Zbędny cień na debacie o ofe

07.02.11, 18:51
Zbędny cień na debacie o ofe

Jacek Żakowski

Zamiast o agentach, układach, krzesełkach itp., coraz więcej dyskutujemy teraz o gospodarce, ekonomii, demografii, funkcjonowaniu rynków i doświadczeniu dotychczasowych reform. W polskich warunkach to istotna wartość. Czy będzie to wartość pozytywna, czy negatywna, zależy jednak od przekonań i obyczajów, które się dzięki niej upowszechnią.
Dlatego dziwię się, że Leszek Balcerowicz - który przyzwyczaił nas, że dba o świadomość społeczną - używa w tej debacie argumentów, których publiczne przyjęcie może trwale zniekształcić postawy i oczekiwania społeczne. Jeden z nich wydaje mi się wyjątkowo szkodliwy.

Balcerowicza oburza teza, że "kto broni II filaru reformy (emerytalnej), czyni to interesownie, jest płatnym pachołkiem OFE". Takiej tezy nigdy nie spotkałem. Ale nie wątpię, że wśród "obrońców II filaru", są osoby broniące interesów osobistych lub środowiskowych. Opinia publiczna powinna mieć tego świadomość. Nie ogólnie, ale w odniesieniu do konkretnych osób. I nie dlatego, żeby zamiast o argumentach rozmawiać o ludziach, ale żeby poprzez transparentność zracjonalizować i ucywilizować debatę.

Kancelaria Sejmu opublikowała ostatnio trzy ekspertyzy dotyczące reformy emerytalnej. Autorem jednej jest prof. Marek Góra, współtwórca reformy i członek rady nadzorczej ING PTE SA, zarządzającego jednym z największych OFE. Lubię, cenię i szanuję prof. Górę. Tym trudniej mi zrozumieć, dlaczego w notce o autorze przedstawionym jako pracownik SGH, zabrakło informacji o jego związku z OFE. A jest ona istotna choćby dlatego, że z mocy prawa i obyczaju członek rady nadzorczej nie może szkodzić swojej spółce.

W podobnej sytuacji znajduje się duża część wypowiadających się w sprawie OFE ekspertów. Problemem nie są same afiliacje, ale to, że tak często się o nich od samych zainteresowanych nie dowiadujemy oraz że prof. Balcerowicz nie widzi w tym nic złego, a nawet stawia tezę, iż osobom dopominającym się o takie informacje, nie podaje się ręki.

Balcerowicz twierdzi, że liczy się siła czystych argumentów. Gdyby w istocie tak było, nie trzeba by podpisywać ekspertyz (ani artykułów), a tym bardziej informować, że autor pracuje w tej czy innej uczelni. To jasne dla każdego laika. Wykształcony ekonomista nie może jednak w dobrej wierze twierdzić, że informacje o uwikłaniach uczestników rynku (tu: rynku idei, wiedzy, opinii) nie mają znaczenia także z tego powodu, że w ostatniej dekadzie "asymetria informacji", "niepełna wiedza" i "emocje" stały się ważnym polem badań ekonomicznych.

Z prac Stiglitza, Akerlofa, Frydmana i innych wynika, że dostęp do informacji, interesy, przyzwyczajenia, otoczenie wpływają na interpretację danych oraz podejmowane decyzje, więc i na opinie ekspertów. A także iż odbiór opinii zależy od wiedzy o źródle. Na gruncie ekonomii znalazło więc potwierdzenie to, co jest oczywiste np. dla sędziów (których się wyłącza, gdy są związani z przedmiotem rozprawy), dziennikarzy (którzy nie mogą pisać o instytucjach czy ludziach, gdy biorą od nich pieniądze) i członków większości cywilizowanych gremiów decyzyjnych (gdzie obowiązuje zasada ujawniania konfliktu interesów). Nie żeby budować kulturę podejrzeń, lecz by nas od podejrzeń uwolnić.

Konflikt interesów jest w życiu nieuchronny i nikogo nie dyskryminuje. Ale przemilczanie go, ukrywanie, maskowanie jest obciążające i nieuchronnie rodzi podejrzenia. A w polskiej debacie gospodarczej stało się powszechne i nawet znalazło tak wybitnego obrońcę, jak Leszek Balcerowicz. To rzuca zbyteczny cień na uczestników debaty i buduje patologiczny obyczaj. Bardzo bym chciał, by prof. Balcerowicz wyjaśnił, dlaczego zamiast domagać się ucywilizowania debaty, tak radykalnie broni jej zaniżonych standardów.

wyborcza.pl/1,75968,9062857,Zbedny_cien_na_debacie_o_ofe.html
    • oby.watel Re: Zbędny cień na debacie o ofe 07.02.11, 19:12
      Można żądać uczciwości i domagać się, żeby o stanu Źle leczonego pacjenta nie diagnozował lekarz, bo lekarz "z mocy prawa i obyczaju nie może szkodzić swoim kolegom i środowisku". Tylko kto ma w takim razie opiniować? Żakowski?

      Ekonomista po to kończył ekonomie, żeby zajmować się ekonomią. I gdzieś pracować. A skoro gdzieś pracuje, to jest "powiązany" i zgodnie z postulatem Żakowskiego nie powinien się wypowiadać. Tylko dlaczego mu nie przeszkadza, że w sprawie wypowiadają się członkowie rządu i doradcy premiera, którzy są jeszcze mniej obiektywni niż wspomniani eksperci? Przecież niektórzy z nich jeszcze kilka miesięcy temu wychwalali OFE pod niebiosa. Oni są wiarygodni?
    • gaika Re: Zbędny cień na debacie o ofe 10.02.11, 07:35
      Jeszcze jeden głos.

      Jasne, prof. Leszek Balcerowicz to nie byle kto, postać symboliczna, ojciec założyciel itp., ale też przegrany polityk, dziś szef niewielkiej pozarządowej organizacji. Autorytet? Jak dla kogo. Dla młodszego pokolenia co najwyżej postać historyczna, która nagle zeszła z pomnika. Dla dzisiejszych polityków jakaś nieco anachroniczna figura, ortodoksyjny liberał, dogmatyk, zakonserwowany w poglądach sprzed 20 lat. Zasłużony w innej epoce.

      Może jeszcze tylko ludzie biznesu lubili czasem posłuchać opowieści Balcerowicza o wyższości sektora prywatnego, rządach rynku, o niskich podatkach, ograniczaniu wydatków socjalnych, zrównoważonym budżecie, nieskrępowanej przedsiębiorczości i innych dawnych ideałach. Kryzys gospodarczy ostatnich dwóch lat, który zmusił państwa do interwencji w gospodarkę na niespotykaną skalę, został dość powszechnie odczytany jako śmiertelny cios w wolnorynkowe iluzje, początek nowej epoki bezideowego pragmatyzmu. To powinien też być ostateczny koniec „balceryzmu”, jak czasem nazywano polską odmianę neoliberalnej doktryny, która miała jeszcze jakąś grupkę wyznawców, ale też raczej niepraktykujących. A tu, proszę, niespodzianka. Balcerowicz, z utrwaloną opinią „wroga ludu”, od dekady nie zażywał takiej popularności, nie miał tak wysokich wskaźników społecznego zaufania jak obecnie.
      Leszku, czemu to robisz?

      Co się stało? Otóż Leszek Balcerowicz, krytykując ostatnie decyzje rządu w sprawie otwartych funduszy emerytalnych, stał się nagle liderem opozycji. Wypełnił miejsce opuszczone przez partie polityczne. Prawu i Sprawiedliwości, budującemu swą pozycję polityczną na katastrofie smoleńskiej, debata o emeryturach była wyraźnie nie na rękę, bo mogła odwracać uwagę od spisku, zaprzaństwa i zdrady. SLD też miał polityczny kłopot, bo jako partia etatystyczna powinien popierać ZUS przeciw OFE, ale przecież nie mógł popierać Tuska z Rostowskim. Zresztą i SLD, i PiS, jako partie rządzące w tej dekadzie, musiałyby wyjść na słońce z masłem na głowie.

      To one odpowiadają w dużym stopniu za dewastację założeń reformy z 1998 r.: wyłączenie z systemu służb mundurowych, górników, rolników; zahamowanie prywatyzacji, która miała finansować koszty nowego systemu; przymykanie oczu na rosnący deficyt budżetu; fundowanie kolejnych ulg i przywilejów. Opozycja parlamentarna nie miała więc specjalnego interesu w napędzaniu debaty emerytalnej. Ale, po ogłoszeniu decyzji w sprawie OFE, również Platforma i PSL wolałyby tej dyskusji nie toczyć.

      Spodziewane oszczędności zostały już wkalkulowane w plany budżetowe i teraz trzeba to w miarę sprawnie przeprowadzić przez parlament. Każda publiczna debata nad tak skomplikowanymi kwestiami ekonomicznymi musi zaś prowadzić do dramatycznych uproszczeń i rosnącego zamętu w umysłach odbiorców.

      Platforma, jak zwykle, liczyła zapewne na zaufanie swoich sympatyków, stąd minimalistyczna kampania informacyjna wyjaśniająca sens prowadzonych zmian. Trudno się dziwić. Język dzisiejszej polskiej polityki, pełen inwektyw i przypisywania adwersarzom najgorszych motywów, kompletnie nie nadaje się do poważnej rozmowy na tak trudny temat. Jak bronić koncepcji „przemieszczenia części składki emerytalnej z OFE do pierwszego filara” przed sloganami, że rząd „zabiera ludziom emerytury”, że chce rozwiązać swój problem (czyli deficyt budżetu) kosztem obywateli?


      www.polityka.pl/kraj/analizy/1512738,1,balcerowicz-kontra-rostowski-ktory-ma-racje.read
      • diabollo Re: Zbędny cień na debacie o ofe 10.02.11, 19:05
        Dzięki, czcigodna Gaiko, całość naprawdę warta przeczytania.

        Kłaniam się nisko.
    • diabollo Re: Zbędny cień na debacie o ofe 11.02.11, 07:34
      Ciekawy tekst w temacie:

      www.krytykapolityczna.pl/Opinie/PolakowskiSzelewaBezdogmatuDlaczegotrzebadyskutowacosystemieemerytalnymwPolsce/menuid-1.html
      • oby.watel Wielka prośba do czcigodnego Diabollo 11.02.11, 14:13
        Spieramy się od jakiegoś czasu na temat OFE. I nie można powiedzieć, że uważamy podobnie. Zainspirował mnie felieton Jacka Żakowskiego o konflikcie interesów i bezstronności, a także elaborat ministra finansów, prawie profesora Jacka Jana Vincenta-Rostowskiego. Zainspirowany zwłaszcza wywodami p. ministra finansów postanowiłem poszukać choć jednej wypowiedzi sprzed roku, dwóch, pięciu dotyczącej problemu funduszy emerytalnych.

        Bo jeśli p. omalżeprofesor dostrzegał problem już dawno, to nie można mu zarzucić braku obiektywizmu i koniunkturalizmu. Jednak jeśli nie, to oznacza, że p. Rostowski wykonuje polityczne polecenia pryncypała, których celem nie jest naprawa finansów państwa, a jedynie skok na kasę w celu kupienia sobie spokoju do wyborów.

        Jeśli przez bez mała cztery lata minister finansów nie dostrzega problemu i nie robi zgoła nic, by finanse publiczne zreformować, a w roku wyborczym chce wywrócić jeną z reform, to jest to po prostu bezczelność, żeby nie użyć mocniejszych słów. P. minister puentuje: Cytat3. Inwestowania składki przekazywanej do OFE w dług publiczny - bez sensu .

        Czas to naprawić!
        Od kiedy to naprawa polega na niszczeniu? Jeśli inwestowanie składki przekazywanej do OFE w dług publiczny, do czego OFE obliguje ustawa, jest jak uważa omalżeprofesor bez sensu, to ten ustawowy wymóg trzeba zmienić, a nie kłaść łapy na indywidualnych oszczędnościach przyszłych emerytów. To co proponuje rząd to nie reforma, to grabież.

        Ja nie znalazłem żadnej wypowiedzi p. ministra z wcześniejszego okresu na temat OFE, która potwierdzałaby dzisiejsze odkrycia i mądrość. Wygląda więc na to, że p. minister doznał objawienia. Nie znam jednak jego angielskojęzycznej twórczości, a brak znajomości języka nie pozwala mi jej poznać. Stąd moja prośba do Diabollo.
        • grzespelc Re: Wielka prośba do czcigodnego Diabollo 12.02.11, 14:18
          Przeczytałem dzisiaj dokładnie artykuł ministra Rostowskiego i widzę w jego wywodach jeden podstawowy błąd. Owszem, faktycznie lewa i prawa strona się zgadzają, ale pan Rostowski pomija jeden czynnik. Pieniądze w OFE to kasa już zebrana i choćby były one inwestowane w obligacje, to o ile państwo nie zbankrutuje, to te wierzytelności pokrywają wypłaty emerytur. Jeżeli zabrać to OFE i wydać teraz na bieżące emerytury - a o to przecież tu chodzi - to tych pieniędzy nie będzie, i znowu trzeba będzie zbierać na bieżąco. Nie da się zjeść ciastka i je mieć. Balcerowicz ma rację, nie dajmy się odszukiwać. Ok, można zmienić sposób inwestowania składki do OFE, ale jeżeli wyciągniemy stamtąd pieniądze i wydamy, to one nagle się tam z powrotem nie pojawią!
          • diabollo Re: Wielka prośba do czcigodnego Diabollo 12.02.11, 15:24
            grzespelc napisał:

            > Przeczytałem dzisiaj dokładnie artykuł ministra Rostowskiego i widzę w jego wyw
            > odach jeden podstawowy błąd. Owszem, faktycznie lewa i prawa strona się zgadzaj
            > ą, ale pan Rostowski pomija jeden czynnik. Pieniądze w OFE to kasa już zebrana
            > i choćby były one inwestowane w obligacje, to o ile państwo nie zbankrutuje, to
            > te wierzytelności pokrywają wypłaty emerytur. Jeżeli zabrać to OFE i wydać ter
            > az na bieżące emerytury - a o to przecież tu chodzi - to tych pieniędzy nie będ
            > zie, i znowu trzeba będzie zbierać na bieżąco. Nie da się zjeść ciastka i je mi
            > eć. Balcerowicz ma rację, nie dajmy się odszukiwać. Ok, można zmienić sposób i
            > nwestowania składki do OFE, ale jeżeli wyciągniemy stamtąd pieniądze i wydamy,
            > to one nagle się tam z powrotem nie pojawią!

            Cały błąd logiczny polega na braku zrozumienia podstawowego faktu, że pieniądze OFE teraz i od 10 lat też są wydawane na bieżące emerytury.

            Kłaniam się nisko.
            • oby.watel Re: Wielka prośba do czcigodnego Diabollo 12.02.11, 17:51
              diabollo napisał:

              > Cały błąd logiczny polega na braku zrozumienia podstawowego faktu, że pieniądze
              > OFE teraz i od 10 lat też są wydawane na bieżące emerytury.

              Z prawdą objawioną nie ma sensu dyskutować. Zwłaszcza, że co racja to racja. Obligacje skarbu państwa i inne papiery dłużne emitowane przez rząd to dokładnie to samo, to zapis na koncie w ZUS-ie. Tylko nie wiedzieć czemu papiery dłużne inwestorzy kupują, a zapisów na koncie w ZUS-ie nie. Durnie nie wiedzą, że to to samo, a bardziej się opłaca?
              • gravedigger1 Re: Wielka prośba do czcigodnego Diabollo 13.02.11, 15:39
                oby.watel napisał:

                > Tylko nie wiedzieć czemu papiery dłużne i
                > nwestorzy kupują, a zapisów na koncie w ZUS-ie nie. Durnie nie wiedzą, że to to
                > samo, a bardziej się opłaca?

                Inwestorzy kupują, bo wiedzą, że rząd odda im ich pieniądze z nawiązką. A kto tę nawiązkę zapłaci? Zapłacą wszyscy ci, którzy płacą podatki.
        • gravedigger1 Re: Wielka prośba do czcigodnego Diabollo 13.02.11, 15:34
          oby.watel napisał:

          >To co proponuje rząd to nie reforma, to grabież.

          To nie jest rzeczowa argumentacja - to demagogia.
          • oby.watel Re: Wielka prośba do czcigodnego Diabollo 13.02.11, 19:09
            gravedigger1 napisał:

            > To nie jest rzeczowa argumentacja - to demagogia.

            Trzeba było zabrać w dyskusji to się zabrało. Kasa jest na końcu korytarza.
            • gravedigger1 Re: Wielka prośba do czcigodnego Diabollo 14.02.11, 11:41
              Nie wiem, czy mam po co do kasy iść, bo przecież za chwytliwe hasła w stylu "grabież", "rozbój" płacą znacznie lepiej, więc kasa może być już pusta. smile
              • oby.watel Re: Wielka prośba do czcigodnego Diabollo 14.02.11, 11:55
                Krótko, zwięźle, zgryźliwie i nie na temat. Ja uważam, że to grabież. A Ty? Masz jakiś pogląd w tej sprawie? Czy tylko imperatyw nakazujący pisać byle co, byle w opozycji. I to nawet nie do meritum.
                • gravedigger1 Re: Wielka prośba do czcigodnego Diabollo 14.02.11, 13:44
                  Tak, mam pogląd i nawet go wyraziłem, negatywnie odnosząc się do chwytliwego hasła "grabież". A działania rządu należy oceniać poprzez rzeczową analizę, a nie krzycząc że nas okradają.
                  • oby.watel Re: Wielka prośba do czcigodnego Diabollo 14.02.11, 13:50
                    Aha. A mógłbyś podlinkować swoją rzeczową analizę, żeby się można było z nią zapoznać?
                    • gravedigger1 Re: Wielka prośba do czcigodnego Diabollo 14.02.11, 14:46
                      To Ty krytykujesz rząd, krzycząc o grabieży, więc od siebie wymagaj rzeczowej analizy.
                      • oby.watel Re: Wielka prośba do czcigodnego Diabollo 14.02.11, 15:20
                        gravedigger1 napisał:

                        > A działania rządu należy oceniać poprzez rzeczową analizę, a nie
                        > krzycząc że nas okradają.

                        gravedigger1 napisał:

                        > To Ty krytykujesz rząd, krzycząc o grabieży, więc od siebie wymagaj rzeczowej
                        > analizy.

                        Nie można gravedigger1owi zarzucić, że cokolwiek kiedykolwiek poddał rzeczowej analizie, ponieważ analizować nie potrafi. Za to do perfekcji opanował sztukę bycia przeciw nie mając absolutnie nic do powiedzenia oraz nie mając absolutnie żadnych poglądów. Więc gdybym bronił rządu napisałby

                        > To Ty krytykujesz ekspertów, krzycząc o demagogii, więc od siebie wymagaj rzeczowej
                        > analizy.

                        Bo od gravedigger1a nie ma sensu.
                        • gravedigger1 Re: Wielka prośba do czcigodnego Diabollo 14.02.11, 17:45
                          oby.watel napisał:

                          > Nie można gravedigger1owi zarzucić, że cokolwiek kiedykolwiek poddał rzeczowej
                          > analizie, ponieważ analizować nie potrafi. Za to do perfekcji opanował sztukę b
                          > ycia przeciw nie mając absolutnie nic do powiedzenia oraz nie mając absolutnie
                          > żadnych poglądów. Więc gdybym bronił rządu napisałby

                          Oczywiście, są rzeczy na których się nie znam i nie potrafię przeprowadzić ich rzeczowej analizy. Do takich należą np. skomplikowane zagadnienia ekonomiczne i finasowe. Wiem jednak, w przeciwieństwie do Ciebie, że nazwanie czegoś grabieżą wymaga posiadania dowodów. A nazwanie decyzji rządu grabieżą wymaga przeanalizowania przyczy i skutków tej decyzji na poziomie eksperckim. Rozumiem zatem, że jesteś ekspertem w dziedzinie reformy emerytalnej i w dziedzinie finansów państwa, i oparłeś swoje oskarżenie na solidnej analizie. Jeśli jednak nie jesteś ekspertem, to tylko opierasz swoje oskarżenie na opiniach tych, którzy są decyzji rządu przeciwni. Zauważ jednak, że zdania w tej kwestii są podzielone. Radziłbym zatem bardziej stonowaną i rzeczową krytykę poczynań rządu, a nie rzucanie demagogicznymi hasłami.
Pełna wersja