załamka... 13.02.13, 10:17
              Ad.1 - jeśli łykam omega-3, to też mogę mieć niedobór?
              Ad. 2 - ja jakoś w okolicy pierwszego badania TSH zaczęłam przyjmować pigułki anty (albo tuż przed badaniem, albo tuż po - nie pamiętam), więc przy drugim badaniu byłam już jakieś 2 cykle na tabsach.
              Poza tym to drugie badanie było robione ok. 10 rano, na dodatek wieczór wcześniej wypiłam 1 cienkiego drinka (ok. 12h przed badaniem), w sumie na pobranie pojechałam tak na spontan, bo była sobota i miałam jak skoczyć, tyle... nie planowałam tego do końca i wiem, że przed żadnymi badaniami nie powinno się pić alkoholu. Ale miałam też świadomość, że w najbliższym czasie miałabym problem ze znalezieniem możliwości na poranne pojechanie do labu.
              Czy to mogło wpłynąć na wynik?
              Ad. 3 - moja intuicja zwykle ma rację... poza tym... pisałam też na drugim waszym forum i tam pies_z_laki napisała mi, że to TEN endo, co się tu na forum nieraz wypowiadał i macie o nim baaardzo konkretne zdanie... wink
              • czupakabra27 Re: załamka... 13.02.13, 10:29
                Wolfh, może jak będziesz i następnym razem wybierać do lekarza to idź do tego, który prowadzi Twoją teściową.

                Z TYM lekarzem, była niejedna dyskusja. Na dodatek nie chciał się przedstawić tylko dawał pewne aluzje kim jestsmile Wiadomo, że w necie różne trolle grasują.
              • djpa Re: załamka... 13.02.13, 13:10
                1. Tak, możesz mieć niedobór witaminy D3 mimo omega 3.

                2. TSH jest wydzielane nierównomiernie w ciągu doby. Najwyższe podobno jest w nocy. Kiedyś na forum widziałam wynik TSH u tej samej osoby i z tego samego dnia: wcześnie rano około 4.0, wczesnym popołudniem około 2.0. Gdybyś powtarzała TSH i chciała aby wyszło większe, to zrób je wcześniej rano wink TSH zwiększa się przy stresie i zimnie - może zimny prysznic wieczorem i rano coś pomoże wink Pamiętam, że gdy chorowałam na tarczycę, ale o tym nie wiedziałam, właśnie szukałam stresu (dzięki temu skończyłam dwa kierunki studiów) i mimo, że byłam nadwrażliwa na zimno, nie ubierałam się ciepło na dworze. Całą zimę chodziłam w cienkim płaszczyku, gdyż czułam, że to mi pomaga. Tabletki anty też chyba mają wpływ na TSH, ale nie pamiętam jaki.
              • wolfh Re: załamka... 13.02.13, 15:42
                Czupakabra, z tym może być spory problem, bo ja mieszkam w Warszawie, a teściowa ma tą swoją endo w Oświęcimiu (przyjeżdża bodajże z Katowic, ale muszę dopytać no i poprosić o nazwisko tej lekarki). Prawdopodobnie będziemy tam w okolicy świąt wielkanocnych, ale to jeszcze kupa czasu i nie wiem, czy będzie akurat możliwość wizyty. Spróbuję się czegoś dowiedzieć.
                Swoją drogą, czupakabra, zajrzałam do Twojego wątku i widzę, że zaczynałaś podobnie jak ja mam teraz... tylko ja mam większą tarczycę i wyższy poziom fT4 wink
                djpa, dzięki. Narazie siedzę w domu z chorym dzieckiem, ale może uda mi się w przyszłym tyg. skoczyć do rodzinnego, może chociaż jakoś wybłagam skierowanie na jakieś badania, skoro do endo nie chce mi dać. A może akurat mi powie, że mam małą tą tarczycę i da mu to do myślenia?
                W piątek mam też wizytę u gina, ale jakiegoś nowego, może też go zagadam o tych sprawach tarczycowych...
                  • wolfh Re: załamka... 23.02.13, 22:02
                    Właśnie ostatnio trochę przypadkiem dostałam skierowanie do endo od rodzinnego smile)) mam wobec tego pytanie do Ciebie czupakabra, bo jeśli nic nie pomyliłam jesteś z Warszawy - kogo byś mi poleciła? albo może kogo na pewno odradziła wink
                    • czupakabra27 Re: załamka... 24.02.13, 16:16
                      Skierowanie na NFZ? Jestem z Wawy, ale państwowo nie byłam u endo ani razu. Całe moje leczenie opiera się w tej chwili na wizytach pakietowych w Luxmedzie chociaż leczenie wdrożyła mi pani profesor, która ma teraz tylko prywatną praktykę. Kiedyś była ordynatorem endokrynologii w Bielańskim. Podobno mają tam niezłych endokrynologów, ale nie chcę Cię wprowadzać w błąd bo sama nie byłam.
                      Dobre opinie ma też dr Marek Wierzbicki, który na NFZ przyjmuje w Medicenter na Wołoskiej i gdzieś na Żoliborzu, ale to też informacja z drugiej ręki.
                      • fiolekp Re: załamka... 26.03.13, 09:53
                        byłam ostatnio u dr Wierzbickiego...powiem tak-jak nie masz spektakularnych objawów: nadwaga ze 20kg, obrzęk twarzy taki że ludzie się boją spojrzeć na Ciebie itp to dr się uśmiecha i stwierdza że nie widzi żebyś była chora... a pozostałe objawy to może sobie wymyślasz bo się naczytałaś.. tak szczególnie sobie wymyśliłam obfite miesiączki i temp ciała ok 35st. ... poza tym TSH=5(norma z lab. 0,4-4) jest całkiem ok dla 30-latki... szczególnie przy założeniu że objawy sobie wymyślam... nie polecam!! dodam że wizyta była prywatna, a dr mi przerywał i nie pozwalał dokończyć zdania.
                        • czupakabra27 Re: załamka... 26.03.13, 10:05
                          No to kicha strasznasad Cały czasz szukam lekarza który byłby dobry zarówno dla mojej mamy jak i teściowej (60+). Brałam pod uwagę właśnie Wierzbckiego i R. Jasińskiego. Czytałam dobre oceny ich pracy, ale później pojawiają się takie recenzje że ręce opadają. Czy oni głupieją zamiast się uczyć?
                            • wolfh Re: załamka... 29.03.13, 13:15
                              Piesku, ostatnio trafiłam na całkiem inne forum i tam polecono mi dr Papierską - opinie ma właściwie super, chyba się skuszę:
                              www.znanylekarz.pl/lucyna-bednarek-papierska/endokrynolog/warszawa
                              Jeszcze się zastanawiam nad tym lekarzem:
                              www.znanylekarz.pl/michal-kunicki/ginekolog-endokrynolog/warszawa
                              Pisałaś, że byłaś pod opieką doktor Czetwertyńskiej; czy możesz napisać, dlaczego szukasz innego endo?
                              • pies_z_laki_2 Re: załamka... 30.03.13, 23:14
                                Szukam innego endo, bo pani dr nie przymuje w LuxMedzie, gdzie mam od nowego roku abonament...
                                A lekarza o specjalizacji gin-endo szukam dla dziewczyny syna, może ktoś coś wie i poleci?
                    • pies_z_laki_2 Re: załamka... 24.02.13, 20:10
                      A może dostaniesz się tu:

                      Centrum Onkologii
                      Zakład Medycyny Nuklearnej i Endokrynologii Onkologicznej
                      Poradnia Schorzeń Tarczycy
                      ul. Roentgena 5, 02-781 W-wa
                      tel. (22) 546 20 00 – Centrum Onkologii w Warszawie (centrala)
                      - www.coi.pl/index.php/struktura/zaklady-terapeutyczne/77-zakad-medycyny-nuklearnej-i-endokrynologii-onkologicznej
                      Szukaj:
                      - www.znanylekarz.pl/malgorzata-czetwertynska/endokrynolog/warszawa
      • marg-o13 Re: załamka... 17.02.14, 19:32
        Pisałaś, że masz podobne objawy jeśli chodzi o powiększenie jednego oka. Pozwoliłam sobie zaglądnąć do Twoich wpisów, ale nie doczytałam jakie jeszcze miałaś objawy oczne. U mnie były podobne do aury migrenowej ale bez bólu głowy. U Ciebie coś podobnego?
        Pozdrawiam.
        • wolfh Re: załamka... 18.02.14, 20:07
          Migreny mam (tzn. to chyba migreny?), ale akurat nie to miałam na myśli.
          Jedno oko - prawe - ma lekki wytrzeszcz, a wcześniej tego nie miałam. Odczuwam też w tym oku różne dziwne atrakcje (mrowienia powieki, tiki, szczypanie, ogólnie podrażnienie, często mi łzawi samo z siebie przez zewn. kącik).

          Trochę niepocieszona jestem. Kolejna rozmowa z prof. Słowińską-Srzednicką i zaczynam się utwierdzać w przekonaniu, ze diagnosta z niej świetny, ale nie wiem, czy to właściwy lekarz do prowadzenia choroby.
          Interesował ją tylko wynik TSH i gdybym sama nie napomknęła o wolnych hormonach, to nawet upierałą się, żebym nie podnosiła dawki absolutnie, tylko zrobiła kontrolnie TSH przed wizytą (27 marca). Dopiero jak podałam różnicę między listopadem i teraz to chwilę się zastanowiła i powiedziała, żeby w takim razie przez 2 tyg. brać 1x w tygodniu 50, a w pozostałe dni 37,5, a później 2x w tygodniu te 50 a resztę dni 37,5, i zbadać przez wizytą samo TSH. No i zbadać ponownie p/ciała, skoro w opisie USG jest tylko obniżony przepływ krwi - "musimy ocenić, co to powoduje".
          Ja wczoraj zwiększyłam sobie dawkę o 6,25 i zamierzam brać równą codziennie. Narazie przez 8 dni (bo tak się dzielą tabletki równo na ćwiartki), a potem zobaczę po samopoczuciu czy już podnieść o kolejne ćwierć, czyli do 50, czy jeszcze nie.
          ehh, nie wiem, nawet o tym żelazie itd. nie zdążyłam wspomnieć...
          • marg-o13 Re: załamka... 19.02.14, 13:06
            wolfh napisała:

            > Migreny mam (tzn. to chyba migreny?), ale akurat nie to miałam na myśli.
            > Jedno oko - prawe - ma lekki wytrzeszcz, a wcześniej tego nie miałam. Odczuwam
            > też w tym oku różne dziwne atrakcje (mrowienia powieki, tiki, szczypanie, ogóln
            > ie podrażnienie, często mi łzawi samo z siebie przez zewn. kącik).
            Ja też mam prawe oko wyraźnie większe, a drugie lewe ciągle zaczerwienione spojówki. Już nie wiem, czy to z prawym jest coś nie tak czy raczej z lewym. Miałaś robione usg gałki?

            • wolfh Re: załamka... 19.02.14, 20:50
              Hihi, ja też czasem nie wiem, z którym bardziej jest nie tak wink
              Też mam wciąż coś ze spojówkami. Ogólnie oczy bardzo łatwo mi się podrażniają, łzawią, szczypią, mam wiecznie przekrwione, suche, piekące, zmęczone...
              USG jeszcze nie robiłam. Wszystko niestety prywatnie, więc muszę sobie rozłożyć w czasie. Ale tak, będę robić USG gałki ocznej i oczodołu też (tak mi zalecono).
    • wolfh Wyniki: B12, ferrytyna, kortyzol 12.03.13, 12:57
      Hej, na wstępie dziękuję za polecenia lekarzy, jak mam chwilę to usiłuję się dodzwonić na Roentgena, ale chwil mam mało i jeszcze mi się nie udało wink
      Zrobiłam dalsze badania - B12, ferrytyna, D3, kortyzol. Na wynik D3 jeszcze czekam, podaję pozostałe:
      B12: 35.51% [wynik 358.6, norma (191 - 663) ]
      Ferrytyna: 51.47% [wynik 83.52, norma (13 - 150) ]
      kortyzol: 166.14% [wynik 777.4, norma (171 - 536) ]

      Mam umówioną wizytę u internisty w przyszłym tygodniu, może zleci mi jakieś dodatkowe badania (o ile może), bo endo i tak pewnie by od tego by zaczął.
      Nie wiem, co o tym kortyzolu myśleć. Wszędzie czytam, że jeśli niedoczynność, to jeśli coś jest z nadnerczami to też niedoczynność, a tu raczej wychodziłaby nadczynność. Nie wiem, od której strony to ugryźć, siedzę i się zadręczam.
      Ktoś znajomy po usłyszeniu wyniku kortyzolu zapytał mnie, czy nei mam jakiegoś problemu z zapaleniem stawów - czy to ma jakiś związek? bo bóle stawów mam, ale nic nie wiem o stanach zapalnych.
      Przepraszam, że tak o wszystko tu męczę i dopytuję, ale same dobrze wiecie, że żeby rozmawiać o czymś z lekarzem, to trzeba mieć choćby blade pojęcie o temacie... choć czasem lepiej tego nie ujawniać wink
      • bobina5 Re: Wyniki: B12, ferrytyna, kortyzol 12.03.13, 17:39
        Kortyzol sobie daruj, bardzo, bardzo rzadko wsytepuje niedoczynnosc nadnerczy z niedo tarcz.
        Obydwa wyniki TS jednoznacznmie potwierdzaja niedoczynnosc przy obecnosci objawow.
        Blagaj o leczenie Euthyroxem lub Letroxem i upierj sie przy tym.
        Nie daj sie zbyc do psychatry.
        opor srodowiska niestety jest ogromny przy takich wynikach, ale ....
        DLACZEGO W CIAZY ZALECA SIE OFICJALNIE TAKIE LECZENIE GDY TSH JEST TYLKO 2,5 !!!?
        A NIE POWYZEJ 4 ???
        czy kobieta nie bedaca w ciazy jest gorsza ???
        a moze jednak boja sie czegos przeoczyc nie leczac tego u ciezarnej !!!???
        MASZ NIEDOCZYNNOSC TARCZYCY --> LECZ TO !!!
      • wolfh D3 13.03.13, 19:39
        Mam kolejny wynik:
        Witamina D total: -26.87% [wynik 11.19, norma (30 - 100) ] (minus 26,87%)

        Jak to wszystko poskładać do kupy?
        Byłam przekonana, naprawdę, że nawet jeśli to mam może jakiś niski poziom normy, ale tyle poniżej??? masakra sad((
        No i co z tą witaminą dalej? suplementacja jest dostępna bez recepty?

        bobina5 kortyzol zaproponował mi zbadać endokrynolog, który powiedział, że mam zdrową tarczycę i raczej problemów powinnam się upatrywać w nadnerczach (zasugerował mi PCOS).
        Ten lekarz orzekł, że tarczyca o objętości 8ml to super tarczyca smile a ja jestem pierd...nięta zapewne, skoro sobie szukam chorób (teraz oczywiście parafrazuję jego słowa, facet mimo wszystko starał się powiedzieć to uprzejmie i nie dosadnie).

        Znaczy co... poprawić sobie teraz ten poziom D3 i może jakoś B12 (tylko jak - zastrzyków nie dostanę, mieszcząc się w widełkach) - i potem powtórzyć p.ciała w nadziei, że coś się wyjaśni?

        JAK mam błagać o leczenie hormonem, skoro mam "wyniki w normie"... JAK mogę sama u siebie zdiagnozować chorobę, skoro nie studiowałam medycyny... wink powinnam przecież słuchać "mądrzejszych", wykształconych...

        ...jeszcze dodam, bo nie pisałam o tym - mam w dalszej rodzinie endokrynologa, który od 20 lat pracuje w USA, tam zresztą była robiona specjalizacja z endokrynologii. Oczywiście nie omieszkałam opisać swojego problemu. Riposta była identyczna jak tutaj... moje objawy raczej nie wskazują na problem z tarczycą... a w Stanach leczenie wdrażają przy TSH>10, czasami przy >5 jeżeli są przeciwciała pow. normy.
        Załamka.

        Właściwie to mnie to jednak nie dziwi, że lekarz (internista, endo, ktokolwiek) odsyła do psychiatry osobę, która ma "wyniki w normie", bo skoro wyniki są w normie, to musi być dobre zdrowie, a objawy są wynikiem choroby psychicznej wink (tym bardziej, że w Hashi czy samej niedoczynności tarczycy depresja nie jest niczym nietypowym, jak również objawy somatyczne które bywają także efektem "zwykłej" depresji).

        bobina5, jeszcze co do ciężarnych, to z tego co mi wiadomo niedoczynność u ciężarnej może skutkować wrodzoną niedoczynnością u dziecka, może tego się boją. Ale to takie moje gdybanie.

        Mam jeden pomysł na otrzymanie euthyroxu choćby na próbę. Jeśli powiem mojej gince, że chcę zajść w ciążę, to mi przepisze - już mi to mówiła jak miałam ten wynik 2,5 wink
        Powinnam spróbować?
        • bobina5 Re: D3 13.03.13, 21:14
          super pomysl z giną, rob to i powodzenia
          jak nie sprobujesz to sie nie przekonasz czy ci sie poprawi.
          widzisz caly problem z tymi wytytuowanymi endo polega na tym, ze oni maja wpajane w glowy (calkiem za inteligentne) w ramach robienia specjalizacji, ze gdy TSH jest lekko powyzej normy czyli do 7 a nawet 10 to subkliniczna czyli bezobjawowa niedoczynnosc tarczycy, ktora raczej nie wymaga leczenia przy czym nie mowi sie nic o brak jakich objawow chodzi......
          wobec tego wykluczaja mozliwosc wystepowania niedoczynnosci gdy TSH jest w normie.
          bardzo wytrawni endo mowia, ze dobre TSH jest do 2,0
          wrodzona niedoczynnosc tarczycy u dziecka jest bardzo, bardzo rzadka i nie ma zwiazku niedoczynnoscia u ciezarnej a tym bardziej z jej leczeniem.
          dzialaj
          powodzenia
          • wolfh Re: D3 13.03.13, 23:22
            > super pomysl z giną, rob to i powodzenia
            > jak nie sprobujesz to sie nie przekonasz czy ci sie poprawi.

            Tylko wiesz, po pierwsze musiałabym ją okłamać, co raczej mi się nie podoba wink to fajna babka, niewielu spotkałam lekarzy wartych zaufania. Jakoś jej ufam! smile
            Troszkę też gdzieś tkwi we mnie taki lęk, że może jednak jeśli faktycznie "nic mi nie jest" to zażywanie hormonu może spowodować jakieś negatywne skutki. Czytałam o kiepskich reakcjach na tyroksynę, a ja mam zespół Barlowa, i bez leków mam różne atrakcje sercowe, mało fajne. Po prostu trochę się cykam.

            > bardzo wytrawni endo mowia, ze dobre TSH jest do 2,0

            No właśnie ta moja ginka jest takiego zdania. To "tylko" ginka, nie endo smile jest położnikiem i mówiła mi, że u zdrowej kobiety w moim wieku powinno być do 2,0, jeśli mi wyszło >2,5 to _może_wskazywać_ na lekką niedoczynność, dlatego trzeba to dalej zbadać. Powiedziała, że gdybym chciała zajść w ciążę (a szczerze, to nie chcę, przynajmniej narazie - zresztą ona mi przepisuje tabletki anty wink), to trzeba by zbić TSH do ok. 1,0, więc jeśli zdecydowałabym się na drugie dziecko to trzeba będzie wystartować z euthyroksem, bo przy TSH>2,5 to ona marnie widzi szanse na ciążę lub jej donoszenie.

            > dzialaj
            > powodzenia

            Kurde, myślisz, że sobie nie narozrabiam działając tak na własną rękę z organizmem? skąd będę wiedziała, czy i kiedy zwiększyć dawkę ze startowej? jak szybko zauważyłabym różnicę, gdyby faktycznie miało mi się poprawić? czy poprawa byłaby potwierdzeniem choroby?
            A co z tą wit. D, czy nie powinnam najpierw tego uregulować, a dopiero potem próbować tyroksyny?
            • bobina5 Re: D3 14.03.13, 08:17
              wit D nie zawracaj sobie d...
              zauwaz ... probujesz obejsc temat leczenia tarczycy tak jak robia to lekarze
              nic z tego nie wyjdzie poza tym, ze bedziesz trwala w miejscu.
              oczywiscie, ze nic nie narozrabiasz z sercem a wrecz powinno ci sie z nim poprawic.
              jezeli by ci sie nasilily kolatania serca to odstawisz euthyrox
              mozesz na poczatek brac 2 x dziennie po 1/2 tbl dla ostroznosci, czyli przed sniadanie i obiadem a potem cala rano.
              gince powiedz jak bylo, ze nie chca ci dac leku a ty wiesz i czujesz, ze go potrzebujesz
              popros by ci go wypisala na 100% to bedzie miala mniej watpliwosci
              mozesz zalozyc watek z pytaniem czy komus ustapily kolatania po euthyroxie a komu sie nasilily
              ostatecznie niech ci ktos poleci doktora endoktory leczy takie stany ale to kolejne koszty
              oczywiscie, wlasnie poprawa bedzie dowodem na chorobe i tylko tak sie o tym przekonasz
              z dawka dojdz stopniowo do 50 i wtedy badania TSH i FT3.
              • czupakabra27 Re: D3 14.03.13, 09:01
                Bobina, jak możesz pisać osobie z gigantycznym niedoborem witamy D żeby nie zawracała sobie d...?! Może załóż swój wątek i przedstaw się nam.
                Tarczyca tarczycą, a witamina D to osobna sprawa i jej doprowadzenie do dobrego poziomu bardzo zmienia stan psychiczny i fizyczny. Poczytaj bo chyba nie doczytałaś:
                www.dobrametoda.com/ARTYKULY/Stosowanie%20witaminy%20D%20w%20praktyce%20klinicznej.pdf
                Wypowiadasz się o wit D jak ci lekarze, którzy są nie na bieżąco. Ci inni stwierdzają wprost, że wit D jest prawie jak kolejny hormon, bo za tyle rzeczy w organizmie odpowiada. To nie jest tylko witamina dla dzieci i dla chorych na osteoporozę.


                Wolfh, kup sobie na all... 5tys jednostek wit D w formie olejowej. To naprawdę działa. U niektórych osób znacząco poprawia przemianę t4 do t3 np. A u chorych na serce zapobiega tachykardii. Taką dawkę prawdopodobnie trzeba będzie brać przez wiele miesięcy i dopiero po tym czasie zrobić bad kontrolne. Przy takim niedoborze jak masz i na naszej szerokości geograficznej trzeba brać wit przez cały okrągły rok tylko w zmiennych dawkach.
                • wolfh Re: D3 14.03.13, 10:09
                  Czupakabra, a co myślisz o tym euthyroksie "na próbę"?
                  A jeśli tak, to może powinnam jeszcze raz zbadać poziom hormonów przed rozpoczęciem zażywania?

                  Jaką dawkę D3 powinnam teraz włączyć? 5tys.?
                  • djpa Re: D3 14.03.13, 10:40
                    Wolf, to już wszystko wiesz:

                    Masz niedobór D3 - do uzupełnienia. Wg zaleceń lekarzy (o których rodzinni zwykle nie wiedzą) przy niedoborze powinnaś brać nawet 5000IU-10000IU D3. Ale ostrożnie - lepiej kilka dni brać mniejszą dawkę lub dużą, ale nie codziennie. Daj organizmowi tydzień, dwa na przyzwyczajenie się do większej dawki D3. Opalając się bez filtra w ciągu 15-20 minut skóra produkuje nawet ponad 15000IU D3.

                    Wysoki kortyzol to zapewne skutek niedoczynności tarczycy. Koleżanki endo widząc jej za wysoki wynik kortyzolu, zwiększył jej Euthyrox mimo całkiem dobrego TSH. Organizm próbuje nadrabiać niezbyt pracującą tarczycę produkując więcej hormony stresu - kortyzolu. Ale nadnercza to nie Rambo, po jakimś czasie pracy na 160% normy, robią się słabe, zmęczone, wyczerpane, może dojść do ich niedoczynności. O nadnercza naprawdę warto dbać!

                    Poza tym wysoki kortyzol hamuje konwersję fT4 do aktywnej postaci fT3, obniża TSH. Oznacza to, że gdyby nie Twój wysoki kortyzol, TSH miałabyś teoretycznie wyższe.

                    E na próbę jak najbardziej warto. Zawsze można odstawić.

                    Bibliografia:
                    During later stages as your metabolism slows down with declining thyroid hormones your adrenals have usually also been affected which compounds your fatigue symptoms even further and so your body attempts to compensate by up-regulating your nervous system so you are fueled by your nervous system to keep you going. At this later stage anxiety gets worse, insomnia, inability to relax, nervousness and a racy mind may also occur and in more severe cases breathlessness, palpitations and even tremors may manifest.

                    Low thyroid gland production of T4 may be caused by genetic defects, over stimulated nervous system in chronic stress cases, insufficient substrates (tyrosine, iodine, etc), autoimmune reactions, oxidative damage, toxicities and stress (high cortisol levels depresses TSH and inhibits conversion of T4 into T3). As with other hormones thyroid production also declines with age.


                    www.custommedicine.com.au/thyroid/
                    drhedberg.com/2011/02/08/the-thyroid-and-thyroid-hormones/
                    www.thyroidresearchjournal.com/content/5/1/13/abstract
                    • czupakabra27 Re: D3 14.03.13, 11:46
                      Fajnie byłoby jakbyś dostała E na próbę, ale nie wiem jak z tym będzie. Lekarze są jacy sąsad
                      Niezależnie od tego kupiłabym 2 opakowania wit D. Jedno 2 tys jednostek, drugie 5 tys. Zaczęłabym od 2 tys przez np tyzieńi, później weszła na 4 a później na 5. Po około 2 msc zbadałabym znów hormony + wapń, magnez, fosfatazę alkaliczną. Wit D dopiero za wiele miesięcy, nie warto wywalać kasy jak ten poziom będzie się podnosił dłuuugo i jeszcze dłużej.
                      No i jeszcze jedno - biorąc wit D trzeba też (w odstępie) uzupełniać magnez.
                      • czupakabra27 Re: D3 14.03.13, 11:51
                        Pocieszajacy jest aspekt ekonomiczny takiego leczenia. Witamina D którą najczęściej możemy wyżebrać na receptę to Vigantoletten czyli mała dawka, słabo się wchłania (nie jest to postać olejowa) i nie jest refundowana. Biorąc potrzebną dawkę można pójść z torbamiwink Witaminy amerykańskich firm mają dobrą formę, duże dawki i są relatywnie taniesmile
                        • bobina5 Re: D3 14.03.13, 20:00
                          watek dotyczy pytania czy dziewczyna ma niedoczynnosc?
                          a ty jak wytrawny lekarz specjalista przekierowujesz ja na tematy poboczne.
                          gratulacje .... rok brania wit D, bez kontroli i czekaj tatka latka na efekty a ona przeciez zle sie czuje i ty jej kazesz czekac Bog jeden wie ile czasu a efekty beda mizerne albo wcale.
                          nie zapominajmy o hyperwitaminozach !!!
                          owszem witamina D jest super ale zauwaz, ze prawie kazda ma niedobor tej witaminy ...
                          nie zatanawia cie to ..... a moze norma jest zle dobrana? np. dla innej populacji?
                          a moze badania sa na zamowienie firm farmac? a moze ktos chcial zablysnac ?!
                          pewnie poza wit D powinna jeszcze brac: a+e, k.foliowy, b12, b6, h, e, c, kwasy omega, zelazo, potas, selen, cynk, jod (Mendelejew peka z dumy) i tak dalej bo wszystkie maja niezwykle dobroczynne dzialania i sa niezbedne do zycia ........... i w sumie zgoda tylko ze tego wszystkiego dostarcza prawidlowa dieta ........ a hormonow tarczycy niestety w diecie nie ma ..... a producenci suplementow maja sie swietnie. pomijam koszty.
                          nie mam nic przeciwko wit D ale niestety mam wrazenie ze stala sie na to teraz moda
                          pochwal sie czupakabra co ty zazywasz? czy wystarczyla ci sama vit D?
                          ide o zaklad, ze bez leczenia tarczycy dziewczyna bedzie sie meczyla dalej przez kolejne lata.
                          znam osoby ktore taki stan mialy nawet przez 10 lat z takimi wynikami.
                          wyponiewieraly sie po roznych specjalistach wlacznie z psychiatrami a przeciez chyba tu o to chodzi by tego uniknac i skrocic czas poszukiwania wlasciwego rozwiazania.
                          do pisania tu sklania mnie chec podzielenia sie wlasnymi doswiadczeniami
                          pozdrawiam nieleczone kolezanki bo dobrze leczone maja sie dobrze wink
                          • wolfh Re: D3 14.03.13, 20:22
                            Bobina, ale dlaczego się unosisz? jeśli ja dobrze zrozumiałam to, co napisały czupakabra i djpa, to proponują mi suplementację wit.D oraz wyproszenie u kogoś euthyroxu, żeby zacząć leczenie hormonem. Więc chyba zgodne jest to i z Twoim zdaniem smile

                            Dzięki za wszystkie opinie i rady, nawet nie macie pojęcia ile to dla mnie znaczy, bo to dla mnie jakieś pocieszenie, że nie uroiłam sobie choroby, tylko faktycznie coś jest na rzeczy, a lekarz - nawet świetnie wykształcony - może nie mieć takiego doświadczenia praktycznego, jak osoba chora i zwyczajnie nie ma punktu odniesienia. Poza tym faktem jest, że większość lekarzy trzyma się sztywno norm, wyników, formułek z czasów studiów (często ukończonych daaawno temu) i nie otwiera się ani na nowe doniesienia w danym temacie, ani na to, o czym mówi mu żywy organizm, jakim jest pacjent z konkretnymi dolegliwościami.
                            A na psychikę zbyt łatwo jest zrzucić prawie wszystko...
                            Dlatego tak cenne jest dla mnie to, co piszecie. I jak widać po wyniku chociażby wit.D - dobrze podpowiadacie.

                            W przyszłym tyg. mam wizytę u internisty, zobaczymy, co powie na te wyniki, może zgodzi się wypisać euthyrox (byłam już u tej lekarki i wydała mi się taka właśnie przynajmniej "lekko" otwarta i słuchająca pacjenta). Jeśli nie, to uderzę do mojej ginki, a w międzyczasie postaram się też o wizytę u polecanego endo. Prawdę mówiąc to mi tak cały czas chodzi po głowie myśl, żeby w ogóle USG powtórzyć, bo skoro lekarz, który je wykonał (internista!) nie widział nieprawidłowości w wielkości tarczycy (8ml) pomierzonej po prostu sprzętem, to może i mógł nie zobaczyć czegoś, co zobaczyłby dobry radiolog.
                            • wolfh Re: D3 15.03.13, 10:15
                              Dziewczyny drogie, czy możecie mi jeszcze coś powiedzieć odnośnie wit. B12 - czy przy poziomie 35% powinnam ją uzupełnić?
                              Przeglądam właśnie oferty gdzie kupić wit.D i wprawdzie na All. nie widziałam (może aktualnie nikt nie ma wystawionych), znalazłam jakiś sklep internetowy gdzie jest m.in. wit.D3 firmy Puritan's Pride (kapsułki 1000IU, 2000IU, 2200IU i 5000IU oraz krople 5000IU) i widzę też B12 tego samego producenta (w dawce 100mcg, 500mcg i 2000mcg oraz kompleks wit.B z kwasem foliowym, w tym B12 1200mcg), zastanawiam się, czy nie warto też uzupełnić B12?
                              Podpowiecie jakie dawki? smile
                              • pies_z_laki_2 Re: D3 15.03.13, 18:17
                                > bobina5 12.03.13, 17:39 Odpowiedz
                                > Kortyzol sobie daruj, bardzo, bardzo rzadko wsytepuje niedoczynnosc nadnerczy z niedo tarcz.

                                Bobina, nie zgadzam się z tobą w tym (i w innych czasem też) punkcie. Nie rzadko, a wręcz często i ZAWSZE przed wdrożeniem tyroksyny należy zbadać nadnercza, żeby wykluczyć ich niedomogę. To zalecenia nie moje, czy forumowe, tylko endokrynologów (poczytaj ulotkę Euthyroxu...)


                                > wolfh napisała:
                                > Podpowiecie jakie dawki? smile

                                Sugerowałabym znaleźć przyklejone wątki na temat wit. D3 i wt. B12, podawaliśmy tam wszystko, dawki, źródła medyczne, źródła zakupu, a nawet konkretne preparaty. Naprawdę to za duży wysiłek? Ale ja mam mieć siłę odszukać ten tekst i wkleić w kolejny wątek to samo po raz setny, tak? Eh... czytanie nie boli, naprawdę... (od jutra przerwa od forum, bo chyba cierpliwości mi nie starcza...)
                                • bobina5 Re: D3 16.03.13, 07:38
                                  niestety nie masz racji piesku z koniecznoscia kontroli nadnerczy przed wlaczeniem tyroksyny poniewaz nadmiar nie jest przeciwwskazaniem i nie daje objawow typowych dla niedoczynnosci tarczycy.
                                  a teraz podstawowe konkrety:
                                  nadczynnosc kory nadnerczy daje charkterystyczny wyglad czyli gruby tulow i kark oraz nalana twarz a szczuple konczyny, sine rozstepy, charakterystyczne zaczaerwienienia na twarzy czesto dodatkowe owlosienie, nadcisnienie i zwykle cukrzyca.
                                  niedoczynnosc kory nadnerczy czyli cisawice widac tez z daleka poniewaz skora ciemnieje, czlowiek jest opalony przez caly rok rowniez w miejscach zakrytych przez caly rok.
                                  objawy niedomogi kory nadnerczy owszem moga sie pokrywac z niedopczynnoscia tarczycy w sensie solnego oslabienia, boli brzucha ale taz sa zwykla wymioty a przede wszystkim ta choroba jest niezwykle rzadka wiec nie nalezy jej podejrzewac na pierwszym miejscu ale o niej pamietac i gdyby leczenie tarczycy nie szlo to ewentualnie dopiero wtedy wykonywac testy nadnerczowe, ktore zreszta sa dosc kosztowne a jdosc czesto wychodzi nieznaczace odchylenie od normy np. kortyzolu i klopot gotowy bo to nie w tym rzecz bo dlaej z tego nie wyniknie nic poza tym ze zapominamy o tarczycy
                                  a wszystkim nam zalezy na szybkiej i taniej i skutecznej diagnostyce i wdrozeniu leczenia.
                                  poza tym ty znowu jak teoretyk, ktory naczytal sie publikacji o rzadkch ciekawostkach przekierowujesz sedno sprawy na tematy poboczne.
                                  • djpa Re: D3 16.03.13, 13:49
                                    A ja się zgadzam z Pieskiem. smile
                                    Tyroksyna nie będzie działać, jeśli hormonów nadnerczy nie będzie tyle, ile być powinno. Poza tym zarówno przy za wysokim jak i za niskim kortyzolu są problemy z konwersją tyroksyny do aktywnej formy fT3.
                                    Moja endo bacznie ogląda pacjentów pod kątem chorób nadnerczy. Jeśli cokolwiek ją niepokoi, jeśli ma jakiekolwiek podejrzenia, każe przede wszystkim badać nadnercza i stawić się z wynikiem, nawet jeśli pacjent ma niedoczynność tarczycy.
                                    Nadnercza to jest konieczność, ale niekoniecznie z krwi wink
                                    • wolfh Re: D3 21.03.13, 16:39
                                      Piesku, nie chodziło mi bynajmniej o to, by ktoś za mnie przeszukiwał forum smile po prostu pomyślałam, że jeśli ktoś takie rzeczy "wie" (z głowy), to mógłby mi napisać. Forum zdaje się być studnią bez dna, przeszukiwanie go zajmuje mi sporo czasu, ale nie proszę innych o wyręczenie mnie - jedynie o podpowiedź, jeśli ktoś może takiej udzielić z własnej wiedzy, a nie z odkopanych informacji. Źle mnie zrozumiałaś wink

                                      Byłam dziś u rodzinnej z moimi wynikami, w skrócie napiszę tak:
                                      - kortyzol niemiarodajny, bo powinno się go zbadać po 12h spoczynku, żeby nie dawać organizmowi żadnych dodatkowych bodźców zwiększających wydzielanie kortyzolu; poza tym najlepiej jest zbadać go ponownie o godz. 16
                                      - B12 i ferrytyna w normie, więc o co pani chodzi
                                      - D3 nisko, ale żeby zadecydować o ewentualnej suplementacji trzeba zbadać jeszcze wapń i fosfor ("jeśli poziom byłby nieprawidłowy a będzie pani brać tylko D3 to jeszcze bardziej pogorszymy sytuację")
                                      - wymiary tarczycy są dobre, o co pani chodzi? tu nie jest nic napisane, że coś jest nie tak (w sensie, że w opisie badania)
                                      - może moje dolegliwości - zmęczenie, osłabienie - wynikają z potencjalnego zakażenia WZW - dostałam skierowanie na próby wątrobowe. Nieważne, że byłam szczepiona.
                                      - no niech pani pójdzie do endokrynologa a nie robi sobie badania w ciemno, ale skoro tak to może pani sobie zbadać fT3 i fT4 (nie przyznałam się, że robiłam, jak widziałam reakcję na dotychczas pokazane wyniki badań...)
                                      - na trójglicerydy się pani dr dała namówić, ale HDL i LDL już nie, bo skoro całkowity miałam dobry, to nie trzeba już badać
                                      - euthyroxu mi nie zapisze, bo leczenie najniższą dawką to nieporozumienie, a z kolei zbyt duża może spowodować problemy kardiologiczne, więc bez dodatkowych badań nie ma mowy.

                                      Ogólnie, żeby nie było, nadal mam pozytywną opinię o tej mojej "nowej" internistce, ona chyba chce dobrze, ale zdaje się, że ma pewne braki wiedzy (vide np. wielkość tarczycy). Mimo wszystko uważam za plus to, że nie chce mi "w ciemno" przepisać tyroksyny (widocznie dolegliwości nie są wystarczającą podstawą, choć może gdyby powiązała je z 8ml tarczycą to zmieniłaby zdanie).

                                      Piesku, niestety do prof. Czetwertyńskiej nie dostanę się na NFZ, ponieważ tam przyjmują pacjentki np. po wycięciu tarczycy, z rakiem lub ewentualnie z nadczynnością, pani z recepcji zasugerowała mi wizytę prywatną, już sobie zresztą znalazłam w necie gdzie przyjmuje, ale jeszcze nie dzwoniłam.
                                      • wolfh Re: D3 29.03.13, 13:29
                                        Poszłam dziś zrobić zlecone badania, przy okazji zrobiłam ponownie TSH i wolne hormony. Chcę mieć jakiś punkt odniesienia na przyszłość, bo zamierzam narazie:
                                        - wdrożyć suplementację D3 - nie wiem, co mi powie rodzinna jak przyjdę z wynikami, ale tak czy siak ten niedobór uzupełnić muszę
                                        - zastanawiam się, czy nie odstawić omega-3 - tylko nie wiem, na jak długo. Gdzieś mi mignęło, że one mają jakiś związek z przeciwciałami, poszperałam w necie i trafiłam tutaj: commed.pl/dieta-i-suplementy-przy-niedoczynnosci-tarczycy-i-hashimoto-vt50353.html i bardzo mnie intryguje, czy mój poziom przeciwciał (niski, ale jakieś tam są) może wynikać z tego, że do czasu ich zbadania przez jakieś 1,5 roku brałam praktycznie codziennie kwasy omega-3 w dawce 1000mg (czy tam j.m., musiałabym zerknąć na opakowanie). Może coś się zmieni gdy odstawię te kwasy?
                                        - zastanawiam się nad guggulsteronami: commed.pl/naturalne-wspomagacze-tarczycy-vt84496.html?sid=dc7757a0b49a1b832f577407288f6678
                                        - zastanawiam się też nad zażywaniem l-tyrozyny - co o tym myślicie?
    • wolfh Nowe badania. Kiepskie hormony, podwyższone TSH :/ 03.04.13, 16:22
      Odebrałam dziś wyniki ostatnich badań. Właściwie to całkiem przypadkiem trafiłam do gabinetu internisty, bo france na recepcji nie chciały mi nawet pokazać wyników badań zleconych przez lekarza, ale chyba dobrze, że musiałam spotkać się z panem doktorem, bo chwilę pogadaliśmy i bardzo mnie zaskoczyła jego opinia!
      Zacznę od wyników:
      TSH - 2,48 (norma 0,27 - 4,2)
      FT4 35.90% [ wynik 1.21, norma (0.93 - 1.71)]
      FT3 42.37% [ wynik 3.04, norma (2.04 - 4.4)]
      Jeszcze badałam (na życzenie pani dr) inne rzeczy (morfologia ogólna, bad. wątrobowe i inne), nie sprawdzam ich w kalkulatorze, bo nie wiem, czy ma on tutaj swoje zastosowanie? generalnie wyniki mam w normie, ale widzę, że nie dość, że ta morfologia trochę marna (bliżej dolnych wartości), to jeszcze mi względem badań z września niektóre wyniki poleciały w dół:
      Leukocyty: 4,8 (norma 4-10; wrzesień '12: wynik 5,5 przy takich samych normach)
      Hemoglobina: 13,6 (norma 12-16, wrzesień: 13,9, normy b.z.)
      Hematokryt %: 41,4 (37-47)
      MCV: 88,3 (80-100, wrzesień: 85,7)
      MCHC: 32,9 (32-36; wrzesień: 33,2)
      Pani dr kazała zbadać przed decyzją o suplementowaniu D3 fosfor i wapń (dziś pan doktor złapał się za głowę, kto mi zrobił bezpłatnie płatny fosfor big_grin i od razu zapisał Vigantoletten 500j.m.):
      wapń: 8,85 (8,5-10,8)
      fosfor nieorganiczny: 2,53 (2,5-4,5)
      Trójglicerydy: 75,7 (35-160)

      Czym tak zaskoczył mnie ten internista? otóż jak powiedziałam, że wprawdzie nie mam przy sobie badania, bo nie planowałam wizyty, ale robiłam usg tarczycy i mam ją o objętości 8ml, to pan doktor bez chwili wahania orzekł, że najprawdopodobniej mam w takim razie autoimmunologiczne zapalenie tarczycy czyli chorobę Hashimoto, no chyba, że taka uroda mojej tarczycy, ze jest po prostu mała, co mogłoby wynikać z niedoboru jodu (to o jodzie mówił bez przekonania), dlatego kazał mi zbadać jeszcze przeciwciała, "bo jeśli to choroba autoimmunologiczna to nie ma rady, przeciwciała muszą być" - i stwierdził, że tylko tego wyniku mi brakuje, żeby mi włączyć hormony tarczycowe, ale bez badań mi ich nie może zapisać, bo jeśli to nie jest hashimoto, to hormonami tylko rozwalimy tarczycę całkowicie i w ogóle przestanie pracować. Powiedział, że fT4 powinnam mieć na wyższym poziomie i to też wskazuje na Hashimoto, no ale te przeciwciała... (jak już wiecie, badałam, mam ich poziom w granicach normy - lekarzowi się nie przyznałam). Zapytałam tylko, czy wie, że przeciwciał może nie być, jeśli proces chorobowy już mocno postąpił. Odparł, że być może, ale po 10 latach nieleczenia wink
      Ale na koniec dorzucił, że pacjent nie musi być książkowym przypadkiem i różnie to może być, mam iść do endo, tylko przed wizytą zbadać p/ciała wink
      Vigantoletten kazał brać "jeszcze przez miesiąc po wyjściu słoneczka i potem odstawić". Ale chyba bardziej się opłaca te kapsułkowe polecane tu już przez Was z all., prawda?

      Jak dogadam się w pracy co do wolnych dni w majowy weekend to prawdopodobnie się jeszcze wcisnę na wizytę do dr Papierskiej, o której tu wspomniałam (ma super opinie), bo jeszcze są miejsca.

      Jak myślicie, czemu mi spadła morfologia, no i co z tymi wolnymi hormonami? spróbować z tyrozyną, czy zaczekać na opinię endo?
      • wolfh Re: Nowe badania. Kiepskie hormony, podwyższone T 03.04.13, 16:26
        Sorry, zapomniałam napisać, a nie można tu edytować postów.
        Pan dr powiedział, żebym narazie zapomniała o planowaniu ciąży, bo nawet gdybym zaszła, to na pewno jej nie utrzymam.
        Zastanawia mnie, dlaczego lekarz pomimo tego, że sam mi mówi, ze przy takich wynikach nie mam szans na ciążę, boi się mimo wszystko zapisać mi lek, który mógłby mi tą ciążę umożliwić?
        Tak sobie gdybam, bo akurat narazie ciąży nie planuję, ale widzę tu po prostu jakąś sprzeczność...
        • kurzyrozumek Re: Nowe badania. Kiepskie hormony, podwyższone T 02.05.13, 14:18
          Przebadaj sie dokładnie w kierunku besia. Jeśli bierzesz sterydy możesz już jej nie znaleźć. Ale kładę mój kurzy łeb pod topór że ją posiadasz i ona jest sprawczynią harców twojej tarczycy. O PCR zapomnij , to tylko eksperymentalnie możesz spróbować , badają kilka szczepów z dziesiątek występujących, antygenu możesz nie posiadać z prozaicznej przyczyny leczenia. Rozmaz z krwi z ucha, albo opuszka palca. Tylko zwariowany mikrobiolog z dostepem do bardzo dobrego sprzętu Cię leczy jeśli chcesz spróbować tej wyboistej drogi. Nie licz na dużą babesie możesz mieć babesie o mikronowych rozmiarach. Życzę powodzenia w szukaniu i jak znajdziesz skutecznego leczenia smile
        • wolfh Re: Nowe badania. Kiepskie hormony, podwyższone T 08.04.13, 15:54
          Zapisałam się na następny poniedziałek na USG do dr (n.med. wink) Elwertowskiego, poleconego mi przez agcerz. Uff, mam nadzieję, że ta wizyta rozwieje wszelkie wątpliwości. Niech mi to paskudztwo potwierdzi, żebym mogła dostać leczenie, albo wykluczy i powie co to jeśli to nie Hashi wink choć ja w sumie nie mam innych pomysłów, jaka może być przyczyna.
          Tak sobie ostatnio wróciłam do wątku czupakabry i właściwie teraz mam bardzo podobne wyniki jak ona w pierwszym swoim poście. Włącznie z "brakiem" przeciwciał.
          Ogromnie jestem ciekawa, czy moja tarczyca ma nadal te 8ml.

          A dziś stanęłam na wadze i ze zdumieniem stwierdziłam, że nie wiadomo kiedy zniknęło 4 kg mnie. Niestety po ciuchach mam całkiem inne wrażenie. Może ja jednak spuchnięta jestem, a nie tylko mi się wydaje?...

          Gdyby na USG potwierdziło się Hashi, to czy rodzinny mi może wtedy dać leczenie, czy jednak muszę do endo?
            • wolfh Re: Nowe badania. Kiepskie hormony, podwyższone T 09.04.13, 23:01
              Wiesz co piesku, ten internista sprawiał wrażenie, jakby tylko brak wyników przeciwciał powstrzymywał go przed zapisaniem mi tej tyroksyny, on powiedział, że jeśli to nie jest hashi i da mi hormon, to całkiem to tarczycę wykończy i już potem sama, bez hormonu nie będzie pracować a narazie "próbuje dawać radę", natomiast jeśli nie mam hashi to może wystarczyłaby suplementacja jodu, żeby ją trochę ruszyć do pracy. Ale ja nie podejmę się przecież łykania jodu mając podejrzenie hashimoto, chociaż i tak przez długi czas nie mając pojęcia, że mogę sobie robić krzywdę (bo nie sądziłabym nigdy, że mogę mieć coś takiego) łykałam różne suplementy witaminowe, zawierające jod. Nawet zaczynając tutaj swój wątek jeszcze brałam (i jeszcze przez jakiś czas później, dopóki nie doczytałam na forum o jodzie znając już obj, mojej tarczycy) takie witaminki. Jodowane. Więc może sama jeszcze sobie "dowaliłam". Z drugiej strony od dawna biorę omega-3, które to ponoć także obniżają przeciwciała, więc może dlatego mam ich tak mało.
              No nic, teraz już i tak nic nie zmienię, nie przyspieszę itd., więc spokojnie (no, może niezupełnie spokojnie) czekam na USG poniedziałkowe i zobaczymy, co dalej.
              • wolfh Re: Nowe badania. Kiepskie hormony, podwyższone T 09.04.13, 23:03
                Aj, znowu skleroza.
                Ponowię pytanie, którego chyba nikt tu nie zauważył - z kilku postów powyżej:
                (wyrwane z kontekstu, czytałam o "naturalnych" wspomagaczach tarczycy)
                - zastanawiam się nad guggulsteronami: commed.pl/naturalne-wspomagacze-tarczycy-vt84496.html?sid=dc7757a0b49a1b832f577407288f6678
                - zastanawiam się też nad zażywaniem l-tyrozyny - co o tym myślicie?
      • wolfh Re: Nowe badania. Kiepskie hormony, podwyższone T 10.04.13, 16:33
        Ja chyba za dużo czytam... Właśnie wyczytałam, że niski poziom wapnia i fosforu może świadczyć m.in. o zaburzeniach wchłaniania a także celiakii, jakkolwiek może wynikać z niedoboru wit. D.
        Czy w takim razie, skoro mam je tuż nad dolną granicą normy, powinnam jeszcze się zbadać pod kątem problemów z wchłanianiem/ukł. pokarmowym? dla przypomnienia, mam dość niski poziom wit. B12, o której czytałam, że właściwie tylko w przypadku złego wchłaniania można mieć z nią jakiś problem.
        Macie jakieś doświadczenia w temacie niskich poziomów wapnia i fosforu?
        • pies_z_laki_2 Re: Nowe badania. Kiepskie hormony, podwyższone T 10.04.13, 19:40
          Przy niedoczynności tarczycy cała gospodarka (nie tylko hormonalna) się sypie. Można mieć niedobory z powodu samej tylko niedoczynności. U mnie np. bardzo wzrosły szczawiany, potem same opadły.

          B12 spada nie tylko przez wege-dietę, ale i przez zwykłą niedoczynność tarczycy, wszystko działa gorzej, wolniej, słabiej, mniej wydziela się kwasu żoładkowego, enzymów i czynników jakichśtam. Niekoniecznie trzeba mieć zapalenie błony śluzowej żołądka, czy od razu ch. A-B. A celiakia to owszem często powód anemii, ale algorytm badań jest dlugi, a wyniki nie zawsze miarodajne. U mnie wyszły dopiero badania genetyczne, czyli w moim przypadku ostatni etap diagnozowania celiakii, wcześniejsze były ok, mimo paskudnych objawów...

          Wapń i fosfor mają związek z przytarczycami i tu wracamy do niedoczynności tarczycy, która to niedoczynność może wpływać na działanie przytarczyc, tak jak ataki układu immuno mogą dotyczyć nie tylko tarczycy. Nie mam zbyt wiele zaufania do tego autora, ale akurat ta strona chyba nieźle wyjaśnia temat gospodarki fosforanowo-wapniowej:
          - www.endokrynologia.net/content/wap%C5%84-fosfor-parathormon-i-witamina-d-podstawowe-informacje
          • papysia TRAb-y 11.04.13, 00:27
            Może przeoczyłam, ale wydaje mi się, ze nie znalazłam u Ciebie poziomu TRAb (p/c p. receptorom TSH). Może warto zrobić? Ja je zrobiłam niejako "na odczepne", w sumie nie wiem po co skoro mam objawy niedoczynności, a TRAb-y są posądzane o GB, czyli nadczynność. No i wynik wyszedł pozytywny, a ja skojarzyłam sobie, że pojawiające się od czasu do czasu "kołatanie" serca i objawy oczne czy uderzenia gorąca na twarzy mogą mieć przyczynę w szwankującej tarczycy. Endo zaordynowała mi eutyrox wprowadzany b. ostrożnie, po wcześniejszym obłożeniu betablokerem. Powiedziała zresztą, że daje go "wbrew wynikom" - faktycznie ostatnie wyniki miałam b. dobre - ale widzi u mnie niedoczynność, a TRABy mogą "mieszać" w poziomie TSH.
            A, i nie daj się zwieść koleżankom sugerującym Ci olanie D3. Myślę, że to właśnie po solidnej suplementacji D3 wyrównal się u mnie poziom fT3 i fT4, który wczesniej był nieźle rozjechany. I D3 przypisuję też wyjście ze strefy wiecznego chłodu - już nie muszę spać w skarpetkach pod kołdrą i kocem (temp. w pokoju nie ma tu znaczenia)
            • wolfh Re: TRAb-y 15.04.13, 22:51
              Dzięki za odpowiedź. Wiesz, nie badałam TRAb-ów, ale po przeczytaniu Twojego posta poszperałam trochę i faktycznie one ponoć bywają wykrywane także w Hashi, nawet gdy nie ma innych przeciwciał. Pomyślę o tym badaniu, ale to raczej w przyszłym miesiącu. Przyszły mi też do głowy przeciwciała ANA2, już sama nie wiem... nawet już czytam o biopsji i scyntygrafii, cholery można dostać, może ja niepotrzebnie się tak zagłębiam...
          • kontiki21 Re: Nowe badania. Kiepskie hormony, podwyższone T 12.04.13, 22:18
            Witam Przeczytałam wasze wypowiedzi i chce wam opowiedzieć moją historię. Na Hashimoto zachorowałam bardzo dawno temu, na pewno byłam wtedy młodą kobietą od zawsze miałam coś w rodzaju wola co jedni lekarze uważali za początek choroby tarczycy inni za taką urodę szyji. Potem schudłam 18 kg i po jakiejś infekcji zaczęłam poważnie chorować. Szukałam ratunku wszędzie i mimo że musiałam na badanie TSH jechać do Szczecina, robiłam to badanie raz do roku , zrobiłam też scyntygram tarczycy. Wszystkie wyniki miałam idealne a mnie uważano za idiotkę. Tylko jeden znajomy lekarz twierdził że moja tarczyca szwankuje i że świadczy o tym szczawianowy piasek w nerkach związany z działalnością przytarczyc. Wtedy też miałam silne kołatania serca, nie spałam , dusiłam się, robiłam badania serca wykryto wypadanie płatka. Nikt tych faktów nie kojarzył z tarczycą a ja dostawałam odrębne leki na odrębne choroby ... leczenie objawowe. W wieku 33 lat popadłam w depresję przytyłam 10 kg zaczęły boleć mnie piersi. Obsesyjnie bałam się raka piersi. I znowu trafiłam do znajomego lekarza który od razu skojarzył to z tarczycą zapisał mi Eutyrox 100 - nie czekając na wynik .... ale badanie zlecił i nie pomylił się TSH wynosiło 10. Od 16 lat leczę się na Hashimoto. Poziom przeciwciał miałam w liczbie ok 4 mln. Tarczyca cała zapalna. Lekarzem prowadzącym był dr Katroń . Biorę Eutyrox w dawce 75 - ostatnio doszłam do 150, W wyniku infekcji znowu ruszyło Hashimoto i uaktywniło tarczycę powodując sporą nadczynność..... pomimo że przez wiele miesięcy czułam się fantastycznie teraz mam wynik TSH - 0,132 i muszę zmniejszyć dawkę Eutyroxu lub go odstawić na jakiś czas o tym zdecyduje lekarz. Powiem paniom że nie sposób jest leczyć się eutyroxem ot tak . Przedawkowanie eutyroxu daje okropne objawy. Dlatego lekarze są ostrożni. Jeśli kwasy nienasycone obniżają przeciwciała to należny je brać jak najbardziej i ratować tarczycę. Ja piję soki naturalne wolę witaminy naturalne niż sztuczne i jako alternatywę stosuję olej lniany. Życzę zdrowia paniom i uśmiechu na co-dzień kiedy słoneczko zaświeci wyjdę na treningi nad morze bo mieszkam nad morzem ... niedoczynność tarczycy i hashimoto to nie tragedia można z nim żyć. pozdrawiam
            • muktprega1 Re: Nowe badania. Kiepskie hormony, podwyższone T 12.04.13, 22:59
              > teraz mam wynik TSH - 0,132 i muszę zmniejszyć dawkę Eutyroxu lub go odstawić na jakiś
              > czas o tym zdecyduje lekarz.

              Witaj, czy lekarz tylko i wyłącznie na podstawie hormonu przysadki mózgowej - TSH chce Ci odstawić tyroksynę?
              Jak wyglądają hormony tarczycy u Ciebie - Ft 3 i Ft4, bo w końcu to tarczycę masz chorą a nie przysadke.

              > Biorę Eutyrox w dawce 75 - ostatnio doszłam do 150, W wyniku
              > infekcji znowu ruszyło Hashimoto i uaktywniło tarczycę powodując sporą nadczyn
              > ność.....

              a tutaj niewykluczona nadczynność polekowa, być może tyroksyna nie dopasowana do wyników Ft4 i Ft4.
              pozdrawiam również, a może założyłabyś swój wątek?
              • kontiki21 Re: Nowe badania. Kiepskie hormony, podwyższone T 13.04.13, 11:04
                Wysłałam wyniki i czekam na odpowiedź lekarza. Na pewno nie odstawi mi Eutyroxu na zawsze, po prostu trzeba pomóc wypłukać nadmiar z krwi i potem pewnie będę brać 100 bo przy 75 miałam wynik TSH - 5. Na tarczycę choruję od 16 lat - na niedoczynność, bo na Hashimoto znacznie dłużej. Hashimoto w początkowych stadiach daje raczej nadczynność lub skoki ale prędzej skoki w normę niż w niedoczynność, chyba że u osób starszych. U mnie od 16 lat jest niedoczynność która postępuje. W jednym miejscu ciągle tli się stan zapalny. Nie jest to już cała tarczyca ale pewien fragment. Napoczątku robiłam wszystkie badania TSH ft-3 i ft-4 Potem do ustawienia leków wystarczy już samo TSH. Przez wiele lat pasowała mi dawka 75 i na początku miałamtak ustawiony lek by być bliżej nadczynności. Potem miałam wynik w okolicy 2 . Po chorobie i śmierci mamy tarczyca ruszyła i musiałam z dawki 75 zejść do 25 a potem z czasem wróciłam do swojej stałej dawki. W ubiegłym roku przy dawce 75 weszłam w niedoczynność i dlatego miałam zwiększoną dawkę eutyroxu i czułam się fantastycznie. Ospałość i obrzęki zniknęły, bóle piersi tak samo zniknęły. Dopiero w czasie choroby - zapalenie oskrzeli - 3 antybiotyki ciągłe stany podgorączkowe i duszności spowodowały że poczułam że mnie '' goni ta tarczyca'' .... Zrobiłam badanie i wyszła nadczynność ..... nie jest to nic czego bym nie wiedziała i nie odczuwała. Po 16 latach zmagań z tą chorobą a właściwie po ponad 20 wiem jak się czuję przy nadczynności czy niedoczynności lepiej niż lekarz. I wiem też że eutyroxsu się nie da przedawkować tak by tego nie zauważyć. Nadmiar eutyroxu odczuwa się już po kilku dniach zatem nie ma opcji by przez wiele miesięcy mieć nadczynność i jej nie zauważyć...... Moja nadczynność jest spowodowana lekiem który miałam ustawiony optymalnie bez zakładki na skok Hashimoto który powoduje nadprodukcję tyroksyny w miejscu zapalnym. Takie momenty są zwykle w czasie infekcji i potęguje to antybiotykoterapia, która działa przeciwtarczycowo. Nie wolno się szczepić. Ja czekam na wygaszenie Hashimoto ale chyba w moim klimacie się tego nie doczekam .... mimo że klimat morski sprzyja w niedoczynności tarczycy to jednak jest za ostry dla Hashimoto. Założyłam osobny wątek pozdrawiam
    • wolfh USG dr Elwertowski: "Tarczyca prawidłowa" - 5,6ml 15.04.13, 11:53
      Dziewczyny, jestem po badaniu u dr Elwertowskiego i mam mieszane, oj strasznie mieszane uczucia.
      Lekarz ogólnie rzeczywiście dokładny - USG zrobił mi nawet z dopplerem, nie badał tarczycy 2 minuty tak jak to zrobił poprzedni lekarz, u którego byłam na USG - spokojnie wszystko dobrze obejrzał, kazał oddychać, nie oddychać itd., ale...
      To jest chyba lekarz, który patrzy na normy i tyle sad
      Zaczął od pytania, dlaczego przyszłam na USG tarczycy? odpowiadam, że lek.rodzinny podejrzewa Hashimoto, na co on odparł (i naprawdę nie wiem, czy to było stwierdzenie faktu, czy ironia), że "dziś co dziesiąta osoba ma Hashimoto". Tylko przyłożył głowicę do szyi i od razu powiedział "Pani chyba nie ma Hashimoto". Po dokładnym badaniu zapytał, skąd takie podejrzenie, więc mówię, że mam trochę objawów niedoczynności... "Objawy niedoczynności to nie muszą być objawy niedoczynności. Mogę zadać bezczelne pytanie? Jak u pani ze stresem?" - odpowiadam, że chyba w normie - "W normie to znaczy bardzo źle".
      Pokazałam mu ostatnie wyniki TSH i hormonów, na TSH 2,48 powiedział, że jest przecież idealnie pośrodku normy, a fT4 gdyby było poniżej 1, to mogłoby coś znaczyć, ale ja mam dobre wyniki.
      W ogóle nie był zainteresowany obejrzeniem wcześniejszych wyników. Nie wiem, jakie znaczenie tu miała długa kolejka na korytarzu i dyskusje z panią asystentką (czy kim tam ona jest w gabinecie), jak się ładnie wyrabiają w godzinach zapisów.
      Miałam wrażenie, że lepiej nie otwierać gęby, więc nawet nie zdążyłam powiedzieć, że te wyniki mi się pogorszyły.
      Gdybym miała od razu podaną objętość tarczycy to mogłabym od razu mu powiedzieć, że od poprzedniego badania (ledwo w styczniu) się zmniejszyła. Niestety objętość nie była wyliczona podczas badania i policzyłam ją dopiero teraz, po powrocie do domu.

      Opis USG:
      Tarczyca prawidłowej wielkości. Wymiary płatów:
      P - 44 x 11 x 13 mm
      L - 42 x 10 x 12 mm
      Echogeniczność tkanki gruczołowej równomierna prawidłowa, bez zaburzeń perfuzji w badaniu dopplerowskim. W całości miąższu tarczycy nie stwierdzam obecności patologicznych guzków.
      Nie stwierdzam obecności wola zamostkowego.
      Węzły chłonne w okolicy tarczycy niepowiększone.
      Tarczyca prawidłowa.

      (Ostatnie zdanie dopisane z komentarzem "Żeby się od pani odczepili. Proszę o nas zapomnieć, najlepiej trzymać się z daleka od służby zdrowia. Pani tarczyca nie jest duża, ale to nic złego, przynajmniej szyja lepiej wygląda. Pani ma chorą tarczycę? chyba świat się kończy...".)

      I co Wy na to?

      W styczniu miałam jeszcze prawie 9 ml... teraz:

      wymiary i objętość prawego płata: 44 mm x 11 mm x 13 mm → 3.146 ml
      wymiary i objętość lewego płata: 42 mm x 10 mm x 12 mm → 2.52 ml

      objętość całej tarczycy: 5.666 ml

      CO JA MAM DALEJ ROBIĆ???
      Zmniejszająca się tarczyca to mam rozumieć zdrowa, prawidłowa tarczyca i proces jej zmniejszania się w wieku 30 lat jest naturalną koleją rzeczy?...
      • czupakabra27 Re: USG dr Elwertowski: "Tarczyca prawidłowa" - 5 15.04.13, 15:33
        Normalna kolej rzeczy? Absolutnie nie!
        To, że lekarz jest bardzo dobrym specjalistą od usg i widzi wszystko jak należy, to nie znaczy że zna się bardzo dobrze na endokrynologii. Bierz wynik ze stycznia i z teraz i idź do dobrego endo.
        Mnie na ostatnim usg lekarz powiedział, że to że nie widać stanu zapalnego o niczym nie świadczy. Destrukcja tarczycy może przebiegać w dyskretny sposób. Chociaż takie zmniejszenie w ciągu 3 msc to chyba nie jest proces dyskretny.
        Nie robiłaś tego pierwszego usg w czasie okresu?

        Źle jest kiedy lekarze czekają aż pacjentowi się pogorszy. Bo jeśli odpowiednio wcześnie wkroczy się z suplementacją, to zmiany w całym organizmie nie będą aż tak dramatyczne jak po latach hormonalnego głodu.
        • wolfh Re: USG dr Elwertowski: "Tarczyca prawidłowa" - 5 15.04.13, 22:45
          Możesz podać nazwisko tego lekarza, który Ci robił ostatnie USG?
          Ani to, ani poprzednie badanie nie było robione w czasie okresu.

          "Idź do dobrego endo" - łatwo powiedzieć sad ale będę próbować do tej pani dr Papierskiej, którą mi na innym forum polecono a która ma cudowne opinie na znanymlekarzu. Mam nadzieję, że rzeczywiście jest taka fantastyczna. Jednak zastanawia mnie coś. Jak długo mam się upierać, że to tarczyca, mimo że kolejni lekarze twierdzą inaczej? może jednak tarczyca może być mała pomimo jakichś tam norm, i tyle?
          Rodzinny ostatnio powiedział, że może ona jest taka mała z powodu niedoboru jodu... ale ostatnio się ocknęłam, przecież niedobór jodu prowadzi raczej chyba do powstania wola niż do zmniejszania się tarczycy? szukam i szukam i grzebię w necie i wszelkie polsko- i anglojęzyczne opracowania mówią o tym, że destrukcja tarczycy może być spowodowana _nadmiarem_ jodu, a nie niedoborem. Niedoboru raczej chyba nie mam, w dzieciństwie co roku jeździłam nad nasze polskie morze... Może to jednak też nie było wcale dobre... I tak się zastanawiam - od czasu planowania ciąży, czyli prawie 4 lata temu, zaczęłam zażywać suplementy witaminowe (początkowo "ciążowe") zawierające jod, brałam je naprawdę długo, chociaż zawsze z jakimiś przerwami, bo najpierw przed ciążą, potem w ciąży (jakoś nie od początku, nie pamiętam dokładnie kiedy mi lekarz zalecił branie a kiedy odstawianie), potem karmienie... potem znowu była jakas przerwa, a potem zaczęłam ostro ćwiczyć, żeby się pozbyc resztek pociążowych z brzucha i ud i też brałam zestaw witaminowy oczywiście z jodem... dopiero niedawno doczytałam, jak szkodliwy może być nadmiar jodu (ale czy można doprowadzić do nadmiaru biorąc "przepisową" 1 tabletkę multiwitaminy, i to nie zawsze codziennie?), i teraz nie wiem - może jednak ten jod mi zaszkodził? Hashi czy nie, może z powodu jodu (nadmiaru - nie niedoboru) zmniejsza mi się tarczyca?
          Teoretycznie powinnam brać też pod uwagę błąd pomiaru przy pierwszym badaniu, ale czy mógłby on być taki aby różnica wynosiła aż 3ml?
          Mam taki mętlik w głowie... cieszę się, że na dzisiejszym USG nie wyszły żadne guzki ani nic takiego, bo strasznie się bałam, że to na pierwszym badaniu mogło zostać przeoczone... jednak tak naprawdę dalej nic nie wiem, rodzinny mi raczej tyroksyny nie zapisze (bo nie mam jednoznacznej diagnozy), ginka pewnie by wypisała, ale tu z kolei zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz: skoro z jednej strony twierdzi się, że rozpoczęcie leczenia syntetycznym hormonem tarczycy skazuje pacjenta na jego zażywanie do końca życia (bo się tarczyca "przyzwyczai" - tak zrozumiałam obawy mojego rodzinnego) i lepiej tego uniknąć wink to dlaczego tak łatwo pacjentce starającej się o ciążę przepisać ten hormon? co się dzieje z taką pacjentką po udanej ciąży i urodzeniu zdrowego dziecka? czy musi brać E do końca życia, czy zostawia się ją z TSH powracającym do wartości >2 i być może znów niskimi poziomami fT3/fT4, których być może nigdy już nie bada, jeśli nie stara się o więcej dzieci, a swoje dolegliwości zrzuca oczywiście na karb zmęczenia wynikającego z opieki nad maluchem i codziennego, rodzinnego życia...
          Dlaczego kobietę planującą ciążę można leczyć, można jej pomagać, a takiej nieplanującej (o zgrozo, jeszcze stosuje antykoncepcję!) nie można?
          Trochę jestem rozgoryczona...

          Znajoma zaproponowała mi odstąpienie opakowania E bodajże 25, które się jej już nie przyda, bo zostało jej z początku leczenia... Jest z zupełnie innego zakątka Polski niż ja, ma podobne wyniki do moich, równiez mała tarczyca, brak przeciwciał, TSH podwyższone, choć nie drastycznie, fT4 nisko. Podejrzenie Hashi, ale nikt nie postawił jednoznacznej diagnozy. Ale E dostała, bo stara się o dziecko jak narazie bezskutecznie. Nota bene namawiam ją do zajrzenia tu do Was wink
          Pamiętam, jak mi ten pierwszy endo (tak, TEN forumowy endo) powiedział, że jestem szczupła, dziecko urodziłam, tarczycę mam normalną, więc to nie u endokrynologa powinnam szukać pomocy...

          czupakabra, a Tobie się kiedyś nie nawinęła gdzieś taka nazwa, jak zapalenie tarczycy Orda (Ord's thyroiditis)? podobno utożsamiane z Hashi, lub jako jego odmiana, ale czytałam gdzieś, że to taka sama choroba autoimmuno, tylko Hashi powoduje powstanie wola, a w Ordzie chodzi właśnie o zanikanie tarczycy i że są to właściwie dwie różne choroby. Nie znalazłam nic po polsku, tylko nieliczne strony po angielsku, w tym ciuteńkę na wikipedii.
            • wolfh Re: USG dr Elwertowski: "Tarczyca prawidłowa" - 5 16.04.13, 06:59
              O, dzięki za linka. Jakoś na forum o tym Ordzie nie szukałam, tylko tak ogólnie w necie wink
              Poczytam.

              Recepty nie dostałam, oczywiście. Nie wiem, czy dostałabym ją u tego lekarza nawet przy stwierdzeniu Hashi, bo byłam u ultrasonografisty, a oni chyba nie wypisują recept. Spróbuję może u rodzinnego, ciekawa jestem co powie, jak zobaczy, że tarczyca jeszcze mniejsza niż była.

              Twoim zdaniem powinnam dostać tyroksynę?

              Mnie bardzo intryguje to, czy tarczyca może czy nie może nie mieć "śladów" po przebytym zapaleniu. Czytałam o obniżonej lub wzmożonej echogeniczności, o zwłóknieniach, o ogniskach zapalnych. To jest takie jednoznaczne, na pewno ułatwia diagnozę. Ale czytałam też przecież o diagnozie Hashi przy tarczycy zmniejszonej, ale niezmienionej w inny sposób (a chociażby u czupakabry, tak?) i nawet braku przeciwciał. To w takim razie kołacze mi się w głowie takie pytanie, czy to rzeczywiście nie może być wtedy Hashi i lekarze pochopnie stawiają taką diagnozę? czy jednak Hashi i po prostu ci, którzy twierdzą, że to nie H., są - nie wiem - niedouczeni? niedoświadczeni? nieodważni?
              • czupakabra27 Re: USG dr Elwertowski: "Tarczyca prawidłowa" - 5 16.04.13, 09:18
                Byłam u dr Brzewskiego na Waryńskiego. Natomiast nie zachęcam, Cię do powtarzania usg u niego. To dobry specjalista ale nie ma w gabinecie dłuższej dyskusji na którą zapewne liczyłabyś. Jest badanie krótki komentarz i już. Tutaj tylko endokrynolog może się wypowiedzieć wiążąco. U Papierskiej podrąż też temat kortyzolu, bo może tutaj nadnercza leżą.
                Jeśli Papierska Ci nie pomoże, to ja zajęłabym się na poważnie uzupełnianiem dramatycznego niedoboru wit D i jesienią powtórzyła badania krwi tarczycowe. Może do tego czasu sprawa się wyklaruje. Wiem, że to jest bardzo zachowawcza opinia, ale ja bym tak zrobiła.
                Moim zdaniem taka zwiędła tarczyca prędzej czy później da wyniki w biochemii.
                • agcerz Re: USG dr Elwertowski: "Tarczyca prawidłowa" - 5 16.04.13, 18:05
                  Wolfh,

                  polecałam dra E., bo jest świetnym radiologiem. Zupełnie nie jako endokrynologa. I choć ma ogromne doświadczenie w oglądaniu tysięcy tarczyc, to chyba nie powinien się wypowiadać, jakobyś nie miała Hashi. Bo twoją widział po raz pierwszy.
                  Jeśli tarczyca jest mniejsza, to coś ją zjadło. I to nie są mole. Wzięłabym dwa badania USG i poszukała lekarza, który spojrzy na nie porównawczo.
                  • wolfh Re: USG dr Elwertowski: "Tarczyca prawidłowa" - 5 16.04.13, 20:43
                    Agcerz, ależ ja absolutnie nie mam do Ciebie pretensji, że się rozczarowałam lekarzem czy coś smile przeciwnie, dziękuję za polecenie dobrego specjalisty od USG, bo na tym mi właśnie zależało - mam teraz pewność, że nie mam guzów ani innych niepokojących zmian (już naprawdę okropne myśli mi chodziły po głowie, co potencjalnie mógł przeoczyć pierwszy lekarz robiący mi usg). Po prostu chyba myślałam (oj, strasznie to brzmi, ale wychodzi na to, że tak myślałam), że ten lekarz po zrobieniu usg potwierdzi Hashi, bo to chyba nic innego być nie może (no, chyba, że choroba Orda wink ). Nie mam też obaw o złe pomiary (nawet, jeśli poprzednie były niedokładne, to i tak mam pewność, że mam za małą tarczycę). Raczej chyba nie mogę myśleć o jakimś wrodzonym lub nabytym niedorozwoju tarczycy, bo wtedy chyba musiałabym być porządnie upośledzona umysłowo i pewnie też fizycznie. Więc chyba można brać pod uwagę tylko zanik, który z czegoś się wziął. Można tylko się domyślać, skąd... bo przeciwciała mam przecież w normie.
                    Dryndnę jutro rano do przychodni, może uda mi się wbić do tego internisty, który ostatnio rzucił hasło Hashi. Pokażę mu obydwa usg (z tym pierwszym uwierzył mi na słowo, bo nie miałam przy sobie). Zobaczymy, co na to powie. Może go jakoś wezmę na litość wink

                    Czy myślicie, że powinnam teraz postępować tak jakbym miała pewność, że to Hashi? znaczy - bezdyskusyjne unikanie jodu, ograniczenie warzyw krzyżowych (moje ukochane brokuły sad ), pogryzanie orzeszków brazylijskich itd.? Zanim znajdę tego odpowiedniego endokrynologa?

                    BTW, dzisiaj cieplej i znowu mam to samo, co działo mi się ostatniego lata: puchną mi dłonie i stopy. Właściwie to nie puchną tak bardzo wizualnie, ale czułam je jako spuchnięte i miałam problem ze zginaniem dwóch palców prawej dłoni. Żeby się upewnić, czy mi się nie wydaje, próbowałam założyć pierścionek, który normalnie noszę na konkretnym palcu - nie wchodził.
                    Miałam tak ostatniego lata (gdy się zaczęłam ogólnie gorzej czuć i chorować na głupie infekcje), ale uznałam, że może mi się zdaje. Nigdy nie miałam problemów z puchnięciem, tylko w III trymestrze ciąży puchły mi nogi w kostkach. Z kolei teraz zimą, gdy zauważyłam kolejne pogorszenie samopoczucia, miałam takie incydenty, że puchła mi ręka, jeśli niosłam w niej np. siatkę z zakupami. To się zdarzało w dniach naprawdę dużo gorszego samopoczucia (z mega słabością, zawrotami głowy itd.) i potrafiło nie wracać przez wiele dni.
                    Bardzo często (ale nie codziennie) wstaję z opuchniętymi oczami (zwłaszcza górne powieki), to mija w ciągu dnia, po iluś godzinach. Wtedy wydaje mi się, że nawet twarz mam taką jakąś nabrzmiałą, nawet parę dni pod rząd robiłam sobie zdjęcia rano i wieczorem, omawiałam je potem z małżem i z przyjaciółką i obydwoje twierdzą, że wieczorem jestem "szczuplejsza na twarzy" - więc to nie jest mój wymysł...
                    Czy to może być ten obrzęk śluzowaty?
                    Wydaje mi się, że łatwiej o takie opuchlizny w czasie przed okresem.
    • wolfh Mur :( 18.04.13, 18:58
      Byłam dziś u internisty. Niestety nie udało mi się do tego, co ostatnio powiedział o hashi, byłam u lekarki, która dała mi ostatnie skierowanie na morfologię. Liczyłam na otrzymanie recepty. O ja naiwna sad choć powiedziałam, że pan dr Z. podejrzewa Hashimoto...
      Orzekła, że wg USG tarczyca ma normalną echogeniczość, nie jest zmieniona procesem zapalnym, więc to nie może być to. Poza tym na pewno się nie zmniejsza, to dwa różne badania wykonane przez różnych lekarzy na różnym sprzęcie, więc nie można ich porównywać, a jeśli ona ma w takim razie na którymś wyniku się opierać to oczywiście wybiera dr Elwertowskiego, a on nie pisze nic o Hashimoto, a wręcz pisze, że tarczyca jest prawidłowa. Zresztą nie można w ogóle mówić o tym, że tarczyca jest mała, skąd ja wzięłam te normy wielkości? trzeba brać pod uwagę gabaryty pacjenta (moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina, że mam tylko 1,62m i 54kg). Poza tym istotne jest to, czy tarczyca nie jest za duża, czyli nie ma wola. TSH mam może i za wysokie na ciążę, ale tak normalnie to jest dobre. Hormony mam pośrodku normy. No, może fT3 ma pani trochę za niskie, ale fT4 jest przecież świetne (chyba kompletnie nie ma o tym pojęcia. Dr Z. nawet powiedział, że powinnam mieć fT4 przynajmniej na poziomie 1,4. Poza tym przecież fT3 mam wyższe niż fT4, a nie odwrotnie jak ona twierdzi). Ona tu nie widzi internistycznych wskazań do przepisania l-tyroksyny. Poza tym to nie jest mądre, żeby przy takim niedoborze wit. D od razu wskakiwać na tak wysoką dawkę (przyznałam się, że nie wykupiłam recepty od dr Z. na tabletki Vigantoletten 500 j.m., tylko kupiłam kapsułki olejowe z dawką 2000 j.m. bez recepty), więc ona radzi jednak 500 j.m. Nie można przecież tak od razu z grubej rury wink
      Chyba dużą przeszkodą jest tu fakt, że pani doktor L. robi specjalizację z kardiologii. Ja widziałam, że ona może i dałaby się namówić ("szkoda mi pani trochę, ze tak pani chodzi od Annasza do Kajfasza, no ale ja naprawdę nie widzę tu wskazań"), ale bardzo się obawia "sensacji sercowych" - zresztą poniekąd to przyznała. Powiedziała, że syntetyczna tyroksyna działa trochę jak dostarczana z zewnątrz adrenalina i po prostu może coś mi się stać przy mojej wadzie (wypadanie płatków).
      Dobrze, że jej przyniosłam badanie echo serca, pierwsze, na którym wykryto u mnie wypadanie płatków (10 lat temu). Obejrzała je i zmartwiła się, że nie jestem pod stałą opieką kardiologa. Powiedziała, że owszem, zespół Barlowa może i nie jest sam w sobie groźny, ale on dotyczy tylko zastawki mitralnej, a ja mam jeszcze wypadające płatki w zastawce aortowej a także cechy pogrubienia płatków, co jest jakby groźniejsze niż sam zespół Barlowa. Zresztą nie podoba się jej moje serce podczas osłuchiwania mnie (kolejny raz zresztą), słyszy nieregularne szmery. Dostałam więc skierowanie do kardiologa z adnotacją o konieczności stałego monitorowania (dodała jeszcze, że powinnam raz na 1-1,5 roku robić echo serca dla sprawdzenia, czy nic się nie pogarsza - bo może się pogorszyć. Nie chciałam być złośliwa i komentować, że z pewnością niedoczynność tarczycy nie polepszy sytuacji).
      Po osłuchaniu i zmierzeniu ciśnienia (90/60, byłam lekko zdyszana i zdenerwowana wink) podjęła męską decyzję, żebym zeskanowała wyniki obydwu USG i zostawiła kopie na recepcji, a ona się porozumie z dr Z. i mam jutro zadzwonić, on będzie w pracy, to zerknie i może podejmie decyzję o wypisaniu mi recepty.
      Jak wyszłam z gabinetu, to miałam ochotę się rozryczeć sad

      BTW, sława dr Elwertowskiego sięga widocznie wszędzie. Jak dałam na recepcji wyniki do skserowania, to pani recepcjonistka prawie się zachłysnęła, czy może sobie skserować okładkę wyników (tam były dane kontaktowe, gdzie dr E. robi badania), bo ona wie, że to najlepszy specjalista i koniecznie musi mieć na niego namiary smile
      • wolfh c.d. muru... 19.04.13, 14:20
        ...ehh, przez telefon od doktora Z usłyszałam tylko, że mam zrobić przeciwciała tarczycowe i dopiero wtedy będzie można coś powiedzieć. No to nic na to nie odpowiedziałam, bo przecież ja "nie mam przeciwciał".
        Również mam zgłosić się do endo po skierowanie na test hamowania deksametazonem, w związku z podwyższonym kortyzolem.
        I do kardiologa na echo serca.
        Naprawdę miły lekarz, przecież mógł jeszcze dodać "To nie tarczyca, to szaleństwo", a nie dodał... heh...
    • wolfh idę po pomoc do prof.Słowińskiej-Srzednickiej 24.04.13, 14:42
      Zapisałam się do niej na 13 maja. Przez telefon wydała się przemiłą kobietą (nawet wytłumaczyła, jak z metra dojść do gabinetu), jak jej podałam wyniki hormonów i objętość tarczycy to od razu powiedziała, że tarczyca malutka i że mam niedoczynność.
      Mam nadzieję, że mi pomoże. Podobno pani prof. interesuje się nadnerczami, to dobrze, bo mi wtedy ten kortyzol wyszedł podwyższony, ciekawe, co na to powie (jakoś przez tel. nie wspomniałam o tym).
      Hmm, po tej krótkiej i miłej rozmowie telefonicznej poczułam się jakoś tak... lepiej... jakby mnie wreszcie ktoś nie uznał za wariatkę wink
      • muktprega1 Re: idę po pomoc do prof.Słowińskiej-Srzednickiej 24.04.13, 19:43
        No to fajnie, trochę zazdroszczę, bo ja nigdy nie trafiłam na takiego, co by się mną zaopiekował...

        > Hmm, po tej krótkiej i miłej rozmowie telefonicznej poczułam się jakoś tak... l
        > epiej... jakby mnie wreszcie ktoś nie uznał za wariatkę wink

        a tak się czułam po przeczytaniu książki "Jak żyć z Hashimoto" smile

        Zdaj koniecznie relację z wizyty
          • wolfh Re: idę po pomoc do prof.Słowińskiej-Srzednickiej 25.04.13, 22:26
            Dzięki za zrozumienie wink
            Oczywiście dam znać po wizycie. Mam nadzieję, że do tego czasu jeszcze nie padnę na ryjek wink

            Kupiłam sobie parę dni temu Falvit bez jodu, żeby podbudować trochę inne sprawy, oprócz D3 (więc jeśli dobrze liczę, to z D-vitum i Falvitu mam łącznie 2200 jednostek D3, ale chyba za parę dni przeskoczę na 2 kapsułki D3 dziennie), bo B12 miałam ok. 35% normy, poza tym pewnie innych rzeczy też mogę mieć trochę mało. Ten suplement zawiera 25µg selenu (45,4% ZDS), czy dobrze myślę, że powinnam go zatem stosować z przerwami?
    • wolfh Po wizycie u prof. Słowińskiej-Srzednickiej 14.05.13, 16:14
      Hej. Jestem już po wyczekanej wizycie (wczoraj). Jestem niemalże wzruszona: jeszcze nigdy, przenigdy w całym moim życiu żaden lekarz nie poświęcił mi tyle czasu i uwagi i jeszcze nigdy nie spotkałam się z taką dokładnością, skrupulatnością i tak uważnym słuchaniem wszystkiego, co pacjent ma do powiedzenia. Wizyta trwała około godziny i 15 minut. Pani profesor wypytała mnie o milion rzeczy związanych z samopoczuciem, historią zdrowia moją i mojej rodziny, pytała o różne rzeczy, które mi nawet nie przyszłyby do głowy (przy okazji dowiedziałam się np. że miewam napady tężyczki, czego sobie dotąd nie uświadomiłam). Obejrzała mnie i zbadała naprawdę dokładnie, no po prostu nic tylko życzyć sobie, żeby każdy lekarz tak interesował się przychodzącym do niego pacjentem.
      Po wysłuchaniu wszystkiego, co miałam do powiedzenia i obejrzeniu wszystkich moich dotychczasowych badań pani Prof. orzekła, że na dzień dzisiejszy nie można stwierdzić tego na 100%, ale jest możliwość, że to wczesna faza Hashimoto. Nie na 100%, ponieważ:
      - nie mam podwyższonych przeciwciał (ale to o niczym nie świadczy, bo "żeby pani wiedziała, jaką sinusoidę mogą tworzyć przeciwciała, hoho" i "są osoby, które w ogóle nie mają podwyższonego poziomu przeciwciał chociaż mają chorobę autoimmunologiczną"),
      - tarczyca jest zmniejszona, ale nie jest zniszczona jak to typowo bywa w Hashimoto (tarczyca obecnie nie wygląda jakby była w stanie zapalnym)
      Jednak za możliwością Hashi świadczą wg niej:
      - zmiany, które zauważyła w tarczycy na USG (pani prof. bardzo uważnie przestudiowała nie tylko opis USG wykonanego u dr Elwertowskiego, ale też i zdjęcia z badania, i dopatrzyła się niepokojących dla niej zmian: drobnych zwłóknień [drobniutkich] i kilku miejsc, które jak to określiła mogą być zaczątkami guzów, do tego w jednym płacie "wyraźnie widoczny wyodrębniający się obszar z halo" --> koniecznie za jakieś 3 miesiące mam powtórzyć USG, poleciła mi prof. W.Jakubowskiego jako najlepszego wg niej specjalistę ("chyba lepszej osoby pani nie znajdę, bo profesor Jakubowski wydaje certyfikaty na całą Polskę, więc najlepiej chyba u niego")
      - występujące w rodzinie choroby tarczycy i choroby autoimmunologiczne (wspominane tu już przeze mnie bielactwo mojej mamy, rak żołądka prababci, problemy z tarczycą w młodości u mojej siostry i siostry ciotecznej, u mnie jakiś epizod endokrynologiczny w młodości)
      - duży niedobór wit. D3
      - prolaps mitralny

      Ostatecznie dostałam receptę na Euthyrox 25mg, ale mam jeszcze go nie brać, tylko najpierw powtórzyć bad. TSH (powiedziała, że jeśli będzie niższe niż 2,5 to raczej by mi teraz nie wdrażała hormonu, chociaż wyraziła się, że i tak prędzej czy później będę musiała go zacząć brać) i zrobić badanie kortyzolu z dobowej zbiórki moczu, żeby ocenić pracę nadnerczy, bo ten podwyższony wynik kortyzolu, jaki miałam z badania krwi kompletnie nie pasuje do całości obrazu klinicznego i raczej w sytuacji niedoczynności tarczycy powinnam mieć obniżony, a nie podwyższony kortyzol, dlatego koniecznie dobowa zbiórka moczu. Z wynikami mam do niej zadzwonić i wtedy ustalimy, co z tym Euthyroxem.
      Dodatkowo za jakieś 2 miesiące powinnam zbadać ponownie wapń i fosfor, żeby zobaczyć, czy się podniosły po tej suplementacji wit. D (bo ich niski poziom może wynikać z niedoboru, ale może też wskazywać na przytarczyce, chociaż wtedy powinnam mieć niski wapń i wysoki fosfor - jeśli teraz nic nie przekręciłam). I wtedy również mogę zbadać parathormon, dopóki mam niedobór D3 to badanie nie ma sensu.

      No to tyle.
      Czuję się uspokojona (że ktoś mnie w końcu potraktował poważnie) i zaniepokojona (tym, że pani prof. coś tam wypatrzyła jednak na tym usg sad )
      Zbiórkę moczu będę mogła pewnie zrobić dopiero w ten weekend, to od razu w poniedziałek rano przy oddawaniu do labu zbadałabym TSH. Tylko tu mnie taka wątpliwość malutka nachodzi, jakkolwiek muszę chyba polegać na wiedzy pani profesor, to zastanawiam się, czy rzeczywiście jeśli TSH będę miała np. ok. 2 a nie min. 2,5 to naprawdę nie ma sensu wprowadzać hormonu? znów czekać na gorsze samopoczucie? receptę chyba i tak wykupię, skoro już ją mam...
      • djpa Re: Po wizycie u prof. Słowińskiej-Srzednickiej 14.05.13, 17:02
        Hej,
        W niedoczynności tarczycy kortyzol jest podwyższony. Dopiero jeśli niedoczynność długo jest nieleczona i nadnercza są zmęczone, kortyzol spada. Ale na początku niedoczynności kortyzol na pewno jest wysoki, często poza normę.

        To może teraz dla odmiany zrób TSH gdy się dobrze czujesz? I koniecznie jak najwcześniej rano, bo TSH jest najwyższe w nocy i nad ranem. smile
        • wolfh Re: Po wizycie u prof. Słowińskiej-Srzednickiej 14.05.13, 21:27
          Eee, ale ja nie twierdzę, że się dobrze czuję wink chyba mi daleko do dobrego samopoczucia. Chodziło mi o czekanie, aż jeszcze się pogorszy wink
          Z tym kortyzolem to tak czy siak badanie które miałam robione jest mało miarodajne, bo przede wszystkim nie zrobiłam tego zaraz po spoczynku, tylko po wstaniu rano musiałam wyszykować siebie, dziecko itd. i dotrzeć do labu na pobranie krwi - co już mogło wpłynąć na podwyższony wynik. Dlatego najlepiej z dobowej zbiórki moczu i dopiero na podstawie tego wyniku snuć jakieś wnioski.
            • wolfh Re: Po wizycie u prof. Słowińskiej-Srzednickiej 20.05.13, 15:36
              Wiecie co, mam dylemat.
              Dostałam w końcu tą wymodloną receptę, z zastrzeżeniem, że najpierw powtórka TSH i ten kortyzol z dobowej zbiórki moczu. Czuję się nadal kompletniebylejak - na dodatek w ostatnich dniach wzmogły się zawroty głowy i takie uczucie "odpływania" chwilami. Próba podjęcia aktywności fizycznej - porażka, jestem potem jak kompletny trup.
              Badań jeszcze nie zrobiłam, bo TSH chciałam od razu jak pójdę do labu z siuśkami, ale jeszcze nie miałam jak się za siuśki zabrać i kurna obawiam się, że najbliższe 2 tygodnie nie będę miała jak tego zebrać do badania (siła wyższa, niestety). Trochę mnie korci, żeby jednak powoli zacząć z tym euthyroxem. W sumie TSH mogę na szybko nawet jutro zbadać, wynik byłby pewnie po południu, zostaje jeszcze ten kortyzol...
              Co mi radzicie? poczekać, aż zrobię obydwa badania? zrobić tylko TSH i z wynikiem zadzwonić do prof.?
      • wolfh Re: Po wizycie u prof. Słowińskiej-Srzednickiej 24.05.13, 16:13
        Wczoraj poszłam zbadać TSH i ten kortyzol. Na wynik kortyzolu muszę poczekać 14 dni roboczych sad za to przed chwilą odebrałam wynik TSH i wynosi on 1,49 (n. 0,27-4,2)

        No i co ja mam teraz zrobić? do prof. już się nie mogę dodzwonić o tej porze. Najprędzej pewnie po weekendzie. Zresztą ona i tak mówiła, że E. mam wykupić tylko jeśli TSH będzie powyżej 2,5. Nie muszę chyba dodawać, że nie czuję się wcale lepiej niż wtedy, gdy miałam TSH 2,5 uncertain
        Tak w ogóle to jakoś bez sensu mi ten poziom skacze. Wprawdzie narazie tylko 4 razy badałam TSH, ale mam na zmianę: ok. 2,5, ok. 1,5, znowu ok. 2,5, znowu ok. 1,5.
        Jeśli mogę zauważyć jakiekolwiek zmiany w samopoczuciu, to tylko na gorsze.
        Znowu nie wiem, co dalej...
                  • wolfh Re: Po wizycie u prof. Słowińskiej-Srzednickiej 27.05.13, 15:47
                    Dziś też nie dodzwoniłam się do prof. Nagranie na sekretarce zgłasza, żeby dzwonić w środę i czwartek po godz. 17-stej.
                    Jeśli chodzi o zbadanie wolnych hormonów, tak sobie myślę, że mogłabym skoczyć na pobranie krwi w środę albo w piątek rano. Tylko zbadać same hormony, czy razem z TSH, pomimo że TSH dopiero co robiłam?
                    Czuję się źle, słabo, wczoraj obciachowo zasnęłam na zajęciach sad co w połączeniu z moim krzywieniem się (bo ciągle mnie coś gdzieś boli i łupie) i chwiejnym chodem (od zawrotów głowy i ogólnego poczucia "muszę się położyć zanim się przewrócę") chyba daje razem wrażenie, jakbym była jakaś przyćpana sad no i zimno, zimno, zimno...
                    Nie rozumiem, bo w sumie takie samopoczucie to wiąże się z dużo wyższym TSH, a nie takim ślicznym, 1,48...
                      • papysia Re: Po wizycie u prof. Słowińskiej-Srzednickiej 27.05.13, 20:42
                        Dostałam Euthyrox przy wynikach TSH 1,6, FT4 31%, FT3 40%. W czasie kiedy zapisywałam się na wizytę (czyli 2 m-ce wcześniej) było to TSH 2,35, FT4 17%, FT3 56%. Wg mnie wyniki polepszyły się dzięki suplementacji D3, bo niczego więcej przed wizytą u endokrynologa nie brałam (tzn. brałam kwas foliowy i ziołowy Zatoxin, ale nie widzę związku). W internetowym teście na niedoczynność wyszło mi 48 pkt. Mam TRAby powyżej normy, pozostałe p.ciała są, ale mieszczą się w normie. Endo przepisała mi Euthyrox bo "wyglądam na niedoczynność" wink
                          • wolfh Re: Po wizycie u prof. Słowińskiej-Srzednickiej 27.05.13, 22:19
                            Dziewczyny, ja receptę juz mam wink tylko nie wiem, czy zacząć już brać (choć naprawdę nie wiem, na co tu jeszcze czekać, no może poza obiecanym kontaktem z panią prof.).
                            Kolejny już raz piszecie o TRABach, chyba je jednak zrobię... matko, już mi się płakać chce na myśl o kolejnych wydanych pieniądzach na kolejne badania... ale co zrobić. Jak się przekręcę, to ta kasa mi się nie przyda wink
                            No właśnie suplementuję D3, mogło od tego spaść TSH? żeby to jeszcze szło w parze z samopoczuciem... niestety tu różnicy nie zauważam. Nadszedł wieczór, tradycyjnie dla mnie pora silnych bóli kolan. Cały dzień obiecywałam sobie, że wieczorem poćwiczę, niestety nie znalazłam znowu na to siły. Skończę robotę i lecę spać, bo padam na pysk, choć w moim codziennym życiu nie dzieje się naprawdę nic, co może mnie do tego stopnia wyczerpywać.
                            To co, cała trójca do powtórki, czy wystarczy fT3 i fT4 skoro mam TSH sprzed kilku dni?
                            • wolfh Re: Po wizycie u prof. Słowińskiej-Srzednickiej 28.05.13, 18:23
                              Dodzwoniłam się.
                              Mam nie brać jeszcze E, bo nie ma wskazań - TSH jest za niskie, żeby zaczynać leczenie. Mam za 6-8 tygodni powtórzyć TSH (wystarczy tylko to) i wtedy zobaczymy. Oczywiście jeśli wynik kortyzolu będzie nieprawidłowy, to mam zadzwonić.
                              Receptę mam wykupić, bo prędzej czy później i tak zapewne będę musiała się leczyć, mam duże obciążenie rodzinne - to słowa pani prof.
                              Pytałam, czy robić TRABy, ale powiedziała, że nie widzi potrzeby, bo gdyby były, to by wskazywało na współistnienie Basedowa, a tu na pewno nie mogłabym brac Euthyroxu, z powodu możliwości wystąpienia nadczynności.
                              Tak więc - znów mam czekać...
                              • papysia Re: Po wizycie u prof. Słowińskiej-Srzednickiej 28.05.13, 18:57
                                wolfh napisała:
                                > Pytałam, czy robić TRABy, ale powiedziała, że nie widzi potrzeby, bo gdyby były
                                > , to by wskazywało na współistnienie Basedowa, a tu na pewno nie mogłabym brac
                                > Euthyroxu, z powodu możliwości wystąpienia nadczynności.

                                Dziiiiwne, ja mam TRAby, niewysokie TSH, dostałam Euthyrox - od endo przecież, a nie od weterynarza. E biorę od 2 m-cy i nadczynności nie ma :o
                                • wolfh Re: Po wizycie u prof. Słowińskiej-Srzednickiej 29.05.13, 10:08
                                  No to ja też dostałam E właśnie od prof. smile ale teraz gdy usłyszała ostatni wynik TSH to powiedziała, żeby narazie nie brać.

                                  Dziewczyny, właśnie się podłamałam.
                                  Mam znajomą, która jest radiologiem (w Trójmieście wink), dopytywałam ją o to co widać na USG (już kiedyś z nią poruszałam temat hashimoto) i właśnie skończyło się tym, że przesłałam jej zdjęcia z mojego USG robionego u dr Elwertowskiego - te, na których prof. Srzednicka dopatrzyła się zmian do obserwacji, a o których na opisie z USG nie jest wspomniane ani słowem.
                                  No więc moja znajoma powiedziała, że widzi tu na 100% jednego guza, a być może i 3 (podejrzane miejsca), ale nie chce tak diagnozować na podstawie zdjęcia ze zdjęcia przesłanego mailem. Powiedziała, że można zrobić biopsję, ale niekoniecznie coś z niej wyjdzie, choć jej się wydaje, że to są raczej zmiany łagodne. Że powinno to być uwzględnione w opisie badania, a nie jest.
                                  Powiedziała też, że nie chodzi się do prof. i dr n.med., bo oni rzadko badają, najwięcej badają najmłodsi lekarze i oni się mają jak uczyć najwięcej i są chętni nowej wiedzy wink
                                  oraz że gdyby była na moim miejscu, to włączyłaby jednak Euthyrox pomimo prawidłowego TSH.

                                  Pfffffffffff.
                                  • czupakabra27 Re: Po wizycie u prof. Słowińskiej-Srzednickiej 29.05.13, 11:53
                                    Wolfh, na Twoim miejscu zaczęłabym brać E od dawki 6,25 ze względu na Barlowa. Zależnie od samopoczucia doszłabym do całej 25. Ale... najpierw musisz mieć wyniki nadnerczowe. Bez tego ani rusz.
                                    Prof widziała podejrzane miejsca na usg. Elewertowski pewnie też ale je zlekceważył(?). Nawet jeśli lekarz jest b. doświadczony nie powinien robić takich rzeczy. W opisie powinno być WSZYSTKO. Nawet jeśli wydaje się, że to drobiazg, nawet jeśli nie chce się pacjenta straszyć. Mnie pierwszy lekarz od usg nie poinformował o drobiazgu w postaci tarczycy 6,5ml. Ale fakt, marny i niezbyt grzeczny lekarzyna nie to co dr E który ma swoją sławę.
                              • pies_z_laki_2 Re: Po wizycie u prof. Słowińskiej-Srzednickiej 29.05.13, 13:32
                                > Pytałam, czy robić TRABy, ale powiedziała, że nie widzi potrzeby, bo gdyby były
                                > , to by wskazywało na współistnienie Basedowa, a tu na pewno nie mogłabym brac
                                > Euthyroxu, z powodu możliwości wystąpienia nadczynności.

                                Przy ew. miksie Hashi - G-B berze się często i tyroksynę i przeciwtarczycowe jednocześnie (!), zależnie od wyników badania p.ciał i wolnych hormonów.

                                Przy tyroksynie jak przedobrzysz, to faktycznie możesz mieć nadczynność polekową, ale od tego są badania poziomu hormonów, żeby nie przedobrzyć... i nie samo TSH, tylko wolne hormony tarczycy!

                                A nie będziesz wiedziała czy masz G-B póki nie zbadasz trabów, czyli zamknięte koło, pani dr każe czekać, ale nie badamy się, żeby nie mieć podstawy do leczenia, nie leczymy się, bo pani dr każe ci czekać, a ty możesz się czuć coraz gorzej, ale jak już będzie naprawdę źle, to będzie trudniej się z tego wykaraskać...

                                Zazdroszczę ci tej szczerej koleżanki, to co powiedziała dokładnie potwierdza to, co mówimy tu na forum!!! Nie prof czy Bóg-wie-jaki autorytet, tylko zwykły lekarz na dorobku, któremu się jeszcze chce chcieć, no i ma gdzieś zakaz wypisywania zleceń na badania, tylko patrzy na dobro pacjenta... Profesor na ogół (i potwierdza się to tutaj na forum kolejny już raz!) berze duże pieniądze i zbywa pacjenta, masz zbadać się jeszcze raz i znowu przyjść na płatną wizytę, tak?
                                  • wolfh Re: Po wizycie u prof. Słowińskiej-Srzednickiej 29.05.13, 13:59
                                    O właśnie. Dlatego dostałam już receptę (z poleceniem wykupienia, co też wczoraj uczyniłam), a zażywanie uzależnione od ustaleń telefonicznych na podstawie badań...

                                    Jeszcze dzis spróbuję zadzwonić do prof. i powiedzieć o tych guzkach, które podejrzewała, a które widzi również koleżanka-radiolog. Ciekawe, co prof. na to powie.
                              • niedu Re: Po wizycie u prof. Słowińskiej-Srzednickiej 29.05.13, 13:46
                                wolfh napisała:

                                > Pytałam, czy robić TRABy, ale powiedziała, że nie widzi potrzeby, bo gdyby były
                                > , to by wskazywało na współistnienie Basedowa, a tu na pewno nie mogłabym brac
                                > Euthyroxu, z powodu możliwości wystąpienia nadczynności.
                                > Tak więc - znów mam czekać...

                                Dla mnie to mega niekonsekwencja! Tak może myśleć wiejska kobieta, a nie wykształcony lekarz - lepiej nie wiedzieć czy są TRZAB-y, bo to zaburzy tok myślowy wielkiej pani doktor? Już wolałabym, żeby się mi lekarz przyznał, że nie miał wcześniej takich przypadków i musi doczytać niż, żeby mi powiedział, żeby nie robić badania, bo jeszcze coś w nim wyjdzie...
    • wolfh Wynik kortyzolu z DZM 04.06.13, 10:17
      Odebrałam wyniki kortyzolu z dobowej zbiórki moczu:
      wynik 64 µg/24h (norma: 36-137 µg)

      Ktoś umie się na ten temat wypowiedzieć?
      Do prof. będę dzwoniła po 17:00.
    • wolfh ...a jednak Euthyrox! 04.06.13, 19:11
      Dzwoniłam dziś do prof. z wynikiem kortyzolu (o którym wypowiedziała się, że jest w porządku). Bez większych nadziei napomknęłam o tym TSH, które ostatnio było na poziomie 1,49, a miesiąc temu ok. 2,5, i że pomimo dobrego TSH nie czuję się dobrze. Ku mojemu zdziwieniu pani prof. jednak powiedziała (właściwie bez dłuższego namysłu), że w takim razie skoro "to TSH się tak u pani waha" wdrożymy tyroksynę. Zaproponowała mi taki harmonogram:
      - pierwszy tydzień: 12,5 mg co drugi dzień
      - 2 i 3 tydzień: 12,5 mg codziennie, potem dzwonię do prof, i informuję o samopoczuciu, jeśli nie mam sensacji sercowych to:
      - 4 tydzień: niedziela i czwartek 25mg, pozostałe dni 12,5
      - od 5 tygodnia 25 codziennie, tak mam brać kolejne 2-3 tygodnie i wtedy badam SAMO TSH (pff!) i z wynikami dzwonię do prof. i zobaczymy co dalej, czy zwiększamy dawkę.

      Wszyscy mi mówią, że powinnam zacząć od 6,25 i też myślę, że to lepsze (codziennie) niż co drugi dzień. Mam nadzieję, że podpowiecie mi jak to dalej sobie rozplanować.
      Oczywiście mam świadomość, że gdy przyjdzie czas na badanie kontrolne, to cała trójka tarczycowa, a nie tylko TSH smile
      Uff, chyba odetchnęłam. Jednak po odłożeniu słuchawki przez kilka chwil nie mogłam wyjść z małego szoku wink
      • papysia Re: ...a jednak Euthyrox! 04.06.13, 20:38
        U każdego inaczej wygląda wprowadzanie tyroksyny. Ja najpierw przez 2 tyg. miałam brać betabloker, potem włączyć 12,5 mg euthyroxu przez następne 2 tyg., a potem wejść na 25 mg. Ponieważ w tym czasie bardzo mi skoczyły wyniki cholesterolu, bardzo przytyłam, poziom ft3 spadł poniżej normy a poziom TSH nieznacznie się podniósł po miesiącu dołożyłam 6,25 E. Po tygodniu następne 6,25. Obecnie biorę 37,5 E. W czerwcu zrobię badania i mam wizytę u endo. Wprowadzanie tyroksyny było bezbolesne, bez żadnych objawów ubocznych, może dlatego, że równolegle biorę ten cholerny betabloker (cholerny, bo pewnie przez niego skoczył cholesterol, cukier, a poziom ft3 mam ujemny uncertain).
        Wydaje mi się, że Twój pomysł na wprowadzanie E codziennie w wys.6,25 jest dużo lepszym wyjściem niż skoki z dawką 12,5 co drugi dzień. Dalej też bym podnosiła dawkę pomalutku, ale stale, czyli w 4 tygodniu 3/4 tabletki (18,75 μg).
      • djpa Re: ...a jednak Euthyrox! 04.06.13, 21:40
        Fajnie smile
        Ale zachęcam do zwiększania dawki biorąc też pod uwagę swoje samopoczucie, a nie tylko sztywny schemat. Tym bardziej że piszesz, że endo schemat zaproponowała.

        Być może warto rozejrzeć się za endo który nie przejmie się TSH poniżej normy, ale będzie patrzył na objawy i fT3, fT4. Startujesz od niskiego TSH, więc abyś się czuła dobrze, zapewne optymalna dawka będzie tłumić TSH. Albo dojść do porozumienia z obecną endo na temat TSH.
      • pies_z_laki_2 Re: ...a jednak Euthyrox! 05.06.13, 17:34
        > Ku mojemu zdziwieniu pani prof. jednak powiedziała (właściwie bez dłuższego namysłu), że w
        > takim razie skoro "to TSH się tak u pani waha" wdrożymy tyroksynę

        Super doktorka - profesorka smile Też nie mogę wyjść ze zdumienia, bo tutaj (na forum) to naprawdę rzadkość...

        Czyli jednak bywają lekarze, którzy słuchają swoich pacjentów?

        (samo tsh może żeby c oszczędzić wydatków? Innego wyjaśnienia nie widzę...)
      • wolfh Re: ...a jednak Euthyrox! 13.06.13, 13:33
        Zdecydowałam się jednak brać codziennie stałą dawkę. Za radą czupakabry dawkę 6,25 brałam przez 8 dni (czyli starczyły mi na to równo 2 tabletki). Dzisiaj pierwszy raz wzięłam połówkę, czyli 12,5 i tak będzie przez najbliższe 2 tygodnie.
        Po pierwszej ćwiarteczce jedyne co mnie zastanowiło, to ok. godziny po zażyciu miałam jakieś takie "uderzenie gorąca", ale b. krótkotrwałe, potem już nic niepokojącego się nie działo. Nawet wydaje mi się, że po tych kilku dniach to chyba wstaję trochę mniej spuchnięta na twarzy (ale może to zbieg okoliczności). Jedno widzę na pewno, cały czas chce mi się jeść!!! wstaję głodna (zwykle tak nie miałam i śniadanie jadałam ok. 10 rano, pomimo wstawania o 5-6 rano), muszę się pilnować, bo zjadłabym słonia. Niestety mam też chyba większe zaparcia, które u mnie i tak zawsze były sporym problemem. Nie wiem, czy to jest efekt E. Czuję się też chyba odrobinę bardziej "pogodnie", ale to może być skutek zwiększenia dawki wit. D.
        No i chyba tyle z moich spostrzeżeń smile
            • wolfh Re: ...a jednak Euthyrox! 15.11.13, 17:09
              Cześć!
              Przepraszam za nieobecność i miło mi bardzo, że pamiętałaś o mnie smile
              Jestem tak zawalona trylionem spraw, że nie mam na nic czasu. Ostatnio jedynie zdarzało mi się bywać na facebookowej grupie wsparcia, ale też rzadko, a bywa mi po drodze, bo z racji prowadzenia służbowo kilku fanpejdży jestem tam generalnie codziennie.

              Cóż ja mogę napisać. Początkowo wszystko wskazywało na to, że mi się polepsza. Zaczynając leczenie startowałam z TSH ok. 1,5 (badane w maju), dla przypomnienia i żeby nie grzebać w postach podam wyniki pełnej trójcy z marca 2013, najświeższe przed rozpoczęciem leczenia:
              TSH – 2,48 (norma 0,27 – 4,2)
              FT4 35.90% [ wynik 1.21, norma (0.93 – 1.71)]
              FT3 42.37% [ wynik 3.04, norma (2.04 – 4.4)]
              Przed samym rozpoczęciem leczenia zbadałam jeszcze samo TSH (1,48) i kortyzol z DZM na prośbę prof. (64 µg/24h (norma: 36-137 µg))
              Euthyrox włączyłam w czerwcu, zaczynałam od dawki 6,25, stopniowo zwiększając. W międzyczasie po konsultacji z prof. Słowińską-Srzednicką doszłam na początku sierpnia do dawki 37,5 (i póki co na niej pozostałam - nie wiem, czy słusznie). Ponieważ wyjeżdżałam na urlop, prof. prosiła o zrobienie badań i tel. przed wyjazdem - byłam wtedy chyba równe 3 tyg. na tej dawce. Wyniki przedstawiały się tak:
              TSH 2,09 (n 0,27 - 4,20)
              FT4 61.54% [ wynik 1.41, norma (0.93 - 1.71)]
              FT3 47.88% [ wynik 3.17, norma (2.04 - 4.4)]
              Czyli TSH wówczas skoczyło do góry, za to wolne hormony troszkę się ruszyły.
              Generalnie przy każdym zwiększaniu dawki było tak, że przez pierwsze 3-4 dni czułam się dużo lepiej, a potem wracało samopoczucie zdechłego flaka.
              Ostatni raz z panią prof. rozmawiałam we wrześniu, po tych sierpniowych wynikach mówiła, że narazie jest ok i żeby narazie na takiej dawce zostać, a za kolejnych kilka tygodni powtórzyć badania. Zajęło mi to więcej czasu... z braku czasu wink badania zrobiłam dopiero w ubiegły piątek. Powinnam w okolicy sierpnia zrobić USG - nie miałam jak. Wybieram się, ale jeszcze nie jestem zapisana sad dziś odebrałam wyniki badań sprzed tygodnia (znów nie miałam czasu po nie pójść...) i wyszło mi tak:
              TSH 1,86
              FT4 93.51% [ wynik 1.65, norma (0.93 - 1.7)]
              FT3 45.70% [ wynik 3.42, norma (2.57 - 4.43)]
              Po zwiększeniu dawki w sierpniu do 37,5 nie czułam się dużo lepiej, ale wtedy czułam się lepiej niż teraz. Od dobrych kilku tygodni (od połowy września?) czuję się znów bardziej zmęczona, senna, rozdrażniona, mam wilczy apetyt i tyję. Właściwie czuję się porównywalnie do samopoczucia sprzed roku, gdy zaczęłam się diagnozować. Śpię wszędzie, nie mogę się dobudzić rano do pracy, zasypiam w autobusach, choć bywa, że późną wieczorną porą nie chce mi się spać. Czuję się strasznie poddenerwowana, zlękniona, z byle powodu dostaję cholery albo ryczę. O niczym nie pamiętam, jestem rozkojarzona.
              D3 przypominam, że w marcu miałam niezły niedobór (wynik 11 przy normie 30-100), od kwietnia suplementowałam zaczynając od dawki 2 tys. jedn., zwiększywszy do 5 a nawet w "gorsze" dni 7 tys. jedn., pod koniec lata wróciłam do dawki 2-2,5 tys. jedn. (aczkolwiek teraz nie pamiętam o tym regularnie). Teraz przy okazji trójcy zbadałam też B12, mam ok. 57% normy (w marcu miałam ok. 30% normy) - a przyznam, że nie suplementuję tego w ogóle (ale jem dużo jajek smile ).
              Nie powtarzałam póki co D3, ferrytyny (w marcu - ok. 60% normy) ani przeciwciał.
              Nie suplementuję selenu, cynku, ale staram się zdrowo odżywiać.
              Skąd taki rozrzut między fT3 i fT4? czemu to TSH nie chce mi się jakoś unormować?
              Co mogę zrobić? bo przy tak wysokim fT4 chyba nie powinnam narazie zwiększać dawki?...
              • muktprega1 Re: ...a jednak Euthyrox! 17.11.13, 22:57
                Pytanie brzmi, czy te wyniki robiłaś po zażyciu tyroksyny?

                > FT4 93.51% [ wynik 1.65, norma (0.93 - 1.7)]
                > FT3 45.70% [ wynik 3.42, norma (2.57 - 4.43)]

                badania robimy na czczo bez hormonu a wychodząc z laboratorium łykamy smile oj coś czuję.....

                A jeśli będziesz sprawdzała poziom D3 - koniczna ok 10-dniowa przerwa w suplementacji, wiesz dlaczego smile



                  • wolfh Re: ...a jednak Euthyrox! 19.11.13, 22:50
                    Piszę za pamięci.

                    Dzwoniłam dziś do prof., powiedziała, że fT3 mam dobre a fT4 wskazuje na zbyt wysoką dawkę, więc mam wrócić do 25mcg i powtórzyć samo TSH za 3-4 tygodnie. Do tego koniecznie USG tarczycy, bo od ostatniego minęło już pół roku. Z wynikami mam się umówić na wizytę na styczeń.
                    Jakoś nie jestem przekonana do tej wersji.

                    Jeszcze mam jedną rewelację. Ostatnio zauważyłam, że mam "jedno oko bardziej" i to się chyba pogłębia. Mam durne myśli. Wcześniejsze zdjęcia i opinie znajomych potwierdzają, że wcześniej tak nie miałam. "Wyłazi" mi trochę prawe oko, czasami trochę boli, miewam w nim tiki, mrowienia, różne inne dziwne odczucia. Powiedziałam dziś o tym prof. i zaleciła zrobić TRAb, a oprócz tego udać się do okulisty. To akurat załatwiłam jeszcze przed rozmową z nią - jestem zapisana na przyszły tydzień.

                    Coraz bardziej marznę i przez to oko mam większego doła uncertain
                    • pies_z_laki_2 Re: ...a jednak Euthyrox! 25.11.13, 03:46
                      A mnie się zdaje, że masz jakieś niedobory albo inny powód kiepskiej konwersji T4 do T3, dlatego masz taką różnicę między fT4 (wysoko) a fT3 (nisko). Jakbys tę konwersję nieco poprawiła, to T4 szybciej by się mieniało w T3, T3 by wzrosło, proporcje by sie nieco wyrównały i dawka nie byłaby za wysoka.

                      A z okiem "bardziej" to może warto zbadać traby (p.ciała)?
                      • wolfh Re: ...a jednak Euthyrox! 27.11.13, 19:02
                        Dziękuję piesku.
                        Zaczęłam jeść codziennie orzechy brazylijskie, wróciłam do większej dawki D3 (5 tys.). Żelaza nie chcę suplementować, bo i tak mam nieustanny problem z zaparciami, a jem w sumie sporo zielska, może jednak nie mam braków. Jak brałam żelazo w ciąży, to o "dwójce" mogłam głównie pomarzyć, a jak już szłam realizować marzenia, to zwykle były okraszone wizją porodu do sedesu...
                        Jak pójdę robić badania (m.in. te TRAby) to zbadam jeszcze i ferrytynę. Tylko już nie wiem, czy samą, czy jednak z żelazem? a może transferynę też?

                        Narazie poprawy nie czuję po orzeszkach, raczej wg mnie wszystko dąży do samopoczucia sprzed roku, jest masakra, wyć mi się chce. W autobusie jak zacznę przysypiać i próbuję z tym walczyć, to ludzie patrzą na mnie dziwnie, pewnie myślą, że jestem naćpana i pijana - nie dość, że oczy mi się same zamykają, to jeszcze się zataczam...

                        Dziś byłam u okulisty. Właściwie nie musiałam bardzo o oku opowiadać, bo pani doktor od razu zauważyła, ale oczywiście powiedziałam o niedoczynności i podejrzeniu hashi. W badaniach typowo okulistycznych w gabinecie nic jej nie zaniepokoiło (poza tym, że na przestrzeni lat - od dzieciństwa w sumie - mam wahającą się, drobną wadę wzroku - ale zmienną, raz jest lepiej raz gorzej), ale zaleciła zrobić przeciwciała, powtórzyć TSH, poza tym wykonać USG gałki ocznej i najlepiej także oczodołu. Oczywiście wizytę miałam prywatną, więc żadnego skierowania nie dostałam. Generalnie pani dr jak najbardziej widzi możliwość powiązania tego "oka bardziej" z tarczycą, bo nawet przy niedoczynności może wystąpić wytrzeszcz. Tak, niestety tak nazwała to jak wygląda moje oko.
                        • ola_dom Re: ...a jednak Euthyrox! 28.11.13, 08:51
                          wolfh napisała:

                          > Żelaza nie chcę suplementować, bo i tak mam nieustanny problem z zaparciami, a jem w
                          > sumie sporo zielska, może jednak nie mam braków. Jak brałam żelazo w ciąży, to o
                          > "dwójce" mogłam głównie pomarzyć, a jak już szłam realizować marzenia, to zwykle były
                          > okraszone wizją porodu do sedesu...

                          Łykasz magnez? Ja całe życie odliczałam i klasyfikowałam dni pod kątem tego, czy "kupa była"...
                          Pierwsza poprawa u mnie nastąpiła na diecie bezglutenowej,
                          ale dopiero po tym, jak zaczęłam jeść magnez w ilościach sugerowanych na forum (u mnie to jest 5-6 tabletek Slow Magu dziennie), poczułam, jak dobrze może być...
                          I szlag mnie trafił, jak pomyślałam o tylu latach męki w WC, podczas gdy rozwiązanie było tak proste i w zasięgu ręki...
                          No nic - lepiej późno niż wcale.
                          Aha - łykam przy tym Biofer i w niczym on nie przeszkadza. Ale tak jest u mnie, u każdego może być inaczej.
                          • wolfh Re: ...a jednak Euthyrox! 28.12.13, 21:38
                            Pilnuję od miesiąca witaminy D, kwasów omega-3, magnezu, chrupię orzechy brazylijskie, nie biorę wprawdzie samego żelaza, ale wróciłam do łykania falvitu (tego bez jodu). Ograniczyłam kawę do 1 dziennie (piłam 2-3), może uda mi się całkiem. I... nic. Ani trochę lepiej. Jestem chodzącym zombie, na dodatek zapłakanym. Aktualnie od 2 tygodni znowu mam też problem z gardłem - dusi, dławi, drapie, do tego chrypa, suchy kaszel, ale nie boli, tylko wciąż dokucza. Może to głupio brzmi, ale nie podoba mi się szyja w dotyku. Do tego częste bóle głowy, ostatnio 6 dni bez przerwy cierpiałam, aż ktoś mi polecił solpadeine - dopiero to pomogło, czyżbym jednak miała migreny?

                            Walczę ze sobą, żeby odstawić laktozę i gluten, ale ciężko mi to idzie. Chociaż teraz po świątecznym pofolgowaniu sobie widzę tym bardziej, że powinnam, bo mój układ trawienny ciężko przeżył te święta, chociaż nie obżerałam się, raczej mam na myśli nie odmawianie sobie czegoś dlatego, że "nie wolno".

                            Wybieram się po nowym roku do internisty, może uda mi się wysępić trochę skierowań. Oprócz kontroli tarczycy i ew. niedoborów chcę się zbadać pod kątem insulinooporności i hipoglikemii reaktywnej, bo mam niektóre objawy i wolę to sprawdzić. Nie wiem, czy rodzinny będzie skłonny skierować mnie na cokolwiek, chyba już mnie mają za hipochondryczkę. Chcę się też wybrać do neurologa z tymi bólami głowy i podejrzeniem tężyczki, które wysnuła prof.
                            No i czeka mnie jeszcze usg gałki ocznej i oczodołu (z tym wyłażącym okiem), no i tarczycy. Usiłowałam się zapisać do lekarza, którego poleciła mi do usg tarczycy prod. Srzednicka, ale narazie nie dodzwoniłam się. Tak czy siak bankructwo murowane sad
    • wolfh Nowy rok, nic nowego. 12.02.14, 22:42
      Hej, jeśli ktoś mnie tu jeszcze pamięta.
      Jestem świeżutko po nowych badaniach krwi i usg tarczycy. Nadal biorę euthyrox 37,5. Po tamtym wysokim wyniku fT4 prof. poradziła, by zmniejszyć dawkę do 25, ale niestety po ok. 2 tygodniach na niższej dawce byłam zupełnie nie do życia i wróciłam do 37,5 i tak narazie zostało.
      Czuję się beznadziejnie i to także w o tyle dosłownym znaczeniu, że chwilami nie mam nadziei, ze jest jakieś wytłumaczenie mojego stanu ani jakaś nadzieja na poprawę. Na dodatek bardzo nasiliły mi się moje migrenowe (?) bóle głowy i nie pomaga mi już nawet solpadeine, który przez moment był objawieniem. Od prawie tygodnia również plamię, krwawię, choć biorę pigułki i dopiero za tydzień kończę opakowanie (nie, nie udało mi się jeszcze dotrzeć z tym do gina).
      Podaję najnowsze wyniki, może coś mi doradzicie. Dziś dokładnie miałam usg, wczoraj bad. laboratoryjne i dziś je odebrałam, także dopiero będę się zapisywać do prof.

      Lewy płat tarczycy i wym. 10,5x17x39mm. Prawy 12,5x15,5x41,5mm. Miąższ tarczycy bez nieprawidłowych zmian morfologicznych. Przepływ krwi przez miąższ tarczycy jest obniżony. Poniżej prawego kąta żuchwy powiększony odczynowy węzeł chłonny w wym. dwubiegunowym 14mm. Węzły chłonne po lewej stronie szyi niepowiększone.
      USG robiłam i prof. Jakubowskiego. Jego komentarz - obniżony przepływ świadczy o obniżonej pracy tarczycy, jeśli to hashi to naprawdę bardzo wczesna faza, mogłabym powtórzyć bad.przeciwciał, usg robić raz na pół roku i sprawdzać.
      Wychodzi mi 7,5ml, to względem poprzedniego badania powiększenie o ok. 2ml smile
      Żadnych guzów nie widział (a na poprzednim USG widziała je prof. Srzednicka)

      TSH 2,73 (najwyższe jakie miałam do tej pory)
      FT4 66.23% [ wynik 1.44, norma (0.93 - 1.7)]
      FT3 23.66% [ wynik 3.01, norma (2.57 - 4.43)] (najniższe jakie miałam)
      Białko CRP 8,84 (0-6)
      Żelazo 78,28 (37-145) 38.22%
      Ferrytyna 62 (13-150) 35.77% (rok temu było chyba ok. 60%)
      Potas 3,89 (3,6-5,5)
      Kreatynina 0,88 (0,4-1,0)
      Wapń 9,96 (8,6-10)
      Glukoza 83 (60-99)
      lekarka wypisała mi także na skierowainu fosfor, ale nie uprzedziła, że płatny, nie byłam przygotowana więc nie zrobiłam;
      podstawowa morfologia:
      leukocyty 5,5 (4-10)
      erytrocyty 4,64 (3,8-5,4)
      hemoglobina 13,7 (12-16)
      hematokryt% 39,8% (37-47)
      MCV 85,5 (80-100)
      MCH 29,5 (27-31)
      MCHC 34,4 (32-36)
      Płytki krwi 167 (130-400)
      anizocytoza erytrocytów 13,8% (11,5-16)
      LYM% 39,6 (20-50)
      MXD% 4,5 (0-15)
      NEU% 55,9 (30-70)
      LYMPH# 2,2
      MXD# 0,2
      NEUT# 3,1
      RDW-SD 38,7 (36,4-46,3)

      Dla przypomnienia, żeby nie grzebać w postach, listopad 2013:
      TSH 1,86
      fT3 3,42 (2,57-4,43) (45,7%)
      fT4 1,65 (0,93-1,7) (93%)
      B12 460 (191-663)
      wcześniej z sierpnia 2013:
      TSH 2,09
      fT3 3,17 (2,04-4,4) (47,34%)
      fT4 1,41 (0,93-1,71) (62,34%)

      Od listopada pilnuję orzeszków braz., magnezu, D3, falvitu bez jodu.
      Przede mną jeszcze bad. D3 i TRAb. Myślę, czy nie powtórzyć bad. kortyzolu z DZM.
      • muktprega1 Re: Nowy rok, nic nowego. 15.02.14, 19:36
        Hej smile
        > Po tamtym wysokim wyniku fT4 prof. poradziła, by zmniejszyć dawkę do 25,
        > ale niestety po ok. 2 tygodniach na niższej dawce byłam zupełnie nie do życia i
        > wróciłam do 37,5

        To raczej świadczy, że przeszłaś wtedy rzut choroby, po którym hormony spadają, mnie radzono przetrwać rzut właśnie żeby uniknąć tego spadku i huśtawki z hormonami smile
        Tarczyca mała a więc niewydolna:
        > Wychodzi mi 7,5ml

        > TSH 2,73 (najwyższe jakie miałam do tej pory)
        > FT4 66.23% [ wynik 1.44, norma (0.93 - 1.7)]
        > FT3 23.66% [ wynik 3.01, norma (2.57 - 4.43)] (najniższe jakie miałam)

        TSH jak na branie tyroksyny zbyt wysokie bo w książce "Jak żyć z H...." zalecana TSH od 0,3 do 1, więc u Ciebie zapas jest. Podniosłabym dawkę tyroksyny o 12 stopniowo lub od razu w zależności jak znosisz i po 4 tyg zrobiła powtórne Ft4 i Ft3, tym bardziej, że masz objawy niedoczynne.
        A wyniki (tak dla przypomnienia) robiłaś na czczo tzn bez tyroksyny?

        > Białko CRP 8,84 (0-6)
        podwyższone bywa w stanach zapalnych, związanych np z chorobami autoimmunologicznymi, więc być może masz w stanie aktywności swoją Hashimoto, wiążąc to również z niedawnym wyrzutem Ft4, któż to wie?

        > Żelazo 78,28 (37-145) 38.22%
        > Ferrytyna 62 (13-150) 35.77% (rok temu było chyba ok. 60%)

        Żelazo masz niskie i czemu tak spadła ferrytyna od zeszłego roku? Na Twoim miejscu podniosłabym jego poziom, tym bardziej, że od niego zależ również przemiana

        forum.gazeta.pl/forum/w,24776,95439285,145849523,Re_Preparaty_zelaza.html
        No i jeszcze to:
        "Aktywność peroksydazy tarczycy zależy od żelaza, dlatego niedobór żelaza może prowadzić do niedoczynności tarczycy. Poziom ferrytyny powinien być w zakresie od 90-110 do osiągnięcia prawidłowego funkcjonowania tarczycy [Źródło: Paoletti]."

        > Od listopada pilnuję orzeszków braz., magnezu, D3, falvitu bez jodu.
        > Przede mną jeszcze bad. D3 i TRAb.

        No to zrób przerwę co najmniej 2 tygodniową w D3, żeby badanie było wiarygodne smile
        Powodzenia, daj znać jak po podniesieniu tyroksyny, ja już na drugi dzień odczuwałam tego dobre skutki.
        • wolfh Re: Nowy rok, nic nowego. 15.02.14, 22:09
          Oczywiście, badanie bez tyroksyny, zupełnie na czczo smile nawet wody tylko łyka rano, byle zmoczyć usta (zwykle rano jestem wysuszona, więc musiałam pocierpieć tongue_out)
          Tak, wiem o konieczności odstawienia D3 przed badaniem, dlatego w tym tygodniu już nie biorę, bo chciałam zrobić badanie jakoś w ciągu przyszłego tygodnia, ew. w sobotę za tydzień, bo mam lab czynny.
          Ciekawi mnie bardzo, czy to w ogóle możliwe, żebym miała rzut (bo przemknęło mi to przez myśl) i nic by nie było widać po usg? bo moja tarczyca poza wymiarami wygląda zupełnie prawidłowo... w sensie, wydaje mi się, że byłoby coś nie tak z tą echogenicznością? widać by było zniszczenia jakieś... zresztą taki był własnie komentarz profesora, że jeśli to hashi to bardzo wczesna faza, bo tarczyca ma ładną, normalną strukturę, tylko ten przepływ krwi obniżony wynika z jej obinżonej aktywności...
          Czy jeśli miałam jakimś cudem rzut (w listopadzie) to czy teraz powinnam mieć podwyższone przeciwciała, czy i tak do tej pory by spadły? bo zastanawiam się i sugerowano mi w innym miejscu, żeby powtórzyć bad. przeciwciał, które wcześniej miałam w normie (nawet powiedział to prof. wykonujący usg, żeby p/ciała raz na jakiś czas zbadać)

          Co do podniesienia to raczej będę ćwiarteczkami, bo trochę się boję że mnie serce dopadnie (ostatnio jakby gorzej się w tym względzie czuję).
          Nie wiem właśnie, co z tym żelazem. Na innym forum mi piszą, że żelazo i ferrytynę mam niezłe, ale mi się też wydaje, że są takie sobie. Ja miałam nawet w dzieciństwie jakieś epizody z anemią i brałam żelazo, więc może mam skłonności w ogóle? Poza tym kupiłam przedwczoraj selen organiczny (30 tabl.) i tak sobie myślę, że jeśli pomoże w przemianie to jeśli teraz od razu zwiększę dawkę to po tym powiedzmy miesiącu powinno to już ładnie wyjść w badaniach (a mam nadzieję, że wcześniej w samopoczuciu).

          Dziękuję muktprego za Twoje komentarze smile
          • papysia Re: Nowy rok, nic nowego. 16.02.14, 00:41
            Znalazłam w Twoim wątku swój wpis forum.gazeta.pl/forum/w,94641,140695337,143815396,TRAb_y.html dotyczący TRAb-ów. Pisałaś parę razy o przymierzaniu się do zrobienia tego badania - zrobiłaś? Pytam, bo widzę pewne podobieństwo w naszych historiach, a ja miałam kiedyś TRAb-y dodatnie (ale poziom podniesiony niewiele). Może one rzeczywiście mieszają w wynikach i są przyczyną problemów z oczami?
          • muktprega1 Re: Nowy rok, nic nowego. 16.02.14, 11:28
            > Ciekawi mnie bardzo, czy to w ogóle możliwe, żebym miała rzut (bo przemknęło mi
            > to przez myśl) i nic by nie było widać po usg?

            Nie sądzę, żeby rzut był widoczny od razu w USG, myślę, że brdziej w poziomie przeciwciał ponad normę

            > Czy jeśli miałam jakimś cudem rzut (w listopadzie) to czy teraz powinnam mieć p
            > odwyższone przeciwciała, czy i tak do tej pory by spadły?

            Nie mam pojęcia czy do tej pory przeciwciała przetrwały, ja miałam to "szczęście" że robiłam kiedyś badania w czasie rzutu, bo zbiegło się to z wizytą u endo no i miałam potwierdzenie zależności i dowód na przechodzenie rzutu w samopoczuciu smile
            • wolfh Re: Nowy rok, nic nowego. 17.02.14, 10:43
              Czyli czym jest rzut? wzrostem przeciwciał, w wyniku wzmożonej aktywności (zwiększone wolne hormony?)
              Ja się nie czułam nadaktywnie wink przeciwnie, wtedy właśnie zaczynałam odczuwać pogorszenie samopoczucia...
              Dziś wzięłam 37,5 + 6,25 (jak ja nie lubię kroić tych tabsów), tydzień tak pociągnąć a potem już całą 50?
          • pies_z_laki_2 Re: Nowy rok, nic nowego. 17.02.14, 18:55
            > Ciekawi mnie bardzo, czy to w ogóle możliwe, żebym miała rzut (bo przemknęło mi
            > to przez myśl) i nic by nie było widać po usg? bo moja tarczyca poza wymiarami
            > wygląda zupełnie prawidłowo... w sensie, wydaje mi się, że byłoby coś nie tak
            > z tą echogenicznością? widać by było zniszczenia jakieś..

            U mnie do tej pory tarczyca wygląda (odpukać!) bardzo ładnie, tylko wielkość czegoś mikra, bo ok 4ml. Czyli wszystkie procesy degeneracji przebiegły jakby bez większych śladów.

            "Echogeniczność całego miąższu niejednorodna bez obecności zmian ogniskowych litych i torbielowatych." w trzech opisach pod rząd, a w tym samym czasie tarczyca z 10,68ml, przez 6,83ml pół roku późnej i 4,63ml dwa lata później. I cały czas niejednorodna bez zmian ogniskowych, a tylko w ostatnim usg dopisano "wybitnie niejednorodna".

            > Czyli czym jest rzut? wzrostem przeciwciał, w wyniku wzmożonej aktywności (zwiększone wolne hormony?)

            Mylisz tu przyczynę ze skutkiem. Wzrost p.ciał jest przyczyną degradacji tarczycy i skutkiem tego zniszczona tarczyca najpierw "wylewa" ze zniszczonych komórek nadmiarowe hormony, a po wykorzystaniu hormonów w tkankach / wypłukaniu hormonów z krwi / rozpadzie hormonów produkuje już mniej niż przedtem, bo nastąpiła degradacja. Dlatego w czasie rzutu mamy więcej hormonów tarczycy, a potem mniej hormonów tarczycy. Teoretycznie kolejność jest taka - stres / wysiłek / jakies choroby czy leki / inne okoliczności powodują wyrzut p.ciał, te powodują degradację tarczycy, ta powoduje zwyżkę T4, co powoduje chwilową nadczynność, a potem zniżkę T4, co powoduje następową niedoczynność. To bardzo w skrócie i bardzo lapidarnie.

            Odsyłam cię do wielu wyjaśnień co to takiego ten rzut w rozumieniu dziewczyn z forum, choćby tu:
            - forum.gazeta.pl/forumSearch.do?&query=rzut+choroby&navforum=Choroby+tarczycy+i+hashimoto&sortMode=DATE&queryMode=SIMPLEALL&pageNumber=1