Zapracowany jak rząd

03.01.11, 11:26
Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 26 października 2010 r. trzeba zmienić sposób płacenia składek na ubezpieczenie zdrowotne przez rolników. A dokładniej, rząd nie może już ich finansować, jak to się dzieje obecnie. Sędziowie dali rządzącym 15 miesięcy na zmianę przepisów, czyli mają czas do lutego 2012 r. Tymczasem, wg ustaleń dziennikarzy, żaden z resortów nie podjął jeszcze prac nad nowym kształtem KRUS. A powinny to robić Ministerstwa: Zdrowia, Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Finansów oraz minister Michał Boni.

P. min. Boni M. nie ma czasu zajmować się pierdołami, bo jest zajęty epistołami. Tłumaczy właśnie "reformę reformy emerytalnej". Ale nie bez obaw. Ani słowem nie wspomina dlaczego reformując do powszechnego systemu nie włączono wszystkich, na czele ze świętymi krowami, których z tego systemu wyjęto, jak rolników, górników, mundurowych. Za to p. Bon M. twierdzi, że W nowym rozwiązaniu do OFE nie są dodawane pieniądze w takiej skali, jak to określa składka 7,3 proc. Bo nas na to po prostu nie stać. Wynika z tego ni mniej ni więcej tylko tyle, że rządu nie stać na to, by nie zabrać pieniędzy obywatelom. Tylko dlaczego stać go na dalsze finansowanie z budżetu górników, mundurowych i rolników?

Boni M. o górnikach dyskretnie milczy, za to postuluje, owszem "Zacząć poważną dyskusję o utrzymaniu KRUS, ale i jego modyfikacji." Rząd po czterech latach rządzenia będzie "zaczynał" dyskusję o czymś, o czym się dyskutuje już o co najmniej pięciu lat! I o czym chciałby Boni M. dyskutować? CytatA propozycja mogłaby być taka: ci, którzy mają miesięczne dochody (kluczem jest rzetelne liczenie dochodów) na gospodarstwo do 2000 zł, płacą dalej składkę na poziomie 68 zł i mają średnią emeryturę ok. 730 zł, a najniższą 706 zł. Dotyczyłoby to dzisiaj pewnie ok. 95 proc. prowadzących gospodarstwa. Ale jeśli dochody będą rosły, to od każdej złotówki powyżej tych 2000 zł można pobierać składkę taką jak w systemie pracowniczym - ok. 25 proc., czyli 25 groszy. Rosłaby wtedy emerytura, a cały system rozwijał się wraz ze wzrostem dochodów rolników. Byłoby to bardziej sprawiedliwe niż to, co mamy obecnie. A w ciągu 10-15 lat system dałby ulgę finansom publicznym, krok po kroku. Za kilkanaście lat byłoby to obciążenie mniejsze o skalę dzisiejszej jednorocznej dopłaty.Nie pozostaje nic innego tylko zakrzyknąć gromko "O k...wa!" A co z tego wyniknie? Ano mniej więcej najpewniej coś takiego, jak opisuje Puls Biznesu. A pisze o tym jak się nie robi polityki, tylko pieprzy co się robi. Cytat Autostrada Wielkopolska ma oddać w przyszłym roku 100-kilometrowy odcinek autostrady A2 z Nowego Tomyśla do Świecka. Niestety droga nie dotrze do granicy niemieckiej, wynika z koncesji. Szybka trasa skończy się 2 km przed granicą z Niemcami.


Dwukilometrową pustkę ma "zapełnić" stara, przebudowana Droga Krajowa nr 2. Kłopot w tym, że ten kawałek nie został ujęty w programie budowy dróg na lata 2011 - 2015. Jednak Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad rozpisała już przetarg, lecz tylko na odcinek 1,1 km. Pozostałe 900 metrów to dawne, drogowe przejście graniczne z Niemcami. Trwają dyskusje, do kogo teren należy i kto powinien sfinansować przebieg drogi w tym miejscu.


Rząd (żaden) nie miał i nie ma odwagi oddać ludziom co zagrabiła komuna, rozwiązać zaszłości własnościowych raz na zawsze, to oczywiste, że nie wiadomo czyje co je. A może by to zwrócić Kościołowi? Byłoby pierwsze w Polsce, święte przejście graniczne, uczciwe i nieprzekupne...
    • diabollo Re: Zapracowany jak rząd 03.01.11, 12:12
      oby.watel napisał:

      > Rząd (żaden) nie miał i nie ma odwagi oddać ludziom co zagrabiła komuna, rozwią
      > zać zaszłości własnościowych raz na zawsze, to oczywiste, że nie wiadomo czyje
      > co je. A może by to zwrócić Kościołowi? Byłoby pierwsze w Polsce, święte przejś
      > cie graniczne, uczciwe i nieprzekupne...

      Czcigodny Oby.watelu,
      Jeszcze raz (ostatni raz) o OFE - spróbuj przyjąć do wiadomości fakt, że te fundusze żadnych pieniędzy dla przyszłych emerytów nie zarabiają - forsę (po potrąceniu na swoje płace, koszty, limuzyny, zyski i dywidendy dla swoich banków-matek) - no więc forsę, ktróra zostaje do "zainwestowania dla przyszłych emerytów" ładują w obligacje skarbu państwa, czyli finansują dług publiczny.

      Teraz łapiesz?

      Jeżeli idzie o komunę - poza całą moją antypatią do niej - komuna niczego ludziom nie "zabrała", wręcz przeciwnie.
      Za II RP 75% społeczeństwa ciągle stanowili chłopi - najczęściej chłopi biedni w przeludionych wsiach, bez szans na awans społeczny.
      Należy jeszcze dodać, że ci chłopi to było drugie-trzecie pokolenie po zniesieniu niewolnictwa na tych chłopach.

      Krótko mówiąc, czcigodny Oby.watelu jesteś potomkiem niewolników, coś jak czarni w USA, nawet to Cię z amerykańskimi czarnymi łączy, że zniesienie niewolnictwa tam i u nas nastąpiło w podobnym czasie.

      Teraz wróćmy do "komuny", otóż "komuna" tą zdecydowaną większość społeczeństwa - byłych niewolników - awansowała - edukacyjnie, kulturowo. Rozwinęła też jakiś tam przemysł, który pozwolił się zetknąć byłym chłopom-niewolnikom z jakimiś nowocześniejszymi technologiami.
      Dzisiaj to może mało zrozumiałe (ja akurat zrozumiałem podróżując do takich krajów jak Pakistan czy Indie), że za komuny odbył się ogromny skok cywilizacyjny dla zdecydowanej większości obywateli - jak pierwsze doświadczenia z elektrycznością, bieżącą wodą, ba ciepłą-bieżącą-wodą!

      Niemniej ta komuna poza tymi milionami awansowanych Polaków, żadnych skarbów nie pozostawiła, wręcz przeciwnie, polska gospodarka w 89 roku była w kompletnej ruinie.

      Dlatego te roszczenia do wolnej Polski (czyli obecnych obywateli i podatników, właścicieli majątku społecznego), aby im ta wolna Polska oddała to, co im "komuna zagrabiła" jest ostatnim skurwysyństwem, etycznym dnem, pasującym tylko do tak zdegenerowanych moralnie ludzi jak polski kler.

      Kłaniam się nisko.
      • oby.watel Re: Zapracowany jak rząd 03.01.11, 13:35
        diabollo napisał:

        > Czcigodny Oby.watelu,
        > Jeszcze raz (ostatni raz) o OFE - spróbuj przyjąć do wiadomości fakt, że te fun
        > dusze żadnych pieniędzy dla przyszłych emerytów nie zarabiają - forsę (po potrą
        > ceniu na swoje płace, koszty, limuzyny, zyski i dywidendy dla swoich banków-mat
        > ek) - no więc forsę, ktróra zostaje do "zainwestowania dla przyszłych emerytów"
        > ładują w obligacje skarbu państwa, czyli finansują dług publiczny.

        Czcigodny Diabollo. Jeśli się powiedziało a, to uczciwie byłoby powiedzieć b? Masz rację, że nikt lepiej nie zajmie się pieniędzmi odkładanymi na emerytury jak ZUS, który jak wiadomo jest instytucja tak skromną, że aż przysłowiowo skromną. Do historii przejdą prezesi pracujący za darmo i firma Procom, która już się nazywa Asseco, a która dopiero 13 lat "informatyzuje" ZUS za grosze, bo w sumie za jakieś 3 miliardy złotych. Warto też wspomnieć, że Fundusze Emerytalne inwestują w obligacje skarbu państwa polskiego nie dlatego, że to dobry interes, tylko dlatego, że są do tego zobligowane ustawą.

        > Teraz wróćmy do "komuny", otóż "komuna" tą zdecydowaną większość społeczeństwa
        > - byłych niewolników - awansowała - edukacyjnie, kulturowo. Rozwinęła też jakiś
        > tam przemysł, który pozwolił się zetknąć byłym chłopom-niewolnikom z jakimiś n
        > owocześniejszymi technologiami.

        Bardzo celne uwagi. Trzeba przyznać, ze awans był udany, co widać na forach, słychać w radio i sejmie i widać w telewizji. Awans kulturowy. Z obory do chlewa. Tak. Zasługi komuny są niebagatelne i niepowtarzalne. Przez 45 lat osiągnęła to, co inne kraje osiągnęły trzy razy szybciej i dwadzieścia razy taniej. Gdyby nie te wielkie osiągnięcia bylibyśmy dzisiaj gospodarczo bliżej Niemiec nie Gabonu. Wystarczyło 20 lat, żebyśmy osiągnęli stokrotnie więcej, niż przez 45 budowania socjalizmu.

        > Dlatego te roszczenia do wolnej Polski (czyli obecnych obywateli i podatników,
        > właścicieli majątku społecznego), aby im ta wolna Polska oddała to, co im "komu
        > na zagrabiła" jest ostatnim skurwysyństwem, etycznym dnem, pasującym tylko do t
        > ak zdegenerowanych moralnie ludzi jak polski kler.

        Nie rozumiem takiej sprawiedliwości. Nie rozumiem jaka jest sprawiedliwość w twierdzeniu, że jak coś zostało zawłaszczone, przywłaszczone, to "niesprawiedliwością" i "skurwysyństwem" jest oddawanie. Zwłaszcza jak się innemu pokrzywdzonemu bez mrugnięcia okiem "zwraca" nawet to, co do niego nigdy nie należało. Sprawę własności należało załatwić już dawno. Bo drożej kosztuje nieuregulowane sprawy własnościowe, jak choćby ta autostrada nieszczęsna kończąca się w polu.

        Ale rozumiem drogi Diabollo, że nie miałbyś nic przeciwko temu, gdyby dzisiaj do Ciebie dokwaterowali jakąś biedną, bezdomną rodzinę. Bo to niesprawiedliwe przecież, że Ty masz gdzie mieszkać, a niewinni niczemu bezdomni nie. Z tym, że to Ty masz ponosić wszelkie koszty, no bo przecież dokwaterowana rodzina jest biedna.

        Zwróć uwagę, że ludzie mający chody, układy odzyskali kamienice, domy, nawet te, które do nich nie należały (np. w Krakowie). To jest sprawiedliwe? Ja rozumiem nostalgię za czasami minionymi. Ale przynajmniej nie nazywaj grabieży sprawiedliwością. Bo sprawiedliwie by było wtedy, gdyby władza ludowa wybudowała ludziom mieszkania, a nie poprzedzielała cudze.
      • oby.watel I jeszcze jedno 04.01.11, 11:40
        Ciekaw jestem kto kupi teraz rządowe obligacje, jak już OFE nie będą miały takiego obowiązku. Rząd dokonał udanego skoku na kasę OFE, bo to przecież nie on za kilkanaście lata stanie przed koniecznością wypłacania emerytur. Tyle, że nasz ukochany ZUS nie jest w stanie tej kasy łyknąć... Cytat- Jeżeli robimy tak poważne zmiany, jakie ostatnio zaproponował premier, trzy miesiące na przygotowanie szczegółów i konsultacje to krótko - mówi "Gazecie" Wojciech Nagel, zastępca przewodniczącego rady nadzorczej ZUS.

        Dlaczego? Trzeba stworzyć specjalne konta w systemie informatycznym ZUS dla 15 mln Polaków do rozliczania nowych składek (tzw. subkonta). Aby to zrobić, ZUS musi znać szczegóły projektowanych zmian. Tych na razie nie ma. Rząd nie opracował jeszcze projektu ustawy ani nawet założeń do niej.

        Mnóstwo jest za to znaków zapytania. - Czy składki będą dziedziczone? Jak będą waloryzowane? Nie wiadomo - rozkłada ręce Wiktor Wojciechowski z fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju założonej przez prof. Leszka Balcerowicza. - Wypowiedzi premiera i ministra finansów są sprzeczne.
        W taki sposób ten rząd rządzi - bez zastanowienia, bez sensu, bez wizji. W kilka dni ZUS ma przygotować system informatyczny obsługujący miliony rekordów, podczas gdy programy dużo prostsze pisane są miesiącami, a potem miesiącami poprawiane. Ale pospiech jest potrzebny, bo
        rząd kupuje sobie spokój przed wyborami unikając reform i sięgając po ostatnie rezerwy. Gdy teraz uderzy prawdziwy kryzys wszystko się zawali.
    • oby.watel Zapracowany jak minister 07.01.11, 15:26
      1. Po raz pierwszy bałagan w resorcie ministra Cezarego Grabarczyka przysłuży się Polakom. Przez nieudolność urzędników straż miejska w całym kraju nie może od 1 stycznia łapać kierowców na fotoradar - pisze Fakt.

      2. Ministerstwo Infrastruktury nie dopisało 6 stycznia - święta Trzech Króli do rozporządzenia o zakazie ruchu samochodów ciężarowych w dni ustawowo wolne od pracy. Część tirów wyjechała w czwartek w trasy - pisze Dziennik.

      Donald Tusk, premier, nazywał zarzuty wobec Grabarczyka "dramatycznie bezzasadnymi"....
    • oby.watel Miliard odszkodowania? Podatnik zapłaci 11.01.11, 12:28
      Dziennik Gazeta Prawna pisze: CytatAustriacki koncern Alpine Bau chce wykazać przed sądem, że został niesłusznie wyrzucony z placu budowy autostrady A1. Żąda od GDDKiA 1,1 mld zł odszkodowania.

      Chodzi o najszerszy na świecie most, którego Austriacy bali się budować, ponieważ uważali, że jest wadliwie zaprojektowany.. Cytat– Projekt był prototypowy, bardzo trudny i skomplikowany technicznie. Zasadniczo w myśl prawa budowlanego projekt przed uzyskaniem pozwolenia powinien być sprawdzony przez jednostkę badawczo-techniczną – wyjaśniał [autor ekspertyzy, polski autorytet w dziedzinie budowy mostów, profesor Kazimierza Flagi. Przez ponad rok pozostawała ona ściśle tajna – jej treści nie znali Austriacy, dziennikarze, a także sąd.] Przyznał również, że Austriacy mogli się obawiać najgorszego, tym bardziej że mieli dwie alarmujące ekspertyzy światowych autorytetów. – Na etapie budowy może się zdarzyć awaria czy katastrofa. Po ekspertyzie profesora Pausera powód mógł się obawiać, że przyszli użytkownicy mostu mogą być poszkodowani – zeznał profesor Flaga.

      Jak ujawniliśmy na łamach „DGP”, na kilka miesięcy przed decyzją o zerwaniu kontraktu szefowie Alpine Bau otrzymali korupcyjną propozycję. Zgłosił się do nich Marek U., biznesmen z Łodzi, i zaproponował „pomoc we wszystkim”. Powoływał się przy tym na kontakty w ministerstwach sportu i infrastruktury.


      Jak wiadomo spotkanie na cmentarzu skończyło się ustawą antyhazardową. Nie ulega wątpliwości, że czeka nas teraz ustawa antymostowa.
      • grgkh Ja zapłacę, chętnie... 11.01.11, 17:27
        Podatnik zapłaci jeszcze niejedno, zwłaszcza na religię. Na razie nie płacimy tak jak Węgrzy, Grecy, Islandczycy, Irlandczycy, Portugalczycy lub Hiszpanie. I może uda się tego uniknąć, bo nie rządzi np. PiS. A Ty byś chętnie tych oszołomów widział u steru rządów, tak? A może ich kolegów z SLD?

        Odszkodowania to chciałby każdy. Nie mnie jest rozstrzygać, kto miał rację. Ale na pewno nie będę słuchał głosu TYLKO JEDNEJ strony.

        Za tego typu dyskusję - dziękuję.

        A ten rząd wynegocjował dwie duże sprawy bankowe (m.in. Eureko), które ciągnęły się jak smród po gaciach z poprzednich kadencji. Chciałbym, żebyś choć raz - uczciwie - napisał coś o tym, że poprzednicy spierdolili, a "temu" rządowi się udało to naprawić. Bo tak było. Na razie budujesz obraz jednostronny, a przez to fałszywy. Pewnie uważasz, że czytają Cię jakieś matoły? Nie zawsze tak jest.
        • oby.watel Re: Ja zapłacę, chętnie... 11.01.11, 18:52
          Przedstawiam swoje zdanie. Uważasz inaczej - przedstaw swoje rozumowanie. Na przykład przekonaj wszystkich, ze czarowanie budżetu, przeksięgowywanie kosztów, skok na OFE nie jest potrzebny tylko po to, żeby dotrwać bez żadnych gwałtownych ruchów i działań do wyborów. Ponieważ jeśli zostanie przekroczony próg ostrożnościowy, to będzie to wiadomo dopiero w przyszłym roku - już po wyborach.

          Jeśli system emerytalny z OFE nie zostanie zmieniony lub skorygowany, to nie ma takich cięć, które zrównoważyłyby narastanie długu - mówił w Sejmie premier Donald Tusk. Jak to możliwe, że do takich wniosków dochodzi po ponad trzech latach rządzenia? Pozwól, że przypomnę: My zdołaliśmy uratować polski wzrost gospodarczy. Udało się uchronić Polskę przed kryzysem – mówił Komorowski. Zdaniem Komorowskiego, nie ma sensu straszyć Polaków wizją koniecznych oszczędności. Jak k...wa nie ma kryzysu, to po uj p. premier chce okraść emerytów?!
          • witold17 Re: Ja zapłacę, chętnie... 12.01.11, 00:05
            Nie mam kompetencji, żeby oceniac decyzję w sprawie OFE, fachowcy- również niezależni od rządu- mają różne zdania. Wiem jedno: za kupowanie obligacji skarbowych (co nie wymaga żadnych kwalifikacji i umiejętności) OFE pobierają 3,5% prowizji (wcześniej brały więcej- bodajże 7%). W dodatku prowizja jest od obrotu- OFE zarobią tyle samo na nieudanych inwestycjach co na udanych. Gdzie tu jest jakakolwiek motywacja do rzetelnego inwestowania cudzych pieniędzy? I kto do kurwy nędzy naprawdę okrada emerytów?!
            • oby.watel Re: Ja zapłacę, chętnie... 12.01.11, 07:19
              Banki też pobierają prowizje. Czy wobec tego należy prywatne oszczędności przelać na konto budżetu? A ZUS działa charytatywnie? I o co populistyczne pretensje? Najpierw ustawowo zobowiążemy OFE do wykupowania obligacji skarbu państwa, pozwolimy na pobieranie gigantycznych prowizji i zmusimy do uczestnictwa (uczestnictwo w OFE jest obowiązkowe!), a potem oskarżymy OFE o wykupywanie obligacji skarbu państwa, gigantyczne prowizje i zabierzemy ludziom pieniądze, które zgromadzili?

              Wniosek z tego jest jeden. Jeśli Fundusze na swoją działalność pobierają 7 zł od każdych stu, to okradają emerytów. Jeśli rząd weźmie z każdej stówy 70 zł, to emerytów nie okradnie. Logika iście wodzowska. Wystarczy rzucić argument "a wicie ile oni na tym zarabiajo?" żeby "społeczeństwo" podskakiwało radośnie, acz bezmyślnie, domagając się rozliczeń i "ukrócenia". Nikomu nie przyjdzie do głowy zapytać jak to możliwe, że biorąc prawie 40 złotych prowizji od każdej zarobionej stówki + ponad 20 zł od każdej wydanej, rządzący zadłużają państwo w iście ekspresowym tempie.
              • grgkh Re: Ja zapłacę, chętnie... 12.01.11, 12:22
                Tego argumentu W TEN SPOSÓB nie zbijesz.

                Oszczędność na prowizji jest faktem. A pieniądze wracają do tego "worka z przyszłymi wypłatami" dokładnie Z TEGO SAMEGO ŹRÓDŁA, czyli muszą w przyszłości zostać zebrane jako podatki od nas lub naszych następców. Ich droga może być prosta, bezpośrednia lub możemy się mamić, że "bezpieczniej" jest korzystać z pośrednictwa obligacji. Dla mnie, jako człowieka myślącego racjonalnie, wychodzi na to samo.

                Spieramy się nie o to samo. Ja to widzę, ale Tobie zależy na udowodnieniu swojej, dogmatyczno-demagogicznej racji. Zrozum, że Twojego argumentu ja nie podważam - tak, obsługą zajmuje się inny podmiot, jakoby bezpieczniejszy. Ale jak państwo zbankrutuje, to oba sposoby będą w identycznej sytuacji.

                A jak nie zbankrutuje, to unikamy hipokryzji i wciskania kitu. I kosztów obsługi krążenia pieniędzy z pobieraniem prowizji.

                Od strony prowizji mam więc rację ja. I na tym poprzestańmy, bo o mydlenie oczu nie zamierzam się spierać.

                A jak będzie w przyszłości? Nie wiadomo. Może za paręnaście lat przyjść na cały ziemski glob taki globalny kryzys, że niczym i nigdy go już nie będziemy w stanie zneutralizować. Opieramy się o faktyczną granicę zasobów, które za darmo (po śmiesznie niskich kosztach) Ziemia nam oddawała. Tak dobrze jak teraz może już nigdy nie być.

                Ludzie pochodzą z biosfery, funkcjonowania naszych organizmów nie da się oderwać od niej. Jej zasoby są kluczowe dla nas i ściśle wiążą się z naszą liczebnością. Jest nas ZA DUŻO. Część ludzkości MUSI żyć w biedzie, a reszta korzysta z względnego luksusu kosztem tamtych. Tak było zawsze i tak musi być nadal.

                Możemy sobie zadać pytanie: kto ma należeć do której grupy? Dla mnie jest jasne, że wykształceni, mądrzejsi nie dadzą się zepchnąć do roli niewolników. Ale pomóc wszystkim nędzarzom, nawet gdyby tego chcieli, nie będą w stanie na pewno. Zresztą, i nie myśl, że to cynizm, wołów roboczych musi być dużo, bo nie popychalibyśmy cywilizacji do przodu. Tym się ŻYWI nasza cywilizacja - tanią pracą, harówką miliardów ludzkich istnień.

                A w Polsce nie może być inaczej. Ani teraz, ani w przyszłości. Trzeba znaleźć jakiś kompromisowy, złoty środek pomiędzy tym, co każdy chce mieć dla siebie, a tym, co możemy dać innym. Wirtualne pieniądze w OFE lub ZUS to tylko UMOWA, rodzaj gwarancji, że wszyscy obywatele państwa (ja to sobie uogólniam na całą ludzkość) będą chcieli w jakiś sposób, na tyle na ile będą w stanie lub będą chcieli ze względów etycznych, dzielić się poprzez system podatkowy z resztą, która już na te podatki przestała się składać (ale robiła to przecież wcześniej).

                A żerowanie na systemie poprzez prowizje trochę mnie wkurza, bo czuję, że żywimy w ten sposób bandę darmozjadów, którzy nic nie wnoszą do systemu, ale znaleźli sobie wygodną formę manipulowania nami. Czuję się oszukiwany przez nich (tych, którzy kombinują z argumentowaniem), bo nie chcą otwarcie mówić o tym, że taki argument istnieje.
                • gaika Re: Ja zapłacę, chętnie... 13.01.11, 12:16
                  grgkh napisał:

                  > Spieramy się nie o to samo. Ja to widzę, ale Tobie zależy na udowodnieniu swoje
                  > j, dogmatyczno-demagogicznej racji. Zrozum, że Twojego argumentu ja nie podważa
                  > m - tak, obsługą zajmuje się inny podmiot, jakoby bezpieczniejszy. Ale jak pańs
                  > two zbankrutuje, to oba sposoby będą w identycznej sytuacji.

                  Nie wiem ile racji generalnych w tym tekście, ale jeden motyw dał mi do myślenia w kontekście tego co napisałeś, że to jeden pies tylko oszczędniej zarządzany.

                  Na proponowanej przez rząd zmianie stracą przede wszystkim osoby młode, które często nie mają możliwości wygospodarowania dodatkowych środków na zwiększenie składki, gdyż w tym okresie życia inwestują w mieszkanie, rodzinę i dzieci. Ekonomiści nazywaliby to eliminacją możliwości dostosowania oszczędności emerytalnych do horyzontu życia i aktywności zawodowej obywateli. Iluzoryczne są więc proponowane możliwości dodatkowych ubezpieczeń w stosunku do tych, którym takie rozwiązania się proponuje.

                  System nie dzieli się na ZUS i OFE. To po prostu dwie części tego samego systemu realizujące jeden cel społeczny przy wykorzystaniu różnych metod. To zróżnicowanie metod zwiększa bezpieczeństwo środków w systemie emerytalnym i dlatego go bronimy. Propozycja rządowa prowadzi do koncentracji ryzyka w jednej części systemu, a tym samym do zmniejszenia jego bezpieczeństwa. A przypomnijmy, że celami reformy było:

                  • ograniczenie obciążenia pracujących kosztami finansowania systemu emerytalnego;

                  • zwiększenie bezpieczeństwa dzięki dywersyfikacji ryzyka;

                  • zwiększenie przejrzystości finansów publicznych.

                  Propozycja rządu ogranicza możliwość realizacji każdego z nich. W największym stopniu tego, który związany jest z bezpieczeństwem.


                  wyborcza.biz/biznes/1,101716,8922935,Rzad_zrywa_umowe_spoleczna.html
              • witold17 Re: Ja zapłacę, chętnie... 13.01.11, 10:40
                > Banki też pobierają prowizje. Czy wobec tego należy prywatne oszczędności przel
                > ać na konto budżetu? A ZUS działa charytatywnie? I o co populistyczne pretensje
                > ? Najpierw ustawowo zobowiążemy OFE do wykupowania obligacji skarbu państwa, po
                > zwolimy na pobieranie gigantycznych prowizji i zmusimy do uczestnictwa (uczestn
                > ictwo w OFE jest obowiązkowe!), a potem oskarżymy OFE o wykupywanie obligacji s
                > karbu państwa, gigantyczne prowizje i zabierzemy ludziom pieniądze, które zgrom
                > adzili?
                >
                > Wniosek z tego jest jeden. Jeśli Fundusze na swoją działalność pobierają 7 zł o
                > d każdych stu, to okradają emerytów. Jeśli rząd weźmie z każdej stówy 70 zł, to
                > emerytów nie okradnie. Logika iście wodzowska. Wystarczy rzucić argument "a wi
                > cie ile oni na tym zarabiajo?" żeby "społeczeństwo" podskakiwało radośnie, acz
                > bezmyślnie, domagając się rozliczeń i "ukrócenia". Nikomu nie przyjdzie do głow
                > y zapytać jak to możliwe, że biorąc prawie 40 złotych prowizji od każdej zarobi
                > onej stówki + ponad 20 zł od każdej wydanej, rządzący zadłużają państwo w iście
                > ekspresowym tempie.
                >
                Demagogia. Ofe biorą realnie 7 zł od niecałych 50 zł, bo tyle rzeczywiście inwestują. Pieniądze za które kupują obligacje- a więc finansują dług publiczny- są dokładnie tak samo wirtualne jak te, które idą do ZUS. Nawiązując do cytowanego przez Ciebie argumentu ("a wicie ile oni na tym zarabiajo?") weź pod uwgę, że OFE to czysty przykład "pracy" z czasów PRL: czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy".
                Ciekawe, że najwięksi krytycy zmian w OFE to ci, którzy wcześniej totalnie spierdolili i tak nie do końca przemyślaną reformę, wyciągając z systemu mundurowych, górników, tworząc KRUS i nie zrobili nic, żeby to zmienić.
                • oby.watel Re: Ja zapłacę, chętnie... 13.01.11, 12:19
                  Cieszę się, że się ze mną zgadzasz. Oczywiście, ze nie ma wielkiej różnicy między tym, że OFE muszą obowiązkowo pośrednio finansować dług publiczny kupując obligacje skarbu państwa, czy finansować dług publiczny bezpośrednio. Skutek dla emerytów jest ten sam - na starość zobaczą figę.

                  Tyle, że można sobie wyobrazić dziś, ze OFE żądają zrealizowania obligacji, bo w przeciwnym razie rząd będzie musiał ogłosić bankructwo Polski. Jak pieniądze znajda się na subkoncie w ZUSie pies z kulawa noga się o nie nie zobaczy, bo "wicie rozumicie ni ma". Przecież to co robi rząd, to czysto księgowy zabieg mający na celu nie rzeczywiste, tylko księgowe ukrycie długu!

                  Takie przesunięcie funduszu niczego nie rozwiąże. Bo kto kupi obligacje jak już OFE nie będą musiały ani pieniędzy miały? Zagraniczny inwestor? No to trzeba go zachęcić, np. wyższym procentem. I na czym tu polega interes? Że zamiast dać więcej polskim funduszom damy obcym? Kto rozumie tę logikę?
                  • grzespelc Bardzo słusznie 13.01.11, 21:47
                    O dajmy jeszcze, że za kasę OFE przynajmniej są te obligacje i jakieś odsetki, a za kasę ZUS mamy figę z makiem.
          • gaika Re: Ja zapłacę, chętnie... 13.01.11, 12:04
            oby.watel napisał:

            > Jak k...wa nie ma kryzysu, to po uj p. premier ch
            > ce okraść emerytów?!

            Komentarz Solskiej świadczy jednak o tym, że nie mamy do czynienia ze skokiem na kasę, ale mało przyszłościowym łataniem. Krótkowzrocznością może, ale nie zamachem.

            Więc do tej pory 5 proc. pieniędzy z naszych emerytur najpierw wędrowało do OFE, a potem fundusze pożyczały je ministrowi finansów (kupując obligacje). Zaś ten tymi pieniędzmi dotował ZUS. Tak czy tak, trafiały w ręce tych, którzy już teraz są emerytami, tyle że okrężną drogą. To była największa wada konstrukcyjna drugiego filara. Większa część naszych oszczędności finansowała dług publiczny, zamiast rozwijać gospodarkę.

            Ale nowe propozycje, które Donald Tusk właśnie ogłosił, jej nie usuwają. Faktyczna zmiana ma polegać na tym, że teraz te pieniądze od razu zasilą kasę ZUS. Dla instytucji finansowych, będących właścicielami towarzystw emerytalnych, oznacza to poważne uszczuplenie zysków. Nam – nie zrobi to większej różnicy.


            www.polityka.pl/rynek/komentarze/1511934,1,ofe-koniec-sporu-mniejsze-skladki.read
            • oby.watel Re: Ja zapłacę, chętnie... 13.01.11, 12:32
              Obawiam się, że to nie jest to samo. Bo jednak obligacje skarbu państwa rząd musi wykupić. Z wielu względów. Chyba, że ogłosi bankructwo państwa. Więc obligacje będące w posiadaniu OFE są marnym, ale jednak jakimś zabezpieczeniem. Gdy im to Tusk zabierze emerytury staną się wirtualne w 100%.

              Z kolei jeśli nie OFE, to kto kupi obligacje? Zagraniczny inwestor? No to trzeba go zachęcić, np. wyższym procentem. I na czym tu polega interes? Że zamiast dać więcej polskim funduszom damy obcym? Kto rozumie tę logikę?

              ZUS był wypłacalny. Może ktoś pamięta który towarzysz premier zasilił pieniędzmi ZUS-u budżet państwa. Bo za komuny, tak jak i teraz mieliśmy permanentny kryzys i zawsze na wszystko brakowało. Po transformacji była okazja, żeby te pieniądze do systemu zwrócić, ale ważniejsze było kupowanie głosów górników, hutników, stoczniowców rolników i wszystkich, których się hołubiło miliardowymi dotacjami. I hołubi nadal - KRUS to 20 miliardów złotych rocznie. A ile wynoszą dotacje do PKP, kopalni i innych świętych krów?
              • grzespelc Re: Ja zapłacę, chętnie... 13.01.11, 21:50
                Dotacje do kopalń nie sięgają nawet 10% dochodów z VAt-u od węgla.
      • grzespelc Re: Miliard odszkodowania? Podatnik zapłaci 13.01.11, 21:43
        > Dziennik Gazeta Prawna pisze:[quote]A
        > ustriacki koncern Alpine Bau chce wykazać przed sądem, że został niesłusznie wy
        > rzucony z placu budowy autostrady A1. Żąda od GDDKiA 1,1 mld zł odszkodowania.[
        > /quote]
        >
        > Chodzi o najszerszy na świecie most, którego Austriacy bali się budować,

        No bez jaj, kurna. Skoro nie chcieli budować, to po kiego grzyba wystartowali w przetargu??
        Gazety bzdury piszą, a Ty sensację robisz.
        • oby.watel Re: Miliard odszkodowania? Podatnik zapłaci 14.01.11, 10:18
          Wystartowali w przetargu na budowę autostrady, a nie bicia rekordu świata w szerokości mostu.
          • grzespelc Re: Miliard odszkodowania? Podatnik zapłaci 16.01.11, 12:03
            Chyba mi nie powiesz, że projektu nie widzieli.
            • oby.watel Re: Miliard odszkodowania? Podatnik zapłaci 16.01.11, 12:55
              https://www.newsweek.pl/bins/Media/Pictures/70/707e/707ef8617f044d6a91e97859354510be_pgi.JPG
    • oby.watel Mamy czas 16.01.11, 09:18
      Unijna dyrektywa o odnawialnych źródłach energii powinna zostać wdrożona do 5 grudnia 2010 roku. Ministerstwo Gospodarki w najbliższych miesiącach nie skończy jednak pracy nad nową ustawą - pisze Rzeczpospolita. Bowiem tego rządu terminy nie obowiązują, a kary i tak zapłaci budżet, czyli podatnik.

      Komisja Europejska może upomnieć Polskę za to opóźnienie i rozpocząć procedury ukarania za brak prawa. Stanie się tak, jeśli wyda negatywną opinię dla polskiego Krajowego Planu Działań dla energii odnawialnej. Ten dokument rząd przekazał Brukseli w grudniu z pięciomiesięcznym opóźnieniem.

      Z kolei energetycy w liście do premiera twierdzą, że bez darmowych pozwoleń na emisję CO2 za energię zapłacimy nawet o 80%.

      Izba Gospodarcza Energetyki i Ochrony Środowiska w liście do Donalda Tuska oraz ministrów gospodarki, skarbu i spraw zagranicznych domaga się podjęcia przez rząd jak najszybciej rozmów z Komisją Europejską – ustaliła „Rz”. Chodzi im o to, by Bruksela złagodziła swoje stanowisko w sprawie kryteriów przydziału darmowych pozwoleń na emisję dwutlenku węgla od 2013 roku.

      Według branży „przyjęcie obecnych interpretacji KE oznaczać będzie wzrost cen energii elektrycznej w 2013 r. o ok. 60 – 150 zł za megawatogodzinę”. Pod koniec 2010 roku na rynku hurtowym średnia cena wynosiła 190 zł za 1 MWh. Dyrektor Izby Sławomir Krystek podkreśla, że interpretacja przyjęta przez Komisję jest groźna dla gospodarki. – Wyższe ceny elektryczności spowodują spadek konkurencyjności przemysłu – przypomina Krystek.

      Z informacji „Rz” wynika, że we wtorek przedstawiciele ministra gospodarki jadą na rozmowy z Komisją Europejską.
    • oby.watel Priorytetów sześć. Mamy. 22.01.11, 14:33
      Witold Gadomski: Jakie rząd ma pomysły na to, by gospodarka miała się coraz lepiej?

      Jacek Rostowski: Przedstawiłem je podczas sejmowego wystąpienia w debacie budżetowej. Mamy sześć priorytetów. Zamierzamy obniżyć poziom długu publicznego w stosunku do PKB, obniżyć deficyt strukturalny do jednego procentu...

      Deficyt strukturalny, czyli?

      - Deficyt finansów publicznych po wyeliminowaniu wahań koniunkturalnych i szoków zewnętrznych. Dalsze nasze zamierzenia to: obniżenie stawek podatkowych i poziomu fiskalizmu oraz uproszczenie systemu podatkowego, zwiększenie wydatków prorozwojowych i uzasadnionych wydatków socjalnych oraz przyspieszenie prywatyzacji i liberalizacja gospodarki. Plus oczywiście przystąpienie do strefy euro. Od razu powiem, że wykonanie tych zadań zajmie nam całą kadencję, więc apeluję o trochę cierpliwości.

      W kampanii wyborczej PO wielokrotnie pojawiał się przykład Irlandii. By zapewnić długotrwały wzrost gospodarczy, kraj ten bardzo wyraźnie obniżył poziom wydatków państwa i zrównoważył finanse publiczne. Czy Polska uczyni to samo?

      - Reformy, które planujemy, w ciągu kilku lat doprowadzą do obniżenia relacji wydatków budżetowych do PKB. Korzyści płynące ze wzrostu gospodarczego będziemy reinwestować w rozwój gospodarki, np. przez obniżenie stawek PIT. W ramach tego podejścia podtrzymaliśmy bardzo znaczące obniżenie składki rentowej. Dodatkowym arcyważnym impulsem dla wzrostu będzie liberalizacja gospodarki. Taka polityka zapewni nam długi i trwały wzrost i pozwoli gładko wejść do strefy euro.

      Wszystko zależy od tego, gdzie się kieruje owoce wzrostu. W ostatnich dwóch latach w sektorze publicznym były one przeznaczane na zwiększoną konsumpcję bieżącą. Polityka naszego rządu będzie inna Chcemy dać obywatelom szanse inwestowania w siebie i w swoje przedsiębiorstwa. Wydatki na początku będą rosły wolniej, ale w dłuższym okresie dzięki szybszemu wzrostowi łączne wydatki państwa będą większe. To jest prawidłowość, którą musimy społeczeństwu dobrze wytłumaczyć.

      Z jednej strony chcecie obniżać podatki, z drugiej - zwiększyć niektóre wydatki i obniżyć deficyt. Nie obawia się pan napięć pomiędzy tymi celami?

      - Nie. Przypomnę raz jeszcze, że mówimy o średnim horyzoncie, a więc o kilku latach. Zaczniemy od obniżenia i uproszczenia podatków, co szybko przełoży się na szybszy wzrost gospodarczy, którego skutkiem będą wyższe dochody budżetowe. To z kolei pozwoli dalej obniżać deficyt i zwiększać niektóre wydatki - te, które są najważniejsze z punktu widzenia rozwojowego. (...) Jednak nasza gospodarka może się rozwijać szybko, nawet jeśli Europa Zachodnia będzie odczuwać kłopoty. Oczywiście jesteśmy z Europą coraz silniej powiązani. Jeśli wzrost w innych krajach europejskich obniży się o jeden punkt procentowy, to również w Polsce nastąpi podobny spadek. Ale to oznacza spadek np. z 6 do 5 proc. wzrostu, podczas gdy w Europie Zachodniej oznaczałoby to spadek z 2,5 do 1,5 proc.

      W tej materii niezmiernie ważną rolę będzie odgrywała szeroko zakrojona liberalizacja otoczenia biznesu, którym zajmuje się przede wszystkim wicepremier Waldemar Pawlak, ale także my w zakresie podatków i minister Jolanta Fedak, gdy chodzi o rynek pracy.

      Wywiad przeprowadzony przez p. Witolda Gadomskiego z p. ministrem finansów Jackiem Rostowskim i opublikowany w poniedziałek, 10 grudnia 2007 roku w Gazecie Wyborczej.

      www.youtube.com/watch?v=VHXfK_teCZ0
Pełna wersja