oby.watel
15.11.10, 12:10
Gazeta: Cytat Dziś wchodzi w życie zakaz palenia m.in. w klubach, w restauracjach, w pociągach, na uczelniach, w szpitalach. Zapalić będzie można tylko w wyznaczonych miejscach ze specjalnym nawiewem. - Ale nie wiadomo, jaki ten nawiew ma być - skarżą się przedsiębiorcy.
Ale ustawodawca nie byłby sobą, gdyby zadbał o całość. Więc nie powinno dziwić, że brakuje przepisów wykonawczych.
Znowelizowane przepisy zakładają, że np. w lokalach gastronomicznych, które mają dwie oddzielne sale, jedną z nich będzie można przeznaczyć dla palących. Ale tylko pod warunkiem, że jest w niej zainstalowana odpowiednia wentylacja, która gwarantuje, że "dym tytoniowy nie będzie przenikał do innych pomieszczeń". Tam gdzie jest tylko jedna sala, można wyznaczyć palarnię. Musi być zamknięta, również z wentylacją, tak by dym z niej nie przenikał.
Ani w dziennikach ustaw, ani w biurze legislacyjnym Sejmu, ani w Ministerstwie Zdrowia nie można znaleźć informacji jak ma wyglądać ta wentylacja, o jakiej mocy wentylator zamontować. W samej ustawie jest tylko mowa o tym, że dym ma "nie przenikać".
Za złamanie zakazu palaczowi grozi mandat w wysokości 500 zł. Właściciel lokalu może zapłacić karę w wysokości 2 tys. zł, gdy nie wywiesi u siebie informacji o zakazie palenia, ale nie za to, że się u niego pali. Więc może być tak, że znak zakazu będzie wisiał, a właściciel będzie przymykał oko na palenie. Tym bardziej, że prawa do karania nie mają w tym wypadku... strażnicy miejscy. Bo tym, którzy za palenie w szkole czy lokalu gastronomicznym mogliby wlepiać mandaty, taką możliwość odebrano...