Bunt wobec zakłamanego świata

26.11.10, 12:46
Doda

Po co się oszukiwać, że świat jest cukierkowo śliczny?

Obrzydzenie we mnie wywołują "dobre maniery", które ludzie prezentują na pokaz, gdy tymczasem wewnątrz i w swoim prywatnym domu zachowuję się obrzydliwie. (chroniąc brudy przed publicznych ich ujawnianiem zwanym "praniem") I z tego względu lubię ludzi, którzy nie są zakłamani, którzy szczerze wypowiadają, co myślą. Doda ma ten komfort, że może sobie na to pozwolić. To jest bunt wobec konformistycznej postawy życiowej, bez obawy, że zostanie się zań ukaranym, choć na pewno z liczeniem się, że nieprzyjemne konsekwencje takiego zachowania mogą się zdarzyć.

Szkoda, że tak niewiele jest ludzi w ten sposób myśli, bo świat byłby wtedy lepszy. Z reguły wolimy być pokazowo układni, posłuszni, a prawdziwą twarz odsłaniamy, gdy na nas nie patrzą i nie oceniają.
    • salez8 Rozbawiłeś mnie 26.11.10, 13:24
      tym stwierdzeniem, że prywatnie,w domu, ludzie zachowują się inaczej.Mów za siebiesmile.
      A co ,dachy podnosisz, czapę niewidkę zakładasz,ze to wiesz?
      • grgkh Re: Rozbawiłeś mnie 26.11.10, 14:27
        salez8 napisała:

        > tym stwierdzeniem, że prywatnie,w domu,
        > ludzie zachowują się inaczej.Mów za siebiesmile.

        Powiedziałem coś, co wynika z moich obserwacji. Obserwacje zawsze są subiektywne,a w swojej okolicy możesz mieć całkowicie odmienne. smile Ale to nie znaczy także, że świat jest tylko taki, jakim widzisz go Ty.

        > A co ,dachy podnosisz, czapę niewidkę zakładasz,ze to wiesz?

        Nie powiedziałem tego o wszystkich, ale takie zjawisko występuje, a ja często się z nim spotykam. Przeciwko niemu się opowiadam.

        A co myślisz o buntownikach? O ludziach mówiących niewygodną, brutalną prawdę? Czy nie zauważasz w naszym otoczeniu konformizmu i hipokryzji?

        Tak, ogólnie to nie jest wesoło, a jeśli Cię rozbawiłem, to chyba na plus, prawda? smile
    • grzespelc Bzdura 26.11.10, 13:55
      To po prostu głupia laska i tyle.
      • grgkh Re: Bzdura 26.11.10, 14:47
        grzespelc napisał:

        > To po prostu głupia laska i tyle.

        Bywa, że nie wyraża się najmądrzej, ale któż z nas nie jest bez wad. A na czym ma polegać jej "szczególna głupota"? Czy stada celebrytów, przemądrzałych autorytetów nie są od niej głupsze?

        Mnie chodziło o to, że nie boi się mówić tego, co jest "źle widziane". Odważnych, którzy np. pójdą do szefa i mu wygarną, jakim jest chamem, nie jest wielu, prawda? Czy zrobiłbyś tak, gdybyś się mógł spodziewać wyrzucenia z pracy?

        Czy w Polsce jest dużo odważnych, którzy - choć takie myśli im przychodzą do głowy - wypowiadają się negatywnie np. o religii, "patriotyzmie", historii itp?
        • salez8 Grzesiu, 26.11.10, 15:02
          przez chwile myślałam,żeś o mnei napisał"głupia laska",tą głupią bym Ci darowała , no ale ta laskasmile)
          • salez8 Grgkh, 26.11.10, 15:04
            dajże spokój, chyba nie wiesz co mówisz,wyobraższ sobie jaki by chaos zapanował gdyby wszyscy nagle zaczęli mówić co myslą i robić co chcą w konsekwencji? Cyz buntownik zawsze mysli DOBRZE i czy ZAWSZE ma rację? Nie upraszczaj.
            • grgkh Re: Grgkh, 26.11.10, 16:29
              salez8 napisała:

              > dajże spokój, chyba nie wiesz co mówisz,wyobraższ sobie jaki by chaos zapanowa
              > ł gdyby wszyscy nagle zaczęli mówić co myslą i robić co chcą w konsekwencji? Cy
              > z buntownik zawsze mysli DOBRZE i czy ZAWSZE ma rację? Nie upraszczaj.

              Czytaj uważnie, co piszę. Nie nakazuję wszystkim się buntować. Gdzie to zobaczyłaś u mnie? smile Po prostu, cenię sobie odwagę sprzeciwu wobec tego, co niekoniecznie jest dobrej jakości. Buntownicy burzą stary ład, który jest zgniły. A ludzie w większości, to tchórze bojący się o własną skórę.
          • grgkh Re: Grzesiu, 26.11.10, 15:06
            salez8 napisała:

            > przez chwile myślałam,żeś o mnei napisał"głupia laska",tą głupią bym Ci darował
            > a , no ale ta laskasmile)

            Kaska już nie? wink

            Wytłumaczcie mi, dlaczego Doda (przedstawicielka odważnie mówiących o świecie) jest bardziej głupia niż inni z tej grupy? No, słucham...
            • kora3 Doda nie jest głupia :) 27.11.10, 14:35
              i własnie dlatego wypowiada sie, jak się wypowiada - w jej zwodzie popilatnosc to podstawa, a zdobywac ja trzeba nie tylko na polu działąlnosci muzycznej.

              Miałam okazję z nia rozmawiac - głupia nie jest smile
              • grzespelc Re: Doda nie jest głupia :) 28.11.10, 13:14
                Jest. To, że wie, jak zarobić, niczego tu nie zmienia.
                • kora3 Re: Doda nie jest głupia :) 28.11.10, 13:20
                  grzespelc napisał:

                  > Jest. To, że wie, jak zarobić, niczego tu nie zmienia.


                  Nie zgadzam sie, nie tylko wie, jak zarobic, umie zesznie manipuloać ludźmi, odpowiadac na ICH potrzeby, sprawiac, ze sie z nia identyfkuja, budzić skrajne emocje, a o to jej chodzi.
                  • grgkh Re: Doda nie jest głupia :) 28.11.10, 17:06
                    kora3 napisała:

                    > grzespelc napisał:
                    >
                    > > Jest. To, że wie, jak zarobić, niczego tu nie zmienia.

                    >
                    > Nie zgadzam sie, nie tylko wie, jak zarobic, umie zesznie manipuloać ludźmi, od
                    > powiadac na ICH potrzeby, sprawiac, ze sie z nia identyfkuja, budzić skrajne em
                    > ocje, a o to jej chodzi.

                    A ja tu mam skojarzenie z JP2. Też wiedział jak zarobić (jego wielbiciele solidnie sponsorowali jego organizację), umiał manipulować ludźmi (gromadził tłumy, które szalały z zachwytu nad uwagą o kremówkach i innymi, podobnymi), odpowiadał na ich potrzeby (budował zręcznie poczucie wspólnoty), sprawiał, że się z nim identyfikowano (grał rolę wspaniałego, WŁASNEGO, bo polskiego opiekuna, wodza, autorytetu, zastępcy boga), budził skrajne emocje (to był potop miłości, a który nic nie zmieniał ludzi, bo przecież widać to teraz).

                    I jemu też O TO CHODZIŁO.

                    I język. Język subkultury Dody jest wulgarny, ale używającym go służy na co dzień. Nie czyni nikogo automatycznie człowiekiem złym, zbrodniarzem. CO najwyżej identyfikuje tych, których społeczeństwo samo wypycha na margines.

                    Można go ignorować, ale arogancja tych, którzy uważają, że są LEPSI od nich, nie pozwala im zmilczeć. O to im chodzi - poczucie wyższości. I o rodzącą się w tle nienawiść.

                    Człowiek niewyedukowany NIE JEST GORSZY. Człowiek mówiący uboższym językiem, czasem wulgarnym, też nie może być traktowany jako gorszy. A to kryterium nie jest obiektywne, nie pochodzi z zewnątrz, ale jest sformułowane przez wywyższających się, uważających się za lepszych.
                  • grzespelc Re: Doda nie jest głupia :) 28.11.10, 18:57
                    Nie oznacza to, że jest mądra. Jakby była mądra, to pracowałaby nad poziomem artystycznym. W ten sposób daleko nie zajedzie.
                    • grgkh Re: Doda nie jest głupia :) 29.11.10, 17:23
                      grzespelc napisał:

                      > Nie oznacza to, że jest mądra.

                      Ciekawe... A więc jaka jest? Głupia?

                      > Jakby była mądra, to pracowałaby nad poziomem
                      > artystycznym. W ten sposób daleko nie zajedzie.

                      Każdy z nas mógłby pewnie więcej popracować nad swoim "poziomem artystycznym" - bo nie jesteśmy ideałami. Czy to oznacza, że nie jesteśmy mądrzy?

                      A jaka jest deifnicja "mądrości"? Kiedy się jest mądrym? A kiedy już nim się nie jest?
                      • grzespelc Re: Doda nie jest głupia :) 29.11.10, 18:33
                        Myśleć trochę dalej, niż do jutra. I właściwą hierarchię wartości mieć. Itd.
        • grzespelc Re: Bzdura 26.11.10, 16:03
          > Mnie chodziło o to, że nie boi się mówić tego, co jest "źle widziane". Odważnyc
          > h, którzy np. pójdą do szefa i mu wygarną, jakim jest chamem, nie jest wielu, p
          > rawda? Czy zrobiłbyś tak, gdybyś się mógł spodziewać wyrzucenia z pracy?

          ja tam mówię, co myślę,a zwolnienia się nie boję, ale to i tak nic przy moim bracie..
          a ona gada nie wiadomo o czym i jeszcze takim językiem, że ani słuchać ani zrozumieć nie idzie, a do tego jest marną artystką.
          • grgkh Re: Bzdura 26.11.10, 16:30
            Grzesiu, w dalszym ciągu nie odpowiedziałeś na moje pytanie...
    • oby.watel Re: Bunt wobec zakłamanego świata 26.11.10, 15:14
      Podoba mi się brzmienie jej głosu, ale niestety nic nie qmam w tym narzeczu. Ona potrafi się wznieść ponad poziom rynsztoka? Bo że w rynsztoku jest brud i smród oraz syf to wiadomo od dawna. A wywlekanie domowych brudów i pranie ich publicznie to nie jest bunt wobec konformistycznej postawy życiowej, tylko pospolity brak kultury.
      • grgkh Re: Bunt wobec zakłamanego świata 26.11.10, 16:47
        oby.watel napisał:

        > Podoba mi się brzmienie jej głosu, ale niestety nic nie qmam w tym narzeczu.

        smile

        > Ona potrafi się wznieść ponad poziom rynsztoka?

        Nie wiem. A co to jest rynsztok w znaczeniu, o które Ci chodziło?

        Czy scenarzysta i reżyser filmu, w którym się bluzga, wznosi się nad poziom rynsztoka, czy nie?

        > Bo że w rynsztoku jest brud i smród oraz syf to wiadomo od dawna.

        Lekko niedomyte genitalia bywają - z racji natury, a nie naszej kultury - naturalnym afrodyzjakiem. wink

        > A wywlekanie domowych brudów i pranie ich publicznie
        > to nie jest bunt wobec konformistycznej postawy życiowej,

        Dla mnie domowymi brudami są nasze narodowe wady.

        > tylko pospolity brak kultury.

        No to przy okazji kultury - czy nie zdarza Ci się zakląć? Jeśli tak, to czy możesz o sobie powiedzieć, że brak Ci kultury?

        Ja uważam, ze w tym przypadku nie warto się skupiać na lekkim odchyleniu w kierunku braku kultury. To się zdarza, a ktoś, komu zdarza się to sporadycznie, niekoniecznie jest jej pozbawiony, bo przez resztę życia może ją okazywać w tak bogaty sposób, że tylko mu moglibyśmy zazdrościć.

        Chodzi mi o odwagę mówienia nie "pod publiczkę", sloganów (choćby pięknie brzmiących), ale kontrowersyjnych "prawd". ODWAGĘ mówienia tego, czego innym nie wypada, a nie dlatego, że to "rynsztok" czyli (chyba) sposobu mówienia.
        • oby.watel Re: Bunt wobec zakłamanego świata 26.11.10, 16:56
          Odwaga nie wymaga chamstwa ani wulgaryzmów. Oczywiście, ze zdarza mi się przekląć, ale nie w miejscach publicznych. Podobnie jak w miejscach publicznych nie wypróżniam się i nie robię wielu innych rzeczy, które robię w domu. I nie uważam, żeby opowiadanie o tym to była jakaś wielka odwaga.

          > Dla mnie domowymi brudami są nasze narodowe wady.

          Tu zgoda. Można, a nawet trzeba o nich mówić. Ale można, a nawet trzeba to robić po polsku.
          • grgkh Re: Bunt wobec zakłamanego świata 26.11.10, 18:45
            oby.watel napisał:

            > Odwaga nie wymaga chamstwa ani wulgaryzmów.

            Nie liczy się język. Każdy z nas używa takiego, jaki ma. Traktowanie innych ludzi jako gorszych, bo używają wulgaryzmów trąci mi nietolerancja i dyskryminowaniem.

            Czy mógłbyś się zdystansować od tego elementu?

            > Oczywiście, ze zdarza mi się przekląć, ale nie w miejscach publicznych.

            1) "Nigdy nie mów nigdy". wink Może Ci się jeszcze zdarzyć. Czy to niemożliwe?
            2) Co jest przekleństwem lub co jest dozwolone według "dobrych obyczajów" to kwestia danej kultury lub subkultury. Miejsca i czasów. Może Twoje zachowanie raziłoby jednak jakiegoś "świętoszka"?

            > Podobnie jak w miejscach publicznych nie wypróżniam się
            > i nie robię wielu innych rzeczy, które robię w domu.

            A co Ty takiego jeszcze robisz w domu, bo wzbudziłeś moją, niezdrową ciekawość?
            Bardzo jestem ciekaw, co w ogóle można "robić w domu", a czego Ty nie robisz w miejscu publicznym? Hm? wink

            Nigdy nie wiadomo, czy nie znajdziemy się w sytuacji, w której zes..my się ze strachu. W miejscu publicznym. Czasem traci się kontrolę nad swoimi odruchami.

            To nie jest argument, którego możesz użyć przeciwko moim argumentom. On niczego nie dowodzi.

            > I nie uważam, żeby opowiadanie o tym to była jakaś wielka odwaga.

            O czym, bo się zaczynam gubić?

            > > Dla mnie domowymi brudami są nasze narodowe wady.
            >
            > Tu zgoda.
            > Można, a nawet trzeba o nich mówić.
            > Ale można, a nawet trzeba to robić po polsku.

            A dodając do tego "carrrramba" już nie?

            OK. Chyba doszliśmy do porozumienia. W końcu wyciągnąłeś ode mnie to, co wydawało mi się domyślne i czego dopisywanie na początku uznałem za zbędne: Doda zachowuje się za bardzo ekstrawagancko. Ale ja chciałem powiedzieć o jej równie "ekstrawaganckich" poglądach prywatnych wypowiadanych publicznie. Co myślisz o tym?

            A propos, czy ona jest inteligentna? Myślę o porównaniu jej z innymi postaciami zaludniającymi tę samą niszę kulturową? A w porównaniu z - powiedzmy - połową składu naszego sejmu?
            • oby.watel Re: Bunt wobec zakłamanego świata 26.11.10, 19:38
              grgkh napisał:

              > Nie liczy się język. Każdy z nas używa takiego, jaki ma. Traktowanie innych lud
              > zi jako gorszych, bo używają wulgaryzmów trąci mi nietolerancja i dyskryminowan
              > iem.
              >
              > Czy mógłbyś się zdystansować od tego elementu?

              Nie było mowy o żadnym traktowaniu, więc jak Ci coś trąci, to własne wizje.

              > 1) "Nigdy nie mów nigdy". wink Może Ci się jeszcze zdarzyć. Czy to niemożliwe?

              Czy mógłbyś w poniższym zdaniu zaznaczyć lub w inny sposób wyróżnić słowo "nigdy"?
              > Oczywiście, ze zdarza mi się przekląć, ale nie w miejscach publicznych.

              > A co Ty takiego jeszcze robisz w domu, bo wzbudziłeś moją, niezdrową ciekawość?
              > Bardzo jestem ciekaw, co w ogóle można "robić w domu", a czego Ty nie robisz w
              > miejscu publicznym? Hm? wink

              O tym co robię w domu nie rozpowiadam na prawo i lewo. Możesz to uznać za przejaw tchórzostwa.

              > To nie jest argument, którego możesz użyć przeciwko moim argumentom. On niczego
              > nie dowodzi.

              Uważasz swoje za uniwersalne i dowodzące wszystkiego?

              > O czym, bo się zaczynam gubić?

              Wystarczy przestać siekać wypowiedź na pojedyncze zdania, żeby się odnaleźć.

              > A dodając do tego "carrrramba" już nie?

              Tak, jeśli to lub podobne słowa, nawet polskie, ozdabiają wypowiedź, a nie każde zdanie.

              > Doda zachowuje się za bardzo ekstrawagancko.

              Dla jednych to ekstrawagancja, dla drugich brak kultury. Ja się zaliczam do tych drugich. Mogę starać się zgłębić sens wypowiedzi, w której pojawił się wulgaryzm. Ale nie złożonej z samych wulgaryzmów.

              > A propos, czy ona jest inteligentna?

              Według mnie tak. Tylko już straciła kontrolę nad wystudiowanym luzem, ekstrawagancją, a pospolitym chamstwem. Spójrz na gitarzystę AC/DC. Na początku zaczął robić z siebie małpę, bo chciał. Teraz robi, bo musi - nie potrafi przestać.
              • grgkh Re: Bunt wobec zakłamanego świata 26.11.10, 20:38
                Bawimy się w łapanie za słówka? Ale nie traktuj tej dyskusji zbyt poważnie, ok?

                oby.watel napisał:

                > grgkh napisał:
                >
                > > Nie liczy się język. Każdy z nas używa takiego, jaki ma.
                > Traktowanie innych ludzi jako gorszych, bo używają wulgaryzmów trąci mi
                > nietolerancja i dyskryminowaniem.

                Napisałeś tak: "Ona potrafi się wznieść ponad poziom rynsztoka?" Nie chcę jej tu jakoś zaciekle bronić, ale wydaje mi się, że jest to ocena bardzo ostra. Ponieważ nie piszesz o niej żadnego pochlebniejszego słówka, więc muszę to traktować jako Twoją podsumowującą opinię o niej. Zapewne znasz jej publiczne wypowiedzi. Śledziłeś je. Masz pełny obraz. Mając takie dane uzyskujesz prawo do obiektywnego, osądzającego ostatecznie osobę publicznie osądu. Czy tak jest? Ale może opierasz się na jakimś bardzo subiektywnym odczuciu? Może kiedyś obejrzałeś na YouTube wybrane, wyrwane z kontekstów jej reakcje na prowokacje, których się wobec niej dopuszczano?

                Jeśli Ty piszesz "k...wa" w tytule wątku, to jest ok, a jeśli ona użyje jakiegoś wulgaryzmu, to już jest naganne. Czy to nie jest dyskryminacja - płeć? profesja, którą pogardzasz? lub coś podobnego?

                > > Czy mógłbyś się zdystansować od tego elementu?
                >
                > Nie było mowy o żadnym traktowaniu, więc jak Ci coś trąci, to własne wizje.

                Nie wizje. Rynsztok jest u Ciebie w tym poscie: tutaj.

                > > 1) "Nigdy nie mów nigdy". wink Może Ci się jeszcze zdarzyć.
                > > Czy to niemożliwe?
                >
                > Czy mógłbyś w poniższym zdaniu zaznaczyć lub w inny sposób
                > wyróżnić słowo "nigdy"?

                > > Oczywiście, ze zdarza mi się przekląć, ale nie w miejscach publicznych.

                Aha, czepiasz się słówek? Nigdy nie mów nigdy... Był taki film. A w języku potocznym ten zwrot funkcjonuje jako zabawne, zgrabne powiedzonko. Jest dość powszechnie znane.

                Odwołałem się do tej jego znajomości przez Polaków. Chodziło mi o sens. A sens Twojej wypowiedzi jest DOKŁADNIE taki sam. Zdarza Ci się przekląć, o tym wspomniałeś (zapewne prywatnie) ale w miejscach publicznych NIE. Nie zdarzyło się, bo byś o tym wspomniał, tak jak wspomniałeś o miejscach niepublicznych. Jak się nie zdarzyło, to znaczy, że nigdy tak nie zrobiłeś. Dobrze dedukuję?

                Ale przyszłości nie znamy. A więc wykluczyć tego nie możesz. Czy może jesteś jasnowidzem?

                Wiem, to była moja interpretacja, ale chyba nie da się jej zarzucić manipulowania? Sens chyba dobrze oddałem, prawda?

                > > A co Ty takiego jeszcze robisz w domu, bo wzbudziłeś moją,
                > > niezdrową ciekawość?
                > > Bardzo jestem ciekaw, co w ogóle można "robić w domu",
                > > a czego Ty nie robisz w miejscu publicznym? Hm? wink
                >
                > O tym co robię w domu nie rozpowiadam na prawo i lewo.

                Nie musisz się odwracać w żadnym z tych kierunków. Wal wprost, siedzę naprzeciw Ciebie. Napisz to białą czcionką, to przeczytam tylko ja. wink

                > Możesz to uznać za przejaw tchórzostwa.

                Uznaję to za unikanie odpowiedzi. Nie oceniam ludzi tak szybko i bez solidnego udokumentowania, jak Ty.

                > > To nie jest argument, którego możesz użyć przeciwko moim argumentom.
                > > On niczego nie dowodzi.
                >
                > Uważasz swoje za uniwersalne i dowodzące wszystkiego?

                Coś kombinujesz, ale nie wiem co. Nie widzę związku Twojego domniemania z wcześniejszymi, moimi wpisami. Czy możesz mi ten związek przybliżyć jakimś logicznym wywodem?

                > > O czym, bo się zaczynam gubić?
                >
                > Wystarczy przestać siekać wypowiedź na pojedyncze zdania, żeby się odnaleźć.

                OK. Otworzyłem sobie wszystkie wypowiedzi tego wątku i śledzę. I nadal nic.

                > > A dodając do tego "carrrramba" już nie?
                >
                > Tak, jeśli to lub podobne słowa, nawet polskie, ozdabiają wypowiedź,
                > a nie każde zdanie.

                A skąd wiesz, czy Doda nie ozdabia w ten sposób swojej wypowiedzi? No, skąd?

                > > Doda zachowuje się za bardzo ekstrawagancko.
                >
                > Dla jednych to ekstrawagancja, dla drugich brak kultury.

                Kultury, mówisz. Różne są kultury. Przeczą sobie. A czy jest jakaś kultura nadrzędna nad wszystkimi innymi?

                > Ja się zaliczam do tych drugich. Mogę starać się zgłębić sens wypowiedzi,
                > w której pojawił się wulgaryzm. Ale nie złożonej z samych wulgaryzmów.

                A znasz taką jej wypowiedź? Ok. Może się zdarzyła. Nie będę u Ciebie egzekwował cytatu lub linka. Ale może poza tym Doda powiedział także coś wartościowego? Czy potrafiłbyś coś takiego zacytować?

                > > A propos, czy ona jest inteligentna?
                >
                > Według mnie tak.
                > Tylko już straciła kontrolę nad wystudiowanym luzem, ekstrawagancją,

                Na pewno masz sporo materiałów na ten temat i - broń boże - nie ograniczasz się do powtarzania po innych ich osądów. Tak trzymaj.

                > a pospolitym chamstwem.

                Ale wróćmy do tematu wątku. Co myślisz o jej buntowniczych wobec naszej rzeczywistości wypowiedziach?

                > Spójrz na gitarzystę AC/DC.
                > Na początku zaczął robić z siebie małpę, bo chciał.
                > Teraz robi, bo musi - nie potrafi przestać.

                A skąd Ty to tak dobrze wiesz? Przecież jesteśmy biologicznymi automatami, a nie istotami o wolnej woli. Coś nas kreuje, czyni nas jakimiś, a potem tym właśnie jesteśmy.
                • oby.watel Re: Bunt wobec zakłamanego świata 26.11.10, 21:29
                  Wiesz, tak się zastanawiam... Nie chciałbym Cię urazić, bo może to ja się mylę, a Ty masz rację? Staram się wypowiedzi dzielić na akapity. Akapit zaś to pewna całość, myśl. Gdy ktoś robi wiwisekcję poszczególnych składników, to trudno mi się do tego wszystkiego odnieść. Gdy mówię, że właśnie kąpałem się w wodzie, a ktoś nie może się nadziwić, że przebywanie w mieszaninie wodoru i tlenu morze sprawiać przyjemność...

                  > Jeśli Ty piszesz "k...wa" w tytule wątku, to jest ok, a jeśli ona użyje jakiego
                  > ś wulgaryzmu, to już jest naganne. Czy to nie jest dyskryminacja - płeć? profes
                  > ja, którą pogardzasz? lub coś podobnego?

                  Ten tytuł jest przekazem, w kilku słowach ma przenieść maksimum emocji. Jak zapewne zauważyłeś tekst już nie zawiera żadnych wulgaryzmów.

                  > Napisałeś tak: "Ona potrafi się wznieść ponad poziom rynsztoka?"

                  Dostrzegłeś na końcu tego zdania pytajnik? Słyszałem jej inne wypowiedzi. Być może zostały skrócone. Tym niemniej były sensowne. Pytanie natomiast odniosło się do materiału, który podlinkowałeś. Są pewne rzeczy, których nie wypada. Nie wypada damie, ale jak najbardziej wypada dziwce. Dziwka jednakże ma inne konotacje, więc takie określenie Dody byłoby dla niej krzywdzące. Tym niemniej tak właśnie się wysławia.

                  > Aha, czepiasz się słówek?

                  Nie. Po prostu nie użyłem słowa nigdy. Bo czasem zdarza mi się także przykląć publicznie. Jak choćby wtedy, gdy dziewczyna weszła wprost pod autobus. Dlatego nie napisałem tego słowa. Natomiat Ty mi je włożyłeś w usta i deliberujesz aż Ci się z włosów kurzy. Uważasz, że to uprawniony sposób dyskusji - włożyć w usta rozmówcy słowa, których nie wypowiedział i mieć do niego pretensje gdy protestuje?

                  > Coś kombinujesz, ale nie wiem co. Nie widzę związku Twojego domniemania z wcześ
                  > niejszymi, moimi wpisami. Czy możesz mi ten związek przybliżyć jakimś logicznym
                  > wywodem?

                  > To nie jest argument, którego możesz użyć przeciwko moim argumentom.

                  A co to jest w takim razie? Odnieś się do argumentu, a nie oceniaj go. Bo jeśli to nie jest argument, którego mogę użyć przeciwko Twoim argumentom, to skąd pewność, że Twoje są?

                  > Ale wróćmy do tematu wątku. Co myślisz o jej buntowniczych wobec naszej rzeczyw
                  > istości wypowiedziach?

                  Których? Jeśli uważasz, że są buntownicze i warte poznania, to - proszę - oczyść je z - powiedzmy - zanieczyszczeń i przytocz. Ja po prostu nie potrafię dostrzec pereł w błocie.

                  > A czy jest jakaś kultura nadrzędna nad wszystkimi innymi?

                  Oczywiście. Można szokować pod publiczkę, żeby mówili, żeby nie schodzić z łam gazet. Ale trzeba uważać, żeby nie zaczęli wymiotować na sam dźwięk imienia.
                  • grgkh Re: Bunt wobec zakłamanego świata 27.11.10, 13:42
                    oby.watel napisał:

                    > Gdy ktoś robi wiwisekcję poszczególnych składników, to trudno mi
                    > się do tego wszystkiego odnieść.

                    Teraz to ja się boję "domyślać", co masz na myśli, bo mogę nie Trafić i zostanę posądzony o nadinterpretację lub manipulację.

                    > > Jeśli Ty piszesz "k...wa" w tytule wątku,
                    > > to jest ok, a jeśli ona użyje jakiegoś wulgaryzmu, to już jest naganne.
                    > > Czy to nie jest dyskryminacja - płeć? profesja, którą pogardzasz?
                    > > lub coś podobnego?
                    >
                    > Ten tytuł jest przekazem,

                    No tak, Ty to wiesz, bo to pisałeś. Takie masz założenie i treść do niego pasuje jak ulał. Ale przecież czytają to ludzie, którzy nie mają twoich kryteriów oceny lecz swoje własne.

                    > w kilku słowach ma przenieść maksimum emocji.

                    Na mnie to nie podziałało jako maksimum. Po prostu wtręt, który ujawnił TWOJE emocje w tym momencie.

                    > Jak zapewne zauważyłeś tekst już nie zawiera żadnych wulgaryzmów.

                    Bo Ci - może - poziom adrenaliny opadł? Nie rozumiem dlaczego ja musiałbym to interpretować dokładnie według Twojego schematu. A Doda może posługuje się INNYM językiem, językiem SWOJEJ subkultury.

                    Społeczeństwo składa się nie z ludzi idealnych, ujednoliconych, ale z podzbiorów, któe wewnątrz porozumiewają się swoim językiem. To, czy ktoś jest "dobry" czy "zły" nie jest wprost zależne od ilości wypowiadanych słów, które druga grupa rozumie jako wulgaryzmy. W społeczeństwie powinniśmy się tolerować, bo zmienić się tamtych ludzi nie da. powinnismy ich akceptować lub... trzymać sie od nich z daleka, gdy razi to nasze delikatne uszka.

                    > > Napisałeś tak: "Ona potrafi się wznieść ponad poziom rynsztoka?"
                    >
                    > Dostrzegłeś na końcu tego zdania pytajnik?

                    Tak, widziałem, że to pytanie. Takie pytanie odnosi się do (chyba subiektywnego i tymczasowego, ale niekoniecznie) stwierdzenia faktu przez Ciebie - "ona jest w rynsztoku" - bo żeby się wznosić, to trzeba tam być. A jeśli masz wątpliwości, to stawiasz znak zapytania - pytasz przestrzeń wokół siebie o potwierdzenie lub zaprzeczenie. Dobrze odgaduję tok Twoich myśli?

                    > Słyszałem jej inne wypowiedzi. Być może zostały skrócone.
                    > Tym niemniej były sensowne. Pytanie natomiast odniosło się do materiału,
                    > który podlinkowałeś.

                    Mogłem wybrać tysiąc linków, ale nie taka była moja intencja. Lubię wsadzać kij w mrowisko i patrzeć, co się stanie. Natura badacza swego otoczenia. No i zaczęło się coś dziać. Podczas takich doświadczeń poznaje się innych ludzi, ich naturę.

                    > Są pewne rzeczy, których nie wypada.

                    W Twojej (i mojej) kulturze. A może subkulturze? Czy podziały będziemy robili według kryterium większościowego?

                    > Nie wypada damie, ale jak najbardziej wypada dziwce.

                    Podaj definicję dziwki, bo znów jestem we mgle. dziwkom to współczujesz czy nimi pogardzasz, czy może jeszcze jakoś inaczej?

                    > Dziwka jednakże ma inne konotacje,

                    Chodzi Ci o seks wyłącznie? A jak ktoś się stoczył do rynsztoka, ale seksu nie uprawia (bo jest wykastrowany, ma zaszyte otwory po wycięciu genitaliów, to tez jest dziwką?

                    > więc takie określenie Dody byłoby dla niej krzywdzące.

                    Primo - ja niczyim życiem płciowym się nie interesuję, bo to prywatna sprawa, a więc - według mnie - nie wypada tego robić.

                    Secundo - ponad połowa "dam" robi skoki w bok i zdradza potajemnie swego partnera, a więc chyba jest dziwkami. Nie klną, nie są wulgarne, ale p...ą się.

                    Tertio - czytałem o tym: wulgaryzmy w czasie igraszek potrafią działać mocno stymulująco i wcale nie są czymś nagannym, a nadmierne przeczulenie na te sprawy to skutek podległości Polaków religii, która nas wytresowała. Uważam, że to jest złe, bo nasz język seksu, w porównaniu do języków innych narodów jest bardzo ubogi, tragiczny itp

                    Quarto - filmiki z Dodą mogły być nagrywane BEZ JEJ ZGODY (świadomości), tzn. że gdyby ona miała możliwość podejmowania decyzji o ich publikacji, to może by się nie zgodziła. Ale...

                    ... ja mam na ten temat zdanie, z którym wcale się nie musisz godzić, a brzmi to tak: Żadna PRAWDA nie może być zła. Bo prawda jest faktem, czymś, co jest. I już. Złe jest INTERPRETOWANIE pewnych faktów z życia innych ludzi po swojemu i przyklejanie im etykietek. Nasze decyzje i postępki są KONTEKSTOWE i zawsze skutkiem tego, co było wcześniej oraz sytuacji, w której się znajdujemy teraz. Moglibyśmy nie chciec zabijać, ale na wojnie mozemy byc zmuszeni do tego. A to nie oznacza, że należy nas nazywać mordercami. A więc bądźmy bardziej powsciągliwi w osądach.

                    > Tym niemniej tak właśnie się wysławia.

                    A ja lubię "pikantne przyprawy", a o wartosci człowieka decyduje to, jaki on jest w relacjach z innymi ludźmi. Co nie oznacza, że sam uzywam wulgaryzmów. W zyciu codziennym nie zdarza mi się to prawie wcale.

                    > > Aha, czepiasz się słówek?
                    >
                    > Nie. Po prostu nie użyłem słowa nigdy.

                    Ale przeczytałeś wstęp (żebyś nie traktował tego posta za bardzo poważnie), a potem "moją drogę" myślową? Mogłem tak pomysleć? Mogłem. I napisałem to, co mi przyszło do głowy. czy z rozmowie z tobą ma unikać jakiegokolwiek luzu? mam być "sztywny" i poprawny do bólu? Nakładasz na mnie jakieś absurdalne ograniczenie. Powinniśmy TOLEROWAĆ siebie nawzajem, nie ibrażając się o byle co.

                    > Natomiat Ty mi je włożyłeś w usta i deliberujesz aż Ci się z włosów kurzy.

                    Co się kurzy? Mam niemyte włosy? Robię coś Tobie na złość? Nie posuwasz się za daleko w swoich interpretacjach i nie zaczynasz mnie obrażać?

                    > Uważasz, że to uprawniony sposób dyskusji - włożyć w usta
                    > rozmówcy słowa, których nie wypowiedział i mieć do niego
                    > pretensje gdy protestuje?

                    Nie przeczytałeś mojego wyjaśnienia?

                    > > Co myślisz o jej buntowniczych wobec naszej rzeczywistości wypowiedziach?
                    >
                    > Których?

                    Wszystkich, które znasz.

                    > Jeśli uważasz, że są buntownicze i warte poznania, to - proszę - oczyść
                    > je z - powiedzmy - zanieczyszczeń i przytocz. Ja po prostu nie potrafię
                    > dostrzec pereł w błocie.

                    OK. Nie znasz innych, a więc nie ma o czym mówić.

                    > > A czy jest jakaś kultura nadrzędna nad wszystkimi innymi?
                    >
                    > Oczywiście. Można szokować pod publiczkę, żeby mówili, żeby nie schodzić z łam
                    > gazet. Ale trzeba uważać, żeby nie zaczęli wymiotować na sam dźwięk imienia.

                    Skąd wiesz, że ona to robi "pod publiczkę"? Może taka po prostu jest? Ale użyłeś terminu "dziwka" - z zamiarem obrażenia tego, do którego go kierujesz. Ciekawe, czym ja mógłbym Ci podpaść, byś poczuł odruch wymiotny? Jest coś takiego? Śmiało, nie krępuj się. Jestem tolerancyjny i SŁUSZNĄ krytykę mojej osoby przyjmuję bez obrazy. Bo jeśli to prawda, to nie ma sensu jej ukrywać. Ja akceptuję siebie takim, jaki jestem. A przeciwko przyklejaniu mi etykietek "złego" (nie ma absolutnej definicji zła) zawsze będę się buntował.

                    Ja się także lubię buntować wobec przejawów dyskryminacji, nietolerancji, pogardy wobec innych.

                    I nie traktuję swoich poglądów kulturowych jako absolutnego punktu odniesienia.
                    • oby.watel Re: Bunt wobec zakłamanego świata 27.11.10, 17:32
                      grgkh napisał:

                      > Teraz to ja się boję "domyślać", co masz na myśli, bo mogę nie Trafić i zostanę
                      > posądzony o nadinterpretację lub manipulację.

                      To się nie "domyślaj" tylko odnoś się do myśli, a nie do jej fragmentu. Będzie łatwiej.

                      > Na mnie to nie podziałało jako maksimum. Po prostu wtręt, który ujawnił TWOJE e
                      > mocje w tym momencie.

                      A czyje miał ujawniać?

                      > Nie rozumiem dlaczego ja musiałbym to interpretować dokładnie według Twojego
                      > schematu.

                      Dlatego, że jak będziesz interpretował według własnego, to mnie nie zrozumiesz. Wymiana myśli, to jak sama nazwa wskazuje wymiana, a nie mówienie tego, co jeden z rozmówców chce usłyszeć.

                      > Takie pytanie odnosi się do (chyba subiektywnego i tymczasowego, ale niekoniecznie)
                      > stwierdzenia faktu przez Ciebie - "ona jest w rynsztoku" - bo żeby się wznosić, to trzeba
                      > tam być. A jeśli masz wątpliwośc i, to stawiasz znak zapytania - pytasz przestrzeń wokół
                      > siebie o potwierdzenie lub zaprzeczenie. Dobrze odgaduję tok Twoich myśli?

                      Nie. Ponieważ poziom czegoś to nie to samo co to coś. Więc jeśli na przykład coś znajduje się na poziomie morza, to nie znaczy, że znajduje się w morzu.

                      > Lubię wsadzać kij w mrowisko i patrzeć, co się stanie. Natura badacza swego
                      > otoczenia. No i zaczęło się coś dziać. Podczas takich doświadczeń poznaje się
                      > innych ludzi, ich naturę.

                      Powiedzmy. Przykład:

                      > Podaj definicję dziwki, bo znów jestem we mgle. dziwkom to współczujesz czy nim
                      > i pogardzasz, czy może jeszcze jakoś inaczej?

                      Kij w mrowisku po same ramię i ani znajomościć innych ludzi, ani ich natury.

                      > Chodzi Ci o seks wyłącznie? A jak ktoś się stoczył do rynsztoka, ale seksu nie
                      > uprawia (bo jest wykastrowany, ma zaszyte otwory po wycięciu genitaliów, to tez
                      > jest dziwką?
                      > Primo - ja niczyim życiem płciowym się nie interesuję, bo to prywatna sprawa, a
                      > więc - według mnie - nie wypada tego robić.
                      > Secundo
                      > Tertio
                      > Quarto
                      > A ja lubię "pikantne przyprawy", a o wartosci człowieka decyduje to, jaki on je
                      > st w relacjach z innymi ludźmi.

                      Tak. Są jednak sprawy o których publicznie się nie gaworzy. I są przyprawy, które jeden uwielbia, a drugi nie cierpi.

                      > Mogłem tak pomysleć? Mogłem.

                      Bałeś się, że udzielę niewłaściwej odpowiedzi, więc odpowiedziałeś sobie sam? No i słusznie, bo nie mogłeś.

                      > I napisałem to, co mi przyszło do głowy. czy z rozmowie z tobą ma unikać jakiegokolwiek
                      > luzu? mam być "sztywny" i poprawny do bólu? Nakładasz na mnie jakieś absurdalne
                      > ograniczenie.

                      Oczywiście, że nie ma unikać luzu. O jedno tylko proszę - żeby nie siekał myśli na połówki zdań, czy wręcz na pojedyncze wyrazy.

                      > Powinniśmy TOLEROWAĆ siebie nawzajem, nie ibrażając się o byle co.

                      Ja się nie obrażam. Nawet gdy rozmówca bardzo się stara albo uporczywie ignoruje to co piszę i wraca do tego, czemu wielokrotnie zaprzeczyłem. Bo wtedy po prostu schodzę mu z drogi. Przykład? Służę. Ja napisałem:
                      >Słyszałem jej inne wypowiedzi. Być może zostały skrócone. Tym niemniej były sensowne.
                      Na co mój czcigodny rozmówca:
                      > OK. Nie znasz innych [wypowiedzi], a więc nie ma o czym mówić.

                      > Co się kurzy? Mam niemyte włosy? Robię coś Tobie na złość? Nie posuwasz się za
                      > daleko w swoich interpretacjach i nie zaczynasz mnie obrażać?

                      Jak to co się kurzy? Dym się unosi. Wspominałeś coś o luzie? Ten luz ma być tylko po Twojej stronie?

                      > Ale użyłeś terminu "dziwka" - z zamiarem obrażenia tego, do którego go kierujesz.

                      Kłamiesz. Napisałem:
                      > Są pewne rzeczy, których nie wypada. Nie wypada damie, ale jak najbardziej wypada
                      > dziwce. Dziwka jednakże ma inne konotacje, więc takie określenie Dody byłoby dla niej
                      > krzywdzące. Tym niemniej tak właśnie się wysławia.

                      4 (słownie: cztery) zdania. Niejasne? Nie do zrozumienia? Czy prośba abyś starał się odnosić do sensu wypowiedzi, a nie dzielił jej na słowa składowe jest na wyrost? Nie do spełnienia?
                      • grgkh Pytam po raz trzeci... 27.11.10, 18:18
                        OK. smile

                        Ja jestem ten przygłup, a Ty jesteś geniusz. I co, zadowolony? big_grin

                        Oby.wtelu, ta rozmowa nie ma dla mnie żadnego znaczenia i dlatego jej dalszy ciąg olewam - rezygnuję. Ale domagam się od Ciebie wyjaśnienia pewnego twojego stwierdzenia - już po raz trzeci, bo na poprzednie prośby nie zareagowałeś, jakby tego nie było. Czy wiesz, o co pytałem?

                        Jest to dla mnie istotne, bo dotyczy bezpośrednio Twojej publicznej oceny mojej osoby. Zresztą tu nie tylko o ten publiczny charakter sprawy chodzi, chcę się dowiedzieć czegoś o sobie - dlaczego jestem tak postrzegany i, ewentualnie, dostać szansę na sprostowanie. Bo nikt lepiej niż autor nie wie co ten autor miał na myśli (powyżej coś takiego napisałeś). Nie wiem, czy masz rację, bo nie wiem do czego się odnosiłeś. A więc tym bardziej mnie to ciekawi.
                        • oby.watel Re: Pytam po raz trzeci... 27.11.10, 20:58
                          grgkh napisał:

                          > Ja jestem ten przygłup, a Ty jesteś geniusz. I co, zadowolony?

                          Wybacz, ale nie jestem w stanie rozmawiać na takim poziomie.

                          > Oby.wtelu, ta rozmowa nie ma dla mnie żadnego znaczenia i dlatego jej dalszy ciąg
                          > olewam - rezygnuję.

                          Ok.

                          Chętnie odpowiem na Twoje pytanie, choć rozmowa ze mną nie ma dla Ciebie żadnego znaczenia, ale bądź łaskaw podać to pytanie i kontekst. Bo nie przypominam sobie, żebym Cię publicznie oceniał. O ile dobrze pamiętam chodziło o pojedynczy epizod - tak się zakałapućkałeś w udowadnianiu rozmówcy, że nie ma racji, ze sam sobie zacząłeś przeczyć.
                          • grgkh Re: Pytam po raz trzeci... 27.11.10, 22:55
                            oby.watel napisał:

                            > Chętnie odpowiem na Twoje pytanie, choć rozmowa ze mną nie ma dla Ciebie żadneg
                            > o znaczenia, ale bądź łaskaw podać to pytanie i kontekst. Bo nie przypominam so
                            > bie, żebym Cię publicznie oceniał. O ile dobrze pamiętam chodziło o pojedynczy
                            > epizod - tak się zakałapućkałeś w udowadnianiu rozmówcy, że nie ma racji, ze sa
                            > m sobie zacząłeś przeczyć.

                            Jeśli się zakałapućkałem, to wskaż mi to miejsce, podaj link - chyba pamiętasz jakieś słowa kluczowe, coś, co Cię doprowadzi do tego miejsca, a mnie umożliwi obronę. Obroną dla mnie jest także przyznanie się do błędu, jeśli on tam faktycznie jest.

                            Ale jeśli nie znajdziesz tego, to proszę Cię o wyraźne wypowiedzenie, że - BYĆ MOŻE - wydawało Ci się, że tak jest.

                            Uważam, że powtarzanie takich opinii o kimś jest nieuczciwe wobec niego. Wyobraź sobie, że to Ty jesteś na moim miejscu. Pomyśl, ze ktoś wypisuje o Tobie coś, z czym się nie zgadzasz, iże - jak Ci się wydaje - powinno być do udowodnienia.

                            Inna możliwość jest taka, że spór, którego byłeś świadkiem lub w którym uczestniczyłeś nie został rozstrzygnięty ostatecznie. Wtedy też uczciwość nakazuje nieoczernianie jednego z uczestników i nieprzypisywanie mu "zakałapućkania". A w ogóle to co to słowo konkretnie, w tym przypadku oznacza, bo jest tak wieloznaczne, że podejrzewam, że może stanowić wobec mnie obelgę. Wobec mnie. Chyba mam prawo do swoich odczuć?

                            Nie czuję się z tym komfortowo, a Ty masz w tym swój udział. Proszę, wyjaśnij to. Dla Ciebie to nic nieznaczący drobiazg, a dla mnie opinia. Oprócz niej nie mam tu wiele. Chyba potrafisz to zrozumieć, bo przecież przed niedawną chwilą, rozmawiając ze mną, sam o swoją zadbałeś.
                            • oby.watel Re: Pytam po raz trzeci... 28.11.10, 13:31
                              grgkh napisał:

                              > Ale domagam się od Ciebie wyjaśnienia pewnego twojego stwierdzenia - już po raz trzeci,
                              > bo na poprzednie prośby nie zareagowałeś, jakby tego nie było. Czy wiesz, o co pytałem?

                              > Jeśli się zakałapućkałem, to wskaż mi to miejsce, podaj link - chyba pamiętasz
                              > jakieś słowa kluczowe, coś, co Cię doprowadzi do tego miejsca, a mnie umożliwi
                              > obronę. Obroną dla mnie jest także przyznanie się do błędu, jeśli on tam faktyc
                              > znie jest.

                              Zdecyduj się, błagam pokornie, czego chcesz. Chcesz wyjaśnień, to bądź łaskaw jasno wskazać co ma być wyjaśnione. Nie chcesz, to nie. Ja nie mam ani czasu, ani ochoty spełniać Twoich zachcianek, tym bardziej, że nie dostrzegam cienia dobrej woli, a jedynie chęć postawienia na swoim i wykazania mi, że jestem nieuczciwy, albo co gorszego.

                              > Nie czuję się z tym komfortowo, a Ty masz w tym swój udział. Proszę, wyjaśnij t
                              > o. Dla Ciebie to nic nieznaczący drobiazg, a dla mnie opinia. Oprócz niej nie m
                              > am tu wiele. Chyba potrafisz to zrozumieć, bo przecież przed niedawną chwilą, r
                              > ozmawiając ze mną, sam o swoją zadbałeś.

                              Ja również nie czuję się komfortowo, gdy to co mówię jest poddawane rozbiorowi na czynniki pierwsze, wyrwane z kontekstu zdania są analizowane, wnioski wyciągane i pytania zadawane. A mnie nie pozostaje nic innego jak tylko ustawicznie bronić się przed oskarżeniami i wyjaśniać co miałem na myśli. Do swojej listy wrogów dopisz mnie i skreśl wtedy, gdy dojdziesz do wniosku, że rozmowa to nie analiza.

                              Może niezbyt wyraźnie to wyartykułowałem - każdy popełnia błędy. A ja nie uważam, że obowiązkiem użytkownika z którym rozmawiam jest tłumaczenie się z każdego wypowiedzianego słowa i zapewnienie,, ze nie chciał mnie urazić, obrazić, czy tylko oszukać. Przykładem może być potrójnie kochana Kora, której x razy wyjaśniałem o co mi chodzi, a Ona z uporem wracała do punktu wyjścia. A jak stałem się niemiły (za co Ją jeszcze raz przepraszam), to mnie... no - powiedzmy - nie pogłaskała i obraziła się. Może Ty też powinieneś? Oszczędź mi tylko, proszę, preludium....
                              • grgkh Re: Pytam po raz trzeci... 28.11.10, 13:42
                                Strasznie kombinujesz, oby.watelu.

                                Moja PROŚBA jest prosta. Coś mi przypisałeś. Ja uważam, że nieprawdziwie. A więc jeśli nie potrafisz wskazać gdzie i w czym się "zakałapućkałem" smile to napisz, że Ci się tylko tak wydawało, ale to wcale nie musi być prawda. Albo uzasadnij to zakałapućkanie.

                                Oczernionemu należy się wyjaśnienie. Czy to zbyt wiele?

                                P.S. Ludzie odsłaniają w takich momentach swoją prawdziwą naturę i intencje. smile
                                • oby.watel Re: Pytam po raz trzeci... 28.11.10, 14:00
                                  Stawiasz oskarżenia, ale nie chcesz nawet wskazać miejsca, gdzie te niegodne oczerniająca słowa padły. Skoro nie można inaczej, to przyjmij że odsłoniłem swoją prawdziwą naturę i wraże intencje i bądź łaskaw odczepić się. Bowiem nawet w stalinowskich sądach dawano oskarżonym prawo do obrony. A Ty mnie oskarżasz jednocześnie żądając bym sam zgadł o co.
                                  • grgkh Re: Pytam po raz trzeci... 28.11.10, 17:11
                                    A więc nie pamiętasz, że coś podobnego powiedziałeś?

                                    Tak czy nie?

                                    Nie wierzysz mi na słowo?

                                    Tak czy nie?

                                    Czy zarzucasz mi kłamstwo?

                                    Tak czy nie?

                                    A jeśli znajdę potwierdzenie tego?

                                    Czy wtedy przyznasz mi prawo do obrony przed oczernianiem? Bo na razie mi go odmawiasz.
                                    • oby.watel Grochem o ścianę 28.11.10, 21:18
                                      Tematem wątku jest "Bunt wobec zakłamanego świata", a nie grgkh. Powtarzam kolejny raz - chcesz bym coś wyjaśnił napisz CO MAM WYJAŚNIĆ. Bo zaczynam czuć się zaszczuty - "udowodnij, że mnie nie obraziłeś", "znajdź dowody swoich czystych intencji", "zacytuj post, w którym wydaje mi się, że mnie obraziłeś", "odpowiedz na pytania czy powiedziałeś coś, co mnie mogło obrazić", "a co będzie jak znajdę potwierdzenie swoich urojeń".... Oszalałeś?

                                      Coraz lepiej zaczynam rozumieć Kiwaczka i Kociaka...
                                      • grgkh Sprawa już jest wyjaśniona 28.11.10, 22:15
                                        oby.watel napisał:

                                        > Grochem o ścianę

                                        Tak było, prosiłem i prosiłem, a tu jak grochem o ścianę.

                                        > Oszalałeś?

                                        Ostro sobie poczynasz. Czy to jest zgodne z zalecanymi przez Ciebie metodami dyskusji?

                                        > Coraz lepiej zaczynam rozumieć Kiwaczka i Kociaka...

                                        Obu jednakowo? A na czym polega to zrozumienie?

                                        Zastanów się, przecież ja od Ciebie oczekiwałem tylko jednej, maleńkiej deklaracji. Wygłosiłeś opinię, którą uważałem za krzywdzącą mnie. Mogłeś dopisać uzasadnienie, ale nie chciałeś. A może go nie było? W tej sytuacji brak odpowiedzi jest też odpowiedzią.

                                        Brak dowodu pozostawia Twój osąd jako tylko Twoją, pozbawioną argumentacji i dowodu hipotezę - nie jest to ani prawda, ani fałsz. No to mam to, czego potrzebowałem. Obyło się bez Twojej pomocy.
                                        • oby.watel Re: Sprawa już jest wyjaśniona 28.11.10, 23:25
                                          Masz rację. Tak obraziłem Cię myślą, mową i uczynkiem. Szczerze żałuję. Zadowala Cię ten szczery rachunek sumienia? Obiecuję więcej nie wchodzić Ci w drogę.
                                          • grgkh Re: Sprawa już jest wyjaśniona 29.11.10, 17:57
                                            oby.watel napisał:

                                            > Masz rację. Tak obraziłem Cię myślą, mową i uczynkiem. Szczerze żałuję. Zadowal
                                            > a Cię ten szczery rachunek sumienia? Obiecuję więcej nie wchodzić Ci w drogę.

                                            Nie obrażaj się i wchodź mi w drogę. Powtórzę się: lubię czytać Twoje teksty, bo są naprawdę na poziomie, ale czasem się z Tobą nie zgadzam. To chyba normalne i niezabronione.
          • grgkh Re: Bunt wobec zakłamanego świata 26.11.10, 18:56
            oby.watel napisał:

            > Oczywiście, ze zdarza mi się przekląć, ale nie w miejscach publicznych.

            Przeprosiny przeprosinami a gdzie k...wa kasa? Co to jest "k...wa"? smile

            No i już Cię przyłapałem. Czy forum to nie jest miejsce publiczne? Że co? Że jak forum "prywatne" to nie jest? Hm... Naciągane argumenty.
            • oby.watel Re: Bunt wobec zakłamanego świata 26.11.10, 19:23
              K...wa to okrzyk bojowy kaczorów, które zwietrzyły karmę lub kasę. Taki duży i nie wie takich rzeczy. Pewnie Ci się skojarzyło z dziewczyną, co? Przyznaj się.
              • grgkh Re: Bunt wobec zakłamanego świata 26.11.10, 20:40
                oby.watel napisał:

                > K...wa to okrzyk bojowy kaczorów, które zwietrzyły karmę lub kasę. Taki duży i
                > nie wie takich rzeczy. Pewnie Ci się skojarzyło z dziewczyną, co? Przyznaj się.

                O, jesteś kaczorem? Takim z zielonoczarnym ogonem? wink I nie odleciałeś do ciepłych krajów? A jak wkrótce przyjdą "syberyjskie" mrozy, to jak sobie poradzisz?
                • oby.watel Re: Bunt wobec zakłamanego świata 26.11.10, 21:34
                  Jesteś tymi, w sprawie których pobiegłeś na skargę do moderatora, że każdą wypowiedź odnosisz do jej autora? Jak napiszę że deszcz pada, to odpowiesz:

                  > O, jesteś chmurą? Taką ciemną ze skłębionymi brzegami? wink I nie wypadało wypadać
                  > się w polu? A jak wkrótce przyjdą "syberyjskie" mrozy, to sypniesz śniegiem?

                  Zgadłem?
                  • grgkh Re: Bunt wobec zakłamanego świata 27.11.10, 13:54
                    Nie zgadłeś. Traktujesz mnie jak schematycznego przygłupa.

                    Ale się nie obrażam. To nie jest mój styl rozumienia świata. Przecież może zaraz ci się ten pogląd zmieni? Nie wiem. Pojedyncza reakcja nie upoważnia mnie do nadawania etykietki. I do tego może na zawsze.

                    A Ty wciąż uważasz, że kociak i kiwaczek "jeździli" sobie po mnie, bo tak powinny wygladać stosunki międzyludzkie w naszym społeczeństwie? Bez wulgaryzmów, ale z insynuowaniem, co ktoś złego zrobił, choć nie zrobił tego?

                    Masz dziwne kryteria...


                    P.S.
                    Nie pamiętam, bym natknął się na Twoją odpowiedź, choć może była - czy pamiętasz moje pytanie: Kiedyś napisałeś, że się pogubiłem (czy jakoś podobnie), a ja Cię prosiłem o uzasadnienie tego. Czy w końcu odpowiedziałeś na to pytanie?
    • kora3 Chyba znów upraszczasz do granic :) 27.11.10, 14:30
      Doda, czy kazda inna osoba z "okolic szółbiznesu" robi sobie w ten sposób PR i dzwne, ze tego nie zauwazasz To z kim sypia pani Kasia z klatki obok nikogo poza jej wscibskimi sadiadami nie zainteresi, ani nic z tego, ze to rozgłosi na osiedlu nie bedzie miałasmile

      Nie umiem yak ocenic, jak Tysmile Dla mnie nie ma tematów tabu, nie robię jakiś megatajemnic z pewnych rzeczy w moim zyciu, bo skądinąd wiem,ze im bardziej ktoś taką "tajemnice" tworzy, tym bardziej wscibscy ludzie się intersuja jego zyciem w tym zakresie. Ale pomiedzy nieukrywaniem, a eksponowaniem swej prywatnosci jest jednak granica.
      I ja mysle sobie, ze ją znam. Nie mam az takich "brudów", zebym musiała staranie ikrywac je we wlasnej pralni, zeby ktoś rąbka nie zobaczył, ale pzyznaje, że kiedy już trafi się ktoś , kto pyta dlaczego sie rozwiodłam z mezem to nie opowiadam zaraz o jego chorobie i szczegółach, tylko mówię "róznica charakterów" smile
    • kanciasta Re: Bunt wobec zakłamanego świata 27.11.10, 15:20
      grgkh napisał:

      > Z reguły wolimy być pokazowo układni, posłuszni, a prawdziwą twarz
      > odsłaniamy, gdy na nas nie patrzą i nie oceniają.

      W tym miejscu pozwolę sobie spytać: czy prawdziwa twarz jest wtedy,
      gdy człowiek kieruje się emocjami, czy wtedy, gdy rozumem?

      Wygląda na to, że Doda - kierując się rozumem - nawołuje innych, by kierowali
      się emocjami.
      Ty też chciałbyś, by emocje brały górę? Dlaczego?

      > I z tego względu lubię ludzi, którzy nie są zakłamani, którzy szczerze
      > wypowiadają, co myślą.

      Serio? A co z tymi, którzy myślą co dzień inaczej, w zależności
      od okoliczności? Też lubisz? Czy może jednak wolisz, by czasem
      potrafili powstrzymać się od wypowiedzi?

      Właściwie większość rzeczy, które człowiek robi - robi ze względu na innych.
      Jeśli ktoś lubi żyć w bałaganie/brudzie, a pucuje mieszkanie,
      (i siebie) żeby goście czuli się u niego/z nim dobrze - czy nazwiesz go zakłamanym?. A jeśli inny myje się tylko wtedy, gdy wychodzi do ludzi - czy
      wolałbyś, by tego nie robił, by pozostał prawdziwym flejtuchem?
    • kora3 Grgkh mam takie pytanie : 27.11.10, 18:01
      czy Ty czasem nie myslisz zakłamania z kulturą przypadkiem ?

      Tak mi się nasuneło, bo ostatnio poznałam pewnego goscia. Troszke jest na mój gust zmanierowany, ale w sumie do wytrzymania.
      No i siedze sobie z tym panem na kawie w towarzywtei jeszcze jednego kolegi , a tu pojawia się jakas pani, mam wrazenie, ze jego byla (ale pewna nie jestem, nie pytałam przecież) I pani ta podchodzi do stolika, stwerdza, ze "moge sie przysiąsc, prawda?" i siada. Gosc z kamienna twarzą powiedział "Wybacz, ale omawiamy osobiste sprawy " pani nieco się speszyła, ale nie dawała za wyrana , twierdzac,ze ona tez ma sprawe do niego Gosc dal rade smile "Rozumiem, ale nie bylismy teraz umówieni" w końcu babka sobie poszła Oczywiscie ani ja, ani kolega nie poruszylismy tematu jej pojawienia się.
      Jakis czas potem miałam okazję słyszeć taka komwersację pomiedzy jakims mieszanym towarzychem, a dziewczyna : ona : Klapne se z wami, on: s.......j

      Moze to kwestia formy ?smile
      • grgkh Re: Grgkh mam takie pytanie : 27.11.10, 19:04
        A wiesz, że to jest fajny przykład.

        W obu sytuacjach doszło do wymiany informacji. Stało się tak, bo obie strony rozmawiały TYM SAMYM językiem, choć ta forma przekazu mogła się wydawać niewłaściwa widzowi (używającego innego języka).

        A czy Tobie zdarza się, że chcąc przekazać różnym osobom tę samą treść, dostosowujesz formę przekazu do "języka myślenia" innego dla nich? Zawodowi negocjatorzy mają to wyćwiczone. Wróżki chyba też.

        Umiejętność mówienia różnymi językami, dialektami to cenna zaleta i duże ułatwienie w kontaktach międzyludzkich.

        Ale jest jeszcze coś. Są ludzie "niedotykalscy", o przewrażliwionej psychice. Nie daj boże ich skrytykować lub im coś zarzucić. Nie zawsze takich się rozpoznaje od razu, a dochodzenie do tej wiedzy o nich jest bolesną nauką specjalnych metod ich traktowania. Ale potem już można przyjąć wobec nich tylko jedną taktykę - olewać ich żale i pretensje i nie wchodzić w dyskusje, kto i dlaczego miał rację.

        Zresztą, przypomnij sobie, jak nam się zdarzało kiedyś "upierać się" przy swoim. smile A chodziło o to, że słowo napisane, znaczyło trochę co innego dla każdego z nas. Takie różnice muszą występować, bo nie jesteśmy identycznymi klonami.

        Dobrym wyjściem jest ujednolicenie języka - poszukanie wspólnych definicji, wypytanie drugiej strony o "warunki brzegowe" itp. Pytać, co ten drugi miał na myśli, a nie dążyć do wykazania, że się ma rację, bo gdy się mówi o różnych rzeczach, to obie strony mogą ja mieć.

        Mam nadzieję, że my się już co nieco poznaliśmy i możemy się w ten sposób porozumieć, jak myślisz? smile

        Pzdr

        PS. A co masz na myśli mówiąc "zakłamanie", bo nie widzę - może mam słaby wzrok - w tych przykładach zakłamania?
        • kora3 Re: Grgkh mam takie pytanie : 27.11.10, 19:19
          grgkh napisał:

          > A wiesz, że to jest fajny przykład.
          >
          > W obu sytuacjach doszło do wymiany informacji. Stało się tak, bo obie strony ro
          > zmawiały TYM SAMYM językiem, choć ta forma przekazu mogła się wydawać ni
          > ewłaściwa widzowi (używającego innego języka).


          Wiesz, z tą drobną róznica, ze osoba wulgarna, na ogół ROZUMIE, co mówi człowiek kulturalny - mam na mysli prosty przekazsmile a ta gadka jej nie obraza

          Kulturalna rozumie co wali cham, ale moze zdarzyc się, że przy tym cham go obraza

          >
          > A czy Tobie zdarza się, że chcąc przekazać różnym osobom tę samą treść, dostoso
          > wujesz formę przekazu do "języka myślenia" innego dla nich? Zawodowi negocjator
          > zy mają to wyćwiczone. Wróżki chyba też.


          Nie jesetem wrózką, ani negocjatorem smile nie wiem czy "mam to wycćwiczone" ale potrafię gadać, a zatem nie tylko dostarczac info, ale i je bez wiekjszego trudu otrzymywac, od ludzi na róznym poziomie ale nie ma to nic wspólnego z wulgarnosciąsmile

          >
          > Umiejętność mówienia różnymi językami, dialektami to cenna zaleta i duże ułatwi
          > enie w kontaktach międzyludzkich.


          Zgadzajac się rwierdze, jak wyzej smile

          >
          > Mam nadzieję, że my się już co nieco poznaliśmy i możemy się w ten sposób poroz
          > umieć, jak myślisz? smile


          Mysle, ze bez trudu smile
          >
          > Pzdr
          >
          > PS. A co masz na myśli mówiąc "zakłamanie", bo nie widzę - może mam słaby wzrok
          > - w tych przykładach zakłamania?


          No wiesz, a ja nie dostrzegam w chamskim zachowaniu Dody czasem, odzwierciedlenia jej prostolinijnosci. To co ona mówi da sie powiedzieć róznie jasno, ale bez posmaku wilgarnosci


          Nie widzisz zaklamania? No widzisz, a ja widze smile Wcale nie gadalismy z tymi panami o osobstych sprawach. Tylko o ogólnych takich. Po prostu nie było powodu, ani chceci z anszej strony, by sie pani przysiadala, a ze sama zachowała się niegrzecznie, nie jest powodem do niegrzecznego jej potraktowania.
          • grgkh Re: Grgkh mam takie pytanie : 27.11.10, 20:16
            kora3 napisała:

            > grgkh napisał:
            > > Stało się tak, bo obie strony rozmawiały TYM SAMYM językiem,
            > > choć ta forma przekazu mogła się wydawać niewłaściwa widzowi
            > >cryingużywającego innego języka).[/i]
            >
            > Wiesz, z tą drobną róznica, ze osoba wulgarna, na ogół ROZUMIE,
            > co mówi człowiek kulturalny - mam na mysli prosty przekazsmile
            > a ta gadka jej nie obraza
            >
            > Kulturalna rozumie co wali cham, ale moze zdarzyc się,
            > że przy tym cham go obraza

            Tu chciałbym Ci wskazać bardzo - dla mnie - istotny element "obrażania". Jeśli miałbym jakieś "swoje świętości" to łatwo by mnie było obrazić. Ale ja już od dłuższego czasu staram się leczyć z ich posiadania. W tej chwili obrażany czuję się wyłącznie niemal w jednej tylko sytuacji - GDY KTOŚ MNIE OCZERNIA, A JA CZUJĘ SIĘ BEZRADNY, BO NIE MOGĘ SIĘ ZALEWOWI TEGO KŁAMSTWA PRZECIWSTAWIĆ. To wynika z mojego, życiowego kredo - pozostanie po mnie to, co dobrego potrafię dać innym. Opluwając mnie, odbiera mi ukryty za tym sens istnienia.

            Innych obraz się nie boję. wink

            > >
            > > A czy Tobie zdarza się, że chcąc przekazać różnym osobom tę samą treść, d
            > ostoso
            > > wujesz formę przekazu do "języka myślenia" innego dla nich? Zawodowi nego
            > cjator
            > > zy mają to wyćwiczone. Wróżki chyba też.

            >
            > Nie jesetem wrózką, ani negocjatorem smile nie wiem czy "mam to wycćwiczone" ale p
            > otrafię gadać, a zatem nie tylko dostarczac info, ale i je bez wiekjszego trudu
            > otrzymywac, od ludzi na róznym poziomie ale nie ma to nic wspólnego z wulgarno
            > sciąsmile

            Słowa wulgarne nie zawsze mają taki wydźwięk. Dużo bardziej raniące są słowa niewulgarne, np. takie, jakich używa Kaczyński i jego wataha - wykształciuch, łże-elita, układ lub choćby komuch (o domyślnej definicji, nie wiadomo jakiej, ale przecież widać, że ma to służyć obrażeniu). Czy to są wulgaryzmy.

            Koro, ja nie znoszę TEGO języka, języka węża, fałszywego, obłudnego. To mnie obraża, bo ociera się o kłamstwo czyli to, czego nie znoszę najbardziej w swoim życiu. Ukryta obraza. Insynuacja. Oczernienie. Potwarz. Niszczenie ludzi w blasku dnia...

            A co mi tam przy tym jakiś wulgaryzm... wink Co nie oznacza, że to popieram.

            > > PS. A co masz na myśli mówiąc "zakłamanie", bo nie widzę - może mam sł
            > aby wzrok
            > > - w tych przykładach zakłamania?

            >
            > No wiesz, a ja nie dostrzegam w chamskim zachowaniu Dody czasem,
            > odzwierciedlenia jej prostolinijnosci.

            OK. Ale ludzie prostolinijni są tylko prostolinijni, a nie z założenia źli. A poza tym ona ma także jakieś tam zalety, być może... wink A jak zbilansować te dwie szale?

            > To co ona mówi da sie powiedzieć róznie jasno, ale bez posmaku wilgarnosci

            To jest JEJ prywatny język. Może się wychowywała w takim otoczeniu? Może między takimi ludźmi, wewnątrz subkultury, się obraca?

            > Nie widzisz zaklamania? No widzisz, a ja widze smile Wcale nie gadalismy z tymi pa
            > nami o osobstych sprawach. Tylko o ogólnych takich. Po prostu nie było powodu,
            > ani chceci z anszej strony, by sie pani przysiadala, a ze sama zachowała się n
            > iegrzecznie, nie jest powodem do niegrzecznego jej potraktowania.

            Czy to jest zakłamanie? Chroniliście swój teren, swoją prywatność. Jeśli na intruza nie było innej metody (a wyobrażasz sobie, że mogła być?) i jeśli jej zastosowanie nie uczyniło krzywdy i, to jest bardzo ważne, jeśli nie postępowaliście tak w celu osiągnięcia przewagi, dla samej władzy i jej profitów, dla wykorzystania osoby trzeciej manipulacją, to - moim zdaniem - nie było to zakłamanie.

            Zakłamanie to - nie mówię o głównym sensie tej definicji - gra fałszem, często długotrwała, nakierowana na określony zysk kosztem okłamywanego. A okłamywać można siebie samego, np. dla jakiegoś celu, jakiejś idei. Beneficjentem jest wtedy ta idea, a ofiarą możemy być sami.

            Dobrze myślę, czy za bardzo "popłynąłem"? smile Poszukaj w tym głębszej myśli, ok? Może mnie zrozumiesz...
            • kora3 Re: Grgkh mam takie pytanie : 27.11.10, 20:42
              grgkh napisał:
              To wynik
              > a z mojego, życiowego kredo - pozostanie po mnie to, co dobrego potrafię dać in
              > nym. Opluwając mnie, odbiera mi ukryty za tym sens istnienia.

              >
              > Innych obraz się nie boję. wink


              jejku, to nie jest kwestia "bania się" smile Mnie też nie obraziłoby,gdyby mi pajak, ktoremu nie chce dać 5o groszy sprzezywał.Na pewni nie byłoby przyjemne, ale nie zdołałby mnie obrazić
              >
              > Słowa wulgarne nie zawsze mają taki wydźwięk. Dużo bardziej raniące są słowa ni
              > ewulgarne, np. takie, jakich używa Kaczyński i jego wataha - wykształciuch, łże
              > -elita, układ lub choćby komuch (o domyślnej definicji, nie wiadomo jakiej, ale
              > przecież widać, że ma to służyć obrażeniu). Czy to są wulgaryzmy.


              Wilgarnosc czy chamstwo nie zawsze musza się wiazac z uzywaniem wtrazów powszechnie iznawanych za niecenziralne

              >
              > Koro, ja nie znoszę TEGO języka, języka węża, fałszywego, obłudnego. To mnie ob
              > raża, bo ociera się o kłamstwo czyli to, czego nie znoszę najbardziej w swoim ż
              > yciu. Ukryta obraza. Insynuacja. Oczernienie. Potwarz. Niszczenie ludzi w blask
              > u dnia...


              Jej, jak poetycki, z tym blaskiem dnia smile Ale zdanie mozesz miec jakie chcesz, ja osobiscie uwazam, ze nie trzeba kogoś ani obrazac, ani oczerniac, ani niszczyć,zeby przekazać mu np. w jest w towarzystwie zbedny, jak w moim przykładzie.
              >
              > OK. Ale ludzie prostolinijni są tylko prostolinijni, a nie z założenia źli. A p
              > oza tym ona ma także jakieś tam zalety, być może... wink A jak zbilansować te dwi
              > e szale?


              Grgkh , ja poznałam panią Dorote Rabczewską soobiscie i nie uwazam ze jest głupia, ani nawet niemiła, czy zbyt bezposrednia. tak sie natomiast kreuje, bo tego oczekuja od niej jej fani, a ona to wykorzystuje, bo taki ejst show biznes. Nienazwałabym tego prostolinijnoscia, bynajmniej, raczej przebiegloscia, ale to nic złego. wg mnie smile
              >
              > To jest JEJ prywatny język. Może się wychowywała w takim otoczeniu? Może między
              > takimi ludźmi, wewnątrz subkultury, się obraca?


              gadałm z nia i umie mówic normalniesmile .
              >
              > Czy to jest zakłamanie? Chroniliście swój teren, swoją prywatność. Jeśli na int
              > ruza nie było innej metody (a wyobrażasz sobie, że mogła być?) i jeśli jej zast
              > osowanie nie uczyniło krzywdy i, to jest bardzo ważne, jeśli nie postępowaliści
              > e tak w celu osiągnięcia przewagi, dla samej władzy i jej profitów, dla wykorzy
              > stania osoby trzeciej manipulacją, to - moim zdaniem - nie było to zakłamanie.


              Grgkh - oczywiscie,ze chronilismy, a raczej ten pan, swój teren. Mnie było ganz egal czy ta pani sie dosiądzie - nie widziałam jej wczesniej nigdy w zyciu, kolega drugi tez zdaje mi się.
              Powiadasz, e nie było zakłamania? Było- bez "zaklamania" nalezałoby powiedzieć: nie, nie mozesz się przyusiąc, gdyż Twoje towarzystwo nie jest dla mnie miłe, w kazdym razie teraz

              To byla prawda najwyraźniej, a takie słowa na pewno by tej pani nie zabiłysmile Jej znajomy jednak SKŁAMAŁ, ze mówimy o osobistych sprawach. Uwazam jednak, ze dobrze postapił - pani sama siebie postawiła w złej, bardzo niekorzystnej sytuacji, Dlaczego to uczyniła, nie mnie dociekac, ale nie było powodu ja pogrążać. Ładniej było SKLAMAC. Inna sprawa, ze z babki tez chamidło, bo nie dosc, ze chciała się nieproszona dosiasc do stolika, to jeszcze nie zareagowała prawidłowo na pierwszy tekst.
              >
              > Zakłamanie to - nie mówię o głównym sensie tej definicji - gra fałszem, często
              > długotrwała, nakierowana na określony zysk kosztem okłamywanego. A okłamywać mo
              > żna siebie samego, np. dla jakiegoś celu, jakiejś idei. Beneficjentem jest wted
              > y ta idea, a ofiarą możemy być sami.



              Wiesz, ja znam wielu zaklamanych ludzi, przyznaje to Nie sa w kregu bliskich moich znajomych, ale znam. Wiekszosc z nich to politycy szczebla roznego. Co innego głosza, a co innego robiąsmile ja tak odbieram zaklamanie.
              Powiadasz długotrwałe oklamywanie kosztem kogoś... Hmm wiesz, to jest pojkecie wzgledne. Miałam koedys kolezanke, która sama siebie okłamywała co do wego meza. Gosc sie nawet za bradzo nie krył z romansem, a ona twierdziła, ze ją kocha i nie opisci Kiedy zdecudował sie opiscic, jego uwazała za zakłamanegosmile
              >
              > Dobrze myślę, czy za bardzo "popłynąłem"? smile Poszukaj w tym głębszej myśli, ok?
              > Może mnie zrozumiesz...


              Mysle, ze rozumiem, idee w kazdym razie smile
              >
    • witekjs Re: Bunt wobec zakłamanego świata 27.11.10, 18:20
      Kobieta, która się w tak wulgarny sposób zachowuje publiczne, dyskwalifikuje się jako osoba, z którą można mieć jakiekolwiek relacje,
      Nie ma znaczenia jej wrodzona inteligencja.
      Ona świadomie odgrywa szmirowate przedstawienie ordynarnej dziwki.
      "Dobrze lub źle, aby o mnie mówili"
      • grgkh Re: Bunt wobec zakłamanego świata 27.11.10, 19:38
        witekjs napisał:

        > Kobieta, która się w tak wulgarny sposób zachowuje publiczne, dyskwalifikuje si
        > ę jako osoba, z którą można mieć jakiekolwiek relacje,
        > Nie ma znaczenia jej wrodzona inteligencja.
        > Ona świadomie odgrywa szmirowate przedstawienie ordynarnej dziwki.
        > "Dobrze lub źle, aby o mnie mówili"

        Pewnie masz sporo racji, ale upraszczasz. Ludzie nie są tak mało skomplikowani, żeby dało się ich sprowadzać do proste, jednowyrazowej definicji.

        JP2 bardzo dbał, żeby o nim "dobrze" mówiono. Pozostawił po sobie płaczące tłumy, które niemal natychmiast zapomniały, czego on ich nauczał. Rozmawiali niby tym samym językiem, miłym dla odbiorców, ale nieskutecznym we wpływie na zawartość morale. Moja opinia jest taka, ze po upadku PRL jesteśmy - w pewnym sensie - gorsi niż byliśmy wcześniej.

        Język JP2 był układny, doskonały. Ale przekaz był JEDNOSTRONNY - to było charyzmatyczne uwodzenie czyli manipulacja wodza na tłumie; wodza, który kochał robić tłumowi dobrze i trafiał w potrzeby, których tłum najwidoczniej miał niedostatek. I co nam po tym porozumieniu zostało? Nic. Pustka. Bo słowa, którymi wyrażamy myśli, to za mało. Ważne jest to, co siedzi w nas na samym dnie psychiki. Jeśli jest tam to samo, to taka para ludzi potrafi porozumiewać się dowolnym językiem, wulgarnym lub przepięknym.

        Cóż po mamonie, której strumienie spływają od rodziców do ich dzieci, jeśli brak porozumienia, wspólnego języka, dowolnego... Bo przecież w rodzinach, gdzie się klnie siarczyście, miłości może być naprawdę dużo.

        Tak, Doda na pewno szpanuje. Tak się składa, że umie mówić językiem, który rozumieją jej fanki i fani. To jest SUBKULTURA. Ci, co są poza nią, jeśli widzą w niej wyłącznie zło, sami są źli, bo dokonując aktu odrzucenia społecznego, hodują sobie wroga na własne życzenie.

        Subkulturę trudno zrozumieć, jeśli swój styl bycia uważa się za jedyny wartościowy, za idealny. A przecież nie każdy człowiek rodzi się bez garba, a gdy on go ma, to może powinniśmy się zastanowić, czy ten garb nie jest wynikiem zaniedbania i ODRZUCENIA.

        Nienawiść rodzi odrzucenie, a odrzucony też zaczyna nienawidzić. Nienawiść i pogarda wobec inności są złem.

        A ja wrócę znów do Dody. Gdy zachorował jej partner, Nergal, Doda zrobiła coś bardzo dobrego. Rozpoczęła akcję, która zwróciła naszą uwagę na chorych poszukujących dawców szpiku. I stał się cud. Jak wtedy, gdy Ziobro w blasku reflektorów i płomieniach nienawiści wstrzymał polska transplantologię. Tylko ze teraz osoba, która lubi sobie prywatnie (DO SWOICH) bluznąć odwróciła tę tendencję. Wyzwoliła w nas prawdziwie dobre reakcje.

        Kiedyś wszyscy zamienimy się w proch. Kiedyś zapomną o nas, także jako o osobach, które w sobie kultywowały jedyny poprawny sposób wyrażania myśli. Kiedyś zapomną o tych, co rzucali kurwami. ALe ślad dobrego lub złego, który zostawiamy obok siebie i za sobą pozostanie w historii wszechświata na zawsze.

        Tylko to się liczy. Myśli i czyny. A nie słowa.

        I jeszcze coś się bardzo liczy. BUNT wobec tego, co jest złe, a na co się nie powinniśmy zgadzać. Nieważne kto nas pociągnie za sobą, zachęci do działania. Potrzeba nam wodzów, przewodników, autorytetów, byśmy zmieniali świat na lepsze. Byśmy mogli się ze sobą porozumieć, obojętnie jakim językiem, ale żeby wynikało z tego coś dobrego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja