Dedukacja la Obywatela :) o seksie po katolicku

16.10.10, 21:22
www.opoka.org.pl/biblioteka/I/ID/9808V_04.html
masz zywy przyklad zafrozen ze stroy pseudonakowego nauczania katolickiego w dziedzinie seksu. Chodz naturalnie o nauczanie młodziezy, ale nie tylko, bo niektórzy neofici dopiero w pewnym niestarym, acz już nie nastoletni zyciu zaczynaja się tym "madrosciami" ineresowaćsmile

najsmieszniejsze jest tzw prawo pierwszych połaczeńsmile Katolicy nawet nie dostrzegaja,ze ta pseudonauk ateoryjka strzelają sobie w kolano. - samismile

KAzda kobieta wie, ze pierwszy stosunek seksulany na ogól fizycznie nie jest jakas szczególna przyjemnosciąsmile z przyczyn fizjologicznych. Jesli prawo pierwszych polazceń dziala, to tak powinien się seks kojarzyc KAZDEJ kobieie, która wskutek stosunku uracila błone dziewicza, co laczyło sie z bólem.
Do yego im bardziej niedoswiadczony partner przy pierwszym razie, ty nieprzyjemne doznania slniejsze, oczywiscie fizyczne. Zatem kobiety powinny seks kojarzyc, zwaszcza katliczki z podwojną trauma raz z powodu bólu, dwa z powodu nieudolnego zdalania malzonka w emacie, jako ze tez powinien byc prawiczkiem. smile

Facec tez mają przegwozdanesmile Jako,ze antazje seksualne i mastrurbacja stanowią grzech, to jako i kobietom, kojarzy się on katolickim mezczuznom z czyms niedozwolonym.i i upragnionym po slunie. Tymczasem spotya ich rozczarowanie. Malzoka wcale nie ejst namietna tylko steka nie z rozkoszy, a z bólu, a cala soawa rwa kilkanascie sekund i naprawde blogoslawieństwo jesli ida sie ja za pierwszym razem zdeflorować, Jesli to "prawo" dziala, to jest to bardzo przkre przezycie, które powinno odcsnąc trwaly slad na zyciu seksualnym, niestety niedobry

Dodatkowo, katoliccy małzonkwie naturalnie są chetni miec zieci, ale nie wierze jaos, ze wszyscy chca je poczynac ZARAZ po slubie Zgodnie z naukami Koscola stosuja oczywiscie pewną 100 procentowo metde NPR, ale nie mieli wsza okazji sprawdzic jej doyuczchas w praktyce Dochodzi wiec stress zwiazany z mozliwoscia zajscia w nieplanowaną na razie cieze, której naturalnie nie usuną, ale np, czea ichniezdzenie się z dzieckiem w klitce przy rodzicach.

Powyższe powody przyjmujac o "prawo" za prawdziwe przemawiają za tym, zeby:
- stosiwac antykonpcje - odapada stress zwiazany z nieplanowaną ciążą i pozostająca na całe zycie ytrauma
- partnera/rki do pierwszego seksu poszukiwac wsrod osob doswiadczonych seksualnie: mezczyzna prawiiczek nie spieprzy zycia seksualnego dziewicy swą nieudolnoscią i nie pozostawi bliźniej swej traumy na ale życie, za to doswiadczona parnera moze mu pomóc zrozumiec co się z nim dzieje i dlaczego tak szybko smile
- mastubacja pomaga w ponawaniu swego ciala i jego realcji, jest zatem bardzo wskazana, by pierwszy raz byl mozliwie najmniej raumatyczny zarowno dla kobiet, jak i dla meżczyzn.
- z traumą z powodu odczuwania seksu pzemalzeńskiego, jako zły mozna miec do czynienia tylko wówczas, gdy u uprawiakacych o wysepuje konflik sumienia z tym zwaizany i co za tym idzie, trauma Jesli wiec bedzie się uwazać, ze seks bez slubu jest ok, to konfliky, ani trauma nie wystapią.

Jak widzisz stworzono sobie "prawo", które literalnie działa na niekorzysc katolickiego nauczania w zakresie seksualnosci przed i poslunej. ale propagujacy prawdziwosc tego prawa tego nie dostrzegaja smile
natiralnie yakie to prawo, jak ja arcbiskupsmile Gówno prawda i tyle, ale zdarzają sie ludzie, któzry bezkrytyczne t przyjmuja i np na jakims portalu kato;ickim zapytuja "czy niedziewuca ma szanse na zamazpójcie?"smile
    • oby.watel Re: Dedukacja la Obywatela :) o seksie po katoli 16.10.10, 22:24
      Ile ci kretyni złego narobili, ile kobiet unieszczęśliwili, to tylko Bóg wie, jeśli naprawdę jest wszechwiedzący. Z drugiej strony czy można żałować człowieka, który zamiast słuchać seksuologa słucha bredni księdza? Jednak leczyć się idzie do lekarza, choć Biblia wyraźnie radzi:

      Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone.
      • kora3 a ja nadal uwazam, ze człowiek sobie krzywde robi 16.10.10, 22:45
        sam, ewentuanie POZWALA na robienie mu jej przez takic oszolomów. Jakby logicznie pomyslal, to sam doszedłby do wniosku, ze cos tu jest calkiem bez sensu, co wykazalam powyzej smile

        Jwesli ktos kosció, ksiedza, utozsamia z Bogiem to już popelnia grzech smile To tak na matginesie Bóg, wg wierzeń chzrescijan, dał ludziom wolba wole i ROZUM! Kto nie uzywa rozumu, jest zatem niegodny daru, bo sam go sobie odbierasmile

        Ale z tymi lekarzami to nie amsz racji - nie ma zapisu zadnego ani w Bblii, ani w katechiźmie nawwet, ze po lekarzach nie wolno chodzić smile
        W przypadku seksuologa, ginekologa, czy psychologa schody moga pojawic się tam gdzie lekarz, czy terapeita radza cos, co powodije konflikt sumenia pacjenta.
        Ogólnie, bo konflikt sumienia, a takze emocji moze pojawiac się na tle niereligijnym takze

        Najprostszym przykladem takego konfliktu, jest tzw neszczesliwa, beznadziejna miłosc. Napisałam tzw. bo jest to uczucie, które ma wiecej wspólnego z uzaleznieniem albo od osoby "kochanej", albo od samego uczucia. Moze się to dzac za wiedza, albo bez obiektu "milosci". Takie stany przezywaja czesto, acz na ogól krótko nastlatki, ktore fanie sie czuja w fazie"zakochania" nawet ieszczesliwego, ale takze osoby dojrzale, zwykle w sytuacji wyjalowienia uczuciowego.
        Dojrzała, a przede wszystkim doswiadczona osoba wie, ze takie "uczucie" nie ma sensu i do niczego konstruktywnego nie prowadzi, ale mimo to czepia się tego uczucia, jak tonacy brzytwy, bo ono wypełnia w tym moemncie jego zycie osobiscie przeszłam takie coś raz, bedac osoba już dosc doswiadczona, acz nie tak jak terazsmile Pzry całej mojen wiedzy na ten temat smile i racjnalixme, wierz mi latwo nie bylo smile
        Nie krzystalam wówzas z rad psychologa, a powinnam, acz nie z powodu tego "uczucia". I momo,ze wiedzialam,ze to niebezpiuezne, nadal CHCIAŁAM "kochać" te osobe wtedy kazdy psycjilog, z moja matka włacznie (beejst tej profesji) mógłby mi mówic, ze ma orzesatc skupiac sie na tym człowieku. I yak by nie pomogło.. Tyle,ze ja wykonałam manerw inny - odsunelam się fizycznie od niego, knkternie zmienilam prace, ale nadal CHCIALAM go "kochac" bo tylko to przymało mnie wówczas przy zyiu i pseudonrmalnbym finkcjonowanu Wstawanie, kapiel, kawa, makijaż, wyjazd do pacy, praca, obiad, znajomi, sprzatanie kapiel, ukladanie sie do snu. Trudno zresztą to opowiedzieć tak na forum.smile ta czy owak - konflikt emovj i sumienia byl - bynajmniej e religjny kochany smile To byl gosc zonaty, ja też byłam mezatka, ale nic do meza, poza zalem jużnie czulam. On jednbak mial kochajaca go bez pamieci zone, dzieci. I wiedzialam, ze albo mojge zostac jego kochabka, co jest pzoa systemem mych wartosci, albo rozwalic mu rodzine, co też jest poza nim Na pierwsze nie godzila się oja godnosc, na drugie sumienie
      • kora3 w ego typu nauczanu katolickim o seksie jest cieka 16.10.10, 23:01
        wy i bardzo znamenny aspekt. Mianowicie owo nauczanie czasem tak głupokowato jak owo "prawo" stara się wykazać "gorszosc" zycia innych, kierjacych się innymi wartosciami, czasem dochodzac do takch basurdów, jak pokazałam.

        Dla mnie to jest iepiete - jesli bowiem ktos a serio wierzy, ze BÓG czegos chce w danym emacie, to nie trzeba go przekonywac, ze to co robia inni, wbrew naukom boskim dane eligii jest be obiektywnie (w tym pzrupadku pseudoobiektywnie rzecz jasna). Ortodiksyjni żydzi wierza ze powini przestrzegac prw judaizmu, mimo, ze w ch wlasnym kraju, juz mało kto ich przestrzegasmile Jesli ktos ma wlasne zasady zycia, albo faktycznie jakies przyjmuje wewnetrznie za wlasne, nie trzeba go zniechecac do innych, i tak ih nie zechce dla siebiesmile

        Mnie nie trzeba straszyć pieklem, zebym nie romansowala z zajetym (formalnie albo nie
        ) facetem na serio, zebym nie szla do łózka "na zakladke" ,ani udowadniać mi, ze od tego znieksztalca mi sie narzady płciowe, albo wydluzy mi się nosek smile nie rbie tego, bo przekonanie o tym, ze to nie dla nie, bdzi we mnie nieec do takich dzialańsmile
        I naprawde nie trzeba mi mówic, ze kobieta która tak robi, to k,wa i ikt jej nie szanuje To neprawda. Znam wiele kobiet, ktore tak robily rba i na pewno nie sa "k.mi", a szacunek mają. Nie w tym rzecz. Po prost mje ego to w moim wykonaniu odztuca i nie potzreba mnie straszyć, ani nikogo ponizac, zeby mnie przekonac do niepodejmowana takich ktokówsmile
      • jurek_z_berlina Pytania do Oby.watela 18.10.10, 15:59
        oby.watel napisał:

        Ile ci kretyni złego narobili, ile kobiet unieszczęśliwili, to tylko Bóg wie, jeśli naprawdę jest wszechwiedzący. Z drugiej strony czy można żałować człowieka, który zamiast słuchać seksuologa słucha bredni księdza? Jednak leczyć się idzie do lekarza, choć Biblia wyraźnie radzi:

        Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone.


        Jak już się przedstawiłem w innym wątku, jestem tzw. „betonowym katolem“, który zawsze starał się wypełniać zalecenia własnej Wspólnoty wyznaniowej. To taka uwaga na wstępie, żeby nie było nieporozumień.

        Jutro obchodzić będziemy z żoną 36-ta rocznicę zawarcia małżeństwa, mamy trójkę udanych dzieci, nigdy się nawzajem nie zdradzaliśmy, nie mamy na sumieniu żadnej zbrodni przeciwko nienarodzonemu dziecku (nasze najmłodsze dziecko, córka, urodziła się, gdy oboje z żoną byliśmy już po czterdziestce), o seksie wiemy ho,ho,ho, a może i więcej, a jedyny „ból“, jaki wspominamy z moją małżonką z czasów naszego poznania się, to bolesna tęsknota za sobą nawzajem, tak fizyczna jak i duchowa, która zresztą , która zresztą przy okazji jakichś krótkich rozstań towarzyszy nam do dzisiaj…

        Tak więc każde z nas ciągle jeszcze ma obok siebie swojego ukochanego przyjaciela, wspaniałego seksualnego partnera, a przy okazji mamy czyste sumienia i doskonałe samopoczucie. Przeżywamy właśnie tzw. „drugą młodość“, jesteśmy sobą coraz bardziej zafascynowani i w sobie nawzajem zakochani.

        A wszystko to zawdzięczamy wskazówkom naszej Wspólnoty religijnej.

        Miałbym w związku z tym następujące pytania:
        1. Co takiego złego uczynili „ci kretyni“ – w domyśle nasz (mój i żony) Kościół Katolicki – w naszym przypadku?

        2. W czym objawiło się unieszczęśliwienie mojej żony lub mnie ze strony naszego Kościoła Katolickiego?

        3. W czym mógłby nam jeszcze pomóc seksuolog? Co jeszcze bardziej ekscytującego mógłby nam zalecić np. taki pan Izdebski? Wibrator? Kajdanki? A może pejczyk? Czy uważasz, Oby.watelu, że uczyniłoby to nas szczęśliwszymi? Że dałoby jeszcze większą gwarancję trwałości naszego związku? Być może po takich "poradach", siedzielibyśmy dzisiaj przed monitorami zupełnie samotni i rozpisywali się o „bólu pękającej błony dziewiczej“? wink

        Tak nawiasem mówiąc, zalecanie apostolskie, które zacytowałeś (mam nadzieję, że poprawnie, bo nie podałeś źródla, żeby sprawdzić, więc może je sobie tylko wymyśliłeś wink ) pochodzi z czasów, w których nie było ZUS-ów, lekarzy rodzinnych i specjalistów (także seksuologów), a wiara „przenosiła góry“, więc nie jest wykluczone, że olej i modlitwa nie tylko nikomu nie zaszkodziły, a w wielu wypadkach doskonale pomogły.

        Dzisiaj to się nazywa Sakramentem Chorych, udzielanym chorym katolikom na ich życzenie. Oczywiście OBOK normalnego leczenia. wink Ja sam doznałem łaski jego dostąpienia i z całą pewnością jeszcze nie raz jej doznam smile

        Pozdrawiam
        • oby.watel Re: Pytania do Oby.watela 19.10.10, 17:26
          Odpowiedziałem Ci tutaj.
          • kora3 Re: Pytania do Oby.watela 22.10.10, 03:18
            smile ze też ci się chc obywatelu smile podziwiam szczerze smile
            sadze,z e walich grocem o sciane- czlowiek który po puerwsze widzi TYLKO czubek własnego, ewentalnie zoninegosmile nosa, uwaza seksuologów za zbednych i nie wie, ze podczas pierwszego stosunku przetwana jest błona dziewicza, c na ogół jest bolesne, jest szczesliwy smile - bo nc go poza nim samym nie obchodzi, niczego innego nie zna i poznac nie chce. Mowi się, ze kto widzial Paryż, nie zechce juz prowincjismile Niektórzy nie chcą widziec Paryza, bo się boją.
            Kolega chyba się czegos o błonie dowiedział po tych 36 latach A raczej o tym, ze moze jej nie bylosmile - skad zresztą bez doswiadczenia malby to wiedziec? smile
            • jurek_z_berlina Było tak: 22.10.10, 09:32
              Byliśmy razem…. Nagle TRAAAACH!!!! - i oboje wypadliśmy z łóżka!

              Huk był taki, że za kilka minut wszyscy sąsiedzi się zlecieli, zaczęli się do nas dobijać i w przerażeniu dopytywać, co takiego się stało…

              A ja, w stylu Humphrey'a Bogarta przez zamknięte drzwi: „Spokojnie ludzie! To tylko moja żona straciła cnotę…”

              I sąsiedzi rozeszli się do swoich mieszkań…

              Od tamtego czasu, jak czytam elaboraty o bólu pękania błon dziewiczych, ciarki mi po plecach przebiegają, a w ustach robi się sucho. Nawet wtedy, gdy czytając, muszę się przebijać przez setki literówek i innego językowego niechlujstwa.

              big_grin
              • kora3 No widac, ze po tych latach wychodzi nadal brak 22.10.10, 10:01
                doswiadczeniasmile
                Przez co wyoraźnia podsuwa całkiem nieprawdopodobnne wizjesmile

                Trudno poniekąd dyskutować o błonie dziewiczej i jej przewaniu z facetem, w odatku z takim, który najprawdopodobniej nie mial okazji tego robić.

                Gwoli sprawedliwości - błona dziewicza miewa rózną budowę, a kobiety mają rózny próg bólu.
                Nie wykluczam więc, ze moze sa i takie kobiety, dla tórych pirwszy stosunek seksualny nie niesie żadnego dyskomfortu związanego z bólem. Ale z duzym prawdopodobieństwem zakladam, że jest ich raczej niewiele.

                zdecydowana wiekszość kobiet odczuwa ból podczas pierwszego stosunku i pijawia sie po nim u nich mniej, albo bardziej obfite krwawienie.

                Doprawdy dziwne, żeby dorosły mężczyzna polemizował z tak oczywistymi faktami fizjologicznymismile
                Nikt nie twierdzi, ze jest to ból nie do zniesienia (wiekszosc kobiet jakos to przechodz i zyje smile, acz sa osoby, u których wspomniana błona jest taka, ze trzeba ja rozcinac cirurgicznie), faktem jednak jest, ze nie jest to przyjemność najwyższej próby smile

                Moze dla Twej małzonkibyło to nieodczuwalne, z róznych przycznynsmile, ale uwerz, ze to nie ejst standard. Jesliby wiec wspomniane "prawo" było istotnie prawem, to wiekszosci kobiet seks musialby się kjarzyć z bólem, bo z tym związany jest pierwszy stosunek. Tymczasem tak nie jest, wieć chocby na tym przykladzie widać, ze to "prawo" to czystu wymysł pseudonaukowy.

                To o czym piszę nie oznacza bynajmniej, ze pierwsze doswadczenie seksualne nie moze miec szczególnego wplywu na cale życie seksualne człowieka. Moze. Ale wieksze znaczenie ma to, ze było ono b. traumatyczne, niż to, ze było pierwsze. Jesli pirwszy raz dziewczyny jest zwiazany z gwaltem, przemocą, ponizeniem z pewnoscią seks nie bedzie sie jejkojarzyl najlepiej. Z tym, ze nienajlepiej kojarzy sie on po takich przezyciach takze kobietim, które mają juz za sobą inicjację seksualną i jakieś doswiadczenie. Widac wiec, ze sparwa jest wtórma i dotyczy samej traumatycznej sytuacji, a nie pierwotna.
                • oby.watel Re: No widac, ze po tych latach wychodzi nadal br 22.10.10, 10:11
                  Dobry katolik to taki, który o określonej porze, obowiązkowo przy zgaszonym świetle na rozkraczoną kobietę wlezie, zaspokoi swoja chuć i idzie spać w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku małżeńskiego. Znajoma podczas jakiejś imprezy, gdy troszeczkę przedawkowała wyznała z płaczem, ze o tym, że kobieta także ma orgazm dowiedziała się z pisma kobiecego. To jest model katolickiego małżeństwa. Skoro chłopu jest dobrze, to i babie musi. A nawet jak nie, to kto by się przejmował? Przecież nawet stymulowanie palcem jest grzechem. Stoi anioł stróż i kiwa głową...
                  • kora3 Nie masz racji Obywatelu 22.10.10, 10:25
                    Pisalam Ci juz chyba o tym. Kosciół nie ograncza jakos radykalnie seksu małzonków sakramentalnych (kazda inna forma seksualnosci jest z urzedu grzechem , jaka by nie byla, dla katolika). Zasadą jest by para małzeńska byla "otarta na życie", co w praktyc oznacza, ze wystrysk nasienia ma nastąpic w pochwie małzonki. Jest to nieci hmmm zabawe, bo z kolei koscielnu iczeni od unikania cieąży przekonuja, ze metody NPR sa najpewniejsze na swieciesmile W swietle tego, w czsie noepłodnym obojete wszak gdzie anstapiłby wytrusk, do poczecia i tak nie dojdzie.

                    Ale wracajac do tematu: to co dzieje się przed uzywajac ubogaconego jezyka smile "złozeniem nasienia w pochwie" nie jest tak restrykcyjnie graniczone, jak twierdzisz.
                    Kosciół wcale nie zabrania wzajemnego pettingu, a nawet z tego co wiem, seksu oralnego - byle tylko prowadził on do pelnego stosunku z nasieniem w pochwie, a nie byl aktem seksualnym sam w sobie. Kosciół dopuszcza takze mozliwosc taką, by mąz zaspokoił zonę PO wytrysku własnym, jesli nie została zaspokojona podczas stosunku (co zapewne moze sie zdarzdac zwlaszcza niedoswiadczonym mezomsmile) ,

                    Nie jest wiec tak, jak przedstawiasz -przynajmniej w nauczaniu Kosciola w tym zakresie.
                    • oby.watel Re: Nie masz racji Obywatelu 22.10.10, 14:42
                      Deklarujesz brak związku z kościołem, ale nie pozostawisz żadnego zdania bez wyjaśnień jak na to zapatruje się - podobno Ci obojętny - jedyny prawdziwy kościół katolicki. Dobra robota!
                      • kora3 A buddyzm jest ci bliski? 23.10.10, 09:55
                        A jesli napisze, ze w buddyzmie podstawa jest skladanie ofiar z ludzi to nie zaprzezcysz, skoro WIESZ, ze ta nie jest?

                        Reaguje, poniewaz piszesz nieprawdę czasami i na tej nieprawdzie chcesz budowac dyskusje
                        To nie ma nic wspólnego z rzetelnym rozmawianiem o temacie.
                        A moja postawa wobec KRK jest dla piszących tu dłuzej oczywista: wiem sporo na jego temat, ale do niego nie należę. Gdybym miala osoboscie pozytywny stosunek do KRK, byłanym wiernym tego Kosciola, a nie jestem

                        Ale to , ze b. wiele rzeczy mi w nim nie odpowiada, ani to, ze nie ejstem wierny, nie oznacza, ze mam mlzeć gdy się kolportuje nieprawdziwe tresci na jego temat i na tym w dodatku chce opierac rozmowe
                        Zabawne, bo taki sam stosunek mam do ludzi, za którymi nie przepadam i trzymam się od nich z dalekasmile Ostatnio w mojej obecnosci mówiono o pewnej kobiecie - niefajnej, takze wobec mnie. Nie btalam udzialu w dyskusji, az padlo, ze baba jest leniwa. Pozwoliłam sobie wtrącic uwage, ze z tego co ja wiem, jest to osoba pracowita i to bardzo. Co mozna powiedzieć o tej kobiecie, to mozna, ale leniwa na bank nie jest.
                        Od dziecka wkurza mnie przypisywanie omus wszelkich wad, tylko dlatego, ze sie kogoś nie lubi Obywatelu. Wybacz, ale to swiadczy o braku umejetnosci rzeylnej oceny z powodu emocji. Dotyczy to i ludzi i sytuacji i instytucji.

                        Sama zalozylam ten watek i sama uwazam, ze niektórzy katolicy z seksy swego robia cos pomiedzy smutnym obowiązkiem, a forma prokreacji, niezbyt mralnie w porzadku. Wiem to, bo sami o tym piszą i mówią.
                        Moim zdaniem wtnika to z podejscia Koscioła i jego nauczania w zajresie przedslubnym. Przed slubem seks jest tabu, trudno wiec zeby nagle, jak za ditknieciem rózdżki stal się czymś wspanialym.
                        Jednak nauczanie Kosciola w zakresie seksu małzeńskiego NIE jEST takie, jak przedstawiles i nie mam zamiaru potakiwać, bo tak mi bedzie paowało do mojej wlasnej tezy.

                        Powtarzam ci jeszcze raz: jesli chcesz o czyms duskutowac, albo szerzej - z czyms powalczyć, musisz to ZNAC. Walenie na oslep przypomina ujadającego pinczera i tyle
                        Wiesz dlaczego katlicy b rzadko dają sie wciągać w rozmowe z Jehowitami nt Biblii? Bo jej nie znają smile i wiedza, ze przegraja w przedbiegach. Z kolei zauazylam, ze Jehowici wcale nie tak chetnie dyskutuja o niej z tymi, którzy ja poznali smile
                        Jesli zabierasz glos w temace, o którym niewiele wiesz, zawsze przegrasz, bo rozmówca wykaże Twa raząca niewiedze i kazdy twój kolejny, nawet sluszny argument paa, gdyż "wiadomo, ze nic nie wiesz, dowiodleś tego" .

                        Dlatego jesli moge ci cos poradzić: ucz się. To prastara zasadaL( jesli chcesz coś, kogos podejśc musisz to, go, poznacsmile
                        • oby.watel Re: A buddyzm jest ci bliski? 23.10.10, 11:09
                          Już Ci na Twoje wątpliwości odpowiadałem. Jeśli w rozmowie na jakiś temat ktoś poda jakąś nieprawdziwą lub nieścisłą informację, to zwrócę uwagę, że to nie do końca tak i skupię się na temacie. Chyba, że na nieścisłej informacji osnute jest całe rozumowanie. Więc jeśli napiszesz, że w buddyzmie podstawą jest składanie ofiar z ludzi to nie napiszę elaboratu na temat buddyzmu, jego zasad i dogmatów, tylko zwrócę uwagę, że to nieprawda. I wnioski wyciągnięte w oparciu o taka informację są nieuprawnione.

                          W Twoim wypadku to wygląda na jakąś obsesję. Porzucasz temat i zaczynasz wykład na temat kompletnie poboczny. Przypomnij sobie wątek dotyczący pobierania przez Kościół opłat za usługi duszpasterskie,który zmieniłaś na wątek dotyczący kościelnego rozumienia ważności i nieważności małżeństwa.

                          Także i tu. Założyłaś sama wątek, w którym piszesz jak kościół podchodzi do seksu i małżeństwa, po czym zaczynasz dowodzić, że w sumie nie jest tak źle, bo kościół w określonych warunkach, w określonym miejscu, w określonym położeniu jednak dopuszcza ciupcianie, ale wyłącznie za pomocą członka umieszczonego w pochwie i żadnych fanaberii.
                          • kora3 Nie gniewaj się, ale Ty pieprzysz:) 23.10.10, 11:23
                            głupotysmile
                            Kazdy moze sobie przeczytać, co napisaleś: że Kosciół zabrania stumulacji palcem smile No to ci wylozylam, ze to nieprawda.

                            Wiesz dlaczego ci "wykladam"? Bo naiwnie mysle, ze Ty nie wiesz i chce, zebyś się DOWIEDZIAL, zebys był warosciowm rozmówcą, a nie kolesiem rzucającym slogany z sufitu.
                            Oczywisce, ze moge nie podejmowac dyskusji w odpowiedzi na takie slogany, albo skwwitowsć "poczytaj sobie, jak jest i wróć" i chyba o to co chodzi. Bo na pewno nie o dyskusje.

                            Oczym mielismy yskutowac? O seksie w ujeciu Koscioła - no to dyskutujmy: już wiesz, ze Kosciół za grzech uwaza wszelkie płciowe obcowanie poza małzeństwem (na ogół sakramentalnym) a w małzeństwie nie zabrania stymulacji palem, ustai, ani członkiem, a nawet dłonia Jakies wnioski, tezy?
                            • oby.watel Re: Nie gniewaj się, ale Ty pieprzysz:) 23.10.10, 18:14
                              Z Tobą nawet niebezpiecznie jest się zgodzić, bo też stwierdzisz, że zgadzanie się z Tobą to pieprzenie, bo nie jest tak jak napisałaś. Przecież każdy katolik wyedukowany przez księdza na naukach przedmałżeńskich to najlepszy na świecie kochanek, przy którym kobieta przeżywa od 3 do 8 orgazmów i 5 szczytowań.

                              Rozumiem, że to co napisałaś ma jakieś umocowanie w czymś poza tym, że Ty tak piszesz, bo ja napisałem inaczej. Masturbacja, onanizm jest przez kościół uznawany za grzech. Stymulacja palcem to masturbacja zwana onanizmem. Więc bądź łaskawa przestać czepiać się każdego słowa w celu przyczepienia się, pouczać i wypisywać elaboraty w kwestiach pobocznych a zacznij, pokornie proszę, trzymać się tematu. Bo takie rozmowy stają się coraz mniej ekscytujące.

                              Zaczynam bać się napisać o siódmym księżycu Jowisza, żeby nie narazić się na wykład jak kościół zapatruje się na planety nie krążące bezpośrednio wokół Słońca. Jeśli zaczynasz żałować, że mnie tu zaprosiłaś i chcesz mnie zniechęcić, to jesteś bardzo bliska sukcesu.
                              • kora3 E chwila, chwila :) 23.10.10, 18:23
                                Abo się nie zrozumielismy, albo ...nie wiem co

                                czywiscie,ze masturbacje Kosciół uznaje za grzech, ale NIE petting, czyli wzajemna mastirbacje małzonków, pod warunkiem jaki poalam wyżej.

                                Jesli chodzi o wspomniane nauki przedmałzeńskiesmile Jest to głupota najwyzszego kalibru, tylko znów, to o czym pisalamsmile: wiekszosc ludzi traktuje te nauki stosownie do ich poziomu. Czyli ma te gadke w dupiesmile Te nauki trza zaliczyc, jesli się chce miec slub koscielnysmile i jużsmile
                                Wiekszosc ludzi w nich uczestniczacych ma dawno pierwszy raz za sobą, a nawet nie tylko pierwszy, wiec calkiem niewykluczone, ze sa oni dobrymi kchankami plci obojga.
                                • oby.watel Jasne, że jasne 24.10.10, 12:53
                                  Nie zrozumieliśmy się? A to dobre! Ja piszę o stymulacji pacem, co zgodnie z nauką jest be, a Ty dośpiewujesz sobie "złożenie nasienia w pochwie" i zarzucasz mi, że nie mam racji. Zastanawiam się, czy ja Ci w ogóle jestem potrzebny do tych pogłębionych analiz kościelnych nauk. Chyba tylko jako źródło inspiracji, bez różnicy, czy o czymś napiszę nieściśle czy wcale.

                                  Co wynika z traktowania nauk przedmałżeńskich z przymrużeniem oka? Że katolicki kochanek wyedukowany przez księdza katechetę jest w łóżku lepszy od świeckiego, wyedukowanego na pismach, książkach i pornolach? Który nie boi się pocałować kobiety "tam", pieścić jej, a który traktuje jako obiekt rozładowania emocji i worek na nasienie. Oraz oczywiście robi to w jednej jedynej pozycji, bo inne to "zboczenie"?

                                  Czekam z niecierpliwością na odpowiedź. Mam nadzieję, że nie opiszesz w niej znajomego księdza, który mimo, że duchowny, to w łóżku wulkan i kobietę potrafi zaspokoić tak, że ledwo dyszy...
                                  • kora3 Mam wrazenie, ze dalsza dyskusja z Toba, nie ma se 24.10.10, 13:03
                                    nsu ...

                                    Nie sypiam i nigdy nie sypialam z zadnym ksiedzem, wiec bardzo proszę skończ z takimi osobistymi wycieczkami, bo nie ejst to na tym forum mile widziane.
                                    Swoja droga , ksieza maja niektórzy kochanki, wiec chyba cos tam akuat ci reprezentuja sobą w dziedzinie seksusmile

                                    Jaka jest postawa Kosciola wobec seksu pozamalzeńskiego - wiesz. Jaka wobec małzeńskiego - wiesz. Bo ci napisalam,. Nadal jednak powtarzasz swoje, wiec dalsza rozmowa w stylu "jedem o niebie, drugi o clebie" nie ma sensu.
                                    • oby.watel Re: Mam wrazenie, ze dalsza dyskusja z Toba, nie 24.10.10, 13:16
                                      Oczywiście, że dalsza dyskusja nie ma żadnego sensu. Trudno rozmawiać z kimś, kto nie ma odrobiny dobrej woli, przeinacza, uzupełnia i polemizuje nie z tym, co ma przed nosem, ale ze swoimi fantazmatami. Wielokrotnie przytaczałaś przykłady swoich znajomych. Ale akurat w tym wypadku znajomy ksiądz nie mógł dogadzać znajomej, tylko osobiście Tobie? Takie odczytanie moich słów jest - nie przychodzi mi do głowy żadne łagodniejsze określenie - podłością.

                                      Ja nie piszę o postawie kościoła. Ja piszę o postawie mężczyzn. To Ty prawie w każdej wypowiedzi długo i szczegółowo wyjaśniasz punkt widzenia kościoła i tłumaczysz jego postawę. Niezależnie od tematu rozmowy.
                                      • oby.watel Mam wrażenie 24.10.10, 13:46
                                        Nie zakładam Twojej złej woli. Być może problem jest po mojej stronie. Wyliczyłem sobie w pamięci, że komunę pamiętasz raczej niezbyt dokładnie. A to ma swoje konsekwencje. Nawykła do wolności, do artykułowania myśli wprost nie potrafisz czytać aluzji, która z kolei jest moja obsesja - nawykłemu do mówienia nie wprost, porozumiewawczego mrugania. Jeśli - za Twoim pozwoleniem - uznamy, że wina leży po obu stronach, to ja za swoją jej część serdecznie Cię przepraszam. I postaram się być bardziej wyrozumiały.
                                        • kora3 Nie wiem co wg Ciebie znaczy - niezbyt dokladnie 24.10.10, 14:11
                                          raczej pamietać. smile
                                          Nie ejst zadna tajemnicą ile mam lat - skończone 38. Komune pamietam dosc dokladnie rczej smile głownie ze szkoły, choc w wydaniu polskim wyraz komuna jest obraza dla krajów naprawde kimonistycznie okupowanych, ale niech bedzie. Jesli uwazasz, ze 17 -letnia dziewczyna, bo tyle lat miałam w 1989 roku to jeszcze faza niemowlaka z pamiecią wybiórczą - no to tak uwazaszsmile

                                          Owszem, nawyklam do wolnosci, bo mnie jej nauczono w domu i nie mialo to wele wspólnego z systemem państwa smile ale aluizje rozumiem, tylko takie no ... zrozumiale.
                                          Nie wiem co o miała być za aluzja, ze wlazi chlop na babe, zaspokoja się itede, ze tak zacytuje Ciebie.
                                          No zdarzaja się takie sytuacje, zwiazki, sek - na pewno. I co?

                                          Ja nie szukam winy w Tobie Napisałam Ci kiedyś o co Cie prosze, pozostało bez echa, z czego wnosze, ze nie potrafisz tego zrobić, bo nie zakladam, ze nie chcesz. Wina z mojej strony jest taka, ze głupio zakladam, iz mozna ci coś wyjasnic. Teraz ogranicze się do komenty " Poczytaj, wróć, pogadamy" - mam nadzieję, ze to bedzie sympatyczniejsze dla Ciebie i przestaniesz mnie posadzac o propagande na rzecz KRKsmile
                                          • oby.watel Re: Nie wiem co wg Ciebie znaczy - niezbyt doklad 24.10.10, 18:35
                                            Tak. 17 letnia dziewczyna PRL znała od podszewki. Przecież już studiowała, działała w organizacji młodzieżowej, pracowała, działała w organizacji zakładowej... Do Ciebie nie warto wyciągać ręki, bo ja pogryziesz. Widzę, że Ty nie wypowiadasz się, żeby podzielić się przemyśleniami. Ty musisz zademonstrować swoja wiedzę i swoje zdanie. I nie ma znaczenia, że na początku wypowiedzi gwałtownie przeczysz rozmówcy, żeby pod koniec z nim się zgodzić.

                                            Co sądzisz o koranie? A może wręcz zmień nick na koranie?
                                            • kora3 Re: Nie wiem co wg Ciebie znaczy - niezbyt doklad 24.10.10, 19:58
                                              Nie, studiowałam w obecnym systemiesmile i w zadnej organizacji nie działałm, bo miałam ciekawsze zajeciasmile
                                              Ale mam rodziców mój drogi, mialam dziadków, mam tez kupe znajomych starszych ode mnie, wiec PRL nie ejst dla mnie cztmś z kosmosi, jak moze być dla kogoś kto ma teraz powiedzmy 20, czy 18 lat.

                                              Nie wie o co ci chodzi z tym zasłanianiem sie PRL-em. Teraz mózesz mówic wprost, wiec MÓW, ale z sensem.

                                              Operujesz jakimis pojeciami, nie znajac ich znaczenia i indyczysz się, kiedy Ci się to powie
                                              Trudno powiedzieć czego ty chcesz, ale na oewno nie rozmowysmile
                                              PS O koranie wiem co nieco, ale nie na tyle, by się jakos autorytatywnie wypowiadac, bo jak zauwazyłeś, nie mam takiego zwyczaju
                                              • oby.watel Re: Nie wiem co wg Ciebie znaczy - niezbyt doklad 25.10.10, 00:58
                                                Operuję pojęciami, które nie mają znaczenia w omawianym przypadku. I rzeczą oczywistą jest, że studiowałaś w obecnym systemie. Więc nie wiesz czym się różni SZSP on NZS. Nie wiesz z czym się wiązała przynależność do tego pierwszego. Oczywiście że można zapytać rodziców, czy starszych. Tylko, żeby o coś zapytać, trzeba wiedzieć o co...
                                                • kora3 Re: Nie wiem co wg Ciebie znaczy - niezbyt doklad 26.10.10, 14:26
                                                  Sorry, ale nie ma sensu gadać Obywatelu. Nic nie wiesz ani w jakim domu sie wychowywałam, o jakich tradycjach, wiec skąd niby masz wiedziec o czym i w jakim tonie rozmawiam, czy wczesniej rozmawiałam z rodzicami
                                                  • oby.watel Re: Nie wiem co wg Ciebie znaczy - niezbyt doklad 26.10.10, 15:08
                                                    Dawno to już podejrzewałem. Jeśli nie masz się do czego przyczepić tracisz zapał. Nie dociekam ani w jakim domu się wychowywałaś, o jakich tradycjach. Nie wiem o czym i w jakim tonie rozmawiam, czy wcześniej rozmawiałam z rodzicami. Bo to ani mnie nie interesuje, ani nie jest przedmiotem rozważań. Zwracam uwagę, że masz blade pojęcie o komunie, bo byłaś na to za młoda. To nie jest zarzut, to nie jest argument. To jest - co możesz łatwo sprawdzić - z mojej strony próba zrozumienia braku porozumienia, a wręcz opacznego rozumienia moich słów.

                                                    Powyższy atak, zupełnie bezsensowny i nieuprawniony, jest tego najlepszym przykładem. Choćbyś nie wiadomo jak się piekliła i indyczyła nie zmieni to faktu, że komuna skończyła się zanim ją w pełni byłaś w stanie "zakosztować". A to co pamiętasz z lat osiemdziesiątych ma się nijak do czasów Gomułki czy Gierka. A Żeby o coś zapytać trzeba mieć wiedzę. Dlatego tworząc "świat" pan Bóg pominął dinozaury - spisujący "słowa boże" nie mieli o nich bladego pojęcia.

                                                    Dziękuję za dotychczasowe polemiki. Wiele z nich skorzystałem. Szczególnie jeśli chodzi o kościelna wykładnię trudniejszych pojęć. Pozdrawiam serdecznie.
                                                  • kora3 :) 28.10.10, 07:23
                                                    ale ja sie za zadnego eksperta od czasów socjalizmu nie podaję smile Tylko nie bardzo rozumiem, co moja znajomosc "komuny" z doswiadczenia ma do rzeczy smile
                                                    Co do twych podziekowań smile - proszę bardzo smile , mam nadzieję,ze zdobytą wiedze wykorzystasz
                                                    Pozdrawiam
                                                  • oby.watel Re: :) 28.10.10, 12:21
                                                    Przeczytaj jeszcze raz to, co napisałem i jeśli w dalszym ciągu nie będziesz rozumieć - pytaj, chętnie wytłumaczę. Bowiem wydaje mi się, ze dostatecznie jasno wyjaśniłem o co chodzi.
                                      • kora3 Re: Mam wrazenie, ze dalsza dyskusja z Toba, nie 24.10.10, 14:04
                                        oby.watel napisał:

                                        > Oczywiście, że dalsza dyskusja nie ma żadnego sensu. Trudno rozmawiać z kimś, k
                                        > to nie ma odrobiny dobrej woli, przeinacza, uzupełnia i polemizuje nie z tym, c
                                        > o ma przed nosem, ale ze swoimi fantazmatami


                                        No wiec PRZESTAŃ to robic i bedzie ok smile

                                        . Wielokrotnie przytaczałaś przykła
                                        > dy swoich znajomych. Ale akurat w tym wypadku znajomy ksiądz nie mógł dogadzać
                                        > znajomej, tylko osobiście Tobie? Takie odczytanie moich słów jest - nie przycho
                                        > dzi mi do głowy żadne łagodniejsze określenie - podłością.


                                        Wiesz, podloscia są takie insynuacje. Nie wiadomo zreztą co ma t do rzeczy znajomosc, czy nieznajmośc z jakims ksiedzem. Wystarczy poszukac w necie, iezbty r\to ucązliwe, by zaleźć hstorie kobiet zwiazanych z kaplanami rzmskokatolickimi, a takze duchonych tego wyznania, ktorzy z powodu kobiet porzucii stan duchowny Ale nie wiadomo co to miałoby miec tu do rzezcy

                                        >
                                        > Ja nie piszę o postawie kościoła. Ja piszę o postawie mężczyzn. To Ty prawie w
                                        > każdej wypowiedzi długo i szczegółowo wyjaśniasz punkt widzenia kościoła i tłum
                                        > aczysz jego postawę. Niezależnie od tematu rozmowy.


                                        Jesli Ty masz wokół siebie takich mezczyzn, jak opiaeś, to wspóczucie nalzy się kobietom w Waszym kregu - serio. a całkiem powaznie, to sugerowałeś, iz taka postawa mezczyzn wobec seksu bierze się z tego, ze sa oni zniewoleni nauka Kosciola.
                                        Statystyki wszak temu przeczą- wiekszosc Polaków inicjacje sekualna przezywa PRZRD slubem i nim się z kims zwiae ma wiecej iz jednego partnera/rkę. Mimo to zdarzają się patologicze zachowania, jakie opisaleś.

                                        Jesli jakis mezczyzna ma takie podejscie do seksu, to najprawdopodbniej wyiósł je z domu, nauczyl się go. Z pewnoscia nie nakazuje mu tego KRK,a jesli on tak to interpretuje, to się zwyczajnie muli i tyle.
                                      • kora3 Chcialabym zwrócic Twa uwage, na pewną ciekawą spr 24.10.10, 14:32
                                        awe, której moze nie masz okazji dostrzegać.
                                        Otóż wcale nierzadko zdarza się tak, że ludzie swoim lekom, niedociągnieciom, porazkom czy też wiobrazeniom czy emocjom przypisują ideologię tzw wyzsza. Moze ona być religijna, ale wcale nie musi.

                                        Przykladowo - ktos uwaza, ze nie wiedzie mu się w jakijs dziedzinie zycia, bo mial trudne dzieciństwo. Rozmawiasz z nim i fakrycznie z opisu wynika, ze to prawda, takie mial.
                                        Ale w dalszym toku rozmowy, okazuje się, ze choć pozornie ma taka osoba swiadomosc, ze jej sytuacja wynika z traumy z dzieciństwa, nie robi z tym NIC, przecwnie zyje ta traumą przypisując jej wszelkie niedogodnosci życia obecnego.

                                        Znalam osobe, która bedąc wykształcona i raczej niespecjalnie religijna, na serio, wierzyla, ze nieszczescie, jakie ja spotkalo jest efektem ..klątwysmile
                                        I to naet klatwy rzuconej nie na nia bezposrednio ale na jej babke, przez jakąs inną kobiete w babki wieku, lata temu smile

                                        Podobnie zcasem bywa z katolikami. Gdybus ial okazję rozmawic z osobami, które za nic nie umieja zaakceptowac faktu, ze ich współmałzonek ich juz nie chce i muszą się z tym pogodzic, to zobaczyłbtś, ze nie tylko źle interpretują swiadomie nauke KRK w takiej kwestii, ale miejscami wrecz ja odrzucają, paradoksalnie, jednczesnie powołując się, calkiem niesłusznie na nia.

                                        Podobnie moze byc z seksem , tym nieudanym. Ktos ma takie zahamowania, czy też defekt, ze nie tylko nie umiesam czegoś z tym zrobic, ale też nie umie zwrócić się o pomoc do innych w tym zakresie. Dorabia wiec ideologie, ze taki seks jak on uprawia jest miły KRK, a przez to Bogu, a wszelki inny jest grzeszny i czesc.
                  • jurek_z_berlina No, przestańcie już, błagam Was... 22.10.10, 10:57
                    ...wstrętne ateisty, bo cały się z przerażenia trzęsę!
                    W ustach Sahara, a w uszach TAMTEN potworny huk!!!

                    wink

                    Jeszcze trochę, a będziecie mnie mieli na sumieniu… Pfu! Co ja plotę, przecież pojęcie wyrzutów sumienia jest Wam raczej obce, no nie? A już w ogóle w stosunku do jakiegoś betonowego katabasa… Takiego to dorżnąć trzeba jak najszybciej, parę bluźnierstw na ścierwo napluć, potem zakopać, przyklepać i niech sobie czeka na zmartwychwstanie!

                    wink

                    Oj, atezizjanty, ateizjanty…

                    (A teraz, sio, do pracy, bo Wam szef tak po premii poleci, że żadne zapasy papieru toaletowego tego nie zrekompensują)

                    wink
                    • kora3 Wam szef w papierze toaletowym płaci? 22.10.10, 13:05
                      Bo MNIE niesmile
                      a zcas pracy mam nienormowany i u mnie premia nie zależy od udawania, ze pracuje, ale od faktycznego wynikusmile ale kazdy sądzi wg siebie smile
                • kora3 Dlaczego dla katolika to jakis wstyd, wiedziec coś 22.10.10, 10:14
                  rozmawiac czy poczytac o błonie dziewiczej?
                  W obliczu tego, że bez zadnego skrepowiania i obrzydzenia nie tylko dyskutują,ale praktykuja metody NPR, ktore m.on. polegają na wkladaniu w intymne miejsca ermometru, wyciaganiu na swiatło dzienne i analizowaniu sluzuitd, doprawdy dziwne, że rozmoa o tak niwinnej i owszechnej sprawie, jak błona dziewicza, budzi sprzeciw i jakby zawstydznienie.
      • grgkh Re: Dedukacja la Obywatela :) o seksie po katoli 20.10.10, 22:02
        > Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili na
        > d nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chor
        > ego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszcz
        > one.


        "Módlmy się", słyszałem pacholęciem będąc, podczas przymusowych wizyt w niedzielne poranki w farze. A gdy dorosłem kościół przyszedł znów do mnie. Kiedy bym nie nacisnął guzik od pilota TV, znów słyszę wyskakujące na mnie znienacka - "módlmy się". O deszcz, o zdrowie, o zmartwychwstanie, pobyt w niebie... i żeby karabin w obronie boga, honoru i ojczyzny celnie i skutecznie zabijał wrogów dobrego boga.

        A grzechy nam przypisane i tak nam będą odpuszczone, gdy posmarujemy klechom.
    • kora3 jeszcze tak gwoli sorawiedliwosci 16.10.10, 23:41
      żeby byc obiektywnym i nie czeiac się tylko "katolickosci:, bo podoze starszenia, czy napomiania w prywatnych sprawach, ma nie tylko takie podloze.

      Mja dobra znajomosc szalas 7 lat temy w 3 ciaze Miaa juz dobrze po 30 (dokladnie 37 lat), odchowana dwójke dzieci,. Ciaza nie la zachwucona Byla ona nieplanowana, a na mysli o pieluchach, kaszkach i niemowlaku, rbilo jej się slabo. Nie myslala na serio o aborcji, po prostu trudniej niz poprzednie, planowane w mlodszym wieku, zaakceptowala te cieze.
      nA SWOJE NWSZCZSCIE zierzyła się ze swego stanu ducha koleance. Kobieta ta w jej ówczesnym ieu była sama i obseysjnie pragnela miec meza i dzieciNie ane jej to bylo, jak mówila , nie spotkala nikogo wartosciowego, a i sadzac po jej charakterze nic dziwnegoz e jej nik za bardzo nie szukal. Tak czy owak zaczela straszyc e znajaoa, ze los ja teraz pokaze za to, ze nie chce tego dziecja - czytaj: nie okazała obowiazkowej hurra radosci zrazu. Tozchwiana hormonalne, bo w ciaży dziewczyna zaczela wszekie komlikacje ciazowe i zyciowe utoznsamiac z gaką bynajmniej niereligujnej koleżanki. Szew w ciazy, narodziny syna po terminie, jego alergię Ta psycoza trwala u niej kilka lat! na sczescie z pooca ooczenia najbardziej mtki i przyjaciól iraz meza jej przeszło.
      • karafka_do_wina Re: jeszcze tak gwoli sorawiedliwosci 17.10.10, 23:04
        ten watek laczy sie z tematyka twojego wczesniejszego watku - o katechetach podajacych bzdury dzieciom w szkole.

        powiem tylko tyle: kosciol ma prawo oczywiscie glosic co chce. problem zaczyna sie gdy zaczyna do swojego nauczania wplatac nauke (ta prawdziwa). sam kk czesto stawia nauke w opozycji do wiary, lub twierdzi, ze nauka w niepelny sposob opisuje swiat, gdyz brak jej pierwiastka metafizyki, a uczeni odrzucaja dzialania boga i z uporem maniaka poszukuja innych niz bog przyczyn danego zjawiska. tym bardziej absurdalne, jak i smieszne jest uzywanie dowodow naukowych dla uzasadnienia teorii kk smile

        jednak najgorsze jest to, ze tak naprawde te dowody naukowe uzywane przez duchownych czy swieckich katolikow, sa tak naprawde okrojone, przeinaczne, lub zaczerpnieto jedynie nazwe teorii pod ktora wpisuje sie cos, co z nauka nie ma nic wspolnego. jest to praktyka bardzo czesto stosowana przez autorow nauk koscielnych. nie wiem czy wynika to bardziej z ignorancji czy ze zlej woli. jakby nie bylo, jest to wciskanie ciemnoty maluczkim. i znow przypomne, ze tak wielka, stara i z tradycjami instytucja jak kk POWINNA niesc kaganek oswiaty, a tymczasem robi cos dokladnie odwrotnego. przykre, ale prawdziwe. mozemy sie jedynie cieszyc, ze spoleczenstwo w dzisiejszych czasach nie jest juz niepismienne i ma swoj rozum.
        • oby.watel Re: jeszcze tak gwoli sorawiedliwosci 18.10.10, 02:35
          karafka_do_wina napisała:

          > ... tak wielka, stara i z tradycjami instytucja jak kk POWINNA niesc kaganek oswiaty,
          > a tymczasem robi cos dokladnie odwrotnego. przykre, ale prawdziwe. mozemy sie
          > jedynie cieszyc, ze spoleczenstwo w dzisiejszych czasach nie jest juz niepismienne
          > i ma swoj rozum.

          Powinna? A w jakim sensie? I dlaczego powinna? Przecież wiara MUSI stać w sprzeczności z nauką. Inaczej nie będzie wiarą. Zwróć uwagę, że w miarę rozwoju wiedzy coraz mniej zjawisk trzeba było wyjaśniać działaniem nadprzyrodzonym. Z początku wszystko było dziełem boga jednego czy odpowiedzialnego. Od pioruna po deszcz czy trzęsienie ziemi. Teraz, gdy już wiadomo, ze to nie Bóg trzęsie ziemia, grzmi i leje, zaczyna się podważać wiedzę, bo istnienie Boga w świetle współczesnej wiedzy do niczego nie pasuje.

          Wiemy, ze Ziemia jest peryferyjna planetą na krańcach jednej z miliardów galaktyk, że Wszechświat jest większy niż nam się do tej pory wydawało, że w niebie, czyli tam, w górze jest zimno jak diabli. Gdzie w tym wszystkim jest miejsce na Boga?
          • karafka_do_wina Re: jeszcze tak gwoli sorawiedliwosci 18.10.10, 13:34
            oby.watel napisał:

            > Powinna? A w jakim sensie? I dlaczego powinna?

            dlatego, ze ma ogromny wplyw na ludzi, dla wielu jest autorytetem, ma bardzo silna pozycje w spoleczenstwie. dlatego, ze ma wiele przywilejow w naszym kraju, zyje z nas, spoleczenstwa i swoich wiernych. to wszystko powinno zobowiazywac te instytucje, aby dac cos z siebie zarowno wiernym, jak i pozostalym (ktorzy ja rowniez utrzymyja). tego przynajmniej wymaga przyzwoitosc i moralnosc, ktore to cechy powinien (przynajmniej teoretycznie) miec kk...


            Przecież wiara MUSI stać w sprze
            > czności z nauką. Inaczej nie będzie wiarą. Zwróć uwagę, że w miarę rozwoju wied
            > zy coraz mniej zjawisk trzeba było wyjaśniać działaniem nadprzyrodzonym. Z pocz
            > ątku wszystko było dziełem boga jednego czy odpowiedzialnego. Od pioruna po des
            > zcz czy trzęsienie ziemi. Teraz, gdy już wiadomo, ze to nie Bóg trzęsie ziemia,
            > grzmi i leje, zaczyna się podważać wiedzę, bo istnienie Boga w świetle współcz
            > esnej wiedzy do niczego nie pasuje.

            teoretycznie tak. jednak nie musialoby tak byc, gdby w kk byli madrzy, naprawde madrzy ludzie. wystarczyloby poprostu wierzyc, ze jest bog, ktory kocha KAZDEGO i chce abysmy byli dobrzy. i tyle. dac wiernym wolnosc dokonywania wyborow (podobno mamy wolna wole), zamiast wciskac ciemnote, ze prezerwatywa jest zla i powoduje zgubne skutki (tu jako dowod przytacza sie pseudo naukowe dowody) lub ze bog chce aby dzieci plodzic wylacznie podczas seksu, a nie w laboratorium itd. po prostu kk powinien darowac sobie podawanie wiernym takich szczegolow (szczytem jest juz mowienie co wolno mezowi z zona w lozku, a czego nie), bo potem faktycznie trudno taka nauke zmienic gdy pojawiaja sie nowe odkrycia naukowe i w koncu nauka kk staje sie pelna absurdow. biskupi sami sobie (i kosciolowi) komplikuja zycie udajac, ze najlepiej wiedza co mysli bog, upierajac sie, ze naukowcy nie maja racji (vide odkrycie kopernika, teoria ewolucji, nowosci w medycynie, itp. itd.)

            prawda jest taka, ze nauki kk sa na bardzo niskim poziomie, zwlaszcza w polskim kk. no ale czego wymagac od ich autorow, skoro jest to grupa starszych panow w wieku pozno emerytalnym, ktorzy nigdy nie doswiadczyli zycia i problemow zwyklych ludzi? w tym wieku latwiej jest odpoczywac na lawce pod jablonia i bawic wnuki niz byc nowatorskim i rozumiejacym wspolczesny swiat tworca nauk dla wiernych. pomijam juz fakt, ze duchownym zwykle brak wiedzy (wyksztalcenia) z zakresu nauk przyrodniczych i spolecznych. sama teologia nie wystarczy by madrze nauczac.
            • oby.watel Re: jeszcze tak gwoli sorawiedliwosci 19.10.10, 17:22
              Na końcu odpowiadasz sobie na wątpliwości postawione na początku. Więc pozwól tylko na uzupełnienie. Zawsze i wszędzie szamani żyli na koszt społeczności. Oni byli od kontaktów z zaświatami czy istotami nadprzyrodzonymi, czyli niewidzialnymi. I dlatego nie mogli sobie zawracać głowy tak przyziemnymi sprawami jak walka o byt. Inaczej - zawsze i wszędzie byli ludzie, którzy potrafili przekonać innych, by ich utrzymywali. Tak jest do dziś - nikt Ci nie odpowie sensowne na pytanie dlaczego wszechmogący Bóg sam nie płaci swoim sługom.

              Wiara i nauka to oksymoron. Zauważ, że ludzi trzeba poganiać kijem by byli grzeczni i chcieli wierzyć w brednie. Dlatego zarówno komuniści, jak wszyscy uzurpatorzy i zbawcy swoje raje opierali na przemocy. Kościół nie jest wyjątkiem. Póki mógł - terroryzował wiernych posuwając się nawet do zbrodni (Giordano Bruno, czarownice, kacerze - Kora wyjaśni znaczenie poszczególnych słów i nazwisk). Że teraz nie używa przemocy, to wcale nie dlatego, że taki miłosierny, tylko taki strachliwy. Ale jak nie boi się kary, to czemu nie?

              A możne powrócimy do tych wspaniałych czasów [średniowiecza] jeszcze i tych ludzi będzie się palić na stosach jeszcze (ksiądz o pedałach).
              • karafka_do_wina Re: jeszcze tak gwoli sorawiedliwosci 20.10.10, 12:51
                ok, widze tu dwa modele zachowan kleru:

                1. prawdziwy i aktualny (niestety), o ktorym ty piszesz. czyli wpajanie wiernym, ze jedynie duchowni posiedli wiedze o tym co jest wola boga, co jest wg niego dobre, a co zle. biskupi wciaz zakladaja ze, wierni (nawet ci wyksztalceni) sa glupsi od nich, a naukowcy zlosliwie nie chca uwzglednic w swych badaniach dzialania boga. krytyka naukowcow, polaczona niestety z ignorancja, to jedyny sposob radzenia sobie biskupow z odkryciami przyrodniczymi, ktore nierzadko podwazaja ideologie katolicka. jesli fakty przecza naszym wierzeniom - tym gorzej dla faktow.

                to wszystko ma na celu utrzymanie wiernych w ryzach i zachowanie wladzy kk. wynika to wg mnie nie tylko z checi wladzy, ale i z wygody i lenistwa. biskupi maja naprawde wygodne zycie, nie musza martwic sie o dach na glowa, prace, o to jak wykarmic dzieci i zaplacic rachunki. do tego ciesza sie wielkim szacunkiem, wierni sie im klaniaja, caluja w piescien. to chyba oczywiste, ze bardzo im odpowiada takie uwielbienie i wierza, ze sa lepsi od innych, ze sa wybrancami boga i maja prawo ich pouczac.

                2. drugi model to moje pobozne i naiwne zyczenie wink czyli duchowni zyjacy skromnie, majacy za cel dawanie wiernym jedynie ogolnych wskazowek i glaszacych, ze najwazniejsze jest dobro. i ze kazdy ma dokonywac wyborow samodzielnie we wlasnym sumieniu. ze kazdy ma nauczyc sie myslec i podejmowac decyzje, a nie pytac ksiedza o kazdy szczegol wlasnego zycia (czytalam wielokrotnie pytania wierzacych typu: czy zapisanie dziecka na karate jest dobre?), ze nasze postepowanie powinno wyplywac z naszych przekonan, a nie odgornych nakazow. duchowni powinni tez zachowac dystans do badan naukowych, hipotez, odkryc, zamiast z gory je potepiac, bo potem trudno to odkrecic. to duchowni stawiaja wiare w opozycji do nauki. a przeciez jezeli bog jest stworca wyszystkiegio, to rowniez przyrody i rzadzacych nia praw. rowniez tego w jaki sposob ewoluuje czlowiek i spoleczenstwo. no ale biskupom nie podoba sie wspolczesny swiat wiec najlepiej krzyczec, ze jest on sprzeczny z zamyslem boga i prawem naturalnym, oraz ze kiedys (czytaj: w czasach ich mlodosci) bylo lepiej.

                podsumowujac - uwazam, ze (przynajmniej teoretycznie) bylby mozliwy madry kosciol z madrymi przywodcami, ale w rzeczywisctosci jest to trudne do osiagniecia i wyglada tak jak ty piszesz. po prostu duchowni przyzwyczaili sie do przywilejow, uwielbienia, wygodnego zycia, prestizu i wladzy. gdyby potrafili byc skromni, madrzy, rozwijac sie i wciaz poszukiwac - byloby o wiele lepiej. problem w tym, ze nie potrafia i nie chca.
                • oby.watel Re: jeszcze tak gwoli sorawiedliwosci 20.10.10, 13:42
                  karafka_do_wina napisała:

                  Wybacz mi, ale pozwolę się nie zgodzić. Punkt drugi (2), to próba zachowania zbędnej instytucji za wszelką cenę. Rolę, którą chcesz dać do odegrania kościołowi v. 2.0 spokojnie odegrają psychologowie, tylko tysiąc razy lepiej, bo mają wykształcenie fachowe, specjalizowane. Nie wiem i nie jestem w stanie pojąć jak można w XXI wieku, mając praktycznie nieograniczony dostęp do informacji, nadal wierzyć w dziewictwo dziewic, w niewidzialne uskrzydlone stwory bez jaj, w nadprzyrodzoną istotę, która może stworzyć coś materialnego na swój obraz i podobieństwo, ale sama jest bezpostaciowa, niewidzialna, nierozpuszczalna i składa się z trzech elementów - siebie, swojego syna i Kacpra.

                  Pół biedy wierzyć. Ale oni nie tylko wierzą, ale za tę wiarę gotowi zabijać, czy "tylko" oddawać życie...
                  • karafka_do_wina Re: jeszcze tak gwoli sorawiedliwosci 21.10.10, 14:27
                    uwazam, ze wierzyc w istote wyzsza, absolut moze kazdy kto chce i jest to jego sprawa. nie jest to szkodliwe, ani dobre, ani zle. prawda jest taka, ze boga tworza ludzie, kazdy czlowiek widzi i rozumie go po swojemu, przypisuje mu takie czy inne cechy. no i dobrze, dla mnie to zaden problem. jedynym i naprawde szkodliwym problemem jest podpinanie pod ta wiare szczegolowych zasad (co wolno, a czego nie) oraz ocenianie kazdego wycinka naszej rzeczywistosci i narzucanie tych "madrosci" wiernym. to jest ZLE. niszczenie samodzielnego myslenia, dokonywania wlasnych wyborow, nachalne wtracanie sie duchownych w prywatne i nawet najbardziej intymne aspekty zycia wiernych jest ZLE. ignorowanie nauk przyrodniczych jest ZLE. ciagle moralizowanie, straszenie, przymuszanie, szantazowanie jest ZLE. ale o tym juz pisali inni, rowniez duchowni, niestety nieliczni uncertain

                    co do dogmatow, o ktorych piszesz to mam podobne zdanie. nie widze zadnego sensu w wierzeniu np. w to ze Maryja nigdy nie umarla tylko zywcem zostala wzieta do nieba. jaki ma sens wierzenie w cos takiego? podobnie jak wiara w cuda albo czczenie relikwi (i wyciaganie nieboszczylka z grobu aby je pozyskac). w 21 wieku nie powinno byc juz takich rzeczy.

                    co nie zmienia faktu, ze wiara w boga to co innego niz wiara w kosciol i nauki faryzeuszy. uwazam, ze to pierwsze jest ok, jesli ktos ma taka potrzebe to spoko. szanuje to. tobie nie jest taka wiara potrzebna i tez dobrze. nie mozesz jednak narzucac innym aby przestali wierzyc w sile wyzsza, jak i wierzacy nie powinni tobie narzucac swoich wierzen. natomiast wiara w kk i nauki niebyt madrych duchownych nie jest dobra rzecza, a nie rzadko - szkodliwa. dlatego tak ubolewam nad faktem, ze kk nie wykorzystuje swojej silnej pozycji w spoleczenstwie w tak waznym celu jakim jest edukacja, natomiast robi cos co jest jej zaprzeczeniem. to jest prawdziwy problem - dzialalnosc kk, a nie sama wiara czlowieka w istnienie sily wyzszej.

                    chcialam krotko, a znow sie rozpisalam. co za pierdola ze mnie, hehe wink
                    • oby.watel Re: jeszcze tak gwoli sorawiedliwosci 22.10.10, 10:17
                      Mylisz się. Nie chcę, anie nie dążę do tego, żeby wierni przestali wierzyć. Chcę tylko zwrócić uwagę, że Bóg nie potrzebuje sług i całej tej otoczki. Jest. I trzeba postępować w życiu tak, żeby Mu się nie narazić. Do tego naprawdę nie jest potrzebne państwo i jego agenci rozsiani po całym świecie. Bo to oni są w przeważającej mierze katalizatorem zła i nieszczęść. To oni jątrzą i wskazują wrogów.
                      • kora3 Obywatelu, zdumiewające, ale zdajesz sie nie 23.10.10, 10:21
                        pojmowac paru prostych, jak drut rzeczy

                        1. Naprawde mało jest ludzi którzy na tyle przepracowali, przemyslei swoją wiare w cikolwiek, by samemu umieć z nią zyć

                        2. Wiara jest silnie uwarunkowana tradycja, narodowoscią i geogradią smile Zasady wiary wydają sie wielu ludziom puerwotne, czyli wypływające z nich samych, bo sa bardzo wczesnie i bardzo głeboko zakorzeniane. Niewazne, czy ktos ich przestrzega, czy nie, wystarczy, ze zdają mu się wlasciwe, jao sumienie. Tyczasem jest o zjawisko wtórne

                        3 Ludzi są stadni i wiekszosci swej lubia miec przywódke. Jest to najbardziej pierwotne pragnienie z czasów tworzenia się ludzkich stad a potm plemion.

                        4 w niemal kazdej wierze najwiekszy mozliwym grzecem jest odstąienie id niej. Jesli wiec wtórne odczucie posiadania wiary wyplywającej z samego siebie, jak jest orzekonany taki wierzay jest silniejsze, niż jego własne pierwotne przemyslenia, nigdy nie odstąpi id tej wiary.
                        • oby.watel No i co z tego? 23.10.10, 11:22
                          No i? Co ma piernik do wiatraka? Ja wyjaśniam swoje intencje, w odpowiedzi na post karafki, a Ty? W którym miejscu mylę się co do swoich intencji i jakie są prawdziwe?
                          • kora3 No i to, że 23.10.10, 11:25
                            smile nie tak łatwo jest zmienić postawe ludzi, jak ci sie zdaje. - to szystko.smile
                            • gaika Re: No i to, że 23.10.10, 17:27
                              kora3 napisała:

                              > smile nie tak łatwo jest zmienić postawe ludzi, jak ci sie zdaje. - to szystko.smile

                              Całkiem postawne są te postawywink

                              Religijność jako szczególnie ważną cechę wskazało 29 proc. To o 5 proc. mniej niż w 2005 r. Życie bez ślubu akceptuje 44 proc. (38 je odrzuca). Ponad połowa (53 proc.) nie widzi niczego nagannego w uprawianiu przedmałżeńskiego seksu ani stosowaniu antykoncepcji (55 proc.).

                              73 proc. Polaków akceptuje metodę in vitro dla małżeństw. 58 proc. uważa, że mogą z tej metody korzystać pary heteroseksualne, bez względu na to, czy zalegalizowały związek. 66 proc. pytanych, czy in vitro to grzech, odpowiada – nie, a 63 proc. katolików chodzących regularnie do Kościoła akceptuje tę metodę dla bezpłodnych małżeństw.


                              www.polityka.pl/spoleczenstwo/1508452,1,polskie-wartosci.read?backTo=http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1508360,1,mlodzi-wola-wolne-zwiazki.read

                              A tu też jest ładny obrazek a propos (nie umiem wkleić obrazka solo)


                              www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1508360,1,mlodzi-wola-wolne-zwiazki.read
                              • kora3 Gaiko, chyba nie do końca zrozumiałaś o czym rozma 23.10.10, 18:04
                                wialismy z Obywatelem To,ze wiekszosc polskich pseudokatolików nie zyje w zasad nauczania Koscioła o zadna nowosc, w kazdym razie dlamnie i wielokrotnie podnosiłam to sama w dyskusjachsmile

                                Mnie chodzło o to, co pisał Obywatel w temacie skupiania sie ludzi wokół Koscioła zhierarchozowanego. Ze lydzie sa standni i mają porzebe "mania" przywódcy smile
                                • gaika Re: Gaiko, chyba nie do końca zrozumiałaś o czym 23.10.10, 18:12
                                  kora3 napisała:
                                  > Mnie chodzło o to, co pisał Obywatel w temacie skupiania sie ludzi wokół Koscio
                                  > ła zhierarchozowanego. Ze lydzie sa standni i mają porzebe "mania" przywódcy smile

                                  No i tam też stoi, że niekoniecznie. Pod ‘obrazkiem’.
                                  • kora3 Re: Gaiko, chyba nie do końca zrozumiałaś o czym 23.10.10, 18:24
                                    no niekoniecznie, bo mowa ne o WSZYSTKICH LUDZIACH smile jako ze nie wszyscy maja potzrebe posiadania przywódcy religjnego oraz bycia w jakiejś religijnej wspólnocie
                                    • gaika Re: Gaiko, chyba nie do końca zrozumiałaś o czym 23.10.10, 18:43
                                      kora3 napisała:

                                      > no niekoniecznie, bo mowa ne o WSZYSTKICH LUDZIACH smile jako ze nie wszyscy maja
                                      > potzrebe posiadania przywódcy religjnego oraz bycia w jakiejś religijnej wspól
                                      > nocie

                                      Artykuł dotyczy wierzących i badanie ISKK dotyczy wierzących.
                                      I niewielki procent artykułuje tę potrzebę.
                                      • kora3 Re: Gaiko, chyba nie do końca zrozumiałaś o czym 23.10.10, 18:49
                                        Mze gauko, ale wobec tego ten chodz o przywiazanie do tradycji, wymenone przeze mnie tudzieżsmile
                                        Rozmawiałysmy wszak o tym: wiekszosc ludzi współżyje z sobą przed slubem, całkiem sporo mieszka, albo pomieszkuje razem, ale jesli bierze slub, to jest to najczesciej slub koscielny. Ja twierdze, ze to dlatego, ze ludziom taki po prostu bardziej się podoba, Ty podnosiłas to, ze moze to ze wzgledu na rodzinę Ale tak czu owak - wybierają taki, choc mogą wybrac inny i tryb ich zycia wskazywalby natiralnie na wybór innegosmile
Pełna wersja