silke10
01.12.10, 22:30
tak dużo tu piszecie pod pretekstem takich banalnych tematów jak np.prezent mikołajkowy,zapewne trapi Was samotność -polecam na prezent od św.Mikołaja zrecenzowaną na www.deon.pl ciekawą ksiązkę angielskeigo psychiatry poświeconą SAMOTNOSCI.
Oto recenzja:
Samotność to powrót do...
Ks. Krzysztof Grzywocz / slo
Trudno wyobrazić sobie osobę, dla której samotność nie oznacza bardzo konkretnego doświadczenia, kogoś, kto nigdy jej nie zaznał. Samotność ma jednak wiele twarzy. Dla jednych oznacza czas przepełniony ciszą, wewnętrznym pokojem, twórczymi myślami i odpoczynkiem – jest ostatecznie tym, za czym się tęskni i do czego chce się powracać. Innym kojarzy się ze smutkiem, wręcz cierpieniem, bolesną izolacją czy tęsknotą za kimś, kto nie przychodzi. Od takiego doświadczenia najlepiej uciec.
Według podobnego klucza można podzielić książki poświęcone samotności. W jednych znajdziemy rady, jak jej unikać albo jak sobie z nią radzić tak, jak można poradzić sobie z konfliktowym sąsiadem, który mieszka piętro niżej. W innych zaś znajdziemy wskazówki, w jaki sposób dobrze przeżyć samotność, aby odkryć jej niewyczerpane dobrodziejstwo.
Do której z tych grup należy zaliczyć Samotność, książkę Anthony’ego Storra – wybitnego angielskiego psychiatry i pisarza (1920-2001)? Kiedy autor pisał tę pracę, miał blisko siedemdziesiąt lat, a w swoim naukowym dorobku prace o integracji osobowości, sztuce psychoterapii, świętych, grzesznikach i szaleńcach, o Freudzie i Yungu, o agresji i muzyce.
Samotność Storra opiera się na założeniu, które narodziło się w opozycji do poglądów niektórych psychoanalityków uważających, że człowiek może zrealizować się w pełni tylko w intymnym, tzn. seksualnym związku z drugą osobą. Autor uważa, że spełnienie w życiu – również doświadczenie szczęścia – można osiągnąć bez takich więzi. Oczekiwanie od intymnych relacji zbyt wiele często bowiem prowadzi do rozczarowania i rozstania. Być może zbyt szybkie tworzenie takich relacji rodzi się z lęku przed samotnością, a często też stanowi odpowiedź na groźbą opuszczenia. Ludzka więź nie powinna być jednak natrętną formą ucieczki od samotności. Zdolność do przebywania w samotności jest jedną z cech dojrzałej osobowości, bez której nasze spotkania zbyt szybko stają się niespokojnie bliskie i symbiotyczne.
Dla zobrazowania swojej tezy Storr opisuje w swojej książce specyficzną grupę ludzi – osoby z jednej strony niezwykle utalentowane (nierzadko genialne w swoim twórczym potencjale) i wrażliwe, a z drugiej strony, naznaczone dużą trudnością, wręcz nieumiejętnością budowania bliskich i trwałych relacji. Poprzez okno swojego psychiatrycznego doświadczenia autor Samotności analizuje życie takich genialnych „pacjentów”, jak np.: Newton, Kant, czy Kafka. Tego ostatniego uważa za „postać introwertyczną w stopniu patologicznym – schizoidalnym, jak powiedziałaby większość psychiatrów”, a w innym miejscu zauważa: „Kafka balansował na krawędzi psychozy”. Do grona samotnych geniuszów brytyjski psychiatra zlicza również filozofa, Ludwiga Wittgensteina, któremu przypisuje „naturę niemal paranoiczną”, twierdzi, że „mroczne, przygnębiające spojrzenie na świat i skłonności depresyjne męczyły go przez całe życie”.