jakie sa wasze tematy tabu?

31.10.10, 16:50
tak pytam smile oczywiscie nie na forum, tylko w realu, w gronie najbliższych,parneta/rki, rodziny, przyjaciół

ja chyba nie mam tabu - jeszcze nie odkryłam, czy to dobrze, czy źle slr obstwiam na razie z doswiadczenia, ze dobrze smile jak u was?
    • salez8 Miła Koro, 31.10.10, 17:56
      sądzę,ze nie masz na mysli kulturowego tabu,o którym obszerniepisze Fazer w Zlotej gałęzismile
      ,a raczej tabu,którego sens ilustruje polskie przysłowie: w domu powieszonego nie mówi się o sznurku.Wtedy jest to raczej specyficzna subtelność,wszyscy wiedzą,nikt głośno nie powie.Tu Cię popieram,też nie mam tabu w realu lecz nad formą przekazu już trzeba pomysleć.
      • kora3 Mila Salez :) 31.10.10, 19:01
        Mialam na mysli nie takt, a tabu wlasniesmile

        fakt, ze jedno i drugie się zazebia mocno smile zawsze rozmwiajc z ludźmi o sv i jego zasadach czy w realu, czy w necie podkteslam, ze zasady jego bywaja bardzo elastyczne w zaleznosci od stopnia zażyłosci miedzy ludźmi.
        • salez8 Re: Mila Salez :) 31.10.10, 19:30
          A mnie się wydawało,że zasady z definicji nie są elastyczne i sv to sv albo manipulacja i fałsz w relacji.Dama ma klasę albo jej nie ma i zażyłość nic tu do rzeczy nie ma, nie sądzisz?
          • kora3 Re: Mila Salez :) 01.11.10, 09:52
            hmmmm sv to zasaday współzycia bez kłopotiów - ogólnie mówiacsmile
            z zasady są, muszą być, elastyczne Salez. Bo relacje miedzy ludźmi są RÓZNE smile

            Niektórzy ludzie sztywno i bez kontekstu pojmują zrówno asady sv, jak i elegancji, np
            Elegancki nie jest przecież jakis konketny strój, a strój dostosowany do nas, aury i sytuacji.
            facet w ekeganckim garniaku na biwaku wygllada tylez mało elegancko, co głupio, nieprawdaż?

            Dokladnie ak samo jest z zasadami dobrego wychowana. Klasa powiadasz? Otóż klasa objawia sie własnie min umiejetnoscią wyczucie pomiedzy zasadami, a empatiąsmile

            Dama powiadasz?smile No dama np. nie okazuje emocji przy ludziach. Tak prawono w podrecznikach sv sprzed wojny jeszcze. Załozmy ze zastosujemy te zasade dziś, bo ogólnie dobra jest. I co mamy? Towja mama, tata, siostra, brat, maz, czy partner zyciowy, przyjaciele, to wszystko LUDZIE, prawda?
            Jesli masz kłopot, czy wielka radosc nie powinnaś przy nich tego okazac? A jesli jednak wolno to gdzie granica? Wolno ci się usmiechac czy smiac w głos? Puscic łezke, czt się rozszlochać? Ano własnie Salez - gdyby klase oznaczało u damy nieokazywanie emocji przy żadnych ludziach, kazda z nich wszystkie swe wzloty i upadi przezywałaby pijac szampana do lustra i łkajac w poduszkęsmile

            Tymczasem tak naprawde osoba z klasą to taka, która nie robi z siebie teatru dla pospólstwa, ale ma prawo mieć emocje. Kazdy je ma i udawanie, ze nie istnieja to chora sytuacja. Ale okazywanie tych najgłebszych i najskrytszych trzeba z korzyscią dla siebie pozistawic dla wezszego grona bliskich ludzi.

            Zazylosc, bliska znajomosc, przyjaźń z jakims człowiekiem pozwala nam wiedziec, jakie ma radosci, smutki, potrzeby. Kiedy widze , ze cos nie tak np z moja siostrą , albo przyjacielem, to mogę bez ogródek zapytac "Słuchaj, widze,ze coś nie tak, chcesz pogadać?" , ale jesli widze cień smutku na twarzy kogoś milego, ale tylko znajomego nie powiem tak Powiem raczej "Jesli chcialbyś kiedyś pogadac, zadzwoń, na pewno znajde czas"

            Na tym z grubsza to polega Salez.
Pełna wersja