Rozwód

23.02.11, 20:30
dominikanie.pl/polecamy_x/polecamy/news_id,2729,czy_musze_sie_rozwiesc.html?utm_source=FreshMail&utm_medium=email&utm_campaign=fm_Jak+sie+modlic+-+praktyczny+poradnik
_____________________________________________________________________________

"2382 Pan Jezus podkreślił pierwotny plan Stwórcy, który chciał nierozerwalności małżeństwa 126 . Znosi pobłażliwość, która przeniknęła do Starego Prawa 127 .
Między ochrzczonymi "małżeństwo zawarte i dopełnione nie może być rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz śmierci" 128 .

2383 Separacja małżonków z utrzymaniem węzła małżeńskiego może być uzasadniona w pewnych przypadkach przewidzianych przez prawo kanoniczne 129 .

Jeśli rozwód cywilny pozostaje jedynym możliwym sposobem zabezpieczenia pewnych słusznych praw, opieki nad dziećmi czy obrony majątku, może być tolerowany, nie stanowiąc przewinienia moralnego.

2384 Rozwód jest poważnym wykroczeniem przeciw prawu naturalnemu. Zmierza do zerwania dobrowolnie zawartej przez małżonków umowy, by żyć razem aż do śmierci. Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne. Fakt zawarcia nowego związku, choćby był uznany przez prawo cywilne, powiększa jeszcze bardziej ciężar rozbicia; stawia bowiem współmałżonka żyjącego w nowym związku w sytuacji publicznego i trwałego cudzołóstwa:

Jeśli mąż, odłączywszy się od swej żony, łączy się z inną kobietą, sam jest cudzołożnikiem, ponieważ każe popełnić cudzołóstwo tej kobiecie; także kobieta, która mieszka z nim, jest cudzołożnicą, ponieważ pociągnęła do siebie męża innej kobiety 130 .

2385 Niemoralny charakter rozwodu wynika z nieporządku, jaki wprowadza on w komórkę rodzinną i w społeczeństwo. Nieporządek ten pociąga za sobą poważne szkody: dla porzuconego współmałżonka, dla dzieci, które doznały wstrząsu z powodu rozejścia się rodziców, często starających się pozyskać ich względy, oraz z uwagi na zły przykład, który czyni z niego prawdziwą plagę społeczną.

2386 Może zdarzyć się, że jeden ze współmałżonków jest niewinną ofiarą rozwodu orzeczonego przez prawo cywilne; nie wykracza on wówczas przeciw przepisowi moralnemu. Istnieje znaczna różnica między współmałżonkiem, który szczerze usiłował być wierny sakramentowi małżeństwa i uważa się za niesłusznie porzuconego, a tym, który wskutek poważnej winy ze swej strony niszczy ważne kanonicznie małżeństwo 131 .

www.katechizm.diecezja.elk.pl/rkkkIII-2-2.htm
    • oby.watel Re: Rozwód 23.02.11, 22:01
      To pierwotny plan stwórcy pierwotnie zawieszono na kołku, a potem Jezus go podkreślił i zniósł pobłażliwość? A skąd wiadomo, że taki był pierwotny plan, skoro stwórca nie zadbał, żeby po ślubie ludzie się nie kłócili, nie bili, nie pili i w zgodzie żyli?
      • z2006 Re: Rozwód 05.03.11, 07:19
        oby.watel napisał:

        > To pierwotny plan stwórcy pierwotnie zawieszono na kołku,

        To Mojżesz go "zawiesił" ze względu na ludzką słabość.

        > a potem Jezus go podkreślił i zniósł pobłażliwość?

        Tak, bo Jezus głosił moralność doskonałą.

        www.opoka.org.pl/biblioteka/H/HN/1/6zwykly-3.html
        A skąd wiadomo, że taki był pierwotny plan, skoro
        > stwórca nie zadbał, żeby po ślubie ludzie się nie kłócili, nie bili, nie pili
        > i w zgodzie żyli?

        Gdybysmy nie mogli wybierać zła, nie moglibysmy też w sposób wolny wybierać dobra - bylibyśmy tylko marionetkami albo robotami Boga.
        • oby.watel Re: Rozwód 05.03.11, 13:33
          z2006 napisał:

          > To Mojżesz go "zawiesił" ze względu na ludzką słabość.

          Czyli plany niemiłosiernie wszechmogącego boga można sobie zawieszać dowolnie pod dowolnym pretekstem. Skąd więc wiadomo, że po Jezusie znowu nie zostały zawieszone?

          > Tak, bo Jezus głosił moralność doskonałą.

          To bardzo miło z Twojej strony, że masz p. boga za idiotę, po którym musi poprawiać ziemski synalek. Czy to nie jest jednak aby bluźnierstwo?

          > Gdybysmy nie mogli wybierać zła, nie moglibysmy też w sposób wolny wybierać dob
          > ra - bylibyśmy tylko marionetkami albo robotami Boga.

          Bzdura na resorach. Z tego, że możemy wybierać zło nie wynika, że musimy. To właśnie teraz jesteśmy marionetkami, niekoniecznie boga, gdy nam jego słudzy zabraniają dokonywać wyborów. I nie chodzi o czynienie zła. Bo jakimż to złem jest chociazby używanie prezerwatywy, by ochronić się przed zakażeniem lub przed spłodzeniem niechcianego potomka, który skazany byłby na poniewierkę bez miłości?

          Poza tym, jeśli Jezus przywrócił pierwotny plan boga, jak twierdzisz, to żeby się rozwieść wystarczy poinformować zainteresowanych i właściwe organa. I niepotrzebny cały ten kosztowny cyrk z zawracaniem głowy samemu papieżowi włącznie. Chyba, że Jezus moralność doskonałą głosił wybiórczo, a wyboru dokonali słudzy boży. Takie the best of, except...
          • z2006 Re: Rozwód 05.03.11, 16:47
            oby.watel napisał:

            > Czyli plany niemiłosiernie wszechmogącego boga można sobie zawieszać dowolnie p
            > od dowolnym pretekstem.

            Zrobił to Mojżesz, a nie byle kto.

            > Skąd więc wiadomo, że po Jezusie znowu nie zostały zawi
            > eszone?

            Bo Jezus powiedział ostatnie słowo na temat moralności.
            >
            > > Tak, bo Jezus głosił moralność doskonałą.
            >
            > To bardzo miło z Twojej strony, że masz p. boga za idiotę, po którym musi popra
            > wiać ziemski synalek.

            A ty za kogo GO masz, że tak bluźnisz? Przeciez to Mojżesz zezwolił na rozwody, a nie Bóg.

            > > Gdybysmy nie mogli wybierać zła, nie moglibysmy też w sposób wolny wybier
            > ać dob
            > > ra - bylibyśmy tylko marionetkami albo robotami Boga.
            >
            > Bzdura na resorach. Z tego, że możemy wybierać zło nie wynika, że musimy.

            No tak, ale gdyby np. pracownik nie mógł wybrać bycia złym pracownikiem, musiałby być dobrym pracownkiem. Nie mógłby więc w sposób wolny wybrać bycia dobrym pracownikiem.

            To wł
            > aśnie teraz jesteśmy marionetkami, niekoniecznie boga, gdy nam jego słudzy zabr
            > aniają dokonywać wyborów.

            "Kto was słucha, Mnie słucha."

            I nie chodzi o czynienie zła. Bo jakimż to złem jest
            > chociazby używanie prezerwatywy, by ochronić się przed zakażeniem lub przed spł
            > odzeniem niechcianego potomka, który skazany byłby na poniewierkę bez miłości?

            mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_34.htm
            "Jezeli zechcesz, zachowasz przykazania".
            >
            > Poza tym, jeśli Jezus przywrócił pierwotny plan boga, jak twierdzisz, to żeby s
            > ię rozwieść wystarczy poinformować zainteresowanych i właściwe organa.

            Niby w jaki sposób z pierwszego wynika drugie?

            > Chyba, że Jezus moralność doskonałą głosił wybiórczo, a wyboru dokonali słudzy b
            > oży.

            "Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie" (Mt 16,19)."

            mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_45.htm
            • oby.watel Re: Rozwód 05.03.11, 17:37
              z2006 napisał:

              > Zrobił to Mojżesz, a nie byle kto.

              Rozumiem.

              > Bo Jezus powiedział ostatnie słowo na temat moralności.

              Rozumiem. Nie rozumiem tylko skąd wiadomo, że powiedział ostatnie słowo, skoro sam nie mówił, że ostatnie.

              > No tak, ale gdyby np. pracownik nie mógł wybrać bycia złym pracownikiem, mus
              > iałby
              być dobrym pracownkiem. Nie mógłby więc w sposób wolny wybrać
              > bycia dobrym pracownikiem.

              Można wybrać czy się jest dobrym czy złym pracownikiem? A kierowcą? Człowiekiem? No to pewnie są i dobrzy pedofile....

              > "Kto was słucha, Mnie słucha."

              "Miałem zamiar zmienić koszulkę, ale zamiast tego zmieniłem zamiar."

              > "Jezeli zechcesz, zachowasz przykazania".

              "A gdybym ja posadził plaster miodu przed moim domem, czy wyrośnie z niego ul?"

              > Niby w jaki sposób z pierwszego wynika drugie?

              W sposób niezgodny z wiarą, ponieważ zgodny z nauką. W tym przypadku - logiką.

              > "Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziem
              > i, będzie rozwiązane w niebie" (Mt 16,19)."

              "Jeżeli posiliłeś już swego gościa, a on wciąż spogląda tęsknie w stronę spiżarni, prawdopodobnie chce ci powiedzieć, że mógłby się posilić jeszcze bardziej. Objaśnij mu, że to nieprawda." (Kubuś Puchatek)
              • z2006 Re: Rozwód 05.03.11, 18:21
                oby.watel napisał:

                > > Bo Jezus powiedział ostatnie słowo na temat moralności.
                >
                > Rozumiem. Nie rozumiem tylko skąd wiadomo, że powiedział ostatnie słowo, skoro
                > sam nie mówił, że ostatnie.

                "Dana jest Mi wszelka władza na niebia jak i na ziemi". Któż może podważyc Jego ustalenia?
                >
                > > No tak, ale gdyby np. pracownik nie mógł wybrać bycia złym pracownikiem,
                > Można wybrać czy się jest dobrym czy złym pracownikiem?

                Mozna. Można się lenić, nie przykładać do pracy, oszukiwac, okradać przdsiębiorstwo... Można bardzo źle prowadzić samochód.

                Mozna byc złym czlowiekiem - inaczej tytuł tego forum byłby trochę bez sensu, no nie?

                > ? No to pewnie są i dobrzy pedofile....

                Nie. Pedofilia jako taka jest złem. Bycie człowiekiem, pracownikiem czy kierowcą nie jest złe samo w sobie.
                >
                > > "Kto was słucha, Mnie słucha."
                >
                > "Miałem zamiar zmienić koszulkę, ale zamiast tego zmieniłem zamiar."

                Że co?
                >
                > "A gdybym ja posadził plaster miodu przed moim domem, czy wyrośnie z niego ul?"

                Analogia nie jest dowodem. Bóg wie, co jest możliwe.
                >
                > W sposób niezgodny z wiarą, ponieważ zgodny z nauką. W tym przypadku - logiką.

                A dokładniej?
                >
                > "Jeżeli posiliłeś już swego gościa, a on wciąż spogląda tęsknie w stronę spiżar
                > ni, prawdopodobnie chce ci powiedzieć, że mógłby się posilić jeszcze bardziej.
                > Objaśnij mu, że to nieprawda." (Kubuś Puchatek)

                Ty już nie wiesz,co napisac?
                • oby.watel Re: Rozwód 05.03.11, 18:46
                  z2006 napisał:

                  > "Dana jest Mi wszelka władza na niebia jak i na ziemi". Któż może podważyc Jego
                  > ustalenia?

                  To był zamach stanu na górze? Tatuś już nie ma nic do gadania, bo syn przejął władzę?

                  > Mozna. Można się lenić, nie przykładać do pracy, oszukiwac, okradać przdsiębior
                  > stwo... Można bardzo źle prowadzić samochód.

                  Rozumiem. Tak. To logiczne. Jeśli ktoś śpiewając fałszuje, to dlatego, że się nie przykłada. Świadomie wybrał. Tak samo jak ktoś, kto wierzy, że czarne jest białe, bo nie przykłada się do nauki.

                  > Mozna byc złym czlowiekiem - inaczej tytuł tego forum byłby trochę bez sensu, n
                  > o nie?

                  Nie rozumiem związku.

                  > Że co?
                  > Ty już nie wiesz,co napisac?

                  Nie. Postanowiłem cytować swoje pismo święte, w które wierzyłem w dzieciństwie i po analizie odkryłem, że to musi być dzieło natchnione. W końcu nikt nie napisał niczego podobnego do dziś, a ewangelii było kilkadziesiąt.

                  "Wypadek to dziwna rzecz. Nigdy go nie ma, dopóki się nie wydarzy. "
                  • z2006 Re: Rozwód 05.03.11, 18:58
                    oby.watel napisał:

                    > To był zamach stanu na górze? Tatuś już nie ma nic do gadania, bo syn przejął w
                    > ładzę?

                    Syn chce tego samego, co Ojciec.
                    >
                    > Rozumiem. Tak. To logiczne. Jeśli ktoś śpiewając fałszuje, to dlatego, że się n
                    > ie przykłada. Świadomie wybrał.

                    Jeżeli fałszuje pomimo starań, żeby tak nie było, powinien poszukać innego zajecia.

                    > > Mozna byc złym czlowiekiem - inaczej tytuł tego forum byłby trochę bez se
                    > nsu, no nie?

                    > Nie rozumiem związku.

                    Jeżeli czlowieknie nie moze byc zły, to po co go umieszczać zaraz przed słowem "etyka"?
                    >
                    > > Że co?
                    > > Ty już nie wiesz,co napisac?
                    >
                    > Nie. Postanowiłem cytować swoje pismo święte, w które wierzyłem w dzieciństwie
                    > i po analizie odkryłem, że to musi być dzieło natchnione.

                    W natchnienie Biblii nie wierzy się na podstawie analizy jej samej.

                    > W końcu nikt nie napi
                    > sał niczego podobnego do dziś, a ewangelii było kilkadziesiąt.

                    Natchnione Ewangelie są cztery. Reszta to tylko apokryfy.
                    • oby.watel Re: Rozwód 05.03.11, 20:38
                      z2006 napisał:

                      > Syn chce tego samego, co Ojciec.

                      Tego nie neguję. Skoro tak samo jak ojciec chce władzy, no to ja przejął. I teraz kontynuuje dzieło ojca z pewnymi modyfikacjami.

                      > Jeżeli fałszuje pomimo starań, żeby tak nie było, powinien poszukać innego zajecia.

                      Aha. Czyli jak człowiek robi coś źle, powinien sobie poszukać innego zajęcia, które będzie robił dobrze. Taki ma wybór. Ale ponieważ na przykład służba to zajęcie, a macanie dzieci to hobby, więc nie ma znaczenia, czy to robi dobrze i komu. Prawda?

                      > Jeżeli czlowieknie nie moze byc zły, to po co go umieszczać zaraz przed słowem
                      > "etyka"?

                      Chyba twórcy forum nie są zbytni przywiązani kolejności i mogą go umieścić zaraz po.

                      > W natchnienie Biblii nie wierzy się na podstawie analizy jej samej.

                      Ja też natchnienie Kubusia Puchatka nie wierzę na podstawie analizy jego samego.

                      > Natchnione Ewangelie są cztery. Reszta to tylko apokryfy.

                      Oczywiście. Potwierdzam. Czytałem, że to już zostało dawno udowodnione za pomocą natchnieniomierza. W czterech ewangeliach poziom natchnienia na cm² osiąga maksimum. Nie mogłem tylko znaleźć jaki jest poziom pozostałej części biblii.
                      • z2006 Re: Rozwód 07.03.11, 17:06
                        oby.watel napisał:

                        > I teraz kontynuuje dzieło ojca z pewnymi modyfikacjami.

                        To są modyfikacje tego, na co zezwolił Mojżesz, a nie Bóg Ojciec.
                        >
                        > Aha. Czyli jak człowiek robi coś źle, powinien sobie poszukać innego zajęcia, k
                        > tóre będzie robił dobrze. Taki ma wybór. Ale ponieważ na przykład służba to zaj
                        > ęcie, a macanie dzieci to hobby, więc nie ma znaczenia, czy to robi dobrze i ko
                        > mu. Prawda?

                        Nie. Przecież zasady moralna nie odnosza się tylko do działalności zawodowej czy "powołaniowej"...
                        >
                        > Chyba twórcy forum nie są zbytni przywiązani kolejności i mogą go umieścić zara
                        > z po.

                        Niewielka różnica.
                        >
                        > Ja też natchnienie Kubusia Puchatka nie wierzę na podstawie analizy jego samego
                        > .
                        A na podstawie czego?

                        > > Natchnione Ewangelie są cztery. Reszta to tylko apokryfy.
                        >
                        > Oczywiście. Potwierdzam. Czytałem, że to już zostało dawno udowodnione za pomoc
                        > ą natchnieniomierza.

                        Skończ bluźnić.

                        mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_10.htm
                        • oby.watel Re: Rozwód 07.03.11, 17:45
                          Rozumiem. Pan ma plan, ale jak komuś się plan nie spodoba, to sobie go zawiesza. Czyli pomaganie w uniknięciu odpowiedzialności zbrodniarzom hitlerowskim przez Watykan też było zgodne z planem. Oraz płonące stosy, mordy, grabieże i gwałty popełniane w imię Pana...
                        • gaika Re: Rozwód 07.03.11, 17:57
                          z2006 napisał:

                          > Skończ bluźnić.


                          Obraza uczuć religijnych - zjawisko nader często występujące w Wolsce, polegające na bezlitosnym ośmieszaniu i prześladowaniu uczuć wierzącej większości. Obrażanie jest tak powszechne i różnorodne, że wydaje się być szerszym, skoordynowanym i zaplanowanym działaniem, skierowanym przeciw Narodowi. Należy tu zwrócić uwagę, że nie zanotowano przypadku obrazy uczuć religijnych muzułmanina, wyznawcy Hare Krishny czy czciciela Zeusa, co dobitnie świadczy o prześladowaniu wyłącznie bezbronnego Kościoła Katolickiego i wiary naszych pradziadów.


                          Jedyną szansą na obronę przed bezprzykładną napaścią ateistów, satanistów, artystów i innych bezbożników, jest powołanie się na art. 196 kodeksu karnego:
                          "Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".
                          Na szczęście przepisy nie określają dokładnie, co jest uczuciem religijnym, przedmiotem czci ani obrzędem, możemy tu więc interpretować rozszerzająco wszelkie elementy naszej religii, świętości i przedmiotów kultu.

                          Poradnik obrażonego
                          A zatem stwierdzasz, że coś obraża Twoje uczucia religijne? Na szczęście w IV RP możesz liczyć na pomoc prokuratury, sądów, ministerstwa sprawiedliwości i władz państwowych. Oto poradnik, jak należy się obrazić:

                          Po uważnym wpatrzeniu się, można tu zauważyć modelowy przykład obrazy uczuć religijnych
                          Zdecyduj, co Cię obraziło. Wybierając rzecz, sytuację lub określone zachowanie pewnej osoby masz dużą swobodę. Postaraj się jednak, aby miało to pewien, choćby pośredni związek, z wiarą, obrzędami i symboliką Kościoła. Podajemy trzy przykłady, choć zastosowań może być mnóstwo:
                          kolczyk z krzyżykiem lub tatuaż w kształcie krzyża© u nielubianej przez Ciebie osoby, jeśli dodatkowo ubiera się ona wyzywająco, zachowuje kontrowersyjnie lub krytykuje religię, to bezczelnie dopuszcza się profanacji
                          parafrazowanie słów lub naśladowanie gestów Papieża Polaka, zwłaszcza żegnanie© się, nie będąc w kościele lub na kolanach, lub też brak należnego szacunku (jak niezdjęcie nakrycia głowy) w pobliżu kościoła, kapliczki lub krzyża©
                          nieobyczajny dla Ciebie billboard reklamowy (dekolt, odsłonięte nogi albo i gorzej), znajdujący się wzrokowo w pobliżu kościoła, pielgrzymki, procesji lub przechodzącego właśnie księdza, a nielicujący z powagą tego miejsca/wydarzenia/osoby, a zatem ewidentnie obrażający
                          Następnie sporządzasz zawiadomienie do prokuratury, w którym na wstępie koniecznie należy wyróżnić art.196 k.k. - OBRAZA UCZUĆ RELIGIJNYCH. Dzięki temu wymiar sprawiedliwości potraktuje Twoją sprawę priorytetowo, oddelegowując do jej rozpatrzenia i ścigania dodatkowych sędziów, prokuratorów i funkcjonariuszy. W zawiadomieniu należy także zaznaczyć:
                          Co Cię obraziło (patrz wyżej) - wystarczy krótka wzmianka. Nie precyzuj, jaki element i dlaczego uważasz za obraźliwy, od tego jest prokurator. Jeśli oskarżony chce uniknąć wieloletniego więzienia, będzie musiał sam udowodnić, że nie miał zamiaru Ciebie obrazić.
                          Gdzie i kiedy obraźliwa sytuacja miała miejsce. Dla Twojej wygody, nie musisz tam być osobiście - możesz obrazić się zaocznie na nieoglądany w ogóle film, albo na nigdy nieodwiedzoną wystawę. Jeśli przeczytasz w prasie o jakimś kontrowersyjnym wydarzeniu, możesz śmiało dołączyć do grona osób, których uczucia zostały wówczas obrażone, poprzez wysłanie zawiadomienia.
                          Pamiętaj o obszernym i kwiecistym wyrażeniu swojego oburzenia, cierpień moralnych i kryzysu duchowego wywołanego tym wstrząsającym zajściem. Wspomnij o zszokowanej rodzinie, sąsiadach i wspólnocie parafialnej. Zapytaj retorycznie, jakim przykładem to będzie dla młodego pokolenia, oraz "A gdyby tu było przedszkole i wasz synek mały tędy przechodził?"
                          Powołaj się na nauki Ojca Świętego, 98% wierzącej większości oraz chrześcijańskie korzenie Europy. Nadmień, że komunistyczne czasy prześladowania katolików już minęły. Zakończ życzeniami owocnego śledztwa.
                          Kopię zawiadomienia prześlij do proboszcza, kurii, Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego oraz przynajmniej trzech gazet, stacji radiowych i telewizyjnych. Społeczeństwo ma prawo wiedzieć, jaka niewyobrażalna krzywda Ciebie spotkała, a organom ścigania lepiej pracuje się ze stadem dziennikarzy i fotoreporterów na karku

                          www.spieprzajdziadu.com/muzeum/index.php?titleshockbraza_uczu%C4%87_religijnych
                        • gaika Re: Rozwód 07.03.11, 19:53
                          z2006 napisał:

                          > Skończ bluźnić.


                          A czy tfurcy podpadają pod paragraf? Już bluźnią czy jeszcze nie?


                          deser.pl/deser/1,84842,9212215,TOP_7_najbrzydszych_pomnikow_Jana_Pawla_II__ZDJECIA_,,ga.html
    • agnen Re: Rozwód 24.02.11, 00:10
      No dobra, takie jest zdanie kościoła w tym temacie. Mniej więcej większość ludzi jest zorientowana co KK o tym myśli... nie rozumiem co z tego ma niby wynikać?
    • kora3 No i ?:) 27.02.11, 10:35
      Co Ty wiesz o rowodach i zyciu w ogóle?smile
      ale ok, masz zdanie takie literalnie jak Kosciółsmile każe ci sie ktos rozwodzić? Pewnie nie, pomijając fakt, ze nikt nie był na tyle zdesperowany, zeby za ciebie wyjscsmile ale gdyby, załozmy, cuda się zdarzają smile to nikt ci się nie kaze rozwodzić, ani działac wbrew swej wierze, wiec gdzie widzisz jakiś problem?


      wiekszosc Polaków jest, jak podkreslasz, katolikami, wiec u nas chyba rozwodzą się jednostki, co?smile
      No widzisz chłppcze, jak to w zyciu jest - jedni chcą kogos na siłe "itrzymac przy sobie" (polecam kolezanki z innego forum, one mają doswiadczenie, ja niesmile), a inni rozstają się, gdy sie kogoś nie kocha - proste smile
      • grgkh Re: No i ?:) 27.02.11, 12:22
        Do małżeństwa ludzie siebie wybierają (nie wybiera ich bóg) i to potem ludzie - ci sami - muszą mieć możliwość skorygowania swoich błędnych decyzji. Taka jest logika tego zjawiska.

        Bóg nie istnieje, bo niby który to miałby bożek być i które z tych niezliczonych, sprzecznych ze sobą wypowiedzi mielibyśmy uznawać za prawdę?

        Wypowiedzi firmowane logo boga to propaganda organizacji, która chce brać ludzi za mordę i w ten sposób uczyć ich bezwzględnego JEJ posłuszeństwa.
        • z2006 Re: No i ?:) 05.03.11, 07:32
          grgkh napisał:

          > Do małżeństwa ludzie siebie wybierają (nie wybiera ich bóg)

          Ale jeżeli wybierają zawarcie małżeństwa sakramentalnego, to zobowiązują się do wytrwania w złozonych przy jego zawieraniu przyrzeczeniach.

          > udzie - ci sami - muszą mieć możliwość skorygowania swoich błędnych decyzji.

          Wiele rzeczy, które wybieramy i realizujemy, ma niedowracalne konsekwencje.
          >
          > Bóg nie istnieje,

          Niby czemu?

          > bo niby który to miałby bożek być i które z tych niezl
          > iczonych, sprzecznych ze sobą wypowiedzi mielibyśmy uznawać za prawdę?

          Te, które przekazuje Koscioł katolicki. Skąd ten wniosek? Bo Chrystus zmartwychwstał i przekazał Piotrowi nieomylność i władzę kluczy.
          • grgkh Re: No i ?:) 08.03.11, 00:41
            z2006 napisał:

            > grgkh napisał:
            >
            > > Do małżeństwa ludzie siebie wybierają (nie wybiera ich bóg)
            >
            > Ale jeżeli wybierają zawarcie małżeństwa sakramentalnego, to zobowiązują się do
            > wytrwania w złozonych przy jego zawieraniu przyrzeczeniach.

            Wybierają pierwszy z brzegu obrzęd, który jest powszechnie zalecany na danym obszarze i w tych czasach. Gdzie indziej ludzie bawią się inaczej.

            I nadal obowiązuje moje założenie - ludzie mogą się mylić, także co do wyboru partnera.

            > > udzie - ci sami - muszą mieć możliwość skorygowania
            > > swoich błędnych decyzji.
            >
            > Wiele rzeczy, które wybieramy i realizujemy, ma niedowracalne konsekwencje.

            To zależy od tego czy mamy możliwości. W tej sytuacji mamy je i najczęściej można skutki tych decyzji skorygować. Kłody pod nogi rzuca wredny system totalitarnego ogłupiania.

            > > Bóg nie istnieje,
            >
            > Niby czemu?

            Bo jest zbędny. U mnie się nie pojawił właśnie dlatego. A może nawet kiedyś był, ale zniknął. Sam. Ja z tym nie mam nic wspólnego. U Ciebie jest to pospolite urojenie. A teoria istnienia boga jest sprzeczna wewnętrznie, a więc obiekt, który opisuje jest niemożliwy do zaistnienia w tej definicji. I dlatego nie ma go obiektywnie między nami.

            > > bo niby który to miałby bożek być i które z tych niezliczonych,
            > > sprzecznych ze sobą wypowiedzi mielibyśmy uznawać za prawdę?
            >
            > Te, które przekazuje Koscioł katolicki.

            E tam... Każda religia mówi identycznie. wink To nie jest argument.

            > Skąd ten wniosek? Bo Chrystus zmartwychwstał
            > i przekazał Piotrowi nieomylność i władzę kluczy.

            Widziałeś to? Są wiarygodne zdjęcia?

            Mam wierzyć w ludowe podania o zmartwychwstaniach? W przekaz ustny lub pisemny? Jak plotki z magla? Bzdura. Świata się tak nie opisuje. Zresztą ewangelie też są ze sobą sprzeczne, a więc już na starcie niewiarygodne.
      • oby.watel Re: No i ?:) 27.02.11, 12:27
        Wygląda na to, że nie zrozumiałaś do końca autora wątku. On się utwierdza. Bo z tymi małżeństwami zgodnie z planem nie do końca jest tak różowo. Wyobraź sobie, że plany boskie dotyczą nie wszystkich, jeno wybranych przedstawicieli stworzonego przez stwórcę gatunku. Wystarczy na przykład, że dwoje nieochrzczonych połączy się węzłem małżeńskim. Gdy nagle jedno z nich poczuje niechęć do drugiego, a pociąg do boga, to może bez żadnych konsekwencji, a wręcz przeciwnie - ku chwale Pana - po prostu wziąć nowy, nierozerwalny tym razem, bo złączony osobiście przez boga ślub. Trzeba się tylko zgłosić do kropielnicowego. Cytat§ 1. Małżeństwo zawarte przez dwie osoby nie ochrzczone zostaje rozwiązane na mocy przywileju pawłowego dla dobra wiary strony, która przyjęła chrzest, przez sam fakt zawarcia nowego małżeństwa przez stronę ochrzczoną, jeśli strona nieochrzczona odeszła.


        § 2. Uważa się, że strona nieochrzczona odchodzi, jeżeli nie chce mieszkać ze stroną ochrzczoną lub mieszkać z nią w zgodzie bez obrazy Stwórcy, chyba że strona ochrzczona po przyjęciu chrztu dała słuszny powód odejścia.
        Warto pamiętać, że stwórcę bardzo łatwo obrazić. W zasadzie wszystko go obraża, co się jego sługom wydaje, że może obrażać. A już najbardziej go obraza jak się sługę-szubrawca, albo szwindel nazwie po imieniu. Na pocieszenie CytatMałżeństwo niedopełnione, zawarte przez ochrzczonych lub między stroną ochrzczoną i stroną nieochrzczoną, może być ze słusznej przyczyny rozwiązane przez Biskupa Rzymskiego, na prośbę obydwu stron lub tylko jednej, choćby druga się nie zgadzała.Pozostaje otwartym pytanie, czy rozłączenie złączonego bądź co bądź przez samego boga małżeństwa, które z bóg wie jakich przyczyn nie zostało dopełnione, jest zgodne z pierwotnym planem stwórcy?Tak czy owak niedopełnione małżeństwo jest nieważne, ale to nieważne, ponieważ CytatNieważnie usiłuje zawrzeć małżeństwo, kto jest związany węzłem poprzedniego małżeństwa, nawet niedopełnionego.


        Nieważne jest małżeństwo między dwiema osobami, z których jedna została ochrzczona w Kościele katolickim lub była do niego przyjęta i nie odłączyła się od niego formalnym aktem, a druga jest nieochrzczona.

        Niezdolność dokonania stosunku małżeńskiego uprzednia i trwała, czy to ze strony mężczyzny czy kobiety, czy to absolutna czy względna, czyni małżeństwo nieważnym z samej jego natury.
        • kora3 wiesz, ja mysle, ze zrozumiałam "tfurcę":) 03.03.11, 07:19
          przez duze "tfu" tego wątkusmile

          znam go b. długo i wiem, ze zawsze ma takie samo zdanie , jak "Trybuna ludu" sorry "Nasz dziennik" smile

          Ciebie az tak długo nie znam, ale też wiem, jakie masz zdaniesmile na ten temat - mam na mysli temat niewaznosci małzeństwa. Ja to zdanie w czesci podzielam Obywatelu smile spora czesc załozeń mozliwoci czyniacych niwaznosc np. wspomniana już kieduś niezdolnosc emocjonalna do małzeństwa (tworzenia trwałego zwiazku małzeńskiego)" to tak naprawde nic i wszystkosmile Ciekawe jak ocenic po 15 latach od slubu i załozmy 7 po rozwodzie zdolnosc emocjnalną owe 15 lat wsteczsmile

          Niemniej, mysle, ze nie dostrzegasz jednak, byc moze nie gniewaj się, z zacietrzewienia na KRK, pewnej logiki, chocby w tym, co przytaczasz sam. smile Otóż przykladowo pozostawanie w innum zwiazku małzeńskim czyni małzeństwo z zasady niewznym takze w swiecie swieckimsmile i mam tu na mysli małzeństwo zawarte jedynie cywilnoprawnie
          O ile wiem, takze niemoznosc podjecia współzycia, czy też niechec do niego nieakceptowana przez współmałzonka jest podstawa do uznania za niewazne, a w kazdym razie jest podstawa do rozwodu, jesli chodzi o małzeństwo cywilnoprawne.

          tak wiec tu Kosciół az tak się nie mija z logiką, jak mija się zwyklesmile

          nie chce się wdawac w kolejną dyskusje na ten temat, ale powiem ci tyle, ze pozostaje przy swoim zdaniu: jesli ktoś chce brac slub koscele, to musi się liczuc z kanonicznymi w tym przypadku, konsekwencjami. Dokładnie tak samo, jak trzeba się luczuc z konsekwencjami brania slubu w USC. tak naparwde w swietle prawa i jako obywatele, musimy się liczyc tylko z konsekwencjami zawarcia małżeństwa wg prawa polskiegosmile i to małzeństwo mzna sobie chwała Bogu rozwiazac przez rozwód poza wyjatkowymi sytuacjami (sa takie 3). A reszta to jest sprawa czyjegos swiatopogladu Obywatelu. wolno kiomuś wszak myslec, ze skoro raz przysiegał komuś, to nie moze niezaleznie od okolicznosci złamac tej przysięgi, nawet jesli np. myslał, ze przysiega Kolwaskiemu, a przysięgał Kwiatkowskiemusmile Jego wola, nie?smile
          Najwazniejsze, ze swatipoglad strony nie jest podstawa do nieudzielenia rozwodu, wiec nie jest to przeszkoda do układania sonie zycia przez strone druga, a pierwsza zrobi, jak zechcesmile

          Dla porzadku tylko, zeby zdementowac lansowaną na niektórych katolickich portalach małzeńskich plotke, dodam, ze nieprawda jest, iż osoba rozwiedzona jest "z urzedu" poza Kosciołem w tym sensie, ze nie moze przyjmowac sakramentów pokuty i pojednania iraz eucharystii. To jest bzdurasmile
          wszystko zalezy od tego, z jakich powodów nastąpił rozwód i czy taka osoba z kims STALE żyje teraz. Innymi słowy - moze sie bzyknąc z kimś od zcasu do zcasu, chodzi o to, zeby nie zyla w zwiazku niesakrametalnym, czyli stale smile
          • oby.watel Re: wiesz, ja mysle, ze zrozumiałam "tfurcę":) 03.03.11, 16:41
            kora3 napisała:

            > Otóż przykladowo pozostawanie w innum zwiazku małzeńskim czyni małzeństwo
            > z zasady niewznym takze w swiecie swieckimsmile i mam tu na mysli małzeństwo
            > zawarte jedynie cywilnoprawnie
            > O ile wiem, takze niemoznosc podjecia współzycia, czy też niechec do niego
            > nieakceptowana przez współmałzonka jest podstawa do uznania za niewazne,
            > a w kazdym razie jest podstawa do rozwodu, jesli chodzi o małzeństwo
            > cywilnoprawne.

            > tak wiec tu Kosciół az tak się nie mija z logiką, jak mija się zwyklesmile

            Dziękuję za wyjaśnienie. Zaiste, aż tak się nie mija z logiką.
            • kora3 qrczę Obi :) 13.03.11, 10:29
              oby.watel napisał:

              >
              > Dziękuję za wyjaśnienie. Zaiste, aż tak się nie mija z logiką.

              Nie gniewaj się, ale twoje podejscie mnie odrobinkę drażni. Nie jakos osobiscie, ale ogólnoe. Mianowicie chodzi o to samo, co u religantów o ich podejscie.

              Zacietrzewionego człowieka nikt nie traktuje powaznie. a twierdzenie, że WSZYSTKO co robi kosciół jest alogiczne, jest przejawem zacietrzewienia.

              Jak wspomniałam, wcale nie jestem przekonana do instytucji sierdzania niewaznosci małzeństwa, oczywiscie czysto logicznie, bo choć taką procedure przeszło moje "koscielne małzeństwo", w zasadzie z racji mego podejscia do tego tematu, niespecjalnie mnie to dotyczysmile
              ale nie widze nic nielogicznego w tym, ze jesli ktoś zawiera dowolną umowe niegodnie z obowiazującymi przepisami, albo oszukując druga strone, to ta umowa jest niewazna.

              W czesci takie zasady są realizowane podczas zawierania sakramentalnego małżeństwa.
              Jego wazne zawarcie jest uwarunkowane pewnymi PRZEPISAMI (!!!!) prawa kanonicznego, nic wiec dziwnego, ze jesli ktoś próbował je zawrzec łamiąc te przepisy, to jest ono niewazne Dokładnie zresztą tak samo, jak niewazne jest cywilne małzeństwo pozornie zawarte niezgodnie z przepisami, albo jakakolwiek inna umowa zawarya w sprzecznosci z prawem.

              Czy wazna bedzie twoja umowa ze mną np. polegająca na tym, że sobie mnie kupusz? No nie - bo polskie prawao zabrania zbywania i nabywania ludzi, nawet za zgoda sprzedawanego, czy kupowanegosmile
              Czy wazne jest młzeństwo jakiegos Nowaka - cywilne, z Kwiatkowską, jesli Nowak składajac przyrzeczenie w USC pozostawał w zwiazku małeńśkim z kims innym? No niesmile i nie ma znaczenia, czy Kwiatkowska wie o tym, ze "wychodzi" za bigamistę i godzi się na szopkew urzedzie, czy jest tego nieswiadoma.

              Dokładnie tak samo , całkiem logicznie, niewazne moze byc małzeństwo sakramentalne.
              • oby.watel Re: qrczę Obi :) 13.03.11, 11:25
                Jest mi niewymownie przykro, że Cię denerwuję. Nie tylko Cię zresztą. Zauważyłem, że najbardziej denerwuję wtedy, gdy się zgadzam. A przecież przeczytałem Twój wywód siedem razy i po prostu nie mogłem się nie zgodzić. To oczywiste, że jeśli ktoś robi coś niezgodnego z prawem, wbrew przepisom, to to co robi jest nieważne. Weźmy przykład pierwszy z brzegu - kobieta decydując się na przerwanie ciąży musi mieć świadomość, że aborcja będzie nieważna. Podobnie zresztą jak morderstwo. Sądy zamiast karać sprawców powinny stwierdzać nieważność dokonanych przez nich czynów. Logiczne.
                • kora3 Nue strugaj wariata :) 13.03.11, 11:44
                  Obi smile na tym forum naprawde nie ma idiotów nie umiejących logicznie myslećsmile
                  Choc istnieje korelacja pomiezy przepisami prawa karnego i cywilnego, Twoje przyklady sa do bani, bo podajesz przykłady kodeksowo inne. Człowiek łamiący kodeks karny musi liczyc się z tym, że to co robi jest nielegalne u grozi za to odpowiedzialnosc karna.

                  Np. o ile wiem w polskim prawie za bigamię grozi odpowiedzialnosc karna, a JEDNOCZESNIE zgodnie z kodeksem cywilnym małzeństo zawarte prze bigamiste jest niewazne.

                  Sam wiesz widzisz, ze Twoje przykłady sa delikatnie mówiac, nietrafionesmile

                  I drazni mnie wlasnie taka argumentacja (nie denerwije, bo zdenerwoac mnie trudnosmile) - pozbawiona logiki nomen omen, co sprawia, ze osoba tak argimentujaca, nie ejst traktowana powaznie.

                  pomjam już fakt, ze prawo kanoniczne nie obowiazuje wszystkich, a tych co chcą - chca byc członkami KRK - korzystać z sakramentów, byc członkiem wspólnoty tego koscioła.
                  Skoro ktos chce, to musi sie liczyc z konsekwencjami, nmp. takimi, ze jeslu zamierza nie miec dzieci w sakramentalnym małzeństwie, to zgodnie z PK - takie małzeństwo jest niewazne.
                  Nie iem co tu jest jakeś dziwne, czy niezrozumiałe Obi.

                  Osobiscie nie zgadzam sie z KRK w wiekszosci kwestii, dlatego nie jestem członkinia tej wspólnoty i nie identyfikuje się z tym kosciołem, a swój status w mnim mam w głębi i bynajmniej nie duszy smile I szafa gra smile Ja NICZEGO ood KEK nie chcę, jego załozenia dotyczace zycia mnie nie interesuj, a zainteresowac mogą wówczas, gdy KRK chciałby je przeniesc z prawa kanonicznego dot. swej wspólnoty na prawo świeckie. I to się niestety zdarza Obi.

                  Ale póki się to nie dzieje, niech sobie KRK swoim wiernym zabroni nwet noszenia jayek w krate smile koro ktos jest przekonany, ze Bógu na tym zależy - to niechze unika takiej bielizny smile
                  Mam nadzieję, że mnie rozimiesz. smile

                  Koscił ma pełne prawo wzywac swoich wiernyc, zeby sie nie rozwodzili. A oni moga posłuchac, albo niesmile Poki co wiatopoglad jednej ze stron procesu rozwodowego nie jest podstawą do nieudzieleia rozwodu, sa takie trzy powody - od wielu lat, te same.
                  Jesli zaden z tych powodów nie wystepuje, to rozwód zostanie orzeczony mimo sprzeciwu jednej ze stron, takze sprzeciwu swiatopogladowego smile
          • z2006 Re: wiesz, ja mysle, ze zrozumiałam "tfurcę":) 05.03.11, 07:50
            kora3 napisała:

            > znam go b. długo i wiem, ze zawsze ma takie samo zdanie , jak "Trybuna ludu" s
            > orry "Nasz dziennik" smile

            I tu się bardzo mylisz. "Nasz dziennik" i inne media Ojca Dyrektora bardzo mi się nie podobają.

            > wszystko zalezy od tego, z jakich powodów nastąpił rozwód i czy taka osoba z ki
            > ms STALE żyje teraz. Innymi słowy - moze sie bzyknąc z kimś od zcasu do zcasu,
            > chodzi o to, zeby nie zyla w zwiazku niesakrametalnym, czyli stale smile
            >
            Nie wolno jej uprawiac seksu. Gdyby było inaczej, nie musiałaby się z tego spowiadać, przed przystapieniem do Komunii. No nie, Pani bardzo logiczna.? wink

            mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_35.htm
            • kora3 Re: wiesz, ja mysle, ze zrozumiałam "tfurcę":) 06.03.11, 08:03
              z2006 napisał:
              >
              > I tu się bardzo mylisz. "Nasz dziennik" i inne media Ojca Dyrektora bardzo mi s
              > ię nie podobają.

              no to takie jak ks.proboszcz smile


              > >
              > Nie wolno jej uprawiac seksu. Gdyby było inaczej, nie musiałaby się z tego spow
              > iadać, przed przystapieniem do Komunii. No nie, Pani bardzo logiczna.? wink


              no i własnie oo chodzo, ze MOZE się z tego wyspowiadać, wiec nie jest to zamknieciem sobie drogo do sakramentów panie alogiczny smile
              • z2006 Re: wiesz, ja mysle, ze zrozumiałam "tfurcę":) 07.03.11, 17:13
                kora3 napisała:

                z2006 napisał:
                >
                > no to takie jak ks.proboszcz smile

                Pochlebiasz mi. smile
                >
                > no i własnie oo chodzo, ze MOZE się z tego wyspowiadać, wiec nie jest to zamkn
                > ieciem sobie drogo do sakramentów panie alogiczny smile

                Przecież osoba rozwiedziona a nawet żyjąca z kim innym też może przystąpić do spowiedzi.

                Z tym, że jednym z warunków uzyskania ważnego rozgrzeszenia jest mocne postanowienie poprawy:

                "Czy są jakieś szanse po temu, żeby już teraz pojednać się z Bogiem i móc przystępować do sakramentów? Najprościej by było, gdyby również Pani partner zobaczył Waszą sytuację w świetle wiary. Wówczas bowiem
                • kora3 Re: wiesz, ja mysle, ze zrozumiałam "tfurcę":) 08.03.11, 09:26
                  z2006 napisał:

                  >
                  > Pochlebiasz mi. smile

                  raczej nie, proboszczowie też popełniają błedy smile

                  >
                  > Przecież osoba rozwiedziona a nawet żyjąca z kim innym też może przystąpić do s
                  > powiedzi.


                  owszem, ale tylko pod warunkiem, ze zdecyduje się zakończyć zwiazek.
                  posranowienie poprawy jest warunkiem kazdej spowedzi arcyś, rzecz w tym, że trwaniew zw.niesakramentanym jest dowodem na brak takiego postanowienia
        • z2006 Re: No i ?:) 05.03.11, 07:41
          oby.watel napisał:

          > [/quote]Warto pam
          > iętać, że stwórcę bardzołatwo obrazić. W zasadzie wszystko go obraża,

          Na podobnej zasadzie, na jakiej Chopin "obrażał się", kiedy któryś z jego uczniów źle grał.

          "Świętymi bądźcie, jak Ja jestem świety."

          Bóg jest naszym Ojcem. Dobry Ojciec jest wymagający.

          > Pozostaje otwartym pytanie, czy rozłączenie złączonego bądź co bądź przez same
          > go boga małżeństwa, które z bóg wie jakich przyczyn nie zostało dopełnione, jes
          > t zgodne z pierwotnym planem stwórcy?

          Biskup Rzymu ma wielką władzę (choćnie ma dywizji...).
          • oby.watel Re: No i ?:) 05.03.11, 17:41
            z2006 napisał:

            > "Świętymi bądźcie, jak Ja jestem świety."
            > Bóg jest naszym Ojcem. Dobry Ojciec jest wymagający.

            Słyszałeś o ojcu, który wykopuje swoje zmarłe dzieci z grobu, żeby je osądzić? Wymagający jest powiadasz? Nie wymagając odrobiny przyzwoitości, nie mówiąc o skromności, od własnych sług?
            • z2006 Re: No i ?:) 05.03.11, 18:23
              oby.watel napisał:

              > Słyszałeś o ojcu, który wykopuje swoje zmarłe dzieci z grobu, żeby je osądzić?

              Gdybym nie słyszał, to bym o Nimnie pisał. Przeciez niektórzy zostana osądzeni łaskawie...

              > Wymagający jest powiadasz? Nie wymagając odrobiny przyzwoitości, nie mówiąc o s
              > kromności, od własnych sług?

              Dlaczego uważasz,że "nie wymagając"?
              • oby.watel Re: No i ?:) 05.03.11, 18:51
                z2006 napisał:

                > Gdybym nie słyszał, to bym o Nimnie pisał. Przeciez niektórzy zostana osądzeni
                > łaskawie...

                Niewątpliwie masz rację. Jeśli sobie uzmysłowić, że życie wieczne zaczyna się po śmierci...

                > Dlaczego uważasz,że "nie wymagając"?

                Bo czytam nie tylko pismo święte i świętych.
                • z2006 Re: No i ?:) 05.03.11, 19:02
                  oby.watel napisał:

                  > Niewątpliwie masz rację. Jeśli sobie uzmysłowić, że życie wieczne zaczyna się p
                  > o śmierci...

                  Ale o tym, jakie ono jest decyduje styl zycia doczesnego.
                  >
                  > > Dlaczego uważasz,że "nie wymagając"?
                  >
                  > Bo czytam nie tylko pismo święte i świętych.

                  To tak jak ja. Ale co takiego wyczytałeś?
                  • oby.watel Re: No i ?:) 05.03.11, 20:46
                    z2006 napisał:

                    > Ale o tym, jakie ono jest decyduje styl zycia doczesnego.

                    Rozumiem. Niecałe sto lat na ziemi rzutuje potem na nieskończone życie wieczne po śmierci. Trzeba przyznać, że nieźle to wszechmogący wymyślił. Zastanawiam się tylko dlaczego tylko człowiek po śmierci żyje wiecznie. Przecież jeśli się rozejrzeć po pokoju, to wszystko jest dziełem boga, z wyjątkiem mebli.

                    > To tak jak ja. Ale co takiego wyczytałeś?

                    To samo, co Ty.
                    • z2006 Re: No i ?:) 07.03.11, 17:17
                      oby.watel napisał:

                      > Zastanawiam si
                      > ę tylko dlaczego tylko człowiek po śmierci żyje wiecznie. Przecież jeśli się ro
                      > zejrzeć po pokoju, to wszystko jest dziełem boga, z wyjątkiem mebli.

                      Bo człowiek jest jedyną istotą na tym świecie, którą Bóg stworzył na swój obraz i podobieństwo.

                      www.newadvent.org/cathen/07170a.htm#II
                      >
                      > > To tak jak ja. Ale co takiego wyczytałeś?
                      >
                      > To samo, co Ty.
                      >
                      To dlaczego mamy różne poglądy?
                      • oby.watel Re: No i ?:) 07.03.11, 17:37
                        z2006 napisał:

                        > To dlaczego mamy różne poglądy?

                        Widocznie któryś z nas jest mniej podobny.
      • z2006 Re: No i ?:) 05.03.11, 07:26
        kora3 napisała:

        > Co Ty wiesz o rowodach i zyciu w ogóle?smile

        Ciekawe, czy ja wiem mniej ozyciu, czy Ty - o mnie? wink

        > ale ok, masz zdanie takie literalnie jak Kosciółsmile każe ci sie ktos rozwodzić?

        Jest coś takiego, jak grzechy cudze. Poza tym jednym z uczynków miłosierdzia względem duszy jest "grzesznych upominać".
        >
        > wiekszosc Polaków jest, jak podkreslasz, katolikami,

        A gdzie ja to niby podkreśliłem? wink

        > , a inni rozstają się, gdy sie kogoś nie kocha - proste smile

        Prawdziwa miłość nigdy się nie kończy.

        www.nonpossumus.pl/ps/1_Kor/13.php
        • oby.watel Re: No i ?:) 05.03.11, 17:43
          "Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci ... kamieniem".
          • z2006 Re: No i ?:) 05.03.11, 18:24
            Ja niczym nie rzucam. Ja tylko ostrzegam przed "wiecznym kamieniowaniem".
            • oby.watel Re: No i ?:) 05.03.11, 18:52
              Dziękuję za ostrzeżenie, ale już Ci się zdarzyło straszyć paragrafem, więc nie do końca mówisz prawdę.
              • z2006 Re: No i ?:) 05.03.11, 18:59
                No właśnie - ja tylko ostrzegam.
                • oby.watel Re: No i ?:) 05.03.11, 20:49
                  Ostrzeżenie polegające na grożeniu bronią lub prokuratorem to nie ostrzeżenie, tylko zastraszanie i grożenie. Oraz próba wymuszenia.
                  • z2006 Re: No i ?:) 07.03.11, 17:18
                    Niby czemu?
                    • oby.watel Re: No i ?:) 07.03.11, 17:38
                      Temu, że szantaż to nie ostrzeżenie.
        • kora3 Re: No i ?:) 06.03.11, 08:07
          z2006 napisał:

          >
          > Ciekawe, czy ja wiem mniej ozyciu, czy Ty - o mnie? wink


          jesli jest prawda to co o sobie piszez, Twoja wiedza praktyczna o zyciu daży do zera smile

          >
          > Jest coś takiego, jak grzechy cudze. Poza tym jednym z uczynków miłosierdzia wz
          > ględem duszy jest "grzesznych upominać".


          jest też cos takiego jak dobre wychowanie, kultura i takt.
          >
          > A gdzie ja to niby podkreśliłem? wink

          skoro ci sie nie zdarzyło , to sorrysmile

          >
          > Prawdziwa miłość nigdy się nie kończy.

          pogadaj sobie moze z kims biyym przez współmazłonka, ponizanym, zdrdzanym, to zweryfikujesz troszke oją wiedze o swiecie
          • z2006 Re: No i ?:) 07.03.11, 17:24
            kora3 napisała:

            > > Ciekawe, czy ja wiem mniej ozyciu, czy Ty - o mnie? wink[/i]
            >
            > jesli jest prawda to co o sobie piszez,

            A dokładniej co?

            Twoja wiedza praktyczna o zyciu daży do zera smile

            Wprost przeciwnie, ciągle się zwiększa. wink
            >
            > jest też cos takiego jak dobre wychowanie, kultura i takt.

            A w którym miejscu byłem niekulturalny?
            > >
            > pogadaj sobie moze z kims biyym przez współmazłonka, ponizanym, zdrdzanym,

            W moim otoczeniu nie matakich ludzi. Ale za to opieram się na slowie Tego, który wie wszystko...
            • oby.watel Re: No i ?:) 07.03.11, 17:40
              z2006 napisał:

              > W moim otoczeniu nie matakich ludzi. Ale za to opieram się na slowie Tego, któr
              > y wie wszystko...

              To Twój kumpel? Tak sobie gaworzycie razem? A może przemawia przez Ciebie pycha, a nie Ten, który wie wszystko?
            • kora3 Re: No i ?:) 08.03.11, 09:30
              z2006 napisał:
              >
              > A dokładniej co?

              no twój stan zyciowy
              >
              > Wprost przeciwnie, ciągle się zwiększa. wink

              napisałam PRAKTYCZNA, jesli to uszło twej uwadze smile
              >
              > A w którym miejscu byłem niekulturalny?

              wchodzenie w cudze ztcie bez zaproszenia, takze w formie tzw. napominania to nie jest przejaw kultury
              > > >
              > W moim otoczeniu nie matakich ludzi. Ale za to opieram się na slowie Tego, któr
              > y wie wszystko...


              W twoim otoczenu na pewno są tacy ludzie, bo zdarzają sie w kazdym srodowisku. Poprostu na ogół nie jest to powód do pochwalenia się, czy nawet zwierzania się z tego komus z kim się nie jest blisko, a Ty z nikim nie jestes blisko, wiec dlaczego ktos miałby Tobie o tym mówic?
              No własnie poniekad, Pan Bóg wie wszystko, ty nic, wiec daj sobie spokój z ocena sytuacji, o ktrych nie masz nawet teoretycznego pojecia smile
    • kokoszka30 Re: Rozwód 26.05.20, 09:58
      Rozwód to temat szczególnie trudny dla osób, które właśnie są na etapie początkowym. Wina spowodowana zakończeniem związku jest ważnym i kluczowym elementem, który pozwala na określenie pewnych zachowań i działań. Polecam poczytać o tym na stronie ktmh.pl/wina-w-postepowaniu-rozwodowym-oraz-jej-konsekwencje/ gdzie rozwinięto temat dość obszernie i konkretnie.
      • oby.watel Re: Rozwód 26.05.20, 11:50
        Dwoje ludzi chce być razem. Nikt nie pyta dlaczego, nikt nie próbuje ich zniechęcać. Ludzie nie chcą być razem. Kościół i instytucje państwowe zaczynają się pochylać się z troską i badać poziom uczuć, które ich łączą. Bo według jednej teorii to bóg ludzi łączy, a nie uczucia.
        • walmart.ca Re: Rozwód 26.05.20, 20:53
          Ach, co to były za debaty dekadę temu na tym forum. Prawie jak te talmudyczne w synagogach.
          • diabollo Re: Rozwód 27.05.20, 07:21
            Hehehe, no smile

            Kłaniam się nisko.
            • oby.watel Re: Rozwód 27.05.20, 07:52
              diabollo napisał:

              > Hehehe, no smile

              Gdyby to samo napisała Leda oskarżyłbyś ją o antysemityzm i hejt.
              • walmart.ca Re: Rozwód 27.05.20, 13:34
                oby.watel napisał:

                > diabollo napisał:
                >
                > > Hehehe, no smile
                >
                > Gdyby to samo napisała Leda oskarżyłbyś ją o antysemityzm i hejt.
                >

                Biednemu Oby.watelowi serce ciągle krwawi, za jego ulubioną... by tylko miłosny amok może tłumaczyć ten bezdennie głupi wpis.
                • oby.watel Re: Rozwód 27.05.20, 16:31
                  Hehehe, no smile

                  Kłaniam się nisko.
                  • walmart.ca Re: Rozwód 27.05.20, 23:40
                    Choćbyś nie wiem jak się wytężał, do Pierre'a Menarda nigdy się nawet na rok świetlny nie zbliżysz - tego możesz być pewien.
                  • diabollo Re: Rozwód 27.05.20, 23:47
                    W kulturach konfucjańskich kopiowanie jest zupełnie w porządku.
                    Pewien Niemiec ożeniony z Japonką, już bardzo wiele lat temu mój szef w pracy w Tokyo tłumaczył mi po angielsku, że japońskie kanji opisujące kopiowanie mówi: nauczyłem się od mistrza.

                    I moim zdaniem to jest bardzo słuszna koncepcja.

                    Kłaniam się nisko.
                    • oby.watel Re: Rozwód 28.05.20, 08:21
                      forum.gazeta.pl/forum/w,95165,122530078,122530078,Rozwod.html#p169981202
                    • walmart.ca Re: Rozwód 28.05.20, 14:12
                      diabollo napisał:

                      > japońskie kanji opisujące kopiowanie mówi:
                      > nauczyłem się od mistrza.

                      Istotna jest róźnica między trybem dokonanym i niedokonanym czasownika "uczyć (się)"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja