oby.watel
23.05.11, 22:07
Analog - następca ludzkiej insuliny - utrzymuje równy poziom cukru we krwi przez 12-24 godzin. Dzięki temu lepiej chroni przed powikłaniami wynikającymi z wahań cukru.
W grudniu 2008 r. Agencja Oceny Technologii Medycznych wydała pozytywną rekomendację: analogi mogą być refundowane. Minister Ewa Kopacz publicznie zadeklarowała, że latem 2009 r. znajdą się na nowej liście leków. Lista ukazała się jednak bez analogów.
Wiosną 2010 ministerstwo znów zapewniło: "analogi będą refundowane". Ale kiedy w listopadzie pojawił się projekt listy leków, sprzeciwiła się Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych "Lewiatan". Swój sprzeciw Polska Konfederacja Pracodawców oparła na wizji: na analogi przejdzie za dużo pacjentów i w przyszłości będą naciskać na ich całkowitą refundację, a to może zbyt drogo kosztować. Jednak tak naprawdę chodziło o to, że wprowadzenie analogów do refundacji uderzyłoby w krajowych producentów insuliny. Bo oni analogów w ofercie nie mają.
- Nie ugnę się pod naporem firm walczących o własne interesy - mówił wiceminister Marek Twardowski odpowiedzialny za wprowadzenie analogów do refundacji. W listopadzie Polskie Stowarzyszenie Diabetyków w związku z planowanym umieszczeniem analogów na liście leków refundowanych przyznaje minister Kopacz honorowy medal "Przyjaciela PSD". Minister medal przyjmuje, a jakże. Po czym ogłasza dymisję Marka Twardowskiego, a na liście analogów jak nie było, tak nie ma.
Jednocześnie ministerstwo wciąż zapewniało, że za analogi NFZ będzie płacił. Ale tak jak chciał PKPP Lewiatan - wyznaczy grupę chorych, którzy będą objęci programem terapeutycznym. Reszta na drzewo.
Andrzej Bauman, prezes PSD, które dało Kopacz medal, mówi: - Widać, że w tym kraju słowa ministra nic nie znaczą.
A kiedykolwiek coś znaczyły?