Jaskinia, stół, dzieciństwo, przymus

25.12.10, 00:36

- Wchodzę na Wigilię, zdejmuję kurtkę, a ojciec od razu: Czy przynajmniej raz w roku nie mógłbyś wyglądać jak człowiek?

- A ty nie mógłbyś choć raz darować sobie tych uwag - myślę, ale nie mówię. Bo przecież jest Wigilia, nie będę robił awantury.


Normalnie to bym mu powiedział, że nie jestem dzieckiem, jak ci się nie podoba, jak wyglądam, to mnie nie zapraszaj.

Może bym nawet wyszedł.

Z Wigilii wyjść nie mogę. Nie mogę tego zrobić dzieciom, matce, która się tak napracowała i której tak zależy, by wszyscy byli razem.

Zaciskam zęby i zamykam się w sobie. Zupełnie jak wtedy, kiedy byłem dzieckiem.

Strasznie mnie to wkurza! - opowiada Maciek, 35 lat, muzyk, w długotrwałym związku

No właśnie.

Dlaczego tak jest, że w Wigilię czujemy się jak dzieci?

Przecież mamy swoje lata, parterów, partnerki, ja nawet żonę, do tego własne dzieci, pracę, prawo jazdy, ba, nawet prawo do wybierania posłów, prezydentów, radnych. Mogę kupować alkohol, papierosy, a nawet oglądać filmy porno. W ogóle sam o sobie decyduję, sam się utrzymuję, za siebie odpowiadam. A jak coś przeskrobię, to mogą mnie za to wsadzić.

Panie profesorze?

- Bo Wigilia to powrót do krainy szczęśliwości, która zwykle kojarzy się nam z dzieciństwem - tłumaczy prof. Bogdan Wojciszke, psycholog społeczny, dziekan sopockiego Wydziału Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.

- Czy pan wie, że są ludzie, którzy wręcz wymagają, by w święta w Polsacie był "Kevin sam w domu"? Oni mają ten film na przeróżnych nośnikach, ale chcą, by się ukazał w telewizji, bo to jest niezbędny rekwizyt tej ich krainy szczęśliwości - mówi profesor Wiesław Godzic, medioznawca.

- A jak wygląda pana kraina szczęśliwości?

- Mam takie zdjęcie: stoję pod choinką z odznaką wzorowego ministranta i to jest dla mnie niebo.

Profesor Bogdan Wojciszke: - Drugim powodem, dla którego w Wigilię czujemy się jak dzieci, jest to, że zostajemy poddani przymusowi. Jak dzieci, które na nic nie mają wpływu, którym się coś narzuca, które są pozbawione prawa wyboru. Rodziny się przecież nie wybiera.



wyborcza.pl/1,75480,8863440,Niewolnicy_krainy_szczesliwosci.html?as=1&startsz=x
    • uffo Re: Jaskinia, stół, dzieciństwo, przymus 25.12.10, 04:18
      ba, zeby tylko jak dziecko, ale czasem mozna siepoczuc jak dziecko zgwalcone przez jakiegos (rodzinnego) pedofila.
      Ale to niewazne, bo kontakt z tymi rodzinie ktorych nie chce sie skrzywdzic wlasnie obrona swojego czlowieczenstwa, szczegolnie z dziecmi, jest waazniejszy.
      To jak z jedzeniem....swiatecznym. Jesli na co dzien je sie zdrowo i tak jak trzeba, to od swieta, szczypta trucizny niczego we mnie nie zburzy.

      • gaika Re: Jaskinia, stół, dzieciństwo, przymus 25.12.10, 11:57
        uffo napisał:

        > To jak z jedzeniem....swiatecznym. Jesli na co dzien je sie zdrowo i tak jak tr
        > zeba, to od swieta, szczypta trucizny niczego we mnie nie zburzy.

        Pięknie powiedziane. Myślę jednak, że jeżeli na co dzień to jadło jest zdrowe, nie ma mowy o wygenerowaniu świątecznej trutki. Ten moment roku to kumulacja wszystkich zaszłości i jeżeli nawet w codzienności udaje się tego unikać to świąteczny stół często staje się nieuniknionym momentem konfrontacji-zdrowego i niezdrowego. Albo przynajmniej uświadomienia.
        • uffo Re: Jaskinia, stół, dzieciństwo, przymus 25.12.10, 17:35
          no wlasnie, zdaje sie ze nie ma glebszego uswiadomienia bez konfrontacji sil przeciwnych. Z tymze ja mialemna mysli trucizny generowane przez tych czlonkow rodziny,czy swiatecznego stolu(i jadla) ktorzy nie zywia sie na co dzien zdrowo. Wplywy zewnetrzne nieuninknione. Chociaz nie wiem czy to rzeczywiscie jest kulminacja? Przynajmniej nie jedyna.

          Och, to zblizanie sie wrogow do siebie, poprzez stol, toast, oplatek, z nakazu milowania, lizniecie, zyczenie. Zupelnie jak hiena padline....:0, slinotoczac sie mmmmiiiiiiiii-loscia bbb-liznie-go... Brrr, no to jade nad morze - sie podmyc....
          • gaika Re: Jaskinia, stół, dzieciństwo, przymus 25.12.10, 22:10
            uffo napisał:

            > Chociaz nie wiem czy to rzeczywiscie jest k
            > ulminacja? Przynajmniej nie jedyna.

            W sensie, że to sytuacja, której najtrudniej uniknąć (ze względów tradycyjno-kulturowo- nakazowych). Na co dzień łatwiej się wymigać od spojrzenia temu w oczy. Albo w talerz.

            > Brrr, no to jade nad morze - sie pod
            > myc....

            Ale rozumiem, że o tej porze roku duszę będziesz podmywał, nie ciało.
            • uffo Re: Jaskinia, stół, dzieciństwo, przymus 26.12.10, 00:25
              owszem, sytuacja jednoznaczna w swej wieloznacznosci. Oplatkiem go! Albo swiecona woda!!!

              www.youtube.com/watch?v=Q0C5S4N5kvM&NR=1
              no, duszy ponoc skalac sie nie da, ale Witkacy mial odmienne zdanie. W kazdym razie dalem sie przeleciec Boreaszowi, azeby i dusze i cialo, przynajmniej symbolicznie, oczyscic z roznych nalotow poswiatecznych, stapajac wododpornymi butkami po podmywajacymi jezorami Oceanu, i robiac glebokie wdechy i wydechy przepona, i zdaje sie ze bylem w tym Akcie Strzelistym, dziewiczym sladem na Puszczy, odkrywanej przez cofajaca sie we wlasna otchlan Bestie Czasu i Przestrzeni. Regenerujace doswiadczenie. No i pare muszelek wzialem sobie na pamiatke.

              Dupolizcom i nadpobudliwym czlonkom-robaczywkom rzucam stanowcze NIE!


              gaika napisała:

              > uffo napisał:
              >
              > > Chociaz nie wiem czy to rzeczywiscie jest k
              > > ulminacja? Przynajmniej nie jedyna.
              >
              > W sensie, że to sytuacja, której najtrudniej uniknąć (ze względów tradycyjno-ku
              > lturowo- nakazowych). Na co dzień łatwiej się wymigać od spojrzenia temu w oczy
              > . Albo w talerz.
              >
              > > Brrr, no to jade nad morze - sie pod
              > > myc....
              >
              > Ale rozumiem, że o tej porze roku duszę będziesz podmywał, nie ciało.
              • gaika Re: Jaskinia, stół, dzieciństwo, przymus 26.12.10, 12:26
                uffo napisał:

                > Dupolizcom i nadpobudliwym czlonkom-robaczywkom rzucam stanowcze NIE!

                Ja zwykle jesteśmy tylko ludźmismile

                Bojowy nastrój coś się Ciebie trzyma recently. A jeśli nie bojowy, to przynajmniej pełen energii.

                Z dedykacją

                tinyurl.com/2b7d5d4
                • uffo Re: Jaskinia, stół, dzieciństwo, przymus 26.12.10, 20:18
                  Merci. Walka (umyslowa) jest jednym ze zrodel....rozkoszy istnienia. Scieraja sie przeciwienstwa az iskry swietliste leca:

                  www.youtube.com/watch?v=V5UcFtFtNbc&feature=related


                  gaika napisała:

                  > uffo napisał:
                  >
                  > > Dupolizcom i nadpobudliwym czlonkom-robaczywkom rzucam stanowcze NIE!
                  >
                  > Ja zwykle jesteśmy tylko ludźmismile
                  >
                  > Bojowy nastrój coś się Ciebie trzyma recently. A jeśli nie bojowy, to przynajmn
                  > iej pełen energii.
                  >
                  > Z dedykacją
                  >
    • diabollo Re: Jaskinia, stół, dzieciństwo, przymus 25.12.10, 17:43
      Niezłe, niezłe.

      Kłaniam się nisko.
Pełna wersja