Dodaj do ulubionych

Przy suplementacji D3 konieczna K2

22.01.15, 19:53
Witajcie ,
moje zdrowie to jak układanka , weż to , po czasie trzeba wziąć coś kolejnego,no dobrze że jest internet i nauka idzie naprzód ...

Przyjmuje od pół roku D3 w ilości 10,000jm , wcześniejszcze pół roku przyjmowałem 3-5tyś,

w tym czasie wapń w surowicy leci do góry aż przekroczył max pomimo unikania go w diecie ...

o tyle dziwne że biorę również końskie dawki Magnezu a to antagonista wapna i myślałem że wapń trzeba będzie uzupełniać!

Wszystko wskazuje na to że przy dużej suplementacji D3konieczna jest witaminka K2 w celu kierowania wapnia do kości ...

Jako że mam chorobę odkleszczową i różne hormony rozregulowane ( np niski a nie jak u zdrowych za wysoki PTH Hormon intact ) istnieje szansa że to jest przyczyna niewchłaniania wapnia , ale o tym powiem za 4-8tyg suplementacji K2

polecam
www.youtube.com/watch?v=B7Y5X7_Ak-s
drlucas.com.pl/pl/n/15
Obserwuj wątek
      • miroslaw111 Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 23.01.15, 22:34
        czego dokładnie ?
        witaminę odebrałem dziś

        nie widziałem tydzień temu że coś takiego istnieje

        ale ... pomimo przymowania olbrzymich ilości dobrze przyswajalnego magnezu - martwiłem się o niedobory antygonisty mg czyli wapna tymczasem wrzesień 80% normy , grudzień 97% , obecnie conajmniej 108%

        pth hormon zupełnie nie w normie , ale myślę że główna przyczyna to D3 , na amerykańskich stronach pisze że przy silnej supelenentacji K2 jest konieczna bo przy D3 wapń krąży w krwioobiegu,nie wchłania się do kości
        wziąłem dziś 3 tabletki smile

        badania poziomu wapnia zrobię do połowy lutego ...
            • miroslaw111 Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 24.01.15, 09:21
              przy chorobie autoimmulogoicznej witamina D jest bardzo istotna w walce i to na poziomie 70 , mój obecny poziom we krfi to ok 47-52 ,dopiero na takiej dawce skutecznie rośnie,ale z wapnem masakra,przeczytałem że K2 da radę wink zobaczymy narazie D3 do następnego badania ograniczyłem do 1000jm w obawie o nadwyżkę wapna
              • jurmik Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 24.01.15, 10:15
                Nie wiem, czy dobrze myślę, ale czy nie boisz się, że jeśli wit.D - jak wszędzie czytam - poprawia odporność czyli wzmacnia układ immunologiczny, to przy autoimmunologii, gdzie ten układ działa atakując też własne tkanki, duże dawki wit.D mogą nasilać ten atak?
                I może jak jest się zdrowym, to poziom wit.D 60-70 jest ok, ale przy chorobach autoimmunologicznych lepiej mieć 30-40? Czytałeś coś na ten temat?

                • pindzia.lindzia Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 24.01.15, 11:23
                  Jurnik, nie wiem, gdzie to przeczytałaś, ale piszesz strasznie głupoty, przykro mi. Tzn. podejrzewam skąd, ale te osoby po prostu zbyt dobrze zarabiają na tym, że my wciąż chorujemy i nie mają mobilizacji, żeby się dokształcić.

                  Właśnie przy chorobach autoimmunologicznych trzeba mieć wysoko D3, co najmniej 70, najlepiej dobić do 100 (w Kanadzie przy takiej samej dolnej granicy górna to 200). Przy dużych dawkach (ponad 7000 IU) i dobiciu do 100 można nawet zahamować takie choroby, jak Stwardnienie Rozsiane, są już lekarze (nie w Polsce), którzy tak leczą.

                  Witamina D3 nie wzmacnia układu, nie pobudza go, ona go MODULUJE i reguluje, w każdej komórce naszego ciała jest receptor witaminy D3, myślisz, że po nic? Ci, którzy decydują się na intensywną kurację po paru miesiącach meldują o lepszym samopoczuciu, większej energii, znikają bóle mięśni, reguluje się cukier, ciśnienie, spadają przeciwciała, potrzeba mniej hormonów do dobrego samopoczucia (są takie osoby na forum), generalnie wygrywa się na każdym froncie, tylko do tego trzeba intensywnej kuracji, czasem z kofaktorami (jak K2, wapń i magnez), której nie wolno odpuszczać do końca życia, chyba że na 2 tygodnie na Majorce, gdzie leżysz na plaży od rana do wieczora (nie, Bałtyk się nie liczy). Badanie 25(OH) jest drogie i mało kto je powtarza dostatecznie często, by móc powiązać swoje samopoczucie z poziomem D3, w dodatku wciąż jest histeria na temat witamin rozpuszczalnych w tłuszczach i cała Big Pharma na tym wygrywa, bo my chorujemy coraz więcej, bierzemy coraz więcej leków i odwiedzamy coraz więcej lekarzy (tak tak, na nowotwory też, są już badania na ten temat). Dla wielu osób dobra dawka D3 podnosząca jej poziom to 1000 IU na 10 kg, a lekarze nie przepisują zwykle więcej niż 2000 IU, co jest tylko dawką podtrzymującą i doprowadza do ulubionego stanu doktorów, czyli "chu***o, ale stabilnie". Jestem teraz złośliwa, ale ciężko mi się powstrzymać, bo już 10-ty raz prostuję głupoty na temat D3.

                  Jedyna kontrowersja to właśnie konieczność kuracji do końca życia (sorry, taki mamy klimat, ale myślę że warto) i te kofaktory, o których dawkowaniu lekarze nic nie wiedzą. Niektórym pod wpływem D3 rozpuszczają się złogi wapniowe (tak jak u Mirosława) i K2 jest niezbędna, innym na potęgę wchłania się wapń i magnez do budowy kości i trzeba je na gwałt suplementować wcześniej zgadując dawkę (ja tam miałam w pewnym momencie), wtedy też K2 jest wręcz szkodliwa. Jak zwykle, trzeba myśleć samodzielnie, a nie ślepo ufać "autorytetom". Te osoby, które masz na myśli, chyba w życiu nie słyszały o witaminie K2 i stąd są złe efekty suplementacji witaminy D3.

                  Ja niestety spotkałam się z dwoma frontami lekarzy:
                  a) "lepiej chorować niż uzupełnić dobrze witaminę D3"
                  b) "witamina D3 nie ma prawa pogarszać samopoczucia i zdrowia, jeśli tak jest, to pacjent wymyśla"

                  I niestety żaden nie ma monopolu na prawdę, bo ona leży po środku. A po latach niskiej witaminy D3, hormonów tarczycy, ciążach czy stresach, naprawdę może być trudno (na początku) brać tą witaminę.

                  Żeby nie było, że dla mnie D3 to tylko miód, sama miałam najcięższe przeprawy z tą witaminą (zajrzyj na mój wątek), przez rok myślałam, że moja "depresja" się pogłębiła i mam zespół obsesyjno-kompulsywny, a to były tylko złogi wapniowe ruszone przez D3. Udało się w końcu sprawę naprostować, ale wciąż jest ciężko ze względu na leki, które biorę i bez tych kofaktorów (akurat teraz K2) do D3 nie dałabym rady jej brać.
                  • jurmik Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 24.01.15, 12:23
                    Dzięki za wyczerpującą odpowiedź, tylko może mniej napastliwie?
                    "Nie wiem, gdzie to przeczytałaś, piszesz straszne głupoty" miałoby uzasadnienie, gdybym jednoznacznie podważała celowość brania wit.D czy pisała, że na pewno wit.D może szkodzić.
                    Ja tylko głośno sobie myślałam i zadałam pytanie, licząc, że ktoś to - tak jak Ty - mi wytłumaczy lub rozpocznie się dyskusja. Wydaje mi się, że lepiej mieć wątpliwości i pytać niż bezkrytycznie wierzyć we wszystko.
                    Co do odporności - na pewno od czasu brania wit.D nie choruję co chwilę na jakieś infekcje, jak dawniej, więc dlatego napisałam o wzmocnieniu układu immunologicznego.
                    Dzięki raz jeszcze za wyjaśnienia i "naprostowanie głupot".
                    Oby tylko, jak w przypadku wielu innych teorii w medycynie czy nowych leków nie okazało się po 10-20 latach, że jednak te wielkie dawki nie były całkiem bezpieczne. I nie krzycz zaraz na mnie, ja tylko znów głośno myślę. I pozostanę przy braniu tylko 2 tys. wit.D i jej poziomie ok.40.
                    • pindzia.lindzia Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 24.01.15, 16:05
                      No wybacz, tylko że jesteś już entą osobą z takimi teoriami plus tona lekarzy i przypominam, że jesteś na forum (jednym z trzech), gdzie jest ze 100 takich tematów i to już było wiele razy tłumaczone, na jednym forum jest nawet przypięty temat z całą literaturą (tak, mój). Nie musisz być kategorycznie przeciw żeby kogoś zniechęcić, wystarczy parę osób takich jak Ty i jakaś niedoczynna osoba, a co za tym idzie z małą siłą i mgłą mózgową niepozwalającą na przetrzepanie PubMedu zniechęci się na Amen.

                      Mojej Babci właśnie ortopeda powiedział, że nie wolno brać więcej niż 2000 IU, więc Babcia na osteoporozę od lat bierze 1000 IU dziennie, 1000 mg wapnia, jakąś formę witaminy K (obawiam się, że K1, bo to pakują do wszystkich Polskich supli), a potem jest zdziwienie, że są kamienie w woreczku i trzeba go wyciąć, nadciśnienie, złamanie pięty, które się zrastało 8 tygodni zamiast 6-ciu, ostrogi takie, że dopiero trzecia rehabilitacja coś dała (a i tak z tego, co czytam, to niezły wynik), skurcze takie, że Babcia po 4 razy w nocy wstała, bo musiała je rozchodzić żeby zasnąć i zapalenie pęcherza jeden za drugim. Nie trzeba być geniuszem żeby zrozumieć, że to ten wapń tak bruździ, bo przy takiej dawce D3 on się w ogóle nie wchłania do kości, tym bardziej że po dodaniu cytrynianu magnezu (wbrew zaleceniom lekarzy, którzy przepisywali tony nieskutecznych proszków) w dużej dawce przeszły skurcze i Babcia proszki na nadciśnienie musiała zmniejszyć o połowę. Pewnie byłoby lepiej gdybym w końcu miała siłę Babcię przekonać do odstawienia tego przeklętego wapnia (po tylu latach to z tych złogów w żyłach i na narządach można by ze dwa szkielety zbudować) i zwiększenia D3 plus K2... najbardziej się boję Alzheimera i Parkinsona u Babci, bo je też bardzo łączą ze zwapnieniem żył właśnie, ale nie, ortopeda każe brać, Babcia nigdy do ręki nie dostała wyników swojej densytometrii robionej co rok, tylko lekarz mówi, że jest "w porządku" i to Babci pasuje. W porządku, to jest chyba tylko dla tego ortopedy, do którego Babcia będzie chodzić do końca życia... I tak się leczy osteoporozę w Naszym kraju.

                      Poza tym D3 to nie jest wymysł, Człowiek powstał i wiele tysiącleci spędził na ciepłych terenach, gdzie Słońce świeciło intensywnie przez cały dzień, a zdrowy człowiek potrafi wytworzyć do 20 000 IU dziennie pod wpływem Słońca. To nie jest sztuczny wymysł z tą witaminą, to jest po prostu powrót do tego jak zostaliśmy stworzeni, dostosowywanie się do obecnych warunków, gdzie Słońce w dobrej dawce jest może przez połowę lipca czy parę dni w sierpniu.

                      Jak potrzebujesz literatury to masz te fora, masz cały internet, PubMed (tylko radzę przejrzeć metodologię, jedna duża dawka raz na miesiąc czy rok przekreśla wiarygodność badania, chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego), masz książkę dr Zięby 'Ukryte Terapie". I rób jak chcesz, tylko jeśli zachorujesz kiedyś na raka piersi, czerniaka, rak prostaty u bliskiego mężczyzny, nowe choroby autoimmunologiczne czy postęp starej, to możesz mieć pretensje tylko do siebie...i oczywiście do tych autorytetów, których tak uparcie nie chcesz wymienić.

                      Według niektórych badań branie syntetycznego T4 zwiększa ryzyko raka płuc...wolałabyś więc nie brać Euthyroxu i męczyć się z niedoczynnością oraz jej powikłaniami (serce, mózg, kości, układ trawienny, nowotwór tarczycy)? Metodologia badań będzie się zmieniać, tak samo jak wyniki tych badań, które niestety wciąż są finansowane przez koncerny farmaceutyczne i niekorzystne dla nich badania często są chowane pod dywan, raz masło jest ok, raz nie i tak ze wszystkim. Naiwnością jest liczyć na to, że akurat urodzimy się w czasach, gdzie to, co jest nam potrzebne (często parę rzeczy na raz), będzie polecane w dawce odpowiedniej dla nas. Twój pobyt na tym forum sugeruje, że raczej tak nie jest, bo nikt tu dla zabawy nie siedzi.
                      • mi-lla Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 24.01.15, 17:49
                        Skoro jesteśmy juz przy tym temacie, to pozwole sobie zapytać...

                        Pindziu, ja biore do wit D, Mn i Boru te wit K2: www.iherb.com/Nature-s-Plus-Source-of-Life-Garden-Vitamin-K2-60-Veggie-Caps/24625#p=1&oos=1&disc=0&lc=en-US&w=vitamin%20k2&rc=264&sr=null&ic=5
                        czy jest ok? jedna kapsułka dziennie starczy?
                        • pindzia.lindzia Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 25.01.15, 14:03
                          Mi-lla (czy to z Tobą e-mailowałam?), tutaj niestety nie ma uniwersalnych rozwiązań dla wszystkich i na zawsze, tak samo jak nie ma uniwersalnej dawki hormonów tarczycy dla wszystkich na całe życie...

                          Ja w zależności od innych leków (wpływających na gospodarkę wapniową) raz muszę brać K2, a raz Broń Boże K2, tylko dokładać wapń i magnez...

                          Znam ten preparat, miałam go smile Wiesz, nie podoba mi się w nim, że jest ekstrakt z warzyw krzyżowych, spiruliny, chlorelli (źródła jodu), ale brałam go do końca, bo swego czasu to był jedyny preparat MK-7 (tej najlepszej formy) na Allegro. Natomiast co do dawki to trzeba się obserwować....

                          a) u jednych samo D3 powoduje gwałtowne wchłanianie wapnia i trzeba dokładać, bo są skurcze i biegunka
                          b) u innych D3 rozpuszcza złogi i trzeba dodać K2, żeby się wszystko szybko wchłonęło do kości
                          i wiele innych przypadków...

                          Generalnie patrzysz po objawach, z tym że objawy niedoboru/nadmiaru wapnia/magnezu są identyczne poza jednym aspektem - reakcją jelitową (za dużo magnezu/za mało wapnia - biegunka). W wyraźnych przypadkach badanie jonów magnezu i wapnia we krwi i przeliczenie na procenty daje nam odpowiedź, z tym że, jeśli wyjdzie Ci za dużo wapnia (dla mnie już 50% normy to za dużo) to nie zbijaj magnezem, tylko bierz K2. Zamiast dodawać kolejny czynnik, lepiej wsadzić wapń na swoje miejsce, tzn. do kości. Wapń i magnez nie są obojętne dla organizmu, zbijają poziom np. sodu i potasu, więc warto nie brać niczego bez wyraźnej potrzeby.

                          Antosiczek, poczytaj trochę o tym jak działa K2 MK-7, on chowa wapń do kości, więc jakim cudem miałby Ci skoczyć w górę? Odstaw albo zmniejsz dawkę K2 i wapń szybko skoczy. I poczytaj też o D3, 3000 IU raczej mało zmieni.

                          Żadne standardy czy schematy nie powinny nas zwalniać z samodzielnego myślenia, to cały czas są eksperymenty na żywym organizmie, nawet jeśli robimy wszystko z zalecenia lekarza. Nikt nie będzie większym specjalistą od nas samych niż my! Zachęcam do czytania w różnych źródłach i krytycznego podejścia do tych źródeł.
                          • jurmik Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 25.01.15, 16:40
                            Pewnie znów na mnie naskoczysz, ale ja naprawdę lubię rozumieć, a nie tylko wierzyć na słowo, bo ktoś tak powiedział albo napisał.
                            Skąd wiadomo, że ta wit.K2 wprowadza wapno akurat do kości, a nie gdzieś indziej, choćby powodując zwapnienia w żyłach i tętnicach? Jak to zbadano? A może po prostu to wapno ucieka wtedy z moczem, a wcale nie wchodzi do kości? Jak to sprawdzić? Są na to jakieś badania?
                          • antosiczek Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 25.01.15, 18:37
                            Wiesz.... ja już mam po dziury eksperymentów na sobie, od kilku dobrych lat nie robię niczego innego, tylko czytam, czytam, szukam, analizuję i eksperymentuję na swoim organizmie a efektów jak nie było tak nie ma. Po tych różnych eksperymentach musiałam później dochodzić do siebie. To nie jest normalne. Lekarz powinien diagnozować i leczyć do cholery. Właściwie diagnozować i właściwie leczyć. Nie jestem lekarzem, nie posiadam niezbędnej wiedzy i umiejętności, chciałabym móc zaufać lekarzom a nie mogę i to frustruje a sama sobie nie umiem pomóc. Szukam przyczyn swoich problemów od 9 lat, wydaję mnóstwo pieniędzy na książki, skrypty, preparaty witaminowe, badania i mam już tego dość. Nic nie przynosi rozwiązania, bo ja nie wiem, gdzie szukać, nie umiem znaleźć źródła problemu. Od tego powinien być lekarz a nie od wypisania recepty na chemię i pozbycia się pacjenta z gabinetu.
                          • miroslaw111 Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 25.01.15, 20:49
                            na pytania typu : 1. brać wapń?
                            2.brać magnez
                            3. brać K2 ?
                            odpowiadzią są badania a nie wróżenie z palca tak jak to czynią lekarze POZ stwierdzeniami " tak możnawięcej " " jest w porządku " " nie zaszdkozi " skoro i tak nie jest im nieobojętny los pacjenta dlatego piszą śmieszne dawki powodujące jedynie placebo
                          • miroslaw111 Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 25.01.15, 21:02
                            pindzia masz imponującą wiedzę, ciekawy jestem czy choroba CIę z musiła do osiągnięcia takiego poziomu wiedzy, mógłbym napisać na twojego prywatengo(gazetowego ?) mejla ?

                            Ziębę oglądam , książi nie czytałem jeszcze , uważam że książka Oruby to również rewolucja długo oczekiwana .

                            Z tego co zrozumiałem w twojich wypowidziać ( jak możesz dodaj coś )
                            D3 biorąc w dużej ilości nie obniża wapnia ale też może nie podwyżać ?
                            jeśli miałem złogi wapnia to wtedy wapń się podniesie bo D3 je "rozpuszcza" ?
                            Magnez czytałem że jest antagonistą wapnia więc w teroii może go zbić


                            Oj nt magnezu to ostro : 400mg czyli jakieś 2,5g dobrzeprzyswajalnego Magnezu ?smile czyli ile 1/4 opakowania na dzień smile
                            Ja będąc zdrowy nie miałem pojęcia o przyswajalności mg ale bylo git,biegałem , jeżdziłem na rowerze,piłek kawę piwo ,stresowałem żle jadłem ile chciałem

                            przy chorobach ukł..nerwowego zapotrzbowanie na Magnez jest dużo większe i tutaj powiedziałbym że ilości 150-190 jonów daje już korzystne rezulataty ( ulotka mówi max 130jonów) ja staram się nie brać więcej niż 220 bo magnez łatwo rozwalnia no i boję się coś zachwiać

                            naturalnie nie wiem jAK SIĘ ma mg przyjmowany przez skórę , ale wkrótce mam zamiar tylko taki zamiar brać
                            Co na to Parathormon pth?

                          • mi-lla Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 26.01.15, 18:07
                            Tak, to ze mną meilowałaś smile BTW odpisałam Ci w końcu (!) wink

                            Dzięki za odpowiedź odnosnie tej witaminy K2.
                            Ogolnie nie zauwazyłam jakichś problemów na niej. Nie suplementuje wapnia na razie w ogóle, tylko magnez no i witamine D z zespołem wink ostatnim razem wapnia w krwi miałam całkiem sporo, wiec teraz mam nadzieje bedzie ładnie wjeżdżał do kości smile za 5 tyg zbadam poziom wapnia znowu i zobacze jak to wygląda. moze od razu zbadam też sód i potas po takiej mocnej suplementacji magnezem.
                              • mi-lla Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 27.01.15, 18:54
                                Ja używam tę, którą podałam w linku, ma 150mcg, ale ma też dużo różnych organicznych cudów, niewszystkie korzystne w moim wypadku, jak chlorella czy spirulina. Dlatego sie zastanawiam nad zmianą. Wolałam jednak tę od Now Foods bo jednak ma organiczną soję. A Swanson jak zwykle bezpodstawnie drogi uncertain
                                Ogólnie biore 5000IU D3, a wapń ostatnio miałam na poziomie:
                                wapń całkowity 9,25 mg/dl [8,6 - 10,2]
                                wapń całkowity 2,29 mmol/l [2,15 - 2,55] (nie wiem który jest zjonizowany…wink
    • antosiczek Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 24.01.15, 21:51
      Dobrze, że ktoś poruszył tan temat. Swoje problemy opisałam w wątku na tym forum :" niedobór D3 i niski poziom parathormonu".
      U mnie własnie przy niedoborze D3 parathormon jest w dolnej granicy normy. Biorę D3 od roku w dawce 3000 j, bo tak zalecił lekarz, sama boję się eksperymentować. Razem z D3 biorę witaminę K2 MK7 - 2 kapsułki. Spodziewałam się, że wapń skoczy w górę a po ubiegłotygodniowym badaniu okazało się, że wapń w surowicy jest w dolnej granicy normy (8,6 , norma 8,6-10,4). Nie rozumiem, co sie dzieje.
      • muktprega1 Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 26.01.15, 20:29
        Może Twoje braki to trójkąt zależności: wapń-D3-Magnez z tym, ze miedzy wapniem a magnezem 2h odstępu. Wapń sama brałam przez jakiś czas Calperos 1000 (400 mg Ca)
        Antosiczek, chociaż jak przeczytałam Twój wątek, to skłaniam się ku tężyczce z powodu twych niedoborów właśnie, te napięcia mięśni twarzy...
        forum.gazeta.pl/forum/w,24712,144724172,144724172,Tezyczka_dzieki_Natder_Objawy_.html
        • antosiczek Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 28.01.15, 17:21
          Neurolog, która prowadziła ze mną wywiad, była pewna, że to tężyczka ale próba tężyczkowa wyszła ujemna i lekarka była tym faktem zaskoczona. Może badanie nie wyszło bo suplementowałam witaminę D3 kilka tygodni przed próbą tężyczkową?
      • pindzia.lindzia Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 26.01.15, 20:38
        Dobrzy ludzie - mogę Wam podać prywatnego e-maila, ale potem 100 innych osób zadaje mi podobne pytania i ja zaczynam krzyczeć albo nie odpisuję - wciąż mam depresję i słabe nadnercza, co czyni mnie mało podatną na frustrację. Rozumiem Wasz głód wiedzy, sama bym się dała pokroić za spotkanie siebie teraz 7 lat temu jak zaczynałam, miałam 17 lat, pieniądze tyle co z kieszonkowego i poczucie, że "rodzice i lekarze wszystkim się zajmą"... Dlatego proszę Was, piszcie tutaj, ja postaram się odpowiedzieć w miarę wiedzy.

        jurnik - ale dlaczego mam poświęcać czas na udowadnianie Tobie swoich racji? Nie masz Googla, żeby sama poszukać tych badań? Pod spodem wypowiada się wiele osób, które wierzą i chcą coś zmienić i wolę odpisać im niż bić się na badania z Tobą, bo nikt mi za ten czas tutaj nie płaci i nie będę teraz wywalać całej literatury, bo to potrwa 100 razy dłużej niż odpisanie tym wszystkim osobom, a Ty i tak mi nie uwierzysz.

        antosiczek - tak jak pisałam, D3 też może chować wapń do kości, dlatego proszę nie pogarszaj sytuacji dodając K2!

        Mirosław, senciak: w związku z tym, co napisałam wyżej, proszę piszcie tutaj, myślę, że forum zapewnia wystarczającą anonimowość i były już poruszane tematy biegunek, zaparć, niskiego libido itd., więc nie wiem czego się wstydzić smile A nasze rozmowy mogą pomóc komuś, kto np. za 5 lat będzie przeglądał to forum, gdy nas już tu dawno nie będzie i nie będzie nikogo z taką wiedzą. Jak się upieracie na e-maila to ok, tylko że wtedy o wiele rzadziej odpisuję.

        Docelowo zamierzam założyć stronę internetową, już kiedyś miałam bloga, ale poległam technicznie - rozwala mnie nawet Wordpress i myślę, żeby komuś płacić za informatyczne sprawy, żeby skupić się na meritum. Może znacie jakieś firmy czy jakieś formy stworzenia strony internetowej? Nie ukrywam, że nie chcę robić tego na bezpłatnych platformach, bo chcę być niezależna i może zrobić w przyszłości z tego coś większego - ale są to tak wielkie plany, że na pewno ich nie zdradzę teraz. Mam już sporo pomysłów na wpisy, tylko strona techniczna mnie powstrzymuje.

        Mirosław z tym magnezem to 400 mg jonów, a ile to jest związku magnezu (np. cytrynianu czy chlorku) to już zależy od związku. Preparaty są różne, niektórych to trzeba sporo połknąć, ale po co - Swanson w dwóch tabletkach (gigantycznych co prawda) zapewnia 450 mg... Ja się wykręciłam, kupiłam pół kilo cytrynianu w proszku, kapsułki żelatynowe, mam wagę, policzyłam ile jest w jednej kapsułce i dozuję wedle potrzeby.

        Jak ja bym chciała tak się komuś powierzyć, nie myśleć, nie czytać, nie analizować, tylko budzić się, wstawać, jeść śniadanie i wychodzić na studia... no ale dupa, po sześciu latach powierzania się jestem ok. 20 000 zł biedniejsza o terapię (ok, niektórych sesji nie żałuję, jakiś 10%), ok. 13 000 zł biedniejsza o wizyty u psychiatry i jakieś 17 000 zł biedniejsza o różne leki psychiatryczne, z czego tylko 2100 zł nie żałuję (chociaż będę za to gorzko płacić zwiększonym ryzykiem osteoporozy i raka piersi) - taniej byłoby palić papierosy, wciągać kokę albo rozbić samochód prosto z salonu (i chyba skuteczniej, patrząc jak ludzie funkcjonują). Mogłabym napisać książkę o straconych szansach, utracie pewnych rzeczy na zawsze, rzeczy, które uważałam za pewne, o ciągłych fałszywych zapewnieniach od lekarzy czy traktowaniu niegodnym żadnego człowieka. Nie, nie wierzę w ludzi leniwych czy otyłych z własnej woli, nie wierzę w swoją "lekooporną chorobę afektywną dwubiegunową", bo po odstawieniu po 6-ciu latach stabilizatorów wbrew woli lekarzy psychiatra wróżyła, że będę do niej zaraz dzwonić, wpadnę w mega manię albo skoczę z 10. piętra - nic z tego się nie wydarzyło. Jestem teraz w dole - tak jak w 5 na 7 przypadków w zimie w przeciągu całej mojej choroby, żadna niespodzianka, 3 leki psychotropowe na raz nie potrafiły mnie przed tym uchronić i nawet ten jeden, mój ulubiony - ale czuję teraz się najlepiej w ciągu tych wszystkich zimowych dołów. Dlaczego? Przede wszystkim nie mam fałszywych nadziei związanych z wizytami u doktorów i specjalistów, bo nie chodzę, jak się źle czuję, to sobie myślę "no ale kto ma to zmienić jak nie Ty?" i szukam rozwiązań, w końcu zawsze je znajduję, to daje siłę do wstawania z łóżka każdego dnia, a nie tylko jak jest wizyta.

        Uzupełnienie niedoborów magnezu ustabilizowało mnie trochę, zapewniło koniec 6-letniej bezsenności i ukłuć w sercu przy byle stresie (miałam badania kardiologiczne - nie ma żadnych podstaw do tych ukłuć), po wprowadzeniu Euthyroxu na dobrą dawkę mam najcieplejsze kończyny w przeciągu całego życia (już jak się urodziłam to miałam zimne stopy i dłonie, pielęgniarka powiedziała "stopy zimne, ale serce gorącę"), wciąż nie idealne i dalej śpię w skarpetkach, ale koniec z ubieraniem się w warstwy będąc w domu, wprowadzenie T3 albo D3 (z perypetiami) - ciężko tu ustalić chronologię - przestałam mieć irracjonalne lęki, wyrzuty sumienia, że jestem w tyle za rówieśnikami czy tam czegoś nie robię i wiecznych ruminacji - a najlepsza terapia interpersonalna, książki samopomocowe oparte na CBT, leki czy kurs MBCT-MBSR nie dał rady. Po Omedze-3 choruję 3-5 razy rzadziej (zawsze był antybiotyk 7-dniowy i dwa tygodnie w łóżku z byle okazji), po witaminie C - o wiele krócej, jeśli już coś się zdarzy i Adios zmulające leki na alergię, już mam sposób na życie z kotem i odkurzanie bez umierania potem. Zostało jeszcze ogromne zmęczenie i bardzo podły (samobójczy) nastrój bez mojego ulubionego leku, ale ja dopiero się rozkręcam smile

        Oczywiście, pewnie to wszystko ma jakieś skutki uboczne, może kiedyś zapłacę za to cenę, ale na pewno mniejszą niż gdybym została przy lekach psychotropowych, gdyż następną propozycją lekarzy były elektrowstrząsy z ketaminą i dawanie mi tych wszystkich leków od nowa do końca życia. Poza tym ja mam tak, nie wiem jak Wy, ale uświadomiłam sobie w pewnym momencie, że nawet wykonując toczka w toczkę zalecenia lekarzy - to ja ponoszę za to odpowiedzialność, ja cierpię z powodu skutków ubocznych, pogorszeń czy braku poprawy, nie oni i nic im nie mogę zarzucić, bo lekarze postępują zgodnie z ustalonymi schematami. Jeśli chcę je zmienić, to musiałabym mieć na to bardzo dużo siły, więc muszę wyzdrowieć - przy lekarzach nie potrafię, więc muszę to robić głównie sama w międzyczasie szukając kogoś odpowiedniego. Jak podejmuję różne działania, to mogę mieć pretensje tylko do siebie - i mam, wyciągam wnioski i idę dalej, a po 6-ciu latach z lekarzami pretensjami do nich mogę sobie co najwyżej wytrzeć nos i tylko się złościć bezproduktywnie - dla mnie nic z tego dobrego nie wynika. Poza tym u mnie problemów jest sporo i nie stać mnie na chodzenie prywatnie do chociażby dwóch specjalistów na raz - a na abonamentach się przejechałam.

        Generalnie to zachęcam wszystkich do szukania dobrych lekarzy, polecania ich dalej i wychwalania, ale sama odpadam z tej gry, dla mnie łatwiej jest przetrząsać fora i PubMed, ale ja jestem dziwna, nie róbcie tego w domu wink
        • senciak Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 26.01.15, 21:27
          Ooooo o aleś się rozwinęła Pindziu miła . Ja chciałam Ci tylko na privie a propos CBT coś zapodać odnośnie Ciebie a wcale nie miałam zamiaru molestowac Cię o jakieś porady ani pisać o miesiaczce bądź rozwolnieniu. Serdecznie Cię pozdrawiam dziękując za fantastyczne dywagacje .
        • ada1214 Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 26.01.15, 21:33
          Pindziu, zaloz watek pytania do Pindzi wink serio

          jesli zachecasz by na forum zadawac Ci pytania to ja mialabym dwa na poczatek..
          1.czy moglabys opisac swa historie choroby?
          2. wspominalas, by trzymac sie z dala od preparatow z wyciagiem z nadnerczy, ze to samo acz bezpieczniej mozna osiagnac innymi srodkami....napiszesz jakie?
        • muktprega1 Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 26.01.15, 22:03
          Brawo Pindziu! Ja odrzuciłam antydepresanty oraz antylękowy Cloranxen po 3 latach stagnacji i braku jakiejkolwiek poprawy, sama zdiagnozowałam tarczycę a już wtedy miałam ją o objętości 3ml. Pamiętam jak mój mąż zadawał mi pytanie - co ci jest?
          A ja odpowiadałam - wszystko
          no bo jak wytłumaczyć komuś zdrowemu całkowitą rozsypkę ciała, umysłu, duszy, życia? Tylko ten kto przez to przeszedł wie o czym mówię. Teraz jest cudnie smile mimo połamanej stopy, oraz kamieni w woreczku (pozostałość po nieleczonej tarczycy z niedoborami)
          Całuski zbratania dla Was wszystkich kiss
          Dziękuję za te trzy fora
        • miroslaw111 Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 26.01.15, 22:45
          pindziiu .. pojechałaś ostro ..
          fantastyczne doświadczenia ( wiem że wolałabyś na uniwersytecie) , na lekarzy POZ nie ma co liczyć , o tym wie każdy kto skończył 16lat i miał jakiekolwiek schorzenie

          zgodziłbym się z tobą we wszystkim albo w większości rzeczy , bo też muszę sam do wszystkiego dochodzić skoro ani bezpłatnie ani nawet odpłatnie nie otrzymam satysfakcjonującej diagnozy i leczenia

          różnimy się od lekarzy tym że oni mówią jak politycy ... to co jest dla nich korzystne
          nie zaś to co nam naprawdę pomoże

          moje mleaczny magnezy mają 56 jonów i 450 mg magnezu na opakowaniu pisze max 4 tabletki

          ja przyjmuje codziennie ok 15 różnych tabletek dlatego uważam że magnez zdecydowanie lepiej kupić w proszku CZDA, próbowałaś ? I nie trzeba nim zołądka obciążąć a to oczekiwane

          wit C tak samo , ew. sodka może być dobra w reakcji z dużymi dawkami C neutralizując jej pH


          a jakie masz schorzenie , po prostu złe czynności tarczycy dają aż tak zły stan ogólny ?
          • miroslaw111 do pindzi 26.01.15, 22:48
            pindziu , trzba badać i badać , w moim przypadku D3 spowodowała że wapń krąży ładnie w krwioobiegu więc może ładnie się wchłania z żołądka co powoduje jego nadmiar w organiżmie nie wiem , ale u każdego inaczej , ja mam wysoko D3 , Magnez, Ca ponad normę a Parathormon inct znacznie poniżej
            • jurmik Re: do pindzi 26.01.15, 22:54
              Skoro odpowiadają wszyscy wywołani, to ja też - nie musisz ani poświęcać mi czasu, ani bić się ze mną czy udowadniać czegokolwiek. Faktycznie, mogę sobie poszukać w Google czy gdzie indziej.
            • princess_yo_yo Re: do pindzi 28.01.15, 10:43
              jesli masz zbyt wysoki wapn spowodowany tym ze przyjmujesz duzo witaminy D3 to trudno zebys mial tez wysoki pth. pth reguluje poziom wapnia jesli masz go juz za duzo to oczywistym jest ze pth bedzie spadal zeby wyregulowac nadwyzke wapnia.
              zbyt wysoki poziom wapnia to cala lista nieprzyjemnych objawow: zaparcia, depresja, zwapnienia w tkankach miekkich. ogolnie radzilabym unikac.
            • muktprega1 Re: do pindzi 28.01.15, 15:00
              ja mam wysoko D3 , Magnez
              > , Ca ponad normę a Parathormon inct znacznie poniżej

              myślę, że Ty już pomału wkraczasz w przedawkowania, stąd Ca ponad normę, wtedy automatycznie obniża sie Parathormon
              • miroslaw111 Re: do pindzi 28.01.15, 16:51
                mukte dzięki za info, ale co oznaczają"przedawkowania "
                kazano mi nactychmiast uzupełnić D3 do poziomu 60 a potem wyżej , więc jestem na dawkach 10,000 ponoć to dużo , ale jeszcze można więcej
                Magnezu biorę ponad 200jonów mleczanu + z pożywienia , ale czytałem że wrost D3 może wykorzystywać magnez

                Ca jest rosnące ale lubię sobie "czasem wypić " pół butelki mleka a to już 50% rda

                po ostatnim badaniu gdzie wapń jest sporo ponad normę zmartiwłem się ( lekarz nic mądrego nie powie poza odstaw Pan D3 , nie spożywaj Ca i wróci do normy )

                chociaż w moim przypadku nie przywiązuję wagi czy objawy mam od infekcji , tarczycy,candidyy , to zbyt trudne od rozróżnienia

                PTH Parathormon intact niziutki

                pod tygodnia zmniejszenie dawek do 2-3tyś jm D3 i dodanie 3x 100mcg K2 ( nie wiedziałęm że to jest potrzebne przy dużym wapniu w surowicy )

                jakie więc moje przedawkowania ? po następnym badaniu jeśli wapń zmieści się w normie zostawie 3x100mcg K2 i zwiększę D3 do 10,000

                co na to moje hormony w okolicach 10% ? czy mogę już wziąć coś na ich przyspieszenie czy bez wizyty u endo muszę się z nimi " męczyć " ?

                czy D3 jest naprawdę istotny poziom tak wysoko w momencie gdy zdeycuję się na antybiotykoterapię ? czy też między 50 a 90 nie ma już takiej różnicy ?

                z góry dzięki
                • jurmik Re: do pindzi 28.01.15, 17:10
                  Piszesz, że kazano Ci natychmiast uzupełnić D3 do poziomu 60 lub więcej.
                  Jesteś pewien, że ten, co Ci tak kazał - i to w dodatku natychmiast - wiedział, co robi? Wierzysz mu bezgranicznie na jakiej podstawie?
                  Na razie masz nadmiar wapnia, co na pewno zdrowe nie jest. Poczytaj o skutkach hiperkalcemii - niektóre mogą być nieodwracalne.
                  Dlaczego chcesz potem jeszcze zwiększać dawkę D3 do 10 tys.? Znów ktoś Ci powiedział, że dopiero jak będziesz miał jej poziom ok.100 to wyzdrowiejesz ze wszystkich chorób?
                  W takim razie jak to się dzieje, że ludzie mają ogromne niedobory wit.D i nie umierają od tego? Co więcej, czują się naprawdę dobrze mając poziom 20 czy 30, mając Hashimoto czy inne choroby? A Ty akurat koniecznie musisz mieć 90 czy 100?
                  Zrobisz, jak zechcesz, ale nie narób sobie jakiejś biedy tym intensywnym leczeniem.
                  • princess_yo_yo Re: do pindzi 28.01.15, 17:28
                    tez bym byla ostrozna z wiara w to ze specyficzny poziom witaminy D3 spowoduje wyrazna zmiane na lepsze albo ustapienie specyficznych objawow.
                    przy nadmiarze wapnia, witamine D3 radzilabym odstawic na razie przynajmniej dopoki wapn nie wejdzie z powrotem w norme.
                    • miroslaw111 Re: do pindzi 28.01.15, 19:00
                      oczywiście racja , wapń musi być w normie bo jego nadmiar jest naprawdę toksyczny,

                      mój sposób na jego obniżenie : 3 x 100mcg K2
                      ca staram się ograniczać , a mimo to zdarzy mi się wypić 400ml mleka no kurcze dziwne organizm ma nadmiar a się domaga

                      D3 2000jm taka skromna dawka pozwolia na podtrzymanie poziomu D3 doczesnej ?
                      Magnez chociaż to ciężko bo rozwalnia ale starałsię będę jeszcze dodać ...5 tabletek czyli 280 jonów dam radę

                      jak szybko się to może zmieniać bo boje się że zaniedbałem badania bo lekarze i Panie pielęgniarki kręciły nosem jak co 4tyg przychodziłem badać krew
                      • princess_yo_yo Re: do pindzi 28.01.15, 22:36
                        sposobem na obnizenie poziomu wapnia jest odstawienie witaminy D3 i ograniczenie wapnia w diecie.
                        nie bardzo rozumiem idee faszerowania sie suplementami kiedy wyraznie powoduja skutki uboczne przedawkowania jak magnez w tym wypadku. po co dokladac sobie nieprzyjemnych symptomow?
                        zrobisz co uwazasz za sluszne, po prostu nie rozumiem motywow. witamina D3 na poziomie wystarczajacym nie wymaga dalszej trwalej suplementacji a juz na pewno nie kiedy powoduje hyperkacemie.
                          • jurmik Re: do pindzi 29.01.15, 00:10
                            Nie wiem, czy podtrzymująca - startowałam z wyniku 28 na jesieni, biorę cały czas 2 tys i aktualnie mam ok. 40 - a przecież się nie opalam o tej porze roku. Czyli powoli, ale jednak poziom rośnie, niedługo zacznę brać tylko 1 tys.
                            Zamiast brać K2 może prościej ograniczyć suplementy? Do końca życia będziesz to wszystko brał i co miesiąc biegał na kolejne wyniki? Mnie by się nie chciało.
                            • muktprega1 jaki poziom? 29.01.15, 00:29
                              >Przyjmuje od pół roku D3 w ilości 10,000jm , wcześniejszcze pół roku przyjmowałem 3-5tyś,

                              napisz proszę jaki poziom miałeś wit D3 przed jakimkolwiek suplementowaniem? Oraz po tym pół roku przyjmowania dawki 3-5 tys, jestem ciekawa.

                              Ja miałam poziom 9, ale zaczynałam w nieświadomości od 1 tys, potem przeszłam na 5000 a potem 3 m-ce na 7000, po skontrolowaniu (co 3 m-ce ) miałam 49 i znowu powróciłam do 5000. Oczywiście sprawdzając co ok pół roku PTH i wapń.
                              • pindzia.lindzia Re: jaki poziom? 29.01.15, 12:12
                                Co do dawek D3, to ja zawsze piszę z perspektywy osoby, której się śpieszy, bo póki co wegetuje, a nie żyje i po dramatycznych wpisach na forum wnioskuję, że większość osób ma podobnie, dlatego radzę takie dawki, z tym że wtedy kontrola D3 25(OH) musi być po jakiś 3-6 miesiącach po 2 tygodniach od odstawienia i w trakcie trzeba kontrolować wapń i magnez, jeśli jest coś nie tak. Jak komuś się nie śpieszy, to może stosować inne dawki, z tym że żeby wynik był obiektywny, to przed badaniem trzeba zrobić przerwę - najlepiej dwa tygodnie i szykować się na czekanie, minimum rok.

                                Ada1214, co do mojej historii, przynajmniej tarczycowej, to tu jest mój pierwszy wątek forum.gazeta.pl/forum/w,24776,132276199,132314212,Re_Depresja_hiperprolaktynemia_Hashi_niedoczynno.html, ale jak widzisz, niestety zignorowałam wszystkie rady, bo byłam wtedy jeszcze w lekowej remisji, a potem szukałam wszędzie, tylko nie w tarczycy (dzięki psychiatrom i endokrynologom).

                                Co do nadnerczy to jeśli masz jakieś podejrzenia to zrób najpierw ten test sklep.hashimoto.pl/pl/c/Dobowy-profil-kortyzolu/12, tłumaczyłam już wcześniej dlaczego krew i mocz dobowy niestety nie ma sensu, chyba że już umierasz, to może wtedy coś Ci wyjdzie, chociaż nie zawsze (był taki odcinek w dr House'ie, a forumowiczka fenyloetyloamina męczyła się przez lata nim jej coś wyszło, mój Ojciec podobnie i wcale to nie był Addison, bo potem kortyzol wystrzelił, lekarze przespali ten moment i skończyło się na cukrzycy II i nadciśnieniu).

                                W nadnerczach ważne są niuanse, np. rano za niski, wieczorem za wysoki, a średnia będzie dobra, zresztą te normy też są za szerokie. Jak będziesz miała wyniki to dołącz na Facebooku do grup z nazwą FTPO (For Thyroid Patients Only), jest grupa tylko dla tarczycy, dla nadnerczy, dla Europy/UK, tam Ci to zinterpretują. Tutaj masz listę suplementów do ostawienia na 2 tygodnie przed badaniem:
                                www.stopthethyroidmadness.com/supplements-and-meds-which-affect-adrenals/
                                i na tej stronie masz wszystko.

                                Niestety, nie jest to proste ani tanie i nikt w Polsce się tym nie przejmie, ale jeśli czujesz, że masz taki problem, to może warto. Ja niestety nie mogę zrobić badania, bo nie mogę zejść z Solianu, ale mam wielką wskazówkę w postaci mojego Taty i wszystkich objawów niskiego aldosteronu (który jest oznaką niskiego kortyzolu). Co ciekawe, we krwi zawsze mam go za dużo, więc bądź tu mądry i lecz się w Polsce...
                                • senciak Re: jaki poziom? 29.01.15, 14:46
                                  Pindziu, jeśli chodzi o Twoją historię - to wyskakuje taki tekst "Nie znaleziono strony o podanym adresie

                                  Przepraszamy. Strona, której szukasz nie została odnaleziona.

                                  Prawdopodobnie została skasowana, zmieniono jej nazwę albo została czasowo usunięta."
                                  • muktprega1 Re: jaki poziom? 29.01.15, 15:24
                                    > Pindziu, jeśli chodzi o Twoją historię - to wyskakuje taki tekst "Nie znalezion
                                    > o strony o podanym adresie
                                    >
                                    > Przepraszamy. Strona, której szukasz nie została odnaleziona.
                                    >
                                    > Prawdopodobnie została skasowana, zmieniono jej nazwę albo została czasowo usun
                                    > ięta."

                                    no rzeczywiście, Pindzia na którym z trzech forów miałaś swój wątek?
                                • antosiczek Re: jaki poziom? 29.01.15, 21:59
                                  pindzia.lindzia, Ty mnie ratuj! Masz wiedzę dziewczyno!
                                  Jestem skołowana. Byłam dzisiaj u dr Płazińskiej- poleciła znajoma, dr chorób wewnętrznych i endokrynolog. Wzięłam ze sobą wszystkie badania, do dwóch lat wstecz; i te związane z tarczycą i z niedoborami i wyniki usg jamy brzusznej, piersi, gastroskopii. Wypytała mnie o dolegliwości. I stwierdziła, że moim podstawowym problemem jest refluks żółciowy ( brałam leki z grupy IPP przez 4 lata, Proursan i Zirid przez rok; zgaga minęła ale w zamian przyplątała się gorycz w ustach i chemiczny posmak, ciągła chrypka, kaszel. Leki IPP pomogły na zgagę ale podejrzewam, że spowodowały tę gorycz w buzi, ponieważ gorycz pojawiła się po 2 latach brania IPP). Powiedziała też, że z tarczycą jest wszystko w porządku, tylko mam niedoboty pierwiastków, minerałów i witamin. A na moje pytanie, czy ferrytyna nie jest przypadkiem za niska, odpowiedziała, ze jest w porządku i hemoglobina też bardzo ładny wynik.
                                  Zaleciła Gasprid, Famogast, Vigantol (wit. D3) 10.000 j !, witaminę K2 MK 7 jedna kapsułka, preparat z wapniem, magnez, witamina A, jodek potasu (jod nieorganiczny), preparat z potasem. Chyba im więcej lekarzy odwiedzam, tym bardziej jestem zdezoriantowana.
                                  Gastrolog do którego chodzę od roku, powiedział, że gorycz w ustach nie jest od refluksu a od chorych zatok, kazał mi odstawić wszystkie leki. Ja wymiękam. Nie wiem, kto ma rację i kogo słuchać.
                                  Może masz wiedzę, obiło Ci się o uszy i oczy, skąd gorycz w buzi, jak już jest, to po wszystkim, co zjem a jak jest czas, że mi nie dokucza, to mogę zjeść wszystko i nic się nie dzieje. Leki na tzw. refluks żółciowy nie pomagały.
                                  • antosiczek Re: jaki poziom? 29.01.15, 22:06
                                    Może jakaś nietolerancja pokarmowa tak się objawia? Jakiś zespół metaboliczny? Niewydolność wątroby? Dodam, że kiedy odstawiłam leki z grupy IPP to gorycz jest rzadziej, mniej mnie męczy ale jednak jest. Przeważnie pojawia się w I fazie cyklu, w okresie okołoowulacyjnym mija i wraca znowu w I fazie cyklu. Czytałam kiedyś, że niedobory progesteronu mają wpływ na funkcjonowanie pęcherzyka żółciowego. Może stąd ta cykliczność objawów? Tyle, że mój progesteron jest jak większość wyników- w dolnej granicy normy i dlatego żaden lekarz się tym nie przejmuje.
                                    • pindzia.lindzia Re: jaki poziom? 08.02.15, 17:16
                                      Antosiczek, przepraszam Cię bardzo, że dopiero teraz odpisuję, ale nie zauważyłam nowych wypowiedzi. Niestety jesteś kolejną ofiarą współczesnej medycyny.

                                      Otóż większość ludzi ze zgagą nie ma nadkwasoty, tylko NIEDOKWASOTĘ. Objawy są identyczne, zobacz tutaj www.tlustezycie.pl/2012/07/zgaga-i-refluks-w-innym-swietle.html i www.tlustezycie.pl/2012/12/za-mao-kwasu-w-zoadku-problemy.html, na tej stronie jest też test na wydzielanie kwasu żołądkowego, z sodą, polecają go zrobić parę razy dla obiektywnego wyniku.

                                      90% Amerykanów ma niedokwasotę, a my idziemy w ich kierunku, natomiast u nich wciąż leki na nadkwasotę są tak popularne jak u nas! Pewnie zaraz jakiś sceptyk się spyta: to dlaczego lekarze diagnozują nadkwasotę i przepisują IPP? A to pytanie za miliardy, takie samo jak to, dlaczego normy TSH wciąż są złe, czy ferrytyny itd. Nie chcę tego roztrząsać.

                                      W każdym razie leczeniem jest absolutnie odstawienie wszystkich leków na nadkwasotę i stymulowanie produkcji soków żołądkowych, przez picie wody z octem, wody z cytryną, herbatek na trawienie, aczkolwiek najlepszą metodą jest branie enzymów trawiennych (na Allegro są np. Betaine HCL) wg protokołu:

                                      -pierwszego dnia po jednej tabletce do każdego głównego posiłku, jeśli nie pojawi się zgaga, to robimy to samo drugi dzień i..
                                      -trzeciego bierzemy po dwie tabletki do każdego większego posiłku, jeśli nie pojawi się zgaga to robimy to samo czwartego dnia i...
                                      itd. aż dojdziesz do zgagi, wtedy Twoją dawką jest ta poprzednia i może być dość spora po latach IPP, zwykle ludzie dochodzą do 3-4 tabletek, ale słyszałam i o siedmiu przy dużych problemach gastrycznych. Owszem, jest to bardzo drogie, ale tutaj pretensje nie do mnie, tylko do tych tajemniczych ludzi, którzy tak wypromowali leki na nadkwasotę, której nikt nie ma. Moja Babcia kilkadziesiąt lat temu dostała na nadkwasotę tabletki z apteki, które kosztowały grosze, po tym jak lekarz ją zdiagnozował jakimś testem z moczu. Dlaczego ta technika i proszki zniknęły? A dlaczego zniknęły leki recepturowe? Kolejne tajemnicze pytanie.

                                      Co do reszty to nie znam Twoich wyników, jeśli masz Hashimoto to nie bierz jodu, ferrytyna powinna być w drugiej połowie normy (jak masz problem ze zdobyciem recepty na żelazo to pij sok z pokrzywy, buraków, jedz wątróbkę i tatara na okrągło), co Vigantolu to na forum raczej są krytyczne opinie, ale to poczytaj, bo ja jestem wierna suplom z USA i na Polskie już nie tracę czasu. Z wapniem też ostrożnie, bo może pójść w górę przy witaminie D3 jeśli masz złogi, tutaj warto robić badania, a nie strzelać o ile się dobrze siebie nie zna.

                                      Pozdrawiam
                                      • muktprega1 Re: jaki poziom? 09.02.15, 11:42
                                        Dzięki Pindziu, ja także korzystam z Twojej wiedzy smile
                                        za tę niedokwasotę, to tłumaczyłoby dlaczego (kiedyś - przed świadomością) na zapisane przez lekarza - różnej maści ..prazole było coraz gorzej, przyjmowałam przez rok a potem odrzuciłam sama. Często przy Hashi współistnieje stan zapalny błony śluzowej żołądka z Helicobacter lub bez (u mnie) Byłam wieloletnią pacjentką gastroenterologa,w cudowny sposób po samozdiagnozowaniu się, przyjmowaniu tyroksyny, od 5 lat nie bywam u lekarza tej specjalności smile

                                        A to pyt
                                        > anie za miliardy, takie samo jak to, dlaczego normy TSH wciąż są złe, czy ferry
                                        > tyny itd. Nie chcę tego roztrząsać.

                                        tak, na poparcie Piesek pisał:

                                        forum.gazeta.pl/forum/w,94641,152628073,152742353,Re_Nowa_na_forum_interpretacja_wynikow.html
                                        Wodę z cytryną piję codziennie od roku bo na dodatek lekko zmniejszam kamienie w woreczku żółciowym. Eksperyment trwa nadal smile

                                        Moja Babcia kilkadziesiąt lat
                                        > temu dostała na nadkwasotę tabletki z apteki, które kosztowały grosze, po tym
                                        > jak lekarz ją zdiagnozował jakimś testem z moczu. Dlaczego ta technika i proszk
                                        > i zniknęły? A dlaczego zniknęły leki recepturowe? Kolejne tajemnicze pytanie.

                                        kartel farmaceutyczny rozwija się w najlepsze, toż to biznes lepszy od zbrojeniowego, polecam filmik na YT i dr Rath.
                                        A co do badań innych niż laboratoryjne, to czytałam jak stary profesor kiedyś badał niedoczynność, oczywiście pytając o objawy oraz szczypiąc skórę na ramieniu. Ze względu na obecne m.in. w mięśniach glikozaminoglikany. Hashimotka nie złapie samej skóry na ramieniu w porównaniu ze skórą przedramienia. Wiele tak naturalnych sprawdzających stan fizjologiczny badań prostych poszło w zapomnienie niestety.
                                        • miroslaw111 Re: jaki poziom? 09.02.15, 13:53
                                          to prawda świat jest pusty , dobre rzeczy odchodzą , zastępują je mniej doskonałe,jedyna przyczyna dlaczego ? są droższe ... smutna prawda

                                          zapomniałem dodać że Helicobacter wyszedł mi wysokoddoatni , ale jestem tak wszystkom skołowany a gastrolok u którego byłem stwierdził że skoro nie mam objawów to nie ma sensu leczyć,a pewnie antybiotyk na krętka i tak się pote upora z helico
                                          • muktprega1 Re: jaki poziom? 11.02.15, 11:33
                                            > zapomniałem dodać że Helicobacter wyszedł mi wysokoddoatni , ale jestem tak wsz
                                            > ystkom skołowany a gastrolok u którego byłem stwierdził że skoro nie mam objawó
                                            > w to nie ma sensu leczyć,a pewnie antybiotyk na krętka i tak się pote upora z
                                            > helico

                                            muszę tu wyraźnie zaznaczyć, że rok przyjmowania tyroksyny raz na zawsze rozwiązał problemy z żołądkiem , od 5 lat nie korzystam z usług gastrologa, także coś jest na rzeczy z podniesieniem hormonów t. na pewno.
                                        • ola_dom Re: jaki poziom? 11.02.15, 11:53
                                          muktprega1 napisała:

                                          > A co do badań innych niż laboratoryjne, to czytałam jak stary profesor kiedyś badał
                                          > niedoczynność, oczywiście pytając o objawy oraz szczypiąc skórę na ramieniu. Ze względu na
                                          > obecne m.in. w mięśniach glikozaminoglikany. Hashimotka nie złapie samej skóry na
                                          > ramieniu w porównaniu ze skórą przedramienia.


                                          O MATKO!!!????????
                                          No nie łapię, nie ma siły, żebym mogła złapać...
                                          Znaczy wciąż jestem w niedoczynności...?
                                          Czy TO minie, jak dojdę do eutyreozy? Mam nadzieję, na szybko w necie znalazłam, że to jest właśnie ów obrzęk śluzowaty - nagromadzenie glikoaminoglikanów w tkance podskórnej - czyli "gruba skóra"...
                                          • muktprega1 Re: jaki poziom? 11.02.15, 12:06
                                            Mam nadzieję, na szybko w necie znalazłam
                                            > , że to jest właśnie ów obrzęk śluzowaty - nagromadzenie glikoaminoglikanów w t
                                            > kance podskórnej - czyli "gruba skóra"...

                                            dokładnie Ola - to je to wink
                                            • elayne_trakand Re: jaki poziom? 11.02.15, 12:50
                                              ooo muszę doczytać o tym

                                              jak na kursach mierzyliśmy poziom tłuszczu kaliperami to wszyscy mieli problem, żeby złapać mi skórę na ramionach, zwlalali to na mięśnie, które wtedy miałam nieco zbudowane ale nie bardziej niż przeciętny niećwiczący facet wink

                                              Teraz kiedy minęło już kilka lat a od 1,5 roku praktycznie nie ćwiczę i mięśni nie mam, dalej nie mogę złapać skóry na ramieniu
                                              • ola_dom Re: jaki poziom? 11.02.15, 13:06
                                                elayne_trakand napisała:

                                                > jak na kursach mierzyliśmy poziom tłuszczu kaliperami to wszyscy mieli problem,
                                                > żeby złapać mi skórę na ramionach, zwlalali to na mięśnie, które wtedy miałam
                                                > nieco zbudowane ale nie bardziej niż przeciętny niećwiczący facet wink
                                                >
                                                > Teraz kiedy minęło już kilka lat a od 1,5 roku praktycznie nie ćwiczę i mięśni
                                                > nie mam, dalej nie mogę złapać skóry na ramieniu

                                                Jak kiedyś przeczytałam o "zgrubiałej skórze" przy niedoczynności, czyli o obrzęku śluzowatym, to zaczęłam szczypać swojego faceta (który zresztą ćwiczy i ma mięśnie - ja nie) i bez problemu łapałam mu skórę - wtedy chyba na udzie - a moje udo - to właściwie trudno było powiedzieć, czy łapię skórę, czy tłuszcz (ale tłuszcz jest miękki, a "to" było twarde), czy mięsień, czy jeszcze co...
                                                No nic. Oby ostatecznie zeszło... Już czasem sobie tłumaczę, że nie jestem taka gruba, tylko opuchnięta, obrzęknięta, że JA jestem gdzieś tam pod spodem.... Tylko żeby się wreszcie tego cholerstwa pozbyć...sad
                                        • kudlata67 Re: jaki poziom? 12.02.15, 00:07
                                          Ze względu na obecne m.in. w mięśniach glikozaminoglikany. Hashimotka nie z
                                          > łapie samej skóry na ramieniu w porównaniu ze skórą przedramienia
                                          Ależ mi się humor poprawił!!!
                                      • jotbel Re: jaki poziom? 09.02.15, 22:40
                                        Witam,
                                        Trafiłam tu bo jak inni mam złe samopoczucie przez zwaloną gospodarkę hormonalną i nie bardzo wiem od czego zacząć się naprawiać.
                                        Od dwóch lat łykam flutamid lek na obniżenie testosteronu ze względu na trądzik wieku dorosłego, który akurat na tą dolegliwość pomaga lecz po pewnym czasie zaczęłam mieć straszne duszności i mocne uderzenia serca. Mój endo stwierdził, że flutamid takich objawów nie daje mimo, że jak wół widnieją na ulotce tego leku w skutkach ubocznych. Zrobił mi usg tarczycy, które jest ok badania tarczycy tez stwierdził,że ok. Tsh 1,9 Ft4 14,86 ft3 4,26. Na dzień dzisiejszy odstawiłam to cos bo juz nie mogłam wytrzymać a wieczorem to ziebniecie i drętwienie kończyn jeszcze mnie dopadło. Ferrytyne mam poniżej normy bo 8,53 i lekarz kazał mi brać żelazo ale tylko pod czas okresu.
                                        Przed świętami zrobiłam dodatkowo usg piersi, narządów wew. Cytologie mineraly mam w normie chociaż magnez 1,87 tak srednio wydaje mi się. Do kardiologa tez chodziłam, który stwierdził, że krążenie kiepskie ale z sercem ok. Nie bardzo wiem gdzie mam iść bo lekarze w naszym kraju są do dupy i nie wiem co dalej robic.
                                        Pozdrawiam
                                        • muktprega1 jotbel 10.02.15, 10:00
                                          załóż proszę swój osobisty wątek, na pierwszej stronie tego forum kliknij w "Rozpocznij nowy wątek" i przenieś co napisałaś tutaj. Na pewno ktoś pomoże, już widzę możliwości naprawy przede wszystkim anemii.
                                      • antosiczek Re: jaki poziom? 11.02.15, 22:23
                                        pindzia.lindzia ....u mnie to raczej nie jest niedokwasota a dlaczego tak twierdzę? Z kilku powodów.
                                        1.Czytałam w różnych artykułach, że w czasie ciąży poziom kwasów w żołądku obniża się - ja mając zgagi straszne przed ciążą - przestałam je mieć w czasie ciąży. Wszystkie dolegliwości refluksowe w czasie ciąży minęły i wróciły dokładnie po 6 tygodniach połogu! Wniosek: produkuję ZA DUŻO kwasu solnego, dlatego w ciąży, kiedy poziom tego kwasu się obniża czułam się rewelacyjnie. Ani razu nie potrzebowałam żadnego środka neutralizującego kwas solny!
                                        2. W maju odstawiłam leki IPP - lekarz kazał zrobić przerwę po 4 latach łykania. Czułam się dobrze, dolegliwości nie wróciły. W październiku miałam kontrolną gastroskopię przez wzgląd na kilkuletnie łykanie IPP. W badaniu wyszło zapalenie żołądka spowodowane Helicobacter (wogóle tego nie czułam), przeszłam eradykacje tej bakterii antybiotykoterapią i co? ..... refluks po leczeniu wrócił, zgagi nie mam ale jest bolesne odbijanie, kluska w gardle, ból klatki piersiowej, kaszel po posiłkach. Gastrolog wyjaśnił to tak; infekcja helicobacter obniża poziom kwasów w żołądku (dlatego czułam się z tą bakterią świetnie, żadnych dolegliwości gastrycznych) a po eradykacji poziom kwasów wzrósł i tak pozostanie przez kilka miesięcy, potem się ureguluje - czy to prawda, czy bzdet?
                                        3. Czytałam, że osoby z grupą krwi 0 mają wyższy poziom kwasów w żołądku, ja mam grupę krwi 0.
                                        • ada1214 Re: jaki poziom? 12.02.15, 12:58
                                          3. Czytałam, że osoby z grupą krwi 0 mają wyższy poziom kwasów w żołądku, ja ma
                                          > m grupę krwi 0.

                                          Mam grupe 0 i mam za malo kwasow: wyszlo w analizie pierwiastkowej wlosa plus stosowanie HCL ma korzystny wplyw na stan skory (lepsze trawienie to mniej syfu w krwioobiegu)



                                          przeszłam eradykac
                                          > je tej bakterii antybiotykoterapią i co? ..... refluks po leczeniu wrócił, zgag
                                          > i nie mam ale jest bolesne odbijanie, kluska w gardle, ból klatki piersiowej, k
                                          > aszel po posiłkach.
                                          Gastrolog wyjaśnił to tak; infekcja helicobacter obniża poz
                                          > iom kwasów w żołądku (dlatego czułam się z tą bakterią świetnie, żadnych dolegl
                                          > iwości gastrycznych) a po eradykacji poziom kwasów wzrósł

                                          jest tez mozliwe ze taki czolg pancerny jaki sie stosuje przy eradykacji HP rozmontowal Twoj system trawienny. TEgo gastrolog w ogole nie bral pod uwage? Czemu mnie to nie dziwi...
                                        • gosia_2015 Re: jaki poziom? 13.02.15, 16:56
                                          Antosiczek, ja też niestety sad( przerabiałam kilka lat leki IPP na refluks. Żaden z gastrologów nie powiedział mi, że ich przewlekłe branie potwornie upośledza wchłanianie się ważnych substancji i ogólnie upośledza funkcjonowanie całego organizmu.
                                          Oczy otworzyły mi się po wysłuchaniu wykładów Jerzego Zięby. Słuchałam i nagle wszytko zaczęło mi się łączyć w logiczną całość. Z dnia na dzień odstawiłam leki IPP i zaczęłam zakwaszać żołądek octem jabłkowym. W pierwszym tygodniu musiałam łykać ocet rozcieńczony z wodą 6-7 razy dziennie (wg przepisu Zięby - 2 łyżki na 1/2 szkl wody) 30 min przed posiłkiem oraz w chwilach wystąpienia zgagi. Teraz jestem pod koniec 2 tygodnia i wystarczają już tylko 3 max 4 razy. Nie wiem dlaczego masz odbijania, ale Zięba na którymś z wykładów mówił, że potrzebujemy Helicobaktera - nie wolno jej zwalczać antybiotykami. Może też powinnaś zakwaszać żołądek?
                                          Posłuchaj jego wykladów - może rzucą nowe światło na Twoje dolegliwości.
                                          U mnie działa i na pewno już nie wrócę to leków IPP. Będę zakwaszać żoładek, w razie czego dołożę kapsułki z HCL, o których pisała wyżej Pindzia-Lindzia.
                                          Polecam wszystkie jego wykłady (choć są dość długie) - szczególnie te z Chicago.
                                          Powodzenia smile)
                                          www.youtube.com/watch?v=iLJIbdk2rj4&list=PLlLlJaplWUofNXjaNGwCXGRQcmGelj0jI&index=2
                                          • ada1214 Re: jaki poziom? 13.02.15, 19:30
                                            , że potrzebuj
                                            > emy Helicobaktera - nie wolno jej zwalczać antybiotykami.

                                            o, czemu?
                                            mam HP i jakos nie mam checi sie truc ta bateria antybiotykow i chemioterapeutykow, caly czas mam nadzieje, ze hp jakos bedzie cicho siedzial, ale zeby to nawet byo korzystne? to nowinka, moesz napisac cos wiecej, albo wskazac w ktorym wykladzie i ktorym miejscu jest o tym powiedziane?
    • czupakabra27 jeszcze o "nadkwasocie" 12.02.15, 12:09
      Może warto założyć osobny wątek dla tego tematu? W końcu mało kwasu, kwas złej "jakości" to złe wchłanianie.
      Ręce mi opadają jak oglądam reklamy. Nie dość, że mamy chyba najwięcej reklam (marnej jakości) supli w Europie, to są one wzajemnie sprzeczne. Najpierw dowiadujemy się jak fantastycznie jest kiedy wydzielanie kwasu w żołądku spada do zera (!), później pojawia się pani która trzyma się za brzuch bo nie trawi i jedzenie jej gnije (no tak to trzeba) w brzuchu. Na pewno są osoby, które mają kwasu za dużo, ale czy to jest połowa społeczeństwa? Wątpię. Żołądek wydziela, to co wydziela nie bez przyczyny. Jedzenie musi być przygotowane w odpowiedni sposób, żeby w jelicie cienkim i dalej wszystko grało. Czy nie lepiej byłoby (dla pacjenta) opracować jakiś test - np. paskowy żeby dowiedzieć się co naprawdę się dzieje w żołądku? Bo IPP są wypisywane na oko. Klient może je kupić bez recepty, a nawet jeśli lekarz zaleci to zazwyczaj nie mówi, że te środki utrudniają wchłanianie innych medykamentów. Mój teść miała je brać z lekami na nadciśnienie, teściowa z hormonami i antyalergicznymi równocześnie. Ktoś tu nie myśli.
      Patrząc na to wszystko nie trudno myśleć o spisku firm farmaceutycznych. Tak jak w przypadku cholesterolu i statyn. Pacjent po IPP ma problemy z fermentacją pokarmu i na pewno kupi całą paletę specyfików na "lepsze trawienie".
      To pisałam ja - osoba z przepukliną rozworu przełykowego i grupa krwi 0 smile))
          • antosiczek Re: jeszcze o "nadkwasocie" 01.03.15, 15:54
            Witajcie.
            Od około miesiąca biorę D3 w dawce 5000 j (lekarka zleciła 10.000 ale boję się brać) i po tym czasie wykonałam badanie poziomu parathormonu i wapnia - na nic innego skierowania nie dostałam. PTH jest na poziomie 17 (norma 15-65), wapń 8,8 (norma 8,4-10,2).
            Poprzednie wyniki PTH: styczeń 23 (15-65), wrzesień 2014 - 25 (wtedy miałam jeszcze wciąż niedobór D3). Wapń w styczniu - 8,6, we wrześniu 8,9.
            PTH spada wraz ze wzrostem D3, tyle, że wartość D3 w styczniu to 34 (norma 30-100) więc bez szału. Przy takiej tendencji za miesiąc, góra dwa PTH spadnie poniżej dolnej granicy a domniemam witamina D3 znajdzie się na poziomie 45-50 - myślę, że nie więcej. Czy mam niedoczynność przytarczyc? Ostatnio bolą mnie mięsnie, rozdrażnienie sięga zenitu, sama nie mogę sobie poradzić ze sobą. Endokrynolog uparcie - "wyniki są w normie". Płakać mi się chce.
    • miroslaw111 Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 02.03.15, 12:51
      antosiczek jakbyś rzuciła okiem na moje wynimi widziałabyś taką zależność:
      im więcej D3 tym PTH niższy
      obecnie PTH mam na poziomie 6 przy normie od 14 więc bardzo niziutki niestety...
      ja kropiłem po 10,000jm D3 , jednak u mnie poziom wapnia rośnie ze zrostem D3 co może świadczyć o wciąż niedostatecznej ilości magnezu lub słabym wchłanianiu się do kości ,dlatego też póki co ograniczyłem D3 do 2,000jm.

      Masz duży optymizm co do poziomu 50 dla witaminy D3 , ja osiągnąłem tę wartość przy 10,000 i suplementacji przez ponad pół roku z poziomu 33 ta witamina wolno zwłaszcza zimą rośnie
      natomiast po zaprzestaniu suplementacji szybko spada
      • antosiczek Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 03.03.15, 21:38
        Czyli, żeby nie doprowadzić do spadku PTH poniżej normy, powinnam zażywać witaminę D3 w niższej dawce niż 5000 j.? Wcześniej brałam po 3000 j ale do wartości D3 w wysokości 34 dochodziłam przez 11 miesięcy suplementowania - a startowałam z wartości 7 (norma 30-100).
        • miroslaw111 Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 03.03.15, 22:27
          To twoja decyzja nie odpowiem Ci na pytanie czy warto podnosić tę witaminę, teoretycznie dla zdrowego poziom 40 to poziom zupełnie wystarczający , ja zdrowy nie jestem dlatego będę dążył do podniesienia jej wysoko .
          Nie wiem na ile więc szkodliwe jest branie dużych dawek , skoro masz już rozsądny poziom ,może 2jm w wystarczą , a od maja otrzymasz dodatkowy dopływ witaminki

          Nie badałem się jeszcze po K2 , ale powinien zmienić się poziom wapna , natomiast PTH jest ściślej zależny pewnie od innych hormonów i dopiero po kalibracji tarczycy jego wartość oczekuję że się z mieni
          • jurmik Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 03.03.15, 22:50
            A gdzie wyczytałeś, że poziom PTH zależy od innych hormonów i "kalibracji" tarczycy? To takie Twoje pomysły czy masz na to jakieś dowody?
            Jak masz za niski PTH, no to masz niedoczynność przytarczyc (bo PTH jest produkowany przez przytarczyce) - pewnie spowodowaną braniem za dużej dawki wit.D - i jak każda niedoczynność nie jest chyba dobra dla organizmu. Więc może jednak nie powinieneś podnosić tej witaminy D wysoko?
            Masz jakieś dowody na to, że wszyscy chorzy ludzie muszą mieć ją na wysokim poziomie? I dlaczego nie na takim, jak zdrowi?
            • miroslaw111 Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 04.03.15, 02:52
              jurmik oświadczam że od 3tygodni ( kiedy zaobserwowałem nienormalny pozio wapna ) zarzuciłem branie wit D by po chwili brać zaledwie 2,000jm więc znikomą ilość ( podtrzymującą dla mężczyzny )

              pomijając wywody naukowców , którzy twierzą że gigantyczne dawki witainy C zabijają komórki nowotworowe , witaminy D3 stwardneinie rozsiane , jakież żdżbło prawdy w tym jest ...

              przy chorobach autoimunologicznych i infekcjach zaleca się wywinodwanie poziomu D3

              Masz informacje że branie za dużej porcji D3 powoduje niedoczynność przytarczyc ?
              Nie biorąc D3 od jakiegoś czasu nie odczuwam poprawy swojego stanu ani napłuwy energii co do joty.


              Co do zdrowych to gfdzieś czytałem że już poziom 40 powoduje że syste immunologiczny działa jak trzeba , utrzymywanie anormalnych stanów80 czy 100 na dłuższą metę nie jest uzasadnione i potwierdzone

              Jurmik jak masz taką wiedzę wytłumacz co się w moim organiżie dzieje : PTH niziutko , hormony rozchwiane TSh niby na dobrym poziomie 2,05, a ja ma conajmijej 40 punktów dla niedoczynności
              • jurmik Re: Przy suplementacji D3 konieczna K2 04.03.15, 08:38
                Jak mojej kuzynce wycięli razem z tarczycą przytarczyce i miała napady tężyczki z powodu za niskiego poziomu wapnia, to musi do końca życia brać wit.D - Alfadiol, bo nie ma PTH w tabletkach. No to jak Ty bierzesz za dużo wit.D, to Ci spada PTH poniżej normy czyli robisz sobie niedoczynność przytarczyc. Ja tak to rozumiem. Czym to grozi, nie wiem, ale chyba nie powinno tak być.
                Moim zdaniem 2 tys wit.D to nie jest znikoma ilość - dzięki takiej dawce wit.D wzrosła mi z niewiele ponad 10 do ok.40 - wcale nie musiałam brać 5 czy 10 tys (a ważę dobrze ponad 70 kg czyli nie jestem chudzinką).
                A co do tarczycy - masz TSH powyżej 2, a jakie masz FT4 i FT3? Może FT4 masz na poziomie 5-10% i dlatego masz te 40 pkt w teście na niedoczynność? Już tysiąc razy tu pisano, że samo TSH to za mało, by mówić, że tarczyca dobrze pracuje.
                Nie wiem, czy masz rację w tym, co napisałeś na początku - że stale musisz coś brać, kończysz jedno, zaczynasz drugie - wg tego, co wyczytałeś w internecie.
                Jesteś pewny, że wszystko, co piszą w internecie, to święta prawda? I że jak komuś pomogło, to i Tobie pomoże? Bo jakoś to nie wynika z Twoich wpisów...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka