Dodaj do ulubionych

Już my wam damy POpalić!

19.12.10, 11:13
Do siego roku!

W czwartym roku rządów PO ma szansę ziścić się scenariusz ze spotu wyborczego PiSiu - z lodówek znikają po kolei produkty, a książki mają szansę wreszcie stać się towarem luksusowym. Przez dwadzieścia lat od nowego roku obowiązywały nowe, lepsze bo wyższe ceny. Ale przyszły rok będzie wyjątkowy, ponieważ liberalny rząd zafundował totalną podwyżkę wszystkiego przez podniesienie VAT-u.

Trzeba sobie zdawać sprawę, że to nie jest operacja polegająca na dopisaniu jednego procenta do rachunku. To operacja wymagająca wymiany lub przeprogramowania kas fiskalnych, wymiany oprogramowania księgowego. A to - jak mówi Kiepski - nie są tanie rzeczy.

Fragment exposé wygłoszonego przez premiera Donalda Tuska w sejmie po wyborach w roku 2011: CytatJa dzisiaj jestem w tym miejscu i mówię do Państwa dlatego, bo kilka milionów Polaków w ostatnich wyborach zdecydowało się zagłosować i dało Polsce, dało naszej Ojczyźnie szansę na zmarnowanie kolejnych lat, na dalszą stagnację i trwanie, po prostu dlatego, że nie miało innego wyjścia....
Obserwuj wątek
      • diabollo Re: Już my wam damy POpalić! 19.12.10, 16:22
        grzespelc napisał:

        > Proponuję jednak trochę mniej polityki na tym forum.

        A ja proponuję się zdecydować: czy deficyt budżetowy to wielkie Zło i w takim razie rząd robi słusznie zwiększając przychody budżetowe (podatki) aby deficyt zmniejszyć, czy też owy deficyt Złem nie jest.

        Choć rzeczywiście dyskusyjne jest jakie podatki się zwiększa. VAT dotyczy wszystkich, w tym najbiedniejszych. O zwiększeniu PIT dla najlepiej zarabiających nie słychać. Skasowany podatek spadkowy przez "wrażliwców społecznych" z PISSda dalej pozostaje skasowany, o zwiększeniu akcyzy na dobra luksusowe też nie słychać...

        Kłaniam się nisko.
        • oby.watel Re: Już my wam damy POpalić! 19.12.10, 16:45
          Drogi Diabollo, nie obraź się, ale pojechałaś najtańszym z możliwych populizmów. Bogaci maja tysiące sposobów by podatków w ogóle w kraju nie płacić. Naiwnością jest sądzić, ąe jak się wprowadzi wyższe podatki dla najbogatszych, to w dobie Europy bez granic oni podatki zapłacą w Polsce, a nie tam, gdzie mniejsze.

          Podatek od spadków nie tyle uderza w bogatych, ale w biednych, którzy bardzo często musieli zapożyczać się, żeby go spłacić. Zwróć uwagę, że pracujecie wraz z żoną, płacicie regularnie i uczciwie podatki, inwestujecie, po czym państwo każe sobie płacić za to samo drugi? nie - trzeci raz - zapłaciliście przecież raz podatek dochodowy i drugi raz - VAT.

          Podnoszenie podatków zawsze kończyło się zmniejszeniem wpływów. Szkoda, że populiści o tym zapominają (mówię o posłach i rządzie). Gnębienie zaś bogatych, obkładanie ich dodatkowymi obciążeniami rykoszetem wali w biednych. Bo to bogaci tworzą miejsca pracy. Co zrobi pracownik jak pracodawca zachęcony polityką rządu spakuje manatki i otworzy firmę w Czechach?

          Dziwię się, cny Diabollo, ze dajesz się łapać na lep taniego populizmu. Spójrz - p. premier walczy jak lew, żeby obniżyć dotacje dla partii, bo jego jest u żłoba, to sobie poradzi. Ale już nie zamierza oszczędzać na swojej kancelarii, kancelaria prezydenta też ma większe potrzeby, choć to podobno za Kaczyńskiego było tam "Bizancjum". Nie wspominając o jakiejkolwiek reformie finansów państwa, czy przywilejów emerytalnych. A już obawy veta nie ma...
          • grzespelc Re: Już my wam damy POpalić! 19.12.10, 17:57
            > . Bogaci maja tysiące sposobów by podatków w ogóle w kraju nie płacić.

            A rząd ma tysiące, żeby ich zmusić. Najprostszy: podniesienie podatku od nieruchomości. Szansa uniknięcia wymaru: zero.

            > Podatek od spadków nie tyle uderza w bogatych, ale w biednych, którzy bardzo często musieli zapożyczać się, żeby go spłacić.

            Bzdura. Podatek obciążał tylko przy dużych spadkach.

            Zwróć uwagę, że pracujecie wraz z
            > żoną, płacicie regularnie i uczciwie podatki, inwestujecie, po czym państwo ka
            > że sobie płacić za to samo drugi? nie - trzeci raz - zapłaciliście przecież raz
            > podatek dochodowy i drugi raz - VAT.

            Znów bzdura. Masz b. niską wiedzę o podatkach.

            > Podnoszenie podatków zawsze kończyło się zmniejszeniem wpływów.

            Zawsze? Laaaał...., dokonałeś odkrycia na miarę Nagrody Nobla.

            Gnębienie zaś bogatych, obk
            > ładanie ich dodatkowymi obciążeniami rykoszetem wali w biednych.

            Jasne, nakładanie biednych podatkami działa wyłącznie na ich korzyść. To raczej Ty jesteś ofiarą populizmu, tyle, że liberalnego.
            • oby.watel Re: Już my wam damy POpalić! 19.12.10, 18:48
              grzespelc napisał:

              > Bzdura. Podatek obciążał tylko przy dużych spadkach.
              > Znów bzdura. Masz b. niską wiedzę o podatkach.
              > Zawsze? Laaaał...., dokonałeś odkrycia na miarę Nagrody Nobla.
              > Ty jesteś ofiarą populizmu, tyle, że liberalnego

              Ależ merytoryczny głos w dyskusji. Cóż. Nie mnie uczyć geniusza ekonomii. Dlatego tylko hasło z Encyklopedii PWN. CytatCharakter polityki podatkowej wywiera istotny wpływ na funkcjonowanie całej sfery budżetowej, ponieważ podatki stanowią główne źródło dochodów budżetu państwa; system podatkowy jest również instrumentem kształtowania poziomu konsumpcji i inwestycji; określenie to ma również odcień pejoratywny — nadmierny fiskalizm to polityka skarbowa dążąca do osiągnięcia jak największych wpływów z podatków i opłat przez podnoszenie stopy opodatkowania; nadmierny fiskalizm nie przynosi zwykle spodziewanych wpływów, a ujemne jego skutki przejawiają się m.in.: w unikaniu konsumpcji towarów nadmiernie obciążonych opłatami skarbowymi, ucieczce kapitałów, zmniejszeniu się dopływu kapitałów z zagranicy, osłabieniu tempa wzrostu gospodarczego, przechodzeniu producentów do gospodarki podziemnej.
              • diabollo Re: Już my wam damy POpalić! 19.12.10, 19:25
                oby.watel napisał:

                > grzespelc napisał:
                >
                > > Bzdura. Podatek obciążał tylko przy dużych spadkach.
                > > Znów bzdura. Masz b. niską wiedzę o podatkach.
                > > Zawsze? Laaaał...., dokonałeś odkrycia na miarę Nagrody Nobla.
                > > Ty jesteś ofiarą populizmu, tyle, że liberalnego
                >
                > Ależ merytoryczny głos w dyskusji. Cóż. Nie mnie uczyć geniusza ekonomii. Dlate
                > go tylko hasło z Encyklopedii PWN. CytatCharakter polityki podatkowej wywiera
                > istotny wpływ na funkcjonowanie całej sfery budżetowej, ponieważ podatki stanow
                > ią główne źródło dochodów budżetu państwa; system podatkowy jest również instru
                > mentem kształtowania poziomu konsumpcji i inwestycji; określenie to ma również
                > odcień pejoratywny — nadmierny fiskalizm to polityka skarbowa dążąca do o
                > siągnięcia jak największych wpływów z podatków i opłat przez podnoszenie stopy
                > opodatkowania; nadmierny fiskalizm nie przynosi zwykle spodziewanych wpływów
                > , a ujemne jego skutki przejawiają się m.in.: w unikaniu konsumpcji towarów nad
                > miernie obciążonych opłatami skarbowymi, ucieczce kapitałów, zmniejszeniu się d
                > opływu kapitałów z zagranicy, osłabieniu tempa wzrostu gospodarczego, przechodz
                > eniu producentów do gospodarki podziemnej
                .


                O ja pierdolę...
                To jest cytat z PWN... Czyli wydawnictwo "naukowe"? Oto przykład polskiej "nauki".

                Co to znaczy "nadmierny fiskalizm"?
                Kiedy jest "nadmierny"? Gdzie? W jakim kraju?

                Najwyższe podatki na świecie są chyba w krajach takich jak Norwegia czy Szwecja. Chyba zatem o te kraje chodzi "naukowcom" z PWN piszącym o "nadmiernym fiskalizmie"?

                Szczerze mówiąc osobiście nie podoba mi się owy "nadmierny fiskalizm" w tych krajach, ale "naukowcy" z PWN kłamią sugerując, że owy "nadmierny fiskalizm" prowadzi ("zwykle") do katastrofy gospodarczej - otóż jak widać na przykładach nie prowadzi.

                Kłaniam się nisko.
                • oby.watel Re: Już my wam damy POpalić! 19.12.10, 19:36
                  To jest hasło w encyklopedii. Jeśli czytasz hasło kryzys to też rzucasz dramatyczne pytanie
                  > Co to znaczy "kryzys"?
                  > Kiedy jest "kryzys"? Gdzie? W jakim kraju?
                  [quote]Balcerowicz podkreślił, że wysokość podatków w Polsce jest obecnie wyższa niż w Szwecji w latach 60-tych, gdy PKB tego kraju było podobne do obecnego PKB Polski. W Polsce relacja podatków do PKB wynosi 44 proc., a w Szwecji wynosiła 31 proc.

                  A co do Szwecji - ostatnio zafundowano Szwedom dość drakońskie reformy i przycięto rozbuchane rozdawnictwo. Ale skoro nic nie słyszałeś, to znaczy, że nic takiego nie miało miejsca. Jednak ja bardziej wierzę specjalistom z PWN niż z PiSiu, wybacz.

                  Jeśli Ci to nie sprawi kłopotu to może podaj link to jakiegoś opracowania, które potwierdziłoby Twoje teorie.
                    • diabollo Re: Już my wam damy POpalić! 20.12.10, 01:12
                      oby.watel napisał:

                      > Ponieważ to tak zabrzmiało, od razu uprzedzam - chodzi o specjalistów z PiSiu,
                      > a nie, że Ty jesteś z PiSiu.
                      >

                      Czcigodny Oby.watelu, a o jakie "moje teorie" Ci chodzi?
                      Pierwszy lepszy podręcznik czy skrypt pt. "Podstawy makroekonomii", albo coś w tym stylu.

                      Od czasów Keynesa wiadomo, że wydatki publiczne nie zabijają gospodarki, wręcz przeciwnie, ratują gospodarkę w czasie recesji.
                      Choć oczywiście mogą prowadzić do stagnacji.

                      Dlatego cały bajer polega na tym, że rozsądny system podatkowy musi uwzględniać specyfikę gospodarczą danego kraju, no i sytuacji ekonomicznej czy koniunkturalnej.
                      Podatki są wpuszczane z powrotem w gospodarkę przez wydatki publiczne, a zadanie państwa polega na tym, aby wpuszczać je w gospodarkę rozsądnie.
                      W razie potrzeby np.: w czasie dekoniunktury projekty publiczne (infrastruktura i takie tam, a propos co się stanie z polską gospodarką, kiedy skończy się budowanie autostrad dofinansowywanych z resztą przez UE, czyli przez Niemcy) czy wydatki socjalne; a w czasie koniunktury-rozwoju na edukację, naukę, właśnie wyrównywanie szans (potencjał ludzki najlukratywniejszy potencjał gospodarczy), czy banalne przedszkola, etc, etc.
                      A w pozapodręcznikowej rzeczywistości to jeszcze bardziej skomplikowane i polegające na wybieraniu priorytetów wydatkowych.

                      W ogóle to dużo bardziej skomplikowane niż dogmaty wciskane do głów Polaków od 20 lat:
                      "wyższe podatki zabijają gospodarkę", "niższe podatki dają rozkwit gospodarczy państwa".

                      Jak Ci udowodniłem w przypadku Czech, nawet niższe podatki nie gwarantują eldorado inwestycji zagranicznych, bo inwestor wybierze kraj nawet z wyższą stawką CIT, ale z lepiej wyedukowaną siłą roboczą, wszak darmową siłę roboczą bez kwalifikacji (jak zabobonną to nawet lepiej) znajdzie w Wetnamie i to jeszcze przy śladowych podatkach.

                      Z resztą, ekonomia (gospodarka) nie kończy się na inwestycjach zagranicznych.

                      "Rozdawnictwo", które użyłeś w kontekście Szwecji to już termin czysto ideologiczny.
                      Każdy kraj i jego ekonomia ma swoje problemy, życzę Polsce i panu Balcerowiczowi problemów Szwecji (i rozwoju Szwecji w latach 60 tych).

                      A wracając do tematu, którym zacząłeś ten wątek: czy polski deficyt budżetowy i dług publiczny jest problemem, czy nie jest?

                      Jeżeli nie jest, to rzeczywiście Tusk i jego rząd postępuje idiotycznie. Wystarczy dalej powiększać dług publiczny i się nie przejmować.

                      Ale jeżeli to jest problem, to Tusk i jego rząd stoi przed problemem, nad którym pewnie i Ty się zastanowisz: podnosić podatki czy ciąć wydatki?
                      A jak podnosić podatki to jakie? (Tusk i jego rząd wyszedł z założenia, że najlepiej takie, które najmniej zabolą).

                      A jak ciąć wydatki to jakie?
                      Ciąć staruszkom emerytury? A może przyciąć i tak niedofinansowanej służbie zdrowia? (Nota bene najefektywniejszej w całej UE, bo za taką forsę, którą dostaje za pacjenta w tzw. "Europie Zachodniej" pacjent dostałby co najwyżej kopa w dupę, a polska służba zdrowia nawet jeszcze czasami za to kogoś wyleczy).

                      No, to komu obciąć wydatki? (tylko nie mów mi, czcigodny Oby.watelu, że kancelarii sejmu, rządu czy prezydenta, bo to już chyba ustaliliśmy, że to populizm i dla finansów publicznych takie pikusie nie mają znaczenia).

                      Kurwa, znowu czuję się jak jakiś jebany belfer w szkole podstawowej, czy naprawdę musze tłumaczyć takie oczywiste rzeczy?!

                      Pozdrawiam serdecznie, czcigodny Oby.watelu, wybacz, że się unoszę, ale właśnie tylko przez sympatię.

                      Kaniam się nisko.
                      • oby.watel Re: Już my wam damy POpalić! 20.12.10, 11:35
                        Dziękuję Ci wielce czcigodny Diabollo, że nie bacząc na pogodę wskoczyłeś w buty belfra. To nie uwłacza, a wręcz przynosi chlubę, albowiem jak dyskutować jeśli dyskutant cały wywód skwituje np. jednym słowem "bzdura"?

                        Czytałem pierwszy lepszy podręcznik, słuchałem uważnie nie pierwszych lepszych fachowców, studiowałem ekonomie, co prawda socjalizmu, ale zawsze. Ekonomia to nie nauka ścisła. Nie da się powiedzieć jednoznacznie, że jeśli się zrobi a, to otrzyma się b. To suma działań poszczególnych składników - firm, przedsiębiorców, pracowników czy konsumentów. Jak zapewne pamiętasz nie trzeba było za komuny zapowiadać podwyżek cen. Wystarczyło puścić plotkę, że podrożeją lokomotywy spalinowe, żeby ludzie wykupili cukier i mąkę. Bo składnikiem ekonomii jest także zaufanie.

                        W ekonomicznych dywagacjach nie można pominąć mentalności narodu. Inaczej będą reagować na wysokie podatki Niemcy, inaczej Polacy. Ci pierwsi myślą o spełnieniu obowiązku, drudzy jak by się od niego wymigać. Któryś z wcześniejszych rządów podniósł cła czy akcyzę - nie pomnę już - na samochody. Dochody budżetu zamiast wzrosnąć zgodnie z wyliczeniami, czterokrotnie spadły. Jeśli mam gołą pensję, to kombinowanie mija się z celem. Ale jak wygram w totolotka, to już będzie mi się opłacało poszukać takiego rozwiązania, które uchroni mnie od podatku Belki.

                        Gospodarka to naczynia połączone. Wystarczy jakaś idiotyczna wypowiedź przedstawiciela RPP, banku centralnego, czy rządu żeby złotówka leciała na łeb na szyję. Otaczają nas rekiny obracające takimi kwotami o których nasz minister finansów mógłby pomarzyć. Trzeba się bardzo pilnować, żeby nie pogryzły. Przypomnij sobie akcję jednego z banków, do którego wuc rzucił swojego przedstawiciela i ryczał, że należy jeszcze i jeszcze grosza sypać. Jeśliby to NBP zachwiał funtem, to można by dumnie prężyć pierś i zapewniać "my się nie boimy, możecie nam skoczyć". Ale naszym krajem zakolebał jeden bank. I to nie z tych największych...

                        Niestety, nie udowodniłeś niczego w przypadku Czech, ponieważ oprócz podatków istotną rolę odgrywają prawa własności. A te, jak wiesz, w Polsce dotąd nie są uregulowane. Odważysz się zainwestować mając świadomość, że spadkobiercy właścicieli terenów mogą w każdej chwili zażądać ich zwrotu? Pełnymi garściami rozdaje się KK, a inni do tej pory nie mogą doczekać się zadośćuczynienia.

                        Piszesz
                        > Ciąć staruszkom emerytury? A może przyciąć i tak niedofinansowanej służbie
                        > zdrowia? (Nota bene najefektywniejszej w całej UE, bo za taką forsę, którą dostaje
                        > za pacjenta w tzw. "Europie Zachodniej" pacjent dostałby co najwyżej kopa w
                        > dupę, a polska służba zdrowia nawet jeszcze czasami za to kogoś wyleczy).

                        Nie wydaje Ci się, że to czysty populizm? Staruszkom emerytury wypłaca ZUS, a nie rząd. Natomiast do zadań rządu należy dokończenie reformy emerytalnej, żeby system się nie zawalił i żeby ludzie, którzy przejdą za 10 lat na emeryturę w ogóle jakąś dostali. Natomiast prawie 20 miliardów rok w rok kosztuje podatników KRUS. Dlaczego są w tym kraju równi, którzy muszą co miesiąc odprowadzać kilkaset złotych składki i równiejsi, którzy muszą co miesiąc odprowadzać kilkadziesiąt złotych składki? Jest wiele obszarów, gdzie można zaoszczędzić z pożytkiem dla służby zdrowia czy nauki i bez potrzeby eksterminacji emerytów.

                        I jeszcze jedno
                        > Z resztą, ekonomia (gospodarka) nie kończy się na inwestycjach zagranicznych.
                        Zresztą na nich stoi. Zacofany kraj, który nie był nawet potęgą w produkcji octu, który w okresie świetności produkował wszystko w oparciu o licencje nie jest w stanie sprostać wyzwaniom bez know how i obcego kapitału. Natomiast pozwól, że nie wspominając o polskich rządach zwrócę uwagę na niepolskie. Japończycy stali się potęgą światową nie dlatego, że pielęgnowali wartości, tożsamość narodową i byli przedmurzem, tylko dlatego, że postawili na naukę. Koreańczycy z południa stali się potęgą światową nie dlatego, że pielęgnowali wartości, tożsamość narodową i byli przedmurzem, tylko dlatego, że postawili na naukę. Stany Zjednoczone nie dlatego stały się supermocarstwem, że koloniści pielęgnowali wartości, tożsamość narodową, i byli przedłużeniem ramienia króla, tylko dlatego, że postawili na naukę. Bo potężny nie jest ten, kto składa, tylko ten, kto wie co składać. To czego nie wybaczą Millerom, Buzkom, Kaczyńskim, Tuskom przyszłe pokolenia, to pielęgnowanie ciemnoty w miejsce nauki, zabobonu w miejsce wiedzy. Co z tego, że Polak wie jak składać rączki i jak obchodzić się z różańcem, jeśli liczy się wykształcenie i wiedza? Dochodów nie przysporzy Polsce Jasiek montujący komputery, ale Jasiek je projektujący. Ale ludzi światłych zniechęcamy, zamiast zatrzymywać. To jest zbrodnia...
                        • diabollo Re: Już my wam damy POpalić! 20.12.10, 13:03
                          Cieszę się, że zaczynami się - przynajmniej w kilku punktach zgadzać.

                          Nudzi mnie pisanie oczywistości, stąd moje irytacje, a już najbardziej irytacje na "prawdy objawione", które żadnymi "prawdami" nie są.

                          Co do priorytetów państwa (nauka) i skąd się bierze bogactwo państw (z rozwijania technologii, a nie z bezmyślnej, taniej siły roboczej) - punktu chyba najważniejszego - pełna zgoda.

                          Pozwolę sobie jednak napisać coś pewnie niekoniecznie oczywistego.

                          Otóż, Polacy i Niemcy niczym się od siebie nie różnią.
                          A właściwie jest jedna istotna różnica.
                          Polacy WIERZĄ, że nie potrafią płacić podatków jak Niemcy, że nie potrafią zoragnizować kolei państwowych jak Niemcy, że nie potrafią w ogóle zorganizować się jak Niemcy.

                          WIARA to jednak naprawdę wielka sprawa. Dlatego trzeba uważać w co się WIERZY, bo na napewno świat będzie taki jak z tego "uwierzenia".
                          Pozytywne jest, że to działa w drugą stronę - wystarczy uwierzyć, że np. można w Polsce zroganizować porządne działające koleje PKP - takie to proste, a jednak takie trudne.

                          Kłaniam się nisko.
                          • oby.watel Re: Już my wam damy POpalić! 20.12.10, 13:20
                            Jeśli nie dajemy się ponieść emocjom, to okazuje się, że mówimy tym samym językiem. Co zaś do wiary nie wypowiadam się. Być może masz rację, ze dlatego jest źle, bo Polacy nie wierzą, że może być dobrze. Ale jak dotąd ta wiara ma podstawy - liberalny rząd zamiast na kolei wspierać konkurencję konserwuje monopol.
                            • gaika Re: Już my wam damy POpalić! 21.12.10, 00:51
                              oby.watel napisał:

                              > liberalny rząd zamiast na kolei wspierać konkurencję konserwuje monopol.

                              Taki przykład mi się nasunął (w związku z tym, że wszystko zależy) -kiedy brytyjskie koleje(te, wg funkcjonowania których można było ustawiać zegarki) zostały zdemonopolizowane, to ogólnie się rypło i English man już nie był pewien która jest godzina , ale za to był pewien, że nie dotrze na czas.
                      • gaika Re: Już my wam damy POpalić! 21.12.10, 00:43
                        diabollo napisał:

                        > A jak ciąć wydatki to jakie?
                        > Ciąć staruszkom emerytury? A może przyciąć i tak niedofinansowanej służbie zdro
                        > wia? (Nota bene najefektywniejszej w całej UE, bo za taką forsę, którą dostaje
                        > za pacjenta w tzw. "Europie Zachodniej" pacjent dostałby co najwyżej kopa w dup
                        > ę, a polska służba zdrowia nawet jeszcze czasami za to kogoś wyleczy).

                        To kwestia mocno problematyczna czy służba ta jest rzeczywiście niedofinansowana, czy finansowana bez sensu. Wyciek pieniędzy tzw. bokami, problem z umiejętną wyceną usług medycznych plus nawyk dużej części społeczeństwa- do lekarza trzeba się przejść wielokrotnie w ciągu roku, bo skoro dają za darmo, to trzeba brać.

                        O tym już do znudzenia, ale wiadomo, że na prewencji oszczędza się najwięcej, a u nas leczy się głównie przypadki ciężkie.

                        Tak jak o nauce można z całą pewnością powiedzieć, że żenująco niedofinansowana, tak o służbie że zasadniczym powodem panującego b...jak bałaganu jest brak kadr zarządzających i wyliczenia ile co rzeczywiście kosztuje.

                        Co do krajów zachodnich to znów zależy co z czym się porównuje, bo taka sama relacja (ta z kopaniem w d.) byłaby między krajami europejskimi a us. A czy Stany mają racjonalnie wyliczone koszta usług medycznych? -nic na to nie wskazuje.
          • diabollo Re: Już my wam damy POpalić! 19.12.10, 18:32
            oby.watel napisał:

            > Drogi Diabollo, nie obraź się, ale pojechałaś najtańszym z możliwych populizmów
            > . Bogaci maja tysiące sposobów by podatków w ogóle w kraju nie płacić. Naiwnośc
            > ią jest sądzić, ąe jak się wprowadzi wyższe podatki dla najbogatszych, to w dob
            > ie Europy bez granic oni podatki zapłacą w Polsce, a nie tam, gdzie mniejsze.

            A gdzie są mniejsze podatki dla bogatych w Europie? Trochę powagi, czcigodny Oby.watelu.
            Co do podatków dochodowych to zagadzam się, najbogatsi i tak najbardziej oszukują i najczęściej płacą najniższą, 19% stawki PIT (więc nigdzie nie uciekną), ale już na podatkach pośrednich tak łatwo już nie mogliby oszukiwać.

            > Podatek od spadków nie tyle uderza w bogatych, ale w biednych, którzy bardzo cz
            > ęsto musieli zapożyczać się, żeby go spłacić.

            Też nie chcę Cię urazić, tym bardziej, że już kiedyś Cię przepraszałem, co w stosunku do kogoś, kogo się żywi sympatią miłe nie jest.
            Niemniej to bzdury są. Biedni niczego nie dziedziczą, najwyżej biedę i to strukturalną.
            Podatek od spadku, jak sama nazwa wskazuje płaci się od spadku, więc nie trzeba się zapożyczać - wystarczy część spadku przeznaczyć na podatek. Jeżeli podatek to nieruchomość - można ją spieniężyć. A jeżeli ktoś chce zatrzymać nieruchomość ze spadku i zapożycza się na podatek spadkowy to jest głupi - bo skoro go nie stać na podatek to tym bardziej nie będzie go stać na utrzymanie nieruchomości.

            Tak jest na całym świecie, nawet Reagan nie posunął się tak dalego jak PISSda, żeby w ogóle skasować ten podatek.
            Społecznie konsekwencje przekazywanie nienaruszonych fortun prowadzi do oligarchizacji ekonomicznej społeczeństwa. Co z kolei jest niebezpieczne właśnie społecznie, jest zagrożeniem dla demokracji i jest typowym problem krajów tzw. "Trzeciego Świata".
            Krótko mówiąc zniesienie owego podatku to był krok w kierunku Pakistanu, a tzw. "Europy Zachodniej", którą podobo będziemy wytrwale "doganiać"... aż do usranej śmierci.


            > Podnoszenie podatków zawsze kończyło się zmniejszeniem wpływów. Szkoda, że popu
            > liści o tym zapominają (mówię o posłach i rządzie).

            Skąd rozsądni, inteligentni ludzie w Polsce wierzą w takie brednie? Czego dzisiaj uczą w polskiej szkole? 20 lat powtarzania w kółko tej samej bajki dało takie rezultaty!
            Znowu bez urazy, czcigodny Oby.watelu. Gdyby wpływy budżetowe rosly wraz z obniżaniem podatków, to w państwach o wysokich podatkach powinniśmy mieć ogromne deficyty, a w krajach o niskich podatkach powinny być nadwyżki. Ale tak nie jest. Oczywiście deficyty zależą jeszcze od wydatków, niemniej generalnie tam gdzie są małe podatki problemy z deficytem i długiem publicznym są większe niż w krajach o wysokich podatkach.
            A w ogóle najszczęśliwszym krajem świata powinna być Somalia, bo tam nie ma żadnych podatków.


            Gnębienie zaś bogatych, obk
            > ładanie ich dodatkowymi obciążeniami rykoszetem wali w biednych. Bo to bogaci t
            > worzą miejsca pracy. Co zrobi pracownik jak pracodawca zachęcony polityką rządu
            > spakuje manatki i otworzy firmę w Czechach?

            Nawet podatki dochodowe w Czechach są relatywnie wyższe niż w Polsce (mają inne stawki, ale średnio podatnik w Czechach płaci więcej żywej kasy niż Polak), a CIT czyli podatek od przedsiębiorstw nawet stawkę procentową ma wyższą w Czechach.
            A jednak też relatywnie do liczby mieszkańców Republika Czeska biję RP na głowę w inwestycjach zagranicznych. Nie mówiąc już o tym, że jest o połowę bogatsza, niż Polska (50% wyższy GDP per capita). Tak więc teza, że kapitał zagraniczny będzie bardziej płynął do kraju o niższych podatkach na przykładzie Polski i Czech się jest obalona.


            > Dziwię się, cny Diabollo, ze dajesz się łapać na lep taniego populizmu. Spójrz
            > - p. premier walczy jak lew, żeby obniżyć dotacje dla partii, bo jego jest u żł
            > oba, to sobie poradzi. Ale już nie zamierza oszczędzać na swojej kancelarii, ka
            > ncelaria prezydenta też ma większe potrzeby, choć to podobno za Kaczyńskiego by
            > ło tam "Bizancjum". Nie wspominając o jakiejkolwiek reformie finansów państwa,
            > czy przywilejów emerytalnych. A już obawy veta nie ma...

            Zgadzam się, że z tym obniżaniem kasy dla partii to populizm, ale moim zdaiem lepiej się stało, że ta kasa została obcięta.
            Choć dla finansów publicznych znaczenia to nie będzie żadnego. Tak jak znaczenia nie mają wydatki kancelarii prezydenta czy premiera. Bo to też czysty populizm. I też zgadzam się, że lepiej, gdyby owo "Bizancjum" dygnitarzy było ograniczane.

            Kłaniam się nisko.
            • oby.watel Re: Już my wam damy POpalić! 19.12.10, 19:13
              Podatek równy zero nie daje żadnych dochodów, to oczywiste. Jednak nie od dziś wiadomo, że podniesienie podatków ponad pewien próg kończy się spadkiem dochodów, a nie ich zwiększeniem. Jeśli mam zapłacić 10 zł podatku, to zapłacę. Jeśli 100, to już się zastanowię, bo opłaci się pogłówkować dla takiej kwoty. Ale zostawmy to. Skoro uważasz, że ekonomiści się mylą, a rację ma premier i jego genialny minister finansów, to niech tak będzie.
              CytatNiektórzy polscy importerzy, przez skomplikowane procedury i nadmierny fiskalizm w kraju, wolą swoje towary odprawiać w Niemczech - informuje "Dziennik Gazeta Prawna". Budżet państwa traci z tego tytułu rocznie setki milionów złotych. Np. Izba Celna w Szczecinie szacuje straty na ok. 20 mln zł rocznie.

              > Niemniej to bzdury są. Biedni niczego nie dziedziczą, najwyżej biedę i to struk
              > turalną.

              No tak. Masz rację. Biedni niczego nie dziedziczą. Chociaż...

              > Podatek od spadku, jak sama nazwa wskazuje płaci się od spadku, więc nie trzeba
              > się zapożyczać - wystarczy część spadku przeznaczyć na podatek. Jeżeli podatek
              > to nieruchomość - można ją spieniężyć. A jeżeli ktoś chce zatrzymać nieruchomość
              > ze spadku i zapożycza się na podatek spadkowy to jest głupi - bo skoro go nie
              > stać na podatek to tym bardziej nie będzie go stać na utrzymanie nieruchomości.

              Zostawili ci rodzice jakieś mieszkanie, grunt, samochód, cokolwiek? Sprzedaj to w cholerę żeby popłacić podatki. Jeździć można rowerem, a mieszkać pod mostem.Tego wymaga sprawiedliwość ludowa. Nie pytaj co państwo dało Tobie. Oddaj wszystko państwu. Wybacz sarkazm, ale...

              > Tak jest na całym świecie, nawet Reagan nie posunął się tak dalego jak PISSda,
              > żeby w ogóle skasować ten podatek.

              Porównywanie supermocarstwa do kraju na dorobku po 45 latach budowania socjalizmu robi wrażenie.

              > Nawet podatki dochodowe w Czechach są relatywnie wyższe niż w Polsce (mają inne
              > stawki, ale średnio podatnik w Czechach płaci więcej żywej kasy niż Polak), a CIT
              > czyli podatek od przedsiębiorstw nawet stawkę procentową ma wyższą w Czechach.

              Czechy podałem bo akurat mi przyszły do głowy. Powinienem podać Gabon, przynajmniej bym się dowiedział coś o tamtejszych podatkach.

              > Znowu bez urazy, czcigodny Oby.watelu. Gdyby wpływy budżetowe rosly wraz z obni-
              > żaniem podatków, to w państwach o wysokich podatkach powinniśmy mieć ogromne
              > deficyty, a w krajach o niskich podatkach powinny być nadwyżki. Ale tak nie jest.
              > Oczywiście deficyty zależą jeszcze od wydatków, niemniej generalnie tam gdzie
              > są małe podatki problemy z deficytem i długiem publicznym są większe niż w kraj
              > ach o wysokich podatkach.

              No cóż. Ekonomiści się najwidoczniej mylą, bo gdyby się nie mylili, to by to samo co Ty mówili. Dlatego jednak pozostanę przy opinii fachowców.
      • witekjs Re: Już my wam damy POpalić! 19.12.10, 19:42
        grzespelc napisał:

        > Proponuję jednak trochę mniej polityki na tym forum.

        Dołączam się do tej propozycji.
        Okazuje się, że oprócz stale "logicznych" postów, zaczynamy mieć tu również strikte polityczne posty.
        Myślałem, że możemy się tutaj chronić przed takimi, między nami rozmowami...
        I tak prowadzimy, czasami nie łatwe dyskusje...

        Pozdrawiam. Witek
      • witekjs Re: Już my wam damy POpalić! 19.12.10, 19:55
        grzespelc napisał:

        > Proponuję jednak trochę mniej polityki na tym forum.

        Dołączam się do tej propozycji.
        Okazuje się, że oprócz stale "logicznych" wypowiedzi, zaczynamy mieć tu również strikte polityczne posty.
        Myślałem, że możemy się tutaj chronić przed takimi, między nami rozmowami...
        I tak prowadzimy, czasami nie łatwe dyskusje...

        Pozdrawiam. Witek
        • diabollo Re: Już my wam damy POpalić! 20.12.10, 01:28
          witekjs napisał:

          > grzespelc napisał:
          >
          > > Proponuję jednak trochę mniej polityki na tym forum.
          >
          > Dołączam się do tej propozycji.
          > Okazuje się, że oprócz stale "logicznych" wypowiedzi, zaczynamy mieć tu również
          > strikte polityczne posty.
          > Myślałem, że możemy się tutaj chronić przed takimi, między nami rozmowami...
          > I tak prowadzimy, czasami nie łatwe dyskusje...
          >
          > Pozdrawiam. Witek

          A dlaczego nie, czcigodny Witku?
          To dobry wątek czcigodnego Oby.watela.

          Polsce potrzeba w końcu polityki!

          Prawdziwych debat politycznych. O rzeczywistości, o przyszłości, o możliwych opcjach, o perspektywach.
          I które opcje są fair, które nie.
          Które są etyczne, a które to skurwysyństwo.

          Tylko nie takiej czy panu Jarosłwowi Kaczyńskiemu odjebało zupełnie czy tylko udaje, tudzież co kabaretowy Kościół Ginekologiczno-Katolicki myśli i twierdzi o "mordowaniu" komórek jajowych, plemników, blastocyt tudzież embrionów.
          Ewentualnie którego posła złapali po pijaku.
          Bo do tego sprowadza się polska "polityka" jak tak sobie oglądam (ostatnio już rzygam) TVN24.

          Kłaniam się nisko.
      • gaika Re: Już my wam damy POpalić! 20.12.10, 01:37
        grzespelc napisał:

        > Proponuję jednak trochę mniej polityki na tym forum.

        Ale że ona nie mieści się w człowieku, etyce czy społeczeństwie?
        Odnoszę wrażenie, że zawsze tak czy inaczej się w niej grzebaliśmy i grzebiemy.

        Taki trochę love/hate układ, ale bez niej ani rusz.
        • grzespelc Re: Już my wam damy POpalić! 20.12.10, 22:08
          Dobra, piszcie, m,nie nie stać na długie wypowiedzi. I wytłumaczcie obywatelowi, że profeudalny system podatkowy to zły pomysł, a podatek od spadków wyglądał w Polsce zupełnie inaczej, niż sobie wyobraża.
          • oby.watel Re: Już my wam damy POpalić! 20.12.10, 22:47
            grzespelc napisał:

            > Dobra, piszcie, m,nie nie stać na długie wypowiedzi. I wytłumaczcie obywatelowi
            > , że profeudalny system podatkowy to zły pomysł, a podatek od spadków wyglądał
            > w Polsce zupełnie inaczej, niż sobie wyobraża.

            Szkoda, ze nie stać Cię na dłuższe wypowiedzi.
          • gaika Re: Już my wam damy POpalić! 21.12.10, 00:31
            grzespelc napisał:

            > Dobra, piszcie, m,nie nie stać na długie wypowiedzi. I wytłumaczcie obywatelowi
            > , że profeudalny system podatkowy to zły pomysł, a podatek od spadków wyglądał
            > w Polsce zupełnie inaczej, niż sobie wyobraża.

            Grzesiu, nie mogę Cię zastąpić. Nie mam bladego pojęcia o prawie spadkowym.
    • oby.watel Re: Już my wam damy POpalić! 21.12.10, 11:32
      Niech podsumowaniem będzie wywiad z Andrzejem Sadowskim, wiceprezydentem Centrum im. Adama Smitha.

      - W ubiegłym tygodniu Sejm pracował nad przyszłorocznym budżetem, którego główne założenia są dość optymistyczne. Deficyt w wysokości 40,2 mld zł (12 mld niższy od tegorocznego), PKB - 3,5%, bezrobocie - 9,9%, a inflacja - 2,3%. Jednak wielu ekonomistów uważa, iż prawdziwy deficyt będzie znacznie wyższy. Prof. Stanisław Gomułka nie tak dawno mówił nawet o 100 miliardach.

      - Myślę, że nikt naprawdę nie wie, jaka jest precyzyjna wielkość dziury budżetowej. Dlatego są tak znaczące różnice w jej oszacowaniu. Pamiętajmy, że planowanie i tworzenie budżetu państwa to przede wszystkim decyzje stricte polityczne. To nie jest 10 przykazań. Tu wszystko można zmienić i wyrzucić z budżetu wiele zbędnych pozycji, o ile rząd będzie chciał zredukować koszty. Gdy rząd niemiecki przejrzał wszystkie tytuły płatnicze, odkrył, że od wielu lat, za duże pieniądze, funkcjonują instytucje, które były potrzebne przy integracji wschodnich landów z resztą kraju i ich rola dawno się zakończyła. Zastanawiam się, dlaczego w Polsce nadal finansuje się z budżetu takie przeżytki PRL-u, jak m.in. Ochotnicze Hufce Pracy? Takich przykładów jest dużo więcej. Jednak o wiele ważniejsze dla funkcjonowania państwa od deficytu budżetowego jest to, że cały czas rośnie dług publiczny, który przekroczył już 750 miliardów złotych. Rząd zaciąga nowe zobowiązania, żeby spłacać już istniejące. Dziś koszt obsługi długu publicznego wynosi mniej więcej tyle, ile zakładany na przyszły rok deficyt budżetowy. Gdyby teoretycznie wszystkie nasze rządy nie wytworzyły długu publicznego, to dziś nie byłoby żadnego deficytu. Jednak dla rządzących o wiele ważniejsze od sprawnego funkcjonowania państwa było utrzymanie się przy władzy poprzez kupowanie głosów obywateli, na co trzeba było zaciągać kolejne zobowiązania.

      Politycy mogą w naszym imieniu lekką ręką zaciągać miliardowe zobowiązania, nie ponosząc za to jakiejkolwiek odpowiedzialności.

      Więcej tutaj, a całość w świątecznym numerze Angory pod tytułem Budżet pełen dziur, s. 17 i n..
      • diabollo Re: Już my wam damy POpalić! 21.12.10, 13:02
        Zrobił na mnie wrażenie pan z Centru im. Smitha, organizacji lobbistycznej lobbującej na rzecz interesów dużego biznesu.

        Po jakiego chuja w Polsce Ochotnicze Hufce Pracy? To bardzo dobre pytanie. Koledzy pana Sadowskiego z podobnych organizacji w Stanach już dawno znaleźli dziecinnie proste rozwiązanie (i wprowadzili w życie) - co robić z potencjalnie patologiczną młodzieżą bez zawodu i wykształcenia?... No, co? Zwyczajnie wsadzić do więzienia.
        Wprawdzie utrzymanie w więzieniu też nieco kosztuje, ale napewno mniej, niż te "komunistyczne" OHP.
        A poza tym, więzienia można też sprywatyzować i na nich nieźle jeszcze zarobić. Więźniów zagonić do roboty - wtedy są dla właścicieli więzień prawie tak tani jak chłopi chińscy przerobieni na robotników gdzieś w okolicach Chengdu.

        Zadziwiające, że pan Sadowski rozpaczając nad rozmiarami długu publicznego (przy Niemczech, do których się odnosi - pikusiowatego) nie nawołuje do zwiększenia podatków, aby spłacać ten dług.

        Z resztą nie trzeba nawet zwiększać podatków, organizacja, którą pan Sadowski reprezentuje, powinna wezwać polskich przedsiębiorców, którzy wypracowali w tym roku zadziwiająco rekordowe zyski, aby zwiększyli płace pracownikom - w Polsce wszak dość podle opłacanych (w porównaniu przywoływanych do Niemiec) - wtedy automatycznie większe podatki trafią do budżetu bez zwiększania stawek podatkowych.

        Kłaniam się nisko.
        • oby.watel Re: Już my wam damy POpalić! 21.12.10, 13:14
          Czyli nieważne co mówi, ale kto mówi. A lekiem na wszelkie kłopoty jest podniesienie podatków, choć już dziś wszystkie daniny sięgając prawie stu procent tego, co dostaje do ręki pracownik. (Pracownik dostający na rękę 1000 zł kosztuje pracodawcę ok. 1.800 zł) Drugi sposób to wsadzanie do wiezień, choć już dziś skazani oczekują na odsiadkę, bo nie ma miejsc.

          Czy jest jakiś autorytet ekonomiczny, któremu wierzysz, czcigodny Diabollo? Bo wygląda na to - bez obrazy - że guru ekonomicznym dla Ciebie jest Lepper i wuc.
          • diabollo Re: Już my wam damy POpalić! 21.12.10, 13:45
            oby.watel napisał:

            > Czyli nieważne co mówi, ale kto mówi. A lekiem na wszelkie kłopoty jest podnie
            > sienie podatków, choć już dziś wszystkie daniny sięgając prawie stu procent teg
            > o, co dostaje do ręki pracownik. (Pracownik dostający na rękę 1000 zł kosztuje
            > pracodawcę ok. 1.800 zł) Drugi sposób to wsadzanie do wiezień, choć już dziś sk
            > azani oczekują na odsiadkę, bo nie ma miejsc.
            >
            > Czy jest jakiś autorytet ekonomiczny, któremu wierzysz, czcigodny Diabollo? Bo
            > wygląda na to - bez obrazy - że guru ekonomicznym dla Ciebie jest Lepper i wuc.
            >

            Pracownik kosztujący pracodawcę 1800 zł (450 euro) to pracownik kraju tzw. "Trzeciego Świata", pracownik prawie darmowy.

            Niemniej czy mógłbyś mi przybliżyć ową kalkulację, jak doszedłeś do relacji 1800 zł. - 1000zł

            (to znaczy wiem, że są w Polsce ludzie dostający 1000 zł. i mniej na rękę, pewnie nawet całkiem sporo takich ludzi, choć wątpię czy większość ich parcodawców cokolwiek więcej płaci, a nie zwyczajnie oszukuje państwo i zatrudnia tych ludzi "na czarno").

            Płaca minimalna w Polsce to ok. 1400 zł (nota bene w 2009 w Turcji płaca minimalna była wyższa, to efekty pracy lobbistów takich jak pan Sadowski) i przy tej płacy na rękę pracownik dostanie te ok. 1000zł.

            Nie chce mi się szukać, ale z tego co pamiętam to ze 20% różnych ubezpieczeń płaci pracodawca, 20% ubezpieczenia pracownik, tak mniej więcej powstaje kwota brutto, od której pracownik płaci PIT 19% najniższa stawka - dawno już w Polsce nie mieszkam, poprawcie mnie jak się mylę.

            Ale za cholerę nie wychodzi mi 1800zł kosztów pracodawcy z 1000zł na rękę pracownikowi.

            Nie muszę dodawać, że polskie koszty pracy należą do najniższych w Europie, kiedy to większość eksportu polskiego trafia właśnie na bogaty rynek europejski - z resztą ceny na krajowym rynku nie odbiegają od europejskich.

            Krótko mówiąc świat ma Chiny, Europa ma Polskę.
            Chiny tylko z żelazną konsekwencją realizują swoją długoterminową strategię gospodarczą i rozwijają (najpierw kopiują) na potęgę swoje technologię, swoją naukę.
            Co do polskiej strategii nic mi nie wiadomo.

            A pan Sadowski pierdoli glupoty o OHP.

            Kłaniam się nisko.
          • diabollo Re: Już my wam damy POpalić! 21.12.10, 14:12
            Czcigodny Oby.watelu,

            Jeszcze pozwolę sobie powtórzyć - i postuluję o zrozumienie - pan Sadowski występuje tutaj nie w roli ekonomisty czy eksperta (czyli naukowca, obiektywnie starającego się opisać rzeczywistość ekonomiczną w Polsce) lecz lobbisty, który lobbuje na rzecz interesu swojej grupy największych przedsiębiorców.
            Dla niego priorytetem nie są długookresowe skutki makroekonomiczne jego lobbingu, celem jego działalności publicznej jest interes grupy największych przedsiębiorców za którymi lobbuje.

            Ja wiem, że w Polsce to już się zupełnie pomieszało i nikt nie rozróżnia jednego od drugiego, lobbiści udają ekspertów, a telewizyjni "eksperci" to najczęściej reprezentują czyjeś interesy, ale na Baala, wśród tak inteligentnych i wykszatłconych ludzi jak czcigodnych Forumowiczów to powinno być jasne.

            Jak szukasz eksperta od ekonomii, to proponuję pójść do ekonomistów na uniwersytetach, czytać literaturę ekonomiczną - jeżeli Cię to interesuje, np. noblistów od ekonomii, etc.

            Kłaniam się nisko.
            • oby.watel Re: Już my wam damy POpalić! 21.12.10, 15:06
              diabollo napisał:

              > Jeszcze pozwolę sobie powtórzyć - i postuluję o zrozumienie - pan Sadowski wyst
              > ępuje tutaj nie w roli ekonomisty czy eksperta (czyli naukowca, obiektywnie sta
              > rającego się opisać rzeczywistość ekonomiczną w Polsce) lecz lobbisty, który lo
              > bbuje na rzecz interesu swojej grupy największych przedsiębiorców.

              A za czym lobbuje w takim razie rząd i Populiści i Socjaliści? Jakie są długotrwałe, rozumiem pozytywne, skutki zadłużania kraju w imię... Właśnie. W imię czego? Świętego słupka poparcia?

              > Nie chce mi się szukać, ale z tego co pamiętam to ze 20% różnych ubezpieczeń pł
              > aci pracodawca, 20% ubezpieczenia pracownik, tak mniej więcej powstaje kwota br
              > utto, od której pracownik płaci PIT 19% najniższa stawka - dawno już w Polsce n
              > ie mieszkam, poprawcie mnie jak się mylę.

              Tego się nie spodziewałem. "Nie chce mi się szukać", "nie wiem", ale wiem... Co? Że w Polsce mało kto zarabia 1.000 zł? Ależ to nie chodzi o to ile kto zarabia, ale ile trzeba wyłożyć, żeby mu 1.000 zł wypłacić! Oczywiście można się do tej kwoty przyssać jak rzep do ogona i deliberować o taniej sile roboczej. Tyle, że żeby wypłacić pracownikowi 2.000 trzeba zapłacić fiskusowi dodatkowo 1.600, a płacąc mu prawie średnia krajową - 3.000 trzeba wysupłać na wszelkie opłaty i wypłatę 5.400. Czyli 1350 €. Innymi słowy - pracownik zarabiający 1.000 kosztuje pracodawcę ok. 1.800 €.

              Jeśli porównamy to z zarobkami w krajach, które nie miały bez mała pięćdziesięcioletnich doświadczeń w budowie socjalizmu, to zaiste jawi się to niewiele. Tylko jest to na wystarczająco, żeby już nawet polskim firmom opłacało się przenosić produkcję na Litwę czy gdzieś dalej. Taniej wychodzi zamówić w Chinach kontener kurtek z nadrukiem Wólczanka, niż zapłacić w Polsce wszystkie podatki, inne datki i VATki i sprzedawać te same kurtki trzy razy drożej chroniąc krajowy rynek.

              Ja siłą rzeczy musiałem studiować ekonomię polityczna socjalizmu. Ale bardziej interesowała mnie ta, dotycząca kapitalizmu. A szanowny Pan? Zamierza wyważać otwarte drzwi? Lansować teorie, które już dawno obalono?
              • diabollo Re: Już my wam damy POpalić! 21.12.10, 18:11
                Czcigodny Oby.watelu,

                Powiedz mi proszę jak dochodzisz do tych proporcji - 1000 zł na rękę 1800 zł kosztów pracy?
                Bo za cholerę nie łapię. Jak tłumaczyłem z moich obliczeń wychodzi mi jakieś 1600 zł.

                Ale to nie ważne, i tak kłamstwem jest, że w Polsce mamy "wysokie koszty pracy". Przynajmniej w porównaniu do innych krajów UE, one są w Polsce bardzo niskie.

                Gdzieś niedawno czytałem, że według jakiegoś raportu są nawet najniższe w całej UE, a w Europie niższe koszty pracy są tylko w Rosji.
                Skoro różnimy się co do faktów - nic prostrzego jak je sprawdzić.

                Porównując się do kraju z pięćdziesięcioletnią historią socrealizmu - Republiką Czeską - średnie zarobki w Polsce są mniejsze (a siłą rzeczy koszty pracy sporo wyższe, ale chyba o to chodzi, żeby kraj był bogaty?).

                Kłaniam się nisko.

                PS. Skończyłem Politechnikę. Ale przez ostatnie 3 lata studiów dziennych na Politechnice studiowałem zaocznie na Akademii Ekonomicznej, tych studiów nie skończyłem (poszedłem do pracy i mi się dalej nie chciało), więc ekspertem się nie czuję.
                Kursy makroekonomii i mikroekonomii wyryłem i zdałem bardzo dobrze (po przedmiotach politechnicznych jak analiza matematyczna tyły to bułki z masłem).
                Dlatego jakieś niewielkie pojęcie mam i pozwalam sobie na te tematy się odzywać.
                Były to już lata kapitalizmu w Polsce, wiec studiowałem ekonomię bezprzymiotnikową.

                Nie wpuszczaj mnie zatem w "socjalizm" ani w PIS czy Kaczyńskiego, tym bardziej, że nieśmiało staram się uzasadnić pociągnięcia podatkowe rządu PO, za które PIS rząd tak jak Ty atakuje.
                Co więcej w czasach koniunktury gospodarczej PISSda kretyńsko obniżała podatki, zamiast próbować walczyć o nadwyżki budżetowe przeznaczone na obniżenie długu publicznego - właśnie na chude lata, które przyszły teraz.
                Jasne, że teraz podwyżki podatków są boleśniejsze i groźniejsze dla gospodarki bo jest czas dekoniunktury, ale obecny rząd raczej stoi pod ścianą i musi się zmagać z konsewencjami idiotycznych decyzji poprzedników. (Inna sprawa, że boi się odkręcić idiotyczne "reformy" podatkowe PISS, lecz stara się w miarę bezboleśnie łatać budżet niewielkimi podwyżkami VATu, moim zdaniem powinien wrócić do poprzednich stawek podatkowych i ubezpieczeniowych, czy przywrócić owy feralny podatek spadkowy).
                Nie jestem zwolennikiem zupełnie lewicowych poglądów, że długiem publicznym nie ma się co przejmować.

                Populizmem jest pierdolenie głupot, że deficyt budżetowy dal się naprawić likwidując Ochotnicze Hufce Pracy, obcinaniem dotacji dla partii czy budżetów kancelarii premiera czy prezydenta.
                • grzespelc Re: Już my wam damy POpalić! 21.12.10, 22:46
                  > Powiedz mi proszę jak dochodzisz do tych proporcji - 1000 zł na rękę 1800 zł ko
                  > sztów pracy?
                  > Bo za cholerę nie łapię. Jak tłumaczyłem z moich obliczeń wychodzi mi jakieś 16
                  > 00 zł.

                  Słusznie:

                  www.pracuj.pl//Kalkulatory/kalkulator-wynagrodzen.aspx?gclid=CKTFiayi_qUCFcoe3wodz2brqg
                  • oby.watel Re: Już my wam damy POpalić! 21.12.10, 22:59
                    No tak. Korzystałem ze starszego przelicznika, zapominając, że przecież PiS obniżył niektóre składki.

                    Tak czy owak pracownik zarabiający na rękę 3.000 zł kosztuje pracodawcę ok 5.000 zł, czyli nie 1.000 - 1.800 jak podałem, tylko 1.000 - 1670. Dzięki PiSiowi.
    • oby.watel Jak POpaprańcy prawo POprawiają 21.12.10, 15:17
      Dziennik Polski: CytatOd stycznia podatek VAT od towarów i usług pójdzie w górę o 1 procent. - Jednak bardzo często w przypadku produktów cukierniczych ceny będą wyższe o 16 procent. To taka "mała afera Rywina". Tam poszło o zapis "lub czasopisma". A w naszym przypadku w wykazie towarów objętych stawką podatku w wysokości 8 proc. pojawia się zapis "wyłącznie wyroby ciastkarskie i ciastka świeże, których data minimalnej trwałości oznaczona zgodnie z odrębnymi przepisami nie przekracza 14 dni, a w przypadku oznaczania towarów zgodnie z odrębnymi przepisami wyłącznie terminem przydatności do spożycia, termin ten również nie przekracza 14 dni". Czegoś takiego wcześniej nie było - mówi Paweł Kusiewicz z Przedsiębiorstwa Produkcji Piekarskiej "Henpol" z Krakowa.

      Paweł Kusiewicz podkreśla, że po wprowadzeniu nowych przepisów może dojść do sytuacji, że produkowany przez cukierników np. pischinger będzie miał dwie stawki VAT: ten na wagę, z terminem ważności do 14 dni, będzie sprzedawany z 8-procentowym VAT-em, a ten paczkowany, z okresem ważności powyżej 14 dni - z 23-proc.

      I choć może się okazać, że przedsiębiorcy tej branży nie będą mieli wyjścia, to zgodnie z zasadą jednoznaczności grupowań towarów wynikającą z zasad metodycznych PKWiU "zakresy poszczególnych grupowań towarów pochodnych określonego grupowania macierzystego w żadnym wypadku nie mogą zachodzić na siebie". - To oznacza, że nie może powstać sytuacja, w której określony produkt może być zaliczony do więcej niż jednego grupowania PKWiU. I kolejna sprawa. Nowela VAT jest sprzeczna z III Dyrektywą VAT UE (art 98 ust. 2 pkt 1), gdzie załącznik zawiera przepis, iż środki spożywcze korzystają z obniżonej stawki VAT, a dodatkowo dyrektywa zakazuje stosowania różnych stawek VAT dla tych samych produktów - podkreśla Kazimierz Czekaj.


      Jeśli rozpocznie się akcja "dla stałych klientów bez VAT i faktury", to zamiast spodziewanych dodatkowych 4 miliardów złotych rząd może zobaczyć wielkie g...

      Donald Tusk, premier: CytatBudowa wzajemnego zaufania wymaga, by polityka gospodarcza rządu oparta była na realnych podstawach, by jej horyzont wybiegał poza termin kolejnych wyborów. Państwo, które żyje na kredyt, nie będzie dla obywateli godne zaufania. Deficytu budżetu oznacza stały wzrost długu publicznego i wysokie koszty spłaty odsetek od tego długu. (...)

      https://theroadtothehorizon.net/photo/Iran%20elections%20cartoon.jpg
      • diabollo Re: Jak POpaprańcy prawo POprawiają 21.12.10, 18:15
        Jasne, mam nadzieję, że "Gazeta Prawna" propnuje coś innego niż podwyżki VATu o 1% i VATu na cukierki o 16%:

        powrót do poprzednich stawek PIT 20, 33, i 45%, powrót do poprzedich stawek ubezpieczenia, poprzedniej stawki CIT.

        Z jednej strony "Gazeta Prawna" tak się martwi o dług publiczny - więc niech zachęcą rząd do poważnej reformy finansów publicznych - przez zwiększenie przychodów budżetowych.

        Kłaniam się nisko.
          • oby.watel Re: Jak POpaprańcy prawo POprawiają 21.12.10, 23:10
            Też uważam, że od spadków trzeba. Koniecznie. Jeśli da się za to samo wziąć podatek trzy razy, to czemu nie? Najpierw p. Kowalski pracuje i odprowadza podatek od wynagrodzenia. Za to co mu zostało kupuje samochód i płaci za niego podatek i akcyzę. Potem umiera. Chyba jest oczywiste, ze spadkobierca nie możne ot, tak wsiąść i odjechać, bo to by było niesprawiedliwe, niesłuszne i niezbawienne. Powinien zapłacić jeszcze jeden podatek od tego samochodu. A jak i on umrze przedwcześnie, to kolejny i kolejny. Nie poprawi się, dopóki nie zostanie wprowadzony podatek od spadków. Żadnych reform. Wprowadzić podatek od spadków i podnieść pozostałe! Jak najszybciej!

            A długi rosną, rosną, rosną...
            • diabollo Re: Jak POpaprańcy prawo POprawiają 22.12.10, 00:03
              oby.watel napisał:

              > Też uważam, że od spadków trzeba. Koniecznie. Jeśli da się za to samo wziąć pod
              > atek trzy razy, to czemu nie? Najpierw p. Kowalski pracuje i odprowadza podatek
              > od wynagrodzenia. Za to co mu zostało kupuje samochód i płaci za niego podatek
              > i akcyzę. Potem umiera. Chyba jest oczywiste, ze spadkobierca nie możne ot, ta
              > k wsiąść i odjechać, bo to by było niesprawiedliwe, niesłuszne i niezbawienne.
              > Powinien zapłacić jeszcze jeden podatek od tego samochodu. A jak i on umrze prz
              > edwcześnie, to kolejny i kolejny. Nie poprawi się, dopóki nie zostanie wprowadz
              > ony podatek od spadków. Żadnych reform. Wprowadzić podatek od spadków i podnieś
              > ć pozostałe! Jak najszybciej!
              >
              > A długi rosną, rosną, rosną...
              >

              Zdecyduj się, czcigodny Oby.watelu, długi (publiczne) rosną od płacenia podatków czy niepłacenia podatków?

              Poprzednie prawo dotyczące podatków spadkowych było w porządku - biedniejszych w cale nie krzywdziło. Jak ktoś dostawał auto po zmarłym wujku, niewielki podatek i tak czynił auto prezentem od losu. Tak samo z mieszkaniami czy domami po rodzicach. Bez przesady.

              Kłaniam się nisko.
              • diabollo Re: Jak POpaprańcy prawo POprawiają 22.12.10, 00:10
                > > A długi rosną, rosną, rosną...
                > >
                >
                > Zdecyduj się, czcigodny Oby.watelu, długi (publiczne) rosną od płacenia podatkó
                > w czy niepłacenia podatków?
                >
                > Poprzednie prawo dotyczące podatków spadkowych było w porządku - biedniejszych
                > w cale nie krzywdziło. Jak ktoś dostawał auto po zmarłym wujku, niewielki podat
                > ek i tak czynił auto prezentem od losu. Tak samo z mieszkaniami czy domami po r
                > odzicach. Bez przesady.
                >
                > Kłaniam się nisko.

                A poza tym spadku zawsze się można było zrzec (choć chyba tylko do 6 miesięcy od śmierci spadkodawcy, co było dość wkurwiające).

                Kłaniam się nisko.
                • oby.watel Re: Jak POpaprańcy prawo POprawiają 22.12.10, 00:23
                  I to mnie przekonało. Co tam jakieś emerytury, KRUSy, OHPy. Opodatkujmy spadki. Niech wiedzą dziatki, ze jak ich starzy całe życie uczciwie płacili podatki i czegoś się dorobili, to teraz trzeba to spieniężyć, żeby było na dopłaty do partii, kopalń, hut, PKP...

                  Jeśli na PKP działa 137 spółek, to kto jest największym beneficjentem dopłat i dotacji - pasażerowie, czy prezesi, krewni i znajomi króliczka? Prawidłowa odpowiedź brzmi: opodatkować spadki i podnieść podatki.
                  • diabollo Re: Jak POpaprańcy prawo POprawiają 22.12.10, 00:45
                    oby.watel napisał:

                    > I to mnie przekonało. Co tam jakieś emerytury, KRUSy, OHPy. Opodatkujmy spadki.
                    > Niech wiedzą dziatki, ze jak ich starzy całe życie uczciwie płacili podatki i
                    > czegoś się dorobili, to teraz trzeba to spieniężyć, żeby było na dopłaty do par
                    > tii, kopalń, hut, PKP...
                    >
                    > Jeśli na PKP działa 137 spółek, to kto jest największym beneficjentem dopłat i
                    > dotacji - pasażerowie, czy prezesi, krewni i znajomi króliczka? Prawidłowa odpo
                    > wiedź brzmi: opodatkować spadki i podnieść podatki.
                    >

                    No, dobra KRUS, czcigodny Oby.watelu.
                    Ewentualna reforma. Tak, bardzo potrzebna, zgadzam się.

                    Tylko zaprawdę, zaprawdę, powiadam Ci, (jak pół-ekonomista - dyplomowanemu ekonomiście) - ta ewentualna reforma KRUS nawet przez najbliższe 20 lat dla finansów publicznych RP i dla budżetu nie miałaby żadnego wpływu, ani dodatkowych dochodów dla budżetu by nie przyniosła.

                    Pytanie dla Ciebie: dlaczego?

                    Poszukaj, pomyśl, poczytaj, jak sam do tego dojdziesz dlaczego, to zrozumiesz dlaczego PO nie zamierza się zabijać (z tych samych powodów nikt nie podjął się reformować KRUSU przez ostatnie 20 lat) i zabijać PSL-koalicjanta, bo PSL zgodzi się na taką reformę dopiero właśnie po swoim trupie.

                    Twój nick, czcigodny Oby.watelu zobowiązuje, właśnie do obywatelskiego rozumienia podstawowych rzeczy dziejących się w Twoim państwie.

                    Kłaniam się nisko.
                    • oby.watel Re: Jak POpaprańcy prawo POprawiają 22.12.10, 01:16
                      diabollo napisał:

                      > Poszukaj, pomyśl, poczytaj, jak sam do tego dojdziesz dlaczego, to zrozumiesz d
                      > laczego PO nie zamierza się zabijać (z tych samych powodów nikt nie podjął się
                      > reformować KRUSU przez ostatnie 20 lat) i zabijać PSL-koalicjanta, bo PSL zgodz
                      > i się na taką reformę dopiero właśnie po swoim trupie.

                      Poszukałem, poczytałem, pomyślałem i muszę przyznać Ci rację. Do KRUSu budżet dopłaca zaledwie 20 miliardów złotych rocznie. To są pieniądze nie warte poświecenia ani jednego procenta ze świętego słupka. Dlatego nie wolny tykać niczego, co by dało jakieś realne oszczędności i nie wolno wprowadzać urawniłowki. Kto to widział, żeby wszyscy podlegali takiemu samemu prawu i płacili takie same podatki i składki. Zaprawdę powiadam Ci, że to ani sprawiedliwe nie jest, ani słuszne, ani zbawienne. Bo niby dlaczego rolnik miałby płacić taki sam podatek jak fryzjer, skoro fryzjer strzyże, a rolnik kosi?

                      Nie opłaca się zabijać koalicjanta, bo ten koalicjant może wywinąć numer i wejść w koalicję z PiSiem i SLD. Bowiem nie od dziś wiadomo, że PSL-owi ze wszystkimi po drodze do żłoba iest.
                      • diabollo Re: Jak POpaprańcy prawo POprawiają 22.12.10, 08:28
                        oby.watel napisał:

                        > Poszukałem, poczytałem, pomyślałem i muszę przyznać Ci rację. Do KRUSu budżet d
                        > opłaca zaledwie 20 miliardów złotych rocznie. To są pieniądze nie warte poświec
                        > enia ani jednego procenta ze świętego słupka. Dlatego nie wolny tykać niczego,
                        > co by dało jakieś realne oszczędności i nie wolno wprowadzać urawniłowki. Kto t
                        > o widział, żeby wszyscy podlegali takiemu samemu prawu i płacili takie same pod
                        > atki i składki. Zaprawdę powiadam Ci, że to ani sprawiedliwe nie jest, ani słus
                        > zne, ani zbawienne. Bo niby dlaczego rolnik miałby płacić taki sam podatek jak
                        > fryzjer, skoro fryzjer strzyże, a rolnik kosi?
                        >
                        > Nie opłaca się zabijać koalicjanta, bo ten koalicjant może wywinąć numer i wejś
                        > ć w koalicję z PiSiem i SLD. Bowiem nie od dziś wiadomo, że PSL-owi ze wszystki
                        > mi po drodze do żłoba iest.
                        >

                        Czcigodny Oby.watelu, widzisz, to trochę bardziej skomplikowane.
                        Szukałeś, ale nie doszedłeś do sedna sprawy.

                        A przedstawia się ono tak, że bez względu na jakiekolwiek reformy, czy emerytury rolnicze znajdą się w KRUSie, ZUSie czy Srusie, dalej, przez następne 20 lat do tych emerytur budżet państwa tak czy siak będzie musiał dopłacać te 20 miliardów.

                        Nasi politycy nie myślą w takich odległych perspektywach. Pan Tusk doskonale rozumie, że refroma KRUSu jest potrzebna, ale ma ważniejsze problemy na głowie - tu i teraz - niż kolejna rewolucja systemowa wymagająca wielki bojów politycznych ("kopania się z koniem" - jak to określił sam pan Tusk), która jakieś pozytywne efekty dla finansów publicznych może przyniosłaby za lat np. 20.

                        Kłaniam się nisko.
                        • oby.watel Re: Jak POpaprańcy prawo POprawiają 22.12.10, 09:53
                          Toż przecież mówię, że się zgadzam, ponieważ masz całkowitą i niepodważalna rację mówiąc, ze jeśli rolnik będzie w ZUSie płacił 800 zł miesięcznie, jak dziś płaci w KRUSie 80 zł na trzy miesiące, to państwo będzie dopłacać tyle samo. Tak samo z nakładami na służbę zdrowia. Po co rolnik ma w ogóle cokolwiek płacić, skoro mu się należy jak psu micha, ponieważ PSL od 1000 lat jest w jakiejś koalicji, a to z PZPR, a to z SLD, a to z AWS, a to z PO z dwuletnią przerwą na Koalicję z Samoobroną. Choć zaawansowane rozmowy trwały i koalicja z PiSem tez doszłaby do skutku, gdyby nie wybory.

                          Więc jeszcze raz potwierdzam i podpisuję się obiema rękami pod tezą, ze 20 miliardów z samego KRUSu to nie są pieniądze, po które warto się schylać, zwłaszcza, że jak koalicjant się postawi, to PO nie będzie mogło realizować swojego ambitnego programu 3z-3k = zaostrzyć, zakazać, zdelegalizować - karać, k...wa, karać! No i pilnować, by znowu wybrali.
                          • diabollo Re: Jak POpaprańcy prawo POprawiają 22.12.10, 11:06
                            oby.watel napisał:

                            > Toż przecież mówię, że się zgadzam, ponieważ masz całkowitą i niepodważalna rac
                            > ję mówiąc, ze jeśli rolnik będzie w ZUSie płacił 800 zł miesięcznie, jak dziś p
                            > łaci w KRUSie 80 zł na trzy miesiące, to państwo będzie dopłacać tyle samo. Tak
                            > samo z nakładami na służbę zdrowia. Po co rolnik ma w ogóle cokolwiek płacić,
                            > skoro mu się należy jak psu micha, ponieważ PSL od 1000 lat jest w jakiejś koal
                            > icji, a to z PZPR, a to z SLD, a to z AWS, a to z PO z dwuletnią przerwą na Koa
                            > licję z Samoobroną. Choć zaawansowane rozmowy trwały i koalicja z PiSem tez dos
                            > złaby do skutku, gdyby nie wybory.
                            >
                            > Więc jeszcze raz potwierdzam i podpisuję się obiema rękami pod tezą, ze 20 mili
                            > ardów z samego KRUSu to nie są pieniądze, po które warto się schylać, zwłaszcza
                            > , że jak koalicjant się postawi, to PO nie będzie mogło realizować swojego ambi
                            > tnego programu 3z-3k = zaostrzyć, zakazać, zdelegalizować - karać, k...wa, kara
                            > ć! No i pilnować, by znowu wybrali.
                            >

                            Odnoszę nieodparte wrażenie, że dalej tego problemu nie rozumiesz, czcigodny Oby.watelu.

                            Kłaniam się nisko.
                            • oby.watel Re: Jak POpaprańcy prawo POprawiają 22.12.10, 11:25
                              Może prawidłowe odnosisz wrażenie. Rozważmy, czcigodny diabollo sytuację sklepiku na przedmieściu. Nie jest to sytuacja wyssana z paca. Sklepik daje, zależnie od miesiąca od 3.000 do ok. 4.000 zł zysku. Ze względów rodzinnych właściciel zmuszony był zatrudnić pracownika - sprzedawcę. Musiał, bo taki jest wymóg, zaproponować mu najniższe wynagrodzenie, wynoszące dziś 1317 zł. Czyli na rękę pracownik dostanie niecałe tysiąc złotych, a właściciela będzie to kosztować prawie 1700 zł.

                              Teraz postaw się w sytuacji tego przedsiębiorcy. Zyski to trochę więcej od średniej krajowej okupione koniecznością wstawania bladym świtem, jeżdżenia za towarem, pilnowania interesu, prowadzenia buchalterii. Zatrudnienie jednego pracownika pochłania prawie lub ponad połowę dochodów.* I teraz pytanie, na które szczerze odpowiedz - co się bardziej opłaca - zatrudnić pracodawcę, płacić mu niecałe 1000 zł i dodatkowo 700 państwu, czy zaproponować mu pracę na czarno, płacić mu 1300 i zaoszczędzić 400?

                              Zgodnie z Twoim rozumowaniem podniesienie podatku tylko zachęci takich przedsiębiorców, których w Polsce jest większość, do legalnego zatrudniania pracowników.

                              ______
                              * Uwzględnij jeszcze jeden czynnik. Gdy dochody drastycznie spadną pracownikowi zatrudnionemu legalnie MUSISZ płacić, pod groźbą sądów i kłopotów i nie możesz zwolnić. Zatrudniony na czarno przychodzi do roboty wtedy, gdy robota jest...
                              • diabollo Re: Jak POpaprańcy prawo POprawiają 23.12.10, 08:55
                                Czcigodny Oby.watelu,

                                O ile dobrze Cię zrozumałem, masz pretensje do rządu na "koszty pracy", bo "przedsiębiorca" prowadzący bezsensowną "działalność godspodarczą", czyli sklepik nie jest w stanie zatrudnić pracownika?

                                Jeżeli znasz owego "przedsiębiorcę" osobiście, to przekaż mu ode mnie, żeby sobie dał spokój z tą "działalnością".
                                Niech otworzy hipermarket, alco coś w tym stylu - np. sieć skelpów coś jak 7-Eleven, jeżeli nie jest w stanie, to niech szuka roboty gdzie indziej.

                                Koszty pracy w Polsce nie mają tu nic do rzeczy. Gdyby wszyscy bezsensowni "przedsiębiorcy" mieli pretensje na "koszty pracy" i wszyscy sklepikarze dostaliby co chcieli, czyli darmową siłę roboczą - tego napewno gospodarka by nie przetrzymała.

                                Kłaniam się nisko.
                                • oby.watel Re: Jak POpaprańcy prawo POprawiają 23.12.10, 10:46
                                  Już byłem przekonany, ale przekonałeś mnie jeszcze bardziej. Masz całkowita rację. Jeśli ktoś prowadzi działalność, to nie powinien narzekać, tylko pokornie płacić wszelkie obciążenia, albo wziąć się za inna robotę. Przy dziesięcioprocentowym bezrobociu na pewno ja znajdzie bez problemu.

                                  Rozumiem, że takie typu argumentowanie to nie jest populizm. Rozumiem, że nic tak nie wpływa na rozwój kraju jak likwidacja firm przygniatanych opłatami i zgłaszanie się do Urzędu Pracy. Nie należy też zatrudniać żadnych pracowników. A podatki należy podnieść, ponieważ ktoś musi za bezrobotnych płacić. No to niech płacą ci, którzy mają robotę. Wybacz, to już nie jest nawet ekonomia polityczna socjalizmu., To czyta ekonomia polityczna idiotyzmu.

                                  Policzmy. Jeśli pracownik zarabiający 2.000 zł brutto, czyli netto niecałe 1.500 zł płaci ok 600 zł wszelkich składek (ZUS, emerytalna, rentowa, chorobowa), to gdyby zmniejszyć te obciążenia o jedną trzecią i zatrudnić bezrobotnych, którzy teraz bezskutecznie szukają pracy lub pracują na czarno wpłynęłoby ok. sześć miliardów złotych rocznie dodatkowo.
                                  • diabollo Re: Jak POpaprańcy prawo POprawiają 23.12.10, 11:03
                                    oby.watel napisał:

                                    > Już byłem przekonany, ale przekonałeś mnie jeszcze bardziej. Masz całkowita rac
                                    > ję. Jeśli ktoś prowadzi działalność, to nie powinien narzekać, tylko pokornie p
                                    > łacić wszelkie obciążenia, albo wziąć się za inna robotę. Przy dziesięcioprocen
                                    > towym bezrobociu na pewno ja znajdzie bez problemu.
                                    >
                                    > Rozumiem, że takie typu argumentowanie to nie jest populizm. Rozumiem, że nic t
                                    > ak nie wpływa na rozwój kraju jak likwidacja firm przygniatanych opłatami i zgł
                                    > aszanie się do Urzędu Pracy. Nie należy też zatrudniać żadnych pracowników. A p
                                    > odatki należy podnieść, ponieważ ktoś musi za bezrobotnych płacić. No to niech
                                    > płacą ci, którzy mają robotę. Wybacz, to już nie jest nawet ekonomia polityczna
                                    > socjalizmu., To czyta ekonomia polityczna idiotyzmu.
                                    >
                                    > Policzmy. Jeśli pracownik zarabiający 2.000 zł brutto, czyli netto niecałe 1.50
                                    > 0 zł płaci ok 600 zł wszelkich składek (ZUS, emerytalna, rentowa, chorobowa), t
                                    > o gdyby zmniejszyć te obciążenia o jedną trzecią i zatrudnić bezrobotnych, któr
                                    > zy teraz bezskutecznie szukają pracy lub pracują na czarno wpłynęłoby ok. sześć
                                    > miliardów złotych rocznie dodatkowo.
                                    >

                                    Populizmem jest pisanie o firmach "przygniatanych opłatami".
                                    Wiesz, w gospodarce rynkowej jest konkurencja, firmy konkurują między sobą, więksi zjadają słabszych (choć niektórzy twierdzą, że szybsi wolniejszych).

                                    Wszyscy są "przygniecieni" takimi samymi opłatami, więc opłaty (ubezpieczenia, podatki) nie są tu przyczyną kłopotów "sklepików". Ogromne hipermarkety kwitną i ciągle powstają nowe, więc najwyraźniej są dochodowe.

                                    Na tym polega właśnie, czcigodny Oby.watelu, kapitalizm.
                                    Podczas kiedy Ty mylnie oskarżasz "socjalizm" za wszystkie krzywdy zgarnięcia wpierdol od konkurencj. Dodajmy, socjalizm, którego nie ma.

                                    Sytuacja przypomina mi tę w USA i ten nowy, prężny ruch Tea-Party, zbierający właśnie ludzi wydymanych przez globalny kapitalizm, a oskarżający "socjalistę" Obamę za całe zło świata. Nic dziwnego, że ruch karmiony ideologią (podatki=zło) i pieniędzmi przez największych amerykański business.

                                    Kłaniam się nisko.
          • diabollo Re: Jak POpaprańcy prawo POprawiają 21.12.10, 23:57
            grzespelc napisał:

            > Moim zdaniem koszty pracy nie powinny być podnoszone, za to należałoby przywróc
            > ić podatek od spadków i podnieść od nieruchomości.

            Eh, wygłupiałem się trochę, czcigodny Grzesplecu, bo już mnie zaczyna wkurwiać ta niekonsekwencja polskich "ekonomistów" - bicie na alarm jak rośnie dług publiczny i jaki mamy straszny deficyt budżetowy i przy okazji jaki straszny jest ten PO bo podniósł VAT o 1%.

            Głównym kosztem pracy jest sama płaca i ta daj Baalu, niech w Polsce rośnie. Oczywiście podnoszenie ubezpieczeń i narzutów płacowych - z tym trzeba ostrożnie, choć jest tutaj miejsce na podwyżki po prezetnach PISSu.

            Podatek spadkowy (w sumie i tak był niewielki i łaskawy dla rodzin dziedziczących np. mieszkanie) - jak najbardziej powinien być przywrócony.

            Z PITu - po VAT dający największe dochody budżetowe (choć największe i tak z najniższej stawki) - czemu znowu nie przywrócić trzeciego progu tak ze 40%. I tak byłoby mniej niż w wielu krajach europejskich. Dyskusyjne oczywiście jest zawsze ustalanie progów od których obowiązują stawki.
            (w Niemczech mają progresywny podatek liniowy - procent rośnie liniowo wraz z dochodami, chyba max. jest 45%, poza tym są dodatkowe podatki solidarnościowy - na wschodnie Landy i podatek kościelny liczony od kwoty płaconego podatku dochodowego - na Kościół Kat, albo Kościół Prot., można go nie płacić deklarując się jako podatnik bezwyznaniowy).

            A nauka z rządów PISSdy jest jeszcze taka, że bardzo łatwo podatki obniżać - szczególnie w czasach koniunktury, dużo trudniej podatki podwyższać, tym bardziej kiedy nie ma innego wyjścia.

            Pamiętajmy o tym, kiedy następni polityczni populiści będą sprzedawać kiełbasę wyborczą pt. "obniżymy podatki".

            Kłaniam się nisko.
            • oby.watel Re: Jak POpaprańcy prawo POprawiają 22.12.10, 00:27
              diabollo napisał:

              > Pamiętajmy o tym, kiedy następni polityczni populiści będą sprzedawać kiełbasę
              > wyborczą pt. "obniżymy podatki".

              Donald Tusk, premier: CytatNaczelną zasadą polityki finansowej mojego rządu będzie w związku z tym stopniowe obniżanie podatków i innych danin publicznych. Dotyczy to i musi dotyczyć wszystkich. I tych mniej zamożnych i tych bogatszych. Wszyscy mają prawo do tego, aby państwo przyjęło wreszcie kierunek na obniżanie podatków i danin publicznych. Będziemy prowadzili tę politykę rozważnie, to musi być rozważny marsz. Ale chcę, aby to był marsz zawsze w jednym kierunku, zawsze w kierunku niższych podatków i zawsze w kierunku rezygnacji z nadmiernych, często zbędnych danin publicznych, jakie obywatel płaci na rzecz administracji.
    • diabollo Jak Cię interesuje makroekonomia... 21.12.10, 18:42
      ...czcigodny Oby.watelu, na początek proponuję wywiad z prezesem Narodowego Banku Polskiego.

      Wypowiada on dość "wywrotowe herezje", np. taką, że obniżenie podatków - o dziwo - w cale nie zwiększa wpływów budżetowych, lecz co wydaje się racjonalne zmniejsza...

      www.polityka.pl/rynek/ekonomia/1506638,1,wywiad-z-markiem-belka-nowym-prezesem-nbp.read
      Miłej lektury i kłaniam się nisko.
      • oby.watel Re: Jak Cię interesuje makroekonomia... 21.12.10, 19:49
        Nie widzę tu nic wywrotowego. Skutki wprowadzonych przez PiS rozwiązań odczuwamy dzisiaj, choć PiS nie rządzi już od trzech lat. Mało - to co zaproponował PiS weszło z dużym opóźnieniem i Platforma miała wystarczająco dużo czasu, by się z tych rozwiązań wycofać lub odroczyć je o kolejne lata. Nie zrobiła teko, ponieważ św. słupek wymagał działań pod publiczkę mimo, że mieliśmy już kryzys i wiadomo było, że pieniędzy braknie.

        Ale ogólnie zgadzam się. OHP należy zachować i wrócić do sprawdzonej koncepcji PGR-ów i społecznej własności środków produkcji. Wcześniej należy zamknąć granice. Po czym podnieść podatki do 50% i delektować się bogactwem.

        Co do kwoty, którą podałem - wystarczy pododawać lub posumować składki i obciążenia. To co płaci pracownik:
        Składka na ubezpieczenie emerytalne
        Składka na ubezpieczenie rentowe
        Składka na ubezpieczenie chorobowe
        Składka na ubezpieczenie zdrowotne
        Zaliczka podatku dochodowego

        oraz to co płaci pracodawca:
        Ubezpieczenia społeczne,
        Ubezpieczenia wypadkowe,
        Fundusz pracy
        Fundusz gwarantowanych świadczeń pracowniczych,
        Fundusz Socjalny oraz
        Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

        Koszty pracy w Polsce nadal są niskie, ale powoli doganiamy kraje europejskie. Poza tym koszty pracy to także infrastruktura, jak transport, czy grunty. A z tym nie najlepiej, jak wiadomo.

        Czy mógłbyś wyjaśnić o co chodzi z Gazetą Prawną, która według Ciebie "martwi się długiem publicznym" i jaki jest jej związek z przedmiotem sporu?
        • diabollo Re: Jak Cię interesuje makroekonomia... 22.12.10, 08:37
          Cytat:

          "Nie wierzy pan w wyznawaną przez neoliberałów tzw. krzywą Leffera, czyli wzrost wpływów do budżetu powodowany przez obniżenie stopy podatkowej.

          Marek Belka: Krzywa Leffera to bzdura. Może się potwierdzić w jakichś skrajnych warunkach. W warunkach normalnych nigdy się nie sprawdziła. Jak ktoś w takie bajki wierzy, to potem ma dziury w ZUS-ie i w budżecie."

          Pro memoria.

          Kłaniam się nisko.
          • oby.watel Re: Jak Cię interesuje makroekonomia... 22.12.10, 10:00
            Wikipedia: CytatNajbardziej spektakularne efekty zastosowania w praktyce gospodarczej wniosków płynących z koncepcji krzywej Laffera wykazały doświadczenia państw takich jak USA i Wielka Brytania z czasów, zanim koncepcja ta została naukowo opracowana. Co ciekawe, oprócz efektu w postaci zwiększenia wpływów budżetowych oraz zwiększenia tempa wzrostu gospodarczego odnotowano znaczący efekt redystrybucyjny.

            W 1925 r. USA obniżono najwyższą stawkę PIT z 73% do 25%. Dochody budżetowe z tytułu tego podatku wzrosły, a udział ówczesnych ludzi bogatych (zarabiających ponad 50 tys. USD rocznie) w całości przychodów z podatku zwiększył się z 44% w roku 1921 do 78% w 1925.

            Pierwszym bezpośrednim zastosowaniem w polityce gospodarczej koncepcji krzywej Laffera (opracowanej już wówczas w formie naukowej) było znaczące obniżenie stawek PIT w USA w 1981 r. Administracja prezydenta Ronalda Reagana zmniejszyła najwyższą stawkę opodatkowania z 70% do 50%, a następnie w 1986 roku do 28%.

            W Polsce doświadczenia z mechanizmem krzywej Laffera związane są z podatkiem akcyzowym od wyrobów spirytusowych. Podwyżki stawek akcyzy na wyroby spirytusowe w latach 1999-2001 przyczyniły się do obniżenia dochodów budżetu państwa z tego tytułu. Obniżka stawki akcyzy w roku 2002 skutkowała zwiększeniem przychodów, co stało się argumentem dla dalszych reform podatkowych wdrażanych przez rząd Leszka Millera[potrzebne źródło].

            Kolejnym przykładem potwierdzającym prawdziwość teorii Laffera jest wprowadzenie w Polsce od roku 2004 19% liniowego podatku PIT dla osób prowadzących działalność gospodarczą oraz zmniejszenie przez ministra finansów Grzegorza Kołodkę stawki podatku CIT od roku 2003 z 27% do 19%. Szacuje się, że wzrost przychodów budżetowych na skutek opisanych zmian to ok. 8 mld złotych (3 mld – obniżka CIT, 5 mld wprowadzenie liniowego PIT) w roku 2004 to jest pierwszym roku funkcjonowania zmian. Kolejne lata pokazały dalszy wzrost dochodów budżetu z tytułu podatków CIT i PIT, jednocześnie nastąpił wzrost dochodów z podatku VAT w wyniku wzrostu konsumpcji spowodowanej zatrzymaniem większej sumy dochodów przez podatników. Miało to także wpływ na wzrost gospodarczy, gdyż podatnicy zwiększyli swoją motywację do uzyskiwania dodatkowych dochodów, rozpoczęli inwestycje w środki produkcji i rozwój.


            Należy jak najszybciej odwrócić ten trend i dać zarobić szarej strefie.
              • oby.watel Re: Jak Cię interesuje makroekonomia... 22.12.10, 11:35
                Pan Belka, podobnie jak p. Balcerowicz, p. Kołodko i inni bardzo przekonująco tłumaczyli zasady ekonomii, o których zapominali natychmiast po objęciu stanowiska ministra finansów. Wtedy okazywało się, że zasady zasadami, a bliższy stołek ciału. Zwróć uwagę, ze bezrobocie nie rośnie mimo kryzysu dzięki obniżeniu przez PiS podatków.
                • diabollo Re: Jak Cię interesuje makroekonomia... 26.12.10, 14:12
                  oby.watel napisał:

                  > Pan Belka, podobnie jak p. Balcerowicz, p. Kołodko i inni bardzo przekonująco t
                  > łumaczyli zasady ekonomii, o których zapominali natychmiast po objęciu stanowis
                  > ka ministra finansów. Wtedy okazywało się, że zasady zasadami, a bliższy stołek
                  > ciału. Zwróć uwagę, ze bezrobocie nie rośnie mimo kryzysu dzięki obniżeniu prz
                  > ez PiS podatków.
                  >
                  >
                  >

                  Czcigodny Oby.watelu, a to Ty mi imputowałeś, że jestem za PISSem.
                  Bezrobocie nie ma z tym nic wspólnego. Konsekwencją obniżenia podatków przez PISS jest dzisiejszy duży deficyt budżetowy i powiększający się bardziej dług publiczny.

                  Kłaniam się nisko.
                  • oby.watel Re: Jak Cię interesuje makroekonomia... 26.12.10, 18:23
                    Nie. Deficyt budżetowy jest wynikiem życia na kredyt w okresie prosperity - to PiS zadłużył Polskę na kolejne miliardy, choć mógł dopiąć budżet. A potem PO nie kiwnęła palcem w sprawie deficytu, choć premier w exposé pieprzył o długu publicznym i o odwadze, którą on ma, a która jest wymagana do wprowadzenia reform. Dotąd dobrą wymówką było, że "myśmy chcieli, próbowali ale prezydent przeszkadzał". Od ponad pół roku prezydenta nie ma i nie ma żadnych sensownych ustaw reformujących poza kilkoma idiotycznymi, populistycznymi bublami. A długi rosną, rosną, rosną...
                    • diabollo Re: Jak Cię interesuje makroekonomia... 26.12.10, 20:50
                      oby.watel napisał:

                      > Nie. Deficyt budżetowy jest wynikiem życia na kredyt w okresie prosperity - to
                      > PiS zadłużył Polskę na kolejne miliardy, choć mógł dopiąć budżet. A potem PO ni
                      > e kiwnęła palcem w sprawie deficytu, choć premier w exposé pieprzył o długu pub
                      > licznym i o odwadze, którą on ma, a która jest wymagana do wprowadzenia reform.
                      > Dotąd dobrą wymówką było, że "myśmy chcieli, próbowali ale prezydent przeszkad
                      > zał". Od ponad pół roku prezydenta nie ma i nie ma żadnych sensownych ustaw re
                      > formujących poza kilkoma idiotycznymi, populistycznymi bublami. A długi rosną,
                      > rosną, rosną...
                      >

                      Czcigodny Oby.watelu,

                      Nie czuję się komfortowo w roli adwokata diabła... czyli rządu PO, ale w tym wątku muszę...

                      Rząd ma wielki kłopot z podnoszeniem podatków w czasie kryzysu, bo to zbytnie podniesienie mogłoby rzeczywiście przydusić gospodarkę, ale jednak się stara - z tą podwyżką VATu - inna sprawa czy to najszczęśliwsze pociągnięcie.
                      A i tak nie masz dla tych działań (jak chyba większość Polaków wychowanych na dogmatach w stulu "krzywej Laffera") nie masz żadnego zrozumienia.

                      A przecież chociaż od tak inteligentnych i wykształconych ludzi jak Ty - Matka-Kurwa-Ojczyzna - (każdą matkę, nawet Matkę-kurwę trzeba kochać, bo innej się nie ma) może oczekiwać jakiegoś obwywatelskiego zrozumienia sytuacji.

                      Kłaniam się nisko.
                      • oby.watel Re: Jak Cię interesuje makroekonomia... 26.12.10, 21:13
                        Gdyby rząd koalicyjny przynajmniej stwarzał pozory, że coś robi, usiłuje reformować, to bym go wychwalał pod niebiosa. Ale on podnosi podatki ZAMIAST reformować. Gdyby wszyscy w kraju płacili takie same składki, podatki, abonamenty i inne obowiązkowe daniny, gdyby wszyscy poza bardzo, ale to bardzo nielicznymi wyjątkami przechodzili na emeryturę w wieku powiedzmy 65 lat, złego słowa bym na rząd i premiera nie powiedział. I dawałbym odpór każdemu ośmielającemu się krytykować. Jednakże ten rząd nie zrobił nic. Choć nie, skłamałbym. Zrobił. Zmarnował trzy lata. I marnuje kolejne. I w kolejnym programie wyborczym i w kolejnym exposé usłyszymy dokładnie te same zapewnienia i obietnice. Bo wszystkie, literalnie WSZYSTKIE pozostały aktualne!
                        • gaika Re: Jak Cię interesuje makroekonomia... 27.12.10, 21:56
                          oby.watel napisał:

                          > Gdyby rząd koalicyjny przynajmniej stwarzał pozory, że coś robi, usiłuje reform
                          > ować, to bym go wychwalał pod niebiosa. Ale on podnosi podatki ZAMIAST reformow
                          > ać.

                          Wszystko jest i tak zapisane w górze, więc nie ma co wydziwiać na bardziej lub mniej nieudolne decyzje.

                          tinyurl.com/3aofj4c
                        • diabollo Re: Jak Cię interesuje makroekonomia... 28.12.10, 09:33
                          oby.watel napisał:

                          > Gdyby rząd koalicyjny przynajmniej stwarzał pozory, że coś robi, usiłuje reform
                          > ować, to bym go wychwalał pod niebiosa. Ale on podnosi podatki ZAMIAST reformow
                          > ać. Gdyby wszyscy w kraju płacili takie same składki, podatki, abonamenty i inn
                          > e obowiązkowe daniny, gdyby wszyscy poza bardzo, ale to bardzo nielicznymi wyją
                          > tkami przechodzili na emeryturę w wieku powiedzmy 65 lat, złego słowa bym na rz
                          > ąd i premiera nie powiedział. I dawałbym odpór każdemu ośmielającemu się krytyk
                          > ować. Jednakże ten rząd nie zrobił nic. Choć nie, skłamałbym. Zrobił. Zmarnował
                          > trzy lata. I marnuje kolejne. I w kolejnym programie wyborczym i w kolejnym ex
                          > posé usłyszymy dokładnie te same zapewnienia i obietnice. Bo wszystkie, literal
                          > nie WSZYSTKIE pozostały aktualne!

                          Czcigodny Oby.watelu,

                          Wszyscy mówią o odważnych, a poniechanych przez rząd PO "reformach", naciskają na słynną "modernizację".

                          Mam tylko pytanie - o jakie reformy dokładnie chodzi?

                          Akurat z wiekiem emerytalnym ten rząd ma "zasługi", bo "zreformował", czyli zabrał przywileje emerytur pomostowych pewnych grup zawodowych.

                          Z tymi 65 latami chodzi Ci o to, żeby 64 letni policjant ganiał za przestępcami, lub polski żołnierz w tym wieku z berylem w dłoniach mordował Afgańczyków? A może 64 letni górnik powinien zapierdalać pod ziemią?

                          Oczywiście, że u nas z tymi "emeryturami" i "rentami" to jest ucieczka starszych ludzi (50++) od bezrobocia. Gdyby im to zabrać (wcześniejsze emerytury) to rząd znowu stanąłby przed następującym dylematem:
                          - albo wywalić taką samą kasę na pomoc społeczną dla tych ludzi, albo w niechlubnej liczbie zamarzniętych Polska dziesięciokrotnie, a może i więcej pobiła własny rekord świata.

                          Poza tym już Ci tłumaczyłem, że reformy emerytalne, czy to KRUS czy to przywilejów emerytalnych w ZUS nie mają natychmiastowego wpływu na finanse publiczne, bo prawo nie działa wstecz i nie może zabierać praw nabytych - ich ewentualne pozytywne efekty dla budżetu i finansów publicznych można się spodziewać w perspektywie dekad.

                          No, więc proszę mnie oświecić, jakich to odważnych "reform" finansów publicznych się publika domaga??

                          Słyszałem tylko jedną rozsądną propozycję rządu - likwidację OFE lub przycięcia tych funduszów. Domagający się "refrorm" jednak chyba odnieśli się do tej "refrormy" negatywnie.
                          Podobnie jak do pomysłów podnoszenia jakichkolwiek podatków.

                          Czytałem też zapodaną przez czcigodnego Oby.watela propozycję pana od Centrum im. Smitha, że reforma finansów publicznych powinna polegać na likwidacji OHP.
                          Bez komentarza (bo już wcześniej skomentowałem: pierdolenie głupot).

                          Zatem oświećcie mnie proszę, o jakie "reformy" chodzi?

                          Kłaniam się nisko.
                          • oby.watel Re: Jak Cię interesuje makroekonomia... 28.12.10, 11:14
                            oby.watel napisał:

                            > Gdyby wszyscy w kraju płacili takie same składki, podatki, abonamenty i inne
                            > obowiązkowe daniny, gdyby wszyscy poza bardzo, ale to bardzo nielicznymi
                            > wyjątkami przechodzili na emeryturę w wieku powiedzmy 65 lat

                            Czcigodny diabollo pomija to, co nie pasi i populizuje populistycznie:

                            > Z tymi 65 latami chodzi Ci o to, żeby 64 letni policjant ganiał za przestępcami
                            > , lub polski żołnierz w tym wieku z berylem w dłoniach mordował Afgańczyków? A
                            > może 64 letni górnik powinien zapierdalać pod ziemią?

                            Nie będę się odnosił do całości wywodu, bo sensu nie widzę. Zwrócę Ci tylko, o czcigodny, uwagę na argument, którego Lepper by się nie powstydził:

                            > Poza tym już Ci tłumaczyłem, że reformy emerytalne, czy to KRUS czy to przywilejów
                            > emerytalnych w ZUS nie mają natychmiastowego wpływu na finanse publiczne, bo
                            > prawo nie działa wstecz i nie może zabierać praw nabytych - ich ewentualne
                            > zpoytywne efekty dla budżetu i finansów publicznych można się spodziewać w
                            > perspektywie dekad.

                            W jaki sposób zwiększenie składki KRUS z obecnych 80 zł na kwartał, do 800 zł na miesiąc, czyli do kwoty, którą płaci fryzjer, szewc, krawiec i inny mały przedsiębiorca wpływa na prawa nabyte, poza tym, że rolnik dostanie w wyniku tego zabiegu nieco wyższą rentę? Dlaczego jeśli dziś zwiększy się składkę to budżet odczuje to dopiero za kilka lat? Czyli efektów podniesienia VAT-u w przyszłym roku "dla budżetu i finansów publicznych można się spodziewać w perspektywie dekad"? Zdumiewające jest z jednej strony domaganie się podniesienia podatków, powrotu podatku spadkowego z jednej strony i żarliwa obrona świętych krów z drugiej.

                            Cosik mi się widzi, że jak PiS coś zrobił, to to jest złe z definicji, bo to przecież zrobił PiS, a PiS z definicji nic dobrego zrobić nie mógł. CytatWedług premiera Tuska, jednym z trzech głównych priorytetów rządu jest obniżanie deficytu budżetowego. Premier zaznaczył, że będzie ono miało dobre skutki, ale wymaga wielkiego wysiłku i samodyscypliny. Drugim priorytetem jest rozwój gospodarczy, któremu mają sprzyjać niższe podatki. Jako trzeci priorytet, premier wymienił edukację i naukę.Tak było pod koniec 2008 roku. Jak widać podatki miały być niższe dopiero od nowego roku. Można było to zablokować, no ale co by na słupek św.?
                          • gaika Re: Jak Cię interesuje makroekonomia... 28.12.10, 18:29
                            diabollo napisał:

                            > Wszyscy mówią o odważnych, a poniechanych przez rząd PO "reformach", naciskają
                            > na słynną "modernizację".
                            >
                            > Mam tylko pytanie - o jakie reformy dokładnie chodzi?

                            Jeżeli nie miałeś okazji zajrzyj proszę do Polski 2030 i tam wyznaczone kierunki rozwoju. I zestaw z realem.

                            > Z tymi 65 latami chodzi Ci o to, żeby 64 letni policjant ganiał za przestępcami
                            > , lub polski żołnierz w tym wieku z berylem w dłoniach mordował Afgańczyków? A
                            > może 64 letni górnik powinien zapierdalać pod ziemią?

                            Skrajności są niepotrzebne, a emerytura policyjna po 15 latach służby to przeginka, prawda? To przecież nie tylko kilkudziesięcioletnie obciążenie dla podatników, ale i koszt kształcenia, które idzie w błoto.
                            • diabollo Re: Jak Cię interesuje makroekonomia... 29.12.10, 21:11
                              gaika napisała:

                              > diabollo napisał:
                              >
                              > > Wszyscy mówią o odważnych, a poniechanych przez rząd PO "reformach", naci
                              > skają
                              > > na słynną "modernizację".
                              > >
                              > > Mam tylko pytanie - o jakie reformy dokładnie chodzi?
                              >
                              > Jeżeli nie miałeś okazji zajrzyj proszę do Polski 2030 i tam wyznaczone kierunk
                              > i rozwoju. I zestaw z realem.

                              No, rzeczywiście, ciekawy dokument. Ale ciągle nie rozumiem wiecznie-wczorajszych polskich komentatorów "ekonomicznych" domagających się "odważnych reform".
                              Jakich?

                              Moim zdaniem, gdyby rząd był odważny, to by zrobił "reformę" podatku PIT i wprowadził trzeci próg. Ewentualnie w ramach "refromy" przywróciłby podatek spadkowy. I takie tam.
                              Ale rząd oczywiście odważny nie jest, a komentatorzy "ekonomiczni" chyba optują tylko za tym, żeby rząd skończył z "rozdawnictwem", czyli skasował OHP.


                              >
                              > > Z tymi 65 latami chodzi Ci o to, żeby 64 letni policjant ganiał za przest
                              > ępcami
                              > > , lub polski żołnierz w tym wieku z berylem w dłoniach mordował Afgańczy
                              > ków? A
                              > > może 64 letni górnik powinien zapierdalać pod ziemią?
                              >
                              > Skrajności są niepotrzebne, a emerytura policyjna po 15 latach służby to przegi
                              > nka, prawda? To przecież nie tylko kilkudziesięcioletnie obciążenie dla podatni
                              > ków, ale i koszt kształcenia, które idzie w błoto.

                              Po niemiecku (nawet jak rozmawiam z Niemcem po angielsku) w takich sytuacjach krótka odpowiedź na Twoje pytanie brzmi: "jein".

                              Z jednej strony te "emerytury" policyjne czy wojskowe po 15 latach służby są gówniane i zaprojektowane jako dodatek dla byłych policjantów czy żołnierzy w dalszej pracy zawodowej.

                              Z drugiej strony masz rację - to rzeczywiście paranoja, kiedy 35 letni "emeryt" Tomek, słynny "agent" CBA, chłopak po technikum i kursach policyjnych, ale wsławiony nadstawianiem własnego siusiaka "za Ojczyznę" w niebezpiecznej pracy "agenta" CBA pod przykrywką - dostaje 20 tys zł "emerytury" (do śmierci) - nóż się wielu Rodakom napewno w kieszeni otwiera.
                              Pretensje jednak do tych, którzy taki absurd wymyślili i zatwierdzili prawnie (i do tych Rodaków, co na to zagłosowali; polecieli na "wzmożenie moralne", "szarpanie cuglami" i dopadnięcie łapówkarzy "nawet w kiblu").
                              Obawiam się, że za dużo się z tym teraz nie da zrobić - przynajmniej zakładając państwo prawa - bo znowu mamy doczynienia z "prawem nabytym".

                              Kłaniam się nisko.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka