kora3
30.07.10, 07:37
wczoraj się dowiedziałam, ze mam na umię "Maria"

takie bowiem
imię widniało na kopercie z kurii, która rozpatrywała w drugiej
instancji stw. niewaznosci mojego pozal sie Boze "małzeństwa".
Moznaby podsmumować, ze w sumie "jakie małzeństwo, taka
starannosc"

, ale Kosciół przecież szczyci sie tym, ze ma
wszystkie dokumenty zawsze w porzo
nie moge wam napisc co w kopercie było, jako ze nie mam pojecia.
A nie mam, bo tym razem postanowiłam towarzycho nauczyć kultury i
list został odesłany do nadawcy z adnotacja, ze osoba o podanym
imieiu i nazwisku nie pracue i NIGDT nie pracowała w tej firmie.
Jest to najszczersza prawda

no ludzie, rozmiem mieć burdello w papierach, ale takie?
i taka instytucja jescze bedzie mówic, ze ma porzadek ? wolne zarty.
Wg instyrucji pt.KRK mozna sobie człowieka nazywac dowolnie

i
niche sobie nazywają miedzy sobą, tylko na cholerę nadawanie imienia
na chrzcie?

Moze w kosciele nie liczy się nazwisko (zaskakujące, bo ksieza wszak
mają nazwiska), ale jeśli sie do jasnej Anielki korzysta z usług
swieckiej instytucji pod nazwą "poczta polska" to chocby z szacunku
dla listonosza (o adresacie nie wspomnę), nalezałoby tak adresowac
zeby list dotarł ...
W ciągu trwającego już ponad 3 lata procesu mialam przez kosciłł
zmieniane nazwisko już kilka razy

Najpierw Kuria w której złozono pozew uparcie nazywała mnie
nazwiskiem panieńskim,którego nie uzywam od dawna. Kompletnie nie
wiem na jakiej podstawie, ale ze ze złosliwosci to pewne, gdyz
parokrokrotniue prosiłam o adresowanie na nazwisko, które noszę
(nadmieniam ze nazwisko po mezu nosze zgodnie z obowiazującym
prawem

) Potem jak kuria w pierwszej isnatncji uznała moje
małzeństwo za niewazne - o dziwo zmieniła front i byłam
juz "adresowana" na nazwisko po mezu, czyli prawodłowe. Nie znac w
tym krzty logiki, ale przecież nikt od instytucji nie wymaga
teraz kuria instancji drugiej coskik naskrobała do mnie, ale na
nazwisko znów panieńskie i imię Maryska
Jedynie kuria w miejscu gdzie mieszakm od piczatku adresowała
normalnie do mnie przesyłki: imię i nazwisko, które nosze i którym
sie podpisywałam na wszelkich dokumetach w tejze.
w zasadzie lata mi co tam napisano, wiec odesłałam, ale tez bede
złosliwa i zadzwonie sobie am za 3 , 4 dni jak przesyłka im wróci i
zapytam co z moją sprawą
Nawiasem mówic, cała ta bajka o porzadku w koscielnych papierach to
bzdura na resorach

widziałam na własne oczy ostatnio, jak się ustala tozsamosc
chrzestnych np
Kandydat/kandydatka na takowego/takową daje karteczkę, ze
chrzestnym/ą moze byc i podpisuje się w ksiązce Tyle

na tej kartce
nie ma wszak zdjęcia, wiec logika nakazywałaby sprawdzic, czy to ta
osoba

ale nie

i bynajmniej nie było to tak, ze ksiadz po prosyu
znał kandydatów na chresych, wiemto na bank

zwyczajnie nie
sprawdzają

najwyraxniej Czyli teoretycznie mozna taką kartteczkę
ukrasc komus, albo po prostu posłać po nia kogoś innego i podpisac
sie jego nazwiskiem w ksiedze

To się nzywa zaufanie do wiernych
dobrze, ze choć przy slubach z grubsza sprawdzają, kto zacz

tylko
w sumie po co, skoro i tak potem nie intetesuje swietej krowy, jak
siektos nazywa?