Dodaj do ulubionych

euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób?

02.03.15, 11:06
cześć, jestem przeciwniczką euthyroxu.
osoby chore na hashimoto reagują na moje wyznanie jak endokrynolog - beton na chorobę hashimoto. wiem. sprawdziłam ten lek na sobie. pogłębił objawy choroby: zwłaszcza wszystkie fizyczne z bonusem 11 dodatkowych kg w rok (to nie tłuszcz wg lekarza tylko "obrzęk śluzowaty", typowy gdy zaczyna się brać to świństwo).
zastanawia mnie, dlaczego chorych nie dziwi to, że dawki euthyroxu tak szybko szybują w górę. wszyscy faszerują się nimi bez mrugnięcia okiem. wiem, że w Polsce, jeszcze poza letroxem, nie ma innego leku, ale hashimoto to nie jest niedoczynność. to choroba autoimmunologiczna. leczy się ją np. l-glutationem wyciszając i harmonizując układ odpornościowy. oczywiście w świecie. nie tutaj. tutaj jest euthyrox.

po długim wstępie, mam prośbę: możecie opisać swoje doświadczenia z euthyroxem? jakie macie pozytywne skutki jego przyjmowania? szczerze zazdroszczę, że pomógł Wam wrócić do zdrowia. chętnie poczytam o tych pozytywnych zmianach. może znajdę jakiś klucz do swojego organizmu.
Obserwuj wątek
    • ola_dom Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 02.03.15, 11:19
      dziewczynaikosmos napisała:

      > po długim wstępie, mam prośbę: możecie opisać swoje doświadczenia z euthyroxem?
      > jakie macie pozytywne skutki jego przyjmowania? szczerze zazdroszczę, że pomógł Wam
      > wrócić do zdrowia. chętnie poczytam o tych pozytywnych zmianach. może znajdę jakiś klucz
      > do swojego organizmu.

      Odpowiedź na swoje pytanie znajdziesz w większości wątków na tym forum.
      Pytanie, czy naprawdę chcesz ją znaleźć, czy raczej - jak się wydaje - szukasz potwierdzenia swojego niepowodzenia ze stosowaniem Euthyroksu. Tutaj raczej go nie odnajdziesz, bo większości z nas Euthyrox uratował życie. Nie, nie twierdzę, że po dwóch tygodniach sprawił, że jesteśmy na powrót chude, kwitnące i tryskamy energią jak przed chorobą. Ale dzięki tyroksynie zaczęłyśmy w końcu, pomału, po kroku wracać do żywych i funkcjonować. I piszemy o tym - niemal każda - w swoich wątkach.

      I trochę niezupełnie chyba rozumiesz schemat przyjmowania tego leku, pisząc, że "tak szybko trzeba zwiększać dawki". Dla dorosłej osoby docelowa dawka oscyluje przeważnie w okolicach 100 mcg. Ale nie wolno od razu takiej dawki zastosować, bo mogłoby się to skończyć źle dla organizmu odzwyczajonego od normalnej dawki tyroksyny. Stąd powolne wprowadzanie Euthyroksu, a nie - jak piszesz - "ciągłe zwiększanie dawek".
      • dziewczynaikosmos Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 02.03.15, 11:40
        Ponieważ nie mam czasu na czytanie wszystkich wątków, założyłam osobny. Na temat jaki mnie interesuje. Do tego służy forum.
        >Pytanie, czy naprawdę chcesz ją znaleźć, czy raczej - jak się wydaje - szukasz potwierdzenia swojego niepowodzenia ze stosowaniem Euthyroksu.

        Cóż, nie mogę odpowiadać za to, co się Tobie "wydaje". Wiem czego szukam - porad i pomocy. Nie wyobrażam sobie, że euthyrox pomaga po dwóch tygodniach. Ja przyjmowałam go przez 6 miesięcy. Po dwóch zwiększono dawkę.

        Rozumiem, że wyraziłaś swoją indywidualną opinię. Dziękuję. Czekam na sugestie innych forumowiczek i ich doświadczenia.


        • ola_dom Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 02.03.15, 11:49
          dziewczynaikosmos napisała:

          > Ponieważ nie mam czasu na czytanie wszystkich wątków, założyłam osobny. Na temat jaki
          > mnie interesuje. Do tego służy forum.

          Oczywiście.
          Tylko że dobrą praktyką wszelkich forów jest to, że najpierw CHOĆ TROCHĘ czytamy, a dopiero potem piszemy. Tutaj nie trzeba tracić całych dni na szukanie tego, o co zapytałaś - wystarczy zajrzeć do kilku wątków, żeby znaleźć odpowiedź.

          > Nie wyobrażam sobie, że euthyrox pomaga po dwóch tygodniach.

          Ja akurat już pierwszego dnia na Euthyroksie poczułam się lepiej. I kilka kolejnych dni także. Po dwóch tygodniach było dobrze. Potem było gorzej. Potem znowu lepiej, potem czasem gorzej, czasem lepiej - ale cały czas jest pomału do przodu. Ale nie mogę powiedzieć, że Euthyrox mnie "wyleczył" - bo i nie takie jest jego zadanie - pomaga mi wracać do żywych. I mam nadzieję, że w końcu dojdę do jakiej-takiej normy. Wiem jedno - bez tyroksyny byłabym już zombie, nawet nie chcę myśleć, na jakim etapie i w jakim stanie.
          • dziewczynaikosmos Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 02.03.15, 11:58
            >Tylko że dobrą praktyką wszelkich forów jest to, że najpierw CHOĆ TROCHĘ czytamy, a dopiero >potem piszemy. Tutaj nie trzeba tracić całych dni na szukanie tego, o co zapytałaś - wystarczy >zajrzeć do kilku wątków, żeby znaleźć odpowiedź.

            Z Twojego wpisu wynika, że z jakichś powodów masz (nad)wiedzę ile najpierw czytałam na forum... Wiesz, z magią nie da się dyskutować... Ustalmy, założyłam sobie wątek jaki chcę. (i jakiego na forum nie ma. tzw. podobne mnie nie obchodzą). Myślę, że większość forumowiczek to zniesie. Ty też bądź dzielna.

            Dzięki za wypowiedź. Powrotu do zdrowia życzę.
            • ola_dom Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 02.03.15, 12:17
              dziewczynaikosmos napisała:

              > Z Twojego wpisu wynika, że z jakichś powodów masz (nad)wiedzę ile najpierw czytałam na forum...

              Nie, nie mam "nadwiedzy", tylko dedukuję z tego, co piszesz - czyli że albo nie czytałaś (bo prawie wszędzie piszemy o tym, że tyroksyna nam pomaga), albo czytałaś, ale szukasz wyłącznie potwierdzenia tezy, że Euthyrox nie pomaga - ale to jest bardzo trudno tutaj znaleźć - stąd przypuszczenie, "czego" szukasz na forum.

              Możesz sobie robić co chcesz na forum, naprawdę. Licząc, że znajdziesz rozmówców i sensowne porady.
              Ale spoko, rozumiem. Dobrze wiem, że rozdrażnienie bywa nieodłączną częścią naszej choroby.
              • jurmik Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 02.03.15, 14:22
                Dziewczyno, chyba nie najlepiej rozpoczęłaś kontakt z forumowiczkami...
                Jeśli nadal będziesz pisać w tym tonie, co do Oli, to ciężko będzie znaleźć chętnych do dyskusji z Tobą...
                Mogę Cię tylko zapewnić, że poza Polską też leczą tyroksyną - moja kumpela w Stanach dostaje Syntroid, inna w Niemczech - L-Tyroxine, a to jest to samo co Eutyrox czy Letrox.
                Jak w cukrzycy brakuje insuliny, to leczy się ją insuliną, a nie glutationem, więc i w Hashimoto jak brakuje tyroksyny, to trzeba ją brać, glutation jej nie zastąpi. Oczywiście ani insulina nie wyleczy cukrzycy, ani tyroksyna nie wyleczy Hashimoto.
                Jak do tej pory na całym świecie Hashimoto jest chorobą nieuleczalną - u nas też. I tego nie zmienisz. Skoro nie bierzesz tyroksyny i funkcjonujesz, to może wcale nie była Ci potrzebna?
                • dziewczynaikosmos Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 03.03.15, 18:35
                  cześć jurmik, dzięki za poradę z pierwszego akapitu.
                  jednak nie wydaje mi się, żeby założenie nowego wątku na ogólnodostępnym forum było przewinieniem. powtórzę raz jeszcze, mnie euthyrox szkodzi. i fakt, że ktoś dostaje z tego powodu piany... naprawdę mnie bawi smile nie złośliwe, po prostu to z natury jest prześmieszne (ja to nazywam "dupościsk polski", występuje zwłaszcza u kobiet, u "pańć" smile
                  smile OK, oczekuje grzmotów lub zbanowania smile
                  ALE przejdźmy do ostatniego akapitu. o tym, że tyroksyna nie była mi potrzebna. wiesz co, nikt się tego nie dowie już, ale być może masz rację.
                  lekarz przepisał mi euthyrox na podst. badań: niedobór ft3 ft4, tsh chyba w granicach 4 było (nie chce mi się sprzed ponad roku szukać wyników) i anty TPO ok 300 przy normie do 8. (to pamiętam, bo mam fizia na tle anty TPO). zatem przepisał euthyrox 25, a że wyniki się pogarszały to po dwóch miesiącach 50. oj ciężko było.
                  powiem Ci, uzupełniło mi się ft4 "w szufladce", ft3 nie. endo twierdził, że one sobie tak krążą do trzech miesiecy (taki zapas). fakty są takie, że obawiam się co będzie dalej. wolałąbym samo T3, bo T4 po prostu się boje. ale może znajdę jakiegoś wyjątkowego endo i będzie w dechę.
                  • gala_dali83 Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 03.03.15, 19:20
                    Zanyen miała rację - Twoja wiedza jest niestety mała. Leczenie niedoborów trwa jakiś czas, u jednych dłużej, u innych krócej. Każdy ma inny organizm. Nie bez znaczenia jest fakt, jak długo pozostawało się w niedoczynności. Jeśli długo, to i proces normowania hormonów trwa dłużej i znoszony jest gorzej. Piszesz, że ft3 Ci się nie uzupełniło. Robiłaś badania pod kątem niedoborów? Ferrytyna, d3, b12?

                    Co do stylu Twoich wypowiedzi - cóż, tak jak każdy ma inny poziom hormonów, tak i odmienny poziom kultury sobą prezentuje. A i słownictwo wyszukane godne pozazdroszczenia.
                    • dziewczynaikosmos Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 03.03.15, 20:51
                      to jasne, że mam małą wiedzę. ale Ty też się niczym szczególnym nie popisałaś. ferrytynę i b12 to ja badałam zanim miałam diagnozę. ze względu na dietę. d3 z trzy razy od diagnozy o hashimoto. do tego standard pakiet tarczycowy plus przeciwciała, progesteron, estradiol, prolaktyna, parathormon, kortyzol, wapń, crp i wiele innych. nie ma sensu wymieniać. poza trójką tarczycową i przeciwciałami, ja nie liczę procentowych udziałów w normie tak jak wy. dlaczego? bo np. powiedzmy, co oznacza 70% z zakresu normy kortyzolu a co 89% tej normy? dla mnie to bez sensu. albo mieszczę się w normie albo nie. to wszystko. inaczej z TSH. normy są "ruchome". czyli jeśli lekarz informuje mnie, że najlepiej gdybym zeszła do 2, to mu ufam. ale od przeliczania procentowego wszystkich wyników można co najwyżej dostać bzika. to jest moje zdanie. nie ma obowiązku zgadzania się z nim.
                      • gala_dali83 Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 03.03.15, 21:31
                        ?to jasne, że mam małą wiedzę. ale Ty też się niczym szczególnym nie popisałaś? A miałam? Czym?
                        Trudno się domyślić, czego oczekujesz. Zresztą nie moją rolą ani chęcią jest spełnianie twoich zachcianek. Niestety, w moim mniemaniu, wiem dużo więcej niż ty. A taki stan rzeczy wynika przede wszystkim z faktu, że zamiast urządzać sobie pyskówki na forum, starałam się czytać to, co piszą do mnie inni i czerpać z ich doświadczeń. A nie było to prosta droga. I też od razu nie było lepiej, często po zwiększaniu dawki czułam się gorzej. Organizm potrzebował czasu, aby przywyknąć do zmiany i zacząć pracować w innym zupełnie trybie. Niestety, Hashimoto to nie ból głowy ? wzięcie tabletki przeciwbólowej nie rozwiązuje problemu.
                        Dziewczyny niejednokrotnie udzielały ci wskazówek, podpowiadały. Mam jednak wrażenie, że byłaś bardziej zajęta odcinaniem się i formułowaniem kąśliwych uwag, niż chęcią pochylenia się nad problemem. Czego konsekwencja było obrażanie przez ciebie innych forumowiczek. Oczywiście, nikt ci pisać nie zabroni, niemniej jednak od wielu już lat na tych forach obowiązują określone (rzekłabym ? elementarne) zasady kultury osobistej, które dotąd przestrzegane były przez większość. I szczerze mówiąc, strasznie niefajnie czyta się niektóre twoje wypowiedzi.
                        Wracając do mojej wiedzy, a twojego niezadowolenia ? nie znalazłam nigdzie informacji, jakie były twoje parametry dot. b12, d3, ferrytyny. Czy uzupełniałaś je, w przypadku gdy wyszły w dolnej granicy normy, czy też gdy wyszły ewidentne niedobory. Gdybyś skupiła się na tym, co piszą i wiedzą inni, wiedziałaby, że to są bardzo ważne elementy w Hashimoto. I że braki skutkują fatalnym samopoczuciem, mimo włączonej syntetycznej tyroksyny.
                        A jeśli chodzi o przeliczanie wyników na procenty, to robimy to w zasadzie w odniesieniu do ft3 i ft4. Na wszystkich trzech forach są szczegółowe informacje, dlaczego te procenty są ważne. Trochę fatygi z twojej strony zapewne poskutkowałoby zdobyciem wiedzy w tym zakresie.
                        Co do leczenia Hashimoto dietą?. napisano o tym również wiele. Ale dietą choroby a autoagresji nie wyleczysz. Nasza tarczyca to nie Kanna Galilejska ? cudu rozmnożenia tu nie będzie, tarczyca nie odrośnie. A organizm potrzebuje hormonów tarczycy do prawidłowego funkcjonowania. Wiele dziewcząt stosuje dietę bezglutenową, co znacznie poprawia ich samopoczucie. Ale tarczycy nie leczy. Niemniej jednak, warto się nad prawidłowymi nawykami żywieniowymi pochylić. Do czego wiele z nas zachęca.
                        • dziewczynaikosmos Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 03.03.15, 23:24
                          wiesz co, piszesz całą litanię, ale jedna część to obelgi, druga to metafory diagnostyczne na temat choroby. konkretów i dobrej woli jak na lekarstwo...
                          wybacz, ale tak nieprzyjemne i niekonstruktywne osoby omijam szerokim łukiem. także daruj sobie elaboraty.
                          kurde, myślałam, że trafiłam na forum hashimoto, a nie do klubu wrednych zołz.
                          • zanyen Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 03.03.15, 23:35
                            Mnie tyroksyna przywraca naturalną zołzowatość - więc z mojej strony - dzięki za komplement wink

                            Ale tak na serio, to nie wiem, w czym rzecz, ale trudno mi Ciebie zrozumieć. Chciałabym zrozumieć, jakie masz oczekiwania wobec tego forum - bo jakoś zupełnie nie mogę załapać, jakie masz intencje. Mogłabyś coś o nich powiedzieć? Z góry dzięki.
    • pyzulka79 Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 02.03.15, 14:31
      dziewczynaikosmos - mogę podać ci rękę. Przestałam już chodzić do endokrynologa bo miałam już dość słuchania tego samego: Euthyrox proszę brać, na pewno pomoże.
      Więc (głupia) zaczęłam brać. J

      Objawy przed: THS 5,3 zmęczenie,problemy z wypróżnianiem na zmianę z normalnymi, i kilka dodatkowych kilogramów do tego wiecznie gorąco.Poza tym wszystko ok - włosy, cera, paznokcie - super. Endo zalecił Euthyrox25 1 tabl. rano.

      I się zaczęło. Uczucie chłodu tak silne, tak przeszywające, że kilka razy musiałam rozgrzewać się w wannie z maxymalnie gorącą wodą. Do tego ubieranie się na cebulkę bo wiecznie zimno i zimno. Jakby tego było mało - włosy zaczęły wypadać mi garściami a paznokcie rozdwajać się. Co do cery to w życiu nie miałam gorszej.
      A i kilogramy nagle przybyły.

      Poszłam do lekarza - pytam się dlaczego ? Nic - tylko że to nie możliwe ale proszę zwiększyć dawkę do 75. Zwiększyłam - i co? Stałam się wrakiem człowieka.

      Po kilku tygodniach męki - SAMA zrezygnowałam z tego g...a


      Minął już miesiąc a ja zaczynam żyć. Ciepłota ciała wraca do normy. Paznokcie odrastają. Z kilogramami walczę - mam nadzieję że mi się uda. Ale najbardziej to zła jestem że mój atrybut kobiecości jakim były moje włosy - to miernoty jeszcze. Strasznie mi powypadały. I wierzę w to że jeszcze uda mi się wrócić do formy.
      • czupakabra27 Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 02.03.15, 15:58
        W Polsce poza Euthyroxem i Letroxem jest jeszcze Novothyral wiec informacja z tytulowego posta jest niepelna. Tak jak leczenie na podstawie golego TSH. U wiekszosci osob z tego forum i pobocznych nie sprawdza sie. Jesli osoba z hashi i problemami z waga nie sprawdzi popularnych niedoborow takich jak niedostateczny poziom ferrytyny, witaminy D i nie skontroluje krzywej cukier/insulina takze leczy sie "po lebkach". To ze wielu endokrynologow nie ma dostatecznej wiedzy nie znaczy ze ta proteza jaka jest syntetyczna tyroksyna, jest zla. Mielimy na ten temat niemal w kazdym poscie. Nie mozna slow lekarza traktowac jak prawdy objawionej, uniwersalnej dla kazdego. Kazdy/a z nas musi sam/a na podstawie wynikow badan i manipulacji dawka dojsc do jakotakiego dobrostanu. I niedobory trzeba uzupelniac. Nie ma innej drogi.
      • dziewczynaikosmos Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 03.03.15, 18:11
        hej, mogłabym podpisać się pod tym, co napisałaś. euthyrox doprowadził mój organizm do skrajnego wyczerpania. pół roku zajęło mi wracanie do jako takiego stanu po jego odstawieniu.
        pomogła mi w tym dieta. w moim przypadku wysokobiałkowa. i uzupełniająca niedostatki energetyczne - miałam coraz mniejszy apetyt.
        waga zatrzymała się na szczęście. z metabolizmem radzę sobie powoli. dopiero zaczęłam brać guggulsterony i okazały się pierwszym specyfikiem, który działa. umiarkowanie, żeby nie zapeszać, ale naprawdę mega się cieszę.
        na szczęście spadło TSH. od kilku dni nasila się jednak zapalenie zatok. nie wiem czy to w ogóle ma związek z chorobą. ale przypomina, że po każdym zapaleniu zatok miałam nasilenie objawów choroby. w necie można znaleźć informacje o powiązaniach zapalenia zatok z hashimoto. lekarz jednak uważa inaczej. być może zdecyduję się na ich płukanie i powracający kłopot się skończy.
        tak czy inaczej wolałabym przyjmować jakiś lek (tylko nie euthyrox), bo martwię się o przyszłość mojego kochanego organizmu. jednak nie znam lekarza, który proponowałby coś poza T4.
      • dziewczynaikosmos Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 03.03.15, 21:04
        pyzulka a jaką stosujesz dietę? nie chodzi mi o żadną odchudzającą, tylko takie stałe nawyki żywieniowe. może znasz coś ciekawego, pomocnego? (mnie pomogła wysokobiałkowa)
        i czy zamierzasz przyjmować jeszcze hormony tarczycy? ja osobiście obawiam się T4 i kombinuję, jak można się uratować, gdy poziom hormonów drastycznie się obniży... (dodatkowo przebadam nadnercza)
        • pyzulka79 Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 03.03.15, 23:57
          Hej

          U mnie sytuacja wygladała tak. Na początku leczylam sie sama. Zrezygnowałam z tego co czułam ze mi szkodzi tj. Ulubione puchate bułeczki śniadaniowe i alkohol i papierosy. Zastąpiłam to chlebem bez mąki, alkohol -woda z cytryną, papierosy -rolkami.

          Poza tym nie zrezygnowałam z niczego. Zaczęłam tylko dbać o regularność posiłków w szczególności przerzuciłam sie na zupy. Postawiłam sobie za cel - codziennie gorąca zupa, ewentualnie ciepłe II danie.

          Do tego suplementacja ostropestem, witamina D,

          Po 3 miesiącach tsh 2,68. Niby ok ale po konsultacji z endo i ginem zaczęłam przyjmować euthyrox po to aby szybciej zbić do 1,5 bo to gwarantowałby mi zajście w ciąże.

          I się zaczęło ...


          Teraz na szybsza regenerację biorę selen, pije sok z pokrzywy, łykam ostropest.

          Czuje sie o wiele lepiej niż na euthyroxie. Nareszcie jest mi gorąco i chce mi sie żyć. Wyników w tym czasie nie robiłam (trochę żałuje,ale czułam ze tsh chyba z milion osiągnęło, bo ledwo żyłam) ale zamierzam zrobic w niedługim czasie.



          Sama nie wiem z czego wszystkiego to wynika.


          Nie neguje euthyroxu bo wiem ze wielu osobom pomógł. Mi akurat nie.

          • olajosz Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 10.03.15, 09:07
            Jestem po leczeniu nadczynności jodem radioaktywnym,było to w czerwcu 2013.Natychmiast zaczęła mi się niedoczynność i leczenie euhtyroxem.Zaczęłam czuć się fatalnie,nie poznawałam sama siebie,byłam jakby za jakąś szybą, i obserwowałam wszystko z pozycji widza.Jedyna reakcja lekarza to zwiększenie dawki,było jeszcze gorzej.Zdecydowałam się na odstawienie leku w sierpniu 2014 i wróciłam z zaświatów.Jestem radosna,pełna energii, chociaż wyniki odbiegają od normy.Nie piszę tego żeby kogoś zachęcać do odstawienia leku, ale po prostu opowiedziałam swoją historię
            • djpa Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 10.03.15, 10:08
              U mnie właśnie było na odwrót. Bez Euthyroxu byłam jak za szybą. Jakby całe życie było snem lub odbywało się za pokrytą deszczem szybą, a nie rzeczywistością. Takie odrealnienie i uczucie, że najlepiej jest się położyć i zasnąć - nawet w pracy.
              Euthyrox mnie z tego wyciągnął, zaczęłam znów żyć, czuć. smile
              Olajosz, Twoje wyniki nie w normie to pewnie tsh? Czy lekarz badał fT3? Czy badał fT4? Tsh nie zawsze jest wiarygodne, szczególnie jeśli masz przeciwciała trab.
            • dziewczynaikosmos Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 10.03.15, 18:15
              cześć olajosz, bardzo Ci współczuję. chyba "wolałabym" już zostać przy nadczynności. u mnie zapalenie zaczęło się też od jodu. jego nadmiaru, ale tego "zdrowego" z uzdrowiska...
              uważam, że jodowanie soli to powinna być sprawa indywidualna a nie powszechna. w moim mieście sól niejodowana jest tylko w jednym sklepie.
              ja zaczęłam się zastanawiać - i za te myśli zaraz mnie zlinczują niektórzy... - czy my jesteśmy dobrze diagnozowani. może nie wszyscy od razu mają hashimoto? może osobom z innym rodzajem zapalenia T4 w końskiej dawce po prostu szkodzi. bo nie powinni go brać. tu link dla zrozumienia jakie rodzaje chorób tarczycy mam na myśli. i o których rzadko czytam na forach czy w ogóle słyszę:
              tarczyca-leczenie.pl/
              olajosz, ja mam podobny kłopot, tzn. odstawiłam euthyrox. poczułam się znacznie lepiej. T3 mam na dolnej granicy, więc pójdę do endokrynologa. dziś znalazłam nowego, ma dobre opinie. liczę, że mi coś rozjaśni. myślę, że zmiana lekarza to jedyne i najlepsze działanie. pozdrawiam Cię.
                  • dziewczynaikosmos Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 11.03.15, 13:48
                    część tych objawów mam. ale zobacz jak one są podobne do objawów niedoczynności. dlatego trudno rozróżnić choroby.
                    usg nadnerczy robiłam wczoraj. wyszło super. powinnam chyba zrobić teraz badanie lab, ale nie wiem jeszcze jakie.
                    a robiłaś ten test z latarką? ja mam kłopot z powodu b. ciemnych oczu. źrenica mało się odróżnia. powiedziałabym, że po tych 30 sekundach pozostaje taka sama.

                    a czy Ty po eutyroxie miałaś obrzęk?
              • djpa Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 11.03.15, 08:35
                Dziewczynoikosmos - bo tak jest że, zwykle człowiek lepiej się czuje, gdy ma fT3 i fT4 równo (względem widełek norm), choć nisko, niż gdy ma fT4 wysoko, a fT3 nisko lub na odwrót. Zapewne dlatego po T4 było Ci gorzej?

                Sama miałam kiedyś TSH wysokie, fT4 powyżej połowy normy (czyli ładne), fT3 u samego dołu normy. Endo (ale nie moja obecna, nie ta chwalona na forum) kazała mi zwiększyć Euthyrox mówiąc, że fT3 nie ma znaczenia. Zwiększyłam i poczułam się zdecydowanie gorzej, choć tsh zrobiło się piękne. Nie miałam siły rano po przespanej nocy ruszyć choćby ręką... Co mi pomogło: podniesienie poziomu ferrytyny do okolic połowy normy, ćwiartka Novothyralu i potem uzupełnienie witaminy D3. Najskuteczniejsza była ta ćwiartka Novothyralu. smile

                Mi nawet serce się buntowało gdy miałam fT4 u góry normy, a fT3 u dołu normy. Gdy leżałam na boku zaraz mi tak nieprzyjemnie waliło. To nie prawda, że fT3 nie ma znaczenia. Ma ogromne znaczenie.
                • dziewczynaikosmos Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 11.03.15, 13:14
                  djpa napisała:
                  > Mi nawet serce się buntowało gdy miałam fT4 u góry normy, a fT3 u dołu normy. G
                  > dy leżałam na boku zaraz mi tak nieprzyjemnie waliło. To nie prawda, że fT3 nie
                  > ma znaczenia. Ma ogromne znaczenie.

                  no właśnie ja chciałabym spróbować leczenie samym t3 najlepiej. podpytuję lekarzy kto by mnie tym leczył przy każdej okazji, ale oni się tylko denerwują smile
                  może nowa endokrynolog mi pomoże.
                  od czasu eutyroxu mam ogromny problem z obrzękami. nie wiem czy to są zaburzenia lipidowe czy jak się to nazywa, ale wiem, że to nie tłuszcz. to potrafi zniknąc w kilka dni, a wygląda jak 6 kg nadwagi. i podobnie nie wiadomo skąd się pojawia.

                  mam lipidogram - chyba pierwszy raz w życiu. i wynika z niego, że mam za mało "złego" cholesterolu LDL
                  za mało trójglicerydów
                  za dużo "dobrego" cholesterolu hdl
                  mam nadzieję, że lekarz tego nie oleje. może to jakiś trop na te obrzęki... ale co miałby lipidogram z tarczycą, nie mam pojęcia. boże, zawsze byłam zdrowa, gdyby nie ten cholerny jod...
                  usg nadnerczy, wątroby i całej jamy brzusznej - wszystko gra (na szczęściesmile
                    • dziewczynaikosmos Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 11.03.15, 15:16
                      djpa napisała:

                      > Wydaje mi się, że nie ma górnych norm na dobry cholesterol i dolnych na zły?? T
                      > zn. u mnie nie było. Była górna norma na zły i dolna na dobry.

                      właśnie te normy są. tylko rzadko się o tym mówi. profilaktyka dotyczy tylko społeczeństw, których podstawą diety są niezdrowe fast foody i żywność przetworzona.

                      tymczasem LDL (ten zły) jest potrzebny do syntetyzowania hormonów i wit. D. jego zaniżony wynik obniża odporność. podobnie z trójglicerydami.

                      jeśli LDL jest poniżej 50 mg/dl występuje hipolipidemia i jej groźne następstwa.
                      tu źródło:
                      polki.pl/we-dwoje/cholesterole;i;trojglicerydy;-;cz2;hipolipidemia,artykul,16142.html

          • 7iwen Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 24.06.15, 08:53
            Witam
            a ja dziękuje za ten watek..od pół roku mam zdjagnozowane hashi. Wszystko w normie oprócz anty- 220 potem 150, z tymi wynikami poszłam do endo, usg tarczycy-diagnoza hashi- eutyrox 25. Wróciłam do domu i przez trzy dni zanim wzielam eutyrox czytałam o tej chorobie, o najnowszych badaniach, objawach które towarzyszą...u mnie zgadzało sie przede wszystkim takie rzeczy jak : wzdęcia, ciągłe zimno, włosy, paznokcie tragedia... niektóre objawy wskazywały między innymi zapalenie jelit...po pierwsze nie chwyciłam zaraz po eutyrox tylko zaczełam stosowac diete- bezlaktozowa i bezglutenową-nie będę pisac dlaczego ale powiem tylko, że gluten powoduje mikroskopijne uszkodzenia w jelitach, skąd przenika białko i powoduje nasilenie choroby (w skrócie jakos tak, dokładnie nie pamietam) codziennie rano wypijałam mieszankę soku z aloesu 50 na 50 z wodą, cytryny, oraz oleju lnianego koniecznie na czczo potem mozna zjeśc dopiero po godzinie (zero serów, mleko tylko bez laktozy, zero glutenu) ...możecie nie wierzyc ale po 1 dniu poczułam jakby mi ktos odjął 10 lat...nie biorę żadnych tabletek do tej pory, nowe badania mam zrobic w tym miesiącu wiec zobaczę czy samopoczucie idzie w parze z wynikami, jesli tak nawet nie pomysle o eutyroxie bo on tez zawiera laktozę a to w moim przypadku szkodzi... acha włączyłam do diety jod i selen -brane razem po 1 tabl dziennie i tyle -mi to bardzo pomogło tryskam energią, czuję sie cudownie-a jeszcze niedawno byłam wrakiem czlowieka...pozdrawiam -na chemie zawsze jest czas, czasem warto spróbowac czegos innego POWODZENIA
    • ada1214 Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 02.03.15, 16:08
      Ja nie jestem zadna specjalistka, ale czy to ni eest tak, ze aby terapia hormonami sie powiodla, konieczne jest by miec zdrowe i funkcjonujace nadnercza? I ze, jesli po wprowadzeniu leku nastepuje pogorszenie samopoczucia, to sugeruje to wlasnie problemy z nadnerczami? Bo zwiekszona dawka hormonu tarczycy zuzywa hormony nadnerczy?
      • djpa Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 02.03.15, 16:14
        Tak, o tym piszą w ulotce Euthyroxu.
        Leczenie na podstawie samego tsh, nie sprawdziwszy nadnerczy może dawać takie rewelacje, że na Euthyroxie jest gorzej niż bez niego.
        Mieliśmy na forum osobę z tsh ponad normę i fT4 też ponad normę. Jej też by Euthyrox zaszkodził. Na szczęście nie brała smile
                • ada1214 Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 04.03.15, 13:37
                  dziewczynaikosmos napisała:

                  > przed przyjęciem euthyroxu nie miałam badań hormonów nadnerczy. po odstawieniu
                  > leku zrobiłam sobie poziom kortyzolu. dochodził do górnej granicy.

                  Ale bylo jednorazowe badanie, z krwi? Takie badanie chyba jest wlasciwie bezuzyteczne....zmeczone nadnercza moga ten kortyzol produkowac na rozne nienormalne sposoby, moze byc tak, ze stale jest go za malo, a moze tez byc tak, ze poziom kortyzolu jezdzi w gore i w dol, tak zupelnie bez sensu; i wtedy na przyklad jest go za malo wtedy kiedy jest potrzebny, albo za duzo wowczas, gdy jest calkowiecie zbedny.
                  • dziewczynaikosmos wyniki tsh...i inne 04.03.15, 15:59
                    tak, jednorazowe badanie. 4 miesiące po odstawieniu euthyroxu. wynik kortyzolu rano:
                    kortyzol 491,2 (norma: 171 - 536)

                    A mam pytanie, co byś powiedziała na takie wyniki jak poniżej? Tzn. w jakim miejscu teraz mniej więcej jestem?

                    początek - wyniki przy diagnozie o hashimoto
                    tsh 2,46 (n: 0,27 - 4,2)
                    ft4 1,11 (0,93 - 1,7)
                    ft3 2,6 (2,0 - 4,4)
                    anty TG 56,15 (0-115)
                    anty TPO 49,39 (0 -34)


                    wyniki po pół roku przyjmowania euthyrox
                    tsh 6,32 (0,25 - 5,0)
                    ft4 16,51 (10,6 - 19,04)
                    ft3 6,01 (4,0 - 8,3)
                    anty TPO 318 (do 8,0)
                    anty Tg nie robiłam

                    po 4 miesiącach bez euthyrox. super ważne: 4 miesiącach liczonych od tych wyników powyżej.
                    tsh 2,41 (0,27 - 4,2)
                    ft4 17,53 (12 -22)
                    ft3 3,88 (3,10 - 6,8)
                    antyTPO 8,5 (do 34)
                    antyTG 11,51 (do 115)

                    Jestem zadowolona z przeciwciał, że prawie zniknęły. Aż nie mogłam uwierzyć, że tak się obniżyły. Czytałam, że tak nie zostaje na zawsze. Że ich ilosć może się zwiększyć. Czy to prawda?
                    Martwię się o hormony. Nie chcę przyjmować euthyroxu. Biorę guggulsterony, które ponoć prowokują tarczycę do pracy. To sie okaże po badaniach.
                    Obawiam się o organizm, bo wróciło zapalenie zatok. Niespodziewanie. Podobnie było przed kuracją. Jedyna dobra rzecz po euthyroxie to było to, że przez pół roku miałam spokój od zatok. Ale może niepotrzebnie wiążę to z hashimoto.

                    Stosuję też dietę niskowęglowodanową, dużo białka i tłuszcze (tzn. te tłuszcze to z chudego mięsa i olej kokosowy). Gluten wyeliminowałam już wcześniej, na poczatku kuracji. Ograniczyłam (tak właśnie) warzywa i owoce, które dotychczas były podstawą mojej diety.

                    Jeśli możesz, napisz co sądzisz o tych wynikach? Może powinnam zrobić jakieś dodatkowe badania albo włączyć coś do diety? (suplementuję d3, omega3, b12, selen, magnez, żelazo...)






                    • gala_dali83 Re: wyniki tsh...i inne 04.03.15, 16:32
                      tak, jednorazowe badanie. 4 miesiące po odstawieniu euthyroxu. wynik kortyzolu rano:
                      kortyzol 491,2 (norma: 171 - 536)

                      Nie znam się na nadnerczach, ale może u Ciebie to będzie właściwy trop?

                      W końcu na temat smile
                      tsh 2,46 (n: 0,27 - 4,2)
                      ft4 1,11 (0,93 - 1,7)
                      ft3 2,6 (2,0 - 4,4)

                      Tak to wygląda procentowo:
                      FT4 23.38% [wynik 1.11, norma (0.93 - 1.7)]
                      FT3 25% [wynik 2.6, norma (2 - 4.4)]

                      Równy poziom, ale hormony nisko. Czy miałaś wtedy robione USG tarczycy? Podwyższone przeciwciała świadczą o aktywnym procesie zapalnym. To wtedy włączono Ci leczenie, tak? Jaką dawkę euthyroksu dostałaś i na jaki czas?

                      tsh 6,32 (0,25 - 5,0)
                      ft4 16,51 (10,6 - 19,04)
                      ft3 6,01 (4,0 - 8,3)
                      anty TPO 318 (do 8,0)
                      anty Tg nie robiłam


                      Tak to wygląda procentowo:
                      FT4 70.02% [wynik 16.51, norma (10.6 - 19.04)]
                      FT3 46.74% [wynik 6.01, norma (4 - 8.3)]

                      Czy przez te pół roku brałaś stałą dawkę, ciągle tę samą? Czy w tym czasie badałaś właśnie ferrytynę, d3, b12? Jakie miałaś wówczas wyniki? Piszesz, że suplementujesz te pierwiastki, więc pewnie wyniki robiłaś. Tak niskie ft3 w stosunku do ft4 może świadczyć m.in. o anemii. Na poprawę przemiany ft4 w ft3 warto brać też selen (lub orzechy brazylijskie).

                      Jestem zadowolona z przeciwciał, że prawie zniknęły. Aż nie mogłam uwierzyć, że tak się obniżyły. Czytałam, że tak nie zostaje na zawsze. Że ich ilosć może się zwiększyć. Czy to prawda?
                      Tak, to prawda. Z przeciwciałami jest jak z myszami. W chwili ataku (stanu zapalnego) jest ich dużo, wtedy atakują one tarczycę (i ją „zjadają”wink. Kiedy się „najedzą” proces zapalny się wycisza, przeciwciała automatycznie spadają. Dlatego też pytam o USG tarczycy. Jestem ciekawa, jak ona wygląda – tj. jaka jest jej echogenicznośc (przy Hashi jest obniżona), jaka jest jej objętość (przy Hashi jest najczęściej pomniejszona, choć nie jest to regułą, bo istnieje jeszcze coś takiego, jak wole Hashimoto, a niektóre dziewczyny z forum obserwują, że po ataku przeciwciał ich tarczyca okresowo się powiększa, po czym wraca do poprzednich rozmiarów, bądź też w dalszym ciągu maleje). Niektóre z dziewcząt biorą selen na wyciszenie przeciwciał.

                      Nie chcę przyjmować euthyroxu. Biorę guggulsterony, które ponoć prowokują tarczycę do pracy. To sie okaże po badaniach.
                      Napisz, skąd twoje obawy. Rozumiem, że jesteś rozczarowana tym, że pólroczna „kuracja” nie przyniosła oczekiwanego efektu. Rozumiem. Ale nie piszesz, jak przez te pół roku byłaś prowadzona. Czy po wprowadzeniu syntetycznej tyroksyny lekarz kontrolował na bieżąco (co 8 tygodni np.) Twoje wyniki, czy pozostawił Cię przez te pół roku na jednej dawce i tyle. Jakie było Twoje samopoczucie w tym czasie? Możesz napisać o objawach, jakie miałaś w tamtym czasie?

                      Jeżeli chodzi o specyfiki, które mają stymulować tarczycę do pracy, to ja osobiście za bardzo w nie nie wierzę. Jeżeli tarczyca jest za mała (dlatego pytałam o USG), to żaden lek, specyfik nie jest w stanie pobudzić jej do takiej pracy, by była w stanie wyprodukować odpowiednią ilość hormonu, tak jak ma to miejsce w przypadku zdrowej tarczycy. Mogą przynosić jakiś skutek, ale w mojej ocenie bardzo krótkotrwały.

                      Obawiam się o organizm, bo wróciło zapalenie zatok. Niespodziewanie. Podobnie było przed kuracją. Jedyna dobra rzecz po euthyroxie to było to, że przez pół roku miałam spokój od zatok. Ale może niepotrzebnie wiążę to z hashimoto.
                      Ja też mam notoryczny problem z zatokami. Jak wiele dziewcząt na forum. Podobno może to mieć związek z przerostem Candidy (tu masz o tym forum, poczytaj sobie, może znajdziesz coś interesującego dla siebie: forum.gazeta.pl/forum/f,30155,Candida.html?podpowiedzi). Czy wiązać zatoki z Hashi? Nie wiem. Ale może warto przebadać się w kierunku właśnie Candidy. Ja np. zamierzam w najbliższym czasie, bo te zatoki są moją zmorą.

                      Stosuję też dietę niskowęglowodanową, dużo białka i tłuszcze (tzn. te tłuszcze to z chudego mięsa i olej kokosowy). Gluten wyeliminowałam już wcześniej, na poczatku kuracji. Ograniczyłam (tak właśnie) warzywa i owoce, które dotychczas były podstawą mojej diety.
                      Niektórzy na forum stosują dietę paleo (zdaje się, że Senciak, poszukaj tego wątku). Dużo dziewcząt wyeliminowało gluten. Czują się lepiej. Niemniej jednak sama dieta nie leczy Hashimoto. ALE! Poprawia stan zdrowia, samopoczucie i stwarza odpowiednie warunki do funkcjonowania tarczycy. Więc choćby z tego powodu warto ją stosować.

                      Jeśli możesz, napisz co sądzisz o tych wynikach? Może powinnam zrobić jakieś dodatkowe badania albo włączyć coś do diety? (suplementuję d3, omega3, b12, selen, magnez, żelazo.
                      A masz badania na te pierwiastki? Rozumiem, że suplementujesz je z powodu niedoborów. Możesz napisać swoje wyniki? I w jakich ilościach każdy pierwiastek, witaminę suplementujesz?
                      • dziewczynaikosmos Re: wyniki tsh...i inne 04.03.15, 19:42
                        bardzo dziękuję za odpowiedź. odniosę się do pytań:
                        wit d3 pół roku temu miałam 43,5 (norma 30 - 100 ng/ml)

                        resztę wyników, tzn. b12 i ostatnie usg tarczycy zostawiłam u endokrynologa. stało się tak z powodu zamieszania: lekarz przyjmował mnie bardzo późno a dodatkowo poirytowało go, że chcę zmiany leków. jego odczyt badań był pozytywny. to było, gdy antyTPO były ponad 300. lekarz twierdził, że jest coraz lepiej i że właściwie zdrowieje. nie chodzę już do niego.

                        a tu mam usg z lipca 2014
                        płat prawy 0,9/1,6/4,7 cm budowa raczej jednorodna bez zmian ogniskowych
                        płat lewy 1,2/1,5/4,7 cm budowa jak prawy

                        obszarów o zwiększonym przepływie tkankowym nie zaobserwowano
                        węzły chłonne niepowiększone. cieśń grubosci ok. 0,6cm
                        objetość V=7,7 ml (norma 12 ml)
                        lekarz, który robił usg mówił że tarczyca za mała. napisał wskazania: hypothyreosis? i zalecenia BACC pod rozwagę lekarza prowadzącego.
                        I teraz mój endo prowadzący powiedział, że tarczyca ma duże płaty. (?) Ja spytałam co to znaczy a on, że jest w porządku. I zapisał euthyrox 25 (jedna tabl. na czczo) i na podst tych pierwszych wyników trójki tarczycowej też.
                        I obiecał że to pomoże ruszyć metabolizm. Zapisał też inne leki: Nootropil (do odstawki), Gutron (pomocny, bo lekarz zdiagnozował też zespół chronicznego niedocisnienia), Spironol (na obrzęki, odprowadzanie wody - do odstawki, puchłam).
                        Na początku (ok. 2 tygodnie) czułam się fatalnie na eutyroxie, ale wmawiałam sobie, że mi pomoże. Potem miałam wrażenie, że na chwilę przywrócił jakąś żywotność, zwłaszcza mózg zaczął pracować lepiej (a może to Gutron był). I po dwóch tygodniach osłabienie, marznięcie, zaniki pamięci, wypadanie włosów, obrzęki, szybkie tycie. Po prostu wszystko to wynikało z zatrzymania już ostatecznie metabolizmu. Ćwiczenia na siłowni w ogóle nie pomagały (nawet na mózg jako wyzwalacz endorfin).
                        Po około 2 miesiacach trafiłam do lekarza. Wyniki mu się podobały. anty TPO wzrosło wtedy. Gdy powiedziałam, że tyje, odpowiedział: zaburzenia przemiany materii. Przepisał mi niepotrzebnie drogi lek, który nie zadziałał. Potem mówił, że to nie tłuszcz tylko obrzęk śluzowaty. I dał euthyrox 50.
                        O ile na pierwszej wizycie mówił o zapaleniu tarczycy i miałam wrażenie, że mnie rozumie. Na drugiej był zwrot w akcji. Mówił że nie wiadomo co to jest, że leczymy tarczycę, ale właściwie to ja jestem zdrowa.
                        Brałam euthyrox 50, doszło rozdrażnienie. Pilnowałam się, żeby nie zapędzić sie w depreche. Tyłam w tempie zabójczym. Ciuchy ciasne, ciastowate ciało. Siłka odpadła. Zero motywacji. Poszłam do dietetyka. Kobieta powiedziała, że muszę obnizyć TSH, bo nie schudnę (wtedy chyba miałam ponad 5). Tylko jak? Kazała mi włączyć mięso. Póżniej czytałam też o paleo i zmieniłam dietę.
                        Gdy poszłam do endo na ostatnią wizytę, to miałam wyniki m.in. nowego usg tarczycy - on odczytał, że jest ok. Ale też np. kazał mi zrobić usg piersi, w ogóle za każdym razem progesteron, parathormon, prolaktynę, estradiol. On raczej robił mi hormony, a nie pierwiastki. Albo np. GGTP, amylazę w surowicy (to na trzustkę), wapń, CRP, FSH, LH. Mówił, że wyniki ok. Zwykle mieściły się w normie. Chociaż kiedyś parathormon był za wysoko i prolaktyna a on powiedział, że to nic nie znaczy i że jest ok. Myślę, że szukał czegoś, może słyszał że dzwonią tylko nie wiedział w którym kościele smile Jednak nie chciał dzielić się przemyśleniami ze mną...

                        Po ostatniej wizycie euthyrox zamieniłam na selen 2000 na czczo.
                        Nie chcę przyjmować euthyroxu, głównie ze względu na to, ze zablokował mi na prawie rok metabolizm. Nie chodzi tylko o tycie. Metabolizm to funkcjonowanie całego organizmu. Gdy zmieniłam dietę warzywną na mięsną, waga zatrzymała się. Ale dopiero guggulsterony metabolizm ruszyły. Z euthyroxem to był horror. Nie wrócę do tego, nie ma opcji.

                        Na candidę rzeczywiście muszę zrobić badania. Zwłaszcza, że mam smaka na słodkie ostatnio. Robiłam test na ślinę (podobno to pic), ale wyszło ok.
                        Jak suplementuję?
                        wit d3 - 2000
                        gold omega3 - 2000mg
                        magnez - 100mg
                        cynk 10 mg
                        selen 220 ug na czczo
                        wit.b12 - 10ug (szczerze, nie do końca wiem, czy dobrze się po niej czuję. gdy nie jadłam mięsa, lekarz kazał mi ją brać. wtedy czułam się po niej źle. gdy włączyłam mięso i ją przyjmuję, jest jakoś lepiej. ot paradoks)
                        żelazo 28 mg (tu też jest b12, bo ja biorę chelaFerr forte)
                        biorę tez borówkę, morwę białą, cynamon w proszku.

                        A czy ferrytynę i b12 należy zbadać w konkretnej fazie cyklu?






                        • gala_dali83 Re: wyniki tsh...i inne 04.03.15, 20:23
                          wit d3 pół roku temu miałam 43,5 (norma 30 - 100 ng/ml)
                          Bardzo ładny wynik. Rozumiem, że nadal suplementujesz d3?

                          to by
                          > ło, gdy antyTPO były ponad 300. lekarz twierdził, że jest coraz lepiej i że wła
                          > ściwie zdrowieje. nie chodzę już do niego.

                          I słusznie!

                          Twoja objętość ze stronki: www.nuk.bieganski.org/index.php?la=pl&go=kal&kalk=tar_obj#proc

                          wymiary i objętość prawego płata: 9 mm x 16 mm x 47 mm → 3.384 ml
                          wymiary i objętość lewego płata: 12 mm x 15 mm x 47 mm → 4.23 ml

                          objętość całej tarczycy: 7.614 ml

                          Norma dla kobiet to 13-18 ml. Więc Ty masz zdecydowanie za małą tarczycę. Ona nie jest w stanie wyprodukować odpowiedniej ilości hormonów.

                          > I teraz mój endo prowadzący powiedział, że tarczyca ma duże płaty. (?) Ja spyta
                          > łam co to znaczy a on, że jest w porządku. I zapisał euthyrox 25 (jedna tabl. n
                          > a czczo) i na podst tych pierwszych wyników trójki tarczycowej też.


                          To jest ta dawka, którą brałaś nieprzerwanie pół roku? Po pierwsze, to dawka wprowadzająca, jak dla dziecka. Po chwilowym polepszeniu (organizm nasyca się hormonem) następuje spadek samopoczucia. Często ten spadek jest strasznie niefajny. Dawka powinna zostać zmodyfikowana po upływie 6 tygodni, na podstawie badań TSH, ft3 i ft4.

                          Nootropil (do
                          > odstawki), Gutron (pomocny, bo lekarz zdiagnozował też zespół chronicznego nied
                          > ocisnienia), Spironol (na obrzęki, odprowadzanie wody - do odstawki, puchłam).

                          Nootropil to "Lek stosowany jest w leczeniu wielu zaburzeń mózgu, związanych głównie z podeszłym wiekiem. Leczenie udaru niedokrwiennego, zawrotów głowy. Trudności w zapamiętywaniu, przypominaniu". Maryjo jedyna, a po co on Ci to przepisał??!!
                          Co do niedociśnienia - często w niedoczynności tarczycy. Nie masz przy tym za wysokiego pulsu? Ja tak miałam, minęło po syntetycznej tyroskynie.
                          Obrzęk - hmmm, poczytaj na forum. Jeden z podstawowych rzekłabym objawów niedoczynności. Był czas, że twarz miałam tak nalaną, że wyglądałam jak chomik, palce u rąk tak spuchnięte, grube, że z trudem je zginałam. O założeniu pierścionka nie było mowy. Minęło samo po unormowaniu hormonów tarczycy (ft3, ft4).

                          > Na początku (ok. 2 tygodnie) czułam się fatalnie na eutyroxie, ale wmawiałam so
                          > bie, że mi pomoże. Potem miałam wrażenie, że na chwilę przywrócił jakąś żywotno
                          > ść, zwłaszcza mózg zaczął pracować lepiej (a może to Gutron był). I po dwóch ty
                          > godniach osłabienie, marznięcie, zaniki pamięci, wypadanie włosów, obrzęki, szy
                          > bkie tycie. Po prostu wszystko to wynikało z zatrzymania już ostatecznie metabo
                          > lizmu. Ćwiczenia na siłowni w ogóle nie pomagały (nawet na mózg jako wyzwalacz
                          > endorfin).

                          I to są objawy, że dawka jest za mała i wymaga modyfikacji. Czy dobrze rozumiem, że lekarz nie zlecił Ci badań po 6 tygodniach na stałej dawce? Kiedy ja wprowadzałam syntetyczną tyroksynę, przez pierwsze 2 tygodnie na dawce 25 śmigałam jak pendolino. Potem znowu przyszły objawy. Kolejne podnoszenie dawki. Taka sama sytuacja. Wszystko unormowało się dopiero przy dawce 100. Dla mnie wtedy odpowiedniej. Niestety, wprowadzanie tyroksyny jest często trudne, ciężkie i wymaga czasu oraz cierpliwości.

                          Lekarz tragiczny sad Niestety, nie Ty pierwsza, ani nie ostatnia trafiasz na takiego konowała.

                          > Brałam euthyrox 50, doszło rozdrażnienie. Pilnowałam się, żeby nie zapędzić sie
                          > w depreche. Tyłam w tempie zabójczym. Ciuchy ciasne, ciastowate ciało. Siłka o
                          > dpadła. Zero motywacji. Poszłam do dietetyka. Kobieta powiedziała, że muszę obn
                          > izyć TSH, bo nie schudnę (wtedy chyba miałam ponad 5). Tylko jak? Kazała mi włą
                          > czyć mięso. Póżniej czytałam też o paleo i zmieniłam dietę.


                          Po Euthyroksie 50 miałaś TSH ponad 5??? Jak długo byłaś na tej dawce?

                          Ch
                          > ociaż kiedyś parathormon był za wysoko i prolaktyna a on powiedział, że to nic
                          > nie znaczy i że jest ok. Myślę, że szukał czegoś, może słyszał że dzwonią tylko
                          > nie wiedział w którym kościele smile Jednak nie chciał dzielić się przemyśleniami
                          > ze mną...

                          Wysoka prolaktyna jest przy niedoczynności. Cóż, ja myślę, że on nawet nie wiedział, że dzwonią.

                          > Po ostatniej wizycie euthyrox zamieniłam na selen 2000 na czczo.
                          > Nie chcę przyjmować euthyroxu, głównie ze względu na to, ze zablokował mi na pr
                          > awie rok metabolizm. Nie chodzi tylko o tycie. Metabolizm to funkcjonowanie cał
                          > ego organizmu. Gdy zmieniłam dietę warzywną na mięsną, waga zatrzymała się. Ale
                          > dopiero guggulsterony metabolizm ruszyły. Z euthyroxem to był horror. Nie wróc
                          > ę do tego, nie ma opcji.

                          I to jest kluczowe. Moim zdaniem, Twoim problemem nie był eythyroks a tragiczne prowadzenie przez lekarza, który narobił Ci wiele szkód. Metabolizm rusza przy właściwie ustawionych hormonach. Twoje nie były. Lekarz walił dawką na oślep, takie jest moje wrażenie. Co do tycia, robiłaś wyniki w kierunku insulinoodporności czy cukrzycy?

                          > A czy ferrytynę i b12 należy zbadać w konkretnej fazie cyklu?
                          Nie, nie ma to znaczenia.
                          • gala_dali83 Re: wyniki tsh...i inne 04.03.15, 20:29
                            I jeszcze:
                            1. Skutki uboczne Nootropilu: Objawy pobudzenia: drażliwość, agresywność, nadpobudliwość, zaburzenia snu, senność, depresja i uczucie zmęczenia. Zaburzenia ze strony przewodu pokarmowego. Bóle i zawroty głowy. W trakcie leczenia należy zachować ostrożność u osób prowadzących pojazdy mechaniczne lub obsługujących maszyny.
                            2. Skutki uboczne Gutronu: Uczucie zimna, ?gęsia skórka?, parcie na mocz i częstomocz. Czasami występuje zwolnienie akcji serca. Niezbyt często: nudności, niestrawność, zgaga, zapalenie błony śluzowej jamy ustnej, bóle głowy, niepokój, pobudliwość, rozdrażnienie. Występowanie po zastosowaniu leku takich działań niepożądanych jak np.: niepokój, pobudliwość i rozdrażnienie możen niekorzystnie wpływać na sprawność psychomotoryczną, zdolność prowadzenia pojazdów oraz obsługę maszyn.
                            3. Spironol
                            Wskazania:

                            Hiperaldosteronizm pierwotny (leczenie przedoperacyjne chorych z gruczolakiem lub przewlekle u pacjentów z obustronnym przerostem kory nadnerczy) i wtórny. Obrzęki pochodzenia sercowego, wątrobowego i nerkowego. Nadciśnienie tętnicze (leczenie skojarzone - leczenie kilkoma lekami). Hipokaliemia (obniżony poziom potasu we krwi) w przypadku braku możliwości zastosowania innych metod leczenia. Zaawansowana niewydolność serca w skojarzeniu z innymi lekami.
                            Skutki uboczne spironolu: Podwyższony poziom potasu we krwi, obniżony poziom sodu we krwi, zwiększenie stężenia mocznika we krwi. Rzadziej zaburzenia żołądkowo-jelitowe (nudności, wymioty, biegunka), senność, bóle głowy. Ponadto za zaburzenia funkcji wątroby, zmiany obrazu krwi. Podczas długotrwałego stosowania u kobiet może pojawić się nadmierne owłosienie, pogrubienie głosu, zaburzenia miesiączkowania.

                            Tak mi się jakoś skojarzyło, że może kiepskie samopoczucie to Ty masz po tym szajsie przepisanym przez lekarza. Ja bym tego jeść za darmo nie chciała. Masakryczny zestaw leków, wraz z połąxczeniem leku na niedociśnienie i nadciśnienie. Kyrie elejson.
                            • czupakabra27 Re: wyniki tsh...i inne 04.03.15, 21:02
                              Regulatorem ciśnienia krwi są nadnercza i równowaga elektrolitowa. Stale obniżone ciśnienie może być objawem problemów z nadnerczami. Spironol dziala na nadnercza. Zalozmy Dziewczyno, ze Twoje nadnercza sa zmeczone, czy niedoczynne, w takim przypadku Sprironol bylby gwozdziem do trumny.
                              Euthyrox i Letrox to teoretycznie to samo. W praktyce jedna osoba moze miec na te sama dawke obu lekow kompletnie inna reakcje. Niemiecka tyroksyna w kroplach to jedyna jaka toleruje moja tesciowa. Dalabym szanse tyroksynie ale innemu lekowi i z glowa dawkowanemu.
                                • zanyen Re: wyniki tsh...i inne 04.03.15, 21:37
                                  Z tego, co mi mówiła kardiolog - może to być też za mała ilość płynów. Ja dostałam zalecenie, żeby pić więcej płynów. Kawa nie jest specjalnie wskazana, bo odwadnia.

                                  Ale badania na nadnercza można zrobić. Hormon, który reguluje ciśnienie krwi, wpływając na gospodarkę sodowo - potasową - to aldosteron. Robi się go z krwi i/ lub dobowej zbiórki moczu, ale nie wiem, które badanie jest bardziej wiarygodne. Warto też sprawdzić same eletrolity (potas, sód, chlor).

                                  No i jeszcze moje odkrycie - za niski poziom magnezu ma jakiś związek z ciśnieniem, ja to zauważyłam u siebie, ale wytłumaczyć tego tak do końca nie umiem.
                                  • gala_dali83 Re: wyniki tsh...i inne 04.03.15, 21:58
                                    Piję dużo. kawy też smile To jeden z moich grzechów smile Ale płynów też dużo. No ja miałam w ciąży niedobór magnezu. Sprawdzę go raz jeszcze przy następnym kłuciu.
                                    I kilka dni pomierzę ciśnienie. Może jest ok smile Dawno nie sprawdzałam.
                                    • zanyen Re: wyniki tsh...i inne 04.03.15, 22:05
                                      Badanie magnezu z krwi nie jest wiarygodne - organizm wyciąga ten pierwiastek z mięśni i kości, żeby tylko we krwi było tyle, co trzeba. Ja w szpitalu miałam badany poziom mg we krwi i miałam go w normie. Byłam wtedy potwornie zmęczona, ręce i nogi ważyły tonę, skakało mi serce i często robiło mi się słabo. Miałam też bóle brzucha i sensacje po wszystkim, co zjadłam, więc miałam też zrobić badania celiacze (z krwi coś tam). Z powodu zasłabnięć miałam podejrzenie niedoczynności nadnerczy. Rozmawiałam z lekarzem na temat magnezu. Powątpiewał, żeby to miało jakieś większe znaczenie, no ale "wszyscy mają niedobory, może pani brać".
                                      Wyszłam ze szpitala ze stwierdzeniem "wszystkie wyniki w normie" i bardzo kiepskim samopoczuciem. Kupiłam mleczan, zaczęłam brać koło 200 mcg jonów magnezu i po 3 dniach poczułam się jak nowo narodzona. Jak zapominałam o magnezie - powtórka z rozrywki.
                                      Warto łykać ten magnez w sumie. Zwłaszcza, jak się pije kawę wink
                            • dziewczynaikosmos Re: wyniki tsh...i inne 04.03.15, 22:01
                              zgadzam się, że był to zestaw krytyczny. doświadczyłam tego, ale nie miało to większego (dłuższego) wpływu na moje samopoczucie.
                              Nootropil odstawiłam po dosłownie kilku dniach. Drgawki i inne skutki uboczne z ulotki. Lekarz mówił, że tak na ten lek reagują dzieci. Był zły, bo twierdził, że to pomoże dotlenić mózg i ulepszy jego pracę. Ale ja do tego nie wróciłam.
                              Podobnie Spironol. Brałam ok. 2 tygodnie. Do dziś leży w szufladzie. Mój organizm buntował się przeciwko lekowi, więc go odstawiłam.

                              Został więc na ok. pół roku euthyrox (najpierw 25, po dwóch miesiącach 50). I Gutron. Ten ostatni uważam, że mi pomagał. Skąd to wiem? Otóż skończył mi się. Przez 2 tygodnie żyłam wtedy na samym euthyroxie i po prostu błagałam aptekarza o Gutron, bo było gorzej.
                              Na marginesie, z euthyroxem najgorzej było nad morzem. Łopotanie serca, nocne zwłaszcza i ogólnie nasilone objawy.
                              Z tym pulsem to nie wiem jak u mnie jest, bo się nie znam. Przyznam że w ogóle nigdy nie zapamiętuje ciśnienia itp. Po prostu zawsze miałam niskie i lekarze nie widzieli w tym nic szczególnego. pierwszy raz w życiu dostałam ten Gutron i w sumie mam wrażenie, że on pomógł mi przetrwać euthyrox.

                              Podsumowując brałam euthyrox i gutron ( z przerwą). Spironolu i Nootropilu bym nie liczyła. To były niecałe 2 tygodnie.
                              Myślę, że rzeczywiście muszę sprawdzić nadnercza, insulinoodporność (bo piję i siusiam dużo bardzo). I zrobię teraz usg tarczycy.
                              na nowego lekarza się zasadzam. mam namiar na podobno dobrego. ale tamten był wręcz wybitny. bardzo ceniony. prywatnie trzeba było się wcisnąć po znajomości. mnie nie pomógł.

                              No ok, czyli uważacie, ze powinnam wrócić do hormonów. Euthyroxu nie mogę. Wolałabym już tę świńską tarczycę z T3. Ale mam pytanie, a z jakich powodów i kiedy mogą wrócić przeciwciała TPO? Czemu wracają skoro zniknęły?
                              • zanyen Re: wyniki tsh...i inne 04.03.15, 22:19
                                Moja pierwsza pani profesor też podobno była wybitna i genialna, ale jakoś się nie dogadałyśmy.

                                Jak dużo pijesz i siusiasz? Ile litrów? Badałaś elektrolity?

                                Nad morzem jest więcej jodu w atmosferze, a jod w przypadku choroby Hashimoto może wywoływać złe samopoczucie i przyśpieszać degradację tarczycy. Ja jako dziecko uwielbiałam morze, ale po porządnym wybuchu hashi mi ono nie służy sad

                                Dobrze by było wrócić do hormonów, ale pod okiem sensownego lekarza, który to dobrze poprowadzi.

                                Przeciwciała pojawiają się i znikają, trudno jednoznacznie określić czemu. Część osób mówi, że zmiana diety, trybu życia i suplementacja pomaga im obniżyć przeciwciała. Ale nawet jak przeciwciała się wyciszają, to i tak nie ma gwarancji, że tarczyca już nie jest niszczona.

                                Świńska tarczyca może właśnie wywoływać ataki przeciwciał, bo oprócz t4 i t3 zawiera coś jeszcze (ale zapomniałam, co... help!).

                                Są różne formy tyroksyny. Mi Euthyrox nie służył, bo miałam kosmiczne bóle głowy i takie mocne w sumie skoki samopoczucia góra - dół (w sensie - po tabletce - mocno w górę, po paru godzinach - mocno w dół). Kiedy przeszłam na taką samą dawkę Letroxu - bóle głowy znikły, skoki samopoczucia też.

                                Oprócz euthyroxu i letroxu jest jeszcze w PL eltroxin i wolarex (uwaga ma dużo dawek i chyba nie ma laktozy!), ale o tych dwóch ostatnich niewiele wiem.
                                Link o wolarexie: bazalekow.mp.pl/leki/item.html?id=30297
                                • dziewczynaikosmos Re: wyniki tsh...i inne 05.03.15, 00:54
                                  zanyen napisał(a):

                                  > Jak dużo pijesz i siusiasz? Ile litrów? Badałaś elektrolity?
                                  >
                                  Ile litrów to nie wiem, ale w nocy zawsze wstaję raz albo dwa. W dzień to normalnie od 4 do 8 razy. Bardzo długo siuram. I nieraz pędzę szybko po wypiciu płynu. Takie ciśnienie na pęcherz. Elektrolitów nie badałam. Magnez biorę już długo. Potas mam, ale jakoś dziwnie mi po nim było. Nie biorę teraz.
                                  >
                                  > Świńska tarczyca może właśnie wywoływać ataki przeciwciał, bo oprócz t4 i t3 za
                                  > wiera coś jeszcze (ale zapomniałam, co... help!).

                                  To może skombinuję jakies inne t3. może t4 z t3 byłoby dobrym rozwiązaniem.

                                  >
                                  > Są różne formy tyroksyny. Mi Euthyrox nie służył, bo miałam kosmiczne bóle głow
                                  > y i takie mocne w sumie skoki samopoczucia góra - dół (w sensie - po tabletce -
                                  > mocno w górę, po paru godzinach - mocno w dół). Kiedy przeszłam na taką samą d
                                  > awkę Letroxu - bóle głowy znikły, skoki samopoczucia też.
                                  >
                                  no właśnie mi przypomniałaś, że wtedy pierwszy raz w życiu miałam migrenę. te ataki wracały. taki rodzaj zakleszczenia bólem w głowie. endo dał mi Cataflam 50, ale to było słabe. kupiłam w aptece coś na migrenę. dziś, odpukać, już nie mam tego kłopotu.
                                  te leki sobie sprawdzę, spytam lekarza.
                                  o morzu piszę w następnym poście. znam ten ból, ale co tam.. lekarz mówił, że czasem na weekend mogę pojechać.
                              • gala_dali83 Re: wyniki tsh...i inne 04.03.15, 22:23
                                Nad morzem Hashimotki źle się czują - nadmiar jodu, który nam szkodzi. Ja mieszkam bardzo blisko morza, 16 km. Często jeżdżę na plażę latem z dziećmi. Zawsze po takiej wizycie trzy dni łamie mnie w kościach, bolą stawy, głowa.

                                Myslę, że powinnaś wrócić do hormonów. Może Letrox? Każdy z nas inaczej reaguje, inni lepiej na E, inny lepiej na Letrox. Letrox nie ma w swoim składzie (w otoczce) cukry (czy jak to się nazywa). Daj szansę tyroksynie smile Nastaw sie pozytywnie, ale miej z tyłu głowy, że droga do dobrego samopoczucia może być dłuższa, niż zakładałaś. Takie są niestety uroki tej choroby.

                                T3 podaje się w sytuacji, kiedy organizm ma zaburzoną konwersję t4 w t3. Ale zanim wdroży się leczenie t3, uzupełnia się niedobory, bo to one zaburzają tez w dużej mierze przemianę. Osobiście wstrzymałabym się z tym jeszcze.

                                A jak się czujesz pod odstawieniu Gutronu? Opisz dokładnie swoje objawy, samopoczucie.

                                USG możesz powtórzyć. Co dobrego lekarza - wiele z nas przekonało się, że tytuły profesorskie nic nie znaczą i często dużo lepszymi lekarzami okazują sie interniści, bądź też osoby, które dopiero co ukończyły specjalizację. Szukaj dobrego endo, nie utytułowanego.

                                Co do przeciwciał - one uaktywniają się w kiedy choroba jest w natarciu. Czynników wyzwalających jest wiele - środowisko, stres, źle wprowadzane hormony, przeskakiwanie z dawki na dawkę. Wtedy są wysokie. Potem spadają. I tak w kółko. Prosto ujmując - przestają występować, kiedy zjedzą tarczycę. Podobno też nie występują u małych dzieci (nie pamiętam, dlaczego). Oprócz antyTPO są jeszcze antyTG. Kiedy ja badałam u siebie przeciwciała, TPO miałam w normie, aantyTG norme przekroczyły czterokrotnie. Myślę, że gdybym teraz zbadała je ponownie, proporcje mogłyby być zupełnie inne. W zasadzie, nie ma potrzeby ich ciągłego badania, raz są, raz nie. szkoda pieniędzy. Ty trafiłaś na moment, że je miałach - choroba aktywna. Dalsze badania przeciwciał nie wnoszą nic w diagnostykę. Chyba, że chcesz zajść w ciążę. Mój gin twierdził, że wtedy lepiej, aby były niskie, czyli aby choroba nie była w natarciu. To podobno sprzyja poronieniu.

                                • dziewczynaikosmos Re: wyniki tsh...i inne 05.03.15, 00:29
                                  gala_dali83 napisał(a):

                                  > Nad morzem Hashimotki źle się czują - nadmiar jodu, który nam szkodzi. Ja miesz
                                  > kam bardzo blisko morza, 16 km. Często jeżdżę na plażę latem z dziećmi. Zawsze
                                  > po takiej wizycie trzy dni łamie mnie w kościach, bolą stawy, głowa.

                                  Moje hashimoto wynika z uwarunkowań środowiskowych - właśnie z mieszkania nad morzem. Konkretnie z powodu jodu. wg badań, 300 metrów od linii brzegowej jod "nie działa". Nigdy nie mieszkałam w strefie linii brzegowej, mimo to jod działał na mnie bardzo silnie. Podobnie jak na inne kobiety (nie- lub nadczynność to choroba powszechna u mieszkańców nadmorskich uzdrowisk).
                                  (dlatego m.in. wyeliminowałam jod z diety na tyle, ile mogłam. daje natychmiastową reakcję - opuchlizna twarzy, kłopot z zatokami, rzecz jasna o różnym nasileniu).
                                  >
                                  > T3 podaje się w sytuacji, kiedy organizm ma zaburzoną konwersję t4 w t3. Ale za
                                  > nim wdroży się leczenie t3, uzupełnia się niedobory, bo to one zaburzają tez w
                                  > dużej mierze przemianę. Osobiście wstrzymałabym się z tym jeszcze.

                                  do samego T4 nie wrócę. tego jestem pewna. pół roku męki. nie wierzę w lek, którego dawkowanie jest tak ryzykowne. ok, to hormony, ale euthyrox to gra w ciuciubabkę. nim dojdę do odpowiedniej dawki, wyciągne kopyta. never. najchętniej spróbowałabym T3 pod opieką lekarza. czytałam na stronie endokrynologa, że T3 dawkowane osobno nie przynosi większych skutków ubocznych niż T4. będę szukać takiej możliwości.
                                  >
                                  > A jak się czujesz pod odstawieniu Gutronu? Opisz dokładnie swoje objawy, samopo
                                  > czucie.
                                  Po odstawieniu gutronu jeszcze długo brałam euthyrox. Dawka 50. To był najgorszy czas. Ludzie mówią, że przy obniżonym nastroju, zwłaszcza w depresji nie mogą zwlec sie z łóżka rano. Brak im siły woli. U mnie było odwrotnie. Miałam siłę woli. Fizycznie - były dni - po prostu nie byłam w stanie. W skrócie, bez gutronu dopadła mnie absolutna bezsilność. Jedna tabletka z rana naprawdę ustawiała gotowość mózgu do pracy. Mimo że fizycznie byłam słaba plus wszystkie te objawy typu włosy - nitki, bladość, wieczne zimno, tycie itd (znany asortyment), to mózg pracował jakoś. Bez gutronu to było rozkojarzenie, wręcz bym powiedziała problem z błędnikiem, jakiś rodzaj paniki. Ta ostatnia faza zdecydowała ostatecznie o odrzuceniu euthyroxu.

                                  >
                                  > USG możesz powtórzyć. Co dobrego lekarza - wiele z nas przekonało się, że tytuł
                                  > y profesorskie nic nie znaczą i często dużo lepszymi lekarzami okazują sie inte
                                  > rniści, bądź też osoby, które dopiero co ukończyły specjalizację. Szukaj dobreg
                                  > o endo, nie utytułowanego.

                                  Podejrzewam, ze jak każdy, robiłam rozpoznanie wśród znajomych. Chodziło o opinie. Mój lekarz naprawdę miał doskonałe. A przy tym był utytułowany, co zwiększało nadzieję na efektywne leczenie. Zresztą osoby, które znam z wtórną niedoczynnością mają zupełnie inne, mniej skomplikowane doświadczenia z lekami i ich działaniem. I to akurat one poleciły mi tego lekarza.

                                  Zastanawiam się tylko, kiedy hashimoto "jest w normie". Tzn. czy barometrem jest samopoczucie? Czy badania wskazują, że jesteśmy w normie? (bo to, ze się nie da wyleczyć jest nieważne. ważne jest to, co ułatwia życie i zapomnienie o tej chorobie)
                                  Po odstawieniu euthyroxu po jakimś czasie poczułam się lepiej. Był czas, ze w pracy czułam się najdoskonalej. Mózg zwłaszcza pracował na pełnych obrotach. Teraz, gdyby nie obawy o hormony i metabolizm, w ogóle nie wiem czy bym się tą chorobą zajmowała. Po prostu wolę zabezpieczyć się przed spadkiem funkcji życiowych. Dlatego szukam alternatywy.


                                  • zanyen Re: wyniki tsh...i inne 05.03.15, 01:05
                                    Z t4 jest tak, że z wprowadzaniem odpowiedniej dawki jest zabawa, bo nie można jej wprowadzić od razu, bo to by było za dużym wstrząsem dla organizmu, więc zaczyna się od małych dawek - organizm się uczy wykorzystywać na nowo większą ilość hormonu, stopniowo normalizuje się metabolizm, wzrasta aktywność - wzrasta zapotrzebowanie. Stąd są potrzebne częste badania na początku, obserwacja samopoczucia, robienie notatek. W momencie, kiedy dawka jest odpowiednia do aktualnego zapotrzebowania - łykasz rano (albo wieczorem) tabletkę i żyjesz normalnie, tylko pamiętasz o badaniach.

                                    W momencie, kiedy dawka jest nieadekwatna - będą przeboje i złe samopoczucie. Wtedy trzeba dawkę korygować. T4 jest mało aktywnym biologicznie prohormonem - z niego organizm sam sobie produkuje T3, które jest tym faktycznie aktywnym biologicznie hormonem. To prawda, że z dawkowaniem T4 jest zabawa, ale pomyśl - T3 jest dużo mocniejsze i gwałtowniejsze w działaniu, jego dawkowanie jest jeszcze trudniejsze (!). Nie jest moim zamiarem Cię zniechęcać, tylko chcę Ci zwrócić uwagę na to, że może Twoje złe doświadczenia z euthyroxem to kwestia niedobranej dawki.

                                    Ja byłam na różnych dawkach, ze 2 razy byłam też na 50, idąc w górę i schodząc w dół, bo akurat była taka potrzeba - i muszę powiedzieć, że serdecznie tej dawki nie znoszę. Bo z reguły czuję się na niej katastrofalnie i nie nadaję się do życia.

                                    Kiedy miałam za małą dawkę i niedobory magnezu, to miałam też problemy z ciśnieniem i omdleniami. Dostałam na próbę aldosteron (hormon nadnerczy, odpowiada za ciśnienie), który podwyższył mi ciśnienie - i poczułam się na nim znakomicie na jakiś czas. Potem się okazało, że on w sumie zamaskował na chwilę inne rzeczy i wylądowałam w klinice. Za skarby świata nie chciałam odstawiać tego aldosteronu, bo on mi szybko poprawiał samopoczucie (bo miałam nieco wyższe ciśnienie). Zastanawiam się, czy u Ciebie gutron nie działa podobnie. U osób, które mają niskie ciśnienie jego podwyższenie daje spektakularne zmiany samopoczucia.

                                    Te objawy, które wiążesz z euthyroxem, tzn. rozkojarzenie, panika - ja odnoszę wrażenie, że to mogły być wahania hormonów. Sama zauważam u siebie ogromną zmianę, jeśli chodzi o nastrój i koncentrację. Przy dostosowywaniu dawek, kiedy wzrastało zapotrzebowanie - bardzo wyraźnie widziałam u siebie zmiany nastroju, rozkojarzenie. Po podwyższaniu dawki z reguły okazywało się, że objawy mijały, ja robiłam się spokojniejsza, normalniejsza, wszystko jakoś wracało do normy. A jak mi zmniejszono dawkę niepotrzebnie, to już tydzień później widziałam równie ogromną (ale negatywną) różnicę.

                                    Mogło być tak, że po odstawieniu hormonów twoja tarczyca się ruszyła do pracy pełną parą, problem w tym, że jeśli jest ona dużo za mała, to taka praca pełną parą nie wystarczy i objawy będą narastać. Dodatkowo taka pracująca na maxa tarczyca może wywoływać rzuty.

                                    Jeżeli teraz czujesz się w miarę dobrze, to jest to dobry moment, żeby porobić badania, znaleźć sensownego endo, poczytać trochę o chorobie i zacząć wdrażać te hormony. Wiem, że masz kiepskie doświadczenia, ale tak nie musi być. A w momencie, kiedy prawidłowo wdrożysz hormony i będziesz na odpowiedniej dawce - objawy powinny się wycofywać i będziesz mogła ograniczyć zajmowanie się chorobą do minimum.

                                    W ogóle z tym wprowadzaniem tyroksyny jest różnie. Ja chodziłam bez leczenia bardzo długo i to trochę zajechało mój organizm i przy wdrażaniu tyroksyny trochę dostałam w tyłek. Mam znajomą, której wykryto hashi i niedoczynność, bo gin powiedział, że to takie częste teraz i kazał zrobić badania. Ona nie miała ŻADNYCH objawów. Popłakała parę razy ze złości, że musi brać jakieś tabletki, dostała 50 mcg, parę razy zrobiła tsh i w ogóle nie odczuła ŻADNEJ różnicy w samopoczuciu przy braniu t4. Kwestia indywidualna, jak widać.
                              • elayne_trakand Re: wyniki tsh...i inne 05.03.15, 16:41
                                To co opisujesz to wygląda na niedobory, zwłaszcza żelaza, pewnie też magnezu oraz problemy z nadnerczami
                                Zaczęłaś brać E, różne procesy do których potrzebne są te pierwiastki ruszyły z większą parą ale to jeszcze powiększyło niedobory i ich objawy a że nie doszłaś do dawki na której organizm zaczyna lepiej działać i lepiej wchłaniać potrzebne składniki to i poprawa samopoczucia nie nastąpiła.

                                Tak na prawdę osoby stosujące NDT też borykają sie z takimi problemami www.stopthethyroidmadness.com/ndt-doesnt-work-for-me/
                                www.stopthethyroidmadness.com/ferritin/
                                • dziewczynaikosmos Re: wyniki tsh...i inne 06.03.15, 12:52
                                  być może jest jakiś kłopot z nadnerczami. przebadam się, gdy uporam się z zapaleniem zatok. magnez miałam badany z krwi, co nie zawsze jest miarodajne. jednak magnez biorę od wielu lat. zdziwiłabym się, gdyby organizm go nie przyswajał.
                                  co do linków, dzięki. też lubię czytać tę stronę. wiem o przeciwwskazaniach do kuracji T3. ale o kłopotach z T4 też tam piszą. Ponieważ już ich doświadczyłam, nie chcę powtarzać błędów.
                                  Myślę, że jedyne, czego potrzebuję, to wnikliwy i mądry lekarz z indywidualnym podejściem do pacjenta. Mam nadzieję, że przez następne pół roku uda mi się takiego znaleźć...
      • gabriela120 Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 31.12.18, 13:39
        Dokladnie ! Trzeba zrobic najpierw test na kortyzol ze sliny . Pozniej dopasowac suplementacje jelsi kortyzolu zamalo brac kortyzol ㅡ adrenal cortex a jesli za duzo kortyzolu cos na zbicie czyli holy basil. Najlepsza lektura dla hashimotek to na 100 procent stop the thyroid madness-tam znajdzie sie najlepsze informacje
    • zanyen Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 02.03.15, 19:05
      Mnie Letrox uratował. Z pomocą lekarza, badań, rozmów z osobami bardziej doświadczonymi ode mnie, czytania, szperania i wyciągania wniosków od kilku miesięcy wracam do żywych i jestem bliska całowania Letroxu przed połknięciem go. Oraz pełna głębokiej wdzięczności do wszystkich osób na tym forum, które mi zwróciły uwagę na wiele istotnych rzeczy.

      Szczegółowe doświadczenia są w moim wątku, nie ma sensu ich streszczać, skoro znaleźć go łatwo.

      Moim osobistym zdaniem i z całym szacunkiem - jesteś na bakier z wiedzą na temat hashimoto, niedoczynności i tyroksyny.
    • ksionzka Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 07.03.15, 15:46
      Hej, może piszę w emocjach ale przewertowałam fora tematyczne, to też. Podziwiam waszą wiedzę. Podziwiam waszą determinację ale zgadzam się z autorką na ten moment. Może niesłusznie, może się mylę, może piszę w rozgoryczeniu ale dla mnie euthyrox i to całe gówno to coś na zasadzie z braku laku i kit dobry. Wciskamy w siebie ten kit bo nie ma alternatywy a może w Polsce nie ma alternatywy bo przecież z euthyroxem jest taniej? Po co to zmieniać?
      Wiele pojawia się nawet naukowych doniesień o przyczynach hashi i braku sensu w syntetycznej tyroksynie, która pomaga na chwilę i przez chwilę. Dochodzisz do mega dużej dawki czujesz się lepiej i w pewnym momencie dochodzisz do ściany bo ZNÓW źle się czujesz a dawki większej nie ma. I co robisz? Wracasz do punktu wyjścia. Problem jedynie odwlekasz w czasie i to JAK masz szczęście.
      Tak przy hashi czujesz się jak żywy trup. Rozumiem to. Rozumiem, że euthyrox przywraca do życia ale na jak długo? I za jaką cenę?
      A najbardziej mnie wkurza i tu na forum i u lekarzy:
      - Zaczynasz łykać euthyrox/letrox. Pojawia ci się jakiś syf, z którym się męczysz, który cię wykańcza i słyszysz non stop: To nie od lewotyroksyny, 50 innych przyczyn ci zasugerują i lekarze i osoby z forum a leczenie czegoś co jest skutkiem lewotyroxyny/ reakcji organizmu na ten preparat i co jest brane za inną jednostke chorobową dostarcza kolejnych 50 problemów.
      O hasi i jej leczeniu/wyciuszaniu/ wiadomo bardzo niewiele wiec jak ktoś mi z 100% pewnością zaczyna twierdzić że coś nie może być skutkiem lewotyroxyny syntetycznej to po prostu jest dla mnie skończony.
      Wybaczcie ale na tym forum jakoś nie widze szczęśliwych, zdrowych ludzi na euthyroxie/letroxie. Widze kupę ludzi z problemami coraz większymi.


      A najlepsze jest że gdzieś tam drobnym druczkiem któraś na forum wspomni po tyradzie: " to nie od tego" ze ona też tak ma ale COŚ za coś. Zbyt glośno o pewnych skutkach syntetycznej lewotyroxyny się nie mówi. Wręcz unika tematu, ignoruje żeby głośno nie powiedzieć: TAK, euthyrox daje takie skutek uboczny...No bo co wtedy pozostanie?

      Ja osobiście robię ostatnie podejście i szukam nowej alternatywy, bo wiem, ze nie dam rady. Dziś na dawce dla noworodków mogę optymistycznie patrzeć i udawać że dam radę ale jesli wrócę na wyższą powoli jak nalezy i wszystko znów wróci wiem że nie dam rady. Predzej mnie stres wykończy niż samo hashimoto jeśli bede szła tą jedyną słuszną drogą z euthyroxem w parze. Albo sama sobie w łeb strzelę albo 50 innych chorób się z tego stresu nabawię.

      Tak jestem zła. Tak pisze w emocjach. Tak chciałabym aby w Polsce wiecej się mówiło o innych drogach, aby lekarze potrafili coś wiecej niż przepisanie euthyroxu. Żeby potrafili mi dać wybór i pokierować na nowej drodze. Same chyba narzekacie na lekarzy, którzy daja wam np euthyrox i np niedoborów wam nie sprawdzą bo nie widzą takiej potrzeby. Wiec skoro takich podstaw nie potrafią to jak mogą pomóc kiedy tradycyjne metody walki z hashi zawodzą a wielu zawodzą?
      • zanyen Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 07.03.15, 17:39
        "Wybaczcie ale na tym forum jakoś nie widze szczęśliwych, zdrowych ludzi na euthyroxie/letroxie. Widze kupę ludzi z problemami coraz większymi. "

        No to wybacz, ale chyba bardzo nieuważnie czytasz.

        Co do reszty tej tyrady - ja nie rozumiem, dlaczego uważasz, że taniość euthyroxu oznacza, że to jest "gówno". Uważasz, że lepiej byłoby, żeby hormon niezbędny do życia był bardzo drogi i żeby stać na niego było tylko nielicznych?

        Co do reszty wypowiedzi - ja zaczęłam zdobywanie wiedzy o hashi od przeczytania od deski do deski kilku różnych podręczników medycznych (głównie rozdziałów o metabolizmie i hormonach) i zawsze będę twierdzić, że to bardzo dobry początek.

        Nie wiem, być może ja za długo chorowałam na różne rzeczy i za długo chodziłam, trzymając się siły woli, żeby się bawić w poszukiwania "ostatniej alternatywy". Żadne ziółka, witaminy, enzymy i inne cuda nie dały mi tak dużej poprawy jak dobrze wprowadzany letrox. Ale rozumiem, że czasem trzeba doświadczyć pewnych rzeczy, żeby zmienić podejście.

        Powodzenia w poszukiwaniu nowych dróg, jak znajdziesz coś ciekawego, to daj znać. I zanim zaczniesz mówić tak autorytatywnie, że "ja tu nie widzę zdrowych ludzi", to proszę, przyjrzyj się uważniej i zastanów, czy aby na pewno masz rację.
      • djpa Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 07.03.15, 19:12
        Ksionzka,
        Biorę Euthyrox i Novothyral, mam bardzo dobrą endo, którą odwiedzam bardzo rzadko, bo rodzinna przepisuje mi hormony, a ja całkiem dobrze się czuję już od lat i sama potrafię pójść na badania, sama wiem jak się czuję i wiem jak mogę sobie kalibrować dawkę hormonów. Myślę, że mam 95% tego, co bym miała gdyby moja tarczyca była zdrowa. Chodzi o siłę, energię, witalność. Czyli jest niemal idealnie. Bez Euthyroxu, Novo, już bym nie żyła, bo mam zupełnie zniszczoną tarczycę. Nie tylko ja już bym nie żyła, ale nie żyłyby też moje dzieci. W dodatku mój syn jest na Euthyroxie niemal od urodzenia (musiał), dzięki czemu jest silnym inteligentnym dzieckiem. Także co tu dużo mówić, tak jestem szczęśliwa big_grin Jestem bardzo, bardzo szczęśliwa big_grin

        Ksionzka, pytaj lekarzy, czytaj, szukaj alternatyw. To, co jednemu pomaga, innemu nie musi. Niech endo leczą Cię tak, aby się dobrze czuła. Euthyrox to prohormon. Sam w sobie nie działa. On dopiero musi zostać zamieniony na fT3, fT2, fT1. Euhtyrox do działania potrzebuje odpowiednio pracujących nadnerczy, potrzebuje enzymów dejodynazy, ferrytyny, B12, cynku i pewnie masę innych rzeczy.

        Leczenie ludzi tylko na podstawie samego tsh często kończy się frustracją jak u Ciebie. Ksionzka, walcz o swoje siły. Życie jest krótkie, nie wegetuj. Niech się zajmą Tobą, Tobą! Niech nie leczą wyniku, ale człowieka, całego człowieka, a nie fragmentu (typu tsh tylko).

        Jakie objawy uboczne Euthyroxu masz na myśli?

        Piszesz o dużym stresie jaki przeżywasz. Czy badałaś nadnercza? Kortyzol? Jeśli kortyzol, nadnercza nie są OK, to na Euthyroxie będzie gorzej niż bez niego...piszą o tym w ulotce.
        • jurmik Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 08.03.15, 13:02
          Ja też żyję normalnie dzięki braniu tego g... czyli Eutyroxu, obecnie w dawce 88. Nie wyobrażam sobie przerwania jego brania i powrotu do objawów niedoczynności. Moja endo nauczyła mnie podstawowych rzeczy, resztę doczytałam - także czytając forum i dziś sama reguluję dawki - zdarza się, że je zmieniam - jak trzeba, uzupełniam niedobory, choć staram się do nich nie dopuszczać - i jestem zadowolona. Do endo chodzę też raz na rok, recepty biorę od rodzinnego (endo daje mi co rok zaświadczenie do rodzinnego, że muszę stale brać Eutyrox). Mimo, że sporo już wiem, zawsze przy okazji kolejnej wizyty dowiem się czegoś nowego. Endo oczywiście akceptuje ewentualne zmiany dawek i chwali za chęć rozumienia swojej choroby.
          Tak myślę, że ci, którzy są dobrze leczeni, nie mają powodów do narzekań, szkoda tylko, że chyba jednak nie jest ich dużo. I z powodu tego, że tych dobrych endo brakuje, i z powodu braku zainteresowania swoim leczeniem i zaangażowania. Kazali brać Eutyrox w takiej dawce - to biorę, dali skierowanie tylko na TSH - to robię tylko TSH, TSH jest 3,5 a hemoglobinę mam 11 i mówią, że jest dobrze - to ok.
          A wystarczy poczytać choćby forum, wydać parę zł na prywatne badania, zapytać tutaj i posłuchać rad forumowiczek, które na sobie zdobyły już doświadczenie - i może dałoby się coś poprawić?
          Nie wiem, czy mam rację, ale tak myślę.
          • dziewczynaikosmos Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 08.03.15, 13:35
            jurmik, nie masz racji, ale nikt nie zabroni Ci tak myśleć.

            nie wyobrażam sobie, żeby ktoś z diagnozą, o jakiejkolwiek chorobie, nie przewertował internetu w poszukiwaniu "Świętego Graala". tym bardziej przy hashimoto - chorobie, w której istnienie część zdrowych ludzi nawet nie wierzy.
            kiedy jest się chorym, człowiek staje się więźniem własnego ciała. jego ułomności wynikającej z choroby. każdy chcę się od niej uwolnić. każdy, bez medycznego wykształcenia, szuka gorączkowo i po omacku. taki jest, podejrzewam, początek każdego.
            druga faza to majątek wydany na laboratoria, poszukiwanie lekarzy (u mnie np. pierwszy endo to była kobieta, która jasno powiedziała, że nie zaleca mi hormonów, chyba że planuję właśnie zajść w ciążę. o.), leki i suplementy diety. do tego zmiana trybu życia, włącznie z żywieniem.
            przecież za pierwszą fazę leczenia można by spokojnie pojechać do Meksyku i cieszyć się życiem. tymczasem trzeba doszkalać się z nosem w kompie, pukać do kolejnych drzwi w "najlepszej" klinice, szukać jeszcze pewniejszego laboratorium, wyciągać dziengi na bardziej przyswajalne witaminki. no chyba, że ktoś dostał bonus od Boga i leczy się - szczęśliwie - w NFZ. no to jak wygrana w totolotka, z takim nie ma co dyskutować.
            jeśli ktoś mówi, że doświadczył złych skutków leku, to nie ma powodu, by mu nie wierzyć i zarzucać zbyt małą troskę o własne zdrowie.
            ech, jak to mówią bogaty nie zrozumie biednego. zdrowy chorego. dopóki sam nie doświadczy.
          • ksionzka Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 08.03.15, 14:35
            Nie chce mi się już ani czytać ani pisać na forach na ten moment.
            Po prostu w tym momencie odrobinę przesadziłas i obrażasz bespodstawie ludzi zarzucając im brak troski o własne zdrowie BO TOBIE się udało, bo dla Ciebie ta powrzechna metoda radzenia sobie z hashimoto po prostu jest dobra. Nie neguje faktu że tak jest. Tylko pogratulować. Popatrz jednak szerzej, otwórz oczy, choćby na tym forum wskaże ci co najmniej kilkanaście zapamiętanych przeze mnie wątków gdzie dana oosba łyka euthyrox czy tam letrox zgodnie ze wszystkimi zaleceniami, milion suplemetów, ma pliki badań, które zapewnie nie kosztowały PARE złotych i które nie mieszczą się w wątku i szuka pomocy bo nie daje rady.
            Jeśli uważasz że diagnostyka hashimoto z pełną paleta niedoborów to parę złotych to po prostu nawet nie mam zamiaru wchodzić w dyskusję z kimś takim. Bardzo się cieszę że pieniądze lecą ci z nieba i nie potrafisz pojąć jak ktoś od razu nie ma tych GROSZY na swoje zdrowie. Tym bardziej jeśli HASHIMOTO to nie jedyna przypadłość, lub tym bardziej jeśli lewotyroxyna doprowadza organizm do takie stanu że należy kolejne PARE złotych wydać na ich łagodzenie czy usuwanie.
            Nie ma to jak mieć kasę i szczęscie bo się jest w grupie, która akcepuje syntetyczną tyroksyną lub się ma trochę więcej szczęscia w kombinacji całej palety dolegliwości i się mądrzyć i dziwić jak inni tak nie mają. Z hashimoto i lewotyroxyną to jest jednak tak: poczekamy zobaczymy..na dojscie do ściany. Nie życzę jednak.
            • ekab Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 27.04.17, 21:17
              Niestety ksionzka ma racje.. A te którym sie udało na standardowym leku tylko cieszcie sie ze jesteście w grupie szczęśliwców najłatwiejszego i najtańszego leczenia... Co miesiac wydaje 500-700 zł na te badania, lekarzy a drugie tyle na suplementy i Bogu dziękuje ze jeszcze mnie na to stać , ale umieram ze strachu ze kiedys moze sie to zmienić i co wtedy? Dodam ze w moim przypadku to nie jedyne schorzenie ktore musze leczyc. Czasem zastanawiam sie czy nie prościej skończyć swój marny żywot ktory kręci sie tylko wokol leków, badan i szukania nowej wiedzy o metodach leczenia... Naprawde dziewczyny... Troche empatii, bo kazdy jest inny, a juz zwłaszcza inaczej odczuwa hashimoto.... Po to sa te fora by sie wspierać w każdej sytuacji, gdy leki pomagaja i kiedy pogarszają sprawę
      • dziewczynaikosmos Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 08.03.15, 00:49
        cześć ksionzka, rozumiem Twoje emocje, choć szkoda żebyś je marnowała.
        co by nie mówić, T4 (albo rzadziej kombinacja T4 i T3) leczy. tak wynika z m.in. tego forum.

        normalnie człowiek chory chce wyzdrowieć. dlatego rozumiem, że większość kobiet i mężczyzn z hashimoto, wypowiadających się tu, czuje się doskonale. nie ma objawów niedoczynności tarczycy. nic im nie dolega. bo T4 ich leczy. przecież gdyby mieli objawy choroby, szukaliby leku, który działa. chwalą T4, więc on ich uzdrawia (wyniki badań są nieistotne, bo po T4 czują się zdrowi).

        zatem hashimoto nie jest ciężką chorobą. bo odpowiednio ustawiona dawka T4 (ewentualnie kombinowana z T3) przywraca cię do zdrowia. po prostu czujesz się fantastycznie. czyli jednak hashimoto nie jest czymś strasznym. masz na to lek, który gwarantuje wspaniałe życie, w którym nie myślisz o chorobie. przyjmujesz tabletkę na czczo i w ogóle nie pamiętasz, że jesteś chora. kurczę, hashimoto to mały pikuś. do diabła, przestańmy się roztkliwiać nad tą chorobą. czy to w ogóle zasługuje na miano choroby?

        zazdroszczę forumowiczkom, bo jak już pisałam mnie ten hormon zaszkodził. dlatego - i tu zwracam się do ksionzki - szukam innych rozwiązań (w tym dodatkowe badania). na własną rękę, co ksionzko polecam. niestety, na forum jest jak z polskimi endokrynologami. masz inne zdanie, burzysz spokój (który zapewnia T4 wink

        jest jeszcze Armour Thyroid (t1 t2 t3 t4 plus kalcytonina). albo Tiromel. nie mogą być bardziej szkodliwe niż np. taki euthyrox ( o tym piszą choćby tutaj: www.stopthethyroidmadness.com ) niestety, lepiej gdybyś znalazła też lekarza, który w miarę bezpiecznie poprowadzi Cię to drogą. Myślę, że to możliwe. W każdym razie, warto szukać. Powodzenia smile
        • djpa Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 08.03.15, 17:08
          T4 nie leczy i nie uzdrawia. Daje organizmowi hormon, którego własna tarczyca nie może wyprodukować. To proteza.

          T4 nie gwarantuje wspaniałego życia. Proteza może być źle dopasowana i może być z nią ciężko, nawet gorzej niż bez niej.

          Ksionzka, ja nie mam podstaw aby walczyć o np. Armour, bo jak pisałam jest mi dobrze na T4 + T3. Ale, ponieważ będę potrzebowała brać hormony tarczycy do końca życia, chętnie bym spróbowała Armour, gdyby był dostępny w Polsce. Czemu miałabym nie spróbować, skoro to choroba dożywotnia? Może akurat w jakiś sposób będzie mi jeszcze lepiej? Poza tym trochę martwi mnie ta kalcytonina, której zapewne nie mam tyle ile mieć powinnam...

          Muszę pamiętać, że jestem chora i akurat u mnie to nie jest jedna tabletka na czczo. 1-2 razy dziennie w ciągu dnia biorę ćwierć Novo, a Euthyrox wieczorem przed snem. Żaden lekarz tak mi hormonów nie ustawił. Sama do tego doszłam, że tak mi najlepiej, bo lubię kombinować i sprawdzać kiedy jest mi najlepiej. Dlatego Armour też bym chciała sprawdzić. A co! smile

          Ale Ty Ksionzko, Ty Dziewczynoikosmos - walczcie o Armour, o cokolwiek, co by Wam pomogło. Niech Was leczą dobrze, czyli tak abyście były pełne sił i szczęśliwe. Szczerze życzę Wam powodzenia. Dawajcie znać na forum co u Was - na pewno jest takich jak Wy więcej.

          Badania w dużych lab nie są drogie. Poza tym moja i Jurmika endo jest świetna, po objawach potrafi zasugerować, co zbadać, a co nie. Nie badamy w laboratorium wszystkiego jak leci. Mi powiedziała, że nadnerczy mam nie badać, na pewno są OK. I nie badam. Pewnie z powodu zdrowych nadnerczy T4 i T3 ładnie u mnie działają. Niestety, endo takich jak Jurmika i moja jest mało... za mało...
          • zanyen Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 08.03.15, 18:34
            Fajnie by było, gdyby oprócz t4 był dostępny w Polsce ten Armour czy inne rzeczy. Z drugiej strony - jak się ktoś uprze, to pewnie da się go sprowadzić. Nie mam nic przeciwko nowym perspektywom w leczeniu, ale jednak wydaje mi się, że nazywanie euthyroxu czy letroxu tanim gównem - to pewna przesada.
            Ja mam 2 przewlekłe schorzenia - na jedno biorę letrox, na drugie neotigason, który bez refundacji kosztuje 500zł za opakowanie. I wiecie co? Ta refundacja, na którą się załapałam dopiero teraz (bo zmieniono tę ministerialną listę) naprawdę ułatwia mi życie, pozwala brać leki i nieźle funkcjonować. A przecież ja wcale nie mam tak źle - przecież jest mnóstwo schorzeń, gdzie leki kosztują tysiące złotych na miesiąc. Naprawdę wolelibyście, żeby taki letrox czy inna tyroksyna były w takiej cenie?
            Tak przynajmniej można kupić to opakowanie za 6 czy 12 złotych, sprawdzić, jak komuś bardzo nie pasuje - można odstawić. A jakby lek kosztował 5 tys. za opakowanie, to co?
            • dziewczynaikosmos Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 08.03.15, 19:15
              zanyen napisał(a):

              > Tak przynajmniej można kupić to opakowanie za 6 czy 12 złotych, sprawdzić, jak
              > komuś bardzo nie pasuje - można odstawić. A jakby lek kosztował 5 tys. za opako
              > wanie, to co?
              >

              zaśmiałam się, gdy przeczytałam Twój wpis smile gdybym miała zapłacić tyle za np. eutyrox, to chyba bym zrobiła pikietę... nie wiem... pod Pałacem Prezydenckim. wystarczy, że straciłam tyle lecząc skutki terapii nim.
              zresztą, skuteczność leku nie zawsze zależy od ceny. ważniejszy jest otwarty umysł lekarzy i pacjentów. moja kuzynka ma cukrzycę. lekarze zmieniają jej leki. układają z ich pomocą cały plan działania. a nie, jakiś jeden lek, po którym dyszy i kwiczy, ale ma czekać na poprawę. dzięki prawdziwej terapii godnej cywilizowanej terapii żyje normalnie, a jej organizm jest silny, a nie wykończony kolejnymi spadkami energii (jak w hashimoto).
              a tu miejsce gdzie można zamówić Armour Thyroid. nie wiem czy ta strona aktualna. kto chce, sprawdzi.
              zdrowietarczycy.pl/chce-kupic-thyroid-s/
      • dziewczynaikosmos Re: euthyrox - komu pomógł? w jaki sposób? 08.03.15, 10:50
        a przy okazji ksionzko, gdybyś odkryła coś interesującego w swoich poszukiwaniach, koniecznie daj mi znać.

        metody terapii hashimoto w Polsce są skostniałe. przez to świadomość pacjentów również. widać to, gdy porównamy polskie strony o hashimoto z naszymi. widocznie, jak pisałam, T4 Polaków uzdrawia. ale zostawmy to. chciałabym, żeby ci "uzdrowieni" zrozumieli o co chodzi takim osobom jak ja. pomyślałam o cukrzycy autoimmunologicznej. tam terapia nie polega na utrzymaniu optymalnego poziomu cukru. bierze się też pod uwagę liczne powikłania wynikające z zaburzenia systemu odpornościowego, którym się zapobiega. Między innymi przez leczenie skojarzone. tymczasem w hashimoto uzupełnia się poziomy pięciu hormonów, zwykle z pomocą jednego syntetycznego. i ewentualnie faszeruje suplementami diety. to jest po prostu żałosne. ale wierzę, że wystarczy życia, żeby z tym sobie poradzić.