Czy to choroba autoimmunologiczna?

10.09.14, 03:07
Od ok. 10 lat miewam stany nazwałabym to "grypopodobne" - momenty osłabienia, skrajnego zmęczenia bez kataru i typowego bólu gardła (jedynie lekkie pobolewanie) z bólem mięśni, starów i węzłów chłonnych. Trwa to zazwyczaj 2-3 tygodnie, później jest trochę spokoju, później znowu wraca itd. Zdarzyło mi się też przytyć 20 kg w ciągu dwóch miesięcy (z tym że wyglądałam bardziej jak napompowana wodą a nie jak otyła, to było dość dziwne), później schudnąć 15 kg w ciągu miesiąca, bez zmiany diety. Zawsze miałam słabe włosy, nigdy nie udało mi się zapuścić. Dziwną skórę na kolanach i łokciach jakby zrogowaciałą, pokrytą grudkami. Zdarza mi się też, że mam obrzęk powiek (szczególnie jednego oka), który potrafi utrzymywać się nawet i miesiącami, jednak nikt nie potrafił powiedzieć co to. Od mniej wiecej 10 lat mam problemy z zasypianiem. Pół roku temu dopadło mnie "to coś" na dobre - zdarza mi się być tak skrajnie zmęczoną (bez jakiegoś konkretnego wysiłku), że nie mam siły wstać z łóżka, od kilku lat mam niską temperaturę ciała (ok. 35) dość wysoki puls (90), ostatnio zaczęło się też silne bicie serca i uczucie utraty tchu. Podczas ruchu okropnie się pocę i mam uderzenia gorąca przy najmniejszym wysiłku. Natomiast gdy się położę robi mi się przeraźliwie zimno - od kilku lat nawet w lecie śpię z grzejnikiem i w bluzie z kapturem. Jednak te wszystkie rzeczy byłyby do wytrzymania gdyby nie to koszmarne osłabienie które ostatnio już nawet nie pozwala mi wyjść z domu. Zawsze byłam pełną energii duszą towarzystwa, a teraz to tak jakby opuściły mnie wszystkie ziły. Nawet spacer z psem jest niczym wyprawa w góry. Miesiąc temu robiłam badania tarczycy, wyniki były następujące:
TSH - 0,3 (0,3 - 3,0)
FT3 - 3,51 (2,0 - 4,4)
FT4 - 1,56 (0,93 0 1,7)
Ze względu na niskie TSH miałam po miesiacu (bez brania leków) powtórzyć badania i wyglądały one następująco:
TSH - 3,84 (0,2 - 4,2)
FT3 - 7,31 (3,1 - 6,8)
FT4 - 16, 49 (12,00 - 22,00)

Wiem, że powinnam robić badania w tym samym laboratorium ale niestety nie miałam takiej możliwości. Jednak zaskakuje mnie ten wzrost TSH w tak krótkim czasie. Zrobiłam także przeciwciała przeciwtarczycowe:
anty- TPO - w normie
anty - TG - 373,7 (norma do 113)
anty - TSH (TRAb) - w normie

USG tarczycy:
Płat pracy: 17x19x40mm
Płat lewy: 16x17x41mm
Więzina 2 mm.
Miąższ gruczołu nieci niejednorodny, normoechogeniczny, unaczynienie w normie. Brzeżnie w grzbietowym odcinku bieguna dolnego płata lewego dwa owalne obszary hipoechogeniczne, zlokalizowane obok siebie - 5mm i 4 mm - przytarczyce? W okolicy płata lewego kilka drobnych węzłów chłonnych (2mm).

Dodam tylko, że zrobiłam badania na HIV, HCV (miałam transfuzje krwi więc były podejrzenia ze względu na moje fatalne samopoczucie), EBV, Boreliozę, Cytomegalię - wszystko wykluczone. MR głowy bez zmian. Badanie psychiatryczne wykluczyło hipochondrię, zaburzenia psychosomatyczne, depresję. Morfologia w normie. Podwyższona hemoglobina i limfocyty T. Niski potas.
Co o tym myślicie? Będę bardzo wdzięczna za pomoc. Każda informacja jest dla mnie cenna. Z góry dziękuję.
    • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 10.09.14, 05:39
      Jestem tu nowa i nie wiem jak edytować post a przyszło mi na myśl, że może warto dodać parę informacji, może akurat ktoś, coś skojarzy, da mi jakąś wskazówkę, w którą stronę mam iść. Jeśli komuś będzie się chciało czytać to podaję następujące informacje:
      - Mam 25 lat, zapomniałam wcześniej napisać a to może być dość istotne więc za 2-3 lata chciałabym mieć dziecko (tym bardziej nie pasuje mi to TSH i anty - TG)
      - Od dziecka jestem alergikiem, w dzieciństwie miałam też astmę
      - W wieku 7 lat miałam autoimmunologiczne zapalenie naczyń związane z IgA (dawniej nazywane chorobą Schonleina - Henocha)
      - W wieku 14 lat miałam operacje kręgosłupa (operacyjne leczenie skoliozy) na skutek której doszło do uszkodzenia rdzenia kręgowego, odcinek Th10-Th11, mam implanty tytanowe stabilizujące kręgi. Na szczęście udało mi się jakoś z tego wygrzebać, lata ćwiczeń ale chodzę.
      - Po operacji miałam obrzęk rdzenia, dostawałam dość duże ilości sterydów (Mannitol, Solu -Medrol)
      - Później pojawiły mi się purpurowe pręgi na nogach, pośladkach i brzuchu (coś na wzór choroby Cushinga ale nigdy nie zdiagnozowane)
      - Próbowałam leczyć się immunologicznie gdyż bardzo często łapię infekcje.Miałam następujace badania:
      Subpolulacja limfocytów - wyszły obniżone komórki NK - 4,61 (norma to 12-11) podwyższone limfocyty T - 80 (norma to 60-75)
      Klasy przeciwciał: IgG - 8,94 (7-16), IgM - 0,84 (0,4 - 2,3), IgA - 1,64 (0,7 0 4)
      - Immunolog stwierdził, że odporność jest ok, problemem jest tarczyca dlatego wysłal mnie na badania.
      - Endokrynolog nie widzi związku mojego samopoczucia z tarczycą. Chciał mi jedynie przypisać beta-bloker na zbyt szybką akcje serca.
      - Robiłam RTG klatki piersiowej - wszystko ok.
      - USG jamy brzusznej - ok
      - Próby wątrobowe - ok
      - Choroby autoimmunologiczne, poza tarczycowymi - wykluczone (nie dostałam jeszcze wyników do ręki, jedynie informacje telefoniczną więc do końca nie wierzę)
      - Próbowałam leczyć się psychiatrycznie na depresję (jestem psychologiem więc wszędzie widzę aspekty psychologiczne) jednak to było nieskuteczne. Próbowałam SSRI, trójpierścieniowych leków przeciwdepresyjnych i benzodiazepin (po tych ostatnich jedynie lepiej śpię, po typowych antydepresantach czuję się fatalnie).
      - Chodziłam też na terapię (przed zdiagnozowaniem u siebie depresji maskowanej, podejrzewalam zaburzenia psychosomatyczne) jednak jeśli chodzi o stan zdrowia fizycznego nie było poprawy, osłabienie nadal dopadało, jeśli chodzi o aspekt psychiczny to niewątpliwie nauczyłam się lepiej radzić ze stresem.
      - Dwa lata temu miałam usuwane torbiele z jajnika, miałam wtedy dość wysoki poziom PRL, teraz jest w normie.
      - Mam często wysychające spojówki.
      - Mam regularne miesiączki jednak od pewnego czasu są coraz bardziej intensywne i wydłużył mi się cały cykl.
      - Od grudnia mam zapalenie pęcherza spowodowane E. Coli. Nie mogę tego niczym wyleczyć. Miałam zrobić Urografię jednak nie zgodzili się na podanie kontrastu przy takim wahaniu hormonów.

      Teraz kilka głupot, takich moich dziwactw ale może coś akurat będzie istotnego:
      - Piję bardzo dużo wody, kiedyś naliczyłam, że zdarza mi się wypijać 6-7 litrów dziennie.
      - Jak się pocę to najczęściej na karku i na głowie. Gdy jeszcze miałam siłę ćwiczyc to po treningu zawsze musiałam suszyć włosy bo były jak po kąpieli.
      - Zdarzyło mi się być 3-4 razy w życiu na solarium i jeszcze dobrze stamtąd nie wyszłam już czułam się fatalnie (tak jakby UV przyspieszało czy prowokowało "to coś" co daje takie osłabienie)
      - Nawet gdy nie malowała/nie prostowałam włosów zawsze łamały mi się tuż za uchem, od dziecka mam mysie ogony.
      - Paznokcie na kciukach mam takie pofalowane, jakby harmonijka. Myślałam, że to przez to, że kiedyś włożyłam w drzwi ale oba są takie dość nietypowe.
      - Chropowate kolana, łokcie i pośladki - o tym już pisałam wyżej
      - Zawsze gdy zjem śmietanę albo coś co ma ją w swoim składzie mam chrypkę (na inne produkty mleczne tak nie reaguję tylko na śmietanę - to jest mega dziwne).
      - Nie mogę w ogóle zjeść ani wypić nic zimnego. Po zjedzeniu loda zaczyna mnie boleć gardło a po 2-3 godzinach infekcja rozkłada mnie już na maxa.
      - Gdy wchodzę w zimie np. do Galerii Handlowej nigdy nie mogę zrozumieć jak ludzie mogą chodzić po niej w kurtkach. Od dziecka w takich zamkniętych przestrzeniach muszę się rozebrać do koszulki na ramiączkach bo w kurtce byłabym spocona już po 5 minutach. Bardzo szybko się rozgrzewam i bardzo szybko marzne (tak jakby było coś nie tak z moją termoregulacją).
      - Mam dziwne pęcherzyki wypełnione płynem na podniebieniu. Lekarze tylko mówia "ale dziwne" i tyle, nie wiedzą co to.
      - Mam przestawiony rytm dobory, najchętniej spałabym w dzień. Noc od dziecka była dla mnie czasem aktywności.
      • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 19.09.14, 04:50
        Do dziwnych objawów dodam jeszcze:
        - Po lodach oraz wszelkich zimnych produktach automatycznie zaczyna mnie boleć gardło i po kilku godzinach jestem rozłożona (robiłam wymazy z gardła i nosa - oba ujemne więc na pewno nie ma to podłoża bakteryjnego).
      • pies_z_laki_2 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 21.09.14, 05:16
        Czy badałaś swoją przysadkę? Trzustkę?
        Czy wielkie pragnienie masz od dawna? Czy wiąże się z duża ilością oddawanego moczu?
        • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 21.09.14, 06:15
          Nie badałam. Z hormonów przysadki tylko PRL. Miałam robione MR głowy więc pewnie jeśli byłby tam jakiś gruczolak to by zobaczyli, chociaż wiem, że rezonans przysadki robi się osobno ale opisali mi nawet stan zapalny zatok więc myślę, że i na to by zwrócili uwagę. Jak myślisz? Idę robić w tym tygodniu badania, pewnie zrobię dodatkowo tę krzywią insulinową którą mi proponowaliście, myślę, ze wypadałoby też sprawdzić wazopresynę z tym, że z tego co czytałam to już jakieś bardziej skomplikowane badanie. Masz może jeszcze jakieś sugestie? Dużo piję od zawsze. Już jako dziecko musiałam nosić wszędzie ze sobą "piciu". I tak zostało do dziś. Nawet jak idę spać to muszę mieć wodę przy łóżku bo jeszcze chociaż "wezmę klika łyków przed snem". Sikam dość dużo ale nie jest to wynik jakiś kosmiczny wynik porównując ilość wypijanych płynów. Tylko u mnie pojawiają się jeszcze takie kwestie 1. Śpię z grzejnikiem nawet w lecie, jest mi wiecznie zimno, wiadomo, że to osusza powietrze. 2. Często mam infekcje górnych dróg oddechowych wtedy jest większe zapotrzebowanie na płyny chociażby z powodu wysychającego gardła. 3. Od ponad pół roku bezskutecznie walczę z zapaleniem pęcherza i tak naprawdę nie umiem się ustosunkować do Twojego pytanie o mikcję bo nie wiem na ile jest to nadmierne oddawanie moczu a na ile skutek tego zapalenia. Nie wiem czy to istotna kwestia ale wyjściem na jaw tego zapalenia pęcherza dość często zdarzał mi się krwiomocz i musiałam też wstawać zawsze siku w nocy, nie dawałam rady przespać jej całej. Teraz jedno i drugie ustąpiło. Lekarz zaproponował żebym zbadała nerki, ale dał mi skierowanie tylko na albuminy we krwi, czy to wystarczy? Dodam tylko że USG nic złego nie wykazało. Jak przyjdzie Ci do głowy jakieś badanie które mogłabym wykonać to pisz, będę wdzięczna! smile
          • pies_z_laki_2 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 21.09.14, 19:31
            Jeśli średnio i mniej więcej wydalasz tyle, ile pijesz, to ok (nie liczymy teraz kataru, potu, łez itd).

            Nie sprawdzę teraz, napisz czy badałas kiedyś poziom D3?

            Na razie obstawiam cukrzycę, może moczówkę prostą, czy jakąś chorobę nerek, ale równie dobrze jakąś nerwicę, czy cóś...
            • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 21.09.14, 22:13
              Teraz to już nie rozumiem nic a nic. Sugerujesz, że nerwica może być przyczyną mojego złego samopoczucia czy wypijania nadmiaru wody? Czyli takie skrajne zmęczenie nie jest skutkiem Hashimoto i mam szukać dalej? Bo mi ten nadmiar wypijanych płynów nie przeszkadza, ja pytam tylko w kontekście ogólnie złego samopoczucia. D3 nie robiłam. Napiszę moze jakie badania mam zamiar jutro zrobić, może akurat coś jeszcze przyjdzie Ci do głowy:
              - Morfologia z rozmazem
              - D - dimery
              - Ferrytyna
              - Transferyna
              - D3
              - B12
              - Glukoza
              - Krzywa insulinowa
              - Albumina
              - Mocznik
              - Kreatynina
              - Wapń
              - Fosforany
              - Sód
              - Potas
              - Żelazo
              - Kortyzol
              - ACTH
              - Parathormon
              - Kalcytonina
              - TSH
              - fT3
              - fT4
              - Badanie moczu z posiewam
              Endokrynolog zalecił mi jeszcze zrobienie przeciwciał ale robiłam ostatnio miesiąc temu, nie wiem czy jest sens?

              • pies_z_laki_2 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 25.09.14, 18:27
                Nie jestem lekarzem smile
                Sugeruję, że wypijanie takich ilości napojów nie jest dobre, a powodem może być jakieś schorzenie ciała, o którym pojęcia nie mam, bo nie jestem lekarzem, ale jeśli ciało jest zdrowe, a pijesz ileś litrów wody dziennie, to pozostaje jakaś nerwica natręctw, czy cóś, na czym też się nie znam.
                Picie dużej ilości napojów nie jest bezpośrednim skutkiem choroby Hashimoto, tyle wiem.
                • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 02.10.14, 01:08
                  Ciało niestety nie jest zdrowe. Mam pierwotne zaburzenia odporności także idealne podłoże do różnych chorób. Ze względu na nieprawidłowe parametry krwinek wybieram się jeszcze na konsultacje do hematologa. I sprawdzę te nerki. Z nerwicą natręctw objawiającą się jako nadmierne picie wody się jeszcze nie spotkałam big_grin Tu znaczenie ma to, że zaburzenia obsesyjno - kompulsywne wiążą się z natrętnymi myślami a czynności są dopiero odpowiedzią na te myśli czyli np. piłabym wodę bo bałabym się, że bez tego umrę. A mi tym czynnościom nie towarzyszą żadne refleksję, piję bo odczuwam pragnienie i to wszystko smile Jestem psychologiem więc tak jak wyżej pisałam - zaburzenia psychiczne i przeze mnie i przez innych psychologów/psychiatrów zostały wyeliminowane więc nie popadajmy w skrajności. Dziś przeczytałam, w książce "Jak żyć z Hashimoto?" że wysychanie błon śluzowych - oczu, nosa i jamy ustnej jak najbardziej występuje w tej chorobie. Czasem nawet trzeba używać sztucznych łez czy sztucznej śliny. Ale nerki i nadnercza jak najbardziej sprawdzę żeby też nie upatrywać przyczyn w jednym, tylko patrzeć na organizm bardziej holistycznie smile
    • djpa Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 10.09.14, 14:31
      Witaj na forum smile
      Dobrze znasz swój organizm smile
      Czy oba badania tarczycowe były robione rano?

      Rozejrzyj się za dobrym endo. Tarczycą na pewno trzeba się zająć (dodatnie przeciwciała i mocno wahające się tsh i wolne hormony, plus objawy), ale być może warto przyjrzeć się jeszcze nadnerczom.

      Na pewno warto zrobić badania w kierunku cukrzycy - bo za dużo pijesz płynów.

      Ponieważ dużo pijesz, możesz mieć braki magnezu.

      Warto zbadać witaminę D3. Drogie badanie, ale na 90% możesz mieć jej braki. Warto zbadać też ferrytynę z powodu włosów i objawów od serca.

      Z usg tarczycy przeliczona objętość:
      wymiary i objętość prawego płata: 17 mm x 19 mm x 40 mm → 6.46 ml
      wymiary i objętość lewego płata: 16 mm x 17 mm x 41 mm → 5.576 ml

      objętość całej tarczycy: 12.036 ml
      Czyli całkiem ładnie.
      • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 10.09.14, 16:07
        Bardzo dziękuję. Tak, oba badania TSH i reszty hormonów były robione rano, po takiej samej ilości snu. Cukier zawsze miałam w normie (czy są jakieś inne badania na cukrzycę?). Jakie hormony warto zbadać żeby sprawdzić stan nadnerczy? Dobrego endokrynologa ciągle szukam, wizytę mam dopiero za tydzień. Od zmysłów już odchodzę co mi jest. Czy nie zmniejszona/nie zwiększona objętość tarczycy wyklucza Hashimoto? Co oznacza w USG, że miąższ jest niejednorodny a jednocześnie normoechogeniczny? Mnie się te dwie rzeczy wykluczają, nie wiem czy słusznie. Przyznam szczerze, że po tych wysokich anty - TG i moim skrajnym zmęczeniu to jest jedyna choroba która przychodzi mi do głowy sad
        • djpa Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 10.09.14, 16:27
          Tak, można zbadać krzywą insulinowo-glukozową trzypunktową. A mocz? Czy w normie wszystko?

          Miąższ może być taki nakrapiany, dlatego niejednorodny, ale jako całość, średnia miąższu może być OK.
          • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 10.09.14, 16:45
            Mocz Ok, teraz tak jak pisałam mam od grudnia zapalenie pęcherza więc wychodzą leukocyty - czasami 20 a czasami ponad 100 (po antybiotyku przez jakiś czas ich nie ma), wcześniej przez rok zdarzało mi się sikać krwią ale nie miałam dolegliwości bólowych za to miałam dość lekarzy więc to olałam sprawę smile Czyli USG tarczycy ok? To nie Hashimoto?
      • ada1214 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 17.09.14, 11:37
        djpa napisała: >
        >Ponieważ dużo pijesz, możesz mieć braki magnezu.

        Przy takiej ilosci spozywanej wody, jesli ten stan trwa juz jakis czas, ma na bank niedobory nie tylko magnezu, ale po prostu wszystkiego.
        Mamy wiec z jednej strony niedozywiony/wyjalowiony organizm, a z drugiej strony --przypuszczam- zapalne, alergiczne jedzenie (bo Autorka pisze, ze spozywa produkty mleczne). Jesli do tego spozywa produkty glutenowe, na ktory wiekszosc ludzi jest nadwrazliwa, to na pewno ma to ogromny wplywa na samopoczucie.
    • pies_z_laki_2 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 10.09.14, 18:14
      Witamy na pokładzie smile

      Hashimoto widać w podniesionym poziomie p.ciał. Tarczyca jest jeszcze całkiem całkiem, ale widocznie kiedy miałaś nisko tsh, to ciut wcześniej zapewne miałaś wylew hormonów tarczycowych z uszkodzonej tarczycy do krwi i stąd reakcja przysadki (czyli wysokie fT4 powoduje obniżkę tsh). Wyniki badań limfocytów nic mi nie mówią, ale przy podniesionych p.ciałach nie majstrujemy z systemem odpornościowym, raczej go wyciszamy, niż wzmacniamy...

      Teraz masz tarczycę ok 12ml, ale być może wcześniej miałaś 18ml... kto wie... a to oznaczałoby zanikowe zapalenie tarczycy w początkowej fazie, często te początek jest dość hm... wybuchowy...

      > Endokrynolog nie widzi związku mojego samopoczucia z tarczycą.

      Porzuć go bez żalu smile Ten endo nie pomoże, chyba że padniesz mu na progu z tsh powyżej setki big_grin Ale chyba nie chcesz czekać kolejne miesiące aż będzie gorzej...

      Twoje dolegliwości i wyniki mówią mi, że (kolejność przypadkowa):
      - znajdź lepszego endokrynologa, przy takim tsh powinnaś dostać tyroksynę
      (okres i wiele objawów powinno się wtedy wycofać)
      - odstaw psychotropy, bo nie tu leży problem
      - zmień dietę na niskowęglowodanową (i niskie IG)
      - sprawdź kierunek insulinooporności czyli trzypunktową krzywą cukrową i insulinową
      - sprawdź poziom ferrytyny
      - zbadaj wit. D3 25oh
      - zbadaj się w kierunku bartonelli
      - zacznij łykać magnez (poczytaj w przyklejonych wątkach na górze forum)

      cdn jak mi się coś jeszcze przypomni smile
      • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 10.09.14, 23:17
        Ale ja mam podniesione tylko te anty - TG, anty - TPO mam w normie - przy takich wynikach możliwe jest Hashimoto?

        Co oznacza, że miąższ jest niejednorodny, normoechogeniczny? To dobrze czy źle? Czy to się nie wyklucza nawzajem? Nie rozumiem tego sad

        Właśnie wróciłam od immunologa który przypisał mi leki podnoszące odporność (ThymUvocal, Immunit, ACCH) i kazał brać na stałe. Moim zdaniem to nie jest dobry pomył jeśli jest podejrzenie autoagresji, co myślicie?

        Dziękuję za wszystkie informacje, są na miarę złota, nie wiem jak się wypłacę, będzie ciężko, oj ciężko! smile
        • pindzia.lindzia Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 12.09.14, 00:15
          Na odporność kwasy Omega-3, obecnie najlepszy skład i cenę ma Omega-3 Forte (biało -niebieskie opakowanie), ja biorę 3 tabletki dziennie i Tobie też radzę, chociaż na opakowaniu polecają 1. Kiedyś chorowałam bez przerwy i zawsze jakimś sposobem z wirusa kończyło się na antybiotykoterapii, teraz mogę się nawet całować (!) z kimś chorym i nic mnie nie chwyta. Efekty są po jakiś 3 miesiącach codziennego łykania.
          Co do witaminy D byłabym ostrożna, skoro po solarium źle się czujesz, to może witamina D gwałtownie podbija Ci poziom wapnia. Jeśli zaczniesz suplementację (a w sumie też warto, dla odporności m.in.), to bierz koniecznie z witaminą K2, najlepiej menaquinone-7 z natto, do kupienia czasem na allegro albo na iherb i zaczynaj od małych dawek D3, powiedzmy 1000 jednostek. Ja właśnie z powodu nieuregulowanej gospodarki wapniowej i niedoczynności tarczycy mam od 7 lat diagnozę ChADu, 9 miesięcy w psychiatryku, stracone lata i minimalne reakcje na leki psychotropowe (poza tona skutków ubocznych). Ostatecznie pomogła mi psychoterapia integracyjna, duże dawki dobrze przyswajalnego magnezu i program redukcji stresu (MBCT lub MBSR). Stres podwyższa poziom wapnia we krwi!
          • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 12.09.14, 00:43
            Przykro mi bardzo z powodu Twojej nietrafnej diagnozy. Pracowałam w Klinice Psychiatrii więc z pewnością przebywanie tam przez długi czas to nic fajnego. Dziękuję za informacje, kwasy Omega - 3 brałam bardzo długo, niestety bezskutecznie... Magnez z pewnością będę uzupełniać tak jak radzicie. Jednak w tej chwili to nie częste infekcje są moim problemem tylko stałe osłabienie i totalny brak energii, nazwałabym to skrajnym zmęczeniem. Próbuję się dowiedzieć czy tak duże wahania TSH i hormonów tarczycy oraz podwyższone anty - TG wskazują na chorobę z autoagresji czy mam sobie dać z tym spokój sad
          • kromka Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 19.09.14, 11:14
            pindzia.lindzia napisała:

            > Na odporność kwasy Omega-3, obecnie najlepszy skład i cenę ma Omega-3 Forte (bi
            > ało -niebieskie opakowanie), ja biorę 3 tabletki dziennie i Tobie też radzę, ch
            > ociaż na opakowaniu polecają 1. Kiedyś chorowałam bez przerwy i zawsze jakimś s
            > posobem z wirusa kończyło się na antybiotykoterapii, teraz mogę się nawet całow
            > ać (!) z kimś chorym i nic mnie nie chwyta. Efekty są po jakiś 3 miesiącach cod
            > ziennego łykania.

            A piesek pisze: "przy podniesionych p.ciałach nie majstrujemy z systemem odpornościowym, raczej go wyciszamy, niż wzmacniamy..."

            To jak to jest, dziewczyny? Bo Omega 3 chyba jednak wzmacnia.....
            • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 19.09.14, 22:27
              Omega 3 wzmacnia odporność. Zdanie lekarzy co do suplementacji podnoszącej odporność przy chorobach autoimmunologicznych jest podzielone. Mój znajomy który jest laryngologiem mówi, że absolutnie, żadnych takich leków nie powinno się podawać nawet u osób bez chorób z autoagresji gdyż taką chorobą mogą wywołać. Byłam kilka dni temu u immunologa i przypisał mi leki podnoszące odporność mimo, że pokazałam mu wyniki swoich badań i widział, że jest mam chorobą autoimmunologiczną. Powiedział, że to nie ma znaczenia bo proces autoimmunologiczny bierze się właśnie z niskiej odporności. Później byłam u endokrynologa który stwierdził, że na proces autoimmunizacji nie mamy wpływu ale jeśli leki podnoszące odporność mają mnie uchronić przed częstymi infekcjami to jak najbardziej powinnam je brać. Ja się jednak teraz z tymi lekami wstrzymałam. Nie mam ustawionego leczenia tarczycy, nie wiem na czym stoję, boję się nasilenia choroby. Muszę porobić więcej badań żeby dotrzeć do przyczyny swojej tak fatalnej odporności (tak jak wcześniej pisałam mam bardzo niski poziom komórek NK ale dlaczego to nie wiem). Uważam, że jeśli przyczyną kiepskiej odporności są nieprawidłowości w genach albo jakieś błędy w szlakach enzymatycznych to podawanie leków wzmacniających odporność tylko pogarsza sprawę - produkują się nowe komórki które znowu są nieprawidłowo zaprogramowane i zamiast atakować drobnoustroje zaczynają atakować nasze organy. Natomiast jeśli komórki są zaprogramowane prawidłowo a jest ich po prostu mało to jak najbardziej taka suplementacja jest wskazana. To są jednak tylko takie moje rozważania. Znalazłam też wczoraj takie zdanie: "Pierwotne i wtórne zaburzenia związane z niedoborem odporności stanowią zróżnicowaną grupę chorób, wywoływanych przez jedną lub więcej nieprawidłowości w obrębie układu immunologicznego. Kliniczne manifestacje tych zmian obejmują wzrost podatności na zakażenia i podwyższone ryzyko wystąpienia choroby autoimmunologicznej i zmian złośliwych." (dla zainteresowanych cały artykuł: www.worldallergy.org/professional/allergic_diseases_center/suspected_immune_deficiency/version_polish.php).
    • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 12.09.14, 08:31
      Ja to wszystko rozumiem co mi doradzacie, jakie brać suplementy itp tylko póki co nie zostałam zdiagnozowana i chciałabym mieć odpowiedź na konkretne pytanie - czy moje wyniki badań i objawy wskazują na Hashimoto czy nie?
      • ola_dom Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 12.09.14, 08:47
        fenyloetyloamina0422 napisała:

        > chciałabym mieć odpowiedź na konkretne pytanie
        > - czy moje wyniki badań i objawy wskazują na Hashimoto czy nie?

        Ale piesek już Ci odpowiedział, całkiem jednoznacznie, w punktach - żeby było jeszcze jaśniej.
        Słusznie doradziła także zmianę endo. Oczywiście powinnaś wiedzieć, że kolejna/y endo wcale nie musi okazać się lepsza/y. Dlatego warto poszukać lekarza z tych polecanych na forum.

        I jeszcze jedno - książkowe wyniki wskazujące na Hashimoto ma naprawdę wiele z nas. W tym cały klops, bo książkowe wyniki to prościzna w diagnozie i leczeniu, nawet lekarza za bardzo nie trzeba, bo wyniki z normami każdy może łatwo porównać i stwierdzić, że nie mieszczą się w normie.
        • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 13.09.14, 05:48
          Książkowe wyniki wskazujące na Hashimoto ma wiele osób? Myślałam, że jest zupełnie odwrotnie i typowe wyniki czy objawy występują rzadko.
          Co do lekarzy to wiem, wiem - już trochę z nimi przeszłam i zdaję sobie sprawę z tego, że ciężko o dobrego fachowca. Poszukam na forum kto jest polecany, dziękuję za informacje bo nie wiedziałam, że jest tu taki wątek smile
      • pies_z_laki_2 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 13.09.14, 00:52
        Nie rozumiem powiązania niejednorodny i normoechogeniczny, dla mnie albo albo, ale ja się nie znam... no bo jeśli echo w normie, ale niejednorodne, to jednak nie w normie... Hm, może chodzi o to., że zmiany są dyskretne?

        Atg - te p.ciała są specyficzne dla tyreoglobuliny, czyli komórek tarczycowych. Mogą być podniesione podobno przy różnych chorobach czy stanach zapalnych w organizmie, nie tylko przy Hashimoto, ale jeśli w parze idą objawy niedoczynności tarczycy potwierdzone wynikami badania hormonów tarczycowych we krwi, to prawdopodobieństwo, że to nie Hashi zmniejsza się znacząco. Do kompletu bierzemy usg (niejednorodna struktura, nieco zmniejszona wielkość gruczołu) i ja bym miała o wiele mniej wątpliwości...

        P.ciała atpo masz w normie, ale są pod dolną granicą normy, czy są nieoznaczalne? Wiesz, że poziom p.ciał ma prawo się wahać?
        • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 13.09.14, 06:14
          No właśnie, przedziwny ten opis USG. Ja to też rozumiem, że jeśli jednorodny to normoechogeniczny, jeśli niejednorodny to raczej nie w normie. Radiolog jak oglądał moją tarczycę to stwierdził, że wszystko ok tylko trochę POWIĘKSZONA (mnie się wydaje, że raczej pomniejszona?). Później gdy dawał mi opis powiedział, że nie zauważył wcześniej pewnych rzeczy i jest trochę nieprawidłowości. W każdym bądź razie jakoś mnie ten opis nie satysfakcjonuje bo ani nic nie potwierdza ani nic nie neguje. A co myślisz o tych guzkach? Czy radiolog faktycznie mógł je pomylić z przytarczycami? Jeszcze hipoechogeniczne..
          Niestety wiem, ze przeciwciała mogą się wahać ale to nie ułatwia mi sprawy diagnozy sad Anty - TPO mam 13, 66 (norma 0- 34). Ten wynik ma jakieś znaczenie?
          Mam jeszcze pytanie odnośnie antydepresantów i ich wpływu na wyniki hormonów tarczycy. Moje badanie TSH sprzed ok. 10 lat TSH - 0,3. Z kwietnia tego roku TSH - 0.7 więc całkiem ok. Później 0.3 (pierwsze dni brania antydepresantów, moja ostatnia próba leczenia depresji), ostatni wynik TSH - 3,84 (po około 3 tygodniach brania Doxepiny 20mg, dawka lecznicza to 70mg ale niestety nie udało mi się do niej dotrzeć i raczej nie uda). Czy to ma jakiś wpływ na wynik? Chciałabym powtórzyć jeszcze raz badania przed wizytą u endokrynologa ale sama nie wiem, zmniejszyłam dawkę leku na 10mg, robić badania przy tym leku? Czy go całkiem odstawić? Pytałam trzech lekarzy mówią, że ten lek nie wpływa na wynik hormonów ale cóż zrobię, że bardziej wierzę ludziom którzy sami mają jakąś dolegliwość niż lekarzom którzy znają niektóre przypadki jedynie z książek.
          I już ostatnie pytanie - czy choroby tarczycy mają jakiś związek z obrzękiem powieki? Jakieś 10 lat temu gdy dopadło mnie po raz pierwszy to paskudne, skrajne zmęczenie pojawił mi się obrzęk lewej powieki. Byłam u kilku okulistów, każdy stwierdził, że z oczami jest ok i nie wiedzą jaka jest przyczyna obrzęku. Po ok. 1,5 roku to paskudztwo przeszło. Pojawiło się jeszcze z 2 razy przez te 10 lat, zawsze ta sama historia, skrajne zmęczenie, objawy grypopodobne, ból węzłów chłonnych - jeszcze jak się gdzieś przemęczyłam czy mocno zestresowałam to zaczynała się neuralgia nerwu trójdzielnego i puchło oko. Teraz jak mnie dopadło od pół roku na dobre to mam już spuchniętą powiekę cały czas. Odwiedziłam laryngologa który stwierdził, że przy tarczycy tak puchną powieki. Później okulistę który wykluczył problemy okulistyczne, stwierdził, że mam podpuchnięte obie powieki tylko tę jedną bardziej i wysłał na MR oczodołów. W MR nic nie wyszło. Zapytałam więc jeszcze o to na wizycie u neurologa który stwierdził, że jeśli odczyn jest czynnościowy (np. obrzęk śluzowaty) to nie wyjdzie to jako patologiczna zmiana w obrazie MR. Wie może ktoś coś na ten temat?
          Ach, bym zapomniała - przy jakich chorobach anty - TG może być podwyższone? Bo to, że może być przy innych to też czytałam tylko nie wiem przy jakich. Może coś jeszcze powinnam szukać? Czy póki co podążać ścieżką endokrynologiczną?
          • dona0987 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 13.09.14, 11:48
            Witaj, i to jest właśnie tak straszne w chorobach z autoagresji, że mają tak dużo dziwacznych dolegliwości. Moim zdaniem z autoimmuno jest coś na rzeczy, choć nie wiem, czy to hashi. Powiem Ci tylko z własnego doświadczenia, że około trzydziestki zaczęłam się fatalnie czuć, miałam takie "rzuty" dwutygodniowe zupełnej słabości, bolało mnie całe ciało jak przy grypie, pokładałam się gdzie mogłam (ale dziecko wymagało normalnego życia wink, i tak przez lata, dziesiątki lekarzy oczywiście, aż pojawił się ból w okolicy lędźwiowej, też przez lata traktowany jak "korzonki". I na każdym etapie wciskanie antydepresantów! Po których czułam się tragicznie, więc natychmiast porzucałam.
            W ubiegłym roku diagnoza: ZZSK (skończyłam pięćdzisiątke nie tak dawno). Tak więc moja choroba auto dawała popalić wiele, wiele lat właśnie takim niespecyficznym samopoczuciem. A teraz doszło Hashi. Podobno jedna auto lubi dołączać do drugiej. Teraz mam straszny problem z żołądkiem, nie wiem, co się dzieje, być może wyjdzie jakieś trzecie auto: Crohn?
            Jelito drażliwe już miałam kiedyś diagnozowane. I tak to wygląda.
            Moim zdaniem, odrzuć antydepresanty, uważam, że to jest przekleństwo współczesnej medycyny. Kiedy nie chcą szukać, dają antydepresant, może się pacjent uspokoi.
            Jest takie mnóstwo chorób auto, może spróbuj porobić jakieś markery, przeciwciała przeciwjądrowe ANA ANCA itd. Ja zrobiłam HLA-B27 i to był strzał w dziesiątkę.
            Jakoś musimy się same ratować.
            • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 13.09.14, 17:46
              Dziękuję Ci bardzo! W szpitalu miałam robione ANA, wyszły ujemne i na tej podstawie wykluczyli choroby autoimmunologiczne. Chociaż nie wiem czy mogę sprawdzić coś jeszcze żeby mieć pewność? Może te mam niskie a jakieś inne podwyższone? Z ta tarczycą te dowiedziałam się przez przypadek od hematologa, że brak przeciwciał ANA nie wyklucza chorób autoagresywnych tarczycy (zapewniali mnie w szpitalu, że tarczyca jest ok i kazali mi dać sobie z nią spokój) dlatego zrobiłam anty - TPO i anty - TG no i z tymi anty - TG trafiłam. Póki co mam wrażenie, że kręcę się a kółko. Mało który lekarz potrafi podejść całościowo do organizmu. Leczyłam się u immunologa, licząc na to, że on wpadnie na jakiś odkrywczy pomysł. Ale jedynie stwierdził, że mam wrodzone niedobory odporności, niskie komórki NK i podwyższone limfocyty T co sugeruje jakąś infekcję wirusową. Większość typowych wirusów dla naszego obszaru już wyeliminowałam. Orientuje się może ktoś czy przy chorobach autoimmunologicznych te limfocyty mogą być podwyższone? Dodam tylko, że od dziecka mam je ponad górną normę.
            • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 13.09.14, 18:23
              Dodam jeszcze morfologię z rozmazem, może ktoś, coś z tego wyczyta:

              WBC - 3,97 (4,37 - 10,0) L
              LYM % - 52,6 (19,3 - 51,7) H
              LYMH # - 2.09 (1,18 - 3,74)
              MON% - 11,1 (4,7 - 12,5)
              MON# - 0,44 (0,24 - 0, 36) H
              NEU# - 1,35 (1,56 - 6, 13)
              NEU% - 34,0 (34,- - 71,1)
              ESO% - 2,0 (0,7-5,8)
              EOS# - 0,08 (0,04-0,36)
              BAS% - 0,3 (0,0-1,0)
              BAS# - 0,01 (0,01-0,08)
              IG% - 0,0 (0,0-0,4)
              IG# - 0,00 (0,00-0,03)
              RBC - 5,00 (3,93-5,22)
              HGB - 13,8 (11,2-15,7)
              HCT - 41,9 (34,1-44,9)
              MCV - 83,8 (79,4 - 94,8)
              MCH - 27,6 (25,6- 32,2)
              MCHC -32,9 (32,2-35,5)
              RDW-CV - 12,6 (11,7-14,4)
              PLT -148 (150-400)
              MPV - 11,0 (9,4-12,5)
              PDW -13,3 (9,8-16,2)
              P-LCR - 31,8 (19,1-46,6)
              PCT - 0,16 (0,17-0,38)

              Ob - 2
              CRP - 1,07 (0 - 3,0)
              HIL - 111

              IgA - 1,6 (0,7 - 0,4)
              IgE - 36,20 (<100)
              IgG - 9,5 (1-16)
              IgG1 - 4, 470 (4,05 - 10,110)
              IgG2 - 3,620 (1, 690 - 7,860)
              IgG3 - 0,225 (0,11 - 0,85)
              IgG4 - 1,420 (0,030 - 2,010)
              IgM - 0,752 (0,4 - 2,3)

              Cytometria przepływowa
              Limfocyty T - 79, 50 (60 - 75) H
              Komórki Nk - 4,61 (12 - 22) L

      • granatowe58 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 06.09.18, 15:03
        Hashimoto to niedoczynnosc tarczycy, przy wystepowaniu TPO powyzej normy(60 norma - ja mam do 2000), ktore sie uaktywniaja wysokim TSH powyzej 4). Jezeli TPO sa w normie, a TSH powyzej normy, to nie jest to hashimoto, tylko niedoczynnosc tarczycy.
    • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 15.09.14, 21:04
      POMOCY!
      • esab25 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 15.09.14, 21:36
        Ja bym jeszcze zrobiła badania pod kontem moczówki ze względu na te ilości pitnych płynów.
        • esab25 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 15.09.14, 21:41
          A badałaś się pod kontem mononukleozy ? Zwłaszcza te stany grypopobne .. o tym też mogą świadczyć te wyniki w morfologii
          • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 16.09.14, 01:17
            Badałam bo immunolog podejrzewał chroniczne zakażenie EBV a i mi skrajne zmęczenie kojarzyło się z mononukleozą. Zrobiłam IgG i IgM na wirus EBV, nawet badanie PCR pod kątem kopii DNA wirusa - na szczęście jedynie IgG wyszły dodatnie, reszta ujemna. Poza tym ten stan mam od pół roku, mononukleoza by tyle nie trwała. Dziś byłam kontrolnie u okulisty - stwierdził, że taki poziom anty - TG to choroba autoimmunologiczna która być może tłumaczy moje problemy z oczami. Jutro mam wizytę u endokrynologa, zobaczymy czy w końcu będzie jakaś diagnoza sad
    • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 17.09.14, 01:42
      Byłam dziś u endokrynologa. Stwierdził chorobę Hashimoto. Nie dostałam jednak żadnego leczenia bo powiedział, że hormony mam w miarę ok a na przeciwciała nie mamy wpływu. Czyli mam dalej tak źle się czuć? sad Co ja mam zrobić? Dla mnie to one są jakoś dziwnie rozchwiane. Zauważyłam, że w tym pierwszym poście pomyliłam daty. Znalazłam jeszcze jedne wyniki i sprawa wygląda następująco:

      Maj:
      TSH - 0,3 (0,3 - 3,0)
      FT3 - 3,51 (2,0 - 4,4)
      FT4 - 1,56 (0,93 - 1,7)

      Lipiec:
      TSH - 6,61 (0,27 - 4,2)
      FT3 - 5,98
      FT4 - 17, 58
      (do dwóch FT nie było podanych norm)

      Sierpień:
      TSH - 3,84 (0,2 - 4,2)
      FT3 - 7,31 (3,1 - 6,8)
      FT4 - 16, 49 (12,00 - 22,00)

      W lipcu dwa dni przed badaniem wzięłam 10 mg Doxepinu nasennie. W sierpniu brałam Doxepin w dawce 20 mg na stałe (dawka lecznicza jest 70 mg, podtrzymująca 50 mg). Czy taka mała dawka mogła mieć wpływ na takie wahanie hormonów? Kiedyś już robiłam TSH przy braniu trójpierścieniowych leków antydepresyjnych i to porządne dawki i TSH wyszło 0,03 (2008 rok). Nic innego w moich lekach się nie zmieniło. Właściwie to nic innego nie biorę. Chociaż wydaje mi się, że przy Hashi wahania hormonów mogą wystąpić i jednak coś z tym trzeba zrobić. Co myślicie? Proszę o rady bardziej doświadczonych smile
    • ada1214 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 17.09.14, 07:57
      Widze tu pewna zbieznosc z niektorymi moimi dolegliwosciami, teraz nie mam czasu pisac duzo, ale tak na szybko:
      wypijasz przepotworne ilosci wody. Jestem niemal pewna ze to jest jeden z czynnikow, ktory znacznie pogarsza Twoje samopoczucie. Masz nisko potas- nic dziwnego przy tych 6-7 litrach! Wyplukujesz elektrolity a to musi skutkowac wielkim oslabieniem. Przestan tyle pic, bo sie w koncu doprowadzisz do zapasci.
      Dwa. Alergie masz roznorakie, to pewne. Te pecherzyki na blonie sluzowej jamy ustnej to najpewniej alergia, podobnie jak chrypka po smietanie. Pofalowane paznokcie to najparwdopodobniej dzielo glutenu. Jesz glutenowo?
      • ada1214 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 17.09.14, 08:13
        ps. Moglabys opisac swoj jadlospis?
        • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 18.09.14, 01:17
          "Weź i przestań tyle pić!" - jak odczuwam pragnienie to nie takie proste, aczkolwiek trochę mi się to udaje i jak się ograniczam to wypijam mniejsze ilości. Tak, jem gluten. Mama gdy byłam dzieckiem chodziła ze mną po lekarzach bo stwierdziła, że mam nietolerancję glutenu (pocę się strasznie na karku i na głowie plus jakieś tam inne objawy które dały jej do myślenia) jednak lekarze kazali jej dać spokój no i całe życie jem normalnie. Jeśli chodzi o mój jadłospis to jestem wegetarianką, nie jem mięsa, ryb i jajek. Jem głównie warzywa, owoce i produkty mleczne. Jeśli jednak widzisz jakiś związek diety z moim złym samopoczuciem to będę wdzięczna za wszystkie wskazówki bo czuję się tak fatalnie, że jestem w stanie zrobić wszystko (no może oprócz jedzenia mięsa) Pozdrawiam! smile
          • ada1214 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 18.09.14, 07:58
            Zwiazek jedzenia z samopoczuciem jest wiecej niz kolosalny.
            Jesli chodzi o glutem to nawet u osob, ktore wedlug badan nie maja nietolerancji, czesto gluten powoduje szkody w organizmie. Jesli jednak u Ciebie test wykazal nietolerancje, a mimo to go spozywasz, to po prostu dewastujesz organizm. Oprocz tego spozywasz produkty mleczne- mleko jest jednym z najsilniejszych alergenow. Powiem wprost: odzywiasz sie bardzo zle. Co do wegetarianizmu sie nie wypowiem, bo sa rozne szkoly, ja jestem zdania ze jednym sluzy, innym szkodzi (ale oczywiscie wiesz, ze przy wege trzeba suplementowac B12?) Ale mleko i gluten przy stwierdzonej nadwrazliwosci to jak wypijanie codziennie porcji jakiejs trucizny.

            Jakie sa powody tak wielkiego pragnienia, ze wypijasz 6-7 litrow? To nie jest normalne i nie sluzy zdrowiu. W moim wypadku nasilone pragnienie mam niekiedy jak zjem cos alergizujacego- tak jakby organizm potzrebowal wody zeby wyplukac ten balagan. Mysle, ze musisz konieczne dojsc przyczyny takiego wielkiego pragnienia, bo jak mowilam, spozywanie wieliej ilosci wody jest niebezpieczne. (poczytaj sobie o hyponatremii oraz przelomie potasowym) .

            Z tymi harmonijkowymi paznokciami, jak piszesz ze masz; zwrocilam na to uwage bo ja tez cale zycie mialam na kciuku pofalowane panokcie i myslalam ze taka moja uroda, a po odstawieniu gluteny paznokcie zaczely stopniowo sie wygladzac. Teraz pomysl, jesli gluten tak dewastuje tkanke martwa, jak ajest paznokiec, to co sie dzieje w tkankach zywych. mozgu, miesniach, sercu , kosciach? A ciekawostka, test u mnie nie wykazal nietolerancji gluenu.

            Na Twoim miejscu zrobilabym trzy rzeczy: 1) zmiania diety 2)dojsc i zlikwidowac przyczyne tego wielkiego pragnienia 3) analize pierwiastkowa wlosa zeby zobaczyc jakie sa zasoby Twojego organizmu i czym nalezy sie najpilniej zajac.
            • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 18.09.14, 23:14
              Dziękuję bardzo za wyczerpującą odpowiedź odnośnie diety. Jeśli chodzi o alergię czy nietolerancję na gluten to nigdy nie miałam wykonanego żadnego badania (no może w dzieciństwie testy alergiczne). Ale... czy to możliwe, że całe życie z tym żyję i dopiero teraz zaczęłam się aż tak źle czuć? Wiesz może jakie badania zrobić jeśli chcę sprawdzić czy mam tą nietolerancję? Bo chyba alergia i nietolerancja to nie to samo. Co do pofalowanych paznokci to faktycznie - pofalowane mam tylko kciuki. No i mam te takie grudki na podniebieniu. Sama tego nie oglądałam ale lekarz mówi, że są wypełnione tak jakby jakimś płynem surowiczym. A jak przejadę językiem po podniebieniu to je dokładnie czuję. Takie same grudki mam na kolanach, łokciach i pośladkach - od dziecka, żadne kremy, maści, balsamy, nic na to nie pomaga. Jeśli chodzi o witaminę B12 to też nie wiedziałam, że trzeba suplementować. Wegetarianką jestem od dziecka, robiłam regularnie morfologię z rozmazem ale hemoglobina wychodziła mi w górnej granicy więc lekarze stwierdzali, że poziom żelaza jest ok. Zrobię teraz jeszcze badania zlecone przez Was i przez lekarza i pewnie spróbuję na 60 dni odstawić gluten, zobaczymy czy pomoże smile
              • ada1214 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 19.09.14, 08:16
                pewnie spróbuję na 60 dni odstawić gluten, zobaczymy czy
                > pomoże smile

                Po 60 dniach? Optymistka smile ja dopiero po okolo roku zaczelam widziec pierwsze efekty. Ale moze u Ciebie pojdzie lepiej. Co Ci po badaniach, skoro te sa czesto niemiarodajne i daja wyniki falszywie negatywne?



                Jeśli chodzi o witaminę B12 to też nie wiedziałam, że
                > trzeba suplementować. Wegetarianką jestem od dziecka, robiłam regularnie morfol
                > ogię z rozmazem ale hemoglobina wychodziła mi w górnej granicy więc lekarze stw
                > ierdzali, że poziom żelaza jest ok


                B12 to nie zelazo tylko kobalamina. Jesli jestes wege od dziecka i nigdy nie suplementowalas, to braki masz na pewno.


                Ale... czy to możliwe, że całe życie z
                > tym żyję i dopiero teraz zaczęłam się aż tak źle czuć?

                Mozliwe. Nietolerancje rozwijaja sie w czasie to raz, dwa, moglas miec nietolerancje nawet o tym nie wiedzac, bo Twoj organizm produkowal kortyzol likwidujacy stany zapalne jakie te nietolerancje wywoluja. Produkcja kortyzolu jednak maleje z wiekiem i teraz moze jest go za malo.

                • ada1214 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 19.09.14, 08:28
                  jeszcze jedno przyszlo mi do glowy, tylko z tym to nie wiadomo co zrobic, bo chyba niewiele sie da, piszesz:

                  W wieku 14 lat miałam operacje kręgosłupa (operacyjne leczenie skoliozy) na skutek której doszło do uszkodzenia rdzenia kręgowego, odcinek Th10-Th11, mam implanty tytanowe stabilizujące kręgi.

                  Jest bardzo mozliwe, ze te implanty tytanowe sa przyczyna , albo wspolprzyczyna Twojego samopoczucia. Tak, wiem, uwaza sie, ze tytan jest bezpieczny ale to nieprawda, przynajmniej nie dla wszystkich. Moja znajoma miala implant w stopie i ta noga nigdy sie nie wygoila, implant trzeba bylo chyba wyjac. Tylko w Twoim wypadku nie wiadomo, co by mozna zrobic. To znaczy ja tego nie wiem, ale ni ejest powiedziane, ze nie ma na to zdnej rady, trzeba by przestudiowac. Gdyby, zalozmy, okazalo sie ze to tytan, to moglabys przynajmniej przestac uzywac produktow z dwutlenkiem tytanu (wiekszosc past do zebow, leki, niektore suplementy i bodajze nawet niektore produkty spozywcze) zeby zmnejszyc obciazenie tym pierwiastkiem.
                  • muktprega1 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 19.09.14, 19:46
                    Hashimoto to oczywiście jeden problem i drugi to niedobory.
                    Czy żaden lekarz nie zwrócił uwagi na WBC poniżej normy??

                    WBC - 3,97 (4,37 - 10,0) L

                    jak poczytasz, to jest wiele przyczyn obniżonej WBC, u Ciebie najbardziej prawdopodobny, biorąc pod uwagę Twoją dietę:

                    >Jeśli chodzi o mój jadłospis to jestem wegetarianką, nie jem mięsa, ryb i jajek

                    będzie pewno niedobór witaminy B12 i - lub kwasu foliowego. Hashimotki powinny jeść również sporo białka.

                    obnizone MCH i MCHC
                    Są one zwykle obniżone w niedokrwistości z niedoboru żelaza (tak samo jak wskaźnik MCV)

                    I z kolei mały cytacik:
                    „Witamina B12 aktywizuje substancje żelaza w organizmie oraz umożliwia wchłanianie witaminy A”
                    Wszystko jest naczyniami połączonymi w organizmie, typowe przy Hashimoto (jak poczytasz w innych wątkach smile) to właśnie – D3, B12 i ferrytyna (znane przypadki z forum dobrej hemoglobiny, żelaza a jednak niedokrwistości przy niskiej ferrytynie)


                    Obniżone B12mają wpływ na zakażenia bakteryjne, być może:

                    > mam zapalenie pęcherza spowodowane E. Coli

                    No, ale dopóki nie zrobisz wyników o których pisały dziewczyny, to można tylko gdybać smile

                    Mój ulubiony opis niedoczynności z powodu Hashimoto, wklejam go dość często, ale opisałam w pn tak szerokie objawy, wśród których znajdziesz pulę swoich:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,24776,132646223,137364386,Re_Osoby_ktore_dlugo_nie_leczyly_niedoczynnosci.html
                    Żaden z Twoich opisanych objawów, których nie wymieniłam, nie jest mi obcy (np związek gardło-lody wink)

                    Biorąc pod uwagę Twoje ostatnie wyniki
                    FT4 44.90% [wynik 16.49, norma (12 - 22)]
                    FT3 113.78% [wynik 7.31, norma (3.1 – 6.8)]
                    TSH - 3,84 (0,2 - 4,2)

                    za wysokie jak na młodą osobę TSH, zbyt wysokie Ft3 w stosunku do Ft4, zdecydowałabym się na tyroksynę. Moim zdanie obniżyłaby ona Ft3 i podwyższyła Ft4 a dążymy w suplementacji do mniej więcej równych poziomów obydwu. Obniżyłaby TSH.

                    Reasumując potrzebne
                    - Wit B12
                    - wit D3 25oh
                    - krzywa insulinowo-glukozowa trzypunktowa (trzeba się nastawić na ok wyrwane 3 h na czczo)
                    - ferrytyna
                    - magnez (co prawda mamy rutynowo niedobór, a wynik nie zawsze adekwatny, ale jednak zobaczyłabym ten wynik u Ciebie ze względu na dietę)
                    no i to co zasugerował Piesek:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,94641,154022733,154045675,Re_Czy_to_choroba_autoimmunologiczna_.html
                    co do przeciwciał, niektóre Hshimotki mają jedne lub drugie lub obydwa podwyższone (a-TG, a-TPO) są jak amplituda, raz wysoko (wtedy mówimy o rzucie choroby, obniżone samopoczucie) raz nisko. Są też takie, u których przeciwciała nie występują wcale.

                    A jak u Ciebie cholesterol i prolaktyna?

                    Polecam 2 książki, które będą dla Ciebie przydatne:
                    „Jak życ z Hashimoto” 2 niem. lekarzy oraz
                    „Leczenie chorób tarczycy” Sandra Cabot

                    Ciekawam Twoich wyników smile
                    Znajdź endo albo ogólnego, który wypisze Ci tyroksynę 25 na początek. Czy wzięłaś zaświadczenie od endo dla ogólnego o chorobie przewlekłej - Hashimoto?
                    • muktprega1 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 19.09.14, 20:12
                      Jeszcze przeanalizuj ten związek:

                      forum.gazeta.pl/forum/w,94641,150296982,150296982,D3_magnez_B12_przy_Hashi_niedoczynnosci_depresji.html
                  • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 19.09.14, 22:37
                    Tak, tylko widzisz - noga Twojej znajomej nigdy się nie wygoiła. U mnie wszystko się ładnie zagoiło, nie mam żadnych dolegliwości bólowych jeśli chodzi o kręgosłup. Blizna zagoiła się bez problemu, nic nie ropiało, nie sączyło się z rany - przeszczep był w pełni przyjęty. I mnie nasuwa się myśl, ze w pewnym sensie implanty tytanowe mogą mieć wpływ na "podtruwanie" organizmu, mimo tego, że tak jak piszesz - lekarze twierdzą, ze są w 100% bezpieczne. Jestem jednak bardziej skłonna wierzyć w to, że takie obce elementy w ciele osoby z procesem autoimmunizacji mogą ten proces nasilać. Liczę jednak na to, że implanty w plecach nie zostaną po jakimś czasie odrzucone. Bo kolejna operacja w moim wypadku wiąże się z dość dużym ryzykiem i wolałabym jej uniknąć. Jeśli jednak ktoś dałby mi gwarancje, że będę się dobrze czuła usuwając implanty to już leżałabym na stole operacyjnym pomagając lekarzom w nacinaniu pleców, serio! Dodam tylko, że stomatolog stwierdził, że absolutnie nie wstawi mi implanta zęba bo zostanie on odrzucony. Także wyraźnie widać, że takie rzeczy u osób z chorobą z autoagresji są niewskazane. Dziękuję bardzo za wszystkie rady, są dla mnie cenne! smile
                    • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 19.09.14, 22:56
                      Poprzedni wpis był do ady1214 - wybaczcie, ciągle nie mogę się jeszcze ogarnąć na forum. Muktprega1 lekarze owszem zauważali mój niski poziom leukocytów ale nigdy nie wiedzieli co z tym robić więc nie robili nic. Dodam tylko, że niskie leukocyty mam od dziecka. Co ciekawe w rozmazie wychodziły mi od zawsze podwyższone limfocyty T. Gdy byłam dzieckiem rodzice wielokrotnie pytali lekarzy czemu tak jest, przecież to nie jest naturalne. Ale zostawali zbywani. Tak jak teraz i ja gdy o to pytam, słyszę tylko: "Widocznie ma pani jakąś infekcję wirusową". No na Boga! Nie mogę mieć całe życie infekcji wirusowej. Tym bardziej, że zbadałam już co mogłam (HIV, HCV, EBV, CMV, opryszczkę..) a wysoki poziom limfocytów T miałam zawsze, nawet gdy bywały okresy, że czułam się świetnie. Czy to może mieć jakiś związek z chorobą Hashimoto?
                      Nie wzięłam zaświadczenia od lekarza bo kazał mi zrobić te badania które i Wy mi radzicie i przyjść jeszcze raz. Zresztą ja do lekarza rodzinnego nie chodzę bo on i tak nie wie co ze mną robić.
                      O co chodzi z tymi lodami i gardłem? To jest jakoś powiązane z tarczycą? Bo jako dziecko to jeszcze zjadałam kilka dziennie a później po lodach już takie cuda się działy, że musiałam zrezygnować. Mało tego, ja nawet jogurtu z lodówki zjeść nie mogę! Zimne jedzenie i napoje "rozkładają mnie" tak samo jak solarium czyli nadmierne promieniowanie UV.
                      Jakieś dwa lata temu miałam torbiele na jajnikach, chyba pominęłam tę sprawę. Wtedy miałam PRL kilkanaście razy ponad normę. Nie mogę jednak znaleźć tych wyników. Lekarze mówi, że po tabletkach antykoncepcyjnych i spadnie jak odstawię. Teraz robiłam ostatnio w maju i mam:
                      PRL - 19,21 (4,79 -23,30)
                      Cholersterol: 171mg%
                      HDL - 71,1 mg/dl (tj. 41%) - o takie coś mi napisali, bez norm. Nie wiem co to znaczy, jest to wypis ze szpitala, na którym mam na dole napisane zalecenia: dieta lekkostrawna ale czemu tego też się nie dowiedziałam.
                      • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 20.09.14, 04:15
                        I jeszcze mam do Was takie pytanie: czy ktoś z Was miał takie skrajne, naprawdę skrajne zmęczenie? To już nie chodzi o lekkie przemęczenie tylko ja odpoczywam przed kąpielą bo nie mam siły się wykąpać i po kąpieli bo nawet to mnie męczy. Normalnie ktoś by powiedział - depresja. Ale antydepresanty na to nie działają. To nie jest też taka niechęć psychiczna do wykonywania czegokolwiek, raczej totalna niemoc fizyczna. Nie mam siły prowadzić auta bo się zmęczę kręcąc kierownicę, już nie wspomnę o tym jak mam korbką odkręcić szybę - już czuje uderzenie gorąca i zaczynam się pocić. Wyciskam mydełko w płynie to boli mnie ręka i węzły pod pachą. Ktoś pomyśli - nienormalna, ale niestety tak to wygląda. Ze względu na to, że mam trochę problemów z chodzeniem po uszkodzeniu rdzenia kręgowego, zastanawiam się nawet czy nie kupić sobie wózka bo wtedy chociaż ktoś mógłby mnie pchać i mogłabym gdziekolwiek wyjść. To jest przerażające bo broniłam się przed nim rękami i nogami, żeby tylko na niego nie usiąść (a może inaczej - żeby tylko z niego wstać po tej nieudanej operacji) I udało mi się dzięki długiej rehabilitacji. Kiedyś - potrafiłam przejść nawet o kulach kilka galerii handlowych, teraz stan moich mięśni jest o niebo lepszy ale wchodzę do jednego butiku, robi mi się słabo, duszno, gorąco, nie mam siły i siedzę na ławce, odpoczywam tylko po to żeby dowlec się jakoś z powrotem do samochodu i żeby ktoś mnie odwiózł do domu. Jeszcze rok temu pracowałam, robiłam studia podyplomowe i miałam jeszcze siłę na wolontariat czy imprezy, czasem to mogłam nawet nie spać całą noc i jakoś funkcjonowałam, a teraz - musiałam z tego wszystkiego zrezygnować i męczę się nawet ścieląc łóżko, a wyjście z domu chociażby na spacer z psem to już niesamowicie wielka wyprawa! Ja już nie wiem co mam robić. Tyle walczyłam żeby normalnie żyć a tu pokonały mnie moje własne przeciwciała? Przecież ktoś czytając ten opis pomyśli, że jestem konkretnie stuknięta z tym moim brakiem sił, a jednak tak wygląda moja codzienność. Nałykałam się już różnych psychotropów i nic, po nich wcale nie zyskuje sił a jedynie tracę motywację do działania i szukania rozwiązania problemu.
                      • muktprega1 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 20.09.14, 10:14
                        a wysoki poziom limfocytó
                        > w T miałam zawsze, nawet gdy bywały okresy, że czułam się świetnie. Czy to może
                        > mieć jakiś związek z chorobą Hashimoto?

                        może, z pierwszej lepszej strony i poniżej cytat:
                        medtube.pl/tags/choroba-hashimoto/11469
                        "W przebiegu choroby dochodzi do powolnego naciekania miąższu tarczycy przez limfocyty (głównie cytotoksyczne limfocyty T) – w rezultacie komórki pęcherzykowe zostają zniszczone."

                        Zmęczenie totalne o którym piszesz, to objaw głębokiej niedoczynności, 10 lat temu byłam staruszką. Wlokłam się z pracy do domu siłą woli, miewałam takie momenty, ze brałam pod uwagę położenie się na chodniku, każdy krok to była walka i ogromny wysiłek.
                        jak czytałaś zdiagnozowałam się sama smile miałam wówczas tarczycę ok 3ml (n 13-18) i hormony w tzw normie, tyle, ze nisko.
                        Walcz o tyroksynę, szkoda czasu życia na takie półtrwanie, a będzie gorzej.
                        • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 21.09.14, 06:25
                          Współczuję strasznie - stan który opisujesz jest mi bardzo bliski. Cieszę się jednak, że jest u Ciebie taka poprawa smile Jeśli miałam przesunięty rozmaz krwi czyli te wysokie limfocyty od dziecka to znaczy, ze od zawsze toczył się w moim organizmie jakiś proces autoimmunizacji?
                          U mnie właśnie pojawia się problem tego który lekarz da mi tyroksynę - póki co zostałam odesłana żeby zbadać jeszcze raz hormony, przeciwciała i zrobić USG. Tarczycę mam ok. 12 ml, hormony niby szaleją ale lekarz mówi, ze "w normie" - aż zaczynam się zastanawiać co jest ze mną nie tak, że przy jeszcze nie takich najgorszych wynikach czuję się tak osłabiona. Jedyne co mi przychodzi do głowy to rzut choroby albo pewne prawdopodobieństwo, ze choruję już kilka lat, co o tym myślicie? A może te dwa guzy hipoechogeniczne to jakiś nowotwór?
                    • ada1214 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 20.09.14, 09:11
                      fenyloetyloamina0422 napisała:

                      > Tak, tylko widzisz - noga Twojej znajomej nigdy się nie wygoiła. U mnie wszystk
                      > o się ładnie zagoiło, nie mam żadnych dolegliwości bólowych jeśli chodzi o kręg
                      > osłup. Blizna zagoiła się bez problemu, nic nie ropiało, nie sączyło się z rany
                      > - przeszczep był w pełni przyjęty.


                      To nie ma zdnego, ale to absolutnie zadnego znaczenia, ze przeszczep zostal przyjety. W sensie, to, ze sie przyjal, nie jest zadna gwarancja ze Ci nie szkodzi. Reakcje immunologiczne moga sie objawiac na setki roznych sposobow, niekoniecznie miejscowo.
                      Ja mialam przejscia z reakcja na metale uzyte w koronce zeba. Nigdy nie wyczailam, ze to od tej koronki, bo nie mialam miejscowej reakcji. Dopiero po bodajze 10 latach objawily sie stany zapalne w jamie ustnej- i dopiero wtedy doszlam, ze to to. Co ciekawe, stan zapalny NIE byl wokol zeba, ktory byl winowajca, tylko w innym miejscu, wiec nawet wtedy lekarz dentysta wysmiewal mnie, mowiac, ze to nie od koronki. Ale ja juz wtedy czulam i wiedzialm, mialam tez wiedze, wiec bylam pewna ze mam racje.

                      A jesli Twoj stomatolog twierdzi, ze ew. implant bedzie odrzucony, to tym bardziej cos jest na rzeczy.
                      No niestety metale maja te brzydka ceche, ze sa niezwykle reaktywne. Jony metali uwalniaja sie stale, i zaklocaja biochemie organizmu. Osoby wrazliwe nie powinny nawet nosic zadnej bizuterii.

                      Zdaje soebie sprawe, ze dla Ciebie ta informacja jest malo uzyteczna, bo przeciez nie mozesz sobie tego tytanu wyjac. Ale moglabys zrobic wszystko, by usunac inne metale ze swojego, ze tak powiem srodowiska Uwaga na dwutlenek tytanu jak mowilam, uwaga na inne metale w lekach. Niektore kobiety maja spirale miedziana- taka nalezaloby koniecznie wyjac. Zadnych metali w ustach, plomb amalgamatowych czy koronek. Gotowanie w naczyniach emaliowanych a nie niklowanych, zadnej bizuterii, no jest troche tego, co ewentualnie mozna by zrobic. Ponadto, kazdy metal, tak samo jak inne pierwiastki, ma swojego antagoniste, to znaczy, ze aby pozbyc sie danego metalu trzeba by dostarczyc (wiecej) innego pirwiastka, np. dla olowiu jest to. m.in zelazo. Nie wiem co jest antagonista tytanu, musialabys poszukac.
                      • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 21.09.14, 06:31
                        Wszystkie informacje są dla mnie użyteczne! Także bardzo dziękuję smile Widzisz obie podobnie myślimy, że ten tytan wcale nie sprzyja. Niestety nie ma w tym kierunku nawet żadnych badań które mogłyby rozwiać nasze wątpliwości. Na szczęście nie mam żadnych spirali, koronek, plomb itp. Jedyne co mam to te implanty no i materiał kościozastępczy w żuchwie w miejscu gdzie miałam kiedyś torbiel (miejsce było przygotowywane pod implant - teraz raczej nic z tego), czy teb materiał też ma jakieś znaczenie? Niemniej jednak u mnie te okresy osłabienia zaczęły się pojawiać jakiś rok po operacji wstawienia implantów. Ale pewnie nigdy się nie dowiemy co było powodem: silny stres, wszczepienie tytanu czy podawanie mocnych sterydów.
                        • ada1214 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 21.09.14, 10:15
                          fenyloetyloamina0422 napisała:

                          > Wszystkie informacje są dla mnie użyteczne! Także bardzo dziękuję smile Widzisz ob
                          > ie podobnie myślimy, że ten tytan wcale nie sprzyja. Niestety nie ma w tym kier
                          > unku nawet żadnych badań które mogłyby rozwiać nasze wątpliwości.

                          owszem, sa takie badania, to jest MELISA test.
                          www.melisa.org/
                          cytuje: MELISA is a blood test for the diagnosis of metal allergy. It is used worldwide by healthcare professionals to determine whether a patient is hypersensitive to metals commonly used in dental restorations or medical implants.

                          MELISA to chyba najbardziej czuly test. NA tej stronie mozna znalezc laboratoria, najblizej bedzie chyba do Niemiec. Nie trzeba jeechac do Niemiec, pobierasz probke w labie w PL i wysylasz kurierem do labu w DE. A nawet moze maja jakis oddzial w PL, gdzies niedaleko gdzie mieszkasz? Trzeba by ich pytac. Personel w labie w DE jest bardzo przyjemny i pomocny.

                          Mozna tez wykonac testy skorne, ale te sa kiepskie, bardzo czesto daja falszywe wyniki negatywne.

                          no i
                          > materiał kościozastępczy w żuchwie w miejscu gdzie miałam kiedyś torbiel (czy teb materiał
                          > też ma jakieś znaczenie?

                          Kazdy obcy, chemiczny material w organizmie moze miec znaczenie.

                          • ada1214 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 21.09.14, 10:29
                            A tu masz z tej strony o tytanie:

                            "Like all metals, titanium releases particles through corrosion. These metals become ions in the body and bind to body proteins. For those who react, the body’s immune system will attack this structure. This starts a chain reaction which can lead to many symptoms including chronic fatigue syndrome. "

                            No wiec masz chronic fatigue syptoms czyli zespol przewleklego zmeczenia. Dodatkowo wspomnialas, ze problemy zaczely sie rok po operacji. Pasuje.

                            tu wiecej:
                            www.melisa.org/metals-disease/metals/titanium/
                            • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 21.09.14, 16:19
                              Dzięki. Tak syndrom chronicznego zmęczenia mam bez wątpienia tylko, że nie wiem czy to nie przypadkiem wina tarczycy. W pierwszej kolejności muszę wyjaśnić tę sprawę.
                              • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 23.09.14, 02:40
                                Endokrynolog kazał mi jeszcze raz zbadać przeciwciała (ostatnie robiłam miesiąc temu) czy takie badanie ma sens? Nawet nie mam żadnego leczenia, moje samopoczucie się nie poprawia, czy wynik tych przeciwciał ma teraz jakieś znaczenie? Na forum przeczytałam, że przeciwciała wystarczy zrobić raz...
    • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 23.09.14, 19:39
      Moje najnowsze badania:
      TSH - 2,67 (0,34 - 5,6)
      fT3 - 3,04 (2,5 - 3,9) 39%
      fT4 - 0,87 (0,61 - 1,12) 51%
      anty - TG - 2 (norma do 4)

      dla porównania wyniki z sierpnia:
      Wyniki z sierpnia
      TSH - 3,84
      fT3 - 113, 78%
      fT4 - 44, 90%
      anty TG - 373,7 (norma do 113)

      Czy ktoś wie o co chodzi? Czy mój organizm oszalał, przeciwciała faktycznie spadły czy ktoś zrobił błąd w laboratorium? Pomocy!!
      • muktprega1 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 24.09.14, 08:26
        Nie oszalał, to nawet jest logiczne:

        przy przeciwciałach > anty TG - 373,7 (norma do 113) czyli w tzw rzucie choroby miałaś podwyższone mocno ponad normę ft3 > fT3 - 113, 78%
        przysadka mózgowa wzmogła swój hormon - TSH który ma pobudzić tarczycę do produkcji T4.

        > Czy ktoś wie o co chodzi? Czy mój organizm oszalał, przeciwciała faktycznie spa
        > dły czy ktoś zrobił błąd w laboratorium?

        Pisałam Ci wyżej o przeciwciałach, które są jak amplituda, bardzo ładnie to widać na Twoim przykładzie.

        ale wszystkie wyniki spadły, tylko Ft4 się podniosło z 44% na 51%:
        > TSH - 2,67 (0,34 - 5,6)
        > fT3 - 3,04 (2,5 - 3,9) 39%
        > fT4 - 0,87 (0,61 - 1,12) 51%
        > anty - TG - 2 (norma do 4)

        Przy takich wynikach nikt Ci tyroksyny nie przepisze.... Ponieważ ta burza przeciwciała spada, zmieniają się wszystkie parametry, to ja na Twoim miejscu jeszcze raz zrobiłabym wyniki trójki tarczycowej za miesiąc.
        • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 25.09.14, 06:34
          Dziękuję bardzo za pomoc, jak zawsze jest bezcenna a czy nie powinnam się chociaż trochę lepiej czuć jeśli spadły te przeciwciała i hormony? Pytałam ginekologa i mówi, że mógłby mi przypisać tyroksynę gdyż dla niego TSH jest wciąż za wysokie jak na kobietę która planuje mieć dzidziusia tylko czy to coś pomoże na moje kiepskie samopoczucie?
          • muktprega1 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 25.09.14, 15:54
            Pytałam ginekolog
            > a i mówi, że mógłby mi przypisać tyroksynę gdyż dla niego TSH jest wciąż za wys
            > okie jak na kobietę która planuje mieć dzidziusia tylko czy to coś pomoże na mo
            > je kiepskie samopoczucie?

            O! To mnie zdumiałaś, jeżeli jest taka szansa, to bierz receptę na 25 tyroksyny smile Mądry ginekolog
            Na pewno samopoczucie będzie lepsze po tyroksynie. Pamiętaj też o badaniach przy okazji następnego wkłucia o których pisałyśmy smile

            O wprowadzaniu (trzeba wiedzieć przed...) :
            forum.gazeta.pl/forum/w,24776,144914060,147044879,Re_prosze_o_interpretacje_.html
    • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 23.09.14, 23:17
      Pomocy!! sad
    • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 24.09.14, 01:38
      Przepisuję jeszcze resztę wyników które zrobiłam, może ktoś mi coś doradzi:
      Witamina B12 - 344 (180 - 914)
      Witamina 25(OH)F - 12,58 (30 - 100) L
      Ferrytyna - 14,6 (11 - 306,8)

      Parathormon - 29,8 (15 -88)
      Kortyzol w surowicy - 6,47 (4 - 10)
      D - dimery - 262 (do 500)
      Glukoza we krwi - 5 (3,3 - 5,55), 89,29 (58,93 - 99,11)
      Sód - 137 (136 - 144)
      Potas - 4 (3,6 - 5,1)
      Magnez - 0,85 (0,66 - 1,27)
      Wapń całkowity - 2,46 (2,1 - 2,6)
      Fosforany nieorganiczne - 1,16 (0,8 - 1,6)
      Żelazo - 24,5 (6,6 - 26), 136 (36,87 - 145,26)
      Transferyna - 264 (192 - 382)
      Albuminy - 47 (32 - 55)
      Mocznik - 2,1 (2,1 - 7,8)
      Kreatynina - 73,3 (53 - 97)
      eGFR > 60 (od 60 prawidłowy wynik)
      Komplement C4 - 14 (20 - 50) L
      Cholesterol - 171: w tym HDL - 71,1, LDL - 100

      Proteinogram:
      Albuminy - 58, 2 (56 - 65)
      Alffa 1 globuliny - 1,4 (1 - 5 ) L
      Alfa 2 globuliny - 11,8 (7 -13)
      Beta globuliny - 13,1 (9 -13) H
      Gamma globuliny - 15,5 (11 - 22)

      Morfologia z rozmazem ręcznym:
      RBC 5,27 (3,93-5,22) H
      Hgb 14,60 (11,2-15,7)
      Hct 44,1 (34,1-44,9)
      MCV 83,7 (79,4-9,8)
      MCHC 27,7 (25,6-32,3)
      RDW 12,6 (11,7-14,4)
      Plt 182,00 (182,00-369,00)
      PDW 11,7 (9,8-16,2)
      MPV 10,00 (9,4 - 12,5)
      PLCR 25,40 (19,10-46,60)
      PCT 0,18 (0,17-0,38)
      WBC 4,72 (3,98-10,04)
      LY 47,20 (19,30-51-70) ? tu jak zawsze rozmaz przesunięty, wysokie limfocyty, niskie neutrofile
      NE 38,4 (34,0-71,1)
      EO 3,0 (0,7-5,8)
      BA 0,8 (0,1-1,2)
      MO 10,6 (4,7-12,5)
      IG 0,0 do 0,4
      LY 2,23 (1,18-3,74)
      NE 1,8 (1,6-6,1)
      EO 0,1 (0,0-0,4)
      BA 0,0 (0,01-0,08) L
      MO 0,5 (0,2-0,4) H
      IG 0,00 do 0,3

      Band 2%
      Neutrophil 49%
      Eosinophil 2%
      Monocyty 1%
      Lymphocyte 46%



      Ja tu widzę tylko rozjechaną odporność ale już chyba zwątpiłam że coś się z tym zrobić. Te limfocyty zawsze wysokie, monocyty niskie, za niskie alfa globuliny , za wysokie beta. Białko dopełniacza C4 też sporo poniżej normy. Może ma ktoś namiar na dobrego immunologa?
      No i niska witamina D. Stosunek wysokiej hemoglobiny, erytrocytów i żelaza do niskiej ferrytyny. Co oznacza ta witamina D i ferrytyna?
      Jak na ważącą 52 kg 25 - latkę to cholesterol moim zdaniem też za wysoki (ale to raczej dziedziczne, bo kilka osób w rodzinie taki ma) i zastanawia mnie cukier (jakieś 2 misiące temu miałam dużo niższy).
      Ale najważniejsze, co zrobić z tymi przeciwciałami?
      • muktprega1 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 27.09.14, 09:55
        > Witamina 25(OH)F - 12,58 (30 - 100) L
        > Ferrytyna - 14,6 (11 - 306,8)

        D. Stosunek wysokiej hemoglobiny, erytrocytów i żelaza do n
        > iskiej ferrytyny. Co oznacza ta witamina D i ferrytyna?

        oznacza, że trzeba się intensywnie wziąć za suplementację, w wyszukiwarce forumowej znajdziesz - które, co i jak używać smile

        > Ale najważniejsze, co zrobić z tymi przeciwciałami?

        2-4 orzechy brazylisjkie lu selen 200 do 4 h po tyroksynie:

        forum.gazeta.pl/forum/w,94641,147332454,147561303,Re_selen.html
        • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 28.09.14, 02:17
          Dziękuję!! smile Poszłam w końcu do endokrynologa polecanego przez Was na forum. Mimo tego, że obecne badania są raczej ok (TSH - 2,67, fT3 - 39%, fT4 - 51%), obejrzał moje poprzednie wyniki (oraz mnie z każdej strony - włosy, paznokcie, skórę, łokcie, kolana, zwrócił nawet uwagę, że siedziałam w kurtce na korytarzu) i dostałam tyroksynę. Stwierdził, że przy moim skrajnym wykończeniu to jedyne co może mi pomóc i że jak nie zaryzykujemy to się nie przekonamy czy będzie lepiej. Dostałam Euthyrox 25, mam zaczynać od połowy tabletki, po tygodniu wziąć całą, a następnie półtorej tabletki aż do kolejnej wizyty (za 6 tygodni). Dodatkowo przypisał mi Tardyferon-Fol (80mg - 0,25 mg) na uzupełnienie żelaza, 2x1 - po południu i wieczorem i Devikap na uzupełnienie D3 (15 000 IU/ml) 20 kropli też po południu i wieczorem. Mam dodatkowo zbadać jeszcze raz kortyzol i ACTH bo niestety jest podejrzenie, że coś nie tak z moimi nadnerczami. Wstrzymałam się z tymi lekami od czwartku bo dopadły mnie jakieś dość intensywne mdłości i nie chciałam rozpoczynać leczenia w takim stanie. Myślałam, że to jakaś grupa żołądkowa ale nie wymiotuję ani nic... Czy to może być kolejny, fantastyczny objaw Hashi o którym jeszcze nie wiem? big_grin Nie przejmować się tym i brać leki? smile
          • djpa Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 28.09.14, 11:34
            Świetnie, cieszę się razem z Tobą smile
            • muktprega1 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 29.09.14, 09:18
              Fajnie, ze dostałaś tyroksynę smile
              Przeczekaj chwilę te mdłosci i potem zacznij - tyroksynę na czczo co najmniej 1/2h przed jakimkolwiek posiłkiem. Przeczytaj jeszcze raz wątek o wprowadzeniu wyżej, powodzenia.
              Bardzo dobry ten Twój lekarz, masz szczęście, ze trafiłaś na takiego.
              • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 29.09.14, 21:44
                Mdli mnie kurcze już 4 dzień i nic nie przechodzi. Mam dreszcze, zimno mi cały czas a na twarzy jestem dosłownie sino - zielona. Dzwoniłam do endokrynologa, powiedział, że to pewnie z zawirowań hormonów ale raczej nie tarczycy tylko jakiś innych i żebym mimo wszystko wzięła tę tyroksynę a przez ten czas będę wykonywać inne badania. Martwi mnie to kurcze bo nigdy tak nie miałam - głowa mnie bolała może z dwa razy w życiu (podejrzewam, że to od skoków ciśnienia) żołądek tak samo. Dodatkowo temperatura ciała jednego dnia jest 36,3 (jak na mnie to już mega wysoka), drugiego dnia już moja normalna 35. To samo z ciśnieniem - skacze mi do 120/80 jak ja jestem niskociśnieniowcem i jak żyję takiego ciśnienia nie miałam. Jedynym sensownym wytłumaczeniem są tu chyba te sławne wahania hormonów - z niedoczynności w nadczynność bo nic innego nie przychodzi mi do głowy. Poza tym nie wiem czy te mdłości to nie są z nerek, mam dłuższy czas zapalenie pęcherza ale musiałam się wstrzymać z antybiotykiem żeby porobić badania, obawiam się, że zapalenie mogło przejść do wyższych obszarów układu moczowego. Czy nie ma przeciwskazań żeby brać tyroksynę razem z antybiotykiem? (Tzn. antybiotyk oczywiście ok. 4 godziny po tyroksynie). Doradźcie coś bo ja jeśli chodzi o Hashimoto to jestem jeszcze zupełnie zielona.
                • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 30.09.14, 06:37
                  Może w takim "dziwnym" stanie powinnam zbadać hormony tarczycy żeby sprawdzić czy mi nie poszło w stronę nadczynności? Jakoś mi ta boląca głowa, skok ciśnienia, rozszerzone źrenice i ogólna dezoriantacja wyglądają na pobudzenie uk. współczulnego. Mam jeszcze do zrobienie kortyzol i ACTH ale lekarz kazał mi zrobić badania nadnerczy dopiero za miesiąc. Czy to ma jakieś znaczenie, że dopiero miesiąc po leczeniu tyroksyną? Nie powinno się wykonać tego wcześniej? Przeczytałam gdzieś tu na forum, że jeśli ktoś ma problem z nadnerczami to tyroksyna jest nieskuteczna, czy to prawda?
    • fenyloetyloamina0422 TSH, fT3 i fT4 wszystko znowu w górze, jak żyć? 30.09.14, 11:20
      Pomocy!! Narzeczony się uparł że skok ciśnienia, temperatury plus mdłości to na pewno problemy z nerkami więc musiałam iść zrobić badania. Oczywiście przy okazji zrobiłam hormony tarczycy żeby sprawdzić co się z nimi dzieje gdy mój stan przypomina fazę maniakalną z choroby dwubiegunowej. I tak to wygląda:
      TSH - 4,08 (0,27 - 4,2)
      fT3 - 6,93 (3,10 - 6,80) - 103 %
      fT4 - 19,00 (12,00 - 22,00) czyli 70 %

      Chyba dobrze, że się wstrzymałam z tą tyroksyną? Wcześniej dostałam od Was informację, że takie wyniki sugerują wyrzut hormonów z uszkodzonej tarczycy. Kurcze, co ja mam robić? sad Zabieram się za tą tyroksynę a tu takie coś. Brać, nie brać? Poczekać kilka dni aż hormony opadną? Dobrze rozumiem, że przy takich wynikach badań o urografii z kontrastem mogę zapomnieć?

      Jeszcze zastanawia mnie poziom erytrocytów ponad normę przy niskiej ferrytynie i stwierdzonych przez endo niedoborach żelaza:
      Erytrocyty - 5,17 (3,7 - 5,1) H
      Hemoglobina - 15,1 (12,00- 16,00)

      Mocznik i kreatynina niskie:
      Mocznik - 14,752 mg/dl(16,60 - 48,50) L
      Kreatynina - 0,597 (0,50 - 0,90)
      eGFR >90 ml
      Zna się ktoś może na tym? Bo ja nie ogarniam zupełnie nefrologicznych tematów.

      Jeju, chyba nigdy się z tego nie wygrzebię. Pomóżcie proszę, co robić z tą tarczycą? sad
      • fenyloetyloamina0422 Re: TSH, fT3 i fT4 wszystko znowu w górze, jak ży 30.09.14, 11:36
        A może ja mam jeszcze dodatkowo Gravesa - Basedowa? Robiłam niby te przeciwciała anty - TSHR i ich nie było ale może one też raz są raz ich nie ma? Kurczę, już sama nie wiem. Pytałam endokrynologa to mi powiedział, że obrazy tarczycy na USG różnią się w tych dwóch chorobach, prawda to? Może mam problem z przysadką? Robiłam dwa razy MR głowy, wiem, że to nie to samo co MR przysadki ale w opisie mam nawet zmienioną błonę śluzową zatok więc przysadkę tym bardziej powinni mi opisać gdyby dostrzegli jakiegoś gruczolaka czy coś... Wybaczcie za kolejnego posta ale moja "faza maniakalna" nakazuje mi działać i szukać pomocy. Proszę wszystkich bardziej doświadczonych o rady. I tych niedoświadczonych także smile
      • pies_z_laki_2 Re: TSH, fT3 i fT4 wszystko znowu w górze, jak ży 30.09.14, 22:27
        Uspokój się.
        Po prostu uspokój się i na spokojnie przeczytaj co napisałaś smile
        Panikujesz, a nie ma powodu.

        Nie masz żadnego wyrzutu hormonów, dopiero zaczynasz suplementację, musisz przeczekać kilka dni aż organizm się przystosuje do nowej sytuacji.

        Tsh za wysokie (powinno być poniżej 2), fT4 zrobiłaś po tabletce, czy przed? fT3 wskazuje na niedoczynność, to samo mówi tsh, a do tego skaczące objawy, czyli szalejące hormony. Powoli się to unormuje, ale najpierw uspokój się i nastaw na to, że tyroksyna nie działa jak aspiryna smile

        Można łykać tyroksynę i antybiotyki, nie ma problemu.
        • fenyloetyloamina0422 Re: TSH, fT3 i fT4 wszystko znowu w górze, jak ży 30.09.14, 23:56
          Piesku, nie wiem czy doczytałaś ale chodzi o to, że ja tej tyroksyny jeszcze nie wzięłam także mój wynik nie jest "reakcją na leki"... jest wynikiem przed leczeniem dlatego nie wiem co dalej.
        • fenyloetyloamina0422 Re: TSH, fT3 i fT4 wszystko znowu w górze, jak ży 01.10.14, 00:27
          Zresztą, "uspokój się" to łatwo powiedzieć - ja jestem spokojna psychicznie ale fizycznie ciężko zachować spokój gdy hormony skaczą góra - dół, dla mnie ta choroba jest nowością i nie nauczyłam się z nią jeszcze radzić tak jak ludzie którzy leczą się od lat, to chyba oczywiste smile Nie miałam takiego ciśnienia krwi ani takiej temperatury ciała od ponad 10 lat, dla organizmu to jest jednak szok. Moje pytania są próbą zagłębienia wiedzy na jej temat a nie objawem "paniki". Może dla Ciebie to jest proste, dla mnie - jeszcze nie smile Dlatego staram się dowiedzieć jak najwięcej z forum. Wiem już, że tyroksyny się nie bierze przed badaniem. Ale chciałabym się dowiedzieć czy jest ktoś kto umie mi powiedzieć co się dzieje w przypadku takiego wzrostu hormonów BEZ ROZPOCZĘCIA LECZENIA TYROKSYNĄ i co w takiej sytuacji należy robić? Będę bardzo wdzięczna za pomoc.
          • djpa Re: TSH, fT3 i fT4 wszystko znowu w górze, jak ży 01.10.14, 08:54
            Nie chciało Ci się pić przed pobraniem krwi? Te wyniki pokazują, że możliwe że odwodniona byłaś.
            fT3 mogło Ci urosnąć od parudniowego stresu lub paradoksalnie - od niedoczynności tarczycy, za małej ilości hormonu fT4.
            • fenyloetyloamina0422 Re: TSH, fT3 i fT4 wszystko znowu w górze, jak ży 01.10.14, 20:23
              Dzięki. Ale zobacz, że fT4 też mam dość wysokie - 70% więc raczej fT3 nie urosło z jego braku... Też się raczej niczym nie stresowałam przez te kilka dni. Co robić w takiej sytuacji z tyroksyną?
              Jeśli chodzi o to czy mi się chciało pić to pewnie tak bo jak zawsze przed badaniami nic nie jadłam i nie piłam. Które parametry świadczą o odwodnieniu?
              • djpa Re: TSH, fT3 i fT4 wszystko znowu w górze, jak ży 01.10.14, 20:36
                Wszystko Ci wyszło podejrzanie wysokie: hemoglobina ponad normę przy niskiej ferrytynie, fT4 wysokie przy wysokim TSH, do tego wysokie fT3. Jakby krew była zagęszczona i wszystkiego było w niej za dużo.

                Mój syn miał kiedyś takie "nie jego" wyniki krwi. Miał 4 lata, a w drodze do labu niemal płakał z pragnienia, a krew powoli mu napływała w trakcie pobierania. Teraz daję mu pić jeśli chce. I sobie też, jeśli jest potrzeba.

                • fenyloetyloamina0422 Re: TSH, fT3 i fT4 wszystko znowu w górze, jak ży 01.10.14, 23:04
                  Może i faktycznie następnym razem się napiję chociaż trochę. Ale nie sądzę żeby to była kwestia tego typu bo ja ogólnie bardzo dużo piję i w dodatku ta wysoka hemoglobina i wysokie erytrocyty towarzyszą mi całe życie - niezależnie w jakiej sytuacji robię badanie. A to wysokie fT3 i fT4 przy wysokiem TSH nie świadczy o wyrzucie hormonów z uszkodzonej tarczycy? Znalazłam tu na forum kilka takich wypowiedzi. Co w takim razie zrobić z rozpoczęciem suplementacji tyroksyną?
                • fenyloetyloamina0422 Re: TSH, fT3 i fT4 wszystko znowu w górze, jak ży 01.10.14, 23:32
                  No i tu też zastanawiam się czy jest wskazanie do łykania żelaza bo lekarz na podstawie niskiej ferrytyny zalecił mi suplementacje. Ale przy mojej hemoglobinie i erytrocytach nie wiem czy to jest wskazane. Tak samo witamina D - mam dużo poniżej normy, jednak wapń we krwi jest dość wysoki, nie przekracza "norm" jednak oscyluje przy górnej granicy.
                  • muktprega1 Re: TSH, fT3 i fT4 wszystko znowu w górze, jak ży 03.10.14, 23:34
                    > No i tu też zastanawiam się czy jest wskazanie do łykania żelaza bo lekarz na p
                    > odstawie niskiej ferrytyny zalecił mi suplementacje. Ale przy mojej hemoglobini
                    > e i erytrocytach nie wiem czy to jest wskazane.

                    Przeczytaj jeszcze raz co napisałam tutaj o żelazie:

                    forum.gazeta.pl/forum/w,94641,154022733,154570233,Re_Czy_to_choroba_autoimmunologiczna_.html
                    Może te wątki Ci się przydadzą w sprawie żelaza:

                    forum.gazeta.pl/forum/w,24776,52189196,52189196,Re_Niedobor_zelaza_ferrytyna.html
                    forum.gazeta.pl/forum/w,24712,94119998,94441686,Re_Czy_to_niedoczynnosc_tarczycy_.html

                    wyniki z sierpnia;
                    TSH - 3,84
                    fT3 - 7,31 (3,1 - 6,8) 113, 78%
                    fT4 - 16, 49 (12,00 - 22,00) 44, 90%
                    anty TG - 373,7 (norma do 113)



                    Wyniki z 23.09:

                    TSH - 2,67 (0,34 - 5,6)
                    fT3 - 3,04 (2,5 - 3,9) 39%
                    fT4 - 0,87 (0,61 - 1,12) 51%
                    anty - TG - 2 (norma do 4)

                    30.09
                    TSH - 4,08 (0,27 - 4,2)
                    fT3 - 6,93 (3,10 - 6,80) - 103 %
                    fT4 - 19,00 (12,00 - 22,00) czyli 70 %


                    Powiem co myślę, dla mnie teraz jak zrobiłaś nowe wyniki, to zupełnie niewiarygodne są środkowe robione w innym laboratorium, co widać po innych normach, natomiast jak wykluczyć środkowy wynik, to te obydwa staja się po prostu logiczne. To niemożliwe, żeby taka huśtawka przez tydzień.... Co sądzisz??
                    Sama nie wiem, te skoki wyglądają dość dziwnie w tak krótkim odstępie czasu.
                    Staraj się robić wyniki w tym laboratorium, już ktoś pisał na forum o błędnych wynikach z lab.

                    Dla mnie to Ty jesteś nadal w rzucie choroby, stąd koszmarne samopoczucie, ale sama nie wiem, czy w takim stanie zacząć suplementacje tyroksyny? Ja chyba zaryzykowałabym od najmniejszej dawki, może od 6 albo od 12, link do wprowadzania gdzieś wrzuciłam.

                    Tak samo witamina D - mam dużo
                    > poniżej normy, jednak wapń we krwi jest dość wysoki, nie przekracza "norm" jedn
                    > ak oscyluje przy górnej granicy.

                    Wapń we krwi jest wysoki z powodu niskiej D3, on sobie krąży we krwi a nie jest przyswajany do kości, tkanek, ponieważ brakuje mu katalizatora w postaci D3 właśnie oraz magnezu. Taki trójkąt zależności. Proponuję Puritans Pride - 5000 jednostek przez 3 m-ce oraz magnez (może być chlorek magnezu albo cytrynian Swansona )

                    tu znajdziesz parę przydatnych linków:

                    forum.gazeta.pl/forum/w,24712,149822113,150778354,Re_Magnez.html
                    Co możesz zrobić od razu?

                    1) Zaopatrzyłabym się w selen ten polecany - 200 jednostek codziennie, do 4 h po tyroksynie (jeśli się zdecydujesz), obniża przeciwciała.
                    2) brać magnez proporcjonalnie do wagi ciała
                    3) koniecznie podnieść ferrytynę do poziomu 90-110
                    4) Twoja B12 - 22.34% [wynik 344, norma (180 - 914)] też pomimo, ze w normie, do uzupełnienia do poziomu ok 50% również brałam PP B12 komplex w kropelkach pod język, ładnie podnosi
                    Pamiętając, ze proces uzupełniania niedoborów to ok rok, półtora, a potem dawka np D3 podtrzymująca dla dobrego poziomu - 2000 jednostek, monitorowanie ferrytyny aby utrzymać optymalny poziom.
                    5) no i może tą tyroksynę zacząć?? Co sądzicie światłe Koleżanki smile


                    • fenyloetyloamina0422 Re: TSH, fT3 i fT4 wszystko znowu w górze, jak ży 04.10.14, 18:41
                      Dzwoniłam do endokrynologa i mi doradził żebym się wstrzymała na razie z tyroksyną, za dwa tygodnie powtórzyła badania. Twierdzi, że hormony powinny już się trochę uspokoić i jak tak się stanie to żebym szybciutko zaczęła łykać tyroksynę. Tylko, że teraz powinnam w końcu zacząć brać antybiotyk na to moje zapalenie pęcherza (10-14 dni), przeczytałam na forum, że antybiotyk wpływa na wynik TSH, czy to prawda? Badanie wtedy może być niewiarygodne? Nie wiem trochę co robić, czy wytrzymam tyle bez antybiotyku z drugiej strony jak wynik ma być nieprawdziwy to też niefajnie.
                      • pies_z_laki_2 Re: TSH, fT3 i fT4 wszystko znowu w górze, jak ży 06.10.14, 02:41
                        > Dzwoniłam do endokrynologa i mi doradził żebym się wstrzymała na razie z tyroks
                        > yną, za dwa tygodnie powtórzyła badania. T

                        Nie rozumiem, skoro masz niedoczynność, to na co masz czekać? Na jeszcze głebszą niedoczynność?
                        • fenyloetyloamina0422 Re: TSH, fT3 i fT4 wszystko znowu w górze, jak ży 06.10.14, 05:25
                          Piesku no o to chodzi, że moje ostatnie badania wyglądają tak:
                          TSH - 4,08 (0,27 - 4,2)
                          fT3 - 6,93 (3,10 - 6,80) - 103 %
                          fT4 - 19,00 (12,00 - 22,00) czyli 70 %
                          Zaczęłam też czuć się dużo gorzej, miałam silne mdłości, bóle głowy, skok ciśnienia i temperatury - mi to ewidentnie wyglądało na rzut choroby i chwilową nadczynność. Dlatego nie wiedziałam czy przy takim skoku hormonów zaczynać brać tyroksynę czy się wstrzymać. Doradzasz żeby jednak wziąć?
                      • fenyloetyloamina0422 Re: TSH, fT3 i fT4 wszystko znowu w górze, jak ży 06.10.14, 12:48
                        Co z tym antybiotykiem i badaniem hormonów? Zniekształci mi wynik?
                    • fenyloetyloamina0422 Re: TSH, fT3 i fT4 wszystko znowu w górze, jak ży 04.10.14, 19:57
                      Sama też nie wiem co myśleć o tych różnych wynikach. W tym środkowym też nie wyszły mi przeciwciała i nie wiem na ile możliwe jest żeby przez miesiąc tak po prostu sobie spadły. Ale jednak czułam się odrobinkę lepiej. A od tygodnia to jakby taki wybuch nowych objawów i stan dużo gorszy, że zaczynam doceniać ten w którym byłam wcześniej. Zaczęło się katarem (to u mnie standard chociaż nie umiem powiązać tego z tarczycą, może znaczenie ma tu pobudzenie uk. odpornościowego?), doszły mi te mdłości, ból głowy, większy obrzęk powiek i ból gałek ocznych no i neuralgia nerwu trójdzielnego. Z forum dowiedziałam się, że idzie w parze z zaburzeniami pracy tarczycy i niestety u mnie pojawia się w stanach właśnie takiego najgorszego osłabienia. W życiu bym nie powiązała tych dwóch rzeczy razem. Myślę, że te skoki hormonów albo szaleństwo przeciwciał jest możliwe (chociaż Wy na pewno się w tym lepiej orientujecie niż ja) bo przez jakiś czas zanim zdiagnozowałam sobie Hashimoto, immunolog przypisywał mi leki pobudzające odporność: ThymUvocal (niemiecki odpowiednik TFX, tylko, że w tabletkach), Immunit i Gropronosin. W końcu sama z tego zrezygnowałam bo nie było poprawy i zrobiłam badania tarczycy. Poczytałam trochę o tych lekach i ich wpływie na samopoczucie osób z chorobami autoimmunologicznymi i jestem po prostu na niego wściekła, nawet ciężko opisać jak bardzo! Hashimoto miałam na pewno wcześniej ale objawy zdecydowanie się zaostrzyły.Gdy pokazałam immunologowi swoje wyniki przeciwciał stwierdził, że takie procesy zdarzają się każdemu z nas, żebym brała leki nadal i zapytał jak mam się lepiej czuć skoro sama je odstawiłam? Forum to nie miejsce na wylewanie moich żali więc już się powstrzymam od dalszego komentarza. Jestem po prostu zażenowana wiedzą immunologa który ma profesurę z tej dziedziny. To jest chyba jakiś żart. Także jeśli ktoś kiedyś będzie szukał informacji na ten temat czy takie leki coś pomagają w Hashimoto to wypróbowałam, przetestowałam na sobie i odpowiedź brzmi - NIE.
                    • myszka19891 Re: TSH, fT3 i fT4 wszystko znowu w górze, jak ży 06.10.14, 08:25
                      powiedz mi jeszcze tylko jak dlugo czeka sie na wyniki, zrobie: tsh, ft3, ft4, b12, d3, ferrytyne
                      • fenyloetyloamina0422 Re: TSH, fT3 i fT4 wszystko znowu w górze, jak ży 06.10.14, 11:05
                        Jak rano zrobisz to po południu już będą smile
                        • myszka19891 Re: TSH, fT3 i fT4 wszystko znowu w górze, jak ży 06.10.14, 11:17
                          a w jakich lab robilas te 1 i 3 a w jakim to 2?
                          • fenyloetyloamina0422 Re: TSH, fT3 i fT4 wszystko znowu w górze, jak ży 06.10.14, 12:44
                            Oba przyszpitalne, z tym, że 1 i 3 to sieciówka w całej Polsce.
      • fenyloetyloamina0422 Re: TSH, fT3 i fT4 wszystko znowu w górze, jak ży 10.10.14, 12:59
        Po dwóch tygodniach od pojawiania się dziwnych objawów powtórzyłam dzisiaj badania i moje wyniki wyglądają następująco:
        TSH - 3,430 (0,270-4,200)
        FT3 - 7,54 (3,10-6,80) 120%
        FT4 - 19,58 (12,00-22,00) 75,8%

        Wygląda na to, że TSH mi spada a fT3 i fT4 ciągle rośnie. Dodam tylko, że nie zaczęłam jeszcze brać tyroksyny także nie piszcie mi, że badania zrobiłam "po tabletce". To są wyniki bez leczenia. Nie wiem o co w tym chodzi. Czy jest ktoś kto się orientuje i mógłby mi pomóc? Będę bardzo wdzięczna.
    • per_nitka Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 01.10.14, 10:42
      Witam.
      Jakie badania powinnam zrobić - chodzi o komplet badań aby potem ustawić leczenie.
      Mój lekarz każe mi badać tylko tsh - przed braniem euthyroxu norma przekroczona dwukrotnie.
      teraz biorę dawkę 100 więc jest w okolicach normy.
      Ale ostatnio znowu tyję i wypadają mi włosy.
      Nie wiem jakie suplementy brać czy inne stosuje się przy hashi?
      Ćwiczę resztkami sił, odżywiam się skromnie a tyję. Pomocy.
      • djpa Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 01.10.14, 18:31
        Załóż swój wątek, ten należy do innej osoby - dlatego wpis Twój zostanie niebawem skasowany.
    • fenyloetyloamina0422 Powiększone więzły chłonne a Hashimoto. 04.10.14, 00:09
      Zawsze gdy mam okres złego samopoczucia (czyli przez te 10 lat) zaczynają mnie pobolewać węzły chłonne. Teraz od pól roku gdy czuję się koszmarnie źle pobolewają mnie cały czas, nie tylko te na szyi ale również obojczykowe, dookoła piesi, pod pachami i czasem te w pachwinach. Wiem, że Hashimoto to tak naprawdę choroba ogólnoustrojowa, wiem tez od Was, że jestem od jakiegoś czasu w trakcie rzutu więc stąd moje pytanie: Czy te węzły chłonne moją być powiększone i pobolewać od Hashimoto? Robiłam USG, lekarz badał mnie palpacyjnie, mówi, że są odczynowe (?) i że prawdopodobnie jest to od stanu zapalnego toczącego się w organiźmie. Stwierdził, że przy chorobach nowotworowych obraz węzłów chłonnych jest inny. Mononukleozę, boreliozę itd czyli typowe choroby zakaźne też wyeliminowałam. Czy ktoś z Was spotkał się z takim objawem?
      • pies_z_laki_2 Re: Powiększone więzły chłonne a Hashimoto. 04.10.14, 03:44
        > Zawsze gdy mam okres złego samopoczucia (czyli przez te 10 lat) zaczynają mnie pobolewać węzły chłonne.

        Odwrotnie. Najpierw jest stan zapalny, potem węzły reagują (wtedy widać tzw. węzły odczynowe), np. powiększone rozpychają się w tam, gdzie nie mają wystarczająco miejsca, a potem się źle czujesz.

        > Czy ktoś z Was spotkał się z takim objawem?

        Jasne. Gdzieś już opisywałam swoje węzły odczynowe na karku, pod obojczykami, na szyi... Kiedyś jechałam samochodem i syn mi powiedział, że coś mi wystaje na szyi... a to się jeden z węzłów właśnie powiększył i wypuczył pod skórą... Człowiek ma kilka setek węzłów chłonnych, a stan zapalny w tarczycy może powodować (jak u mnie) reakcję węzłów w szeroko rozumianej okolicy... np. pod pachą...

        Mnie bolały jeszcze mięśnie, szczególnie mięsień przebiegający od szyi do piersi (pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C4%99sie%C5%84_mostkowo-obojczykowo-sutkowy ), czyli stan zapalny tarczycy musiał jakoś dawać się we znaki okolicznym tkankom...

        I niech mi teraz lekarze spróbują wmówić, że zapalenie tarczycy to pikuś...
        • fenyloetyloamina0422 Re: Powiększone więzły chłonne a Hashimoto. 04.10.14, 04:32
          U mnie podobnie - bolą mnie stawy i mięśnie, generalnie razem z węzłami tworzą objawy jak przy grypie. Pocieszyłaś mnie trochę - dzięki. Już myślałam, że znów jestem jakimś "kosmicznym przypadkiem" smile Przeszły Ci te dolegliwości?
        • fenyloetyloamina0422 Re: Powiększone więzły chłonne a Hashimoto. 04.10.14, 04:35
          I czy miałaś takie objawy tylko w rzucie choroby czy jakoś przez dłuższy okres? U mnie utrzymuje się to już ponad pół roku.
        • justynawitko14 Re: Powiększone więzły chłonne a Hashimoto. 04.10.14, 08:42
          witam ja zawsze mam powiekszone wezly chlonne na szyji w postaci tzw kulek bolacych i zaraz zaczyna sie potworny bol tarczycy ale ja nie mam Hashimoto tylko de Quervaina czyli podostre zapalenie tarczycy ... w grudniu mam planowana operacje i chyba na nia pojde bol i meka i nn stop jade na Entcortonie pozdrawiam
          • pies_z_laki_2 Re: Powiększone więzły chłonne a Hashimoto. 04.10.14, 13:40
            Justyna - założysz swój własny watek? Niewiele u nas takich osób (z chorobą de Q.), dlatego warto byłoby napisać o tym coś więcej. Mogłabyś?

            Fenylko - długo dość trwało, od początku objawów (kiedy były lekkie, to je ignorowałam, więc nie wiem dokładnie kiedy się to zaczęło...) do uspokojenia sytuacji. A z objawów najdziewniejszy był pisk w uchu, jednym... też mi przeszło...

            Pani endo mówiła, że z niedoczynnosci wychodzi się tyle samo czasu, co się w nią wpadało, czyli jeśli trwało to u ciebie kilka miesięcy, to w drugą stronę też musi potrwać... Ale wychodzenie z niedczynności to optymalnie ustawione hormony tarczycowe i uzupełnione niedobory, dopiero od tego momentu można mówić o wyjściu z niedoczynności...

            • fenyloetyloamina0422 Re: Powiększone więzły chłonne a Hashimoto. 04.10.14, 18:48
              Ja podejrzewam, że niedoczynność mam już kilka lat, tyle, ze to były ciągle takie przeskoki z niedoczynności w nadczynność. Przynajmniej dla mnie te moje 3-4 tygodniowe skrajne osłabienia z perspektywy czasu wyglądają na atak przeciwciał (czułam się mniej więcej tak jak teraz tylko nasilenie objawów było mniejsze) Zdarzało mi się też przytyć, później chudłam itd. Teraz w ciągu pół roku schudłam 10 kg i myślę, że to było spowodowane rzutem choroby. Powiedzcie mi proszę jak to jest z przybieraniem na wadze, czy to nieuniknione? Czy jest jakaś szansa, że mnie to ominie? Nie chodzi mi oczywiście o 5 czy 10 kg więcej bo do tego jestem już przyzwyczajona, martwię się, że z moich 50 kg zrobi mi się 80 albo i więcej.
              • muktprega1 Re: Powiększone więzły chłonne a Hashimoto. 05.10.14, 00:53
                Ja ważyłam maxymalnie o 10 kg więcej i to w okresie poprzedzającym branie tyroksyny, a już samo jej zastosowanie w ciągu roku (wtedy bez zmian w diecie), spowodowało powrót o te 10 kg smile
                • fenyloetyloamina0422 Re: Powiększone więzły chłonne a Hashimoto. 06.10.14, 23:41
                  O, to super! smile 10 kg to mi nie straszne, od kilku lat mam takie wahania wagi. Raz moja buzia przypomina Księżyc za jakiś czas wyglądam jak mały szczurek smile
    • fenyloetyloamina0422 Znowu za wysokie hormony tarczycy, pomoże ktoś? 10.10.14, 13:16
      Po dwóch tygodniach od pojawiania się dziwnych objawów powtórzyłam dzisiaj badania i moje wyniki wyglądają następująco:
      TSH - 3,430 (0,270-4,200)
      FT3 - 7,54 (3,10-6,80) 120%
      FT4 - 19,58 (12,00-22,00) 75,8%

      Wygląda na to, że TSH mi spada a fT3 i fT4 ciągle rośnie. Dodam tylko, że nie zaczęłam jeszcze brać tyroksyny także nie piszcie mi, że badania zrobiłam "po tabletce". To są wyniki bez leczenia. Nie wiem o co w tym chodzi. Czy jest ktoś kto się orientuje i mógłby mi pomóc? Co robić z tyroksyną? Zaczynać brać? Będę bardzo wdzięczna za wszelkie informacje i sugestie.
      • muktprega1 Re: Znowu za wysokie hormony tarczycy, pomoże kto 10.10.14, 18:05
        Masz tyroksynę od lekarza, wiec po prostu spróbuj i już, ręczę, że zacznie spadać TSH, FT3 oraz paradoksalnie na początku Ft4. Jak dojdziesz do 12, to zrób trójkę tarczycową po 4 tyg na tej dawce, ja po prostu tak bym zrobiła, żeby zobaczyć w wynikach dokąd to zmierza, jeśli spadną tak jak myślę, wtedy podnosić dalej.
        Masz stosunkowo na razie wysokie Ft4 stąd taka moja ostrożność i dlatego propozycja po 12 T4.
    • ada1214 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 12.10.14, 14:51
      Trafilam na to forum i wpis i od razu pomyslalam o Tobie.
      www.forumbioderko.pl/viewtopic.php?t=1921&highlight=piotr
      Dotyczy protez metalowych, autor wpisu skupia sie najpierw na kobaltozie, ale potem pisze szerzej ogolnie o metalozie (nawet nie wiedzialam, ze taki termin istnieje)

      Wiem, ze na razie diagnozujesz sie w kierunku niedoczynnosci, ale jakby leczenie w tym kierunku okazalo sie niewystarczajace, to mozesz miec ewentualnie na uwadze i metaloze.
      • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 13.10.14, 00:08
        Dzięki za informacje. Oj, ja mam nadzieję, że leczenie tarczycy okaże się wystarczające już naprawdę dość się w życiu wycierpiałam. Ale próbkę krwi i tak na wszelki wypadek wyślę do tego laboratorium żeby sprawdzić jak mój organizm reaguje na tytan, to chyba Ty we wcześniejszych postach mi to proponowałaś? Tym bardziej, że problemy "dziwnego osłabienia" zaczęły się jakiś czas po operacji ale wiadomo, że może to być na skutek dużych dawek sterydów, przemęczenia organizmu po intensywnej rehabilitacji, silnego stresu czy szoku dla organizmu jakim jest paraliż nóg. Jak będziesz miała jakieś informacje to dawaj znać, pozdrawiam! smile
      • fenyloetyloamina0422 Kortyzol - rano za niski, w południe ładny 15.10.14, 23:22
        Zrobiłam jakiś czas temu badania kortyzolu, godzinę po obudzeniu czyli o 14 big_grin
        Wynik po południu: 6,47 (4 - 10)
        Endokrynolog stwierdził, że w tym laboratorium normy są jakieś dziwne i godzina nie taka - kazał powtórzyć badanie o 7 - 8 rano. Dla mnie ta godzina to jeszcze noc - próbowałam mu uświadomić, że kortyzol wyjdzie wtedy bardzo niski bo rozbudzam się dopiero po południu (mam tak chyba od zawsze, że rano nie czuję się dobrze, wieczorem mam najwięcej energii) ale się uparł, że u wszystkich ludzi wyrzut kortyzolu jest największy rano no więc zrobiłam.
        Wynik rano: 1,75 (6,2 - 19,4)
        Dość marna ilość tego kortyzolu. Tylko, że żeby być w laboratorium o tej 7 nie spałam wcale bo przy moim rzucie Hashi wstawałabym z łóżka 3 godziny czyli wiadomo, że do tego laboratotium nie dotarłabym na czas. W dodatku teraz gdy fatalnie się czuję nie ma szans żebym zasnęła o jakiejś przyzwoitej porze, przespała te 7-8 godzin i wstała o 7. Za duża bezsenność, zbyt trudno mnie rano dobudzić. Co w tej sytuacji powinnam zrobić? Czy taki wynik badania jest wiarygodny? Oczywiście początkowo zmartwiłam się tym drugim wynikiem bo jest naprawdę bardzo niski ale po przeanalizowaniu całej sytuacji może nie jest tak źle. Co o tym myślicie? Mam w planach zrobić badanie trzy razy o 8 rano, 15 i 20. I jestem pewna, że ilość kortyzolu o 20 wyjdzie najwyższa. Mam jeszcze pytanie: Czy to prawda, że próbki krwi na badanie ACTH nie można transportować? I czy jeśli wzięłabym tabletkę nasenną to poziom kortyzolu zostanie zaburzony?
    • fenyloetyloamina0422 Obrzęk powieki i parestezje buzi 13.10.14, 02:36
      Czy ktoś z Was spotkał się z takim objawem? Przytrafia mi się już któryś raz.. Scenariusz zawsze ten sam - okropne zmęczenie, objawy jak przy grypie, później zaczynają się mrowienia buzi i obrzęk lewej powieki. Kiedyś myślałam, że zwyczajnie przewiało mnie podczas przeziębienia ale te stany okazały się raczej rzutami choroby a nie infekcją. Przewianie tyle razy też już uznałam za mało prawdopodobny zbieg okoliczności. Okulista twierdzi, że faktycznie powieka spuchnięta - ale nie wiąże tego ani z żadnym zapaleniem oka ani z zapaleniem gruczołu łzowego. Twierdzi nawet, że obie powieki są opuchnięte tylko jedna po prostu bardziej. Neurolog mówi, że może to być obrzęk śluzowaty występujący przy chorobach tarczycy (jak u niego byłam to jeszcze nie wiedziałam, że mam z tym problem) albo neuralgia nerwu trójdzielnego. Dostałam leki przeciwpadaczkowe na tę neuralgię ale się wstrzymałam i po kilku tygodniach samo przeszło. Był spokój, teraz znowu to samo - pogorszyło się samopoczucie i pojawiło się po jakimś czasie mrowienie buzi a zaraz potem - obrzęk powieki. Robiłam z 2-3 razy MR głowy i oczodołów - oba badania nie wykazały zmian. Pamiętam, że 10 lat temu jak po raz pierwszy zdarzyło mi się takie skrajne osłabienie to miałam czerwoną i spuchniętą powiekę prawie rok. Później jakby nigdy nic wszystko zeszło. Przez te klika lat objaw się powtarzał, odwiedziłam kilku okulistów ale każdy rozkładał ręce - nie wie co to. Dolegliwość nigdy nie pojawia mi się gdy się dobrze czuję. Laryngolog mówi, że winna jest tarczyca. Co o tym myślicie? Faktycznie można to wiązać z problemami tarczycowymi? Dobrze myślę, że może to być związane z rzutem chorobowym? Pomóżcie proszę bo to jest mega dokuczliwa dolegliwość.
      • muktprega1 Re: Obrzęk powieki i parestezje buzi 14.10.14, 20:45
        Dostałam leki przeciwpadaczkowe na tę neuralgi
        > ę ale się wstrzymałam i po kilku tygodniach samo przeszło.

        Jak dobrze, ze ich nie wzięłaś, oczywiście te objawy sama miałam i jak piszesz są one związane z chorobą tarczycy. Takie grypowe akcje połączone z opuchnieciem, z bólem głowy z jakimś dziwnym stanem, często z bólami kości, stawów, mięśni - one wszystkie są związane z naszą chorobą, u mnie z rzutem choroby, niewykluczone, ze tak jest w tej chwili u Ciebie.
        Wit D3 masz poniżej normy, taki poziom również powoduje bóle, zaopatrz się w D3 kapsułki Puritans Pride 5000 jednostek codziennie, np przyjmowanej w południe. Kupiłaś żelazo? Bierzesz? Kupiłaś magnez - bierzesz?
        Bez tego ani rusz smile

        A poniżej jak to Piesek smile ładnie opisał problemy, myślę, że dużo ci wyjaśnią:

        forum.gazeta.pl/forum/w,94641,144862028,144872353,Re_Istne_wariactwo_.html
        Trzymaj się
        A jeszcze to:
        forum.gazeta.pl/forum/w,24776,136874472,136874472,Obrzek_sluzowaty.html
        • muktprega1 Re: Obrzęk powieki i parestezje buzi 14.10.14, 21:03
          Przestudiuj jeszcze Forum założone przez Natder na temat teżyczki, Twoje objawy pasują do tematu, a to nic innego jak zespół cech powstałych wskutek niedoboru trójki : magnezu, wit D3, wapnia (ten ostatni może być paradoksalnie wysoki lu w normie) :

          forum.gazeta.pl/forum/w,246288,145799824,145799824,Objawy_tezyczki_utajonej_.html
          sama miałam objawy tężyczki przy moim Hashimoto, przeszło po właściwej suplementacji oraz dawek podtrzymujących.

          • djpa Re: Obrzęk powieki i parestezje buzi 14.10.14, 21:43
            Mnie też się to skojarzyło z tężyczką szczególnie to mrowienie buzi.
            • fenyloetyloamina0422 Re: Obrzęk powieki i parestezje buzi 15.10.14, 01:06
              I mnie skojarzyło się z tężyczką dlatego przedwczoraj przekopałam już forum tężyczkowe. Macie na myśli tężyczkę jawną czy utajoną? Bo mnie bardziej pasuje ta utajona. Jest sens robić tą próbę tężyczkową czy póki co zająć się suplementacją? Byłam przecież kilka razy u neurologa, pracowałam na neurologii - żaden lekarz nawet o tężyczce nie wspomniał mimo, że mówiłam o swoich objawach sad To jest aż przerażające. Na razie to jestem w takim beznadziejnym stanie, że jak pójdę do neurologa to chyba nawet nie będę mu umiała wytłumaczyć o co mi chodzi bo nawet mówić nie mam siły, o chodzeniu to już nawet nie wspomnę. Ta moja "neuralgia" to jest trochę podejrzana. Na gabapentynę czy inne leki przeciwpadaczkowe póki co na pewno się nie zdecyduję. Zastosowałam ostatnim razem u siebie trójpierścieniowe leki przeciwdepresyjne 1/5 dawki. Wyczytałam, że czasem próbuje się tak leczyć neuralgię - z dwojga złego to na pewno lepsze niż gabapentyna - więc zastosowałam taką metodę eksperymentalną. Pobrałam miesiąc i objawy ustąpiły więc swoim zwyczajem lek odstawiłam big_grin Z tym, że nie mam pewności czy to był faktycznie jakiś związek przyczynowo - skutkowy czy ból po prostu przeszedł samoistnie a ja przypisuje go antydepresantom smile Dodatkowo wypijam sporo kawy (wiem, że napiszecie, że to niedobrze) i nigdy nie uzupełniałam magnezu. Myślicie, że suplementacja porządną dawką może pomóc czy raczej jestem skazana na tę próbę tężyczkową? Jak to jest z tą witaminą D i magnezem? Czy to prawda, że biorąc tę witaminę zawsze trzeba zażywać magnez bo wyczerpują się jego rezerwy?
        • fenyloetyloamina0422 Re: Obrzęk powieki i parestezje buzi 15.10.14, 00:49
          Bóle mięśni, kości, stawów, węzłów chłonnych to mam właśnie od kilku miesięcy. Natomiast w ciągu pół roku już trzeci raz pojawia mi się to mrowienie, cierpnięcie lewej strony buzi, szczególnie w miejscach w których przebiegają gałązki nerwu trójdzielnego i obrzęk lewej powieki. Tzn. obie powieki mam opuchnięte ale obrzęk lewej jest bardziej widoczny i bardziej uciążliwy. Coś jest na rzeczy z tym rzutem bo w badaniach ewidentnie widać, że właśnie go mam także wiele faktów zaczyna się łączyć, dziękuję smile
          10 - 8 lat temu, gdy to wszystko się u mnie zaczęło, miałam strasznie nasilony obrzęk tej lewej powieki, pamiętam, że jak mówiłam lekarzom, że jest opuchnięta ale widzę też, ze to oko jest tak jakby wytrzeszczone to mnie zbywali pytaniem: "To w końcu opuchnięte czy wytrzeszczone?" Dostałam jakieś sterydy które tylko pogorszyły sprawę plus antybiotyki - jeszcze gorzej, i tyle. Wiadomo, że swoją twarz zna się najlepiej i ja uważam, że od tamtego momentu opuchlizna powieki zeszła ale oko pozostało tak jakby lekko "wytrzeszczone", widzę też że źrenica w nim jest zawsze trochę szersza niż w prawym. Nie wiem, orbitopatia jakaś może? Byłam ostatnio u okulisty, mówi, że jak mam Hashimoto to takie "oczne" objawy są dość typowe ale orbitopatii nie widać. MR oczodołów też nic nie wykazało.
          Natomiast znalazłam jeszcze jedną ciekawą rzecz w badaniach z 2008 roku - ważyłam wtedy 20 kg więcej, byłam wtedy jak spuchnięty, napompowany balonik. Miałam robione jedynie badanie:
          TSH - 0,4 (0,3 - 3,5)
          - bez fT3 i fT4, bez USG.

          Znalazłam też skierowanie do szpitala na oddział endokrynologiczny a w opisie rozpoznanie i symbole z ICD - 10:
          E04 - Wole nietoksyczne
          E05 - Nadczynność tarczycy?
          Z opowieści mamy, ja tego nie pamiętam, wynika, że poszłam do ginekologa który stwierdził ku mojej radości, że żaden szpital nie jest potrzebny, dostałam tabletki antykoncepcyjne i jakoś tak pociągnęłam trochę na tych tabsach (zawsze się po nich lepiej czuję). Późniejsze wyniki hormonów które mam:
          03.2012 rok - FSH - 9,69, PRL - 41 (0,8 - 25), TSH - 1,9 (0,25 - 5)
          09.2013 rok - TSH - 1 (0,25 - 5)

          Nie rozumiem trochę tych swoich zawirowań hormonalnych. Z choroby GB przeszłam do Hashimoto? Czy to możliwe żeby tamten endo stwierdził wole i nadczynność na podstawie badania palpacyjnego i TSH? Czy to może były takie początki mojego Hashi? To się chyba nazywa Hashitoxicosis. Gdy miałam niskie TSH wyglądałam jak małe słoniątko. A teraz gdy TSH rośnie to ja chudnę. Dziwne to wszystko i niewiele z tego rozumiem.

          Co do suplementacji to endo mi zalecił:
          - Witaminę D - Devicap 15 000j. - mam brać 20 kropelek dziennie, coś chyba za mało?
          - Żelazo, Tardyferon - 2x1, południe i wieczór

          Na podstawie informacji z forum dziś kupiłam jeszcze:
          - SlowMag - 6 tabletek dziennie?
          - Cefasel - 1 tabletka dziennie?

          Zachować jakiś odstęp czasowy? Czegoś z czymś nie łączyć? (poza tyroksyną - to już wiem)
          Jeszcze jakaś witamina B12 by mi się pewnie przydała, mimo, że mam w normie wyczytałam na forum, że u Hashi to jest jakoś inaczej więc może bym wzięła.
          Jeśli ktoś dobrnął do końca mojego chaotycznego postu to będę wdzięczna za wszelkie podpowiedzi, sugestie i porady smile
          • fenyloetyloamina0422 Re: Obrzęk powieki i parestezje buzi 15.10.14, 03:23
            Już chyba wiem o co chodzi, znalazłam taką informację: "Na początku choroby tarczyca może być powiększona (wole). Obecnie choroba Hashimoto jest jedną z najczęstszych przyczyn wola. W trakcie dalszego przebiegu tarczyca staje się coraz mniejsza i mogą się pojawić jej guzki" - czyli wygląda na to, że już w 2008 roku miałam Hashimoto a mój tamtejszy skok wagi z 50 do 70 kg w ciągu jednych wakacji staje się uzasadniony...
          • muktprega1 Re: Obrzęk powieki i parestezje buzi 15.10.14, 08:51
            > - Witaminę D - Devicap 15 000j. - mam brać 20 kropelek dziennie, coś chyba za m
            > ało?

            Tu Ci nie podpowiem, bo brałam w kapsułkach 5000, nie pisze na opakowaniu - ile zawiera jedna kropelka jednostek?

            > - Żelazo, Tardyferon - 2x1, południe i wieczór

            odstęp czasowy od tyroksyny dobry, żelazo dobrze jest popijać czymś kwaśnym a nawet z kwasem foliowym - to ważne.
            Slow mag - 2 tabletki np po śniadaniu, a 4 na noc (efekt uboczny - dobry sen, brak zaparć wink)
            Pamiętam na początku mojej przygody z magnezem - byłam prawie w euforycznym stanie smile
            Poniżej znajdziesz (m.in moje) kilka sposobów dawkowania i czas pomiędzy:

            forum.gazeta.pl/forum/w,24712,144724172,144724172,Tezyczka_dzieki_Natder_Objawy_.html
            o B12:

            forum.gazeta.pl/forum/w,94641,152070193,155088983,Re_nowe_wyniki_d3_b12_i_kortyzol.html
            parę fajnych przepisów do wykorzystania jesli chodzi o magnez:
            naturadlapiekna.pl/pl/p/Chlorek-magnezu-szesciowodny-czysty-do-analizy-czda/278
            Dużo tego będzie do suplementacji, ale od czego komórka i godziny nastawień? Bez tego trudno byłoby mi utrzymać czas dawki, rano do pudełeczka cały zestaw na dzień i zawsze przy sobie gdziekolwiek jestem smile
            Wyjdziesz na prostą! Powodzenia
            • fenyloetyloamina0422 Re: Obrzęk powieki i parestezje buzi 15.10.14, 23:00
              Dziękuję. W życiu bym nie pomyślała, że katar można wiązać z tężyczką - ja mam go od kilku lat cały czas. A niby na nic konkretnego nie jestem uczulona. Jak możesz to zerknij na moje wyniki:
              Wit D (25 OH) - 12,58 (30 - 100)
              Wapń - 2,42 -( 2,09 - 2,54)
              Parathormon - 29,8 (15 - 88)
              Magnez - 0,85 (0,66 - 1,07)
              Magnez niby nie jest najgorszy. Wapń całkiem wysoki. Jego poziom nie przeszkadza w zażywaniu witaminy D? Można łączyć magnez z żelazem? Na ulotce, gdzieś kiedyś czytałam, że magnez i żelazo nie powinny być zażywane jednocześnie, czy to prawda? Witaminę B complex też gdzieś wygrzebałam z szuflady, jak mi się skończy to kupię tę którą polecasz. Z tą tężyczką iść do neurologa czy niczego poza suplementacją mi nie zaleci?
          • harmoniak Re: Obrzęk powieki i parestezje buzi 15.10.14, 09:27
            "Witaminę D - Devicap 15 000j. - mam brać 20 kropelek dziennie, coś chyba za mało?"

            Z opakowania Devikapu:
            "1 kropla zawiera około 500UI witaminy D3."

            Czyli 20 kropel do aż 10 000 UI D3.
            • fenyloetyloamina0422 Re: Obrzęk powieki i parestezje buzi 15.10.14, 22:45
              Czy to nie za dużo? Mam brać taką ilość przez miesiąc, później zmniejszyć na 10 kropelek. Mój wynik:
              Wit D (25 OH) - 12,58 (30 - 100)
              Wapń - 2,42 -( 2,09 - 2,54)
              Parathormon - 29,8 (15 - 88)
              Magnez - 0,85 (0,66 - 1,07)
              Endo stwierdził, że podręcznikowo mam umiarkowane niedobory witaminy D ale dla niego te niedobory są już duże. Czy przeciwskazaniem do zażywania tej witaminy nie jest wysoki poziom wapnia we krwi? Bo mam jakby trochę podwyższony. Wyczytałam w ulotce taką zależność. I jak to tak naprawdę jest z magnezem - czy zażywanie witaminy D zawsze trzeba łączyć z suplementacją magnezem?
              • muktprega1 Re: Obrzęk powieki i parestezje buzi 16.10.14, 09:24
                > Czy to nie za dużo? Mam brać taką ilość przez miesiąc, później zmniejszyć na 10
                > kropelek.

                Bardzo dobrze i nie za dużo, tym bardziej, ze miesiąc ,wiec jakby uderzeniowa dawka na początek. D3 uzupełnia się baaaaardzo długo i baaaardzo wolno przyrasta, dlatego mnie podoba się ten sposób dawkowania.
                Wapń masz wysoko, ale to znaczy, że krąży on we krwi, a nie wbudowuje się w kości, zęby. Z wapniem i magnezem we krwi jest jak z żelazem, można mieć wysoko a tak naprawdę mieć anemię i niską ferrytynę, które jest najdokładniejszym badaniem-wskaźnikiem. Można mieć wysoki wapń i magnez a tak naprawdę paradoksalnie - jego niedobory.
                Wg nowych wytycznych D3 powinno być u tarczycówek na poziomie min. 50 ng/ml [125 nmol/L], a najlepiej w okolicach 70-80. Ta 30 to przestarzała norma, kiedy sądzono, że D3 to tylko kości smile

                I jak to tak naprawdę jest z magnezem - czy zażywa
                > nie witaminy D zawsze trzeba łączyć z suplementacją magnezem?

                tak, na forum Natder znajdziesz najwięcej na ten temat, te 2 h przerwy między magnezem a resztą ważne.
                Jeśli chodzi o wiedzę lekarzy na temat teżyczki utajonej - niestety nie jest zbyt duża, także się nie nastawiaj, ale możesz spróbować poprosić o próbę ischemiczną neurologa. W Polsce dr Toruńska jest specjalistką od tężyczki.
                Jak byś się zdecydowała, to spisz sobie na karteczce wszystko, ze ściągą łatwiej wink
                • fenyloetyloamina0422 Re: Obrzęk powieki i parestezje buzi 16.10.14, 18:36
                  Dziękuję Ci bardzo. Póki co to ledwo dochodzę do drugiego pokoju więc do tej pani doktor bym nie dojechała. A Ty robiłaś może tą próbę czy wszystko ładnie przeszło od uzupełnienia niedoborów? Stosowałaś coś więcej poza magnezem, D3, B12 i żelazem?
      • fenyloetyloamina0422 Opis USG - zobaczy ktoś? 16.10.14, 23:38
        Dopiero dziś otrzymałam przesyłkę z opisem USG od endo. Trochę się różni od opisu wcześniejszego USG ale mam wrażenie, że jest bardziej sensowna i bardziej jednoznaczna?

        Rozpoznanie wstępne: Podwyższony poziom anty - TG. Podejrzenie niedoczynności tarczycy.

        Lewy płat: 1,20x1,34x5,35 (4,5ml)
        Prawy płat: 1,42x1,66x5,78 (7,13ml)
        (łącznie 11,63ml)
        Cieśń: 4mm

        (LP) W segmencie środkowym części grzbietowej lewego płata zmiana hipoechogeniczna 0,34x 0,33x0,35cm (0,02ml), bez wyróżniającego ukrwienia.
        (LP, PP) Pozostały miąższ obu płatów nieco niejednorodny. z obszarami o niższej echogeniczności, z pasmami zwłóknień, całość o niewiele wzmożonym ukrwieniu.
        Okoliczne węzły chłonne niepowiększone.

        Rozpoznanie końcowe: Cechy przewlekłego zapalenia tarczycy.

        Czy obraz jest typowy dla Hashimoto? Co należy zrobić z tą zmianą na lewym płacie? Konieczna jest biopsja?
        • muktprega1 Re: Opis USG - zobaczy ktoś? 17.10.14, 09:00
          Możesz zwrócić się do Natder w jej forum, ona jest "nasza" tarczycowa (a właściwie bez wink)

          www.nuk.bieganski.org/index.php?la=pl&go=kal&kalk=tar_obj#proc
          objętość całej tarczycy: 11.113708 ml obliczona wg stronki powyżej.

          różne guzki, zwapnienia są typowym obrazem dla Hashi
        • fenyloetyloamina0422 Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczyć? 18.10.14, 05:27
          Byłam dziś u endo z wynikami badań. Kazał jak najbardziej brać tyroksynę dopóki nie zobaczył moich wyników dotyczących kortyzolu (pisałam o tym gdzieś tam na górze ale jeszcze się nie połapałam do końca tym forum i wątek mi zaginął wśród innych).
          Wynik rano: 1,75 (6,2 - 19,4) - tu bez snu bo źle się czułam całą noc więc poszłam zrobić badania i przy okazji zbadałam kortyzol.
          Wynik po południu: 6,47 (4 - 10) - tu spałam do 13 więc wynik jest tak jakby godzinę po przebudzeniu. Endokrynolog twierdzi, że normy w tym laboratorium nie są takie jak być powinny i 6,47 to jest także za mało. Mam powtórzyć badania raz jeszcze, dodatkowo zbadać ACTH i zbadać przeciwciała przeciw nadnerczom. Powiedział, że jeśli kortyzol będzie nadal tak niski to w pierwszej kolejności powinnam zacząć brać hydrokortyzon, dopiero później tyroksynę, ewentualnie oba w tym samym czasie ale dopóki nie wyjaśni się sprawa kortyzolu mam się kategorycznie wstrzymać z tyroksyną sad Pytałam też o antybiotyk (mam brać jeszcze 10 dni, a wiadomo, ze badania chcę zrobić jak najszybciej) i tabletki nasenne - czy te leki nie zaburzą mi wyniku kortyzolu i ACTH? Lekarz twierdzi, że nie. A Wy co myślicie? Czy to prawda, że branie tyroksyny w niedoczynności nadnerczy może jeszcze pogorszyć ich stan? Ma może ktoś jakieś doświadczenia w tej kwestii? Przyznam szczerze, że jestem trochę załamana, nie dość, że całkiem niedawno zdiagnozowana choroba Hashimoto to jeszcze teraz choroba Addisona? Czy jest w ogóle jakaś szansa, że poczuję się jeszcze kiedyś tak normalnie? Proszę o rady, propozycje, wszelkie informacje. Będę bardzo wdzięczna! smile
          • harmoniak Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 18.10.14, 10:59
            Chodzi o to, że jak zaczynasz brać tyroksynę, to potrzeba więcej kortyzolu - metabolizm się zwiększa. W momencie kiedy już i tak osłabione nadnercza nie dają rady wypluć więcej kortyzolu pojawia się problem. Włączenie tyroksyny zmniejszy i tak małą ilość kortyzolu, co byłoby groźne.

            Przy niedostatecznej ilości kortyzolu hormony tarczycy "nie działają" tak jak powinny, mogą też pojawić się objawy nadczynności. Zdarza się czasami, że ktoś nie może zwiększyć dawki właśnie przez za małą ilość kortyzolu.

            Miałam problem ze "słabymi nadnerczami", wyniki nie były bardzo złe więc nie dostałam sterydu. Włączyłam sobie program "regeneracji" nadnerczy: www.drlam.com/articles/adrenal_fatigue.asp
            Wprawdzie nie kontrolowałam ponownie wyników kortyzolu, ale czuję się dużo lepiej.

            Najlepsze dostępne u nas badanie w tym temacie to dobowa zbiórka moczu.

            O kortyzolu pisałam o koleżanki adminki:
            forum.gazeta.pl/forum/w,94641,104975959,,wyniki_po_pol_roku_leczenia_prosze_o_pomoc_.html
            i tutaj też coś jest:
            forum.gazeta.pl/forum/w,94641,127011088,127011088,Prosze_o_ocene_wynikow_i_podpowiedz.html

            "Czy jest w ogóle jakaś szansa, że poczuję się jeszcze kiedyś tak normalnie?"
            Oczywiście smile Nie łam się, poczytaj wątki z linków. Dasz radę!
            • muktprega1 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 18.10.14, 15:48
              Z tymi nadnerczami i kortyzolem ta taka trochę kwadratura koła bo z kolei w wątku:

              forum.gazeta.pl/forum/w,94641,144422245,144786079,Zmeczone_nadnercza.html
              Anka 83 napisała:

              "Dla osób twierdzących, że - jak to było? - "nadnercza przejmują rolę tarczycy".

              Owszem, dokładnie tak to działa, w niedoczynności tarczycy rolę jej hormonów w początkowej fazie przejmuje adrenalina. Skutkiem ubocznym większej produkcji adrenaliny jest nadmiar kortyzolu (objawy wymienione wyżej).

              Ale to jeszcze nic - po miesiącach intensywnej pracy ponad normę nadnercza zaczynają "nie wyrabiać" i ich wydajność znacząco spada - poniżej normy. Częste zjawisko w przypadku długotrwałej niedoczynności tarczycy - współwystępująca niedoczynność kory nadnerczy.

              I w tym momencie mamy taką nierównowagę hormonalną (nie tylko na osi podwzgórze-przysadka-tarczyca/nadnercza), że wychodzenie z tego może nam zająć nawet lata, jako że niezwykle ciężko jest się ze sztucznymi hormonami wstrzelić idealnie w poziom niedoborów/nadmiarów (organizm koryguje codziennie drobne wahania, tabletka ma stałą dawkę).

              Najgorsze, co można zrobić, to ingerować w ten cały złożony system, kiedy funkcjonuje jak trzeba
              ."

              I jak tu z tego wybrnąć Harmoniaku? Jeżeli Koleżanka np jest w fazie "zmęczonych nadnerczy" z powodu niedoczynności tarczycy?
              Co wtedy jest pierwotne a co wtórne? Czy nie lepiej włączyć tyroksynę, żeby właśnie odciążyć nadnercza?? Nie wiem....
              Pozdrawiam Was dziewczynki smile
              • muktprega1 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 18.10.14, 15:59
                jeszcze taki test znalazłam w moich zbiorach na niedoczynność nadnerczy smile

                zdrowiehormonalne.blox.pl/2009/03/Lista-objawow-wskazujacych-na-niedoczynnosc.html
              • pies_z_laki_2 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 19.10.14, 04:00
                > Co wtedy jest pierwotne a co wtórne? Czy nie lepiej włączyć tyroksynę, żeby właśnie odciążyć nadnercza??

                Zawsze najpierw reguluje się nadnercza, a potem włącza tyroksynę. Dzięki temu poprawia się tolerancja syntetycznych hormonów tarczycy, które wbrew temu co mawiają medycy nie są bioidentyczne z naturalnymi / własnymi i stąd czasem jedne pacjentki lepiej reagują na suplementację tym, a inne tamtym preparatem L-tyroksyny.
                • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 22.10.14, 23:17
                  Powtórzyłam po raz trzeci badania kortyzolu, dodatkowo zrobiłam ACTH (badania o 8:30)
                  Kortyzol - 7,06 (6,2 - 19,4)
                  ACTH - 7, 93 (5 - 46)
                  Dodatkowo zrobiła przeciwciała przeciw korze nadnerczy ale jeszcze nie mam wyników. Wygląda jednak na to, że to jest problem niedoczynności przysadki, co o tym myślicie? Czy jest coś co może mieć wpływ na taki niski wynik obu hormonów i to nie jest problem z przysadką? Pomoże ktoś?
                  • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 26.10.14, 05:37
                    Doradzi ktoś coś? Bo u endo będę dopiero za 1,5 tygodnia sad
                  • pies_z_laki_2 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 27.10.14, 21:05
                    Wygląda na to, że nadnercza sa ok, co bardzo cieszy (nie znam się, ale wyniki są dobre).

                    Czyli wysokie fT4 przy wysokim tsh może świadczyć o aktywnym stanie zapalnym tarczycy, czyli wysokim poziomie T4 (bada się wolne frakcje) być może co jakiś czas jest wysoko, potem niżej (a wtedy nie badasz), potem znów wysoko (chyba co miesiąc badałaś fT4, tak?), a przez to tsh też być może faluje, ale tego nie wyłapałaś, bo badałaś się co miesiąc? Gdybam sobie...

                    Przysadka działa jak trzeba, bo tsh reaguje na stymulację poziomem hormonów, jakby było coś nie tak, to tsh byłoby albo zerowe, albo szło w tysiące.

                    Hm, może jednak zacznij łykać tyroksynę (niziutką dawkę) i zobaczysz jak zareagujesz?

                    A jak tam twoje niedobory?
                    • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 29.10.14, 11:59
                      Moim zdaniem oba wyniki są zbyt niskie. Ostatnio miałam kortyzol 6 z kawałkiem i endo stwierdził, że to nie jest dobry wynik dlatego miałam powtórzyć i dodatkowo zrobić ACTH żeby zobaczyć czy przyczyną są nadnercza czy przysadka. Oba wyniki niskie, niemalże przy dolnej granicy wskazują mi na niedoczynność przysadki. Ale zupełnie nie wiem co może być powodem. Miałam kilka miesięcy temu MR głowy - w opisie nie ma ani słowa na temat jakichkolwiek nieprawidłowości w przysadce czy w podwzgórzu. Jeśli chodzi o hormony przysadki to TSH i PRL mam wysokie, więc nic już z tego nie rozumiem (chociaż chcę zbadać jeszcze pozostałe). Może powinnam zrobić jeszcze raz badanie? Nie wiem, może jakoś wieczorem a nie rano kiedy jestem ledwo żywa? Ma to jakiś sens? A może w jakimś laboratorium które nie transportuje próbki krwi? Słyszałam, że wtedy ACTH się rozpada i jest jakiś mało wiarygodny wynik, sama nie wiem.
                      Jeśli chodzi o hormony tarczycy to endo mówi to samo co Ty.
                      Niedobory uzupełniam ale dopiero od miesiąca - za wcześnie chyba jeszcze na badania pod tym kątem. Wstrzymam się i zrobię przy okazji innych badań.
                      Nie wiem co z tą tyroksyną. Podejrzewam, że dostanę w pierwszej kolejności steryd, dopiero później będę włączać tyroksynę. Trochę się tego wszystkiego obawiam. Ale mój stan coraz gorszy, już ledwo wstaje z łóżka, z domu nie wychodzę już prawie wcale, na dodatek zaczęły mi się jakieś dziwne drżenia mięśni, boli mnie cały kręgosłup i mam skurcze różnych części ciała. Ciągle coś drętwieje, szarpie, ciągnie. Jestem tak osłabiona, że ledwo stoję na nogach. Mimo, że mam 25 lat i zawsze byłam wulkanem energii to ostatnio w laboratorium dziadkowie przepuszczali mnie w kolejce bo wyglądam jak zombie i chyba bali się, że tam zaraz padnę. To jakiś koszmar.
                      • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 01.11.14, 02:22
                        Dziś endo zdiagnozował u mnie chorobę Addisona i dostałam hrdrokortyzon, mam brać przez miesiąc, później dołączyć tyroksynę. Twierdzi, że jestem klasycznym przykładem zespołu Schmidta. Nie wiem co robić. Nie mam jeszcze wyników badań przeciwciał przeciwko korze nadnerczy więc nie wiem czy taka diagnoza ma prawo się pojawić. Endokrynolog twierdzi, że podstawą do postawienia takiej diagnozy jest już po raz trzeci niski kortyzol i moje objawy (sama nie wiem, skóra powinna ciemnieć a ja mam karnację niemalże koloru białego) tłumaczy, że przeciwciała mogą nie wyjść a CT nadnerczy zrobię w przyszłości na razie chce przywrócić mnie jak najszybciej do życia. Boję się trochę tego sterydu, może jest tu ktoś kto się orientuje w tym temacie i będzie wiedział jak to wszystko powinno wyglądać? Czy to na pewno choroba Addisona a nie przypadkiem zmęczone nadnercza spowodowane długo nieleczoną niedoczynnością tarczycy? Czy sterdy będę musiała brać całe życie, nie wystarczy tak teraz - trochę? Będę wdzięczna za każdą odpowiedź. Pozdrawiam!
                        • muktprega1 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 01.11.14, 09:21
                          Jeżeli sama nie jestem pewna co do diagnozy, konsultuję się u kilku lekarzy - nie podając diagnozy poprzedniego. Często bywa tak, że te same objawy są diagnozowane jako zupełnie inne choroby, dlatego medycyna to tzw sztuka lekarska.
                          Nawet na naszych forach niejednokrotnie stawiano 3 sprzeczne diagnozy np na podstawie tych samych wyników:
                          - nadczynność GB
                          - niedoczynność Hashimoto z wybuchowym początkiem
                          - mix GB i H razem
                          to uczy pokory i na trwałe przekonuje mnie do weryfikacji, nie poddaję się jakimkolwiek autorytetom w sprawie mojego zdrowia. Nie przyjmowałabym leku, jeśli nie ma postawionej konkretnej diagnozy.
                          Ale.... wybór zawsze należy do ciebie, a co czujesz? Intuicja u kobiety to ważna rzecz wink
                          • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 03.11.14, 14:30
                            Dzięki, Twoje rady zawsze są bardzo fajne smile Intuicja mi podpowiada, że to nie jest choroba Addisona. Racjonalne myślenie idzie za intuicją. Wydaje mi się, że to są wykończone nadnercza. W końcu tę niedoczynność tarczycy mam od ładnych paru lat. A i parę innych czynników składa się na zaburzenia pracy nadnerczy, chociażby potężne ilości sterydów pompowane we mnie po uszkodzeniu rdzenia kręgowego czy leczenie astmy sterydami w dzieciństwie. Myślę, że to wszystko ma znaczenie. Hydrokortyzol pewnie wezmę bo z takimi wynikami badań i tak muszę przed rozpoczęciem suplementacji tyroksyną. Chociaż dla pewności powtórzyłam badania. Sprawę chętnie skonsultowałabym z kimś innym ale w moim mieście endokrynolodzy są tak "dokształceni", że jedyną radą jaką mi udzielają jest udanie się do psychiatry bo mam za wysoki puls. Ten do którego teraz jeżdżę, jest z innego miasta, polecany na forum. Problemem też jest trochę to, że jestem tak słaba, że ledwo stroję na nogach i mam problem z wyjściem z domu, nie dam po prostu fizycznie rady. Idąc do laboratorium muszę obkładać się zimnymi okładami i tak leżeć pół godziny bo inaczej przy najmniejszym wysiłku (czyli wstaniu i zrobieniu kilku kroków) mam uderzenia gorąca, pocę się i robi mi się słabo.
                            • muktprega1 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 04.11.14, 14:48
                              A i parę innych czynników składa się na zaburzenia pracy nadnerczy, ch
                              > ociażby potężne ilości sterydów pompowane we mnie po uszkodzeniu rdzenia kręgow
                              > ego czy leczenie astmy sterydami w dzieciństwie.

                              Fenylko a jakie brałaś wtedy sterydy? Pamiętasz nazwy? Kiedy to było?
                              Chodzi mi o rozpatrzenie, czy skutki uboczne sterydoterapii przecież rozwalające układ hormonalny jako całość - czy nie dają objawów Addisona?
                              Qrcze, żeby tak ktoś mądry z umiejętnościami kojarzenia faktów, zechciał dogłębnie przeanalizować całość Twojej historii, połączyć różne objawy, taki dr. House potrzebny od zaraz smile
                              • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 04.11.14, 17:17
                                Pamiętam. Soul - Medrol. To było 10 lat temu ale miałam po tych lekach jakiś czas objawy choroby Cushinga czyli nadczynność nadnerczy - obrzęk ciała, purpurowe rozstępy itp. (oczywiście nic nie zdiagnozowane, po czasie widzę, że to było to). Myślę, że mogło później pójść w drugą stronę i zrobiła się niedoczynność, która właśnie daje podobne objawy do choroby Addisona. Plus ta niedoczynność tarczycy, przecież to już całe wieki nieleczona, nadnercza mogły się zmęczyć. Wpadłam jeszcze na pomysł odstawienia tabletek nasennych. Pytałam lekarzy - mówią, że nie mają wpływu na hormony. Ale przecież tabletki nasenne działają też uspokajająco, a co za tym idzie obniżają hormon podwzgórza który jest silnie lękotwórczy - CRH, on z kolei obniża ACTH a niskie ACTH obniża kortyzol. Powtórzyłam wczoraj badania żeby sprawdzić swoją teorię i wyniki są trochę lepsze, z tym, że nie wiem czy przyczyną nie jest też infekcja która dopiero niedawno się skończyła + antybiotyki które nadal biorę, ech - ciężkie to wszystko do logicznego ogarnięcia tym bardziej, ze lekarze niewiele mówią i często nie mają żadnej wiedzy. Tak jak mówisz, przydał by się dr. House. Idę na medycynę od października chyba bo to jedyny ratunek widzę dla mnie, zabiją mnie te pseudo - medyki. smile
                                Moje wyniki:
                                Kortyzol o 8 rano - 11,41 (6 - 19)
                                ACTH - 14,9 (5 - 46)
                                Aldosteron - 162 (pozycja leżąca - 17 - 232, po pionizacji - 25 - 392, ale tu mnie nikt nie poinformował, że są takie procedury i pobrane miałam na siedząco, szlak mnie chyba zaraz trafi)
                                No i teraz sama nie wiem - strach brać samą tyroksynę, że zaraz ten kortyzol będzie spadał i będzie jeszcze gorzej, hydrokortyzolu trochę się boję, ale nie wiem sama, może spróbować kilka dni i faktycznie zobaczyć czy daje efekty?
                                • dona0987 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 04.11.14, 20:31
                                  fenyloetyloamina0422 napisała:

                                  > szlak mnie chyba zaraz trafi)
                                  ja już czasem bym chciała, żeby mnie trafił, bo to co teraz wyrabiam, to ciągłe dolegliwości (wciąż ból w klatce, ekg ciągle dobre, enzymy sercowe dobre, pogotowie, SOR), oskrzela znów coś nie tak - antybiotyk., ale to tak dl a pocieszenia, że nie Ciebie jedną trafia szlag i nie Ty jedna masz kłopot z diagnozą. smile (ładne pocieszenie) wink
                                  Ale pisze a propos kortyzolu, w szpitalu rano o godz. 6.00 po przebudzeniu miałam 7,92 ug/dl(norm nie podali), ACTH 15,8 pg/ml. Proszę o Waszą opinię, czy ten kortyzol nie był zbyt nisko? Jutro jadę powtórzyć, bo chyba trafiłam na trzeciego endo, który nie tylko interesuje się hormonami tarczycy, ale też kazał porobić inne badania. Widząc moje wychudzenie, zlecił krzywą cukrową i insulinową. To co kiedyś pieska sugerowała, a ja się żachnęłam, że jak to, ja? cukrzyca? insulinooporność?

                                  • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 04.11.14, 21:56
                                    I ja też mam zrobić krzywą cukrową ale niestety skończyłam jeden antybiotyk na zapalenie zatok i po dwóch dniach zaczęłam kolejny bo zaczęłam sikać krwią i pojawiło się jakieś mega ostre zapalenie pecherza (Chryste Panie, zlituj się!), a na ulotce jest napisane żeby nie wykonywać badań dotyczących cukru we krwi przez 2 tygodnie od antybiotykoterapii.
                                    Ja z takim samym wynikiem jak Twój dostałam hydrokortyzon, z tym, że endokrynolog brał pod uwagę moje wcześniejsze, dużo niższe wyniki a przede wszystkim to, że mam zacząć brać tyroksynę to z kortyzolem który wynosi 1 byłoby ciężko. Teraz jak na złość przed rozpoczęciem brania sterydu mam kortyzol 11. Poza tym endokrynolog sugerował, żeby krzywą cukrową zrobić po rozpoczęciu brania hormonów bo teraz podobno wyjdzie mi źle, twierdził, że wyjdzie pewnie krzywa prosta. Nie wiem, nie umiem się do tego ustosunkować. I nie wiem dlaczego teraz wyjdzie źle. Cukier w każdym bądź razie mam raz niski, raz wysoki, żyje sobie własnym życiem.
                                    Co do Twoich sercowych objawów, jeśli kardiolodzy nic nie stwierdzają, to najpewniej jest to sprawka hormonów. I ja mam częste kołatanie serca i odczuwam ból w klatce piersiowej.
                                    Jeśli chodzi o Twoje wychudzenie to nawet przy niedoczynności tarczycy nie będziesz mogła przytyć przy takim poziomie kortyzolu. Niedoczynność nadnerczy, ich przemęczenie czy jakby tego nie nazwać powoduje spadek masy ciała. Ja w każdym bądź razie przez rok schudłam 10 kg i nadal chudnę. Niekoniecznie musi mieć to związek z cukrzycą. Musisz też brać pod uwagę to, że jeśli bierzesz tyroksynę to wynik kortyzolu może być nieco niższy niż byłby bez jej suplementacji. Jednak z drugiej strony choroba Hashimoto, niedoczynność nadnerczy i cukrzyca (może być też bez cukrzycy) to tzw. autoimmunologiczny zespół niewydolności wielogruczołowej typu 2, nazywany też APS 2. Ja niby mam to stwierdzone chociaż sama jeszcze tego u siebie nie stwierdziłam smile
                                    • dona0987 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 04.11.14, 22:42
                                      fenyloetyloamina0422 napisała:
                                      oj fenylko, dobrze, żeś jest kobieto, można się tyle dowiedzieć. wink
                                      tak więc też muszę poczekać na badanie krzywej aż skończę ten cholerny antybiotyk, a to potrwa, cholera.
                                      > I ja też mam zrobić krzywą cukrową ale niestety skończyłam jeden antybiotyk na
                                      > zapalenie zatok i po dwóch dniach zaczęłam kolejny bo zaczęłam sikać krwią i po
                                      > jawiło się jakieś mega ostre zapalenie pecherza (Chryste Panie, zlituj się!),

                                      Wyobraź sobie, że zanim mi się pojawiły zmiany w oskrzelach, miałam kłopot z zapaleniem pęchcerza, musiałam brać furaginę, której nie znoszę, ale musiałam prztrwać, a potem zaraz palenie w gardle dziwne i... zmiany w oskrzelach. najdziwniejsze, że antybiotyk dała mi rodzinna, a dziś dostałam od pulmonologa wziewne rozkurczowe i... mega pogorszenie bólu w klatce, jezu! O co chodzi?

                                      > na ulotce jest napisane żeby nie wykonywać badań dotyczących cukru we krwi prz
                                      > ez 2 tygodnie od antybiotykoterapii.
                                      No to, cholera, poczekamy, a szkoda, bo pali mi się z wizytą u endo numer III, wydaje się być najlepszy, bo podszedł do mnie kompleksowo

                                      > Ja z takim samym wynikiem jak Twój dostałam hydrokortyzon, z tym, że endokrynol
                                      > og brał pod uwagę moje wcześniejsze, dużo niższe wyniki a przede wszystkim to,

                                      no pięknie, u mnie się nawet nie zająknęli. dlatego ponawiam jutro badanie, bo chcę mieć pewność, że branie tyroksyny będzie miało sens (a wiadomo, nadnercza do dupy, sprawa się może jeszcze pogorszyć) [to forum to cud]wink

                                      > e. Cukier w każdym bądź razie mam raz niski, raz wysoki, żyje sobie własnym życiem

                                      Mnie też ostatnio jakoś dziwnie cukier poranny się podwyższył!
                                      > Co do Twoich sercowych objawów, jeśli kardiolodzy nic nie stwierdzają, to najpe
                                      > wniej jest to sprawka hormonów. I ja mam częste kołatanie serca i odczuwam ból
                                      > w klatce piersiowej.
                                      W połowie listopada będę mieć badanie SPECT serca, sprawa się wyjaśni. Ledwo włażę po schodach sad

                                      > Jeśli chodzi o Twoje wychudzenie to nawet przy niedoczynności tarczycy nie będz
                                      > iesz mogła przytyć przy takim poziomie kortyzolu. Niedoczynność nadnerczy, ich
                                      > przemęczenie czy jakby tego nie nazwać powoduje spadek masy ciała. Ja w każdym
                                      > bądź razie przez rok schudłam 10 kg i nadal chudnę. Niekoniecznie musi mieć to
                                      > związek z cukrzycą. Musisz też brać pod uwagę to, że jeśli bierzesz tyroksynę t
                                      > o wynik kortyzolu może być nieco niższy niż byłby bez jej suplementacji.

                                      No właśnie, ten endo numer III zwrócił uwagę na to chudnięcie, zlecił kortyzol +ACTH no i tę krzywą, a także hormony płciowe. I tu mi zapunktował, bo pozostali skupiali się na tarczycy, a przy takim chuderlaku z dolegliwościami to chyba trochę mało = wpychanie antydepresantu. Zmuszę się do antydepresantu, naprawdę! Ale dopiero, kiedy będę miała pewność, że wszystko inne jest w porządku. Czy ciągłe problemy z oskrzelami to nerwica? wink
                                      Jednak
                                      > z drugiej strony choroba Hashimoto, niedoczynność nadnerczy i cukrzyca (może b
                                      > yć też bez cukrzycy) to tzw. autoimmunologiczny zespół niewydolności wielogrucz
                                      > ołowej typu 2, nazywany też APS 2. Ja niby mam to stwierdzone chociaż sama jesz
                                      > cze tego u siebie nie stwierdziłam smile
                                      Pożyjemy, zobaczymy. W każdym razie, na razie jest "dupa". Sorry za ten kolokwializm, ale już naprawdę mam dość.
                                      Fenylka, może jeszcze przez chwilę wstrzymaj się z tym hydrokortyzonem?
                                      Acha, zrobiłam badanie na chlamydię, czekam, może to g.....o tak człowieka męczy?
                                      • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 05.11.14, 11:02
                                        Cieszę się, że mogłam pomóc smile Co dokładnie dostałaś na te oskrzela? Może Pulmicort? Z tego co wiem skutkiem ubocznym leków rozkurczowych na oskrzela może być wzrost ciśnienia krwi, przyspieszone bicie serca i ból w klatce piersiowej, pewnie dlatego zaostrzyły Ci się objawy. Rozumiem, że masz zapalenie oskrzeli ale czy dochodzi do ich skurczu, w sensie czy masz astmę? Ja jestem astmatykiem, całe dzieciństwo się męczyłam z tymi oskrzelami, teraz od kilku lat mam święty spokój. Także na spokojnie i Ty też z tego wyjdziesz smile Tylko, że u mnie było zawsze coś takiego, że jedyną rzeczą która mi pomagała był właśnie zastrzyk z hydrokortyzonu, na zasadzie - lądowałam w szpitalu w sobotę w nocy, dostawałam zastrzyk a w poniedziałek rano szłam do szkoły bo wszystko mijało, po hydrokortyzonie wracałam do zdrowia w błyskawicznym tempie. I tu kółeczko się zamyka bo teraz mam ten niski kortyzol wiec zaczynam się zastanawiać czy ten problem nie istniał wcześniej, i na ile teraz ten zbawienny kiedyś hydrokortyzn byłby mi w stanie teraz pomóc. Tak się trochę biję z myślami - strach zaczynać brać trochę sama tyroksynę, bez jakiegoś wspomagania nadnerczy, z drugiej strony sama nie wiem na ile jest mi ten steryd potrzebny, może akurat sama tyroksyna jakoś by mnie postawiła na nogi?
                                        Teraz miałam/mam to zapalenie zatok i ciągle boli mnie ucho, już sama nie wiem czy to od zatok czy to sprawka tarczycy, bo wyczytałam gdzieś, że i takie objawy mogą wystąpić. Dziwna sprawa, ucho nie boli dopóki np. nie zacznę suszyć włosów, ewidentnie nasila mi się przy ciepłym. Laryngolog nic w uchu nie widzi. Neurolog mówi, że to neuralgia. No nie wiem, nie wiem. Z lekami na neuralgię się wstrzymałam bo zaraz znowu będą błędy w wynikach laboratoryjnych...
                                        Z tym pęcherzem ciężka sprawa, ja go leczę już od grudnia i wyleczyć nie mogę. Kończę antybiotyk, dwa tygodnie spokoju i znowu wraca. Przebadaliśmy się z narzeczonym na chlamydię, uroplasmę, mykoplasmę i nic nie ma. Ciągle mam E. Coli. Mam wrażenie, że już chłonę ją dosłownie z powietrza.
                                        Z sercem nadal mi się wydaję, że to od tarczycy ale wiadomo, lepiej sprawdzić. Też mam problem z wchodzeniem po schodach. Jakieś dwa miesiące temu byłam u lekarza, musiałam wejść na 2 piętro, to jak weszłam do gabinetu stwierdził od razu, że jestem niewydolna oddechowo (???) i odesłał na badania. Na nic się zdało moje tłumaczenie, że to pewnie sprawka tarczycy. Zrobiłam te badania ale wyniki były tak jak myślałam - wszystko w porządku.
                                        Twoje problemy z oskrzelami to nie nerwica. Już jakieś 20 lat temu odeszło się od poglądu, że astma i wszelkie zmiany oskrzelowe to problem psychogenny. Stres może być preludium pojawienia się duszności ale nigdy nie jest jedynym czynnikiem powodującym zapalenie oskrzeli. Odpuść sobie antydepresanty jak ktoś mi tam wcześniej napisał "nie tu leży problem". Nie ucz się zatem na swoich błędach tylko z mojego przykładu - przerobiłam chyba wszystkie grupy leków tego typu, żadne z nich nie zmniejszyły moich dolegliwości, nie mogę też powiedzieć, że jakoś zbawiennie wpływały na mój nastrój ale przez 10 lat szukania co mi jest, chwytałam się już nawet przysłowiowej brzytwy. Zgłosiłam się nawet na terapię z moim złym samopoczuciem i zdiagnozowali mi zaburzenia psychosomatyczne (wtedy jeszcze nie byłam psychologiem więc uwierzyłam i chodziłam 4 lata na psychoterapię, traciłam czas zamiast szukać właściwiej przyczyny mojego złego samopoczucia).
                                        Dobrze, że zbadasz te hormony płciowe. Też mam zamiar ale nie dopytałam endokrynologa w jakie dni robi się poszczególne hormony, wiesz może?
                                        Na razie nie bierzesz jeszcze tyroksyny? Dobrze wywnioskowałam z Twojej wypowiedzi? Kiedy idziesz do endokrynologa nr 3? smile
                                        • monika451 pęcherz 05.11.14, 14:31
                                          czesc, ja też miałam problemy z infekcjami dróg moczowych, posiew wykazał też e.coli i mimo antybiogramu z celowanymi antybiotykami ( a zjadłam ich 3 rodzaje ) wszystko wracało
                                          w koncu trafiłam na kumatego urologa, który dał mi urosept i zurawinę w tabletkach - brałam 3 x po 2 tabletki uroseptu i 2 razy po 1 tabletce zurawiny i dolegliwości minęly, mam brać teraz wieczorem 2 x urosept i 1 zurawine jako dawke podtrzymującą - spróbuj może i Tobie ta kuracją pomoże i pić ok. 2 litrów wody
                                          • fenyloetyloamina0422 Re: pęcherz 05.11.14, 16:29
                                            Piję dużo ponad 2 litry dziennie. Urosept nie pomaga. Żurawiny pochłonęłam już chyba całą plantację, w różnej postaci. Pokrzywa, kora dębu, wszelkiej materii herbatki, ziółka, papki, moczenie pupy w różnych substancjach polecanych przez babcię - nie pomaga nic. Także przerobiłam chyba wszystko. Jedyne co mnie ratuje to myśl, że ja ureguluję hormony to jakoś ta cała gospodarka w moim ograniźmie ruszy, to jedyne co przychodzi mi do głowy. Mam zamiar jeszcze zrobić urografię i cystoskopię ale póki co nie mam na to siły, pewnie im się tam tylko spocę, dostanę palpitacji serca, zemdleję ze zmęczenia i na tym się skończy badanie, dopóki nie wyrównam tych hormonów pewnie nic z tego nie będzie.
                                        • dona0987 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 05.11.14, 19:11
                                          fenyloetyloamina0422 napisała:

                                          Co dokładnie dostałaś na te oskrzela? Może Pulmi
                                          > cort? Z tego co wiem skutkiem ubocznym leków rozkurczowych na oskrzela może być
                                          > wzrost ciśnienia krwi, przyspieszone bicie serca i ból w klatce piersiowej, pe
                                          > wnie dlatego zaostrzyły Ci się objawy. Rozumiem, że masz zapalenie oskrzeli ale
                                          > czy dochodzi do ich skurczu, w sensie czy masz astmę? Ja jestem astmatykiem, c
                                          > ałe dzieciństwo się męczyłam z tymi oskrzelami, teraz od kilku lat mam święty s
                                          > pokój.
                                          Berodual i Budesonid, odstawiłam dziś, bo mi gorzej było. W piątek idę do pulmonolożki. Ja od bardzo dawna miałam częste osłuchowe zmiany w oskrzelach, co mnie kto badał, to coś tam świszczało, najpierw mi podejrzewali astmę, potem nie. Moje ZZSK jest chorobą autoimmunologiczną, która może wpływać na płuca. Prawdopodobnie trzeba będzie zrobić dokładniejsze badanie płuc.
                                          Tak się trochę biję z myślami - strach zaczynać brać trochę sa
                                          > ma tyroksynę, bez jakiegoś wspomagania nadnerczy, z drugiej strony sama nie wie
                                          > m na ile jest mi ten steryd potrzebny, może akurat sama tyroksyna jakoś by mnie
                                          > postawiła na nogi?
                                          No więc myślę (pewnie wbrew dziewczynom z forum wink, że chyba trzeba by mieć pewność co do tych nadnerczy. Dziś zrobiłam badanie, bo mi się spieszy z wizytą u III endo, ale może ten antybiotyk jakoś zafałszuje wynik?

                                          > Z tym pęcherzem ciężka sprawa, ja go leczę już od grudnia i wyleczyć nie mogę.
                                          > Kończę antybiotyk, dwa tygodnie spokoju i znowu wraca. Przebadaliśmy się z narz
                                          > eczonym na chlamydię, uroplasmę, mykoplasmę i nic nie ma. Ciągle mam E. Coli. M
                                          > am wrażenie, że już chłonę ją dosłownie z powietrza.

                                          Ja czekam na wynik chlamydii. A na pęcherz jedna endo poleciła mi fitolizynę i faktycznie chociaż to minęło.

                                          > Z sercem nadal mi się wydaję, że to od tarczycy ale wiadomo, lepiej sprawdzić.

                                          No więc będę sprawdzać, ale od tego sprawdzania cała będę świecić. Serce sprawdzić, płuca sprawdzić, jezu!

                                          Odpuść sobie antydepresanty jak ktoś mi tam
                                          > wcześniej napisał "nie tu leży problem".

                                          Sama też tak uważam, dlatego dziś mając termin u psychiatry, szczerze z nią pogadałam i stwierdziła, że dobrze, że robię te wszystkie badania, bo nie widzi u mnie depresji, a wyłącznie nerwicę spowodowaną ciągłymi dolegliwościami i niepewnością, co jest.

                                          Ja też raz byłam u psychoterapeuty, żeby usłyszeć o sobie, co dobrze wiem. smile



                                          > Dobrze, że zbadasz te hormony płciowe. Też mam zamiar ale nie dopytałam endokry
                                          > nologa w jakie dni robi się poszczególne hormony, wiesz może?
                                          Nie dopytałam, bo u mnie już dni nie są istotne. Stara baba się zrobiłam smile

                                          > Na razie nie bierzesz jeszcze tyroksyny? Dobrze wywnioskowałam z Twojej wypowie
                                          > dzi? Kiedy idziesz do endokrynologa nr 3? smile
                                          Nie, nie biorę, czekając na wyniki i decyzję endo III, a do niego mam przyjść z kompletem badań. Bardzo, bardzo mi się spieszy, ale krzywej nie mogę zrobić przez ten antybiotyk! Jak będą tamte wszystkie wyniki, zadzwonię i zapytam, czy mogę przyjść bez krzywej.

                                          Dziś przeczytałam coś, co koszmarnie pasuje do moich objawów. Zaraz założę nowy wątek, bo może ktoś się odezwie z doświadczeniem własnym?

                                      • pies_z_laki_2 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 05.11.14, 23:56
                                        > W połowie listopada będę mieć badanie SPECT serca, sprawa się wyjaśni. Ledwo włażę po schodach sad

                                        Tak mi się przypomniało, czy robiłyście (każda z Was) lipidogram?
                                        Właściwie wchodzenie po schodach z zadyszką po każdym stopniu było bezpośrednią przyczyną, wizyty u lekarza, żeby coś zaradził. Okazało się, że z powodu długotrwałej niedoczynności (bo wciąż zwalałam na wiek, zmęczenie, czy cokolwiek) wyszły kiepskie wyniki (nie tylko hormony, ale też lipidogram właśnie). I ponoć za zadyszka, niemożność wzięcia głębszego oddechu i brak sił były spowodowane m.inn. zaburzoną gospodarką lipidową.
                                        Po uregulowaniu HT cholesterol wrócił w widełki i jest taki jak powinien smile
                                        • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 06.11.14, 00:24
                                          Robiłam, chyba jest ok:
                                          Cholersterol 171 mg%
                                          HDL 71mg%
                                          Trójglicerydy 85mg%
                                          Dla mnie najważniejsze jest teraz żeby ustawić się na tych hormonach. Szybkie męczenie, uczucie utraty tchu itp są przecież objawami tarczycowymi, nie ma sensu szukać czegoś innego dopóki obie nie zaczniemy suplementacji hormonami. Jeśli objawy dalej będą się utrzymywać, a wierzę, że nie - wtedy faktycznie jest sens sprawdzać inne rzeczy. Póki co mam do zrobienia jeszcze tyle badań, że nie ogarniam.
                                        • dona0987 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 06.11.14, 10:18
                                          pies_z_laki_2 napisała:

                                          > > W połowie listopada będę mieć badanie SPECT serca, sprawa się wyjaśni. Le
                                          > dwo włażę po schodach sad
                                          >
                                          > Tak mi się przypomniało, czy robiłyście (każda z Was) lipidogram?
                                          > Właściwie wchodzenie po schodach z zadyszką po każdym stopniu było bezpośrednią
                                          > przyczyną, wizyty u lekarza, żeby coś zaradził. Okazało się, że z powodu długo
                                          > trwałej niedoczynności (bo wciąż zwalałam na wiek, zmęczenie, czy cokolwiek) wy
                                          > szły kiepskie wyniki (nie tylko hormony, ale też lipidogram właśnie). I ponoć z
                                          > a zadyszka, niemożność wzięcia głębszego oddechu i brak sił były spowodowane m.
                                          > inn. zaburzoną gospodarką lipidową.
                                          > Po uregulowaniu HT cholesterol wrócił w widełki i jest taki jak powinien smile
                                          Wyniki sprzed pół roku: cholesterol całkowity: 231,1 mg/dl
                                          HDL: 94,4
                                          LDL: 133,0
                                          Trójglicerydy: 57,05 mg/dl
                                          Wynik z września cholesterol całkowity: 228 mg/dl
                                          • djpa Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 06.11.14, 12:35
                                            Kiedyś się leczyło tarczycę, czyli dawkowało hormony przy niedoczynności tarczycy na podstawie objawów i wyników cholesterolu właśnie smile
                                            • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 06.11.14, 13:20
                                              I ja uważam, że w pierwszej kolejności trzeba uregulować hormony. Wysoki cholesterol przecież bardzo często towarzyszy niedoczynności tarczycy, ale myślę, że w większości przypadków jest to objaw choroby a nie choroba sama w sobie smile
                        • dona0987 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 01.11.14, 22:20
                          fenyloetyloamina0422 napisała:

                          > Dziś endo zdiagnozował u mnie chorobę Addisona i dostałam hrdrokortyzon, mam br
                          > ać przez miesiąc, później dołączyć tyroksynę. Twierdzi, że jestem klasycznym pr
                          > zykładem zespołu Schmidta. Nie wiem co robić.
                          fenylko, z jednej strony oczywiście jesteś w kłopocie, z drugiej jednak jesteś coraz bliżej przyczyny fatalnego samopoczucia. Mój kortyzol z lipca koło 7, to też chyba dość nisko. Zdaje mi się, trzeba by najpierw w tym kierunku, zwłaszcza, że "W przypadku współistnienia niedoczynności kory nadnerczy i niedoczynności tarczycy leczenie uzupełniające należy zacząć od hydrokortyzonu, a dopiero w drugiej kolejności można podawać preparaty hormonów tarczycy. Odwrotna kolejność może spowodować nasilenie objawów niedoczynności kory nadnerczy."
                          Może ktoś coś podpowie.
                          • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 03.11.14, 14:36
                            Dzięki. 7 to dość niski wynik, chociaż mieści się "w normie". Ja robiłam badania trzykrotnie, wyszło: 6, później 1 z kawałkiem a na końcu 7, z tym, że ostatnie badanie robiłam podczas infekcji, to zaburza wynik. Teraz zrobiłam po raz ostatni, jak wynik dalej będzie zły to pewnie zdecyduję się na ten steryd. A Ty bierzesz hydrokortyzon? A jeśli nie to czy tyroksyna poprawiła Twoje samopoczucie? Będę wdzięczna za odpowiedź, dużo by mi pomogła smile
                        • pies_z_laki_2 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 02.11.14, 03:56
                          A jakie masz ciśnienie?
                          • pies_z_laki_2 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 02.11.14, 04:01
                            Jeszcze jedno, twoje wyniki nadal są w normie, nisko, ale w normie, więc czy na pewno to A? Hm...
                            Też bym sprawdziła diagnozę u innego medyka, nie bazowała na tym jednym.
                          • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 03.11.14, 14:18
                            Niskie. Typowe dla mnie to 80/60, czasem 70/50 (przy rzutach Hashi skacze mi czasem do 145/100 ale to są pojedyncze przypadki) Puls mam przeważnie wysoki 90, czasem 100. Z tego co wiem to przy Hashimoto raczej jest niski, dziś wyczytałam, że przy miksie Hashimoto - Addison, czyli tym całym zespole Schmidta jest ciśnienie niskie a puls wysoki.
                            • pies_z_laki_2 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 05.11.14, 02:52
                              Eeee tam niskie. Ja mam takie ciśnienie jak się zmęczę, a normalnie niższe smile I nie mam Addisona smile

                              (puls na ogół mam normalny)
                              • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 05.11.14, 09:53
                                To już jest niskie ciśnienie. Ja nie mówię przecież, że mam Addisona bo mam niskie ciśnienie, bez przesady. Gdybym nie miała innych objawów to nie zwracałabym uwagi na ciśnienie bo mam takie całe życie i dobrze się przy niskim ciśnieniu czuję. Próbuję znaleźć optymalne rozwiązanie leczenia dla siebie więc głównym moim pytaniem jest to czy powinnam wziąć hydrokortyzon przed tyroksyną, pytanie czy mam w tym momencie chorobę Addisona czy zwyczajne zmęczenie nadnerczy schodzi na dalszy plan, leczenie w obu przypadkach i tak takie samo smile
                                • djpa Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 05.11.14, 15:48
                                  Wydaje mi się, że po infekcji, w czasie infekcji nadnercza lepiej pracują. Znajoma z niskimi wynikami sterydowymi tak ma, że w czasie infekcji czuje się dobrze, a gdy zdrowa, to słabo.

                                  Możesz zrobić dwie rzeczy myślę: powtórzyć badania gdy wyzdrowiejesz i/lub spróbować wziąć Euthyrox bez Hydro i zobaczyć co się stanie. Jeśli nadnercza rzeczywiście słabe, to poczujesz się z Euthyroxem gorzej.

                                  Warto poczytać o zmęczonych nadnerczach i wato o nie zadbać. Harmoniak pisała o tym, że miała słabe wyniki nadnerczowe, ale endo jej Hydro nie dała. adzi sobie naturalnymi sposobami: wcześniej kłaść się spać - i nie pamiętam więcej smile
                                  • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 05.11.14, 16:36
                                    Dziękuję Ci bardzo za radę. Właśnie tak też podejrzewałam, że to co Ty powie mi endo odnośnie tej infekcji. Zresztą ostrzegał mnie wcześniej żebym brała pod uwagę wszelkie infekcje gdy robię badania ale ja choruję teraz cały czas więc tak naprawdę nie mam okresów, że nic mi nie dolega. Teoretycznie czułam, że już jest po ale praktycznie mogło wcale tak nie być. To co mnie zastanawia to fakt, że dokąd rozpoczęła mi się infekcja (właściwie tak z dzień przed), miałam okropne problemy ze snem - więc może faktycznie kortyzol mi wtedy skoczył. Czemu wczesne chodzenie spać ma znaczenie w wydzielaniu kortyzolu?
                                    • dona0987 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 05.11.14, 18:50
                                      fenyloetyloamina0422 napisała:

                                      To co mnie zastanawia to fakt,
                                      > że dokąd rozpoczęła mi się infekcja (właściwie tak z dzień przed), miałam okrop
                                      > ne problemy ze snem - więc może faktycznie kortyzol mi wtedy skoczył.
                                      No więc, jak zaczęło się przed tygodniem gorsze samopoczucie z tymi oskrzelami, też w ogóle nie mogłam spać!
                                    • djpa Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 06.11.14, 08:47
                                      Nie wiem dlaczego, ale nadnercza podobno bardzo potrzebują snu przed północą - im więcej tym lepiej.
                                      Wydzielanie kortyzolu jest silnie powiązane z rytmem dobowym.
                                      Po dobranocce - kierunek sypialnia smile
                                      • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 06.11.14, 10:58
                                        O widzisz, to wiele wyjaśnia bo ja mam bardzo zaburzony rytm dobowy, najchętniej chodziłabym spać rano i wstawała po południu. Teraz będę starać się lepiej tego pilnować smile A czy nie uważasz, że poziom kortyzolu mogą obniżać tabletki nasenne? Pytałam kilku lekarzy, mówią, że nie. Ale przecież hormon podwzgórza CRH jest silnie lękotwórczy i takie tabletki maja wpływ na obniżanie jego poziomu, co skutkuje obniżeniem ACTH a co za tym idzie kortyzolu. Dla mnie to jest jasne, że nie powinnam ich brać. Wiesz może coś na ten temat? smile
                                        • djpa Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 06.11.14, 12:33
                                          Widzę widzę - po godzinach Twoich wpisów na forum wink wink

                                          Nie wiem co z tabletkami na spanie, ale całkiem możliwe, że masz rację. smile Ale wielu osobom pomaga tyroksyna na lepszy sen w tym sensie, że przy niedoczynności tarczycy mogą się pojawić problemy ze spaniem, z głębokim spaniem.

                                          Od jakiegoś czasu biorę Euthyrox na noc, przed zaśnięciem. Gdy brałam rano, w nocy słabo spałam z powodu ciągłego uczucia zimna i to pomimo swetra i skarpetek, ciepłej kołdry. Antykoncepcja hormonalna powodowała u mnie duże problemy z zasypianiem, wybudzaniem. Na szczęście brałam to krótko i nigdy więcej nie planuję. Paskudztwo jakieś.

                                          Taki mocno zaburzony rytm dobowy jak najbardziej może mieć duży wpływ na nadnercza.

                                          • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 06.11.14, 13:24
                                            A więc jest dla mnie duża nadzieja, że nie mam żadnej niedoczynności przysadki ani choroby Addisona tylko zmęczone nadnercza smile Wie ktoś może jak w takim przypadku bierze się hydrokortyzon? Bierze się jakiś czas, wprowadza tyroksynę i można hydro odstawić? Nie chcę brać tego cholerstwa całe życie sad
                                            • dona0987 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 06.11.14, 19:04
                                              fenyloetyloamina0422 napisała:

                                              > A więc jest dla mnie duża nadzieja, że nie mam żadnej niedoczynności przysadki
                                              > ani choroby Addisona tylko zmęczone nadnercza smile Wie ktoś może jak w takim przy
                                              > padku bierze się hydrokortyzon? Bierze się jakiś czas, wprowadza tyroksynę i mo
                                              > żna hydro odstawić? Nie chcę brać tego cholerstwa całe życie sad

                                              Fenylko, nie potrafię Ci doradzić. Dziś mam bardzo zły dzień, ratuję się niestety uspokajaczem.sad Ale myślę, że dobrze myślisz) smile
                                              • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 06.11.14, 19:40
                                                A czy Ty wiesz, że uspokajacze obniżają kortyzol? Więc może i u Ciebie nie jest wcale tak źle z tymi nadnerczami! smile I u mnie też raczej kiepskie dni - leżę w łóżku, ledwo wstanę do łazienki to już cała spocona wracam, tak się zmęczę 10 krokami! Mięśnie mi drżą, mam parestezje, boli szyja i węzły chłonne, oczy to odczuwam jakby z gałek mi wychodziły i jeszcze w uszach mi piszczy, jedno jakby przytkane, boli ciągle. O co chodzi z tymi uszami w chorobach tarczycy? Czytałam na forum, że parę osób ma takie objawy, wie ktoś może? Endo się mnie ostatnio pytał czy jest jakiś objaw Hashimoto którego ja nie mam bo ma wrażenie, że wymieniam mu wszystkie. Wszystko mnie irytuje, śpię po 3 godziny na dobę. Ale spokojnie, powoli - jesteśmy już na dobrej drodze żeby wyjaśnić sprawy smile
                                                • djpa Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 07.11.14, 21:13
                                                  Znalazłam to czego szukałam - tu jest o kortyzolu, zmęczonych nadnerczach i jest też link Harmoniak do terapii przy zmęczonych nadnerczach.
                                                  forum.gazeta.pl/forum/w,94641,104975959,,wyniki_po_pol_roku_leczenia_prosze_o_pomoc_.html?v=2
                                                  • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 08.11.14, 00:32
                                                    Ojej, ślicznie dziękuję za pomoc! Na pewno wszystkie informacje bardzo mi się teraz przydadzą smile
                                        • pies_z_laki_2 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 07.11.14, 19:40
                                          > ja mam bardzo zaburzony rytm dobowy, najchętniej chodziłabym spać rano i wstawała po południu.

                                          Fenylko, chyba jesteśmy robione przez kalkę big_grin
                                          Ale jak się mam zmuszać do zasypiania z kurami, skoro spać mi się absolutnie nie chce? Wrrr

                                          (tyroksynę łykam na noc, podobnie jak i magnez, jest więc lepiej, ale nadal mam sowie przyzwyczajenia... kiedyś kupiłam melatoninę, ale nic nie zdziałała... podobno problemy ze snem są skutkiem łykania syntetycznej tyroksyny, która ponoć jest bioidentyczna z naturalną, ale jednak jak widać nie jest... No nic, pocieszam się, że Napoleon sypiał 4 godzinny na dobę i był genialny big_grin)
                                          • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 08.11.14, 12:13
                                            Wiesz co, ja jeszcze tyroksyny nie zaczęłam brać ale i bez tego mam od kilku lat problemy ze snem. I jak patrzę wstecz to niestety widzę, że początek bezsenności zbiegł mi się w czasie z początkiem Hashi. Miałam takie okresy, że sypiałam godzinę na dobę, wtedy jeszcze pracowałam i studiowałam więc nawet nie miałam kiedy w dzień odespać. Dopiero jak jadąc do rodzinnego miasta (tą drogą jeździłam 6 lat mniej więcej dwa razy w miesiącu), zajechałam do zupełnie innego, oddalonego od mojego około 100 km, stwierdziłam, że chyba ze mną nie jest już dobrze smile Przerobiłam już chyba wszystkie leki nasenne ale gdy dowiedziałam się o Hashi stwierdziłam, że problem był ciągle natury hormonalnej a nie psychicznej. Zaczęłam odstawiać leki i bez nich o dziwo, śpi mi się dużo lepiej. Ja generalnie uważam, że leki nasenne czy uspokajające obniżają mi kortyzol, lekarze twierdzą, że tak nie jest, wie ktoś może coś więcej na ten temat? smile
                              • ada1214 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 06.11.14, 09:36
                                pies_z_laki_2 napisała:

                                > Eeee tam niskie. Ja mam takie ciśnienie jak się zmęczę, a normalnie niższe smile

                                a jakie masz normalnie, w spoczynku?
                                • pies_z_laki_2 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 07.11.14, 19:52
                                  Teraz miewam nawet książkowe 120/70, co jest dla mnie nowością smile
                                  Generalnie mam jakieś 90/60, kiedyś 70/50 (Sz.M. wzywał pogotowie), różnie...
                                  Śmiałam się, ze stygnę (bo do tego dochodziła temp. ciała z reguły dobrze poniżej 36,0) i że jakbyśmy uśrednili moje i Sz.M. ciśnienie, to razem mielibyśmy idealne, bo Sz,M, od lat ma nadciśnienie.
                                  • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 07.11.14, 23:13
                                    Zatem widzisz, moje ciśnienie 70/50 nie jest normalne, jeśli Ty pogotowie już wzywałaś smile Temperaturę ciała też mam dużo niższą, poniżej 35 zazwyczaj.
                                    • pies_z_laki_2 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 08.11.14, 10:30
                                      Ale ty jesteś w niedoczynności, tak?
                                      • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 08.11.14, 12:04
                                        Tak. Przy rzucie skacze mi do 145/125 a temperatura do 37 - takie coś ostatnio u siebie zaobserwowałam smile Ale ja zdecydowanie lepiej czuję się przy "swoim" niskim ciśnieniu, po prostu się już do niego przyzwyczaiłam smile
                      • zanyen Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 07.11.14, 14:38
                        Przy badaniu ACTH nie wolno przewozić nigdzie próbek, a materiał musi być pobrany do specjalnych próbowek, inaczej wynik jest zafałszowany. Najlepiej robić badania ACTH w klinice albo w dużym labie przy klinice.
                        • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 07.11.14, 23:18
                          To moja próbka chyba była przewożona bo jak pytałam to kobietka w recepcji mówiła, że wywożą do Krakowa (jakieś 4 godziny drogi od mojej miejscowości) ale co do tego pewności nie mam bo niby laboratorium przyszpitalne a wynik mam już tego samego dnia. Jak było przewożone to wynik jest wtedy niższy niż normalnie? Może to by potwierdziło teorię endo, że przy wysokim TSH i PRL raczej ciężko podejrzewać przysadkę o niedoczynność. Pocieszam się też, że izolowana niedoczynność przysadki jest zjawiskiem rzadkim. A jak ja mam ich tam dopilnować żeby były specjalne probówki?
                          • muktprega1 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 09.11.14, 11:23
                            Wiecie, przeczytałam jeszcze raz ale pod swoim kątem:
                            zdrowiehormonalne.blox.pl/2009/03/Lista-objawow-wskazujacych-na-niedoczynnosc.html
                            jak osoba co najmniej 13 lat (sądząc po objawach) z niezdiagnozowaną niedoczynnością Hashimoto, to wszystkie objawy u mnie się zgadzają te opisowe poza testem ciśnieniowym (ale za to z niskim ciśnieniem podpierając się nosem), źrenicowym, nawet skojarzyłam lekki ból w okolicach nerek. Czyli miałam zmęczone nadnercza w wyniku długotrwałej niedoczynności już wtedy ze skrawkiem tarczycy (???). Poczytaj kilka przypadków zacznę od najbliższego mnie wink :
                            forum.gazeta.pl/forum/w,24776,132646223,137364386,Re_Osoby_ktore_dlugo_nie_leczyly_niedoczynnosci.html
                            forum.gazeta.pl/forum/w,24776,132646223,146330688,Re_Osoby_ktore_dlugo_nie_leczyly_niedoczynnosci.html
                            • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 09.11.14, 17:31
                              Dziękuję. Czytałam, zarówno link który podesłałaś jak i wątki - bardzo przydatne. Czytając Twoja wypowiedź to jakbym siebie widziała smile Weszłam na forum Addisonowców - tam mi mówią, że nie ma czegoś takiego jak "zmęczone nadnercza", a Hashimoto z moimi wynikami to w ogóle nie trzeba leczyć, ech. Chyba moje miejsce jest tu a nie tam. Kurcze, z tymi objawami to niestety niedoczynność nadnerczy daje łudząco podobne objawy do niedoczynności tarczycy, ciężko je od siebie oddzielić. Ale w końcu chyba zacznę łykać ten hydrokortyzon bo póki co to snuję się po domu jak cień a rodzina ciągle pyta na co ja jeszcze czekam?
                              • zanyen Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 09.11.14, 22:21
                                Ja jeszcze chwilę temu przeżywałam tragedię, że muszę tyroksynę łykać i że to tak już do końca życia. Jak zaczęłam łykać Cortineff, to stwierdziłam, że mogę łykać te wszystkie hormony nawet 5x dziennie, jeśli to będzie oznaczało lepsze samopoczucie. Wolę łykać i żyć niż nie łykać i funkcjonować a' la zombie. Niewykrytą niedoczynność mam przynajmniej od 10 lat, fajnie by było kiedyś pożyć normalnie...
                                • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 10.11.14, 02:25
                                  Ja się akurat tyroksyną nie przejmowałam tylko z tym hydrokortyzonem tak się "czaję" bo gdzieś wyczytałam, że blokuje się później oś przysadka - nadnercza i ciężko jest zrobić dokładniejsze badania. Ale masz racje. Mój stan jest już taki, że jak wstaje z łóżka do łazienki to muszę suszyć włosy bo jestem ze zmęczenia cała oblana potem. Chociaż mam straszny dylemat bo na forum Addisonowców piszą mi, że powinnam zrobić testy stymulacyjne ACTH i CRH, CT nadnerczy, MR przysadki, żeby wiedzieć dokładnie co i jak - a co się z tym wiąże zachęcają mnie do położenia się do szpitala (a ja jakoś czarno to widzę, że w szpitalu zrobią mi te badania co trzeba, o ile mnie w ogóle przyjmą) Natomiast mój endo mówi, że nie ma na co czekać, mam zacząć łykać hydrokortyzon bo muszę stanąć na nogi i ewentualnie jak trochę lepiej się poczuję to się pomyśli o dokładniejszych badaniach. I taki mam trochę dylemat.
                                  • muktprega1 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 10.11.14, 09:39
                                    Z tego linku, który podała wyżej Djpa w tekście znalazłam stronkę:

                                    www.drlam.com/articles/adrenal_fatigue.asp
                                    oczywiście korzystając z translatora wink i nie spotkałam nigdy tak pełnego opisu zmęczonych nadnerczy, jak również sposobów radzenia sobie z nimi, np na str 3 jest podana suplementacja wspomagająca te nieszczęsna nadnercza, o dziwo, pokrywa się w większości z suplementacją przy moim Hashi.
                                    Również na następnej stronie 4 jest przykładowy sposób odżywiania się, wspomagający nadn. pamiętam jak przez 3 lata zanim zostałam zdiagnozowana byłam na diecie z forum Biosłone, surówki 3-4 x dziennie robiłam dla nas smile i po ok roku czułam dużą poprawę w samopoczuciu (przed diagnozą Hashimoto)
                                    Nie spotkałam tak pełnego opisu na 5 stronach, naprawdę ciekawe smile
                                    • dona0987 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 10.11.14, 10:35
                                      muktprega1 napisała:

                                      > Z tego linku, który podała wyżej Djpa w tekście znalazłam stronkę:
                                      >
                                      > www.drlam.com/articles/adrenal_fatigue.asp
                                      > oczywiście korzystając z translatora wink i nie spotkałam nigdy tak pełnego opis
                                      > u zmęczonych nadnerczy, jak również sposobów radzenia sobie z nimi, np na str 3
                                      > jest podana suplementacja wspomagająca te nieszczęsna nadnercza, o dziwo, pokr
                                      > ywa się w większości z suplementacją przy moim Hashi.
                                      Muktprego, no właśnie, strona mega ciekawa, ale można się pogubić od ilości tych suplementów. Co, uważasz, byłoby dla nas dobre. Dla nas, to z naczy tych z prpblemem hashi i ewentualnie nadnerczy. Coś można byłoby sobie zamówić. Zerkniesz? jakośc tych suplementów jest pewnie wysoka. Coś byś poleciła?
                                      >
                                      • muktprega1 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 11.11.14, 09:39
                                        Wiesz, na razie jestem w "natłoku informatycznym", art przeczytałam raz i uważam, ze wiele można wprowadzić do własnej diety podnosząc standard własnego zycia, bo np ja zdecydowanie nie będę brała jakichkolwiek kortizonów, bo mnie one niepotrzebne ale wskazówki dietetyczne, suplementacja niedoborów - jak najbardziej smile
                                        Art wymaga dogłębnego przestudiowania, a nie jednorazowego przeczytania, przynajmniej dla mnie wink
                                        Będę go jeszcze analizować i wracać aż do pełnego zrozumienia.
                                        • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 12.11.14, 01:37
                                          Dziękuję za link do artykułu, też go dokładnie przestudiuję smile Powiedz mi czy Tobie też w badaniach wychodził niski poziom hormonów nadnerczy? Udało Ci się to jakoś uregulować innymi sposobami niż łykanie hydrokortyzonu?
                                          • muktprega1 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 12.11.14, 10:13
                                            Powiedz mi czy T
                                            > obie też w badaniach wychodził niski poziom hormonów nadnerczy? Udało Ci się to
                                            > jakoś uregulować innymi sposobami niż łykanie hydrokortyzonu?

                                            W ogóle nie miałam badań hormonów nadnerczy, sama sobie zdiagnozowałam chorobę tarczycy mając już kikucik (3 z kawałkiem na USG - za własną kasę w ramach szeroko pojętych poszukiwań) po prostu teraz analizując wpisy i podane linki w Twoim wątku, dostrzegam wyraźnie symptomy zmęczonych nadnerczy, które mi wtedy towarzyszyły, można rzec, że w tamtym czasie było mi dosłownie "wszystko" wink
                                            Jestem wdzięczna wszystkiemu i wszystkim, że udało mi się wyjść z tego koszmarnego stanu smile
                                            • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 12.11.14, 17:21
                                              Dobrze, że jesteś i mnie rozumiesz sad Myślę, że ja właśnie obecnie mam taki stan. Jeszcze rok temu nie spodziewałabym się, że wszystko zabrnie tak daleko, że nie będę miała siły wyjść z domu. Ja tak samo miałam z diagnozą. Znalazłam w internecie jakie przeciwciała mam zbadać bo hormony to wiedziałam, udałam się do laboratorium i to był strzał w dziesiątkę. Dobrze, że później trafiłam na to forum to mnie trochę poprowadziliście bo inaczej pewnie zabrakłoby mi pewności siebie w upieraniu się, że mam Hashimoto. Kortyzol też zbadałam na własną rękę bo endo tego nie zaproponował a mnie nie wiem co podkusiło - może ta intuicja której trzeba zawsze słuchać. Jak poszłam po raz trzeci z wynikami hormonów nadnerczy to lekarz stwierdził, że faktycznie - trzeba było to sprawdzić. Straszne jest to, że pacjent musi sam o tym wszystkim myśleć. Możesz napisać mi coś więcej co stosowałaś? Co pomogło? Ja na razie biorę to co proponowaliście na forum (akurat wszystko potwierdził endo) czyli witaminę D, witaminę B (ale tę podstawowa complex), magnez, żelazo, jem masło orzechowe zrobione z orzechów brazylijskich, jak mi się znudzi przerzucę się na selen w tabletkach smile
                                  • zanyen Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 10.11.14, 11:07
                                    Można zacząć brać hydrokortyzon, na badania wystarczy odstawić go na 2 - 3 dni (dostaje się inny lek osłonowy, bo kortyzonu NIE WOLNO gwałtownie odstawiać) i wyniki wychodzą dobre (w sensie wiarygodne). Mnie na forum Addisonowców też powiedziano, że powinnam się położyć do szpitala. Lekarz potem powiedział to samo.
                                    Ja bym nie czekała na nie wiadomo co, bo samo z siebie się nie poprawi. Zaczęłabym brać ten hydrokortyzon, a potem zajęłabym się dokładniejszymi badaniami, zmianą diety i takimi tam.
                                    • margolcia_63 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 10.11.14, 16:26
                                      www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&frm=1&source=web&cd=2&cad=rja&uact=8&ved=0CCgQFjAB&url=http%3A%2F%2Fwww.poradnikzdrowie.pl%2Fzdrowie%2Fdomowa-apteczka%2Flukrecja-wlasciwosci-zastosowanie-lukrecji-w-lecznictwie-i-kosmetyce_38065.html&ei=M9dgVNriNITBPa7RgNgM&usg=AFQjCNGisOx45yC4yj_Z7-3Bvqgz7w9XfA&bvm=bv.79189006,d.ZWU
                                      W ogóle poszukaj. albo popytaj na forum chlamydii, tam stosowali jakieś zestawy suplementów i ziół na tzw. zmęczone nadnercza. Może dostaniesz info jaki był skutek.
                                      Patrzac na twoje objawy, to tam też powinnaś zagościć na dłużej, bo objawy masz b. chlamydiowe.
                                      • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 11.11.14, 00:41
                                        Nie mam chlamydii, robiłam ostatnio badania na wszelkie tego typu bakterie i nie ma nic smile
                                        • margolcia_63 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 11.11.14, 09:27
                                          www.toczen.pl/forum/viewtopic.php?t=856&start=0&postdays=0&postorder=asc&highlight=&sid=0fee5c426d3764a1ab0013100c676bc2
                                          Ja się nie upieram, że masz chlamydię sugeruje tylko byś na "Chlamydioza" poszukała naturalnych metod odbudowy funkcji nadnerczy.
                                          A! To, że chlamydia Ci nie wyszła to tylko oznacza, że Ci nie wyszła a nie, że jej nie masz.
                                          Chlamydiophile to b. powszechne bakterie z czego przynajmniej 6 gatunków jest chorobotwórczych, a z tego bada się 3 przy zaawansowanej diagnostyce, ..więc?
                                          No i to bakterie atypowe, żyją wewnątrzkomórkowo, ciężko je uchwycić. A co jeszcze bakteryjnego badałaś? Oprócz tej e. coli, bo to doczytałam.
                                          No i jeszcze pomyśl o podwzgórzu, może tam jest przyczyna twoich problemów hormonalnych.
                                          Na początku zamieściłam link do forum, gdzie masz b. przydatne info na temat m.in. sterydów, jeśli się na nie zdecydujesz.

                                          U mnie hormony wszystkie posypały się w wyniku infekcji odkleszczowej. Miałam nawet książkową cisawicę, potem zapalenie tarczycy, ale pierwsze to były jajniki - przysadka, potem prawdopodobnie właśnie podwzgórze, potem nadnercza a na sam koniec tarczyca, w międzyczasie szlała grasica, na deser poszła trzustka.


                                          • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 12.11.14, 01:20
                                            Wielkie dzięki, bardzo przydatny link! smile
                                            Wiem, że ta chmalydia to paskudna sprawa. Badaliśmy się razem z narzeczonym, zarówno podstawowe badanie z krwi (IgG, IgM) jak i wykrywanie DNA metodą PCR. U żadnego z nas w żadnym badaniu nic nie wyszło. Także myślę, że to możemy sobie odpuścić. Aczkolwiek jeśli objawy nie ustąpią a w moczu nie będzie wychodzić żadna bakteria to rozważaliśmy zażycie antybiotyku na chlamydię, co o tym myslisz? Ma to sens?
                                            Jeśli chodzi o inne bakterię to przebadałam się na: mycoplasmę, uroplasmę, rzęsistka pochwowego, rzeżączkę i opryszczkę genitalną, także pełen pakiet. Nic nie wyszło, poza opryszczką w IgG.
                                            Badań na E. Coli żadnych konkretnych nie robiłam, wychodzi mi po prostu w posiewie moczu. Niby jest dobrze, dolegliwości bólowe przechodzą, posiew wychodzi ujemny a później wystarczy: stosunek, przeziębienie a czasem nawet zbyt obcisłe spodnie i już jest powrotem ? zarówno objawowo jak i w wynikach laboratoryjnych. Teraz wydawało mi się, że będzie spokój, brałam Zinnat 14 dni licząc na to, że w końcu wyleczę to paskudztwo. Jednak między czasie trafiłam do szpitala, nie minęło kilka dni ? znów boli przy oddawaniu moczu, lecę z kubeczkiem do laboratorium, odbieram posiew a tam ? PAŁECZKA ZAPALENIA PŁUC 10^6. Lecę czym prędzej do urologa, a on mi mówi, że to zakażenie szpitalne i pewnie w szpitalu się zaraziłam. No jakim cudem, ja się pytam? W tym szpitalu to nawet na kibelek nie siadałam, chłonę chyba te bakterie z powietrza. Znów mam kolejny antybiotyk na 10 dni, tym razem Bacrtim.
                                            Jeśli chodzi o podwzgórze to o jakich badaniach piszesz? Bo robiłam MR głowy ? wszystko jest w porządku. Mnie się wydaje, że to bardziej może być sprawka leków nasennych (benzodiazepin) które mi zablokowały oś podwzgórze ? przysadka ? nadnercza. Ale lekarze oczywiście: nie, nie ? to niemożliwe. Ja tam swoje wiem! tongue_out
                                            Kurcze, bardzo Ci współczuję zarówno boreliozy jak i problemów z tymi wszystkimi gruczołami. Te wszystkie problemy są o podłożu autoimmunologicznym? Jak to leczysz? Bierzesz jakieś sterydy?
                                            Napisz mi proszę coś więcej na temat Twojej sytuacji z nadnerczami, przysadką i podwzgórzem. Interesuje mnie też grasica bo mam ogromne problemy z odpornością. Immunolog kiedyś stwierdził, że mam wyniki badań porównywalne z osobami po chemioterapii ? nie wiem na ile jest to prawda ale fajnie byłoby jednak jakoś to zweryfikować, chociaż nie wiem czy jakiekolwiek działanie w sprawie odporności jest możliwe jeśli pojawiają się choroby autoimmunologiczne.
                                            • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 12.11.14, 01:23
                                              P.S Sory za interpunkcję. Pisałam wiadomość w wordzie i po skopiowaniu zamieniło mi myślniki na znaki zapytania smile
                                            • muktprega1 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 12.11.14, 10:20
                                              >Mnie się wydaje, że to bardziej może być sprawka leków nasennych (benzodiazepin) które mi zablokowały oś >podwzgórze, przysadka, nadnercza.

                                              A nie lepiej brać magnez? Bardzo dobry na sen, niedobory, jak w banku....
                                              Dzisiaj pisałam akurat małą wstawkę o magnezie, więc nie bedę powtarzać smile :
                                              forum.gazeta.pl/forum/w,24712,152000822,155476361,Re_Problem_z_dopasowaniem_dawki_w_niedoczynnosci.html
                                              Magnez zaczęłam brać jak byłam unieruchomiona w łóżku na kilka m-cy i czułam się prawie euforycznie po nim smile
                                              • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 12.11.14, 17:11
                                                Pewnie, że lepiej smile Benzodiazepiny odstawiam - ta droga nigdy nie była dobra. Po zdiagnozowaniu Hashi tylko mnie to utwierdziło w tym przekonaniu. Łykam magnez, w dawkach jak tu zalecacie ale mi niestety w ten sposób nie pomaga. Nastroju nie mam najgorszego (biorąc pod uwagę okoliczności), problem mam natomiast ze spaniem. Mam odwrócony zupełnie cykl dobowy, w zasadzie to u mnie o żadnym cyklu dobowym nawet nie można mówić. Wszystko mi jedno czy położę się o 23, o 6 czy o 15. Gdy pracowałam i musiałam wstawać rano to była dla mnie męczarnia i nie obyło się bez tabletek nasennych. Wstaję rano, do 15 jestem nieżywa, później jakoś pociągnę a na wieczór, mimo tego, że cały dzień marzyłam o spaniu - jak na złość się rozbudzam. Myślę, że może to być sprawka kortyzolu. Gdzieś tu czytałam o tym na forum. Tak analizowałam ostatnio, że gdy łapię jakąś infekcję, wtedy kortyzol wydziela się w większych ilościach, chodzę spać 22-23 i wstaję 7-8, bez żadnego problemu i bez potrzeby zażywania jakichkolwiek wspomagaczy na sen. Budzę się w miarę rześka (oczywiście jak na Hashi) i zmęczenie dopada mnie wieczorem. Natomiast teraz jak mi infekcja minęła, znowu to samo - najchętniej chodziłabym spać rano, wszystko się rozregulowuje. Dobrze kombinuję z tym kortyzolem?
                                    • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 12.11.14, 01:39
                                      Dziękuję, potrzebowałam takiej konkretnej rady smile Lekarz potwierdził zdanie osób z forum, czyli musiałaś jednak iść na te badania do szpitala czy obyło się bez tego?
                                      • pies_z_laki_2 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 14.11.14, 23:27
                                        > Ja na razie biorę to co proponowaliście na forum (akurat wszystko potwierdził endo)

                                        Ooo, jak miło smile

                                        Ja dzisiaj rozmawiałam z panią farmaceutką i ona też potwierdziła to, co wałkujemy na forum, tym razem od strony supli, rodzaju, mocy, ilości, przyswajalności smile
                                        Pytała mnie o selen smile czyli cały czas się uczy :
                                        Jutro muszę ją podpytać o żelazo, bo nie zapisałam sobie jakie konkretnie polecała, że wcale nie mocne, ale dobrze się wchłania i szybko podnosi wyniki (co wie od klientów, którzy u niej kupują rózne preparaty z Solgarem włącznie0.

                                        Podsumowując nasze forum wcale nie jest takie złe smile*
                                        • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 14.11.14, 23:48
                                          Pewnie, że nie jest złe. Gdyby nie forum pewnie bym uwierzyła pierwszemu endokrynologowi, że nic mi nie jest i dalej byłabym w czarnej d*pie. U mnie to było tak, że Wy tu na forum zleciliście mi badania typu: witamina D3, magnez, ferrytyna i ze wszystkim trafiliście, także endo nie musiał się zbytnio wysilać bo poszłam na wizytę z gotowymi wynikami świadczącymi o niedoborach smile Łykam wszystko ładne według zaleceń. Wstrzymuję się tylko z tym hydrokortyzonem od endo bo... jakoś się boję i brak mi pewności...
                                          • muktprega1 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 15.11.14, 17:19
                                            U mnie to było t
                                            > ak, że Wy tu na forum zleciliście mi badania typu: witamina D3, magnez, ferryty
                                            > na i ze wszystkim trafiliście, także endo nie musiał się zbytnio wysilać

                                            Fenylko, nie chodzi o to, że "trafiliście" tylko od paru dobrych lat ci z zaburzoną tarczycą nie mają któregoś z tych parametrów (co najmniej jednego wink) to taki klasyczny standard smile
                                            • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 16.11.14, 03:09
                                              Tak, tak - nie chodziło mi oczywiście o to, że sobie strzelacie kto czego może nie mieć tylko o to, że macie dużą wiedzę na ten temat, może źle się wyraziłam smile
                                              • margolcia_63 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 16.11.14, 08:54
                                                Fenyloetyloamino, co za nick?
                                                Pytałaś, czy badałam nadnercza, nie. Ewidentnie moja skóra przybrała odcień w zimie jak Kasztanka. Potem pokazał się motylek na szyi. Jak spytasz dlaczego nie badałam? To tak najkrócej, przy takim nawale objawów, człowiek nie ma pieniędzy, wiary, siły. Nie wymieniłam jeszcze przytarczyc bo gdzieś po drodze była też tężyczka, więc chyba bym musiała zamieszkać w laboratorium i co zrobić z tymi badaniami, ustawić sobie gospodarkę hormonalną tabletkami, jeśli to wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie?

                                                Sterydy są be, lekarze są be, pacjenci są be.....moja pani aptekarka, kobieta wykształcona poniekąd, przy zdiagnozowanej chlamydii i objawach RZS, wybrała, że będzie leczyć jednak RZS stawów. Żal d...ę ściska jak patrzę na dziewczynę, co przez rok z niej te sterydy zrobiły wizualnie, nie wchodząc w kwestie medyczne. Dlatego pozwoliłam sobie na wypowiedź.
                                                • margolcia_63 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 16.11.14, 09:08
                                                  A! Zapomniałam dodać, nadnercza bolą jak cholera, ni to ciągnięcie, ni to rozpychanie, w miejscu nerek, troche promieniują jak korzonki.Miałaś takie bóle? Być może, bóle występują tylko w fazie ostrej.
                                                  Bezdiazepiny też są be, jakie mają skutki uboczne? Ostatnio coś na temat było w TV. Rejestracja substancji była co najmniej niedbała, ale to tak najdelikatniej jak się da.Odstaw, jak dasz radę!


                                                  • margolcia_63 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 16.11.14, 09:12
                                                    Benzodiazepiny miało być.
                                                  • fenyloetyloamina0422 Re: Niedoczynność nadnerczy i Hashi, jak to leczy 16.11.14, 23:26
                                                    Fenyloetyloamina to od substancji chemicznej odpowiadającej za zakochanie big_grin
                                                    I co w końcu z tym wszystkim zrobiłaś? Udało Ci się jakoś wyjść na prostą? Rozumiem Cię doskonale, ja to też już mogłabym się przeprowadzić do laboratorium ale najgorsze jest to, że czasem fizycznie nie mam w ogóle siły na nic, ledwo stoję na nogach i ledwo zwlekam się z łóżka, a tyle jeszcze badań przede mną sad
                                                    W szoku jestem jak mi napisałaś o tych objawach nadnerczowych - ból w okolicach nerek, właśnie jakieś takie dziwne rozpychanie, nie wiem czasem jak mam oprzeć plecy bo boli, no i typowe "korzonkowe" objawy. Robiłam USG nerek kilka razy, na jednym wyszło jakieś zwapnienie w nerce (piasek? skąd to się bierze?), na innych nie wyszło nic. Teraz mi ustąpiły to na szczęście, ale ładne 3-4 tygodnie mnie to męczyło. Jakie miałaś jeszcze objawy związane z nadnerczami i tężyczką? Napiszesz mi coś więcej?
                                                    Z tego co się orientuję w RZS dawki sterydów są dużo większe. Przy niedoczynności nadnerczy, w porównaniu do innych chorób to jest całe nic. Aczkolwiek wiadomo, że i ja wolałabym ich nie brać.
                                                    Benzodiazepiny są "be" - zdecydowanie! Głównie dlatego, że bardzo uzależniają. Ja nie miałam po nich na szczęście, a może niestety (bo pewnie szybciej bym z nich zrezygnowała), żadnych skutków ubocznych. Zawsze odstawiałam nagle, czego przecież nie wolno robić i nigdy nic mi nie było. Teraz odstawiam jak pan Bóg (i lekarz) przykazał czyli powoli schodzę z dawki, jestem już na szczęście na tej ostatniej. Pewnie więcej do tego nie wrócę bo w końcu wiem co mi jest (przynajmniej częściowo). Wcześniej myślałam, że mam zaburzenia psychosomatyczne, depresję maskowaną albo hipochondrię i już pogodziłam się z tym, że całe życie spędzę na antydepresantach i lekach uspokajających.
        • fenyloetyloamina0422 Grypa bez grypy, alergia bez alergii. 17.11.14, 00:30
          Jak pisałam w pierwszym wątku często dokuczały mi i dokuczają nadal (teraz to ze zdwojoną siłą) objawy grypopodobne i wskazujące na alergię. Zawsze zaczyna się tak samo - osłabienie, nasilenie bólu węzłów chłonnych, mięśni, stawów, później pojawia się katar, pobolewanie gardła (ale nie takie mocne jak przy grypie) i łzawienie oczu. Teraz doszły jeszcze mdłości. Generalnie wyglądam jakbym była chora. Całe życie myślałam, że tak też akurat w takim momencie się dzieje, dopada mnie jakiś wirus czy coś, jednak nie na tyle mocny żeby spowodować prawdziwą infekcję. Później zaczęłam myśleć, że to alergia bo wiele osób utwierdzało mnie w przekonaniu, że jestem alergikiem. Stan taki trwał zazwyczaj 2 - 3 tygodnie, później samoistnie mijał. Robiłam testy na alergię i niewiele mi tam wychodzi, praktycznie nic. Najdziwniejsze jest to, że takie stany występują u mnie bez względu na porę roku, bez względu na otoczenie itp, nigdy nie zauważyłam u siebie bezpośredniej reakcji na jakiś konkretny alergen. Leki na alergię ani tego nie hamują ani temu nie zapobiegają więc rzuciłam w cholerę dawno temu. Jedyne co pomaga to leki z pseudoefedryną (Sudafed albo Cirrus) tym też ratowałam się w najgorszych momentach, trochę pomagały na katar i co ważniejsze, pobudzały mnie na tyle, ze dawałam radę przetrwać dzień (jeszcze wtedy gdy żyłam jak normalny człowiek, wychodziłam z domu i studiowałam czy pracowałam). Teraz to już nic nie pomaga. Laryngolog i okulista twierdzą, że zarówno moja błona śluzowa nosa jak i spojówki wyglądają na typowo alergiczne ale jak już wyżej pisałam, takie objawy mam też w zimie, biorąc leki na alergię. Zarówno oni jak i ja twierdzę, że naprawdę ciężko jest przypisać taką reakcję organizmu jakiemukolwiek alergenowi.
          Teraz gdy wiem, że mam Hashimoto i jestem w trakcie diagnozowania choroby Addisona, zaczęłam zastanawiać się czy te objawy przypadkiem nie są spowodowane nasilającą się w organiźmie autoimmunizacją. Mało z Was pisze tutaj o takich objawach i zastanawiam się czy można je przypisać rzutom choroby? Tak mnie jeszcze zainspirował ten filmik, od 1,23 minuty - bo to tak jakbym siebie widziała. www.youtube.com/watch?v=Pi-ET2Mw0oc
          Co o tym wszystkim myślicie? Czy ja dobrze kombinuję? Jak zawsze będę bardzo wdzięczna za wszystkie porady smile
          • pies_z_laki_2 Re: Grypa bez grypy, alergia bez alergii. 17.11.14, 04:58
            Przez pół życia (a uważałam się za osobę zdrową), po wpadnięciu w niedoczynność i na początku leczenia miałam podobnie...
            Okazało się, że brakowało mi wszystkiego, tylko o tym nie wiedziałam.
            Przestałam mieć zapalenia spojówek, rogówka jakimś cudem mi się zagoiła sama z soebie, zespół suchego okaz się wycofał, to samo uczulenie na nikiel, czy inne metale nieszlachetne (chociaż zostało pieczenie oczu po użyciu kolorowych kosmetyków), ciśnienie mi wzrosło, przeszły wiecznie zajęte zatoki i przestały się sypać migdałki (ten zapach...), ciągłe bóle gardła, anginy i wielkie węzły chłonne przyuszne, podżuchwowe i te na szyi i przy obojczykach, a nawet te pod pachami... Sporo tego było... może powinnam zapisać, póki mnie jeszcze skleroza nie zjadła do cna big_grin

            Czy wszystko to były skutki niemej celiakii? Pewnie tak. Czyli niedobory do sześcianu... z B12, żelazem, D3 i tyroksyną na czele. Organizm po prostu szedł na oparach nie wykorzystując sporej części z tego, co mu w dobrej wierze dostarczałam z pożywieniem i wyjazdami do słonecznych krajów... nic dziwnego, że kiepsko funkcjonowałam...

            Może i u ciebie jest podobnie?
            • fenyloetyloamina0422 Re: Grypa bez grypy, alergia bez alergii. 19.11.14, 00:16
              O widzisz Piesku, jak mnie pocieszyłaś smile Ja to od zawsze byłam strasznym chorowitkiem, niestety. Słabe włosy które nigdy nie rosły, zrogowaciałe kolana i łokcie, częste infekcje i podniesiony poziom limfocytów w badaniach krwi - miałam od dziecka. Pamiętam też, że w dzieciństwie zdarzały mi się takie okresy gdzie czułam się źle i nikt nie potrafił powiedzieć co to. Czy możliwe, że już wtedy miała jakieś pierwsze objawy Hashi? Bo mnie to bardzo zastanawia. Później okres dorastania to nie wiem co się stało, chyba szalejące hormony płciowe mnie jakoś chroniły bo wspominam bardzo dobrze. No i wiek 14 - 15 lat to zdecydowanie był czas moich jawnych poczatków Hashi - zaczęłam mieć coraz dłuższe okresy złego samopoczucia, raz tyłam, raz chudłam, bolały mnie oczy, zaczęła się też koszmarna bezsenność, a jak patrze na swoje zdjęcia z tamtego okresu to widzę, że miałam spuchniętą szyję.
              Powiedz mi czy stosujesz jakąś dietę? Co ewentualnie może pomóc, co szkodzi? Faktycznie gluten wypadałoby w moim przypadku wyeliminować?
          • muktprega1 Re: Grypa bez grypy, alergia bez alergii. 17.11.14, 20:13
            Czytam i czytam, toż to klasyczny opis moich rzutów choroby Hashimoto, ale na dole postu sama zadałaś sobie to pytanie:

            "...czy można je przypisać rzutom choroby?..."
            • fenyloetyloamina0422 Re: Grypa bez grypy, alergia bez alergii. 18.11.14, 02:26
              A widzisz, coś się jednak uczę i zaczynam dobrze kombinować smile Wcześniej miałam takie coś, co 2 - 3 miesiące, a teraz to prawie cały czas sad Możliwe, że rzut trwa tak długo? Czy to jest bardziej jakaś seria powtarzających się rzutów w krótkim odstępie czasu? Jakoś chyba strasznie często to u mnie występuje. Czy tyroksyna na to jakoś pomaga? Jak to u Ciebie wyglądało?
          • fenyloetyloamina0422 Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 17.11.14, 23:03
            Pierwszy - odesłał mnie do psychiatry. Drugi stwierdził że najlepiej nic nie robić, tylko czekać aż będzie gorzej big_grin Dwóch kolejnych zrobiło na mnie pozytywne wrażenie ale ich sposób na moje leczenie trochę się różni i tu mam znów dylemat, doradzicie coś?

            No to do rzeczy. Wróciłam właśnie od endokrynologa, poszłam do jeszcze innej osoby, tak jak radziliście, przed rozpoczęciem leczenia hydrokortyzonem. Kobieta jak zobaczyła moje wyniki badań od razu stwierdziła, że to Hashimoto, na dodatek powiedziała, że jeśli są zwapnienia w tarczycy to prawdopodobnie chorba trwa 5 - 10 lat (tu by się zgadzało, objawy przecież mam tyle, że ohoho i jeszcze trochę). Przypisała mi Letrox 50.

            Schody się zaczęły gdy pokazałam wyniki kortyzolu. ACTH to już od razu teraz mówię, że transportowane było także wynik niewiarygodny. Wyniki 1, później 6, 7, na końcu 11. Endo zaproponowała mi od razu żebym przyszła do niej na odział zrobić testy stymulacyjne - sprawdzić te nadnercza i przysadkę ale od razu też powiedziała, że ja jej na osobę chorą na Addisona nie wyglądam, a poza tym nie widzi za bardzo powodów żebym miała problem z przysadką (MR nic nie pokazuje, TSH i PRL wysokie, tylko ACTH jak na złość niskie) więc za bardzo nie wie co jest grane. Zapytałam czy benzodiazepny i leki na depresję które brałam przez długi czas mogły wpłynąć na wyniki kortyzolu i ku mojemu zdziwieniu - ta pani doktor jest pierwszym lekarzem który mi powiedział, że mają wpływ. Jeśli brałam, to sprawa jeszcze bardziej się komplikuje bo te niskie wyniki kortyzolu mogą być właśnie z powodu tych leków. Z testami też chce się wstrzymać aż całkiem odstawię benzodiazepiny i trochę nabiorę sił bo na razie jestem żywy trup, a odporność mam póki co tak fatalną, że nawet endo stwierdziła, że szpital nie jest dla mnie w tym momencie wskazany (twierdzi też, że tyroksyna trochę postawi mnie na nogi i odporność będzie lepsza a wtedy będzie można wykonać dodatkowe badania). Powiedziała, że jeśli kortyzol wynosi mniej niż 10 to nie powinno się brać tyroksyny (no mój ostatni wynik niby 11 z kawałkiem), ale powiedziała też, że nie mogę tak siedzieć bezczynnie i nic nie brać bo nigdy nie zacznę normalnie żyć, zatem zaproponowała żebym brała tyroksynę jeśli obiecam, że gdy będę miała jakiekolwiek objawy których dotychczas nie miałam to pojawię się natychmiast u niej na oddziale i zrobimy te testy na nadnercza. Na razie czekam jeszcze na wyniki przeciwciał przeciw korze nadnerczy, może to coś wyjaśni.

            Jeśli ktoś śledzi mój wątek to pewnie wie jak krytycznie podchodzę do lekarzy ale dwóch ostatnich endo naprawdę uznałam, za mądrych ludzi. Jednak tu pojawia się dylemat.
            1 endo zaproponował: hydrokortyzon, po miesiącu badania hormonów tarczycy - włączenie tyroksyny 25 mg. Jak poczuję się lepiej to ewentualnie zrobić resztę badań.
            2 endo: tyroksyna 50 mg, jak poczuję się lepiej to badania na nadnercza, jeśli coś wyjdzie nie tak w testach stymulacyjnych to wtedy hydrokortyzon.

            Myślałam, że ta wizyta cokolwiek mi rozjaśni ale jeszcze bardziej mi chyba skomplikowała sprawę. Co byście zrobili na moim miejscu? Pomóżcie! smile
            • muktprega1 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 18.11.14, 10:30
              Bardzo podoba mi się ta pani endokrynolog, która dała ci 50 tyroksyny i chce położyć na oddział do diagnostyki następnej smile
              Ty sama musisz podjąć decyzję, ale ja będąc na Twoim miejscu zaufałabym jej. Mam jakieś dziwne przekonanie, ze tyroksyna rozwiąże Twoje problemy, tylko proszę nie dowal sobie od razu 50, bo będzie koszmar, wprowadzaj stopniowo i pomału, poczytaj to:

              forum.gazeta.pl/forum/w,24776,144914060,147044879,Re_prosze_o_interpretacje_.html
              proponuję zacząć od 12 czyli 1/2 z 25 lub 1/4 z 50, jak organizm się wyciszy dodawać po 6 lub 12, w zależnosci od ... nastaw się, że początkowo Twoje objawy mogą się nawet nasilić, ale nie muszą, po prostu przetrwaj na tej 12 aż do uzuskania jakiejś równowagi. Dopiero wtedy podnoś o następną daweczkę. Osobiście jak będziesz 4 tyg na pełnej dawce 25 sprawdziłabym z ciekawości proporcje hormonów, żeby zobaczyć jakie są zmiany.
              Twoja historia trochę jednak przypomina moją, również sądząc po ostrych objawach długo nie zdiagnozowana i jednak ze zmęczonym nadnerczami.
              Ufam, że wyjdziesz na prostą, czego serdecznie Ci życzę smile

              • djpa Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 18.11.14, 11:33
                Muktprega dobrze Ci radzi. Dawka Euthyroxu 25 jest niewielka i Twoim nadnerczom nie zaszkodzi, tylko wprowadzaj powoli, jak Muktprega pisze. Nie bój się smile Endo ma rację, nie ma co tkwić w miejscu.

                Co to za fajna endo? Jakie miasto?
                • fenyloetyloamina0422 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 20.11.14, 00:55
                  Lublin smile Na razie jestem po pierwszej wizycie więc ciężko mi cokolwiek więcej powiedzieć, jak wszystko będzie ok to dopiszę do listy polecanych endo smile
              • fenyloetyloamina0422 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 20.11.14, 00:53
                Muktprega dziękuję Ci bardzo smile A Tobie udało się z tego wszystkiego wyjść i czujesz się całkiem dobrze? Ile czasu musiało minąć zanim stanęłaś na nogi? Też miałaś tak silne objawy, że nie miałaś siły wyjść z domu?

                Od lekarzy mam takie dawkowanie:
                1 endo: (Euthyrox 25mg) - 1/2 tabletki - 1 tydzień, 1 tabletka - tydzień, 1 i 1/2 tabletki aż do wizyty.
                2 endo: (Letrox 50mg) - 1/2 tabletki - 1 tydzień, 1/2 tabletki i 1 tabletka naprzemiennie - 1 tydzień (tutaj się zastanawiam bo z tego co przeczytałam na forum to niewskazane takie bujanie hormonami?) - 1 tabletka - do wizyty.

                Tak jak wcześniej pisałam 1 endo kazał mi łykać hydrokortyzon zanim rozpocznę suplementację tyroksyną, 2 endo mówi, że jeżeli kortyzol jest poniżej 10 to faktycznie to ma sens, a ja jak na złość ostatni wynik mam 11 więc właściwie to tak na granicy. Pewnie powtórzę jeszcze raz badanie i na podstawie wyniku zadecyduję bo póki co, nie wiem co mi się stało ale nie umiem podjąć żadnej decyzji i tkwię w miejscu. A nie ma co ukrywać - to najgorsza ze wszystkich możliwości smile
                • pies_z_laki_2 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 20.11.14, 01:17
                  > 2 endo: (Letrox 50mg) - 1/2 tabletki - 1 tydzień, 1/2 tabletki i 1 tabletka naprzemiennie - 1
                  > tydzień (tutaj się zastanawiam bo z tego co przeczytałam na forum to niewskazane takie bujanie > hormonami?) - 1 tabletka - do wizyty.

                  Przez tydzień to nie jest bujanie, tylko łagodne wejście na wyższą dawkę smile

                  > Pewnie powtórzę jeszcze raz badanie i na podstawie wyniku zadecydu
                  > ję bo póki co, nie wiem co mi się stało ale nie umiem podjąć żadnej decyzji

                  Losuj smile
                  A serio mówiąc wybierz tego, który może cię przebadać na lewo i prawo na oddziale, jeśli zaś chcesz badać kortyzol, to teraz z dobowej zbiórki moczu, a nie z porannego pobrania krwi.
                  • fenyloetyloamina0422 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 20.11.14, 01:44
                    1 endo mówił mi, że u mnie już nie ma sensu badać bo jak cztery razy z rzędu wyszedł mi niski kortyzol to dla niego sprawa jest jasna. Zapisał w rozpoznaniu zespół Schmidta (czyli Hashimoto + Addison). Mówił żebym nie robiła tych testów stymulacyjnych bo i tak wyjdzie niedoczynność nadnerczy (niedoczynność przysadki wykluczył na podstawie wysokiego TSH, PRL, regularnych miesiączkach itd)

                    2 endo chciał, a właściwie chciała mnie na oddział położyć tylko po to żeby zrobić te testy stymulacyjne ale później stwierdziła, że niech będzie najpierw ta tyroksyna. Tylko obawiała się, przełomu hipermetabolicznego, tylko nie wiem czy jej się przypadkiem nie pomyliło z przełomem nadnerczowym.

                    > A serio mówiąc wybierz tego, który może cię przebadać na lewo i prawo na oddziale

                    Ja nie chcę być badana w szpitalu na lewo i prawo sad big_grin Boję się szpitali i trzymam się od nich jak najdalej. Wolałabym zrobić te badania jakoś ambulatoryjnie tongue_out

                    A słuchaj, bo taką informację endo mi przekazał, że w dobowej zbiórce moczu to za bardzo nie wyjdzie mi ten kortyzol bo to badanie robi się przy nadczynności nadnerczy. Czy to prawda? Bo jeśli nie to oczywiście zrobię, zrobię! Byłoby to świetną alternatywą i uniknęłabym może szpitala big_grin Wie ktoś, coś na ten temat?

                    A jakbym wzięła jednak pierwszy ten hydrokortyzon to później mogę go odstawić i zrobić te testy stymulacyjne? Może ktoś się orientuje? smile
                  • fenyloetyloamina0422 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 22.11.14, 03:34
                    Piesku, czy ten mocz do dobowej zbiórki to trzeba koniecznie w lodówce trzymać? Bo dopiero to przeczytałam, a trzymałam normalnie w łazience (tam jest dość ciepło) i teraz nie wiem czy jutro nieść czy lepiej jednak zrobić jeszcze raz.
                    • zanyen Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 22.11.14, 11:54
                      W klinice endo trzymają normalnie na półkach w łazience, mnie się wydaje, że lodówka niepotrzebna i spokojnie możesz zanieść do badań.
                      • fenyloetyloamina0422 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 22.11.14, 16:42
                        Dzięki, zaniosłam jednak się okazało, że pani w rejestracji jak dzwoniłam to się pomyliła i w soboty nie przyjmują, ech..
                • muktprega1 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 20.11.14, 08:26
                  A Tobie udało się z tego wszystkiego wyjść i cz
                  > ujesz się całkiem dobrze? Ile czasu musiało minąć zanim stanęłaś na nogi? Też m
                  > iałaś tak silne objawy, że nie miałaś siły wyjść z domu?

                  Wyobraź sobie, że cały Twój organizm bardzo potrzebuje hormonu tarczycy, każdy układ, każda komórka cierpi z powodu tego niedoboru, dając coraz to nowe czasami mniej czasami bardziej ostre objawy. Jak już wiesz - długotrwała niedoczynność to również typowe braki witamin, minerałów, z jakiegoś powodu brak HT to również niemożność (HT - katalizator?) przyjmowania tych składników odżywczych, więc sypie sie cały organizm, dlatego tak mnie wkurzają niedouki lekarskie, które wysyłają takiego skrajnie niedożywionego i hormonami tarczycy i makro mikro elementów(długotrwała niedoczynność, wieloletnia) do psychiatry devil Ciebie zresztą też.
                  Podejrzewam, że gdybyśmy mieli dobrych lekarzy z pasją poznawczą to połowa a może jeszcze więcej psychiatrów nie byłaby potrzebna. Przypomnę tylko, ze "leczyłam się" 3 lata psychotropami (depresja i głębokie lęki)
                  Chciałam napisać co innego - hormon działa wolno, najlepiej nastawić się ok rok (już po pół roku jest wyczuwalna różnica) pamiętaj, że zaniedbania tarczycy wieloletnie nie jesteś w stanie "odrobić" w miesiąc. Powoli i stopniowo odchodziły różne objawy, aż zauważyłam, że nie mam potrzeby chodzić do laryngologa, gastroenterologa, psychiatry, kardiologa, neurologa a najśmieszniejsze, że każdy z nich "leczył swój" (mam na myśli specjalizacje wink) organ a żaden nie spojrzał na człowieka holistycznie. Uważam, że taka "medycyna organowa" to jest tworzenie chorób, a nie ich leczenie. Oficjalna medycyna brnie moim zdaniem w ślepy zaułek, o czym świadczą te setki ludzi, którzy szukają dla siebie ratunku na forum.
                  Mnie tak naprawdę wyprowadziły dziewczyny z tego forum, którym zaufałam, po paroletnich doświadczeniach "leczenia" i braku jakiejkolwiek poprawy, a wręcz przeciwnie pogorszeniu i dojściu do stanu zzombienia, oparłam się na praktykach i dobrze na tym wyszłam, a o wdzięczności za ten stan rzeczy już pisałam niejednokrotnie kiss
                  • fenyloetyloamina0422 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 21.11.14, 00:02
                    Wiesz, tylko, że ja zupełnie nie rozumiem czemu mam takie wyniki laboratoryjne bo robiłam TSH kilka razy w życiu (no dobra, może ze trzy...) i nigdy nie wychodziło więcej niż 2. Teraz już jest wyższe ale znowu hormony tarczycy też są cały czas wysokie. Nie powinnam się trochę lepiej czuć gdy hormony tarczycy mają taki wysoki poziom?
                    Mam jeszcze wątpliwości z kołataniem serca, uderzeniami gorąca i nadmiernym poceniem się, to nie są objawy nadczynności? Czy mogą też występować przy niedoczynności? Łącznie z tyroksyną powinnam włączyć jakiś propranolol?
                    Pół roku to długo ale z drugiej strony już od marca prawie nie wychodzę z domu, także mimo wszystko byłoby bliżej niż dalej big_grin Dobrze, że mówisz, że może wystąpić na początku nasilenie objawów, nie wiedziałam tego a z pewnością by mnie to zaniepokoiło. Dziękuję smile
                    Ja podobnie jak i Ty odwiedziłam wielu specjalistów i przyznaję Ci rację, że większość bada i leczy tylko układy ze swojej dziedziny. A później taki pacjent musi kombinować bo jedne z drugimi lekami nieodpowiednio reagują, jedno leczy, na drugie szkodzi i tak w kółko. Specjalizacje co gorsze coraz bardziej się zawężają i niedługo to będzie laryngolog od ucha, laryngolog od nosa, laryngolog od krtani itd big_grin Co do leczenia psychiatrycznego to nawet pierwszy endo u którego byłam odesłał mnie do psychiatry - więc nie będę komentować, bo brakuje mi już słów.
                    Dziś trafiłam wyjątkowo na całkiem mądrego urologa (z tego poprzedniego zrezygnowałam, leczy mnie już rok, a teraz po miesięcznej kuracji trzema antybiotykami zrobiłam badania a tam: "bardzo liczne bakterie", no ręce opadają!), powiedział, że muszę zrobić badanie urodynamiczne i cystoskopię żeby zobaczyć w końcu gdzie leży problem ale powiedział też, że przy moich niedoborach hormonalnych to ma prawo się tak dziać i że wydaje mu się, że dużą poprawę przyniesie ich uzupełnienie. Także myślę, że może to być osoba która doprowadzi ten mój układ moczowy do jakiejś normy.
                    Zaczęły mi się znowu parestezje i mimowolne skurcze mięśni, magnez łykam, sama nie wiem, może powinnam dołączyć jeszcze wapń? Można to stosować razem? Ktoś wie czy to pomoże? smile
                    • muktprega1 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 21.11.14, 08:38
                      > Mam jeszcze wątpliwości z kołataniem serca, uderzeniami gorąca i nadmiernym poc
                      > eniem się, to nie są objawy nadczynności? Czy mogą też występować przy niedoczy
                      > nności? Łącznie z tyroksyną powinnam włączyć jakiś propranolol?

                      Oczywiście że są to również objawy niedoczynności, u mnie też tak było, jak i z powodu niskiej D3 do pary, przeczytaj rozdział - "Działanie plejotropowe witaminy D3 w tkankach układu sercowo-naczyniowego oraz nerwowego" z:

                      medycynawiekurozwojowego.pl/pl/articles/item/17025/plejotropowe_dzialanie_witaminy_d3_ze_szczegolnym_uwzglednieniem_jej_roli_w_chorobach_ukladu_pokarmowego_u_dzieci
                      Co do propranololu, on się gryzie z tyroksyną, sama brałam go, ale doraźnie, jak już trudno było znieść i funkcjonować z tymi kołataniami.

                      Bardzo ciekawe jest zdanie urologa i pierwszy raz się z takim spotkałam, wyłuszczę i sobie wkleję do swojej "kroniki" wink

                      > Dziś trafiłam wyjątkowo na całkiem mądrego urologa (z tego poprzedniego zrezygn
                      > owałam, leczy mnie już rok, a teraz po miesięcznej kuracji trzema antybiotykami
                      > zrobiłam badania a tam: "bardzo liczne bakterie", no ręce opadają!), powiedzia
                      > ł, że muszę zrobić badanie urodynamiczne i cystoskopię żeby zobaczyć w końcu gd
                      > zie leży problem ale powiedział też, że przy moich niedoborach hormonalnych to
                      > ma prawo się tak dziać i że wydaje mu się, że dużą poprawę przyniesie ich uzupe
                      > łnienie.


                      > Zaczęły mi się znowu parestezje i mimowolne skurcze mięśni, magnez łykam, sama
                      > nie wiem, może powinnam dołączyć jeszcze wapń? Można to stosować razem? Ktoś wi
                      > e czy to pomoże? smile

                      O widzisz, akurat tutaj Koleżanka opisywała swoje "przygody", wapń to dobry trop:

                      forum.gazeta.pl/forum/w,94641,151899487,152690633,Re_Ciag_dalszy_dla_zainteresowanych.html
                      • fenyloetyloamina0422 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 23.11.14, 22:33
                        O widzisz, faktycznie na ulotce jest napisane, że leki takie jak propranolol obniżają działanie l-tyroksyny. Pewnie i ja tylko doraźnie skorzystam, chociaż nigdy nie brałam tego leku więc nawet nie wiem jak działa.

                        Kurcze, czyli wychodzi na to, ze od nadmiaru magnezu mogą pojawić się takie skurcze mięśni i tego typu objawy? Możesz polecić jakieś suplement z wapniem? Jak się stosuje wapń razem z magnezem? Bo wiem, ze zachodzi jakaś interakcja i trzeba zachować odstępy czasowe ale na tym się kończy moja wiedza. U mnie jeszcze pojawia się problem tego typu, że ja mam we krwi dość wysoki poziom wapnia. Tylko, ze zbadałam wapń całkowity a nie zjonizowany, to chyba nie był najlepszy pomysł.
                        I objawy to już mam coraz bardziej kosmiczne. Nasilają się szczególnie w nocy, gdy chcę zasnąć. Pojawiają się skurcze różnych mięśni np. raz sam kurczy się biceps, za chwilę łydka, później udo. Co gorsze mam skurcze całych partii mięśniowych co powoduje np. odrzut ręki do góry albo skurcz mięśni przykręgosłupowych co powoduje wygięcie ciała do tyłu. Nie wiem czy można to wiązać z tężyczką. Objawy pojawiają się, trwają kilka dni, później dwa tygodnie spokoju, za chwilę znowu powracają. To dość uciążliwe bo gdy łydka czy biceps żyją własnym życiem mi jest ciężko zasnąć. Zastanawiam się czy nie pójść do jakiegoś reumatologa. Może to jakaś nowa choroba, czy coś... Trochę to przerażające sad
                        • muktprega1 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 24.11.14, 10:28
                          Trafiłaś na wątek Natder?

                          forum.gazeta.pl/forum/w,24712,144724172,144724172,Tezyczka_dzieki_Natder_Objawy_.html
                          i w końcu stworzyła swoje forum :

                          forum.gazeta.pl/forum/f,246288,Tezyczka_utajona_.html
                          możesz zażądać od neurologa, wykonania próby próby tężyczkowej (ischemiczna i hiperwentylacyjna)
                          • fenyloetyloamina0422 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 25.11.14, 00:42
                            Tak, tak - czytałam. Byłam u neurologa ale on oczywiście stwierdził, że to nie tężyczka i nie SM bo "wszystkich chorób mieć nie można". No tak, "słuszne" uzasadnienie dlaczego nie mogę na coś chorować big_grin Dostałam jakieś leki poprawiające krążenie mózgowe, do tego jakiś mydlocan plus paracetamol, bo to niby korzonki. I leki uspokajające żebym się nie denerwowała. Mimo moich zapewnień że się nie denerwuję, dostałam znów benzodiazepiny które przecież odstawiam(!) bo "może się denerwuję podświadomie". Oczywiście nie wzięłam. Może pójdę do innego, niech mi te suplementy z wapniem i magnezem jakoś sensownie ustawi bo ja nie wiem jak to brać. Próbę tężyczkową na pewno też zrobię, niemniej jednak liczę na to, że objawy przejdą jak wyrównam wreszcie te hormony smile
                            • pies_z_laki_2 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 25.11.14, 12:11
                              > Byłam u neurologa

                              Będzie prywata, jeśli można smile

                              Czy neurolog to ze skierowaniem? Bez skierowania? Łatwo się dostać? Trudno?
                              Wiem, że to inne miasta, ale muszę coś wykombinować, bo zaczęło mi piszczeć w głowie, trzeba to sprawdzić, podobno pomóc się nie da, ale chociaż poudaję, że próbuję...

                              • fenyloetyloamina0422 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 25.11.14, 19:43
                                Neurolog bez skierowania, prywatnie. Chodziłam kilka lat do prof. Stelmasiaka (głównie ze względu na to moje uszkodzenie rdzenia żeby wszystko mieć pod kontrolą) ale kiedyś go nie było i wybrałam się do dr. Boguszewskiego. Tego drugiego polecam, chociaż początkowo sprawia wrażenie osoby bardzo wyniosłej, niemiłej, niemalże cynicznej, tak naprawdę bardzo sympatyczny człowiek i myślę, ze dobry specjalista (chociaż zobaczymy jeszcze co poradzi na moje objawy tężyczkowe, czy się na tym zna itp.) U jednego i drugiego czas oczekiwania na wizytę, jeśli idziesz prywatnie, to kwestia kilku dni, najwyżej tygodnia. Dr. Boguszewski przyjmuje też na NFZ, z tego co wiem na taką wizytę czeka się miesiąc - dwa. Piesku, a z czego to piszczenie? Robiłaś już może jakieś badania?
                                • pies_z_laki_2 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 26.11.14, 11:34
                                  Dzięki za info.

                                  Nie, nic jeszcze nie wiem na temat pisków, dopiero zaczynam badać temat.
                                  • fenyloetyloamina0422 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 26.11.14, 22:46
                                    Dzwoniłam dziś do tej przychodni gdzie przyjmuje dr. Boguszewski i od razy zapytałam kiedy przyjmuje. Więc tak: prywatnie - to nawet i w piątek, na NFZ - koniec stycznia..
                          • fenyloetyloamina0422 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 25.11.14, 01:04
                            Muktprega1 na czym polega ta próba hiperwentylacyjna? Bo ischemiczna to wiem, za pomocą elektrody igłowej. Hiperwentylacyjna to jest ta polegająca na szybkim oddychaniu?
                        • ada1214 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 24.11.14, 12:30
                          > Kurcze, czyli wychodzi na to, ze od nadmiaru magnezu mogą pojawić się takie sku
                          > rcze mięśni i tego typu objawy?

                          Jesli moge cos podpowiedziec z wlasnego doswiadczenia, to niefajne objawy po magnezie pojawiaja sie nie tyle od jego nadmiaru co od nierownowagi wapniowo- magnezowej. Ja to u siebie widze bardzo wyraznie: kiedy mam niski poziom wapnia to wziecie magnezu skutkuje przykrymi dolegliwosciami, kiedy jestem fajnie wysycona wapniem, przyjecie magnzeu dziala rozluzniajaco.
                          I, jesli mam byc szczera, przerazilam sie Twoja dawka wit. D3. 15000j? Zrobisz jak zechcesz, ale moim zdaniem (z)robisz sobie krzywde. Na wielu frontach. Pozniej efekty bedziesz odkrecac dluzej, niz by zajelo wolniejsze uzupelnianie tej witaminy. Ja bralam 2000 i to dosc nieregularnie i to juz byli za szybko, za duzo- dlatego pojawily sie u mnie spadki wapnia, z ktorymi walcze juz kilka miesiecy, a jakim bolem (miesnie) jest to okupione to juz nie wspomne. Oczywiscie ja wiem, ze mozna miec rozna wchlanialnosc, ale 15000 j. to kosmiczna dawka. Przy takich dawkach raczej na pewno dojdzie do zwapnien w zylach i tkankach. I, jak sadze, rozwalisz sobie gospodarke wapniow- magnezowa dokumentnie. Takie jest moje zdanie.
                          • fenyloetyloamina0422 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 25.11.14, 00:34
                            Dziękuję Ada. Na opakowaniu jest napisane, że jedna kropla zawiera 500 IU witaminy D czyli 10 kropli to 5000 IU. Wcześniej brałam przez miesiąc 20 kropli ale zmniejszyłam tę dawkę. Niemniej jednak faktycznie moje objawy mięśniowe pojawiły się niedługo po tym jak zaczęłam uzupełniać witaminę D. To może być od tego? Jaką dawkę powinnam teraz przyjmować? Odstawić całkiem czy zmniejszyć dawkę? Dorzucić jakiś wapń? Od jakiegoś czasu na widok białego sera dostaję ślinotoku więc pewnie coś jest na rzeczy z tym wapniem. Chociaż zawsze myślałam, że witamina D jest niezbędna do prawidłowego wchłaniania wapnia ale teraz przeczytałam, że przedawkowanie powoduje wzrost kalcytoniny i spadek wapnia. Jak długo takie objawy mogą się utrzymywać? Hm, więc jeśli nie mam jakiejś groźnej choroby reumatologicznego to najprawdopodobniej przedawkowałam witaminę D big_grin
                            • ada1214 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 26.11.14, 11:05
                              Niemniej jednak faktycznie moje objawy mięśniowe pojawił
                              > y się niedługo po tym jak zaczęłam uzupełniać witaminę D.

                              No, dokladnie tak jak u mnie.


                              > Jaką dawkę powinnam teraz przyjmować? Odstawić całkiem czy zmniejszyć dawkę? Do
                              > rzucić jakiś wapń

                              Trudno mi sie wypowiadac jaka dawka ma byc, bo ja przeciez tez wtopilam w tej materii. Ponadto kazdy z nas reaguje indywidualnie. Wydaje mi sie jednak, ze generalna zasada przy braniu jakichkolwiek suplementow jest taka: nie powinno byc gorzej. Jezeli cos zaczyna sie odczuwac, cos sie pogarsza, to ewidentnie widac ze szkodzi. Suplement diety to nie jest lek, gdzie jest obowiazaek znoszenia objawow ubocznych, suplement diety to skladowa pozywienia. I tak jak jedzac normalne jedzenie nie je sie kostki masla (choc jak ktos pracuje jako drwal to moze) tak tez nie powinno sie pakowac takiej ilosci supli, po ktorych mamy dolegliwosci.
                              A jaka dawka to juz musisz sama metoda prob i bledow. Mysle ze na poczatku dobrze jest kontrolowac wapn dosc czesto zeby zobaczyc co sie z nim dzieje, ale przypuszczam ze bedziesz potrzebowac.
                              • ada1214 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 26.11.14, 11:12
                                Dodam jeszcze ze megadawki jednej substancji zwykle wywoluja brak rownowagi i niedobory innych. I np. u mnie wyglada to tak, ze na skutek za duzej jak dla mnie wit D polecial mi wapn, a razem z wapniem magnez. SUplementuje wapn dosc konkretnie, poleciala mi ferrytyna (wapn w duzych ilosciach b, utrudnia wchlanianie zelaza). Musze wiec suplementowac w duzych dawkach zelazo, no i tez magnez. Przy suplementacji zelaza spadnie mi na pewno cynk, a po suplementacji magnezem poleci mi potas. A ze kazdy pierwiastek ma wplywa na co najmniej dwa inne, to widac, ze robi sie z tego rekacja lancuchowa rozgaleziajaca sie. Nie wiem jeszcze jak to ogarne, bo w tej chwili nie mam wyjscia- musze suplementowac wapn w duzych dawkach, bo mam tezyczkowe spazmy. Sie wkopalam.
                                • zanyen Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 26.11.14, 21:01
                                  Ja ostatnio zaczęłam brać magnez z b6 i potasem, biorę na razie 2 tabletki, co odpowiada 100 mg jonów magnezu... i jestem w szoku, bo z dnia na dzień znikło mi zmęczenie. Pierwszego wieczoru wzięłam 2 tabsy koło 18, zasnęłam o 3, wstałam o 6 i normalnie byłam na chodzie (?!). A podobno magnez działa usypiająco...
                                  • fenyloetyloamina0422 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 26.11.14, 22:44
                                    Fajnie, na mnie niestety magnez z potasem tak nie działa sad Właściwie to wcale na mnie nie działa.
                                • fenyloetyloamina0422 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 26.11.14, 22:51
                                  To już chyba najlepiej nic nie brać big_grin Jaki preparat z wapniem przyjmujesz? Ja kupiłam sobie taki rozpuszczalny, nie wiem czy to nie za słaby. Odstawiłam całkiem tę witaminę D, chociaż nie wiem czy dobrze ale jak mam mieć takie drgawki po niej to ja dziękuję... Dziś na dodatek zaczęło mnie strasznie mdlić i zasłabłam, wydaje mi się, że to od braku kortyzolu. Łyknęłam szybko jedną tabletkę i później przez jakiś czas te drgawki były mniejsze. Już sama nie wiem od czego to u mnie jest. Przez ten kortyzol nie mam jak normalnie dawki tyroksyny zwiększać. Horror jakiś.
                                  • ada1214 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 27.11.14, 09:06
                                    fenyloetyloamina0422 napisała:

                                    > To już chyba najlepiej nic nie brać big_grin

                                    brac, brac, ale z glowa.
                                    Jedna madra terapeutka nauczyla mnie waznej rzeczy: im czlowiek bardziej chory, tym wieksza ostroznosc i tym wolniej musi przebiegac przywracanie do zdrowia. Jesli organizm jest wyczerpany, to nie ma przeciez nawet zasobow, zeby przerobic te konskie dawki supli.

                                    Ja mam cytrynian wapnia, w kapsulkach.
                                    • fenyloetyloamina0422 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 04.12.14, 03:03
                                      Ada i jak Twoje objawy tężyczkowe? Poprawiło się?
                    • pies_z_laki_2 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 21.11.14, 14:25
                      >Także myślę, że może to być osoba która doprowadzi ten mój układ moczowy do jakiejś normy.

                      Sugerowałabym podniesienie D3 do środka normy, albo i wyżej, u mnie to podziałało brylantowo...

                      Ten urolog to w W-wie? Dasz namiary?
                      A może masz też sprawdzonego laryngologa i ginekologa, właśnie szukam kogoś sensownego, bo co jakiś czas muszę skorzystać, a nie przedłużałam abonamentu sieciowego i nie mam swojego lekarza...
                      • fenyloetyloamina0422 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 22.11.14, 04:04
                        Biorę witaminę D3 cały czas. Mam Devikap 15000j. Wcześniej brałam 20 kropli, teraz 10.

                        Niestety jestem z Lublina, więc nikogo z Warszawy nie polecę sad
            • pies_z_laki_2 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 18.11.14, 23:24
              Ale ci zazdroszczę, że tak z ulicy trafiłaś na fajną doktorkę smile
              Ja bym jej zaufała, bo z sensem mówi, w dodatku uzasadnia wszystkie kolejne posunięcia, jest ostrożna, ale nie za bardzo, nie wprowadza za dużo wszystkiego, ale i nie czeka na nie-wiadomo-co, uważam, że dobrze kombinuje smile

              No to może będziesz miała z górki? Trzymam kciuki!
              • fenyloetyloamina0422 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 23.11.14, 22:36
                Piesku, gdzież z ulicy! Ja przecież już od tylu lat szukam kogoś kto mnie uratuje smile Obecnie to chodzę już tylko do tych lekarzy polecanych na forum. Mam nadzieję, że będzie z górki. Mam brać ślub w 2016 roku, dam radę uzupełnić te hormony do tego czasu? big_grin
            • fenyloetyloamina0422 Re: Czwarty endo, drugi sposób leczenia. 20.11.14, 04:50
              Zapomniałam dodać jeszcze - endo 2, powiedziała mi żebym 6 tygodni po rozpoczęciu zażywania tyroksyny zbadała samo TSH, chyba lepiej zbadać też hormony tarczycy, prawda? I to mnie zastanawia jeszcze bo stwierdziła, że wysokie fT3 przy wysokim TSH to pewnie błąd laboratoryjny, a mnie przecież często tak wychodzi, czy to nie jest przypadkiem efekt rzutu? Tak przynajmniej wnioskuję na podstawie informacji z forum smile
            • fenyloetyloamina0422 Złe samopoczucie po tyroksynie. 27.11.14, 19:55
              Zaczęłam w końcu brać tyroksynę - 12mg. Źle się po niej czuję. Mdli mnie, chce mi się wymiotować, kręci mi się w głowie, jestem strasznie osłabiona, wczoraj miałam taki zjazd samopoczucia, że aż zasłabłam. Czy takie objawy występują na początku czy to jednak zwiastun tego, że nadnercza nie dają rady?
              • zanyen Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 27.11.14, 20:25
                Kobieto, jeśli masz zdiagnozowany problem z nadnerczami i masz przepisany kortyzol, to czemu go nie bierzesz i zaczynasz od tyroksyny? Toż to tak samo hormon jest. Nie gryzie. Nie powinno być takich objawów, a Ty najwyraźniej nie powinnaś zaczynać od tyroksyny, skoro tak reagujesz. Jeśli braknie Ci kortyzolu i nie dostaniesz na czas pomocy, to nie wiem, czy będziesz miała jak pisać następne posty.

                Chcesz się postawić na nogi i wrócić do normalnego funkcjonowania czy raczej wybrać na cmentarz?
                • fenyloetyloamina0422 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 27.11.14, 21:24
                  Bo ja już nie wiem co robić i jak się leczyć. Szybciej bym to ogarnęła gdyby nie moje otępione myślenie które nie daje na trzeźwo podjąć decyzji. Jeden endo mówi, że koniecznie mam brać hydro. Teraz dzwoniłam do drugiego to mówi, że z nadnerczami nic złego się nie dzieje, mam brać dalej tyroksynę a nawet zwiększyć od jutra dawkę. I weź tu bądź mądry.
                  • zanyen Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 27.11.14, 21:56
                    Jeśli są podejrzenia, że nadnercza nie wyrabiają, to należy się położyć do szpitala na porządne badania. Jeśli się ma do wyboru kortyzol i tyroksynę, to ZAWSZE należy zacząć od kortyzolu. Tyroksyna przyśpiesza metabolizm i organizm szybciej zużywa te resztki kortyzolu, które ma. Jeśli mu go zabraknie, to przełom nadnerczowy gotowy - zasłabnięcia, mdłości, osłabienie to mogą być objawy od nadnerczy. Jak braknie kortyzolu, to spada ciśnienie i koniec bajki. Bez kortyzolu nie wzrośnie i droga na cmentarz jest prosta.

                    B I E R Z H Y D R O, A D O P I E R O Z A J A K I Ś C Z A S T Y R O K S Y N Ę!!! I nie zmieniaj kolejności, bo sobie zrobisz krzywdę raz, a dobrze! I wybij sobie z głowy zwiększanie dawki, dopóki nie będziesz miała ustawionego dobrze kortyzolu!!!
                    • fenyloetyloamina0422 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 27.11.14, 22:42
                      Miałam iść na badania czynnościowe ale teraz ta pani doktor stwierdziła, że nie trzeba. Znalazłam sobie nawet prywatne laboratorium w którym zrobią mi te badania w ciągu jednego dnia, kupuje się w aptece syntetyczne ACTH, przynosi do laboratorium, tam lekarze podają i po południu wychodzi się do domu. Ale pani doktor stwierdziła, że badania niepotrzebne. Więc po co było to moje szukanie? Całą Polskę przeszukaliśmy z moim narzeczonym żebym uniknęła szpitala. A teraz nawet recepty na tą substancję nie mam skąd wziąć. Już chyba mam to w d*pie. Nigdzie więcej nie idę. Nie mam siły.
                      Drugi (właściwie to pierwszy) lekarz mówi, że badania później, najpierw mam stanąć na nogi a sama tyroksyna tego nie sprawi jeśli kortyzolu jest za mało i żebym na razie dała sobie spokój z badaniami, na to będę miała czas.
                      Mi właśnie wczoraj po tyroksynie ciśnienie szybko leciało w dół dlatego zdecydowałam się łyknąć kortyzol. Dobrze, że miałam pod ręką. Inaczej pewnie bym wylądowała na SORze a wróciła z kolejnymi bakteriami lekoopornymi. Ta służba zdrowia to jest jakaś kurde kpina! Jestem wściekła.
                      Zanyen, dziękuję za rady! smile
                      • zanyen Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 27.11.14, 22:54
                        Zacznij od kortyzolu, tyroksyna później! I kurde nie wolno inaczej!

                        Jeśli spadnie Ci ciśnienie i nie zdążysz z kortyzolem, to lekooporne bakterie naprawdę będą małym problemem.

                        Badanie na ACTH najlepiej robić w klinice endo. W niektórych klinikach można pewnie nawet bez leżenia, ale to musi być w klinice, bo wtedy masz gwarancję, że to badanie ma sens i jest wiarygodne.

                        Ja dopiero co wyszłam ze szpitala, gdzie trafiłam z podejrzeniem niewydolności nadnerczy (na szczęście okazuje się, że u mnie to chyba raczej kwestia zaburzeń rytmu serca).
                        • fenyloetyloamina0422 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 27.11.14, 23:50
                          Wiem, wiem - to prywatne laboratorium to też klinika, wykonują zabiegi chirurgiczne i m.in robią też takie różne badania. Także mi to na rękę bo na jeden dzień. Myślałam, że z tym oddziałem w szpitalu coś wyjdzie, przeżywałam tydzień ale jak widać pani doktor się rozmyśliła i mi teraz mówi, że najpierw trzeba uregulować tarczycę. Także jeśli chodzi o nadnercza to pozostaję z diagnozą u jednego lekarza, że mam chorobę Addisona, a u drugiego, że nadnercza mam zdrowe. Tylko w Polsce takie rzeczy. Tu chyba nikt naprawdę nie zna pojęcia zmęczonych nadnerczy czy niedoczynności nadnerczy na skutek długo nieleczonej niedoczynności tarczycy. Jak to w którymś artykule przeczytałam - w Polsce ma się albo Addisona albo zdrowe nadnercza big_grin Pewnie wezmę przez jakiś czas ten hydrokortyzon, chyba nic mądrzejszego nie wymyślę. Jak stanę na nogi to pomyślę o dalszej diagnostyce.
                          Zanyen, jakie miałaś objawy, że było to podejrzenie niedoczynności nadnerczy? Brałaś wcześniej hydrokortyzon? To zaburzenie rytmu serca spowodowane jest tarczycą czy znaleźli jakiś inny powód?
                          • zanyen Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 28.11.14, 01:58
                            Nie brałam hydrokortyzonu. Od początku, od kiedy zaczęłam brać tyroksynę - z jednej strony ofc zaczynałam czuć się lepiej, ale z drugiej zaczęły mi się zdarzać zasłabnięcia. Miałam tak ze 6 lat temu, trafiłam wtedy na kardiologię, ale nic sensownego z tego nie wynikło. No i teraz znów się zaczęło zdarzać.

                            No i tak, biorąc tyroksynę: czułam zmęczenie, osłabienie mięśni, bóle mięśni i stawów, nie miałam apetytu, w pewnym momencie non stop bolał mnie brzuch, w chwilach zasłabnięć miałam mdłości i zdarzało mi się wymiotować. No i zaczęłam miewać upiorny apetyt na sól. Po randce z karetką zadzwoniłam wieczorem do mojego endo, który stwierdził, że powinnam się znaleźć w szpitalu jak najszybciej.

                            Nie dostałam jeszcze pełnego wypisu i czekam na wyniki badań, ale u mnie się nie udało potwierdzić Addisona. W badaniach nie wyszło mi nic takiego, do czego można by się było doczepić. Dopiero po konsultacji kardio w tym tygodniu trochę się wyjaśniło, że takie objawy u mnie mogą wynikać raczej ze skłonności do zaburzeń rytmu serca, które miałam już kilka lat temu, stwierdzone i potwierdzone w klinice kardio. Teraz czekam na wypis z wynikami i rozglądam się za porządnym kardiologiem, który dobrze mi ustawi leki, bo jednak głupio tak od czasu do czasu lecieć - coś się dzieje ewidentnie i skoro już zaczęłam leczenie niedoczynności, to i leki na serce powinnam brać.
                            • fenyloetyloamina0422 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 28.11.14, 04:57
                              Myślałam, że może brałaś bo mi pisałaś kiedyś, ze wystarczy na kilka dni hydro odstawić jak się bierze i wtedy robić te badania czynnościowe. Mam nadzieję, ze trafisz na dobrego kardiologa i ustawisz sobie ładnie leki. Ja z badań sercowych miałam tylko robione RTG klatki piersiowej i EKG ale wszystko jest w porządku więc już nie drążę tematu.
                              Ale te wymioty, mdłości itd zaczęły Ci się jak rozpoczęłaś zażywać tyroksynę czy wcześniej? Jak długo to trwało? Bo ja u siebie widzę ewidentnie związek przyczynowo - skutkowy. Jestem z tych ludzi co popijają śliwki mlekiem bez żadnych sensacji żołądkowych. Mdli mnie bardzo rzadko, wymiotowałam ze trzy razy w życiu, dlatego dziwią mnie te objawy. Chociaż pociesza mnie trochę fakt, ze jak zaczynałam brać kiedyś tabletki antykoncepcyjne to miałam identycznie jak teraz. Później przeszło. Nie wiem sama, może tak reaguję na hormony.
                              Jaki miałaś poziom kortyzolu? Robiłaś MR albo CT nadnerczy czy po wynikach badań stwierdzili, że nie ma sensu? Jak te testy czynnościowe wyglądają? Miałaś test tylko syntetycznym ACTH czy też CRH?
                              • muktprega1 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 28.11.14, 10:21
                                Zdarza się, że objawy nasilają się po wzięciu tyroksyny, wtedy można zmniejszyć i zacząć od 6, przeczekać kilka dni i dopiero jak organizm się wyciszy, podnieść o następną 6, tak bywa w długo nie leczonej niedoczynności. W sumie to nie ma pewności, czy to tylko zmęczone nadnercza czy problem rzeczywisty.
                                Musisz sama podjąć decyzje co do swojego postępowania
                                • fenyloetyloamina0422 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 28.11.14, 18:51
                                  Podobnie myślimy bo tak też zrobiłam smile
                              • zanyen Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 28.11.14, 11:48
                                Nie, nie brałam, ale poważnie się liczyłam z tym, że może mnie to dotyczyć, dlatego starałam się doczytać jak najwięcej. Mdłości, zasłabnięcia, wymioty i inne sensacje zaczęły się po rozpoczęciu brania tyroksyny. Stopniowo to narastało, zasłabłam kilka razy, w końcu miałam spotkanie z karetką, a potem szpital.
                                Z badań miałam robiony poziom kortyzolu z krwi o różnych godzinach, zbiórkę moczu i jeszcze jakieś inne badania z krwi, ale ponieważ nic nie wychodziło wyraźnie, to dalszych testów nie było, bo po co. Zamiast tego pojawił się wątek kardio. Na razie bardziej pilnuję wit d3, łykam magnez. Z kardiologicznych badań miałam zdjęcie rtg kiedyś, usg teraz, parę razy ekg, gdzie wychodziły zaburzenia rytmu, parę razy nic . Zobaczymy.

                                Nie chcę Cię straszyć z tymi nadnerczami, ale to naprawdę poważna sprawa. Mnie tam rzadko coś rusza, 6 lat temu z zaburzeniami rytmu serca latałam po górach i nie przejmowałam się niczym, ale teraz to podejrzenie niewydolności mnie ruszyło.
                                • djpa Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 28.11.14, 11:56
                                  To jest trudna decyzja, bo jak pisałam, Harmoniak wyleczyła swoje zmęczona nadnercza, a jeśli się zacznie brać kortyzon, to już do końca życia.
                                  A może to infekcja jelitowa?
                                  Tak jak Muktprega pisze, zmniejszyłabym dawkę Euthyroxu i za parę dni znów spróbowała z 12.5.
                                  • zanyen Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 28.11.14, 12:03
                                    Nie chcę się spierać z osobami bardziej doświadczonymi ode mnie, zresztą decyzja należy do autorki wątku. Chcę tylko zwrócić uwagę, że tyroksynę też się bierze do końca życia. Dla mnie to ostatnio już wszystko jedno. Liczy się to, żeby poczuć się lepiej. Przynajmniej dla mnie.
                                  • ada1214 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 28.11.14, 12:38
                                    djpa napisała:


                                    > ercza, a jeśli się zacznie brać kortyzon, to już do końca życia.

                                    dlaczego...?
                                    • djpa Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 28.11.14, 16:38
                                      Endo Harmoniak tak właśnie mówiła, a to bardzo dobra endo. Odmówiła jej przepisania kortyzonu, Harmoniak doprowadziła sama swoje nadnercza do ładu dietą i trybem życia. Jak dotąd jest OK, Harmoniak sobie chwali, że tak wyszło. Bierze nawet Novo, więc jej nadnercza muszą rzeczywiście być OK.

                                      Zgadzam się, że fakt brania tabletek do koca życia to pikuś. Ale jeśli się nie jest pewną, że nie ma innej drogi niż kortyzon, to ja bym się nie pakowała w niego. Lepiej poczekać tydzień, dwa, miesiąc, zmienić dietę, uregulować tryb życia, chodzić wcześniej spać. Upewnić się. Tak myślę smile
                                      • harmoniak Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 29.11.14, 11:28
                                        Djpa,
                                        tak dobrze znasz moją historię, czuję się zaszczycona smile kiss

                                        Co do HC, to endo mówiła, że jest to lek obciążający żołądek, dlatego przepisanie go młodej osobie, z perspektywą dożywotniego brania, jest nieciekawe. Co innego osoby 50-letnie. Tak mi to tłumaczyła.

                                        Wydaje mi się jednak, że nasza endo jak już to podciągnęłaby mój stan pod Addisona, czyli tak to rozumiem, w tej sytuacji nadnercza nie "regenerują się" i tabletki są konieczne dożywotnio. Tak chyba nie musi być.

                                        Ogólnie obowiązująca medycyna nie uznaje "zmęczonych" nadnerczy, już o tym pisałam. Albo są zupełnie zdrowe, albo są bardzo chore (Addison).

                                        Zajrzałam ponownie na tę stronę:
                                        www.stopthethyroidmadness.com/adrenal-info/faq/

                                        i jest tu znacznie więcej informacji niż 5 lat temu! Polecam autorce wątku lekturę smile Piszą tam, że można przestać brać HC, schodząc powoli z dawki i obserwując reakcję organizmu. HC w celach wsparcia nadnerczy bierze się wg nich kilka miesięcy.

                                        Mój proces "leczenia" nadnerczy trwał wiele miesięcy, a dzisiaj prowadzę higieniczny tryb życia. Źle m.in. reaguję na brak snu. Cały wysiłek opłacił się, dziś nie mam problemu z wybudzaniem w nocy, chronicznym zmęczeniem, mogę intensywnie ćwiczyć i nic złego mi się nie dzieje smile Kiedyś nie mogłam wyjść do sklepu, nie miałam sił. Na badania jeździłam z mężem, bo bałam się sama, taka słaba byłam, szczególnie rano o 7 byłam smutnym zombie smile

                                        Wszystko da się skorygować smile

                                        Nie wiem czy już ten link był w tym wątku, to mnie ocaliło smile
                                        www.drlam.com/articles/adrenal_fatigue.asp
                                        • djpa Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 29.11.14, 17:41
                                          Dziękuję Harmoniaku smile
                                        • fenyloetyloamina0422 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 29.11.14, 20:35
                                          Harmoniak dzięki! smile

                                          >Ogólnie obowiązująca medycyna nie uznaje "zmęczonych" nadnerczy, już o tym pisałam. Albo są zupełnie zdrowe, albo są bardzo chore (Addison).

                                          Właśnie. Też o tym pisałam. To tak jakby w diagnozie tarczycy pomijać niedoczynność i zastosować podział dychotomiczny: albo zdrowa tarczyca albo Hashimoto. Jak nie ma Hashimoto to nie ma problemu a przecież sporo osób ma niedoczynność tarczycy bez podłoża autoimmunologicznego, biorą jakiś czas leki i wszystko się wyrównuje.

                                          >Piszą tam, że można przestać brać HC, schodząc powoli z dawki i obserwując reakcję organizmu. HC w celach wsparcia nadnerczy bierze się wg nich kilka miesięcy.

                                          Tak, ze sterydów zawsze się schodzi powoli, już to przerabiałam. Jedynie jak byłam w szpitalu to personel o tym fakcie zapomniał, w rezultacie miałam z odbicia posterydowy zespół Cushinga. Purpurowe rozstępy na całym ciele, obrzęki i pyzatą buźkę.

                                          > HC w celach wsparcia nadnerczy bierze się wg nich kilka miesięcy.

                                          Ostatnio rozmawiałam ze znajomym lekarzem który mówił, że czasem się zdarza, że ludzie biorą przed włączeniem tyroksyny hydrokortyzon bo inaczej nie tolerują tego pierwszego hormonu. Tylko, że mi się wydaje, że to chyba nie są takie dawki jak biorą Addisonowcy? Ja mam obecnie zapisane 40mg hydrokortyzonu, co jest sporą dawką nawet jak na chorobę Addisona (średnio bierze się 30mg). Jak dla mnie ta dawka jest zdecydowanie za duża. Pewnie bardziej bym się skłaniała do sugestii tego lekarza, żeby brać 10-20 mg tylko wspomagająco na nadnercza i to tylko przez jakiś czas.

                                          >Kiedyś nie mogłam wyjść do sklepu, nie miałam sił. Na badania jeździłam z mężem, bo bałam się sama, taka słaba byłam, szczególnie rano o 7 byłam smutnym zombie.

                                          To identycznie jak u mnie. Pocieszające jest bardzo to co piszesz. Dziękuję za linki. Możesz mi napisać coś więcej na podstawie swoich doświadczeń co pomogło na nadnercza?
                                          • harmoniak Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 29.11.14, 21:11
                                            "Możesz mi napisać coś więcej na podstawie swoich doświadczeń co pomogło na nadnercza?"
                                            Wszystko to co pisze ten pan smile
                                            www.drlam.com/articles/adrenal_fatigue.asp

                                            Odszukam stare notatki i postaram się coś więcej wpisać.

                                            Co do dawki, to tutaj piszą tak:
                                            www.stopthethyroidmadness.com/adrenal-info/faq/
                                            Jak nie czytasz po ang. to daj znać smile

                                            Dr Jefferies states: “Most patients can be maintained on between 20 and 30 mgs. daily in divided doses. Although some patients may feel well on less than 20 mg. daily, it seems preferable to give at least this much cortisol, even to patients with low adrenal reserve, because it takes the strain off of the residual adrenal tissue and provides for more functional reserve in times of stress. Under some circumstances, it appears to provide an opportunity for residual tissue to regenerate. A few patients with low reserve have demonstrated evidence of recovery of reserve after months of even years of such treatment, but most seem to require some replacement for the remainder of their lives.”

                                            Keep in mind that when you take a small dose such as 10mg of HC per day, the body is going to sense that cortisol in the blood and “down regulate” it’s own production of cortisol somewhat. So it is not just adding to your cortisol, but reducing it to some extent at the same time. The same thing happens when you take thyroid hormone

                                            The natural output of hydrocortisone is actually variable and may be as much as 200 mg. daily under stress and 40 – 6o mg. in a normal resting state. Obviously then, a dose significantly greater than 40 mg. daily will tend to take over the adrenal production of cortisone, and the adrenals could shut down completely. It must be said at once, so long as this suppression doesn’t last too long, the adrenals will pick themselves up again, and restart producing the necessary cortisone for themselves as before.”

                                            I rozpisane dawkowanie wg dawek (4h odstępu między dawkami, w razie potrzeby mniej):
                                            Dawka 20 mg: 10 – 5 – 2.5 – 2.5
                                            Dawkar 25 mg: 10 – 7.5 – 5 – 2.5
                                            Dawka 30 mg: 10 – 10 – 5 – 5
                                            • fenyloetyloamina0422 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 01.12.14, 13:04
                                              Harmoniak,dziękuję Ci bardzo! smile Nie czytam po angielsku niestety - wstyd się przyznać ale jestem językowym anty-talenciem sad Postaram się jakoś to sobie przetłumaczyć a jak masz coś po polsku to oczywiście chętnie przeczytam! smile
                                              • muktprega1 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 02.12.14, 10:14
                                                Fenylko, a od czego tłumacz Google? Wszystkie art niemieckie, angielskie wrzucam sobie i czytam, no czasami trochę pokrętnie wychodzi, ale sens wyłuskasz wink
                                                • fenyloetyloamina0422 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 04.12.14, 02:22
                                                  Wiem, wiem, coś tam próbuję. Uczę się ponad 10 lat angielskiego a mój poziom jest taki jak na filmie www.youtube.com/watch?v=ZAS8gsaoli8 big_grin
                                  • fenyloetyloamina0422 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 28.11.14, 19:01
                                    Nie, nie. Na pewno nie infekcja. Ja tak jak pisałam - tego typu infekcje mam rzadko, a jak już mam to wymiotuję tak, że mdleję i trzeba mnie wieść na kroplówkę. Także bym zauważyła big_grin Widzę jasny związek z tyroksyną.
                                    Hydrokortyzonu nie trzeba brać do końca życia. Znam przypadki gdzie był podawane na początku leczenia tyroksyną, albo w trakcie leczenia podczas wchodzenia na wyższą dawkę. Później był odstawiany. Mówię tu oczywiście o przypadku słabo pracujących nadnerczy, bo wiadomo, że w chorobie Addisona to do końca życia ale trzeba rozróżnić te dwie rzeczy. Chodzi tu głównie o to, że jeśli jest za mało kortyzolu to hormony tarczycy nie są przyswajane tak jak powinny i jest problem z ustawieniu się na odpowiedniej dawce.
                                    Sama brałam hydrokortyzon parę razy, tylko, że na astmę a wiadomo, że to jest już dużo większa dawka i nie było problemu z odstawieniem.
                                • fenyloetyloamina0422 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 28.11.14, 20:17
                                  A te problemy kardiologiczne nie są powiązane jakoś z Hashimoto? Wiem, wiem, że poważna sprawa dlatego jestem ostrożna i zrobię jeszcze raz badania.

                                  >Mnie tam rzadko coś rusza, 6 lat temu z zaburzeniami rytmu serca latałam po górach i nie przejmowałam się niczym, ale teraz to podejrzenie niewydolności mnie ruszyło.

                                  Ja mam bardzo podobnie. W życiu przeszłam dużo różnych problemów zdrowotnych a to co mnie pokonało to mój własny układ odpornościowy. Co za ironia losu. Znajomi mi powtarzają, że co to teraz dla mnie jakieś Hashimoto. Kiedy ja naprawdę uważam, że jest to dużo grosza dolegliwość niż np. uszkodzenie rdzenia kręgowego. W przypadku problemów z kręgosłupem i rdzeniem, wiedziałam, ze sporo zależy ode mnie, od ćwiczeń i nastawienia. I podobnie jak Ty mimo prętów w kręgosłupie, dziurze w rdzeniu kręgowym i niedowładzie mięśni, jeszcze półtora roku temu beztrosko hasałam sobie po górach. A tu czuję, ze ta choroba żyje własnym życiem i dlatego dla mnie jest taka trudna.
                                  • muktprega1 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 29.11.14, 10:27
                                    Zgadzam się całkowicie z djpa:

                                    > Zgadzam się, że fakt brania tabletek do koca życia to pikuś. Ale jeśli się nie
                                    > jest pewną, że nie ma innej drogi niż kortyzon, to ja bym się nie pakowała w ni
                                    > ego. Lepiej poczekać tydzień, dwa, miesiąc, zmienić dietę, uregulować tryb życi
                                    > a, chodzić wcześniej spać. Upewnić się. Tak myślę smile

                                    Podejrzewam, ze również miałam taki sam problem na początku mojego leczenia, po objawach i "dokształceniu się" wink w sprawie zmęczonych nadnerczy, a teraz od 2-3 lat biorę T3 osobno smile

                                    > A te problemy kardiologiczne nie są powiązane jakoś z Hashimoto?

                                    oczywiście, że są:

                                    www.tarczyca.info/niedoczynnosc/niedoczynnosc-tarczycy/
                                    cytat:
                                    "- Niedoczynność tarczycy a serce. Niedoczynność tarczycy może prowadzić do niewydolności serca, zwolnienia czynności serca (bradykardia), w przypadku długo trwającej niedoczynności nawet do pojawienia się płynu w worku osierdziowym"

                                    oraz:

                                    www.czytelniamedyczna.pl/4223,niedoczynnosc-tarczycy-a-uklad-sercowonaczyniowy.html
                                    i żeby zakończył się mój post optymistycznie:
                                    "Większość zaburzeń ustępuje pod wpływem leczenia substytucyjnego lewotyroksyną"



                                    • fenyloetyloamina0422 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 29.11.14, 20:20
                                      >a teraz od 2-3 lat biorę T3 osobno

                                      Dlaczego dodatkowo bierze się T3? Bo znam dwie wersje:
                                      1. Zbyt mała ilość kortyzolu zaburza przekształcanie T4 do T3 i dlatego T3 jest za mało
                                      2. Zbyt mała ilość kortyzolu powoduje zbyt silne przekształcanie T4 do T3 i ten drugi zaczyna produkować się w namiarze (to chyba u mnie, T3 mam zawsze wysokie).

                                      Muktprega, napiszesz coś więcej jak to było u Ciebie?

                                      Z tymi problemami sercowymi to u mnie od jakiegoś czasu stale występuje tachykardia. Zrobiłam podstawowe EKG, myślę, że nie ma sensu nic więcej robić. Podejrzewam, że to od tarczycy i popieram Twoje zdanie na ten temat, że po uregulowaniu hormonów takie rzeczy mijają.
                                      • djpa Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 29.11.14, 21:50
                                        Nie jestem Muktprega, ale mam chwilkę, to napiszę o sobie smile
                                        Czytałam, że i za duży i za mały kortyzol zaburza przekształcanie T4 do T3. Poza tym na przemianę ma wpływ żelazo, cynk, witaminy, jod, stan wątroby - mnóstwo rzeczy.

                                        Chciałam spróbować z T3 bo:
                                        a) będę brać hormony do końca życia i chcę spróbować;
                                        b) miałam T3 poniżej połowy normy i u samego dołu normy przez co najmniej rok - wtedy źle się czułam;
                                        c) tarczyca też produkuje trochę T3. Niewiele, ale jednak, dlatego pomyślałam, że dołożenie nieco T3 będzie lepiej symulowało zdrową tarczycę.
                                        • fenyloetyloamina0422 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 30.11.14, 00:06
                                          Dzięki. Ja miałam w ostatnich badaniach chyba T3 około 120% - prawdopodobnie rzut więc póki co mnie niedobory nie dotyczą ale jestem spragniona wiedzy na wszelkie tematy związane z tarczycą a dla mnie bardziej wiarygodne są doświadczenia ludzi niż książkowe schematy. Djpa i jak się czułaś po dołożeniu T3? Mnie czasami, szczególnie w rzucie Hashi boli prawy bok, myślę, że wątroba. Czy dobrze rozumiem, że tam zachodzi konwersja T4 do T3 i stąd te dolegliwości?
                                      • muktprega1 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 30.11.14, 11:31
                                        > Dlaczego dodatkowo bierze się T3?

                                        - niemożność wyregulowania hormonów samym T4, pomimo dobrego wysokiego wyniku Ft4, więcej niż 30-40% różnicy pomiędzy obydwoma hormonami Ft4 i Ft3 (w sumie kilka lat!), dobry wysoki poziom ferrytyny (a więc to nie żelazo powodowało zaburzenia w przemianie)
                                        - wiek menopauzalny (przecież chodzi o jakość życia - qrczę!)

                                        a to co napisałaś:
                                        > 1. Zbyt mała ilość kortyzolu zaburza przekształcanie T4 do T3 i dlatego T3 jest
                                        > za mało

                                        to raczej potwierdza moje podejrzenia co do niskiego kortyzolu wskutek długoletniej nieleczonej i niezdiagnozowanej niedoczynności z Hashimoto i ogryzka tarczycy wink
                                        • muktprega1 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 30.11.14, 11:34
                                          A! jeszcze przypomniało mi się z tym dzikim pędem do słonego w czasie zmęczonych nadnerczy, miałam duży cały kryształ soli z Wieliczki, ssałam go regularnie, aż do całkowitego zniknięcia wink
                                          • zanyen Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 30.11.14, 13:36
                                            To ja nie jestem taka poprawna... najczęściej zżeram pół paczki jakichś mega słonych chipsów... dopiero później, jak już się trochę opanuję, to mogę się zająć orzeszkami albo pomidorami z solą...
                                            • fenyloetyloamina0422 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 30.11.14, 19:41
                                              I ja dołączam do grupy amatorów słonych pokarmów. Szczególnie gdy mnie łapie mega osłabienie to pożeram całą dużą paczkę chipsów big_grin Zresztą od lat słyszę od rodziny i znajomych: "nie sól tyle". No i jeszcze "nie pij tyle wody". Robiłam dobową zbiórkę moczu i naliczyłam, ze wypiłam ponad 4 lity (i tak lepiej niż kilka miesięcy temu, wtedy wypijałam 7) coś około tego też wysikałam. Cukrzycy nie mam. Moczówkę też raczej mogę wyeliminować bo mocz mam zagęszczony tak jak trzeba więc albo tak piję z nadnerczy albo psychogennie - bo lubię. Ostatecznie może być z tarczycy bo ostatnio wyczytałam, ze przy długo nieleczonej jest problem z nawilżaniem błon śluzowych i wtedy jest ciężko nawet ze zjedzeniem czegoś bez popijania (podobnie jak w zespole Sjogrena) ale tez już tak nie chcę wszystkiego zrzucać na tarczycę big_grin
                      • katefr4 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 30.11.14, 14:07
                        Mogłabyś podać namiary na to laboratorium, gdzie można wykonać test z syntetycznym ACTH.
                        • fenyloetyloamina0422 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 30.11.14, 19:42
                          Jasne, proszę: www.cmsanitas.pl/
                          • katefr4 Re: Złe samopoczucie po tyroksynie. 30.11.14, 20:02
                            Dziękuje Ci bardzo wink
              • fenyloetyloamina0422 Orbitopatia? 30.11.14, 00:43
                Wiadomo, że orbitopatia w chorobie Hashimoto występuje niezwykle rzadko. Niemniej jednak u mnie problemy z oczami pojawiły się razem z pierwszym rzutem Hashi. Zaczęło się od uczucia ciała obcego, a skończyło na obrzęku powiek, bólem oczodołów, odczuciem wypychania gałek ocznych i światłowstręcie. Chodziłam od lekarza do lekarza ładnych parę miesięcy, lecz nikt nie potrafił nic poradzić. Na szczęście samo przeszło po jakimś czasie. Po tym zdarzeniu jednak pozostał mi wytrzeszcz oczu. Nie jakiś wielki, widoczny jedynie dla mnie i okulisty. Dopiero teraz gdy zdiagnozowałam Hashimoto, okulista stwierdził, że to orbitopatia. Nie wiem czy faktycznie orbitopatia czy tylko oczne problemy powiązane z Hashi. Nie trudno jednak się domyślić, że okulista nie ma pomysłu na leczenie gdyby sytuacja się powtórzyła. A powtarzała się jeszcze kilka razy w życiu. W tym roku chyba z trzy razy, na szczęście maksymalnie trwało to miesiąc i obyło się bez większych problemów. Tylko mam sporo wątpliwości co do tej dolegliwości. Co powinnam w takiej sytuacji robić? Włączyć jakiś steryd doustnie? Dziwne jest też to, że nie wychodziły mi przeciwciała TRAb a przecież orbitopatia jest związana głównie z nimi. Może ja jestem jakimś mixem tych dwóch chorób? Szczerze mówiąc, szłam na badania z podejrzeniem u siebie choroby Basedowa, przeciwciała na Hashi zrobiłam przy okazji. Miał ktoś może podobny problem albo wie cokolwiek więcej na ten temat? Nietrudno się domyślić, że znalezienie lekarza który będzie wiedział co robić graniczny z cudem smile Póki co mam spokój z oczami ale fajnie byłoby wiedzieć na przyszłość co robić jeśli sytuacja się powtórzy bo jest to nieprzyjemna dolegliwość.
                • pindzia.lindzia Re: Orbitopatia? 30.11.14, 14:41
                  Na tyle, na ile znam się na G-B, to tutaj pozostaje tylko zbicie przeciwciał za wszelką cenę (pamiętaj, że podobno jest 19 przeciwciał tarczycy, a my badamy tylko 3), czyli dieta bezglutenowa i beznabiałowa oraz selen. Próbowałaś? Przepraszam, nie mam siły przeczytać całego wątku, chyba nawet kiedyś to zrobiłam, ale już zapomniałam. Oczywiście trzeba będzie poczekać trochę na efekty diety, ale jak ktoś ma rzuty, to myślę, że warto.
                  • fenyloetyloamina0422 Re: Orbitopatia? 01.12.14, 04:40
                    A to możliwe żebym miała i Hashi i Basedowa? Czy raczej mam jestem tym rzadkim przypadkiem który ma problemy z oczami w Hashi? Pytałam się endo ostatnio czy obraz USG różni się w tych dwóch chorobach, powiedział, że tak i że widać, że jest to Hashimoto, ale już mi nie wyjaśnił różnicy a ja zbyt źle się czułam żeby ciągnąć go za język. Wie ktoś może coś na ten temat?
                    Powoli zaczynam dietę bezglutenową, myślę, że to bardzo dobry pomysł. Selen uzupełniam masłem z orzechów brazylijskich. Jak mi się znudzi to przejdę na tabletki. Na razie mam nadzieję, że leki podnoszące odporność którymi byłam leczona przed rozpoznaniem Hashi wreszcie przestaną działać i ta seria rzutów się skończy. Muszę przyznać, że po tych lekach bardzo mi się po nich pogorszyło.
                    • fenyloetyloamina0422 Re: Orbitopatia? 01.12.14, 04:55
                      Znalazłam już: "Należy jednak pamietać, że orbitopatia może wystepować także u chorych na chorobę Hashimoto (także te najcięższe przypadki orbitopatii)" czyli wszystko się zgadza. Jeśli ktoś będzie wiedział coś jeszcze na temat orbitopatii to piszcię proszę smile
                      • pindzia.lindzia Re: Orbitopatia? 01.12.14, 09:07
                        Na forum są osoby z jednym i drugim. Poszukaj wątków o G-B w wyszukiwarce, może tam są jakieś patenty.
                        Po jakich lekach Ci się zaostrzyło? Chętnie poznam nazwy, żeby unikać.
                        • fenyloetyloamina0422 Re: Orbitopatia? 01.12.14, 12:53
                          ThymUvocal (wyciąg z grasicy), Immunit (beta - glukan), Inozyna (teraz reklamowana jako Neosine) czyli wszystkie podnoszące odporność. Te dwa ostatnie to moim zdaniem świetne leki, tylko nie w przypadku osób z chorobą autoimmunologiczną.
                          • pindzia.lindzia Re: Orbitopatia? 01.12.14, 17:51
                            No i bingo. Na swojej analizie pierwiastkowej włosa mam napisane, żeby unikać wyciągów z grasicy w przypadku zmęczonych nadnerczy, bo będzie jeszcze gorzej. Co ciekawe, wyciąg z grasicy to przecież słynna szczepionka TFX, którą z powodzeniem brały niektóre Hashimotki na zbicie przeciwciał, ale może one miały zdrowe nadnercza?
                            • fenyloetyloamina0422 Re: Orbitopatia? 01.12.14, 23:38
                              ThymUvocal to niemiecki odpowiednik TFX, tyle, że wygodniejszy bo w tabletkach. Naprawdę te preparaty zmniejszają liczbę przeciwciał? Ja na swoim przykładzie stwierdzam, że wręcz przeciwnie. Wydaje mi się, że pobudzając układ odpornościowy, pobudzają tym samym produkcję przeciwciał. Wiesz może coś więcej na ten temat?
                            • fenyloetyloamina0422 Re: Orbitopatia? 01.12.14, 23:40
                              Mogłabyś mi napisać coś więcej o związku tych leków z nadnerczami? Może dlatego tak po nich padłam.
                              • margolcia_63 Re: Orbitopatia? 02.12.14, 08:49
                                www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&frm=1&source=web&cd=2&cad=rja&uact=8&ved=0CCgQFjAB&url=http%3A%2F%2Fwww.pfm.pl%2Fbaza_chorob%2Fchoroby-serca-i-krazenia%2Fhomocysteina-8211--jak-ja-zwalczac%2F336&ei=GG19VP-lO8TEPLXmgbAF&usg=AFQjCNFA5W-mGM__Y6dvoY2MKHcB4RY3hg

                                Fenylko, a badałaś kiedykolwiek homocysteinę? Może przy okazji jakiś badań sprawdź.
                                A! Nadwrażliwość na dym tytoniowy, podobnie jak astma, to może wskazywać, zgadnij na co? wink
                                • fenyloetyloamina0422 Re: Orbitopatia? 04.12.14, 02:13
                                  Margolciu, nie badałam nigdy, a do czego mi to potrzebne?
                                  Nadwrażliwość na dym tytoniowy kojarzy mi się jedynie z zespołem Sjogrena. A astma, hm.. pojęcia nie mam. Powiedz co! smile
                              • pindzia.lindzia Re: Orbitopatia? 04.12.14, 21:24
                                Nie mam teraz tych badań przy sobie, ale z tego co pamiętam w tej analizie włosa nie rozwinęli tematu. Obawiam się, że jest to wiedza dość alternatywna, bo przecież napisali o moich zmęczonych nadnerczach, a przecież współczesna medycyna tego terminu nie uznaje, więc i reszta komentarzy może być z innej bajki. Szukałam też powiązania w googlach i póki co nie mogę nic znaleźć.
                                Natomiast sama miałam serię TFX jakieś 12 lat temu na niską odporność. Kompletnie nic nie dały, a 5 lat później już miałam niedoczynność i depresję. Może więc jakiś związek jest.
                                • fenyloetyloamina0422 Re: Orbitopatia? 05.12.14, 00:59
                                  Ile trwa taka kuracja TFX? Ja brałam ThymUvocal około 3-4 miesięcy. Wydaje mi się niemożliwe żeby te leki w jakiś sposób obniżały przeciwciała bo mają one za zadanie stymulację produkcji limfocytów T. Limfocyty T które namnażają się po tych lekach, zaczynają nadmiernie stymulować limfocyty B które z kolei produkują większą ilość przeciwciał. Poza tym już samo podniesienie poziomu limfocytów T nie jest wskazane w osób z chorobami autoimmunologicznymi bo w dużym stopniu to właśnie one atakują tkanki. Wiadomo, że jeśli u kogoś doszło już do ekspresji genów które powodują chorobę autoimmunologiczną, nie da się tego cofnąć, co według mnie oznacza, że układ odpornościowy nie będzie nigdy prawidłowo pracował, a stymulowanie go nasila jego destrukcyjny wpływ na określone tkanki. Kobietom z hashi które planują ciążę a mają sporą ilość przeciwciał podaje się Encorton który obniża odpowiedź odpornościową organizmu. A leki typu ThymUvocal czy TFX działają zupełnie odwrotnie. Chociaż wiadomo, że ich działanie nie jest do końca poznane bo badania nie zostały skończone dlatego nie zaprzeczam, że mogły komuś pomóc. Także dlatego, że na każdego z nas działa coś innego, każdy organizm potrzebuje czegoś innego itp. Mnie jednak te leki w ogóle nie pomogły, stan tylko się pogorszył. Pamiętam jak laryngolog mnie ostrzegał, żebym ich nie brała bo mogą spowodować chorobę autoimmunologiczną. Ja osobiście uważam, że te leki nie są w stanie wywołać choroby, mogą jedynie ją nasilić. Jeśli ktoś ma pewność, że nie występują u niego żadne autoagresywne procesy a chce podnieść odporność to myślę, że TFX czy ThymUvocal może być dobrym pomysłem.
                    • muktprega1 Re: Orbitopatia? 01.12.14, 09:27
                      Nie wiem czy masz książkę "Jak żyć z Hashimoto"? Tam na str 172-175 jest najwięcej info na ten temat, na pewno mniej Hashimotek ma orbitopatię, ale część ma problemy z oczami, od suchości, łzawienia, obrzęku powiek, odczucia ciała obcego, niedomykalność powiek, wytrzeszcz, zaburzenia widzenia, podwójne widzenie itp....no i ważne zdanie "palenie sprzyja procesowi zapalnemu i stymukuje orbitopatię tarczycową."
                      Przeciwciała w Hashimoto również lokują się w tkance oczodołów stąd efekty.
                      • fenyloetyloamina0422 Re: Orbitopatia? 01.12.14, 12:56
                        Czytałam smile Ja ogólnie do tytoniu mam wstręt więc nigdy nie paliłam ale wystarczy, że wejdę do pomieszczenia gdzie ktoś pali a już tonę we łzach i mam zatkany nos.
                    • muktprega1 Re: Orbitopatia? 01.12.14, 10:24
                      leki podnoszące odporność którymi byłam leczona p
                      > rzed rozpoznaniem Hashi wreszcie przestaną działać i ta seria rzutów się skończ
                      > y. Muszę przyznać, że po tych lekach bardzo mi się po nich pogorszyło.

                      No właśnie, przy Hashi chorobie autoimmunologicznej układ odpornościowy jest zbyt pobudzony stad autoagresja, a leki "podnoszące" odporność jeszcze ten stan zaostrzają, dlatego źle się po nich czułaś, ostrożnie ze szczepieniami również - tylko wyższa konieczność.
                      • fenyloetyloamina0422 Re: Orbitopatia? 01.12.14, 13:00
                        Wiem. Tylko, że ja jeszcze wtedy nie wiedziałam, że mam chorobę z autoagresji. Leczyłam się u immunologa który jednak powinien chociaż trochę się znać na chorobach autoimmunologicznych. Jak pokazałam mu wynik przeciwciał to tylko stwierdził "No wie pani, nie ma się czym martwić, u każdego czasem zachodzą procesy autoimmunologiczne, proszę dalej brać leki które przypisałem bo inaczej nigdy nie będzie lepiej". Jasne.
                    • ginger109 Re: Orbitopatia? 19.03.15, 13:19
                      Witam mam stwierdzoną orbitopatię na rezonansie jądrowym i podwyższonym trab (jednostrona z uciekającym okiem/dwojenie widzenia). Mam niedoczyność basedowa gravesa i była 2 razy na jodzie. Oczywiście lekarz endokrynolog mówi co pani przeszkadza wytrzeszcz. A okulista odsyła do endokrynologa. Chcę troszkę załagodzić objawy i zaczerwienienie oka i prosiła bym o jakąś odpowiedź co używać? Jakieś krople do oczu? Nie wiem przeciwzapalne?/przeciwbakteryjne?/z metylocelulozą. Naczytałam się, ale nic kontkretnego nie znalazłam. Poleci ktoś coś bez recepty?
                      • muktprega1 Re: Orbitopatia? 20.03.15, 09:03
                        Ginger, Twój wpis zginął w wielości wątku Fenylki, załóż swój nowy wątek na pierwszej stronie tego forum i przenieś to co napisałaś tutaj smile
    • harmoniak Plan wspomagania nadnerczy 01.12.14, 11:41
      Pytałaś co konkretnie robiłam, żeby wyleczyć swoje "zmęczone nadnercza".
      Przeczytałam kilka razy poradnik Dr Lam. Jest tam mnóstwo informacji, zalecenia dotyczące snu i diety:
      www.drlam.com/articles/adrenal_fatigue.asp?page=3#13
      Zatem u mnie to była dieta, dobry sen, ograniczenie stresu. Przestałam spożywać kofeinę (kawa, herbata). Cały proces trwał co najmniej pół roku, wręcz w ograniczonej postaci trwa do dziś. Musiałabym się bardzo rozpisać, żeby wszystko szczegółowo przedstawić, wszystko jest w w/w linku. Skopiowałam sobie wszystkie rozdziały artykułu i wydrukowałam w ładnej formie smile
      Zdaję sobie sprawę, że rada typu "śpij dobrze" nie jest jakaś odkrywcza, ale dla mnie to była podstawa na drodze wyleczenia.


      Może jeszcze podam moje wyniki z tamtego czasu.

      kortyzol w moczu (DZM) 22.2, norma 4.3 - 176, wg endo świadczy to o ograniczonej rezerwie
      kortyzol, surowica 9.2, norma 3.7 - 19.4, trochę nisko jak na godzinę 7 rano

      Potem miałam powtórzone wyniki:

      kortyzol dzm 75, norma 12 - 486 (nisko)
      kortyzol rano 129, norma 101 - 536 (nisko, rano powinno być wysoko)
      kortyzol wieczorem 310, norma 79 - 478 (wysoko, wieczorem powinno być nisko)

      --
      pozdrawiam, Harmoniak (Hashimoto od 2008. Novo)
      - test na niedoczynność i kalkulator %
      - Ferrytyna | Witamina b12 | Witamina D
      • harmoniak Re: Plan wspomagania nadnerczy 01.12.14, 13:25
        Piszesz, że angielski nie bardzo. Mogę przygotować opracowanie w/w źródeł, jeśli jesteś zainteresowana? Tylko pewnie mi trochę zejdzie. Dni smile
        • fenyloetyloamina0422 Re: Plan wspomagania nadnerczy 04.12.14, 02:07
          Jasne, jeśli mogłabyś mi coś podesłać na temat nadnerczy będę bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo wdzięczna!! smile Mam pewne obawy, że jak rozpocznę leczenie na podstawie tego co przeczytam po angielsku to może to się źle dla mnie skończyć big_grin

          Sen jest na pewno bardzo ważny. Niemniej jednak ja odkąd miałam pierwszy rzut Hashi bardzo źle śpię. Tzn. mam spore problemy z zasypianiem, jak jeszcze pracowałam to zdarzało mi się, że nie spałam całą dobę bo leżałam 5-6 godzin a jak zasypiałam to zaraz musiałam wstawać. Mam też ewidentnie przestawiony rytm dobowy, najchętniej spałabym w dzień, najwięcej energii mam w nocy. Zaczęło się od lekkiego problemu z zasypianiem które z upływem lat postępowało i skończyło na totalnym rozregulowaniu oraz chroniczną bezsennością. Nic mi na to nie pomaga.

          Moje wyniki badań są dość różnorodne, wyglądają tak
          Wrzesień:
          Kortyzol 8 rano - 1,75 (6,2 - 19,4)
          Kortyzol po południu - 6 (2,3 - 11,9)

          Czyli tak jak u Ciebie - rano tragiczny, po południu całkiem ok. Tylko, że ja robiłam te badania po nieprzespanej nocy. To pewnie ma wpływ?

          Październik:
          Kortyzol 8 rano - 7,93 (5 - 46)
          ACTH - 7,06 (6,2 - 19,4)

          Wynik wskazuje na wtórną niedoczynność nadnerczy. Jak zobaczyłam ten wynik, zaczęłam odstawiać leki nasenne bo tak mi się skojarzyło, że blokują hormon CRH a następnie ACTH i osłabiają całą oś.

          Listopad:
          Kortyzol 8 rano - 11,41 (6,2 - 19,4)
          Kortyzol po południu - 6,65 (2,3 - 11,9)
          ACTH - 14, 9 (5 - 46)
          Aldosteron - 162 (17,6 - 232)

          Tu widać, że poziom kortyzolu i ACTH się podniósł. Jednak badanie ACTH jest niewiarygodne bo było transportowane jakieś 400km także zdążyło się już rozpaść pięć razy. Endo olał wynik ACTH i stwierdził chorobę Addisona. Drugi endo natomiast olał diagnozę pierwszego i uznał, że wyniki są ok.

          Zrobiłam jeszcze DZM - 223,85 (58 - 403).
          Ten wynik jest super.

          Pozostałe hormony przysadki miałam zawsze prawidłowe (poza TSH oczywiście i baaaardzo wysoką prolaktyną - ale to prawdopodobnie na skutek długo nieleczonej niedoczynności tarczycy). Robiłam MR głowy, myślę, że gdyby w przysadce był jakiś gruczolak czy nacieki limfocytarne to by zauważyli? Chciałabym jeszcze zrobić MR nadnerczy żeby zobaczyć czy faktycznie są pomniejszone i coś tam się z nimi dzieje.
          • fenyloetyloamina0422 Re: Plan wspomagania nadnerczy 04.12.14, 02:08
            Zapomniałam, robiłam jeszcze przeciwciała przeciwko korze nadnerczy i wyszły ujemne.
            • fenyloetyloamina0422 Re: Plan wspomagania nadnerczy 04.12.14, 02:26
              Harmoniak, jeszcze jedna informacja - coś nie mogę zebrać myśli w całość, sory. Endo mi mówiła, że hydrokortyzon podaje się jeśli kortyzol rano wynosi mniej niż 10.
      • fenyloetyloamina0422 Teraz ucho. 04.12.14, 02:41
        Mam kolejny, dziwny objaw. Boli mnie ucho, chwilami pojawia się uczucie przytkania. Ból promieniuje tak jakby po nerwie trójdzielnym - żuchwa, szczęka, łuk brwiowy. Bolą mnie też po tej stronie zęby i szyja. Jest lepiej jak nie przebywam w ciepłym pomieszczeniu. Po wysuszeniu włosów suszarką wszystko się nasila. A jeśli objaw zniknie to nagle się pojawia po gorącej kąpieli czy pod wpływem gorącego powietrza z suszarki. Byłam u laryngologa - ucho ok, zatoki w kiepskim stanie ale mówi, że na razie nie chce mnie operować i że to nie od tego. Poszłam do neurologa to mi mówi, że ucho to nie jest sprawa neurologiczna, ból twarzy to ewentualnie neuralgia, ale mam iść znowu do laryngologa - nich on się tym zajmie. Laryngolog wysłał mnie na RTG kręgosłupa szyjnego z podejrzeniem jakiś dysfunkcji. Łyknęłam jakiś czas temu hydrokortyzon i objawy się po nim zmniejszyły. Doradzicie coś? Macie na pewno większą wiedzę niż ja. Nie wiem co to może być. A mój tato tylko mi powtarza "to od tarczycy pewnie, poczekaj aż hormony zadziałają". Od tarczycy takie objawy? Pytałam endokrynologa mówi, że na pewno nie. Zwariować można od tej wędrówki po lekarzach.
        • zanyen Re: Teraz ucho. 04.12.14, 10:14
          Opierając się na moich niedawnych przygodach - zasugeruję dentystę. Nie zawsze musi boleć sam ząb, czasem boli wszystko dookoła. Mnie kosmicznie bolało ból głowy na wysokości skroni.
          • fenyloetyloamina0422 Re: Teraz ucho. 04.12.14, 19:09
            Zgadzam się. Ja znowu miałam odwrotnie - bolał mnie jeden ząb, chciałam usuwać a później się okazało, że mam bruksizm i akurat na tym zębie najmocniej zaciskam szczęki. Szyna relaksacyjna załatwiła sprawę. Na szczęście ząbki mam zdrowe więc to nie to. Okazało się, że najprawdopodobniej to neuralgia nerwu trójdzielnego. W rezonansie wyszedł mi kiedyś obustronny konflikt nerwowo - naczyniowy więc wszystko by się zgadzało. Dostałam na to gabapentynę i zastrzyki z witaminy B. Tylko teraz nie wiem jak tę gabapentynę brać bo ona z kolei osłabia działanie tyroksyny i kortyzolu.
        • pies_z_laki_2 Re: Teraz ucho. 04.12.14, 19:37
          Podobnie bolała mnie cała szyja najpierw po prawej, a kilka tygodni później po lewej stronie szyi, od szczęki po obojczyki... Po prawej stronie przestało boleć zaraz po tym, jak syn zobaczył na środku mojej szyi bulwę, która okazała się wielkim odczynowym węzłem chłonnym. Niedługo po tym robiła kolejne usg tarczycy i okazało się, że prawy płat zmniejszył mi się w ciągu roku o połowę... Po lewej przeszło po kolejnym rzucie stanu zapalnego z powiększonymi węzłami chłonnymi... a bolało mnie gardło, stawy, mięśnie, właściwie wszystko... Dentysta nie znalazł nic, laryngolog nic, właściwie nikt nic nie znalazł, więc cierpliwie poczekałam smarując szyję kremem p.zapalnym (zgodnie z sugestią z forum)...
          • fenyloetyloamina0422 Re: Teraz ucho. 04.12.14, 21:10
            Wiem Piesku, pisałaś mi już o tym jak pytałam o węzły chłonne. Też miałam tak samo - powiększone na szyi, na obojczyku, pod pachami, nawet dookoła piersi. Teraz myślę, że trochę się to uspokoiło, od kilku dni pierwszy raz od ponad pół roku nie czuję się "grypowo". Teraz to ucho i ból twarzy muszę jakoś ogarnąć. Przyczyn pewnie jest kilka bo i mam przewlekłe zapalenie zatok którego za cholerę nie mogę wyleczyć, zwyrodnienie stawów skroniowo - żuchwowych, w dodatku ta neuralgia i jeszcze dziś zobaczyli, że w kręgach szyjnych coś się dzieje i posłali mnie na rezonans. Mam 25 lat a zdrowie gorsze niż moja 80-letnia babcia.
            Zatoki najlepiej byłoby mi wygrzać Lampa Solux, to zawsze ratowało mnie przed operacją ale czy w Hashimoto można? Nie spowoduje mi to jakiegoś rzutu? Zastanawiam się też jak to jest w przypadku takich zabiegów jak jonoforeza czy laser (korzystałam kiedyś z tego na stawy), jednak obawiam się, że może to zaszkodzić tarczycy, jak to jest? smile
            • pies_z_laki_2 Re: Teraz ucho. 05.12.14, 16:24
              > dziś zobaczyli, że w kręgach szyjnych coś się dzieje i posłali mnie na rezonans

              Ja też tak chcę!!! Gdzie się takie skierowanie dostaje? Poproszę jedno, tylko jedno...
              A może szumy w uszach to skutek jakiejś krzywizny w kręgosłupie?
              • fenyloetyloamina0422 Re: Teraz ucho. 05.12.14, 18:01
                Piesek to u dr Boguszewskiego o którym Ci wcześniej pisałam. Ale skierowanie skierowaniem - badanie i tak prywatnie.
              • fenyloetyloamina0422 Re: Teraz ucho. 09.12.14, 03:01
                A czy jod z kontrastu do rezonansu nie wywoła rzutu? Trochę się obawiam, dopiero kilka dni przestały boleć mnie węzły chłonne, stawy, mięśnie itp itd i trochę się obawiam powtórki.
        • fenyloetyloamina0422 B12, leki przeciwpadaczkowe i kontrast MR 09.12.14, 06:03
          Dostałam od neurologa zastrzyki z B12. Biorę je rano, ok. godziny po zażyciu Euthyroxu. Czy mają jakiś wpływ na wchłanianie się tyroksyny? Mogę brać rano czy lepiej będzie przesunąć na popołudnie?
          Mam też gabapentynę albo trójpierściwniowe leki przeciwdepresyjne (do wyboru na neuralgię), z tym jeszcze się wstrzymuję bo pewności nie mam czy neuralgia to faktycznie neuralgia, orientuje się ktoś może jaki mają wpływ na wchłanianie się tyroksyny?
          Napiszcie mi też proszę ile po zażyciu Euthyroxu powinno minąć czasu zanim wezmę Hydrokortyzon (bo zazwyczaj czekam ze wszystkimi lekami ok. 4 godzin)
          I ostatnie moje pytanie - kontrast do MR. Bezpieczny czy może spowodować rzut? sad
          • pindzia.lindzia Re: B12, leki przeciwpadaczkowe i kontrast MR 09.12.14, 08:25
            Fenylo, ja miałam neuralgię półtora roku temu, zawiało mnie na wakacjach...trzymało mnie tydzień, a następnego dnia przeszło w kręcz karku, w sumie chyba miesiąc byłam na Ketonalu (a tak nie wolno!)...dodam od siebie, że miałam wtedy złe wyniki tarczycy (niestety nie pamiętam czy nadczynność czy niedoczynność), w każdym razie dziś jestem pewna, że to była sprawa niedoboru magnezu, bo do dziś mam spokój i z neuralgią, i z kręczami, a bólowe ustawienie kręgosłupa szyjnego mam nadal, może nawet jeszcze gorsze, bo nic z nim nie robię...dodam, że jak wpadam w nadczynność (za dużo FT4), to pierwsze co odczuwam, to ból szyi i górnego odcinka kręgosłupa, ale gwarantuję, że niedoczynność też jest zła...a moja koleżanka po wdrożeniu kuracji magnezowej nie ma już problemu z rwą kulszową, miała dwa razy, jak tylko się zapomni to zaraz odczuwa napięcie w kręgosłupie lędźwiowym, a na prześwietleniu nie ma żadnych zmian.
            Oczywiście jak już jest stan zapalny, neuralgia, kręcz, rwa, to na sam magnez bym nie liczyła (chociaż taka ciepła kąpiel z dwoma szklankami siarczaniu magnezu to spa dla mięśni!), wtedy zostają tylko Ketonale, Olfeny, Miolastany, rehabilitacja...można mieć też nawet jakieś zmiany w kręgosłupie, ale dam sobie rękę uciąć, że dobrze ustawione hormony i uzupełnienie magnezu to najlepsza polisa dla naszego kręgosłupa!
            Jeśli są już jakieś zmiany to polecam ćwiczenia Mc Kenziego, genialne, proste i można je wykonywać nawet w trakcie stanu zapalnego...jeśli znasz angielski to mogę Ci wysłać PDF'a, są też instruktorzy w większych miastach. W sumie nie mogę się doczekać aż się ogarnę z życiem i wrócę do tych ćwiczeń.
            Zdecydowanie nie polecam psychotropów, działają na skutki, nie przyczyny, o ile w ogóle, osobiście po trójpierścieniowcu nie mogłam zrobić siku (!), nie mówiąc o numerze dwa...po prostu totalny paraliż mięśni, zwykle zbawienne śliwki nic nie dawały, ewentualnie po herbatce z senesu mogłam się wypróżnić raz w tygodniu (u mnie norma to 2-3 razy dziennie!). Mam taką teorię, że większość antydepów po prostu "przesuwa" magnez z komórek do mózgu stąd działanie antydepresyjne i ewentualne rozluźnienie mięśni jeśli wynika z napięcia psychicznego, ale reszta ciała głoduje i niedobór magnezu się pogłębia, stąd może wynikać fakt, że większość antydepów po prostu przestaje działać, bo ciało staje się jałowe w niezbędne witaminy i minerały, ale wystarczy czasem odstawić lek na trochę i znów działa. Nic dziwnego, skoro przez ten miesiąc człowiek jadł i trochę się ciało nasyciło, ale z każdym razem będzie coraz gorzej!
            U mnie kręcze szyi pojawiły się właśnie po kuracji Effectinem i nie wymyślam tutaj (chociaż moja psychiatra tak stwierdziła), bo nawet na ulotce jest "kręcz karku" w skutkach ubocznych, moja koleżanka bez problemów z kręgosłupem szyjnym też miała kręcz po Effectinie. U niej na szczęście przeszło, ale u mnie jak się zaczęło, to się potem ciągle powtarzało. Kto wie, może bez Effectinu do dziś nie miałabym żadnego kręczu. Dzięki Bogu za George'a Ebaya i jego stronę o magnezie i depresji, teraz jestem wolna od bólu.
            Z rehabilitacji polecam leczenie światłem, ciepłolecznictwo i ćwiczenia oczywiście, zbawienne dla wychłodzonych Hashimotek i bardzo skuteczne. Trafiłam na ortopedę, który bardzo empatycznie podszedł do mojej depresji i niedoczynności, i właśnie takie zabiegi zalecił przy moich dolegliwościach. Już po drugim zabiegu zeszłam ze środków przeciwbólowych, a rehabilitant na NFZ proponował krioterapię! To byłby dopiero ból dla mnie, nie mówiąc o kolejnym miesiącu czekania na prywatne (!) zabiegi, takie były terminy w Warszawie i kolejnym miesiącu na bardzo silnych środkach przeciwbólowych i niemożności zrobienia nawet zakupów...chyba bym się po prostu uzależniła jak dr House i miała kolejny problem.
            Z tym kontrastem to rzeczywiście ryzykujesz rzut, selen może zmniejszyć to prawdopodobieństwo, ale i tak 6 miesięcy po musisz kontrolować wolne hormony z wielką upierdliwością. Czy MR jest niezbędne? U mnie wystarczyło zdjęcie RTG, wiem, że nie jest tak dokładne, ale jednak pokazało to, co trzeba, może wpierw spróbuj RTG? Nie jest to duży koszt, na pewno mniejszy niż MR, a może wystarczy, zresztą, jak mówię, możliwe, że większość w materii kręgosłupa zależy wyłącznie od Ciebie, wiesz jak to jest z tymi lekarzami uncertain
            • fenyloetyloamina0422 Re: B12, leki przeciwpadaczkowe i kontrast MR 09.12.14, 08:56
              Na mnie nie działa ani ketonal, ani olfen ani nic z tych rzeczy. Nie biorę tego bo nie działa. Nie wiem o co chodzi. Ludzie czasem mówią, że to dlatego, że pewnie zbyt dużo brałam. A to bzdura ? nie brałam nigdy bo nigdy nie działały. Nawet po operacji kręgosłupa podawali mi hydroksyzynę żebym spała bo żadne środki przeciwbólowe nie pomagały. Nie wiem o co chodzi, to jest po prostu zagadka wszechczasów dlaczego na mnie nie działają żadne środki przeciwbólowe. To też związane może być z tarczycą? big_grin
              Pindzia, ja teraz nie dam rady ćwiczyć. Dopiero co rzut mi się skończył i to początki mojego zażywania tyroksyny. Nie ma szans. Dodam tylko, że moja neuralgia dotyczy nerwu trójdzielnego. Boli mnie ucho i cała twarz.
              Jeśli chodzi o trójpierścieniowe leki na depresję to ja właśnie tym wcześniej wyleczyłam neuralgię. Kurczę, boję się tych przeciwpadaczkowych i już wolałam wziąć antydepresanty. Na nastrój mi średnio działają, właściwie wcale ale na neuralgię coś tam pomogły pewnie, chyba, ze to był zbieg okoliczności. Magnez mi nie pomaga, łykałam sporo i to nic nie daje.
              Jeśli chodzi o Effectin to jak dla mnie ten lek jest jakimś koszmarem. Łyknęłam jedną tabletkę, nie spałam po nim trzy doby dlatego domyślam się, że i u Ciebie skutki uboczne mogły być przeróżne.
              Jeśli chodzi o ciepłolecznictwo to też nie da rady. Ja nawet nie mogę wziąć gorącej kąpieli ani wysuszyć włosów bo od razu zaczyna mnie boleć twarz i ucho. To samo jest na zimnie. Każdy powiew wiatru mnie boli.
              MR chyba konieczne ? Robiłam RTG kręgów szyjnych, wyszło, że mam zniesioną lordozę i nic poza tym. RTG zatok pokazało, że mam płyn w zatoce szczękowej po tej stronie po której mnie boli, mam też permanentny katar więc może to ta przyczyna. Jakoś trzeba to zbadać ale boję się rzutu. I znów nie wiem co robić.
              • fenyloetyloamina0422 Re: B12, leki przeciwpadaczkowe i kontrast MR 09.12.14, 08:59
                Kiedyś mi robili MR bez kontrastu bo miałam jakieś dwadzieścia razy powtarzane i wychodziło to co miało wyjść. Nie wiem, może dałoby radę bez. Co myślicie?
          • muktprega1 Re: B12, leki przeciwpadaczkowe i kontrast MR 09.12.14, 09:06

            > Dostałam od neurologa zastrzyki z B12. Biorę je rano, ok. godziny po zażyciu Eu
            > thyroxu. Czy mają jakiś wpływ na wchłanianie się tyroksyny? Mogę brać rano czy
            > lepiej będzie przesunąć na popołudnie?

            nie sądzę, żeby zastrzyki wpływały na przyswajanie tyroksyny, głównie chodzi o leki podawane drogą doustną, bo tyroksyna trawi się w żołądku z tego co pamiętam i głównie o tę odległość co najmniej 4 h chodzi.

            > Mam też gabapentynę albo trójpierściwniowe leki przeciwdepresyjne (do wyboru na
            > neuralgię), z tym jeszcze się wstrzymuję bo pewności nie mam czy neuralgia to
            > faktycznie neuralgia, orientuje się ktoś może jaki mają wpływ na wchłanianie si
            > ę tyroksyny?

            Przeciwdepresyjne brałam 3 lata i nigdy więcej!! A Ty sama zadecyduj, bo informacje masz

            forum.gazeta.pl/forum/w,94641,150296982,150296982,D3_magnez_B12_przy_Hashi_niedoczynnosci_depresji.html
            forum.gazeta.pl/forum/w,24776,123427557,127741927,Re_Tarczyca_jajniki_nadnercza.html
            Co zaburza przemianę hormonów?
            forum.gazeta.pl/forum/w,24776,130469887,137986616,Re_Jakie_badania_przy_zlej_przemianie_.html
            >kontrast do MR. Bezpieczny czy może spowodować rzut?

            korzystaj proszę z wyszukiwarki forumowej, jest dużo informacji na ten temat smile

            forum.gazeta.pl/forum/w,24776,115232298,115232298,Hashimoto_i_kontrast_przy_rezonansie.html

            forum.gazeta.pl/forum/w,24776,136144413,136144413,Tomografia_glowy_i_kontrast.html
            • fenyloetyloamina0422 Re: B12, leki przeciwpadaczkowe i kontrast MR 09.12.14, 09:11
              Muktprega ale przecież napisałam, że antydepresanty to nie na depresję tylko na neuralgię.
              • fenyloetyloamina0422 Re: B12, leki przeciwpadaczkowe i kontrast MR 09.12.14, 09:13
                I niestety w Polsce wszystkie kontrasty są na bazie jodu bo w linku który mi podesłałaś ktoś się wypowiada, że niby są różne rodzaje. Nie ma w Polsce miejsca gdzie można zrobić MR z tachytenem.
              • muktprega1 Re: B12, leki przeciwpadaczkowe i kontrast MR 09.12.14, 09:22
                > Muktprega ale przecież napisałam, że antydepresanty to nie na depresję tylko na
                > neuralgię.

                a co to ma do rzeczy, czy sądzisz, ze antydepresant wzięty na depresją zadziała inaczej niż antydepresant wzięty na neuralgie??
                • fenyloetyloamina0422 Re: B12, leki przeciwpadaczkowe i kontrast MR 09.12.14, 09:31
                  Nie, nie. Chodzi mi o to, że podesłałaś mi linki dotyczące stabilizacji nastroju za pomogą suplementów i dlatego napisałam, że mi nie o depresję chodzi, tylko o neuralgię. Ja wiem, że antydepresanty to nie jest dobra droga dla Hashimotek, zresztą sama wiesz, że też podobnie jak Ty próbowałam leczyć depresję i to bezskutecznie. Psychicznie ogólnie czuję się źle po antydepresantach. Ale mając do wyboru leki przeciwpadaczkowe a antydepresanty to bezpieczniejsze wydają mi się te drugie.
                  • pindzia.lindzia Re: B12, leki przeciwpadaczkowe i kontrast MR 11.12.14, 04:19
                    O rany, strasznie Ci współczuję. Może namów lekarzy na LDN (pisałam w wątku o Kawallali), nie masz w zasadzie nic do stracenia.

                    Te ćwiczenia to oczywiście polecam jak już będziesz miała siłę je zrobić, przecież sama piszę, że jestem bardzo przekonana o ich skuteczności, a pomimo tego nie mogę się zebrać, bo choroba mnie rozkłada.

                    Dlaczego tak boisz się leków przeciwpadaczkowych? Brałam i przeciwpadaczkowe, i antydepresyjne, i obawiam się, że myślisz w tym momencie jakimiś stereotypami, bo to właśnie przeciwpadaczkowe z reguły są bezpieczniejsze i bardziej przebadane pod względem długotrwałego brania, nawet nie chodzi mi o badania tylko o ludzkie przypadki, przecież padaczkę mają nawet dzieci, które potem biorą leki dożywotnio. A przy antydepresyjnych ludzie szybko wymiękają przez skutki uboczne i nawet ludzie uziemieni przez lęki czy brak siły wolą odstawić lek niż znosić skutki uboczne. Przy długotrwałym braniu pojawiają się problemy z wagą, cukrzycą, choroby serca, wszelkiego rodzaju problemy z głową, wątrobą, nerkami, nikt nie bada skutków brania leków antydepresyjnych przez dłużej niż rok.

                    Żeby nie było, że wychwalam leki przeciwpadaczkowe - jest w zasadzie tylko jeden, który większość może bardzo wygodnie brać - Lamotrygina. Byłam na nim 5 lat, pomimo że w mojej domniemanej chorobie (ChAD) nic mi nie pomógł, to jednak broniłam go jak lwica, gdy psychiatrzy chcieli mi go zmienić na inny stabilizator.

                    Po Depakine (pacjenci mówią na nią Dupakina wink) wypadały mi włosy, byłam jak zombie i jadłam jak opętana! Ja!!! Ja nawet po trójpierścieniowcach nie tyję! Ja po niczym nie tyję, ja tylko chudnę. Dodam, że wytrzymałam na Dupakinie miesiąc, ale znam dłuższych amatorów tego leku +30kg w krótkim czasie.

                    Po Lamitrinie w zasadzie nic się nie czuje i to jest najlepsze. Doszedł mi tylko częstomocz, często przed snem musiałam iść 3 razy pod rząd zrobić siku żeby móc zasnąć. Dodam, że nie było to zapalanie pęcherza, po odstawieniu Lamitrinu wszystko minęło jak ręką odjął. Ale to naprawdę pikuś przy innych lekach i to mogła być tylko moja osobnicza reakcja.

                    Lamitrin trzeba bardzo powoli wprowadzać, żeby nie mieć wysypki, z tego co pamiętam, wszystkie informacje są na ulotce (swoją drogą to największa ulotka, jaką w życiu widziałam). Tutaj też nie ufałabym lekarzom, mojej koleżance wiceordynator Oddziału Afektywnego IPiNu, lekarz z 20-letnim doświadczeniem nie potrafiła tego leku wprowadzić, zrobiła to oczywiście za szybko (na co od początku zwracałam uwagę), skończyło się wysypką, która zignorowana może być nawet śmiertelna! A co najgorsze, jeśli raz doprowadzi się do wysypki, to ponowna próba wprowadzenia Lamitrinu jest możliwa w o wiele wolniejszym tempie, więc opóźnia się dojście do zdrowia. Dodam, że tej koleżance się to w końcu udało i bierze Lamitrin do dzisiaj, już 4 lata, efektów stabilizacyjnych brak, ale jej psychiatra jest zadowolony.
                    Z największych plusów udało mi się odstawić Lamitrin po tych 5-ciu latach i była to w zasadzie czysta przyjemność. Robiłam to bardzo powoli oczywiście, ale nie było żadnych efektów odstawiennych jak przy innych psychotropach, nie czułam się jak narkoman bez działki. Oczywiście, jeśli Lamitrin Ci pomoże na kręgosłup i go odstawisz po jakimś czasie, to pewnie problemy z kręgosłupem powrócą, ale to chyba logiczne.

                    To tyle mojego doświadczenia, mam nadzieję, że na coś się przyda.
                    • fenyloetyloamina0422 Re: B12, leki przeciwpadaczkowe i kontrast MR 11.12.14, 23:26
                      Jasne, że się przyda. Dzięki smile
                      Jeśli chodzi o LDN to raczej na razie się wstrzymam. Dopiero 2,5 tygodnia biorę tyroksynę i hydrokortyzon więc nie to za krótko żeby stwierdzić, że nie pomagają i szukać czegoś innego. Póki co liczę na to, że i ta neuralgia i ból ucha są skutkiem skrajnego osłabienia organizmu i wszystko się ustabilizuje jak trochę go podkarmię. Dodatkowo mam jeszcze anginę i zapalenie zatok - to pewnie też nie jest obojętne jeśli chodzi o dolegliwości bólowe. A i czytałam na forum, ze zdarza się, że niektóre osoby przy niedoczynności tarczycy maja takie "uszne" dolegliwości. Pytałam laryngologa czy jak ureguluję hormony to mi się poprawi odporność i stwierdził, że nie. Chciał mi natomiast wcisnąć szczepionkę uodparniającą (bo mam jeszcze dodatkowo zapalenie pęcherza), ja się boję tych szczepionek, nie chcę, już chyba wolę infekcje niż kolejny rzut. Endo mi mówi, że liczy na to, że odporność się poprawi po tyroksynie. Przemyśla teraz, że jednak chyba ten hydrokortyzon nie będzie potrzebny (czytałam Twój watek chyba chodzimy do tego samego, widziałam że i u Ciebie był pomysł z niedoczynnością nadnerczy).
                      Co do leków przeciwpadaczkowych to mam przypisaną gabapentynę i to najmniejszą dawkę - jedną tabletkę. Podobno to lek nowej generacji, ma mieć najmniej skutków ubocznych. Czytałam, że się po niej wymiotuje i dzieją się różne inne cuda stąd moje sceptyczne podejście. Mam brać chyba miesiąc czy dwa, generalnie jak przestanie boleć to odstawić. I tu nie chodzi o ból kręgosłupa bo mnie kręgosłup nie boli tylko o buzię. Po antydepresantach nie miałam żadnych długotrwałych skutków ubocznych ale pewnie dlatego, że gdy się tylko zaczynały to je odstawiałam big_grin
                      • zanyen Re: B12, leki przeciwpadaczkowe i kontrast MR 12.12.14, 13:39
                        Ja mam wrażenie, że moja odporność po tyroksynie się poprawia. Generalnie całą zeszłą jesień, zimę i wiosnę przechorowałam - jedno pasmo niekończących się przeziębień. Teraz albo nie łapię nic, albo rozkłada mnie na 2 - 3 dni, a potem wszystko przechodzi. O dziwo także podnosi mi się temperatura - wiele lat było tak, że chorowałam, nie mając gorączki w ogóle. Teraz dostaję gorączki na 2 - 3 dni, a potem wszystko ładnie mija smile mam nadzieję, że i u Ciebie tak będzie smile
                        • fenyloetyloamina0422 Re: B12, leki przeciwpadaczkowe i kontrast MR 12.12.14, 21:18
                          O widzisz jak mnie pocieszyłaś! Mi kilka lat temu spadła temperatura do 34 - 35 już na amen i się więcej nie podniosła. A ile muszę się namęczyć żeby wytłumaczyć lekarzom, że ja nigdy nie gorączkuję. Bo dla nich prosty związek przyczynowo - skutkowy: nie ma gorączki - nie trzeba leczyć. Teraz przynajmniej wiem, że to od tarczycy smile
    • paula4949 [...] 12.12.14, 17:39
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • pies_z_laki_2 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 12.12.14, 17:55
        Paula, obawiam się, że spamujesz tongue_out
        • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 12.12.14, 23:24
          Chyba tak smile A kwasy omega albo tran można w hashi? To nie pobudzi uk. immunologicznego? Piesku, widziałam, że w innych wątkach na odporność zalecasz dietę i ruch. Ruch u mnie na razie odpada, na dietę bezglutenową przeszłam 1,5 tygodnia temu, łykam selen, witaminę D, magnez, wapń, dostaję w pupsko B12, generalnie stosuję to za zalecacie na forum big_grin Co jeszcze można zrobić żeby nie chorować jednocześnie nie doprowadzając do szaleństwa uk. odpornościowego?
          • pies_z_laki_2 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 13.12.14, 02:50
            Jeśli ci szepnę, że właśnie mam zapalenie pęcherza i równoczesnie zapalenie gardła, to cokolwiek stosowałam / radzę, widocznie nie jest to skuteczne big_grin

            Teraz piję syropek z mniszka, herbatkę ślazową, rumiankową, majerankową, łykam mielony owoc róży pomarszczonej i derenia, pijam koszmarnie kwaśny (nawet jak na moje przywyknięte kubki smakowe) sok z jabłka z pigwowcem i... czekam na wizytę u rodzinnej po antybiotyk sad
            • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 13.12.14, 15:28
              Ja na pęcherz piję sok z żurawiny, taki 100% kupiony w aptece. Znajomi mówią, że świetna sprawa i że im pomaga - mi tam nie pomaga ale piję może akurat kiedyś pomagać zacznie big_grin Antybiotyki też biorę co jakiś czas ale bez przerwy na antybiotyku być nie mogę więc doraźnie ratuję się tym co mi akurat w ręce wpadnie. Wcześniej miałam nalewkę żurawionową ale nie mogę niczego co ma w składzie alkohol, od razu zapalenie mi się nasila. No i moczę tyłek w herbatce z kory dębu - taki tam babciny sposób, siedzę w misce z tą herbatką, zapalenie nie znika ale objawy są mniejsze smile Ostatnio po cystoskopii piłam len bo trochę mi łagodziło podrażnioną cewkę moczową.
              • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 13.12.14, 15:35
                A czy zapalenie pęcherza można jakoś powiązać z obrzękiem śluzowatym? Bo gdy pojawiają się bóle w tej okolicy to zawsze mi puchnie brzuch i nie wiem czy jest to jakiś związek przyczynowo - skutkowy.
                • ada1214 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 13.12.14, 18:53
                  Fenyloamino wink a czy miewasz stwierdzone bakterie? bo nie pamietam czy pisalas a nie chce mi sie teraz szukac w tym dlugim watku. Pytam, bo u mnie "zapalenie pecherza", specjalnie pisze w cudzyslowiu, pojawia sie jako jeden z symptomow alergii. Na poczatku nie wiedzialam i pobieglam do lekarza, ale potem zauwazylam wyrazna korelacje: za kazdym razem jak mnie boli i piecze pecherz, to jednoczesnie pekaja mi usta do krwi i blona sluzowa odchodzi platami. Najczesciej potrafie wskazac pokarm, ktory uczulil. Lekarz oczywiscie na to nie wpadl, a jeden raz to nawet na ostry dyzur poszlam bo myslalam ze z bolu (pecherza) bede plakac. Objawy klasycznego zapalenia pecherza,a to tylko alergia pokarmowa.
                  • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 14.12.14, 00:29
                    Tak, za każdym razem wychodzą bakterie. Dalej wykazują wrażliwość na te same antybiotyki więc wygląda na to, że ciągle zarażam się czymś nowym. Robiłam też cystoskopię dwa tygodnie temu i tak też wyszedł stan zapalny pęcherza. Dodatkowo mam anginę i zapalenie zatok. Zawsze dużo chorowałam ale teraz to jedna niekończąca się infekcja naprzemiennie z rzutami hashi. Sama nie wiem co robić, znacie może jakieś kliniki immunologiczne, jakiś immunologów których można polecić?
                    Zaczęłam brać 6mg tyroksyny i 20 mg hydrokortyzonu. Przez tydzień czułam się świetnie, zniknął ból węzłów chłonnych, mięśni i stawów. Pierwszy raz od roku poczułam się właściwie zdrowo. Tydzień temu zwiększyłam dawkę tyroksyny na 12mg. I teraz znów to samo - zaczęło boleć mnie ucho, później szyja, węzły chłonne, kości, stawy, mięśnie, spuchło mi jedno oko i zaczęła się jeszcze gorsza neuralgia niż miałam. Już sama nie wiem - może ten ból ucha i neuralgia to od tarczycy? Zdarza się coś takiego? I ta spuchnięta powieka i ból oka. Okulista to za wiele nie pomoże, milion razy byłam już z podobnymi objawami ale nic nie widział. Nie wiem co robić, iść do endokrynologa? Cofnąć się do mniejszej dawki tyroksyny? Zwiększyć hydrokortyzon?
                    • zanyen Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 14.12.14, 14:06
                      A te bóle kości, stawów, itd. to nie są czasem "efekty uboczne" ustawiania dawki hormonów? Ja przez pierwsze 2 miesiące miałam takie atrakcje, że myślałam, że nie wytrzymam.
                      Ja bym nie zmniejszała dawki tyroksyny... w zasadzie to nawet bym ją spróbowała zwiększyć do 25 [ale nie traktuj tego jak porady lekarskiej, bo ja się nie znam, mówię tylko, co ja bym zrobiła]. 6 mg to jest 1/4 najmniejszej możliwej dawki, 12 mg to dalej jest malutko...
                      • muktprega1 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 15.12.14, 10:11
                        > A te bóle kości, stawów, itd. to nie są czasem "efekty uboczne" ustawiania dawk
                        > i hormonów? Ja przez pierwsze 2 miesiące miałam takie atrakcje, że myślałam, że
                        > nie wytrzymam.

                        Absolutnie się z Tobą zgadzam
                        • margolcia_63 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 15.12.14, 12:54
                          Fenylko a dlaczego nie możesz łykać antybiotyków w sposób stały? Antybiotyki w trybie doraźnym to kiepski pomysł, wyhodujesz sobie szczepy antybiotykooprne i będzie problem. Żurawina to może być za mało, ona tylko zabiega przywieraniu bakterii do ścian ukł. moczowego. Nie kąp się w wannie, uważaj na miłość, nasiadówki w korze dębu hmm.... lepsze by były w nadmanganianie potasu, bo w misce moczysz oba otwory a na ile ta kora jest zabójcza dla twoich bakterii, nie wiem. Za to nadmanganian utlenia cały materiał biologiczny, tylko trzeba by dołożyć probiotyki kobiece. Zresztą jak doraźnie łykasz doustnie antybiotyki to powinnaś przyjmować też probiotyki doustnie.
                          Na sterydach upośledzona jest odporność, więc łapanie infekcji jest wpisane w koszta, a sterydy w infekcji... to wymaga naprawdę dużego rozwagi i bilansu zysków i strat. Nie bagatelizuj tego zakażenia, z pęcherza niedaleko do nerek, a to bardzo delikatny narząd.
                          Na pęcherz niejałowy u mnie dobrze zawsze działała Furagina, ale przyjmowana z dużą dyscypliną i sposób dlugotrwały. Ciekawostka z Furaginą, jak się zmieniają zalecenia producenta, drzewiej zalecana z wit.C, potem z białkiem, a teraz z zadziwieniem czytam, że z solą, a Ty lubisz sól. Ja też, w dzieciństwie chyba bardziej lubiłam niż słodycze a i teraz robię sobie czasem lizawki. wink
                          • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 15.12.14, 19:41
                            Margolcia, nie łykałam antybiotyków na stałe bo za każdym razem liczyłam że koniec tych infekcji nadejdzie. Na dodatek je się potrafię zarazić biorąc antybiotyk. Biorą cały czas probiotyki i dodatkowo mam teraz nystatynę. Ten nadmanganian potasu to jak przyrządzić? Jak to się w ogóle stosuje? W wannie się nie kąpię, na miłość też uważam - zachowuję wstrzemięźliwość seksualną od trzech miesięcy bo.. po każdy stosunku miałam zapalenie pęcherza!! sad Nawet jak brałam antybiotyk to i tak zapalenie pojawiało się po każdym seksie. Narzeczony zdrowy, przebadaliśmy się na chamydię, uroplasmę, mykoplasmę i te różne inne dziwactwa i żadne z nas nic nie ma. Tylko ja mam wciąż powracającą e. coli, ostatnio miałam zmianę na pałeczkę zapalenia płuc ale teraz znów powróciła coli. Furagin niestety na mnie nie działa. Brałam go w tamtym roku na samym początku przygody z zapaleniem pęcherza. Jeśli chodzi o hydrokortyzon to ja go biorę dopiero dwa tygodnie i chyba małą dawkę bo 20mg, a to całe upośledzenie odporności mam od lat, teraz tylko to wszystko się po prostu nasiliło. Jak widać immunolog jest bezradny poza swoimi idiotycznymi pomysłami leczenia mnie lekami stymulującymi odporność.
                        • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 15.12.14, 19:30
                          Dziękuję dziewczyny! Jak tak mówicie to znaczy, że tak jest smile Czyli póki co nastawić się, że może być przez jakiś czas gorzej?
                        • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 24.12.14, 07:01
                          A węzły chłonne też mogą się przy zwiększaniu dawki powiększać?
                    • pindzia.lindzia Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 15.12.14, 18:44
                      Fenylo, toż to sto razy pisałam, że do zwiększania T4 (nawet za pomocą Euthyroxu) organizm zużywa magnez! Stąd te neuralgie! Naprawdę trzeba dać temu magnezowi szansę, istniejącego bałaganu nie zmniejszy, ale zapobiegnie następnym. Warto przecierpieć to zwiększanie Euthyroxu, bo to może być rozwiązanie wszystkich Twoich problemów zdrowotnych. A może w miarę zwiększania trzeba będzie zwiększyć kortyzon?
                      Pisałam Ci kiedyś o Omega-3, a Ty odpisałaś, że próbowałaś, ale nie dopytałam - co konkretnie brałaś? W jakiej dawce? Przez ile czasu? Omega Omedze nierówna...
                      Ktoś pisał, że na pęcherz zbawiennie zadziałało uzupełnienie D3 - jak z tym u Ciebie?
                      Ty się naprawdę nadajesz do tego Low Dose Naltrexone, obawiam się, że inni lekarze tak jak tamten immunolog tylko Ci zaszkodzą, a LDN to takie mega oszustwo - toniesz w endorfinach i nie ma bólu, nie ma przeciwciał, nie ma żadnych stanów zapalnych. Tylko warto się doedukować przed, bo to byłby lek na całe życie, a na lekarzy bym nie liczyła w tej kwestii, natomiast internet roi się od wskazówek, mam nawet na kompie rozpiskę po angielsku dla Hashimotek smile Nie wiem na ile Ci się śpieszy do "normalnego" życia.
                      Czytam Twój wątek od początku i nasuwa mi się takie niedyskretne pytanie - jak sobie radzisz życiowo i finansowo? Widzę, że Ciebie też brak zdrowia "upośledza", ale ciągle szukasz odpowiedzi u różnych lekarzy. Jesteśmy chyba w podobnym wieku, z tym że ja przez depresję/niedoczynność jestem dopiero na 2. roku studiów i martwię się o przyszłość.
                      • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 15.12.14, 20:49
                        Pindzia, a ja już dawno się zastosowałam do Twoich wskazówek i łykam grzecznie 6 tabletek SlowMag. Musiałam tylko dorzucić wapń bo bez tego mam straszne objawy tężyczkowe. Jak nie wypiję przynajmniej 2 razy tego wapnia to na drugi dzień moje mięśnie zaczynają żyć własnym życiem. Witaminę D3 też biorę tylko, że przez te objawy tężyczkowe musiałam zmniejszyć dawkę.
                        Myślisz, że trzeba będzie zwiększać kortyzol? Na razie jestem na 20mg, dawkę 30mg zachowałam jakby jakoś bardzo drastycznie mi się pogorszyło. Niemniej jednak ja wciąż uważam, że ten hydrokortyzon to będzie tylko chwilowa sprawa. Chociaż ostatnio rozmawiałam ze znajomym lekarzem który uważa, że moja choroba przebiega strasznie agresywnie i powinnam dostać steryd nie jako substytucję a jako lek hamujący układ odpornościowy. Jakoś nie jestem co do tego przekonana, dla mnie to taka ostateczność. Chyba, że znów pojawią mi się te silne dolegliwości ze strony oczu. Nie wiem. Co o tym myślicie?
                        O immunologu już się nawet wypowiadać nie będę - jestem na niego wściekła i tyle. Kto jak kto ale profesor immunologii powinien chociaż trochę ogarniać tematy chorób autoimmunologicznych. A prawda jest taka, że gdybym nie trafiła na forum to do tej pory nie wiedziałabym co mi jest. Tak chociaż mam komfort psychiczny, że mam diagnozę. I przede wszystkim mam do kogo zwrócić się o pomoc. Szczerze mówiąc bardziej ufam ludziom z forum niż lekarzom smile
                        Pindzia, nie ma niedyskretnych pytań - możesz pytać o co chcesz smile Jeśli pytasz o to jak sobie radzę to ja póki co w ogóle sobie nie radzę. Studia dałam radę skończyć - miałam rzuty co miesiąc - dwa i to takie które pozwalały mi wyjść z domu także nie było źle. Ja wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to są te "rzuty" zatem racjonalizowałam sobie to wszystko jak mogłam: a to, że depresja maskowana, a to zaburzenia psychosomatyczne, a to alergia, przeziębienie itp itd. Po studiach od razu poszłam na staż i na swoje nieszczęście wybrałam klinikę neurologii gdzie łapałam po kolei wszystkie infekcje. Ostatnie tygodnie stażu wspominam tak, że nie spałam, nie jadłam, nie miałam siły chodzić, tylko się pociłam, łykałam leki nasenne i słabłam aż w końcu całkiem padłam. Wyprowadziłam się z Lublina i wróciłam do rodziców żeby odpocząć. Myślałam, że odpocznę a po miesiącu dojdę do siebie - tak jak to zwykle bywało - no i wrócę do narzeczonego do Lublina. Jednak tak się nie stało, dopadło mnie tym razem na dobre. I od marca do dnia dzisiejszego praktycznie nie ruszam się z domu. Mimo tego, że prawko zrobiłam jeszcze przed studiami teraz nie mam siły nawet prowadzić samochodu, do laboratorium czy lekarza wozi mnie tato albo narzeczony. Zrezygnowałam ze studiów podyplomowych i byłam niestety zmuszona żeby zrezygnować ze wszystkich ofert pracy. Kontakty towarzyskie mi się pourywały bo spora cześć znajomych się na mnie obraziła za to, że nie chcę z nimi nigdzie wychodzić. Temat ślubu który ma być za 1,5 roku jeszcze w ogóle nie ogarnięty. Generalnie stwierdziłam, że nie ma sensu organizować teraz ślubu jak zaczęłam liczyć w którym kościele jest najmniejsza odległość do przejścia i wyszukując wolne piosenki na wesele, takie przy których się nie zmęczę big_grin U mnie sprawę chodzenia trochę komplikuje niedowład nóg, mam dość słabe mięśnie, a jak dochodzi do tego osłabienie związane z tarczycą to jest mi trochę ciężko się poruszać. Finansowo to wiadomo, że u rodziców mi łatwiej. Poza tym ze względu na uszkodzenie rdzenia kręgowego mam rentę ale to jedynie 600 zł, ciężko byłoby mi się za tę kwotę samej utrzymać. Dorabiam sobie też przez internet i staram się skończyć pisanie rozpoczętej dawno książki żeby tak całkiem nie siedzieć bezczynnie smile Też się martwię o przyszłość ale mam też takie myślenie, że nie można się załamywać bo zawsze może być gorzej big_grin Liczę jednak na to, że "czas rzutów" w końcu się skończy. Przechodziłam to już minimum dwa razy - raz, jak szłam do liceum, wykończona po długiej rehabilitacji. Miałam takie rzuty, że nie miałam siły wejść po schodach i bez przerwy chorowałam, spałam godzinę na dobę aż w końcu musiałam mieć nauczanie indywidualne. I drugi raz - pierwszy rok studiów - gdzie też ciągle chorowałam, wymiotowałam, mdlałam, trafiałam do szpitala, a rano sama się wypisywałam bo i tak nie wiedzieli co mi jest i szłam na zajęcia. Przetrwałam pierwszy rok i drugi już jakoś poszedł smile Teraz liczę, że będzie podobnie chociaż zauważam, że mój stan jest dużo gorszy. O tak to mniej więcej u mnie wygląda. Jak będziesz chciała wiedzieć coś więcej to pisz na gg: 10118344 albo na maila: lolababe@wp.pl, chętnie podzielę się doświadczeniami w leczeniu i nie-leczeniu depresji i wszelkich innych chorób które miałam zdiagnozowane smile
                        Jeśli chodzi o Twoje studia to absolutnie się tym nie przejmuj, że skończysz je później. Ja nadal się zastanawiam czy od października nie zacząć medycyny, ale nie wiem jaki będzie mój stan a niestety jeśli chodzi o plany to mój optymizm często mnie gubi. Myślałaś może o Indywidualnej Organizacji Studiów? Chyba zawsze jest łatwiej jeśli masz możliwość układania sobie sama grafiku zajęć i zaliczeń. Kiedy zaczynasz swoją kurację LDN? smile
                        • pindzia.lindzia Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 16.12.14, 09:20
                          Ojej, jak ładnie odpisałaś. Dziękuję!
                          Z tym LDN to się dalej zastanawiam, tym bardziej, że widzę powoli postępy po dodaniu T3, a jak jeszcze trafię danego dnia z dobrą proporcją wapń-magnez, to nawet mam chwile czegoś w rodzaju entuzjazmu wink Właśnie obawiam się, że te proporcje mogą być u każdego inne, więc warto badać wapń i magnez we krwi jeśli się uzupełnia D3.

                          Wiesz, ja generalnie w tej swojej historii miałam dużo pecha, bo w liceum potrafili mi odmówić Indywidualnego Toku (teraz wiem, że nie mieli prawa, ale wtedy ja i moi rodzice nie wiedzieliśmy) i po prostu nie zdałam. Teraz poszłam do lajtową uczelnię, żeby nie robili problemów, mam nawet stwierdzoną umiarkowaną niepełnosprawność i stypendium, ale znów, nie są w stanie mi zapewnić ITS, bo są braki w kadrach i co najwyżej proponują mi brać urlopy i robić te studia dłużej. Dla nich to czysty zysk, bo rok dłużej dostają za mnie pieniądze (uczelnia publiczna) i nie nadwyrężają kadry, ale ja młodsza się nie robię!

                          Haha też chodzi za mną medycyna, już moja psychiatra mi to wróżyła, ale znam blisko jedną osobę po medycynie i powiem tak - Ci lekarze, których określamy jako złych i niedouczonych - oni wcale nie spali ani nie ściągali na zajęciach! Oni się tych bzdur legalnie uczą i obowiązkowo! Np. w takiej biblii Interny, Szczekliku, jest napisane, by u osób ze stwierdzoną niedoczynnością tarczycy leczonych T4 utrzymywać TSH na poziomie pomiędzy 3 a 4!!! Ja jak mam TSH powyżej 1 to się już czołgam, jak większość osób na forum.

                          I jeszcze jest tam napisane, że coś takiego jak rzuty, które Ty i wiele Hashimotek doświadczyło wielokrotnie w ciągu swojego życia, występują niezwykle rzadko! I stąd wynikają potem te kwiatki, że endokrynolodzy" leczą" rzuty Metizolem i nie diagnozują Hashi! A tam jest tona takich bzdur! Jak sobie myślę, że wpierw 2 lata z anatomią, której się będę uczyć po ch*j (tak szczegółowa anatomia powinna być tylko dla chirurgów i ortopedów!), którą zaraz zapomnę, a potem same takie "kwiatki" jak ten Szczeklik, to mi się nóż w kieszeni otwiera. Zanim będziesz mogła otwarcie mówić o swojej wiedzy i leczyć swoich pacjentów minie jakieś...11 lat? A i tak masz gwarantowany ostracyzm w środowisku i może nawet jakieś groźby od koncernów farmaceutycznych.

                          Niestety, to nie są studia na nasze zdrowie, bardzo stresujące i zobowiązujące. Nie musiałabyś poprawiać matury? Kusi mnie żeby polecieć po bandzie w drugą stronę i zrobić coś alternatywnego, jakaś medycyna funkcjonalna czy ortomolekularna, ale to wszystko bardzo kosztuje, natomiast po czymś takim można pomóc wielu "ofiarom lekarzy". W Polsce można co najwyżej zrobić dietetykę.

                          Z tym hydrokortyzonem to się nie martw, bo nie ma tutaj żadnego ścisłego terminu, po którym będziesz musiała brać go dożywotnio. Masz nadnercza nadwyrężone nieleczoną niedoczynnością. Mój ojciec ma gruczolaka przysadki, zdiagnozowanego po latach męki i wyszedł mu m.in. prawie zerowy kortyzol, więc dostał, zaczął brać, wraz z furą innych hormonów i adnotacją, że to dożywotnio.

                          W pewnym momencie przeszedł na emeryturę, a bardzo się stresował swoją pracą, minęło jakieś 6-12 miesięcy i w szpitalu wykryli mu cukrzycę i nadciśnienie. A całe życie miał niskie ciśnienie, słodyczy nie lubił, w ogóle ostatnia osoba na Ziemi do tych chorób. Dopiero jakaś stażystka w szpitalu zwróciła uwagę, że ten cukier to tak skacze po hydrokortyzonie. I co się okazało? Tata zaczął sam z siebie ten kortyzol produkować, w odpowiedniej ilości, po jakiś 30 latach! Niestety choroby z nim zostały, ale kortyzol już ma własny smile

                          To taki przyład-anty-przykład, tata popełnił jeden podstawowy błąd, że kontrolował hormony najwyżej raz do roku i ślepo ufał lekarzom. Myślę, że przy kontroli kortyzolu raz na kwartał wyłapiesz ten moment, kiedy nadnercza same ruszą.

                          A ten Twój optymizm to jedyna rzecz, która przy takich objawach, od tylu lat, trzyma Cię od szpitala psychiatrycznego, uwierz mi smile Pielęgnuj tej optymizm w sobie jak się tylko da! Mnie szybko choroba złamała i sama się wrobiłam w leczenie psychiatryczne i diagnozę, której teraz nikt ze mnie nie zdejmie.
                          • margolcia_63 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 16.12.14, 18:39
                            Fenylko, odnośnie pęchęrza, kupujesz w aptece nadmanganian potasu, najlepiej zawartośc rozpuścić w przegotowanej wodzie w butelce, a potem każdorazowo do wody dodawać taką ilość roztworu by zawartość w misce przybrała kolor magenta, to taki słaby lila-róż, nie wiem jak nazwać teń odcień, ale nie za ciemny bo może ci po-parzyć, wiesz co. Siedzisz kilka - kilkanaście minut. Nadmanganianem swego czasu polska ginekologia stała, to taka ciekawostka. Woda oczywiście dobrze ciepła.
                            Koniecznie zbierz się w sobie i dolecz to zakażenie, czyli aż będzie czysty mocz, ustąpią objawy i jeszcze trochę na zapas, póki bakcyl się nie uodpornił.
                            No i....czy nie ma możliwości, że ta E.coli jest w twojej wodzie, bo różne rzeczy są w wodzie, zarówno z ujęć własnych, jak i H2O wodociągowej. Dbaj o kwaśny odczyn moczu, może ph masz zasadowe dlatego tak latwo sie zakażasz.


                            • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 16.12.14, 23:54
                              Dzięki. Okazało się, że mój narzeczony leczy tym preparatem swoje rybki w akwarium jak chorują więc jutro mi przywiezie i wypróbuję big_grin
                              Właśnie chodzi o to, że mi za każdym razem po antybiotyku wychodzą nieliczne albo pojedyncze bakterie w analizie moczu i brak leukocytów a posiew moczu ujemny. Problem zaczyna się głównie po stosunku, dzień po już mam pełnoobjawowe zapalenie pęcherza - razem z bakteriami, leukocytami, czasem też erytrocytami. Boli, piecze i puchnie brzuch. Ginekolog nic złego nie stwierdza, USG zwykłe i ginekologiczne - w porządku, w cystoskopii poza stanem zapalnym też nic nie widać. Nie wiem co jest ale ja widzę wyraźny związek przyczynowo - skutkowy, zaczęło mi się to rok temu i do tej pory się powtarza.
                              Mieszkam na osiedlu więc woda jest raczej w porządku. Znajomi w sanepidzie sprawdzali - mówią, że nic w niej nie ma big_grin
                              • margolcia_63 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 17.12.14, 00:16
                                Jeśli widzisz taki związek przyczynowo-skutkowy to pozostaje ci życie w czystości.
                                Jeszcze moża by podejrzewać owsiki, one rozwlekają bakterie, musisz sobie przeanalizować, ale chyba powinno się je dać zauważyć. Może Ty też masz, tylko nieśmiałe. wink
                                • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 17.12.14, 00:59
                                  Hihi, żyję w czystości ale tak jakby to też mi na dłuższą metę problemu nie rozwiązuje, ileż można smile
                                  Niestety owsiki to też nie to, nawet te nieśmiałe dawałoby chociaż jakiekolwiek objawy a tu akurat od tej strony nic smile
                              • ada1214 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 17.12.14, 10:06
                                > . Problem zaczyna się głównie po stosunku, dzień po już mam pełnoobjawowe zapal
                                > enie pęcherza

                                A zatem to nie jest problem lokalnie z pecherzem tylko bardziej obszerny.
                                Byc moze masz przesuszone blony sluzowe- czym sie podmywasz? Osoby ze sklonnosciami do infekcji powinny podmywac sie tylko woda, poniewaz wszystkie mydla, nawet te do higieny intymnej zaklocaja naturalne ph. Blony sluzowe wysuszaja tez alergie- ja Ci na alergie juz od poczatku Twojego watku zwracam uwage- jestem pewna ze masz wiele niezdiagnozowanych alergii. Moze tez masz jakiegos grzybka w pochwie. Ponadto dodatkowym problemem moze byc bielizna (powinnas tylko bawelne) oraz zbyt ciasne ubranie. Wode macie chlorowana?
                                • margolcia_63 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 18.12.14, 14:09
                                  Fenylko połykaj trochę wit.A+E, może masz niedobory? Doczytałam, że jesteś na diecie wege? Ale czy jesteś też na bezglutenowej i bez laktozy? I pewnie jeszcze bez cukru? Wiem! ........Żywisz się energią kosmiczną i miłością?wink Ale chociaż jakieś korzonki jesz?

                                  Wit A+E, pomaga na nabłonki, śródbłonki i te inne błonki, wink regeneruje też wątrobę i w ogóle jest ok.
                                  Wit A może być toksyczna przy przedawkowaniu, ale E jest dobrze tolerowana nawet w dużych dawkach, wiec może najpierw duet, a potem samo E. E chyba też sprzyja przyswajaniu selenu.
                                  "Kompinuj dziewczyno, nim twe wdzięki przeminą....."wink
                                  • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 18.12.14, 19:01
                                    Tak, tak - miłością big_grin Ale oprócz tego też trochę jem, czasem... A tak na serio to jestem wegetarianką od czasów podstawówki, może jeszcze wcześniej. Nie to, że ulegam modzie czy chcę dbać o figurę tylko po prostu w wieku chyba 6 czy 7 lat odrzuciło mnie od mięsa całkowicie i od tamtej pory ciężko było już rodzicom do czegokolwiek mięsnego mnie przekonać. Laktozę jem i cukier też. Nie dałabym chyba rady zrezygnować z laktozy, jak już pisałam ślinię się na sam widok białego sera big_grin Dieta bezglutenowa to dopiero moje początki, skłoniły mnie do tego informacje z forum, może akurat poprawi moje samopoczucie smile
                                • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 24.12.14, 07:09
                                  > A zatem to nie jest problem lokalnie z pecherzem tylko bardziej obszerny.

                                  Też tak myślę. Zapalenie pęcherza zaczęło się dokładnie razem z rzutem (serią rzutów) hashi. Myślę, że odporność po prostu drastycznie mi spadła i to może być powodem tych częstych infekcji.

                                  > Byc moze masz przesuszone blony sluzowe- czym sie podmywasz? Osoby ze sklonnosciami do infekcji powinny podmywac sie tylko woda, poniewaz wszystkie mydla, nawet te do higieny intymnej zaklocaja naturalne ph.

                                  Jak to bez mydła? Samą wodą? Nie wyobrażam sobie tego.

                                  > Blony sluzowe wysuszaja tez alergie- ja Ci na alergie juz od poczatku Twojego watku zwracam uwage- jestem pewna ze masz wiele niezdiagnozowanych alergii.

                                  Wiem, wiem. Biorę leki na alergię na stałe, chociaż nie uważam żeby cokolwiek pomagały. W testach alergicznych za wiele nie wychodzi, chociaż dawno robiłam. Jakie najlepiej zrobić żeby były wiarygodne? Z krwi?

                                  > Moze tez masz jakiegos grzybka w pochwie.

                                  Nie no, sprawdzone już. Zresztą grzyby działają zazwyczaj antagonistycznie do bakterii. A mi zawsze wychodzą bakterie w moczu. No i mnie ewidentnie boli pęcherz a nie pochwa.

                                  > Ponadto dodatkowym problemem moze byc bielizna (powinnas tylko bawelne) oraz zbyt ciasne ubranie.

                                  Wiem, stringi poszły w odstawkę już dawno. Ciasne ubranie też. Kiedyś nawet za ciasne spodnie wywołały mi zapalenie pęcherza więc dałam sobie spokój tongue_out

                                  > Wode macie chlorowana?

                                  Tak smile
                                  • ada1214 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 24.12.14, 12:01
                                    > Jak to bez mydła? Samą wodą? Nie wyobrażam sobie tego.


                                    A jak kobiety przezyly tysiaclecia bez tych naszych obecnych wynalazkow? Podmywaly sie lugiem, myslisz?
                                    Powiem Ci w wlasnego doswiadczenia. Bylam zmuszona odstawic mydlo intymne, z uwagi na grzybice. Przez pierwsze kilka dni rzeczywiscie powstaje uczucie nieswiezosci- podejrzewam, ze organizm przyzwyczajony do codziennej walki z chemikaliami nadprodukuje rozne wydzieliny. Po kilku dniach sie ladnie unormowalo, sama woda w zupelnosci wystarcza. Mowie o okolicach pochwy, bo oklice odbytu to co innego.


                                    > Wiem, wiem. Biorę leki na alergię na stałe, chociaż nie uważam żeby cokolwiek p
                                    > omagały. W testach alergicznych za wiele nie wychodzi, chociaż dawno robiłam. J
                                    > akie najlepiej zrobić żeby były wiarygodne? Z krwi?

                                    >

                                    Mozna miec alergie na leki przeciwalergiczne rowniez. Ja tak mialam. Testy- a co Ci w nich ma wyjsc? Jesli mowisz o testach punktowych to one sa do bani, bo ujawniaja tylko alergie natychmiastowe, IgE, natomiast wiekszosc alergii to alergie opoznione. Ja mam mnostwo alergii ktore w zadnych testach nie wychodza. NIe ma wyjscia, trzeba sie samemu zabawic w detektywa, zalozyc zeszyt i notowac wszystko co jesz, jak sie po tym czujesz, gdzie przebywasz, co wdychasz, jakich kosmetykow uzywasz (kosmetyki to wielkie acz niedoceniane zrodlo przeroznego syfu) . Pewna wskazowka w identyfikowaniu czynnika alergizujacego moze byc mierzenie pulsu- jak sie wie, jaki sie ma swoj normalny puls( w tym celu nalzey przez 3 dni mierzyc w o roznych porach i konfiguracjach, rowniez po obudzeniu) to to wzrost o ponad 16 uderzen w stosunku do najnizszego moze sugerowac alergie, wylaczywszy
                                    sytuacje kiedy puls wzrasta na skutek wysilku czy zdenerwowania.


                                    Zresztą grzyby działają zazwyczaj antagonistycznie do b
                                    > akterii. A mi zawsze wychodzą bakterie w moczu. No i mnie ewidentnie boli pęche
                                    > rz a nie pochwa.


                                    Argumentujesz, jak skupiony na wylacznie swoim odcinku lekarz danej specjalnosci , nie widzacy calosci wink. Organizm to jednosc i tak nalezy go traktowac, a nie jak rozczlonkowane pod mikroskopem fragmenty. ODnosnie tego co ma grzyb do bakterii- otoz ma, bo grzyb oslabia blone sluzowa, o oslabiona blona sluzowa to troche tak jak skaleczona skora- bakterie moga duzo latwiej wnikac. No, ale skoro pod tym wzgledem jestes przebadana, to ok.
                                    • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 24.12.14, 17:26
                                      > NIe ma wyjscia, trzeba sie samemu zabawic w detektywa, zalozyc zeszyt i notowac wszystko co jesz, jak sie po tym czujesz, gdzie przebywasz, co wdychasz, jakich kosmetykow uzywasz (kosmetyki to wielkie acz niedoceniane zrodlo przeroznego syfu) .

                                      Prawie od urodzenia mama prowadziła mi taki zeszyt także już chyba wszystko co trzeba zostało wyeliminowane smile Tak właśnie myślałam, że w testach z krwi niewiele wyjdzie, już nie mówiąc o tych skórnych.

                                      > Argumentujesz, jak skupiony na wylacznie swoim odcinku lekarz danej specjalnosci , nie widzacy calosci wink. Organizm to jednosc i tak nalezy go traktowac, a nie jak rozczlonkowane pod mikroskopem fragmenty. ODnosnie tego co ma grzyb do bakterii- otoz ma, bo grzyb oslabia blone sluzowa, o oslabiona blona sluzowa to troche tak jak skaleczona skora- bakterie moga duzo latwiej wnikac. No, ale skoro pod tym wzgledem jestes przebadana, to ok.

                                      Chodziło mi o to, że rzadko kiedy ostre infekcje są mieszane bo nadmiar bakterii wybija grzyby i odwrotnie. Nie skupiam się na jednym organie, piszę właśnie o ogólnej zasadzie biologicznej. A jeśli nigdy nie miałam grzybicy i zawsze wychodzą bakterię to myślę, że nie ma co drążyć tematu w kierunku grzybów czy pasożytów bo ani nie mam objawów ani nic
                                      • ada1214 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 24.12.14, 18:25
                                        > Prawie od urodzenia mama prowadziła mi taki zeszyt także już chyba wszystko co
                                        > trzeba zostało wyeliminowane smile

                                        Fenylko, alergie czy alergia to nie jest constans, to uciazliwosc nieslychanie dynamiczna. Co Ci po zapiskach, jakie Twoja mama poczynila przy Twoim urodzeniu, czy pozniej, skoro alergie moga sie zmieniac z miesiaca na miesiac, ba, z tygodnia na tydzien?

                                        Po drugie, tylko sie nie obraz, ale z poczynionych w tym watku Twoich wpisow raczej wynika, ze w temacie alergii jestes raczej zielona. Na przyklad nadal jadasz nabial, a przeciez nabial jest numer 1 na liscie alergenow, do niedawna jadlas gluten. Jesli wiec popelniasz bledy takiego kalibru, to obawiam sie ze w przypadku subtelniejszych zaleznosci nie potrafisz nawet zlapac zwiazku przyczynowo- skutkowego miedzy dolegliwoscia a powodem. Mysle wiec ze Twoje dotychczasowe zapiski (jesli mialas takie) lub tym bardziej zapiski Twojej mamy poczynione iles lat temu moga marnie odzwierciedlac stan rzeczywisty. Moze powinnas posilkowac sie jakas literatura najpierw? Bo o tym, ze masz niewykryte alergie, to akurat jestem pewna.
                                        pozdrawiam
                                        • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 25.12.14, 03:49
                                          > Fenylko, alergie czy alergia to nie jest constans, to uciazliwosc nieslychanie dynamiczna. Co Ci po zapiskach, jakie Twoja mama poczynila przy Twoim urodzeniu, czy pozniej, skoro alergie moga sie zmieniac z miesiaca na miesiac, ba, z tygodnia na tydzien?

                                          Idąc tym tokiem rozumowania, po co czynić zapiski skoro po tygodniu się wszystko zmieni? smile Myślę, że od pierwszych lat mojego życia trafnie oceniła, że powinnam wyeliminować gluten. Jednak lekarze ten pomysł jej ciągle wybijali z głowy zatem od diety bezglutenowej odchodziłam i powracałam. Ja sama dopiero teraz widzę sens tej diety wcześniej nie miało to dla mnie większego znaczenia. Jasne, że wszystko się zmienia po upływie miesięcy, a co dopiero lat, niemniej jednak pewne informacje się przydają bo predyspozycje organizmu do reakcji w określony sposób na dany antygen często pozostają.

                                          > Po drugie, tylko sie nie obraz, ale z poczynionych w tym watku Twoich wpisow raczej wynika, ze w temacie alergii jestes raczej zielona.

                                          Spokojnie, nie obrażam się za takie rzeczy smile W temacie chorób autoimmunologicznych też jestem "zielona" o czym świadczy długość mojego wątku big_grin Chętnie dowiem się jak najwięcej zatem wszelkie informacje które chcesz mi przekazać są mile widziane smile

                                          > Na przyklad nadal jadasz nabial, a przeciez nabial jest numer 1 na liscie alergenow, do niedawna jadlas gluten.

                                          Jestem wegetarianką na diecie bezglutenowej, uważa, że ciężko byłoby mi teraz wyeliminować nabiał. Musiałabym nadrabiać białko większą ilością soi czy soczewicy, a te chyba nie są wskazane w dużych ilościach przy zażywaniu tyroksyny? No i pojawia się tu też problem tężyczki. Myślę, że potrzebuję dużych ilości wapnia z pokarmu a same warzywa mi tego nie zapewnią. Byłam na diecie wegańskiej jakiś czas ale nie uważam żeby mi służyła.

                                          > Mysle wiec ze Twoje dotychczasowe zapiski (jesli mialas takie) lub tym bardziej zapiski Twojej mamy poczynione iles lat temu moga marnie odzwierciedlac stan rzeczywisty.

                                          Swoich to nie mam. Nie skupiałam się nigdy jakoś szczególnie na tego typu rzeczach.

                                          > Moze powinnas posilkowac sie jakas literatura najpierw?

                                          Jasne, poleć coś.

                                          > Bo o tym, ze masz niewykryte alergie, to akurat jestem pewna.

                                          Czemu? A co z lekami na alergię, dlaczego nie działają?
                                          • ada1214 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 25.12.14, 11:48
                                            > > Bo o tym, ze masz niewykryte alergie, to akurat jestem pewna.
                                            >
                                            > Czemu? A co z lekami na alergię, dlaczego nie działają?

                                            Fenylko, przy tak obciazonym organizmie, jaki Ty masz (chodzi mi o Twoj stan bliski wyczerpania) i przy tych objawach ktore opisujesz, byloby bardzo dziwne gdybys byla zupelnie wolna od alergii. Alergia to jest w ogole bardzo dziwny stan. NAwet zupelnie zdrowe osoby po zjedzeniu tego i owego uwalniaja histaminy, ale ich silne organizmy w ciagu kilku minut sprzataja ten balagan, tak ze taka osoba nie ma zielonego pojecia, ze zareagowala alergicznie. Natomiast przy wyczerpaniu organizmu ten stan sie zalamuje. Zwroc uwage, ze jest mnowstwo osob, ktore "maja alergie" na cos tylko wowczas, gdy dochodzi do przejsciowego oslabienia organzmu, np. przeziebienie. Taka osoba moze przykladowo reagowac alergicznie na mleko, gdy jest przeziebiona, natomiast w okresie zdrowia nie ma zadnych objawow. MOja znajoma reaguje alergia na koty gdy ma okres. Poza okresem nie ma tej alergii. Albo scislej: Nadal alergie na koty ma, tylko gdy nie jest oslabiona, to jej organizm sobie z tym doskonale radzi. Jednak Ty masz b. oslabiony organizm. Dlaczego leki nie dzialaja? Juz napisalam, mozesz reagowac alergicznie i na leki nawet, przeciez kazdy pigulka to mieszanina roznych chemicznych skladnikow. Napisalam Ci, ze ja reagowalam (byc moze Nadal reaguje, juz nie sprawdzam) alergicznie rowniez na leki p. alergiczne, w tamtym czasie reagowalam alergicznie po prostu na wszystko, nawet na Wode.

                                            Czym wegetarianin ma zastepowac nabial, nie wiem, nie mam pojecia, niegdy sie nie interesowalam tematem, bo ja jestem miesozerna. Twoja decycja, co zrobisz of course, ale wez pod uwage, ze alergia na kazeine jest absolutnie najczestsza alergia, a sama kazeina jednym z najsilniejszych alergenow.

                                            Ciekawy paradoks z alergenami pokarmowymi jest taki, ze zawsze najbardzej podejrzane sa te, ktore najbardziej lubimy. To ma jakies tam chemiczno- biologiczne wytlumaczenie, ale nie pamietam dokladnie jaki to proces. Ja na przyklad placze na widok czekolady, czasami jestem niespokojna i rozdrazniona, a gdy wreszcie zjem kawalek to czuje sie jak po zazyciu narkotyku, tak mi dobrze. Niestety, po kilku godzinach przychodzi rachunek w postaci napadu alergii.
                                            • margolcia_63 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 25.12.14, 14:00
                                              www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&frm=1&source=web&cd=10&cad=rja&uact=8&ved=0CF8QFjAJ&url=http%3A%2F%2Fwww.czytelniamedyczna.pl%2F649%2Climfadenopatie-w-chorobach-zakaznych.html&ei=eAGcVJSQLdLVap62gLAJ&usg=AFQjCNE7tEn94Qtf_Ft5tr-6qJnxh7UIHg&bvm=bv.82001339,d.d2s

                                              Fenylko, w prezencie świątecznym do poczytania.
                                              Takie zmiany w węzłach to pryszczyk, to się może zdarzyć nawet po anginie.
                                              Zwapnienia w śliniankach są często wynikiem stanu zapalnego w przeszłości, też nic poważnego, może miałaś świnkę?
                                              Jeśli te węzły będą dalej się pogarszać to można podejrzewać też bartonellę, ( jak nie chcesz mieć chlamydii wink ) ona lubi dawać po węzłach.
                                              Obcowałaś ze zwierzętami typu koty, psy - tylko bez sprośnych myśli. wink
                                              Raka się nie doszukuj, pewnie za jakiś czas warto byś znów skontrolowała ich stan. Szkoda, że nie chcesz iść na biopsję, ja bym skorzystała z takiej okazji, to wiele by mogło wyjaśnić. Boisz się, czy co? Kompletnie nie rozumiem.
                                              Zacznij w końcu na poważnie leczyć tą E.coli. Nie ma takich cudów, że ona się bierze z nikąd - albo za wcześnie przerywasz kurację, albo się zakażasz. Spotkam się z takim schematem leczenia opornych infekcji ukł. moczowego, że leczy się do ustąpienia objawów + 10 dni na zapasem, a potem w okresie już bezobjawowym w każdym miesiącu stosuje się 10 dni antybiotykoterapii, i tak przez pół roku - info ze zjazdu urologów.
                                              Jaki masz odczyn moczu? Ma być kwaśny.
                                              Nie bagatelizuj ukł. moczowego bo przewlekły stan zapalny może skutkować w przyszłości rakiem, o nerkach już pisałam. Alergie też są w to wpisane bo stale pobudzony układ odpornościowy dostaje fiksacji.
                                              • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 29.12.14, 19:13
                                                Czytałam już to ale dziękuję smile

                                                > Zwapnienia w śliniankach są często wynikiem stanu zapalnego w przeszłości, też nic poważnego, może miałaś świnkę?

                                                Miałam ale z tego co się orientuję świnka dotyczy ślinianek przyusznych a ja mam zmiany w podżuchwowych.

                                                > Jeśli te węzły będą dalej się pogarszać to można podejrzewać też bartonellę, ( jak nie chcesz mieć chlamydii wink ) ona lubi dawać po węzłach. Obcowałaś ze zwierzętami typu koty, psy - tylko bez sprośnych myśli.

                                                Najpewniej to do Hashimoto plus od anginy ale będę kontrolować. Bartonellę też sprawdzę bo już chyba Piesek mi to pisała. Mam dwa psy także ze zwierzakami mam stały kontakt. Jeśli chodzi o chlamydię to (wiem, że watek długi ale pisałam wiele razy) badałam metoda PCR (żeby było wiarygodniej) i nie mam.

                                                > Szkoda, że nie chcesz iść na biopsję, ja bym skorzystała z takiej okazji, to wiele by mogło wyjaśnić. Boisz się, czy co? Kompletnie nie rozumiem.

                                                A ja napisałam gdzieś, że się boję czy nie chcę? Po prostu pytam Was o zdanie czy to konieczne czy mogę sobie darować bo mam jeszcze sporo badań do zrobienia a wszystko robię na swój koszt.

                                                > Zacznij w końcu na poważnie leczyć tą E.coli. Nie ma takich cudów, że ona się bierze z nikąd - albo za wcześnie przerywasz kurację, albo się zakażasz. Spotkam się z takim schematem leczenia opornych infekcji ukł. moczowego, że leczy się do ustąpienia objawów + 10 dni na zapasem, a potem w okresie już bezobjawowym w każdym miesiącu stosuje się 10 dni antybiotykoterapii, i tak przez pół roku - info ze zjazdu urologów.

                                                Ależ ja leczę na poważnie sad Tylko mało skutecznie. Nie przerywam za wcześnie, biorę 10-14 dni antybiotyk. Mam swoją własną łazienkę, nie współżyję (a jak były jeszcze te piękne czasy gdzie można było to kąpaliśmy się przed stosunkiem i po stosunku) nie używam z nikim tych samych ręczników, kąpię się po każdej defekacji big_grin itp itd. Prawdziwy obłęd. Tak naprawdę ja nie mam skąd się zarażać. Wyczytałam wczoraj, że takie bóle pęcherza i częste zapalenia to jeden z objawów Hashimoto. Może coś w tym jest bo problem zaczął się łącznie z rzutem a z tego co czytam na forum wiele osób miało problem z pęcherzem przed suplementacją tyroksyny. Zatem w tym hormonie moja ostatnia nadzieja! smile
                                            • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 29.12.14, 18:59
                                              To ja mam tak pewnie z laktozą jak Ty z czekoladą. Już wiele razy pisałam, że jak widzę, że ktoś je biały ser to mam ochotę mu zabrać i sama zjeść big_grin Tylko nie wiem czy to takie zapotrzebowanie na laktozę czy na wapń smile Z drugiej strony jakoś specjalnie nie zauważyłam żeby mi się coś później działo. Z wyjątkiem - co bardzo dziwne - śmietany. Jak zjem od razu zaczyna mi się kaszel który trwa około godziny. Poza tym mam sporo takich reakcji alergicznych bezpośrednich np. na dym tytoniowy, kurz, niektóre perfumy. Wystarczy, że poczuję zapach a od razu tonę we łzach i zaczyna mi się katar. I na to faktycznie leki na alergię nie działają, Mogę je brać a reakcja taka sama, ratują mnie wtedy krople do nosa - Xylometazolin albo Butherin.
      • fenyloetyloamina0422 Biopsja - czy konieczna? 24.12.14, 08:41
        Laryngolog u którego się leczę zaproponował mi ostatnio biopsję węzłów ze względu na to, że ostatnio mocno mi się powiększyły. Mnie się wydaje, że to może być od hashi bo w sumie od wielu lat mam powiększone w różnych miejscach ale teraz dolegliwości bólowe znacznie się nasiliły i już sama nie wiem. Bolą mnie szczególnie węzły podżuchwowe i te w okolicach ucha. Nasiliła mi się neuralgia twarzy, boli mnie tył głowy, zatyka mi się jedno ucho przy przełykaniu (laryngologiczne sprawdzone, nie ma stanu zapalnego i najpewniej to trąbka słuchowa) i puchnie powieka. Kończę brać antybiotyk na anginę ale migdałki są już chyba ok. Pomyślałam, że lepiej zrobić wcześniej USG a nie od razu biopsję i wynik mam następujący:

        Ślinianki przyuszne normoechogeniczne, niewielka asymetria wielkości - prawa nieci większa.
        Obustronnie widoczne są wewnątrzśliniankowe węzły chłonne po prawej stronie 7x4mm, po stronie lewej 6,5x4
        Ślinianki podżuchwowe symetryczne, normoechogeniczne, obustronnie widoczne są pojedyncze odbicia hiperechogeniczne o średnicy do 1mm - najpewniej zwłóknienia lub zwapnienia.

        Węzły chłonne szyjne:
        Grupa I - podżuchwowe o wymiarach 14X5mm, 11X7mm po stronie prawej oraz do 17x6mm po stronie lewej - z częściowo zachowanymi wnękami tłuszczowymi i śladowych przepływem w opcji color doppler - nejpewniej odczynowe.
        Węzły grup II-IV niepowiększone 7x3mm.
        Węzły grupy V - dość liczne, niepowiększone, największe po stronie lewej 9x2
        Pojedyncze węzły grupy VI zlokalizowane poniżej dolnego bieguna lewego płata tarczycy - o wymiarach do 4x2mm.

        Rozmiawiałam z radiologiem i powiedział, że na problem onkologiczny te węzły nie wyglądają. Na podstawie samego USG można wykluczyć takie rzeczy? Czy taki obraz może być od hashi albo przebytej anginy?
        No i zastanawiają mnie jeszcze te ślinianki: zwapnienia i zwłóknienia. Nasuwa mi się myśl z zespołem Sjogrena bo ja przecież pochłaniam wodę litrami i rzadko kiedy zjem coś bez popijania wodą.

        Poradźcie coś, proszę. Wiem, że temat niezupełnie związany z tarczycą ale macie zawsze takie dobre pomysły! smile
        • muktprega1 Re: Biopsja - czy konieczna? 24.12.14, 08:53
          Czy przestudiowałaś tężyczkę?

          forum.gazeta.pl/forum/f,246288,Tezyczka_utajona_.html
          przepraszam jeśli się powtarzam, ale nie jestem w stanie przejść prez Twój bardzo obszerny wątek wink
          zwróć uwagę na tą neuralgie twarzy i zwapnienia ślinianek

          zwapnienia = kamienie:
          przeczytaj w połowie:
          forum.gazeta.pl/forum/w,94641,147869098,147965363,Re_operacja_tarczycy_i_pokrzywka.html
          • pies_z_laki_2 Re: Biopsja - czy konieczna? 27.12.14, 16:37
            A poziom D3? Mnie śluzówki bardzo pięknie odzyły po podniesieniu poziomu D3 z podłogi smile

            Niedoczynność tarczycy to słabe działanie dokładnie całego organizmu, w tym także nadmiary szczawianów, a to może oznaczać skłonność do odkładania się "kamieni" gdziekolwiek, w stawach, śliniankach czy gdzieś indziej. Nie zgłębiałam tego tematu, ale po wyrównaniu HT u mnie wysoki poziom szczawianów wrócił do normy. Ale co w stawach siadło, to już nie wróci do poprzedniego stanu. Być może u ciebie jest podobnie?
            • fenyloetyloamina0422 Re: Biopsja - czy konieczna? 28.12.14, 06:19
              Pewnie macie racje z tymi śliniankami. D3 nie pomaga, biorę już jakiś czas. Póki co to nic mi nie pomaga.
          • fenyloetyloamina0422 Re: Biopsja - czy konieczna? 29.12.14, 18:53
            Dzięki. To nic, jak się powtarzasz bo ja i tak często muszę odświeżać wiadomości bo po prostu okropnie zapominam! Faktycznie piasek w nerkach też mam. Czyli za mało witaminy D3, wapń zamiast wbudowywać się w kości odkłada się w różnych innych miejscach. Ale jaki to ma związek z neuralgią? Bo nie znalazłam. W sensie, że jako objaw tężyczkowy?
            Ostatnio ze znajomym lekarzem przeanalizowałam dokumentację z dzieciństwa i tak oboje stwierdziliśmy, że podniesiony poziom limfocytów T, włosy na głowie w stanie opłakanym, ciemne kolana i łokcie, pękająca skóra z której cieknie krew, stałe odczuwanie zimna przy nadmiernym poceniu i bardzo częste infekcje to objawy które towarzyszą mi przez całe życie. Więc prawdopodobnie choruję nie od 10 lat gdzie zaczęło mi się to osłabienie tylko pewnie od dzieciństwa sad I dochodzi jeszcze do tego skolioza którą mi operowali zamiast zbadać czemu kręgosłup się krzywi. A jak dla mnie to teraz jasne, ze spowodował to niedobór witaminy D3 i wapnia.... Wygląda na to, że mój życiorys pisała cały czas ta sama choroba.
            • pies_z_laki_2 Re: Biopsja - czy konieczna? 29.12.14, 19:01
              Może i tak, ale od teraz już masz z górki, wiesz na czym stoisz i wiesz w jakim kierunku masz przeć smile I będzie lepiej!!! smile
              • fenyloetyloamina0422 Re: Biopsja - czy konieczna? 29.12.14, 19:14
                Dziękuję, kochani jesteście. Nie wiem co bym bez tego forum zrobiła! smile
        • fenyloetyloamina0422 Nie da się mnie wyleczyć? 30.12.14, 21:27
          Dziś byłam u laryngologa z wynikami badań USG. Stwierdził, że ślinianki i węzły chłonne jednak ok ale mam iść dla pewności jeszcze do hematologa. Zajrzał do gardła, powiedział, że dalej mam jakieś zmiany na migdałkach i przypisał Haviran i Metroniazol. Od dwóch miesięcy cały czas biorę antybiotyki. Początkowo był Zinnat przez 14 dni, później Klacid 10 dni, Bactrim 10 dni, Dalacin C - po nim spuchłam i musiałam odstawić, następnie ten Unidox przez 10 dni i teraz Matronidazol. Mam dość, nie chcę tego brać. Czy nie ma jakiegoś innego sposobu na wyleczenie tych migdałków? Czy ja nie powinnam zrobić wymazów z gardła przed kolejnym leczeniem? Bo dla mnie to działanie lekarza jest trochę lekkomyślne. Ucho cały czas mnie i mi się zatyka, boli węzeł pod spodem, laryngologicznie niby nic nie widać i lekarz nie wie z czego mnie to boli. Mówię, że może od tarczycy, bo przecież takie objawy się zdarzają to twierdzi, że nie.
          Poza tym jestem 5 dni po skończeniu kuracji Unidoxem, zrobiłam badania moczu i wyszły znów bakterie bardzo liczne. W posiewie niewiele bo E.Coli 10^2. Urolog mówi, że gdyby nie moje objawy które już mam cały przekrój (od bólu przy oddawaniu moczu po ból nerek) to by tego nie leczył a tak to woli jednak inny antybiotyk niż Metronidazol żeby działał też na układ moczowy.
          I laryngolog i urolog chcą mi na siłę wepchnąć jakieś szczepionki uodparniające mimo, że powtarzam jak mantrę za każdym razem, że przy Hashimoto takim nasilonym jak teraz mam nie jest to wskazane. Oboje twierdzą, że mojego zapalenia układu moczowego nie da się niczym wyleczyć, można jedynie zaleczyć żeby nie było objawów i że jak to trwa rok to już raczej tak będzie przez całe życie (???). A czy nie lepiej tak jak wiele osób z Was tu pisało dać mi jeden antybiotyk na miesiąc, dwa, trzy? A nie tak skakać po antybiotykach: raz to raz tamto?
          Neurolog mówi, że Metronidazol to kiepski lek jak mam neuralgię bo może mi nasilić objawy. Chce żeby zrobiła rezonans głowy oczywiście z kontrastem.
          Endokrynolog zabrania szczepionek, kontrastu i mówi, że infekcje przejdą jak ureguluję tarczycę.
          Kurcze, co ja mam robić? Jak się leczyć? Przecież ci lekarze mówią, że mnie się wyleczyć nie da i nie wiedzą nawet co robić tylko pakują we mnie kolejne antybiotyki i to dość nieumiejętnie sad Macie jakieś pomysły? Kogoś możecie polecić kto spojrzy na cały organizm holistycznie? Może jakieś suplemety (biorę selen, magnez, witaminę D, wapń, lakcid i żurawinę w tabletkach), książki, cokolwiek?
          • muktprega1 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 30.12.14, 22:08
            Od dwóch miesięcy cały czas biorę antybiotyki. Początkowo był Z
            > innat przez 14 dni, później Klacid 10 dni, Bactrim 10 dni, Dalacin C - po nim s
            > puchłam i musiałam odstawić, następnie ten Unidox przez 10 dni i teraz Matronid
            > azol. Mam dość, nie chcę tego brać. Czy nie ma jakiegoś innego sposobu na wylec
            > zenie tych migdałków? Czy ja nie powinnam zrobić wymazów z gardła przed kolejny
            > m leczeniem? Bo dla mnie to działanie lekarza jest trochę lekkomyślne.

            Ło matko! To Ty masz jak nic ogólnoustrojową grzybicę candida albicans spowodowaną braniem takiej szalonej ilości antybiotyków.
            Masz wyjałowiony organizm z właściwej, pomocnej i koniecznej flory bakteryjnej.
            Już przy antybiotyku zapaliłoby mi sie czerwone światełko, najpierw wymaz i jak nie można inaczej to antybiot, nigdy nie odwrotnie.

            • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 30.12.14, 23:24
              Dodatkowo brałam leki przeciwgrzybicze więc raczej nic z tych rzeczy, ale może to sprawdzę, w wymazie z gardła wyjdzie? Jakie są tego objawy? Pytałam lekarza i on mówi, że to by było widać w gardle, nosie czy gdzieś. Ale już sama nie wiem. Poza tym jednocześnie z badaniem moczu i posiewem na bakterie zawsze robię posiew na grzyby i nic nie wychodzi z zakażeń grzybiczych ale może jeszcze jakoś inaczej sprawdzę?
              • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 31.12.14, 02:40
                Poczytałam o tym candida albicans i to raczej nie to.
          • ada1214 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 30.12.14, 22:44
            A nabial nadal jesz?

            Juz mi sie nie chce w kolko pisac tego samego. Zamiast tego zacytuje wiec slowa lekarza o wyksztalceniu obejmujacym: chirurgie, neurologie, radiologie; 20 lat praktyki laryngologicznej. rocznie "ratuje" okolo - 600-700 dzieci przed zalozeniem drenu do uszu (u dzieci czesto na skutek stanow zapalnych zbiera sie wydzielina ropna w uchu) . A jak ratuje. Ano , jak sam mowi:
            Odstawic mleko ser i maslo, a nie bedzie bolu ucha, astmy, alergii, sluzu, problemow zoladkowych"

            U Ciebie przyczyn zlego samopoczucia na pewno jest wiecej niz tylko mleko, ale odejmij organizmowi chociaz to jedno obciazenie.

            A co do lekarza ktory patrzy holistycznie: ja bym poszukala naturopaty.
            • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 30.12.14, 23:26
              Chyba tak zrobię, chociaż nie wiem jak wytrzymam bez laktozy ale stopniowo pewnie ograniczę. Mleko kozie jest lepsze od krowiego? Tylko, ze ja nie mam problemów żołądkowych itp, itd, to jakoś nie wyklucza alergii pokarmowej?
            • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 30.12.14, 23:27
              U naturopaty byłam wiele razy, też każdy ręce rozkłada nikt nie wie co ze mną robić.
              • ada1214 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 31.12.14, 11:52
                fenyloetyloamina0422 napisała:

                > U naturopaty byłam wiele razy, też każdy ręce rozkłada nikt nie wie co ze mną r
                > obić.

                Poprzestali na rozlozeniu rak? Nie wykonali zadnych badan? Nie zaproponowali testow alergologicznych? Nie zaprotestowali na jedzenie nabialu? Nie zaprotestowali na takie faszerowanie sie antybiotykami? To kiepscy naturopaci to byli.
                • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 01.01.15, 04:29
                  Coś tam robili ale generalnie niewiele pomogło, możesz kogoś polecić?
          • djpa Re: Nie da się mnie wyleczyć? 31.12.14, 08:37
            Fenylka,
            Miałam w ciąży bakterię - wyszła na posiewie z pochwy, ale objawów nie było - jednak, że groźna przy porodzie, dostałam antybiotyk. Po nim po kilku dniach znów zrobiłam posiew - wyszły dwie inne bakterie, niewrażliwe na pierwszy antybiotyk i grzybki. Po przeleczeniu tych bakterii i grzybka kolejnym antybiotykiem, na trzecim z kolei posiewie co wyszło? Oczywiście, jeszcze inne dwie bakterie i nadal grzybek.

            Nie lubię antybiotyków, bardzo ta cała sytuacja mi się nie podobała. Zmieniłam lekarza. Ten inny zamiast antybiotyku kazał mi się faszerować - dosłownie - probiotykami gdzie się da i w podwójnych dawkach. Po miesiącu żadnych bakterii na posiewie, do końca ciąży żadnych nie było, jedynie grzybica pójść sobie nie chciała. Brałam leki, objawów nie miałam, ale w posiewie grzyb był, a córka niemal od urodzenia miała pleśniawki.

            Ten drugi lekarz, który mnie wyprowadził na prostą tłumaczył mi, że w 1cm jelita mamy więcej bakterii niż komórek w całym organizmie. Antybiotyk zaburza równowagę między bakteriami. Antybiotyk niszczy część bakterii, wtedy ta część niewrażliwa na antybiotyk ma świetne warunki do namnażania się - co z resztą robi. Mówił, że pełne odbudowanie naturalnej, dobrej lub obojętnej flory bakteryjnej po antybiotyku trwać może nawet rok.
            • ada1214 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 31.12.14, 12:12
              Mi tez sie wydaje, ze grzybek gdzies tu na pewno w obrazie jest. Raz ze antybiotykoterapia, a dwa, dieta. Przy antybiotykoterapii powinno sie stosowac diete antygrzybicza. Az wrocilam do poczatku watku bo pamietam ze Fenylka pisala o swoim jadlospisie. Cytuje ". Jem głównie warzywa, owoce i produkty mleczne.".
              Warzywa sa ok (ale tez nie wszystkie i nie pod kazda postacia, na przyklad sok z marchwii jest nie ok). Natomiast owoce i produkty mleczne to typowe produkty dokarmiajace Candide.

              JA juz Ci 3 miesiace temu pisalam, ze Twoja dieta jest kiepska, a Ty Nadal ne wierzysz. Jedzeniem mozna sie uzdrowic, a mozna tez wpakowac w chorobe. Jesz slodycze?

              Mam tez pytanie: jak reagujesz na alkohol? Nie podejrzewam zebys teraz pijala, ale tak ogolnie, jak reagujesz? Obstawiam, ze masz bardzo niska tolerancje? Czy jestes wrazliwa na zapachy? Na przyklad na spaliny? Czy ogolniej chemikalia?
              Czy w Twoim mieszkaniu jest moze wykladzina dywanowa, albo taka normalna? Nie daj Boze nowe?
              Jakich kosmetykow uzywasz?
              • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 01.01.15, 05:19
                > Mi tez sie wydaje, ze grzybek gdzies tu na pewno w obrazie jest.

                Więc jak to sprawdzić jeśli nigdzie nie wychodzi? Metodą PCR? Myślę, że nie mam i nie ma sensu szukać skoro wychodzą ciągle bakterie i widzę, że jak ich nie ma w posiewach to i objawów brak ale w sumie mogę sprawdzić.

                > Raz ze antybiotykoterapia, a dwa, dieta. Przy antybiotykoterapii powinno sie stosowac diete antygrzybicza.

                Pisałam już, że łącznie z antybiotykiem brałam leki przeciwgrzybicze i spore ilości probiotyków. Poza tym dieta przeciwgrzybicza polega głównie na wyeliminowaniu cukrów, glutenu itd oraz spożywaniu dużej ilości białka, jak chcesz połączyć jednocześnie dietę bezmleczną którą proponujesz i dietę przeciwgrzybiczą? Jak dla mnie to się wyklucza. Myślę, że codzienne spożywanie przeze mnie m.in jogurtów, kefirów itd, nawet w okresach bez antybiotykoterapii w dużym stopniu chroni mnie przed grzybicą, pomaga zregenerować florę jelitową po antybiotykach oraz jest konieczne przy moim zapotrzebowaniu na wapń. Tutaj trzeba patrzeć bardzo szeroko na wiele moich dolegliwości. Uważam, że dieta przeciwgrzybicza o której piszesz nie jest dla mnie żadną dietą bo to po prostu pokarmy które spożywam na codzień smile

                > Az wrocilam do poczatku watku bo pamietam ze Fenylka pisala o swoim jadlospisie. Cytuje ". Jem głównie warzywa, owoce i produkty mleczne.".
                Warzywa sa ok (ale tez nie wszystkie i nie pod kazda postacia, na przyklad sok z marchwii jest nie ok). Natomiast owoce i produkty mleczne to typowe produkty dokarmiajace Candide.

                Dziękuję Ada, miło z Twojej strony, że chciało Ci się wracać do starych wątków smile Więc kolejno, jeśli nie jem mięsa i glutenu, według Ciebie niekorzystna jest dla mnie laktoza, owoce i niektóre warzywa to co jeść? Coś bardzo skąpa robi się ta dieta i mam wrażenie, że dostarcza się przy niej bardzo niewiele składników niezbędnych do życia, a wszystkiego środkami chemicznymi nie da się zastąpić.

                > Jesz slodycze?

                Niewiele. Mam ciągotki bardziej do słonych przekąsek, słodycze to tak naprawdę mogłyby dla mnie nie istnieć dlatego i tu ta Candidia średnio mi pasuje bo przy niej powinno pochłaniać się mnóstwo słodyczy.

                > Mam tez pytanie: jak reagujesz na alkohol? Nie podejrzewam zebys teraz pijala, ale tak ogolnie, jak reagujesz? Obstawiam, ze masz bardzo niska tolerancje?

                Masz racje, teraz nie piję wcale bo jeszcze na wakacjach z trzy razy wypiłam wino i następnego dnia miałam mega zapalenie pęcherza. Zupełnie nie rozumiem tej zależności. Jeśli chodzi o czasy przeszłe to raczej też masz racje, że mam niską tolerancje i szybko się upijałam. Za to bardzo szybko też metabolizuję alkohol, na takiej zasadzie, że gdy na imprezach studenckich wszyscy się dopiero rozkręcali ja już byłam trzeźwa. Nigdy nie miałam po alkoholu nudności, wymiotów, bólu głowy, obce mi jest też pojęcie kaca. Ale ja mam ogólnie dość silny układ pokarmowy, teraz może trochę mniej ze względu na sporą ilość leków. Niemniej jednak jestem z tych osób które mogą popijać śliwki mlekiem i nic im nie będzie.

                > Czy jestes wrazliwa na zapachy? Na przyklad na spaliny? Czy ogolniej chemikalia?
                Raczej tak. Tak jak wcześniej pisałam, głównie tym tytoniowy, niektóre perfumy, środki czystości itp.

                > Czy w Twoim mieszkaniu jest moze wykladzina dywanowa, albo taka normalna? Nie daj Boze nowe?
                Normalny dywan.

                > Jakich kosmetykow uzywasz?
                Różnie. Raczej niewiele ich jest ale staram się wybierać te nietestowane na zwierzętach smile
                • ada1214 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 01.01.15, 12:22
                  Mleko akurat ma duzo cukru (laktoza) i jest bezwglednie zakazane przy grzybach. No ale skoro twierdzisz, ze grzyba na pewno nie masz, to ja Ci musze wierzyc.

                  Nie wiem Fenylko, ja Ci diety nie uloze, bo musialabym posiedzic nad tym z tydzien, sama rozumiesz ze to niemozliwe, a dwa, nie jestem dietetykiem, wiec nie bede brac na siebie takiej odpowiedzialnosci. Sama musisz sie tym zajac, ja Ci tylko sygnalizuje problem. Jogurty akurat sa kiepskim dostarczycielem dobrych bakterii, w lyzce soku z kiszonej kapusty masz ich duzo wiecej niz w litrze jogurtu. Wapn, czemu sie przejmujesz wapniem skoro i tak bierzesz suplement? po prostu badaj sobie regularnie wapn i juz. To w ogole nie jest problem. Najwiekszym problemem bedzie chyba dostarczenie protein, skoro miesa nie jadasz, no ale tu juz dietetyk powinien cos wymyslic. Ja sie nie znam, bo jestem miesozerna i nie mam niestety czasu sie w to wglebiac.


                  raczej też masz racje, że mam nisk
                  > ą tolerancje i szybko się upijałam.
                  > (...)Raczej tak. Tak jak wcześniej pisałam, głównie tym tytoniowy, niektóre perfumy,
                  > środki czystości itp.

                  To wskazuje na slaba watrobe i jej zdolnosc do usuwania toksyn. To tez moze byc kawalkiem puzla w Twoim obrazie choroby.
                  • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 02.01.15, 02:39
                    > Mleko akurat ma duzo cukru (laktoza) i jest bezwglednie zakazane przy grzybach. No ale skoro twierdzisz, ze grzyba na pewno nie masz, to ja Ci musze wierzyc.

                    Napisz mi proszę jakieś wiarygodne badania na tę candidię. Może sprawdzę przy okazji smile Mleka to ja raczej wcale nie piję.

                    > po prostu badaj sobie regularnie wapn i juz

                    Mi wapń we krwi wychodzi w normie. A drgawki tężyczkowe i skurcze mięśni przeszły po ok. dwóch tygodniach suplementacji wapnia, także chyba ten wynik we krwi nie był wystarczająco wiarygodny. A u Ciebie jak teraz z tym? Nie wiem czy dobrze pamiętam ale wydaje mi się, że pisałaś o podobnych problemach po witaminie D.

                    > To wskazuje na slaba watrobe i jej zdolnosc do usuwania toksyn. To tez moze byc kawalkiem puzla w Twoim obrazie choroby.

                    Ada, Ty przetoczyłaś tylko część mojej wypowiedzi i na podstawie fragmentu wypowiedzi wysnułaś błędny wniosek. Całość brzmiała mniej więcej tak, że szybko się upijam i BARDZO SZYBKO metabolizuję alkohol. Brak kaca zdecydowanie nie świadczy o nieprawidłowościach w pracy wątroby, wręcz odwrotnie. Wątrobę akurat mam sprawdzoną na wszelkie sposoby bo wcześniej - zanim odkryłam hashi - było podejrzenie, że mam HCV. Często bolała mnie wątroba i miałam transfuzje krwi więc był pomysł, że to właśnie ten wirus. Jednak dopiero teraz widzę, że bóle w okolicach wątroby mam jedynie podczas rzutu a tak przecież zachodzi konwersja T4 do T3. Niemniej jednak wyniki USG, prób wątrobowych, markety nowotworowe i badania na żółtaczkę świadczą o tym, że wątroba jest zdrowa.
                    Jeśli chodzi o dym tytoniowy itd, to ja mam tak od najmłodszych lat, myślę, że tu jest zdecydowanie ta alergia o której pisałyśmy wcześniej smile
                    • ada1214 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 02.01.15, 11:51
                      > . Niemniej jednak wyniki USG, prób wątrobowych, markety nowotworowe i badania n
                      > a żółtaczkę świadczą o tym, że wątroba jest zdrowa.

                      Fenylko, ja mam i mialam zawsze proby watrobowe idealne, nigdy nie mialam zadnych dolegliwosci watrobowych a w zeszlym roku jak zachorowalam, to pierwsze co naturopatka mi dala, to srodki na detox watroby, bo jej zdaniem byla zatoksykowana po brzegi. W tamtym czasie przepotwornie reagowalam na zapachy. Po detoxie wrazliwosc na zapachy znacznie zlagodniala. Dopiero po tym detoxie dostalam inne preparaty. Powtarzam, proby watrobowe mialam superidealne. Fenylko, Ty dalej myslisz w kategoriach allopatycznego lekarza widzacego jeden wycinek.
                      No ale skoro twierdzisz, ze watrobe masz w dobrym stanie, to coz, pozostaje mi wierzyc.
                      Dobrze, ja przyznaje, ze juz wiecej pomyslow co do Twojej sytuacji nie mam.
                      • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 05.01.15, 06:37
                        Ada kochana, racja, że ja myślałam o czymś zupełnie innym. Myślałam, że mi tu napiszesz zaraz o jakimś HCV czy coś big_grin Detox jest faktycznie świetną sprawą i mi pomagał tylko teraz tak się zastanawiam jak to się ma do wchodzenia przeze mnie na właściwą dawkę tyroksyny? Bo ten detox to powinnam zrobić przed rozpoczęciem suplementacji albo jakoś jak się ustawię na hormonach, co myślisz? Jaki detox miałaś? I co to za naturopatka? Jeśli jakaś dobra to daj namiar smile
                        I mam do Ciebie jeszcze takie pytania, jak odstawiłam gluten to po jakim czasie powinny być tego skutki?
                        I już wcześniej pytałam ale nikt mi nie odpowiedział, czy nie powinnam zmienić Euthyroxu na Letrox jeśli jest prawdopodobieństwo, że mam problem z tolerancją laktozy?
                        • ada1214 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 06.01.15, 13:40
                          Niestety nie moge Ci nikogo polecic. Do mojej na pewno nie pojdziesz wink

                          Oraz nie wiem tez, jak sie ma detox do tyroksyny, w sensie czy sie gryzie.
                          Co do oczekiwanego polepszenia po odstawienu glutenu, wydaje mi sie ze to moze byc roznie w zaleznosci od tego, jakie szkody zostaly w organizmie poczynione. Rozsadek podpowiada ze to moze byc bardzo szeroki zakres, od kilku tygodni, poprzez kilka miesiecy , az do kilku lat. Nie wiem. Na swoim przykladzie moge powiedzic, ze dopiero po 1,5 roku po zmianie diety udalo mi sie przybrac kilka upragnionych kilogramow, czyli wnioskuje ze wreszcie jelita sa w troche lepszym stanie i zaczely lepiej wchlaniac.
                        • pindzia.lindzia Re: Nie da się mnie wyleczyć? 07.01.15, 02:11
                          A Monika z Tłustego Życia? Sama mam u niej konsultację 31.01 (terminy są długie sad). Tylko że z pewnością doradzi Ci powrót do mięsa, sama jest ex-wegetarianką (12 lat!), po tym jak wystrzeliło jej Hashimoto wróciła do mięsa i zrobiła Autoimmunologiczny Protokół Paleo. Nie wiem, jak jej wyszedł ten protokół, tzn. co może jeść, a co musiała odrzucić na stałe, ale dziś jest w kompletnej remisji z tego, co wiem, lepszej reklamy nie słyszałam smile

                          • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 07.01.15, 03:15
                            O, całkiem fajny pomysł! Napiszesz po konsultacji jak było? Kurcze, Paleo to nie dla mnie. Ja mięsa w ogóle nie toleruję. W wieku chyba 4 lat mnie odrzuciło i tak już zostało. W dorosłym życiu coś tam próbowałam skubnąć dla zdrowotności ale mam odruch wymiotny i nie da rady. Dla mnie mięso śmierdzi, nie ma smaku i w ogóle to jest "coś" co nie jest do jedzenia. Oczywiście post nie ma na celu nikogo "nawracać" na tę dietę, tylko piszę o swoich dziwnych objawach tongue_out Próbowałam po alkoholu jeść mięso gdy świadomość jest trochę przytępiona ale nic z tego big_grin Zwierząt też mi strasznie szkoda do tego stopnia, że jak zobaczę w TV jakiś urywek filmu z rzeźni to automatycznie coś mnie w skręca w środku. Także nie wiem czy to u mnie ma podłoże psychiczne czy to jest nietolerancja pokarmowa czy coś. Może by się udało jakąś taką dietę wykombinować, że bez glutenu, bez mięsa.. i co najgorsze - bez laktozy!! Dasz mi jakiś namiar na tę kobietkę? Skąd ona jest? smile
                            • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 07.01.15, 06:24
                              Numer już mam ale nie mogę znaleźć skąd ta pani jest.
                              • pindzia.lindzia Re: Nie da się mnie wyleczyć? 10.01.15, 16:34
                                Wejdź na jej bloga Tłuste Życie, tam na górze jest zakładka, gdzie są wszystkie szczegóły. Konsultacje są przez Skype'a, więc nie ważne skąd pani jest wink
                                • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 11.01.15, 01:27
                                  A wiesz, że nawet nie pomyślałam o takiej konsultacji online. Ogólnie to ciężko ostatnio z moim logicznym myśleniem. Dziś zrobiłam sobie sushi, wprawdzie wegetariańskie, bez ryby ale tych wodorostów zjadłam strasznie dużo. Za jakiś czas dopadł mnie katar, oczy mi łzawią i jestem chyba trochę bardziej osłabiona, czyżby to była taka reakcja na jod? Jeśli będą przyznawać nagrody za bezmyślność roku to myślę, że będę w czołówce big_grin
                                  • pindzia.lindzia Re: Nie da się mnie wyleczyć? 11.01.15, 01:39
                                    Jeśli nie bierzesz odpowiedniej ilości selenu, to możesz kandydować wink, chociaż nie wygląda to na typową negatywną reakcję na jod, bardziej uczulenie na coś w tym sushi. I tak Cię podziwiam za jakąkolwiek kulinarną fantazję w Twoim stanie, u mnie szczytem wyrafinowania w-miarę-Paleo jest coś w stylu plastry dobrej szynki (wiem, że glutensad) i jakiś pomidor (wiem, że psiankowatesad) albo smażone pieczarki z toną soli himalajskiej, i po tym taka dumna z siebie jestem jakbym dwudaniowy obiad ugotowała.

                                    Wiesz, jeśli nie możesz jeść mięsa to przynajmniej zrezygnuj z soi, bo masakrycznie ogranicza pracę tarczycy u każdego, a u nas dodatkowo wpływa na wchłanianie hormonów, więc co Ty się namęczysz na zwiększaniu dawki, to soja zje. Dodatkowo większość co bardziej świadomych wegetarian też jej nie je (pisze o tym Marlena na Akademii Witalności albo tomakin na vegie forum), bo to niestety syf (poza fermentowaną, droga i praktycznie niedostępna). Ze strączków masz jeszcze inne źródła.
                                    • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 11.01.15, 21:57
                                      To głównie dlatego, że już niedługo minie rok odkąd utknęłam w domu, nie mam siły nigdzie wychodzić i muszę sobie organizować jakieś zajęcia w domu żeby też nie rozmyślać za dużo na temat swojego zdrowia i nie zadręczać się psychicznie. Staram się wykonywać normalne czynności chociaż czasem zdarza mi się, że robię coś do jedzenia a już nie mam siły zjeść big_grin Z moim narzeczonym też wszystkie wyjścia odpadają, seks odpada bo zapalenie pęcherza a ile można grać w Chińczyka czy oglądać filmy na których ja i tak w większości przysypiam, także coś tam staramy się gotować, piec czy coś smile
                                      Pindzia, czytałam właśnie Twój post odnośnie diety bezglutenowej, tylko nie pamiętam czy tam się wypowiedziałam czy nie. Może na początku spróbuj stopniowo ograniczyć gluten, zaczynając np. od zmiany pieczywa na bezglutenowe, mąki pszennej na kukurydzianą, kokosową albo z amarantusa. Da się spokojnie zrobić z mieszanki mąk pierogi, różne ciasta itd. Wiem, że w diecie bezglutenowej nie chodzi o to, żeby się zapychać substytutami bezglutenowymi ale na początku może to być konieczne.
                                      Soi dawno już nie jadłam ale będę na nią szczególnie uważać. Jeśli chodzi o selen to biorę dwie tabletki Cefaselu. Chyba wystarczy smile
                                      • pindzia.lindzia Re: Nie da się mnie wyleczyć? 13.01.15, 08:59
                                        Dzięki za rady, ale moje dotychczasowe próby robienia produktów bezglutenowych okazywały się kompletną porażką - i tak, ani naleśniki ryżowe nie były smaczne i się rozpadały, naleśniki z samej gryki do dla mnie kosmos, zmarnowałam tylko mnóstwo jedzenia, nie jestem Matką Smakoterapią smile, a i tak w co mądrzejszych źródłach powtarza się motyw, że te najtańsze mąki bezglutenowe, czyli kukurydziana i ryżowa bardzo podbijają cukier, często są alergenami i zachodzi reakcja krzyżowa z glutenem, więc nie widzę sensu w oswajaniu się z nimi, żeby i tak musieć z nich rezygnować, one i tak są dla mnie marną imitacją mąki pszennej.

                                        Dla mnie paradoksalnie najłatwiejszym wyjściem jest Paleo, bo tutaj wielkiej filozofii nie ma, gotujesz mięso, warzywa, dodajesz tłuszcz i już masz posiłek, możesz wykombinować w ramach tego dużo słodkości, jak już nie wyrabiasz bez, jest cała masa przepisów, naprawdę prostych, nawet dla mnie. A jak już tęsknisz bardzo, to są naleśniki z mąki kokosowej albo pizza na spodzie z cukinii, ale to zostawiam sobie na święta. Póki co rzeczywiście widzę, że ograniczenie w posiłku węglowodanów do samych warzyw, dobry tłuszcz, zero nabiału i glutenu daje mi sytość na dość długo jak na mnie, a są to na razie pojedyncze posiłki. Szukam dobrego źródła na mięso, czytam blogi z przepisami i szykuję się mentalnie do spotkania z Moniką.

                                        Wiesz, też mogłabyś tak zrobić nawet nie jedząc mięsa, w zasadzie znam nawet taki jeden przypadek, że vege zbiła przeciwciała do normy, mając Hashimoto, ale z użyciem tony suplementów, bez nabiału, bez glutenu, i dawno nie aktualizowała swojego tematu, więc nie wiem, jak jest dzisiaj. Ale pewnie znalazłabyś jakiś vege Paleo z sukcesami w remisji Hashimoto w internecie jakbyś poszukała, ja póki co trafiam na samych ex-wegetarian. Myślę, że akurat strączki (poza soją) to chyba najmniejszy problem przy moczeniu i zmienianiu wody jak gotujesz, gorzej gluten, nabiał, jaja, orzechy, psiankowate, ale pozostaje jeszcze sprawa witamin z grupy B dla bezmięsnych (kiszonki! dużo kiszonek!) i tłuszczu, bo on jest bardzo ważny w chorobach autoimmunologicznych, a jest fobia tłuszczowa w mediach i wegetarianie też go często unikają...możesz używać oleju lnianego do sałatek, a na ciepło olej kokosowy i naprawdę sobie tego tłuszczu nie żałować, i może da radę bez mięsa osiągnąć remisję. Ot, takie moje luźne przemyślenia, jak chcesz to olej wink
            • muktprega1 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 31.12.14, 13:55
              > Ten drugi lekarz, który mnie wyprowadził na prostą tłumaczył mi, że w 1cm jelit
              > a mamy więcej bakterii niż komórek w całym organizmie. Antybiotyk zaburza równo
              > wagę między bakteriami. Antybiotyk niszczy część bakterii, wtedy ta część niewr
              > ażliwa na antybiotyk ma świetne warunki do namnażania się - co z resztą robi. M
              > ówił, że pełne odbudowanie naturalnej, dobrej lub obojętnej flory bakteryjnej p
              > o antybiotyku trwać może nawet rok.

              Tak dokładnie jest, wybijasz "dobre" bakterie i jak to w biologii jest wolna nisza ekologiczna, która przecież nie może być pusta, wiec zaraz zasiedlają ją jakieś inne bakterie.
              Djpa - masz szczęście do dobrego sensownego lekarza, zazdraszczam smile
              • djpa Re: Nie da się mnie wyleczyć? 31.12.14, 15:14
                Oj tak, to jest myślący, dobry lekarz smile Teraz do niego nie chodzę, bo on kobiety w ciąży prowadzi.

                Znajoma przy infekcji pęcherza kupowała kilo cytryn, wyciskała z nich sok, dodawała wody tak aby był litr i wypijała. Bez cukru. Robiła sobie gorącą kąpiel do tego. Dzień dwa i była zdrowa smile
                • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 01.01.15, 04:28
                  Na mnie właśnie już nic nie działa. Ani sok z żurawiny ani z cytryny. Wszystkich sposobów próbowałam i nic. To owszem, działało przy niewielkich infekcjach. Zdarzyło mi się, że sikałam krwią, łyknęłam jakąś żurawinkę i było ok już następnego dnia ale odkąd zaczęły się rzuty hashi jeden za drugim to nie pomaga nic, po odstawieniu antybiotyku wszystko wraca i trwa to dokładnie od grudnia tamtego roku. Ostatnio przeczytałam na stronie o hashi, że takie zaburzenia związane z pęcherzem towarzyszą tej chorobie, no ewidentnie widzę związek dlatego liczę, że ta tyroksyna cokolwiek podepchnie to moje zdrowie do przodu, co myślicie?
                  • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 01.01.15, 05:28
                    A, jeszcze mi się coś przypomniało, sory, że takie fragmentaryczne i chaotyczne te moje wiadomości ale ciągle zapominam co chciałam napisać i przypominam sobie dopiero jak dodam post big_grin
                    Nie orientujecie się może jak to jest z bólem i przytykaniem ucha w niedoczynności tarczycy? Bo znalazłam takie informacje na forum, że mogą być takie objawy. Mnie ciągle boli, mam uczucie przytkania, pod spodem powiększony węzeł a laryngolog nic nie widzi, mówi, że nie ma żadnego wysięku ani nic. Faktycznie jest związek z tarczycą? Czy bardziej to wiązać z zapaleniem zatok?
            • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 01.01.15, 04:34
              > Miałam w ciąży bakterię - wyszła na posiewie z pochwy, ale objawów nie było - jednak, że groźna przy porodzie, dostałam antybiotyk. Po nim po kilku dniach znów zrobiłam posiew - wyszły dwie inne bakterie, niewrażliwe na pierwszy antybiotyk i grzybki. Po przeleczeniu tych bakterii i grzybka kolejnym antybiotykiem, na trzecim z kolei posiewie co wyszło? Oczywiście, jeszcze inne dwie bakterie i nadal grzybek.

              Tak właśnie jest, jeden antybiotyk wybija niektóre bakterie, a inne antagonistyczne do tamtej w tym czasie namnażają się na potęgę. Dlatego ja jeśli nie mam objawów to raczej nie biorę antybiotyków, po prostu czekam aż infekcja sama przejdzie i zazwyczaj po 2-3 tygodniach bakterii już nie ma. Ale przy krwi w moczu, bólach pęcherza i nerek i całego mnóstwa leukocytów w moczu to ciągle mi powtarzają, ze muszę ten antybiotyk wziąć bo zapalenie może przejść na nerki i wtedy wyleczyć to dużo trudniej.

              > Ten inny zamiast antybiotyku kazał mi się faszerować - dosłownie - probiotykami gdzie się da i w podwójnych dawkach.

              I jak ta robię. Biorę probiotyki nawet jak nie łykam antybiotyków żeby trochę tę florę bakteryjną podbudować.

              > Mówił, że pełne odbudowanie naturalnej, dobrej lub obojętnej flory bakteryjnej po antybiotyku trwać może nawet rok.

              Tak jest i ja się zgadzam. Tylko co robić w mojej sytuacji gdy zapalenie przebiega w taki ostry sposób? Zostawić? Bo ja już sama nie wiem co lepsze.
              • djpa Re: Nie da się mnie wyleczyć? 01.01.15, 11:40
                Trudna jest Twoja sytuacja... Zostawić ostrego stanu zapalnego nie można...
                Może warto cały czas brać Furagin, probiotyki, witaminę C, nawet gdy nie ma objawów? Są jakieś probiotyki specjalne na układ moczowo-płciowy: doustne i dopochwowe.
                • djpa Re: Nie da się mnie wyleczyć? 01.01.15, 11:51
                  Koniecznie odstaw nabiał, on ma działanie zasadowe, czyli powoduje, że mocz jest mniej kwaśny. Poza tym tak jak Ada pisała, odstaw nabiał. Soczewicę możesz jeść jak chcesz i ile chcesz, a soję z daleka od tyroksyny. Soja zmniejsza wchłanianie tyroksyny, można po prostu brać więcej hormonu jedząc soję na śniadanie i tyle.

                  Wapń można podawać z innych źródeł. Szpinak, szprotki, sezam, skorupki od jajek. Ewentualnie coś z apteki.

                  Kiedyś czytałam bloga młodej dziewczyny, którą ogromnie męczyły infekcje pęcherza. Ktoś z czytających bloga zachęcił ją do odstawienia glutenu. I to był strzał w dziesiątkę, przestała chorować smile
                  • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 02.01.15, 02:58
                    Gluten już odstawiłam, jakiś miesiąc temu chyba. Powinny być już jakieś efekty czy to jeszcze za wcześnie?

                    Jeśli chodzi o laktozę to czy ja nie powinnam zmienić Euthyroxu na Letrox?
                • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 02.01.15, 02:54
                  > Może warto cały czas brać Furagin, probiotyki, witaminę C, nawet gdy nie ma objawów? Są jakieś probiotyki specjalne na układ moczowo-płciowy: doustne i dopochwowe.

                  Furagin jest chyba jednym z nielicznych leków których ja w ogóle nie toleruję. Urolog ma myśleć co tu by innego mi dać na stałe. Witaminę C i probiotyki biorę tak jak piszesz - cały czas. Jeśli chodzi o doustne probiotyki na drogi moczowo - płciowe tj Trivagin, to jest to trochę pic na wodę bo tak naprawdę nie ma możliwości żeby bakterie z jelit dostały się np. do pochwy. To musiałby być jakiś bardzo inteligentny probiotyk. Niemniej jednak ja próbuję już wszystkiego, nawet tego w co nie wierzę smile

                  > Trudna jest Twoja sytuacja... Zostawić ostrego stanu zapalnego nie można...

                  Właśnie. Ja zdaję sobie sprawę z tego, że łykanie takiej ilości antybiotyków nie jest wcale dobre i za każdym razem staje przed decyzją czy ryzykować, że rozwinie się poważniejsza infekcja czy brać kolejny antybiotyk który przecież wpływa bardzo negatywnie na mój dość wyczerpany organizm. To fakt, sytuacja jest trudna. Bardzo żałuję, że chociaż ten rok temu, gdy byłam jeszcze w miarę na chodzie, nie dostałam tyroksyny. Teraz to masz czasem ochotę usiąść i płakać wędrując od jednego lekarza do drugiego, każdemu tłumacząc dlaczego kontrast z MR jest dla mnie szkodliwy i dlaczego nie chcę brać szczepionki uodparniającej. Z drugiej strony jak będę siedziała i płakała to przecież nic się samo za mnie nie zrobi a muszę jakoś z tego wszystkiego wyjść. Cieszę się bardzo, że jest to forum. Wiem, że nie dostanę tu odpowiedzi na moje wszystkie pytania ale dostałam całe mnóstwo cennych wskazówek i jestem za to bardzo wdzięczna, dzięki smile Mam jeszcze takie pytanie. Laryngolog przypisał mi Sinupret na zapalenie zatok, który w składzie ma m.in czarny bez. Z tego co się orientuję to ten czarny bez podnosi odporność, czy to jest jakieś zagrożenie ze strony hashi czy mogę łykać spokojnie?
                  No i jeszcze sprawa nagrzewania zatok. Kiedyś zawsze nagrzewałam lampą Solux ale wiadomo, że jak nagrzewam buźkę to dojdzie też do szyi, czy to jest bezpieczne przy hashi czy lepiej sobie darować?
              • pindzia.lindzia Re: Nie da się mnie wyleczyć? 01.01.15, 18:59
                Te jogurty i kefiry sklepowe to przeciwieństwo dobrych bakterii, same sztuczności i cukier. Jeśli chcesz prawdziwy kefir i tonę dobrych bakterii za grosze to kup na Allegro grzybka tybetańskiego za 10 zł, zalewaj świeżym mlekiem (nie UHT!!! nawet w Biedronce można kupić, stoi w lodówkach w plastikowych butelkach) wg instrukcji i codziennie będziesz miała porcję dobrych bakterii. Też czytałam o kobiecie, co miała infekcje intymne aż w końcu zaczęła pić codziennie sok z kiszonej kapusty i jej przeszło. Niestety trzeba samemu ją zrobić, w sklepach jest tylko kwaszona albo jakaś oszukana. Łatwo się robi zakwas z buraków, to byłoby najlepsze dla Ciebie, bo bez mleka: www.akademiawitalnosci.pl/jak-zrobic-prawdziwy-barszcz-czerwony-na-zakwasie/

                Przepis bardzo prosty, szybki i tani, nawet takie beztalencie kulinarne jak ja sobie poradziło, a dostarczysz sobie sodu i potasu, których brakuje przy niedomodze nadnerczy. Tym pre- probiotykom z apteki to bym średnio ufała, bo są o wiele gorsze niż za Oceanem i są tylko marną imitacją tego, co się powinno dziać w jelitach, trzeba je ciągle zmieniać, szukać różnych typów, kupa roboty i kasy.

                W związku z Twoimi infekcjami w każdej części ciała polecam witaminę C w wysokich dawkach www.akademiawitalnosci.pl/qa-001-najczestsze-pytania-na-temat-witaminy-c/
                W Twoim stanie to i 100 gramów wejdzie jednego dnia! Tylko musisz się zastosować do wszystkich instrukcji, żeby się nie skończyło na sraczce wink Zadziała jak antybiotyki o szerokim spektrum, a tak nie wyjaławia.

                A te uszy to masz czyste? Laryngolog jak je oglądał, to coś stamtąd wyjmował, że tak to ujmę ładnie wink ? W Hashimoto często jest duża ilość woskowiny, robią się takie złogi i pod nimi tworzą się bakterię powodując ból i stany zapalne. Przetkanie uszu często daje o wiele więcej niż antybiotyk, tylko lekarze jakoś tej metody nie stosują, też ciekawe dlaczego...($$$) Jak Ci się uszy przytykają, to masz wrażenie, że coś tam jest?
                • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 02.01.15, 03:27
                  Dzięki Pindzia. Laryngolog oglądał to ucho ze trzy razy, twierdzi, że nic tam nie ma. Odtykał mi jakąś pompką ale to też efektów nie dało. Ogólnie ja z katarem męczę sie od lat i ciągle mam zatkaną prawą dziurkę w nosie ale ten laryngolog do którego chodzę mówił, że to nic takiego zatem ten katarek tak sobie po prostu był. Obecne dolegliwości zaczęły się od tego, że dwa miesiące temu szłam na badania i mnie przewiało, następnego dnia zaczęła mi się dość ostra infekcja, miałam zatkany nos po jednej stronie i uczucie rozpychania tej jednej zatoki szczękowej, następnie zaczęło mi coś strzelać w uchu przy przełykaniu śliny. Ostra infekcja minęła a ból ucha został. Nasila mi się np. podczas suszenia włosów, dodatkowo towarzyszą wtedy temu parestezje twarzy, szczególnie szczęki, tak jakby promieniowało na zęby i mam wrażenie, że puchnie mi też prawa powieka (wcześniej byłam przyzywyczajona do obrzęku lewej bo to w lewym oku mam bardziej dokuczliwą orbitopatię). Ze względu na ten ból buźki i parestezje neurolog stwierdził, ze to neuralgia i dostałam leki przeciwpadaczkowe o których wcześniej pisałam i nad którymi się zastanawiałam. Na razie się z nimi wstrzymałam bo mnie to na neuralgię szczerze mówiąc nie wygląda, ucho od neuralgii się nie przytyka, obstawiam bardziej zatoki. Zatem zrobiłam RTG zatok i tam wychodzi płyn w zatoce szczękowej prawej czyli po stronie ucha które boli i się zatyka. Dodatkowo boli mnie węzeł chłonny po tej samej stronie co tym bardziej wyklucza mi neuralgię. Poszłam jeszcze raz do neurologa który wpadł na pomysł, że to może nerwiak któregoś z nerwu czaszkowego i trzeba zrobić koniecznie MR z kontrastem żeby to sprawdzić. Robiłam w maju MR, nie wiem czy w tak krótkim czasie może stworzyć się coś takiego. Ponadto ciągle każdemu lekarzowi powtarzam, że mnie się te objawy zaczęły po infekcji!! No nic, z rezonansem się wstrzymuję bo boję się kontrastu.
                  Poszłam jeszcze raz do laryngologa który stwierdził, że na lewym migdałku mam jakieś zmiany i dał znów antybiotyk, tym razem na beztlenowce - Metronidazol, który ja średnio znoszę. Powtarzałam kilka razy, że mnie gardło nie boli jakoś szczególnie tylko ucho i to prawe. To mi powiedział, że niemożliwe bo prawe nie ma od czego mnie boleć jak to lewy migdałek jest w stanie zapalnym. I weź tu z takim dyskutuj, tym bardziej jak jesteś niedoczynny i ledwo zdanie poprawie składasz. Dopiero w domu się zorientowałam, że przecież zatoki są przytkane po stronie prawej. Poza tym stwierdził, że wynik USG jest jakiś dziwny bo on węzłów chłonnych nie wyczuwa to dał mi skierowanie do hematologa z komentarzem, że jak to chłoniak to nie chce mieć mnie na sumieniu. Mam zrobić jeszcze raz morfologię i sprawdzić czy limfocyty nie są podwyższone. Na nic się zdało moje tłumaczenie, że na pewno są bo ja mam przecież podwyższony poziom od najmłodszych lat życia. Ach, no i jeszcze powiedział, że może gdzieś tam mogą mi się robić jakieś nacieki limfocytarne od Hashimoto, po czym dodał, że w sumie to chyba nie bo ja nie mam wcale tej choroby bardzo nasilonej. No pewnie, dla przyjemności sobie latam po lekarzach i z pasją wymyślam kolejne objawy tongue_out
                  Kilka lat cholera jasna się męczę z różnymi objawami to mi wmawiali, że hipochondryk jestem. Teraz nagle jak mam chorobę autoimmunologiczną to mam już i guza mózgu i może chłoniaka i wszystkie inne nieszczęścia świata. Ze skrajności w skrajność.
                  Podsumowując - mam katar, zatyka mi się ucho (woskowiny nie mam ani żadnego wysięku). boli mnie coś w środku ucha, strzela przy przełykaniu, promieniuje po nerwie trójdzielnym i mam chwilami osłabiony po tej stronie węch. Boli mnie pól głowy i mam bolesne węzły chłonne. Chyba zmienię tego lekarza, pójdę skonsultować się z jakimś innym laryngologiem.
                  Dodatkowo mam zwyrodnienie starów skroniowo - żuchowowych i coś tam nie tak z tym kręgosłupem szyjnym więc ja już nie wiem od czego boli mnie to ucho.
                  • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 02.01.15, 03:33
                    Aha, no i właśnie tak jak pytałaś - jak mi się ucho zatyka (jedno, drugie jest ok), to mam właśnie wrażenie, że coś tam od środka mi naciska na błonę bębenkową i to ucho rozpiera. Dziwne to trochę i mało komfortowe.
                    • pindzia.lindzia Re: Nie da się mnie wyleczyć? 02.01.15, 15:24
                      A że tak się nieelegancko spytam (ale w dobrej wierze wink gdybyś wsadziła do tego ucha palec i spróbowała paznokciem zebrać woskowinę, to będzie tego trochę? Jak dbasz o uszy? Znam tylko jedną skuteczną metodę na zapalenie ucha, chociaż u mnie to był po prostu ból przeokropny i zatkane ucho, u Ciebie jest trochę inaczej:
                      -regularnie, dobrze czyścić uszy! Dodam, że u nas, w Polsce jedyna dostępna, dobra, skuteczna metoda to laryngolog z największą strzykawką z ciepłą wodą, nerka pod ucho i "burza w uchu". Nie jest to najlepsza metoda, bo wychodzi cały wosk, a trochę zawsze powinno zostać jako warstwa ochronna i trzeba te uszy w cieple trzymać parę dni, ale u nas ten wosk szybko się odnawia. Przez przypadek znalazłam też inną metodę, do wykonania w domu, ale zanim się rozpiszę to chcę mieć pewność, że u Ciebie głównym problemem jest duża ilość wosku. Miałaś kiedyś tak przetykane ucho? Można się nieźle zszokować, ile tego z człowieka wychodzi tongue_out
                      • muktprega1 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 02.01.15, 16:21
                        Żeby było śmieszniej wink
                        to nadmiar woskowiny związany jest również, jako jeden z bardzo wielu, objawów Hashi
                      • harmoniak Re: Nie da się mnie wyleczyć? 02.01.15, 17:25
                        Ja od dziecka musiałam mieć co roku właśnie w ten sposób płukane uszy (strzykawa, nereczka). Woskowina gromadziła się przez cały rok, aż do momentu, gdy przestawałam słyszeć na któreś ucho. Po płukaniu miałam zawsze efekt hiper słuchu smile

                        Ostatni raz miałam je w 2009 roku, rok po rozpoczęciu leczenia niedoczynności. Minęło 6 lat i mam spokój. smile
                        • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 05.01.15, 06:30
                          Wiem, wiem, że to też objaw hashi. Dwóch laryngologów to ucho oglądało, twierdzili, że czyste. Ja tam lekarzom nigdy nie wierzę tak do końca ale myślę, że z oceną nadmiaru woskowiny to sobie radzą tongue_out Tylko, że mi tam w środku trzeszczy jak przełykam ślinę, boli w środku ucha i ten ból promieniuje do szczęki i żuchwy. Mam spuchniętą powiekę i boli mnie pół głowy. I węzeł z tej strony też obolały. Drugi laryngolog twierdzi, że to zatoki i migdałki, dostałam jakieś psikadełka, mam odtykać nos i tę trąbkę słuchową bo rzekomo to ona jest powodem zatykania się ucha. No i gardło pędzlować. Kobieta próbuje mnie ratować bez antybiotyku. Zobaczymy czy pomoże.
                          Ale ja się zastanawiam czy to nie jest może na skutek jakiegoś obrzęku czy coś? Bo spuchła mi buzia, właściwie to całe ciało. Ostatni rok miałam buźkę jak szczur, teraz wyglądam jak Kubuś Puchatek. Na wadzę 4 kg w górę w ciągu niecałego miesiąca. Może nadchodzi koniec rzutów i upragniona niedoczynność?
                          Weszłam trzy dni temu na dawkę 25mg tyroksyny. Zwiększam dawkę mniej więcej co dwa tygodnie o 6mg i pierwsze kilka dni jestem jak nieżywa. Muszę brać tyroksynę w środku nocy bo po zażyciu tabletki muszę odespać jeszcze kilka godzin. Wstaję, biorę hydrokortyzon a i po nim tak naprawdę mogę zaraz znów iść spać. O tabletkach nasennych zapomniałam na dobre bo po tej tyroksynie tak śpię. Dopiero po tygodniu od zwiększenia dawki powracam do żywych, jeszcze nie tak całkiem żywych ale już trochę. O co chodzi w tym, że zwiększona dawka tak mnie rozkłada? Bo myślę, że toleruję ją dobrze, nie mam żadnych mdłości, kołatania serca itp, itd.
                          • muktprega1 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 05.01.15, 10:14
                            >Ale ja się zastanawiam czy to nie jest może na skutek jakiegoś obrzęku czy coś? Bo spuchła mi buzia, >właściwie to całe ciało.

                            No wiesz stan zapalny tarczycy rozszerza się na wszystko wokół i nie tylko, w końcu ta piękna nazwa "obrzęk śluzowaty" z czegoś się wzięła big_grin
                            Czytałam jakiś art niemiecki (w translatorze smile) jak lekarz starej daty badał ciało pacjenta m.in. szczypiąc przedramię, nie można w tym miejscu złapać samej skóry jak np w ramieniu i inne ciekawostki przed wtargnięciem na rynek badań laboratoryjnych.
                            Puchnie całe ciało w niedoczynności, obrzęki wokół stawów itp dopóki nie uzupełni się hormonów, ale to już wiadomo, żeby nie było u Ciebie problemów z podnoszeniem dawek, to doszłabyś do siebie o wiele szybciej. No ale światełko w tunelu masz smile
                            Znalazłam, tu ładnie pisze o glikozaminoglikanach:
                            wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,15995996,Jak_zyc_z_Hashimoto__Opowiada_dr_Wieslaw_Grzesiuk.html
                            • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 05.01.15, 23:39
                              Dzięki, jak już będę miała trochę więcej siły to postawię Ci pomnik za te wszystkie informacje! smile
                              • fenyloetyloamina0422 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 07.01.15, 00:16
                                Jestem od tygodnia na dawce 25mg, czy powinnam zrobić badania? Czy dopiero jak dojdę do docelowej dawki?
                                • muktprega1 Re: Nie da się mnie wyleczyć? 07.01.15, 08:24
                                  Dla samej siebie z ciekawości możesz przecież zrobić ale też 25 to pamiętaj możliwa najniższa dawka do której dopiero teraz doszłaś, wiec można poczekać na następna zwyżkę
        • fenyloetyloamina0422 Torbiel na jajniku 09.01.15, 06:25
          Teraz boli mnie jajnik, mniemam, że torbiel się zrobiła bo miałam kilka razy w życiu i dobrze pamiętam ten ból. Nie mam siły iść do ginekologa, laparoskopii mi teraz na pewno nie zrobią, hormonów raczej też bym nie chciała brać, wolę poczekać aż się sam wchłonie. I tak sobie kombinuję, jeśli przytyłam 4 kg, spuchłam i ciągle śpię to pewnie wpadłam w większą niedoczynność, prolaktyna skoczyła w górę i pęcherzyk Graafa nie pękł podczas owulacji, tylko dalej rośnie. Czy ja dobrze kombinuję? Co w takiej sytuacji zrobić? Zwiększyć dawkę tyroksyny?
          • muktprega1 Re: Torbiel na jajniku 09.01.15, 09:35
            >Zwiększyć dawkę tyroksyny?

            Fenylko 25 to wiesz dawka jak dla dziecka, wprowadzająca...
            • fenyloetyloamina0422 Re: Torbiel na jajniku 09.01.15, 10:02
              Wiem ale następne zwiększenie dawki według moich zasad wypada mi za tydzień big_grin Bo zwiększam dawkę o 6mg przez pierwszy tydzień śpię po 12 - 14 godzin i jestem zombi, później organizm chyba sie przyzywczaja więc kolejne kilka dni mam na załatwienie najpotrzebniejszych spraw i znów zwiększam o 6mg. Jak będę na dawce docelowej to po 6 tygodniach trzeba zrobić badania czy można wcześniej i też będą wiarygodne?
              • muktprega1 Re: Torbiel na jajniku 09.01.15, 12:46
                Uważa się , ze po 4 tygodniach już widać zmiany w wynikach.
                • pindzia.lindzia Re: Torbiel na jajniku 11.01.15, 01:41
                  Ej no, a Ty Fenylko nie masz za mało tego hydrokortyzonu? Bo to brzmi jakbyś go w ogóle nie brała. Co endo mówi na Twoje sensacje przy zwiększaniu? Czy to normalne? Do kogo teraz chodzisz?
                  • fenyloetyloamina0422 Re: Torbiel na jajniku 11.01.15, 21:39
                    Pewnie za mało bo endo mi przypisał 40mg, myśli, że biorę 30mg a ja biorę 20mg big_grin Mówi, że jak źle toleruję większe dawki tyroksyny to mam zwiększać co 6mg, tak aby było dla mnie ok i przyjść dopiero jak będę na tej dawce 37,5mg przez kilka tygodni. Myślałam, że jak większość osób tutaj dam radę jakoś wejść na tę większą dawkę tyroksyny i nadnercza same zaczną pracować ale póki co nie daję rady. Nie zgadzam się z diagnozą choroby Addisona bo poza osłabieniem nie mam innych objawów, żadnych wymiotów, mdłości, ciemnego zabarwienia skóry, spada mi zarówno sód jak i potas. Czytam sobie blogi osób z długo nieleczoną niedoczynnością tarczycy które mają zmęczone nadnercza i każdy opisuje, że standardową dawką hydrokortyzonu jaką się przypisuje jest 20mg. Ale pewnie masz racje, ze moja dawka jest za mała, będę musiała jednak zgodzić się na te 30mg.
                    • pindzia.lindzia Re: Torbiel na jajniku 12.01.15, 01:03
                      Czy ja dobrze pamiętam, że pisałaś, że nie znasz angielskiego? Nie żebym się czepiała, ale w nowym systemie musiałaś zdać egzamin na B2 pod koniec drugiego roku angielskiego na studiach (chyba że wybrałaś inny język, czy jest to możliwe w Lublinie?) i to B2 powinno Ci już dać pewną możliwość czytania po angielsku.

                      Piszę to dlatego, że Twoje problemy w Polsce są totalną egzotyką nawet na tym forum, a chociażby w Stanach są tłumy takich jak Ty. I tak na przykład, jako metodę na "obudzenie nadnerczy" polecają brać samo T3 w metodzie circadian czyli wg dobowego wydzielania kortyzolu, to ma o tyle zaletę, że o ile dałabyś radę (też nie każdemu się udaje), to załatwiłabyś tarczycę i nadnercza jednym proszkiem i dość szybko osiągnęłabyś dobre samopoczucie i upragnioną odporność. Wiem, że Monika z Tłustego Życia przynajmniej zna tą nazwę, ale ona generalnie jest przeciwko hormonom i wątpię, żeby Cię poprowadziła, natomiast paradoksalnie możesz to zrobić sama z pomocą ludzi zza granicy, T3 możesz łatwo kupić przez internet albo kupić na siłowni (o ile się nie boisz wink), do mnie przyszło w tydzień chyba z Niemiec, Thybon 20.

                      Może korzystanie z translatora Ci pomoże? Albo masz kogoś bliskiego, kto "spika'? Albo znasz inny język? Ciężko się przemóc do używania języka po latach dukania na lekcjach w szkole, ale uwierz, to dukanie się nigdy nie kończy póki się nie przemożesz. Ja się nauczyłam mówić w sytuacji ekstremalnej - autostop za granicą i albo spikam, albo śpię pod gołym niebem bez jedzenia w zimnie bez śpiwora, potem oglądałam furę seriali amerykańskich z napisami i nieśmiało czytałam o depresji na popularnych serwisach, pewnego dnia się przyłapałam na tym, że w myślach poprawiam te napisy, a potem, jak bez zrobienia nawet jednego testu na rozszerzoną maturę z anglika, zrobienia jednego podstawowego i zero nauki zdałam rozszerzoną maturę z angielskiego na 82% i ustny na 16/20 to w końcu uwierzyłam w siebie, a potem za potrzebą to już czytałam naukowe opracowania, kupowałam książki, dalej seriale, filmy, fora i potoczny język (kolejne wyzwanie), medyczny angielski, teraz to się nawet odzywam na Facebooku na grupach i ludzie ciekawe rzeczy mi podpowiadają. W szkole ciężko się nauczyć (czegokolwiek), a jak człowiek ma na szali swoje zdrowie to czasem to jest nawet silniejsze od zaburzeń koncentracji czy nieśmiałości.

                      To jest po prostu sprawa prawdopodobieństwa - jeśli masz parę rzadkich przypadłości to jest mała szansa, że lekarz z Twojego miasta miał choć raz takiego pacjenta i będzie wiedział jak Cię leczyć, ale jak zapytasz się na jakiejś dużej grupie, pełnej ludzi z całego świata, zrzeszonych wokół problemów z tarczycą czy nadnerczami, to jest większe prawdopodobieństwo, że trafisz na kogoś podobnego albo kogoś, kto kogoś takiego zna, a jeśli temu komuś coś pomogło, to może też pomóc i Tobie albo podpowiedzą Ci jakieś badania niewykonalne w Polsce, a które do Polski mogą być wysłane.

                      To jest tak: albo źle to leczysz czy tego naprawdę nie da się wyleczyć, więc to są choroby na całe życie i warto się o nich coś dowiedzieć, skoro nie masz nawet 30. lat, albo są na nie sposoby, tylko niepopularne w medycynie konwencjonalnej w Polsce w tym momencie i wtedy męczysz się całe życie niepotrzebnie. Wychodzi na to, że im prędzej się tym zajmiesz, tym prędzej będzie lepiej.

                      Jeśli jednak nie masz takiej możliwości czy ochoty to wzięłabym ten hydrokortyzon w dawce 40 mg, bo szkoda Twojego życia.

                      A co do spadającego sodu i potasu to masz chyba też niski aldosteron, sprawa popularna u nadnerczowych, u mnie to się objawia poza sodem i potasem, dużym zmęczeniem, czasem się kręci w głowie przy wstawianiu, dużo sikam i dużo piję, niskie ciśnienie i wysokie tętno - to są przy okazji typowe objawy. Każdy z tych objawów oddzielne to może być milion spraw i tak je będę traktować lekarze w Polsce, a choć parę tych razem wskazuje już na aldosteron. Możesz zbadać w pierwszym tygodniu cyklu we krwi. Jeśli to Ci pasuje to mogę Ci streścić co się robi. Kusi mnie też żeby Ci polecić dobowy profil kortyzolu ze śliny, sama niedługo zamówię, bo mnie jako nocną sowę bardzo do tego zachęcają, a wiem, że sama masz podobnie ze spaniem (a raczej niespaniem), to niekoniecznie musi być wyłącznie niski kortyzol, może być raz wysoki, raz niski, cały czas niski, krew mówi głównie o tym, jak się zdenerwowałaś i tylko o jednej godzinie, a mocz mówi tylko o średniej. Ślinę pobierasz parę razy w domu czy poza domem, zero kłucia, stresu i masz konkretne normy na każdą godzinę bez potrzeby sztucznego zmieniania rytmu dnia.
                      Podobno jak masz za niski aldosteron to właśnie hydrokortyzon nic nie daje albo nawet jak daje to po poprawieniu aldosteronu możesz obniżyć dawkę hydrokortyzonu.

                      I widzisz ile się można dowiedzieć? wink
                      • fenyloetyloamina0422 Re: Torbiel na jajniku 12.01.15, 04:50
                        > Czy ja dobrze pamiętam, że pisałaś, że nie znasz angielskiego? Nie żebym się czepiała, ale w nowym systemie musiałaś zdać egzamin na B2 pod koniec drugiego roku angielskiego na studiach (chyba że wybrałaś inny język, czy jest to możliwe w Lublinie?) i to B2 powinno Ci już dać pewną możliwość czytania po angielsku.

                        Dobrze pamiętasz. Tak pisałam. Niestety sytuacja mnie coraz bardziej zmusza do tego żeby te artykuły po angielsku czytać. Niemniej jednak nie czuję się na tyle pewnie żeby leczyć się na podstawie tego co ja tam wyczytam big_grin Maturę niby zdałam na 90% ale to był przypadek, na studiach chyba miałam też dobrą ocenę ale co to za angielski ? śmieszny poziom, pamiętam, że na pierwszych zajęciach uczyliśmy się jak jest po angielsku np. tygrys big_grin No dobra, do rzeczy.

                        > Piszę to dlatego, że Twoje problemy w Polsce są totalną egzotyką nawet na tym forum, a chociażby w Stanach są tłumy takich jak Ty. I tak na przykład, jako metodę na "obudzenie nadnerczy" polecają brać samo T3 w metodzie circadian czyli wg dobowego wydzielania kortyzolu, to ma o tyle zaletę, że o ile dałabyś radę (też nie każdemu się udaje), to załatwiłabyś tarczycę i nadnercza jednym proszkiem i dość szybko osiągnęłabyś dobre samopoczucie i upragnioną odporność. Wiem, że Monika z Tłustego Życia przynajmniej zna tą nazwę, ale ona generalnie jest przeciwko hormonom i wątpię, żeby Cię poprowadziła, natomiast paradoksalnie możesz to zrobić sama z pomocą ludzi zza granicy, T3 możesz łatwo kupić przez internet albo kupić na siłowni (o ile się nie boisz ), do mnie przyszło w tydzień chyba z Niemiec, Thybon 20.

                        > Czemu totalną egzotyką? sad Nie strasz mnie, a tak się cieszyłam, że w końcu znalazłam ludzi którzy mają podobne objawy do moich! Znam, znam tę metodę o której piszesz. Ale na razie próbuję tej konwencjonalnej.

                        > To jest tak: albo źle to leczysz czy tego naprawdę nie da się wyleczyć, więc to są choroby na całe życie i warto się o nich coś dowiedzieć, skoro nie masz nawet 30. lat, albo są na nie sposoby, tylko niepopularne w medycynie konwencjonalnej w Polsce w tym momencie i wtedy męczysz się całe życie niepotrzebnie. Wychodzi na to, że im prędzej się tym zajmiesz, tym prędzej będzie lepiej.

                        Ale ja przecież nawet nie weszłam na właściwą dawkę tyroksyny. Spokojnie, pewnie będę panikować, że mnie się nie da wyleczyć jak chociaż zacznę brać tę właściwą dla siebie dawkę. Z tego co wiem tak wyglądają początki brania tyroksyny u osób które były długo nie leczone. Nie nastawiam się od razu na rezultaty. Nie wierzę też w to, ze wyleczyć się mnie nie da (w sensie, że będę cały czas się źle czuła bo to, że choroby z autoagresji są nieuleczalne to nie śmiem wątpić smile ). Nie ma takiej możliwości i już. Zgadzam się z Tobą, że dla dobrego samopoczucia trzeba poruszyć niebo i Ziemię. Myślę, że póki co robię wszystko co mogę i wykorzystuję 100% mojego niedoczynnego mózgu.


                        > A co do spadającego sodu i potasu to masz chyba też niski aldosteron, sprawa popularna u nadnerczowych, u mnie to się objawia poza sodem i potasem, dużym zmęczeniem, czasem się kręci w głowie przy wstawianiu, dużo sikam i dużo piję, niskie ciśnienie i wysokie tętno - to są przy okazji typowe objawy (?)

                        No właśnie badałam już i aldosteron w normie. Tylko na wyniku widzę, że normy są podane 1. pobieranie krwi na leżąco 2. pobieranie krwi na stojąco. A mi te babska zrobiły jak siedziałam bo nie doczytałam jak to ma być przed! I teraz nie wiem czy on faktycznie jest ok, czy nie. Wysokie tętno i niskie ciśnienie to tak, tak, to ja. Piję i sikam w kółko, cukrzycy nie mam, moczówki podobno też nie. Chociaż ja tam już 100% w nic nie wierzę, podobno przecież takim okazem zdrowia byłam i lekarze latami mnie zapewniali, że nie ma się czym martwić.


                        > Możesz zbadać w pierwszym tygodniu cyklu we krwi. Jeśli to Ci pasuje to mogę Ci streścić co się robi.

                        Jasne, napisz, napisz! Będę wdzięczna smile

                        > Kusi mnie też żeby Ci polecić dobowy profil kortyzolu ze śliny

                        Też o tym myślałam ale teraz to bez sensu jak ten hydrokortyzon biorę.

                        > Podobno jak masz za niski aldosteron to właśnie hydrokortyzon nic nie daje albo nawet jak daje to po poprawieniu aldosteronu możesz obniżyć dawkę hydrokortyzonu.

                        No ja akurat średnio wierzę w to, że aldosteron może być w normie jeśli kortyzol jest tak fatalny. Przy okazji na pewno go jeszcze raz sprawdzę.
                        • fenyloetyloamina0422 Re: Torbiel na jajniku 12.01.15, 04:53
                          Czemu totalną egzotyką? sad Nie strasz mnie, a tak się cieszyłam, że w końcu znalazłam ludzi którzy mają podobne objawy do moich! Znam, znam tę metodę o której piszesz. Ale na razie próbuję tej konwencjonalnej.

                          To zdanie miało być bez cytatu

                          I "nieleczone" piszę się przecież łącznie! O rany, głupieję. Sory za błędy.
                      • fenyloetyloamina0422 Re: Torbiel na jajniku 12.01.15, 05:51
                        Przeglądam jeszcze tak posty i stwierdzam, że rezygnowanie w tym momencie z T4 którą biorę mniej więcej tydzień w dawce 25mg i szukanie czegoś innego to byłaby naprawdę skrajna głupota. Przecież nawet nie dałam jej szansy zadziałać. Czy się mylę? Albo czegoś nie rozumiem? Bo już sama się pogubiłam, jedni piszą, że na poprawę potrzeba czasem pół roku, że to proces powolny a inni, że mam dziwne objawy i proponują całkiem odmienne metody leczenia... To ja już nic nie wiem.
                        • harmoniak Re: Torbiel na jajniku 12.01.15, 12:10
                          Ja polecam spokój. Przejrzę jeszcze raz Twój wątek i napiszę coś konkretnego, ale może pomożesz mi trochę, napisz od kiedy bierzesz co i ile. Z datami itp. Wątek jest już ogromny, warto od czasu do czasu napisać jakieś podsumowanie. smile
                          • pindzia.lindzia Re: Torbiel na jajniku 13.01.15, 08:29
                            Nie namawiam Cię do recydywy wink, tylko do zdecydowania się na konkretną drogę. Chcesz zostać przy lekarzu, to świetnie, ale w takim razie go słuchaj na 100%, a nie, że on chciałby dać Ci 40 HC, myśli że Ty bierzesz 30 HC, a Ty bierzesz 20 HC. Sytuacje, że komuś się polepsza po pół roku dotyczą głównie osób, które szybko wchodzą na dawki - a osobiście nie kojarzę nikogo z forum, kto musiałby to robić tak wolno jak Ty i z takimi przygodami, że nie może funkcjonować, a ma przy tym tak wiele fizycznych objawów niedoczynnego organizmu - poprawcie mnie proszę, jeśli ktoś taki już był. A biorąc pod uwagę, że każde zwiększenie daje Ci coś w postaci rzutu - to naprawdę warto podkręcić tempo i ułatwić te ciężkie chwile Tobie, tak bardzo jak się da.

                            Chwali się bardzo Twój optymizm, ale za dużo jest w tym wahania się - wystarczy prześledzić Twoje wpisy kiedy nie wiedziałaś, czy brać najpierw HC, czy od razu Euthyrox i w rezultacie nie brałaś nic. Nie wiem czy wahanie się przed odpowiednią dawką HC jest dobre, skoro w rezultacie bierzesz antybiotyk za antybiotykiem, które w dodatku nie pomagają, uwierz mi, to HC to po prostu mniejsze zło, w zasadzie taka sama proteza jak Euthyrox, a Tobie potrzebne są obydwie, żebyś mogła chodzić. Pisałam o alternatywnych metodach ze względu na Twój opór przed HC, ale skoro chcesz zostać przy Euthyroxie, to świetnie, ale nie bój się HC. Spróbuj chociaż tą 30-tkę, albo przynajmniej nie okłamuj lekarza, jeśli powiesz szczerze, że masz wątpliwości i to jest dobry lekarz, to może wtedy on Ci to jakoś wytłumaczy i Cię przekona. A swoją drogą jakieś małe podsumowanie Twojego leczenia by się przydało, zgadzam się z Harmoniak, ciężko ogarnąć 400 wypowiedzi.

                            Co do niskiego aldosteronu to napisz proszę jaki to był dzień cyklu, jaki miałaś wynik i jakie są normy dla pobierania na siedząco. Strasznie wredne te hormony, podobnie jak neuroprzekaźniki i często badanie ich z krwi nie ma sensu, bo to trzeba robić z takimi famfarami, które przerastają możliwości większości przychodni i pewnie musiałyby kosztować ekstra, a i tak wynik jest zafałszowany np. przez stres.

                            Co do "leczenia" to kupujesz sól morską albo himalajską (wiem, że jod, ale tylko trochę, jak bierzesz selen to nie ma obaw, a inne fajne rzeczy tam są, ja mam himalajską z żelazem, taka ładna różowa smile) i pijesz wodę z 1/4-1/2 łyżeczki soli 2x dziennie. Wspominają też coś o potasie, ale tutaj nie precyzują dawek i ogólnie potas jest w każdym jedzeniu. Tylko przy niedomodze nadnerczowej gubi się straszne ilości tych pierwiastków, podobno jednym z objawów jest to, że Ci pies liże nogi jak się spocisz wink, bo ma się bardzo słony pot...Jak chcesz się upewnić, że masz ten problem z aldosteronem to wygoogluj na Tłustym Życiu test źrenicy, Monika go opisała dokładnie i on jest właśnie typowym i specyficznym objawem niedoboru. Może się jednak do niej umówisz? I tak się czeka, więc będziesz miała czas się zastanowić.

                            Tutaj masz cały artykuł na ten temat i masa innych, super do nauki angielskiego
                            www.stopthethyroidmadness.com/aldosterone/
                            Na początku to trochę onieśmiela, ale potem jak już wiesz, jak są nadnercza, tarczyca, niedoczynność, ciśnienie itd., to już możesz się spokojnie odzywać na grupach i wszystko rozumiesz.
                            • ada1214 STTM- ksiazka 13.01.15, 12:28
                              Pindzia, na STTM polecaja ksiazke , a nawet dwie edycje, pod tym tytulem. Znasz, czytalas, polecasz?
                              • pindzia.lindzia Re: STTM- ksiazka 14.01.15, 21:40
                                Nie miałam tej przyjemności jeszcze, ale znając mnie to pewnie niedługo się zmieni smile

                                Na razie studiuję ich stronę internetową, jestem na grupach na Facebooku i ich wiedza jest naprawdę niesamowita. Cały czas uparcie poszukuję kogoś, kto ma bardzo podobne problemy do moich, na razie za ich namową robię dobowy test kortyzolu ze śliny i jem sól w celu naprawy poziomu aldosteronu.

                                Jedno mogę zagwarantować: po przeczytaniu książki poruszysz Niebo i Ziemię, żeby zdobyć świnkę albo chociaż T3 smile
                                • fenyloetyloamina0422 Re: STTM- ksiazka 15.01.15, 00:37
                                  > Jedno mogę zagwarantować: po przeczytaniu książki poruszysz Niebo i Ziemię, żeby zdobyć świnkę albo chociaż T3.

                                  A jak to się ma do mojego przypadku gdzie T3 czasem sięga 130% normy?
                                  • fenyloetyloamina0422 Re: STTM- ksiazka 15.01.15, 00:49
                                    Z tego co przeczytałam to samo T3 bierze się dopiero gdy hormon T4 lub T3 + T4 nie działa prawidłowo. Hormony z naturalnej tarczycy chyba ludzie sobie chwalą ale czy one nie wywołują zaostrzenia procesu autoimmunizacji? Bo w końcu to są obce antygeny, a genotyp świni jest nieco podobny do genotypu człowieka, jak to jest?
                                • ada1214 Re: STTM- ksiazka 15.01.15, 09:10
                                  > Jedno mogę zagwarantować: po przeczytaniu książki poruszysz Niebo i Ziemię, żeb
                                  > y zdobyć świnkę

                                  Pindzia, a zobacz na ten preparat:

                                  www.nutricentre.com/p-21607-nutri-thyroid.aspx
                                  to jest wyciag z tarczycy bydlecej, ale pisze ze jest hormon-free. To to samo co ta "swinka" czy nie?

                                  • fenyloetyloamina0422 Re: STTM- ksiazka 16.01.15, 14:18
                                    Nie jestem Pindzia, ale, że piszesz w moim wątku to się wypowiem. To nie jest to samo. Myślę, że preparat do którego podałaś link (chociaż mało o nim informacji) jest czymś w rodzaju Thytrophinu PMG. Chodzi o to, że czasem podaje sie takie ekstrakty z tarczycy aby "zmylić" przeciwciała. Zamiast naszej tkanki mają atakować ten preparat. W przeciwieństwie do Armour itp, nie zawierają TPO i TG.
                            • fenyloetyloamina0422 Re: Torbiel na jajniku 15.01.15, 00:36
                              > Sytuacje, że komuś się polepsza po pół roku dotyczą głównie osób, które szybko wchodzą na dawki - a osobiście nie kojarzę nikogo z forum, kto musiałby to robić tak wolno jak Ty i z takimi przygodami, że nie może funkcjonować, a ma przy tym tak wiele fizycznych objawów niedoczynnego organizmu - poprawcie mnie proszę, jeśli ktoś taki już był.

                              No ja akurat z forum wiem, że przy długo nieleczonej niedoczynności na kolejne dawki wchodzi się powoli i stopniowo, zwiększając dawkę o 6 - 12mg, wiele osób mi o tym pisało. Sama bym tego raczej nie wymyśliła smile

                              > A biorąc pod uwagę, że każde zwiększenie daje Ci coś w postaci rzutu - to naprawdę warto podkręcić tempo i ułatwić te ciężkie chwile Tobie, tak bardzo jak się da.

                              Właściwie to tak, każda zmiana dawki przez kilka dni przypomina rzut. Później robi się lepiej smile

                              > Chwali się bardzo Twój optymizm, ale za dużo jest w tym wahania się - wystarczy prześledzić Twoje wpisy kiedy nie wiedziałaś, czy brać najpierw HC, czy od razu Euthyrox i w rezultacie nie brałaś nic.

                              Tak, tak, to święta prawda smile Ale dziwisz mi się? Jeszcze rok temu leczyłam się lekami podnoszącymi odporność i wszyscy mi wmawiali, że to świetny pomysł. Czasem wolę dać sobie więcej czasu, doczytać i upewnić się, że moja decyzja jest dobra niż brnąć w kolejne metody pseudo - leczenia. Dlatego też mam ogrom wątpliwości i często proszę osoby na forum o radę smile

                              > Nie wiem czy wahanie się przed odpowiednią dawką HC jest dobre, skoro w rezultacie bierzesz antybiotyk za antybiotykiem, które w dodatku nie pomagają, uwierz mi, to HC to po prostu mniejsze zło

                              No niestety to zupełnie dwie inne sprawy. Nie wyleczę infekcji bakteryjnej samym hydro. Liczę jedynie na to, że jak uzupełnię tyroksynę to ta moja odporność wróci do stanu wcześniejszego. Całe życie bardzo często łapię infekcje ale co 2-3 miesiące da się to znieść, a nie tak jak teraz kilka dni przerwy albo i nie, no i znów coś nowego. Ja mam wrażenie, że u mnie wygląda to tak, że organizm tak bardzo się skupił na zwalczeniu tarczycy, że zupełnie nie zauważa infekcji. Zamiast walczyć z wirusami i bakteriami to atakuje moja tkankę.

                              > Co do niskiego aldosteronu to napisz proszę jaki to był dzień cyklu, jaki miałaś wynik i jakie są normy dla pobierania na siedząco.

                              Pisałam Ci już o tym we wcześniejszym poście - NIE MA norm dla badania robionego na siedząco i w tym cały problem, dlatego badanie uważam za mało wiarygodne i nadające się do powtórki. W którym dniu cyklu powinno się badać aldosteron? I jaka jest najlepsza metoda na jego zbadanie?

                              > Tylko przy niedomodze nadnerczowej gubi się straszne ilości tych pierwiastków, podobno jednym z objawów jest to, że Ci pies liże nogi jak się spocisz.

                              To by się zgadzało big_grin

                              > Jak chcesz się upewnić, że masz ten problem z aldosteronem to wygoogluj na Tłustym Życiu test źrenicy, Monika go opisała dokładnie i on jest właśnie typowym i specyficznym objawem niedoboru. Może się jednak do niej umówisz? I tak się czeka, więc będziesz miała czas się zastanowić.

                              Już znam tego bloga na pamięć smile Ja mam ogólnie sód i potas w opłakanym stanie także coś w tym jest. Tak, umówię się, już o tym też pisałam smile Chociaż ja na dietę Paleo to się nie nadaję, ale może coś innego się dowiem. Daj znać jak będziesz po swojej wizycie smile

                              Fajna strona, coś tam rozumiem, a dalej sobie przetłumaczę, dzięki smile
                              • pindzia.lindzia Re: Torbiel na jajniku 15.01.15, 01:12
                                Ok, zgadzam się, że one wolno podnoszą, ale wtedy nie ma poprawy po pół roku, bo po tym czasie to czasem się do swojej dawki nawet nie dochodzi.

                                Albo walisz Euthyrox jak babcie Polopirynę, albo robisz to powoli i efekty są powoli, taki mamy klimat wink

                                Wiesz, wg mnie to jest powiązane...HC pozwala Ci szybciej/mniej bezboleśnie podnosić Euthyrox, a on już bezpośrednio pomaga w zwalczaniu całego syfu w Tobie, wiem to po sobie. Dopóki nie miałam ustawionych hormonów, to każdy wyjazd wakacyjny spędzałam w łóżku albo z urazami, z którymi się będę cackać do końca życia i tak 4 lata pod rząd, aż bałam się gdziekolwiek wyjeżdżać, epopeję mogłabym o tym napisać. Dopiero ostatnie wakacje mi się udały, gdzie FT4 miałam pod sufit, a to FT3 chociaż na te 50%, chociaż to były w sumie najgorsze wakacje pod względem negatywnych emocji i stresu, ale nie było antybiotyków i pogotowia. W domu tak się nie rozwalałam, bo po prostu w depresję wpadałam i ciało się nie zdążało posypać, ale to chyba marne pocieszenie?

                                Te 130% to miałaś chyba w czasie rzutu? A jak poza rzutami?

                                To z tym aldosteronem jest tak, że się bada w pierwszym tygodniu cyklu i tyle, żadnych szczegółów nie ma, ale może w USA robią to dobrze i nie muszą tego opisywać. Szkoda Twojej krwi, ewidentnie widać, że coś jest nie tak i wątpię, że gdziekolwiek zrobią Ci to badanie dobrze. Spróbuj z tą solą po prostu.

                                Z tym zaostrzaniem ataku po śwince, to podobno dotyczy to tylko nielicznych i często tylko na początku, generalnie to jedyny sposób na 100% imitację pracy zdrowej tarczycy przynajmniej w kwestii ilości hormonów (5, a nie co najwyżej 2) i ludzie sobie chwalą, nawet z Hashi. Próbowałam wykombinować jak np. dodać kalcytoninę, żeby kości wzmocnić i jest łososiowa na receptę, ale łączą jej użycie ze zwiększonym ryzykiem raka czegośtam, więc sobie darowałam uncertain No i wg Twojego rozumowania to też zwierzę, więc bez sensu. Są inne sposoby na zbicie przeciwciał np. selen, doprowadzenie TSH do zera, dieta, a świnka zdaje się o wiele bardziej pomagać niż szkodzić.

                                Wizyta dopiero 31.01, już ledwo wyrabiam, ale czekam cierpliwie sad
                                • fenyloetyloamina0422 Re: Torbiel na jajniku 15.01.15, 01:24
                                  > Te 130% to miałaś chyba w czasie rzutu? A jak poza rzutami?

                                  Poza rzutami też miałam coś ok. 80-100%. Chociaż ja pierwszy raz badałam hormony tarczycy w tym roku i ciężko powiedzieć jaki ten poziom naprawdę jest bo miałam rzut za rzutem.

                                  > To z tym aldosteronem jest tak, że się bada w pierwszym tygodniu cyklu i tyle, żadnych szczegółów nie ma, ale może w USA robią to dobrze i nie muszą tego opisywać. Szkoda Twojej krwi, ewidentnie widać, że coś jest nie tak i wątpię, że gdziekolwiek zrobią Ci to badanie dobrze. Spróbuj z tą solą po prostu.

                                  A nie bada się aldosteronu np. ze śliny, tak jak kortyzolu?

                                  > Z tym zaostrzaniem ataku po śwince, to podobno dotyczy to tylko nielicznych i często tylko na początku, generalnie to jedyny sposób na 100% imitację pracy zdrowej tarczycy przynajmniej w kwestii ilości hormonów (5, a nie co najwyżej 2) i ludzie sobie chwalą, nawet z Hashi.

                                  T1, T2, T3 i T4 a piąty to jaki? Kalcytonina? Czemu nie bada się w ogóle tych pierwszych hormonów? Bo wszędzie szukam odpowiedzi na to pytanie i nie mogę znaleźć.

                                  > No i wg Twojego rozumowania to też zwierzę, więc bez sensu.

                                  No też, też aż strach pomyśleć ja te hormony są uzyskiwane. Ale jakbym miała do wyboru moje życie a życie świnki to pewnie byłabym egoistką sad
                                  • fenyloetyloamina0422 Re: Torbiel na jajniku 16.01.15, 14:06
                                    Jakoś mnie nie przekonują wcale te naturalne preparaty. Czytam o nich i czytam ale pełno jest informacji, że oprócz hormonów zawierają także TPO i TG tak więc zaostrzają rzuty. Może są skuteczne u osób ze złym wchłanianiem albo tolerancją na leki syntetyczne ale nie sądzą żeby w sytuacji jak moja gdzie przez ostatni rok miałam rzut za rzutem, dokładanie sobie takich substancji było czymś dobrym.
                                • ada1214 Re: Torbiel na jajniku 15.01.15, 09:14
                                  > a on już bezpośrednio pomaga w zwalczaniu całego syfu w Tobie,
                                  > wiem to po sobie. Dopóki nie miałam ustawionych hormonów, to każdy wyjazd wakac
                                  > yjny spędzałam w łóżku albo z urazami, z którymi się będę cackać do końca życia
                                  > i tak 4 lata pod rząd, aż bałam się gdziekolwiek wyjeżdżać, epopeję mogłabym o
                                  > tym napisać.

                                  napisz choc troche o tym, jakby Ci sie chcialo, jestem ciekawa co masz na mysli i czy zobacze zbieznosc z moimi przypadlosciami.
                          • fenyloetyloamina0422 Re: Torbiel na jajniku 15.01.15, 00:38
                            Jasne, zrobię podsumowanie smile
          • fenyloetyloamina0422 Bactrim a Hashimoto 15.01.15, 01:09
            Na ulotce tego antybiotyku jest napisane aby zachować ostrożność u pacjentów z zaburzoną funkcja tarczycy, czy ktoś może wie o co chodzi? Bo lekarz oczywiście nie wie.
            • fenyloetyloamina0422 Badanie MR - płyn w przestrzeni przymózgowej 18.01.15, 22:52
              Będę robić to podsumowanie, ale mam pytanie (znowu!). Kilka miesięcy temu robiłam MR głowy. W badaniu wyszło poszerzenie przymózgowej przestrzeni płynowej. Pracowałam jeszcze wtedy na oddziale neurologicznym więc lekarze i psycholodzy obejrzeli mnie z każdej strony i stwierdzili, że nie mam żadnych objawów neurologicznych ani żadnych symptomów typowych dla udaru itd. Jeden lekarz sugerował, że "taka moja uroda", ale mam wyniki MR sprzed kilku lat i tam takiego czegoś nie ma. Drugi, że może uderzyłam się w głowę - nic takiego nie miało miejsca. Podsumowując - nikt nie wiedział z czego to jest, za jakiś czas miałam powtórzyć badanie i zobaczyć czy się wchłonęło.
              Teraz czytam o obrzękach śluzowatych i znajduję informacje, np. tego typu "Jeśli jest ich zbyt wiele w centralnym układzie nerwowym, chory staje się osowiały, śpiący, pozbawiony refleksu, dowcipu, wydaje się mniej bystry, traci iskrę, cierpi na depresję." Tak więc się zastanawiam czy to nie było spowodowane własnie niedoczynnością. Co myślicie?
              • miroslaw111 Re: Badanie MR - płyn w przestrzeni przymózgowej 26.02.15, 13:55
                powtórzyłbym badania w kierunku odkleszczówek
                • fenyloetyloamina0422 Re: Badanie MR - płyn w przestrzeni przymózgowej 26.02.15, 15:59
                  Zmiany w mózgu według neurologów powstały na skutek niedotlenienia podczas porodu. Jeśli chodzi o odkleszczówki to badałam i nic nie wychodzi. Jedynie mogę jeszcze sprawdzić KKI ale póki biorę hydrokortyzon to nie da rady zrobić tego testu tak żeby był wiarygodny.
    • ada1214 Jak terapia? 26.02.15, 12:54
      Fenylko, zamilklas. Ciekawam jest, jak idzie terapia hydrokortyzonem? Pomaga cos?
      • fenyloetyloamina0422 Re: Jak terapia? 26.02.15, 15:56
        Ada kochana! Miło, że pytasz. Dzięki.
        Terapia hydrokortyzonem, hm. Chyba okazała się nietrafiona. Hydrokortyzon pomaga mi na tyle, że jestem jeszcze "ciepła" i zachowuje resztkę ciśnienia ale niestety nie rozwiązał mojego problemu. Jedynym plusem jest to, że miałam przed dwa miesiące przyhamowane rzuty ale też nie ma pewności czy to zasługa hydrokortyzonu czy tyroksyny. Teraz jestem znów w rzucie ale muszę w końcu zrobić badania hormonów tarczycy. Zobaczyć co się tam dzieje. Jak będę miała nowe wyniki to wstawię. Póki co dwóch endokrynologów twierdzi, że nie mam niedoczynności nadnerczy a dwóch innych, że mam. Piąty wreszcie zdecydował się mi zrobić porządne badania i rozstrzygnąć tę kwestię. Badania mam mieć w marcu. Dawkę hydro zmniejszyłam bo zaczęłam tyć i pojawiły mi się purpurowe rozstępy na udach, już kiedyś przechodziłam posterydowy zespół Cushinga więc widzę, że to są objawy zbyt wysokiego poziomu kortyzolu. Dodatkowo mam podejrzenie IO i coś tam nie tak z prolaktyną. Kolejnym oddziałem będzie reumatologia bo i tu pojawiają się pewne wątpliwości, niby ANA mam ujemne, czynnik RF za to coraz bardziej nasila mi się objaw Raynauda w związku z tym reumatolog chce się temu dokładniej przyjrzeć. Chociaż nie wiem co oni tam nabadają jeśli ja na hydrokortyzonie będę to w badaniach przeciwciał będę okazem zdrowia.
        Jeśli chodzi o resztę spraw to wyobraź sobie, że mimo antybiotyków zapalenie pęcherza nie wyleczyłam. Co więcej, przeszło na moczowody i nerki (mimo, że brała celowane antybiotyki!) a przy okazji zaczęła mi padać wątroba. Często łapię infekcje i męczy mnie ciągle neuralgia nerwu trójdzielnego. Szumi mi w uszach, nie wiem czy to nie jest przypadkiem jakiś objaw niedoczynności? Po ostatnim antybiotyku zaczęło się zapalenie ścięgna i ciężko mi stanąć na nodze. Do takiego stanu doprowadzili mnie lekarze tym, że leczą pojedyncze organy a nie mnie. Moje wizyty u lekarzy kończą się na tym, że większość z nich rozkłada ręce i mówi, że jestem zbyt trudnym przypadkiem i nie da się mnie wyleczyć. Serio? A gdzie byli jak 10 lat chodziłam do różnych specjalistów z prośbą o pomoc i informacjami o złym samopoczuciu. Sądzę, że wtedy leczenie mnie byłoby dużo prostsze niż teraz gdy całkiem padłam.
        Zdecydowałam zatem skorzystać z medycyny naturalnej, tak jak mi radziłaś wcześniej. Odstawiłam gluten, odstawiam laktozę no i niestety jestem zmuszona zrezygnować ze swojego wegetarianizmu bo wciąż słyszę, że ta dieta nie jest wskazana przy chorobach z autoagresji. Próbuję diety paleo plus suplementacji i innych naturalnych metod. W sumie co mi szkodzi? Już i tak nic nie mam do stracenia. Trzymaj za mnie kciuki! smile
        • ada1214 Re: Jak terapia? 26.02.15, 17:14
          Ja tez chce sobie przebadac nadnercza, ale zobacze czy nie da sie zrobic dobowego badania ze sliny, ponoc najbardziej miarodajny. Z krwi to chyba nawet nie warto sie kluc.

          Co do zapalen drog moczowych to chcialam Ci powiedziec, ze ostatnio wyczytalam, ze to moze byc objaw nadmiaru spozywanego bialka. Od razu pomyslalam, ze moze przyda Ci sie ta informacja.

          Zas co do naturopaty, to ja nawet i do tej profesji trace zaufanie. Coz, oni tez leca wedlug schematow. Juz kilka rzeczy udalo m sie "wytknac" mojej naturopatce; rzeczy ktrorych ne zauwazyla, nie skojarzyla, nie wiedziala; sama doszlam wlasnymi obserwacjami i grzebaniem po necie. A skoro patrzy "holistycznie" to powinna byla wiedziec, zauwazyc, skojarzyc...

          no nic, trzymajmy sie wink
          • fenyloetyloamina0422 Re: Jak terapia? 26.02.15, 18:42
            Ada, nadnercza to ze śliny, DZM a jeśli z krwi to minimum 2-3 razy w ciągu doby i posiedź przed zrobieniem badania.
            Oho, to mnie nie pocieszyłaś. Jeśli chodzi o medycynę konwencjonalną czy niekonwencjonalną to myślę, że przede wszystkim trzeba ufać sobie i swoim objawom. I oczywiście jak nawięcej wiedzieć o swoich chorobach. Mnie medycyna konwencjonalna zawiodła, teraz próbuje niekonwencjonalnej. Następny na liscie jest Naltrexon.
            • miroslaw111 Re: Jak terapia? 26.02.15, 19:46
              jakie maiała wyniki odkleszczówek? diagnostyka jest bardzo niedoskonała nawet 2-3 testy negatywne nie wykluczają, a objawy masz charakterystyczne
              • fenyloetyloamina0422 Re: Jak terapia? 26.02.15, 21:22
                "Miała" negatywne wyniki. I teraz niewiele zbada bo bierze hydrokortyzon więc przeciwciała nie wyjdą. Mirosławie, ostatnie na co mam ochotę to wkręcać sobie choroby które już wyeliminowałam więc proszę Cię - oszczędź mi tego.
                • miroslaw111 Re: Jak terapia? 26.02.15, 21:40
                  przyznam się czytałem tylko kilka pierwszysch postów , ale objawy podałaś krótko i na tacy , wystąpiły dość szybko , oczywiście że choroby mają "podobne objawy " ale bardzo poważnie potraktowałbym temat,który zarzuciłem , wiem że to męczy drążenie ... ale wybacz podałaś objawy musiałem zareagować, odkąd jestem chory widzę ile chorych wokół , a jakbyłem zdrowy nie znałe nikogo chorego smile
                  • zanyen Re: Jak terapia? 26.02.15, 21:45
                    mirosławie111, dobrze jest jednak czasem przeczytać cały wątek, tak sądzę...
                    • miroslaw111 Re: Jak terapia? 26.02.15, 21:52
                      ok powiesdziałe co myśłę, fentyloamina twierdzi że zamnęła temat boreliozy , chociaż zareagowała z pewnym rozdrażnieniem?! z czego wnioskuje że niedość dociekliwie, paiętajmy że robiąc np Western Blot i przy jednym prążku wybarwionym niemal na 100% mamy infekcję
                      • fenyloetyloamina0422 Re: Jak terapia? 26.02.15, 21:55
                        Objawy nie wystąpiły nagle co sugeruje pierwszy post zaczynający się "Od 10 lat..." big_grin Zapoznaj się proszę z informacjami z pierwszych postów gdzie jest napisane, że borelkę wyeliminowałam na samym początku. Nie miałam ANI JEDNEGO PRĄŻKA. Mirosławie proszę Cię opuść mój wątek bo nie mam ochoty na dalszą dyskusję z Tobą.
    • fenyloetyloamina0422 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 26.02.15, 21:52
      Objawy nie wystąpiły nagle co sugeruje pierwszy post zaczynający się "Od 10 lat..." big_grin
      • fenyloetyloamina0422 Nowe wyniki 27.02.15, 17:44
        Nowe wyniki, zobaczcie proszę:
        TSH - 1,94
        FT4 - 65%
        FT3 - 55%
        Od 2-3 tygodni mam tak jakby rzut, powoli się uspokaja, wolne hormony już chyba spadają. Dawkę miałam 43,5. Przed wynikami lekarz kazał zwiększyć do 50. Mam nadzieję, że trzeba będzie zwiększyć jeszcze trochę bo czuję się nadal źle. Co myślicie?
    • miroslaw111 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 27.02.15, 16:35
      no przeczytać wystarczy 4linijki tego postu aby spośród możliwych chorób na samym czele była odkleszczówka
      wyniki elisy czy nawet jeden western blot nic jeszcze nie znaczy , jakie robiłaś te badania na bb ?
      • fenyloetyloamina0422 Borelioza 19.06.15, 05:36
        Z racji tego, że podałam tu kiedyś swojego maila i pisze do mnie dużo osób które mają podobne objawy (w sumie ciężko nie mieć podobnych ja mam tych objawów bardzo dużo - zawsze każdy coś dla siebie znajdzie big_grin ) chciałabym się podzielić z Wami swoją dalszą diagnostyką i tym samym nakierować na pewien trop. Mirosław miał racje - objawy się rozwinęły, zrobiłam LTT i okazało się, że mam boreliozę. Mirosławie - zwracam honor. Pozdrawiam! smile
        • yen20 Re: Borelioza 23.02.16, 11:17
          Jeśli szukasz jakichś sensownych metod leczenia choroby to mogę Ci polecić leczenie boreliozy ilads. Na temat tej metody krąży w internece wiele informacji, prawda jest jednak taka,że wielu osobom pomogła smile
          • fenyloetyloamina0422 Re: Borelioza 03.03.16, 18:08
            Dziękuję. Myślę, że to jedyna skuteczna metoda w leczeniu ciężkiej przewlekłej boreliozie. Niestety gdy już dotarłam do lekarza ILADS okazało się, że jestem w tak ciężkim stanie, że wchodzę na leczenie powoli bo herx mógłby mnie zabić. Dla osób w mniej zaawansowanym stadium polecam też Cowdena czy Buhnera.
            • bebelu Re: Borelioza 14.01.20, 12:42
              Jak Twoje samopoczucie? Ciekawi mnie, czy Ci się poprawiło i czy wyleczyłaś BB? Czy tarczyca pozwoliła się ustawić?
    • kwasna82 Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 05.11.15, 17:37
      Halo, witam! Mam na imię Asia i mam problem, może jesteście w stanie doradzić co robić.
      Od roku mam słabą odporność na tyle, że chorowałam i brałam trzy antybiotyki. Po nich wyszła mi biała plamka na języku- pleśniawka i ból brzucha, tak jakby zatrzymywały się gazy i nie chciały przejść. Potem okazało się, że mam niedoczynność Przytarczyc, mały poziom WIt D, niski parathormon, wyższe fosforany.Plamka zniknęła jak brałam Ismigen-szczepionkę, potem Poszłam do endokrynologa u którego już się leczę trzy miesiące, natomiast zaszłam w ciążę i teraz jestem w czwartym miesiącu, pojawiła się plamka znowu!!!!!!! Co najgorsze z tą plamką to to, że tworzy mi się wydzielina na krtani i ciężko mi się oddycha, ciągle odchrząkuję i potem przechodzi. Ale czasem są chwile, że zaczynam się dusić, spirometrie mam ok, płuca też, więc już nie wiem . Piję kefiry, sok z ogórków kiszonych, biorę priobiotyki dicoflor, prawie nie jem cukru. Boję się, że się uduszę kiedyś!!! Co robić? Wiem, że ta plamka i suchość w gardle to Candida gdyż pół roku temu robiłam wymazy i wychodziła nieliczna Candida. Czy mogła mi tak spaść znowu odporność, przez ciążę? Jeśli nawet tak, to jak wrócić do dobrej odporności? EHhh co za szczyt!
    • adnawa Re: Czy to choroba autoimmunologiczna? 07.05.17, 21:18
      Prosze brac Pau Darco - 1 miesi ac 2 razy po 1 drazetce, a potem koci pazur w takiej samej dawce. Potem brac to , co sie czuje , ze pomaga
      Proszę pic herbatę z dziurawca , zamiast kawy
      Omijac lekarzy
Inne wątki na temat:
Pełna wersja