Chory pluje na dobrego Samarytanina...

04.10.10, 16:21
Są ludzie,którzy nie potrafią się ratować z własnej śmierci za życia,gdyż nie potrafią wymówić dwóch słów; „potrzebuję pomocy”.
Bywa,że jesteśmy zbyt dumni by prosić...
Ale..”Duma bierze początek w Niebie,trwa na Ziemi i kończy się w piekle.”
    • uffo Re: Chory pluje na dobrego Samarytanina... 04.10.10, 17:37

      cos mi sie tu nie zgadza. Wszyscy fachowcy od psychoterapii z jakimi w zyciu zdarzylo mi sie dyskutowac, szczegolnie po terrorystycznym Atatku 9/11, twierdzili iz ludzie w sytuacji zagrozenia zycia, a szczegolnie potencjalni samobojcy (nie terrorysci-samobojcy) zawsze prosza o pomoc, zanim zdecyduja sie na 'dumna' rezygnacje z zycia. Problem polega np. z brakiem odpowiedniego przygotowania personelu szpitalnego do wlasciwej reakcji, jak tez ignorancji rodziny, ktora bagatelizuje lub upokarza takiego nieszczesnika, dobijajac go emocjonalnie i psychicznie, lub terroryzujac wlasnie.

      Inna sprawa, Jezus, przynajmniej w mistycznej interpretacji Blake'a, byl bardzo dumna osoba, az do konca,wierzgajaca przed kaplanami i Pilatem, ktory nie tylko nie pogodzil sie z nimi, ale nawet odmowil bronienia samego siebie (Teologowie oczywiscie wyskocza natychmiast z 'argumentem' iz mial on do wypelnienia Misje Lokalna. Ale z egzystencjonalistycznej perpsektywy, taka jaka przyjmowal np. Kierkegaard, nie bylo zadnej pewnosci iz Misja ta nie byla podszeptem diabelskim. Wszak Jezus mial chwile watpienia podczas agonii). I owszem, po smierci zstapil on do piekiel, ale tylko na trzy dni.... smile Niemniej zstapienie do piekiel jest bardzo przydatne. Wzbogaca perspektywe. Wspolczucie, jak mawial przewrotnie Blake, wymyslono w Piekle. Anioly byly na to wlasnie zbyt....dumne. Zupelnie jak swiete kaplany. Gadaja o wspolczuciu, a na bokach obmacuja i rzna dzieci bezlitosnie, kradna i klamia, jakby....Bog byl dla nich czysta iluzja. Oczywiscie nie wszyscy, nawet nie wiekszosc. Ale niewielu trzaba zlych azeby wyrzadzic wiele zlego. Dlatego tez pewnie Bog kazal Noemu wziac tylko po jednej parze 'nieczystych' (zlych?) zwierzatek?
    • diabollo Re: Chory pluje na dobrego Samarytanina... 04.10.10, 18:12
      salez8 napisała:

      > Są ludzie,którzy nie potrafią się ratować z własnej śmierci za życia,gdyż nie p
      > otrafią wymówić dwóch słów; „potrzebuję pomocy”.
      > Bywa,że jesteśmy zbyt dumni by prosić...

      Czciogdna Salez8,
      To słuszna uwaga.
      Kłaniam się nisko.
    • salez8 Ten wątek jest o mojej dumie, 04.10.10, 19:45
      która nie pozwala mi dłużej korzystać z pomocy innej osoby przy czytaniu i pisaniu tych postów,mam kłopoty z oczami.Pa Najmilsi ,niech się Wam Forum rozwija.
      • witekjs Re: Ten wątek jest o mojej dumie, 04.10.10, 20:19
        salez8 napisała:

        > która nie pozwala mi dłużej korzystać z pomocy innej osoby przy czytaniu i pisa
        > niu tych postów,mam kłopoty z oczami.Pa Najmilsi ,niech się Wam Forum rozwija.

        Czy powinniśmy myśleć, pisać o naszej dumie, kiedy włączamy się do rozmowy wielu, nie znanych nam jeszcze ludzi ?
        Chyba nie.
        Myślę, że nikt nie chce Cię upokorzyć w tym miejscu.
        Tak wiele ciekawych spraw Cię interesuje.
        To wymaga czasu, zanim zaczniemy z sobą rozmawiać jak partnerzy, którzy nie muszą się siebie obawiać.
        Pozdrawiam Cię i do szybkiego spotkania.

        Witek

        • uffo Re: Ten wątek jest o mojej dumie, 04.10.10, 20:51
          no ale jak to mowisz publicznie to juz prosisz o pomoc, a w kazdym razie umiesz prezwyciezac swoja dume. Wspominalas ze pracujesz czy pracowalas z niepelnosprawnymi, ja tez, jako woluntariusz (w Polsce), i jako tlumacz (tutaj), i wiem ze te srodowiska maja duzo chetnych ludzi, zorganizowanych grup, szczegolnie mlodziez uniwerytecka, a nawet klerycy, ktorzy angazuja sie w pomoc i rotacyjne przychodzenie do chorych na kilka godzin dziennie. My wykonywalismy rozne paterningi z nastolatkiem. Czy nie mozesz zorganizowac sobie takiej grupy ktora by kilka razy w tygodniu przychodzila? Ale jasne to zalezy gdzie mieszkasz. W duzym miescie latwiej, i jesli nie mieszkasz w duzym miescie, byc moze w takim stanie powinnas pomyslec o przeprowadzeniu sie? Ja kiedys chcialem mieszkac na odludziu, ale jak pojawily sie chorbska to przygarnalem sie do miasta. I korzystam z kazdej mozliwej pomocy, jednoczesnie starajac sie zachowac maksymalna mozliwa niezaleznosc, jakkolwiek musialem zakceptowac iz odludzie juz nie dla mnie, bo wymaga byczego zdrowia, lub byczej pomocy.


          > salez8 napisała:
          >
          > > która nie pozwala mi dłużej korzystać z pomocy innej osoby przy czytaniu
          > i pisa
          > > niu tych postów,mam kłopoty z oczami.Pa Najmilsi ,niech się Wam Forum ro
          > zwija.
Pełna wersja