grgkh
06.04.10, 11:32
wiadomosci.onet.pl/1605962,720,1,kioskart.html
CytatWiększość pakistańskich mężczyzn bije swoje żony
Kobiety mogłoby chronić prawo, ale nikt go nie przestrzega. Winna
jest feudalna mentalność, wedle której kobieta stanowi ruchomy
majątek mężczyzny.
Zahida Ilyas wygląda jak przykłada muzułmanka. Odziana w czerń od
stóp do głów, z włosami ukrytymi pod chustą, jest uosobieniem
skromności.
Dopiero kiedy zaczyna opowiadać o tym, jak znęcał się nad nią mąż, i
jak rozwiódł się z nią bez jej wiedzy, zabierając dzieci i
zostawiając ją bez grosza przy duszy, jej oczy zaczynają błyszczeć,
a twarz tężeje. – Mógłby mnie zabić i nikt by mu nic nie zrobił –
mówi 32-letnia Ilyas. – Policja, sądy, wszyscy są po stronie
mężczyzn. Nas nikt nie słucha.
W miarę jak w Pakistanie rośnie liczba rozwodów i przypadków
przemocy domowej, los kobiet staje się podwójnie trudny. Kobieta,
która doświadcza przemocy ze strony męża, nie może się z nim
rozwieść bez jego zgody, natomiast on może ją porzucić, jeśli tylko
ma na to ochotę.
Według szacunków Komisji Praw Człowieka, do przemocy dochodzi w 90
proc. pakistańskich małżeństw. Większość przypadków nie jest nigdzie
zgłaszana, ponieważ kobiety często nie są nawet świadome, że spotyka
je coś złego.
Teoretycznie prawo rodzinne w Pakistanie należy do najbardziej
postępowych w świecie islamu, chociaż kwestia przemocy domowej nie
jest w nim uregulowana. Jednak korupcja, patriarchalny sposób
myślenia i problemy z egzekwowaniem istniejących przepisów
sprawiają, że ostateczny głos w tej sprawie i tak należy do mężczyzn.
– Największym problemem jest feudalna mentalność – mówi Zia Awan z
Madadgar Helpline, organizacji pomagającej kobietom w trudnej
sytuacji. – Kobiety cały czas traktowane są jak własność swoich
mężów.
(...)
Zahida twierdzi, że jej mąż wielokrotnie złamał prawo. Zgodnie z
przepisami, ojciec nie może zabrać matce córki, która nie weszła
jeszcze w wiek dojrzewania, ani syna, który nie ukończył siedmiu
lat. Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy matka bierze narkotyki lub jest
psychicznie niezdolna do opieki nad dzieckiem. Molestowanie
seksualne jest karalne, podobnie jak gwałt małżeński.
– To jest całkiem dobre prawo – mówi Ali Dayan Hasan z organizacji
Human Right Watch. – Jednak sposób, w jaki jest egzekwowane, to już
zupełnie inna sprawa.
Na niekorzyść kobiet działają realia ekonomiczne, manipulacja i
męska solidarność. Nie pomaga im kontrakt małżeński, spisywany
najczęściej przez rodzinę męża. Kobiety, które jeszcze przed ślubem
chcą rozmawiać o warunkach ewentualnego rozwodu oskarża się o to, że
podważają małżeńską jedność.
Mężczyźni mają też znaczący wpływ na decyzje lokalnych sądów. –
Wszystko uchodzi im na sucho – mówi Khawar Mumtaz z organizacji
Shertaz, która zajmuje się edukowaniem kobiet w zakresie ich praw.
Wysiłki organizacji kobiecych, by zmusić władze do lepszego
egzekwowanie istniejącego prawa spotykają się ze sprzeciwem
religijnych konserwatystów. W odpowiedzi na apel, by stworzyć ustawę
o przemocy domowej, fundamentaliści najpierw upierali się, że taki
problem w ogóle nie istnieje, a później zaczęli twierdzić, że zmiana
prawa doprowadzi tylko do wzrostu rozwodów.
– Duchowni zawsze sprzeciwiali się reformom – mówi Mumtaz. – Z ich
perspektywy, kobieta, która dostanie więcej praw, przestanie być
posłuszna.
Feudalne prawo, zasady, z których Europa zrezygnowała już wieki
temu. Zresztą też nie od razu i nie bez bólu. A teraz, wraz z
islamem, feudalizm wraca do nas.
Powstaje pytanie - czy chcemy się na to godzić? Czy przyjmujemy
hurtem wszystko co islam ze sobą sprowadza, nawet jesli na obecność
islamu w naszym otoczeniu wyrażamy zgodę? W końcu dlaczego nie...
A przyszło mi to do głowy po dyskusji, którą tu prowadziliśmy na
temat zakazu noszenia przez muzułmanki w strefie publicznej zakryć
twarzy. Dla mnie zgoda na to byłaby moją zgodą na "nieodpowiednie"
traktowanie kobiet przez świat islamu, gdyż właśnie takie
własnościowe, przymusowe traktowanie kobiet, jak rzeczy, jest czymś
upokarzającym je.
Moja zgoda nie jest wymuszaniem na nikim jej respektowania. To po
prostu mój głos w tej sprawie. A jak ktoś ma inne zdanie, nawet
feudalne, to niech je sobie ma. Też mu wolno.
Wydaje mi się, że zmuszanie kogokolwiek (w tym wypadku części
słabszej połowy ludzkości, kobiet) do takiej podległości i nie
reagowanie na to cofa nas w rozumieniu czym jest wolność i równość
do prehistorii cywilizacji.