Dodaj do ulubionych

Abp Głódź pokrzepia pana Eugeniusza

19.08.10, 07:57

Abp Głódź pokrzepia pana Eugeniusza

Katarzyna Wiśniewska

Abp Sławoj Leszek Głódź, który kiedyś we własnej rezydencji lepił koalicję
PiS-LPR-Samoobrona, teraz pomaga PiS zaogniać konflikt przed Pałacem Prezydenckim.
Nawet prezydium Episkopatu sprzeciwia się trzymaniu krzyża jako zakładnika na
Krakowskim Przedmieściu, ale abp Głódź wie lepiej: "Musi być gwarancja, że
powstanie pomnik, a takiej gwarancji nie da sołtys spod Duczek" - mówi we
wczorajszej "Rzeczpospolitej". I tłumaczy, że "w Warszawie chodzi o
postawienie pomnika narodowego, dlatego że tragedia była narodowa. I od tego
nie uciekniemy". Gdzie ten pomnik? Oczywiście przed Pałacem Prezydenckim.

Abp Głódź zastrzega się skromnie: "Nie do mnie należy orzekanie w tej
sprawie"; "Nie chciałbym wchodzić na nie swoje pole". Po czym orzeka i
wchodzi. A to w buty naczelnego architekta stolicy ("Nie trzeba zasłaniać czy
przesuwać pomnika księcia Józefa Poniatowskiego, by poza metalowym ogrodzeniem
znaleźć odpowiednią przestrzeń"), a to rzecznika pamięci prezydenta
Kaczyńskiego: "Trzeba uciekać od pokusy niechęci budowania etosu prezydenta
Lecha Kaczyńskiego i uwzględnić to, że należy on do łańcucha wielkich
prezydentów, który rozpoczęli Gabriel Narutowicz i Ignacy Mościcki. Wielkość
obecnego prezydenta buduje się na wielkości poprzedników, a nie odwrotnie, gdy
zacierając ślady poprzednika, chce się windować siebie".

W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" abp Głódź wsparł też polityków PiS
protestujących przeciw odsłonięciu w Ossowie pomnika poległych tam w 1920 r.
żołnierzy Armii Czerwonej. "W Ossowie ktoś przedobrzył sprawę. Postawił pomnik
w odległości 3 km od Radzymina, gdzie na cmentarzu znajduje się kwatera
żołnierzy polskich (...), i 300 metrów od miejsca śmierci ks. Ignacego
Skorupki" - wylicza arcybiskup. Równie dobrze mógłby jeszcze dorzucić, ile
stamtąd kilometrów do Gdańska.

Tablica pamiątkowa ku czci ofiar katastrofy smoleńskiej na Pałacu Prezydenckim
też się arcybiskupowi nie podoba: "zasłanianie się tabliczką jest oszukiwaniem
samego siebie".

Abp Głódź ostrzega Bronisława Komorowskiego przed "frustracją narodu" i że
"będą różne samozwańcze pomysły". Dobrze byłoby, gdyby metropolita powściągnął
własne i przypomniał sobie, że jest przede wszystkim katolickim hierarchą. Bo
na razie duszpastersko pokrzepiony jego słowami może czuć się co najwyżej pan
Eugeniusz, który we wtorek obrzucił "tabliczkę" na Pałacu fekaliami.
Ewentualnie wandale malujący na ossowskim pomniku czerwone gwiazdy.

wyborcza.pl/1,75968,8269068,Abp_Glodz_pokrzepia_pana_Eugeniusza.html
Obserwuj wątek
      • grgkh Re: Abp Głódź pokrzepia pana Eugeniusza 21.08.10, 19:31
        Zmarnował szansę? Czy to znaczy, że TAK myśląc miał udawać, że myśli inaczej?
        Odbierasz mu prawo do wolności wypowiedzi? Popierasz hipokryzję tej organizacji?

        Mój komentarz jest jednoznaczny: SKURWIEL! Kanalia u władzy. I tę władzę
        egzekwuje. I niech nikt się nie łudzi, że może być inaczej.

        Aha, jeszcze coś bardzo ważnego: TA ORGANIZACJA sprzyja dochodzeniu do
        władzy takim osobnikom, bo to jest narzędzie władzy. Religia to narzędzie
        władzy, a nie coś innego, co nam się wydaje, albo co nam wmawiają.
        • witekjs Re: Abp Głódź pokrzepia pana Eugeniusza 21.08.10, 19:57
          To smutne, bo jeszcze bardzo niedawno nie chciałem tak myśleć o Kościele w Polsce.
          Dominowało we mnie wspomnienie Tischnera i wspólnej (?) walki z komuną i zaborcami.
          Myślę, że ogromne rzesze polskich, nawet niewierzących katolików ma podobny
          kłopot z dostrzeżeniem, czym naprawdę jest Kościół Katolicki.

          Witek
          • grgkh Re: Abp Głódź pokrzepia pana Eugeniusza 22.08.10, 12:33
            Myślę, że wyrażę opinie wielu Polaków, ale mi się nazbierało...

            Nie lubię być sterowany, bo cenię sobie swoją wolność myślenia i samodzielność
            jednostki w tłumie.

            Nie lubię, gdy ktoś mnie okłamuje i cieszy się (widzę to oczyma wyobraźni), że
            mu się udało.

            Nie lubię przedstawiania kłamstwa jako prawdy, bo prawda to jest najważniejsza
            rzecz w życiu z tych, do których należy dążyć.

            Religie są koncentracją tych negatywów. Nie ludzie, którzy podlegają manipulacji
            religijnej. Ci są ofiarami. A nawet średnio ci, którzy działają w imię religii,
            często nieświadomie. Złem jest system. Przeciwko niemu występuję. Nie będę
            zabijał, znęcał się nad nikim, ani szantażem do czegoś zmuszał, jak niektórzy
            religianci. Żądam PRAWDY.

            Wczoraj, o bardzo późnej porze - 22:55, na kanale HBO trafiłem, całkiem
            przypadkiem na film "Wiara czyni czuba". Produkcja amerykańska, 2008 rok.
            Aż się zdziwiłem, przez chwilę, że stamtąd - podobno to taki religijny kraj,
            według katolików wink. Ale też - jeszcze do niedawna dla uciemiężonych w peerelu
            Polaków - wzorzec, niemal ideał wolności. A więc i takie mają produkcje. Tak...
            O czym było?

            Religia w pigułce. W skrócie, jak wynika z tytułu, wiara czyni ludzi czubkami.
            Bez ogródek. Z wieloma dziesiątkami "niewygodnych" dla wierzących wszystkich
            religii pytań wykazujących idiotyzm takich zachowań. Ale bez agresji. Sam rozum
            i logika. Sprowadzanie do absurdu. Pokazujące irracjonalizm.

            Naszym zadaniem, tych, którzy nie chcą nikogo eksterminować, ale chcieliby
            lepszego świata, MUSI BYĆ zmuszenie rządzących przestrzenią publiczną, która
            wcale nie jest wolna, która jest zakłamana, obłudna, uprzywilejowująca jedną,
            religijną opcję, do tego, by taka prawda mogła być legalnie i bez emocji
            podawana do wiadomości. Dokładnie tak samo, jak religia w szkołach - tak samo
            jak z religią mają dzieci być zapoznawane z drugą stroną medalu. To jest tylko
            wiedza. Jeśli religia boi się jej, to znaczy, że chce nami dalej manipulować.

            Nie mamy niczego ważniejszego od naszej wolności. W jej zakresie nie wolno nam,
            ludzkości odmawiać dostępu do wiedzy.

            To nie jest wiele wink (tylko kłamstwo musi przestać być święte), ale tego możemy
            żądać i naprawdę mamy szansę to uzyskać. Teraz jest bardzo sprzyjająca aura.
            Prawdy. Żądajmy prawdy, dostępu do niej. Dla wszystkich, a najbardziej dla
            dzieci. I nie pozwalajmy na to, by opierających się manipulacji religijnej
            oczerniano. Jak w tych odzywkach brzuchatej, aroganckiej, nienawidzącej,
            zapijaczonej kanalii Głódzia.

            Witku, to nie tylko katolicy. Każda religia ma fałsz wpisany w siebie jako
            metodą promowania siebie. Niszczenie oczernianiem tych, którzy mówią inaczej.
            Dokładnie to samo robi PiS. Już w polityce. Dla władzy takie systemy
            współpracują ze sobą. To norma. Religia i pewne opcje polityczne promują siebie
            i niszczą wszystkich przeciwników (lub niepokornych własnych członków). Nie ma
            litości.

            A czy kościół walczył przeciwko komunie? Nie. On walczył o władzę dla siebie.
            Natura nie znosi próżni, a zmylić chętnych do walki jest łatwo. Podsuwa im się
            wroga. Gdy jest wspólny, to sprawa załatwiona i przy okazji można wyrwać coś dla
            siebie. Kościół miał w Polsce komfortową sytuację. Był sprawcą zapaści z
            zaborami (polecam cykl historyczny na te tematy z FiM), a potem na plecach
            Polaków, jak pasożyt, przeszedł przez niewolę, międzywojnie i PRL z kontem
            zbawcy. Bóg, ojczyzna i... honorarium. Dla Watykanu i fioletowych. I polityków
            chętnych do podłączenia się do tłumu chętnego do samobójczych akcji w imię
            zakłamania, bo nagrodę dostanie w zaświatach.

            --

            Jestem ciekaw czy ktoś z was widział ten film? Jeśli tak, to jakie macie
            refleksje? Czy jest jakaś szansa, by go zdobyć? Chciałbym go mieć w swojej
            filmotece, a zagapiłem się z nagrywaniem, zresztą i tak nie widziałem go od
            początku.
    • witekjs _____________________Fun Club Ekselencji Generała 21.08.10, 12:21
      Okazuje się, że zdecydowanie zbyt mało wiedziałem o wybitnej postaci KK w Polsce, wpływającej na współczesne dzieje Naszego Kraju. Sądzę, że taki niedosyt odczuwa wielu Polaków. Najwyższy czas, jeśli nie zbyt późno, aby to zmienić
      17 lat bez wywiadów
      /…/Jedno z największych dzieł wszelako pozostało w ukryciu. To w domu arcybiskupa Głódzia na Pradze po wyborach w 2005 roku zawarto koalicję rządową PiS, Samoobrony i LPR.

      - Było tam kilka różnych spotkań, ja z Giertychem, ja z Giertychem i ojcem Rydzykiem, i w końcu to najważniejsze, my i Jarosław Kaczyński - opowiada Andrzej Lepper. - Arcybiskup powiedział, że musimy się dogadać dla dobra Polski. Był przy tym Rydzyk. I zawarliśmy tę koalicję. Kto mógł przypuszczać, że potem będą się takie rzeczy działy, że PiS będzie nas podsłuchiwał, prowokacje robił. Opowiadałem później wszystko arcybiskupowi, był wstrząśnięty.

      Czyste oczy

      Zdaniem ks. Isakowicza-Zaleskiego o wyjątkowo silnej pozycji arcybiskupa Głódzia w Episkopacie Polski świadczy, że został on łącznikiem między hierarchami a kościelną komisją historyczną. Komisja badała materiały archiwalne IPN m.in. pod kątem inwigilacji biskupów przez peerelowską Służbę Bezpieczeństwa./…/

      /…/Abp Głódź dostał od Episkopatu jeszcze jedno ważne zadanie - na początku 2002 roku stanął na czele Zespołu Biskupów ds. Duszpasterskiej Troski o Radio Maryja. W świeckich mediach mnożyły się zarzuty, że toruńska rozgłośnia jest trybuną dla wybranych polityków prawicy i miejscem, gdzie szerzone są m.in. poglądy antysemickie. Głódź od razu zapowiedział, że chodzi mu o podjęcie dialogu w duchu życzliwości i współpracy, a nie o nadzór i cenzurę. W ciągu czterech lat stworzono statuty dla Radia Maryja, których treść pozostaje utajniona. Wiadomo jedynie ogólnikowo, że rozgłośnia ma służyć katechizacji i ewangelizacji - nie powinna utożsamiać się z żadnym ugrupowaniem politycznym.

      Ale gdy po wyborach 2005 roku liderzy PiS, Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin podpisywali umowę koalicyjną - prawo do relacjonowania tego wydarzenia dostały na wyłączność Radio Maryja i Telewizja Trwam. Politycy koalicji PiS - Samoobrona - LPR regularnie gościli na antenie Radia Maryja.

      Gdy PiS-owski minister edukacji Ryszard Legutko ogłosił, że nie podoba mu się wliczanie oceny z religii do średniej maturalnej, stał się obiektem krytyki ze strony duchowieństwa i szybko ustąpił. Abp Głódź mówił najdonośniej: - Jeżeli Legutko chce konfliktu, to będzie go miał.

      - Raz w kampanii wyborczej Tusk chlapnął, że trzeba odebrać Radiu Maryja koncesję na nadawanie - opowiada Danuta Waniek, która wówczas była przewodniczącą Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. - Miał sporo racji, bo nasz audyt potwierdził zarzuty wobec rozgłośni ojca Rydzyka. Powiedziałam wówczas publicznie, że odebranie koncesji jest niemożliwe ze względów prawnych, ponieważ Radio Maryja musiałoby złamać jednocześnie dziesięć różnych przepisów. Wykazywałam jedynie, że obowiązujące prawo jest absurdalne i trzeba by je zmienić. Szefostwo Radia Maryja uznało jednak, że stanęłam w obronie rozgłośni, i zrobiło się komicznie. Ojciec Rydzyk przysłał list z podziękowaniami, a arcybiskup Głódź osobiście do mnie zatelefonował i też był bardzo wdzięczny.

      W ostatniej kampanii wyborczej Donald Tusk zaapelował do Radia Maryja, by umożliwiło mu wystąpienie w audycji ze słuchaczami rozgłośni. Odpowiedź brzmiała "nie".

      - Nie jestem dyżurnym biskupem tej rozgłośni. Radio Maryja jak wszystkie ludzkie dzieła nie jest doskonałe - tłumaczy abp Głódź na łamach "Idziemy", tygodnika diecezji warszawsko-praskiej. - Jest ono znakiem polskiej normalności. Otóż znakiem normalności jest pluralizm - polityczny, medialny czy światopoglądowy. I nie wystarczy mieć usta pełne frazesów, tylko trzeba to odnieść także do mediów.

      Przed gdańskim ingresem arcybiskupa "Idziemy" zamieściło kilka lukrowanych artykułów o Głódziu i 20 jego zdjęć. Pismo było rozdawane przed katedrą oliwską za darmo, choć kosztuje 4 zł.

      - Uleganie mediom przestawia kapłana na inne tory - wyjaśnił arcybiskup dziennikarzowi "Idziemy". - Kapłan jest świadkiem rzeczywistości, która nie jest z tego świata, dlatego musi zachować autonomię wobec mediów.

      Wywiadów dziennikarzom mediów niezwiązanych z Kościołem udziela rzadko. - Wkrótce po gdańskim ingresie mieliśmy go w studiu - opowiada jedna z gdańskich dziennikarek. - Po prostu tragedia. Nie odpowiadał na pytania, mówił to, co sobie wcześniej zaplanował, a jak był przez dziennikarza przyciskany, to zamykał wątek jakimś cytatem z Ewangelii.

      Po przeprowadzce do Gdańska wystąpił w lokalnej telewizji i dwóch lokalnych stacjach radiowych. "Gazecie Wyborczej" odmówił rozmowy.

      - Przez 17 lat nie udzielałem wywiadów, teraz wyczerpałem swój limit na następne 17 - mówi mi. - Godzinę temu dzwoniła do mnie Monika Olejnik, też nic nie wskórała./…/

      www.sebastianwierzbicki.pl/index.php?main=a&link=med&oid=339
      Dyplomy "Benemerenti" oraz medale "Milito pro Christo" przyznane

      Za bezkompromisową obronę prawdy, szerzenie postaw patriotycznych, upowszechnianie nauczania Sługi Bożego Jana Pawła II, a także za promowanie kultury i tradycji Wojska Polskiego medalem "Milito pro Christo" ("Walczę dla Chrystusa") - odznaczeniem przyznawanym przez Ordynariat Polowy Wojska Polskiego - zostało uhonorowane Radio Maryja, a wraz z nim Telewizja Trwam i "Nasz Dziennik". Ksiądz biskup gen. Tadeusz Płoski, przyłączając się do wygłoszonej wcześniej laudacji, dodał, że Radio Maryja przychodzi z pomocą nie tylko chorym i cierpiącym. Przywołał wspomnienie ambasadora w Iraku gen. Edwarda Pietrzyka. "Człowiek, kiedy brak kościoła, kiedy daleko jest od żony, od dzieci, od przyjaciół - co robi? Dni są długie, ambasada workami obłożona... Nastawiam Radio i słyszę słowa Godzinek. Czy to niedziela, czy dzień powszedni". Podczas sobotniej uroczystości w warszawskiej katedrze polowej wręczono także dyplomy "Benemerenti" ("Dobrze Zasłużonym"). Otrzymali je ks. kard. Józef Glemp, Prymas Polski, i Biuro Ochrony Rządu. Uroczystość transmitowały Radio Maryja i Telewizja Trwam.

      Ksiądz kardynał Józef Glemp - jak napisano w laudacji - został uhonorowany dyplomem "Benemerenti" za wierną obronę wartości podstawowych i godności polskiego katolika mimo częstych ataków na Kościół katolicki, a także za zaangażowanie w sprawy społeczne, otaczanie troską ubogich, bezrobotnych i chorych oraz Polaków rozsianych po całym świecie. Dziękując za otrzymane wyróżnienie, ks. kard. Glemp wyznał, że jest wzruszony za docenienie wiernej i rzetelnej posługi. - Jestem wdzięczny Bogu, że dał mi siły, i ludziom, że z taką życzliwością przyjmują to, co się dobrego czyni dla Ojczyzny, dla drugiego człowieka - mówił Prymas Polski.
      www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=92559
      www.tvn24.pl/12690,1669376,,,abp-glodz-narod-oczekuje-godnego-pomnika,wiadomosc.html
      topranking.pl/s/Abp-L.S_B3awoj-G_B3_F3d_BC,page,1.html
        • witekjs _____________________Fun Club Ekselencji Generała 21.08.10, 14:17
          grzespelc napisał:

          > To w domu arcybiskupa Głódzia na Pradze po wyborach w 2005 roku zawarto koalicj
          > ę
          > rządową PiS
          > > , Samoobrony i LPR.
          >
          > A przecież jak pisałem, że w Polsce prawdziwa władza to KK, to była to
          > prowokacja, a tu masz...

          Również nie wiedziałem, że to Ekselencja, wraz z Rydzykiem był twórcą koalicji.

          Abp Głódź mówi "dość" ateizmowi. "Oddech Lenina"

          fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/news/abp-glodz-mowi-dosc-ateizmowi-oddech-lenina,1519021

          Ile kosztuje nas kościół? (i to nie tylko o pieniądze chodzi)...
          Pytanie 3: Jakie uposażenie i przywileje otrzymał kapelan Wojska Polskiego gen.
          Sławoj Głódź?
          Biskup Polowy ks. bp gen. dyw. Leszek Sławoj Głódź pełnił zawodową służbę
          wojskową do dnia 2.10.2004 r. W ostatnim okresie pełnienia czynnej służby
          wojskowej — od dnia 1.7.2004 r. do dnia zwolnienia z zawodowej służby wojskowej
          — wymieniony oficer otrzymywał uposażenie miesięczne w wysokości 9.271,18 zł. Z
          tytułu zwolnienia z zawodowej służby wojskowej gen. dyw. Lechowi Sławojowi
          Głódziowi wypłacono — na zasadach dotyczących ogółu żołnierzy zawodowych —
          odprawę w wysokości 360% kwoty ostatnio należnego uposażenia, dodatkowe
          uposażenie roczne (za 10 miesięcy służby wojskowej w 2004 r.) oraz gratyfikację
          urlopową i ekwiwalent za niewykorzystany przejazd w roku zwolnienia.
          W związku z dokonanym zwolnieniem z zawodowej służby wojskowej gen. dyw. Leszek
          Sławoj Głódź skorzystał również z przysługującego mu prawa do jednorazowego
          pobrania uposażenia należnego co miesiąc przez okres roku po zwolnieniu z
          zawodowej służby wojskowej, zgodnie z art. 18 ust. 1 ustawy z dnia 17.12.1974 r.
          o uposażeniu żołnierzy niezawodowych (t.j.: Dz. U. z 2002 r. Nr 76, poz. 693 z
          późn. zm.), w brzmieniu obowiązującym do dnia 30.6.2004 r.
          Gen. dyw. Leszek Sławoj Głódź nabył również uprawnienia do emerytury wojskowej w
          wysokości 74,72% kwoty ostatnio należnego uposażenia. Realizacja wypłaty tego
          świadczenia zawieszono jednak w związku z jednorazowym pobraniem należności, o
          której mowa w art. 18 ust. 1 ustawy o uposażeniu żołnierzy niezawodowych — na
          okres do dnia 30.11.2005 r.
          www.racjonalista.pl/kk.php/s,4322

          • diabollo Re: _____________________Fun Club Ekselencji Gene 21.08.10, 15:37
            witekjs napisał:

            > Ile kosztuje nas kościół? (i to nie tylko o pieniądze chodzi)...
            > Pytanie 3: Jakie uposażenie i przywileje otrzymał kapelan Wojska Polskiego gen.
            > Sławoj Głódź?
            > Biskup Polowy ks. bp gen. dyw. Leszek Sławoj Głódź pełnił zawodową służbę
            > wojskową do dnia 2.10.2004 r. W ostatnim okresie pełnienia czynnej służby
            > wojskowej — od dnia 1.7.2004 r. do dnia zwolnienia z zawodowej służby woj
            > skowej
            > — wymieniony oficer otrzymywał uposażenie miesięczne w wysokości 9.271,18
            > zł. Z
            > tytułu zwolnienia z zawodowej służby wojskowej gen. dyw. Lechowi Sławojowi
            > Głódziowi wypłacono — na zasadach dotyczących ogółu żołnierzy zawodowych
            > —
            > odprawę w wysokości 360% kwoty ostatnio należnego uposażenia, dodatkowe
            > uposażenie roczne (za 10 miesięcy służby wojskowej w 2004 r.) oraz gratyfikację
            > urlopową i ekwiwalent za niewykorzystany przejazd w roku zwolnienia.
            > W związku z dokonanym zwolnieniem z zawodowej służby wojskowej gen. dyw. Leszek
            > Sławoj Głódź skorzystał również z przysługującego mu prawa do jednorazowego
            > pobrania uposażenia należnego co miesiąc przez okres roku po zwolnieniu z
            > zawodowej służby wojskowej, zgodnie z art. 18 ust. 1 ustawy z dnia 17.12.1974 r
            > .
            > o uposażeniu żołnierzy niezawodowych (t.j.: Dz. U. z 2002 r. Nr 76, poz. 693 z
            > późn. zm.), w brzmieniu obowiązującym do dnia 30.6.2004 r.
            > Gen. dyw. Leszek Sławoj Głódź nabył również uprawnienia do emerytury wojskowej
            > w
            > wysokości 74,72% kwoty ostatnio należnego uposażenia. Realizacja wypłaty tego
            > świadczenia zawieszono jednak w związku z jednorazowym pobraniem należności, o
            > której mowa w art. 18 ust. 1 ustawy o uposażeniu żołnierzy niezawodowych —
            > ; na
            > okres do dnia 30.11.2005 r.
            > www.racjonalista.pl/kk.php/s,4322
            >

            No i teraz już nie da się zaprzeczyć, że z podatków wszystkich obywateli
            utrzymywani są te brzuchate pasożyty w sukienkach.
            Niższy kaliber żyje z pensji nauczyciela zabobonu w szkole, kler na lepszych
            państwowych stołkach - jak pan Głódź - ma pensje prezydenckie.

            Oczywiście społeczeństwo ze swoich podatków opłaca bardzo wielu urzędników,
            którzy właśnie są powołani do SŁUŻBY połeczeństwu, są naszymi służącymi.

            Z klerem jest inaczej. Ten układ ma charakter mafijny. Kler trudni się
            zbieraniem haraczu, który jest wypłacany przez rządzących na podstawie szantażu
            - albo płacićie, albo... (tutaj repertuar jest bardzo szeroki od cofnięcia
            poparcia, do straszenia "wojną religijną", "niepokojami ze strony narodu" etc.).

            No i rządzący politycy - wszystkich opcji - płacą.

            Kłaniam się nisko.
            • witekjs _____________________Fun Club Ekselencji Generała 21.08.10, 17:19
              Kogo wskaże arcybiskup
              Maciej Sandecki

              2009-11-30, ostatnia aktualizacja 2009-12-01 10:57

              - Kościół powinien włączyć się w wybory samorządowe, głosować i wskazywać właściwych kandydatów - powiedział wczoraj arcybiskup metropolita gdański Sławoj Leszek Głódź. Czy arcybiskup chce zbudować własne stronnictwo? - pyta Maciej Sandecki, "Gazeta Wyborcza Trójmiasto"

              - Wybory samorządowe nie są wyborami politycznymi, one mogą mieć skutki polityczne - stwierdził wczoraj abp Głódź w Radiu Gdańsk. - Kościół zachowuje neutralność, jeśli chodzi o wybory polityczne. Natomiast jeśli chodzi o wybory samorządowe, Kościół ma te same prawa i obowiązki. Księża powinni się w nie włączyć, to znaczy głosować i wskazywać właściwych kandydatów.

              - Z ambony? - spytał dziennikarz radia.

              - Każdy środek jest dobry - odpowiedział arcybiskup. - Ja to mówię samorządowcom od lat, oni muszą to wiedzieć, tak jest i tak będzie.

              Szczerze mówiąc, arcybiskup zadziwił mnie tą wypowiedzią. Sądziłem, że przez ostatnie 20 lat w Polsce wypracowany został pewien model relacji między Kościołem a władzą publiczną. Mówiąc w skrócie, w owym modelu Kościół pełni bardzo ważną rolę, zabiera głos w istotnych dla niego światopoglądowych kwestiach, czasem upomina władze, jednak z drugiej strony unika jasnych deklaracji, kogo popiera, i nie wskazuje wiernym, na kogo głosować. Tymczasem abp Głódź stwierdza, że jeśli chodzi o wybory samorządowe, to Kościół powinien wskazywać, na kogo głosować, bo "nie są to wybory polityczne"./,,,/
              /.../Arcybiskup zdaje się nie zauważać, że wybrani w wyborach radni, burmistrzowie, prezydenci, podobnie jak posłowie, są funkcjonariuszami publicznymi, opłacanymi z budżetu państwa. Warto w tym momencie przypomnieć pierwszy artykuł konkordatu: "Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół katolicki są - każde w swej dziedzinie - niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego".

              Czy zapowiedź arcybiskupa, że księża będą "wskazywać właściwych kandydatów", nie jest złamaniem tej autonomii? Oczami wyobraźni widzę już kolejkę kandydatów, którzy przed wyborami pukać będą do drzwi kurii, by uznano ich "za tych właściwych". Czyżby arcybiskup chciał w ten sposób zbudować w pomorskich samorządach swoiste "kościelne stronnictwo"?

              Jest jeszcze drugie dno. Powszechnie wiadomo, że abp Głódź nie przepada za prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem. Dawał temu publicznie wyraz, przychodząc na spotkanie prezydenta z mieszkańcami Oliwy i krytykując go za to, że w dzielnicy jest sporo zaniedbanych budynków. Ich zdjęcia umieszczono na stronie internetowej kurii, z ironicznym podpisem - "wizytówka Gdańska". W "Gazecie" ujawniliśmy m.in. jego kontrowersyjny spór z władzami Gdańska o działkę leżącą na terenie parku Oliwskiego czy propozycję postawienia nowej, wielkiej świątyni na terenach dawnej Stoczni Gdańsk.

              Jako były mieszkaniec Oliwy w pełni się z arcybiskupem zgadzam, ta piękna dzielnica powinna pięknie wyglądać. Niepokoję się jednak, że autorytet Kościoła chce zaangażować się do walki politycznej o władzę w Gdańsku."
              trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,7313437,Kogo_wskaze_arcybiskup.html
              Portret konny biskupa Głódzia
              Roman Daszczyński

              2008-05-13, ostatnia aktualizacja 2008-05-11 13:19
              /.../- Tak jak ja chłopski syn, żadnej roboty się nie boi - mówi z uznaniem Andrzej Lepper. - Wygrał nawet zawody w koszeniu nadbiebrzańskich łąk. Normalnie stanął do konkursu z chłopami, był wśród nich też jakiś polityk. Arcybiskup kosił równo, nie mieli szans. W Bobrówce wszystko ma fachowo utrzymane, dom przyjemnie urządzony. Tę gospodarską rękę świetnie widać w jego biskupiej pracy. Rozkwitła diecezja na warszawskiej Pradze, gdzie był przez ostatnie lata.

              Kilka lat temu na diecezjalno-powiatowo-gminnych dożynkach Lepper podarował abp. Głódziowi portret spod ręki ludowego artysty - hierarcha na koniu, w generalskim mundurze. Jakaś dziennikarka czepiała się, że Głódź do siebie niepodobny. Ale uczestnicy dożynek podobieństwo widzieli, kilka tysięcy ludzi biło brawo.
              /.../Aleksander Kwaśniewski ma wrażenie, że Głódź z prywatnych kontaktów i Głódź z wystąpień publicznych to różne osoby.

              - Niejednokrotnie z nim rozmawiałem na wiele tematów i dał się poznać jako człowiek otwarty na świat, Europę - opowiada b. prezydent. - On biegle zna kilka języków i świetnie czuje się na międzynarodowych salonach. Z tych rozmów zupełnie nie pasuje mi do wizerunku sojusznika Radia Maryja i wszystkiego, co się wiąże z tą rozgłośnią. Domyślam się jedynie, że może to być z jego strony rodzaj jakiejś gry, dla mnie jednak nieczytelnej i nie do zaakceptowania.

              Z Kwaśniewskim do Charkowa

              Z biskupem Głódziem wiąże się głośny skandal prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Wspólnie lecieli rządowym samolotem na uroczystości do Charkowa. Głódź uwielbia uroczystości patriotyczne - Monte Cassino, Katyń, polskie pola bitew - więc nie mogło go zabraknąć. Poszedł do kabiny prezydenta Kwaśniewskiego z dwoma biskupami innych wyznań. Wspólnie wznosili toasty.

              - Olek nie ma mocnej głowy i jeszcze w samolocie było widać, że jest wstawiony - opowiada jeden z uczestników lotu. - Myśleliśmy, że to mu przejdzie, zanim dotrzemy do Charkowa. Ale tam źle się poczuł i zachwiało nim nad grobami. Scenę pokazała telewizja, podniósł się krzyk na całą Polskę: "Postkomuch profanuje narodowe świętości".

              Obaj nie udźwignęli sytuacji. Głódź próbował sugerować, że nie było alkoholu. Kwaśniewski - że zachwiał się z powodu urazu nogi./.../


              wyborcza.pl/1,76842,5200484,Portret_konny_biskupa_Glodzia.html
                • witekjs _____________________Fun Club Ekselencji Generała 22.08.10, 15:25

                  Abp Głódź: kto się boi etosu prezydenta Kaczyńskiego?
                  2010-08-18 06:56
                  - W Warszawie chodzi o postawienie pomnika narodowego, bo tragedia była narodowa - powiedział abp Sławoj Leszek Głódź. - Zasłanianie się tabliczką jest oszukiwaniem samego siebie - dodał. Głódź stwierdził również, że "trzeba uciekać od pokusy niechęci budowania etosu prezydenta Lecha Kaczyńskiego".
                  Hierarcha podkreślił, że "przedłużanie decyzji w tej sprawie prowadzi do frustracji narodu. Jeżeli nie będzie decyzji ze strony najwyższych władz, od prezydenta poczynając, inicjatywa może wymknąć się spod kontroli i będą różne samozwańcze pomysły". Metropolita gdański jest też zdania, że "trzeba uciekać od pokusy niechęci budowania etosu prezydenta Lecha Kaczyńskiegio i uwzględnić to, że należy on do łańcucha wielkich prezydentów, który rozpoczęli Gabriel Narutowicz i Ignacy Mościcki".

                  - Wielkość obecnego prezydenta buduje się na wielkości poprzedników, a nie odwrotnie, gdy zacierając ślady poprzednika, chce się windować siebie - ocenił Głódź.

                  - Nam wszystkim zależy na autorytecie prezydenta, na majestacie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, by był on godnie reprezentowany. To, co się teraz dzieje, prowadzi do dewaluacji wielkich pojęć, do dewaluacji orędzia prezydenta, które miało być wielkie, dewaluacji zdarzeń i ludzi. To, co dzieje się obecnie, jest nie do przyjęcia. Należy szukać nowego języka i nowych działań. Gołym okiem widać rozziew między władzą a społeczeństwem - uważa arcybiskup.

                  www.wprost24.pl/ar/206099/Abp-Glodz-kto-sie-boi-etosu-prezydenta-Kaczynskiego/
                    • witekjs _____________________Fun Club Ekselencji Generała 22.08.10, 18:53
                      "Hierarcha podkreślił, że "przedłużanie decyzji w tej sprawie prowadzi do
                      frustracji narodu. Jeżeli nie będzie decyzji ze strony najwyższych władz, od
                      prezydenta poczynając, inicjatywa może wymknąć się spod kontroli i będą różne
                      samozwańcze pomysły
                      ".

                      Ciekawe gdzie się wymknie ta inicjatywa i czyje będą te samozwańcze
                      pomysły
                      ...
                      • witekjs _____________________Fun Club Ekselencji Generała 23.08.10, 11:28
                        rp.pl

                        Od budowy pomnika nie uciekniemy
                        Ewa K. Czaczkowska 18-08-2010,
                        Zasłanianie się tabliczką na pałacu to oszukiwanie samego siebie – mówi „Rz”
                        metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź
                        Rz: „Naród oczekuje narodowego pomnika, w godnym miejscu w stolicy” – powiedział
                        ksiądz arcybiskup w niedzielnej homilii o uczczeniu ofiar smoleńskiej
                        katastrofy. Nie wystarczy pomnik na warszawskich Powązkach?

                        abp Sławoj Leszek Głódź, metropolita gdański: Mówienie o Powązkach jest
                        nieporozumieniem. Wiele miast, także miejscowości, z których pochodziły ofiary
                        katastrofy, upamiętniły je bądź je upamiętnią. W Gdańsku też przymierzamy się do
                        postawienia pomnika przy sarkofagu marszałka Macieja Płażyńskiego w bazylice
                        Mariackiej. W Warszawie natomiast chodzi o postawienie pomnika narodowego,
                        dlatego że tragedia była narodowa. I od tego nie uciekniemy. Przedłużanie
                        decyzji w tej sprawie prowadzi do frustracji narodu. Jeżeli nie będzie decyzji
                        ze strony najwyższych władz, od prezydenta poczynając, inicjatywa może wymknąć
                        się spod kontroli i będą różne samozwańcze pomysły.

                        Gdzie powinien stanąć pomnik? Przed Pałacem Prezydenckim?

                        Nie do mnie należy orzekanie w tej sprawie. Ale nie ma godniejszego miejsca, niż
                        gdzieś na Krakowskim Przedmieściu. Z miejscem przed pałacem były związane myśli
                        i uczucia pół miliona osób, które fizycznie były tu po katastrofie, a także
                        milionów ludzi złączonych z nimi duchowo. Nie trzeba zasłaniać czy przesuwać
                        pomnika księcia Józefa Poniatowskiego, by poza metalowym ogrodzeniem znaleźć
                        odpowiednią przestrzeń. O tym, jak ją zagospodarować, powinni zdecydować
                        architekci i komitet, który powinien być szybko powołany. Ten komitet musi
                        powstać quam primum – jak najszybciej. Nie pojutrze, ale jutro, bo pojutrze może
                        być za późno.

                        Kto ma go powołać?

                        Ruch należy do prezydenta Bronisława Komorowskiego, bo to jest jego miejsce. Nie
                        można się zasłaniać Kancelarią Prezydenta.

                        Godny pomnik to jaki?

                        Forma niech należy do architektów. Można zastanowić się nad jakimś mauzoleum
                        umieszczonym w ziemi, może być jakiś pomnik w szerszej formie.

                        Przeciwnicy pomnika mówią, że jest już tablica na pałacu i ona wystarczy.

                        Zasłanianie się tabliczką jest oszukiwaniem samego siebie. Na dodatek bardziej
                        niż ofiary upamiętniła ona tych, którzy stali przy krzyżu. Trzeba uciekać od
                        pokusy niechęci budowania etosu prezydenta Lecha Kaczyńskiego i uwzględnić to,
                        że należy on do łańcucha wielkich prezydentów, który rozpoczęli Gabriel
                        Narutowicz i Ignacy Mościcki. Wielkość obecnego prezydenta buduje się na
                        wielkości poprzedników, a nie odwrotnie, gdy zacierając ślady poprzednika, chce
                        się windować siebie. Nam wszystkim zależy na autorytecie prezydenta, na
                        majestacie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, by był on godnie reprezentowany. To,
                        co się teraz dzieje, prowadzi do dewaluacji wielkich pojęć, do dewaluacji
                        orędzia prezydenta, które miało być wielkie, dewaluacji zdarzeń i ludzi. To, co
                        dzieje się obecnie, jest nie do przyjęcia. Należy szukać nowego języka i nowych
                        działań. Gołym okiem widać rozziew między władzą a społeczeństwem.

                        A co z krzyżem? Prezydium episkopatu zaapelowało do jego obrońców o
                        przeniesienie krzyża do kościoła św. Anny. Obrońcy są od niego oddzieleni, a
                        krzyż stoi.

                        Nie chciałbym wchodzić na nieswoje pole. Znajdzie się jakieś rozwiązanie, ale
                        ktoś musi podjąć klarowną decyzję.

                        Obrońcy twierdzą, że krzyż powinien stać do czasu decyzji prezydenta o powstaniu
                        pomnika.

                        Musi być gwarancja, że powstanie pomnik, a takiej gwarancji nie da sołtys spod
                        Duczek.

                        Ten konflikt wykorzystuje lewica, zapowiadając debatę o świeckości państwa.
                        Wielu publicystów twierdzi, że może to prowadzić do polskiego zapateryzmu.

                        Nie po to byliśmy w getcie katolickim przez 50 lat, by rozpoczynać tworzenie
                        nowego getta katolicyzmu pod hasłami neutralności światopoglądowej, tolerancji,
                        standardów europejskich, gdy w istocie chodzi o neurozę antyreligijną i ateizm
                        dzieci pierwszych sekretarzy partii. Zadaniem lewicy nie jest walka z religią,
                        Kościołem, ale mówienie za tych, którzy mówić nie mogą, doznają krzywdy
                        społecznej, których prawa pracownicze są pogwałcone. Lewica nie musi być
                        ateistyczna ani bolszewicka.

                        Ale lewica w Polsce szansę dla siebie widzi właśnie w nastrojach
                        antyklerykalnych i walce o świeckie państwo.

                        Jeśli lewica za wszelką cenę chce wzniecić niepokój, zburzyć ład społeczny,
                        naruszyć umowy międzynarodowe, to bierze to na swoją odpowiedzialność.

                        Jako były biskup polowy jak ocenia ksiądz arcybiskup nieudaną próbę odsłonięcia
                        pomnika żołnierzy armii bolszewickiej w Ossowie? Jedni mówią, że to był pomnik
                        Armii Czerwonej, inni, że chęć uszanowania poległych żołnierzy.

                        W tej sprawie nastąpiło pomieszanie wielu wątków. Czym innym jest upamiętnienie
                        miejsca spoczynku szczątków ludzkich, upamiętnienie grobów żołnierzy, a czym
                        innym stawianie pomników. Czym innym wreszcie pomysł poświęcenia pomnika godzinę
                        przed obchodami rocznicy cudu nad Wisłą. Ja nawiązałem kontakty z
                        duszpasterstwem rosyjskim już w 1991 r. Z rosyjskimi kapelanami co roku
                        odwiedzaliśmy cmentarze Armii Radzieckiej, gościłem dwukrotnie ministra obrony
                        Siergieja Iwanowa i wielokrotnie mówiłem: krew żołnierzy ma ten sam kolor, krew
                        żołnierzy wrogich armii ma tę samą cenę. Taką cenę ma też krew żołnierzy Armii
                        Czerwonej. Ale w Ossowie ktoś przedobrzył sprawę. Postawił pomnik w odległości 3
                        km od Radzymina, gdzie na cmentarzu znajduje się kwatera żołnierzy polskich
                        poległych w 1920 r., a którym dopiero od 1990 r. można oddawać cześć i 300
                        metrów od miejsca śmierci ks. Ignacego Skorupki. Początek realizacji idei
                        upamiętnienia miejsca spoczynku żołnierzy rosyjskich był dobry – rozpoczął to
                        Andrzej Przewoźnik (zmarły pod Smoleńskiem sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i
                        Męczeństwa – red.), ale końcówka była knotem.
                        Rzeczpospolita
                        www.rp.pl/artykul/523829_Od_budowy_pomnika_nie_uciekniemy.html
                        • witekjs _____________________Fun Club Ekselencji Generała 27.08.10, 16:02
                          Abp Głódź: Krakowskie Przedmieście ulicą krzyży
                          Gazeta, PAP
                          2010-08-26, ostatnia aktualizacja 2010-08-26 15:54

                          - W sprawie krzyża trzeba posłuchać głosu serca i sumienia narodu - zwrócił się w czwartek na Jasnej Górze do polityków metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź

                          W homilii wygłoszonej podczas sumy z okazji święta Matki Bożej Jasnogórskiej, arcybiskup nawiązał do wystosowanego dzień wcześniej przez zgromadzonych na Jasnej Górze biskupów apelu do władz, m.in. premiera, prezydenta, prezydent Warszawy i liderów partii, w sprawie powołania komitetu, który zdecydowałby o sposobie i formie upamiętnienia w Warszawie ofiar katastrofy smoleńskiej.

                          - Trzeba posłuchać głosu narodu, serca narodu i sumienia narodu - podkreślił, wskazując, że swoje słowa kieruje do konkretnych ludzi i ugrupowań politycznych. - Bo w ich rękach leży klucz do właściwego rozwiązania i podjęcia decyzji, na którą czekają obywatele ojczyzny. Decyzji, której źródłem winien być obowiązek pamięci o tych, którzy wyprzedzili nas w drodze do wieczności. Decyzji, której źródłem winna być Polska jutra.

                          Mówił, że nie "nie należy pasterzy Kościoła czynić odpowiedzialnymi za wyjście z tej sytuacji. I nie wolno biskupów brać za parawan, a krzyża traktować jako zakładnika"

                          Arcybiskup podkreślał, że Krakowskie Przedmieście jest odpowiednim miejscem upamiętnienia ofiar katastrofy smoleńskiej. Mówił, że w dniach żałoby harcerze postawili przed Pałacem Prezydenckim drewniany krzyż, jako "znak pamięci" i "wyraz pragnienia, by smoleńska tragedia i jej ofiary zostały w tym miejscu upamiętnione". Krakowskie Przedmieście określił jako "ulicę krzyży", gdzie podczas wojny krzyż sprzed Bazyliki Świętego Krzyża i krzyż króla Zygmunta III Wazy z kolumny na placu Zamkowym doznały upokorzenia z rąk najeźdźcy, a potem "zostały podniesione i wywyższone przez naród, miłujący swojego Zbawiciela".

                          Głódź upomniał się o pamięć zmarłego tragicznie prezydenta Lecha Kaczyńskiego. - Do dziś nie padło słowo przepraszam wobec tragicznie zmarłego prezydenta, z którego szydzono i kpiono, upokarzano i pogardzano - podkreślał. - Czy dlatego, że kochał Polskę, chciał, by zajęła miejsce godne wśród narodów Europy, pozostała wierna swojej chrześcijańskiej tożsamości? - pytał. - A może jeszcze nie wszystko stracone? Prośmy Maryję, przewodniczkę ludzkich dróg - niech skruszy chłód wielu serc wciąż nieprzyjaznych, niechętnych, wciąż na swoisty sposób zazdrosnych o ludzką pamięć i szacunek wyrażany osobie tragicznie zmarłego prezydenta - apelował.

                          Arcybiskup krytykował też postulaty lewicy, by zmienić obecne relacje między państwem a Kościołem. Ocenił, że proponują one "rozwiązania, które już niegdyś przerabialiśmy" i oznaczałyby powrót do relacji państwa i Kościoła, jakie obowiązywały "w epoce stalinizmu i świetlanych lat PRL". O debacie na temat in vitro, mówił, że sprawa ta "nie jest palącym zagadnieniem dnia", są nimi natomiast "walka z patologią społeczną, dewastacją sumień, swoistym kłanianiem się okolicznościom", a także troska o rodzinę.

                          W uroczystościach uczestniczyli najwyżsi hierarchowie polskiego Kościoła, prócz prymasa Polski abp Józefa Kowalczyka, który przewodniczył sumie pontyfikalnej, m.in. przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik, kard. Henryk Gulbinowicz i tysiące wiernych.

                          Źródło: Gazeta Wyborcza



                          Więcej... wyborcza.pl/1,75478,8299208,Abp_Glodz__Krakowskie_Przedmiescie_ulica_krzyzy.html#ixzz0xoZ5Uyvm


                            • karafka_do_wina Re: _____________________Fun Club Ekselencji Gene 02.09.10, 14:32
                              dzieki, witku, za te wszystkie teksty. ciekawa lektura. niemniej czytajac o tym
                              panu robi sie niedobrze uncertain

                              tak na marginesie, to musze przyznac, ze niektorzy potrafia sie w zyciu
                              ustawic... gdyby głódż chcial zrobic podobna kariere jako osoba swiecka, nie
                              mialby szans. pozazdroscic sprytu i zaradnosci. no i wladzy.
                              • witekjs Re: _____________________Fun Club Ekselencji Gene 02.09.10, 15:54
                                karafka_do_wina napisała:

                                > dzieki, witku, za te wszystkie teksty. ciekawa lektura. niemniej czytajac o tym
                                > panu robi sie niedobrze uncertain
                                >
                                > tak na marginesie, to musze przyznac, ze niektorzy potrafia sie w zyciu
                                > ustawic... gdyby głódż chcial zrobic podobna kariere jako osoba swiecka, nie
                                > mialby szans. pozazdroscic sprytu i zaradnosci. no i wladzy.

                                Myślę, że to niekoniec jego kariery w KK

                              • grgkh Re: _____________________Fun Club Ekselencji Gene 02.09.10, 21:51
                                Ale popatrz, jaką on ma dobrą pozycję. Jeśli jakiś polityk się potknie na
                                gadaniu bzdur, to razem ze swoją partią może wypaść z gry. Partia Pana Boga nie
                                ma szansy na tak przykre dla siebie konsekwencje. I tak jest od tysięcy lat. W
                                Polsce.

                                I tak sobie myślę, czy Jezus wyobrażał sobie, że jego następcy z tłustymi
                                brzuchami będą rządzili polityką i wojskiem. wink
                                Gdyby nie "zmartwychwstał" to pewnie przewracałby się non-stop w grobie. wink
                                • karafka_do_wina Re: _____________________Fun Club Ekselencji Gene 02.09.10, 22:32
                                  grgkh napisał:

                                  > Ale popatrz, jaką on ma dobrą pozycję. Jeśli jakiś polityk się potknie na
                                  > gadaniu bzdur, to razem ze swoją partią może wypaść z gry. Partia Pana Boga nie
                                  > ma szansy na tak przykre dla siebie konsekwencje.


                                  na tym polega przewaga biskupow nad politykami. biskupi nie mowia do ludu w swoim imieniu, tylko w imieniu boga. a z bogiem sie nie dyskutuje, to oczywiste wink


                                  >
                                  > I tak sobie myślę, czy Jezus wyobrażał sobie, że jego następcy z tłustymi
                                  > brzuchami będą rządzili polityką i wojskiem. wink
                                  > Gdyby nie "zmartwychwstał" to pewnie przewracałby się non-stop w grobie. wink

                                  dokladnie to samo mysle. Jezus musi byc zalamy gdy widzi swoj kosciol.
    • witekjs _____________________Fun Club Ekselencji Generała 16.09.10, 00:29
      Trupa biskupa

      Biskup Leszek Sławoj Głódź przewodniczy Zespołowi Duszpasterskiej Troski o Radio Maryja, który ma dyscyplinować kontrowersyjną rozgłośnię. Jednocześnie podległa mu wojskowa Caritas związała się gospodarczo z imperium o. Rydzyka.

      Wwigilijnym i sylwestrowym numerze „Naszego Dziennika” czytelnicy otrzymali w prezencie dwie płyty CD. Na pierwszej, pomiędzy kolędami „Bóg się rodzi” i „Z narodzenia Pana”, wykonywanymi przez reprezentacyjnych wojskowych artystów, można było dodatkowo wysłuchać życzeń nagranych przez o. Rydzyka, dyrektora Radia Maryja. Na płycie drugiej, oprócz kolęd, znalazł się prawie półgodzinny wykład ks. prof. Jerzego Bajdy „Polsko, czy jesteś wierna?”. Autor bogato cytuje przemyślenia kardynałów Hlonda i Wyszyńskiego oraz podaje własne (m.in. o obłędach bezbożnictwa wżerających się w polskie dusze, bolszewizacji umysłowości i satanizacji życia). Lekiem na całe zło jest program Radia Maryja, które wszyscy powinniśmy wspierać i kochać – uważa ks. Bajda.

      Interesujący jest związek, jaki połączył Reprezentacyjny Zespół Artystyczny WP z „Naszym Dziennikiem” i o. Rydzykiem. Płk Adam Stasiński, p.o. dyrektora Biura Prasy i Informacji MON, wyjaśnia, że licencjodawcą utworów wykonywanych przez wojskowych artystów jest Wydawnictwo Muzyczne Caritas Ordynariatu Polowego WP. „ND” uzyskał licencję na wykorzystanie kolęd na płytach, natomiast „pozostałe utwory i treści wydawca gazety nagrał i wydał na własną odpowiedzialność bez wiedzy Wydawnictwa Muzycznego”. Płk Stasiński po bliższe informacje odsyła do wojskowej Caritas.

      – Omal nie spadłem z krzesła, gdy zobaczyłem te płyty – przyznaje ppłk rezerwy Adam Buszko, ongiś oficer Głównego Zarządu Politycznego WP, a dziś sekretarz Caritas Ordynariatu Polowego WP. – Nie damy się już tak wykorzystać.

      Wojskową Caritas powołał bp. gen. Leszek Sławoj Głódź w 1996 r. Kieruje nią dyrektor ks. Robert Mokrzycki, który mimo ledwie 8-letniego kapłańskiego stażu zdążył już awansować na stopień podpułkownika oraz był już kapelanem: podhalańczyków, Kompanii Reprezentacyjnej WP, Wojskowych Służb Informacyjnych oraz dyrektorem Papieskich Dzieł Misyjnych.

      Przy Caritas, co dopuszcza jej statut, powołano zakład działalności gospodarczej – Wydawnictwa Muzyczne, które (jak się reklamują) „są na polskim rynku fonograficznym jedynym wydawcą płyt i kaset zawierających pieśni patriotyczne, marsze wojskowe i państwowe oraz piosenki żołnierskie – nie tylko dla wojskowych”.

      Wydawnictwa wypuściły już kilkaset tysięcy płyt i kaset, a ich największym dystrybutorem jest Fundacja Nasza Przyszłość ze Szczecinka, będąca częścią imperium o. Rydzyka. Fundacja prowadzi księgarnię wysyłkową. – Niewiele płyt biorą salony płytowe, bo nie da się przy tym tańczyć – mówi ppłk Buszko. – Większość nakładu rozchodzi się dzięki reklamie w „Naszym Dzienniku” i w Radiu Maryja. Po więcej informacji zaprasza do kurii polowej.

      Po rozmowie z dyrektorem ks. ppłk. Mokrzyckim nazajutrz do redakcji dotarł faks z prośbą o autoryzację wypowiedzi. O ile ks. Mokrzycki bardzo był chętny do rozmowy o dokonaniach wojskowej Caritas na Bałkanach i w Iraku, to unikał odpowiedzi na pytania o umowy łączące z jednej strony Reprezentacyjny Zespół Artystyczny WP z Caritas, a z drugiej – Caritas z fundacją o. Rydzyka. Zapewniono mnie jedynie, że Wydawnictwa Muzyczne płacą tantiemy i podatki, a rozliczane są przez komisję powoływaną co roku przez biskupa polowego spośród pracowników kurii, zaś zyski przeznacza się na cele charytatywne. Choćby na organizację dla kilkuset dzieci z wojskowych rodzin Wakacji z Bogiem podczas letnich obozów w Łomnej.

      W sprawie produkcji płyt niewiele też ma do powiedzenia MON. Zakres współpracy między resortem a wojskową Caritas regulowany był różnymi porozumieniami, z których ostatnie podpisano 30 kwietnia ub.r. Choć nie ma ono poufnego charakteru, to nie jest do wglądu./.../

      archiwum.polityka.pl/art/trupa-biskupa,382829.html
      • witekjs _____________________Fun Club Ekselencji Generała 28.10.10, 18:36
        ?.../W tym kontekście dziwić musi katolików polskich ostatnia wypowiedź abpa Sławoja Leszka Głódzia dla „Rzeczpospolitej”:

        "Rz: „Naród oczekuje narodowego pomnika, w godnym miejscu w stolicy” – powiedział ksiądz arcybiskup w niedzielnej homilii o uczczeniu ofiar smoleńskiej katastrofy. Nie wystarczy pomnik na warszawskich Powązkach?

        Abp Sławoj Leszek Głódź, metropolita gdański: Mówienie o Powązkach jest nieporozumieniem. (..) W Warszawie natomiast chodzi o postawienie pomnika narodowego, dlatego że tragedia była narodowa. I od tego nie uciekniemy. Przedłużanie decyzji w tej sprawie prowadzi do frustracji narodu. Jeżeli nie będzie decyzji ze strony najwyższych władz, od prezydenta poczynając, inicjatywa może wymknąć się spod kontroli i będą różne samozwańcze pomysły.

        Gdzie powinien stanąć pomnik? Przed Pałacem Prezydenckim?

        Nie do mnie należy orzekanie w tej sprawie. Ale nie ma godniejszego miejsca, niż gdzieś na Krakowskim Przedmieściu. Z miejscem przed pałacem były związane myśli i uczucia pół miliona osób, które fizycznie były tu po katastrofie, a także milionów ludzi złączonych z nimi duchowo. Nie trzeba zasłaniać czy przesuwać pomnika księcia Józefa Poniatowskiego, by poza metalowym ogrodzeniem znaleźć odpowiednią przestrzeń. O tym, jak ją zagospodarować, powinni zdecydować architekci i komitet, który powinien być szybko powołany. Ten komitet musi powstać quam primum – jak najszybciej. Nie pojutrze, ale jutro, bo pojutrze może być za późno.

        Kto ma go powołać?

        Ruch należy do prezydenta Bronisława Komorowskiego, bo to jest jego miejsce. (..)

        Przeciwnicy pomnika mówią, że jest już tablica na pałacu i ona wystarczy.

        Zasłanianie się tabliczką jest oszukiwaniem samego siebie. (..) Trzeba uciekać od pokusy niechęci budowania etosu prezydenta Lecha Kaczyńskiego i uwzględnić to, że należy on do łańcucha wielkich prezydentów, który rozpoczęli Gabriel Narutowicz i Ignacy Mościcki. (..)".

        www.rp.pl/artykul/5238...

        Arcybiskup Głódź – jest duchownym docenianym przez prezydentów III RP. Lech Wałęsa nadał mu w grudniu 1995 roku Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski (isap.sejm.gov.pl/Detai... ) i mianował generałem dywizji, a od Aleksandra Kwaśniewskiego ówczesny biskup polowy otrzymał w listopadzie 1998 roku Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski (isap.sejm.gov.pl/Detai... ). Nic więc dziwnego, że arcybiskup Głódź wykazuje dbałość o prestiż urzędu prezydenckiego i należny szacunek dla sprawujących go osób.

        Czy jednak pomoże w tym pasterzowi (którego hasłem biskupiej posługi są słowa: Milito pro Christo – Walczę dla Chrystusa) na przykład kreowanie Narutowicza – masona i członka loży „Wolność Przywrócona” – na „wielkiego prezydenta” Rzeczypospolitej Polskiej? I czy w ogóle wielkość przywódców i prezydentów narodu polskiego da się wykreować przy pomocy pośmiertnych pomników i nadmuchiwanych etosów?

        Całe szczęście, że zwolennicy tak umotywowanej budowy pomnika przed Pałacem Prezydenckim, wliczając arcybiskupa Głódzia – to nie cały naród polski i nawet nie jego większość. /.../

        Arcybiskup bez racji
        prawica.net/blog/verus/18-08-2010
        • witekjs _____________________Fun Club Ekselencji Generała 28.10.10, 18:40
          Abp Głódź: Nie padło "przepraszam" wobec L. Kaczyńskiego
          W homilii wygłoszonej podczas sumy będącej głównym punktem uroczystości święta Matki Bożej Jasnogórskiej abp Głódź nawiązał do tragedii smoleńskiej. Jak zaznaczył - choć nadal niesie ona pytania i wątpliwości, stała się znakiem modlitewnej solidarności Polaków, którzy licznie oddawali hołd prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu i jego małżonce Marii oraz odprowadzali "na drogę wieczności tych, co zginęli w narodowej pielgrzymce do Katynia, wyrosłej z obowiązku pamięci o ofiarach kainowej zbrodni".
          Nie padło "przepraszam"

          Metropolita gdański podkreślił, że podczas tamtych dni żałoby "objawiła się wielka godność i jedność". Jak mówił, w wielu sercach obudziło się przekonanie, że ta tragedia stanie się swoistym "dzwonem na trwogę" - wiele odmieni w polskim życiu publicznym, usuwając z niego "język agresji, potwarzy, kalumnii".
          czytaj dalej


          - Do dziś nie padło słowo "przepraszam" wobec tragicznie zmarłego prezydenta, z którego szydzono i kpiono, upokarzano i pogardzano. Czy dlatego, że kochał Polskę, chciał, by zajęła miejsce godne wśród narodów Europy, pozostała wierna swojej chrześcijańskiej tożsamości? - pytał abp Głódź. - A może jeszcze nie wszystko stracone? Prośmy Maryję, przewodniczkę ludzkich dróg - niech skruszy chłód wielu serc wciąż nieprzyjaznych, niechętnych, wciąż na swoisty sposób zazdrosnych o ludzką pamięć i szacunek wyrażany osobie tragicznie zmarłego prezydenta - zaapelował hierarcha.
          Krakowskie Przedmieście - ulica krzyży/.../

          fakty.interia.pl/polska/news/abp-glodz-nie-padlo-przepraszam-wobec-l-kaczynskiego,1523555,3
          • witekjs _____________________Fun Club Ekselencji Generała 28.10.10, 19:03
            W Gdańsku powstaje kościół na wzór Bazyliki św. Piotra
            Maciej Sandecki
            2010-10-22, ostatnia aktualizacja 2010-10-21 21:02

            Nie wiadomo kiedy Jan Paweł II zostanie świętym, ale już wiadomo, gdzie będzie w Gdańsku parafia pod jego wezwaniem. Będą to Łostowice i powstanie tam kościół na wzór rzymskiej Bazyliki św. Piotra

            Zgodnie z zaleceniami arcybiskupa gdańskiego Sławoja Leszka Głódzia świątynia ma być wzorowana na Bazylice św. Piotra w Rzymie.

            - To autorski pomysł księdza arcybiskupa - mówi nam ksiądz Zdzisław Róż, proboszcz parafii św. Krzysztofa. - Arcybiskup chce, by ta świątynia była takim wotum, pomnikiem naszej archidiecezji dla Jana Pawła II. To nie będzie oczywiście wierna kopia rzymskiej Bazyliki św. Piotra, zachowane będą jedynie pewne elementy, przykładowo kolumny. Będzie ich dwadzieścia siedem, każda będzie symbolizować jeden rok pontyfikatu Jana Pawła II. Nasza parafia zmieni patrona, kiedy Jan Paweł II zostanie oficjalnie beatyfikowany.


            Więcej... trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,8550751,W_Gdansku_powstaje_kosciol_na_wzor_Bazyliki_sw__Piotra.html#ixzz13fq48mDZ
            trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,8550751,W_Gdansku_powstaje_kosciol_na_wzor_Bazyliki_sw__Piotra.html
            • witekjs _____________________Fun Club Ekselencji Generała 08.11.10, 17:58
              Posłowie PiS przepraszają abp Głódzia za Palikota
              mac 2010-11-08, ostatnia aktualizacja 47 minut temu
              Pomorscy posłowie PiS przeprosili arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia, za pikietę posła Janusza Palikota pod siedzibą kurii w ub. tygodniu.

              Posłowie PiS Andrzej Jaworski i Zbigniew Kozak zapowiadają jednocześnie, że składają wniosek o ukaranie Palikota do komisji etyki poselskiej, m.in. za obrazę uczuć religijnych.

              W miniony czwartek Janusz Palikot pojawił się przed siedzibą kurii gdańskiej wraz z grupą swoich zwolenników.

              Palikot zostawił tam krzyż ze zdjęciem metropolity Sławoja Leszka Głódzia, litr wódki oraz sznur kiełbas. Mówił, że ta inscenizacja jest symbolem "wszystkich grzechów głównych polskiego Kościoła, w tym pychy, obżarstwa i nieczystości". - Arcybiskup Głódź jest chyba najgorszym biskupem w Polsce. Można mu zarzucić wszystkie grzechy główne, oprócz grzechu lenistwa - mówił Palikot później na spotkaniu ze swoimi sympatykami.

              Poseł PiS Andrzej Jaworski twierdzi, że zachowanie takie było niegodne parlamentarzysty.

              - Palikot obraził arcybiskupa i my jako posłowie tej diecezji przeprosiliśmy go za to zachowanie - mówi nam poseł Andrzej Jaworski. - Janusz Palikot występuję jako moralizator, odwołuje się do praw człowieka, ale sam chce innym kneblować usta.

              Posłowie przesłali dzisiaj arcybiskupowi Głódziowi list, wniosek do komisji etyki oraz bukiet róż. Komisja etyki poselskiej dotąd trzy razy rozpatrywała skargi na Janusza Palikota. Posłowie mają nadzieję, że tym razem postępowanie zakończy się jego ukaraniem.

              Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto



              wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8632585,Poslowie_PiS_przepraszaja_abp_Glodzia_za_Palikota.html
                • witekjs _____________________Fun Club Ekselencji Generała 28.11.10, 03:37
                  https://img.interia.pl/wiadomosci/nimg/0/n/Abp_Slawoj_Leszek_Glodz_4495886.jpg

                  Pamiętniki Leppera

                  /.../Tuż po tych politycznych podchodach do gry włącza się Tadeusz Rydzyk. Znaliśmy się już wcześniej. Dotarłem do niego za pośrednictwem prałata Jankowskiego. Rydzyk nie namawiał mnie wprost do poparcia Lecha Kaczyńskiego. Mówił tak: "Mamy wybór między kierunkiem liberalnym a prosocjalnym". Potem Rydzykowi zależało na doprowadzeniu do paktu stabilizacyjnego i podpisania umowy koalicyjnej. Wielokrotnie spotykałem się z nim. Potem jeździł Giertych z Kaczyńskim. I wreszcie całą trójką. Najczęściej spotykaliśmy się w Rembertowie. U sióstr loretanek. Przed podpisaniem paktu doszło do decydującego spotkania na Pradze, w ówczesnej siedzibie arcybiskupa Głódzia. Odbyło się w podziemiach, w porze obiadowej. Uczestniczyli w nich biskupi Dydycz i Stefanek, ks. Rydzyk, abp Głódź, o. Król, ja, Giertych i Kaczyński. W czasie tego spotkania, w obecności tak ważnych osób, Kaczyński oszukał po raz pierwszy. Złożył wówczas pewne publiczne przyrzeczenia. Miał spisać listę wszystkich spraw, które ta koalicja i każdy z nas miała realizować. Lista miała trafić do abp. Głódzia. Co jakiś czas mieliśmy się spotykać i odhaczać sprawy załatwione. Ta lista nigdy nie powstała. Niedawno abp Głódź mi o niej wspominał. Hierarchowie Kościoła chcieli dobrze, ale nawet oni nie mogli przewidzieć, jaki jest Kaczyński. Pamiętam, że często spotykaliśmy się wieczorami na Parkowej. W trzech - ja, Giertych, Kaczyński. Albo w sześciu - z Maksymiukiem, Wierzejskim i Gosiewskim. Rano Maksymiuk szedł do Gosiewskiego./.../


                  Więcej
                  www.se.pl/pamietniki-leppera/kaczynski-oszuka-godzia_60264.html

                  U arcybiskupa

                  W 2005 r. politycy PiS zapowiedzieli wywrócenie „stolika do brydża”, przy którym zapadają najważniejsze decyzje. Polityczne spotkania zaczęły się odbywać w obiektach należących do Kościoła.
                  Tuż po wyborach koalicję PiS z Platformą próbował skleić ówczesny metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski. Politycy spotkali się w jego siedzibie w Gdańsku-Oliwie.
                  – Koalicja PiS z PO rodziła się w blasku fleszy. To jeden z powodów, dla których się nie powiodła. Rozmowy tego typu wymagają dyskrecji – uważa europoseł PiS Ryszard Czarnecki.

                  Podczas rozmów koalicyjnych z Samoobroną i LPR Jarosław Kaczyński nie popełnił już tego błędu. Z Andrzejem Lepperem i Romanem Giertychem spotykał się w konspiracji w siedzibie sióstr loretanek w warszawskim Rembertowie. Siostry współpracują z ojcem Tadeuszem Rydzykiem, a w siedzibie zakonu mieści się nawet studio Telewizji Trwam. W Rembertowie Kaczyński po dziś dzień widuje się z ojcem dyrektorem.
                  Zwieńczeniem rozmów było zaaranżowane przez abp. Sławoja Leszka Głódzia spotkanie w podziemiach katedry warszawsko-praskiej. Doszło tam do zawiązania koalicji. Lepper relacjonował w jednym z wywiadów, że w spotkaniu oprócz partyjnych liderów uczestniczyło szefostwo Radia Maryja i kilku biskupów.

                  Pałac abp. Głódzia na warszawskiej Pradze był w tym okresie najważniejszym salonem polskiej polityki.
                  Do historii przeszły huczne przyjęcia wydawane przez metropolitę. – Przypominały imprezy z udziałem Kmicica z „Potopu”. Brakowało tylko pistoletów, z których można by strzelać do obrazów – wspomina jeden z polityków PiS.
                  W pałacu arcybiskupim na ścianach wisiały trofea myśliwskie, a na podłodze leżały czerwone dywany. Identyczne (bo od tego samego dostawcy) wyścielały podłogi Instytutu ks. prałata Henryka Jankowskiego na Saskiej Kępie. – Bywali u nas politycy LPR. Lepper też się pojawiał – wspomina były prezes instytutu Mariusz Olchowik.

                  www.radziejowkujawski.vgh.pl/news.php?readmore=2220

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka