chickenshorts 21.03.10, 20:32 ...w języku angielskim - niestety! - ale gorąco polecam! Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
chickenshorts Sorry - to nadmiar entuzjazmu... 21.03.10, 20:33 blogs.nybooks.com/search/tony+judt Odpowiedz Link
chickenshorts I jeszcze jeden: Girls, girls, girls... 21.03.10, 20:38 blogs.nybooks.com/post/441569341/girls-girls-girls Odpowiedz Link
uffo Re: I jeszcze jeden: Girls, girls, girls... 21.03.10, 22:11 no swietny, swietny, chociaz fakt pozostaje faktem, Woodstock byl, orgie byly, prochy byly legalne, i widac nie trzeba masowki, azeby nadac epoce pewien charakterystyczny, chocby symbolicznie, ksztalt, lub zeby masy mogly sie uczyc na podstawie naglosnionych doswiadczen elit lub jakichs grup ktore weszly w w medialny obieg, stajac sie pozywka swiadomosci dla wielu. Co sie dzialo to sie dzialo w pewnych miejscach istotnych kulturowo. Przetoczyla sie fala otwrcia i eksperymentow wolnosciowych, ale wiekszosc, rzecz jasna, zenila sie i wychodzizla za maz, za pierwsze milosci, antykoncepcyjnych prochow ani kwasu nie uzywala, ale jednak drzwi zostaly otwarte. Wieksza mozliwosc wyboru zostala usankcjonowana prawnie. Wymuszanie tolerancji przez rzady na swoich spoleczenstwach, to tez nie jest zla sciezka do wyrywania spoleczenstw z konserwatywnego tradycjonalizmu czy apatii umyslowej. Dzis wielu moze przezywac swoje lata 60-siate kiedy chce, albo nie. Stalo sie to kwestia osobistego wyboru, a powoli, takze i akceptacji spolecznej. Mozna sobie robic tez koktajle Molotowa mieszajac orgie reganowskiej epoki czystego hedonizmu z idealizmem seksualno-mistycznym czasow hipisowskich, z wulgaryzmem i gangsta raperowa przysmazka, z polewa militaryzmu wspolczesnego, niemniej to fakt ze lata 60-ate i 70-ate pelne byly otwarcia sie emocjonalnosci i tworczosci, a potem przyszla epoka mechanicznej rytmicznosci, kopiowania, mixowania, oszukiwania, klamania, az po zapasc i uwiad starczy, no i terapie sztucznego oddychania. Swiaty, kultury, imperia, jak organizmy, maja swoje epoki wzrostu i upadku, przychodza nowe, ale w dzisiejszych czasach, wydaje mi sie, mozna sobie mieszac w jednym zyciu rozne epoki jednoczesnie, dowolnie, i podrozowac niejako w casie, zachowujac w miare przyzwoite zdrowie psychiczne. A ze strachy, ze molestwoanie, coz, taka jest cena za nadwrazliwosc. Ale sa rozne kobiety, studentki, nie kazda bedzie szukac pretekstu do oskarzania o molestwowanie seksualne. Umiejetnosc wyboru i odczytywania niuansow rowniez ulegly przemianie i wymagaja wiekszej umiejetnosci, a nie po prostu wylanie swoich uczuc przez stetryczalego profesorka na mloda panienke o aspiracjach androgenicznych. Dzisiejszy swiat wymaga uwazniejszej obserwacji, wiekszej ostroznosci w podejmowaniu roznych wyborow. Jest to progres i regres jednoczesnie. W miare starzenia sie i wyczerpywania fizycznego, dusza musi rosnac. W przeciwnym razie... Armageddon! czyli wszelkie mozliwe do wyobrazenia dewiacje. Odpowiedz Link
gaika Re: I jeszcze jeden: Girls, girls, girls... 22.03.10, 21:11 Myślę, że nie jest tak prosto jak to z perspektywy autora wygląda. Napisane kapitalnie, ale... 1.Judt trochę jednak zapomina o miejscu kobiety do początków XX wieku, a tak naprawdę do lat 80–tych chyba. 2.Nie pamięta (w każdym razie nie pisze) o normie poklepywania w pupę (dosłownie i w przenośni)-protekcjonalnym, publicznie poniżającym traktowaniu kobiet, co było wzmacniane przez asymetrię obecności w życiu zawodowym czy publicznym. I nie wzięło się to z rewolucji seksualnej. 3.Reakcja na.1 i 2 to chwilami bywa obłęd, polityczna poprawność sprowadzona do karykaturalnych rozmiarów. Jak odbicie do przeciwległej bandy, rodzaj odreagowania –nowa skrajność efektem poprzedniej skrajności? Mam nadzieję, że tak po prostu wygląda droga do znalezienia jakiejś przytomnej równowagi, że z czasem nikt nie będzie wołał o parytety, a uśmiech nie będzie równoznaczny z molestowaniem. Może nie ma innej możliwości, bo grupy społecznie "upośledzone", przy tak dużej świadomości własnych praw, nie chcą czekać kilkaset kolejnych lat, aż stopniowo się wyrówna. "Why should I not close my office door or take a student to a play?" I jeszcze motyw relacji zawodowych czy uczelnianych, szkolnych- jakichkolwiek, które zakładają podległość i zwierzchność. I widzę to bardziej niezależnie od płci niż autor. W takich układach trzeba niezwykłego wyczulenia na asymetrię pozycji: możliwości, status, ponoszenie potencjalnych konsekwencji. W uproszczeniu mówiąc: "spoufalanie się" stawia stronę podległą w sytuacji, pod wieloma względami, niekomfortowej. A to może rykoszetem walnąć w kogoś, kto nie stawia granic tam, gdzie postawione być powinny. Dla zdrowia powszechnego. Odpowiedz Link
chickenshorts Re: I jeszcze jeden: Girls, girls, girls... 23.03.10, 06:27 gaika napisała: > Myślę, że nie jest tak prosto jak to z perspektywy autora wygląda. Easy, gal... T. Judt, zwolennik 'faktów' i przeciwnik 'teorii' - jak wiemy z innego tekstu autora - jest tu jednak jakby mniej historykiem, a więcej 'wspominaczem'... Tekst jest fragmentem 'osobistych wspomnień' (personal memoirs). Jak sam przyznaje, choć znał swego Foucault, wyzywał demony w środowisku of fast-feminizing profession...na początku 90-tych. Popełnił, w kontekście - możnaby rzec - egregious Foucault! I na usprawiedliwienie miał - Please Sir, I’m from the ’60s - ha, ha, ha... C'mon, you gotta appreciate that! No, ale... Ale co.. z...? “What about the woman question?” someone asked. Stein’s reply(...): “Not everything can be about everything.” Odpowiedz Link
gaika Re: I jeszcze jeden: Girls, girls, girls... 23.03.10, 19:14 chickenshorts napisał: > Easy, gal... > T. Judt, zwolennik 'faktów' i przeciwnik 'teorii' - jak wiemy z > innego tekstu autora - jest tu jednak jakby mniej historykiem, a > więcej 'wspominaczem'... Tekst jest fragmentem 'osobistych > wspomnień' (personal memoirs). > Jak sam przyznaje, choć znał swego Foucault, wyzywał demony w > środowisku of fast-feminizing profession...na początku 90-tych. > Popełnił, w kontekście - możnaby rzec - egregious Foucault! I > na usprawiedliwienie miał - Please Sir, I’m from the ’60s - > > ha, ha, ha... C'mon, you gotta appreciate that! > > No, ale... Ale co.. z...? “What about the woman question?” someone > > asked. Stein’s reply(...): “Not everything can be about everything. > ” Nie bądźmy naiwni–jak ktoś bloguje przy pomocy personal memoirs- to po coś. Zajawka redakcyjna też jakoś pozostaje wymowna: "Roving thoughts and provocations from our writers" Czyli: jest akcja-jest reakcja. Co przecież nie znaczy, że nie doceniam spektakularnej formy- niuansów i teatralności, ironii i dowcipu. Co z kolei nie znaczy, że tylko zachwyt pozostaje(prawda?) nad wybitną umiejętnością kamuflowania, powiedziałabym ... rozkapryszenia. I nie-kamuflowania, że pisze się jednak "about everything". Odpowiedz Link
gaika Re: Sorry - to nadmiar entuzjazmu... 22.03.10, 20:51 Świetny tekst. Absolutnie prawdziwy. "Płaskość ziemi" powoduje, że rzeczywiście coraz więcej ludzi bywa na krawędzi. Naprawdę dzięki. Tak sobie myślę, że włączyłabym do edge people także sporo z tych, którzy znajdują się z prawej i lewej strony krzywej Gaussa. Zastanawiam się na "self-studiami". Może rosnąca dzięki nim samoświadomość właśnie pozwala wychodzić z getta? Może to daje siły, pewność, narzędzia do konfrontacji na zewnątrz. Nie jestem pewna, czy ten "zarzut" jest rzeczywiście uzasadniony. Odpowiedz Link
chickenshorts Re: Sorry - to nadmiar entuzjazmu... 23.03.10, 06:30 gaika napisała: > Świetny tekst. Absolutnie prawdziwy. "Płaskość ziemi" powoduje, że > rzeczywiście coraz więcej ludzi bywa na krawędzi. Naprawdę dzięki. Nieskromnie przyznaję, że byłem pewien, że Ty właśnie to docenisz... Musi - jak nic - moja 'kobieca intuicja'. Odpowiedz Link
gaika Re: Sorry - to nadmiar entuzjazmu... 23.03.10, 19:16 chickenshorts napisał: > > Nieskromnie przyznaję, że byłem pewien, że Ty właśnie to > docenisz... Musi - jak nic - moja 'kobieca intuicja'. Tym bardziej Ci dziękuję. Odpowiedz Link
chickenshorts Re: Sorry - to nadmiar entuzjazmu... 24.03.10, 16:42 gaika napisała: > Tak sobie myślę, że włączyłabym do edge people także sporo z tych, > którzy znajdują się z prawej i lewej strony krzywej Gaussa. Każdy proces musi przejść 'swoją krzywą Gaussa', ale nie jestem pewien co masz na myśli przez sporo z tych, > którzy znajdują się z prawej i lewej strony krzywej Gaussa Mogłabyś to trochę rozwinąć? Odpowiedz Link
gaika Re: Sorry - to nadmiar entuzjazmu... 24.03.10, 18:36 chickenshorts napisał: > Każdy proces musi przejść 'swoją krzywą Gaussa', ale nie jestem > pewien co masz na myśli przez sporo z tych, > > którzy znajdują się z prawej i lewej strony krzywej Gaussa > Mogłabyś to trochę rozwinąć? Spoza mainstreamu generalnie rzecz biorąc. No, trochę pompatycznie. Trudno. Odpowiedz Link
diabollo Re: Sorry - to nadmiar entuzjazmu... 23.03.10, 07:26 chickenshorts napisał: > > blogs.nybooks.com/search/tony+judt > Święte słowa, niestety mało optymistyczne jeżeli idzie o przyszłość tolerancji. I z tym małym optymizmem też się zgadzam. Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link
uffo a propos lechtajacych nadmiarow.... 24.03.10, 17:16 www.golden-dawn.com/goldendawn/UserFiles/en/file/pdf/Swedenborg_Blake_and_the_Sex ual_Basis_of_Spiritual_Vision.pdf Odpowiedz Link
uffo Re: a propos lechtajacych nadmiarow.... 24.03.10, 17:30 trzecie podejscie www.hermetics.org/pdf/Swedenborg_Blake_and_the_Sexual_Basis_of_Spiritual_Vision.pdf Odpowiedz Link