Dodaj do ulubionych

Oglądanie filmów online to kradzież?

16.01.11, 21:15
Ostatnio spotkałam się z opinią, że oglądanie filmów/seriali umieszczonych na internecie to kradzież. Nie ściągam ich na swój komputer tylko oglądam. Co wy na ten temat myślicie?
Obserwuj wątek
    • feel_good_inc Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 17.01.11, 09:15
      cichosza-dwa napisała:
      > Ostatnio spotkałam się z opinią, że oglądanie filmów/seriali umieszczonych na i
      > nternecie to kradzież. Nie ściągam ich na swój komputer tylko oglądam.

      Producenci i dystrybutorzy chcieliby pobierać opłaty za samo pomyślenie o tym, że chcesz obejrzeć jakiś film.
      To jest trochę tak jak z rynkiem gier na PC, którego koniec co kilka miesięcy od dekady ogłaszają producenci kosol. Powodem tego stanu ma być właśnie straszne piractwo. Tymczasem ci, którym mózg nie obrósł mchem (np. Valve z platformą Steam) postanowili z piratów zrobić konsumentów i teraz trzepią ciężkie miliony.

      > Co wy na
      > ten temat myślicie?

      Według polskiego prawa przestępstwem jest rozpowszechnianie utworów. Ja bym jeszcze dodał tam dopisek "z intencją zarobkową" i wtedy mógłbym się zgodzić z tym, że to prawdziwa kradzież.
    • cichosza-dwa Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 17.01.11, 09:57
      no tak, ale z drugiej strony na każdym serwisie, który oferuje możliwość oglądania filmów online jest specyficzna formułka.
      Przykładowo ze strony ekino.tv
      "Uwaga! Żaden z prezentowanych materiałów nie jest hostowany na serwerach eKino.Tv Serwis udostępnia jedynie informacje o filmach oraz odnośniki do serwisów udostępniających zamieszczone materiały filmowe (mi. Megavideo, Youtube, Video Google, itp.), których użytkownicy potwierdzili, że posiadają prawa autorskie do udostępnianych przez siebie zasobów. Wszelkie roszczenia prawne należy kierować po adresem serwisów publikujących zamieszczone materiały. Administracja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treści i komentarze publikowane przez użytkowników."

      Czyli wydaje mi się, że podchodzi to pod piractwo... a piractwo to kradzież...
            • pantest Re: się rozjechała grafika 17.01.11, 11:08
              Jest pojęcie " własności intelektualnej" i można ją ukraść np. pomysł. Kradzież nie koniecznie oznacza przemieszczenie się "czegoś". Nie oznacza to że pomysł przeniesie się z jednego umysłu do drugiego. Czyli można coś ukraść nie koniecznie zmieniając miejsce położenia podmiotu skradzionego
        • tobi1955 Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 17.01.11, 11:24
          nie ma co się okłamywać. w Polsce jest przyzwolenie na kradzież, bo ja wyłącznie w ten sposób mogę nazwać piractwo. A jest ono dlatego bo jest powszechnie akceptowane przez społeczności internetowe. Niestety świadomość Polaków jest wciąż niska. Wciąż powszechne jest powiedzenie Co twoje to i moje , a co moje to nie rusz uncertain
            • pantest Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 17.01.11, 14:48
              Nie wyczuwam tutaj pogardy. To stwierdzenie faktu. W Polsce powszechne jest kombinowanie , obchodzenie przepisów. Kradzież postrzegamy tylko gdy konkretną rzecz zabierzemy komuś , odbierzemy ja , przywłaszczymy. A gdy nie kupisz biletu na tramwaj? To tez kradzież , okradasz przewoźnika. Tak samo jak kradniesz pomysł lub efekt czyjejś pracy. Efektem pracy jest powiedzmy płyta z muzyką , czy właśnie film. W zdecydowanej większości są to produkty komercyjne tworzone pod kontem zysku. Gdy korzystasz z czyjejś twórczości wbrew regułom które wykonawca ustalił tym samym kradniesz. Jesteś złodziejem , któś włożył spory trud nie raz poświęcił też swoje pieniądze licząc że jest to inwestycja ktora się zwróci. A tu pojawia sie jeden z drugim i mówi "ogladanie filmów online nie jest kradzieżą bo nie rozpowszechniam " trochę bzdury.....
              • oby.watel Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 17.01.11, 15:21
                Dziękuję za wyjaśnienia. Tyle, że oskarżenia pachną pomówieniem. Proszę wskazać zasady ustalone przez wykonawcę filmu. Proszę wskazać reguły, które ustalił.

                Dowolną rzecz można obudować przepisami i korzystanie z niej zastrzec na ponad 100 lat. Weźmy krzesło. Ktoś je zaprojektował, ktoś je wykonał. Trudno sobie wyobrazić przepis, który umożliwi pobieranie tantiem od każdego, kto na tym krześle usiądzie? Wtedy też znaleźliby się zapewne tacy, którzy wrząc świętym oburzeniem wyzywaliby polaczków od złodziei, sami rozparci wygodnie na... fotelu, bo dotąd nie wprowadzono obowiązkowego wnoszenia opłat za korzystanie z tego mebla....
                Spróbuj więc sensownie wytłumaczyć dlaczego oglądanie filmu w telewizji nie jest kradzieżą, a w sieci jest? A słuchanie muzyki?
                • pantest Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 17.01.11, 15:48
                  Oglądanie filmów w telewizji nie jest kradzieżą gdyż stacja nadająca owy film zapłaciła za taką możliwość. Zapłaciła podmiotowi który ma prawo rozporządzania danym filmem ( nie istotne czy to jest autor, dystrybutor, czy studio filmowe). Tak więc np. Polsat zapłacił kiedyś za prawo do emisji "Kevina samego w domu" i teraz może co święta wałkować ten sam temat. Analogicznie, portal umieszczający film w sieci nie ponisł żadnej opłaty z tego tytułu . Co więcej, zaznacza ze jest on tylko pośrednikiem i nie bierze odpowiedzialności za treść( w co nie do końca wierze bo jak by wrzucili pedofilskie porno to na pewno by sie obudzili i to zbanowali). A jeżeli chodzi o przykład krzesła , no coż...Jest takie pojęcie jak patent. Mozna sobie coś opatentować i czerpać potem z tego kase. Sa przepis patentowe, ja ich nie znam , ale wiem ze jest to sposób ochrony własności intelektualnej. Potem moja sprawa czy to udostępnie za kase czy tez nie. Powiedzmy Windows. taki koles sobie wymyslił i zbija kase bo sporo osób to chce. Nie chcesz płacić ? Możesz ukraść lub bawić sie bezpłatnym Linuxem. Wieć owszem mozna sobie coś zaprojektować, wykonać a potem pobierać tantiemy od każdego kto chce z też rzeczy kozystać, nie istotne czy to lek ratujący życie, program kpmuterowy czy przyrząd do siedzenia ...
                • gravedigger1 Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 17.01.11, 15:50
                  oby.watel napisał:

                  > Weźmy krzesło. Ktoś je zaprojektował, ktoś je wykonał. Trudno sobie wy
                  > obrazić przepis, który umożliwi pobieranie tantiem od każdego, kto na tym krze
                  > śle usiądzie?

                  Porównanie filmu z krzesłem jest nieco chybione, choć i do krzesła stosuje się zasadę płacenia za kopiowanie, jeśli wzór krzesła jest "zaklepany" w urzędzie patentowym. Klient kupujący krzesło płaci za nie i może zrobić z zakupionym egzemplarzem, co mu się podoba. Może je np. pożyczyć komuś innemu, ale wtedy sam nie będzie miał na czym siedzieć. Z filmem jest inaczej - klient może kupić film, a potem zrobić dwolną ilość kopii i odsprzedać je za pół ceny oryginału albo rozdać po prostu chętnym. A zatem przy przy prawie zerowym nakładzie pracy i środków finasowych może osiągnąć zysk, kradnąc efekt czyjejś pracy poprzez sprzedaż kopii albo pozbawić producenta filmu jakichkolwiek zysków poprzez rozdanie filmu. Cały ten proces nielegalnego wykorzystywania czyjegoś dzieła jest po prostu połączeniem kradzieży z paserstwem.
                    • gravedigger1 Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 17.01.11, 16:53
                      cichosza-dwa napisała:

                      > Czyli według waszego rozumienia np. oglądanie filmów na vod.onet.pl też jest kr
                      > adzieżą? czy to nie będzie serwis porównywalny do telewizji, tyle że internetowe?

                      Nie wiem jak jest na vod.onet.pl, ale jeśli właściciel strony vod.onet.pl udostępnia filmy wbrew prawu (np. bez wymaganej zgody właściciela praw do filmu), to jest to kradzież. Jeśli natomiast właściciel strony zakupił albo otrzymał nieodpłatnie prawa do udostępniania filmów, to kradzieży nie ma.
                  • gaika Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 17.01.11, 16:23
                    gravedigger1 napisał:

                    > Z filmem jest inaczej - klient może kupić film,
                    > a potem zrobić dwolną ilość kopii i odsprzedać je za pół ceny oryginału albo r
                    > ozdać po prostu chętnym. A zatem przy przy prawie zerowym nakładzie pracy i śro
                    > dków finasowych może osiągnąć zysk, kradnąc efekt czyjejś pracy poprzez sprzeda
                    > ż kopii albo pozbawić producenta filmu jakichkolwiek zysków poprzez rozdanie fi
                    > lmu. Cały ten proces nielegalnego wykorzystywania czyjegoś dzieła jest po prost
                    > u połączeniem kradzieży z paserstwem.

                    A jeśli kupiłam bootlega w sklepie muzycznym? Jak to ugryźć? W dodatku sprzedaje go też Amazon i różni twierdzą, że zyski zgrabnie omijają artystę.

                    A jeśli wypożyczam muzykę i filmy z biblioteki zupełnie nieodpłatnie, to czym różni się to od obejrzenia filmu online?

                    Czy w każdej sytuacji da się określić jasno (zgodnie z 'jasnymi' przepisami) co już jest kradzieżą i kto w tym łańcuchu faktycznie kradnie?
                    • gravedigger1 Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 17.01.11, 17:04
                      gaika napisała:

                      > A jeśli kupiłam bootlega w sklepie muzycznym? Jak to ugryźć? W dodatku sprzedaj
                      > e go też Amazon i różni twierdzą, że zyski zgrabnie omijają artystę.

                      Bootleg to nielegalna forma rozpowszechniania nagrań, ale jest też coś takiego jak official bootleg. Są to nagrania koncertowe autoryzowane przez artystę lub grupę i będące w normalnej sprzedaży.

                      > A jeśli wypożyczam muzykę i filmy z biblioteki zupełnie nieodpłatnie, to czym r
                      > óżni się to od obejrzenia filmu online?

                      Tym, że biblioteka wypożyczając muzykę i filmy działa zgodznie z prawem.

                      > Czy w każdej sytuacji da się określić jasno (zgodnie z 'jasnymi' przepisami) co
                      > już jest kradzieżą i kto w tym łańcuchu faktycznie kradnie?

                      Kradnie ten, kto uzurpuje sobie prawa autorskie, prawa własności, a ten kto uczestniczy w tym procesie jako odbiorca/"klient" jest paserem.
                      • gaika Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 17.01.11, 23:13
                        gravedigger1 napisał:

                        > Bootleg to nielegalna forma rozpowszechniania nagrań, ale jest też coś takiego
                        > jak official bootleg. Są to nagrania koncertowe autoryzowane przez artys
                        > tę lub grupę i będące w normalnej sprzedaży.

                        > Tym, że biblioteka wypożyczając muzykę i filmy działa zgodznie z prawem.

                        > Kradnie ten, kto uzurpuje sobie prawa autorskie, prawa własności, a ten kto ucz
                        > estniczy w tym procesie jako odbiorca/"klient" jest paserem.

                        Ale chodzi o bootlega, nie 'oficjalnego' bootlega. Pytam właśnie o sytuację, w której z bootlega korzyści materialnych nie czerpią piraci, a np. potęga pt. Amazon. Albo nikt.

                        Przegranie płyty z biblioteki?
                        Ktoś, kto kupuje bootlega na Amazon?

                        Paser: osoba, która kupuje, przechowuje lub sprzedaje rzeczy pochodzące z kradzieży.
                        • oby.watel Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 17.01.11, 23:41
                          Bootleg to znaczy kradziony (przeważnie bez pytania nagrywany koncert). Bootlegami wymieniali się fani za darmo. Pojęcie official bootleg, czyli "oficjalnie ukradzione" mógł powstać tylko w głowach twórców prawa "autorskiego". Dzięki temu to, co zostało kiedyś ukradzione zostaje przywłaszczone i można na tym zarabiać. Zgodnie z "prawem". Gdyby coś takiego zrobił Kowalski...
                          • gravedigger1 Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 18.01.11, 08:03
                            oby.watel napisał:

                            > Pojęcie official bootleg, czyli "oficjalnie u
                            > kradzione" mógł powstać tylko w głowach twórców prawa "autorskiego". Dzięki tem
                            > u to, co zostało kiedyś ukradzione zostaje przywłaszczone i można na tym zarabi
                            > ać. Zgodnie z "prawem". Gdyby coś takiego zrobił Kowalski...

                            Official bootleg posiada autoryzację artysty (-ów). Taki Amazon, na przykład, pyta artystę, czy może rozpowszechniać nagranie z koncertu. Ten wyraża zgodę. Official bootleg rozpowszechniany jest więc legalnie.
                            • oby.watel Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 18.01.11, 10:15
                              gravedigger1 napisał:

                              > Official bootleg posiada autoryzację artysty (-ów). Taki Amazon, na przy
                              > kład, pyta artystę, czy może rozpowszechniać nagranie z koncertu. Ten wyraża zg
                              > odę. Official bootleg rozpowszechniany jest więc legalnie.

                              Taki pilot na przykład pyta czy może lądować w krzakach obok lotniska... Co Ty - bez obrazy - pleciesz? Jak pyta artystę, skoro artysta nie żyje? Jak się nie ma pojęcia o czym się mówi, to się zmyśla, prawda? Niejaki Harrison Jerzy, a w zasadzie jego rodzina, bo zmarł nie doczekawszy, musiała udać się do sądu, żeby odzyskać należne tantiemy. I nie chodziło o złoty pięćdziesiąt - wydawca muzyki George'a Harrisona pozwał firmę będącą własnością Michaela Jacksona i Sony o zapłacenie 1,8 miliona dolarów zaległych tantiem.

                              Angielski zespół Hunter nagrał materiał na płytę. Ten materiał został skradziony i wydany w Stanach Zjednoczonych. Nie, nie w podziemiu. Wydała go firma Bell, oficjalnie działająca na rynku, zmieniając nazwę grupy na Orang Utan. Jak nietrudno się domyślić muzycy nie dostali ani centa. A o piratach wtedy jeszcze nikt nie słyszał...
                              A czy można sobie wyobrazić, że nielegalnie udostępnia pliki p. prezydent, policja? Ależ nie trzeba sobie wyobrażać! CytatTuż przed Świętem Niepodległości w serwisie internetowym prezydenta RP zawisła płyta „Bo wolność krzyżami się mierzy” z 19 pieśniami patriotycznymi w formacie mp3. Wszystkie do ściągnięcia za darmo. Wzbudziły tak duże zainteresowanie, że 35 tys. internautów w ciągu zaledwie dwóch dni pobrało z prezydenckiej strony 706 tys. plików. Sukces porównywalny tylko z witrynami internetowymi ściganymi przez policję za to, że nielegalnie udostępniają w sieci muzykę. Policja zresztą chyba pozazdrościła piratom wyników, bo na swoich stronach też umieściła pliki muzyczne do ściągnięcia „za free”. Komenda Stołeczna Policji (odznaczona niedawno Złotą Blachą za skuteczne ściganie łamania praw autorskich muzyków) opublikowała na swojej stronie kolędy w wykonaniu policyjnego chóru.


                              Zapytaliśmy, czy w obydwu przypadkach pliki zostały udostępnione legalnie. To znaczy, czy urzędnicy zgodnie z ustawą o prawie autorskim podpisali stosowne umowy z autorami, producentami, wykonawcami utworów lub organizacjami zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (np. ZAIKS czy ZPAV). I tu zaczęły się problemy.

                              Rzecznik KSP podinspektor Maciej Karczyński wił się jak piskorz, ale przyparty do muru stwierdził, że nie potrafi udzielić konkretnej odpowiedzi, bo... nie może się skontaktować z osobą odpowiedzialną za chór. Żadnych dokumentów nie przedstawił.
                              • gravedigger1 Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 18.01.11, 10:47
                                oby.watel napisał:

                                > Taki pilot na przykład pyta czy może lądować w krzakach obok lotniska... Co Ty
                                > - bez obrazy - pleciesz? Jak pyta artystę, skoro artysta nie żyje? Jak się nie
                                > ma pojęcia o czym się mówi, to się zmyśla, prawda?

                                Mój drogi, sądzę, że powinieneś wziąć pod uwagę fakt, że zgodnie z prawem prawa autorskie są dziedziczone, zanim osądzisz, że ktoś nie ma pojęcia.

                                > Niejaki Harrison Jerzy, a w
                                > zasadzie jego rodzina, bo zmarł nie doczekawszy, musiała udać się do sądu, żeby
                                > odzyskać należne tantiemy. I nie chodziło o złoty pięćdziesiąt - wydawca muzyk
                                > i George'a Harrisona pozwał firmę będącą własnością Michaela Jacksona i Sony o zapłace
                                > nie 1,8 miliona dolarów zaległych tantiem.

                                Nie pierwszy to przypadek narusznia praw autorskich.

                                > Angielski zespół Hunter nagrał materiał na płytę. Ten materiał został skradzion
                                > y i wydany w Stanach Zjednoczonych. Nie, nie w podziemiu. Wydała go firma Bell,
                                > oficjalnie działająca na rynku, zmieniając nazwę grupy na Orang Utan. Jak niet
                                > rudno się domyślić muzycy nie dostali ani centa. A o piratach wtedy jeszcze nik
                                > t nie słyszał...

                                Znów przykład naruszenia praw autorskich. Kradzieży dopuszczają się nie tylko domorośli piraci, ale też wielkie firmy i urzędnicy.
                                • oby.watel Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 18.01.11, 11:13
                                  Nie odpowiedziałeś na pytanie kogo okrada pirat, który ściagnął i słucha płyty Orang Utan.

                                  Owszem. Biorę pod uwagę fakt, że prawa autorskie z autorami nie mają nic wspólnego, skoro prawa do utworów Beatlesów ma Sony i Michael Jackson. Stąd po angielsku jest copyright i ani słowa o autorach, bo oni mają takie same prawa jak Kowalski.

                                  Przekonał się o tym niejaki Johnny Hallyday, zwany francuskim Presleyem, który wystąpił do sądu z wnioskiem, by Universal zwrócił mu taśmy z jego nagraniami. Hallyday zerwał kontrakt z Universalem w styczniu 2004 i chciał odzyskać ponad 1 000 swoich utworów z całego okresu twórczości, czyli od początku lat sześćdziesiątych. I w pierwszej instancji wygrał. Dla przemysłu muzycznego taki wyrok stanowiłby jednak "groźny" precedens. Na szczęście przytomnością popisał się sąd apelacyjny i uznał, że Johhny Hallyday nie ma praw do swoich nagrań. Owszem, mający dziś 61 lat artysta, może je wszystkie nagrać jeszcze raz po wygaśnięciu kontraktu, ale musi zapłacić wytwórni honorarium. Dodatkowo zobowiązany został do nagrania dla niej ostatniej płyty i pomocy w jej sprzedaży.

                                  Płyty p. Johnny'ego wychodzą nadal, bo autor nie ma zgodnie z prawem autorskim nic do gadania. Pytam po raz kolejny - kogo okrada ściągający z netu i słuchający Johnny'ego Hallyday'a? Od kogo ma zgodę wspomniany Amazon, jeśli Johnny'ego nikt o zgodę nie pytał?
                                  • gravedigger1 Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 18.01.11, 12:09
                                    oby.watel napisał:

                                    > Nie odpowiedziałeś na pytanie kogo okrada pirat, który ściagnął i słucha płyty
                                    > Orang Utan.

                                    Tego kto posiada prawa do tej płyty. I uprzedzając Twoje pytanie - nie moją rolą jest decydowanie, kto te prawa posiada.

                                    > Przekonał się o tym niejaki Johnny Hallyday, zwany francuskim Presleyem, który
                                    > wystąpił do sądu z wnioskiem, by Universal zwrócił mu taśmy z jego nagraniami.
                                    > Hallyday zerwał kontrakt z Universalem w styczniu 2004 i chciał odzyskać ponad
                                    > 1 000 swoich utworów z całego okresu twórczości, czyli od początku lat sześćdz
                                    > iesiątych. I w pierwszej instancji wygrał. Dla przemysłu muzycznego taki wyrok
                                    > stanowiłby jednak "groźny" precedens. Na szczęście przytomnością popisał się są
                                    > d apelacyjny i uznał, że Johhny Hallyday nie ma praw do swoich nagrań. Owszem,
                                    > mający dziś 61 lat artysta, może je wszystkie nagrać jeszcze raz po wygaśnięciu
                                    > kontraktu, ale musi zapłacić wytwórni honorarium. Dodatkowo zobowiązany został
                                    > do nagrania dla niej ostatniej płyty i pomocy w jej sprzedaży.

                                    Jeśli sprzedał prawa do swoich utworów wytwórni, to jego sprawa. A jeśli wytwórnia mu ukradła jego wytwory, to sąd powinien zasądzić ich zwrot.

                                    > Płyty p. Johnny'ego wychodzą nadal, bo autor nie ma zgodnie z prawem autorskim
                                    > nic do gadania. Pytam po raz kolejny - kogo okrada ściągający z netu i słuchają
                                    > cy Johnny'ego Hallyday'a?

                                    Właścieciela praw do utworu.

                                    > Od kogo ma zgodę wspomniany Amazon, jeśli Johnny'ego
                                    > nikt o zgodę nie pytał?

                                    Nie wiem od kogo ma, ale pwoinien mieć zgodę od właściciela praw do utworu.
                                    • oby.watel Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 18.01.11, 14:46
                                      No i mamy jasność. Wicie rozumicie trzeba, należy, ktoś posiada, nie wiadomo kogo okradają polaczki, ale nie ulega wątpliwości, że muszą kogoś okradać słuchając lub oglądając. A tu tymczasem...

                                      W marcu zespół Pink Floyd (trzej żyjący członkowie grupy) złożył pozew w londyńskim sądzie przeciwko wytwórni EMI. Głównym zarzutem jest sprzedaż pojedynczych utworów przez sklepy internetowe typu iTunes, na co muzycy nigdy nie wyrazili zgody - zespół w umowie z wytwórnią zawarł klauzulę zakazującą tego typu sprzedaży. EMI kontrargumentuje, że dotyczy ona tylko sprzedaży muzyki na fizycznych nośnikach. Zespół zakwestionował jednak także uczciwość w rozliczaniu tantiem z tego typu sprzedaży.

                                      Z kolei 6 miliardów dolarów żądają stowarzyszenia artystów z Kanady za nieprawne wykorzystanie trzystu tysięcy (300.000) utworów przez największe wytwórnie fonograficzne świata. Okazuje się, że giganci przemysłu muzycznego, jak Sony czy EMI podczas produkcji składanek typu "The Best of..." wykorzystywały utwory, do których nie posiadają pełnych praw. W związku z tym do kanadyjskiego sądu wpłynął pozew o odszkodowanie w wysokości 6 miliardów dolarów. Jest to największa możliwa kara finansowa jaką można zasądzić w Kanadzie.

                                      Kali okraść - dobrze. Kalemu ukraść co Kali ukradł - źle.
                                      • gravedigger1 Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 18.01.11, 17:09
                                        oby.watel napisał:

                                        > No i mamy jasność. Wicie rozumicie trzeba, należy, ktoś posiada, nie wiadomo ko
                                        > go okradają polaczki, ale nie ulega wątpliwości, że muszą kogoś okradać słuchaj
                                        > ąc lub oglądając. A tu tymczasem...

                                        Z Twoich słów wnioskuję zatem, że sugerujesz iż, w sytuacji gdy nie wiemy kogo okradamy to możemy sobie spokojnie kraść. To tak jakbyśmy zobaczyli na poboczy drogi otwarty samochód, wzięli sobie jego części albo cały, nie wiedząc do kogo należy, prawda? Z pewnością sądzisz, że taki czyn nie jest kradzieżą. A może się mylę? smile

                                        > W marcu zespół Pink Floyd (trzej żyjący członkowie grupy) złożył pozew w londyń
                                        > skim sądzie przeciwko wytwórni EMI. Głównym zarzutem jest sprzedaż pojedynczych
                                        > utworów przez sklepy internetowe typu iTunes, na co muzycy nigdy nie wyrazili
                                        > zgody - zespół w umowie z wytwórnią zawarł klauzulę zakazującą tego typu sprzed
                                        > aży. EMI kontrargumentuje, że dotyczy ona tylko sprzedaży muzyki na fizycznych
                                        > nośnikach. Zespół zakwestionował jednak także uczciwość w rozliczaniu tantiem z
                                        > tego typu sprzedaży.

                                        > Z kolei 6 miliardów dolarów żądają stowarzyszenia artystów z Kanady za nieprawn
                                        > e wykorzystanie trzystu tysięcy (300.000) utworów przez największe wytwórnie fo
                                        > nograficzne świata. Okazuje się, że giganci przemysłu muzycznego, jak Sony czy
                                        > EMI podczas produkcji składanek typu "The Best of..." wykorzystywały utwory, do
                                        > których nie posiadają pełnych praw. W związku z tym do kanadyjskiego sądu wpły
                                        > nął pozew o odszkodowanie w wysokości 6 miliardów dolarów. Jest to największa m
                                        > ożliwa kara finansowa jaką można zasądzić w Kanadzie.

                                        No i co z tego? Czy to znaczy, że jeśli inni kradną, to nasza kradzież też jest usprawiedliwona?

                                        > Kali okraść - dobrze. Kalemu ukraść co Kali ukradł - źle.

                                        Jeśli odbierzesz Kalemu to co ukradł i oddasz prawowitemu właścicielowi, to dobrze. Jeśli jednak odbierzesz Kalemu to co on ukradł po to, żeby to sobie przywłaszczyć, to też jesteś złodziejem.
                                        • oby.watel Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 18.01.11, 17:51
                                          gravedigger1 napisał:

                                          > Z Twoich słów wnioskuję zatem, że sugerujesz iż, w sytuacji gdy nie wiemy kogo
                                          > okradamy to możemy sobie spokojnie kraść. To tak jakbyśmy zobaczyli na poboczy
                                          > drogi otwarty samochód, wzięli sobie jego części albo cały, nie wiedząc do kogo
                                          > należy, prawda? Z pewnością sądzisz, że taki czyn nie jest kradzieżą. A może s
                                          > ię mylę? smile

                                          O. O samochodzie jeszcze nie było. To bardzo dobry przykład. Sprzedaż samochodów w ostatnim okresie dramatycznie spadła. To wina postępu - zwiększona przepustowość łączy umożliwiła masowe pobierania samochodów z sieci. Dilerom i producentom zagląda w oczy widmo bankructwa.

                                          > No i co z tego? Czy to znaczy, że jeśli inni kradną, to nasza kradzież też jest
                                          > usprawiedliwona?

                                          Zgodnie z polskim prawem nasza nie popełnia kradzieży. Sam to przyznałeś.

                                          > Jeśli odbierzesz Kalemu to co ukradł i oddasz prawowitemu właścicielowi, to dobrze.
                                          > Jeśli jednak odbierzesz Kalemu to co on ukradł po to, żeby to sobie przywłaszczyć,
                                          > to też jesteś złodziejem.

                                          Brakuje argumentów? Kim jeszcze według Ciebie jestem? Gwałcicielem, bo niezbędne oprzyrządowanie noszę ze sobą?
                                          • gravedigger1 Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 20.01.11, 08:09
                                            oby.watel napisał:

                                            > Zgodnie z polskim prawem nasza nie popełnia kradzieży. Sam to przyznałeś.

                                            Tak, zgodnie z prawem polskim to nie jest przestępstwo, ale pisząc "nasza" miałem na myśli nas, użytkowników internetu na całym świecie.

                                            > Brakuje argumentów? Kim jeszcze według Ciebie jestem? Gwałcicielem, bo niezbędn
                                            > e oprzyrządowanie noszę ze sobą?

                                            A zauważyłeś tryb warunkowy w moim tekście? Nie napisałem, że jesteś złodziejem, tylko że byłbyś, gdybyś postapił w określony sposób.
                                            • oby.watel Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 20.01.11, 09:10
                                              gravedigger1 napisał:

                                              > Tak, zgodnie z prawem polskim to nie jest przestępstwo, ale pisząc "nasza" miał
                                              > em na myśli nas, użytkowników internetu na całym świecie.

                                              No więc nie wolno nazywać złodziejami Polaków, którzy w Polsce nie łamią prawa! To nietrudno zauważyć, że dyskutujesz dobierając argumenty by tylko pasowały do tezy. Ale nawet w ten sposób dyskutując potrafisz się wyłożyć.
                                              • gravedigger1 Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 20.01.11, 09:30
                                                oby.watel napisał:

                                                > No więc nie wolno nazywać złodziejami Polaków, którzy w Polsce nie łamią prawa!
                                                > To nietrudno zauważyć, że dyskutujesz dobierając argumenty by tylko pasowały d
                                                > o tezy. Ale nawet w ten sposób dyskutując potrafisz się wyłożyć.

                                                Mój drogi oby.watelu, czy możesz podać, gdzie nazwałem Polaków, którzy nie łamią prawa, złodziejami? Złodziejami nazywam tylko tych, którzy kradną.
                                                • oby.watel Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 20.01.11, 09:51
                                                  gravedigger1 napisał:

                                                  > Jeśli jednak odbierzesz Kalemu to co on ukradł po to, żeby to sobie przywłaszczyć,
                                                  > to też jesteś złodziejem.

                                                  > No to nie paser tylko współuczestnik kradzieży (złodziej po prostu).

                                                  Ty nie nazywałeś konkretnie Polaków złodziejami, bo rozszerzyłeś swoje dywagacje na wszystkich internautów. Tym niemniej sam dowodzisz w całej dyskusji, że wszyscy, którzy ściągają czy oglądają to złodzieje. Choć nigdzie nie ma ostrzeżenia, że to co oglądają lub ściągają jest nielegalne. W domyśle wszystko co jest dostępne w sieci P2P jest nielegalne, włącznie z raportem MAK.
                                                  • gravedigger1 Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 20.01.11, 10:29
                                                    oby.watel napisał:

                                                    > Ty nie nazywałeś konkretnie Polaków złodziejami, bo rozszerzyłeś swoje dywagacj
                                                    > e na wszystkich internautów.

                                                    No to nie zarzucaj mi czegoś, czego nie zrobiłem.

                                                    > Tym niemniej sam dowodzisz w całej dyskusji, że ws
                                                    > zyscy, którzy ściągają czy oglądają to złodzieje.

                                                    Wszyscy, którzy czynią to wbrew prawu.

                                                    > Choć nigdzie nie ma ostrzeżen
                                                    > ia, że to co oglądają lub ściągają jest nielegalne. W domyśle wszystko co jest
                                                    > dostępne w sieci P2P jest nielegalne, włącznie z raportem MAK.

                                                    Jest rzeczą powszechnie znaną, że filmy są chronione prawami autorskimi. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, to powinien się upewnić. Brak ostrzeżenia, że rower leżący przy drodze rowerowej do kogoś należy, nie stanowi zezwolenia na przywłaszczenie sobie tego roweru. A raport MAK jest dokumnentem udostępnionym do publicznej wiadomości przez jego atorów, więc nie jest to dobry przykład.
                                                  • oby.watel Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 20.01.11, 10:51
                                                    gravedigger1 napisał:

                                                    > No to nie zarzucaj mi czegoś, czego nie zrobiłem.

                                                    Ależ zrobiłeś. Tyle, że już się pogubiłeś i zaplątałeś w swojej sofistyce. Jeśli oskarżasz Internautów to wśród nich są też "polaczki". Jeśli oskarżasz mnie, nawet warunkowo, to oskarżasz Polaka. Tobie nie przeszkadza uogólnianie, które stosowali inni dyskutanci w argumentacji, bo sam ten sposób z upodobaniem stosujesz żonglując sofizmatami, a nie argumentami.

                                                    > A raport MAK jest dokumnentem udostępnionym do publiczne
                                                    > j wiadomości przez jego atorów, więc nie jest to dobry przykład.

                                                    To jest bardzo dobry przykład na to, że nie rozumiesz co czytasz, albo świadomie udajesz, że nie rozumiesz. W sumie jednak nie ma to znaczenia, bo przecież nie chodzi o to, żeby porozmawiać, tylko wykazać swoją wyższość za wszelką cenę i mizerię rozmówcy. Stąd zaprzeczanie temu, co dwa posty wyżej napisałeś. A pogardliwy ton jakim zwracasz się do grgkh jest najlepszym dowodem. Powodzenia w odwracaniu kota ogonem. Sugeruję, żeby nie zniżać się więcej do rozmowy z złodziejskimi polaczkami.
                                                  • gravedigger1 Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 20.01.11, 11:44
                                                    oby.watel napisał:

                                                    > Ależ zrobiłeś. Tyle, że już się pogubiłeś i zaplątałeś w swojej sofistyce. Jeśl
                                                    > i oskarżasz Internautów to wśród nich są też "polaczki".

                                                    Drogi oby.watelu, czyżbyć miał kompleks niższości z powodu bycia Polakiem? Oskarżam jedynie internautów łamiących prawo, więc jeśli Polacy w tym przypadku prawa nie łamią, to automatycznie temu "oskarżeniu" nie podlegają. Proszę więc zwróć uwagę na własną sofistykę w próbie udowodnienia, że oskarżam o coś "polaczków".

                                                    > Jeśli oskarżasz mnie, nawet warunkowo, to oskarżasz Polaka. Tobie nie przeszkadza
                                                    > uogólnianie, które stosowali inni dyskutanci w argumentacji, bo sam ten sposób z
                                                    > upodobaniem stosujesz żonglując sofizmatami, a nie argumentami.

                                                    Po pierwsze, warunkowe stwierdzenie nie jest oskarżeniem, drogi oby.watelu. smile Po drugie, w ogóle nie obchodzi mnie Twoja narodowość, bo ona ani nie czyni człowieka lepszym ani gorszym od innych.

                                                    > To jest bardzo dobry przykład na to, że nie rozumiesz co czytasz, albo świadomi
                                                    > e udajesz, że nie rozumiesz. W sumie jednak nie ma to znaczenia, bo przecież ni
                                                    > e chodzi o to, żeby porozmawiać, tylko wykazać swoją wyższość za wszelką cenę i
                                                    > mizerię rozmówcy. Stąd zaprzeczanie temu, co dwa posty wyżej napisałeś. A poga
                                                    > rdliwy ton jakim zwracasz się do grgkh jest najlepszym dowodem. Powodzenia w od
                                                    > wracaniu kota ogonem. Sugeruję, żeby nie zniżać się więcej do rozmowy z złodzie
                                                    > jskimi polaczkami.

                                                    Oj, drogi oby.watelu, strasznie boli Cię ten "odcisk". smile Życzę Ci dużo zdrowia. smile
                                                  • oby.watel Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 20.01.11, 12:36
                                                    gravedigger1 napisał:

                                                    > Oj, drogi oby.watelu, strasznie boli Cię ten "odcisk". smile Życzę Ci dużo zdrowia
                                                    > . smile

                                                    No! Nareszcie padł właściwy argument - najpierw o coś fałszywie oskarżyć, a potem z dumą oznajmić że "boli". Otóż muszę Cię zmartwić - nic mnie nie boli. A rozmowając z człowiekiem który z upodobaniem stosując sofistykę sam zaplatał się we własne sidła mam świetny ubaw.
                                                  • gravedigger1 Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 20.01.11, 14:04
                                                    oby.watel napisał:

                                                    > No! Nareszcie padł właściwy argument - najpierw o coś fałszywie oskarżyć, a pot
                                                    > em z dumą oznajmić że "boli".

                                                    Drogi oby.watelu, racz zauważyć, że to Ty fałszywie oskarżasz mnie o oskarżanie Polaków.

                                                    > Otóż muszę Cię zmartwić - nic mnie nie boli. A ro
                                                    > zmowając z człowiekiem który z upodobaniem stosując sofistykę sam zaplatał się
                                                    > we własne sidła mam świetny ubaw.

                                                    Boli Cię, ponieważ w moich postach widzisz oskarżenia, kórych nie ma. Moje argumenty wciąż odnosisz do Polaków, a dl amnie narodowość ni ejest ważna i o niej nie wspominam w kontekście popełniania czynów nagannych. Zauważ, że to Ty stosujesz sofistykę próbując wmówić mi, że twierdzę coś czego nie twierdzę. Zauważ też, że na początku tej dyskusji rzeczywiście sądziłem, że w Polsce ściąganie nielegalnie udostępnionych filmów z internetu jest zabronione tak ajk tu, gdzie obecnie przebywam, ale po sprawdzeniu przepisów okazało się, że się myliłem. Przyznałem się do błędu i z dyskusji o kradziezy filmów Polaków wyłączyłem. Ty natomiast mimo to oskarżasz mnie o to, że szkaluję Polaków, co jest doskonałym przykładem manipulacji z Twojej strony oraz jest symptomem Twojego zakompleksienia.
                                        • gaika Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 18.01.11, 18:07
                                          gravedigger1 napisał:

                                          > No i co z tego? Czy to znaczy, że jeśli inni kradną, to nasza kradzież też jest
                                          > usprawiedliwona?

                                          Kradzież nie jest usprawiedliwiona, tak jak nie jest usprawiedliwione wydawanie wyroków bezwzględnych (wszystko jest kradzieżą, sytuacja jest czarno-biała).
                                            • oby.watel Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 20.01.11, 09:14
                                              gravedigger1 napisał:

                                              > Ja wyroków nie wydaję - od tego są sądy.

                                              > Nielegalne udostępnianie filmu w internecie i oglądanie tego filmu przez osoby
                                              > świadome łamania praw autorskich jest kradzieżą. I nie ma znaczenia, że ktoś
                                              > nie ściąga tego filmu na swój komputer, ponieważ świadome obejrzenie nielegalnej
                                              > kopii filmu za friko bez zgody twórcy (-ów) to kradzież.
                                              • gravedigger1 Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 20.01.11, 09:34
                                                oby.watel napisał:

                                                > > Nielegalne udostępnianie filmu w internecie i oglądanie tego filmu przez
                                                > osoby
                                                > > świadome łamania praw autorskich jest kradzieżą. I nie ma znaczenia, że k
                                                > toś
                                                > > nie ściąga tego filmu na swój komputer, ponieważ świadome obejrzenie niel
                                                > egalnej
                                                > > kopii filmu za friko bez zgody twórcy (-ów) to kradzież.

                                                Drogi oby.watelu, zwróć uwagę, że to nie jest żaden wyrok - to tylko określenie, co jest kradzieżą. W kraju, w którym obecnie przebywam, jest to kradzież. W Polsce tylko nielegalne rozpowszechnianie filmów jest kradzieżą, ale Polska to tylko jeden z wielu krajów na świecie.
                                                • oby.watel Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 20.01.11, 10:04
                                                  gravedigger1 napisał

                                                  > Drogi oby.watelu, zwróć uwagę, że to nie jest żaden wyrok - to tylko określenie
                                                  > , co jest kradzieżą.

                                                  Jeśli określenie co jest kradzieżą nie jest wyrokiem, to jest pomówieniem. W swoich dywagacjach pouczasz i kwalifikujesz określone działania, zaliczając je do złodziejstwa. Powołujesz się przy tym na prawo nieobowiązujące w Polsce, czyli po prostu szkalujesz i oczerniasz i obrażasz rodaków i swoich rozmówców, którzy zgodnie z polskim prawem niczego nagannego nie robią!

                                                  W Polsce Polaków obowiązuje polskie prawo! A zgodnie z nim ktoś oglądający materiał w Internecie, słuchający muzyki, ściągający pliki, tworzący kopie na własne potrzeby NIE POPEŁNIA PRZESTĘPSTWA!
                                                  • gravedigger1 Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 20.01.11, 10:47
                                                    oby.watel napisał:

                                                    > Jeśli określenie co jest kradzieżą nie jest wyrokiem, to jest pomówieniem.

                                                    Nie, drogi oby.watelu, to nie jest pomówienie, ponieważ ja nikogo nie pomawiam, tylko stwierdzam, co jest kradzieżą, a to zasadnicza różnica. smile

                                                    > W swoich dywagacjach pouczasz i kwalifikujesz określone działania, zaliczając je do
                                                    > złodziejstwa. Powołujesz się przy tym na prawo nieobowiązujące w Polsce, czyli
                                                    > po prostu szkalujesz i oczerniasz i obrażasz rodaków i swoich rozmówców, którz
                                                    > y zgodnie z polskim prawem niczego nagannego nie robią!

                                                    Ależ ja nie twierdzę, że Polacy w tym przypadku popełniają kradzież. Nie szkaluję więc Polaków. Twierdzę tylko, że ci uzytkownicy internetu, którzy ściągają utwory chronione prawami autorskimi WBREW prawu dopuszczają się kradzieży. Polska nie jest ani jedynym krajem na świecie, ani jego pępkiem. smile

                                                    > W Polsce Polaków obowiązuje polskie prawo! A zgodnie z nim ktoś oglądający mate
                                                    > riał w Internecie, słuchający muzyki, ściągający pliki, tworzący kopie na własn
                                                    > e potrzeby NIE POPEŁNIA PRZESTĘPSTWA!

                                                    Masz prawie absolutną rację. smile Otóż nawet polskie prawo nie dopuszcza ściągania programów komputerowych (które mieszczą się w pojęciu "plików") nawet na własny użytek, a jak wiadomo Polacy dość powszechnie używają nielegalnych kopii programów, często ściągniętych przez internet.
                                                  • oby.watel Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 20.01.11, 11:11
                                                    gravedigger1 napisał:

                                                    > Nie, drogi oby.watelu, to nie jest pomówienie, ponieważ ja nikogo nie pomawiam,
                                                    > tylko stwierdzam, co jest kradzieżą, a to zasadnicza różnica. smile

                                                    Rozmawiasz z Polakami na Polskim forum w wątku dotyczącym oglądania filmów w sieci. Stwierdzasz co jest kradzieżą mimo, że w Polsce to kradzieżą nie jest i nikogo nie pomawiasz? Określając to co robi Internauta mianem złodziejstwa? Będziemy wmawiać rozmówcy, że to co napisaliśmy znaczy to co w danym momencie wygodne?

                                                    > Twierdzę tylko, że ci uzytkownicy internetu, którzy ściągają utwory chronione prawami
                                                    > autorskimi WBREW prawu dopuszczają się kradzieży. Polska nie jest ani jedynym krajem
                                                    > na świecie, ani jego pępkiem. smile

                                                    No więc szkalujesz Polaków, ponieważ zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem na własny użytek Polacy mają prawo ściągać wszystko, co w Internecie zostało udostępnione. I nie mają obowiązku sprawdzać, czy ściągany materiał jest legalny, czy nielegalny, ponieważ popełnia przestępstwo ten, kto materiał umieścił, a nie ten, który pobrał.

                                                    > Masz prawie absolutną rację. smile Otóż nawet polskie prawo nie dopuszcza ściągani
                                                    > a programów komputerowych (które mieszczą się w pojęciu "plików") nawet na włas
                                                    > ny użytek, a jak wiadomo Polacy dość powszechnie używają nielegalnych kopii pro
                                                    > gramów, często ściągniętych przez internet.

                                                    Masz rację. Podobnie ma się rzecz z czynami nierządnymi z udziałem nieletnich. Ale watek dotyczy materiałów audiowizualnych, a nie programów komputerowych. Brakło argumentów? Już i kradzież roweru przyrównałeś do oglądania filmu w sieci, i samochodu. W odwodzie ludobójstwo i holokaust...
                                                  • gravedigger1 Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 20.01.11, 12:00
                                                    oby.watel napisał:

                                                    > Rozmawiasz z Polakami na Polskim forum w wątku dotyczącym oglądania filmów w si
                                                    > eci. Stwierdzasz co jest kradzieżą mimo, że w Polsce to kradzieżą nie jest i ni
                                                    > kogo nie pomawiasz? Określając to co robi Internauta mianem złodziejstwa? Będzi
                                                    > emy wmawiać rozmówcy, że to co napisaliśmy znaczy to co w danym momencie wygodne?

                                                    Drogi oby.watelu, rozmawiam z Polakami na polskim forum, ale nie romawiam jedynie o Polakach. Wybacz, ale oprócz nas Polaków, jest jeszcze kilka miliardów innych ludzi na świecie. smile Zauważ też, że internet nie ma granic i wiele zależy od punktu "siedzenia". Czy jeśli "podbieramy" coś ameryańskiemu autorowi z serwera umieszczonego w USA wbrew amerykańśkiemu prawu to kradniemy, czy nie? Z punktu widzenia Polaka siedzącego w Polsce - nie, ale z punktu widzenia tegoż autora - tak. Jak widzisz więc sparaw anie jest taka prosta.

                                                    > No więc szkalujesz Polaków, ponieważ zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem na
                                                    > własny użytek Polacy mają prawo ściągać wszystko, co w Internecie zostało udo
                                                    > stępnione. I nie mają obowiązku sprawdzać, czy ściągany materiał jest legalny,
                                                    > czy nielegalny, ponieważ popełnia przestępstwo ten, kto materiał umieścił, a ni
                                                    > e ten, który pobrał.

                                                    Masz rację w przypadku filmów, ale nie masz racji w przypadku programów komputerowych. I dlaczego tak uczepiłeś się tych Polaków? smile

                                                    > Masz rację. Podobnie ma się rzecz z czynami nierządnymi z udziałem nieletnich.
                                                    > Ale watek dotyczy materiałów audiowizualnych, a nie programów komputerowych. Br
                                                    > akło argumentów? Już i kradzież roweru przyrównałeś do oglądania filmu w sieci,
                                                    > i samochodu. W odwodzie ludobójstwo i holokaust...

                                                    Drogi oby.watel, atakujesz mnie zupełnie bezpodstawnie. przypomnę, że napisałeś: "A zgodnie z nim ktoś oglądający materiał w Internecie, słuchający muzyki, ściągający pliki, tworzący kopie na własne potrzeby NIE POPEŁNIA PRZESTĘPSTWA!". A zatem sam rozciągnąłeś dyskusję poza zakres materiałów audiowizualnych, odwołując się do ściągania plików i twierdząc, że jest to dozwolone. I tu się mylisz, ponieważ ściąganie plików będących programami komputerowymi jest zabronione w polskim prawie.
                                                  • oby.watel Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 20.01.11, 12:43
                                                    gravedigger1 napisał:

                                                    > Drogi oby.watel, atakujesz mnie zupełnie bezpodstawnie. przypomnę, że napisałeś
                                                    > : "A zgodnie z nim ktoś oglądający materiał w Internecie, słuchający muzyki, śc
                                                    > iągający pliki, tworzący kopie na własne potrzeby NIE POPEŁNIA PRZESTĘPSTWA!".
                                                    > A zatem sam rozciągnąłeś dyskusję poza zakres materiałów audiowizualnych, odwoł
                                                    > ując się do ściągania plików i twierdząc, że jest to dozwolone. I tu się mylisz
                                                    > , ponieważ ściąganie plików będących programami komputerowymi jest zabronione w
                                                    > polskim prawie.

                                                    Nie napisałem wyraźnie, że w wątku dotyczące mediów chodzi o ściąganie plików medialnych? Ach wybacz. Sądziłem, że rozmawiam z kimś, kto wie o czym rozmawia. Wybacz, że Cię przeceniłem.
                                                  • gravedigger1 Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 20.01.11, 14:11
                                                    oby.watel napisał:

                                                    > Nie napisałem wyraźnie, że w wątku dotyczące mediów chodzi o ściąganie plików m
                                                    > edialnych? Ach wybacz. Sądziłem, że rozmawiam z kimś, kto wie o czym rozmawia.
                                                    > Wybacz, że Cię przeceniłem.

                                                    Drogi oby.watelu, jeśli wyrażasz się nieprecyzyjnie, to nie miej pretensji od czytelnika, że nie czyta w Twoich myślach. Tematyka wątku nie ogranicza przedmiotu dyskusji w sposób arbitralny.
                        • gravedigger1 Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 18.01.11, 07:59
                          gaika napisała:

                          > Ale chodzi o bootlega, nie 'oficjalnego' bootlega. Pytam właśnie o sytuację, w
                          > której z bootlega korzyści materialnych nie czerpią piraci, a np. potęga pt. Am
                          > azon. Albo nikt.

                          Sądzę, że w tej sytuacji mamy do czynienia z oficjalnym bootlegiem (sic!), choć Amazon nie używa tego terminu w sprzedaży. Muszą mieć autoryzację, ponieważ bez niej zostaliby przez twórców pozwani o znaczące odszkodowania.

                          > Przegranie płyty z biblioteki?

                          Niedozowlone.

                          > Ktoś, kto kupuje bootlega na Amazon?

                          Patrz pierwszy akapit.

                          > Paser: osoba, która kupuje, przechowuje lub sprzedaje rzeczy pochodzące z kr
                          > adzieży
                          .

                          No to nie paser tylko współuczestnik kradzieży (złodziej po prostu).
                  • oby.watel Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 17.01.11, 17:26
                    gravedigger1 napisał:

                    > Z filmem jest inaczej - klient może kupić film, a potem zrobić dwolną ilość kopii
                    > i odsprzedać je za pół ceny oryginału albo rozdać po prostu chętnym.

                    > Ostatnio spotkałam się z opinią, że oglądanie filmów/seriali umieszczonych na
                    > internecie to kradzież. Nie ściągam ich na swój komputer tylko oglądam.

                    Jeśli rozmówca rozmawia ze sobą, to rozmówcy takiemu rozmówcy do niczego nie są potrzebni.
                    • gravedigger1 Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 18.01.11, 08:09
                      oby.watel napisał:

                      > Jeśli rozmówca rozmawia ze sobą, to rozmówcy takiemu rozmówcy do niczego nie są
                      > potrzebni.

                      Czytaj ze zrozumieniem, mój drogi. smile Nielegalne udostępnianie filmu w internecie i oglądanie tego filmu przez osoby świadome łamania praw autorskich jest kradzieżą. I nie ma znaczenia, że ktoś nie ściąga tego filmu na swój komputer, ponieważ świadome obejrzenie nielegalnej kopii filmu za friko bez zgody twórcy (-ów) to kradzież.
                      • gaika Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 18.01.11, 09:39
                        gravedigger1 napisał:

                        > Czytaj ze zrozumieniem, mój drogi. smile Nielegalne udostępnianie filmu w internec
                        > ie i oglądanie tego filmu przez osoby świadome łamania praw autorskich jest kra
                        > dzieżą. I nie ma znaczenia, że ktoś nie ściąga tego filmu na swój komputer, pon
                        > ieważ świadome obejrzenie nielegalnej kopii filmu za friko bez zgody twórcy (-ó
                        > w) to kradzież.

                        Jeśli się powołujesz na prawo- to tak nie działa.
                        Czym innym jest korzystanie, czym innym udostępnianie. Nie wspominając o prywatnym dozwolonym użytku.
                        Nie bez powodu pytałam parę postów wcześniej 'co jest kradzieżą i kto kradnie' w odniesieniu do obowiązujących przepisów.
                        • gravedigger1 Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 18.01.11, 10:38
                          gaika napisała:

                          > Jeśli się powołujesz na prawo- to tak nie działa.
                          > Czym innym jest korzystanie, czym innym udostępnianie. Nie wspominając o prywat
                          > nym dozwolonym użytku.

                          Prawo polskie stanowi, że:

                          "Art. 23.
                          1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego
                          utworu w zakresie własnego użytku osobistego.
                          2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy
                          utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności
                          pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego."

                          Ustawa definiuje, że za utwór rozpowszechniony uważa się utwór, który za zgodą twórcy został udostępniony publicznie i tylko w takim przypadku dozwolony jest nieodpłatny użytek osobisty. Natomiast korzystanie z utworu rozpowszechnionego nielegalnie jest również nielegalne w swietle prawa, choć nie jestem pewien, czy przewidziane są za to kary w prawie polskim. Na pewno nielegalne udostępnianie utworu innym podlega karze.
    • gaika A propos 17.01.11, 16:34
      Mam mocno mieszane uczucia, gdy widzę coś takiego - mówi rysownik Przemysław Truściński. - Cieszę się, że komiksy są popularne. No ale co z tego mają wydawnictwo i autorzy, jak przeczytany komiks ląduje z powrotem na półce?

      warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,8923402,Czytasz_komiksy_w_empiku__To_jak_piractwo_w_internecie.html
      • oby.watel Re: A propos 17.01.11, 17:21
        To rozumowanie opiera się na jednej myśli przewodniej - jeśli mu nie pozwolę, to kupi. Tak są liczone - idące w biliardy - straty przemysłu rozrywkowego. Tyle, że tak to nie działa. Łatwo może się o tym przekonać p. Tomasz Kołodziejczak z wydawnictwa Egmont po prostu dostarczając do Empików rzeczone komiksy w folii, którą można rozedrzeć dopiero po zapłaceniu. Czemu nie korzysta z tak banalnie prostego rozwiązania? Bo są ludzie, którzy przeglądną i kupią. Jeśli zaś im to uniemożliwić na kupno kota w worku się nie zdecydują.

        Cała sytuacja zaczyna już trącić paranoją - twórcom - na szczęście niektórym - wydaje się, że ich produkty sprzedawałyby się jak świeże bułeczki, gdyby nie piraci. A prawda jest taka, że wielu osiągnęło sukces dzięki piractwu, jak choćby Beatallica. A inni mimo piractwa.

        A na spadek sprzedaży ma też wpływ jakość - nagrania są zniekształcane za pomocą kompresji dynamiki, by lepiej brzmiały na gównianym odtwarzaczu mp3 czy w samochodzie. A prawdziwy meloman, który wydał na sprzęt tysiące dostaje zawału uszu. Na to nakłada się zabezpieczanie przed słuchaniem i polityka wydawania jednej płyty w kilkunastu wersjach.
        • cichosza-dwa Re: A propos 17.01.11, 21:45
          Tak sobie myślę, że jeśli by tak postrzegać rzeczywistość, że oglądanie filmów/seriali czy cokolwiek innego traktować jako kradzież to większość internautów byłoby po prostu złodziejami.

          Ciekawe czy jest szansa, żeby za jakiś czas zostało zniesione prawo autorskie odnośnie publikowanych rzeczy w Internecie, bo jak wiemy internet rządzi się innymi prawami.
          • oby.watel Patentowana paranoja 17.01.11, 22:08
            I o to właśnie chodzi - by z większości zrobić przestępców. Ktos napisał:

            > A jeżeli chodzi o przykład krzesła , no coż...Jest takie pojęcie jak patent. Mozna sobie
            > coś opatentować i czerpać potem z tego kase. Sa przepis patentowe, ja ich nie znam ,
            > ale wiem ze jest to sposób ochrony własności intelektualnej.

            Zapomniał dodać, że ochrona patentowa pozwala "czerpać z tego kasę" raptem przez 20 lat. A nie grubo ponad 100, jak się rzecz ma z piosenkami, filmami, powieściami itp. Innymi słowy - gdy Kowalski wymyśli przepis na lek leczący raka będzie mógł na tym zarabiać przez 20 lat. Gdy zaś Kowalski skomponuje smutną pieśń o chorych na raka korzyści będzie czerpał aż do śmierci i siedemdziesiąt lat potem.

            Zagadka: Jeśli John Lennon nie żyje, to kogo okrada młoda dziewczyna słuchająca z koleżanką utworu "Imagine" z płyty "Imagine", który umieściły w stworzonym przez siebie radiu? Pytanie pomocnicze: Czy każdy słuchający to złodziej?
            • gravedigger1 Re: Patentowana paranoja 18.01.11, 08:17
              oby.watel napisał:

              > Zapomniał dodać, że ochrona patentowa pozwala "czerpać z tego kasę" raptem prze
              > z 20 lat. A nie grubo ponad 100, jak się rzecz ma z piosenkami, filmami, powieś
              > ciami itp. Innymi słowy - gdy Kowalski wymyśli przepis na lek leczący raka będz
              > ie mógł na tym zarabiać przez 20 lat. Gdy zaś Kowalski skomponuje smutną pieśń
              > o chorych na raka korzyści będzie czerpał aż do śmierci i siedemdziesiąt lat po
              > tem.

              Takie jest prawo, a jeśli prawo jest złe, to trzeba je zmienić, a nie łamać. Przecież nie ma przymusu odpłatnego oglądania filmów, ani słuchania muzyki. Można muzyki słuchać w radiu, a filmy oglądać w telewizji niemal za darmo (za abonament jedynie).
                • gravedigger1 Re: Patentowana paranoja 18.01.11, 10:55
                  Efekty działania praw w różnych krajach są "namacalne". Np. gdy loguję się do internetu, będąc w Polsce, to mogę oglądać nielegalnie zamieszczone (np. na youtube) filmy bez ograniczeń, ale gdy jestem w kraju, w którym prawo jest bardziej restrykcyjne, to przy próbie obejrzenia nielegalnie udostępnionej kopii filmu pojawia się komunikat, że ze względu na lokalne przepisy obejrzenie filmu jest niemożliwe.
                  • oby.watel Re: Patentowana paranoja 18.01.11, 11:23
                    Rozumiem, że wtedy czym prędzej w te pędy pędzisz do sklepu i kupujesz film, którego obejrzeć nie możesz. Zmuszanie przez zabranianie działa!

                    Zapraszam do ogladania. Obawiam się jednak, ze nie posłuchasz ciszy, bo dźwięk został zablokowany. Oczywiście w trosce o prawo.

                    > ... wyobraź sobie, że są kraje, gdzie jest to zabronione.

                    Wyobrażam sobie. Są kraje gdzie jest zabronione oglądanie niektórych rzeczy wcale nie ze względu na prawa autorskie. A może widzisz różnicę między kneblem zapisanym w ustawie o Kontroli prasy, publikacji i widowisk a w prawie autorskim?

                    Można sobie wyobrazić ciąganie po sądach ludzi nucących przy goleniu czy gwiżdżących przy chodzeniu. To tez jest piractwo i rozpowszechnianie. Podobnie jak słuchanie przy otwartym oknie.
                    • gravedigger1 Re: Patentowana paranoja 18.01.11, 12:12
                      oby.watel napisał:

                      > Rozumiem, że wtedy czym prędzej w te pędy pędzisz do sklepu i kupujesz film, kt
                      > órego obejrzeć nie możesz. Zmuszanie przez zabranianie działa!

                      Nie muszę ani oglądać filmu ani go kupować.

                      > Wyobrażam sobie. Są kraje gdzie jest zabronione oglądanie niektórych rzeczy wca
                      > le nie ze względu na prawa autorskie. A może widzisz różnicę między kneblem zap
                      > isanym w ustawie o Kontroli prasy, publikacji i widowisk a w prawie autorskim?

                      Ja nie piszę o krajach, w których jest cenzura, tylko o krajach, w których stosuje się prawo autorskie.

                      > Można sobie wyobrazić ciąganie po sądach ludzi nucących przy goleniu czy gwiżdż
                      > ących przy chodzeniu. To tez jest piractwo i rozpowszechnianie. Podobnie jak sł
                      > uchanie przy otwartym oknie.

                      Można sobie wyobrazić dowolny absurd, ale chyba lepiej dyskutować o istniejącym prawie. smile A jeśli prawo jest absurdalne, to należy je zmienić.
      • oby.watel Re: Oglądanie filmów online to kradzież? 19.01.11, 13:39
        al_ha_maim napisała:

        > Oż w mordę jeża - jacyś naukowcy się tu zebrali... Sprawa jest prosta - jeśli f
        > ilm nie jest tam za zgodą autora, to jasne jak słońce, że jest to kradzież - na
        > ruszenie praw autorskich, jeśli za zgodą - nie jest to kradzież. Ot i co!

        No i proszę, jakież to proste. Tak proste jak odróżnienie łabędzia od łabędzicy. Żeby odróżnić łabędzia od łabędzicy należy obiektowi badań rzucić kawałek chleba. Jeśli połknął - znaczy się łabędź. Jeśli połknęła - oczywiście łabędzica. Podobnie z filmem czy muzyką w sieci. Wystarczy trzymać się tej zasady i nikt nie będzie miał podstaw oskarżyć o kradzież.
    • grgkh Wypowiedzi fachowców 19.01.11, 12:16
      Polecam najnowszy numer miesięcznika "CHIP - Ściaganie i pobieranie: legalne czy nielegalne CHIP wyjaśnia, co i jak wolno pobierać, a co udostępniać w Sieci.".
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka