uffo
12.03.11, 08:03
przychodza m.inn. takie refleksje/pytania: czy po takim dramatycznym doswiadczeniu fachowcy zaczna sie powaznie zastanawiac nad ewentualnoscia wprowadzenia np. turbin wiatrowych czy paneli slonecznych na bardziej masowa skale, i nie skoncentrowana w kilku glownych miejscach, tak zeby np. elektrownie atomowe (skoro sa spolecznie akceptowane w Japonii) mialy zapewniony awaryjny system chlodzenia, w przypadku kiedy tradycyjny system nie dziala z powodu, jak slyszalem ma to miejsce obecnie, wybuchu w rafinerii? Czy turbiny wiatrowe nie bylyby bardziej odporne na zarowno silne trzesienia jak i uderzenie i zalanie woda, skoro mozna budowac konstrukcje wysokie, odporne np. na trzesienia, jak tez nie powodujace wybuchu paralizujacego calkowicie doplyw pradu?
Zastanawia mnie rowniez jak mozna bylo w bogatym kraju o tak wysoko rozwinietej technologii, jak tez posiadanej wiedzy o wysokim ryzyku wystepowania trzesien ziemi, na styku trzech plyt tektonicznych, decydowac sie na budowanie elektrowni atomowych. Oczywiscie nie ma chyba na ziemi bardziej przygotowanego miejsca na tego rodzaju kataklizmy, ale moze wlasnie dlatego trzeba koniecznie wyciagnac z tego wnioski krytyczne? Przy intensyfikujacych sie anomaliach klimatycznych, globalnym ociepleniu, tzw. naturalne kataklizmy beda chyba sie rowniez intensyfikowac? A przynajmniej, posiadajac optymalne srodki, wypadaloby wziac taka ewentualnosc/prawdopodobienstwo pod uwage. Wydaje mi sie rowniez iz mowienie ze takie trzesienia wystepuja raz na dwa tysiace lat sa co najmniej niestosowne. Wszak oplacilo sie budowac wiezowce w centrum Tokio, ktore chybotaly sie jak hustawki, ale przetrwaly, a wraz z nimi pewnie sporo ludzi? A gdyby jeszcze byly zaopatrzone w panele sloneczne to by rowniez pewnie ullatwialo egzystencje po kataklizmie. Sam kataklizm to jedno, ale zycie po, to nastepny problem. Prewencja to jednak jest najlepsze lekarstwo. Wszystkiego oczywiscie przewidziec sie nie da, ale lepiej brac pod uwage czarny scenariusz, skoro buduje sie system zabezpieczenia ludnosci. Zdaje sie ze wzgledy ekonomiczne i inne priorytety ograniczyly mozliwosc modernizacji, ktora teraz pewnie stanie sie koniecznoscia. Widac, nie tylko Polak, ale czlowiek jako taki, madrzeje dopiero po szkodzie.