diabollo
05.09.10, 09:13
Nudne życie bez obchodów
Ewa Milewicz
Sobota prasująca
Dziewczyna skarżyła się wiosną na forum internetowym, że bierzmowanie dopiero
w czerwcu i musi jeszcze chodzić na te "j...ne Msze".Widzicie: nie ma więzi,
nie ma katechezy - to z wywiadu z ks. Zbigniewem Pawłem Maciejewskim,
proboszczem parafii w Płockiem ("Tygodnik Powszechny"). Tytuł: "Przetrwają
najmocniejsi". Najmocniejsi katecheci, bo zahartowały ich kpiny uczniów. W
obliczu tych stresów coś może w tobie zgasnąć i nie tylko nikogo nie
nawrócisz, ale sam stracisz wiarę. Katechizacja często przypomina malowanie
olejnej lamperii farbą kredową. Człowiek się namacha, kładzie warstwę za
warstwą, ale to się kupy nie trzyma, sypie się, kruszeje. Bo trzymać się nie
ma czego. I wiedza, którą się przekazuje uczniom, też często nie ma się czego
trzymać - brakuje wiary - powiada ksiądz.
I to mówi wiejski proboszcz... Choć krzyż na ulicach - tak groźny, że i
Kościół, i władza się boją. Zastygli i nawet o świeckim pomniku nie są w
stanie zdecydować.
W Polsce "chodzi" bogoojczyźniana symbolika - oparta w dużej mierze na
tradycyjnych emblematach - krzyża, godła państwowego, łańcucha, kotwicy ()
tory kolejowe dla wygnańców, kraty dla więzionych czy też ręce w gestach
suplikacji, rozpaczy, modlitwy, oporu - mówi w "Polityce" prof. Halina
Taborska zajmująca się sztuką w przestrzeni publicznej. Chce, aby postawić
pomnik ofiarom katastrofy smoleńskiej, ale nie na Krakowskim Przedmieściu, bo
to trakt "rozrywkowy", "kawiarniano-barowy". Proponuje plac Piłsudskiego w
Warszawie, bez pośpiechu, po rozpisaniu konkursu. Podobają się jej pomniki
pozbawione realistycznej przedstawieniowości, a poraża wizja 96 dłoni
oblegających wysokościowy obelisk. Czyli to, co proponują obrońcy krzyża i ich
rzeźbiarz.
Jak komuś pomnik nie pasuje, może się zdać na geoarbitraż. Słowo to wbrew
pozorom nie oznacza globalnej mediacji, lecz boskie życie na plaży w nie za
drogim kraju. Piotr, 32-letni grafik z Warszawy, wynajął swoje 60-metrowe
mieszkanie za 2,5 tys. zł. Od trzech lat mieszka w Tajlandii. Stały dochód z
wynajmu mieszkania w Warszawie zapewnia mu życie w warunkach, na jakie w
Polsce musiałby bardzo ciężko pracować. Szczegóły opisuje "Wprost". Polaków
stać by było na życie nawet na Malediwach czy w Argentynie. Jeśli mogą
zarabiać w Polsce via internet.
Tyle że życie bez naszych obchodów, odmierzania zasług kombatanckich w
centymetrach bieżących, życie bez biskupów, którzy ekscentrycznie twierdzą, że
krzyż to nie ich sprawa, musi być śmiertelnie nudne.
wyborcza.pl/1,90913,8335528,Nudne_zycie_bez_obchodow.html
tygodnik.onet.pl/32,0,51946,przetrwaja_najmocniejsi,artykul.html