Śmielej, Donald, śmielej!

10.03.11, 13:21
Śmielej, Donald, śmielej!
Michał Sutowski

„Wolę przegrać wybory…”, „warto zapłacić każdą cenę” – a przecież zapowiadał premier na początku konferencji, że nie będzie patosu. Patos był, była też poza na męża stanu, co to się krytyki nie boi, były (delikatne) złośliwości wobec chóru niezadowolonych ze zmian w systemie emerytalnym. Czyżby na platformie bez zmian? Niezupełnie – brakowało swady i pewności siebie. Za to sensu jakby trochę więcej.


Trudno nie zgodzić się z diagnozą Jadwigą Staniszkis, co do przyczyn niedawnych ataków na premiera: odebranie części środków OFE poważnie naruszyło interesy kilku potężnych graczy. A pośrednio, związanych z nimi finansowo mediów. Warto dodać, że naruszyło również kilka ideologicznych dogmatów – oczywistych oczywistości, którymi prano mózgi społeczeństwa przez ostatnich dwadzieścia lat. Premier wyborów przez to raczej nie przegra (chyba, że z frakcją Schetyny), ale po głowie dostanie. Za „populizm” (bo woli zabrać OFE niż rencistom), za „kradzież” (!) pieniędzy Polaków (bo ZUS to marnotrawny moloch, a Fundusze przecież tak skutecznie mnożą nasze składki…wink, za „nieodpowiedzialność” (bo odważne cięcia zasiłków dziś doskonale rozbudziłyby naszą przedsiębiorczość jutro).
Czy Donald Tusk przechrzcił się na etatyzm? Zamienił Friedmana na Keynesa w roli ekonomicznego guru? A może postanowił „przestawić wajchę” i postawić wreszcie państwo w roli podmiotu modernizacji – zamiast demontować je w imię „obiektywnej” logiki wolnego rynku? Wszystko to wielce wątpliwe – Jacek Żakowski słusznie wskazuje, że w cieniu sporów o składki emerytalne pozostają np. ustawy zdrowotne, oparte na logice zysku prywatnych podmiotów. Planowane zmiany w szkolnictwie wyższym zmierzają w podobnym kierunku – więcej elastyczności, więcej racjonalności rynkowej, więcej finansowania ze źródeł pozapublicznych. Nie zmienia to faktu, że walka Donalda Tuska, Jolanty Fedak i Jana Krzysztofa Bieleckiego z OFE, Leszkiem Balcerowiczem i całą dywizją „niezależnych ekspertów” toczy się na serio.


Wielkości naszych emerytur spór ten dotyczy w niewielkim stopniu. Eksperci obu stron przerzucają się liczbami, próbując wykazać o ile to procent mniejsze (większe) będą (byłyby) nasze świadczenia, jeśli OFE dostaną 2,3 proc., 3,5 proc. a może 7 proc. składki. Problem w tym, że i tak na końcu chodzi o niepewną (bo modele obu stron są zawodne) różnicę kilku procent planowanej „stopy zastąpienia”, czyli wielkości naszej emerytury w stosunku do naszej pensji. A ta, jak wiadomo, może wynieść poniżej 40 procent. Jeśli za podstawę wyliczeń przyjmiemy średnią krajową wyjdzie na to, że wynik wojny Tuska z Balcerowiczem może (ewentualnie) zmienić nasze przyszłe świadczenia o kilkadziesiąt złotych. Starczy (albo nie) na plastry i paczkę wenflonów, za które chory emeryt będzie pewnie musiał płacić w skomercjalizowanej służbie zdrowia.
Chodzi tu jednak o coś więcej niż o dług publiczny, koszty jego obsługi i stabilność wypłacanych dziś emerytur – choć zmniejszenie potrzeb pożyczkowych państwa o 190 miliardów przez 10 lat ma znaczenie ogromne. Po raz pierwszy od wielu lat przedstawiciele rządzącego establishmentu, z premierem na czele, powiedzieli głośno coś, co wielu ekonomistów, ekspertów od polityki społecznej i zwykłych ludzi nie otumanionych mantrami „rynku”, „reformy” i „prywatyzacji” wiedziało od dawna. Że są takie sfery, w których państwo działa nie gorzej – a czasem lepiej – niż prywatne podmioty nastawione na zysk. Że „administracyjny moloch” bywa wydajniejszy od batalionów „ekspertów ds. inwestycji”, którzy powierzone im pieniądze i tak lokują w państwowych (!) obligacjach. Że gros kosztów OFE to nie pensje speców od „agresywnego inwestowania” tylko marketing. Że państwo i jego budżet to nie gorszy gwarant bezpieczeństwa pieniędzy niż prywatny fundusz. A przy okazji – że od samego „szoku i przerażenia”, względnie bólu terapii – jeszcze żaden pacjent się nie wyleczył, za to kilku zmarło.


Niczym towarzysze pewnego sekretarza z dawnej epoki, mam ochotę zawołać: „śmielej Donald, śmielej!” Uwolnienie progów inwestycji giełdowych zmienia niewiele – dla emerytów jest ryzykowne, a poza tym OFE i tak wolą kupować obligacje. Prawdziwa rewolucja nastąpiłaby wówczas, gdyby Polacy mogli wybrać: czy swoje składki przekazać do OFE czy raczej do ZUS. „Wolny wybór” powinien zatem dotyczyć kwestii, czy cała reforma z roku 1999 miała w ogóle sens. Ale taka dawka wolności – to chyba za dużo nawet dla profesora Balcerowicza.

www.krytykapolityczna.pl/MichalSutowski/SmielejDonaldsmielej/menuid-295.html
    • oby.watel Re: Śmielej, Donald, śmielej! 10.03.11, 13:39
      Podziwiam Cię diabollo. Z konsekwencją godną lepszej sprawy wklejasz coraz większy bełkot. Czy poza szukaniem dowodów na to, że OFE są be zastanowiłeś się chwilę nad problemem? OFE to nic innego jak prywatne konta bankowe. Wytłumacz proszę własnymi słowami jak składka płacona przymusowo przez obywateli może generować dług?

      20 lat temu zmieniliśmy ustrój, w którym na własnej skórze codziennie i boleśnie przekonywaliśmy się jak działa państwowe. Spróbuj własnymi słowami odpowiedzieć w czym jest lepszy zakład utylizacji składek, który nie jest w stanie nawet sprawdzić, czy człowiek, któremu płaci rentę lub emeryturę żyje? Z którego bez trudu można wyłudzić świadczenia? Pan premier epatuje kosztami działalności OFE. Dlaczego nikt go nie zapyta ile wycieka z powodu nieszczelności systemu?
      • diabollo Re: Śmielej, Donald, śmielej! 10.03.11, 14:21
        Czcigodny Oby.watelu, już prościej niż tutaj nie potrafię tłumaczyć:

        forum.gazeta.pl/forum/w,95165,123025294,123062864,Re_Prywatyzacja_emerytur_czyli_jak_wprowadzano.html
        Kłaniam się nisko.
        • oby.watel Re: Śmielej, Donald, śmielej! 10.03.11, 15:21
          Och, przepraszam. Widziałem, czytałem, ale uznałem, że to agitka rządowa. Nie znalazłem tam odpowiedzi na żadne swoje pytanie. Na przykład na takie: jak obowiązkowe składki płacone obowiązkowo przez obywateli mogą "obciążać finanse państwa"? Czy płacone również obowiązkowo opłaty za prąd, abonamenty, czynsze również rujnują finanse państwa?

          Czy znasz kraj na świecie obywający się bez systemu bankowego? Dla utrudnienia dodam, że z wyłączeniem Korei Północnej.

          > ZUS, wcześniej borykający się z deficytem pomiędzy zbieranymi składkami,
          > a wypłacanymi emeryturami w wyniku reformy musiał jeszcze odpalać część
          > zbieranych składek Młodych Polaków - bankom. Jak można się domyślić, na
          > bierzące emerytury jeszcze bardziej zabrakło pieniędzy.

          Jeśli w Twoim gospodarstwie domowym przychody żony i Twoje są mniejsze niż wydatki, to rekwirujesz pobory pracujących dzieci, bratanków, siostrzeńców lub kuzynów zamiast ograniczyć wydatki? To jest ta nowa ekonomia? Gdy PiS obniżał składki było wiadomo, że system się nie zbilansuje. Ale św słupek wymagał klepnąć to idiotyczne rozwiązanie, prawda?

          Przypominam, że ZUS niczego nie odpala. Tylko od ustawodawcy zależy sposób pobierania składek przez OFE. To, że pozostawiono całość w rękach ZUSu, to żaden argument. Bo skoro to takie męczące można te pieniądze wpłacać bezpośrednio na konta OFE, z pominięciem ZUSu. W czym problem? Trzeba rozwalać cały system, żeby odciążyć ZUS?

          Proszę Cię odnieś się także to słów samego rządu, który w uzasadnieniu mówi wyraźnie, że to żadna reforma, a jedynie skok na kasę, bo finanse państwa po 4 latach rządzenia precyzyjnego faceta z odwagą są w opłakanym stanie. I że ten zabieg pozwoli jakoś dotrwać do wyborów bez konieczności wysilania się. No bo jak się teraz przeciwstawić górnikom, rolnikom? No jak? Trzeba mieć jaja, a premier ma tylko odwagę...
          • diabollo Re: Śmielej, Donald, śmielej! 10.03.11, 17:26
            Ok, czcigodny Oby.watelu, spróbuję ostatni raz - jeszcze prościej.

            Mam nadzieję, że zgadzamy się co do faktów - wszystkie pieniądze ze składek zbieranych przez ZUS są wydawane na bierzące emerytury (czy to bezpośrednio przez ZUS czy przez ZUS-OFE-pożyczki_rządowe-znowu_ZUS).
            Co więcej, występuje tu nawet deficyt, bierzące emerytury muszą być dodatnowo dotowane przez rząd, który pożycza na ten cel pieniądze od tzw. "rynków finansowych".

            Zatem tak czy siak przyszłe emerytury przyszłych emerytów będę dopiero musiały być wypracowane przez przyszłych płatników podatków (czy składek ZUS, które dla uproszczenia możemy też traktować jako podatki).
            Choćbyśmy się zesrali, tak będzie zawsze i każdym systemie dopóki w finansach emerytalnych wystepuje deficyt, no i w finansach publicznych występuje deficyt.
            Dla ułatwnieda dodam, że w polskiej historii, bądź co bądć kraju szybko się modernizującego nadwyżki budżetowe się nigdy nie zdarzyły.

            Mam dadzieję, że do tego momentu jesteśmy zgodni?

            Zatem skoro już wiemy, że tak czy siak przyszłe emerytury będą musieli dopiero wypracować przyszli podatnicy, to różnica pomiędzy państwowym systemem ZUSowym, a systemem ZUS+OFE wydaje się jasna.

            W pierwszym przypadku przyszli podatnicy będą finansowali państwowe emerytury.
            W drugim przypadku przyszli podatnicy będą finansowali państwowe emerytury plus będą finansowali odsetki i zyski "rynku finansowego" czyli banków.

            Ten drugi system nie jest korzystny ani dla Polski, ani dla przyszłych podatników, ani dla przyszłych emerytów.
            Jest korzystny dla banków, które z transferów publiczncyh pieniędzy czerpią i będą czerpać zyski.

            Kłaniam się nisko.
            • oby.watel Re: Śmielej, Donald, śmielej! 10.03.11, 19:02
              Pewna korekta. Dzisiaj sprawa wygląda następująco: Obywatele, poza świętymi krowami, płacą składki. Zakład utylizacji składek wszystkie składki składa do kupy i wypłaca. A to zasiłek zdrowemu, a to emeryturę młodemu, a to rentę sprawnemu.

              Wysokość emerytur ustala parlament A parlament chętnie kupuje głosy, bo parlamentarzystów to nic nie kosztuje. Więc dlaczego ma emerytur i zasiłków nie ustawić na "godziwym" poziomie, który nie tylko nie bilansuje systemu, ale go wręcz rujnuje? Gdy wydatki przekraczają wpływy można zaciągać kredyty. Lub kraść.

              Ponieważ emerytury w obecnych wysokościach już dziś nie pozwalają na zbilansowanie systemu, wymyślono sposób na rozwiązanie problemu demografii - zbieranie na indywidualne konta. Ponieważ nie są to duże kwoty więc trzeba było pomyśleć nad takim lokowaniem składek, by dawały większy zysk niż lokata bankowa. A żeby było bezpiecznie uznano, że największy zysk i największe bezpieczeństwo zapewnią obligacje skarbowe. I pozwolono funduszom na pobieranie gigantycznej prowizji. Bo nie miały żadnej struktury, a ZUS ponoć miał. Teraz mają i łaski ZUS-u nie potrzebują.

              Dzięki temu emerytury składałyby się z dwóch elementów - części z ZUS, na którą składać się będą przyszli podatnicy i wypracowanego kapitału z OFE. Widać już teraz, że ZUS-wska część będzie raczej symboliczna zapomogą, a nie emeryturą.

              Rząd to rozwiązanie niszczy i cofa nas do stanu sprzed reformy. Do sytuacji gdy emerytury emerytów są wypracowywane na bieżąco. A ponieważ demografia jest nieubłagana - liczba ludności nie może rosnąć w nieskończoność - więc rząd de facto dzisiaj pozbawia przyszłych emerytów środków do życia.

              Zatem to kłamstwo, że przyszłe emerytury będą musieli dopiero wypracować przyszli podatnicy. Właśnie dzięki OFE tak by nie było, ale dzięki rządowi Donaldu Tusku - będzie. W swoich rozważaniach nie bierzesz pod uwagę jednego - że przyszli pracujący będą nie tylko musieli się składać na bieżące wypłaty emerytur, ale także na dziedziczone subkonta, z których zgodnie z obietnicami będą wypłacane przyszłe emerytury. Zastanawiałeś się skąd ZUS weźmie te pieniądze? Policzmy zakładając, że na to subkonto będzie wpływać tylko 100 zł miesięcznie przez 40 lat da to kwotę ok 50.000 zł. Jeśli przyjąć, że jest 10 milionów pracujących i płacących składki dostajemy (bez waloryzacji) 500.000.000.000 zł, czyli 500 miliardów złotych. Skąd się wezmą te pieniądze? Tusk wstanie z grobu i się dorzuci?
            • grzespelc Re: Śmielej, Donald, śmielej! 10.03.11, 21:16
              > Mam nadzieję, że zgadzamy się co do faktów - wszystkie pieniądze ze składek zbi
              > eranych przez ZUS są wydawane na bierzące emerytury (czy to bezpośrednio przez
              > ZUS czy przez ZUS-OFE-pożyczki_rządowe-znowu_ZUS).

              Hola, hola. W obligacje OFE inwestują nie więcej, niż 60% kasy, resztę w akcje.

              > W pierwszym przypadku przyszli podatnicy będą finansowali państwowe emerytury.
              > W drugim przypadku przyszli podatnicy będą finansowali państwowe emerytury plus
              > będą finansowali odsetki i zyski "rynku finansowego" czyli banków.

              W związku z powyższym - przyszłe emerytury nie będą w 100% z podatków, bo OFE zaczną ściągać kasę, nie tylko przez sprzedaż obligacji, ale i akcji, za które budżet nie zapłaci. I jeżeli ten projekt przejdzie, to za 20-30 lat grozi nam tragedia grecka w finansach publicznych (a Grecja jest już bankrutem).
              • diabollo Re: Śmielej, Donald, śmielej! 11.03.11, 02:11
                grzespelc napisał:

                > > Mam nadzieję, że zgadzamy się co do faktów - wszystkie pieniądze ze skład
                > ek zbi
                > > eranych przez ZUS są wydawane na bierzące emerytury (czy to bezpośrednio
                > przez
                > > ZUS czy przez ZUS-OFE-pożyczki_rządowe-znowu_ZUS).
                >
                > Hola, hola. W obligacje OFE inwestują nie więcej, niż 60% kasy, resztę w akcje.

                Fakt, ale bez większego znaczenia. te 40% zainwestowane w akcje, tak czy siak musi być pożyczone od systemu bankowego (z resztą dużo więcej, bo jak wiadomo ZUS ma deficyt, więcej wydaje emerytur, niż zbiera składek).
                A propos to oprocentowanie obligacji zapłacą podatnicy, czyli zapłacą odsetki od swoich własnych (podobno własnych) pieniędzy.
                A z akcjami to bywa tak, że czasami z całej giełdy "wyparowuje" np. połowa wartości, no i w takim przypadku z czego OFE zapłacą emerytury?

                > > W pierwszym przypadku przyszli podatnicy będą finansowali państwowe emery
                > tury.
                > > W drugim przypadku przyszli podatnicy będą finansowali państwowe emerytur
                > y plus
                > > będą finansowali odsetki i zyski "rynku finansowego" czyli banków.
                >
                > W związku z powyższym - przyszłe emerytury nie będą w 100% z podatków, bo OFE z
                > aczną ściągać kasę, nie tylko przez sprzedaż obligacji, ale i akcji, za które b
                > udżet nie zapłaci. I jeżeli ten projekt przejdzie, to za 20-30 lat grozi nam tr
                > agedia grecka w finansach publicznych (a Grecja jest już bankrutem).

                Z tymi akcjami to różnie bywa, jak już padło powyżej.
                Tragedia grecka nam nie grozi (o ile rząd skończy z szaleństwem OFE), przy utrzymaniu się tendencji demograficznej, a wszystko na to wskazuje, że się utrzyma, - zwyczajnie przyszłe emerytury będą śmiesznie niskie, i ciężko będzie z nich przeżyć.

                Kłaniam się nisko.
                • diabollo Re: Śmielej, Donald, śmielej! 11.03.11, 02:22
                  diabollo napisał:

                  > Tragedia grecka nam nie grozi (o ile rząd skończy z szaleństwem OFE), przy utrz
                  > ymaniu się tendencji demograficznej, a wszystko na to wskazuje, że się utrzyma,
                  > - zwyczajnie przyszłe emerytury będą śmiesznie niskie, i ciężko będzie z nich
                  > przeżyć.
                  >
                  > Kłaniam się nisko.

                  A jeszcze tak ciągnąc temat futurologiczny, jak emeryci zaczną zdychać z głodu, to rząd znowu będzie zmuszony wprowadzić jakiś system dodatkowych świadczeń oparty na podatkach ratując emerytów przed owym zdychaniem, i kółko się zamknie - okaże się tylko, że wyrzucono wielkie miliardy złotych w błoto, zadłużo państwo, ale do zapewnienia podstawowej ochrony egzystencji społecznej banki się nie nadają, i państwo z tym znowu samo będzie sobie musiało radzić.

                  Kłaniam się nisko.
                • grzespelc Re: Śmielej, Donald, śmielej! 13.03.11, 11:49
                  > Fakt, ale bez większego znaczenia. te 40% zainwestowane w akcje, tak czy siak m
                  > usi być pożyczone od systemu bankowego (z resztą dużo więcej, bo jak wiadomo ZU
                  > S ma deficyt, więcej wydaje emerytur, niż zbiera składek).

                  1. OFE na pewno ich nie pożycza, bo ma.
                  2. ZUS ich zazwyczaj nie pożycza, tylko dostaje z budżetu.
                  3. Budżet owszem pożycza, ale nie lepiej zrównoważyć budżet zamiast głupoty robić? Jeżeli teraz dodamy kasę do ZUS, to ZUS wyda ją na bieżące wydatki, a zapisy na kontach trzeba będzie potem jakoś zrealizować, czyli pożyczyć pieniądze. Więc czy nie lepiej załatwić ten problem teraz, niż odkładać go na później? BO co, bo potem będzie lepiej? A jeżeli nie będzie?
                  Diabollo, sprawa jest prosta. To jest skok 60-latków na naszą kasę, za który zapłacą nasze dzieci, kiedy my już nie będziemy mogli pracować.
                  • diabollo Re: Śmielej, Donald, śmielej! 16.03.11, 21:54
                    grzespelc napisał:

                    > Więc czy nie lepiej załatwić ten problem teraz, niż odkładać go na później? BO c
                    > o, bo potem będzie lepiej? A jeżeli nie będzie?

                    Oczywiście, że lepiej, czcigodny Grzespelcu, najlepiej byłoby zrównoważyć budżet państwa.

                    Balcerowicz Ci powie, że należy obciąć mityczne wydatki publiczne (w Polsce śmiesznie niskie) - jakaś racjonalizacja tych wydatków - 3 x TAK. Paranoją jest słynny agent Tomek-emeryt.
                    Ale wydatki jako całość nie mogą być mniejsze, bo wtedy zupełnie państwo polegnie, i tak wiele obszarów państwa jest chronicznie niedoinwestowanych.
                    Nie mówiąc o gospodarce, której koniunktura jest jeszcze bardziej wrażliwa na obcinanie wydatków publicznych co na wzrost podatków, choć jak wiadomo w ekonomii większość wskaźników jak np. wzrost gospodarczy jest funkcją bardzo wielu zmiennych.

                    Niemniej można postawić brawurową tezę, że pieniądze budżetowe zawsze można wydawać mądrzej, ale całościowe wydatki zmniejszać raczej niebezpiecznie, bo koszty porażki państwa i kłopoty gospodarcze z niego wynikające mogą być większe niż "oszczędności".
                    Upraszczając: jeżeli państwo nie wykształci ludzi (począwszy od np. zapewnienia przedszkola dla każdego dziecka), albo nie wyda kasy na badania naukowe, to najniższe podatki nic nie dadzą i przemysł i gospodarka takiego kraju i tak będzie gówniana.

                    No, więc metodą na zrównoważnie budżetu są... większe podatki.
                    Ale Polacy ogłupiani przez tych, którzy normalnie płacą najwięcej kasy do budżetu - się na to nigdy nie zgodzą. Kuplili kit: podatki=Zło.
                    Balcerowicz dlatego dzisiaj się podoba, bo śpiewa piosenkę, którą "inż. Mamoń" zna.
                    Podatki=zło, skończyć z "rozdawnictwem" "naszych" pieniędzy.

                    Patriotyzm to parady, pompy, łzy, znicze, msze za Ojczyznę, resentymentalne pierdnięcia, "nie będzie Niemiec płum nam w twarz" i tym podobne kretynizmy, ale jakakolwiek troska o dobro wspólne, czyli właśnie to państwo polskie jakie mają i jego budżet jest zdecydowanej większości Polaków jest zupełnie obcy.

                    > Diabollo, sprawa jest prosta. To jest skok 60-latków na naszą kasę, za który za
                    > płacą nasze dzieci, kiedy my już nie będziemy mogli pracować.

                    To jakoś logiczne, wszystko przez tych emerytów - tylko żrą, chorują, ale żyją coraz dłużej i nic nie wytwarzają. Obawiam się jednak, że tak będzie zawsze, tylko gorzej. W przyszłości emerytów będzie jeszcze więcej.
                    I pytanie co tu zrobić z polską gospodarką, żeby w przyszłości była w stanie wypracować takie podatki, które też wykarmią tych darmozjadów (czyli nas).

                    Kłaniam się nisko.

                    PS. To nie przypadek, że pan Krauze nabył za parę ładnych milionów dom, w którym wychował się nieżyjący pan Wojtyła, aby oddać go "Narodowi" po wsze czasy na muzeum Największego W Dziejach Polaka.
                    Bo te pare baniek to i tak dużo, dużo tańsze niż płacenie podatków takich jak w Szwecji i dużo bezpieczniejsze jak "Naród" zajmuje się wzruszeniami nad takimi pierdołami jak kult Największego Polaka.
                    • oby.watel Re: Śmielej, Donald, śmielej! 16.03.11, 22:11
                      O. Widzę, że słuchałeś dzisiaj debaty w sejmie. Wszystkie argumenty PiSiu w komplecie. Żadnego nie brakuje. Ta sama argumentacja jak wtedy, gdy rozpierdalali WSI. Albo KRRiTV, żeby ją obsadzać swoimi. Jeśli gdzieś ktoś planuje skok na kasę lub urząd, na PiS zawsze może liczyć. Prawda?
                      • gaika Re: Śmielej, Donald, śmielej! 16.03.11, 22:19
                        oby.watel napisał:

                        > O. Widzę, że słuchałeś dzisiaj debaty w sejmie. Wszystkie argumenty PiSiu w kom
                        > plecie. Żadnego nie brakuje.

                        No wiesz, oni orzekli, że OFE to samo zło, ale zażądali, żeby Polacy mogli to zło wybierać. Dlatego nie poprą rządu. Każdy w końcu ma prawo do dżumy.
                        • oby.watel Re: Śmielej, Donald, śmielej! 16.03.11, 22:27
                          gaika napisała:

                          > No wiesz, oni orzekli, że OFE to samo zło, ale zażądali, żeby Polacy mogli to z
                          > ło wybierać. Dlatego nie poprą rządu. Każdy w końcu ma prawo do dżumy.

                          I tylko tym się różnią. Bo przecież - jak widać - nie argumentacją.
                          • gaika Jak zwykle, Diabollo i Oby.watelu, 16.03.11, 22:45
                            nie przemawiają do mnie skrajności.


                            W sporze o OFE obie strony popełniają jeden podobny błąd: podważają zaufanie do systemu emerytalnego. Leszek Balcerowicz do I filara czyli ZUS. Donald Tusk do II filara czyli OFE.

                            Warto do minimum ograniczyć ryzyko związane z tą częścią emerytury, za którą odpowiedzialne jest OFE, ponieważ to ZUS daje prawdziwą gwarancję, nie wysokiej, ale stabilnej i pewnej emerytury. OFE jest tą częścią w jakimś sensie hazardową, ryzykowną, bo związaną z grą na rynku - powiedział premier Donald Tusk w Radiu Zet w rozmowie z Moniką Olejnik.

                            Tusk nie wspomina, że w II filarze są bezpieczniki, które chronią oszczędności przyszłych emerytów. A przecież, mimo tak głębokiego kryzysu na rynkach finansowych, OFE dają przyzwoity zarobek, żaden nie upadł i pieniądze przyszłych emerytów są bezpieczne. Premier niepotrzebnie straszy wielkim ryzykiem, bo gdyby było ono tak wielkie, to dlaczego rząd planuje, by w dłuższej perspektywie OFE całą naszą - okrojoną już - składkę będą inwestować na giełdzie?
                            Z kolei przeciwnicy zmian w OFE, w tym prof. Leszek Balcerowicz, przekonują, że w OFE są realne pieniądze, a w ZUS zapisy księgowe, dla których gwarancją są tylko obietnice polityków. Bo te pieniądze są wydawane na bieżące emerytury.

                            Tymczasem ZUS jest w pełni wiarygodną instytucją, która na czas wypłaca wszelkie świadczenia. Politycy ot tak nie mogą zabrać naszych oszczędności z kont ani wstecznie zmieniać waloryzacji, bo to nasze prawa nabyte, i każdą taką ustawę zakwestionuje Trybunał Konstytucyjny. Tak się dzieje w cywilizowanym państwie prawa. Politycy, a konkretnie parlament, mogą zmienić zasady waloryzacji na przyszłość. I to jest realne ryzyko dotyczące naszych oszczędności emerytalnych. Moim zdaniem to ryzyko jest podobne do ryzyka związanego z OFE.

                            Ja mam zaufanie do obu filarów, bo mam zaufanie do polskiego państwa. Zakładam, że moja emerytura byłaby zagrożona, gdyby Polskę spotkał wielki kataklizm gospodarczy, ale wtedy nie będzie miało znaczenia, czy pieniądze będą w OFE, czy w ZUS, bo oba filary mogą paść. ZUS i OFE w gruncie rzeczy jadą na jednym wózku: ich kondycja będzie zależeć od dobrego wzrostu gospodarczego i stabilnej sytuacji politycznej.


                            wyborcza.pl/1,75968,9265706,Dwa_filary_na_jednym_wozku.html
                            • oby.watel Re: Jak zwykle, Diabollo i Oby.watelu, 16.03.11, 23:34
                              gaika przepisała:

                              > Tymczasem ZUS jest w pełni wiarygodną instytucją, która na czas wypłaca wszelki
                              > e świadczenia. Politycy ot tak nie mogą zabrać naszych oszczędności z kont ani
                              > wstecznie zmieniać waloryzacji, bo to nasze prawa nabyte, i każdą taką ustawę z
                              > akwestionuje Trybunał Konstytucyjny. Tak się dzieje w cywilizowanym państwie pr
                              > awa. Politycy, a konkretnie parlament, mogą zmienić zasady waloryzacji na przys
                              > złość. I to jest realne ryzyko dotyczące naszych oszczędności emerytalnych. Moi
                              > m zdaniem to ryzyko jest podobne do ryzyka związanego z OFE.

                              Jeśli założymy, że Polska jest cywilizowanym państwem prawa, to pełna zgoda. Tylko, że pewności nie ma. Przez dwadzieścia lat działał w tym państwie organ niekonstytucyjny, którego decyzje są wiążące, całkowicie bezkarny i niezaskarżalny. Albo teraz - jeden rząd zawiera ze społeczeństwem umowę, którą inny rząd dla doraźnych korzyści łamie. Dzisiaj Trybunał Konstytucyjny "każdą taką ustawę zakwestionuje". A jutro?

                              Już dziś wszystkie decyzje przynoszące korzyści kościołowi są zgodne z konstytucją. A sposób desygnowania sędziów gwarantuje, że któryś kolejny TK uzna, że zgodne z konstytucją jest wszystko, co wymyśli rząd. No bo co z tego, że nie będzie? W minionym systemie również konstytucja sobie, a praktyka sobie. Z kolei doświadczenia IV RP nie pozwalają wykluczyć, że TK, jeśli będzie zbyt niezależny, to zostanie po prostu rozwiązany.

                              Komuniści nie cieszyli się żadnym zaufaniem społecznym. Kolejne rządy wolnej polski z mozołem odbudowywali podział na "nas" i "ich". I znów, jak za dawnych, dobrych czasów "oni" nas okradają i dbają tylko o swój interes. Dlatego chyba może i lepiej, że z Tuska POpulista wychynął już teraz, a nie dopiero po wyborach. Dzięki temu szanse PO na samodzielne rzędy zmalały. I dzięki Bogu.
                        • diabollo Re: Śmielej, Donald, śmielej! 18.03.11, 19:13
                          gaika napisała:

                          > oby.watel napisał:
                          >
                          > > O. Widzę, że słuchałeś dzisiaj debaty w sejmie. Wszystkie argumenty PiSiu
                          > w kom
                          > > plecie. Żadnego nie brakuje.
                          >
                          > No wiesz, oni orzekli, że OFE to samo zło, ale zażądali, żeby Polacy mogli to z
                          > ło wybierać. Dlatego nie poprą rządu. Każdy w końcu ma prawo do dżumy.

                          Pozwolę sobie zwrócić uwagę czcigodnemu Oby.watelowi i czcigodnej Gaice, że w moim powyższej wypowiedzi nie odnosiłem się do OFE, lecz do postulowanego przez czcigodnego Grzespelca zrównoważenie budżetu państwa.
                          Albowiem - twierdzę i utrzymuję - przy deficycie budżetowym wymysły jak OFE są zwyczajnie bez sensu.
                          Sugerowałem też, że ten deficyt można zrównoważyć tylko większymi wpływami czyli podatkami (obcięcie wydatków długofalowo spowoduje jeszcze większe zmniejszenie wpływów i w ogóle spadek Polski do jeszcze niższej ligii krajów).

                          Zwracam uwagę, że proponowałem racjonalizację wydatków (czyli wydawanie mądrzejsze), ale być może to "rewolucyjna" w Ojczyźnie myśl, zmniejszanie wydatków byłoby dla gospodarki, szczególnie takiej jak polska gospodarka, zabójcze.

                          Kłaniam się nisko.
                          • oby.watel Re: Śmielej, Donald, śmielej! 18.03.11, 19:36
                            diabollo napisał:

                            > Pozwolę sobie zwrócić uwagę czcigodnemu Oby.watelowi i czcigodnej Gaice, że w m
                            > oim powyższej wypowiedzi nie odnosiłem się do OFE, lecz do postulowanego przez
                            > czcigodnego Grzespelca zrównoważenie budżetu państwa.
                            > Albowiem - twierdzę i utrzymuję - przy deficycie budżetowym wymysły jak OFE są
                            > zwyczajnie bez sensu.

                            Dziękuję za zwrócenie uwagi. Włączenie do systemu świętych krów nie tylko pozwoliłoby od zaraz zrównoważyć budżet - do kasy ZUS-u zaczęłoby wpływać od razu kilkanaście miliardów więcej, ale jeszcze pozwoliłoby na wypracowanie nadwyżek. Przypomnę (za Boni M.) - skok na OFE 6 miliardów oszczędności, święte krowy - 42 miliardy oszczędności.
                            • diabollo Re: Śmielej, Donald, śmielej! 18.03.11, 23:19
                              oby.watel napisał:

                              > Dziękuję za zwrócenie uwagi. Włączenie do systemu świętych krów nie tylko pozwo
                              > liłoby od zaraz zrównoważyć budżet - do kasy ZUS-u zaczęłoby wpływać od razu ki
                              > lkanaście miliardów więcej, ale jeszcze pozwoliłoby na wypracowanie nadwyżek. P
                              > rzypomnę (za Boni M.) - skok na OFE 6 miliardów oszczędności, święte krowy - 42
                              > miliardy oszczędności.

                              Czcigodny Oby.watelu, możesz wyjaśnić o jakich 42 miliardach "oszczędności" mówisz?

                              Kłaniam się nisko.
                              • oby.watel Re: Śmielej, Donald, śmielej! 19.03.11, 10:40
                                Ależ służę uprzejmie, czcigodny diabollo. Raport Boni M. linkowała i Gaika, i ja...

                                Tutaj przeliczenie z PKB na miliardy

                                Tutaj rozpisane na procenty PKB obciążenia wnoszone przez... nie, nie OFE - święte krowy

                                Tutaj fragmenty raportu zespołu Boni M. dotyczącego kroków jakie należy podjąć wraz z obciążeniami wnoszonymi przez... nie, nie OFE - święte krowy

                                [www.zds.kprm.gov.pl/userfiles/PL_2030_wyzwania_rozwojowe.pdf]A tutaj cały raport Polska 2030, po korektach premiera, który ma odwagę - Ruiny i zgliszcza[/url] w postaci pliku pdf.

                                Święte krowy p. premier ma odwagę precyzyjnie pozostawić nietknięte. Nie wiem jak będzie. Ale młodzi (przynajmniej ci, z którymi miałem okazję rozmawiać) są tak wdzięczni premierowi za to co dla nich robi, iż uważają, że tak odważny człowiek marnuje się na stołku premiera i zamierzają tak głosować, żeby swą odwagą wykazywał się w opozycji. Może znów uda się precyzyjnie i odpowiedzialnie oraz odważnie poprzeć jakieś becikowe wbrew stanowisku rządu? Skoro to nie rząd PO...

                                Życzę udanej lektury raportu Boni M. Dobrze wróży Polsce jeśli doradcy zalecają jedno, a premier odważnie robi co innego rujnując co jeszcze jako tako działa. Kasa i słupek.
                                • diabollo Re: Śmielej, Donald, śmielej! 19.03.11, 11:34
                                  oby.watel napisał:

                                  > Ależ służę uprzejmie, czcigodny diabollo. Raport Boni M. linkowała i Gaika, i j
                                  > a...
                                  >
                                  > Tutaj przeliczenie z PKB na miliardy
                                  >
                                  > Tutaj rozpisane na procenty PKB obciążenia wnos
                                  > zone przez... nie, nie OFE - święte krowy

                                  >
                                  > Tutaj fragmenty raportu zespołu Boni M. dotyczącego kroków ja
                                  > kie należy podjąć wraz z obciążeniami wnoszonymi przez... nie, nie OFE - świę
                                  > te krowy

                                  >
                                  > [www.zds.kprm.gov.pl/userfiles/PL_2030_wyzwania_rozwojowe.pdf]A tutaj cały raport Polska 2030, po korektach premiera, który ma odwagę - Ruiny i zgliszcza[/url] w postaci pliku pdf.
                                  >
                                  > Święte krowy p. premier ma odwagę precyzyjnie pozostawić nietknięte. Nie wiem j
                                  > ak będzie. Ale młodzi (przynajmniej ci, z którymi miałem okazję rozmawiać) są t
                                  > ak wdzięczni premierowi za to co dla nich robi, iż uważają, że tak odważny czł
                                  > owiek marnuje się na stołku premiera i zamierzają tak głosować, żeby swą odwagą
                                  > wykazywał się w opozycji. Może znów uda się precyzyjnie i odpowiedzialnie oraz
                                  > odważnie poprzeć jakieś becikowe wbrew stanowisku rządu? Skoro to nie rząd PO.
                                  > ..
                                  >
                                  > Życzę udanej lektury raportu Boni M. Dobrze wróży Polsce jeśli doradcy zalecają
                                  > jedno, a premier odważnie robi co innego rujnując co jeszcze jako tako działa.
                                  > Kasa i słupek.

                                  Chyba zaczynam łapać - zamiast subwencji dla rolniczych emerytur żywność powinna być po prostu jeszcze droższa.
                                  Jest to jakiś racjonalny argument. Ludzi i tak za dużo żrą, są otyli i od tego chorują. Gdyby żywność była 3 razy droższa na pokrycie składek ZUS dla rolników, społeczeństwo może byłoby szczuplejsze i zdrowsze (a jeszcze większa jego część po prostu głodna).

                                  Emerytury mundurowe - temat złożony, bo tutaj znowu patologie wydatkowe (emeryt agent-Tomek) i groszowe emerytury byłych policjantów jako dodatki do gównianych pensji portierów (przepraszam: "ochroniarzy") się ze sobą łączą.
                                  Pamiętajmy zawsze o tym, że jeżeli im to zabrać, pewnie większości trzeba będzie płacić pomoc z opieki społecznej i takie to będą "oszczdności".

                                  Emerytury górnicze - jak z emeryturami rolniczymi, tylko, że górnicy nie fizycznie nie są w stanie zapierdalać do 65 roku życia pod ziemią. Więc węgiel powinien być droższy, żeby zbilansował wcześniejsze emerytury rolnicze. Zatem czcigodny Oby.watel domaga się większych rachunków za energię. Jakie to dałoby efekty (negatywne) dla całości gospodarki można sobie wyobrazić (odbiorcą 90% energii jest przemysł, a nie mieszkania jak czcigodny Oby.watel).

                                  Oczywiście w tych wszystkich obszarach napewno jest miejsce na racjonalizacę wydatków/przychodów, niemniej owe 46 miliardów to czysty neo-konserwatywny populizm.
                                  Gospodarka to trochę bardziej skomplikowany organizm, niż prostacki opis prostych jak cep, populistycznych, neo-konserwatywnych zabobonów:

                                  "niższe podatki - lepiej dla gospodarki, wyższe podatki - gorzej dla gospodarki"
                                  "mniejsze podatki - większe wpływy do budżetu"
                                  "więcej zostawić milionerom - całe społeczeństwo będzie bogatsze"
                                  "przedsięwzięcia prywatne - Dobro, przedsięwzięcia publiczne - Zło"
                                  "niższe wydatki budżetowe - lepiej dla gospodarki"
                                  "rozdawnictwo-Zło, 19% podatku dochodowego dla sprzątaczek i dla milionerów - Dobro"
                                  etc, etc.

                                  Kłaniam się nisko
                                  • oby.watel Re: Śmielej, Donald, śmielej! 19.03.11, 12:30
                                    Czcigodny Diabollo bez obrazy, ale po co ta demagogia? Co ma piernik do wiatraka? Uważasz, że żywi Cię rolnik mający dwa hektary nieużytków na które bierze dopłaty? Naprawdę wierzysz, że to co kupujesz w sklepie produkują polscy rolnicy, a nie niemieccy czy holenderscy? To jesteś niebywale naiwny. To nie 2 miliony chłopów mających po doniczce ziemi nas żywią, ale kilkadziesiąt tysięcy wielkoobszarowych gospodarstw. A dopłaty i subwencje tylko utrwalają ten skansen.

                                    Nie wiem, czy rżniesz głupa celowo, czy po prostu za wszelką cenę chcesz dowieść, że czarne jest białe. Nie ma mowy, żeby górnicy zapierdzielali do 65 roku życia, tylko żeby płacili składki tak jak reszta społeczeństwa, która zapierdziela. Chyba rozumiem dlaczego według Ciebie wpłaty obywateli rujnują budżet. Po prostu popłynąłeś. Tak bardzo leży Ci na sercu ciężka dola robola i lekkie życie burżuja z OFE, że już zaczynasz przemawiać językiem wodza nie tylko rewolucji, ale i największej partii opozycyjnej - wbrew faktom, wbrew logice, za to z pewnością, że żadne krzyki i płacze nie przekonają Cię, ze czarne jest czarne.

                                    Polecam Twojej uwadze. Może przestaniesz wierzyć w bajki. A poza tym nawet Trybunał Konstytucyjny uznał, że to, iż składki zdrowotne za rolników, nawet tych najbogatszych, płaci państwo, jest złamaniem ustawy zasadniczej. To na pewno zmowa przeciw PO i Tuskowi osobiście.
                                    • grzespelc Re: Śmielej, Donald, śmielej! 19.03.11, 17:53
                                      > Nie ma mowy, żeby górnicy zapierdzielali do 65 roku życia,
                                      > tylko żeby płacili składki tak jak reszta społeczeństwa, która zapierdziela.

                                      Halo! Przecież płacą!
                                      • oby.watel Re: Śmielej, Donald, śmielej! 19.03.11, 21:26
                                        Osobną sprawą są górnicze emerytury. W 2005 roku górnicy wywalczyli sobie bezterminowe przedłużenie ustawy, która gwarantuje im prawo przejścia na emeryturę po przepracowaniu 25 lat na dole bez względu na wiek, a każdy rok pracy liczy się im, jakby pracowali 1,5-1,8 roku. Głosowanie w Sejmie poprzedziła bitwa na ulicach Warszawy. 5-tysięczna manifestacja przerodziła się w zamieszki: na policjantów leciały kamienie, nakrętki, trzonki kilofów. Rannych zostało 37 policjantów, strażak i siedmiu górników. Ale górnicy osiągnęli swoje, mimo że Lewiatan argumentował, że górnicze emerytury w ciągu 15 lat pochłoną 15 mld zł. Ostatecznie Lewiatan zaskarżył ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, zwracając uwagę, że górnicy korzystają z niezasłużonych przywilejów, jakich nie mają inni, również pracujący w szczególnych warunkach. Trybunał uznał jednak, że nie będzie zajmował się tą sprawą, bo pracodawcy nie są stroną w konflikcie. Emerytury są bowiem finansowane z budżetu, a nie z pieniędzy prywatnych firm.

                                        Ale mimo to na Śląsku 43-44-letni emeryci górniczy wciąż nie należą do rzadkości. Część z nich zaraz po opuszczeniu murów kopalni pojawia się w niej ponownie, tyle że jako pracownicy firm zewnętrznych. Problem dostrzegają nawet związkowcy, którzy przyznają, że nie wszyscy górnicy zatrudnieni na dole pracują równie ciężko.
                                        • grzespelc Re: Śmielej, Donald, śmielej! 20.03.11, 04:36
                                          Więc właśnie: owszem, maj ą wyższe emerytury i wcześniej je dostają, ale składki płacą takie same.
                                          • oby.watel Re: Śmielej, Donald, śmielej! 20.03.11, 10:42
                                            Istnienie przywilejów emerytalnych powoduje, że łączna kwota wypłat na emerytury i renty jest prawie dwukrotnie większa, niż łączna kwota wpływów z tytułu składek. Dla ZUS oznacza to konieczność szukania dodatkowych źródeł finansowania wydatków. Już wiadomo, że w 2010 r. łączne dotacje do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych z innych źródeł niż składki (a więc dotacje z budżetu państwa, z Funduszu Rezerwy Demograficznej i z kredytów bankowych) wyniosą blisko 70 mld złotych.

                                            Zmniejszone wpływy Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (to do niego wpływają składki i z niego wypłacane są świadczenia), są m.in. efektem zmniejszenia składki rentowej z 13 do 6 proc. Dzięki tej decyzji od 2007 r. każdego roku ponad 20 mld złotych zostaje w naszych kieszeniach. Ale trzeba pamiętać, że ta sama decyzja automatycznie zwiększyła niedobór środków w FUS, który dziś musi pokrywać budżet państwa z naszych podatków. A skąd się biorą podatki - wszyscy wiemy.

                                            Tak więc najpierw zmniejszamy składki i nie ograniczamy rozbuchanych przywilejów i patrzymy jak rośnie słupek św. A potem czyścimy wszelkie możliwe fundusz i rzucamy się na indywidualne oszczędności obywateli. Na razie zabierzemy im cześć składek. Ale niech się nie martwią - po wyborach zagospodarujemy resztę.
                                            • grzespelc Obywatelu :) 20.03.11, 11:46
                                              Przecież ja się zgadzam, że tych przywilejów nie powinno być, tylko zwracam uwagę, że nie polegają na tym, że płacą mniej, niż inni, tylko, że dostają więcej, niż inni. Przywilej płacenia mniej posiadają za to osoby prowadzące działalność, tylko ciekawe, dlaczego o tym tak się nie trąbi...
                                              • oby.watel Re: Obywatelu :) 20.03.11, 12:17
                                                Ależ to nie ma znaczenia czy się trąbi, czy nie. Przywileje należy zlikwidować, skoro państwa na nie nie stać. Zwróć uwagę, że rząd zapatrzony w interesy swojej partyjki rozdaje przywileje przed wyborami, a potem to są "prawa nabyte" których nikt nie ma odwagi tknąć. Gdyby Tusk położył łapę na górniczych przywilejach, to by na drugi dzień w Warszawie odbył się zlot, którego głównym punktem programu byłoby palenie opon i rzucanie śrubami do celu. Jak sięgnął po zabezpieczenie na starość poczętych, to rabanu nie ma.

                                                Zwróć uwagę, że to co robi (a częściej nie robi) rząd dziś, rzutuje co będzie jutro. Od lat energetyka jest duszona narzucanymi cenami, za to dopłacamy do "zielonych" inwestycji jeszcze przedwojennych. Jeśli chcesz na dachu kurnika postawić wiatrak, który będzie produkował prąd musisz przejść dokładnie taką samą procedurę jak przedsiębiorca planujący energia wiatrowa zasilić pół miasta. Te zaniechania i głupota składa się na to, że niedługo młodzi na własnej skórze przekonają się co to oznacza 20 stopień zasilania. Tylko żarówkę można zastąpić świeczką. A czym zasilić komputer w urzędzie?
                                  • grzespelc Re: Śmielej, Donald, śmielej! 19.03.11, 17:51
                                    > Chyba zaczynam łapać - zamiast subwencji dla rolniczych emerytur żywność powinn
                                    > a być po prostu jeszcze droższa.

                                    Nie będzie. Dopłaty z Unii będą rosły, to raz, a dwa - mamy wspólny rynek i można kupić zboże w Czechach albo Bułgarii. Raczej stawiałbym na powrót rolników do biedy sprzed kilku czy kilkunastu lat. Ale znowu: emigracja łatwiejsza, więc pewnie młodzi do Niemiec wyjadą pracować.

                                    > Emerytury mundurowe - temat złożony, bo tutaj znowu patologie wydatkowe (emeryt
                                    > agent-Tomek) i groszowe emerytury byłych policjantów jako dodatki do gównianyc
                                    > h pensji portierów (przepraszam: "ochroniarzy") się ze sobą łączą.
                                    > Pamiętajmy zawsze o tym, że jeżeli im to zabrać, pewnie większości trzeba będzi
                                    > e płacić pomoc z opieki społecznej i takie to będą "oszczdności".

                                    Tu bym nie przewidywał oszczędności - po prostu zamiast przywilejów trzeba będzie dać podwyżki.

                                    > Oczywiście w tych wszystkich obszarach napewno jest miejsce na racjonalizacę wy
                                    > datków/przychodów, niemniej owe 46 miliardów to czysty neo-konserwatywny populizm.
                                    > Gospodarka to trochę bardziej skomplikowany organizm, niż prostacki opis prosty
                                    > ch jak cep, populistycznych, neo-konserwatywnych zabobonów:

                                    Zgadza się. Jednak wartoby podjąć próbę zmian.
                                    • diabollo Re: Śmielej, Donald, śmielej! 19.03.11, 17:55
                                      Czcigodny Grzespelcu, warto i trzeba. I to Polskę czeka.
                                      Populizmem jednak są bajki domorosłych balcerowiczów, że leży tutaj 46 miliardów złotych do wzięcia. Nie leży.

                                      Kłaniam się nisko.
                                  • gaika Re: Śmielej, Donald, śmielej! 21.03.11, 16:46
                                    diabollo napisał:

                                    > Emerytury mundurowe - temat złożony, bo tutaj znowu patologie wydatkowe (emeryt
                                    > agent-Tomek) i groszowe emerytury byłych policjantów jako dodatki do gównianyc
                                    > h pensji portierów (przepraszam: "ochroniarzy") się ze sobą łączą.
                                    > Pamiętajmy zawsze o tym, że jeżeli im to zabrać, pewnie większości trzeba będzi
                                    > e płacić pomoc z opieki społecznej i takie to będą "oszczdności".

                                    Nie chodzi o agenta Tomka, ale o chory system. O tym już tez rozmawialiśmy-wykształcenie policjanta to gigantyczna inwestycja, z której społeczeństwo korzysta przez parę lat, a potem idzie to na śmietnik. Pieniądze wyrzucone w błoto. Policjant nie musi ganiać po ulicach do późnej starości, ale jego wiedzę, wyszkolenie, doświadczenie można wykorzystać.

                                    Trudno uwierzyć w takie bajki, że policjant odchodzi na wczesną emeryturę żeby wykonywać jakieś upokarzające i niedochodowe prace dla związania końca z końcem, bo gdyby to była taka krzywda walczyliby o wydłużenie czasu pracy.
                          • gaika Re: Śmielej, Donald, śmielej! 21.03.11, 16:35
                            diabollo napisał:


                            > Zwracam uwagę, że proponowałem racjonalizację wydatków (czyli wydawanie mądrzej
                            > sze), ale być może to "rewolucyjna" w Ojczyźnie myśl, zmniejszanie wydatków był
                            > oby dla gospodarki, szczególnie takiej jak polska gospodarka, zabójcze.

                            Oczywiście, że rewolucji ojczyzna nie przeżyje, ale od czegoś trzeba zacząć, np. od likwidacji uprzywilejowanych typu rolnicy.
                            I nie ma sensu żyć mitami sprzed lat, że to najuboższa grupa społeczna, bo rolnicy skorzystali najbardziej z dotacji unijnych a najbardziej wzrósł poziom ich życia.

                            A racjonalizacja wydatków to jednak jeszcze nie rewolucja. Problem z naszym krajem jest taki, że nigdy nie jest dobry czas na te rzeczy, ani w czasach wzrostu, ani relatywnego spadku. Bo perspektywa koczujących pielęgniarek czy grożących rolników każdy rząd zniewala.

                            Weźmy edukację. To baza i fundament bez dwóch zdań, ale żeby coś można było na tym fundamencie oprzeć musi być trwały. Same podwyżki dla nauczycieli tego nie zagwarantują, więc pompowanie w tę grupę nieustających podwyżek dlatego, że jest super liczna to żaden pomysł na konkurencyjność i innowacyjność Polaków (w efekcie wysokiej jakości edukacji).
                    • grzespelc Re: Śmielej, Donald, śmielej! 19.03.11, 17:26
                      > Oczywiście, że lepiej, czcigodny Grzespelcu, najlepiej byłoby zrównoważyć budże
                      > t państwa.

                      Oczywiście.

                      > No, więc metodą na zrównoważenie budżetu są... większe podatki.

                      Zgadza się.
                      Moim zdaniem pierwsza rzecz to cofnięcie tej durnej obniżki składek rentowych, druga to uzależnienie składki przedsiębiorców od dochodu, bo liniowa jest niesprawiedliwa, trzecia - wprowadzenie podatku od wartości nieruchomości, a nie - jak teraz - od powierzchni - i podwyżka tak z 10 razy, co pozwoli na obniżenie stawki VAT, bo VAT nie powinien być tak wysoki. Potem można uporać się z podatkami i składkami rolników.

                      > To jakoś logiczne, wszystko przez tych emerytów - tylko żrą, chorują, ale żyją
                      > coraz dłużej i nic nie wytwarzają. Obawiam się jednak, że tak będzie zawsze, ty
                      > lko gorzej. W przyszłości emerytów będzie jeszcze więcej.

                      No i właśnie dlatego powinniśmy to załatwić teraz, a nie za 20 lat, jak za panią Fedak proponuje Rostowski.
              • diabollo Re: Śmielej, Donald, śmielej! 12.03.11, 11:18
                grzespelc napisał:

                > Hola, hola. W obligacje OFE inwestują nie więcej, niż 60% kasy, resztę w akcje.

                Jeszcze można się głęboko zastanawiać, czy kiedykolwiek profity z tych inwestycji w akcje skompensują przyszłym emerytom i przyszłym płatnikom skumulowane koszty spłaty zadłużenia zaciągniętego na zakup tych akcji przez banki dzisiaj.

                Nawet zakładając stabilny rozwój polskiej gospodarki przez najbliższe 50 lat, a co za tym idzie zakładając brak "trzęsień ziemi" na polskiej giełdzie i wzrost jej idenksów wraz ze wzrostem gospodarczym, to czy zyski giełdowe (dla emerytów) skompensują zyski i kapitał banków, które to zobowiązania wraz odsetkami dzisiaj bierze na siebie rząd na cel inwestycji giełdowych przez OFE?

                Myślę, że wątpię.
                Całościowe i długofalowe zyski z giełdy muszą być jakoś skorelowane ze wzrostem gospodarczym, pod odliczeniu zysków i prowizji banków, wątpliwe, aby te zyski giełdowe dla emerytów pokryły skumulowane odsetki na wykupienie bonów skarbowych, a o spłacie kapitału tymi zyskami giełdowymi, to zapomnijmy.

                OFE miałoby jakiś głębszy sens, gdyby państwo polskie miało nadwyżki budżetowe, tak jak to się zdarza niektórym krajom.
                Wtedy możnaby inwestować te nadwyżski na rynku kapitałowym, żeby zyski w przyszłości wspomagały wypłaty emerytur.

                W sytuacji deficytu finansów publicznych - pomysł OFE był księżycowy i idiotyczny.
                A może to idiotami byłem ja i polscy podatnicy, że tak się daliśmy zrobić w chuja -
                a pomysł był wręcz genialny dla tych, którym zapewnił zyski przez całe dziesięciolecia za-nic-nie-robienie.
                No, może premie nie do końca są za-nic-nie-robienie, konkurencja polega na lepszym marketingu, czyli sztuce robienia ludzi w chuja obrazkami emerytur pod palmami.

                Kłaniam się nisko.
                • oby.watel Re: Śmielej, Donald, śmielej! 12.03.11, 12:20
                  Drogi Diabollo, dlaczego nie odpowiadasz na podstawowe pytania? Robisz wykłady z ekonomii, głosisz teorie, więc odpowiedz proszę na pytanie czy wolisz mieć w domu akcję firmy X czy zapis na koncie w towarzystwie ubezpieczeniowym? Pytasz:

                  > Nawet zakładając stabilny rozwój polskiej gospodarki przez najbliższe 50 lat, a
                  > co za tym idzie zakładając brak "trzęsień ziemi" na polskiej giełdzie i wzrost
                  > jej idenksów wraz ze wzrostem gospodarczym, to czy zyski giełdowe (dla emerytó
                  > w) skompensują zyski i kapitał banków, które to zobowiązania wraz odsetkami dzi
                  > siaj bierze na siebie rząd na cel inwestycji giełdowych przez OFE?

                  I odpowiadasz sobie, że "zyski z giełdy muszą jakoś skorelowane ze wzrostem gospodarczym, pod odliczeniu zysków i prowizji banków". Wynika z tego, że zapisy na koncie w ZUS-ie nie muszą być skorelowane z niczym, a już na pewno nie muszą posiadać żadnego zabezpieczenia, gwarancji.

                  Według Twojego rozumowania akcje, obligacje to żadne zabezpieczenie, a zapewnienia rządu to pewnik. Przy czym dalej powtarzasz jak mantrę kłamstwo rządu, że OFE generują dług publiczny. I unikasz jak diabeł święconej wody odpowiedzi na pytanie jak składki płacone obowiązkowo przez obywateli mogą generować dług? Przecież to jest bzdura na resorach, kompletny idiotyzm! To kompletny brak reform, mnożenie wydatków, obciążanie budżetu coraz to nowymi zadaniami generuje dług. To rozrzutność ZUS-u, nieszczelność systemu.

                  Jeśli się z takim poświęceniem demontuje system, podnosi podatki, to się nie wydaje dodatkowego miliarda na waloryzację emerytur. Jeśli się oszczędza, to się redukuje zatrudnienie w administracji, a nie powiększa. Koryguje się radosne rozdawnictwo pieniędzy, jak np. becikowe.

                  > W sytuacji deficytu finansów publicznych - pomysł OFE był księżycowy i idiotyczny.
                  > A może to idiotami byłem ja i polscy podatnicy, że tak się daliśmy zrobić w chuja -
                  > a pomysł był wręcz genialny dla tych, którym zapewnił zyski przez całe dziesięc
                  > iolecia za-nic-nie-robienie.

                  Lenin tez uważał, że państwem może kierować sprzątaczka. I tę teorię Polacy właśnie sprawdzają na własnej skórze zamieniwszy jedną na drugą. Z tą różnicą, że pierwsza nie demontowała państwa w tak przerażającym tempie.

                  Rozumiem, że Twój budżet domowy rujnują wszelkie dodatkowe wpływy. Piotr Strzembosz, Salon 24: CytatNie wypowiadałem się na temat Otwartych Funduszy Emerytalnych, bo mam zbyt skąpą wiedzę na ten temat. I nadal nie chcę pisać o OFE i o tym, czy nasze emerytury byłyby wyższe w OFE czy w ZUS, ale nosi mnie i piszę o ewidentnych kłamstwach, manipulacjach i obłudzie, jakiej jesteśmy poddawani w związku z „reformą” OFE.


                  Kłamstwo: W OFE nie ma prawdziwych pieniędzy.

                  Jest to tak płytkie kłamstwo, że aż się słabo robi, bo to by oznaczało, że pracodawca lub osoba samo zatrudniająca się nie wpłaca do ZUS pieniędzy lub wpłaca, ale ZUS nie przelewa części tych pieniędzy do OFE lub OFE otrzymuje te pieniądze z ZUS ale… ale w OFE nie ma prawdziwych pieniędzy! Co zatem OFE inwestuje, na czym zarabia lub co marnuje (jeśli inwestycje nie są udane)?

                  Manipulacja: Państwo traci na tym, że OFE wykupują obligacje.

                  Jeśli państwo polskie „traci” na tym, że Otwarte Fundusze wykupują obligacje skarbu państwa, to niech państwo nikomu nie sprzedaje tych obligacji. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, by OFE kupowały coś, czego nie ma, zatem OFE wykupują obligacje będące na rynku, bo to się im bardzo opłaca, a państwo obligacje sprzedaje, bo się to opłaca państwu. Wiem, że to zabieg nie „opłacalny”, ale „konieczny”, niejako przymusowy dla państwa, ale tak czy inaczej z jakiegoś powodu obligacje są sprzedawane i kto by ich nie kupował, to rachunek ekonomiczny państwa będzie identyczny: cena sprzedaży na wejściu, cena odkupienia (wyższa od ceny sprzedaży) na wyjściu.

                  Obłuda: Nie będzie wolno prowadzić akwizycji OFE.

                  Ustawowa zmiana przewiduje zakaz akwizycji OFE. Jest to robione pod płaszczykiem dbałości o dobro klienta – członka OFE. Nic bardziej błędnego, bo towarzystwa emerytalne nie mogą płacić za akwizycję ze środków zgromadzonych na rachunku klienta. Ta opłata, to (obecnie) nie więcej niż 3,5% z transferu z ZUS oraz 0,045% za zarządzanie, więc jeśli towarzystwo emerytalne nie będzie dzielić się z akwizytorem, to klient ani nie straci, ani nie zarobi, a więcej zarobi (jedynie) towarzystwo emerytalne. W zakazie akwizycji jest drugi, negatywny aspekt, mianowicie to, że w ogromnym procencie klienci aż do swojej emerytury pozostaną w tym OFE, w którym będą w chwili zmiany prawa. W związku z tym skończy się realna konkurencja i walka o klienta za pomocą wysokości stopy zwrotu.

                  Jeśli ktoś powie, że klient sam z siebie będzie zmieniał OFE, gdy wyniki jego towarzystwa będą gorsze od konkurencji, to niech odpowie uczciwie na pytanie, ile razy zrobił to z tego powodu w ostatnich 12 latach? Ponadto zastój i nie przechodzenie klientów między poszczególnymi OFE sprawi, że towarzystwa mające dziś dużą (małą) liczbę klientów, będą miały ich również dużo (mało) w przyszłości.

                  Może powołamy komisję śledczą i zbadamy związki członków polskiego rządu z funduszami posiadającymi dziś największą ilość klientów? smile
    • gaika Re: Śmielej, Donald, śmielej! 10.03.11, 19:11
      Garść różnych komentarzy:

      Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC

      Premier Tusk za podstawową przyczynę swego całkowitego poparcia dla zmniejszenia roli OFE uznał fakt, że w rezultacie wprowadzenia w życie projektu rządowego potrzeby pożyczkowe Polski do roku 2020 zmniejszą się o 190 mld zł. Istotnie o tyle zmaleją zobowiązania w postaci skarbowych papierów wartościowych nabywanych przez inwestorów krajowych i międzynarodowych.

      Premier zapomniał jednak dodać, że równocześnie pojawią się nowe zobowiązania skarbu państwa w postaci zadłużenia na nowych kontach składkowiczów tworzonych w ZUS. Z uzasadnienia projektu ustawy wynika, że ten nowy dług do 2020 r. wyniesie 226 mld zł.

      To jest ta druga strona medalu, o której należało wczoraj i należy dzisiaj Polaków rzetelnie poinformować. Bo w rzeczywistości, jak wynika z porównania tych dwóch liczb, potrzeby pożyczkowe Polski wzrosną w rezultacie przyjęcia tej ustawy do 2020 r. o 36 mld zł. Potrzeby te będą rosły prawdopodobnie dość szybko także po 2020 r.

      Nie chodzi tu o interes finansów publicznych na dłuższą metę, ale o przesunięcie części problemu nadmiernego deficytu na przyszłe lata. Z nowymi zobowiązaniami w ZUS będą bowiem musiały się zmierzyć przyszłe rządy i parlamenty. Mówienie półprawdy to co prawda nie to samo co okłamywanie, ale też nie to, czego od polityka tej klasy bym oczekiwał.

      wyborcza.biz/biznes/1,101562,9228747,Ciecie_OFE_dzieli_politykow_i_ekonomistow.html?as=1&startsz=x

      I jeszcze:

      Ten projekt abstrahuje od rekomendacji eksperckich i od rekomendacji, które wyszły od Komisji Trójstronnej. Cały projekt konsultacji zakończył się niczym. Ale to tylko część zastrzeżeń: brakuje wyliczeń następstw makroekonomicznych - powiedział Janusz Jankowiak z Polskiej Rady Biznesu.

      - Rząd zakłada, że obniżka nie wywoła reperkusji na rynku złotego, na rynku akcji. Nawet zakładane bardzo wolne zwiększenie limitu inwestycyjnego dla OFE ograniczy napływ pieniędzy na giełdę. Trzeba brać pod uwagę, że OFE były aktywnym inwestorem na rynku długu. Ministerstwo Finansów będzie musiało w efekcie zwiększyć emisje zagraniczne.

      **
      Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" powiedział, że na decyzji o zmniejszeniu składki ucierpi polski rynek kapitałowy. - Dopiero poziom składki 5 proc. pozwoliłby nie zmniejszać kapitału, który zasila giełdę i pozwala rozwijać się polskim firmom. W przyszłym roku poprzez giełdę do polskich firm trafi o blisko 5 mld zł mniej - to oznacza, że firmy nie otrzymają kapitału, który jest im niezbędny do modernizacji i tworzenia nowych miejsc pracy.

      Z kolei bank Handlowy w opublikowanym w środę raporcie ostrzega, że obniżenie transferów do OFE może mieć negatywny wpływ na polski rynek obligacji, który będzie silniej uzależniony od inwestorów zagranicznych. "Po pierwsze zagrożenia upatrujemy w marginalizacji sektora prywatnych funduszy emerytalnych, które według naszych szacunków w kolejnych latach mogą być zmuszone do zmniejszenia portfeli obligacji, sprzedając część papierów na rynku (lub przynajmniej nie zgłaszając popytu na nowe emisje)" - napisali analitycy banku.

      "Przy słabszych OFE będzie to oznaczać, iż sytuacja na krajowym rynku będzie w zdecydowanie większym stopniu uzależniona od napływu inwestorów zagranicznych. W naszej opinii może to prowadzić do zwiększonej zmienności na rynku obligacji, szczególnie w okresach zmian awersji do ryzyka (podobnych do tych z jesieni 2008)" - czytamy w raporcie.
    • diabollo Fedak: Demografia to fetysz 11.03.11, 02:15
      Fedak: Demografia to fetysz
      Z Jolantą Fedak rozmawia Michał Sutowski

      Michał Sutowski, Krytyka Polityczna: Gdzie upatruje Pani źródeł zmasowanej krytyki, jaka spadła ostatnio na rząd w kwestii zmian w systemie emerytalnym? Czy chodzi o zakwestionowanie pewnych ideologicznych dogmatów, czy raczej – jak twierdzi profesor Staniszkis – uderzono w czyjeś wymierne interesy?
      Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej: Jedno drugiego nie wyklucza. Jeśli chodzi o ideologię, to w latach 90. rozerwała ona naturalny dotąd porządek rzeczy, zgodnie z którym pokolenie obecnie pracujące solidarnie utrzymuje tych, którzy już odpoczywają – czyli pokolenie swych rodziców i dziadków. W roku 1999 zmieniliśmy paradygmat polityki społecznej i uznaliśmy, że pokolenie obecne zdoła udźwignąć podwójny ciężar – utrzymania rodziców i odkładania na własne emerytury. Profesor Balcerowicz zarysował nam zresztą czytelną alternatywę: nie będziemy waloryzować emerytur naszych rodziców po to, żebyśmy sami mogli oszczędzać na przyszłość.


      Czy rzeczywiście oszczędzamy?
      Finansujemy te „oszczędności”, przechodząc z długu w dług. Ta cała konstrukcja, by użyć sformułowania Bogusława Grabowskiego, przypomina Trójkąt Bermudzki. Emitujemy obligacje po to, by sfinansować deficyt – ale OFE wykupują je za pieniądze, których brak jest właśnie… źródłem deficytu. Cały okres przejściowy jest przez to niezwykle drogi.

      A zatem ideologia ma się nijak do rzeczywistości. Poza nią są jeszcze „twarde” interesy?
      Tak, jest co najmniej kilka grup interesu o różnych motywacjach. Po pierwsze – twórcy reformy OFE bronią swojego dzieła i nie chcą się przyznać do błędu. Bo w naszej kulturze politycznej przyznanie się do błędu jest traktowane jak klęska. Jeśli np. szef FED Alan Greenspan przyznaje się do błędu, to Amerykanie są mu gotowi to wybaczyć – u nas jest inaczej. Tym bardziej cenię takich ludzi, jak wspomniany Bogusław Grabowski, niegdyś jeden z sojuszników systemu, który obecnie popiera zmianę stanu rzeczy.

      Po drugie Powszechne Towarzystwa Emerytalne, zarządzające OFE?
      Oczywiście – przecież ich zyski zależą przede wszystkim od sumy składek, jakie do nich wpływają. Jeśli do tego jeszcze część z tych pieniędzy otrzymują one w drodze losowania, to trudno im się dziwić, że bronią korzystnego dla nich status quo. Dla jasności – ja nie mam pretensji do PTE, że bronią swoich interesów i dążą do jak największych zysków. Ja tylko uważam za niedopuszczalne, że broniąc swojego interesu głoszą, że bronią wyższych emerytur dla wszystkich Polaków. A to jest akurat całkowitą nieprawdą.

      W jednym z wywiadów stwierdziła Pani, że z jej punktu widzenia priorytet stanowią „wysokie i stabilne emerytury Polaków”. Byłby to banał, gdyby nie fakt, że priorytety reformy były zupełnie inne. Argumentowano, że do zmian zmusza nas demografia…
      Demografia nie ma tu nic do rzeczy. Zaś priorytetem tamtej reformy było – w moim przekonaniu – relatywne obniżenie emerytury w stosunku do płacy. Per capita obniżyliśmy sumę, którą przekazujemy na emeryturę, przechodząc od zasady zdefiniowanego świadczenia do zasady zdefiniowanej składki. Poza tym chodziło o dokapitalizowanie polskiej giełdy. Z braku wystarczającego kapitału, prywatnego czy zagranicznego, zdecydowano o wykorzystaniu pieniędzy publicznych, tzn. zbieranych przymusowo od wszystkich Polaków. A moim zdaniem na pierwszym miejscu powinna być troska o to, żeby emeryci mieli z czego żyć.

      Da się to zrobić przy obecnym systemie?
      Chwilowo innego nie mamy – więc musimy działać w obecnych ramach. Istnieje pewne pole manewru – np. zakaz prowadzenia akwizycji na rynku wtórnym i pierwotnym, co obniża koszty transakcyjne. Jeżeli mniej pieniędzy przekazywanych będzie do systemu kapitałowego, to podatki będzie można przeznaczyć np. na waloryzację świadczeń.

      Eksperci krytyczni wobec OFE twierdzą, że spór o wielkość składki dla funduszy ma w rzeczywistości niewielkie znaczenie z punktu widzenia wysokości przyszłych emerytur.
      Mylą się. Ponieważ przyszła emerytura zależy m.in. od tego, czy budżet będzie miał z czego waloryzować świadczenia. A za każdą złotówkę, którą OFE „zarobiło” dla emerytów, budżet państwa zapłacił… cztery. Takiego interesu świat nie widział! Jeżeli koszty transakcyjne w OFE wynoszą średnio 10 procent, to jak one muszą inwestować, skoro przeciętne, dobrze prosperujące przedsiębiorstwo w Polsce osiąga rentowność na poziomie 10 procent?! Problem polega na tym, że jeśli otrzymuje Pan coś za darmo, to Pan tego nie szanuje.

      To częsty argument u liberałów – dlatego są przeciwni redystrybucji…
      Jeśli płaci Pan podatki i składki przez wiele lat, uczestniczy w życiu społecznym, wypracowuje wspólne bogactwo – to ze środków publicznych może Pan korzystać z czystym sumieniem. Co innego w wypadku instytucji finansowej, w przypadku której dopływ pieniędzy ze składek jest de facto gwarantowany ustawą. Skoro i tak je dostaną, to nie tylko nie muszą się starać, ale wręcz nie powinni – byłoby to nielogiczne. Po co ponosić wysiłek, skoro nie jest on konieczny? Po co ponosić koszty i pomniejszać własne zyski?

      Stworzyliśmy zatem konstrukcję, która ma same wady?
      Przymus uczestnictwa wyklucza korzyści z dobrodziejstw wolnego rynku i konkurencji, składka jest przeszacowana, akwizycja zbędna, cena jednakowa dla wszystkich… A zalety? Może obecność publicznych pieniędzy na giełdzie? Ale to też wątpliwe – ich ewentualny nadmiar może sprzyjać bańkom spekulacyjnym, względnie nietrafionym, przeszacowanym inwestycjom. Można tym samym powiedzieć, że reforma emerytur była rodzajem drogi do kapitalizmu na skróty. Opartego na przyspieszonej akumulacji kapitału, ale przez to na bardzo kruchych podstawach.

      Czy przy obecnym systemie i podziale składki można emerytury podnieść w stopniu faktycznie odczuwalnym?
      Można, jeśli jest ku temu wola polityczna. Przykładem jest Chile, skąd notabene czerpaliśmy wzorce dla naszej reformy. Kiedy zorientowano się, że w ramach systemu kapitałowego 55 procent obywateli nie wypracowało sobie żadnego świadczenia, a kolejne 25 procent – zaledwie najniższe, dorobiono system repartycyjny. Istnieją zatem różne sposoby na poprawę sytuacji przyszłych emerytów – jeśli państwo odpowiednio wcześnie zorientuje się, że ich przyszłe świadczenia mogą nie starczyć nawet na podstawowe potrzeby.

      Ale skoro tak, to dlaczego nie pozwolić obywatelom na realnie wolny wybór – który liberałowie skądinąd cenią. Dlaczego nie pozwolić im wybrać pomiędzy systemem kapitałowym a repartycyjnym?
      Kraje europejskie zastosowały różne techniki obniżenia tzw. funduszów buforowych, czyli sumy pieniędzy przeznaczonych na przyszłe wypłaty świadczeń, która ma łagodzić ewentualny deficyt funduszu ubezpieczeń społecznych, na wypadek kryzysu finansów publicznych albo ciężkiego kryzysu demograficznego. Szwedzi np. zamknęli go od góry – nie rośnie on bez umiaru, jak to się dzieje u nas, ustalono maksymalną kwotę, jaką budżet szwedzki może sfinansować. Węgrzy z kolei zatrzymali strumień pieniędzy do funduszy, pozwalając zarazem opuścić je obywatelom – trzeba jednak pamiętać, że oni mieli aż 83 procent długu publicznego, prawie dwa razy więcej od nas, stąd tak drastyczne środki. Inny przykład to Estonia – planując wejście do strefy Euro i obniżkę deficytu, całkowicie zatrzymała przepływ pieniędzy do funduszy. A Słowacja zastosowała rozwiązanie, które Pan proponuje, tzn. pozwoliła decydować obywatelom, czy chcą pozostać w systemie kapitałowym, czy przejść do repartycyjnego. Tym samym to sami obyw
      • diabollo Re: Fedak: Demografia to fetysz 11.03.11, 02:16
        Kraje europejskie zastosowały różne techniki obniżenia tzw. funduszów buforowych, czyli sumy pieniędzy przeznaczonych na przyszłe wypłaty świadczeń, która ma łagodzić ewentualny deficyt funduszu ubezpieczeń społecznych, na wypadek kryzysu finansów publicznych albo ciężkiego kryzysu demograficznego. Szwedzi np. zamknęli go od góry – nie rośnie on bez umiaru, jak to się dzieje u nas, ustalono maksymalną kwotę, jaką budżet szwedzki może sfinansować. Węgrzy z kolei zatrzymali strumień pieniędzy do funduszy, pozwalając zarazem opuścić je obywatelom – trzeba jednak pamiętać, że oni mieli aż 83 procent długu publicznego, prawie dwa razy więcej od nas, stąd tak drastyczne środki. Inny przykład to Estonia – planując wejście do strefy Euro i obniżkę deficytu, całkowicie zatrzymała przepływ pieniędzy do funduszy. A Słowacja zastosowała rozwiązanie, które Pan proponuje, tzn. pozwoliła decydować obywatelom, czy chcą pozostać w systemie kapitałowym, czy przejść do repartycyjnego. Tym samym to sami obywatele zmniejszyli ów fundusz zapasowy, przekazując pieniądze do budżetu.



        Które z tych rozwiązań jest najlepsze?
        Wszystkie kierują się podobną logiką – a wybór właściwego powinien zależeć od diagnozy możliwości państwa w stosunku do wysokości tych funduszy. Ja osobiście byłabym za dobrowolnością – jaka zresztą obowiązywała dwadzieścia roczników obywateli w okresie przejściowym reformy. Ludzie powinni mieć prawo do decyzji o tym, czy wolą wziąć udział w kapitałowej ruletce „wygram-przegram”, czy raczej wybrać pewne i stabilne emerytury. Rząd uznał, że stać go na obsługę tych 200 miliardów, które są już w portfelu, oraz dodatkowych 2,3 procenta składki. Ale to, co najważniejsze w proponowanej ustawie, to zobowiązanie rządu do przeglądu sytuacji co trzy lata.



        Czy takie rozwiązanie przed laty mogłoby nas uchronić przed błędami reformy?
        Wierzę w dobre intencje jej twórców. Ale przez 10 lat nie znalazł się żaden odważny, który podjąłby się sprawdzenia, jak ten system naprawdę funkcjonuje w zmieniających się warunkach: dotyczących długu publicznego, ochłodzenia gospodarczego, planów wejścia do strefy Euro…



        Czy w Pani przekonaniu ta koncepcja systemu emerytalnego daje się obronić na gruncie sprawiedliwości społecznej?
        Można mieć wątpliwości co do systemu zdefiniowanej składki – choćby ze względu na sytuację kobiet. To one popadną w ubóstwo – dlatego, że rodzą dzieci, że wcześniej odejdą z rynku pracy. I to w sytuacji, kiedy swoim córkom… pomagają wejść na rynek pracy, jako babcie wyręczając w opiece nad dziećmi publiczne instytucje.



        Niezależnie od wszystkich powyższych argumentów krytycznych wobec reformy emerytalnej podnoszono argument, że jest ona konieczna z przyczyn demograficznych. Pani twierdzi, że to mit…
        Zdecydowanie – mit, który należy rozwiać. Demografia jako powód to fetysz. Ona jest tylko warunkiem sprzyjającym – warunkiem koniecznym powodzenia systemu repartycyjnego jest poziom zatrudnienia w danej grupie wiekowej. Doskonałym tego przykładem jest Egipt. Demograficznie rzecz biorąc, wszystko jest w porządku – jest dużo młodych ludzi gotowych do pracy. Ale wybucha rewolucja, ponieważ dla nich tej pracy nie ma. I znajdują się po stronie redystrybucji.



        Ale właśnie ten poziom zatrudnienia w Polsce jest dramatycznie niski!
        Nie aż tak dramatycznie. Oczywiście należy podnosić aktywność zawodową – ale po pierwsze część z naszych wskaźników zatrudnienia jest pochodną emigracji szacowanej na 1,5 miliona osób. To są ludzie w wieku produkcyjnym, którzy oczywiście nie pracują u nas i nie płacą podatków. Po drugie – istnieje pewien margines szarej strefy. Wreszcie, po trzecie, pamiętajmy że przeszliśmy dwie ogromne fale restrukturyzacji przemysłu, które pociągnęły za sobą upadek wielu przedsiębiorstw. Część z utraconych miejsc pracy udało się „odzyskać”, ale głównie w wielkich aglomeracjach. Są niestety miejsca w Polsce, w których po prostu nie ma podaży legalnej pracy.



        Przykład Drzewicy jest pod tym względem chyba najbardziej drastyczny…
        Tak, pokazuje bardzo dobitnie, że bezrobocie nie jest problemem indywidualnej postawy. Bo czy o człowieku, który wstaje o 5 rano, żeby przez cały dzień zbierać na czarno jabłka – można powiedzieć, że nie jest pracowity? Tam po prostu nie ma pracy, a tych ludzi nie stać na to, by się przenieść do wielkich miast – stale do nich dojeżdżać, bądź osiąść na stałe.



        Można odnieść wrażenie, że przez ostatnich 20 lat, bezrobocie czy praca niskopłatna nie były traktowane jak najważniejszy problem do rozwiązania. Jedyne panaceum na problemy gospodarcze stanowić miało obniżanie kosztów i polityka niskich płac – to może sprzyjać gospodarce zorientowanej na eksport, ale przynosi katastrofalne koszty społeczne.
        Zgoda, z jednym zastrzeżeniem – nie tylko społeczne, ale i ekonomiczne. W Europie konkurujemy dziś głównie tanią pracą. Jesteśmy jednak częścią Unii, strefy wolnego przepływu kapitału, ale i siły roboczej. Może zatem domniemywać, że nasze płace będą rosnąć, bo wspólny rynek wyrównuje standardy.



        Chyba że to państwa zamożniejsze zaczną demontować swoje zabezpieczenia socjalne…
        One mają co demontować – my nie. W moim przekonaniu nie ma w Polsce ani rozdętych wydatków socjalnych, ani wysokiego poziomu redystrybucji. Dziś jest inna sytuacja niż na początku wieku, kiedy bezrobocie wynosiło 20 procent i redystrybucją było objętych mnóstwo ludzi – jeśli nie na zasiłkach, to na rentach albo wręcz pomocy społecznej. A zatem powinniśmy dziś zwiększyć – a nie zmniejszyć – poziom społecznej redystrybucji z góry do dołu.

        CDN...
        • diabollo Re: Fedak: Demografia to fetysz 11.03.11, 02:17
          Przy okazji dyskusji o becikowym opowiedziała się Pani za uniwersalnym systemem świadczeń socjalnych, wskazując, że po pierwsze koszty administracyjne przydziału środków tylko osobom poniżej pewnego progu dochodów często przewyższają oszczędność, po drugie zaś, że osoby średniozamożne również powinny mieć dostęp do świadczeń. To raczej niecodzienne podejście, zwłaszcza wśród ekspertów i dziennikarzy ekonomicznych…
          Kwestia rozsądzenia, kto jest biedny a kto bogaty, jest relatywna. Po pierwsze, młodzi ludzie, zarabiający w ramach pierwszej pracy niecałe 1400 złotych, nie są bogaci. A jeśli nawet znajdzie się wśród nich ktoś zamożny, to jego sytuacja jest zazwyczaj niepewna, bo pracuje na kontraktach terminowych – w jednym miesiącu ma dużo pieniędzy a w innym wcale. Po drugie, ogromne są koszty usamodzielnienia się, założenia własnego gospodarstwa domowego. Nie wspominając o kredycie hipotecznym, który jest po prostu zabójczy dla młodych małżeństw, stanowi przecież ogromne obciążenie nawet dla dobrze zarabiających. Rozporządzalny dochód młodych ludzi, a zwłaszcza rodzin z dziećmi, jest zatem bardzo mały. Tymczasem dowiaduję się ostatnio, że lewica…



          … SLD.
          … że SLD zgłasza propozycję progu uprawniającego do otrzymania becikowego: 2100 złotych miesięcznie ma oznaczać, że ktoś jest bogaty. Próg „2100” oznacza, że becikowe przysługuje 95 procentom osób – system odsiewania tych 5 procent zawsze będzie kosztował więcej niż uzyskana dzięki niemu oszczędność. Państwu nie wolno tworzyć systemu, który kosztuje więcej niż samo świadczenie, które przyznaje.



          Młodzi zawsze mają gorzej?
          Państwo bezwzględnie powinno ich wspierać, ponieważ niezależnie od wybranej drogi kariery na początku jest zawsze trudniej niż pod koniec. Przede wszystkim, ze względu na niepewność i niestałość zatrudnienia, umowy czasowe, brak ciągłości pracy. W tym kontekście ludzie zachowują się bardzo racjonalnie – to znaczy odkładają decyzję o założeniu rodzin, zdając sobie sprawę, jak ryzykowna jest to inwestycja.



          Wielu socjologów wskazuje, że podział na tych, którzy mają stałe zatrudnienie i umowy o pracę, oraz tych „elastycznych” staje się najważniejszym podziałem społecznym. Polska pod względem tzw. „umów śmieciowych” wyprzedziła ostatnio europejskiego lidera – Hiszpanię.
          Zgadzam się – i jest to problem wciąż słabo wyartykułowany. Spraw pilnych do rozwiązania było bardzo wiele i niestety w okresie dotychczasowego urzędowania nie miałam możliwości poświęcenia temu wystarczającej uwagi. Ale kwestia zróżnicowania umów i form zatrudnienia powinna bez wątpienia znaleźć się w horyzoncie naszej polityki społecznej. Także dlatego, że oprócz bezpieczeństwa i indywidualnej pewności, elastyczność stawia ogromne wyzwania dla systemu emerytalnego. Na początku lat 90., gdy zaczęto dyskutować o reformie, większość pracowników zatrudniona była na stałych etatach, przez większą część życia w jednym miejscu. Tak było za socjalizmu…



          … za kapitalizmu też.
          Za kapitalizmu też – ale do wczesnych lat 90. Dziś pojawia się pytanie, jak należy zabezpieczyć tych, którzy mają umowy nieoskładkowane, np. umowy o dzieło: artyści, wolne zawody…



          …dziennikarze…
          …ludzie, którzy pracują nieregularnie albo mają długie przerwy w zatrudnieniu – choćby kobiety rodzące dzieci. Jak zabezpieczyć tych, którzy współtworzą europejski PKB, pracując nielegalnie. Którzy są pracowici, ale nie mają z różnych powodów szans na legalną pracę.



          Może rozwiązaniem byłby minimalny dochód gwarantowany?
          W Europie Zachodniej toczy się na ten temat dyskusja – tylko u nas się o tym nie rozmawia, opierając się na zadawnionych mitach. Że Polacy są leniwi i nie chcą pracować. Moim zdaniem chcą – płacić składkę, mieć w przyszłości emerytury i nie mieć kłopotów. Bo chyba każdy chce polepszyć swój własny los – a nie tylko Marek Góra nam wszystkim, zmuszając nas do oszczędzania.



          Czy zgodzi się Pani z tezą, że przy okazji reform systemowych nałożyły się na siebie dwie tendencje: dominacji rynków finansowych nad resztą gospodarki z jednej, a postępującej indywidualizacji odpowiedzialności z drugiej strony? Odtąd za swoją niską emeryturę odpowiedzialny jest już tylko sam emeryt. Jako „kowal własnego losu”.
          To jest zasadnicze pytanie polityczne – jaka powinna być rola państwa i wspólnoty…



          Czy tych pytań w latach 90. nie zadawano zbyt mało?
          Pewnie tak, bo uznano, że odpowiedzi są gotowe. Ponieważ w realnym socjalizmie państwa było za dużo, uznano że najlepiej będzie, jeśli się sytuację odwróci. Miotaliśmy się, w pewnym sensie, od ściany do ściany. Dyskusję o roli państwa w różnych obszarach zapewne należałoby otworzyć na nowo. W moim przekonaniu zabezpieczeni powinni być wszyscy ci, którzy pracować nie mogą, są chorzy, są sierotami, są emerytami i odpoczywają… Wobec tych ludzi państwo bezwzględnie powinno zadbać o realizację ich podstawowych potrzeb. Bo tak czy inaczej, choćby okrężną drogą, ci ludzie i tak trafią do państwa. Inna sprawa, że w wielu przypadkach chodzi już nie o pieniądze, a o godność. Jeśli ktoś przepracował całe życie i na emeryturze okazuje się, że nie ma za co żyć – ten człowiek traci poczucie wartości. Jeśli ludzie zostaną jej pozbawieni, nasz kraj nigdy nie ruszy do przodu.

          www.krytykapolityczna.pl/Wywiady/FedakDemografiatofetysz/menuid-1.html
          • oby.watel PRL? 11.03.11, 17:21
            Platforma Rujnuje Lepiej.
    • oby.watel Święta prawda i PO prawda 11.03.11, 16:44
      Dziesięć milionów Polaków otrzyma wyższe świadczenia - przeciętna emerytura wypłacana przez ZUS wzrośnie o 57 zł, a nie o 47 zł. Budżet musi znaleźć dodatkowo miliard złotych.

      W końcu ten rząd ma naprawdę lekką rękę do zabierania pieniędzy, które miały stanowić rodzaj zabezpieczenia. Pierwszy padł Fundusz Rezerwy Demograficznej, który miał stanowić dodatkowe wsparcie dla systemu emerytalnego. Pieniądze FRD zabrał ZUS i przeznaczył na bieżące wydatki.

      Kolejnymi instytucjami, które padły ofiarą inklinacji rządu do zabierania pieniędzy mających stanowić zabezpieczenie, są OFE. Rząd wszem i wobec ogłosił, że fundusze zabierają pieniądze uzyskane dzięki zadłużaniu się państwa – i chce im obciąć składkę, aby przelać ją do ZUS i przeznaczyć na bieżące wydatki.

      Faktycznie jest inaczej, bo do OFE trafiają wyłącznie pieniądze ich klientów, a państwo się zadłuża, bo wpłaca gigantyczne dotacje do ZUS. Ale najwyraźniej premier nie chciał mieszać Polakom w głowach mówieniem całej prawdy.

      Już wkrótce i banki będą płacić nowy podatek. Przedstawiciele Ministerstwa Finansów zarzekają się, że pieniądze nie pójdą na ratowanie budżetu, ale będą odkładane na wypadek kłopotów systemu bankowego w przyszłości na specjalnym rachunku.
      • grzespelc Re: Święta prawda i PO prawda 11.03.11, 17:58
        Pierwszy padł Fundus
        > z Rezerwy Demograficznej, który miał stanowić dodatkowe wsparcie dla systemu emerytalnego. Pieniądze FRD zabrał ZUS i przeznaczył na bieżące wydatki.

        No toż właśnie po to był. Można go było wykorzystac, więc go wykorzystali, ale chyba nie cały , prawda?
    • gaika Re: Śmielej, Donald, śmielej! 11.03.11, 20:29
      Czy Krytyka już naprawdę nie może znaleźć nikogo bardziej wiarygodnego do rozmowy?


      Jeśli płaci Pan podatki i składki przez wiele lat, uczestniczy w życiu społecznym, wypracowuje wspólne bogactwo – to ze środków publicznych może Pan korzystać z czystym sumieniem. Co innego w wypadku instytucji finansowej, w przypadku której dopływ pieniędzy ze składek jest de facto gwarantowany ustawą.


      *****
      To, że składki zdrowotne za rolników, nawet tych najbogatszych, płaci państwo, jest złamaniem ustawy zasadniczej – uznał Trybunał Konstytucyjny..
      Na zmianę tego stanu rzeczy rząd i Sejm ma czas do końca przyszłego roku. Platforma straciła alibi, że na żadne zmiany nie pozwala jej PSL, teraz  wspólnie muszą coś z tym fantem zrobić.
      Ludzie na wsi chorują równie często, jak w mieście. Ci pierwsi, płacąc podatek od dochodów osobistych (PIT), opłacają również składkę na ubezpieczenie zdrowotne. Wynosi już ponad 9 proc. naszych zarobków i trwają dyskusje, żeby ją po raz kolejny podnieść. Rolnicy podatku PIT nie płacą w ogóle, nie płacą też składki na leczenie. Nie jest to ich jedyny przywilej, także emerytury w ponad 90 proc. finansują im podatnicy z miasta.
      Argumenty, że te przywileje wynikają z faktu, iż są biedni są nieprawdziwe. Spora część rolników rzeczywiście jest w bardzo trudnej sytuacji materialnej, ale są także na wsi oazy bogactwa. Około 30 -50 tys. największych gospodarstw (niektóre  mają po kilkanaście tysięcy hektarów i samych tylko dopłat unijnych inkasują po kilka mln zł rocznie) osiąga dochody porównywalne z tymi, jakie mają farmerzy w Niemczech czy Francji. Zarobki około 200 tys. gospodarstw są porównywalne z tymi, jakie osiągają  przedsiębiorcy w mieście. Przywileje wynikają z ich siły politycznej, nie zaś – sytuacji materialnej. To są tylko dane szacunkowe, oparte na badaniach Instytutu Rozwoju Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Dokładnych nie ma, ponieważ partie chłopskie nie godzą się, by rolnicy zaczęli liczyć swoje dochody. W każdym razie ci, którzy są objęci systemem dopłat unijnych. Jesteśmy jedynym krajem w Unii, gdzie rolnicy  nie są objęci powszechnym systemem podatkowym. Dzięki temu mogą nam wmawiać, że wszyscy są biedni.
      Składki za leczenie rolników płaci więc budżet państwa. Narodowy Fundusz Zdrowia dostaje za nich rocznie około 1,5 mld zł, tak jakby wszyscy rolnicy zarabiali płacę minimalną. Gdyby wprowadzono obowiązek liczenia dochodów, wysokość składki wynikałaby z prawdziwej sytuacji materialnej. Byłoby sprawiedliwiej i bardziej solidarnie. Nie wydaje mi się jednak, żeby rząd się na to odważył. Liczenie prawdziwych dochodów musiałoby bowiem doprowadzić do objęcia rolników takim samym podatkiem od dochodów osobistych, jaki płacą ludzie w mieście, łącznie z emerytami. PSL prędzej wyjdzie z koalicji, niż się na to zgodzi.
      Najwięcej, na co można liczyć, to zapewne włączenie minimalnej składki na zdrowie do składek jakie rolnicy płacą na KRUS. Dobre i to, bo odciążyłoby to budżet, czyli podatników, o 1,5 mld zł, które NFZ dostawałby bezpośrednio od rolników. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego doraźnie nie poprawi więc sytuacji NFZ, jest jednak ważny z innego powodu – pokazuje że pewne przywileje są niezgodne z konstytucją i trzeba je znieść. Lista tych przywilejów jest o wiele dłuższa – np. mundurowi nie płacą w ogóle składek emerytalnych. Każdy z tych przywilejów TK powinien wziąć pod lupę i powiedzieć, czy jest zgodny z ustawą zasadniczą. Wszyscy w końcu jesteśmy równi wobec prawa, w każdym razie tak być powinno.

      www.polityka.pl/kraj/opinie/1510012,1,wyrok-tk-w-sprawie-skladek-rolnikow.read

      Ale właśnie ten poziom zatrudnienia w Polsce jest dramatycznie niski!
      Nie aż tak dramatycznie.


      *****
      Polska plasuje się na 21 pozycji wśród wszystkich 27 krajów UE. Współczynnik aktywności zawodowej wśród obywateli naszego kraju jest niższy o ponad 4,5 punktów procentowych w porównaniu do średniej wartości dla całej Unii Europejskiej. Niższe niż w naszym kraju wskaźniki odnotowuje tylko 6 krajów Wspólnoty. Rekordzistą na skale europejska są Włochy, gdzie ponad 50% mieszkańców w wieku powyżej 15 lat nie pracuje i nie wykazuje zainteresowania podjęciem pracy.

      www.rynekpracy.pl/monitor_rynku_pracy_1.php/wpis.2

      Demografia jako powód to fetysz.



      *****
      Joanna Podgórska: – Coraz częściej mówi się o demograficznej apokalipsie. Reklamy społeczne przekonują, że jeśli nie zacznie się rodzić więcej dzieci, czeka nas poważny problem. Po co nam właściwie więcej dzieci?
      Irena Kotowska: – Reklamy przejaskrawiają sprawę, bo muszą przyciągać uwagę. A po co nam dzieci? Mała liczba urodzonych dzieci to później mniej osób wchodzących na rynek pracy. W latach 90. w Polsce nastąpił bardzo silny spadek dzietności. Z drugiej strony, powojenny wyż zaczyna wkraczać w wiek poprodukcyjny, a więc nastąpi przyspieszenie procesu starzenia się ludności. Przewiduje się, że w Polsce w latach 2010–30 o 3,2 mln wzrośnie liczba ludzi w wieku poprodukcyjnym i mniej więcej o tyle samo spadnie liczba ludzi w wieku produkcyjnym. Udział osób w wieku powyżej 65 lat w całej populacji wzrośnie z obecnych 13 do 22 proc. To prowadzi do nierównowagi między populacją wytwarzającą dobra i usługi a populacją, która w tym nie uczestniczy bezpośrednio (dzieci i młodzież oraz osoby starsze). Sukces cywilizacyjny w postaci spadku umieralności i wydłużenia życia ludzkiego – a nie będziemy przecież postulować, żeby je skracać – musi znaleźć reakcję po stronie płodności, czyli odpowiedniej liczby urodzeń.

      www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1509370,1,rozmowa-z-prof-irena-e-kotowska.read
      ****
      Czyli przyczyna była polityczna, nie ekonomiczna?
      Wiedzieliśmy, że stopa zastąpienia musi być obniżona o jakieś 7–8 punktów procentowych. Z 67–68 do mniej więcej 60 proc. Ale nie docenialiśmy tempa niekorzystnych zmian demograficznych. Dziś wiele wskazuje, że średnia emerytura może wynosić mniej niż połowę średniej płacy.
      Kto zarabia trzy tysiące miesięcznie, ten dostanie półtora?
      Mówimy o przeciętnej. To znaczy, że wiele osób dostanie jeszcze mniej.
      OFE nie pomogą?
      Jak mogą pomóc, skoro źródłem problemu nie jest sposób wyjmowania pieniędzy z PKB, ale demografia, na którą OFE nie mają wpływu? Zmiany demograficzne stanowią wyzwanie, którego rozwiązanie wymaga zawarcia nowej umowy społecznej.

      www.polityka.pl/kraj/rozmowy/1512298,2,rozmowa-z-doradca-prezydenta-prof-jerzym-osiatynskim.read
      • gaika Re: Śmielej, Donald, śmielej! 11.03.11, 20:31
        W moim przekonaniu nie ma w Polsce ani rozdętych wydatków socjalnych, ani wysokiego poziomu redystrybucji. Przy okazji dyskusji o becikowym opowiedziała się Pani za uniwersalnym systemem świadczeń socjalnych,

        *****
        Becikowe tu raczej nie pomoże.
        Becikowe jest wręcz obraźliwe dla młodych ludzi, którzy zastanawiają się, czy podjąć decyzję o dziecku. Jeśli ktoś myśli, że przekona ich tysiąc złotych, wręczony po urodzeniu dziecka, to im uwłacza. To zmarnowane pieniądze, które można by wydać na żłobki i przedszkola. Jeśli chcemy zachęcić młodych do rodzicielstwa, państwo musi pomóc rodzinie w wychowaniu. Dobre żłobki czy przedszkola z niską odpłatnością to sprawa kluczowa. Przecież to są miejsca, gdzie dzieci uczą się i bawią. W gronie rówieśników dzieci lepiej się rozwijają, a dziś to są w dużej mierze jedynacy, którzy przebywają głównie w towarzystwie dorosłych. Dla dzieci z rodzin biedniejszych to również jedyny sposób na wyrównanie szans edukacyjnych. A w skali państwa – inwestycja w kapitał społeczny.
        Jeśli chcemy poważnie myśleć o rozwoju demograficznym i wyrównywaniu proporcji międzypokoleniowych, musimy patrzeć na przykład Francji i krajów skandynawskich. One umiały zastosować odpowiednie rozwiązania instytucjonalne, jak organizacja pracy, urlopy, usługi opiekuńczo-edukacyjne, wypromowały też zmianę kulturową, polegającą na większym uczestnictwie mężczyzn w gospodarstwie domowym. Gösta Esping-Andersen, badacz systemu państwa opiekuńczego, zwrócił uwagę, że zmianom na rynku pracy i zmianom rodziny towarzyszyło przejmowanie przez kobiety w coraz większym stopniu stylu życia mężczyzn. Zasugerował, że może już czas, by mężczyźni zmienili swój styl życia, przeznaczając więcej czasu i uwagi dla rodziny. Jestem za tym.

        www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1509370,2,rozmowa-z-prof-irena-e-kotowska.read

    • oby.watel Re: Śmielej, Donald, śmielej! 13.03.11, 00:06
      finanse.wp.pl/kat,107962,title,Rybinski-chce-pozwac-rzad,wid,13208105,analiza.html?ticaid=1bef8&_ticrsn=3
      • diabollo Re: Śmielej, Donald, śmielej! 13.03.11, 10:07
        oby.watel napisał:

        > finanse.wp.pl/kat,107962,title,Rybinski-chce-pozwac-rzad,wid,13208105,analiza.html?ticaid=1bef8&_ticrsn=3


        Miodzik. Dzięki, czcigodny Oby.watelu.
        Warcholstwo, którego sam Lepper nie mógłby sie powstydzić, jak widać w Polsce pozycja społeczna w ogóle nie idzie z jakąś większą troską o państwo, wręcz przeciwnie.
        Im wyższa pozycja tym większe interesy, których bezpardonowo kosztem państwa trzeba bronić.

        Oczywiście merytorycznie mamy doczynienia z bełkotem, ale emocjonalnie może odnieść skutek u części społeczeństwa (wszak nie od dzisiaj wiadomo, że to właśnie emocje w kształtowaniu poparcia są najważniejsze).

        Kłamstwem jest, że działania rządu polegające na obcięciu pieniędzy na OFE spowodują mniejsze emerytury.
        Jak już wyjaśniłem (chyba wiele razy), emerytury będą zależały w przyszłości od demografii i siły polskiej gospodarki, a co za tym idzie przyszłych podatników, którzy te przyszłe emerytury będą musieli wypracować.
        Dzisiejsze zmniejszenie pieniędzy dla OFE spowoduje tylko zmniejszenie teraz i w przyszłości transferów publicznych pieniędzy za pośrednictwem banków, które za te transfery liczą sobie słone prowizje. Zatem każde ograniczenie pieniędzy na OFE będzie skutkowało tym, że w przyszłości cała pula pieniędzy na emerytury będzie większa (bądź pula podatków do zapłacenia przez przyszłych podatników będzie mniejsza).

        To nie jest żadna fizyka kwantowa; to dość proste rachunki oparte na dodawaniu i odejmowaniu, no może trochę jest w tym procentów.
        Takie chuje jak ten cytowany "profesor" nie zamierzają tych prostych rzeczy tlumaczyć, wręcz przeciwnie próbują komplikować przez wyrywanie z całego obrazu finansów państwa związanych z funkcjonowaniem OFE strony kosztowej, aby wydoić maksymalnie polskich podatników teraz i w przyszłości na rzecz banków, które takich chujów teraz karmią, aby robiły im agitkę jak na załączonym przykładzie.

        Najsmutniejsze, że na przykładzie czcigodnego Oby.watela, owa agitka odnosi skutek.
        Miejmy nadzieję, że moja Ogólna Teoria Względności Społeczeństwa Polskiego, która brzmi:
        "Polacy w większości nie są tacy głupi na jakich wyglądają" okaże się słuszna i większość się zorientuje po raz kolejny grupa zaczadzonych ideologicznie dogmatyków (coraz słabiej wierzę w tę ideowość ideologiczną) razem ze zwykłymi cynicznymi cwaniakami (coraz bardziej oczywiste wydają mi się bardzo niskie motywacje) próbuje polskie społeczeństwo zrobić w chuja.

        Kłaniam się nisko.
        • oby.watel Re: Śmielej, Donald, śmielej! 13.03.11, 11:36
          Diabollo, czcigodny. Czytając Twój post odniosłem wrażenie, że słyszę wodza. Nie chcąc Cię urazić, więc nie będę komentował, tylko proszę - zapoznaj się z tym, proszę i skomentuj choć jednym słowem: forum.gazeta.pl/forum/w,95165,123164552,123164552,Czy_ktos_mi_pomoze_zrozumiec_.html
        • gaika Re: Śmielej, Donald, śmielej! 13.03.11, 12:11
          diabollo napisał:


          > Kłamstwem jest, że działania rządu polegające na obcięciu pieniędzy na OFE spow
          > odują mniejsze emerytury.

          > To nie jest żadna fizyka kwantowa; to dość proste rachunki oparte na dodawaniu
          > i odejmowaniu, no może trochę jest w tym procentów.
          > Takie chuje jak ten cytowany "profesor" nie zamierzają tych prostych rzeczy tlu
          > maczyć, wręcz przeciwnie próbują komplikować przez wyrywanie z całego obrazu fi
          > nansów państwa związanych z funkcjonowaniem OFE strony kosztowej, aby wydoić ma
          > ksymalnie polskich podatników teraz i w przyszłości na rzecz banków, które taki
          > ch chujów teraz karmią, aby robiły im agitkę jak na załączonym przykładzie.

          Twierdzę to samo od wielu tygodni- żadna ze stron nie powie prawdy, bo żadna nie ma całkowitej racji : ani OFE nie jest cudownym lekarstwem niewymagającym korekt, ani nie jest rakiem na zdrowym organizmie. Cały witz w tym, że rząd mówi tyle prawdy ile przedstawiciel 'grupy interesu', czyli część.
          Więc kiedy rząd twierdzi, że emerytury nie będą niższe, a może nawet wyższe, to wie tyle co rzeczony profesor. Czyli nic. Uczciwie by było traktować takie same argumenty z podobnym zaangażowaniem.

          > "Polacy w większości nie są tacy głupi na jakich wyglądają" okaże się słuszna i
          > większość się zorientuje po raz kolejny grupa zaczadzonych ideologicznie dogma
          > tyków (coraz słabiej wierzę w tę ideowość ideologiczną) razem ze zwykłymi cynic
          > znymi cwaniakami (coraz bardziej oczywiste wydają mi się bardzo niskie motywacj
          > e) próbuje polskie społeczeństwo zrobić w chuja.

          A może pani minister Fedak nie robi społeczeństwa w ten sam organ udzielając światłego wywiadu KP (i obnażając się bez żenady)? Ona ma na uwadze dobro całego narodu a interesy grup w głębokim poważaniu.


          Na koniec:

          Instytucji, która bez żadnej wątpliwości niszczy państwowe finanse nikt o zdrowych zmysłach przy życiu nie zostawia, prawda?

          I zapytam po raz kolejny bardziej wprost -jaką grupę interesu reprezentuje rządowy minister Boni(z Twojej argumentacji wynika, że dodatkowo należy do grupy nieumiejącej liczyć)?

          • diabollo Re: Śmielej, Donald, śmielej! 18.03.11, 23:16
            gaika napisała:

            > A może pani minister Fedak nie robi społeczeństwa w ten sam organ udzielając św
            > iatłego wywiadu KP (i obnażając się bez żenady)? Ona ma na uwadze dobro całego
            > narodu a interesy grup w głębokim poważaniu.

            Czcigodna Gaiko, czy możesz mi wyjaśnić na czym polega "obnażanie się bez żenady" pani Fedak w cytowanym wywiadzie?
            Moim zdaniem bardzo rozsądnym.

            > Na koniec:
            >
            > Instytucji, która bez żadnej wątpliwości niszczy państwowe finanse nikt o zdrow
            > ych zmysłach przy życiu nie zostawia, prawda?
            >
            > I zapytam po raz kolejny bardziej wprost -jaką grupę interesu reprezentuje rząd
            > owy minister Boni(z Twojej argumentacji wynika, że dodatkowo należy do grupy ni
            > eumiejącej liczyć)?

            Nie wiem czy pan Boni umie liczyć, czy nie umie. Pewnym jest dla mnie, że "oszczędzanie" na przyszłe emerytury polegające na pożyczaniu pieniędzy na procent (i w przyszłości nie wiadomo jak wielki procent, wszak nie jesteśmy Stanami Zjednoczonymi, które dyktują oprocentowanie obligacji skarbowych, bo kraje szybko-rozwijające się i z nadwyżkami finansowymi upychają w nich kolanami swoje nadwyżki; oprocentowanie polskich obligacji skarbowych dyktuje Polsce tzw. rynek finansowy), no więc takie "oszczędzanie" nie jest żadnym oszczędzaniem, tylko dobijaniem przyszłych podatników, których czeka wykarmienie jeszcze większej liczby emerytów niż dzisiaj.

            Kłaniam się nisko.
            • oby.watel Re: Śmielej, Donald, śmielej! 19.03.11, 12:39
              diabollo napisał:

              > Nie wiem czy pan Boni umie liczyć, czy nie umie. Pewnym jest dla mnie, że "oszc
              > zędzanie" na przyszłe emerytury polegające na pożyczaniu pieniędzy na procent (
              > i w przyszłości nie wiadomo jak wielki procent, wszak nie jesteśmy Stanami Zjed
              > noczonymi, które dyktują oprocentowanie obligacji skarbowych, bo kraje szybko-r
              > ozwijające się i z nadwyżkami finansowymi upychają w nich kolanami swoje nadwyż
              > ki; oprocentowanie polskich obligacji skarbowych dyktuje Polsce tzw. rynek fina
              > nsowy), no więc takie "oszczędzanie" nie jest żadnym oszczędzaniem, tylko dobij
              > aniem przyszłych podatników, których czeka wykarmienie jeszcze większej liczby
              > emerytów niż dzisiaj.

              Pleciesz bzdury. To że OFE muszą lokować w obligacje wynika z ustawy, a nie dlatego, że to dobry interes. Zapominasz, że jak OFE przestana wykupywać obligacje, to trzeba je będzie sprzedać inwestorom zagranicznym. A to pociąga za sobą podniesienie oprocentowania i podrożenie całej operacji. Ale to nie ma znaczenia, bo a) będzie po wyborach b) skąd wziąć na spłaty nie będzie się martwił rząd Tuska.

              Czyżby nie mieściło Ci się w głowie, że deficyt budżetowy nie spowodował OFE, tylko rozdęte wydatki? Kupowanie głosów kolejnych grup? To OFE są winne, że na tegoroczna rewaloryzację emerytur trzeba wysupłać z pustego budżetu dodatkowy miliard? Że gwałtownie wzrosło zatrudnienie w administracji państwowej, co pociąga za sobą zwiększone koszty? Wolisz nie dostrzegać długiej listy działań tego rządu które zmniejszały dochody budżetu bez redukcji wydatków?

              To, co, Diabollo? Głosujemy na PiS w nadchodzących wyborach? Oni tez są przeciw OFE. I przeciw gospodarce rynkowej.
              • diabollo Re: Śmielej, Donald, śmielej! 19.03.11, 14:42
                oby.watel napisał:

                > Pleciesz bzdury. To że OFE muszą lokować w obligacje wynika z ustawy, a nie dla
                > tego, że to dobry interes. Zapominasz, że jak OFE przestana wykupywać obligacje
                > , to trzeba je będzie sprzedać inwestorom zagranicznym. A to pociąga za sobą po
                > dniesienie oprocentowania i podrożenie całej operacji. Ale to nie ma znaczenia,
                > bo a) będzie po wyborach b) skąd wziąć na spłaty nie będzie się martwił rząd T
                > uska.

                Czcigodny Oby.watelu, rozumiem, że teksty w stylu "pleciesz bzdury" wobec rozmówcy jest oznaką braku argumentów u Ciebie.

                Postaraj się zrozumieć, że nie ma znaczenia gdzie OFE otrzymywane od państwa (ZUS) pieniądze - na zakup obligacji czy na zakup akcji.
                Tak czy siak państwo musi pożyczyć całość tych pieniędzy na długookresowo nieznany procent na "rynku finansowym".
                OFE jako całość z rentownością wyżej wała nie podskoczą - nie przebiją rentowności obligacji państwowych czy wzrostów najogólniejszych indeksów giełdowych (jak wiadomo te indeksy potrafią też spadać). Co więcej OFE jeszcze z tej swojej "rentowności" będą musiały wygenerować zysk dla banków, które faktycznie prowadzą te fundusze.

                Rząd chce skasować część forsy na OFE, którą OFE właśnie przeznaczają na zakup obligacji państwowych. Zatem nie ma problemu z tym, że OFE przestaną kupować obligację - państwo nie będzie tej części musiało pożyczać w postaci emisji obligacji.


                > Czyżby nie mieściło Ci się w głowie, że deficyt budżetowy nie spowodował OFE, t
                > ylko rozdęte wydatki?

                Nie, postaraj się zrozumieć, że deficyt budżetowy ma zawsze dwa końce - za wysokie wydatki lub za niskie wpływy (czyli podatki, czego w ogóle nie bierzesz pod uwagę).
                Państwo polskie generalnie wykazuje w wielu obszarach zapaść - w porównaniu do innych krajów wydatki państwa polskiego w cale nie są rozdęte. Wręcz przeciwnie, strach pomyśleć co by się stało np. z polską infrastrukturą, gdyby nie dotacje UE, no i co się stanie, kiedy te dotacje się skończą.
                Z drugiej strony polska należy do krajów o najniższych stawek podatków bezpośrednich.


                Kupowanie głosów kolejnych grup? To OFE są winne, że na t
                > egoroczna rewaloryzację emerytur trzeba wysupłać z pustego budżetu dodatkowy mi
                > liard? Że gwałtownie wzrosło zatrudnienie w administracji państwowej, co pociąg
                > a za sobą zwiększone koszty? Wolisz nie dostrzegać długiej listy działań tego r
                > ządu które zmniejszały dochody budżetu bez redukcji wydatków?

                "Nie mam wiedzy" - jak to się ostatnio w Polsce mówi, aby oceniać, czy zatrudnienie w administracji wzrosło słusznie czy nie słusznie.

                > To, co, Diabollo? Głosujemy na PiS w nadchodzących wyborach? Oni tez są przeciw
                > OFE. I przeciw gospodarce rynkowej.

                Pierwsze słyszę. PISSda obniżała podatki najbogatszym i składki ubezpieczeń, zniosła zupełnie podatek spadkowy (to już darwinizm ekonomiczny, którego nawet Reagan z Balcerowiczem nie odważyli się wprowadzić).
                Kiedy rządziła PISSda, OFE było swiętą krową - nie do ruszenia, "sukces reformy emerytalnej" był aksjomatem. To dopiero ten rząd miał odwagę coś z tym zrobić.

                Kłaniam się nisko.
                • oby.watel Re: Śmielej, Donald, śmielej! 19.03.11, 16:27
                  Nie. Teksty w stylu "pleciesz bzdury" to nie oznaka braku argumentów, ale stwierdzenie faktu. Potwierdzasz to sam: nie ma znaczenia gdzie OFE otrzymywane od państwa (ZUS) pieniądze - na zakup obligacji czy na zakup akcji. Jeśli to nie jest bzdura, to co to jest? Pieniądze OFE nie dostają od państwa, tylko od obywateli! 10 lat temu państwo umówiło się z obywatelami, że ponad 7% składki emerytalno-rentowej będą wpłacać na swoje indywidualne konta. Ponieważ OFE wtedy raczkowały poborem i przekazywaniem składek zajął się ZUS. I kilka ładnych lat zajęło dostosowywanie słynnego "systemu informatycznego". Twierdzenie, że to państwo płaci składki do OFE za obywateli jest bzdurą do kwadratu, jeśli nie do sześcianu. Chyba, że znasz lepsze określenie.

                  Nie rozumiem tez całego wywodu o rentowności. Jeśli tak ubolewasz nad rentownością, to dlaczego godzisz się na jeszcze większe jej obniżenie? Czemu podskakujesz z radości na myśl, ze dzięki Tuskowi przyszli emeryci będą dostawać grosze? Jeśli Jasiu na złość mamie odmrozi sobie uszy, to winę za to ponosi mama?

                  Pierwsze słyszysz, że PO kupuje sobie spokój przed wyborami, a darując dodatkowy miliardzik emerytom także ich głosy? PISSda dokonała zbrodni obniżając podatki najbogatszym, składki ubezpieczeń i wielu innych, a propozycja PO ulgi podatkowej dla odkładających na prywatne konta emerytalne jest oczywiście nastawiona na biednych, prawda? Przecież wiadomo nie od dziś, kto najchętniej korzysta z ulg - biedni i najbiedniejsi oraz bezrobotni. Ci ostatni permanentnie czyli stale.

                  Świętą krową nie jest OFE, ale dojący budżet KRUS, mundurowi, górnicy. To są święte krowy. I kosztują budżet miliardy. Zabezpieczenie na starość młodych, to nie strata, a zysk. Bo dziś w OFE są walory. A jutro trzeba będzie znaleźć pieniądze na pokrycie nie tylko bieżących wypłat, ale także dzidziczonych subkont z zapisanym długiem jakie państwo po skoku na kasę zacznie zaciągać.

                  A pracownicy dzięki PiSiowi oddają 62% swoich zarobków państwu, a nie prawie 80% jak przed obniżeniem składek. Innymi słowy - żeby wypłacić pracownikowi stówę musisz mieć na podorędziu 162 zł. Geniusze ekonomiczni uważają, że jak podniosą podatki, to bezrobocie spadnie, choć sięgało 20% i spadło dopiero wtedy, gdy podatki obniżono. Zawsze jednak znajdują się chętni do wyważania otwartych drzwi. I próżny trud tłumaczyć im, że przeszliśmy przez kryzys na lekkim plusie właśnie dzięki decyzjom PiSiu, bo skutki decyzji ekonomicznych są rozciągnięte w czasie. Jak w rolnictwie - dziś nie zasiejesz, jutro gówno zbierzesz.

                  Ale są też decyzje działające natychmiast. Np. nacjonalizacja banków i położenie łapy na aktywach, albo zmuszenie świętych krów, by zaczęły płacić składki. Dzięki temu państwo zaoszczędzi natychmiast na przykład 1,5 miliarda na wpłacanych za rolników składkach do NFZ.
                  • diabollo Re: Śmielej, Donald, śmielej! 19.03.11, 17:19
                    Postaraj się przeczytać te dwa zdania w całości:

                    Nie ma znaczenia gdzie OFE wydają otrzymywane od państwa (ZUS) pieniądze - na zakup obligacji czy na zakup akcji. Tak czy siak państwo musi pożyczyć całość tych pieniędzy na długookresowo nieznany procent na "rynku finansowym".

                    OFE miałoby sens, gdyby państwo miało nadwyżki finansowe, ale ich nie ma.
                    Państwo musi pożyczać pieniądze na procent (w perspektywie długookresowej nieznany procent - "sky is the limit"), aby wręczać je OFE. Wątpliwe, żeby rentowność OFE pomniejszona o ich prowizje i zyski były większe, niż skumulowana obsługa zadłużenia w które wpada pańswto przeznaczając te pieniądze na OFE.

                    Jak tłumaczyłem ta rentowność nie może być większa, bo OFE wyżej wała nie podskoczą - jedyne pewne zyski to właśnie oprocentowanie obligacji, przy tak dużym graczu jakie jest całe OFE ewentualne spekulacje giełdowe się nawzajem znoszą - rentowność może pochodzić tylko ze wzrostu wartości całej giełdy, z czym bywa bardzo różnie.

                    Czy to tak trudno zrozumieć?

                    Kłaniam się nisko.
                    • diabollo Re: Śmielej, Donald, śmielej! 19.03.11, 17:30

                      A nawet można się jeszcze zastanawiać, czy polska giełda i jej indeksy nie są sztucznie "napompowane" przez OFE, czy nie jest przewartościowana właśnie - jak już sobie wyjaśniliśmy - pieniędzmi pożyczonymi przez państwo.
                      Jak się można odmyśleć, w takiej sytuacji, w przypadku pierdolnięcia finansowego podobnego jak w Grecji czy Irlandii (gdzie oprocentowanie papierów skarbowych poszybowało w górę, choć oni mieli EURO, u nas naprawdę "sky is the limit") - polska giełda pierdolnie jeszcze bardziej od państwa - jak bańka mydlana.

                      Kłaniam się nisko.
                      • grzespelc Re: Śmielej, Donald, śmielej! 19.03.11, 18:25
                        Tak naprawdę jedynym logicznym wytłumaczeniem tych działań rządu jest zbliżająca się szybkimi krokami katastrofa finansów publicznych, o której na razie nikt nic nie powie...
                        • diabollo Re: Śmielej, Donald, śmielej! 19.03.11, 20:05
                          grzespelc napisał:

                          > Tak naprawdę jedynym logicznym wytłumaczeniem tych działań rządu jest zbliżając
                          > a się szybkimi krokami katastrofa finansów publicznych, o której na razie nikt
                          > nic nie powie...

                          Wszak mówię, czcigodny Grzespelcu, od tygodni.
                          Już mi się porobiły odciski na palcach od klepania w klawiaturę, a przecież leniwy jestem, wolę zapodawanie cudzych, interesujących tekstów, no i copy-paste można opanować jedynie z poziomu klikania myszą...

                          Pozdrawiam serdecznie i kłaniam się nisko.

                          Kłaniam się nisko.
                          • diabollo Re: Śmielej, Donald, śmielej! 19.03.11, 20:20
                            diabollo napisał:

                            > grzespelc napisał:
                            >
                            > > Tak naprawdę jedynym logicznym wytłumaczeniem tych działań rządu jest zbl
                            > iżając
                            > > a się szybkimi krokami katastrofa finansów publicznych, o której na razie
                            > nikt
                            > > nic nie powie...
                            >
                            > Wszak mówię, czcigodny Grzespelcu, od tygodni.
                            > Już mi się porobiły odciski na palcach od klepania w klawiaturę, a przecież len
                            > iwy jestem, wolę zapodawanie cudzych, interesujących tekstów, no i copy-paste m
                            > ożna opanować jedynie z poziomu klikania myszą...
                            >
                            > Pozdrawiam serdecznie i kłaniam się nisko.
                            >
                            > Kłaniam się nisko.

                            Nigdy za mało kłaniania się.
                  • grzespelc Re: Śmielej, Donald, śmielej! 19.03.11, 18:22
                    Zabezpieczenie na starość młodych, to n
                    > ie strata, a zysk. Bo dziś w OFE są walory. A jutro trzeba będzie znaleźć pieni
                    > ądze na pokrycie nie tylko bieżących wypłat, ale także dzidziczonych subkont z
                    > zapisanym długiem jakie państwo po skoku na kasę zacznie zaciągać.

                    Otóż właśnie.

                    > A pracownicy dzięki PiSiowi oddają 62% swoich zarobków państwu, a nie prawie 80
                    > % jak przed obniżeniem składek. Innymi słowy - żeby wypłacić pracownikowi stówę
                    > musisz mieć na podorędziu 162 zł.

                    Namieszałeś 100 to nie jest 62% ze 162. Chodzi o to, że zarabiasz brutto 1000 zł, a dostajesz 620. Ale to wcale nie tak dużo.

                    Geniusze ekonomiczni uważają, że jak podnios
                    > ą podatki, to bezrobocie spadnie, choć sięgało 20% i spadło dopiero wtedy, gdy
                    > podatki obniżono. Zawsze jednak znajdują się chętni do wyważania otwartych drzw
                    > i. I próżny trud tłumaczyć im, że przeszliśmy przez kryzys na lekkim plusie wła
                    > śnie dzięki decyzjom PiSiu, bo skutki decyzji ekonomicznych są rozciągnięte w c
                    > zasie.

                    Nic podobnego. Po pierwsze: bezrobocie spadło dzięki wzrostowi gospodarczemu i emigracji. Oba czynniki pojawiły się dzięki wejściu do Unii.
                    Kryzys przeszliśmy łatwiej, bo u nas banki nie zaczęły jeszcze pożyczać na wielką skalę biedakom, a wzrost cen nieruchomości korespondował ze wzrostem zamożności. Powiem więcej - gdyby nie obniżenie podatków i składek przez PiS przy braku działań równoważących budżet, gdy łatwo to było osiągnąć,, nie mielibyśmy teraz takich problemów budżetowych. Jedyną zasługą PiS w kontekście kryzysu było nieprzyjęcie euro, dzięki czemu spadek kursu złotego złagodził skutki kryzysu, bo wzrost cenowej atrakcyjności naszych towarów zmniejszył spadek popytu wynikający z dekoniunktury.
                • grzespelc Re: Śmielej, Donald, śmielej! 19.03.11, 18:04
                  > Rząd chce skasować część forsy na OFE, którą OFE właśnie przeznaczają na zakup
                  > obligacji państwowych. Zatem nie ma problemu z tym, że OFE przestaną kupować > obligację - państwo nie będzie tej części musiało pożyczać w postaci emisji oblig
                  > acji.

                  Teraz nie, ale później tak. No chyba, że chodzi też o obniżenie emerytur.
              • grzespelc Re: Śmielej, Donald, śmielej! 19.03.11, 18:02
                Że gwałtownie wzrosło zatrudnienie w administracji państwowej, co pociąg
                > a za sobą zwiększone koszty?

                Nieprawda. Okazało się, że przy wyliczeniu nie policzono ZUS-u w 2008 r., a policzono w 2011, i stąd wyszła tak wielka różnica. Tak naprawdę wzrosło chyba o 1%. Na żądanie mogę podesłać link.

                > To, co, Diabollo? Głosujemy na PiS w nadchodzących wyborach?

                Akurat zmniejszanie dochodów bez zmniejszania wydatków to coś, w czym PiS brylował.
                • oby.watel Re: Śmielej, Donald, śmielej! 19.03.11, 21:32
                  Nie wiem co ma ZUS do zwiększenia zatrudnienia w administracji, o czym mówił sam premier i wcale nie przedstawiał tego jako sukces. Dlatego chętnie poczytam na ten temat.
            • gaika Re: Śmielej, Donald, śmielej! 21.03.11, 16:22
              diabollo napisał:

              > Czcigodna Gaiko, czy możesz mi wyjaśnić na czym polega "obnażanie się bez żenad
              > y" pani Fedak w cytowanym wywiadzie?
              > Moim zdaniem bardzo rozsądnym.

              Skomentowałam (żeby nie być gołosłowną przy pomocy innych) parę wypowiedzi Fedak pod zaklinowanym przez Ciebie wywiadem. Nie będę się więc powtarzać, ale to rzadkiej maści populistka i hipokrytka.
              Kreowanie z zarządzających OFE jakichś podłych krwiopijców żerujących na krzywdzie ludu jest dość śmieszne w kontekście tego, że OFE funkcjonują na podstawie ustawy uchwalonej przez sejm i przez kolejne kadencje utrzymywanej niemal bez mrugnięcia okiem. Więc przepraszam, ale do kogo te zarzuty, że ktoś działał tak jak mu prawo nakazywało? No i oni nie są solidarni z narodem na dorobku. Rolnicy są.

              Przypomnę jeszcze, że od początku naszych tu dyskusji na forum pisałam, że obie skrajności(nie tykać vs. spacyfikować OFE) są niezdrowe i że może należałoby się spotkać gdzieś w środku drogi. I tak też się mniej więcej stało.
    • oby.watel Re: Śmielej, Donald, śmielej! 19.03.11, 22:27
      Wykład Marka Borowskiego, posła SdPl - Jak mieć więcej na starość, gdy na koncie zamiast pieniędzy są cyferki.
Pełna wersja