Dodaj do ulubionych

Amy Myers - leczenie chorób auto dietą

27.01.17, 11:49
Czy ktoś ma doświadczenie i wie, ile to jest warte?
www.empik.com/mozesz-wyleczyc-choroby-autoimmunologiczne-samodzielna-profilaktyka-i-leczenie-myers-amy,p1118037634,ksiazka-p
Sama z moją tarczycą wielkości łyżeczki od herbaty pewnie nie liczyłabym na wiele, ale motywuje mnie córka. Ostatnio nie udzielam się na forach, ale moja koleżanka wielokrotnie zetknęła się ze stwierdzeniem, że przy chorobach autoimmunologicznych to tylko paleo. Teraz Jestem wraz z córką na diecie bezglutenowej, staram się unikać niezdrowych dodatków do żywności i tyle. Odstawienie pomidorów i jajek oraz ogólnie nabiału to dla mnie poświęcenie, ale podobno szczególnie ważnych jest pierwszych 30 dni, a to da się zrobić.

Zastanawiałam się jeszcze nad dr Dąbrowską i jej dietą owocowo-warzywną, ale ona leczy na swoich wczasach i kategorycznie sprzeciwia się przeprowadzaniu diety w domu. Dr Dąbrowska deklaruje możliwość wyleczenia niedoczynności tarczycy.
Obserwuj wątek
      • mama_dorota Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 27.01.17, 21:10
        To jest jasne, że nie odnośnie. Moja córka nie ma jeszcze w wynikach przeciwciał i jej tarczyca ma szansę urosnąć. W każdym przypadku jak miecz Demoklesa wiszą nad nami także inne, bardziej podłe od Hashimoto choroby z autoagresji, więc jeśli są ku temu przesłanki, warto się bronić.

        Mnie zaciekawił jakiś wątek z tej książki, który wyczytałam w necie, bo jeszcze własnej nie mam, że jelita nam przeciekają z powodu złej diety, niszczącej chemii itd. Wśród substancji, które docierają z tego powodu do krwi, a nie powinny, znajduje się gluten, a ten jest podobny w strukturze do peroksydazy tarczycowej. Organizm uczy się z nim walczyć i potem mylnie rozpoznaje go w tarczycy. Tak to ktoś opisywał.

        Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto może się z nami podzielić osobistym doświadczeniem.
        • flanelka.5 Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 29.01.17, 05:14
          Moje doswiadczenia to protokol autoimmunilogiczny przez 3 miesiace potem paleo, teraz w ciazy cos ala samuraj bo potrzebuje wiecej wegli. Przeciwciala spadly, ataki ustaly czyli cos ala remisja. Mialam powrot na chwile do starej diety (zboza) i niestety mialam rzuty. Tak wiec w moim przypadku to co zakazane jest chyba zakazane do konca.
          • mama_dorota Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 15.02.17, 11:14
            Przeczytałam książkę i uważam, że trzeba spróbować, autorka jest bardzo przekonująca, a polskie i anglojęzyczne blogi pełne są zachęcających historii.

            Na razie robię mniejsze kroki i trochę porządkuję życie w zakresie takim, jaki przynosi codzienność, czyli:
            - odstawiłam całkowicie gluten, sama piekę chleb i inne wypieki z mieszanki mąk: gryczanej, ryżowej i z tapioki plus trochę kukurydzianej z uwagi na kolor,
            - staram się wcale nie stosować mleka, ale śmietanę, jogurty i kefiry. Nie jest to dla mnie czas na protokół autoimmunologiczny, zwany często w skrócie AIP (przez 30 dni: odstawienie całkowite jajek, wszystkich zbóż, w tym bezglutenowych, roślin strączkowych i psiankowatych), bo taką dietę znacznie łatwiej przeprowadzić latem, na przykład wtedy, gdy na dobre zaczną się truskawki, teraz można polegnąć z samego braku pomysłów, a na samym mięsie i warzywach nie dałabym rady. Ale mam solidne postanowienie właśnie na czerwiec
            - skończyła mi się fryzjerska farba do włosów, więc kupiłam ekologiczną, choć koszt 68 zł mnie odstraszał, ale wypróbuję, bo jeśli jest trwała, to farbowanie samych odrostów mnie nie zrujnuje, a problem w tym, że włosy mam już mocno siwe na wiek 43 lata, więc nie czas na zostawienie ich w takim kolorze, a jednocześnie rosną szybko, więc aby nie chodzić z odrostem farbowałam co 10-14 dni, aż moja fryzjerka się tym zmartwiła
            - szukam innych ekologicznych kosmetyków
            - staram się kupować produkty eko (na razie jajka i surowe warzywa), od 2 lat natomiast uprawiam swój eko-ogródek, więc mam przetwory, ziemniaki od rodziny i innych nie kupujemy

            Naprawdę zachęcam do przeczytania książki. Już samo odstawienie glutenu zaowocowało u mnie tym, że mimo iż ostatnio chorowałam na grypę i nie mogłam wspierać swojego bolącego kręgosłupa ćwiczeniami, to po odstawieniu mojego odstępstwa-chleba żytniego, po którym nie miałam gastrycznych problemów, nagle przeszły mi bóle pleców. Podsunę wam też kilka blogów, w tym z zachęcającymi relacjami po diecie Myers, czy AIP.

            paleomenu.pl/post/47129144818/zesztywniajace-zapalenia-stawow-kregoslupa
            jaskiniowa-kuchnia.blog.pl/2015/01/17/choroby-autoimmunologiczne-a-paleo-co-jesc-by-poczuc-sie-lepiej-na-podstawie-historii-wlasnej/
            paleostrefa.pl/dieta-paleo-jak-zaczac.html
            paleoodkuchni.pl/2016/04/06/aip-przykladowy-jadlospis-na-tydzien/
            paleosmak.pl/protokol-autoimmunologiczny/
            gurbacka.pl/dieta-zmniejszajaca-stan-zapalny-hashimoto-rzs-oraz-inne-autoimmunologiczne-choroby-zapalne/
            treningbiegacza.pl/przebieg-choroby-autoimmunologicznej-i-jej-leczenie
            • agnieszka_ania1975 Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 16.02.17, 16:07
              Jeśli chodzi o farby - to ja po 20 latach się uczuliłam i przeszłam na naturalne, ?Logona i Sante nie pokrywały mi dokładnie włosów (mam 80 % siwych - zaczęłam siwieć w wieku 15 lat), ale są poręczne jeśli chodzi o użycie. Natomiast po wypróbowaniu henny Khadi - pozostałam przy :naturalnej: bo jako jedyna dokładnie pokrywa moje siwe włosy, a czerwona barwa na głowie mi nie przeszkadza. Są też inne odcienie, niektóre dziewczyny farbują 2-etapowo, najpierw tą naturalną czerwoną,a dopiero potem brąz. Jedyny minus - jeśli po zastosowaniu farby z henną będziesz chciała użyc tej chemicznej to można się niemile zaskoczyć - różnie reaguje chemicznie.
              Uwaga też na różne polskie pseudohenny - czytaj skład, bo większość ma ten chemiczny który szkodliwy jest właśnie w tych chemicznych (PPD).
              Natomiast kosmetyki, najbezpieczniejsze są różne oleje na twarzy - olej z dzikiej róży rewelka dla mnie albo perilla, hydrolaty. Próbuję też różnych kremików - ceny zawrotne niestety, ale ja mam uczulenie na parafinę i pochodne, oraz na propylene glycol. Niestety wiele firm reklamuje jako naturalne itp. a trzeba czytać składy - można się nadziać na składniki zaburzające układ endokryn. itp.

              Powodzenia z dietąsmile Ciekawa jestem rezultatów.
              • mama_dorota Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 16.02.17, 17:58
                Pomysł z henną khadi pozostawiam w odwodzie, na wypadek gdyby naturigin mnie rozczarował. Jest jeszcze tints of nature, nawet znacznie tańsza, ale dziwnie mi jakoś, gdy czytam, ze ma 60% naturalnych składników. Farbowanie co 10-14 dni henną też nie bardzo sobie wyobrażam, choć przyjemnie wspominam z liceum.
                    • mama_dorota Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 28.03.17, 07:29
                      Obejrzy j sobie wywiad z przedstawicielką Herbatint:
                      www.youtube.com/watch?v=ClbyeLvqFd4&t=6s

                      Stąd: herbatint.pl/pytania-faq/

                      11.Czy HERBATINT zawiera PPD ?
                      Jak wszystkie produkty do TRWAŁEGO farbowania włosów , Herbatint zawiera PPD, które są jedynym typem pigmentu wnikającym do trzonu włosa. Standarty europejskie dopuszczają zawartość PPD w farbach do włosów maksymalnie do 6%.Herbatint w kolorach ciemniejszych
                      zawiera tylko 0,6%-0,7%PPD, a w kolorach jasnych zaledwie śladowe ilości.

                      Co do siwych, to właśnie ja mam ich m/w 80% i jestem zadowolona z pokrycia. Farbuję na blond średni lub jasny. Być może przy ciemnych kolorach siwe byłyby bardziej widoczne.
                      • mama_dorota Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 28.03.17, 08:07
                        Herbatint oferuje także farby półtrwałe, niestety w tej samej cenie, które nie zawierają szkodliwych substancji. Stosuje się je raz na tydzień. Co do trwałych, zasada jest taka, ze aby pokryć siwe włosy, trzeba stosować kolory naturalne (te z literą N), a żeby uzyskać inny odcień np, popielaty lub złoty, trzeba tę naturalną zmieszać z dodatkową w proporcjach odpowiednich do ilości siwych włosów. Opisują to szczegółowo na stronie, ale możliwe, ze jest o tym mowa także w wywiadzie.

                        Nie zależy mi na promowaniu tych farb, jedynie dzielę się wiedzą zdobytą po kilku tygodniach poszukiwań i wydaniu paru groszy.
                            • agnieszka_ania1975 Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 09.04.17, 20:05
                              PPD - nie chcę straszyć, bo sama używałam póki się mega nie uczuliłam, palenie głowy, burchle jak po poparzeniu i spuchnięta jak balon głowa - weszłam w internet naczytałam się o skutkach i dlaczego w niektórych krajach zakazano i przeszłam na hennę i 3mam kciuki by się na to nie uczulić, nie chcę chodzić biała!!!!odrosty też co 3 tyg.
                              ja myślę, że to kwestia albo genów albo autoagresji może? przy braku b12 tak jest
                            • mama_dorota Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 10.04.17, 08:31
                              Ja czytałam, że są szkodliwe. Najbardziej mną wstrząsnęła sytuacja, gdy jedna z moich sióstr farbowała włosy drugiej. Następnego dnia ta, która była w roli fryzjerki, poszła na badania i okazało się, że ma w moczu aceton.

                              U mnie siwe włosy to raczej kwestia genów. Moja mama była całkiem siwa w wieku 40 lat, a nie ma żadnej choroby z autoagresji.

                              Odpady z wiórków kokosowych suszę tak długo, aż będą suche po prostu. Co jakiś czas je mieszam i sprawdzam suchą ręką. Myślę, że trwa to ponad godzinę, ale nigdy nie mierzyłam. Nie blenduję ich. Raz próbowałam, ale nie było efektu. Musiałabym mieć do tego młynek. Stosuję je głównie do placków, więc nie przeszkadza mi taka postać.

                              Zostały mi jeszcze 3 dni do tych 30-tu. 30. dnia idę na badania laboratoryjne, z przeciwciałami włącznie. Szczerze mówiąc miałabym ochotę jeszcze tę dietę pociągnąć, ale zbliżają się święta i jadę do rodziców, muszę trochę odpuścić i wybrać coś do czego wrócę, na pierwszy ogień jajka.

                              W trakcie diety, bez żadnego głodzenia zgubiłam trochę ciała, a jeszcze więcej zgubiła moja koleżanka, której bardziej na tym zależało. Na moje oko zeszła z rozmiaru 42 na 38. Ja z 38 na 36, ale oponka na brzuchu nie chce zbytnio odpuścić.

                              Koleżanka namawia mnie jeszcze, żebyśmy z rozpędu zrobiły jeszcze chociaż 2-tygodniowy post dr Dąbrowskiej. Ktoś ma doświadczenia?
                              • agnieszka_ania1975 Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 10.04.17, 20:51
                                Wiesz przy rozm. 36 to ja bym post typowy mocno się zastanowiła, dzienna ilość kalorii jest b. mała sad
                                Chcesz sama w domu czy jechać na jakiś turnus?
                                No właśnie wczoraj liczyłam, że święta już masz bez diety, bo tak główkowałam jak wy3masz no i jak rodzina smile
                                Czekam niecierpliwie na wyniki.
                                Na oponkę spróbuj więcej zielonych warzyw - sałatek czy koktajli jak będą dostępne w ogródku, no i probiotyki w kiszonej żywności. A może po prostu jeszcze wydłużenie diety by pomogło?
                                szacun, że wykonałaś ! smile
                                • mama_dorota Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 11.04.17, 08:52
                                  > szacun, że wykonałaś ! smile

                                  Wcale nie było tak trudno. Podchodziłam do tego z obawą i nastawieniem, że jak będzie za trudno, to się wycofam i spróbuję w czerwcu, wspierając się truskawkami, ale po kilku dniach uznałam, że to nic trudnego, najważniejsze dla mnie było, aby tak sobie wszystko zorganizować, żeby w kluczowych momentach mieć coś prostego do zastosowania, czyli np. na rano gotową rybkę do szybkiego usmażenia albo pasztet czy pastę na te kanapki z warzyw. To naprawdę są całkiem sycące posiłki. Na II śniadanie zupa, którą podgrzewam sobie w pracy w mikrofali, obiad staram się zrobić taki, żeby nadawał się dla całej rodziny. Ostatnio zaopatrzyłam się w temperówkę do cukinii i robię sobie makaron. Chyba już nie wrócę do tego bezglutenowego, bo taki z cukinii jest smaczniejszy i prostszy do przygotowania. Jak sobie go nastrugam, to wystarczy zalać wrzątkiem na kilka minut, potem odlać wodę i posolić. Szczególnie mi smakował w rosole (wtedy po prostu wrzuciłam do niego ten makaron), ale jadłam też jako spaghetti.

                                  Niestety, dzisiaj boli mnie głowa i zastanawiam się od czego, skoro w zasadzie nie bolała przez 4 tygodnie. Najbardziej podejrzewam to, że w niedzielę zjadłam sporo owoców suszonych: rodzynki, banany i żurawina, a "żurawina" składała się w 66 % z żurawiny, reszta to głównie cukier. Byłam tego świadoma, ale machnęłam ręką, bo to już koniec diety. Takie wrażenie, że bóle głowy mam po większej ilości słodkiego już miałam kilka razy.

                                  Masz rację, 30. dzień przypada w czwartek i teoretycznie od piątku już jestem po, ale wtedy należy ostrożnie wracać do wykluczonych potraw, bo niepożądane objawy mogą wystąpić do 3 dni po zjedzeniu tego, co szkodzi i w tym sedno, aby to zauważyć. Tak więc od piątku planuję wrócić do jajek, których raczej nie podejrzewam o to, by mi szkodziły, bo od lat jadam ich dużo. W święta jedzenia jajek nie uniknę. Z mamą mam umowę, że przygotuję ciasta bezglutenowe, więc postaram się wykombinować zgodne z dietą, ewentualnie z dodanym jajkiem, czyli na mące kokosowej i z tapioki (o mące z tapioki wyczytałam na forum Amy Myers, że można w małych ilościach od 14. dnia diety). Cukier można zastąpić rodzynkami, daktylami i bananami, batatami. Mięso jeść mogę, więc przetrwam święta.
                                  Może kogoś zainteresują przepisy, więc wrzucę to, co mnie zainteresowało.
                                  1. To przypomina mazurek, można posypać suszonymi owocami: www.autoimmunologicznepaleo.pl/przepisy/desery/59-tarta-z-nadzieniem-kokosowo-daktylowym
                                  2. Ciastka: www.autoimmunologicznepaleo.pl/przepisy/desery/51-kokosanki-bananowe
                                  3. Brownie (zrobiłabym bez modu, bo o tak pewnie będzie słodkie): paleosmak.pl/brownie-paleo-ciasto-czekoladowe-z-batatow/
                                  4. Inne brownie (bez syropu klonowego też jest słodkie, dziewczyny w gupie na fb robiły, jedna pisała, że warto dodać wiórki kokosowe na wierzch, jest smaczniejsze): przyzielonymstole.blogspot.com/2016/03/brownie-z-batatow-i-maki-kokosowej-bez.html

                                  Bardzo mi się podoba to, że dieta daje takie samopoczucie, że szkoda przestać. Teraz zamiast myśleć, kiedy wreszcie będę mogła wrócić do tego czy tamtego, zastanawiam się, jak to zrobić, aby przetrwać święta będąc na diecie i jednocześnie nie oglądać zdegustowanych min i nie słuchać, że karmienie mnie to horror sad.

                                  Mój rozmiar 36 to takie 36 plus, bo od czasu 1. ciąży mam na brzuchu oponę, która nie chce odpuścić. Teraz się wyraźnie zmniejszyła i mam figurę prawie idealną. Nie chodzi mi tu o formę barbie, ale przez tę oponę od lat miałam problem z dopasowaniem sobie spodni, bo co pasuje w biodrach, to jest za ciasne w pasie, najczęściej więc moje spodnie pasują w pasie, a lekko wiszą na biodrach, zatem rzadko je zakładam. Teraz jest już lepiej, ale nadal ciut niekomfortowo.

                                  Probiotyki stosuję jak najbardziej. Na diecie rozsmakowałam się w wodzie z kiszonych ogórków i nie mogę się nadziwić, że przez tyle lat ją po prostu wylewałam, dopiero od niedawna dodaję wraz ogórkami do zupy ogórkowej. Dla mnie to teraz całkiem szczerze najsmaczniejszy sok. Do tego piję to, co wyprodukują tzw. japońskie kryształki i staram się łykać probiotyk w kapsułce. O kiszonej kapuście ostatnio trochę zapomniałam, więc czas przypomnieć sobie, choć ja do niej tak zawsze jak do jeża podchodzę, bo wrażliwe jelito czasem się buntuje.

                                  Zielone warzywa jadam, mam dobre i dostępne cenowo źródło takich eko, już o tym pisałam. Ostatnio dowiedziałam się stamtąd także, że w rzodkiewce najwięcej wartości mają liście, ale oczywiście najlepiej, jak te liście nie są pryskane.
                                  www.dietawarzywnoowocowa.pl/2010/05/korzystaj-z-lisci-rzodkiewki.html
                                  W smaku są takie sobie, dla mnie nie nadają się na podstawę surówki, jak sałata, ale jako dodatek do zupy czy surówki się nadają, więc już ich nie wyrzucam.

                                  Agnieszka, wielkie dzięki za pisanie ze mną w tym wątku. Bez ciebie nie miałabym chęci, a wydaje mi się, że taki jakby blog warto prowadzić, bo niewątpliwie ktoś z tego skorzysta. Ja jestem typem osoby, która szczególnie lubi sobie upraszczać życie, tak sobie wszystko organizować, aby nawet trudne zadania po dostosowaniu do swoich indywidualnych potrzeb były do wykonania. Zanim zaczęłam dietę, starałam się czytać o niej lub o paleo na innych blogach i w ten sposób dowiedziałam się o zupie na II śniadanie (wcześniej jadłam najczęściej twaróg). Ciężko mi też stosować się do cudzego jadłospisu, szukam prostych do przygotowania dań. Na pewno też pomocne było to, że miałam wcześniej do czynienia z dietą bez skrobi (dieta Stwórcy, I i II etap), wiedziałam, że bez niej da się żyć, tylko przez pierwsze dni organizm musi się przestawić na trudniejsze trawienie (dostaje białka, nie węglowodany) i to powoduje ospałość. Mnie to tym razem trzymało prawie 10 dni.
                                  • agnieszka_ania1975 Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 11.04.17, 12:17
                                    smile no a ja z przyjemnością czytam opis twojej diety i mam nadzieję, że coraz więcej osób będzie zwracać uwagę na to co się je, bo to naprawdę ma duże znaczenie i same hormony czy suple załatwią tylko "połowę" roboty
                                    no ja cukinii jeszcze nie mogę - boli brzuch z psianek ziemniaki tylko narazie i czasem pomidory
                                    zobaczę latem
                                    a herbatkę czy przegotowaną wodę w szklanej butli to w ciepłe dni zawsze noszę przy sobiesmile
                                      • agnieszka_ania1975 Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 11.04.17, 20:26
                                        hahah - z herbatkami nie zajarzyłamsmile sorrysmile to nie hashi tylko SKS tongue_out
                                        -------------------
                                        ja sobie dietę w oparciu o scd raczej przystosowałąm na własne potrzeby, aż do ustąpienia objawów jelitowychsmile (miesiąc jakoś czy ciut)
                                        potem włączyłam ryż i niektóre produkty - ale 3małam dietę trzustkową i kontynuuję- lekkostrawną, o niskim/średnim IG, choć owoców to jem ze 3-4 szt. dziennie
                                        także nie mogę napisać, że jakąś konkretną robiłam punkt po punkcie
                                        rada mojej gastro i alergologa była - jeść po czym nie boli/nie ma objawów nietolerancji
                                        jedynie mleko wypadło do końca życia z konsumpcji
                                        gluten niby czasowo, jak chcę mogę wprowadzić i obserwować, czy objawy wracają, ale skoro się dobrze czuję na bg, to mogę zostać
                                        od młodego doktorka, a potem rok później pielęgniarki, która była właśnie po wykładach z dietetyki
                                        nacisk jak dieta jest ważna itp. powiedziałam, że wiem i jestem na bg bm
                                        dr Dąbrowska - wykłady na you tubie słuchałaś może? ona też jest za tym by gluten out przy autoimmun. ja wyrzuciłam, bo miałam objawy, które nie ustępowały tym razem. Kiedyś miesiące były lepsze i gorsze - ale myślałam, że to dodatki/chemia itp. w chlebie
                                        dieta wg dr Myers - czytałam i część wzięłam sobie do serca
                                        a Dąbrowską sobie zostawiłam gdyby mi się nie poprawiało jako ostatnią deskę ratunku- zamierzałam jechać na jakiś turnus - na szczęście ogólnie się poprawiło, prócz białych krwinek - ale poczekam jeszcze kilka miesięcy
                                        -----------------------
                                        cukinie nawet z własnego ogródka nie mogłam, spróbuję ponownie latem
                                        ja sie cieszę, ze mogę ryż i później kukurydzę (staram się nie gmo) i ziemniaki i czasem soczewicę jeść

                                        ------------------
                                        • mama_dorota Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 11.04.17, 22:11
                                          Ja turnusu Dąbrowskiej nie planuję, myślałam, żeby po prostu po świętach odstawić z diety Myers mięso, ryby, kokosa i banany i tak przez tydzień, a potem stopniowy powrót, najpierw owoce, a potem ryby i mięso. Między Myers i Dąbrowską jest spora sprzeczność na tle mięsa, Wg Dąbrowskiej im mniej mięsa, tym lepiej, a Myers zrezygnowała z diety wegetariańskiej ze względu na to, że jest potrzebne przy chorobach auto.
      • mama_dorota Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 28.01.17, 10:52
        Przejrzałam. To jest faktycznie niezła lektura, bardzo kompleksowo podchodzi do tematu tarczycy, przy okazji wybijając czytelnikom z głów wiarę w TSH. Podziwiam też tę dziewczynę za ogrom pracy z tłumaczeniem.
        Mam jednak nadzieję, że Amy Myers ma rację. Ona idzie trochę dalej, niż zdrowe racjonalne odżywianie i twierdzi, że jej dieta hamuje reakcję immunologiczną. W czasie 30-dniowego programu nie wolno spożywać jajek, a w książce Julii Ross są one zalecane. Owszem, mi to pasuje, jem dużo jajek (2 dziennie) i jeszcze mi się nie przejadły, ale chcę to sprawdzić.
        • leni6 Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 28.01.17, 19:24
          Poczytałam troche o tej diecie, pomyślę nad kupnem książki. Ja unikam zarówno nabiału i glutenu, ale żadnego z nich nie wyeliminowałam całkowicie. Jajek i orzechow za to jem dużo. Jakbyś sprawdziła na sobie ten program to daj znać jak poszło.
        • agnieszka_ania1975 Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 28.01.17, 21:32
          Jeśli znasz angielski to wystarczy lektura internetu, ta książka ma wiele rzeczy o zdrowym odżywianiu , szkodliwych dodatkach, anawet leczeniu kanałowym itp. Można się też zapisać na newsletter i od czasu do czasu przesyła darmowe materiały. Najlepsze rzeczy jednak dzieją się na Hashimoto summit nie wiem co ile miesięcy, ale tam są zapraszani różni lekarze na topie Fasano, I. Wentz, dr Myer, Kharazzian, Vojevodic i wielu innych lekarzy, naturopatów i blogerów itd. i tam mówią o najnowszych badaniach, leczeniu dietą właśnie tych nieszczelnych/cieknących jelit i nie tylko (stres, chemia, hormony, dentyści).
          O tym samym pisze też i mówi na webinariach Iwona Wierzbicka - która właściwie na powyższych źródłach również bazuje. Wiem, że na you tubie był jakiś wykład.
          Fajne są tez wykłady Dr Dąbrowskiej, ona też mówi o rezygnacji z gluteny przy chorobach autoimmun; warto posłuchać.
          Skorzystać lepiej z możliwości zamawiania w lokalnej bibliotece - ja tak robię z częścią - składasz zamówienie i z reguły w ciągu miesiąca czy dwóch dostanieszsmile A poza tym jak przez net zamówisz to to po przejrzeniu możesz zwrócić smile?

          Polecam też fenomenalną kuracje dr Wahls - niekoniecznie może jeśli chodzi o dietę, ale opisuje różne rzeczy itp. pod kątem chorób autoimmuno.
          Robynne Chutkan - lekkość brzucha i zdrowe jelita - są też przystępnie napisane.
          Jak nie umrzeć przedwcześnie - greger M. czu dr Fuhrman - superodporność i inne o pożytkach roślinnego odżywiania - ale uwaga oni mocno promują całkowitą rezygnację z mięsa.
          Jeśli o glutenie - to dr Fasano - solidniej już być nie może - jest tez już polskie wydanie.
          Mi polecił dentysta "GAPS Zespół psychologiczno-jelitowy" - strasznie drogie jest polskie tłumaczenie - tyle samo kosztuje co książka w jęz. ang. Wystarczy poczytać w necie o tej diecie. Dawna nazwa to SCD - nieświadomie z niej skorzystałam, bo przez pewien czas nie mogłam żadnych ziaren i niektórych rzeczy z listy w tej diecie "zakazanych". Po miesiącu jelita mi się zaczęły chyba goić mogłam ryz, a teraz próbuje wprowadzić od czasu do czasu fasolę, kukurydzę i soczewicę (łagodniejsza dla jelit i trzustki). Niestery trzustka problematyczna nadal - więc tym bardziej paleo u mnie odpada, nawet olej kokosowy w małych ilościach powoduje na szczęscie przemijający ból

          Ja osobiście drugi raz książki dr Myer bym nie kupiła. bo wiele wiedziałam już w właśnie z amerykańskich głównie blogów. Ale dla uporządkowania wiedzy ok. i bardzo skrótowo albo żeby od czegoś ugryźć temat. 1/3 to przepisy.
          Fajna jest książka Cabot Leczenie Chorób Tarczycy. Holistyczne Metody Poprawy Pracy Tarczycy
          ==============================
          Co do diety to uważam, że każdy musi pod swoje nietolerancje dopasować i inne schorzenia. Dla mnie paleo np. nie wchodzi w grę - próbowałam - źle to znosi trzustka, a w dodatku chudłam coraz bardziej. Także jem psiankowate (tylko ziemniaki, pomidory sporadycznie - bo mi lekka alergia wyszła w badaniach i różnie bywa po nich ) ograniczyłam mięso (tylko chude raz dziennie, maks dwa w małcyh ilościach), jajek sobie nie żałuję, jem również ryż, grzyby portobello, czasem używam mąki kukurydzianej i pełnoziarnistej ryżowej i powoli wracam do siebie.
          Acha i kiszone ogórki ekologiczne jako naturalne probiotyki.
          Nie próbowałam za to nigdy protokołu autoimmunol., bo pewnie bym schudła na wiórsmile
          Za to jestem dożywotnio na bezmlecznej ( bo mam silną niet. laktozy i doszła alergia na mleko krowie - moja alergolog stwierdziła, ze dorosły nie potrzebuje mleka) i nie wiem czy czasowo na bezglutenowej - prawdopodobnie nieceliakalna nadwrazliwość na gluten - powiedziała, ze miała takich już pacjentów z Hashi nie celiakia i nie alergia, a się pojawiała niet. glutenu
          . Mam też alergię na krewetki i reakcję pseudoalergiczną na soję, orzeszki ziemne - bo nic nie wyszło w testach. Ale tu również alergolog stwierdziła, ze niektórzy maja taką reakcje na żywność GMO. TAkże może nic nie wyjśc w testach, a nietolerancja jakaś być.
          Rozpisałam się, ale żeby przestrzec - słuchać swojego ciała, porobić te badania, które można przed przejściem na dietę bg - odnośnie celiakii i nie kierować się ślepo nowymi dietami, suplementami tylko sprawdzać pod swoim kątem i jeśli nie służy to zostawić.
          A suplementować się tam gdzie są faktycznie niedobory i samą dietą nie da rady, bo się źle wchłania np. Ja muszę żelazo + kw. foliowy, wit B12, magnez i ostatnio mi hematolog dopisała wit. z grupy B.
    • konsta-is-me Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 15.02.17, 15:35
      Przeciwciała są BARDZO zmienne.
      Przynajmniej Hashimoto.
      Mogą się zwiększać lub zmniejszać kilkunastokrotnie w ciągu doby...
      Więc sam poziom przeciwciał , wbrew pozorom niewiele wnosi.
      Co do diety-sa ludzie , którzy twierdzą że pomogło.
      Jeszcze więcej, którym ... nie pomogło.
      Ja nie polecam ani odradzam, każdy robi co uważa.
      Mnie osobiście nigdy żadna z tych diet nic nie dała.Ani w samopoczuciu, ani w wynikach.
      Paleo jest wrecz koszmarne dla mnie, czułam się fatalnie.
      Natomiast nie znam ani jednej osoby , a naprawdę znam dużo, która by wyleczyla niedoczynność jakąkolwiek dieta.
      Raczej na to nie licz.
      Jest teraz moda na "przeciekajace jelita", nietolerancję laktozy, itp.
      Ostatnio wchodzi moda na leczenie Hashimoto jodem...
      Jest też moda na smarowanie "tarczycy" jodem (jod "magicznie" przenika przez skórę na szyi bezpośrednio do tarczycy big_grin )
      Za chwilę będzie następna moda na co innego.

      • mama_dorota Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 15.02.17, 17:00
        Jestem świadoma jak to jest z przeciwciałami. Mam 2 wyniki, które to prezentują, ale zmiana dietę na bezglutenową po raz pierwszy bardzo dużo wniosła do mojego życia, a powrót do diety BG ścisłej potwierdził mi to po raz kolejny. Co do pozostałych wymagań, to wydaje mi się, że 30 dni w sprzyjającej porze roku nie stanowi jakiegoś wyczynu, więc nawet przy założeniu, że w niczym mi to nie pomoże, mam zamiar spróbować.

        Jaką mamy alternatywę? Hashimoto przez całe życie to nie taki dramat, ale grozi nam znacznie więcej chorób, które są dużo bardziej zjadliwe, choćby SM, RZS, cukrzyca.

        A możesz dokładniej opisać jakie duety zdrowotne stosowalas i jak to przebiegało? Trzymała się zaleceń ściśle, czy tak mniej więcej?
          • konsta-is-me Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 15.02.17, 17:22
            Stosowałam bezglutenowa przez 6 mięs.
            Akurat tsh wtedy mi skoczyło do niebotycznych rozmiarów, mimo brania leków, bo do ponad 100, ale nie wiem czy to nie kwestia jakości leku (było to za granicą)

            Bezlaktozowa-hmm, żadnej różnicy w samopoczuciu, wyniki bez zmian, tu krócej, bo ok.3 mies.
            Jedynie zauważyłam że źle trawie jogurt, ale ja w ogóle nie lubię jogurtów, jakiś mam opor przed jedzeniem ich.
            Maślanka czy kefir-prosze bardzo.
            I gotowane jaja powodują orkiestrę dęta w brzuchu przez parę godzin, ale gotowanych jaj też nie lubię big_grin
            Może to jest jakiś trop-skoro czegoś nie lubisz, być może ci szkodzi.

            Postu Dąbrowskiej nie próbowałam.

            Paleo to dla mnie jak kara, wytrzymałam 2 tyg...
            Miałam non stop problemy żołądkowo-jelitowe, dla mnie za dużo tłuszczu i mięsa, nie jestem w stanie wytrzymać.
            Jakbym miała kamienie w brzuchu, wzdęcia, ból brzucha- masakra.
            Byłam cały czas wściekła, w złym humorze.
            Już nie mówię że nie miałam siły totalnie na nic.
            Zero energii, niechęć do życia.
            Już wolalam nic nie jeść niż to stosować.
            Pomijam fakt, że nie umiem się najeść bez węglowodanów typu ziemniaki, chleb czy kasza, no nie umiem.
            Po każdym posiłku ból brzucha i poczucie koła mlynskiego w zoladku-NIEEEE.
            Generalnie wspolczulam naszym praprzodkombig_grin
            Może się ucywilizowalam aż tak,że taka dieta nie nie sluzywink
              • laura.phys Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 15.02.17, 20:09
                Dieta na której spożywa się gluten nie jest dieta bezglutenowa. Jest także różnica między dieta bg oparta na produktach zbożowych, z których chemicznie usunięto gluten a dieta bg oparta na produktach naturalnie bezglutenowych. Ta ostatnia jest zalecana w ch. Autoimmunologicznych.
                        • mama_dorota Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 16.02.17, 09:52
                          Konsta, robiąc odstępstwa faktycznie nie możemy odczuć w pełni skutków diety. Można nie widzieć sensu w stosowaniu diety bezglutenowej, na forum jest wiele takich osób, ale jest bardzo dużo takich, którym wyszła ona na dobre. Tak jak pisałam, stosowałam ją z odstępstwem dla chleba żytniego i w moim przypadku to był błąd, bo owszem, nie miałam objawów gastrycznych, jak po pszenicy, ale okazało się, że miałam bóle stawów. Po prostu ograniczałam jedzenie glutenu, ale nie byłam na diecie b/g.

                          Nie wiem, czy możemy się w 100% kierować tym, czego pragnie lub nie nasz organizm. Faktycznie pewnie warto zrezygnować z tego, co nas odrzuca, a drugą stronę natomiast bywa jak u mnie - chleb żytni bardzo mi smakuje, a okazuje się, że mi szkodził.

                          Nie wierzę natomiast absolutnie w to, że komuś szkodzi dieta bezglutenowa. Są ludzie, którzy w życiu nie spróbowali żadnego glutenowego zboża i całe życie jedli ryż, czyli bez żadnej świadomej decyzji są na diecie bezglutenowej. Można dyskutować o tym, czy potrzebna jest nam skrobia, ale gluten ... Osobiście szybko po zrezygnowaniu z glutenu unikałam również produktów typu bezglutenowy chleb czy mąka ze sklepu, gdyż zawsze odstręczały mnie zagęstniki typu guma guar lub ksantanowa. Z powodzeniem natomiast używam mąki gryczanej, trochę, ale niewiele kukurydzianej, mąkę z tapioki,a wcześniej skrobię kukurydzianą. Wydaje mi się, że dzięki temu urozmaiciłam, a nie ograniczyłam swój jadłospis.

                          Zainteresowanym wyjaśnię jak wg Amy Myers gluten oszukuje nasze jelita i ogólnie niszczy organizm.

                          Ona jest zdania, że produkty typu zboża, nabiał, skrobia i rośliny strączkowe oraz psiankowate generują procesu zapalne. Nasz układ odpornościowy w 80% umieszczony jest w jelitach i tam stacza swoje najważniejsze walki. Zalewany stale produktami, które nam szkodzą musi ciągle walczyć, wytwarzając stan zapalny, więc po permanentnej walce zaczyna popełniać błędy. Do tego wszystkiego gluten działa szczególnie niekorzystnie, bo nasze jelita są wyposażone w jakby kanaliki czy szczeliny, którymi strawiony i gotowy do wchłonięcia pokarm przedostaje się do krwiobiegu. Sposób otwierania i zamykania tych szczelin jest określony, zachodzą wtedy określone reakcje chemiczne odpowiedzialne za otwieranie i zamykanie. Gluten natomiast (w szczególności te jego białka, których nie było w zbożach jeszcze kilkadziesiąt lat temu, a obecnie jest ich dużo) zaburza proces zamykania szczelin, więc do krwioobiegu dostają się także związki chemiczne, które powinny zostać wydalone. Organizm traktuje je jak intruzów i wytwarza przeciwko nim przeciwciała, a przy okazji będąc w stanie permanentnego przemęczenia popełnia błędy na wielu poziomach (w jelitach, grasicy), stąd biorą się choroby autoimmunologiczne.

                          Jak twierdzi autorka książki, 30-dniowy protokół autoimmunologiczny ma na celu wyciszenie i odpoczynek układu odpornościowego. Jej zdaniem trzeba go wzmocnić, zamiast osłabiać jak to ma miejsce w standardowym postępowaniu. Po tym okresie można ostrożnie wprowadzać do diety pokarmy wykluczone, ale absolutnie nie gluten.

                          Jak ona to tłumaczy, w ciągu 30 dni protokołu AIP jelita się zregenerują, układ odpornościowy wzmocni i nawet jeśli wykluczone produkty np. nabiał, okażą się ostatecznie dla danej osoby szkodliwe, to powstanie pod ich wpływem drobne uszkodzenie, z którym wypoczęty układ immunologiczny sobie poradzi, natomiast gluten nawet z małej ilości wszystko rujnuje, także jednym ciasteczkiem czy jedną kromką chleba.

                          Jej zdaniem olbrzymia większość jej pacjentów odczuwa poprawę (w sensie objawów) po 30 dniach, niektórzy muszą kontynuować program przez 3 miesiące, a są i tacy, u których program nie wnosi zbytniej poprawy, ale jest to związane z działaniem czynników innych niż dieta np. ciągły stres lub toksyczne pleśnie.
                          • bebelu Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 16.02.17, 10:42
                            mama_dorota pisałam w innym wątku ale tu teraz częściej zaglądasz więc może łatwiej uzyskam odpowiedź smile Podasz przepis na chleb gryczany? Jestem od 6 m-cy na diecie bg i czasami mam ochotę na kromkę - piekłam własny chleb ale mi nie smakuje, może Twój będzie lepszy? Dzięki.
                            • mama_dorota Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 16.02.17, 11:25
                              Podam ci kilka przepisów z sieci, które wypróbowałam:
                              1. Bardzo prosty i łatwy do zapamiętania, nam smakuje, wypróbowałam różne proporcje mąki ( u mnie gryczana, ryżowa i z tapioki najczęściej po równo, do tego trochę kukurydzianej dla koloru):
                              www.grochemogarnek.pl/2014/06/najprostszy-chleb-bezglutenowy/
                              2. Moja przyjaciółka, nie będąc na diecie b/g piecze ten i bardzo całej rodzinie smakuje, przepis z dokładniej rozpisanymi proporcjami
                              www.eksperymentalnie.com/2014/03/chleb-bezglutenowy-prosty-przepis.html
                              3. Z samej skiełkowanej kaszy gryczanej, warto też poszukać na yt, dobrze wtedy widać konsystencję
                              smakoterapia.blogspot.com/2015/12/chleb-gryczany-dla-cierpliwych.html

                              Ogólnie warto szukać przepisów na yt, są też ze skiełkowanej kaszy gryczanej i płatków owsianych albo z kaszy jaglanej. Nie podaję linków, bo sama ich jeszcze nie wypróbowałam.

                              4. Wczoraj upiekłyśmy te bułeczki jogurtowe:
                              bezokruszka.pl/buleczki-jogurtowe-bez-drozdzy/

                              Wyszły niezłe, jak dla mnie mogłyby być bardziej pulchne, ale były smaczne wczoraj zaraz po upieczeniu i dzisiaj rano także. To są takie bułki, z których można zrobić kanapki. Ciasto wychodzi takie, że trudno je formować, więc raczej kładłam porcje na blachę (polecam pod nie do nich papier do pieczenia, bo do blachy mocno przywarły) i nawet wyszły, cała rodzina jadła ze smakiem, także mąż i syn, którzy nie są na diecie.
                              Następne spróbuję zrobić z tego samego przepisu, ale sodę zastąpię suchymi drożdżami.
                              • mama_dorota Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 16.02.17, 11:31
                                Naszym hitem są już od kilku lat także bezcukrowe racuchy z płatków owsianych (ja akurat nie póki co nie szukam b/g, biorę zwykłe z lidla, ale oczywiście wskazane jest używać tych b/g). Dla mnie proste, szybkie i smaczne.

                                Porcja na 1 osobę
                                1/2 szklanki płatków owsianych
                                1 potarte jabłko lub zgnieciony widelcem banan
                                2 łyżki mąki (u mnie 1 z tapioki lub skrobia ziemniaczana i 1 kukurydziana lub gryczana)
                                1 łyżeczka cynamonu
                                szczypta soli
                                1 jajko
                                trochę kefiru/śmietany/jogurtu, albo nawet mleka

                                Wszystkie składniki oprócz ostatniego mieszam, a kefir/... stosuję do rozcieńczenia, aby uzyskać odpowiednią konsystencję do smażenia. Jeśli płatki są grube, to zostawiam je na kilkanaście minut, aby nasiąkły. Jeśli mam akurat ugotowaną kaszę jaglaną, to używam jej zamiast płatków, racuchy są wtedy smaczniejsze, niż te owiane.
                              • mama_dorota Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 16.02.17, 11:47
                                mama_dorota napisała:
                                > 4. Wczoraj upiekłyśmy te bułeczki jogurtowe:

                                W przepisie jest mąka Marks&Spencer. Ja taką nie dysponuję, ale wyczytałam w komentarzach, że ta mąka jest naturalną mieszanką mąk bezglutenowych i że bułki są przyzwoite i z tych mąk bezglutenowych ze sztucznymi dodatkami nie wychodzą, a to mnie jeszcze bardziej zmotywowało. Użyłam swojej mieszanki mąki gryczanej, ryżowej, skrobi kukurydzianej (nie było w sklepie mąki z tapioki) i trochę ziemniaczanej. Ogólnie jeśli chcę uzyskać pieczywo jaśniejsze, daję więcej mąki ryżowej, jeśli ciemniejsze, więcej gryczanej, oczywiście białej, niepalonej.
                              • bebelu Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 16.02.17, 11:50
                                Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie w tym momencie. Może gdyby nie garść antybiotyków, zaburzenia równowagi i skoki ciśnienia to miałabym pełny obraz sytuacji, a tak to mogę tylko przypuszczać co się pod taką skorupą kryje. Na pewno mam wyższe Ft4 na niższej dawce, Ft3 leży i kwoczy, morfologia dobra pomimo leków, zero problemów z jelitami poza tymi od antybiotykoterpaii.
                                • mama_dorota Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 16.02.17, 12:03
                                  Amy Myers wielokrotnie wspomina o medycynie funkcjonalnej, do której ona się zwróciła już po uzyskaniu dyplomu lekarza. Twierdzi i w tym ma zdecydowanie słuszność, że błędem współczesnej medycyny jest oddzielna specjalizacja dla każdego układu w organizmie, czyli jeśli masz różne problemy ze zdrowiem, nie szuka się przyczyny, tylko leczy objawowo u różnych specjalistów. Jestem cały czas jeszcze ostrożna, gdyż nadal nie rozstrzygnęłam, czy u nas w kraju nie włącza się do kręgu medycyny funkcjonalnej kręgów azjatycko-szamańskich, nie mam pojęcia jakie kwalifikacje są wymagane od specjalistów, a ponieważ medycynę funkcjonalną traktuje się cały czas jako alternatywną, to jest duże pole do nadużyć.

                                  Mimo wszystko sam pomysł, aby byli specjaliści, którzy szukają przyczyny wielu chorób jednocześnie jest zdecydowanie trafiony. Oni szukają błędów w diecie i otoczeniu, zwracając uwagę na takie objawy, jak ból głowy, bezsenność, tycie, depresja, alergie.

                                  Może tobie uda się wyszukać więcej informacji o tym, jak to w Polsce wygląda?
                          • konsta-is-me Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 16.02.17, 11:48
                            A ja nawet nie wiedziałam, że istnieją rzeczy z których można chemicznie wypłukać gluten.
                            W każdym razie ja jadłam wtedy produkty naturalnie bez glutenu, choćby wspomniany ryż. Pieczywa, takiego typowego -wtedy żadnego (bo i tak go nie było, a te które było dostępne miało tak paskudny smak, ze wolałam zrezygnować całkiem).
                            O chlebkach z których usunięto gluten pierwszy raz słyszę, szczerze mówiąc.

                            Ja jestem zwolenniczką obserwacji siebie, bo pewne schematy mi się sprawdzają.
                            Np. Jestem malo "miesozerna" i raz czy 2 w tyg ,wliczając wędliny, itp z reguly mi wystarcza.
                            Jak nagle mam krwiożerczy apetyt na mięso, to "wiedz że coś się dzieje", a tym czymś jest szybujace TSH.
                            Mnóstwo razy to mi się sprawdziło.
                            Albo mały apetyt na płatki owsiane- zawsze idzie w parze z pogorszeniem odporności i cery.
                            I rzeczywiście już po paru dniach się bardzo poprawia.
                            • mama_dorota Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 16.02.17, 11:54
                              Nie wiem, jak oni ten gluten wypłukują, ale zawsze byłam pełna rezerwy do "mąki pszennej bezglutenowej" itp. Nie napiszę, że nie używałam, bo początkowo musiałam się dużo nauczyć, odkryłam też, że ten paskudny chleb bezglutenowy z lidla czy biedronki może być nawet niezły, gdy zostanie trochę podpieczony w tosterze. Rok temu pojechałam na prawie 4 tygodnie do sanatorium, gdzie owszem, dietę honorowano, co oznaczało, że do śniadania i kolacji w ramach chleba przysługiwały mi wafle ryżowe. Dobrze, ze mąż mnie namówił, aby zabrać ze sobą na wyjazd toster. W takiej sytuacji stostowany chleb bezglutenowy z biedronki był miłą odmianą smile
                  • tajemnicza.a.m Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 06.04.17, 22:25
                    "I co teraz?"

                    A no to, że nie byłaś na żadnej bezglutenowej diecie. Gdzieś wyczytałam, że najgorsze co można zrobić to przejść na pseudobezglutenową dietę - czyli wykluczyć niby gluten a go czasem podjadać. To nawet gorsze niż spożywanie glutenu.
                    Jak ty tak każdą dietę po łebkach traktujesz to co się dziwisz, że efektów nie ma?

                    I ogólnie tak jest z ludźmi. Nie stosują się do diety a potem zdziwienie i rozczarowanie i pseudo mądrości, że nieskuteczna. Dieta wymaga zawsze skrupulatności i ogromnych wyrzeczeń, nie można działać na pół gwizdka bo nawet można sobie zaszkodzić bardziej.
                    A ludzie nawet bardzo chorzy nie są w stanie często podjąć się tej zmiany - woleli by łykać pigułki i ja też choć próbowałam milion razy podejść do tych diet po prostu nie jestem w stanie nie podjadać tego co lubię, a co mi nie wolno. Ale do głowy by mi nie przyszło aby uznać diety za nieskuteczne i bez znaczenia, tym bardziej ochoczo przyznając że olewałam zasady...
    • mama_dorota Re: Amy Myers - leczenie chorób auto dietą 24.03.17, 12:20
      Podrzucam zainteresowanym film nagrany ostatnio przez jedną Hashimotkę. Dzięki diecie zbliżonej do diety Amy Myers (jadła psianki) schudła 20 kg i poprawiła stan zdrowia. Niestety materiał jest dostępny tylko dla użytkowników facebooka:

      www.facebook.com/BiegajacyCoach/videos/1930158993931669/
      • mama_dorota 10. dzień na diecie 24.03.17, 13:00
        Pomyślałam sobie, że skoro teraz jestem na diecie Amy Myers (już 10. dzień), to mogę przedstawić swój przykładowy jadłospis. Najpierw miałam obawy, że nie będę miała co jeść, od nabiału celowo odzwyczajałam się jeszcze przed dietą, bo jadłam go sporo. W tekście wrzucam linki do kilku przepisów.

        Śniadanie: 2 smażone filety z morszczuka z biedronki (bez panierki, z tych mrożonych) albo talerzyk grubych plastrów ogórka kiszonego/zielonego lub kalarepki lub awokado posmarowanych obficie pasztetem z kiełkami.

        II Śniadanie: zupa-krem z obiadu z poprzedniego dnia, dodatkowo do przegryzania owoce

        Obiad: zupa i/lub mięso, surówka, pieczone lub duszone warzywa (głównie bataty, do tego topinambur, pasternak - zachwycił mnie smak pieczonego)

        Kolacja: sałatka z warzyw (jakie mam) z dodatkiem mięsa albo awokado, czasem placki z dozwolonych produktów, zdarzyło się mi też upiec ćwiartki jabłek, a na ostatnie 10 minut dorzucić pozostałe z obiadu mięso z indyka i resztki duszonych warzyw (plantan, pasternak, topinambur) - jedli z nami goście i wszystkim bardzo smakowało

        Odkryłam też chipsy z jarmużu - smaczne, zdrowe i bardzo proste w przygotowaniu. Jarmuż myty w biedronce i lidlu kosztuje chyba 4,50 zł/opakowanie. Dodaję go też codziennie do surówek.

        Z nietypowych dla kuchni Kowalskiego rzeczy kupiłam:
        - bataty (po 6-8 zł w lidlu i biedronce),
        - topinambur (dobrze zastępuje ziemniaki, mam od gospodarza po 5 zł/kg, w lidlu kilkanaście zł/kg),
        - dynia piżmowa (była w biedronce, ale w zasadzie jej jeszcze nie naruszyłam, bo mam mrożone pure z olbrzyma z własnego ogródka)
        - pasternak to chyba dość normalne warzywo, ot większa piertruszka
        - udało mi się zdobyć 2 plantany, gdy pojawiły się w lidlu (4,50 zł/kg) , teraz żałuję, ze nie kupiłam 2 kg, bo dobrze się przechowują, kupiłam je 3 tygodnie temu, dzisiaj zjadłam drugiego, kupuje się zielone, a one sobie dojrzewają i na każdym etapie są przydatne
        - olej kokosowy chyba też już na dobre wszedł do polskiej kuchni, w lidlu 9,90 zł za pół litra
        - karob, bo kakao przez te 30 dni jest zabronione, koszt 7 zł za spore opakowanie
        - awokado - w lidlu widziałam w różnych cenach od 8 do 12 zł za 2 sztuki bio, 5 zł za sztukę nie-bio, ale trochę większą

        I ostatnio kupiłam sobie, ale to już moja fanaberia, jeszcze mąkę z topinamburu i marantę trzcinową, żeby móc zrobić placki, bo bez jajek trudno je skleić. Plantan ma to do siebie, że sam się trochę klei, dlatego jest taki przydatny.

        Poza tym robię sobie sama mleko kokosowe z wiórków. Odpad suszę na patelni (na indukcji moc 3) i uzyskuję w ten sposób mąkę kokosową. Tak wiec z 1 paczki wiórków dostanę m/w taką samą paczkę mąki i do tego 2-3 litry mleka. Robię z reguły porcję z pół szklanki wiórków, uzyskując prawie pół litra mleka.

        W diecie dobrą bazą jest bulion. Warto mieć go codziennie, bo wtedy szybko i prosto można przygotować zupę albo dodać go do innych dań. Amy Myers poleca pić sam bulion na regenerację jelit. Warzywa i mięso z bulionu mielę wraz ze smażoną wątróbką i robię z niego pasztet lub dodaję mięso do jakieś sałatki.
          • mama_dorota Re: 10. dzień na diecie 30.03.17, 14:19
            Agnieszka!
            Jasne, że dam znać, tylko że nie badałam przeciwciał przed dietą, endo wypisał mi komplet i zrobię po diecie. Mam już dość wydatków związanych z córką, a czy przeciwciała mi spadną, czy nie, to nie za bardzo mnie interesuje, bo gdy endo mi zdiagnozował Hashimoto, miałam anty-TG zerowe, anty-TPO 132, 2 miesiące później anty-TG powyżej 200, anty-TPO poniżej 100. Nie przywiązuję do nich wago, raczej do samopoczucia.

            Na razie już po całkowitym odejściu od glutenu przestały mnie boleć stawy, a po przejściu na dietę (już minęły 2 tygodnie) tylko 2 razy lekko bolała mnie głowa, co jest dla mnie naprawdę nietypowe, poza tym przeszło mi (może to śmieszne) po zjedzeniu ogórka kiszonego. Przestawiłam swoje myślenie o bólu głowy na przyczynę w jelitach. Oczywiście za wcześnie na jakiekolwiek wnioski. Dieta doprowadzi do remisji, czy nie, przy rozsądnym podejściu mi nie zaszkodzi, a efekty będzie można ocenić się w dłuższym czasie. Były też efekty negatywne. M/w po 10 dniach diety odezwały się niedobory magnezu (może po odstawienie bezglutenowego chleba z mąką gryczaną), ale bardzo pomocna okazała się Muszynianka. No i mam też problemy ze wzdęciami po różnych pokarmach (kapusta, kalafior, wołowina), ale na to działa herbatka z przypraw (bazylia, oregano, tymianek i jak mam, to dodatkowo jałowiec).

            Harmoniak!
            Słyszałam, że olej nierafinowany nie nadaje się do pieczenia. Używam więc tego rafinowanego, bezzapachowego, a zimnotłoczony też mam, ale bardziej jako dodatek do czegoś zamiast masła, taką przyprawę, więc prawie nie używam.

            Co do mojej rozpiski, to raczej byś się najadła, bo ja wcale głodna nie chodzę. Zupy zjadam dziennie około 3/4 litra, "kanapek" cały spory talerzyk, nie 2-3 drobne sztuki.
              • agnieszka_ania1975 Re: 10. dzień na diecie 30.03.17, 17:01
                No szkoda, ze orzechów nie możesz teraz. Ja głównie tym uzupełniam... nie odstawiłam też kawy. Ale jak narazie wystarcza mi dieta bg i bm, bez soi, orzeszków ziemnych itp. ze strączków tylko soczewica jako tako trawiona - więc nie wmuszam.

                Ale jem z psianek - ziemniaki (staram się te eko), kukurydzę i ryż i z tych ostatnich biorę białko roślinne a przy okazji
                tak wiem, że ryż ma dużo arsenu sad

                Natomiast dotarłaś już do rozdziału o toksynach/plastykach itp? chodzi głównie o BPA... i kosmetykach?
                • mama_dorota Re: 10. dzień na diecie 30.03.17, 21:58
                  Przeczytałam całą książkę. Plastików na razie nie umiem wyeliminować. Woda mineralna, soki owocowe dla dzieci - ciężko kupić szklane, jest tylko dr Witt, a to przecież nie sok. Staram się kupować ekologiczne syropy, teraz ze względu na dietę bezcukrowy. Muszę też zrobić porządek z teflonową patelnią, zmobilizowałaś mnie tym pytaniem, bo zamierzałam to zrobić. Kupiłam już szklaną formę do pieczenia chleba i bardzo gorąco ją polecam, zamiast rdzewiejących jednak prędzej czy później stalowych albo jeszcze gorzej, silikonowych.
                  Zmieniłam tabletki do zmywarki z dreft (zawiera polifosforany) na frosch i nie widzę różnicy w jakości, no może trochę w cenie, bo frosch ma mniejsze opakowania.
                  Kosmetyki - nie wiem, czy mam dobre, ale stosuję bandi, polecone przez kosmetyczkę. Nie znam się jeszcze na temacie, ale nie przekonuje mnie też panika na blogach na temat SLS itp.
                  O farbie już pisałam, do tego na razie tylko odżywka z tej samej firmy, ale jak skończę używany przez nas obecnie fryzjerski szampon, postaram się zmienić na coś zdrowszego. Mydło - od dawna mój mąż nie toleruje innego, niż biały jeleń, więc się już przystosowałam. Szminek nie używam, czasem tylko błyszczyka z uwagi na schnące usta. Pasta do zębów - himalaya. Mąkę gryczaną kupowałam ostatnio tylko na chleb dla córki, ale byłam zaskoczona, że ta ekologiczna nie ma takiego gryczanego zapachu, jak ta zwykła, oczywiście jedna i druga była biała, niepalona.

                  Telefon na noc przełączam na tryb samolotowy, ale routera nie wyłączam, bo jest umieszczony na strychu, trzeba byłoby opuszczać składaną drabinkę, ale jest plan, bo to zmienić, niestety, nie powyłączam routerów sąsiadom, ale nie są tak blisko.

                  Z soczewicą jest u Amy Myers dziwnie, bo ogólnie każe odstawić strączkowe, ale soczewica jest jednocześnie wymieniona w tabeli produktów polecanych i w tabeli zabronionych uncertain

                  Jeszcze odnośnie jedzenia, to ja mam skarb koło domu - ogródek - i dosyć dobrze mi w nim rosną warzywa. Uprawiałam go dotąd przez 2 sezony, niestety narażając kręgosłup, ale nie poddaję się, bo tylko wtedy naprawdę wiem, co jemy. W pierwszym roku stosowałam florovit za radą mamy, ale w zeszłym już tylko taki samorobny z pokrzyw i teraz nie zamierzam używać nic, co nie jest całkowicie naturalne. Szykuję się bojowo na nowy sezon, zbieram nasiona, szukam jarmużu i chcę go zasiać, aby sobie urósł jesienią i siedział w ogródku przez zimę tongue_out. Od lutego uprawiam doniczkę - mam tak pietruszkę i szczypiorek, do tego kiełkuję rzodkiewkę i brokół.
                  • agnieszka_ania1975 Re: 10. dzień na diecie 31.03.17, 08:39
                    czyli rewolucja jak u mniesmile ja na lato zakupiłam szklaną butlę (obudowane silikonem - zeby się nie stłukła) i leję wodę przegotowaną - ale my mamy prawie mineralke w siecismile na jedzonko do pracy - miks ryż, warzywa, jakieś mięsko czy jaja też szklane pojemniki
                    ale rosół - codziennie jem z warzywkami - mrożę w plastikach tych :bezpiecznych:
                    jeśli znasz angielski i cię to zainteresuje - właśnie ukazała się, ale chyba w przedsprzedaży nowa książka izabelli wentz Hashimoto’s Protocol - szkoda, że nie wydaje książek po polsku
                    a co do routera - no takich rzeczy nie unikniemy już smile
        • harmoniak Re: 10. dzień na diecie 29.03.17, 22:45
          Ja jestem na diecie bg i bezmlecznej od 8 lat smile Obecnie nie widzę dla siebie innej diety. To już tak weszło mi w krew, że jakby mi ktoś kazał jeść pączki i jogurty, to bym się rozpłakała smile

          Unikam też konserwantów, jem eko jak mogę.

          Dorota, zwróć uwagę na to, czy olej kokosowy jest tłoczony na zimno. Inne nie są dobre.

          Awokado przez grubą skórkę nie zawiera praktycznie pestycydów, nawet jeśli jest uprawiane "przemysłowo".

          Rozpiska diety fajna, ale ja bym się nie najadła smile
          pzdr smile
    • mama_dorota 21. dzień diety 04.04.17, 10:34
      Dzisiaj nadeszła miesiączka. Typowo w tym czasie przed odczuwam bóle głowy, wyjątkowy apetyt na słodkie, odpływ energii, nerwowość, czasem stany depresyjne, rozstrój jelitowy, nasilone bóle kręgosłupa i stawów. zazwyczaj na kilka dni potrzebowałam podnieść dawkę euthyroxu o jakieś 6 mikrogramów.

      A teraz spokój. Żadnego apetytu na słodkie, bólu głowy, jedynie dzisiaj rano byłam trochę ospała, ale pogoda też nie napawa energią. U mnie dzisiaj w nocy padał deszcz (i dobrze, bo zasiałam w ogródku) i rano była mgła. Wypiłam tylko (niedozwoloną na diecie) kawę i już jest ok.
      • mama_dorota Re: 21. dzień diety 04.04.17, 10:42
        Zrobiłam właśnie ankietę objawów Amy Myers, w której wymienione są różne dolegliwości (oddechowe brzuszne, skórne, związane z pracą umysłu itp.), oceniane w perspektywie tygodnia. Im więcej objawów, tym więcej punktów.

        Przed dietą miałam w niej 16 punktów, a w grupie na fb różne osoby zgłaszały nawet po 180 czy 200 pkt. Robiąc ankietę przed dietą Amy Myers, ale na diecie bezglutenowej pierwszy byłam niedługo po @, dzisiaj jestem w trakcie. Dzisiejszy wynik to 3 punkty za pojedyncze (nie nagminne) dolegliwości odczuwane przeze mnie w trakcie ostatniego tygodnia.
      • laura.phys Re: 21. dzień diety 14.04.17, 13:30
        Widac reakcje organizmu na zmiane diety. Widac zmiane w zakresie poziomu hormonow, niestety nie widac dzialania anty anutoimmunologicznego. Taki pozom hormonow moze byc wynikiem wysokiego AntyTG.

        Co jesli dieta oparta o produkty ktore wymienilas powoduje mimo wszystko zwiekszony poziom AntyTG i przez to zwiekszony wyrzut hormonow tarczycy?

        Moze masz po prostu poprawe samopoczucia poniewaz ograniczylas spozycie cukru i unormowalo to twoja gospodarke glukozowo-insulinowa, masz wiecej energii i nie jestes senna.

        Moze "egzotyczne" produkty nie prowadza do wyhamowania procesu autoimmunologicznego, moze nie tedy droga?
        • mama_dorota Re: 21. dzień diety 14.04.17, 17:43
          Nie wiem, co myśleć o przeciwciałach, ale nie wydaje mi się, żeby dieta spowodowała ich wyrzut, zresztą mam tak małą tarczycę, że chyba nie ma szans na aż taki rzut. Bez diety też miałam przeciwciała i to dużo bardziej powyżej normy, niż teraz.

          Czy ta dieta wiąże się z egzotycznymi produktami? Masz na myśli banany, awokado, bataty? Znacznie więcej jadłam produktów rodzimych. Awokado - może z jedno na tydzień, bataty że 2-3, a banany to chyba tak powszechne w Polsce owoce, że nie odróżniało mnie to od przeciętnego Kowalskiego.

          Myślę że teraz, po włączeniu jajek, o ile przetrwam święta z dietą i nie ulegnę, zostanę na diecie jeszcze trochę i znów sprawdzę przeciwciała.

          Najbardziej mnie cieszy to, że mam tyle energii, co przed chorobą, gdy się zmęczę, chwilę odpocznę i znów jest ok. Przez ostatnie lata przyzwyczaiłam się, że moja energia jest limitowana. Gdy podejmowałam nieprzewidziany wysiłek, miałam problem ze snem w nocy, padam na nos na siłowni lub po niej. Możliwe, że wynika to z tego wysokiego ft4, ale ja już miałam nadczynność polekową i nigdy nie tak wysoką, a czułam się znacznie gorzej, właśnie zmęczenie, problem ze snem, nerwowość i gonitwa myśli były wtedy szczególnie dokuczliwe, a teraz spokojny sen, brak deficytu energii, normalna koncertracja, spokój wewnętrzny.

          To właśnie samopoczucie zachęca mnie, żeby kontynuować, spokojnie poczekać, że hormony dojdą do normy, a że naprawdę nie mam żadnego głodu tych wykluczonych produktów, to nie widzę problemu. Piekę chleb BG dla córki, gotuję im ziemniaki i nic mnie nie rusza, nie kusi. Wczoraj wieczorem po raz pierwszy zjadłam jajko i nie miałam uczucia typu "nareszcie, ale za tym tęskniłam". Smakowało jak zwykle i już. Dziś robiąc ciasto polałam je czekoladą 74%, posmakowałam jej i stwierdziłam, że jest zdecydowanie za słodka smile

          Laura, zaglądałaś na bloga autoimmunologicznepaleo.pl?

          Odnośnie wchłaniania tyroksyny, to też nie wiem, co myśleć, bo od stycznia biorę ją prawie zawsze pod język, czasem się leniłam i łykałam. Poza tym, że pod językiem szybciej się wchłaniała i było mi prędzej ciepło zimą, nie czułam różnicy. Więc to chyba nie do końca o wchłanianie chodzi, przynajmniej nie w jelitach.
          • laura.phys Re: 21. dzień diety 14.04.17, 19:33
            Moze masz insulinoopornosc, wykluczenie cukru powoduje ustabilizowanie gospodarki glukozy i stad porrot energii.
            Nie nie znam tego bloga.

            Ja jestem na wysokotluszczowym paleo, na stale bez zboz i bez mleka, produktow mlecznych, jestem juz od chyba 20 miesiecy, mam IO i zapalenie jelit, tezyczke wapniowa, moj stan zdrowia sklonil mnie do wykluczenia niektorych produktow na stale. Jadam raczej 2 razy dziennie i bez przekasek - intermittent fasting.

            Mimo ze bazuje glownie na warzywach zielonych i czewronych, tluszczu zwierzecym i miesie oraz rybach, to pije kawe regularnie, herbate i jem tez czesto gorzka czekolade.
            Nie jem bananow i winogron oraz innych bombek glukozowo-fruktozowych ze wzgledu na IO.
    • mama_dorota Wyniki w 30. dniu diety 13.04.17, 21:22
      anty-TG 217 (0 - 115)
      anty-TPO 49,40 (0 - 34)

      TSH 0,0095
      no i teraz SZOK, bo dopiero od 2 dni czuję się trochę gorzej, ale na razie nie rozpoznałam tego jako nadczynność, ot trochę dyskomfortu w jelitach i pobudzenie jak po kawie
      FT4 174.03% [ wynik 2.27, norma (0.93 - 1.7)]
      FT3 74.17% [ wynik 3.78, norma (2 - 4.4)]

      Nigdy mi się jeszcze nie zdarzyło, aby tak mocno przekroczyć normę. Nie zmieniałam dawki przez ostatnich kilka miesięcy.
          • leni6 Re: Wyniki w 30. dniu diety 14.04.17, 09:11
            A orientujesz się czy inne osoby po takiej diecie też notuje taki wzrost ft4 ? Ja bym się spodziewała że jednak hormony się nie zmienia, ale po redukcji dawki tyroksyny nie powinny spaść. Tak to wychodzi ze organizm produkuje więcej tyroksyny niż potrzebuje a to jest dziwne.
            • mama_dorota Re: Wyniki w 30. dniu diety 14.04.17, 09:51
              Do tej pory widziałam tylko 1 wynik osoby na diecie. Wolne hormony miała na dobrych poziomach, a TSH spadło jej z 4 do 0,2. Wolne hormony u niej widziałam tylko te z końca diety, o poprzednich nie wspominała.

              > Tak to wychodzi ze organizm produkuje więcej tyroksyny niż potrzebuje a to jest dziwne.
              To by było dziwne, gdybym nie brała hormonów, a ja biorę ponad 120 mcg tyroksyny i 5 mcg trójjodotyroniny i podczas diety nie zmieniłam dawki, bo przed dietą była odpowiednia.

              Dziś nie wzięłam nic, jeśli poczuję potrzebę, to wezmę ćwiartkę Novothyralu 100, czyli 25+5, jutro prawdopodobnie tak samo, a w niedzielę wezmę 88+5.

              Rozmawiałam z djpa i ona twierdzi, że z doświadczeń innej osoby, która była na diecie Dąbrowskiej wynika, że jakiś czas po wyjściu z diety trzeba będzie wrócić do poprzedniej dawki albo do zbliżonej. Jeszcze nie wiem, w jakim stopniu wyjdę z diety. Już wróciłam do jajek, na pewno będę ostrożna wobec cukru (ale już od kilku miesięcy jadłam go tylko w weekendy), suszonych słodkich owoców (nie za dużo) i produktów mlecznych (odstawiam słodkie mleko, gdzie trzeba zastąpię je kokosowym) i spróbuję samych kwaszonych 2 razy w tygodniu. Do pisanek wrócę. Strączkowe - zależy które, fasola i groch mnie nie lubią, jelita się po nich męczą, ale soczewica i ciecierzyca raczej mi nie szkodzą.
              • flanelka.5 Re: Wyniki w 30. dniu diety 14.04.17, 10:51
                Ja miałam taki sam case po diecie przyspieszającej metabolizm i po oczyszczaniu wątroby solą epsom - dawka która dawała mi ok 50% normy po diecie pokazała mega nadczynność.

                Wydaje mi się, że to jest kwestia po prostu lepszego wchłaniania tyroksyny, poprawia się stan jelit, poprawia się konwersja hormonów, ale organizm może samoczynnie ją zmniejszyć żeby chronić się przed nadczynnością.
                Te diety przede wszystkim poprawiają szlaki metaboliczne, "czyszczą" receptory stąd te hormony mogą być lepiej wykorzystane (tak pisze H.Pomroy).
              • djpa Re: Wyniki w 30. dniu diety 16.04.17, 17:19
                Wchłanianie tyroksyny bardzo mocno zależy od tego, co się je. Standardowo wchłaniamy około 40%-80% połkniętej tyroksyny - dane wg PubChem. Soja, błonnik ze zbóż i kasz, orzechy włoskie, węglan wapnia, żelazo - wszystko zaburza wchłanianie tyroksyny, ale nie dlatego że te rzeczy każdemu drażnią jelita, tylko po prostu tak działają na tyroksynę.

                Nigdy nie mamy zupełnie pustych jelit gdy rano na czczo bierzemy hormon - wiece ile trzeba głodować i jeść kisiel przed kolonoskopią. smile

                Hormon T3 zaś zawsze dobrze się wchłania, cokolwiek się je.

                Moim zdaniem tu jest przyczyna wyższych takich wyników Mamy_Doroty - poprawa wchłaniania tyroksyny spowodowana zmianą diety. fT3 pozostało w zasadzie bez zmian, tylko fT4 urosło. Zwiększenie fT4 nie może być efektem lepszej pracy własnej tarczycy, bo TSH cały czas jest prawie zerowe. Znajoma po skończeniu diety Dąbrowskiej musiała po kilku tygodnaich wrócić do dawnej dawki Euthyroxu.

                Załóżmy, że przed dietą z dawki 120 wchłaniało się 55% czyli 66, co dawało wynik fT4 1.6 (około 90%).
                Przypuśćmy, że na diecie wchłania się 80% z dawki 120, czyli 96.
                Wchłania się więc o (96-66)/66*100% = 45,45% więcej.
                Powinno dać to wynik fT4 o 45,45% wyższy, czyli 1.6*145,45% = 2,33.
                Mama_Dorota ma zaś fT4 = 2,27, czyli wyszło bardzo blisko.

                Studies in humans indicate that levothyroxine is absorbed from the jejunum and ileum and some absorption also occurs in the duodenum. The degree of absorption of levothyroxine from the GI tract depends on the product formulation and type of intestinal contents, including plasma protein and soluble dietary factors that may bind thyroid hormone and make it unavailable for diffusion. In addition, concurrent oral administration of infant soybean formula, soybean flour, cotton seed meal, walnuts, foods containing large amounts of fiber, ferrous sulfate, antacids, sucralfate, calcium carbonate, cation-exchange resins (e.g., sodium polystyrene sulfonate), simethicone, or bile acid sequestrants may decrease absorption of levothyroxine. The extent of levothyroxine absorption is increased in the fasting state and decreased in malabsorption states (e.g., sprue); absorption also may decrease with age.
                • laura.phys Re: Wyniki w 30. dniu diety 16.04.17, 17:35
                  To ze wykluczenie lub organiczenie spozycia zboz i nabialu poprawia stan jelit-> wchlanialnosc, to rozumiem, ale problem w tym ze okreslona wyzej dieta nie gasi procesu zapalnego, a to jest/byl cel jak rozumiem.

                  "Zwiększenie fT4 nie może być efektem lepszej pracy własnej tarczycy, bo TSH cały czas jest prawie zerowe." Nie wiadomo bo,
                  a. Mama_dorota zazywa specyfik z ft3, trudno dyskutowac tu reakcje tsh.
                  b. przysadka powinna reagowac na t4 z leku i "z tarczycy"
                  • djpa Re: Wyniki w 30. dniu diety 16.04.17, 18:16
                    Z tego co rozumiem, własna tarczyca produkuje hormony pod dyktando tsh. Nie ma tsh, nie ma hormonów z własnej tarczycy. O to mi chodziło smile Chyba, że są guzki, te nie zawsze słuchają tsh.
                    Tak, masz rację, że Novothyral obniża tsh.
                  • mama_dorota Re: Wyniki w 30. dniu diety 17.04.17, 22:55
                    laura.phys napisał(a):

                    > To ze wykluczenie lub organiczenie spozycia zboz i nabialu poprawia stan jelit-
                    > > wchlanialnosc, to rozumiem, ale problem w tym ze okreslona wyzej dieta ni
                    > e gasi procesu zapalnego, a to jest/byl cel jak rozumiem.

                    Masz rację. O to głównie mi chodziło, gdy postanowiłam przeprowadzić dietę. No, może jeszcze o wzrost poziomu energii. To drugie udało się zrealizować, pierwszego nie i jestem trochę w kropce. Po rodzinnych świętach mam ochotę wręcz na głodówkę, nie tylko na dietę..., więc chyba jeszcze pociągnę, bo nie widzę przeciwwskazań. Amy Myers twierdzi, że dietę można kontynuować do 3 miesięcy, a mi się jeszcze nie znudziło i nie zmęczyło mnie to. Może nic nie zyskam, ale i ryzyka raczej nie dostrzegam. Dąbrowska? Jak się w sobie zbiorę, to jestem gotowa na tydzień, nie więcej.
                    • mama_dorota Re: Wyniki w 30. dniu diety 22.04.17, 22:57
                      Wczoraj byłam wraz z córką u lekarki, która w Polsce przyjmuje jako natyropata, leczy dietą i suplementami. Pochodzi z Białorusi, tam robiła dyplom i specjalizacje z endokrynologii, immunologii i pediatrii, a potem wiele lat zajmowała się badaniem tematu suplementów. Córka i ja miałyśmy własne wizyty, informacje o niej są w oddzielnym wątku.

                      Lekarka długo oglądała moje różne wyniki. Wydawało mi się, że wzięłam ich za dużo, ale i tak jej brakowało informacji. Najchętniej obejrzałaby moje wszystkie morfologię, żałowała, że badając aso 2 lata temu po anginie (było wysokie) nie sprawdziłam, czy spadło do normy. Lekarka, która je zleciła zadowolona była, że w drugim badaniu aso było niższe, niż w pierwszym.

                      Wywiad dokładny, ważna byka ilość wypijanej wody, stolec, oddawanie moczu. Samopoczucie przed i w trakcie diety Amy Myers.

                      Muszę jej dostarczyć jeszcze kolejne badania: aso, d3, morfologię, usg, krzywą insulinowo-glukozową (jednak), ale powiedziała tyle, że jestem od lat w nadczynności polekowej, a mój problem nie dotyczy głównie tarczycy, tylko układu immunologicznego i wchłaniania, a być może też paciorkowca. Jeśli się na to zdecyduję, to może mi pomóc doprowadzić tarczycę do normy. Zapewniła mnie, że już od lat zajmuje takimi sprawami i to dla niej nic nowego, jeśli tylko tarczyca jeszcze żyje, to ma szansę odrosnąć. Moje ostatnie usg było z 2013 roku i tam tarczyca miała ok. 6 ml, ale jej zdaniem najważniejsze, że nie było oznak zwłóknienia.

                      Ponieważ ostatnio moje ft4 było olbrzymie, zaproponowała, abym brała teraz 100 mcg samego euthyroxu, bez novothyralu (do ostatniego badania hormonów brałam ok 120 mcg t4 i 5 t3). Potwierdziła tym to, co sama zamierzałam zrobić, przynajmniej na razie. Na moją obawę, że wracając z tsh do normy będę słaba i bez energii odpowiedziała, że będziemy wycofywać się z euthyroxu powoli i zadbamy o moje dobre samopoczucie.

                      Szczerze mówiąc, to gdyby nie dieta Amy Myers i to, co z niej wynikło, czyli powrót normalnego poziomu energii i taki potężny skok hormonów we krwi bez zmiany dawki, nie uwierzyłabym jej, a teraz jestem gotowa spróbować.

                      Dieta zalecana przez nią dla mnie to głównie niskie ig z uwagi na to, że jej zdaniem mam przerost candidy (też tak myślę, tak wyszło z ankiety przed dietą), mogę też nadal nie jeść glutenu, skoro mi to pomaga. Na dłuższą metę ona uważa, że jeśli doprowadzi się jelita do normy, to dieta BG nie będzie konieczna. No i uważa, że na Hashimoto mam za niskie przeciwciała.

                      W odróżnieniu od mojej córki, której zaleciła kilka suplementów, mi na razie nic nie zapisała, poczekam na badania.

                      Tak więc albo będzie to zdecydowany zwrot akcji albo nastąpi za jakiś czas rozczarowanie. Oczywiście będę relacjonowała, co się dzieje. Następną wizytę mam umówioną przez Skype na 7 czerwca.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka