fnoll
27.06.10, 02:18
tak naprawdę to odmawiam jedzenia tylko stworzeń lądowych, a rybkę czy kalmara
wtrząchnę chętnie, ale mniejsza z tym
sam fakt niejedzenia świnki, krówki i kurki bywa wciąż towarzyską sensacją i
tematem do rozmowy
zastanawiam się, w kontekście artykułu o "nauczycielce lesbijce", który
podrzucił diabollo, ile jest analogii między "odmiennymi upodobaniami
kulinarnymi" a "odmiennymi upodobaniami seksualnymi"
z jednej strony - to, co bierzesz do ust, jest twoją prywatną sprawą
z drugiej - czasami to widać, i nie ma co ukrywać
zastanawiam się, czy własną postawę przyzwolenia mięsożercom (lądowym) na
zadziwienie odmową schabowego, na powtarzane (niby w formie żartu) "a może
jednak szyneczki?", a nawet na wykłady, że jedzenie krowy jest niezbędne dla
zdrowia - mógłbym przełożyć na radzenie sobie z hipotetyczną własną "odmienną
seksualnością"
nie żądam od mięsożerców uznania dla mojej niechęci do schabowego i entuzjazmu
dla pasztetów sojowych
po prostu każdy je swoje
nie ma co wszczynać o to wojny - nawet, jeśli ktoś cię nazwie trawożercą lub
padlinożercą
to nie są "hańbiące słowa", gdy się własnym gustem kulinarnym nie czujesz w
żadnym stopniu "zhańbiony"