Rzut choroby - jak sobie poradzić?

23.07.13, 11:00
Tradycyjnie na forach sugeruje się, że w czasie rzutu, czyli zwiększonego ataku przeciwciał na tarczycę i w związku z tym nagłego uwalniania z niej większej porcji hormonów najlepiej jest przeczekać na tej samej dawce. Nie widziałam jednak dyskusji na ten temat, a myślę, że warto ją przeprowadzić.

Przechodziłam ostatnio taki rzut i miałam wiedzę, że trzeba to przeczekać na tej samej dawce, ale ponieważ w tym czasie intensywnie się uczyłam i zdawałam egzamin uznałam, że nie mogę sobie pozwolić na pozostawanie w takim stanie i zaryzykowałam obniżenie dawki ze 106 do 75, nawet kosztem późniejszego wychodzenia z niedoczynności. Samopoczucie poprawiło się radykalnie w ciągu 2 dni i pozostało dobre, wręcz świetne przez 4 tygodnie. Po tym czasie zrobiłam badania i okazało się, że mimo dobrego samopoczucia poziom hormonów spadł mocno. W przypadku ft4 to był spadek z 90% optymalnych dla mnie do 50%. Zaczęłam więc stopniowo dawkę podnosić i znów poczułam się trochę gorzej, ale nie tak znów źle, po kilku dniach było lepiej, więc znów podnosiłam dawkę i nadal jestem w trakcie, w tej chwili na poziomie 100 euthyroxu. Po drodze przeszłam epizod z tygodniowym rozdrażnieniem i nawet małą depresją, opisany tutaj. Myślę jednak, że mimo wszystko łatwiej było mi w ten sposób, niż przechodzić nadczynność związaną z rzutem i w wyniku tego zwątpiłam w rozwiązanie promowane na sąsiednim forum przez Rostedę. Trudny był tek naprawdę ten jeden tydzień rozdrażnienia, ale też wtedy tylko, gdy ktoś mi w drogę wchodził wink.

Rok temu też przechodziłam podobny rzut, ale wtedy po prostu dawkę obniżyłam i nie zrobiłam badań po zakończeniu rzutu, nie wiedziałam więc, co się dzieje, gdy zaczęłam się źle czuć. Trochę czasu minęło, zanim doszłam do tego, że dawkę trzeba podnieść, mimo że organizm reaguje negatywnie.

Więc może to jest sprawa indywidualna?

Macie własne doświadczenia w tej materii? Napiszcie.
    • djpa Re: Rzut choroby - jak sobie poradzić? 25.07.13, 12:27
      Moja tarczyca jest już za mała i zbyt zniszczona na fundowanie mi rzutów, ale myślę, że badania po coś się jednak robi. Jeśli badania i objawy wskazują na za dużą ilość hormonu, to warto dawkę zmniejszyć, nawet jeśli potem się okaże, że trzeba ją zwiększyć. Trzeba to jednak robić z głową i niezbyt gwałtownie, tzn. nie obniżać za mocno aby z kolei nie wpaść w dołek za niskich wyników. Jeśli wynik jest tylko trochę powyżej normy, to obniżyć trochę, np. o 12.5. Chodzi o to, aby uniknąć huśtawek hormonów na tyle, ile jest to możliwe.

      Zawsze też warto pomyśleć, czy nie zaistniały sytuacje mogące mieć wpływ na wchłanianie czy wykorzystanie hormonu, typu pora roku, zmiana diety, trybu życia, problemy jelitowe, choroba.

      To takie moje przemyślenia, każdy moje mieć swoje, inne doświadczenia i spostrzeżenia smile
      Jeśli w badaniach i objawach widzę, że dawkę trzeba zmniejszyć, to ją zmniejszam. Inaczej trochę bez sensu byłoby robienie badań i analizowanie sygnałów swojego ciała, prawda?
Pełna wersja