nie taki głupi szarak jak się producentowi wydaje

03.09.11, 01:45
"Rzeczpospolita".Agnieszka Holland: 'Widz nie jest taki głupi'

Choć za pieniądze, jakie wydają amerykańskie telewizje na jeden odcinek serialu możnaby nakręcić dwa filmy w Polsce, to jednak nie brak pieniędzy jest głównym powodem, że produkujemy kiepskie seriale, mówi "Rzeczpospolitej" Agnieszka Holland.

Uważa ona, że "budżet nie ma nic do rzeczy. Niestety, zbyt wielu ludzi, którzy rządzą telewizją w Polsce, jest koniunkturalistami bez wyobraźni i znajomości świata. Uznają, że widz nie zrozumie bardziej wartościowego przekazu. Za mało płaci się scenarzystom i reżyserom, więc nie ma czasu na porządne opracowanie pomysłów".

Zdaniem Agnieszki Holland "polskie serie są niechlujne i nieprzemyślane. Spece od telewizji nie wierzą, że jakość ma znaczenie. Chodzi im głównie o własne bezpieczeństwo i szybką kasę. A widz przyzwyczajony do tandety ma zepsuty gust. Teraz nawet dobremu serialowi trudno byłoby zdobyć publiczność".
- "Standardy powinna u nas stwarzać telewizja publiczna, ale już od dawna tak nie było", mówi Holland. I dodaje, że bardzo liczy na jednego z najbardziej kreatywnych producentów Jerzego Kapuścińskiego, który objął TVP2. - "Jemu chodzi o naprawdę jakościową produkcję i wierzy w inteligencję widza. Może uda mu się zmienić coś na lepsze".

Źródło: PAP


wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,10224555,_Rzeczpospolita__Holland__Widz_nie_jest_taki_glupi.html
    • baba-jaga Re: nie taki głupi szarak jak się producentowi wy 03.09.11, 01:53
      i znowu, jak za komuny, strach o własny tyłek, wygodnictwo, brak indywidualnej odpowiedzialności, zwalanie winy na tych 'innych', partię, ruskich, tym razem na kapitalizm, jusa, albo Jezusa, zasłanianie się rzekomymi wymogami wolnego rynku (czyli w domyśle: tym co się sprzeda na masową skalę i natychmiast, ażeby zasłużyć jak wierne psisko i szczekająca papuga na jakiś bonusik, awans, domek letniskowy), albo gadanie że poziom intelektualny przeciętnego odbiorcy nie będzie w stanie sobie poradzić z przetrawieniem głębszej treści(Acha, piwo bezalkoholowe...wink) I tak producenci, wydawcy, muzyka, książki, filmy. Kamyk do kamyczka, szmalec się kręci, a w strukturach kultury tzw. 'pomyje' i błazeńskie ryje. wink
      • grgkh Re: nie taki głupi szarak jak się producentowi wy 03.09.11, 09:14
        Z Agnieszką Holland zgadzam się co do skutków. Ale jeśli chodzi o przyczyny tego stanu, to nie doszukiwałbym się winnych, których trzeba by ukarać. Bo kogo i za co?

        Świat się obecnie zmienia z dużo większą predkością niż kiedyś. I chyba tym trudniej jest nim sterować, a sama chęć sterowania też nie wystarcza, bo te procesy podlegają teorii chaosu - jest bardzo wiele zmiennych, których globalnego skutku, przy nawet niewielkich wahaniach, nie da się obliczyć ani przewidzieć.

        W temacie - nie uważam, by ktoś lub coś kontrolowało schamianie się i schodzenie na psy naszego otoczenia. Tak jak nie uważam, żeby np. teraz młodzież była gorsza niż kiedyś, ludzie głupsi, reguły współistnienia okrutniejsze i bardziej bezwzględne itp... a produkcja kinowa lub TV gorsza.

        Co do tej produkcji to jest tak że większość odkrywczych, nowatorskich, epokowych "dzieł" JUŻ została stworzona i bardzo trudno wynaleźć coś naprawdę nowego. A także rozmiar całej tej produkcji, kiedyś skromnej a dziś masowej na niemożliwą do wyobrażenia wtedy skalę, jest nieporównywalna. To jest skutek wolności wypowiedzi, dziś TAK właśnie wypowiadają się w skali masowej ludzie tworzący.

        Czy mi się to podoba? Nie. Bo wychowałem się w nieco innej kulturze i mam inne wzorce. Ale skąd wzięło swoje wzorce pokolenie, które obecnie toleruje ten chłam i jest nim karmione? Przecież to nie spadło na nas bez naszego udziału.

        Najwidoczniej tak musi być. Bo świat się rozwija od jednego ekstremum do drugiego, na przeciwnym krańcu skali. Raz jest wolności nadmiar, aż dochodzi do anarchii bo proces wymyka się spod kontroli (przykład z Wielkiej Brytanii to potwierdza), albo jest totalny zamordyzm. W obu sytuacjach odwrócenie tendencji zmian sinusoidy następuje dopiero, gdy skutki dają się nam we znaki. Czasem dopiero bardzo mocno.

        A co mogłoby odwrócić ten trend w naszej kulturze? Może też trzeba poczekać, aż schamienia będziemy mieli w nadmiarze, aż stanie się ono tak nieznośne, że zatrzymamy się krok przed przepaścią i zaczniemy ruch w przeciwną stronę?

        Pocieszające jest to, że nic nas nie zmusza do tego, by być średniakiem, statystycznym nikim, że mamy jeszcze prawo i, choć niewielką ale jednak, moc działania. Jeśli nam coś przeszkadza, to zmieniajmy to. NIC SAMO SIĘ NIE ZROBI. NIC, CO DOBRE, NIE JEST NAM DANE NA ZAWSZE. O wszystko trzeba zabiegać. Odpuszczenie sobie, lenistwo, brak aktywności MUSI skutkować ewolucją świata ku wariantom najprostszym, najprymitywniejszym.

        Ale ja wierzę w ludzi, w ich ciekawość świata, w kreatywność, w potrzebę tworzenia nowego i lepszego, nie tylko dla własnego egoizmu. Lepsze przetrwa w enklawach, a jak zaginie, to ktoś to kiedyś odtworzy lub stworzy na nowo. Pewnie mogłoby być lepiej, ale jeszcze będzie dobrze.
        • baba-jaga Re: nie taki głupi szarak jak się producentowi wy 04.09.11, 08:17
          spontaniczne czlowieczenstwo, jak tez uzycie wyobrazni (wspolodczuwajacego intelektu i refleksyjnego uczucia), nie ma az tak duzo wspolnego ze 'sterowaniem'. Wlasnie chodzi o to ze za duzo jest 'sterowania' (co nie znaczy ze chodzi o to by go nie bylo w ogole).
          Woody Allen powiedzial kiedys ze z checia zrobilby film o poczatkach jazzu, ale kosztowalby jakies $ 50-100 milionow, wiec jest to niemozliwy do zrealizowania projekt.
          Swiat przyspiesza, bo kulminuja konsekwencje pewnych ustalonych norm, schematow, zasad, w roznych dziedzinach. Co oczywiscie zmusza czlowieka do adaptacji i reorganizacji. Ale o o swiadoma, dobrowolna zmiane to raczej ciezko.
          Ja zreszta tylko o Polsce, a nie globalnie. I nie ze jest gorzej, ale ze pewne schematy zachowan, ktore hamuja jakis proces rozwojowy powtarzaja sie cyklicznie. Np. poziom umyslowy publicznosci/czytelnikow (a wiec spoleczenstwa) w duzej mierze zalezy od tego co media podaja do przetrawienia. 'Sterowanie', jesli juz, to wlasnie pojawia sie odgornie. Gdyby spontanicznie (i chaotycznie) tworcy podawaliby ludziom tresci i tematy filmow i ksiazek nie kontrolowanych (cenzurowanych) tak drastycznie przez filter maksymalizacji zyskow, popularnosci (tak jak kiedys byl to filter propagandowy) to swiadomosc spoleczna bylaby raczej wyzsza, a co za tym idzie i jakosc instytucji, politykow, relacje miedzyludzki, etc....
          Co do tworzenia czegos nowego, to raczej jestem zwolennikiem teorii iz zyciu, jak tez ewolucji, a wiec i tworczosci, nie ma konca. Np. rynek muzyczny doznal uwiadu starczego, jak sie za niego wzial biznes (prze-sterowanie) Muzyka tworcza nie jest dopuszczana do masowej publicznosci, jak np. w latach 70-atych kiedy dajmy na to taki zespol jak Yes czy Emerson, Lake and Palmer byly.....masowo popularne. Sieczka muzyczna latwizny dziwekowej, sterowanej przez ludzi nie majacych nic wspolnego z tzw. tworczoscia, zdominowala zarowno w dopuszczaniu takich nie innych muzykow do zaistnienia na rynku, jak tez zaczela sterowac gustami, podkrecajac to co najbardziej przemawia do instynktow, a nie do calosci osoby ludzkiej. W ten sposob muzyka lat 70-atych, okreslana mianem melodycznej, refleksyjnej, kompleksowej, zostala zastapiona przez prostacka, rytmiczna, jebliwa, agresywna, etc.
          A zatem nie za bardzo wierze w wyczerpalnosc ludzkiego umyslu, ot z wlasnej ograniczonej natury. Ta niby wyczerpalnosc pojmuje jako skutek ograniczania i kontrolowania ludzkiej wyobrazni przez dominacje racjonalistycznego aspektu, ktora to dominacja uniemozzliwia pelny rozwoj tworczy. Nie samym rozumem sie tworzy. O czym wiekszosc tworcow i geniuszy wlasnymi zyciorysami moze zaswiadczyc. Raczej.
          Argument ze 'musi sie sprzedawac' bo inaczej ekonomia wyzionie ducha, nie przekonuje mnie. Cos musi sie sprzedawac, ale bez przesady. To z czym may do czynienia juz nie jest nawet przesada, tylko wciskaniem ludziom ciemnoty i prymitywizmu, byleby tylko latwiej bylo nimi, jak to ladnie ujales, 'kontrolowac'.
          Nie chodzi tez o to skad sie to bierze. Kazdy proces jest interakcja sil przeciwnych, gdzie wlasciwie mamy do czynienia z dylematem co bylo pierwsze, jajko czy kura. . Jedna strona dominuje, druga popada w pasywnosc. A zwiekszajaca sie pasywnosc, intensyfikuje dominacje, nierzadko tak jakby nie bylo innego wyjscia zlamania tej zaleznosci. Zamordyzm prymitywizmu projektowanego na spoleczenstwo ze strony posiadajacych metody i srodki sterowania, splyca mentalanosc ludzka, tworzac frustracje i rozne instynktowne odreagowania, az w koncu, skoro poziom swiadomosciowy pozostaje na nizszym niz powinien byl byc poziomie (w stosunku do doswiadczen) dochodzi do, rownie samodestrukcyjnych, co w elitach, wybuchow, tlumionej ewolucji, w spoleczenstwie. I wlasciwie chodzilo mi tylko o to zeby zauwazyc role jaka spelniaja w tych procesach elity. Ich odpowiedzialnosc. Spoleczenstwo wydaje mi sie byc tutaj jednak bardziej rozgarniete niz ci ktorzy posiadajac narzedzia wladzy i decydowania o tym co powinno wejsc na rynek. Zaslepienie autorytetem, wladza, mozliwoscia manipulacji i 'sterowania' jest tutaj jednak bardziej widoczne. Prostaczek musi byc prostaczkiem. I latwiej mu z powodu tego zniewolenia byciaprostaczkiem zachowac byt wzglednie moralny. Tak ze opinie typu: 'A to chamy, nic nie pojma' jest raczej niedocenianiem prostaczkow, majacym co najmniej podejrzane motywy (jak z ta ekonomia dominujacego racjonalizmu....ego-kapitalizmu). Mozna by sie zastanowic np.nad tym jaki wplyw ma Radio Maryja i osoba Rydzyka na utrzymywanie i rozszerzanie/propagowanie mentalnosci moherowej, a jaki wplyw maja mohery na wlasna moherowosc. Oczywiscie korupcja postkomunistycznej swawoli miala tutaj swoj istotny udzial w krystalizowaniu sie takich postaw, ale nie mowie o tym.
          Media, czyli w dzisiejszych czasach, mozliwosc sterowania masami, to jednak bron ktora nieliczne jednostki moga wplywac na jakosc umyslowa calych spoleczenstw. Ci ktorzy sie nie daja, zawdzieczaja swoja odpornosc zwiekszonej, nizaleznej, aktywnosci i czujnosci umyslowej (wyobrazniowej), ale zazwyczaj nie maja, jakims dziwnym zbiegiem okolicznosci, dostepu do tuby naglasniajacej ich odmienne punkty widzenia rzeczywistosci.
          Swiat sie sam nie rozwija. Nie ma doskonalego determinizmu (co nie znaczy ze go nie ma w ogole). Istnieje rowniez wolna wola, i mozliwosc przewidywania pewnych konsekwencji, jak tez dzialanie prewencyjne. Mozna, jak sie chce, wyksztalcic cos lepszego niz ciagle wlazenie pod kola pociagu (ekstreme)?
          Obecne pokolenie nie jest wykwitem jedynie przeszlosci, anie jedynie tabula rasa. Sa wplywy genetyczne, sa kulturowe, sa wewnetrzne, sa zewnetrzne. Innymi slowy zycie to wspolzycie, korelacja i interakcja. A ja jedynie zauwazylem, ze poza odpowiedzialnoscia mas, czy pokolen, istnieje odpowiedzialnosc tych ktorzy decyduja o tym jakiej jakosci strawe kulturalna dostaja cale spoleczenstwa. Oczywiscie mozna cale zycie spedzic na czytaniu miedzy wierszami. I byc niby madrzejszym od tych tam ze zgnilego zachodu. Prosze bardzo.
          Pendulum nie musi wcale hustac sie od skrajnosci w skrajnosc. Wlasnie na tym madrosc polega iz czlowiek madry, madrzejszy, moze przewidywac, wyobrazac sobie pewne konekwencje pewnych zachowan, i unikac popadania w powtorke z rozrywki. Dzieki czemu odkrywa nowa przestrzen i mozliwosci do tworzenia. O jakiej rozumowi (dominujacemu) sie nie snilo. Mozna uczyc sie na malych bledach, a mozna i na duzych.
          Kto chce moze 'czekac' na nadmiar 'schamienia'. Ja tam wierze ze 'modlitwy same nie orza'.
          Nawet najabardziej intelektualne.
          'Moc' dzialania tez mi sie podoba, choc mowa o tym jalowym uzywaniu wolnosci, ktore byc moze byloby bardziej uzyteczne, gdyby np. scenarzystom nie kazano pisac mydlanych pierdolen, ktore z mozgu sieczke robia jedynie, po ktorej czlzowiek chce tylko zapic ryja, albo wypierdolic jakas Kaszanke.
          No wlasnie, 'nic nas nie zmusza'.... do myslenia, w takiej sytuacji. To nawet nie jest 'sredniactwo', co najwyzej piaskownica.
          'Nikt', ktory uciekl statystyce, wzbudza moj podziw.
          Problem o ktorym mowie, jest w tym, iz producent, wydawca usuwa pieszczotliwie 'przeszkody' umyslowe, na sciezce procesow myslowych spoleczenstwa, i dlatego nie ma adekwatnej reakcji dzialania do rzeczywistych problemow/doswiadczen. Tylko przerost kontroli (tak jak kiedys propagandy politycznej). Z tym samym efektem psaywnosci.
          Czekanie na kataklizm, w takiej sytuacji, jest oczywiscie mysleniem optymistycznym. Ale, jak juz wspomnialem, sa inne opcje.
          No jasne ze 'o wszystko trzeba zabiegac', ale to mi przypomina za bardzo katolickie musisz cierpiec jak Jezus, azeby byc czlowiekiem! Odpuszczenie sobie, lenistwo, jest w tak iluzorycznie stwarzanej rzeczywistosci, w duzej mierze pochodna iluzji iz przeciez zyjemy w demokracji i wolnosci, albo niemoznosci zrozumienia i frustracji. Wowczas dopiero do glosu dochodzi 'wariant najprymitywniejszy'.
          Dobrze ze 'wierzysz' w to lepsze. Wiara gory przenosi.









          wink Zmiana jest Wolnością ;-
          • baba-jaga Re: nie taki głupi szarak jak się producentowi wy 04.09.11, 09:37
            tylko czy o tej samej 'wierze' mowimy? gdyz wiara w znaczeniu potocznym, wspolczesnym, albo uzywanym tradycyjnie prze krytykow wiary, albo samych wierzacych, jest mi tak obca jak tylko jest to mozliwe.
            Zrodloslowem nowotestamentowego slowa 'wiara' gr. pistis w tym wersecie NT, gdzie mowa o przenosinach 'Gory', jest gr. patho, oznaczajace 'wiązać', 'łączyć', być przekonywującym, zdobywac przyjazn/przyjaciol, walczyc o pojednanie, przekonywac kogos/coś do aktywnosci, przy/jaźni, etc,
            Samo slowo pistis, oznacza ufnosc, zdolnosc do zawierzania, jak tez bycia wiarygodnym, przekonanie co do istnienia czegos ( w tym wypadku Boga, czyli przekonanie o prawdziwosci istnieniai energii Tworczej, czegos wiekszego od wlasnego ego, wewnętrznej jaźni).

            Ano tak, wiara ktora wierzy w realnosc tworczosci, na pewno nie jest ani pasywna, ani pozbawiona intelektu, lecz jednoczy wszystkie sily ludzkiej psychiki w celu stworzenia konstruktywnych warunkow i struktur rzeczwyistosci i egzystencji. Zdolnosc do bycia wiarygodnym jest rowniez, a moze nade wszystko uwarunkowana wiara w siebie, swoje czlowieczenstwo. A bliskosc owego zrodloslowa 'patho' z patosem jako zdolnoscia do scierpiania siebie, azeby moc rozwijac cos co prxekracza nasze ego, niewatpliwie laczy sie z psychologicznym procesem rozwojowym od ego do jazni.

            Taka wiara nie ma nic wspolnego z samym hurra optymizmem, ani ze slepym uczuciem ze wszystko stanie sie samo, dzieki naturalnym mechanizmem, albo interwencji nadprzyrodzonej czarodziejskiej rozdzki siwowlosego starca Boga, bez aktywnego udzialu czlowieka. Wrecz przeciwnie.

            A slowo 'Gora' oznacza etymologicznie 'powstawanie', 'wschodzenie', rowniez 'ptak', 'kogut'. O-znaj-mianie swiatlosci/swiadomosci powstajacej z aktywnosci umyslu laczacego przeciwienstwa, likwidujacego wszelkie przeciwnosci/przeszkody (w tradycyjnym znaczeniu 'gory').
Inne wątki na temat:
Pełna wersja