Dodaj do ulubionych

Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa?

13.08.14, 21:40
Jestem przekonana na 90%, że większość chorób bierze swój początek w psychice i że właśnie psychika ma ogromny wpływ na to, co nam fizycznie dolega. Niestety świat medycyny woli przepisywać tabletki i na tym zarabiać, niż zająć się poważnymi badaniami.
Na 100% będę pewna swojej tezy w momencie, kiedy wyleczę się z tego schorzenia lecząc psychikę. Wcześniej chcę się jednak Was podpytać o Wasze doświadczenia, bo to może być bardzo cenne dla nas wszystkich.

Problem z "tarczycą" mam od wielu lat, ale wszyscy lekarze przez ten czas mi wmawiali, że go nie ma, no bo przecież TSH w normie i słyszałam tylko, że "ten typ tak ma", że nie mam siły, non stop ziewam i tak dalej. Po latach wreszcie udało mi się trafić na lekarkę, która zechciała przebadać mnie dokładniej i wyszła mi utajona choroba Hashimoto, do tego guz na tarczycy na 2,5cm średnicy.
Wizja brania leków do końca życia mnie nie urządza. A mam 22 lata. Nie wierzę, że to jest nieuleczalne, zwłaszcza w obliczu tego, jak zyskownym konsumentem byłabym dla przemysłu farmaceutycznego. Zanim wezmę jakąkolwiek tabletkę do ust, zrobię wszystko, żeby wyleczyć się sama.

A więc moja wstępna obserwacja wygląda tak:
Od jakiegoś czasu chodzę do psychologa - dla zdrowia, bo uważam, że każdy ma różne problemiki, a psychika jest TAK SAMO ważna jak ciało, więc po prostu, dbam w ten sposób o zdrowie psychiczne i poznaję siebie pod okiem osoby wykształconej.
Te wizyty uświadomiły mi istotny problem w mojej głowie, jaką jest ZŁOŚĆ, która uniemożliwia mi spokojne życie. Gdy muszę coś zrobić i wiem że jest mi to potrzebne (np. napisać jakąś pracę na studia), czuję wewnątrz siebie złość, bo tak naprawdę nie mam ochoty tego robić. Nie chce mi się, jestem leniwa, chcę robić inne rzeczy, może uważam, że ta robota jest głupia, może coś innego. To emocja i mimo to, że wiem, że muszę coś zrobić i zdaję sobie sprawę z tego, że jest to dla mnie dobre - pod spodem czuję wielką złość, która krzyczy i buntuje się, że nie chce tego. To jeden przykład, ale podobna walka wewnętrzna dzieje się w moim umyśle dosłownie na każdym kroku. Robię coś, czego wewnątrz siebie nie chcę i bardzo mi to uprzykrza życie.

Dziwnym trafem ten schemat pięknie mi się wiąże z chorobą autoimmunologiczną, jaką jest Hashimoto.
To działanie wbrew sobie. Jedno chce i wie, że to potrzebne, ale drugie nie chce i "truje" psychikę, truje też ciało. Podobnie: organizm wytwarza przeciwciała anty-tpo, które działają wbrew sobie, zwalczają siebie samego. Walka w moim organizmie jest reprezentacją walki w moim umyśle!

To z mojej strony. Bardzo proszę też Was, chorych na Hashimoto o głębokie zastanowienie się, czy nie macie podobnego problemu i podzielenia się swoimi przemyśleniami. To może nie być zauważalne od razu - bo ja to całe życie bagatelizowałam i dopiero u psychologa zdałam sobie sprawę, że to nie jest "jakaś tam złość którą chyba każdy ma", tylko poważna sprawa, która mnie powoli zatruwa.
Obserwuj wątek
    • djpa Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 14.08.14, 07:56
      Nie wierzę, że to jest nieuleczalne, zwłaszcza w obliczu tego, jak zyskownym konsumentem byłabym dla przemysłu farmaceutycznego. Zanim wezmę jakąkolwiek tabletkę do ust, zrobię wszystko, żeby wyleczyć się sama.

      Jeśli chodzi o przemysł farmaceutyczny, to moim zdaniem jest dokładnie na odwrót. Tyroksyna kosztuje około 8zł-9zł za 100 tabletek, czyli na 3 miesiące. 3zł za miesiąc.

      Mając dobrze dobraną dawkę chodzę do apteki sporadycznie (ostatniej zimy nie byłam wcale, byłam jesienią i na wiosnę - głównie po magnez). Nie kupuję (bo nie potrzebuję) specyfików na trawienie, na zaparcia, na przeziębienie, na wzdęcia, zgagę, wątrobę, słabe włosy, na brak energii, na zmęczone nogi, na bolące mięśnie, na tycie, na zatrzymywanie wody, na problemy ze spaniem, na niską odporność na stres. Euthyrox za 3zł na miesiąc załatwia u mnie sprawę tych objawów i nie tylko - jest jeszcze wiele innych.

      Nie wiem jak Wy, ale ja lubię słuchać reklam leków i suplementów w radio, bo poprawiają mi humor z tego powodu, że dzięki dobrze leczonej tarczycy, ja tego wszystkiego nie potrzebuję big_grin A 10 lat temu, gdy byłam młoda owszem, miałam niemal wszystkie objawy i dolegliwości (chudłam zamiast tyć).

      Hashimoto to choroba wpół genetyczna, czyli z jednej strony geny, a z drugiej środowisko, w którym żyjemy. Genów sobie nie wymienisz, tarczyca mająca 2,5ml niestety nie odrośnie (chyba, że zaczną się w niej tworzyć guzki).

      www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11440990/
      omim.org/entry/140300
      Osobiście zachorowałam jako młoda dziewczyna, szczęśliwa, wychowana w wyjątkowo szczęśliwym domu. Choroba zaatakowała mnie kilka miesięcy po wprowadzeniu soli jodowanej (rok 1997) i po maturze (lekki stres był). Poza tym był Czarnobyl, a w szkole i przedszkolu latami dawali całej klasie tabletki na zęby do ssania (fluor!) . Moim zdaniem psychika nie miała u mnie nic do rzeczy, tylko geny (choroby auto w rodzinie) i środowisko.
      • lil.sister Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 14.08.14, 11:27
        Nie chodzę prywatnie, ani też po to, żeby leczyć Hashimoto - po prostu w trakcie terapii znalazłam rzecz, która mi świetnie do tego pasuje. Nie raz się słyszy o tym, że po jakichś traumach lub wypartych emocjach ludzie chorują. Jestem pewna, że i tutaj musi być jakiś wspólny mianownik u chorych i bardzo chciałabym to pobadać, bo to może dużo pomóc.
        Uważam, że leczenie skutków choroby a nie przyczyny, to jest jak spać na kamieniu, a potem codziennie rano brać tabletkę na ból głowy żeby nie bolało.
        Jeśli naprawdę nie ma innej opcji, no to cóż, nie ma też wyjścia, ale ja na razie widzę nadzieję w umyśle i już się nie mogę doczekać, co się stanie, jak pozbędę się tego, co mnie truje w głowie.
        Btw, w mojej rodzinie nikt nie ma problemów z systemem immunologicznym ani tarczycą.

        Na biopsję na razie czekam.

        Wydaje mi się, że ja mam coś w rodzaju ciągłego pobudzenia wewnątrz, może to dlatego system immunologiczny też "walczy", chociaż nie ma wroga.
        Np. to, że obgryzam paznokcie, chociaż nic się nie dzieje i czuję się dobrze, a może po prostu tylko się do tego przyzwyczaiłam przez lata. Pewna bioenergoterapeutka powiedziała mi, że ja nie umiem odpoczywać i regenerować się - cóż, prawda, niezależnie od tego, ile bym spała, to ziewam non-stop, a i tak potrzebuję mnóstwo snu.

        Obecnie biorę tabletki od ginekologa na podwyższoną prolaktynę i estradiol i obniżony progesteron. Oprócz nieznacznego uregulowania cyklu, to nie czuję, żeby cokolwiek się zmieniło.

        No a najśmiejszniejsze jest to, że już na ostatniej wizycie endokrynolog mi powiedziała, że ona nic z tym nie zrobi = nie przepisze mi tabletek, bo zgodnie z badaniami tarczyca działa w porządku (i słusznie).
        Szereg objawów jakie mam, przerastają zwykłych lekarzy, a zmagam się z nimi od lat.

        Coś (?) w moim organizmie sprawia, że chce walczyć przeciwko samemu sobie, a w świetle medycyny nie da się nic z tym zrobić, bo badania są ok. Trzeba poczekać pewnie parę lat, aż sprawa zajdzie za daleko tak, żeby mieć tą niedoczynność i dostać te tabletki. Zdaję sobie sprawę z niedoskonałości wielu rzeczy, tu: medycyny, która nie ma na to oficjalnego ratunku, więc nie chcę czekać aż sprawa zajdzie za daleko, tylko TERAZ się leczyć, bo ja czuję że problem jest, nawet jeśli liczby są w normie. No i wierzę, że się da.
        Rozumiecie, o co chodzi?
        • djpa Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 14.08.14, 11:41
          Właśnie z tarczycą tak jest, że wyniki w normie laboratoryjnej nie oznaczają, że wszystko jest OK. Dla większości osób fT3 i fT4 na dole normy czy na górze normy robi ogromną różnicę smile Tak to jest. Także jak najbardziej możesz mieć objawy tarczycowe przy wynikach w normie.

          Jednym ze standardowych skutków niedoczynności tarczycy jest za wysoka prolaktyna. Za wysoka prolaktyna z kolei powoduje niższy progesteron (skrócenie fazy lutealnej do 10 dni lub mniej) i często też wydłużenie fazy przedowulacyjnej albo cykle bezowulacyjne.

          Co bierzesz na za wysoką prolaktynę? Jeśli Bromergon, to on ma wiele skutków ubocznych, jednym z nich jest wpływ na przysadkę mózgową. Przysadka może wtedy nie produkować tyle TSH ile należałoby - maskuje niedoczynność tarczycy w wynikach i wzmaga w objawach. Inne leki na za wysoką prolaktynę z kolei są dość drogie... ale nie dają takich skutków ubocznych jak Bromergon.

          Piszesz o ciągłym pobudzeniu z wewnątrz - może warto zbadać kortyzol, bo może jest za wysoki?
          • lil.sister Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 14.08.14, 13:24
            Biorę Bromergon i Primolut-Nor. Na początku była poprawa w miesiączce (placebo?), ale teraz znów jest wszystko tak samo jak wcześniej. Ani skutków ubocznych, ani leczniczych - przynajmniej odczuwalnych.
            Kortyzol dość wysoki (18,2) ale jednak w normie (6,2 - 19,4).
            Pokładałam w nim nadzieję, bo niemal wszystkie z objawów się zgadzają i liczyłam na to że może tu jest przyczyna problemu, jednak to nie to.
              • lil.sister Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 15.08.14, 11:50
                Dodam, że TSH robiłam dwa razy - raz od ginekologa (2,8 przy normie 0,27-4,2), a potem drugi raz od endokrynologa (1,49), kiedy już brałam Bromergon. Ślicznie w normie.

                > Ciekawi mnie taka rzecz, skąd wiesz, że masz za mało progesteronu?
                Badałam u ginekologa, bo mam nienormalne miesiączki :]
                Progesteron 0,75 przy normie 1,70-27.00
                Prolaktyna 37,7, norma 1,4-24,2
                Estradiol 338, norma 43,8-211.

                > Kortyzol ładny Ci wyszedł smile
                A czemu? suspicious
                • elayne_trakand Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 15.08.14, 12:08
                  TSH wysokie, widać że tarczyca niedomaga i trzeba ją poganiać.
                  Ja przy nieco niższym TSH mam podobne objawy: niski progesteron dużo wyższy Estradiol. Wygląda na to, że prolaktyna też mi się podnosi ale wyników nie mam, sądzę tylko po objawach. Uważam, że to wszystko wina niedoczynnej tarczycy.

                  Jeśli już tak koniecznie chcesz wierzyć, że nie potrzebujesz suplementować hormonów tarczycy, to może sprawdź przynajmniej czy nie potrzebujesz uzupełnić magnezu, żelaza, wit B12 i witD. To częste niedobory przy niedoczynności. MOże się okazać, że po ich uzupełnieniu wiele objawów neurologicznych i psychologicznych zmniejszy nasilene bądź zniknie.
                • djpa Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 15.08.14, 12:11
                  TSH 2.8 to nie jest ślicznie w normie, jeśli jesteś w wieku rozrodczym. To już jest za wysoko. Do tego Twoje objawy. Endo w Trójmieście leczą na niedoczynność tarczycy kobiety z TSH wyższym niż 2.0-2.5 i z objawami takie jak Twoje.

                  Wynik tsh na Bromergonie na 90% jest przekłamany przez Bromergon.

                  W jakim dniu cyklu robiłaś badania hormonów kobiecych? Czy po jednym wyniku gin orzekł, że masz za mało progesteronu? Powinno się zrobić badania w co najmniej trzech cyklach, bo jeden cykl i jedne wyniki nie powinny być podstawą do przepisywania leków, gdyż kobieta to nie zegarek. smile Czytałaś ulotkę leków hormonalnych, które bierzesz? Czytałaś możliwe skutki uboczne?

                  Osobiście miałam cykle trwające setki dni przez niedoczynność tarczycy, miałam wtedy tsh 5.6.

                  Kortyzol ładny, bo nie jest za niski. Jest wysoko, ale w normie. Ładny smile
                  • lil.sister Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 15.08.14, 12:23
                    > W jakim dniu cyklu robiłaś badania hormonów kobiecych?
                    20 dzień.

                    > Czy po jednym wyniku gin
                    > orzekł, że masz za mało progesteronu? Powinno się zrobić badania w co najmniej
                    > trzech cyklach, bo jeden cykl i jedne wyniki nie powinny być podstawą do przep
                    > isywania leków, gdyż kobieta to nie zegarek. smile

                    Cóż, podobnie uważam, no ale nie mam wyboru, jak słuchać się ginekologa...
                    Będę u niej za parę tygodni, to na pewno zechcę się zbadać ponownie, bo niekoniecznie przekonują mnie te tabletki.

                    > Czytałaś ulotkę leków hormonaln
                    > ych, które bierzesz? Czytałaś możliwe skutki uboczne?

                    Zawsze czytam i dlatego staram się stosować tabletki już w ostateczności, jak nic innego nie pomaga. Trochę tego jest na liście, jak w większości leków.
                    • djpa Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 15.08.14, 17:30
                      Czy miałaś monitoring tego cyklu lub czy mierzyłaś temperaturę i obserwowałaś śluz?

                      Chodzi o to, że 20 dnia cyklu wcale nie musi już być po owulacji, szczególnie gdy się ma prawdopodobną niedoczynność tarczycy i potwierdzoną badaniem wysoką prolaktynę. Zapewne byłaś jeszcze przed owulacją, stąd wysoki estrogen i niski progesteron. Czy ginekolog zapisując Ci te leki nie wzięła tego pod uwagę? Czy zrobiła Ci może dokładne usg dopochwowe aby potwierdzić przebytą owulację? Jeśli nie, zwiewałabym od niej.
                      • lil.sister Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 15.08.14, 21:28
                        > Czy miałaś monitoring tego cyklu lub czy mierzyłaś temperaturę i obserwowałaś ś
                        > luz?
                        Nie.

                        > Chodzi o to, że 20 dnia cyklu wcale nie musi już być po owulacji, szczególnie g
                        > dy się ma prawdopodobną niedoczynność tarczycy i potwierdzoną badaniem wysoką p
                        > rolaktynę. Zapewne byłaś jeszcze przed owulacją, stąd wysoki estrogen i niski p
                        > rogesteron. Czy ginekolog zapisując Ci te leki nie wzięła tego pod uwagę? Czy z
                        > robiła Ci może dokładne usg dopochwowe aby potwierdzić przebytą owulację? Jeśli
                        > nie, zwiewałabym od niej.

                        Fakt... no ale tak to jest, jak się ufa lekarzom bo samemu się nim nie jest... Dodam, że to do tej pory najlepsza ginekolog, u której kiedykolwiek byłam. Lepiej nie wyobrażać sobie poprzednich.
                        Nie miałam usg, po prostu zobaczyła wynik i tyle.
                        Rzeczywiście coś może być nie tak, bo ja mam bardzo długie cykle i nieregularne - od 28 do 38 dni, ale średnio wychodzi 33.
                        Zwróciłam na nią uwagę jak mi powiedziała że cykl ma mieć 28 dni i trzeba go wyregulować do tylu. Rozumiem że nieregularność jest nieprawidłowa, ale organizmy są chyba też różne i "zmuszanie" organizmu do akurat magicznej liczby 28 jest dla mnie trochę dziwne, no ale dobra, ona jest ginekologiem a nie ja...
                        Miałam zrobić w 20 dniu badanie i zrobiłam, teraz patrzę, w 21, ale dziwne mi się wydawało, że to dla niej wystarczyło, skoro normy w różnych dniach cyklu są różne, a u mnie ta rozpiętość jest taka duża! Ten cykl miał 36 dni akurat, więc po badaniu było jeszcze 15 dni...
                        I z tego co sobie zaznaczyłam, to to był pierwszy dzień wyczuwalnej owulacji.

                        Kurczę, to też moja wina (a może i nie wina, no bo nie mam obowiązku się znać na tym) że nie dopytałam dokładnie i nie zorientowałam się, że to ma być robione po owulacji, a ja jestem dopiero w jej początkowej fazie uncertain

                        Swoją drogą, ciekawe dlaczego mi te leki na poczatku faktycznie pomogły. Ale na początku, teraz jest znowu tak jak było. To chyba placebo uncertain
                        • djpa Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 15.08.14, 21:57
                          Cykle długie nie zawsze są złe i nie zawsze wymagają leczenia. Jest taka świetna książka, zachęcam poczytaj:
                          Ja i mój cykl.
                          Napisana przez lekarza profesora, jest w niej wiele przykładów, wszystko wytłumaczone, kiedy cykl długi należy leczyć, a kiedy nie.

                          Świetnie, że wiesz kiedy masz mniej więcej owulację smile
                          Z tego co piszesz, gin nie powinna Ci stawiać diagnozy, że estrogen masz za wysoki, a progesteron za niski, bo wtedy nie było jeszcze ciałka żółtego, który by miał ten progesteron produkować... I dawać leków hormonalnych (szczególnie ten drugi lek, nie Bromergon). Sama to widzisz teraz. smile
                    • djpa Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 15.08.14, 17:33
                      Myśl o zegarku pochodzi z sąsiedniego forum, które czytuję i bardzo lubię:
                      forum.gazeta.pl/forum/f,14906,Naturalne_Planowanie_Rodziny.html
                      Wiele się tam nauczyłam i doszłam do wniosku, że z dobrymi ginekologami jest jeszcze trudniej niż z dobrymi endo, niestety...
        • pies_z_laki_2 Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 14.08.14, 15:27
          > Uważam, że leczenie skutków choroby a nie przyczyny, to jest jak spać na kamieniu, a potem codziennie rano brać tabletkę na ból głowy żeby nie bolało.

          Miałam duży stres, naprawdę duży, ale wcale nie wyparty, no i świetnie sobie radziłam smile Tyle, że stres przez to nie znikał i to było spustem całej lawiny, ale nie myl tego z przyczyną! Stres się dawno skończył, ja nadal czuję się zdrowa na umyśle, z psychiką też całkiem nieźle, nawet chyba lepiej niż lata wstecz, ale to mnie nie uzdrawia smile

          Tak jak dieta dość specyficzna przy Hashi, ona nie uzdrawia, ale pomaga nie obsunąć się głębiej...

          > Btw, w mojej rodzinie nikt nie ma problemów z systemem immunologicznym ani tarczycą.

          U mnie też jestem pierwsza.

          > Wydaje mi się, że ja mam coś w rodzaju ciągłego pobudzenia wewnątrz, może to dlatego system immunologiczny też "walczy", chociaż nie ma wroga

          Chyba odwrotnie. To właśnie układ odpornościowy ci się rozjechał i dlatego masz te wszystkie objawy i dolegliwości.
          • lil.sister Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 14.08.14, 17:41
            Tylko mi nie chodzi o taki "normalny" stres, jaki się zdarza prawie wszystkim, który jest świadomy i w pewnym momencie odchodzi. Jak odchodzi, to oznacza że się oczyściliśmy z niego i jest w porządku. U mnie to wygląda raczej jak stres 24/h i to od lat. Codziennie, zawsze, bez powodu - można to nazwać "takim charakterem". Nerwowy charakter, którego wiele rzeczy drażni. Dopiero ostatnio zdałam sobie sprawę, że bagatelizowanie tego, to robienie sobie krzywdy i że to nie jest normalne, że kogoś tyle rzeczy denerwuje - jak mnie, nawet jeśli mam tak od zawsze i "taki mam charakter". To się kręci wokół robienia czegoś ciągle wbrew sobie. Inny przykład: jestem w pracy i nie lubię swojego szefa, ale wiem że muszę być dla niego miła, no bo to szef. "Normalny" człowiek przeszedłby do tego na porządku dziennym, ale dla mnie ta sytuacja jest zmuszaniem się do czegoś, na co nie mam ochoty i siedzi mi to w umyśle. Czuję, że rośnie we mnie złość, ale wiem, że nie mogę jej wyrazić, no bo przecież nie ma sensu robić awantury szefowi, tylko dlatego, że mam takie widzimisię. Ale ta emocja jednak jest. Czyli działanie wbrew sobie i to na wielu poziomach w życiu. To inny rodzaj "stresu".
            Uważam, że może mieć to związek z hashimoto, bo ten schemat jest naprawdę podobny.

            > Chyba odwrotnie. To właśnie układ odpornościowy ci się rozjechał i dlatego masz
            > te wszystkie objawy i dolegliwości.

            Właśnie, tylko co sprawiło że się rozjechał?
            • pies_z_laki_2 Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 16.08.14, 00:54
              > Właśnie, tylko co sprawiło że się rozjechał?

              Jako odpowiedź wkleję jedno z wyjaśnień:

              Pasożyty pomogą w leczeniu chorób autoimmunologicznych?

              Tomasz Kobosz
              12 sierpnia 2014 23:37

              Austriaccy naukowcy zidentyfikowali peptyd AcK1, dzięki któremu tęgoryjec psi – pasożyt z rodzaju nicieni – nie jest zwalczany przez ludzki układ odpornościowy. Okrycie to może pomóc w opracowaniu skutecznych leków na choroby autoimmunologiczne.

              Od dawna wiadomo, że zarażenie pasożytniczymi robakami może poprawić stan zdrowia osób z wieloma chorobami autoimmunologicznymi – stwardnieniem rozsianym, łuszczycą, reumatoidalnym zapaleniem stawów czy toczniem rumieniowatym. Część naukowców podziela wręcz pogląd, że coraz częstsze występowanie chorób autoimmunologicznych w krajach uprzemysłowionych może być spowodowane coraz rzadszymi tam infekcjami pasożytniczymi. W biednych krajach jest odwrotnie – pasożyty są powszechne, a choroby autoimmunologiczne – rzadkie.

              Uczonym z Monash Instiute of Pharmaceutical Science udało się zidentyfikować peptyd AcK1, dzięki któremu pasożytnicze tęgoryjce psie (Ancylostoma caninium) nie są atakowane przez układ immunologiczny człowieka. Wystarczy, że peptyd zablokuje kanał sodowy Kv1.3.

              Autorzy badań mają nadzieję, że lek zawierający odkryty przez nich peptyd mógłby pomóc osobom z chorobami autoimmunologicznymi.

              Podobne właściwości ma wytwarzany przez morskie ukwiały peptyd ShK, który jest obecnie testowany u chorych ze stwardnieniem rozsianym.

              Źródła: The FASEB Journal / Money.pl
              - www.medexpress.pl/start/pasozyty-pomoga-w-leczeniu-chorob-autoimmunologicznych/48024/

              Możesz poczytać tez tu:
              "Współczesne poglądy na temat etiopatogenezy autoimmunologicznego zapalenia tarczycy (choroby Hashimoto)" 2011
              - docs.google.com/viewer?a=v&q=cache:3-GCQfw41jEJ:pml.strefa.pl/ePUBLI/176/08.pdf+&hl=pl&gl=pl&pid=bl&srcid=ADGEESjgy-V4I1TDSeRUsp2Umaxah0008RaaBpIjin4sETFw2Au8AQ4rVhgsEJEe6ogQsS28YtiCTdN2UWfziReSWzMvlxpUuImxVxgyxfu_oag1_LAjXnJCeUyVdtMMuTiZbwKnk_rp&sig=AHIEtbQlnagylXaflDSekqoT9I4KziY2zg

              Rola osteoprotegeryny i witaminy D w patologii tarczycy
              - www.endokrynologia.polska.viamedica.pl/darmowy_pdf.phtml?indeks=34&indeks_art=488

              - www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22443971
              - www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19667753
              - www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22457094
              - www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8985315
              - czasopisma.viamedica.pl/ep/article/view/EP.2014.0021/26856
              itd
        • martiszon83 Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 14.08.14, 20:45

          lil.sister napisała:

          > Nie chodzę prywatnie, ani też po to, żeby leczyć Hashimoto - po prostu w trakci
          > e terapii znalazłam rzecz, która mi świetnie do tego pasuje. Nie raz się słyszy
          > o tym, że po jakichś traumach lub wypartych emocjach ludzie chorują. Jestem pe
          > wna, że i tutaj musi być jakiś wspólny mianownik u chorych i bardzo chciałabym
          > to pobadać, bo to może dużo pomóc.

          Jako osoba przez lata leczona lekami anty depresyjnym i chodzaca regularnie na terapie, mowie: masz po części racje. Choroby autoimmunologiczne maja podłoże w psychice.

          > Uważam, że leczenie skutków choroby a nie przyczyny, to jest jak spać na kamien
          > iu, a potem codziennie rano brać tabletkę na ból głowy żeby nie bolało.
          > Jeśli naprawdę nie ma innej opcji, no to cóż, nie ma też wyjścia, ale ja na raz
          > ie widzę nadzieję w umyśle i już się nie mogę doczekać, co się stanie, jak pozb
          > ędę się tego, co mnie truje w głowie.

          I tu moim zdaniem kończy się Twoja racja. Mylisz dwie bardzo ważne rzeczy. Cos w psychice (jeśli oczywiście nie była to genetyka czy inne sprawy zdrowotne o których możesz nie wiedzieć) rozwalilo Twoja tarczycę. Ale nie naprawisz jej wizytami u psychologa. Ona juz jest rozwalona (bez wzgledu na to z jakiego powodu) i bez hormonu jej nie naprawisz. Jedyne co mogą Ci dac wizyty u terapeuty, i tu się zgodze z Toba absolutnie, to fakt, ze być może (ale tego tez nie wiemy na 100%) unikniesz innych chorób na tle autoimmunologicznym. Rozumiesz różnice prawda? Uwierz mi, przerabialam to na terapii, z psychiatra i endokrynologiem. Masz racje, ze bardzo często auto immunologia ma podłoże psychologiczne ale jeśli juz raz psychika rozdali Ci jakiś organ, nie naprawisz go bez tabletek, operacji, suplementacji etc. Nie znam osoby, której choroba tarczycy (zwłaszcza niedoczynność) by się cofnęła.

          Ale do psychologa chodzić warto, zwłaszcza jeśli czujesz, ze to Ci pomaga. Na pewno wewnętrzne uspokojenie i wyciszenie pomoże w regulacji hormonów ale myślę odwrotnie niż Ty: psycholog jakos terapia dodatkowa do syntetycznego hormonu. Nie na odwrót.

          Serdecznie pozdrawiam smile



          > Btw, w mojej rodzinie nikt nie ma problemów z systemem immunologicznym ani tarc
          > zycą.
          >
          > Na biopsję na razie czekam.
          >
          > Wydaje mi się, że ja mam coś w rodzaju ciągłego pobudzenia wewnątrz, może to dl
          > atego system immunologiczny też "walczy", chociaż nie ma wroga.
          > Np. to, że obgryzam paznokcie, chociaż nic się nie dzieje i czuję się dobrze, a
          > może po prostu tylko się do tego przyzwyczaiłam przez lata. Pewna bioenergoter
          > apeutka powiedziała mi, że ja nie umiem odpoczywać i regenerować się - cóż, pra
          > wda, niezależnie od tego, ile bym spała, to ziewam non-stop, a i tak potrzebuję
          > mnóstwo snu.
          >
          > Obecnie biorę tabletki od ginekologa na podwyższoną prolaktynę i estradiol i ob
          > niżony progesteron. Oprócz nieznacznego uregulowania cyklu, to nie czuję, żeby
          > cokolwiek się zmieniło.
          >
          > No a najśmiejszniejsze jest to, że już na ostatniej wizycie endokrynolog mi pow
          > iedziała, że ona nic z tym nie zrobi = nie przepisze mi tabletek, bo zgodnie z
          > badaniami tarczyca działa w porządku (i słusznie).
          > Szereg objawów jakie mam, przerastają zwykłych lekarzy, a zmagam się z nimi od
          > lat.
          >
          > Coś (?) w moim organizmie sprawia, że chce walczyć przeciwko samemu sobie, a w
          > świetle medycyny nie da się nic z tym zrobić, bo badania są ok. Trzeba poczekać
          > pewnie parę lat, aż sprawa zajdzie za daleko tak, żeby mieć tą niedoczynność i
          > dostać te tabletki. Zdaję sobie sprawę z niedoskonałości wielu rzeczy, tu: med
          > ycyny, która nie ma na to oficjalnego ratunku, więc nie chcę czekać aż sprawa z
          > ajdzie za daleko, tylko TERAZ się leczyć, bo ja czuję że problem jest, nawet je
          > śli liczby są w normie. No i wierzę, że się da.
          > Rozumiecie, o co chodzi?
          • lil.sister Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 15.08.14, 11:23
            > I tu moim zdaniem kończy się Twoja racja. Mylisz dwie bardzo ważne rzeczy. Cos
            > w psychice (jeśli oczywiście nie była to genetyka czy inne sprawy zdrowotne o k
            > tórych możesz nie wiedzieć) rozwalilo Twoja tarczycę. Ale nie naprawisz jej wiz
            > ytami u psychologa. Ona juz jest rozwalona (bez wzgledu na to z jakiego powodu)
            > i bez hormonu jej nie naprawisz. Jedyne co mogą Ci dac wizyty u terapeuty, i t
            > u się zgodze z Toba absolutnie, to fakt, ze być może (ale tego tez nie wiemy na
            > 100%) unikniesz innych chorób na tle autoimmunologicznym. Rozumiesz różnice pr
            > awda? Uwierz mi, przerabialam to na terapii, z psychiatra i endokrynologiem. Ma
            > sz racje, ze bardzo często auto immunologia ma podłoże psychologiczne ale jeśli
            > juz raz psychika rozdali Ci jakiś organ, nie naprawisz go bez tabletek, operac
            > ji, suplementacji etc. Nie znam osoby, której choroba tarczycy (zwłaszcza niedo
            > czynność) by się cofnęła.

            Tylko tak jak pisałam - moja tarczyca wg badań działa w porządku. Nie jest chora, więc nie ma z czego jej leczyć. Myślę, że jeśli nic z tym nie zrobię to za parę lat doigram się niedoczynności, ale na razie ona jest zdrowa. Źle działa system immunologiczny, który ją zwalcza (dokładnie, wyszło mi anty-TPO 238 przy normie poniżej 34).
    • ada1214 Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 14.08.14, 19:06
      jeszcze chyba nie spotkalam "zdrowego" psychologa.
      Jakby im zajrzec w zycie prywatne to by sie pewnie okazalo, ze bajzlu tam sporo. Zlozyc swoje zycie w rece niesprawnego chirurga?
      A dlatego twierdze, ze nie spotkalam "zdrowego" psychologa, bo kazdy z tych, do ktorych chodzilam, popelnial jakis kardynalny blad. Dwoch chialo mnie przymusic do przejecia ich pogladow w danej sprawie (kanal psychologiczny! do odstrzalu), zas trzeci pozwolil sobie w trakcie sesji na prywatna i subiektywna ocene mojej postawy, ktora nie miala z terapia nic wspolnego, wyszla przypadkiem). Aha, byla jeszcze jedna, ktora mi zakomunikowala ze czuje sie przytloczona moja osobowoscia. LOL.
      To raz.
      A dwa, zwaz, co to w ogole za dziedzina, psychika i czego potzrebuje zdrowa psychika.
      Psychika, tak jak i cialo, potrzebuje budulca, paliwa.
      Nie mozesz pomyslec ani jednej mysli, tak by nie zuzywac substancji odzywczych. Pomyslenie mysli, nawet calkowiecie neutralnej, potzrebuje paliwa. To co powiedziec o calodobowym procesie myslowo- kognitywnym, o stresie, o ogarnieciu codziennosci?
      Bez paliwa nawet mercedes nie pojedzie; tak wiec nawet utytulowany psycholog nic Ci nie pomoze, jak nie zadbasz o dostarczenie paliwa, o cialo, ktore trzeba dobrze odzywiac.
      Zamiast wywalac kase na psychologow lepiej wydac na ekologiczne zarcie.
      • lil.sister Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 15.08.14, 11:41
        Z psychologami to jak i z każdym lekarzem, ja np. nigdy nie spotkałam żadnego normalnego
        ginekologa - wszyscy, których miałam albo mają manierę katechety, albo są nieszczęśliwi że muszą chodzić do pracy i mają cię gdzieś, i w ogóle to "sprawdź sobie w internecie" jak czegoś nie wiesz, a potem "masz receptę i won, następna". O delikatności to już nie wspominam nawet. Szukam ludzkiego ginekologa i nie mogę znaleźć, a było ich paru... Ale jednak ginekolog się przydaje i teraz pozostaje nam sztuka znalezienia normalnego. Z psychologiem to samo. Na temat psychologów też słyszałam kiepskie opinie, ale mi akurat się tu świetnie udało, bo pierwszy strzał i babka jest naprawdę równa, pomaga i każdemu poleciłabym chodzenie do psychologa, bo naprawdę nie wszystko jesteśmy w stanie zauważyć sami (a kiedyś tak myślałam, że prędzej czy później ze wszystkim sobie sama dam radę - ale to błędne myślenie, bo nie jesteśmy wobec siebie tak obiektywni jak nam się wydaje).
        Nie można się zrażać, bo mimo że mój pierwszy ginekolog był daleki od ideału, nie oznacza to, że zrezygnuję z szukania innych i już nigdy do żadnego nie pójdę :]
    • procesor Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 14.08.14, 22:29
      ech
      JEŚLI nawet to moja psyche rozwaliła moją somę czyli tarczycę
      to teraz nie mam tarczycy praktycznie i żaden psycholog swoimi terapiami nie spowoduje że mi sie więcej hormonów wyprodukuje
      (trafiłam już na taką psycholog co mi w depresji dowaliła jeszcze mocniej mówiąc że - tu cytat - "to wszystko pani wina")

      i jeszcze
      piszesz że jesteś nerwowa i tak cały czas bez powodu
      może tym "bezpowodem" jednak jest tarczyca - nie mówię ŻE JEST ale MOŻE być
      dlaczego?
      bo takiej nerwowości jakiej doświadczałam w niedoczynności nie miałam nawet w sytuacjach stresowych mocno
      inna sprawa że solidny stres życiowy nasilił mi objawy choroby w którymś momencie...

      też wolałabym nie brać leków
      ale wolę brać leki i normalnie żyć a nie wrócić do stanu sprzed leczenia...
      • lil.sister Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 15.08.14, 11:56
        > (trafiłam już na taką psycholog co mi w depresji dowaliła jeszcze mocniej mówi
        > ąc że - tu cytat - "to wszystko pani wina")
        hmmmmm indifferent

        > piszesz że jesteś nerwowa i tak cały czas bez powodu
        > może tym "bezpowodem" jednak jest tarczyca - nie mówię ŻE JEST ale MOŻE być

        No właśnie tego nie wiem, bo wg badań i lekarki, tarczyca jest zdrowa :]
    • wiolcia29_2 Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 15.08.14, 01:53
      Dobrze kombinujesz, że stres i złość mogły być katalizatorem choroby Hashimoto. Jestem tego dobrym przykładem. Miałam trudne doświadczenia w dzieciństwie, a po pierwszym, stosunkowo krótkim, epizodzie anorektycznym zdiagnozowano mi, za czas jakiś, chorobę tarczycy. Jestem przekonana, że to prosta konsekwencja. Po zaleczeniu wola, po wielu latach choroba zaatakowała ze zdwojoną siłą, ale miałam w sobie ogrom niewyrażonej złości. Od kilku lat poddaję się psychoterapii i mam lepsze samopoczucie, choć sesja egzaminacyjna zawsze zmusza do korekty dawki tyroksyny. Teraz wpadłam w nadczynność i serce kołacze niemiłosiernie.
      • lil.sister Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 15.08.14, 12:12
        Ooo ciekawe!
        A skąd ten epizod anorektyczny się wziął? Chodzi mi o twoje subiektywne uczucia, jak się stało, że poszłaś w tamtą stronę?
        I skąd też złość?

        Ja zmagałam się kiedyś (w podstawówce i gimnazjum) z depresją, z ogromną nienawiścią do siebie (bo byłam nie do końca akceptowana przez społeczeństwo) i całego świata. Ale to naprawdę ogromną nienawiścią. W tym momencie moje ego jest już całkowicie wolne od tamtych rzeczy, pozostała mi jednak ta nieuzasadniona złość o której pisałam.
        Kiedyś miałam duże kompleksy i nienawidziłam samej siebie -> znowu mi się to kojarzy z mechanizmem autoimmunologicznym.
        Miałam okropnego ojca który zatruwał mi życie i to był (zaraz po mnie samej) drugi główny obiekt do nienawiści.
        A poza tym byłam raczej zaniedbanym dzieckiem i musiałam ze wszystkim sobie radzić sama, bo nikt nie traktował mnie poważnie - najmłodsze dziecko zabawka.
        Myślę że to może być też to - nie miałam z kim się podzielić tym gównem ani gdzie to wyrazić, to zostawało to we mnie, trując od środka.
        Naprawdę, jak przypominam sobie siebie sprzed lat i widzę ten ogrom toksycznej energii jaka we mnie była, to czuję, że jakbym była starsza i miała więcej mocy decyzyjnej, to byłabym niebezpieczna :o
    • lil.sister Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 16.08.14, 10:42
      Przypomniałam sobie, że pewna bioenergoterapeutka powiedziała mi jakiś czas temu, że u mnie źle działa przysadka mózgowa, a nie tarczyca.
      Nie wzięłam pod uwagę tego co mówiła, bo stwierdziłam, że skoro idę do lekarza, to on na pewno będzie wiedział (mhm...)
      Teraz dopiero patrzę na funkcje przysadki, to faktycznie może mieć to sens. Tylko nie bardzo wiem, co mogę z tym zrobić, no bo lekarz pewnie mnie uzna za wariatkę, jak usłyszy o jakiejś bioenergoterapii. Przysadki zresztą chyba się nie leczy, chyba że ma się już guza do wycięcia.
      Swoją drogą, to chyba powinna być prosta droga -> jeśli mam nieprawidłowości w wydzielaniu prolaktyny, progesteronu i estrogenu, to czy nie powinno się sprawdzić organu, który je wytwarza?
      • pies_z_laki_2 Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 17.08.14, 12:15
        Przysadka chora produkowałaby albo zero, albo tysiące czy dziesiątki tysięcy jednostek hormonów... A w cuda wianki to lepiej nie wierz, bo możesz trafić na profesjonalistę, który jest świetny w robieniu klientów w konia (czyli jest dobry w robieniu pieniędzy). To jak z Cygankami - wróźbitkami, od dziecka się uczą na co patrzeć i co komu mówić, żeby delikwent uwierzył, że kobieta zna przyszłość big_grin
        • lil.sister Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 18.08.14, 00:17
          > A w cuda wianki to lepiej nie wierz, bo możesz trafić na pr
          > ofesjonalistę, który jest świetny w robieniu klientów w konia (czyli jest dobry
          > w robieniu pieniędzy). To jak z Cygankami - wróźbitkami, od dziecka się uczą n
          > a co patrzeć i co komu mówić, żeby delikwent uwierzył, że kobieta zna przyszłoś
          > ć big_grin

          Bioenergoterapia to nie są jakieś "cuda wianki". Najpierw poznaj, potem oceń. Gdybym trafiła na babę, co robi ludzi w konia, nie cytowałabym jej.
            • lil.sister Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 20.08.14, 15:27
              Na podstawie tego, że bioenergoterapeutka którą znam, udowodniła mi, że wie o czym mówi (nie licząc już udokumentowanych umiejętności i mnóstwa ludzi, którym pomogła). U mnie w słowniku nie ma słowa "wiara" smile
              Może Ty masz akurat kiepskie doświadczenia z takimi co się podają za specjalistów, ale nie można uogólniać.
              • pies_z_laki_2 Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 24.08.14, 19:48
                Ja - nie. Matko jedna, ja raczej szkiełko i oko smile

                Ale znam kilka osób (z forum boreliozowego i chlamydiowego), co to na biorezonansie się mocno zawiodły, a na antybiotykach nie smile
                Znam kilka osób (cztery), co to u wróżek bywają... naprawdę... co za naiwność...
                Znam kilka osób (dwie) co to w kolejkach do bioenergoterapeutów całe dnie spędzały i nic im te wizyty nie pomogły...

                Zresztą co to za agitacja? Mamy szukać wróżek i znachorów? Nie, ja już wiem, że to nie działa tongue_out A zioła zbieram i suszę / przygotowuję samodzielnie, czarownica mi do tego niepotrzebna tongue_out
                • ola_dom Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 24.08.14, 20:53
                  pies_z_laki_2 napisała:

                  > Ale znam kilka osób (z forum boreliozowego i chlamydiowego), co to na biorezonansie się
                  > mocno zawiodły, a na antybiotykach nie smile

                  No to znasz też jużnjedną z tarczycowego, której biorezonans uratował życie. NIC bym już nie mogła jeść, bo niezdiagnozowana i nieleczona przez lata celiakia sprawiła, że miałam alergię praktycznie na wszystko.
                  A dzięki biorezonansowi jem prawie normalnie.
                  Oczywiście nie gluten, bo nikt mądry nie twierdzi, że wyleczy celiakię biorezonansem. Ale pozbyłam się całej masy uczuleń. Bardzo wyraźnie i jednoznacznie, czyli przed rezonansem zjadłam -> zdychałam z bólu brzucha. Po rezonansie zjadłam -> nic się nie dzieje.
                  I za dużo tego miałam, w zbyt dużym odstępie czasu, i tak dalej - na czyste żywe placebo big_grin

                  A paru bioterapeutów bardzo sensownych też miałam okazję odwiedzić, i paru bezsensownych także.

                  Zaś co do lekarzy alopatycznych... z endokrynologami na czele... No cóż.... czy to, że WIĘKSZOŚĆ z tych, których spotkałam, to niedouczone patałachy, ma oznaczać, że całą medycynę tradycyjną mam potępić w czambuł? Na razie jeszcze się powstrzymam smile

                  --
                  Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
                  (Jacques Tati)
      • ola_dom Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 18.08.14, 12:05
        lil.sister napisała:

        > Przypomniałam sobie, że pewna bioenergoterapeutka powiedziała mi jakiś czas temu, że u
        > mnie źle działa przysadka mózgowa, a nie tarczyca.
        > Teraz dopiero patrzę na funkcje przysadki, to faktycznie może mieć to sens. Tylko nie bardzo
        > wiem, co mogę z tym zrobić, no bo lekarz pewnie mnie uzna za wariatkę, jak usłyszy o jakiejś
        > bioenergoterapii. Przysadki zresztą chyba się nie leczy, chyba że ma się już guza do wycięcia.

        Moja przysadka też najwyraźniej nawala, bo mimo wielu uciążliwych objawów i wolnych hormonów na samym dnie, przysadka utrzymywała TSH na idealnie niskim poziomie - bliskim wręcz nadczynności.
        I trudno. Nikt nie zechciał zainteresować się przysadką i tym, dlaczego nie pogania tarczycy do roboty tak, jak należy, ale na szczęście kolejna lekarka zajęła się tarczycą i moimi objawami niedoczynności, dostałam Euthyrox i wreszcie zaczęłam wracać do żywych.
        Oczywiście szkoda wielka, że nie zajęto się prawdopodobną przyczyną moich niedoczynności, ale i tak leczenie jej skutków zdaje egzamin i ogromnie się z tego cieszę.

        A co do leczenia psychoterapią - jak już ktoś tu napisał - z całą pewnością zdrowa / leczona psychika może zapobiec chorobom autoimmunologicznym. Ale jak już się zachorowało - to wyzdrowieć / cofnąć procesu degeneracji tarczycy się nie da. Choć w takiej sytuacji z całą pewnością psychoterapia może być bardzo pomocna w leczeniu. Jednak sama nie wystarczy. Wystarczyłby jedynie cud.
    • barka01 Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 01.09.14, 19:17
      Od prawie zawsze miałam wahania samopoczucia. Ze stanów depresyjnych wpadałam w stany euforyczne Nawet swojego czasu trafiłam na w terapię u psychologa. To samo dotyczyło mojej wagi, raz chudłam to znowu tyłam. Tłumaczyłam to sobie brakiem lub nadmiarem aktywności fizycznej, gorszym lub lepszym zdrowiem. TSH badane okazjonalnie, było zawsze w porządku. Dopiero ostatnie trzy lata ekstremalnego stresu, które zafundowało mi życie,ujawniły moją, do tej pory ukrytą chorobę. Wiem, już gdzie leży przyczyna. Psychoterapia ,sama zbyt wiele nie pomoże ,to tylko doraźny środek.Muszę jednak przyznać,że terapia na którą kiedyś trafiłam pozwoliła mi nauczyć się stopniowania problemów, a także dystansowania się wobec rzeczy mniej ważnych.
      Najważniejsze dla mnie, to ustabilizowanie tarczycy i wyeliminowanie głównej przyczyny, która działając na układ hormonalny, tak bardzo wpływa na stan emocjonalny.
    • clara74 Re: Czy da się wyleczyć Hashimoto u psychologa? 08.09.14, 13:51
      lil.sister - mam dokładnie takie same przemyślenia jak Ty, również te same objawy i złość. Ja to nazywam frustracją. Są już badanie naukowe, które potwierdzają b. dokładnie te zależności. Jak chcesz więcej informacji napisz na priva. Psychoterapia to bardzo dobra droga, ale niewystarczająca, ponieważ zwykle pracuje tylko na "słowach" a emocje są fizyczne i tak manifestują się w ciele. Taką złość trzeba przerabiać codziennie na bieżąco, jest trochę terapii które pracują z ciałem i są w tym pomocne /Metoda Feldenkraisa albo Lowena, Rolfing/. Poczytaj, popróbuj mnie bardzo pomogły. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka