Co nam (Europie) dało chrześcijaństwo?

03.05.11, 11:32
Jako że ciemności nadciągają nad Europę wraz z prezydencją Polski (której politycy to głównie kurierzy biskupów) porozmawiajmy może o
‘Chrześcijańskich korzeniach Europy’… Obiektywnie, he, he I bez uprzedzeń.

Proponuję na rozgrzewkę szarych zwojów:
www.youtube.com/watch?v=ExWfh6sGyso

a teraz rodzaj wprowadzenia (na poważnie):

cryingwink Rozpoczęte na gruzach Zachodniego Cesarstwa Rzymskiego od przemieszania Rzymian z barbarzyńcami, co daje początek nowym grupom etnicznym, wyłanianie się Europy postępuje z Italii przez Galię, Wyspy Brytyjskie i Irlandię ku Germanii, gdzie w VIII wieku oś północ – południe rozszczepia się: jedna jej gałąź zmierza ku Skandynawii, druga – ku Polsce, Czechom i Panonii. Wyłanianie się Europy, to znaczy w tym stadium potrójne nawrócenie – na chrześcijaństwo, na łacinę i na pismo – ludów, które żyły na zewnątrz dawnego limes(pl.wikipedia.org/wiki/Limes), poczynając od ich książąt, możnowładców i wojowników. Przekreśla ono na zawsze samo rozróżnienie Rzymian i barbarzyńców i jednoczy religijnie wielość ludów, a zarazem wpaja im świadomość wspólnoty pochodzenia, którą winna przedłużyć wspólna przynależność do jednego Kościoła powszechnego i do jednej kultury świeckiej. Zbudowanie tego religijnego fundamentu przyszłych zjednoczeń kulturalnych Europy zajęło około dziesięciu wieków – od wieku V do XIV, gdy dokonała się chrystianizacja Litwinów i Prusów.(…wink
Tyle tytułem wstępu, a cytowany fragment pochodzi z książki Europa i Jej Narody, autor: Krzysztof Pomian.

Pytanie czy sformułowanie ‘chrześcijańskie korzenie Europy’ powinno było się znaleźć w konstytucji Europejskiej, wcale nie jest nieuzasadnione a odpowiedź (pozytywna lub negatywna) na nie ani taka oczywista ani prosta… Chodzi o to co rozumiemy przez przymiotnik ‘chrześcijańskie’, co przez rzeczownik ‘korzenie’, ale także co chcemy powiedzieć przez ten rzeczownik tak uprzymiotnikowany…

Wasze myśli, uwagi, refleksje… ?
    • gaika Re: Co nam (Europie) dało chrześcijaństwo? 04.05.11, 21:47
      chickenshorts napisał:


      > Pytanie czy sformułowanie ‘chrześcijańskie korzenie Europy’ powinno
      > było się znaleźć w konstytucji Europejskiej, wcale nie jest nieuzasadnione a o
      > dpowiedź (pozytywna lub negatywna) na nie ani taka oczywista ani prosta…
      > Chodzi o to co rozumiemy przez przymiotnik ‘chrześcijańskie’, co pr
      > zez rzeczownik ‘korzenie’, ale także co chcemy powiedzieć przez ten
      > rzeczownik tak uprzymiotnikowany…

      A no właśnie.Wszystko zależy od tego, czemu ma służyć taka deklaracja, bo że wywodzimy się i z tych korzeni wątpliwości nie ma, ale jaki przekaz za tym stoi: polityczny, religijny, historyczny? Zasadnicze pytanie brzmi : 'po co'? Do czego będzie się używać takiego zapisu? W jaki sposób będzie go można wykorzystać?


      Na marginesie, tu mamy czysty obraz jaką to możemy stać się awangardą w mieszaniu porządków (ten Koń Trojański, którym wedle Watykanu Polska miałaby się stać).


      Msza jako element państwowych uroczystości w Święto Konstytucji to co najmniej niezręczność i niezrozumienie ducha współczesnego konstytucjonalizmu.

      Państwowe uroczystości z okazji Święta Konstytucji rozpoczęła msza w intencji ojczyzny, z udziałem prezydenta RP. To już tradycja, że msza jest elementem państwowych uroczystości. Wydawało się to naturalne, gdy chodziło o uroczystości pogrzebowe ofiar katastrofy w Smoleńsku. Zapewne większość ofiar i ich rodzin to katolicy, więc uroczystości były katolickie. Ale już mniej zrozumiałe było wplecenie mszy w program uroczystości przejęcia władzy prezydenckiej przez Bronisława Komorowskiego (kontynuował tradycję Lecha Kaczyńskiego). A potem to, że prezydent Komorowski pielgrzymował na Jasną Górę, by - jak podano w oficjalnym komunikacie zamieszczonym na internetowej stronie prezydenta "móc na początku swojej posługi prezydenckiej zrobić dokładnie to, co staramy się w życiu prywatnym - zaczynać razem z błogosławieństwem Matki Bożej". Prezydent powiedział wtedy też, że w klasztorze na Jasnej Górze "jest źródło siły Polski, jest źródło siły każdego z nas". I że "w każdym z nas jest taka potrzeba, żeby czuć się przytulonym przez Matkę Bożą i żeby czuć, że wszyscy inni ludzie wokół nas myślą podobnie." W ten sposób prezydent Polski wyraził przekonanie, jaka postawa (wiara) jest - powinna być - właściwa polskim obywatelom. A może tylko nie przyszło mu do głowy, że polskimi obywatelami oprócz katolików są także ateiści, ludzie bezwyznaniowi i wyznający inne religie?



      wyborcza.pl/1,75968,9533669,Swieto_Konstytucji_katolickiej.html
    • diabollo Re: Co nam (Europie) dało chrześcijaństwo? 04.05.11, 23:45
      Interesujący temat, czcigodny Chickenshortsie.

      Nie wiem jak w Europie, ale w Polsce, o to całe chrześcijaństwo przed PRLem, to był zwykły, pogański zabobon na partnerskich ideolo-układach z feudalnymi właścicielami niewolników, czyli polskiej tzw. "szlachty", która mniej czy bardziej (najczęściej mniej) była skonfliktowana od tzw. "zaborów" z monarchiami panującymi.

      W XIXw. wynaleziono w tzw. Zachodniej Europie nowy wynalazek - nacjonalizm, no i polski Kościół Katolicki (wtedy jeszcze nie ginekologiczny) podpierdolił ten patent jak chiński fabrykant zabawek... i wycisnął jak cytrynkę.

      W ogóle historia Polski (tak jak historie wszystkich krajów) jest skomplikowana, ale czy ideologia chrześciajńska była jakimś "korzeniem" owych komplikacji?
      Z pewnością nie.
      Przez wieki była zabobonną ideologią umożliwającyą utrzymanie niewolniczego status quo.

      Pan Wyszyński, prymas Kościoła Ginekologiczno-Katolickiego za PRLu, to był lepszy cwaniak. Zrobił konkurencję nowego kato-ideolo dla degenerującej się "władzy ludowej" o wyzwolone "ludowe masy", czyli o potomków niewolników, no i jak się tak patrzy na dzisiejsze polskie społeczeństwo, to pan Wyszyński Victor.

      Znowu, żaden to "korzeń" tylko socjotechnika w post-chłopskim i post-niewoliczym społeczeństwie sporych aspiracji i ograniczonych możliwości.

      Kłaniam się nisko.
    • witekjs Re: Co nam (Polsce) dał katolicyzm? 05.05.11, 17:23
      Od pokoleń przywykliśmy do określenia Polak- Katolik, ostatnio szczególnie często pojawiającego się w niektórych mediach.
      Obecność hierarchów Krk na wszystkich uroczystościach państwowych podkreśla to stale.
      Pomija się milczeniem, to jak wielu wybitnych Polaków nie było i nie jest katolikami.
      Nie wiele również mogliśmy dowiedzieć się o tym, jaką rolę odgrywa ten Kościół i Watykan w naszej historii.
      Nareszcie jednak jest możliwe znalezienie materiałów, w których pisze się o przemilczanych relacjach Polski z Watykanem i jego urzędnikami w naszym kraju.
      Niewykluczone, że podobnie jak ja nie znaliście wielu faktów obecnie już ujawnionych.
      Chcę zaproponować Wam kilka prac mówiących o tych sprawach.

      Polak – katolik
      ciekawostka.wordpress.com/2007/04/11/polak-katolik/
      Katolicyzm działający na szkodę Polski
      antyklerykalny.pardon.pl/dyskusja/1841514/katolicyzm_dzialajacy_na_szkode_polski
      Święto 3 Maja i kościół katolicki
      antyklerykalny.pardon.pl/dyskusja/1840881/swieto_3_maja_i_kosciol_katolicki
      Polityka Watykanu względem Polski
      antyklerykalny.pardon.pl/dyskusja/1901045/polityka_watykanu_wzgledem_polski
      WATYKAN A POLSKA – Stanisław Krasowski (e-book)
      publicdisorder.wordpress.com/2011/01/11/watykan-a-polska-stanislaw-krasowski-e-book/
    • fnoll korzenie Europy są bardziej w Rzymie niż Izraelu 06.05.11, 00:32
      a korzenie chrześcijaństwa to przecież Izrael, więc powiedzenie, że chrześcijaństwo jest korzeniami Europy to jakby powiedzieć, że Izrael jest korzeniami Europy - jednym z korzeni owszem, ale liczba mnoga zdecydowanie przecenia starożytny Izrael - no, gdyby do tego dodać nowożytną europejską diasporę żydowską, to byłoby więcej korzeni, ale też zdecydowanie nie jedyne

      najpełniej te korzenie obejmuje Cesarstwo Rzymskie

      jeszcze w okresie międzywojennym w szkołach uczono łaciny, a kulturalny człowiek czytał Homera - co prawda Grek, ale zapośredniczony przez Cesarstwo wink

      i to, tak na marginesie, jest dla mnie ciekawostka - przez wieki odwoływanie się do Cesarstwa Rzymskiego, także poprzez naukę łaciny, było czymś nobilitującym

      a dziś zupełnie nie - co uśmierciło ten mit? III Rzesza?
      • chickenshorts Re: korzenie Europy są bardziej w Rzymie niż Izra 07.05.11, 11:00
        Chyba należałoby powiedzieć, że korzenie Europy są bardziej w chrześcijańskim Rzymie niż judejskiej Jerozolimie (która zresztą była gubernią rzymską a nie żadnym państwem…wink

        Jeśli już o początku mowa, o ziarenku tych korzeni, to pewnie padło ono na glebę (żeby nie powiedzieć ‘spadło’wink w drodze do Damaszku. Gdyby nie Paweł i jego ‘celowanie’ i w żydów i pogan (za co był ‘upominany’ przez pierwszych ortodoksów), chrześcijaństwo pozostałoby najpewniej lokalnym kultem…
    • grgkh Re: Co nam (Europie) dało chrześcijaństwo? 06.05.11, 10:07
      > Pytanie czy sformułowanie ‘chrześcijańskie korzenie Europy’ powinno
      > było się znaleźć w konstytucji Europejskiej, wcale nie jest nieuzasadnione a
      > odpowiedź (pozytywna lub negatywna) na nie ani taka oczywista ani prosta…

      Zdecydowanie nie powinno się znaleźć takie sformułowanie. Uzasadniam to następująco;

      > Wyłanianie się Europy, to znaczy w tym stadium potrójne nawrócenie –
      > na chrześcijaństwo,
      > na łacinę i
      > na pismo – ludów, które żyły na zewnątrz dawnego limes

      Imperia powstawały wielokrotnie, by potem upadać. Czynniki spajające je były naturalne, wynikające z potrzeb ludzi lub przymusowe, narzucane.

      Te naturalne to wszystko to, co ułatwia międzyludzką komunikację werbalną - mowa, sposób myślenia, zasoby pojęć, definicji, kultura, wiedza. Rozumienie innych ludzi sprzyja pokojowemu współistnieniu, nierozumienie - agresji i próbom narzucania swoich idei innym. Religie towarzyszą ludziom od zawsze, ale czy właśnie TA religia, ewoluująca biernie, dostosowująca się do własnych celów powinna być uważana za czynnik aktywny, zmieniający nas według swoich założeń i spajający? Nie sądzę. Zmienianie się i spajanie jest naturalną cechą ludzkich stad, które akurat wtedy nie są w stanie agresji, zwalczania się. A przecież większość wojen, które nękały naszą, europejską cywilizację miała podłoże religijne. Czy tego też nie powinno się umieszczać wśród elementarnej wiedzy o chrześcijaństwie?

      A czynniki narzucane siłą? Przez młyn unifikacji mielący bezlitośnie kultury narodów, także inne religie, utraciliśmy bezpowrotnie szansę zaczerpnięcia ożywczego powiewu inności, różnorodności. Może dałyby one nam coś więcej lepszego niż to, co nas spotkało.

      Czy do przenikania się kulturowego potrzebna jest idea taka jak religia? Na pewno nie. Spójrzmy, co dzieje się właśnie teraz ze światem. Nikt nam nie narzuca jednego języka - dominacja angielszczyzny, już w skali całego globu, dzięki kontaktom handlowym, turystycznym i kulturowym jest faktem. Dzieje się tak, bo to ułatwia kontakty, a przenikanie kultury i wiedzy jest potrzebą ludzkości, a nie narzucanym nam, np. przez jakiegoś boga lub jego organizację objawionym dogmatem.

      Chrześcijaństwo europejskie w rachunku sumienia ma znacznie więcej krzywd niż pozytywów. Pierwsze to to, że nie pozostawiało ludziom wolności myślenia. Realnie odwoływało się wciąż do starotestamentowych "wartości", dążąc do maksymalizacji zapanowania nad umysłami, by nimi rządzić wespół z polityką. Dalej, po chrześcijańskim sredniowieczu ciemności, prawdziwe zasady oświeceniowe powstawały i były krzewione wbrew religii panującej i mogły się ukorzeniać tylko tam, gdzie ludzie spod władzy religii uwalniali się. I jeszcze jeden ważny element - faktyczna walka z nauką, której elementy podważały religijne dogmaty i osłabiałyby przez to siłę władzy nad ludzkimi umysłami. Kontakt z wątpiącą, krytyczną wobec wszystkiego nauką, która jest skrajnym przeciwieństwem ślepej, dogmatycznej wiary, dla religii ograniczał się do adaptowania tego, co dawało się użyć dla podnoszenia autorytetu religii.

      Czy wobec tak wielkiej ilosci zła wypływającego wprost z religii, można mówić, że nas ona ukształtowała? W pewnym sensie tak. Ukształtowało nas to, czym chcielibyśmy być, czym być moglibyśmy, gdyby nie religia, a co, pomimo jej ograniczającego na nas wpływu, dawało się przeprowadzić. Gdyby nie ten pozareligijny, przeciwreligijny opór, może moglibyśmy tkwić nadal w średniowiecznej ciemnocie, która zamknęła przed cywilizacją europejską na długi czas dostęp do osiągnięć wieków i cywilizacji wcześniejszych.

      Nie ma się do czego odwoływać i nie ma się czym chwalić, bo przecież nie tym, że w imię krzyża w perzynę obracano podbijane podbijane i zamieniane w bezplitosnie potem eksploatowane kolonie. Świat zawojowany krzyżem. Świat zunifikowany, ujednolicony. Pan, wierzący w chrześcijańskich bogów i niewolnik, któremu tych bogów na siłę zainstalowano.

      Z własnej (i nie tylko) historii powinniśmy się uczyć, a więc sięgnijmy do jej korzeni. Przyjrzyjmy się, czym chrześcijaństwo teoretycznie miało być, a czym jest faktycznie, w niezliczonych wariantach, z inkwizycją, ekstremalnymi kultami takimi jak voodoo i sułtańskim, watykańskim dworem, chcącym zagarnąć w imię władzy i mamony, bo nie ma innego powodu, wszystkie podobne mu wyznania.

      Religia manipuluje: co dobre w przeszłości, to jej wyłączna zasługa, a co złe, to wynikać musi nie z jej winy, ale niezależnej od niej, ludzkiej. Ale przecież ewolucja ludzkiej kultury nie jest w żaden sposób przez religie inspirowana. Religie istnieją obok, równolegle, są częścią kultury - spajają, ale i dzielą. Ale na pewno czynią jedno, wielkie zło, są jego wielkim krzewicielem - uczą nas dogmatycznego, bezkrytycznego, niewolniczego myślenia, bo są narzędziem władzy.
      • chickenshorts Re: Co nam (Europie) dało chrześcijaństwo? 07.05.11, 21:13
        grgkh napisał:

        > więks
        > zość wojen, które nękały naszą, europejską cywilizację miała podłoże religijne.
        > Czy tego też nie powinno się umieszczać wśród elementarnej wiedzy o chrześcija
        > ństwie?

        Tę wiedzę mamy dzięki nauce zwanej historią. Albo nie mamy, jeśli jest to historia wykładana w szkole katolickiej w Polsce. Ale ten wątek miał być raczej o tym, że (najogólniej) Europa jaką mamy jest rezultatem ekspansji chrystianizacyjnej.


        > A czynniki narzucane siłą? Przez młyn unifikacji mielący bezlitośnie kultury na
        > rodów, także inne religie, utraciliśmy bezpowrotnie szansę zaczerpnięcia ożywcz
        > ego powiewu inności, różnorodności. Może dałyby one nam coś więcej lepszego niż
        > to, co nas spotkało.

        Czysta spekulacja. Ale utraciwszy ‘bezpowrotnie szansę zaczerpnięcia ożywczego powiewu inności, różnorodności’ (która mogłaby równie dobrze przypominać bardziej Bliski Wschód niż arkadię rozmaitości) mamy Wspólną Europę, który to fakt sprawia, że możemy się poczuć w Paryżu, Lizbonie czy Pradze i Krakowie jak w domu, jak u siebie…

        Szczerze mówiąc liczyłem, że odpowiedź na moje pytanie o wpis o chrześcijańskich korzeniach będzie w rodzaju: ‘oczywiście, że powinien – byłoby to stwierdzeniem faktu!’, autorstwa np. Azerki takie ‘Zdecydowanie powinno’ na Twoje:
        > Zdecydowanie nie powinno się znaleźć takie sformułowanie. Uzasadniam to następu
        > jąco
        Ale skoro jej nie ma, pozwolę sobie na przyjęcie roli ‘adwokata diabła’: oczywiście, że powinien! Jest to zaledwie stwierdzeniem historycznego faktu, że dzisiejsza Europa, ta w której żyjemy, jest taka jaka jest za sprawą chrześcijaństwa. Najpierw kilka faktów:

        35/6 Paweł z Tarsu nawraca się nową wiarę. Prowadzi działalność misyjną.
        Umiera w Rzymie, po pożarze tego miasta, prawdopodobnie ścięty w 67r.
        55 – 67 okres najintensywniejszych prześladowań chrześcijan. Mimo tego (a może dlatego), gminy rozwijały się dość prężnie. W kolejnych latach przybywało chrześcijan na terenie całego Cesarstwa rzymskiego, zwłaszcza wśród najniższych warstw społecznych. Dominującą rolę wśród pierwszych gmin odgrywała gmina chrześcijańska w Rzymie
        Rok 70 – zburzenie Jerozolimy. Ewangelia Marka(najbardziej prawdopodobna data)

        Jak widać na tej mapie: tinyurl.com/6df4g3y pierwsze ośrodki chrześcijańskie rozwijały się najprężniej i głównie na wschodzie cesarstwa rzymskiego, które dzisiaj jest mało europejskie.

        313 Edykt mediolański, w którym cesarz Konstantyn I Wielki przyznał chrześcijanom swobodę wyznawania ich religii, a tym samym przypieczętował scenariusz chrześcijańskiego kompromisu z pogaństwem, którego wpływom chrześcijaństwo zwłaszcza na zachodzie dawno i tak uległo.

        330 stolica Cesarstwa została przeniesiona do Bizancjum

        380 uznanie chrześcijaństwa za religię państwową, po wstąpieniu na tron cesarski Teodozjusza I, chrześcijaństwo staje się oficjalną religią Imperium. Kościół staje się organizacja polityczną, popierającą agresywne działania cesarzy. Jest ideologiczną sankcją i podporą istniejącego ustroju politycznego, społecznego i gospodarczego.
        Teodozjusz I ogłosza tzw. edykt o prawowierności, w którym nakazuje, by narody znajdujące się pod panowaniem rzymskim przyjęły wiarę chrześcijańską. Wszyscy inni są uważani za heretyków. Poganie nie mogą się publicznie gromadzić ani otwarcie głosić swojej wiary
        (na mocy tego edyktu, od 394 roku obowiązywał zakaz organizowania olimpiad na terenie Grecji). Kościół popiera działania wojenne i prześladowania odstępców od wiary i Żydów, dochodzi także do nawracania siłą.

        381 – sobór w Konstantynopolu

        406 Goci pod wodzą Alaryka, łupią Rzym ale szybko załapują się na rzymski styl życia.

        Jeśli to nie są korzenie europejskie, co nimi jest? A przy okazji - słowo europejczycy europeenses pojawi się po raz pierwszy jako określenie wojowników chrześcijańskich w bitwie pod Poitiers w 732 roku.


        > Z własnej (i nie tylko) historii powinniśmy się uczyć, a więc sięgnijmy do jej
        > korzeni. Przyjrzyjmy się, czym chrześcijaństwo teoretycznie miało być, a czym j
        > est faktycznie

        Czym miało być, jeśli nie master-planem na globalne imperium jedynej prawdy, którą rzekomo jest Jezus? I taką próbowało być i gdyby mu pozwolić, dalej będzie próbowało. Wyszło z pozycji prawdy objawionej; to my, chrześcijanie, jesteśmy po stronie prawdy a prawda jest jedna. I nic się nie zmieniło! Nadstawianie drugiego policzka i miłość bliźniego to głupoty dla maluczkich, które jakoś się kłócą z innymi ‘mądrościami’ syna bożego, z których bije jedno przesłanie – kto nie jest ze mną, ten jest z szatanem i zasługuje na potępienie wieczne, amen.
        • oby.watel Re: Co nam (Europie) dało chrześcijaństwo? 07.05.11, 22:13
          Jeśli ktoś nie widzi, co Europie dało chrześcijaństwo, to najwidoczniej ma kłopoty ze wzrokiem. Po pierwsze primo doprowadziło do rozkładu, rozpadu i w końcu upadku imperium rzymskiego. Potem na prawie tysiąc lat zablokowało naukę, dzięki czemu mogły rozwijać się inne cywilizacje. Niestety nie zdążyły się dostatecznie rozwinąć, więc przedstawiciele boga w trójnasób pojedynczego mieli możliwość pokazać w praktyce co to jest miłosierdzie.

          Czy Brazylijczycy mówili by dziś po portugalsku, Meksykanie po hiszpańsku, Amerykanie po angielsku, Kanadyjczycy po francusku i angielsku gdyby nie miłosierny bóg zakorzeniony w Europie? Gdyby zaś Indianie nie wierzyli w swoje brednie, to pogonili by białego człowieka w czarnej kiecce w czorty zamiast traktować jak wysłannika niewłaściwego boga...
        • witekjs Re: Co nam (Europie) dało chrześcijaństwo? 07.05.11, 22:52
          Chciałbym dodać kilka informacji na temat dwóch, pierwszych królestw, w których wprowadzono chrześcijaństwo.

          ARMENIA

          Dzisiejsza Armenia jest maleńkim krajem o bogatych tradycjach i historii sięgającej starożytnego Urartu. Od prawie dwóch tysięcy lat jej kultura opiera sie na chrześcijaństwie. Mało kto wie, że to właśnie władcy ormiańscy jako pierwsi w świecie uznali chrześcijaństwo za oficjalną religię swego państwa, co miało miejsce już w 301 roku. Dość wcześnie, bo już w piątym wieku, kościół ormiański stworzył odrębną, autokefaliczną strukturę.

          Dzieje Armenii można bez przesady opisać przymiotnikami "burzliwe", "tragiczne" czy "wstrząsające". W zamierzchłej przeszłości jej granice opierały się zarówno o wybrzeże Morza Czarnego, jak i Morza Kaspijskiego a ormiańskie państwo obejmowało np. większość ziem dzisiejszej Turcji oraz północne prowincje współczesnego Iranu. Na terenie Wschodniej Anatolii położone są jedne z najwspanialszych świadectw armeńskiej cywilizacji, np. dawna stolica - miasto Ani. Z kolei wiele starożytnych i średniowiecznych ormiańskich świątyń do dziś stoi na terytorium państwa perskiego./.../
          www.kaukaz.pl/armenia/informacje_ogolne/o_armenii.php
          GRUZJA

          Pierwsze państwa gruzińskie - Kolchida i Iberia - powstały już w starożytności. Gruzja była drugim krajem na świecie, który przyjął chrześcijaństwo. Dokonał tego król Iberii Mirian II w 317 roku.

          Ostatnie wieki pierwszego tysiąclecia naznaczone były najazdami Arabów, Persów i Turków Seldżuckich. W XI wieku władcy z dynastii Bagratydów odbudowali i zjednoczyli gruzińskie ziemie. Od końca XI do początków XII wieku Gruzja była potęgą polityczną, kulturalną i militarną Bliskiego Wschodu. Inwazja Mongołów zapoczątkowała okres licznych najazdów, osłabienia kraju i stopniowej dezintegracji terytorium. Od XV do końca XVIII wieku wiele regionów Gruzji zostało zagrabionych przez sąsiednią Turcję i Persję a na pozostałych terenach dawnej monarchii gruzińskiej powstało mnóstwo drobnych, skłóconych ze sobą państewek, które mniej lub bardziej były zależne od muzułmańskich potęg.

          W 1783 r. król Erekle II zawarł z Rosją traktat o przymierzu i protekcji, który miał zmniejszyć zagrożenie najazdami Persji. Jednak w czasie perskiej inwazji Rosjanie nie udzielili Gruzinom obiecanej pomocy, ale wkrótce anektowali zniszczony wojną kraj, łamiąc tym samym zapasy traktatu. Od 1801 r. Rosja wchłaniała kolejne państewka gruzińskie używając najczęściej siły i podstępu, ale również odbijała Turkom i Persom dawne gruzińskie prowincje. /.../
          www.kaukaz.pl/gruzja/historia/historia_gruzji.php
Pełna wersja