Żona na własność

06.04.10, 11:32
wiadomosci.onet.pl/1605962,720,1,kioskart.html
CytatWiększość pakistańskich mężczyzn bije swoje żony

Kobiety mogłoby chronić prawo, ale nikt go nie przestrzega. Winna
jest feudalna mentalność, wedle której kobieta stanowi ruchomy
majątek mężczyzny.

Zahida Ilyas wygląda jak przykłada muzułmanka. Odziana w czerń od
stóp do głów, z włosami ukrytymi pod chustą, jest uosobieniem
skromności.

Dopiero kiedy zaczyna opowiadać o tym, jak znęcał się nad nią mąż, i
jak rozwiódł się z nią bez jej wiedzy, zabierając dzieci i
zostawiając ją bez grosza przy duszy, jej oczy zaczynają błyszczeć,
a twarz tężeje. – Mógłby mnie zabić i nikt by mu nic nie zrobił –
mówi 32-letnia Ilyas. – Policja, sądy, wszyscy są po stronie
mężczyzn. Nas nikt nie słucha.

W miarę jak w Pakistanie rośnie liczba rozwodów i przypadków
przemocy domowej, los kobiet staje się podwójnie trudny. Kobieta,
która doświadcza przemocy ze strony męża, nie może się z nim
rozwieść bez jego zgody, natomiast on może ją porzucić, jeśli tylko
ma na to ochotę.

Według szacunków Komisji Praw Człowieka, do przemocy dochodzi w 90
proc. pakistańskich małżeństw. Większość przypadków nie jest nigdzie
zgłaszana, ponieważ kobiety często nie są nawet świadome, że spotyka
je coś złego.

Teoretycznie prawo rodzinne w Pakistanie należy do najbardziej
postępowych w świecie islamu, chociaż kwestia przemocy domowej nie
jest w nim uregulowana. Jednak korupcja, patriarchalny sposób
myślenia i problemy z egzekwowaniem istniejących przepisów
sprawiają, że ostateczny głos w tej sprawie i tak należy do mężczyzn.

– Największym problemem jest feudalna mentalność – mówi Zia Awan z
Madadgar Helpline, organizacji pomagającej kobietom w trudnej
sytuacji. – Kobiety cały czas traktowane są jak własność swoich
mężów.

(...)

Zahida twierdzi, że jej mąż wielokrotnie złamał prawo. Zgodnie z
przepisami, ojciec nie może zabrać matce córki, która nie weszła
jeszcze w wiek dojrzewania, ani syna, który nie ukończył siedmiu
lat. Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy matka bierze narkotyki lub jest
psychicznie niezdolna do opieki nad dzieckiem. Molestowanie
seksualne jest karalne, podobnie jak gwałt małżeński.

– To jest całkiem dobre prawo – mówi Ali Dayan Hasan z organizacji
Human Right Watch. – Jednak sposób, w jaki jest egzekwowane, to już
zupełnie inna sprawa.

Na niekorzyść kobiet działają realia ekonomiczne, manipulacja i
męska solidarność. Nie pomaga im kontrakt małżeński, spisywany
najczęściej przez rodzinę męża. Kobiety, które jeszcze przed ślubem
chcą rozmawiać o warunkach ewentualnego rozwodu oskarża się o to, że
podważają małżeńską jedność.

Mężczyźni mają też znaczący wpływ na decyzje lokalnych sądów. –
Wszystko uchodzi im na sucho – mówi Khawar Mumtaz z organizacji
Shertaz, która zajmuje się edukowaniem kobiet w zakresie ich praw.

Wysiłki organizacji kobiecych, by zmusić władze do lepszego
egzekwowanie istniejącego prawa spotykają się ze sprzeciwem
religijnych konserwatystów. W odpowiedzi na apel, by stworzyć ustawę
o przemocy domowej, fundamentaliści najpierw upierali się, że taki
problem w ogóle nie istnieje, a później zaczęli twierdzić, że zmiana
prawa doprowadzi tylko do wzrostu rozwodów.

– Duchowni zawsze sprzeciwiali się reformom – mówi Mumtaz. – Z ich
perspektywy, kobieta, która dostanie więcej praw, przestanie być
posłuszna.

Feudalne prawo, zasady, z których Europa zrezygnowała już wieki
temu. Zresztą też nie od razu i nie bez bólu. A teraz, wraz z
islamem, feudalizm wraca do nas.

Powstaje pytanie - czy chcemy się na to godzić? Czy przyjmujemy
hurtem wszystko co islam ze sobą sprowadza, nawet jesli na obecność
islamu w naszym otoczeniu wyrażamy zgodę? W końcu dlaczego nie...

A przyszło mi to do głowy po dyskusji, którą tu prowadziliśmy na
temat zakazu noszenia przez muzułmanki w strefie publicznej zakryć
twarzy. Dla mnie zgoda na to byłaby moją zgodą na "nieodpowiednie"
traktowanie kobiet przez świat islamu, gdyż właśnie takie
własnościowe, przymusowe traktowanie kobiet, jak rzeczy, jest czymś
upokarzającym je.

Moja zgoda nie jest wymuszaniem na nikim jej respektowania. To po
prostu mój głos w tej sprawie. A jak ktoś ma inne zdanie, nawet
feudalne, to niech je sobie ma. Też mu wolno.

Wydaje mi się, że zmuszanie kogokolwiek (w tym wypadku części
słabszej połowy ludzkości, kobiet) do takiej podległości i nie
reagowanie na to cofa nas w rozumieniu czym jest wolność i równość
do prehistorii cywilizacji.
    • grzespelc Re: Żona na własność 06.04.10, 17:52
      Drogi Grgkh,

      Problem polega m.in. na tym, że zamiast pomagać tym kobietom, niektórzy chcą je
      ganiać po ulicy i zrywać im chusty, a nawet ładować do więzenia. W ten sposób im
      nie pomożemy. Ja tam wolę, żeby miała tą chustę i dobrego męża, niż nie miała
      chusty i dostawała co wieczór po plecach, żeby nie było widać. Albo co gorsza,
      żeby w ogóle nie wychodziła z domu, bo bez chusty nielzia.
      • grgkh Re: Żona na własność 06.04.10, 20:28
        grzespelc napisał:

        > Drogi Grgkh,
        >
        > Problem polega m.in. na tym, że zamiast pomagać tym kobietom,
        > niektórzy chcą je ganiać po ulicy i zrywać im chusty,
        > a nawet ładować do więzenia. W ten sposób im
        > nie pomożemy. Ja tam wolę, żeby miała tą chustę
        > i dobrego męża, niż nie miała chusty i dostawała
        > co wieczór po plecach, żeby nie było widać. Albo co gorsza,
        > żeby w ogóle nie wychodziła z domu, bo bez chusty nielzia.

        Drogi Grzesiu, ja za nimi nie ganiam. Nie zrywam im tych chust. Wyrażam swoje
        zdanie o ich losie i jest to trochę inny problem niż tamten, choć związek między
        nimi istnieje. I mylisz się. W ten właśnie sposób się pomaga - przez szerzenie
        wiedzy o problemie. Niech ta wiedza dociera wszędzie - może chociaż na razie, u
        nas, jakieś zauroczone muzułmanami Polki ostrzeże, a może gdy już i do nas
        wielka fala islamu dotrze, nie pozwoli na zaistnienie jego najbardziej
        radykalnej formy gdzieś za ścianą.

        Na kolana powaliło mnie Twoje: "Ja tam wolę, żeby miała tą chustę i dobrego
        męża..." Za swatanie się weźmiesz? Będziesz robił za policję małżeńską wśród
        muzułmanów i mówił - "ty się nadajesz, a ty już nie"? Zdawałeś egzamin na
        "dobrego" imama? Co to są za "logiczne" argumenty?

        Albo to: "Albo co gorsza, żeby w ogóle nie wychodziła z domu, bo bez chusty
        nielzia." Czyli - niech ją mężulo wali po mordzie, a w nagrodę wypuści na miasto
        w chuście, bo nie będzie widać siniaków. Dobry interes.

        Proszę, nie wypowiadaj się więcej w tym temacie, bo sprowadzasz go na manowce, a
        pewnie taki właśnie miałeś cel. No to go osiągasz. Możesz się cieszyć.

        Szklanka zimnej wody, spacer po parku i tydzień wolnego od komputera Ci zalecam.
        To jest w ramach tego, co ja wolę (jeśli Ty wolisz, to i mnie chyba wolno coś
        woleć) i czego wyniku mogę się doczekać, bo rada jest dobra, a jeśli logicznie
        pomyślisz i się do niej zastosujesz, to Ci na zdrowie wyjdzie.

        PS. I Twojej odpowiedzi na ten post obiecuję nie komentować.
        • gaika Re: Żona na własność 06.04.10, 20:56
          Zgadzam się, że burka przed biciem nie ochroni, bo jak facet leje,
          bo tak ma, to sobie inny pretekst znajdzie.

          Ale Ty też z lekka’ś na manowcach, bo generalizujesz.
          • grgkh Re: Żona na własność 06.04.10, 23:02
            gaika napisała:

            > Zgadzam się, że burka przed biciem nie ochroni, bo jak facet leje,
            > bo tak ma, to sobie inny pretekst znajdzie.
            >
            > Ale Ty też z lekka’ś na manowcach, bo generalizujesz.

            Przesadzam? W czym? Mów konkretnie, co jest nie tak. Chcę to wiedzieć.
            • gaika Re: Żona na własność 07.04.10, 19:47
              grgkh napisał:

              >
              > Przesadzam? W czym? Mów konkretnie, co jest nie tak. Chcę to
              wiedzieć.
              >

              Traktując muzułmanów jako pakiet, a przyjezdnych jako oczywiste
              zagrożenie.
        • grzespelc Re: Żona na własność 06.04.10, 21:51
          Co to są za "logiczne" argumenty?

          Chodzi o to, że poziom religijnośći nie wpływa raczej na sposób traktowania
          kobiet. Liberalni też biją.

          > Albo to: "Albo co gorsza, żeby w ogóle nie wychodziła z domu, bo bez chusty
          > nielzia." Czyli - niech ją mężulo wali po mordzie, a w nagrodę wypuści na miasto
          > w chuście, bo nie będzie widać siniaków. Dobry interes.

          No racja, to "co gorsza" to mocna przesada.

          > Proszę, nie wypowiadaj się więcej w tym temacie, bo sprowadzasz go na manowce,

          Sam do tego nawiązałeś. Poza tym - ogólnie na temat to chyb awszyscy się
          zgadzamy, że życie kobiet tam to kszmar dohbrze, że chociaż prawo się zmienia i
          ktoś próbuje jakoś z tym walczyć, pozostaje mieć nadzieję, że będzie lepiej, bo
          i tak nie mamy na to wpływu.

          "tydzień wolnego od komputera Ci zalecam"

          też bym chciał, ale nie ma szans.
          • grgkh Re: Żona na własność 06.04.10, 23:00
            A jednak Ci odpowiem, bo znów kręcisz.

            grzespelc napisał:

            > Co to są za "logiczne" argumenty?
            >
            > Chodzi o to, że poziom religijnośći nie wpływa raczej
            > na sposób traktowania kobiet. Liberalni też biją.

            Biją wszyscy, ale szczególnie tam, gdzie jest taka tradycja, często przez
            religię utrzymywana. No i wpływa. To oczywiste. Islam konserwuje stary,
            patriarchalny model, w którym rola kobiet jest nam znana. A i w Polsce też ma
            wpływ, bo nawet w dekalogu jest o niewolnikach i kobietach w tym samym stylu.

            > > Albo to: "Albo co gorsza, żeby w ogóle nie wychodziła z domu,
            > > bo bez chusty nielzia." Czyli - niech ją mężulo wali po mordzie,
            > > a w nagrodę wypuści na miasto w chuście, bo nie będzie widać
            > > siniaków. Dobry interes.
            >
            > No racja, to "co gorsza" to mocna przesada.
            >
            > > Proszę, nie wypowiadaj się więcej w tym temacie,
            > > bo sprowadzasz go na manowce,
            >
            > Sam do tego nawiązałeś. Poza tym - ogólnie na temat
            > to chybawszyscy się zgadzamy, że życie kobiet tam to
            > kszmar

            A więc nie powinniśmy zgadzać się potulnie na wszystko, co islam wnosi, ale
            starać się wpływać nań od zewnątrz.

            > dohbrze, że chociaż prawo się zmienia i

            Samo się zmienia? smile

            > ktoś próbuje jakoś z tym walczyć,

            Może Ty?

            > pozostaje mieć nadzieję,
            > że będzie lepiej, bo i tak nie mamy na to wpływu.

            Owszem. Wpływ istnieje. Tam, gdzie ludzie walczą o lepsze prawa dla siebie, tam
            się coś zmienia. A tam, gdzie mają to w nosie, tam zmiany nie ma.
            • grzespelc Re: Żona na własność 07.04.10, 19:06
              > > ktoś próbuje jakoś z tym walczyć,
              >
              > Może Ty?

              Nie czuję się powołany.
    • gaika Re: Żona na własność 06.04.10, 20:41
      Dwa motywy:

      -są kobiety, które chcą się przyodziewać w burki
      -islam to nie hurt- w różnych państwach różny jest stosunek
      do przemocy wobec kobiet, tak jak różnią się pod tym względem między
      sobą pojedynczy muzułmanie.
      • grgkh Re: Żona na własność 06.04.10, 20:48
        OK. Masz rację. Ale przecież nie w jakiejś innej religii, a właśnie w islamie
        ten feudalizm jest wpisany w statut. I tylko o to chodzi, żeby tam, gdzie jest
        przegięcie, starać się przywrócić trochę normalności.

        Czekałem, aż odezwie się jakaś kobieta, ale po Twoim wpisie widzę, że los tych
        biedaczek jest wam obojętny.

        Nic im nie współczujesz? Tylko tyle piszesz, usprawiedliwienie systemu, że może
        nie jest tak bardzo zły jak to podpowiadam? Tak, czasem nie jest, ale czy to
        powód by olewać sprawę?
        • gaika Re: Żona na własność 06.04.10, 21:01
          grgkh napisał:

          > OK. Masz rację. Ale przecież nie w jakiejś innej religii, a
          właśnie w islamie
          > ten feudalizm jest wpisany w statut. I tylko o to chodzi, żeby
          tam, gdzie jest
          > przegięcie, starać się przywrócić trochę normalności.
          >
          > Czekałem, aż odezwie się jakaś kobieta, ale po Twoim wpisie widzę,
          że los tych
          > biedaczek jest wam obojętny.
          >
          > Nic im nie współczujesz? Tylko tyle piszesz, usprawiedliwienie
          systemu, że może
          > nie jest tak bardzo zły jak to podpowiadam? Tak, czasem nie jest,
          ale czy to
          > powód by olewać sprawę?

          Z przykrością stwierdzam, że nie mam żadnej szansy wprowadzenia
          normalności w Pakistanie.
          Nie piszę, że nie jest tak zły, tylko niejednorodny. Bywa
          tak
          zły. Myślę, że traktowanie wszystkich muzułmanów na jedno
          (zagrażające naszej kulturze) kopyto, jest dla nich szkodliwe.
          W przypadku reakcji zwrotnej- i dla nas.
          • grgkh Re: Żona na własność 06.04.10, 23:05
            Nie mówię TYLKO o Pakistanie, ale o islamie w ogóle. Problem dotyczy islamu i
            jego ogólnego traktowania kobiet. W Europie było mnóstwo przypadków mordowania
            przez członków rodziny kobiet, którym zarzucano zbyt małą skromność lub w ogóle
            kontakty z nie swoimi (nie islamistami).
            • uffo Re: Żona na własność 07.04.10, 01:07
              zaloze sie ze alkoholik-katolik jest tyle samo wart co taki maz
              islamista, wzgledem swojej zony. Pomimo milosierdzia i ideii
              wybaczenia, a moze wlasnie dlatefgo? A moze gorszy? Co prawda prawo
              w Polsce i na Zachodzie patrzy baranim wzrokiem na prawa
              rodzicielskie matki, i calkowicie ignoruje los porzuconych ojcow,
              przez zony z dziecmi. Moze takie uderzenie dwoch sprzecznych kultur
              stworzy glebsza swiadomosc i wieksza rownowage obu? Dzieje sie to
              poprzez spoleczne doswiadczanie takich tarc, kiedy obie tradycje sa
              swiadkami tych sprzecznych wartosci, tradycji. Inna rzecz ze
              najlepiej poprawia sie innych poprzez ulepszanie samego siebie. W
              przeciwnym razie nie zdziwie sie jesli taka kobieta porzucona przez
              meza, ktorej zabrano dzieci, zalatwi sobie w koncu gana i zacznie
              strzelac do wszystkiego co sie rusza. Frustracja ma swoje granice,
              ale to rowniez moze byc przypadek hiobowy. Tak dlugo dostaje sie w
              dupe az w koncu czlowiek budzi sie z pasywnosci umyslowej i zaczyna
              walczyc o swoje prawa. Widac kobiety islamskie sa cierpliwe i
              wspolczujace. Ale przypadek tej kobiety jest raczej wyjatkiem. W
              tradycji islamskiej kobieta jest raczej otoczona nadopiekunczoscia
              rodzinna. W kazdym razie demonizowanie calego systeemu kulturowo-
              religijnego nie ma sensu. Skoro kobiety akceptuja zycie w takim
              systemie, to najwidoczniej znajduja w nim swoje miejsce i sposoby na
              przetrwanie, jak tez bycie soba. A co nam sie nie miesci w glowie
              dla nich moze byc spelnieniem marzen. Kto wie, jaki wewnetrzny
              aspekt, nie widoczny golym okiem obserwatora, moze decydowac ze taka
              a nie inna tradycja jest akceptowana spolecznie. Nie musi od razu
              to byc ignorancja. Oczywisicie najlepiej by bylo gdyby bylo jak 'u
              nas' ale 'oni' maja swoja sciezke ewolucyjna, wszelkie poganianie i
              uszczesliwianie na sile mija sie z celem. Lepiej swiecic dobrym
              przykladem i miec nadzieje ze dzieki interakcji obu cywilizacji,
              nastapi w koncu wzajemne przenikanie. Wschod tak czy owak zapladnia
              od dawna umysly zachodnie. Zachod dal wschodowi podwaline
              ekonomiczna, technologiczna, wschood daje duchowa (Buddyzm np. ma
              wielki potencjal intelektualny na zachodzie). Trzeba raczej zauwazac
              to co pozytywne u Arabow i w islamie, i to w nich ewentualnie
              wzmacniac. Np. nie jestem za poligamia, ale pewien aspekt tej
              tradycji jest przeciez obecny w postepowych malzenstwach otwartych,
              gdzie dzieci objete sa grupowa opieka. Zachod musi zasymilowac islam
              jesli islam ma sie zreformowac. Wszelka wymiana i wspolistnienie
              polega na uzyskiwaniu nowej tresci zyciowej dzieki, m.inn.
              przynajmniej czesciowej, utracie starych struktur spolecznych.
              Zmiana jest Wolnoscia. Zachod tez sie wyczerpal, i potrzebuje
              wiekszej uczciwosci. Tak jak Islam objawil w obliczu zaistnienia
              wewnatrz tradycji zachodnich, swoje ograniczenia i nieludzkosc w
              traktowaniu wlasnych ludzi. Ale rozumiem gniew Arabow wzgledem
              Krzyzowcow, bo dusili ich przez wieki swoja przewaga technologiczna
              i podplacaniem lokalnych tyrankow, uniemozliwiajac naturalny rozwoj
              cywilizacyjno-kulturowy, i teraz trzeba sie borykac z ogniem, jako
              konsekwencja, a nie narzekac ze sie nie rozwijali tylko siedzieli
              gdzies w zadupiu i caly czas sie nawzajem katowali. Ale ta
              zachlannosc materialistyczna zachodu rowniez odwrocila sie przeciwko
              samemu zachodowi. Krach finansowy jest tylko jedna z wielu
              konsekwencji. Nie wspominajac o tym iz terroryzm islamski, jak mi
              sie obecnie wydaje, chcac nie chcac, powstrzymal bezwzgledny najazd
              globalizacji technologiczno-kapitalistycznej, w wydaniu najbardziej
              pazernym. Jednostka udowodnila ze moze byc rownie destrukcyjna jak
              imperium technologiczne na glinianych nozkach. A ze przy tym leje
              sie prawdziwa krew, umieraja dzieci, matki, ojcowie, cierpia
              niewinne ofiary? Taka natura tego przemijajacego zycia. Pretensje
              mozna zglaszac do matki natury, albo do Boga. Tez tak robie jak mnie
              ogarnia bezsilnosc. Wsadzic leb w dziuple i pokrzyczec sobie. Chyba
              nie bylo bardziej morderczej cywilizacji w historii ludzkosci poza
              ta zachodnio-europejska (lacznie ze Stanami). A jednak nauczyla sie
              czegos pozytywnego. To dlaczego inni nie mieliby? A poza tym
              ostatnio slysze z roznych stron ze najszybciej rozwijajaca sie
              religia sa Mormoni. Oni tez poligamisci....w samym lonie krzyzowcow.
              • grgkh Wolność i równość 07.04.10, 12:13
                Mówisz rzeczy znane, ale pomijasz aspekt, o który mnie chodziło.

                Kultura ludzka na przestrzeni wieków ewoluuje. To, co było kiedyś uznawane za
                normę, co w świętych księgach przyjmowano za dopuszczalne, my, którzy jesteśmy w
                tej ewolucji nieco dalej, odrzucamy. Zrezygnowaliśmy z niewolnictwa, rasizmu,
                szowinizmu i coraz mniej przychylnie patrzymy na nacjonalizmy. Odwołujemy się
                chętniej do wartości elementarnych wolności i równości. A teraz nagle w nasz
                świat wpuszczamy m.in. islam, który tamte, odrzucone już przez nas oficjalnie
                zasady przywraca jako normy życia społecznego.

                Nie chodzi o to, by iść między nich, do ich strefy świata, tam, gdzie ten islam
                rządził i nadal rządzi, ale by jego zasad nie wpuszczać do nas, a właściwie
                między nas. To kulturowy regres. Moje stanowisko to nie rewolucja lub walka, ale
                głośne opowiedzenie się po jednej stronie.

                Islam, hinduizm (system kastowy), różne sekty (czy wypada tu dołączyć
                katolicyzm?) to w gruncie rzeczy to samo - manipulacja dokonywana na ludziach.
                Przecież rodzimy się neutralni, a potem lokalna kultura zagrabia na własność,
                dla siebie, w niewolę tych, którzy się przypadkiem pod jej wpływami znajdą.

                Każde zniewolenie jest złe. Każde zniewolenie to wykorzystywanie jednych przez
                drugich. I nie wolno mówić, że jeśli komuś (wg Ciebie niektórym kobietom w
                islamie) odpowiada ta sytuacja, to należy ją konserwować. TO JEST SPRZECZNE z
                zasadami wolności i równości wszystkich istot tego świata. Naszym obowiązkiem
                jest to widzieć i mówić innym o tym, bo tylko taka postawa może zmienić coś na
                lepsze.

                Właśnie ta dyskusja pokazuje jak krótkowzroczne jest nasze widzenie tego problemu.

                Czy masz coś przeciwko wolności i równości? To dlaczego uważasz, że szczęśliwy
                niewolnik (może odpowiednio wytresowany i zmanipulowany) to jest ktoś, kto
                potwierdza, że niewolnictwo powinno istnieć?

                Ten sam problem dotyczy także religii w ogóle. Mnóstwo ludzi uzasadnia
                konieczność jej istnienia jako narkotyku, którym powinno się nieszczęśliwców
                szprycować, bo robi im to dobrze.

                Zły jest system i to trzeba widzieć przede wszystkim.
                • uffo Re: Wolność i równość 07.04.10, 17:27
                  zgadzam sie tak ogolnie. Natomiast mam kilka drobnych uwag. Zauwaz
                  jak wybiorczo uzywasz slowo 'my'. Wpierw przypuszczalnie do nas,
                  tych z zachodniej cywilizacji. Potem kiedy twierdzisz ze wszyscy
                  rodzimy sie neutralni. Niestety MY to ludzie, ci stad i ci stamtad.
                  I ich problem jest rowniez naszym problemem. Dyskusja tutaj na te
                  tematy nie rozwinie sie chyba tak zarliwie jak bys chcial bo smiem
                  twierdzic iz wszyscy jestesmy juz tym znuzeni. Niemniej zadna inna
                  cywilizacja nie stworzyla tak okrutnego systemu niewolniczego, w
                  ktorym traktowanoby czlowieka jak martwa rzecz wymiena, poza 'nasza'
                  zachodnia. I ow postep do ktorego przeciez sie przyznajesz, odbyl
                  sie kosztem stlumienia naturalnegoo rozwoju innych kultur. A
                  przeciez to one byly etycznie, moralnie bardziej rozwiniete od
                  naszej. Owa szlachetna zachodnia cywilizacja stworzyla dwie wojny
                  swiatowe (czyz mialbym powiedziec 'zgnila Europa'?). Wymordowanie
                  milionow jest na rekach naszych przodkow. Czy wyciskanie potu i krwi
                  z kolonii, ktore dostarczyly bogactw, dzieki ktorym Europa mogla
                  rozwinac sie m.inn. kulturowo, ekonomicznie,technologicznie,
                  politycznie nie jest wystarczajaca cena za to ze teraz pukajacy do
                  drzwi wszechoswieconego Zachodu domagaja sie swojego udzialu w tych
                  krwawo zdobytych skarbach? Moznaby powiedziec iz zachod robil za
                  mozg ludzkiego ciala, ktorym sa wszystkie narody, ba, caly
                  wszechswiat, ale na pewno nie jest jego dusza. I kazda czastka
                  wszechswiata jest wazna w tej strukturze bytu. Naczynia polaczone.
                  Uwazam ze naszym ludzkim obowiazkiem, jest im pomoc, ale na pewno
                  nie w sposob miazdzacy ich wlasna kulture, i z poczuciem zasranej ze
                  tak powiem wyzszosci, ktora wynika raczej z niewiedzy i ignorancji
                  wzgledem mechanizmow miedzyludzkich, miedzykulturowych, etc. Owszem,
                  mozna byc krytycznym, ale bez popadania w skrajnosc. I tak musimy
                  wypracowac sposob koegzystencji, a nie wchlaniac poprzez przymus i
                  destrukcje.. Oczywiscie ze mi sie nie podoba ich system, dlatego ja
                  wierze iz nie neutralnie urodzilem sie w innej kulturze. Ale jest
                  tyle do naprawiania we wlasnej iz nie mam zamiaru tracic czasu na
                  wytykanie bledow innym, kiedy trzeba cos konkretnego robic ze soba.
                  Wszak nikt i nic nie jest doskonale. Spoczywac na laurach, i z tej
                  wysokosci zwyciezcy i mocarza cywilizacyjnego nie bede wystepowal,
                  bo mnie iluzje, nawet jesli arcy-poprawne etycznie, nie
                  interesuja.Dlatego zreszta chcialem zlikwidowac to swiecace sie jak
                  psu na jajach slowo: Etyka. Sorry.
            • gaika Re: Żona na własność 07.04.10, 19:43
              grgkh napisał:

              > Nie mówię TYLKO o Pakistanie, ale o islamie w ogóle. Problem
              dotyczy islamu i
              > jego ogólnego traktowania kobiet. W Europie było mnóstwo
              przypadków mordowania
              > przez członków rodziny kobiet, którym zarzucano zbyt małą
              skromność lub w ogóle
              > kontakty z nie swoimi (nie islamistami).

              Właśnie chodzi mi o to traktowanie islamu w ogóle. Nie ma w
              ogóle, bo nie ma "ojca-dyrektora".

              W Pakistanie istnieje generalne przyzwolenie na przemoc wobec
              kobiet, a np. w Tunezji to "tylko" 12% społeczeństwa i prawo w tym
              zakresie jest dość restrykcyjne.

              W Europie większość muzułmanów to wersja soft (wbrew pozorom), choć
              oczywiście bardziej widoczne są przypadki drastyczne. Tyle, że tu
              mamy na to paragrafy: przemoc wobec kogokolwiek, w tym także domową,
              jest ściganym przez prawo przestępstwem, niezależnie od powodów
              stosowania(wyznanie niczego nie zmienia).

              Większym problemem jest los kobiet w krajach ortodoksyjnych. Tam
              możliwość wpływania na cokolwiek jest ograniczona, choć nie zerowa.
              Tak jak pisze Uffo, niczego się nie załatwi za te uciskane
              kobiety. Trzeba czasu na ewolucję, a kluczem do niej jest edukacja.
              Organizacje międzynarodowe wspierają muzułmańskie ruchy kobiece-
              kropla drąży skałę.

              G’woli przypomnienia: Szwajcarki uzyskały prawa wyborcze w 1970
              roku, więc może aż tak się nie puszmy.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja