oby.watel
03.01.11, 11:26
Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 26 października 2010 r. trzeba zmienić sposób płacenia składek na ubezpieczenie zdrowotne przez rolników. A dokładniej, rząd nie może już ich finansować, jak to się dzieje obecnie. Sędziowie dali rządzącym 15 miesięcy na zmianę przepisów, czyli mają czas do lutego 2012 r. Tymczasem, wg ustaleń dziennikarzy, żaden z resortów nie podjął jeszcze prac nad nowym kształtem KRUS. A powinny to robić Ministerstwa: Zdrowia, Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Finansów oraz minister Michał Boni.
P. min. Boni M. nie ma czasu zajmować się pierdołami, bo jest zajęty epistołami. Tłumaczy właśnie "reformę reformy emerytalnej". Ale nie bez obaw. Ani słowem nie wspomina dlaczego reformując do powszechnego systemu nie włączono wszystkich, na czele ze świętymi krowami, których z tego systemu wyjęto, jak rolników, górników, mundurowych. Za to p. Bon M. twierdzi, że W nowym rozwiązaniu do OFE nie są dodawane pieniądze w takiej skali, jak to określa składka 7,3 proc. Bo nas na to po prostu nie stać. Wynika z tego ni mniej ni więcej tylko tyle, że rządu nie stać na to, by nie zabrać pieniędzy obywatelom. Tylko dlaczego stać go na dalsze finansowanie z budżetu górników, mundurowych i rolników?
Boni M. o górnikach dyskretnie milczy, za to postuluje, owszem "Zacząć poważną dyskusję o utrzymaniu KRUS, ale i jego modyfikacji." Rząd po czterech latach rządzenia będzie "zaczynał" dyskusję o czymś, o czym się dyskutuje już o co najmniej pięciu lat! I o czym chciałby Boni M. dyskutować? CytatA propozycja mogłaby być taka: ci, którzy mają miesięczne dochody (kluczem jest rzetelne liczenie dochodów) na gospodarstwo do 2000 zł, płacą dalej składkę na poziomie 68 zł i mają średnią emeryturę ok. 730 zł, a najniższą 706 zł. Dotyczyłoby to dzisiaj pewnie ok. 95 proc. prowadzących gospodarstwa. Ale jeśli dochody będą rosły, to od każdej złotówki powyżej tych 2000 zł można pobierać składkę taką jak w systemie pracowniczym - ok. 25 proc., czyli 25 groszy. Rosłaby wtedy emerytura, a cały system rozwijał się wraz ze wzrostem dochodów rolników. Byłoby to bardziej sprawiedliwe niż to, co mamy obecnie. A w ciągu 10-15 lat system dałby ulgę finansom publicznym, krok po kroku. Za kilkanaście lat byłoby to obciążenie mniejsze o skalę dzisiejszej jednorocznej dopłaty.Nie pozostaje nic innego tylko zakrzyknąć gromko "O k...wa!" A co z tego wyniknie? Ano mniej więcej najpewniej coś takiego, jak opisuje Puls Biznesu. A pisze o tym jak się nie robi polityki, tylko pieprzy co się robi. Cytat Autostrada Wielkopolska ma oddać w przyszłym roku 100-kilometrowy odcinek autostrady A2 z Nowego Tomyśla do Świecka. Niestety droga nie dotrze do granicy niemieckiej, wynika z koncesji. Szybka trasa skończy się 2 km przed granicą z Niemcami.
Dwukilometrową pustkę ma "zapełnić" stara, przebudowana Droga Krajowa nr 2. Kłopot w tym, że ten kawałek nie został ujęty w programie budowy dróg na lata 2011 - 2015. Jednak Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad rozpisała już przetarg, lecz tylko na odcinek 1,1 km. Pozostałe 900 metrów to dawne, drogowe przejście graniczne z Niemcami. Trwają dyskusje, do kogo teren należy i kto powinien sfinansować przebieg drogi w tym miejscu.
Rząd (żaden) nie miał i nie ma odwagi oddać ludziom co zagrabiła komuna, rozwiązać zaszłości własnościowych raz na zawsze, to oczywiste, że nie wiadomo czyje co je. A może by to zwrócić Kościołowi? Byłoby pierwsze w Polsce, święte przejście graniczne, uczciwe i nieprzekupne...