Dodaj do ulubionych

Gdzie byli działacze pro life?

29.03.10, 22:22
Dzisiaj przypadkiem zobaczyłam program "Uwaga". Pokazali zajawkę
programu - kobieta w mnogiej obumarłej ciazy zebrze, zeby jej płody
usunąć, ale nie ma w szpitalu miejsca. Wczesniej błagała o usuniecir
martwych "zyc" sama, czy z mezem, zcy partnerem, ale nie było
miejsca dla niej, wiec o pomocom poprosiła wrazych dziennikarzy TVN -
przy nich tez jej odmawiano - przeładowanie w szpitalu.
zastanawiam się , gdzie byli działacze pro life?Czyzby life tej
kobiety, której z rachi obumarcia w niej dwóch płodów mogło grozic
zatrucie ciązowe, a wraz z nim po pristu cis na kształt sepsy jest
dla nich mniej wazny niz life zarodka? płod? No chyba tak , bo jakos
nie było ludzi proyestujmacych pod szpitalem przeciw odsylaniu
kobiety w tym stanie w ....bo nie ma miejsca. A moze szło o to, ze
nie distała przed kamerami histerii z powodu utraty ciązy, tylko
mówila: mam w srodku dwa martwe płody, trzeba to orzeciueż usunąć. Z
cała pewnoscią aborcjonistka. Nic to, ze mówiła o OBUMARLYCH
plodach - nie docieniala daru jaki ma w sobie. Tyle,ze ów "dar" móze
ja zabic. Dlatego nikt nie pikietiwał, zeby ja przyjąc do szpitala?
Poza durnymi, szukajacymi sensacjo dziennikarzami.
PS> Islamizacja to nasz głowny problem, to, ze dla babki w tym
stanie nie ma miejsca i zcsu w szpitalu, to nic. tak ma byc?
Obserwuj wątek
    • a000000 Re: Gdzie byli działacze pro life? 29.03.10, 23:00
      Koro, weź się i opanuj!!! pokaż mi taki szpital, który WIEDZĄC że kobieta nosi
      obumarłą ciążę - odeśle ją do domu???? Przecież to grozi kryminałem!!!!
      Procedura jest taka, że ginekolog z przychodni stwierdzając obumarcie płodu
      kieruje kobietę do szpitala....NATYCHMIAST!!! - zwłoka grozi śmiercią.
      W każdym szpitalu jest izba przyjęć - gdy się zgłosi pacjent, nawet bez
      skierowania, to jest wołany lekarz dyżurny z danego oddziału i bada. Chcę
      zobaczyć takiego ginekologa, który stwierdzi obumarcie płodu i odeśle do domu!!!

      resztę Twoich komentarzy sobie podaruję.
      • kora3 Re: Gdzie byli działacze pro life? 29.03.10, 23:20
        a000000 napisała:

        > Koro, weź się i opanuj!!! pokaż mi taki szpital, który WIEDZĄC
        że kobieta nosi
        > obumarłą ciążę - odeśle ją do domu???? Przecież to grozi
        kryminałem!!!!


        kup Tv smile dzis to widziała - dziennikarz pyta, jak to mozliwe, a pan
        dr mówi, ze tak , ze mają 90 łozek i 102 pacjentki ..

        > Procedura jest taka, że ginekolog z przychodni stwierdzając
        obumarcie płodu
        > kieruje kobietę do szpitala....NATYCHMIAST!!! - zwłoka grozi
        śmiercią.


        Kobito wez mi tu o proceduracj nie gadaj, wiadomo, ze KIERUJE smile i
        co z tego? ty masz Azerko w ogóle jakies pojecie o temacie?
        No chyba nie. wiec pozwól, ze ja cie oswiecę, bo widac , ze zyjesz w
        tzw, błogiej niesiadomosci. grzech to nie jest, ale wstyd.
        otóż sprawa wyglada tak.

        Lekarz kieruje a i owszem do szpitala, ale nikt ci nie zagwarantuje,
        ze szpital cie przyjmie. Jak nie ma ostego, to niekoniecznie - bo
        nie ma miejsca. Zwykle nie dotyczy to przypadków zagrozenia zycia,
        ale to też się zdarza, opisłam takie 3c przypadki, wiec nie chrzań
        mi to ze to niemozliwe smile
        To nuby ten ekarz był przebierancem? ten co to mówił zanim sie
        zoriencił, ze to nagrywane?smile

        > W każdym szpitalu jest izba przyjęć - gdy się zgłosi pacjent,
        nawet bez
        > skierowania, to jest wołany lekarz dyżurny z danego oddziału i
        bada.


        Zejdx kobito na ziemię , dobra? jak juz tam bedziesz,pogadamy sobie
        jak człowiek z marsjaninem ale obytym w temacie. Nie chrzań mi otym
        co powino byc, ja ci pisze o tym co JEST.
        Chcesz przykladów? proszę! Kobitka z cisnieniem 200-220 od paru dni.
        Lekarka pk kieruje do szpitala. Na IP pani dr bada i stwierdza, ze
        to nic takiego! daje pastylki na obizenie, które pacjentka juz
        brała, obizają doraźnie. Ale obnizaja, spadło wiec odesłala do
        leczenia do lekarza pk, zeby skierował do specjalisty. Jak babkja
        dotarla do lekarki pk miała już 230. Lekarka na wałsną
        odpowiedzialnosc wzywa karetkę. Babka jedzie do innego szpitala, a
        tam sie okazuje: powiekszenie lewej komory, niedomykalnosc zastawek,
        wskazanie do wymiany tychze. Kolejny: kobiete bolu brzuch. Dzien
        sobie radzi, potem idzie do lekarza pk. temn - nie mając usg i
        zadnych molziwosci kieruje na IP. Kobieta idzie i jest badana -
        palpacyjnie. Lekarz stwuerdza, ze to nic, daje nospe. Na drugi
        dzien pani znów tam jest, bo ból jest okropny - ten sam lekarz
        stwierdza, ze moze faktycznie warto pobadac dokładnie, ale jest
        piatek wieczór, niech przyjdzie w pon. w sobote rano karetka zabiera
        kobiete do innego szpitala. Lekarz, z którym gadalam stwierdza:
        miała typowe objawy niedroznosci jeslit, to widac na rtg na stojaco,
        prostym i b. szybkim badaniu. Natychmiast na stół. Przezyla.
        Jeszcze pare podac?)

        Chcę
        > zobaczyć takiego ginekologa, który stwierdzi obumarcie płodu i
        odeśle do domu!!


        TVN poogladaj smile
        > !
        >
        > resztę Twoich komentarzy sobie podaruję.


        jasne, ajk bedziemy udawac,ze najwiekszy problem to isslamizacja to
        reszta zniknie smile
      • karafka_do_wina Re: Gdzie byli działacze pro life? 29.03.10, 23:48
        a000000 napisała:

        > Koro, weź się i opanuj!!! pokaż mi taki szpital, który WIEDZĄC że kobieta nosi
        > obumarłą ciążę - odeśle ją do domu????

        szpital specjalistyczny sw. Zofii w Warszawie. Widac nazwe wyraznie na filmie.

        fajna maja strone w necie, oto co mozna tam przeczytac:

        "W duchu ideałów św.Zofii kierujemy się wiarą,
        nadzieją i miłością, dając swe serce,
        wiedzę i doświadczenie pomagamy w poznaniu
        szczęścia rodzicielstwa, ofiarujemy ulgę w cierpieniu
        i radość powrotu do zdrowia."

        hehe, bardzo pasuja te slowa do zachowania ich lekarzy wink

        www.szpitalzelazna.pl/index.php
            • kora3 Re: To wsztsko MOJE wymysly 30.03.10, 00:08
              wiesz, jakos nie jestem przekonana. Dorosla kobieta, dziala w necie,
              zyje wśród ludzi i niw wie jak jest?
              pewnie zostanie to uznane za zmntowane przez ciebie, bo jestesmy
              swoimi klonami rzecz jasna smile
              PS. jak tam kloniku? Juz wrócilaś? jak było? napisz cos prywatniesmile
                • kora3 Re: To wsztsko MOJE wymysly 30.03.10, 08:40
                  a000000 napisała:
                  >
                  > wie, wie... i to chyba lepiej od Ciebie... oj, Kora, Kora...


                  Z całym szacunkiem Azerko dla ciebie, ale twoje wczesnejssze
                  wypowiedzu na ten temat temu przeczą - twierdziłas, ze opisana
                  sytuacja nie jest wcale mozliwa.
                  • a000000 Re: To wsztsko MOJE wymysly 30.03.10, 11:28
                    kora3 napisała:

                    twierdziłas, ze opisana
                    > sytuacja nie jest wcale mozliwa.

                    bo zrozumiałam, że ciąża była wysoka... a w takiej reakcja musi być
                    natychmiastowa. Z filmu wynika, że po tej pani nawet nie widać tej ciąży - a
                    więc jest to pierwszy trymestr - stan zagrożenia mniejszy i to zdecydowanie.
          • a000000 Re: To wsztsko MOJE wymysly 30.03.10, 00:37
            kora3 napisała:

            > kochana - Azerka mowi, ze to sie nie zdarza, a wiec sie nie zdarza,
            > a jak się zdarzy to prowokacja dziennikarzy smile

            Korciu, powiem Ci po raz setny - weź się opanuj. Ciebie faktycznie korci...
            • kora3 Re: To wsztsko MOJE wymysly 30.03.10, 08:42
              a000000 napisała:
              >
              > Korciu, powiem Ci po raz setny - weź się opanuj. Ciebie faktycznie
              korci...


              Azerk, ja wiem,ze ty lubisz pouczac i strofowac, ale tu nie Kir, a
              ja nie twoje dziecko w wieku przedszkolnym - sorry.
              • a000000 Re: To wsztsko MOJE wymysly 30.03.10, 11:32
                kora3 napisała:

                > Azerk, ja wiem,ze ty lubisz pouczac i strofowac, ale tu nie Kir, a
                > ja nie twoje dziecko w wieku przedszkolnym - sorry.

                no co Ty powiesz!!!! wiesz co? pierwotnie chciałam napisać, że znowu Korcia wie
                wszystko najlepiej...
                No ale muszę przyznać - spodziewałam się z Twojej strony ostrzejszej nagany.
                • kora3 Re: To wsztsko MOJE wymysly 30.03.10, 11:40
                  a000000 napisała:

                  >
                  > no co Ty powiesz!!!! wiesz co? pierwotnie chciałam napisać, że
                  znowu Korcia wi
                  > e
                  > wszystko najlepiej...
                  > No ale muszę przyznać - spodziewałam się z Twojej strony
                  ostrzejszej nagany.


                  hehe na razie to TY wiesz wszystko najlepiej, nieprawdaż|? np. ze
                  nie ma zagrozenia życia i zdrowia tej pani smile
                    • kora3 Re: Drogie Panie 30.03.10, 15:14
                      Uwazasz Grzegorzu ze jestem nazbyt emocjonalna? smile
                      Zabawne, na innym forum ostatnio hihi kobitka napisała mi coś w
                      stylu "sprawiasz wrazenie osoby chłodnej i pozbawionej emocji" smile

                      Nie uwazam, na arzie, by któraś z nas druga obrazalasmile, czy nie
                      trzymała poziomu dyskusji. a ze dyskusja zywa, toż tylko się
                      ceiszyć, to jest "zycie" forum smile
                • grgkh Re: To wsztsko MOJE wymysly 01.04.10, 11:11
                  a000000 napisała:

                  > kora3 napisała:
                  >
                  > > Azerk, ja wiem,ze ty lubisz pouczac i strofowac,

                  Nie raz "padałem ofiarą" tego strofowania. To prawda.

                  > > ale tu nie Kir,

                  I dobrze, że nie wszędzie jest KiR.

                  > > a ja nie twoje dziecko w wieku przedszkolnym - sorry.

                  Ale skorzystam z okazji, Ty tez potrafisz w ten sam sposób traktować innych, a
                  jak się Tobie przytrafiło to wreszcie masz okazję poczuć, jak to jest. Ale to na
                  marginesie, bo w sprawie jestem w całości z Tobą i Twoje oburzenie rozumiem/

                  > no co Ty powiesz!!!! wiesz co? pierwotnie chciałam napisać,
                  > że znowu Korcia wie wszystko najlepiej...

                  No widzisz, Koro. WYROBIŁAŚ SOBIE OPINIĘ. Tak Cię ludzie widzą.

                  > No ale muszę przyznać - spodziewałam się z Twojej
                  > strony ostrzejszej nagany.

                  To po znajomości, zapewne. smile No i w końcu obie jesteście kobietami i to też
                  "zobowiązuje" do solidarności. Gdybym ja wszedł w taki spór z Korą, nie mógłbym
                  liczyć na podobne fory. Ale i tak ją traktuję raczej z sympatią, mimo
                  niegdysiejszych, dość ostrych sporów.
        • a000000 Re: Gdzie byli działacze pro life? 30.03.10, 00:35
          karafka_do_wina napisała:

          > szpital specjalistyczny sw. Zofii w Warszawie. Widac nazwe wyraznie na filmie.

          obejrzałam PO napisaniu postu.
          Z tego, co mówi pani wynika, że to była wczesna ciąża - rączkę, oczko to widać w
          trzecim miesiącu... najczęściej taka wczesna ciąża obumarła roni się samoistnie.
          Brak mi wiadomości o tym drugim dziecku... no i nikt nie wspomina o wysokości
          tej ciąży.

          Na izbie przyjęć w szpitalu tak bardzo oblężonym jak TEN, panuje młyn.... ja się
          dziwię, że na widok dziennikarzy z kamerami dyrektor nie zawołał policji... bo
          najwyraźniej przeszkadzali.
          Niedawno sama byłam w szpitalu i widziałam na własne oczy co się dzieje na izbie
          przyjęć....

          Pani mówi, że po to zawołała dziennikarzy, aby świat zobaczył, co się dzieje w
          szpitalach... no cóż - z pretensjami nie do lekarzy, którzy często padają ze
          zmęczenia i ofiarnie pracują.... tylko do rządzących.
          Bo nie jest to kwestia braku miejsc tylko kwestia bałaganu. Szpitalowi nikt nie
          płaci za nadkomplet - to, że kasa idzie za pacjentem to bajki... jest kontrakt
          na ilość osobo-łóżek ... szpital może co najwyżej kontraktu nie podpisać....i
          się zlikwidować - albo podpisać i... powiększać zadłużenie odraczając likwidację
          na pewien czas...
          To jest kwadratura koła - póki kasa nie idzie za pacjentem, póki są jakieś durne
          kontrakty z NFZ - zawsze będziemy mieć tych, dla których czegoś zabrakło.
          Najczęściej miejsca - bo nawet pacjent sam zapłacić nie może... brak procedur...
          tak usłyszałam osobiście w szpitalu, gdy chciałam kupić drobną usługę... brak
          procedur - nie mogą wykonać usługi bo... nie mają jak wziąć ode mnie kasy.... To
          jest skandal, działanie obliczone na takie zniszczenie szpitalnictwa, aż będzie
          można się na nich uwłaszczyć za symboliczną złotówkę, przejąć aparaturę i kręcić
          prywatne lody...

          Gdy byłam w szpitalu jesienią - na oddziale były całe pokoje wolne - skończył
          się kontrakt i przyjmowano tylko zagrożenie życia. Czyja to wina, że lekarze nie
          chcą pracować za darmo a apteki nie chcą dawać leków?


          W przypadku WCZESNEJ ciąży zagrożenie życia jest zdecydowanie mniejsze, na
          przestrzeni kilku dni nawet i żadne - ale lekarz powinien pacjentkę skierować do
          mniej oblężonego szpitala na zabieg. I tu widzę błąd lekarza.
          Często jest tak, że w ciąży bliźniaczej obumarłe dziecko zostaje wchłonięte, a
          to drugie rodzi się zdrowe.
          Za mało danych, zbyt jednostronnie sytuacja została przedstawiona przez TVN.
          Trudno zająć jednoznacznie oburzone stanowisko... takie, jak w przypadku
          wysokiej ciąży.
          Wiem tylko, że żaden lekarz gdy jest przekonany o zagrożeniu ŻYCIA nie odeśle
          człowieka do domu.... może postawić złą diagnozę, to prawda.... ale gdy ma
          świadomość zagrożenia - kryminału nie zaryzykuje...

          • kora3 Re: Gdzie byli działacze pro life? 30.03.10, 09:28
            a000000 napisała:
            >
            > obejrzałam PO napisaniu postu.
            > Z tego, co mówi pani wynika, że to była wczesna ciąża - rączkę,
            oczko to widać
            > w
            > trzecim miesiącu... najczęściej taka wczesna ciąża obumarła roni
            się samoistnie
            > .


            Azerko, ja jestem pelna zdumienia, naprawdę. Skoro wiadomo, ze to
            była ciąża i to mnoga, to zro mozliwosci, by to były zygoty tyz pi
            zagniezdzeniu w macicy obumarłe. Takie "ronia się"" mao zauwazalnie
            dla kobiety w ogóle. Istotnie poronienia we wczesnej ciazy
            (póxniejszej niz stan tuz po zagniezdzeniu) zdarzają się bez
            porownania czesciej niż w dwóch natepnych trymestrach ciazy i
            istotnie zwykle ubumarla ciąza jest samoitsnie wydalana. Ale to nie
            oznacza bybanjmniej, ze to jest całkiem bezpieczne i trzeba sobie na
            to w domku poczekac, aż krew popłynie. Nie opowiadaj.
            Moja znajoma 4 razy roniła ciaze w rznych fazach. Miała
            gronowaca "zaspanego" za czasów wczesnej młodosci, który atakował
            ciaze, gdy w nia zachodziła, a lekarze nie wiedzieli co się dzieje.
            Z ego co mówiła po pierwszym poronueniu w 7 tygodniu to wcalenie nie
            było takie luzackie - krew, ból, omdlenie.

            ja si
            > ę
            > dziwię, że na widok dziennikarzy z kamerami dyrektor nie zawołał
            policji... bo
            > najwyraźniej przeszkadzali.


            No wiesz, dzienikarze zawsze przeszkadzaja, jak sie dzieje cos
            niedobrego, a e swinie zadają niewygodne pytaniasmile

            >
            > Pani mówi, że po to zawołała dziennikarzy, aby świat zobaczył,
            co się dzieje w
            > szpitalach... no cóż - z pretensjami nie do lekarzy, którzy często
            padają ze
            > zmęczenia i ofiarnie pracują.... tylko do rządzących.


            No i slicznie tłumaczysz Azerkosmile teraz rządza xli, to wiadomo do
            kogo odsylac z pretensjami hihi. Tylko, ze za rządów poprzedniej
            ekipy wcale nie było inaczej w szpitalach, a szpitale czesto sa
            wyobrax sobie jednostkami samorządu: województwa, powiatu, miasta smile
            Sytucaja szpitali jest wszystkim znana. To, ze pacjenci przyjezdzają
            na SOR z katarem, albo za poradą lekarza pk z czyms co się leczy u
            specjalisty - to nie ejst zadna tajemnica. Ale wg mnie lekarz nie
            moze odsylac pacjenta z takim czymś, bo jest duzo ludzi i jest
            zdenerwowany na wladze. )

            > Bo nie jest to kwestia braku miejsc tylko kwestia bałaganu.
            Szpitalowi nikt nie
            > płaci za nadkomplet - to, że kasa idzie za pacjentem to bajki...
            jest kontrakt
            > na ilość osobo-łóżek ...


            AAzerko, to nie jest az tak proste przełozenie. Szpital ma
            mozliwosc "przesuwania" owych osobołózek z oddziału na oddział.
            Wiesz jakie sa problemy z pacjentem nieubezpieczonym? Niedaleko mnie
            kulka lat temu cudzoziemka urodziła przedwczsnie dziecko.
            Przyjechała do znajomych i stało się. Kij z porodem, to nieduze
            koszty, ale dziecko wazyło niecały kilogram i dwa miechy lezało na
            neonatoligii w inkubatorze szprycowane lekami na przyspieszenie
            wzrostu płuc, m.on. które nie sa tanie. Koszty obliczono na ponad 30
            tys. złotych. A jednak ordynatorka odzdiału neo nie wypisała tej
            nieubezpieczonej kobitki z kilogramowym dzieckiem na ulicę tylko
            ratowała dziecko. Z pelą swiadomoscia, ze rodzice nie oddadza tej
            kasy, bo nie mają, ani nikt inny typu ambasada, bo nie ma takich
            porozumień.
            >
            > Gdy byłam w szpitalu jesienią - na oddziale były całe pokoje
            wolne - skończył
            > się kontrakt i przyjmowano tylko zagrożenie życia. Czyja to wina,
            że lekarze ni
            > e
            > chcą pracować za darmo a apteki nie chcą dawać leków?


            Doszlismy do sedna - zagrozenia życia.
            Otóz Azerko, zdarza się, ze ludzie przyjeżdzaja na SOR-y w ramach
            opieki nocno-swiatecznej do całkiem innego szpitala, niż ich PZOZ
            ma umowe (wiesz mam nadzieje, o czym mowa), albo dlatego, ze tak im
            radzi lekarz pierwszego kontaktu, który chetnie skierowałby pacjenta
            do spcjalisty i nawet daje skierowanie, ale nie ma złudzeń wiedzac,
            ze są kosmiczne terminy oczekiwania. za takie wizyty nikt zpitaowi
            nie zapłaci ponad to, co ustalone. Amen. Dlatego personel jest
            niechetny takim pacjentom, a tych z katarkiem potrafi słuznie
            odesłac do własciwego szpitala z którym jego PZOZ ma umowe. Ale
            sytuacja zagrozenia zycia jest zupenie czymś innym Azerko. Tu nie
            ma to tamto - nie ma łozka fizycznie, to sie kieruje karetka do
            innego szpitala, a nie odsya z kwitem
            >
            >
            > W przypadku WCZESNEJ ciąży zagrożenie życia jest zdecydowanie
            mniejsze, na
            > przestrzeni kilku dni nawet i żadne - ale lekarz powinien
            pacjentkę skierować d
            > o
            > mniej oblężonego szpitala na zabieg.


            Rety, Azerko a ty jesteś widze specjalista i to na odległoscsmile Skad
            wiadomo jakie jest zagrozenie, skoro nie wiadomo co wywołało
            obumarcie, jak dawno temu? Myslę,ze bez badania, przy takim
            stanie "wiedzy", jak my mamy o tym przypadku i doswiadczony
            ginekolog nie podjałby się postawienia diagnozy co do zagrozenia, w
            kazdym razie takiej, jaka ty "postawiłaś" smile

            I tu widzę błąd lekarza.
            > Często jest tak, że w ciąży bliźniaczej obumarłe dziecko zostaje
            wchłonięte, a
            > to drugie rodzi się zdrowe.


            A co Ty sobie myslisz, ze lekarz kierując do szpitala to najpierw
            tam pielgrzymuje zobaczyc jakie obłozenie mają? smile
            Co do Twej uwagi - mozliwe, ale co pacjentka SAMA ma sobie to
            sprawdzac? Czekac? Ja skierował lekarz do szpitala, a nie sama sobie
            wymysliła,ze sobie tam pójdzie i posiedzi.
            poza tym, nie gniewaj się Azerko, ale juz to widze, jak aki wyklad
            robisz osobie z bliskiego otoczenia, na przyklad synowej w podobnej
            sytuacji. "Wiesz, trzeba poczekac, jak stracisz przytomnosc na pewno
            cie zabiorą karetka z domu, a moze samo wypłynie bez utraty
            przytomnisci. wiesz, w szpitalu kasa nie idzie za pacjentem, chyba
            wszyscy to rozumiemy" hehehehe latałabyś jak z piórkiem w ...pwnej
            czesci ciala - jak kazdy z nas.

            może postawić złą diagnozę, to prawda.... ale gdy ma
            > świadomość zagrożenia - kryminału nie zaryzykuje...

            >
            moze i nie, a czytalas o kobitce z niedrozoscią jelit? no zla
            diagnoze postawi, bo naet nie raczył wykonac prostego i b. szybkiego
            oraz TANIEGO badania. Jakby się babka przekreciła co było nadr
            bliskie, to byłoby, ze się chlopina omylił. Wszystko gra - kazdy się
            moze pomylic przeciez. Tylko jak sprawa dotyczy kogoś ci bliskiego
            to wcale na to tak nie patrzysz be emocji. Sama zresztą pewnie
            wiesz.
            • a000000 Re: Gdzie byli działacze pro life? 30.03.10, 11:44
              kora3 napisała:

              A jednak ordynatorka odzdiału neo nie wypisała tej
              > nieubezpieczonej kobitki z kilogramowym dzieckiem na ulicę tylko
              > ratowała dziecko.

              o właśnie!!!! Bo WIEDZIAŁA, że wypisanie grozi dziecku śmiercią.

              Koro, szpital naprawdę nie odeśle na ulicę kogoś co do kogo ma PRZEKONANIE, iż
              to grozi śmiercią. Za czymś takim stoi prokurator.
              • kora3 Zlituj sie Azerko :) 31.03.10, 01:32
                a000000 napisała:
                >
                > o właśnie!!!! Bo WIEDZIAŁA, że wypisanie grozi dziecku śmiercią.


                nie, bo jest czlowiekiem smile nie musiała go trzymac 2 miechy, mogla
                wypisac, jak zaczelo samodzoelnie oddychac. Oddycha, znaczy sprawne
                ma pluca. Tylko, ze to spowodowaloby niekoniecznie smierc tego
                dziecka Azerko (jestem zorientowana, bo robilam ten material dla TV
                i mialam od groma rozmówców - specjalistów), co uposledzenie płuc i
                nie tylko w PÓŻNIEJSZYM wieku dziecka.

                >
                > Koro, szpital naprawdę nie odeśle na ulicę kogoś co do kogo ma
                PRZEKONANIE, iż
                > to grozi śmiercią. Za czymś takim stoi prokurator.


                Azerko, nie gniewaj się ale powie tak: dojrzala kobita, a taka
                naiwna. Moze dla rozjasnienia sobie nieco sprawy wyszukaj sobie w
                necie dr. Frankowskiego, Ryszard ma chyba na imiesmile i zobacz
                jakimikuriozalnymi sprawami się zajmuje ten pan - poczytaj sobie
                jakie przypadki lekarze zaniedbuja i olewają, a jak ich bronią ich
                przełozeni potem, zeby szpital nie placil oszkodowania (szpital JEST
                ubezpieczony od pomyłek w sztuce itd). Prokurator? Owszem, tylko
                takiego lekarza trudno wbrew pozorom nawet pozwac. Wiesz, jak
                tlumaczyl lekarza "badajacego" panią z niedroznoscia jelit jego
                przelozony, o zgrozo, tez lekarz? Że kobitka była u niego w piatek
                ok. 22, a pogotowie zabrało ją w sobote o 7 rano - w tym czasie stan
                tej pacjentki mógl uleg znacznemu pogorszeniu, na co lekarz ie mial
                wplywu! A to, ze byla tam jeszcze dzien wczsniej? To,ze skarzyła się
                na pitwierne bóle? "Odczuwanie bolesnosci jest subiektywne, są
                pacjenci zwijający sie zbólu ptzy dolegliwosciach, które u innych są
                tylko dyskomfortem" " A dlaczego nie wział pacjentki na odzdiał nie
                wykonał orosyego badania? "Lekarz nie stwierdził u tej pani objawów
                niedrozosci jelit" - hehe no jak miał stwierdzic, rtg w oczach
                ma? "Nie bylo objawów które by na to wskazywały, uznał wiec ze nie
                ma zagrozenia jej zycia i dlatego zaproponowal, by pzuszla w pon.
                rano" ale w sobote była operowana na cito, w zlym juz stanie! "Jak
                wspomnialem stan jej pogorszyl sie PO wizycie u naszego lekarza, nie
                mógl tego przewudziec" i tak azerko w kółkosmile
                No masz jawny przyklad - odesłal z zagrozeniem zycia, którego nie
                rozpoznal po prosyu! Nawet nie dlatego, ze nie było miesjc, szpital
                mial ostry, bylo. Po prosyu sobie uznal,ze cóz on w piatek w nicy z
                babą zrobi na odzdziale. Lepiej sie wyspac, a w poniedzialek daj
                Boze kolega bedzie się z nią uzeral. Kobieta mogla zemrzec.

                Ta kobieta z materialu przyszla ze skerowaniem na wylyzeczkowanie
                prawdopodobnie. Zastanów się co jej zrobił za badania gin
                kierujący. USG i final. Stwierdzil obumarcie, slusznie skierowal do
                szpitala. Z tego co widac, to nikt tej kobiety NIE ZBADAL w tym
                szpitalu. Skąd wiec lekarze wiedzeli, ze stan obumarcia jej ciazy
                nie zagraza jej zdrowiu i zyciu? z oczu jej to wyczytali? Cy
                posluzyli sie moze "wiedzą" jaka ty - niemedyk tu zapodalas,ze jak
                ciaza "niewysoka" to jej nic nie bedzie i samo sie jakos wchlonie,
                albo wyplywnie? No daruj.
                Jak Cię kluje w klacie piersiowej i nie mozesz oddychac i zglosisz
                sie z tum na SOR, albo IP to pierwsze co powinni zrobić to EKG, nie?
                zeby wykluczyć zawał serca. A jesli ti nie zawał to moze byc od
                cholery przyczyn, w tym bardzo niegroxnych, typu nerwoból np. ale
                lekarz nie ma prawa tak na oko stwierdzac, ze to PEWNIE rzeczony
                nerwoból. Sama mialam takie cos kilka lat temu. Mialam dłuzej
                trwajacy i bardzo mocny stres. Schudlam 10 kg. Pewnej nocy zbudzil
                mnie potworny ból w klatce z trudem lapalam powietrze , kreciło mi
                sie w glowie. Mój eksfacet, z którym mieskzalam wezwal pogotowie.
                Mimo, ze miałam tylko nieci ponad 30 lat lekarz jednka nie uznal,
                ze to nic. Zabrali mnie na ostry. Na miejscu zrobili EKG -nie zawal,
                a ból jest. okazałosię nerwoból, ze stresu, napiecia. Ale
                potrzemakli mnie 3 dni na odziale, zrobili badania. I tak jest
                normalnie. Lekrz nie moze "na oko" oceniac -to i dentysta tego nie
                robi, jak nie wizi co jest granesmile
                Ok, rozumiem, ze zglosilaby się kobieta, miejsc nie ma, ale zbadac
                sie ja da pzeciez. Badanie, usg, morfologia - ustalenie od kiedy
                ciąza martwa, jakie rokowania itd. No i kazuje się,ze jest blisie
                zeru zagrozenia, za to spora szansa, ze samoistnie się wydali
                martwota. w porządku - odsylają do domu, poczekac. Pomijam
                już "opiekę" psychologiczna, ale za duzo nie wymagajmy. Przeciez ta
                kobieta moze strasznie cierpiec psychicznie mając swiadomscm ze ma
                w sibie dwa martwe plody, nie? Ilez razy mnie przekonywały panie na
                kirze jak to kobieta strasznie przezywa, gdy poroni. No i ta
                poronila, tylo martwe zarodki i plody w niej są! Myslisz, ze to
                korzystne dla jej psychiki? watpie.
                takczy owak Azerko- takie "diagnozu\y" o ryzyku na oko, ze jak ciaza
                niwyskoa" to nic się nie stanie, to ty mozesz sobie spokojnie na
                forum stawiac, niczyje zycie od tego nie zalezy. ale lekarz nie mial
                prawa odsylac bez badania nawet! Takze wówczas, gdy juz 25 mial
                takicj przypadków i nic sie nie stalo, za 26 moze sie stać.
                • a000000 Re: Zlituj sie Azerko :) 31.03.10, 01:41
                  kora3 napisała:

                  >Oddycha, znaczy sprawne
                  > ma pluca.

                  no NIE!!! to nie jest prawda. Oddychanie a sprawne płuca to dwie różne sprawy.
                  Sama o tym piszesz w następnym zdaniu.

                  > No masz jawny przyklad - odesłal z zagrozeniem zycia, którego nie
                  > rozpoznal po prosyu!

                  bo był tumanem i NIE ROZPOZNAŁ!!!! a gdyby rozpoznał i miał świadomość
                  zagrożenia? czy też by odesłał?


                  • kora3 Re: Zlituj sie Azerko :) 31.03.10, 02:17
                    a000000 napisała:
                    >
                    > no NIE!!! to nie jest prawda. Oddychanie a sprawne płuca to
                    dwie różne sprawy.
                    > Sama o tym piszesz w następnym zdaniu.



                    azerko, no skoro tu wiesz wiecej niz konsultant wojewódzki
                    neonatolog to ja wysiadam. Dziecko przeciez nie zostaloby wypisane w
                    próznie kobito. Ma swój kraj, tam sa szpitale. W moemncie gdy
                    zaczelo samodzielnie odychac było w stanie umozliwiającym wypisanie
                    ze wskazniam do leczenia w szpitalu w jego kraju - a jest to kraj
                    nieodlegly i niepodległy. ale lekarka wiedziala, ze tam się nim nie
                    zajmą, bo tam sluzba zdrowia lezy gorzej niz nasza, dno i sto metrów
                    mulu.


                    >
                    > bo był tumanem i NIE ROZPOZNAŁ!!!! a gdyby rozpoznał i miał
                    świadomość
                    > zagrożenia? czy też by odesłał?

                    >
                    Nie był TUMNEM azerko, tylko leniem i konowałem jest - nazywaj
                    rzeczy po imieniu, dobra?

                    o nierizpoznaniu prwidłowym i tumaństwie, które ladnie nazywa
                    się "błąd w sztuce lekarskiej" smile mozna by bylo mówic wówczas, gdyby
                    zribil badania i "sie na nich nie wyznał" - po prosyu źle
                    zinterpretował - wówczas owszem.
                    Ale on nie zrobił NIC!!!! to nie ejst blad w sztuce tylko razace
                    niedbalstwo wynikające z braku checi - dziwne,ze tego nie
                    dostrzegasz. Kazdy mądry lekarz przy bolach jamy brzusznej
                    nieznanego mu pochodzenia (tak miała kobita w karcie "ból w jamie
                    brzusznej nieznanego pochodzenia") robi badania, a nie tylko maca
                    brzuch, juz nie sredniowiecze, wiesz?

                    Nie broń go,ze tuman, bo tuman tomniejsze zagrozenie, tuman by
                    zrobił badaa, tylko odcyfrowac nie umial, jest szansa,ze z kims by
                    się pzrekonsultowa w zw. z tym. Ten nie zrobił nic - w sumie jest
                    dokladie tak, jakby odesłał z zagrozeniem zycia, które sobie
                    uswiadamialby. Bo NICZEGO nie zobił, by to zagrozenie wykluczyć,
                    ocenił.Na oko przyjął a priori, ze nic się do poniedzialku nie
                    stanie. Dokladnie tak samo postąpili ci lekarze z ta ciezarną - bez
                    badania, bez oceny ryzyka nie chcieli przyjąc zakladając, ze nic jej
                    nie bedzie, BEZPODSTAWNIE!!!! bo nie było do tego przeslanek w
                    postaci wyników badań!
          • karafka_do_wina Re: Gdzie byli działacze pro life? 30.03.10, 10:26
            a000000 napisała:

            Pani mówi, że po to zawołała dziennikarzy, aby świat zobaczył, co się dzieje w
            szpitalach... no cóż - z pretensjami nie do lekarzy, którzy często padają ze
            zmęczenia i ofiarnie pracują.... tylko do rządzących.


            bzdury Azerko. zly system nie usprawiedliwia zlego odnoszenia sie do pacjentow,
            braku zyczliwosci i szacunku dla ich zdrowia.
            • a000000 Re: Gdzie byli działacze pro life? 30.03.10, 11:37
              karafka_do_wina napisała:

              > bzdury Azerko. zly system nie usprawiedliwia zlego odnoszenia sie do pacjentow,
              > braku zyczliwosci i szacunku dla ich zdrowia.

              oczywista oczywistość. Jak wiesz, byłam niedawno w łapach medyków - nie mogę
              złego słowa powiedzieć... byli uprzejmi, troskliwi, zainteresowani.

              Wiesz kiedy KAŻDY człowiek, nie tylko medyk, robi się opryskliwy, zły i
              nieżyczliwy??? Gdy jest przepracowany i zmęczony... a tu już mamy do czynienia z
              SYSTEMEM.
              Nigdy nie miałaś dni, w których czułaś że gonisz w piętkę i za chwilę
              wybuchniesz? Ja miałam i to wiele razy. A rozdrażnienie się zwiększa, gdy
              jeszcze masz świadomość, że zamiast iść odpocząć musisz podejmować decyzje które
              mogą zaważyć na cudzym życiu i zdrowiu.
              • kora3 Re: Gdzie byli działacze pro life? 30.03.10, 12:11
                a000000 napisała:
                >
                > oczywista oczywistość. Jak wiesz, byłam niedawno w łapach
                medyków - nie mogę
                > złego słowa powiedzieć... byli uprzejmi, troskliwi, zainteresowani.


                ooo nie wiedziałam Azerko, ze chorowałaś. Wszystko już dobrze? Mam
                nadzieję, ze tak!
                to co ty piszesz to też oczywista oczywistosc - są rózni lekarze, ja
                w swwoim zyciu spotkałam wielu wspanialych ludzi tej profesji! nie
                tylko swietnych specjalistów, ale takze ludzi z sercem i podejsciem
                do pacjenta. ale to nie zmienia faktu, ze sa i inni, źli, nieludzcy,
                partacze - niestety. Jak w kazdym zawidzie, tylko ten jest
                szczególny - zlaeży od nich nasze zdrowie a nierzadko życie.

                >
                > Wiesz kiedy KAŻDY człowiek, nie tylko medyk, robi się
                opryskliwy, zły i
                > nieżyczliwy??? Gdy jest przepracowany i zmęczony... a tu już mamy
                do czynienia
                > z
                > SYSTEMEM.


                Azerko, powiem ci tak: KAZDY człowiek moze być przepracowany i
                zmeczony - jasne. Tylko tak sie dziwnie składa, ze najwiecej
                opryskliwych ludzi, robiących łaskę, ze w ogóle coś robią jest wsród
                pracowników sfery budzetowej. Myslisz, ze to dlatego, ze mają
                najwiecej roboty? smile nie, ja sadze, ze to dlatego, ze nie maja
                konkurencji, a "firma" typu urząd np. nie musi na siebie zarabiac.
                i to bynajmniej nie znaczy,ze KAZDY urzednik jest nieuprzejmy - nie
                nie nie. Spotyak wielu b. miłych, pogodnych, kompetentnych i
                niezwykle chetnych do pomocy. ale sród wszystkich nieuprzejmych
                dominuje niestety budzetówka.

                Tak z ręką na sercu Azerciu smile - powiedz mi, jak czesto w obecnym
                systemie politycznym, bo socjalizm tzw. pomijam, spotykasz
                nieuprzejmych feyzjerow, krawców, sprzedawców, czy weterynarzy?

                Jak wiesz, albo nie wiesz -kocham zwierzaki. smile One nie mają NFZ- tu
                i za wizyty trzeba płacić, czasem słono - uroki posiadania kociej,
                czy psiej np. miłosci w domu smile
                Znam wielu wetów, ,miej lub bardziej fachowych, ale wszyscy są
                uprzejmi. BO Z TEGO ŻYJĄ!!!! JAk gosc bedzie chamski, niemiły -
                pójdzie sie do innego. JA mam tu takiego zaprzyjaźnionego. Pewnikiem
                miałaś okazje obejrzeć sobie dr. F. smile w TV przynajmniej ostatnio smile
                Facwt prowadzi klinikę z z synem. Zbiera i kuruje boćki co nie
                odleciały, sarenki, liski, orły - ma takze uprawnienia weta
                zwierzaków dzikich. Są u niego pogruchotane psy, które ktoś
                przejechał i anwet sie nie zatrzymał, kotki z kocietami, które ktoś
                w worku wyrzucił na smietnik. Szukamy czasem wspólnie domków dla
                tych boroczków i zwykle znajdujemy smile
                Gośc czase leci na pysk ze zmeczenia: operacje, szpital dla
                zwuerzat, ludzi ze zwiezrakami tylu, aż czarno w poczekalni - bo
                wiadomo - renoma, to i z drugiego konca województwa przyjeżdzają.
                Ostatnui byłam tam na wyjeciu szwów kotki. Siedze i słysze, jak gosc
                rozmawia, głosem schrypłym ze zmeczenia, z babką, która przywiozła
                kota perskiego. Kotu nic nie jest jak wynika z rozmowysmile Pani mówi,
                ze w zasadzie to nic mu nie dolega, ale chyba ma depresję - kot nie
                onasmile Bo mniej sie bawi, sporo śpi. Jakbyś poszła do lekarza i
                zaczeła tak gadać, to by cię w kopach wyprosił - a pan doktor
                grzecznie mówi: wie pani, ona po prostu już dorosleje, ta rasa tak
                ma, ze sporo poleguje, jest mniej zabawowa jako dorisły osobnik. Ale
                moze zmienimy karmę, włączymy takie a takie witaminki, proszę
                zatelefonować za kilka dni, czy jest jakas zmiana. Nie musi pani
                przyjezdzać za kazdym razem, to jest 100 kilometrów. Cena wizyty z
                witaminami, "pobadaniem" kota stetoskopem, przycieciem pazurków
                obejrzeniem ząbków i witaminami - 25 zeta.
                Czy to kwota warta dyskusji z kobitką, która zamiast poczytac w
                necie o kotach tej rasy zawlokła swojego do weta 102 kilometry w
                jedna stronę, dokładnie? Nie, ale warto pokazać zainteresowanie,
                troskę, uspokoić panią pacjenta smile
                Bo poleci innym, bo pochwali do znajomych, bo przyjedzie znów.

                > Nigdy nie miałaś dni, w których czułaś że gonisz w piętkę i za
                chwilę
                > wybuchniesz? Ja miałam i to wiele razy. A rozdrażnienie się
                zwiększa, gdy
                > jeszcze masz świadomość, że zamiast iść odpocząć musisz podejmować
                decyzje któr
                > e
                > mogą zaważyć na cudzym życiu i zdrowiu.


                A ty Azerko myslisz, ze pani w banku nie ma takich dni? Albo
                adwokat, sędzia, strażak itd. Wszyscy mamy! tylko nie wszyscy mogą
                sobie pozwolic na chamstwo. Niektórzy mogą, bo wiedzą, ze własnie
                oni takie wazne decyzje, zdrowotne i inne podejmują wobec ludzi, a
                ci ludzie maja tego swiadomośc i zamkną twarz, choćby mu w nią
                napluć.
                • a000000 Re: Gdzie byli działacze pro life? 30.03.10, 13:34
                  kora3 napisała:

                  >
                  > ooo nie wiedziałam Azerko, ze chorowałaś.

                  a owszem, niewiele brakowało, abym została tylko wspomnieniem. Ale już jest dobrze.

                  >ale sród wszystkich nieuprzejmych dominuje niestety budzetówka.

                  i to jest to... pewność pracy i przywileje powodują powstawanie syndromu świętej
                  krowy. Z początku taki urzędnika się stara... gdy obrośnie w piórka - zaczyna
                  się panoszyć... i nie jest ważny zawód - czy to lekarz, czy nauczyciel, czy
                  ksiądz... po latach bycia nieusuwalną świętą krową staje się opryskliwy i
                  wyniosły. Stąd wiosek, że ponieważ coś takiego leży w charakterze człowieka (nie
                  bez podstaw ewangelia wzywa do miłości bliźniego) - tak należy ustawić system -
                  aby człowiekowi chciało się chcieć być uprzejmym.

                  Bo taki weterynarz o jakim piszesz to wielka rzadkość, człowiek święty.
                  Podejrzewam, że nawet w budżetówce ten pan by się pozytywnie wyróżniał. Aż by go
                  zawistnicy zniszczyli, niestety.

                  • kora3 Re: Gdzie byli działacze pro life? 30.03.10, 14:18
                    a000000 napisała:
                    Z początku taki urzędnika się stara... gdy obrośnie w piórka -
                    zaczyna
                    > się panoszyć... i nie jest ważny zawód - czy to lekarz, czy
                    nauczyciel, czy
                    > ksiądz... po latach bycia nieusuwalną świętą krową staje się
                    opryskliwy i
                    > wyniosły. - tak należy ustawić system
                    > -
                    > aby człowiekowi chciało się chcieć być uprzejmym.


                    Azerko, i młodzi urzednicy sa opryskliwi. Nie chodzi o obrosniecie w
                    piórka zetem chyba, a o to, ze taki głąb ma wiedze o tym, ze ty nie
                    masz mozlisowsc gdzieś indziej pójsc, a on dostanie kase na kobto,
                    czy bedzie miła 50 zadowolonych petentów, czy 50 niezadowolonychsmile

                    >
                    > Bo taki weterynarz o jakim piszesz to wielka rzadkość, człowiek
                    święty.
                    > Podejrzewam, że nawet w budżetówce ten pan by się pozytywnie
                    wyróżniał.


                    Oj swiety na pewno nie smile moze by sie i wyrózniał w budzetówce, ale
                    ja naprawde nie spotkałam weta, który mialby w dupie swych pacjentów
                    Azerko. Bo oni z tego żyją. a nei zcy sie stoi czy sie lezy na
                    pierwszego sie nalezy.


                    Aż by g
                    > o
                    > zawistnicy zniszczyli, niestety.
                    >
                    E tam, sa zawisni wobec niego, lata mu to smile
              • karafka_do_wina Re: Gdzie byli działacze pro life? 30.03.10, 19:51
                a000000 napisała:

                > Wiesz kiedy KAŻDY człowiek, nie tylko medyk, robi się opryskliwy, zły i
                > nieżyczliwy??? Gdy jest przepracowany i zmęczony... a tu już mamy do czynienia
                > z
                > SYSTEMEM.

                Nie zgadzam sie. Nie tylkow Polsce system jest zly, a lekarze przemeczeni.
                Jednak to wlasnie w naszym kraju brak szacunku i zyczliwosci dla pacjenta jest
                najbardziej rozpowszechniony. To nie wina systemu tylko wrecz problem spoleczny.


                > Nigdy nie miałaś dni, w których czułaś że gonisz w piętkę i za chwilę
                > wybuchniesz?

                Nie smile moze cie to dziwi, ale ja jestem spokojnym czlowiekiem. oczywiscie, ze
                zdarzalo mi sie byc przemeczona, chora i do tego miec irytujacego klienta ale
                nigdy z tego powodu nie potraktowalam nikogo zle. Moze dlatego, ze wlasciwe
                traktowanie klienta jest priorytetem. Natomiast pacjent to nie klient, a
                zwlaszcza w Polsce gdzie lekarz czesto jest bogiem (albo za takiego sie uwaza) i
                dlatego bywa traktowany lekcewazaco.
        • kamfora Re: Gdzie byli działacze pro life? 29.03.10, 23:35
          Czyli co? Miejsc w szpitalach jest pod dostatkiem,
          tylko lekarze to ukrywają? I dopiero jak dziennikarze zareagują,
          to ludziska mogą liczyć na przyjęcie bez łapówki?
          Do czego właściwie byliby przed tym szpitalem potrzebni
          działacze pro life?
          • kora3 Re: Gdzie byli działacze pro life? 29.03.10, 23:46
            kamfora napisała:

            > Czyli co? Miejsc w szpitalach jest pod dostatkiem,
            > tylko lekarze to ukrywają? I dopiero jak dziennikarze zareagują,
            > to ludziska mogą liczyć na przyjęcie bez łapówki?
            > Do czego właściwie byliby przed tym szpitalem potrzebni
            > działacze pro life?

            Nie ma miejsc pod dostatkiem, ale sa takie glupoty, jak pewne
            procedury oraz przysiega hipokratesa wiesz?
            to niepacjent w cywilizowanym kraju zebrze o pomoc od szpitala do
            szpotala wzywając na pomoc dziennkarzy, bo miejsca dlań w stanie
            zagrozenia zdrowia i zycia nie ma, a słuzba zdrowia ma mu to
            miejsce zapewnic!!!!
            Nie ma miejsca u nas? Dzwonimy, szukamy, gdzie pacjentkę mogą
            przyjac, wzywamy karetke do odwiezeinia, a nie odsyłamy z kwitkiem!

            Dzialace pro lifr No jak to ? szło o ŻYCIr człowieka, któremu nikt
            nie chcial w jego ratowaniu pomóz, chyba oczywiste, ze powinni o nie
            zawalczyc, nie?
        • kora3 Re: Gdzie byli działacze pro life? 29.03.10, 23:48
          karafka_do_wina napisała:

          >
          > dr w. Puzyna ma na to szanse, podobnie jak ta druga pani
          lekarka z filmu. bardz
          > o
          > mili i profesjonalni, nie ma co wink


          Podtawieni przebierańcy karafko, zeby zniszczyć, nie wiesz?)
          a tak w ogóle to seksuoldzy to nie lekarze smile
          i już wiesz wszystko smile
          Cieszmy sie dzieci bo sloneczko swieci smile
          • karafka_do_wina Re: Gdzie byli działacze pro life? 30.03.10, 00:00
            > Podtawieni przebierańcy karafko, zeby zniszczyć, nie wiesz?)
            > a tak w ogóle to seksuoldzy to nie lekarze smile


            tak wiem. dziwi mnie skad ludzie biora takie info. seksuolodzy czy w ogole
            psychoterapeuci to ludzie po medycynie lub psychologii klinicznej (o ile mi
            wiadomo). nie wiem tez jak na zaburzenia seksualne moze pomoc wylacznie rozmowa
            z partnerem (zwlaszcza, ze nie kazdy go ma). na seksuologow krzywo patrzy
            Kosciol - moze tu trzeba szukac przyczyn takich opinii jak powyzsza. a propos -
            obejrzalam w necie filmik z panem seksuologiem G. w roli glownej. co za
            obrzydliwosc! wywoluje w dziewczynie strach swoim napastowaniem i dziwi sie skad
            u niej ten lek. na koniec proponuje kolejne sesje-obmacywanki w cenie
            promocyjnej. normalnie groteska!
            • kora3 Re: Gdzie byli działacze pro life? 30.03.10, 00:15
              karafka_do_wina napisała:

              >
              >
              > tak wiem. dziwi mnie skad ludzie biora takie info. seksuolodzy czy
              w ogole
              > psychoterapeuci to ludzie po medycynie lub psychologii klinicznej
              (o ile mi
              > wiadomo).


              no, ale musi komus tez byc wiadomo smile

              nie wiem tez jak na zaburzenia seksualne moze pomoc wylacznie
              rozmowa
              > z partnerem (zwlaszcza, ze nie kazdy go ma).


              wiesz - ja pojmuje,ze ktos się na czyms nie zna, ale po kija takie
              kategoryczne wypowiedzi w tym temacie?
              Przyanaje, ja się znam ( na tearz) na 50 proc. tego o czym pisze,
              srednio, ale po to mam telefon, mail, net zeby poszukac, zpytac, a
              nie wypowiadac sie bez zadnej wiedzy za to z przekonaniem.


              na seksuologow krzywo patrzy
              > Kosciol - moze tu trzeba szukac przyczyn takich opinii jak
              powyzsza.


              Jak to ? Kosciól ma własnych. np. Knotza (chyba takie nazwisko) -
              zakonnika smile

              normalnie groteska!

              nagonka na człowieka Karafko i taki Lew Starowicz bierze w tym
              udział. Trzeba byc cicho, zeby nie niszvzyc człowieka, on za to
              odpowie na Sądzie Ostatecznym.
    • diabollo Re: Gdzie byli działacze pro life? 29.03.10, 23:03
      kora3 napisała:

      > Dzisiaj przypadkiem zobaczyłam program "Uwaga". Pokazali zajawkę
      > programu - kobieta w mnogiej obumarłej ciazy zebrze, zeby jej płody
      > usunąć, ale nie ma w szpitalu miejsca. Wczesniej błagała o usuniecir
      > martwych "zyc" sama, czy z mezem, zcy partnerem, ale nie było
      > miejsca dla niej, wiec o pomocom poprosiła wrazych dziennikarzy TVN -
      > przy nich tez jej odmawiano - przeładowanie w szpitalu.
      > zastanawiam się , gdzie byli działacze pro life?Czyzby life tej
      > kobiety, której z rachi obumarcia w niej dwóch płodów mogło grozic
      > zatrucie ciązowe, a wraz z nim po pristu cis na kształt sepsy jest
      > dla nich mniej wazny niz life zarodka? płod? No chyba tak , bo jakos
      > nie było ludzi proyestujmacych pod szpitalem przeciw odsylaniu
      > kobiety w tym stanie w ....bo nie ma miejsca. A moze szło o to, ze
      > nie distała przed kamerami histerii z powodu utraty ciązy, tylko
      > mówila: mam w srodku dwa martwe płody, trzeba to orzeciueż usunąć. Z
      > cała pewnoscią aborcjonistka. Nic to, ze mówiła o OBUMARLYCH
      > plodach - nie docieniala daru jaki ma w sobie. Tyle,ze ów "dar" móze
      > ja zabic. Dlatego nikt nie pikietiwał, zeby ja przyjąc do szpitala?
      > Poza durnymi, szukajacymi sensacjo dziennikarzami.
      > PS> Islamizacja to nasz głowny problem, to, ze dla babki w tym
      > stanie nie ma miejsca i zcsu w szpitalu, to nic. tak ma byc?

      Działacze tzw. "pro-life" interesują się ideologią, a nie życiem zagrożonym
      patologiczną ciążą kobiety.
      Plus hipokryzja lekarzy, jak piszesz dziennikarzy...
      Ot, "katolicki kraj".

      Kłaniam się nisko.
    • karafka_do_wina Re: Gdzie byli działacze pro life? 29.03.10, 23:31
      w_szpitalu_nie_bylo_miejsca_dla_pacjentki_z_martwa_ciaza
      wlasnie obejrzalam... strach chorowac w tym kraju, ale o tym wiadomo nie od
      dzisiaj sad

      co do dzialaczy pro-life, to zapomnialas ze oni interesuja sie wylacznie zyciem
      nienarodzonym, a wiec zdrowie i zycie tej biednej kobiety nie jest ich targetem.
      • kora3 Re: Gdzie byli działacze pro life? 29.03.10, 23:42
        karafka_do_wina napisała:

        patrz ty tez dosnalaś tej zbiorowej jak widac halucynacji ...

        > wlasnie obejrzalam... strach chorowac w tym kraju, ale o tym
        wiadomo nie od
        > dzisiaj sad

        nie wsztskim, niektórzy zyja w błogiej sniesiadomosci
        >
        > co do dzialaczy pro-life, to zapomnialas ze oni interesuja sie
        wylacznie zyciem
        > nienarodzonym, a wiec zdrowie i zycie tej biednej kobiety nie jest
        ich targetem
        > .
        ano
    • hawela Re: Gdzie byli działacze pro life? 30.03.10, 11:25
      Ogólnie jestem przerażona szeroko pojętą Służbą Zdrowia w Polscesad(
      Naprawdę przerażona. I to nie po tym programie (którego nie
      widziałam), tylko tak po prostu: z życia własnego, dzieci,
      znajomych.

      A co do prolife, to naciągana pretensja
      • a000000 Re: Gdzie byli działacze pro life? 30.03.10, 11:47
        hawela napisała:

        >
        > A co do prolife, to naciągana pretensja

        naciągana? zupełnie nieuprawniona. Taki atak dla ataku, bez uzasadnienia.
        Kompletnie nielogiczny. A ponieważ zaatakowała osoba która z logiką miała dużo
        do czynienia - wychodzi na to, że mamy przypadek złej woli.
        • kora3 "atak" - katolickie słowo wytrych?:) 01.04.10, 09:50
          a000000 napisała:

          Taki atak dla ataku, bez uzasadnienia.
          > Kompletnie nielogiczny.


          Uzasadnienie podałam - interesuje mnie dlaczego organizacha walczaca
          o to, by człowiek miał prawo do zycia (co przekłada sie takze na
          prawo do leczenia, ratowania zdrowia i zycia) od piczecia do
          naturalnej smierci nie wakczy o zycie osoby, które jest zagrozone
          przez niechec innych do ratowania jej. Gdzie tu brak logiki?)

          a co do słowka "atak"smile - wize, ze drugie katolickie słowo wytrych
          się nie załapało, "nagonke" mam na mysli smile
          Jaki azerko "atak"? Dlaczego zaraz "atak"? smile
          Zawsze mnie to nurtowało: czy atolicy naprawde maja innych ludzi za
          takich przygłupów, ze licza, iz na serio ktos się złapie na te
          gadkęsmile Kazde pytanie, watpliwosc i krytyka to jest zaraz "atak"
          ew. "nagonka" hehe
          Ja wszystkie te chwyty retoryczne znam azercia, na mnie to nie
          podziałasmile Miałam w dimu i w rodzinie niestety ludzi, którzy tego
          typu "argumentacje" stosowali, to i odporna jestem smile


          A ponieważ zaatakowała osoba która z logiką miała dużo
          > do czynienia - wychodzi na to, że mamy przypadek złej woli.


          A nie przypadek "jezyka nienawisci" i "kultury smierci"? to też są
          fajne zbitki slowne smile
          Nie wiem Azeko, jak było na twojej polibudzie i w twoich zcasach,
          ale za moich przedmioru "logika" jako takiego nie byłosmile
          Oczywiscie,ze się logike wykorzystywało w matematyce, ale jako
          takiego pzredmiotu tego nie było. Aczkolwiek wyobrax sibie, ze
          zaliczyłam ów przedmiot na b. dobrą ocenę smile - szczegółów nie bede
          zdradzac, bo choć uległo to zapewne już przedawnieniu smile nie musze w
          swietle prawa obciązac samej siebie smile
            • kora3 Re: "atak" - katolickie słowo wytrych?:) 01.04.10, 13:18
              a000000 napisała:

              > kora3 napisała:
              >
              > > Ja wszystkie te chwyty retoryczne znam azercia,
              >
              > wiem, wiem... nie od dziś się znamy.

              no własnie, własnie smile

              >
              > Ad rem: czy organizacja "pro life" miała ŚWIADOMOŚĆ że tej
              kobiecie coś zagraża
              > ?
              > Kobieta się do nich zwróciła o pomoc a oni odmówili?



              To akurat ze wszechmiar słuszna uwaga smile rzecz w tym, ze organizacje
              prolifowskie NIGDY arczej nie interweniują w sprawach innych niż
              zagrozenie życia płodu, albo zarodka, ewentualnie odkorowanego - no
              mzoe nie dosłowie

              A jak jest z tym "atakiem"?smile
                • kora3 Re: "atak" - katolickie słowo wytrych?:) 01.04.10, 14:16
                  a000000 napisała:
                  >
                  > nie masz pojęcia, czy ta organizacja ma w ogóle świadomość tej
                  konkretnej
                  > sytuacji, ale masz im za złe, że Duch Święty nie raczył ich
                  oświecić... wedle
                  > mnie jest to nieuprawniony atak.


                  no wiesz, organizaje akyray taka własnie Duch wspomniany powinien
                  oświecić czyz nie?smile teraz mamy "atak" na Ducha Świetego, czy na
                  całośc Trójcy od razu?smile

                  Miałas prawo Azerko "nie poznac się" na ironii tego pytania
                  tytułującego watek ten smile ale wyraźnie już potem napisałam do kogoś,
                  ze i owszem, to był zarcik smile- bo wiadomo, ze organizacje pro life
                  wcale nie zajmują się sytuacjami zagrozenia zycia poza życiem
                  poczetym i sytuacją, gdy kogoś mają odłączyć, wiec "manie im za złe"
                  tym razem byłoby zupelnie od czapy smile
      • kora3 Re: Gdzie byli działacze pro life? 30.03.10, 12:26
        hawela napisała:

        > Ogólnie jestem przerażona szeroko pojętą Służbą Zdrowia w
        Polscesad(
        > Naprawdę przerażona. I to nie po tym programie (którego nie
        > widziałam), tylko tak po prostu: z życia własnego, dzieci,
        > znajomych.


        Nie ty jedna Hawelo
        >
        > A co do prolife, to naciągana pretensja

        to był zarcik - przyznaję smile ale w sumie dlaczego naciągane?
        czy "pro life" naprawde odnosi się tylko do zarodków, płodów,
        odkorowanych i pragnących zeby skrócić im mekę, czy do wszystkich
        ludzi? Dlaczego człowiek urodzony, którego zycie ejst zagrozene, bo
        komuś tam sie nie chce mu pomóc jewst mniej wazny, niż płód?
        • a000000 Re: Gdzie byli działacze pro life? 30.03.10, 13:37
          kora3 napisała:

          > czy "pro life" naprawde odnosi się tylko do zarodków, płodów,
          > odkorowanych

          Tylko. Organizacja po to powstała i takie sobie postawiła zadania.

          Każde życie jest tyle samo warte - człowiek sprawny sam się obroni. Organizacja
          broni życia bezradnego, takiego, które z pewnych względów nie potrafi lub nie
          może wyartykułować woli życia...
          • kora3 Re: Gdzie byli działacze pro life? 30.03.10, 14:30
            a000000 napisała:

            > kora3 napisała:
            >
            > > czy "pro life" naprawde odnosi się tylko do zarodków, płodów,
            > > odkorowanych
            >
            > Tylko. Organizacja po to powstała i takie sobie postawiła zadania.
            >
            > Każde życie jest tyle samo warte - człowiek sprawny sam się
            obroni. Organizacja
            > broni życia bezradnego, takiego, które z pewnych względów nie
            potrafi lub nie
            > może wyartykułować woli życia...

            No, ale jak widać człowiek sprawny, w tym przypadku ta kobieta, tez
            sobie sama rady dać nie mogla i dlatego zawołałay tych dziennikarzy,
            nie?
            • a000000 Re: Gdzie byli działacze pro life? 30.03.10, 14:54
              kora3 napisała:

              > No, ale jak widać człowiek sprawny, w tym przypadku ta kobieta, tez
              > sobie sama rady dać nie mogla i dlatego zawołałay tych dziennikarzy,
              > nie?

              No i właśnie w ten sposób SAMA sobie poradziła. Płód czy odkorowany nie wezwie
              na pomoc nikogo - bo nie potrafi lub nie może. Nie ma takiej zdolności.
              • kora3 Re: Gdzie byli działacze pro life? 30.03.10, 15:10
                a000000 napisała:

                > kora3 napisała:

                >
                > No i właśnie w ten sposób SAMA sobie poradziła.

                no, ale zrobiła źle, przecież lekarze powinni wezwać policję z
                racji pojawienia sie dziennikarzy - czyli i tak źle i tak
                niedobrzesmile powinna się pogodzic z tym, ze płody w niej sobie gniją

                Płód czy odkorowany nie wezwie
                > na pomoc nikogo - bo nie potrafi lub nie może. Nie ma takiej
                zdolności.

                Odkorowany człowiek Azerciu jest martwy. To jest tzw. śmierc
                mózgowa, która kwalifikuje pacjenta do odłączenia go od apararury
                sztucznie podtrzymującej życie. Z grubsza oznacza to, ze mózg obumarl
              • kora3 Re: Gdzie byli działacze pro life? 31.03.10, 10:55
                hawela napisała:

                > W obronie życia już narodzonego pokrzyczy więcej osób (choćby Ty,
                > koro się odezwiesz, prawda?). Nienarodzone ma mało obrońców

                ale ty w odróznieniu ode mnie, przyznajęm cyba uwazasz , ze KAZDE
                zycie, narodzone, czy nie ma te samą warosc. No bo chyba nie
                uważasz, ze nienarodzine ma wieszą? skoro tak - obrońcy zycia na
                logike powini btonic KAZDEGO zycia.
                  • kora3 Re: Gdzie byli działacze pro life? 01.04.10, 06:28
                    Przykład z uczniem - nie trafionysmile
                    Moznaby go co prawda tłumaczyc, ze owszem tak , ma mniejsza wartosc,
                    bo jest mniej w tymkierunku uzdolniony i mniej się tym interesuje.
                    Ale to kwestia uzdolnień, niezalezna poniekąd od nas.
                    Tu moim zdaniem lepszy byłby pzykład "altruisty", którgo interesuje
                    tylko głod np. w Afryce, a już ten w azji mu lata.
                      • kora3 Re: Gdzie byli działacze pro life? 01.04.10, 13:29
                        hawela napisała:

                        > kora3 napisała:
                        >
                        > > Przykład z uczniem - nie trafionysmile
                        > Oczywiście, że nie, przecież nie pasuje do Twojej teoriiwink

                        Ale to nie moja teoria HAwelo smile - jesli ktoś deklaruje, ze chce
                        chronic ludzkie zycie od poczecia do naturalnej smierci to
                        deklaruje, ze takze w okresie po narodzinach i takze wówczas, gdy to
                        zycie ejst zagrozone przez czyjes niedbalstwosmile
      • grzespelc Re: Gdzie byli działacze pro life? 30.03.10, 15:05
        > A co do prolife, to naciągana pretensja

        Ani trochę. Ten ruch, za iast pomagać kobietom w ciąży b ędącym w trudnej
        sytuacji, zajmuje się zastraszaniem ich i lekarzy, a czsem nawet ostrzeliwaniem
        szpitali (na szczęście nie w Polsce) oraz ciągłym dążeniem do wprowadzenia
        drakońskiego prawa w tej kwestii. A to na pewno nie doprowadi do zmniejszenia
        sie liczby aborcji.
      • diabollo Re: Gdzie byli działacze pro life? 30.03.10, 17:16
        hawela napisała:

        > Ogólnie jestem przerażona szeroko pojętą Służbą Zdrowia w Polscesad(
        > Naprawdę przerażona. I to nie po tym programie (którego nie
        > widziałam), tylko tak po prostu: z życia własnego, dzieci,
        > znajomych.
        >
        > A co do prolife, to naciągana pretensja

        A ja jestem zachwycony polską służbą zdrowia. Biorąc pod uwagę środki, którymi
        dysponuje na pysk pacjenta - pozostaje chyba najbardziej "efektywną" służbą
        zdrowia w Europie i do tego jeszcze jako tako się kręci.
        Choć patologie zdarzają się...

        Niemniej ten konkretny przykład to chyba troche inny problem - słusznie przez
        czcigodną Korę powiązany z działaczami tzw. "pro-life".

        Otóż lekarze w Polsce (jak i dyrektorzy szpitali) po prostu boją się zdziczałego
        Kościoła Katolikiego i jego wyznawców, więc uciekają jak mogą przed oficjalnym
        usuwaniem ciąż (nawet martwych), aby nie zostać "aborcjonistą", co może
        skutecznie przekreślić karierę czy powodzenie danej placówki.

        Kłaniam się nisko.
          • diabollo Re: Gdzie byli działacze pro life? 31.03.10, 17:24
            hawela napisała:

            > Myślę, diabollo, że masz swoje negatywne zdanie i nie zobaczysz nic
            > dobrego, bo tego zobaczyć nie chcesz.

            Ależ, czcigodna Hawelo, widzę pewne dobre elementy zachowania Kościoła
            Katolickiego w Polsce, na przykład w latach 80tych ubiegłego wieku, niemniej te
            wyjątki nie mogą przysłaniać całokształtu - czyli negatywnego wpływu kleru na
            życie społeczne w Polsce.

            Przykład pierwszy z brzegu - właśnie przytoczony przez czcigodną Korę. Przez
            zdziczałą 20 letnią propagandę antyaborcyjną fundamentalizmu katolickiego, efekt
            jest taki, że lekarze boją się skrobanek nawet w sytuacji, kiedy mają
            doczynienia z martwymi płodami. Narażając tym samym życie owej kobiety.
            Tak oto kato-ideologia w tym konkretnym przypadku sprowadziła kobietę do
            przedmiotu - inkubatora.

            Kłaniam się nisko.
            • hawela Re: Gdzie byli działacze pro life? 31.03.10, 18:12
              Bardzo to mądrzy i odważni lekarze, którzy nie podejmują się
              usunięcia martwych płodów, wiedząc, jakie to może przynieść szkody.
              No,sorry, ale zupełnie nie wierzę, żeby zachowali się tak ze strachu
              przed kimkolwiek lub pod wpływem rzekomej manipulacji zdziczałego
              Kościoła. Masz dużą wyobraźnię, diabollo, a neipochlebne zdanie jak
              widze nie tylko o Kościele, ale również o lekarzach
              • diabollo Re: Gdzie byli działacze pro life? 31.03.10, 21:08
                hawela napisała:

                > Bardzo to mądrzy i odważni lekarze, którzy nie podejmują się
                > usunięcia martwych płodów, wiedząc, jakie to może przynieść szkody.
                > No,sorry, ale zupełnie nie wierzę, żeby zachowali się tak ze strachu
                > przed kimkolwiek lub pod wpływem rzekomej manipulacji zdziczałego
                > Kościoła. Masz dużą wyobraźnię, diabollo, a neipochlebne zdanie jak
                > widze nie tylko o Kościele, ale również o lekarzach

                Czcigodna Hawelo,

                Z całym szacunkiem dla tej profesji, lekarze to zwykli ludzie są. I jak u
                zwykłych ludzi i u nich występuje strach, koniunkturalizm czy zwykły konformizm.

                Kłaniam się nisko.
              • kora3 Hawelo, co do tego przypadku 01.04.10, 07:52
                hawela napisała:

                > Bardzo to mądrzy i odważni lekarze, którzy nie podejmują się
                > usunięcia martwych płodów, wiedząc, jakie to może przynieść
                szkody.
                > No,sorry, ale zupełnie nie wierzę, żeby zachowali się tak ze
                strachu
                > przed kimkolwiek lub pod wpływem rzekomej manipulacji zdziczałego
                > Kościoła. Masz dużą wyobraźnię, diabollo, a neipochlebne zdanie
                jak
                > widze nie tylko o Kościele, ale również o lekarzach


                to powiem szczerze, ze istotnie nie patrzylam na to z tego punktu
                widzenia, o jakim napisal Diabollo. Po prostu mam nadzieje,ze to
                niemożliwe, zeby nawet martwych płodów lekarze bali się usunąc.

                Ale, prwda jest taka, ze boja sie ginekolodzy - i to juz nie
                przypuszczenie tylko pewnosci. Żeby byla jasna jasnoscsmile - nie
                piekła się boją tylko ludzi.

                jescze chyba na starym KIR-ze, który zostal skasowany przez
                załozycielke, opisałam taki przypadek, kiedy lekarz odmówił romowy z
                pacjentka na temat spirali. Bynajmniej, jak się okazało, nie z
                pobudek swiatopogladowych, a ze strachu Hawelo.
                Kobieta miala 4 dzieci, wiecej już nie chciała miec, co raczej
                zrozumiałe. Poszla do lekarza, docelowo po to,zeby jej załozył
                wkładke. Mało której pani wiadomo o tym, co też zresztą
                zastanawiające, ze wkładka przysługuje w ramach nfz! to wazne, bo
                koszt wkładki i jej załozenia w gabinetach prywatnych waha się od
                400- 650 złotych. To wydatek co prawda raz na kilka lat, ale dla
                niektórych- calkiem spory.
                Tak wiec pani po badaniu zapytała pana dra czy mogłby załozyc jej
                wkładke w ramach nfz. Lekarz wyraźnie się wykrecał, wiec pani
                nabrala podejrzeń, ze usiłuje bajerowac, zeby wyłudzic od niej
                prywatne załozenie i zarobic.
                I z taka sugestią zwrócila się do lokalnego "media" smile Lekarz
                poczatkowo nie chciał wcale gadac, ale po zapewnieniu, ze jego dane,
                ba nawet inicjały nie zostaną podane, zaczął sypać. Centralnie
                przyznał się,ze nie chciał z kobitą gadać o spirali, bo sie uwaga -
                jej bał!!!! a bał się, bo jej nie znał i na dobrą sprawe nie
                wiedział, czy ona serio chce te spiralę, czy go "bda" na
                okolicznosc "mordowania nienarodzonych". Choziło o PZOZ w nieduzym
                miescie, wiec gdyby się rozniosło, ze on "morderca" i
                zaklada "śmierc" tzw. obrońcy zyc by mu nie dali.
                Znając lokalne,ze tak powiem srodowisko tegoż miasteczka, wiem, ze
                lekarz mówił prawdę. ato,ze lekarze boją sie nienznych im pacjentek
                w tym temacie potwierdziło kilku innych ginekologów.
                Nie uwazasz, ze to jest chore?
                Tym bardziej chore, ze aborcję, albo pastylki wczesnoporonne mozsz
                sobie "zafundowac" bardzo łatwo i niedrogo? Tylko NIEOFICJALNIE. A
                tego, co ci oficjalnie przysługuje z twoich własnych podatków, o ile
                rzecz jasna CHCESZ skorzystac, bo wszak przymusu nie masmile nie mozesz
                się doprosic, bo lekarz się boi. Paranoja!

                lekarze boją się też kierowac na badania prenatalne wyobraź sobie!
                Bo jak cos wyjdzie nie tak i pacjentka bedzie chciała usunąc w
                zwiazku z tym legalnie ciąże wyjda na zwolenników aborcji. A te
                badania ciezarnym w pewnym wieku przysługuja bez zadnej łaski! A w
                wieku młodszym, jak chcesz sobie zrobić za swoją kase nikt nie ma
                prawa ci odmówić, chyba, ze są przeciwkazania. i zadne
                tam "sumieniowe" sprawy lekarza tu nie dzialają - to nie jest zabieg
                usuwania ciazy tylko BADANIE, które poronienia nie powoduje
                bynajmniej.

                Dlatego też, choc w tym konkretnym przypadku nie jestem przekonana o
                wspomnianych przez Przeprzystojnego smile przesłankach kierujacych
                lekarzami, to w gólnosci podzielam zdanie tegoż. Lekarze naprawde
                boją się, z nornalnie wykonując swój zawód bedą scigani przez
                oszołomów. Dlatego doszło u nas do pewnego paradoksu: to, co jest
                nielagalne - czyli aborcja i patyle wczesnoporonne jest łatwo
                dostepne,a to co jest legalne i przysługije trudno otrzymac.
                Uwazasz ten stan rzeczy za normalny? ja - nie.
                • diabollo Re: Hawelo, co do tego przypadku 02.04.10, 02:14
                  Przepiękna Koro, nic dodać, nic ująć.

                  Obawiam się, że to co napisałaś, jest niestety mocny argument popierający moją
                  teorię wyjaśniającą omawiany przypadek.

                  Chociaż, możecie mi nie wierzyć - naprawdę bardzo chciałbym się mylić.

                  Dzisiaj widziałem w TVN24 końcówkę wywiadu pana Rymanowskiego z panem Dziwiszem...

                  Cóż, żenada, pan dziennikarz zamast potraktować adwersarza jak - nie
                  przymierzając pani Olejnik swoich gości - wije się jak piskorz aby zasugerować,
                  że w sprawie in vitro kler lobbuje politycznie na prawo, które ma dotyczyć też
                  niewierzących Polaków. Pan Dziwisz wtedy od rzazu głupieje,"bodigengłudż"
                  sugeruje pan Dziwisz się gupi - i zaczyna piepszyć o "Prawdzie", "Naturalności",
                  etc, no i że ta "Prawda" musi dotyczyć wszystkich, i zwycięży, więc in vitro
                  musi być zabronione (w wersji popieranej przez kler - trzy lata pierdla dla
                  "zbrodniarza" i "zbrodniarki", która sprzeniewierzya się "Prawdzie"), a pan
                  Rymanowski boi się pana Dziwisza dalej idagować w temacie... Choć widać
                  (bodilangłudż na to wskazuje) zupełnie nie jest przekonany do bezsensownych
                  wynórzeń pana Dziwisza.

                  Skoro taki facet jak pan Rymanowski, wzięty dziennikarz TV, kasujący pewnie coś
                  bardziej w setkach niż dziesiątkach tysięcy złotych miesięcznie (czyli
                  teoretycznie ustawiony, kurwa, klasa wyższa średnia, podobno w kwestiach
                  zasadniczych niezależna, dziennikarz, któremu teoretycznie w wszyscy mogą
                  "naskoczyć", bo choćby Polsat zawsze przyjmie go z otwartymi rękami za podobne
                  pieniądze), otóż ten pan dziennikarz boi się przedstawiciela kleru, czy też boi
                  się jakiejkolwiej z nim polemiki (a najpewniej ma prikaz od pracodawcy, żeby
                  panu Dziwiszowi nie podskakiwać), to czego oczekujecie od powiatowego, nawet
                  najporządniejszego powiatowego lekarza?

                  Myślicie, że ten biedny dyrektor szpitala czy jeszcze biedniejszy lekarz miał
                  się z entuzjazem zabrać do przeprowadzenia skrobanki?

                  Kłaniam się nisko.
                  • kora3 hmmmmmm 02.04.10, 09:02
                    niestety nie ogladałam wspomnianego wywiadusad trudno mi się zatem
                    odnisc przesliczny Diabollo. Jak dla mnie osobiscie przemiły B.
                    rymanowski jst jednak trochę miękki do gadania o b. trudnych
                    sprawach, tu trzeba miec jaja, jak M. Olejnik, albo duet
                    Sekielski&Morozowski.
                    Czy dostał jakiś "prikaz" - nie mam pojecia, ale wiem, ze
                    dziennikarze równie czesto, jak inni ludzie zachowuja sie wobec
                    duchownych - osobiscie z nimi rozmawiajac, bo komentujac
                    niekoniecznie, zsczególnie. Moze nie wszyscy, ale sporo.
                    Jeden z moich kolegów po fachu, powiem wprost - zdeklarowany
                    antyklerykał też swego zcasu był taki ostroxny podczas rozmowy z
                    duchownym. Zapytałam go wprost: dlaczego? Prikzau nijakiego nie
                    mial, to na bank. Poiedział mi,ze to wynik wychowania: jego matka
                    uwzała ksiezy wrecz za swietych i w bezposrednim kontakcie z
                    duchownym katolickim tak ma mimo, ze jest juz leciwy. Móil, ze n.
                    zawsze czuje sie skrepowany, gdy informuje, np. ze nie jst
                    zainteresowany wizytą duszpasterskąsmile
                    jst jeszcze cos takiego, ze wysocy rangą ducowni zwykle dają sie
                    długo prosic, by sę wypowoedzieli, uzoelili wywiadu, a na
                    jakiekolwiek pytanie nie po ich mysli reagują zwykle stwoerdzeniami,
                    ze sa atakowani (katolickie słowo wytrychsmile) i prowadzona jest na
                    nich i Koscioł "nagonka". Zwykle powazny dziennikarz usiłuje unikac
                    sytuacji, kiedy jest odbierany jako nieobiektywny, czy też atakujacy
                    rozmówce i to tez moze stąd.
                    W takiej sytuacji najlepszym rizwiazaniem jest, gdy rzeczony
                    duchowny nie ejst jedynym rozmówcą smile - jest jeszcze ktoś z
                    przeciwnymi pogladami i tak toczy się dyskusja. Tyle tylko, że
                    duchowni czesto sie na to np. w radiu nie godzą, a z całym
                    szacunkiem i sympatią dla B. Rymanowskiego - mógłob to się skończyć
                    niedobrze. raz widziałam, jak w zasadzie przecież w luzackiej "Kawie
                    na ławe" kompletnie stracił panowanie nad programem, jako gospodarz.
                    Puscił ster, a jego rozmówcy przekrzykiwali się wzajemnie. musiał
                    stukac w stół,zeby w góle zwrócili na niego uwagę. No nie było to
                    fajne. Ani dla niego pewnie, ani dla widza.

                    I tak to sukces TVN, wg mnie, ze abp Dziwisz raczył osobiscie
                    pogadac z dziennikarzem smile Zwróc uwagę,ze hierarchia koscielna
                    niezwykle rzadko wdaje się na serio dyskusję. Zwykle wydaje
                    oświadczenia, albo jej stanowisko słyszysz w oficajlnych,
                    publicznych wystapieniach. Do polemiki ma swieckie pieski,
                    polityków, jakis działaczy itp.
                    To przemyslana i b. korzystna dka niej postawa. Niemznosc
                    polemizowania na bieząco z racji niecheci na to drugiej strony
                    wywiara wrazenie, ze stanowiskiem Kosciola nIE MOZNA dyskutowac, a
                    o akie wrazenie własnie biega smile

                    Powiem ci, ze tak miedzy nami mówiąc: postaw sie w sytuacji ksiedza,
                    nawet wysoko umiejscowionego w hierarchii. Czy on moze na temat in
                    vitro miec SWOJE zdanie, jak Ty, ja , czy inna osoba, takze aa
                    mająca zdanie odmienne od nas, ale własne? Nie. On moze swoje zdanie
                    odmienne od stanowiska kosciola zwalczacsmile musi. CO ma zatem mówic i
                    jak jesli nie to co musi i słowami, których sie odeń wymaga?
                    Oczywiscie kazdy jeden duchowny powie ci, ze nikt mu niczego nie
                    narzuca, to jego zdanie z serca i sumienia płynącesmile ale tak nie
                    jest. Szkoa,ze rozmówcy dziennikarzy w wywiadach nie sa podłączani
                    do wariografu hehe, tak mi sie skojarzyło, bo niedawno "odkrylam"
                    dzieki kobitce z innego forum teleturniej taki z uzyciem tegoz,
                    bardzo ciekawe pod wzgledem socjologicznym i psychologicznym. Ksiądz
                    bracie jak odskoczy to dostaje w d...widziałam to juz kilka razy.
                    Np. "zaplanowane" przenoszenie do innej parafii, nie tylko za
                    moelstowanie dzieci, albo romans mozna zaliczyć, ale np. za
                    pouszanie na katechezie niedobrych tematów z młodzieża, a nawet -
                    uwaga, za to ze lubisz jakiś rodzaj muzy. Wiec nie nalezy oczekiwac
                    jakiś szczerych zachowań d ksiezy, przynajmnień tam, gdzie mogą byc
                    zauwazone pzrez jego przełozonych.

                    wracając do konkretnego przypadku. N, nie mozna wykluczyc, ze
                    lekarz, choc to ie był powiatowy spitalik akurat, bał się. Fakt.
                    Wystarczyło, zeby ktos z obrońców niedikładnie posłyszał na
                    korytarzu IP o co be "ciąża, trzeba usunąc" bez rezty szczegółów i
                    mialby na głowie oszołomów. Ale to nie uprawnia go do narazania
                    ludzkeigo życia. No nistety Diabollo, ale lekarz to szczegółny
                    zawód. dziennikarz teżsmile i nie bronie tu Rymanowskiego, jesli było,
                    jak opisujesz. TYLKO U LICHA nawet jesli pokazał sie miekim
                    cieniasem srającym w gatki, to nikt od tego nie umrze, nie straci
                    zdrowia! Jesli zaszkodził to tylko soie i stacji w której pracuje. A
                    lekarz moze zaszkodzić komus tak skutecznie, ze tego kogoś już nie
                    ma. I dlatego lekarz nie ma prawa sie aż tak bac smile W końcu składa
                    wiadoma przysięgesmile
                    Masz lina do wywiada?smile chetnie zobaczę
                    • diabollo Re: hmmmmmm 02.04.10, 10:30
                      Dzięki za interesującą wypowiedź. Słusznie zauważasz, że "prikaz" przełożonego w
                      cale nie jest potrzebny. Najgorsza jest autocenzura.

                      Jeżeli chodzi o link, to oczywiście niczego nie mogę znaleźć.
                      To było wczoraj na TVN24 program pt. "Rozmowa Rymanowskiego" od 21.30 do 22.00.
                      Tak jak pisałem, nie widziałem całości, tylko końcówkę.

                      Kłaniam się nisko.
                      • kora3 Re: hmmmmmm 02.04.10, 13:00
                        diabollo napisał:

                        > Dzięki za interesującą wypowiedź. Słusznie zauważasz,
                        że "prikaz" przełożonego
                        > w
                        > cale nie jest potrzebny. Najgorsza jest autocenzura.


                        ano - wiesz w Polsce wielu jest ludzi, którzy zyczajnie boją się
                        łatki "antyklerykała", a taka mozna zarobić np. pozwalajac sobie
                        napisac o tym, ze ksiądz dostał zarzuty za molestowanie
                        ministranta smile
                        Na własne uszy słyszalam razu pwnego, gdy na opłatku dla
                        dziebnnikarzy, gdzie zapraszali ksieza dziennikarze llaknego radia
                        diecezjalnego, nawiasem mówiąc fajni goscie. kazanie wyglosił pewien
                        ks. pralat tez zaproszony gosc i zaczał nawalac na dzieniakrzy, ze w
                        okresie bozonarodzenionym piszą o takich rzeczach, jak ta sparwa z
                        skiedzem. Gwoli scisłosci spara wydazryła sę innej czesci
                        wojeództwa i ikt z tych, co yli autorami tych tekstów dwóch
                        lokalnych dzinnikach, nie był obecny, ale to prakatowi nie
                        przeszkzdzało bynakmniej mówi o "brukocach", "hienach" itp. Sorry,
                        ale ja się poczułam urazomna. W końcu o ludziach mi znajomych mówil,
                        sugerujac,ze ma na mysli nas szystkich, a vii ludzie nie zrobili NIC
                        zlego, napisali prawde, - prokurator postail zarzuty.
                        Pozwoliłam sobie wyjsc z 5 innymi osobami z tego przedstawienia.
                        Kolezdy z radia przeprazali, ale kas zostal. Jak to jest mozliwe,
                        zeby przyjsc do kogoś na przyjeie i obrazac innych gosci? jak mi
                        toarzysto nie odpowiada to ACALe nie ide, a nie robie aką z
                        orzeprozeniem obore. ale pralat pewnie uwazal,e badzo ładnie sie
                        zachowałsmile
                        >
                        > Jeżeli chodzi o link, to oczywiście niczego nie mogę znaleźć.
                        > To było wczoraj na TVN24 program pt. "Rozmowa Rymanowskiego" od
                        21.30 do 22.00.
                        > Tak jak pisałem, nie widziałem całości, tylko końcówkę.
                        >
                        > Kłaniam się nisko.
                  • hawela wywiad 02.04.10, 10:36
                    Diabollo, błędy ortograficzne i przekleństwa - nie moja konwencja,
                    ale pewnie jesteś zdenerwowany.
                    Oglądałam ten wywiad. Moje odczucia są nieco inne, a mianowicie
                    takie:
                    - Kard Dziwisz mówił oczywiście zbyt ogólnikowo - ale z drugiej
                    strony - jak mówić szczegółowo, gdy się ma powiedzmy 2 minuty na
                    odpowiedź (a może mniej). Ten człowiek naprawdę żyje tym o czym
                    mówi - dla niego Prawda jest najważniejsza. Myślę, że nie zna
                    szczegółów dotyczących ustawy, dotyczących zmagnań bezdzietnych
                    małżeństw... nie wiem, tak przypuszczam. W kwestii in vitro jest
                    sprawa zamrożonych zarodków i Kościół nie może milczeć. A tego
                    właśnie wymagacie. Jaki będzie ostateczny kształt ustawy, czas
                    pokaże, ale nie można wymagać od Kościoła, by otwarcie
                    powiedział: "Tak, zabijajcie".
                    - ewentualnej służalczości Rymanowskiego nie zauważyłam. Natomiast
                    co mi się w nim już od dłuższego czasu nie podoba, to jakiś chaos
                    myślowy, tak go odbieram. Uważam, że mógł sobie jakoś sensownie
                    pytania poukładać. A on: pytanie o pedofilię, potem coś z zupełnie
                    innej dziedziny, potem in vitro, a zaraz za in vitro (Dziwisz
                    jeszcze nie skończył mówić - fakt, mówi powoli, no ale przerywanie
                    mu uważam za nieprofesjonalne) pytanie o to jaka chwila z Janem
                    Pawłem II jest w jego pamięci najżywsza. Jak dla mnie to
                    beznadziejna rozmowa, ni z gurszki ni z pietruszki.
                    Pytanie końcowe "co by powiedział Jan Paweł II gdyby dziś przyjechał
                    do Polski" już w ogóle mnie dobiło.
                    • diabollo Re: wywiad 02.04.10, 10:53
                      A Tak, przepraszam, za dużo błędów w moim poście: te literówki, no i te
                      "wynórzenia", zamiast "wynurzenia".

                      Kłaniam się nisko.
                    • kora3 Wywiadu jak wspomniałam nien widzialam, ale 02.04.10, 12:16
                      Twoje HAwelo zarzuty wobec pytań, z tego ci przedstawiłas , sa wg
                      mnie - mało uzasadnione. Ja wiem,ze ksieża mają swój "kazaniowy"
                      sposób gagania, zwlaszcza starzy, i taki delikwent umie i z 1,5
                      godziny odpowiadac na jedno pytanie. smile Ale telewizja ma swoje praa
                      i nikt nie bedzie chial takiego "wykladu" czestokroc o tym samym
                      kilka razy, tylko innymi słowami w niej słuchac. Odpoiadający
                      powinien bez wzgledu na swa rangę umiec szanowac słuchaczy, idzów,
                      gospodarza programu i zcas antenowy mu przeznaczony. Nie dostrzegam
                      nic złego w pytaniu raz o pedofilie Kosciele, raz o in vitro, a raz
                      o JPII. Dwa pierwse tematy sa na czasie, a jest przecież rocznica
                      smierci poperzedniego papieza, wiec naturalne ze się o wspomnienia o
                      nim pyta jego dugoletniego spółpraconika i przyjaciela. Jak
                      podkreślam - nie wodziałam programu - opieram się tylko na tym, co
                      zarzucaasz Rymanowskiemu.
                      • kora3 a co do "zabijajcie" :) 02.04.10, 12:20
                        to nie manipulujsmile Dabollo nie zarzucał Dziwiszowi, ze nie mówi, ze
                        in vitro ok - tylko Rymanowskiemu, ze nie pytal go ostatecznie
                        wnikając. wiaomo, ze kler nie bedzie popieral in vitro i nikt tego
                        nie oczekuje, ale nazywanie niepotrzymywania przy zyciu dwóch
                        komórek zabijaniem, to demagogia, w Twoim aktualnie wykonaniu smile
                      • diabollo Re: Wywiadu jak wspomniałam nien widzialam, ale 02.04.10, 12:33

                        A propos, na pytanie o pedofilię pan Dziwisz odpowiedział, że ś.p. pan papież
                        Wojtyła "nie wiedział", (sprawami zajmowały się "urzędy", a nie najwyższy szef),
                        a media teraz rzuciły się na Kościół, chodziaż problem pedofilii (od razu
                        zasugerował związki z homoseksualizmem) dotyczy nie tylko kleru, ale i na
                        przykład nauczycieli.
                        Krótko mówiąc "w Ameryce Murzynów biją", a Kościół to ofiara mediów.

                        Kłaniam się nisko.
                    • gaika Re: wywiad 02.04.10, 12:38
                      hawela napisała:

                      > W kwestii in vitro jest
                      > sprawa zamrożonych zarodków i Kościół nie może milczeć. A tego
                      > właśnie wymagacie. Jaki będzie ostateczny kształt ustawy, czas
                      > pokaże, ale nie można wymagać od Kościoła, by otwarcie
                      > powiedział: "Tak, zabijajcie".

                      Abstrahując od wywiadu(nie widziałam), rzecz polega nie na tym, że
                      Kościół ma nagle powiedzieć invitrujcie się ludzie do woli, ale
                      poprzestać na wyrażeniu swojego światopoglądowego stanowiska
                      (które jest i tak na wylot znane, czy ktoś chce czy nie)= dla
                      katolika to grzech. Koniec , kropka. Bez tej całej politycznej, a
                      także lingwistyczno- potępiającej otoczki(Frankensteiny, egoiści,
                      przestępcy itp.)

                      W związku z tym, że ludzie (i religie) w tej kwestii się różnią, KK
                      nie ma prawa domagać się, aby państwo świeckie dokonywało prawnej
                      implementacji nauczania tegoż Kościoła, bo państwo do tego nie
                      służy. Już kiedyś o tym pisałam, że jeżeli Kościół nie jest w
                      stanie
                      wyegzekwować swojej nauki w tym względzie(bo i
                      katolicy się tu różnią), naciskanie na władze, żeby wprowadziły
                      odpowiedzialność karną w razie nieprzestrzegania tejże lub
                      uniemożliwienie stosowania metody iv generalnie, jest nadużyciem,
                      pomyłką, mieszaniem porządków.
                  • grzespelc Re: Hawelo, co do tego przypadku 02.04.10, 18:51
                    > Skoro taki facet jak pan Rymanowski, wzięty dziennikarz TV, (..) dziennikarz,
                    któremu teoretycznie w wszyscy mogą
                    > "naskoczyć",

                    A prywatnie hardkorowy prawicowiec o poglądach Rydzyka. Nikomu innemu nie
                    pozwolonoby tego wywiadu przeprowadzić. A p. Rymanowski przecież nikomu się nie
                    sprzedał, bo jest LPR-owcem z krwi i kości.

                    to czego oczekujecie od powiatowego, nawet
                    > najporządniejszego powiatowego lekarza?

                    To nie kwestia stawnowiska. U mnie w pracy co ponirektóre osoby zajmujące
                    wsysokie stanowiska, boją się niemalże własnego cienia, a ja - zwykła urzędnicza
                    podrzędna menda - nie boję się nikogo. Jak ktoś ma skłonnosci do bania się o
                    własną d.., to się boi, jak ktoś nie ma - to nie.
                    • a000000 Re: Hawelo, co do tego przypadku 02.04.10, 19:17
                      grzespelc napisał:

                      >Jak ktoś ma skłonnosci do bania się o
                      > własną d.., to się boi, jak ktoś nie ma - to nie.

                      no i widzisz Grzesiu, jak to ładnie powiedziałeś!!! Więc po co twierdziłeś, że
                      wszyscy katolicy trzęsą portkami przed księżmi? Są tacy co trzęsą... ale
                      większość nie trzęsie... Osobiście nie spotkałam takiego, który trzęsie...
                      • kora3 Re: Hawelo, co do tego przypadku 02.04.10, 23:08
                        a000000 napisała:
                        >
                        > no i widzisz Grzesiu, jak to ładnie powiedziałeś!!! Więc po co
                        twierdziłeś, że
                        > wszyscy katolicy trzęsą portkami przed księżmi? Są tacy co
                        trzęsą... ale
                        > większość nie trzęsie... Osobiście nie spotkałam takiego, który
                        trzęsie...


                        a ja owszemsmile a wielu Azerko spotykasz polityków takich z wyzszej
                        półki, albo lokalnych? Z ciekawosci pytam
                        • a000000 Re: Hawelo, co do tego przypadku 02.04.10, 23:31
                          kora3 napisała:

                          > a ja owszemsmile a wielu Azerko spotykasz polityków takich z wyzszej
                          > półki, albo lokalnych? Z ciekawosci pytam


                          polityków? czy ja wyglądam na szaloną??? Ty MUSISZ, z racji zawodu... ale kto
                          jest w stanie MNIE zmusić????
                          Politycy boją się o własną sempiternę, o to co ludzie powiedzą, o apanaże, o
                          władzę..... przyznasz, że w takiej sytuacji to chyba i własnego cienia się boją.
                          Oni nie księży się boją tylko reakcji wyborców.
                          • kora3 Re: Hawelo, co do tego przypadku 02.04.10, 23:38
                            a000000 napisała:
                            >

                            > polityków? czy ja wyglądam na szaloną??? Ty MUSISZ, z racji
                            zawodu... ale kto
                            > jest w stanie MNIE zmusić????


                            Nikt smile ale z racji faktu, ze ie musisz i nie chcesz byc moze nikogo
                            nie poznałas osobiscie trzesacego gatkami przed klerem.

                            > Politycy boją się o własną sempiternę, o to co ludzie powiedzą,
                            o apanaże, o
                            > władzę..... przyznasz, że w takiej sytuacji to chyba i własnego
                            cienia się boją
                            > .
                            > Oni nie księży się boją tylko reakcji wyborców.


                            nie tylko, boja sie np. ze proboszcz nie zacheci do głosowania nań,
                            bo jak pisze ci gdzie indziej, koscioły, z załozenia niby słuuzace
                            do modlitwy słuza bardzo czesto do agitacji politycznej.
                    • diabollo Re: Hawelo, co do tego przypadku 02.04.10, 19:31
                      grzespelc napisał:

                      > > Skoro taki facet jak pan Rymanowski, wzięty dziennikarz TV, (..) dziennik
                      > arz,
                      > któremu teoretycznie w wszyscy mogą
                      > > "naskoczyć",
                      >
                      > A prywatnie hardkorowy prawicowiec o poglądach Rydzyka. Nikomu innemu nie
                      > pozwolonoby tego wywiadu przeprowadzić. A p. Rymanowski przecież nikomu się nie
                      > sprzedał, bo jest LPR-owcem z krwi i kości.

                      Czcigodny Grzespelcu, nie wiedziałem, że pan Rymanowski to taki harcorowy prawak?

                      pl.wikipedia.org/wiki/Bogdan_Rymanowski
                      W czasie tego programu - wywiadu z panem kardynałem Dziwiszem, w sprawie in
                      vitro, sprawiał moje wrażenie, że jest odmiennego zdania, niż pan Dziwisz. Ale
                      oczywiście mogę się mylić, bo jak wspominałem - nie "drążył" tematu.

                      Kłaniam się nisko.
                      • grzespelc Re: Hawelo, co do tego przypadku 02.04.10, 20:45
                        > Czcigodny Grzespelcu, nie wiedziałem, że pan Rymanowski to taki harcorowy prawak?

                        Jakieś 5 lat temu w "Polityce" ukazał się artykuł, w którym czołowych
                        dziennikarzy pytano o poglądy. Rzucił mi się w oczy właśnie fragment z
                        Rymanowskim, bo nie spodziewałem się, że ma takie poglądy. Trzeba gościowi
                        zapisać na plus, i to bardzo, że jak nikt potrafi być obiektywny.
      • kora3 Re: zobaczcie, jak zły jest inny człowiek! 31.03.10, 10:14
        kamfora napisała:

        > Czy takie jest przesłanie działalności dziennikarzy?

        ale jakie, gdzie en link, bo mnie się nic nie wystwietla - serio ...

        > Czy chodzi o to, żeby ktoś oglądając - poczuł się lepiej, bo
        > są gorsi?.

        niekonieczmie - ale kazdy czuje to, co mu serce podpowiada,
        dziennikarz nie ma na to wpływu smile


        Czy warto próbować coś robić dla innych,
        > jeśli wiadomo, że za błąd grozi publiczne potępienie?

        Oczywiscie,ze warto! Nie wiem do czego zmeirzasz, bo nie ma zadnego
        linku, do którego zapewne napisane sa te paytania.
        Bład, BŁĄD moze znadzryc się kazdemu Kamoro. ale nalezałoby
        rozrózniac wlasnie błąd od niednalstwa, olewu, "wdupiemania",
        dzialania na czyjąs szkodę wykorzystując swą nadrzedną nad nim
        pozycje, np. w pracy, cekowego wykorzystywania innych itp.

        wiesz kiedy dr g popełniłby bład? Gdyby był niedoswiadczonym
        lekarzem, terapeutą, poczytał gdzieś o tych "metodach" , uznał sam
        za warte próby i zaczał stosowac bez zgody pacjenetek. Wówczas od
        biedy moznanby uznać, ze to był bład - nie miał doswiadczenia, nie
        zastosował procedur - młody stazem, durny.
        ale u kogoś z taką praktyką taki "błąd" jest niemozliwy.

        Jesli jestem kierowcą to wiesz, ze kiedys dawno, były tzw. "zielone
        listki" smile znak dla innych kierowców "uwaga ludzie, ja jeszczem
        szczaw za kierownicą" - niby to nic nie dawało, do niczego nie
        uprawniało, ale...

        Mój dobry kolega po fachu - i kolega obry i fachmansmile sporo lat temu
        opisywal przypadek, kiedy de facto za potrącenie pieszego skazana
        zostala osoba, której auto nie mialo nawet milimetra stylu z tym
        pieszym. A ten co aktycznie w niego uderzyl, zostal uniewinniony.
        Nasuwa się zaraz mysl: kombinacja jakassmile A tu nie.

        Były tzry pasy ruchu i przejscie dla pieszych. Lewym jechał maluch,
        srodkowym mazda, a prawym polonez. Wztskie zblizały sie do
        przesjcia, przed którym nie było swiateł,tylko spory kawałek przed
        nim, linia nakazująca zatrzymanie się tu wlasnie, jesli jest
        pieszy. Kierowca malucha dojechał pirrwszy i zatrzymał sie jak
        nakezy. Pieszy ruszył na pasy. Kiedy przeszedł już lewy pas,
        kierowca maluszka ruszył. Jednoczesnie kierowca mazdy jadący
        środkowym pasem wlasnie zblizyl się do przesjcia i anet nie zwolnił,
        do przejscia zblizał się tz po prawym pasiepoldek. Oieszy widząc
        rozpedzone auto jadace wprost na niego spanikował. sądził, ze nie da
        rady uciec przez prawy pas na drugą strone przed polonezem. To były
        sekundy. pieszy podjał decyzję: cofnął się na lewy pas! Sąził, ze
        samomód nim jadący juz go przejechal. ale nie. Cofnał sie dokładnie
        pod kola malucha, który jechal na szczescie z b. mala predkoscia,
        ale nawet nie nacisnał hamulca. Pieszy w szoku, ogólnie potluczony,
        zlamana reka. Sprawa do sądu. A ten uznal, ze sprawcą jst kierowca
        mazdy, który nie zatrzymał sie i nie sprawial takiego wrazenia ze
        chce na srodkowym pasie, co zmusiło pieszego do ucieczki, która
        miala pzykre, na szczescie tylko takie, skutki.

        Pozostawała jednak kwestia prawidłowo co prawca jadącego, ale
        nieostroznego kierowcy malucha. Powinien widzieć w lusterku dziwne
        zachowanie mazdy, powinien zdazyc nacisnąć hamulec nim uderzył w
        pieszego. Nie zrobił tego. Sad jednak wział pod uwagę, ze kierujący
        maluchem posiadaczem pj był od zaledwie miesiąca.
        Po prosu sytuacja go przerosla. Nie mia stosownego doswiadczenia za
        kierownicą i stąd jego BŁĄD! zachowania kieowcy mazdy nie mzona
        uznac za zwyczajny bład, chocby mial tak samo któko to prawo jazdy -
        on popelnil powazne wykroczenie.
        Mam nadzieje, ze dosrzegasz róznicę smile
      • grgkh Re: zobaczcie, jak zły jest inny człowiek! 01.04.10, 13:33
        To efekt tabloidyzacji mediów. Prawdziwe, obiektywne dziennikarstwo jest w
        zaniku. Takie czasy i już. Niestety dość rzadko się zdarza, by przedstawiając
        sprawę nie próbowali przede wszystkim manipulować emocjami odbiorców przekazu,
        bo to... zwiększy w przyszłości ich oglądalność i przysporzy kasy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka