Kobiety mnie zadziwiają czasem

14.01.12, 09:55
Kolejny kamyczek do ogródka o polskich kobietachsmile
Nie, nie o wszystkich - taki epizodzik do dyskusji i tyle.
Miałam okazję wczoraj być na imprezce - imieniny kolezankismile Same babki zaproszone, same fajne. W klubie spotkałyśmy mego kolege z jego towarzystwem (spore) i znajomego jednej z pań "od nas" tudzież ze sporą grupą znajomków. Zintegrowaliśmy sie fajnie i było miło.
Dla mnie do czasu, aż nie zaczął mnie adorować jeden z panów.
Piszac "adrodować" nie mam na mysli proszenia w tany, czy rozmowy, bo to wg mnie normalna sytuacja na imprze. Mam na myslki nachalne wypytywanie o szczegóły mej prywatnosci (nie poidawałam) , domaganie sie co 10 min. mojego nr tel. (nie dałam) a w końcu pan był uprzejmy połozyć mi rękę na udzie. Zwalczyłam naturalny odruch dania mu w pysk - nie bede kolezance puć imienin, a z naszego stołu robić widowiska, przesiadłam sie gdzie indziej, mimo, ze to ja wczesniej zajełam to miejsce, a nachał się dosiadł.

Wyszłam potem na papierosa z jedną z pań z towarzystwa towarzyszacego temu panu. Dziewczyna mnie pod niebiosa wychwalała (widziała scenkę), ze jestem w porzadku, bo on ma przecież zonę i dzieci, no przystojny jest, a ja się mu oparłam.

Co do tej przystojnosci - nie w moim typie bynajmniej z urody, ale nie w tym rzecz. Dla mnie facet zachowujący sie, jak ten typ jest poza wszelkimi rozwazaniami w temacie znajomosci bodaj towarzyskiej. Powiedziałam o tym dziewczynie - ze nic mi nie wiadomo o statusie roidzinno-zwiazkowym tego typa. Wiadomo mi natomniast o MOIM. To raz, a dwa, że w moim odczuciu naturalne jest, że sobie nie zycze, zeby całkiem obcy kolo macał mnie po udach, bez wzgledu na to czy ma zonę, dzieci itd.

Pani była jakoś zdziwiona: myslała, ze ja wiem, iż ów pan zonaty i dlatego odrzuciłam jego zaloty (końskie dodam). No ludzie....Fajnie, ze kobiety sa solidarne i przynajmniej dla niektórych zajetosc faceta ma znaczeniesmile. Ale niefajnie, że babki uwazają, ze tak sie zachowywac wobec nich mozna, jesli sie jest wolnym np.
Czy naprawde w naszym społeczeństwie facet to takie bozyszcze, ze moze być chamem?
    • oby.watel Re: Kobiety mnie zadziwiają czasem 14.01.12, 12:01
      kora3 napisała:

      > Czy naprawde w naszym społeczeństwie facet to takie bozyszcze, ze moze być cham
      > em?

      Sądzisz, że nasze społeczeństwo zna Twojego adoratora? Ale owszem. Jaki jest p. syn, jakie ma cechy i przymioty możesz usłyszeć wielokrotnie, barwnie i opisowo. O matce dowiesz się tylko tyle, że była niepokalanie poczęta i że była dziewicą, co w przypadku żony i matki kilkunastu dzieci już samo w sobie jest cudem. Z takiego przekazu wynika bezsprzecznie, że mężczyzna to coś wyjątkowego, świętego, a kobieta jest coś warta i godna szacunku tylko wtedy, gdy ma błonę w stanie nienaruszonym. Reszta jej cech i przymiotów nie ma żadnego znaczenia.

      Aha. Musi jeszcze być wierna i oddana. W przeciwieństwie do mężczyzny, który nie musi.
      • kora3 całkowite nieporozumienie, jak zwykle :) 14.01.12, 12:46
        nie chodzi o TEGO faceta i o to czy zna go społęczeństwo. JA nie nie znam nawet, bo widziałam go wczoraj pierwszy i mam nadzieję ostatni raz w życiu.
        Chodzi o zjawisko, mechanizm...
        • oby.watel Re: całkowite nieporozumienie, jak zwykle :) 14.01.12, 21:08
          A jakie zjawisko, mechanizm uosabia facet, którego widziałaś pierwszy i ostatni raz w życiu? Nie zrozumiałaś co napisałem? Tak myślałem. No to jeszcze raz - człowiek, czyli mężczyzna, jest czysty z natury, dopóki nie spotka na swej drodze kobiety, która go pokala. Zwróć uwagę, że to kobieta jest uosobieniem zła - czarownica, teściowa, jędza, macocha. Znasz bajkę o złym ojczymie? Ja prawdę mówiąc nie mogę sobie przypomnieć żadnej, za to o złej macosze mnóstwo. Tak się na tym skrawku świata utarło, że mężczyzna byłby aniołem, gdyby nie kobieta.
          • kora3 Re: całkowite nieporozumienie, jak zwykle :) 14.01.12, 21:22
            Gosciu przejawia brak kultury i najwyraźniej takze samokrytycyzmu, ale to nie ma tu wiele do rzeczy.

            Nie o niego chodzi wszak, a o reakcję innej kobiety. A na podciąganie wszystkiego pod religię nie mam ochoty, chciałam teraz w temaciue "społeczeństwo"smile
            • oby.watel Re: całkowite nieporozumienie, jak zwykle :) 14.01.12, 22:59
              Coś dało podwaliny pod takie a nie inne traktowanie kobiet w tym kraju. Ale oczywiście można "nie podciągać" niczego pod nic. tylko co da taka rozmowa?
              • kora3 Re: całkowite nieporozumienie, jak zwykle :) 14.01.12, 23:04
                taka rozmowa pozwoli szukać rzeczywistych przyczyn, a nie wyimaginoiwanych i wynikających z zainteresowania jednym jedynym tematem smile
                • kora3 a podobne chamstwo panów 14.01.12, 23:05
                  nie jest bynajmniej cechą Polski. Mnie nie zastanawia pan, tylko PANi i jej podejscie do tematusmile
                • oby.watel Re: całkowite nieporozumienie, jak zwykle :) 14.01.12, 23:39
                  Jeśli te przyczyny są nierzeczywiste, to też chętnie poznam rzeczywiste.
                  • kora3 Re: całkowite nieporozumienie, jak zwykle :) 15.01.12, 00:33
                    smile fajnie ze jesteś, bo mam "plana" załozyć watek, w którym mam nadzieję poznać twe zdaniesmile
                    • oby.watel Re: całkowite nieporozumienie, jak zwykle :) 15.01.12, 00:40
                      Ale ja już swoje zdanie wyraziłem i rzeczywistą przyczynę określiłem. Jeśli nie jest nią religia, to zdradź, proszę, co nią jest.
                      • kora3 Re: całkowite nieporozumienie, jak zwykle :) 15.01.12, 11:02
                        Wg - pewne uwarunkowanie społeczne.

                        Wiem, ze Ty wszystko jesteś w stanie przypisac wprost religii, ale daruj, ja chce dyskutować na serio.

                        a na serio dla mnie znaczy wielosapektowo, a nie tylko tresc "to wina religii" i zamykamy dyskusję smile bo wszystko wszak już wyjaśnione.

                        Żeby jasnosc była - ja wcale nie twierdze, ze przekonania religijne, takie czy inne nie kształtują człowieka, czy też szerzej - społeczeństwa w zakresie także zachowań i poglądów nie zwiazanych scisle z religią. Zapewne kształtują, ale zasadniczo nie mogę zgadzać sie z tezami, ze TYLKO< ZAWSZE i JEDYNIE - rozumiesz?

                        Dlaczego? Ano dlatego, że przede wszystkim pewnien model zachowań np. Polek (bo o kobietach teraz rozmawiamy) jest charakterystyczny zarówno dla pań zaangazowanych religijnie, jak i zupełnie niezaangazowanych, wychowanych w duchu religijnym i niewychowanych w tym duchu. Skoro tak jest nie moze istnieć proste przełozenie pt. - zachowują się tak, bo ukształtowała je religia wyznawana przez siebie, albo przez rodziców.

                        Mozna o takim czymś mówić z powodzeniem, gdy mamy do czynienia z konkretną grupą zaangazowaną religijnie - jak na przykłąd ta, którą cytuję w innym wątku. Te osoby nie tylko są życiowo ukształtowane wg zasad swej religii, ale takze wcale tego nie ukrywają i wrecz sie z tym obnoszą.

                        Ale ja chce podjąc dyskusję o CAŁOKSZTAŁCIE społęczństwa, czy też statystycznej Polce, jaką jest w moim odczuciu ta pani, z którą rozmawiałam na wspomniany temat.
                        Na pewno nie jest to osoba religijna. Nie kieruje się w zyciu zasadami religijnymi - weź pod uwagę chociazby to, ze huczna impreza z tańcami i alkoholem odbywała się w piątek smile
                        Wiem też, że pani stosuje antykoncepcję (inną niż NPR). Jenoczesnie jak wiekszosc społeczeństwa brała slub koscielny i ochrzciła swoje dziecko - tylko czy to jest "dowód" na religijnosc? No oboje wiemy, ze nie smile

                        Znając nie tylko te panią smile dochodze do wniosku, że mechanizm polegający na tym, że w naszym społeczeństwie spora liczba kobiet postrzega faceta, jego zainteresowanie sobą, obecność jako dar losu niemozebny nie jest wprost uwarunkowany religijnie.
                        • oby.watel Re: całkowite nieporozumienie, jak zwykle :) 15.01.12, 12:12
                          W Polsce jest ponad 90% katolików. Nie podlegają oni oczywiście żadnym wpływom religii. I nie indoktrynacja religijna od przedszkola ma wpływ na ich zachowania i poglądy. To absolutnie wykluczone i ja chcę mówić o rzeczywistym wpływie, jaki na Polki i Polaków wywierali od wieków Aztekowie.
                          • kora3 :) no widzisz, nie raczyłeś odnieśc się 15.01.12, 13:17
                            do mojego innego wątku, a tam moze znalazłbyś obszerniejsze wyjasnienie skąd moje podejscie. Krótko mówiac stąd, że owa ponad 90 procentowa liczba to liczba OCHRZCZONYCH w KRK, a nie praktykujących, a tym bardziej zyjących wg nauki KRK.

                            Latwo to sprawdzić rozglądając się dookoła. Zdecydowana wiekszosc Polaków chrzci dzieci, bo jakze tak - bez chrzcin? Bierze sluby w kosciele dla łądnej oprawy, ale jednoczesnie stosuje niedozwoloną przez KRK antykoncepcję, dopuszcza rozwody, akceptuje wolne związki, miewa kontakty seksualne przed i pozamałzeńskie. , a takze dopuszcza aborcję (sądzac po licznie nielergalnych zabiegów i zainteresowaniu srodkami wczesnoporonnymi) Zastanawiajce, dlaczego na TE poglądy nie ma wpływu owa "katolickośc" tak liczna w naszym społeczeństwie, nieprawdaż?

                            A miałąby mieć wpływ akurat na to, że sporo bab uwaza, że kobieta bez faceta nic nie znaczy, wiec facet moze sobie być chamem, byle zechciał z nimi być?
                            • oby.watel Re: :) no widzisz, nie raczyłeś odnieśc się 15.01.12, 13:27
                              Tylko oprawa nie świadczy w żaden sposób o zawartości. To się nazywa owczy pęd. Oraz wzorce. A wzorce tworzy wierząca większość. Dlatego nie wynikiem wpływu Azteków jest powszechne przyzwolenie na bicie dzieci, przymykanie oczu na molestowanie, a jak się kobiety nie bije, to jej wątroba gnije.
                              • kora3 Re: :) no widzisz, nie raczyłeś odnieśc się 15.01.12, 13:44
                                oby.watel napisał:

                                > Tylko oprawa nie świadczy w żaden sposób o zawartości.

                                no własnie, własnie - to, ze ktoś bierze slunb koscielny ze względu na ładną oprawę, nie oznacza bynajmniej, ze nie bedzie stosował antyków, doipuszczał rozwodu, zdradzał oraz bierze ślub dziewicą/prawiczkiem. smile

                                To się nazywa owczy pęd.


                                nooooo i tenze napedza koniukture klerowi, bo jest popyt na jego usługi smile

                                > Oraz wzorce. A wzorce tworzy wierząca większość.

                                Ale włąsnie cholibka u nas większosc nie jest wierzaca smile W pojeciu KRK nie istnieje coś takiego, jak katolik "wierzacy, lecz niepraktykujący" smile wg nauki Koscioła to jest oksymonon smile Ktoś kto nie zgadza się z nauką Koscioła w dowolnej kwestii, nie praktykuje religii w sposób oczekiwany przez KRK - nie jest prawdziwym katolikiem (no chyba, ze do czegoś potrzeba wykazać 90 pare procent, to wtedy się to przemilcza dyplomatycznie i liczy tych w niemowlęctwie ochrzczonych, jak leci). Skoro u nas wiekszosc nie zyje wg zasad katolickich, to wniosek jest prosty: wiekszosc nie jest, w kazdym razie w KRK wierzaca.
                                Tak naprawde praktykuje regularnie religię niewielki odsetek Polaków, a jeszcze mniej na serio stara się żyć zgodnie z nauką KRK, jak wiec mozna tu mówić o "wzorcach wierzacej wiekszosci" ?smile
                                Przewcie gołym okiem widać, ze wzorce są brane włąsnie z niewierzacej wiekszosci: rozwody, antyki, seks przed i pozamałzeński to NORMA polska, a nie wyjątki. To jest zatem WZORZECsmile

                                A wpadłes na to, że pewne wzorce wynikają po prostu z kultury w jakiej człowiek jest wychowany? Ze srodowiska? I ze czasem mogą tylko pozornie być powiazane z religią, bo to srodowisko np. jest przywiazane do obrzedów?

                                Kiedyś, jeszcze chyba na innym forum, ale w zblizonym gronie (bez Ciebie jeszcze, rzecz jasna) przytoczyłam przykład takiej mentalnosci. Na jednej z wiosek, w luźnej rozmowie ze mną pewnien pan krytykował pewną panią za "rozwodzicielstwo"smile Wypowiedział się w taki deseń : "PAni, no przecie wiadomo, że swój chłop czy swoja baba się znudzi, a krew nie woda. Ale to przecie normalne jest. MAło to u nas takich, co to z cudzą babą, albo chłopem? Ale zeby sie zaraz rozwodzić? Po wsi razem chodzić? Przecie to wstyd... KAzdy inny umiał po cichu se babe przygruchać..."smile

                                Gosc nie mówił nic o grzesznosc stosunków pozamałeskich, a takze rozwodu, gosc mówił jedynie, ze to ostatnie to WSTYD, a nawet o POWSZECHNYCH sprawach (jak zdrady), choć wiedza wszyscy nie nalezy głosno gadać, ani tym bardziej sie z nimi "obnosić".
                                Nie uwazasz, że gdyby kolo był wierzacy, to wspomniałby boaj o tym, że takie zachowanie to przecie GRZECH? O grzechu nic nie było, było o tym, ze bzykać się z cudzą zoną/mezem to norma ( i to fakt, zwłaszcza tu), ale GADAC o tym, albo sie rozwodzić to WSTYD. smile
                                • oby.watel Re: :) no widzisz, nie raczyłeś odnieśc się 15.01.12, 15:12
                                  Jeśli chce się wykazać, że religia nie ma wpływu na życie, bo ochrzczony nie znaczy wierzący, to wskazuje się sprzeczności w postępowaniu, rozziew między doktryną lub nauczaniem a czynami. Problem w tym, że sami duszpasterze w przeważającej większości są na bakier z zasadami, które głoszą. A taka argumentacja niczego nie dowodzi, niczego nie wyjaśnia.

                                  Jest bowiem jeszcze coś takiego jak wygoda i hipokryzja. Mogę gardłować przeciw korupcji, potępiać zarówno dających jak i biorących, ale jak przyjdzie co do czego bez mrugnięcia okiem wezmę lub dam, bo wiem, że mi nic za to nie grozi. Ludzi potrafiących się oprzeć pokusie nie jest wielu. Jeśli wiem, że mi za przyłożenie żonie włos z głowy nie spadnie, a żona na skargę nie pójdzie, bo nie ma gdzie, to mi się może zdarzyć, że mi "nerwy puszczą". Albo dlatego, że to lubię.

                                  Powoli coś się w jednych obszarach zmienia, w innych nie. Dziś już policja nie wzrusza ramionami na wezwanie do katującego żonę męża kwitując to krótkim "niech pani wytrzyma, my się do spraw rodzinnych nie wtrącamy". Ale z drugiej strony pobicie pedała czy Żyda jest traktowane pobłażliwie, a śledztwo szybko umarzane.

                                  Polska słynęła z tolerancji, była azylem dla prześladowanych. Ale tak długo, jak długo kler nie miał głosu decydującego. Żydzi nie dlatego są źli, bo są źli, ale dlatego, że okradziono ich z ich wierzeń i potraktowano jako własne. I uwiera, że wierzą nie tak, jak powinni, jak ci, którzy przez wieki ich święte pismo poprawiali, fałszowali, zakłamywali i uzupełniali. Stąd większa nienawiść do Żydów, którzy Polakom nigdy krzywdy nie zrobili (a wręcz przeciwnie) niż do Niemców, Rosjan, Mongołów, Szwedów czy Tatarów, którzy krew Polaków przelali.
                                  • kora3 Re: :) no widzisz, nie raczyłeś odnieśc się 15.01.12, 15:32
                                    Hmm no to Twoje zdanie, ze niczego nie wyjaśnia i nie dowodzi smile To podobnie, jak z tym psem, co się zesra pod magistratem smile Mozemy dowodzić, ze narobił tam w ramach pokazania władzy samorzadowej jak traktuje jej "służbę" społeczeństwu. Szczególnie jesli właciciel psa jest anty wobec tej władzy, mozemy dowodzić, ze pies przejął jego poglądy smile jesli jest pro - mozemy dowodzić, ze argumentacja własciciela nawet jego własnego psa nie przekonuje, czemu dał srając tam gdzie srał dobitny wyrazsmile

                                    Mozemy też dowodzić, że pies został zmuszony przez własciciela do zrobienia tam, bo tak własciciel chciał zademonstrować jak mysli o urzedzie i posłuzył sie sprytnie psemsmile

                                    a i tudzież mozemy - że [pies nasrał pod magistatem, bo nie mógł pod kosciołem, gdzie miał ochote, bo psa za to wraz z włascicielem ukamieniowanoby.

                                    A mozemy też stwierdzić, ze oto pies się zesrał bo mu się zachciało i akurat spasowało mu miejsce pod magistratem smile -i to wyjasnienie jest, choć najprostsze, najpewniej prawdy najbliższesmile

                                    Takie samo mam podejscxie własnie do tej "katolickosci" naszego społeczeństwa. JEsteśmy nacją dosc mocno przywiazaną do tradycji i obrzedowosci. Lubimy imprezować, pompę a powiedzenie "zastraw się, a postaw się" nie ukuło się bynajmniej teraz. Stąd własnie bierze się u nas popyt na koscielne usługi typu chrzest, czy ślub koscielny - takie jest wg mnie najprostsze i najlogiczniejsze wyjasnienie. Obserwacja społeczeństwa, a takze jego wyrazane wprost w rozmowach i niewprost w zachowaniu deklaracje potwierdzają to moje spostrzezeniesmile Najczesciej ludzie deklarują , ze biorą slub w kosciele, bo jest zwyczajnie ładniejszy, niż taki w USC. Wiec jak to mówią nierzadko Polacy smile "pierswzy ślub tylko w kosciele" smile, które to powiedzonko pokazuje też stosunek tychze do tegfo slubu, niegunowo odległy od tego, jakiego oczekuje KRK.

                                    Jesli chodzi o niewtrącanie się do domowego katowania zon policji ... No cóż. Pierwsza sprawa, ze taka postawa cechowała np. o dziwo PRL-owską ...milicję. Choć opowiesci o tym, jakoby "za komuny" (której u nas nigdy nie było hehe) Kosciół był bardzo ciemiezony, to bujda na resorach - trudno milicję uznac za narzedzie w jego rekach, przyznasz...

                                    Skąd wiec takie podejscie milicji do domowej przemocym jesli nie z religijnosci funkcjonariuszy i ich przełozonych?smile Z zakorzenionej acz nieuawnianej religijnoisci? Raczej z polecenia słuzbowego smile Tak, tak właśnie. W okresie kiedy byliśmy zdrowym i wolnym od owrzodzeń zgniłego Zachodu ciałem społeczeństwa socjaliustycznego nie było w nim miejsca na patologie pt. bicie zony, molestowanie dziecka itp. A jak najłatwiej było "udowonić" ze patologii takich u nas niet? Ignorując je i nie umieszczając w notatkach, statystykachsmile Nie ma wpisu, nie ma sprawy, a baba się rozwiesć moze przecież, ten zgniłozachodowy wynalazek akuratnie nie był pietnowany i wrzodem na zdrowym ciele socjalistycznym też nie był - ot ludzka rzecz smile
                                    • oby.watel Re: :) no widzisz, nie raczyłeś odnieśc się 15.01.12, 19:32
                                      Niestety, ponieważ pies nie jest świadomą jednostką nie może być brany poważnie w rozważaniach. A twierdzenie, ze tysiąc lat zabobonu nie odcisnęło piętna na mentalności można śmiało włożyć między bajki. Bo tak się jakoś składa, ze rozwinęły się te kraje, gdzie zabobon został nieco zmodyfikowany.

                                      Na świecie docenia się i szanuje rodaków, którzy do czegoś doszli. Nie stawia się pomników tym, którzy wysługiwali się obcym, nie czci się zdrajców. Kościół jako instytucja (bo nie pojedynczy księża) nigdy nie działał w interesie Polski i nie stawał w obronie interesu Polski. Za to doił ją bezwzględnie i często działał na jej szkodę. Warto poszperać jak się zachowywał kler w obliczu zbliżającej się wojny pod koniec lat trzydziestych XX w. O tym milczeli nawet wstrętni, przedstawiający podobno Kościół w niekorzystnym świetle, historycy komunistyczni.

                                      Najbardziej zdumiewające jest, że rządu - żadnego, łącznie z lewicowymi - nie interesowało i nie interesuje ile Kościół kosztuje polskiego podatnika. A państwo daje dużo i nawet nie chce policzyć ile: wydatki na ten cel zadekretowane są w różnych ustawach i poukrywane w budżetach MON, MEN, Biura Ochrony Rządu, Służby Celnej, ZUS, a nawet w puli środków przeznaczonych na służbę zdrowia. W Ministerstwie Finansów zbiorczych danych nie ma.

                                      Co ciekawe i znamienne zarazem sprecyzowaniem stosunków finansowych na linii państwo–Kościół miała zająć się specjalna komisja, której powstanie zapisano w artykule 22 konkordatu: CytatPrzyjmując za punkt wyjścia w sprawach finansowych instytucji i dóbr kościelnych oraz duchowieństwa obowiązujące ustawodawstwo polskie i przepisy kościelne Układające się Strony stworzą specjalną komisję, która zajmie się koniecznymi zmianami. Nowa regulacja uwzględni potrzeby Kościoła biorąc pod uwagę jego misję oraz dotychczasową praktykę życia kościelnego w Polsce.
                                      Artykuł, żywcem przypominający sławetny "Paragraf 22": mimo że ratyfikowano go w lutym 1998 r., komisja… do tej pory nie powstała. Ciekawe której ze stron mniej zależało na jej powołaniu. Kościół bowiem i tak zadbał, aby w tym samym artykule znalazł się zapis o uwzględnieniu jego potrzeb: CytatRzeczpospolita Polska w miarę możliwości udziela wsparcia materialnego w celu konserwacji i remontowania zabytkowych obiektów sakralnych i budynków towarzyszących, a także dzieł sztuki stanowiących dziedzictwo kultury.
                                      Najwidoczniej obie strony zdają sobie sprawę, że systemowe uregulowanie finansów wymusi ich jawność, a z jednej strony nie ma "woli politycznej", z drugiej zaś taki stan rzeczy jest na rękę.
                                      • kora3 Ok masz rację tylko 15.01.12, 20:55
                                        nie za bardzo wiem, jak to się ma do tematu wątku. Rozmawiamy bowiem o mentalnosci polskich kobiet w zakresie relacji z facetami.
                                        Ty utrzymywałeś i chyba nadal utrzymujesz, że to, iz kobieta pozwala się ogólnie rzecz biorąc traktowac przedmiotowo przez faceta (dowolnego) ma genezę z religijnosci.

                                        A ja pozwalam sobie mieć zdanie, ze niekoniecznie. Co ma do tego finansowanie KRK (oczywiste i niezaprzeczalne) przez nasze pańśtwo?

                                        Jesli powolisz powróce do tematu wątku i zapytam Cię w kontekscie Twych wczesniejszych tez: dlaczego wg Ciebie religia nie ma wielkiego wpływu na ogólnie pojetą moralnosc naszego społeczeństwa? Mam na mysli to o czym pisałam wczesniej - popularnosc seksu przed i pozamałzeńskiego, wolnych zwiazków, rozwodów i antykincepcji, a takze aborcji. Dlaczego w tych aspektach ludzie nie kierują się religijnoscią, a w temacie pozwalania na przedmiotowe traktowanie kobiet przez meżczyzn - tak?>
                                        • oby.watel Re: Ok masz rację tylko 15.01.12, 22:47
                                          Przecież już odpowiedziałem. Tutaj. Przegapiłaś? To innymi słowami - uważasz, że człowiek mający kontakt z przedstawicielem obcej cywilizacji jest chory jak człowiek mający kontakt ze zmarłą około dwa tysiące lat temu dziewicą. Ja też tak uważam. Ale idę o krok dalej. Uważam że ludzie którzy poważnie traktują banialuki, nie przeszkadzają im sprzeczności, oczywiste przekłamania, słowem wierzący, że czarne jest białe też są chorzy. Tylko nieco lżej....
                                          • kora3 Re: Ok masz rację tylko 15.01.12, 23:30
                                            Nie nie przegapiłam tego wpisu Twego, tylko daruj, nie dostrzegam w nim odpowiedzi na to pytanie.

                                            Albo religia ma KLUCZOWY wpływ na CALOŚC społeczeństwa z samego faktu, ze funkcjonuje w nim długo, albo go nie ma. Religia, w sensie ludzkich przekonań, mentalnosci a nie Kosciół, jako instytucja, która skutecznie potrafi wpoerdzoelać się w sprawy państwa.

                                            Jesli ma w zakresie o jakim napisałam czyli wspomnianej relacji kobieta-mężczyzna, to dlaczego nie ma w tych, o których pisałam, bo ze nie ma chyba watpliwosci Ci brak.

                                            Jakkolwiek tradycyjny model katolickiej rodziny jest taki, ze baba to raczej do dzieci i gwrów, a chłop do roboty to w nauce Koscioła nie ma zachety do przemocy wobec kobiet, czy traktowania ich przedmiotowo. Skąd wiec tak jednoznaczane i pewne traktowanie opisanej relacji z perspektywy religijnej, skoro w sprawach, gdzie Kosciół ma bardzo konkretne załozenia na "nie" taka zaleznosc jak uleganie religii nie wystepuje - ogólnie rzecz jasna, mowa o wiekszosci społeczeńśtwa, a nie np. grupach ortodoksów.

                                            Dlaczego kobieta wykształcona, niezalezna finansowo popada w czarną rozpacz, jesli mając załozmy lat 28 nie ma ustalonej daty slubu? Dlaczego wchodzi w zwiazek z byle kim, nie na swoim poziomie kultury, intelektu, z kimś znacznie ponizej swych wymagań w tych i innych zakresach?

                                            dlaczego w społeczeństwie, gdzie ludzie 40, 50 i wiecej letni nierzadko układają sobie zycie osobiste z powodzeniem od nowa po rozstaniu z kims, ktoś tak młody uwaza, że w zwiazku z tym, ze jeszcze się nie zaobrączkował, a raczje "la" to jest kimś nie tylko gorszym,, ale skazanym na bank na samotnosc do końca swych dni. Te spostrzezenia - choćby z forum tujejszego Kobieta.

                                            Logiczny wytłumaczeniem byłoby parcie na dziecko. Wiadomo, że im się jest starszą tym i zajsc trudniej w ciąze i ryzyko wad u dziecka - wieksze. Ale czesc z tych kobiet nie patrzy na to w kontekscie dziecka/dzieci tylko BYCIA mezatka. I niekoniecznie chodzi o ślub koscielny smile moze być i gosc "z odzysku" czyli rozwodnik bez mozliwosci zawarcia slubu koscielnego, wiec tu wzgląd religijny - odpada.

                                            Presja społeczna? Już od dawna nawet w malych wioskach przestało funkcjonować nazywanie "starą panną" kobiety załozmy 25 letniej i niezameznej. A to stad, ze dziewczyny z wiosek teś studiują, też odkładają zakłanaie rodziny na czas po studiach, kiedy sie już bedzie mieć prace itd.

                                            CO wiec jest powodem takiej postawy? Dodam, ze posuwającej się do tego, ze czesc takich dziewczyn pisze, że spoko, jak bedzie nieok to zawsze się mozna rozwiesc, a status rozwódki jest lepszy, niż "starej panny" - ani to po katolicku, ani mądre. Rozwiesc się trzeba, jak jest źle i nie da się naprawic, albo sie naprawiac nie chce, ale 100 razy lepiej nie wychodzić za maż za kogoś z kim sie potem trza rozwodzić, nawet przy tak lightowym podejsciu do swego rozwodu, jak moje - tak uwazam.




                                            • oby.watel Re: Ok masz rację tylko 15.01.12, 23:51
                                              Mieszasz psychologię i atawizmy z obyczajami, stąd problem. Przez wieki samiec był obrońcą i żywicielem kobiety, której zadaniem było go żywic i niańczyć jego potomstwo. Nie przeprowadzam analizy innych kultur, ale to ta, żydowska z kobiety zrobiła niemalże wroga człowieka, czyli mężczyzny, odmówiła jej praw, obcowanie z nią określiła mianem nieczystości, oskarżyła o utratę raju, wymyśliła grzech pierworodny.

                                              Dlaczego kobieta wykształcona, niezależna finansowo popada w czarną rozpacz, jeśli mając lat 28 nie ma ustalonej daty ślubu? Bo chce mieć z kim dzielić życie, być komuś potrzebna lub opiekować się kimś, mieć rodzinę, dzieci. A uczciwość nakazuje by jej tego nie odbierać kusząc jej partnera. Mężczyzn też to dotyczy. Przy czym tak się jakoś utarło, że to właśnie mężczyźni są strona aktywna, zdobywcami. Dlatego to mężczyzna nadskakuje kobiecie, choć zdarza się, że jest odwrotnie.
                                              • kora3 Re: Ok masz rację tylko 16.01.12, 00:48
                                                oby.watel napisał:
                                                >
                                                > Dlaczego kobieta wykształcona, niezależna finansowo popada w czarną rozpacz, je
                                                > śli mając lat 28 nie ma ustalonej daty ślubu? Bo chce mieć z kim dzielić życie,
                                                > być komuś potrzebna lub opiekować się kimś, mieć rodzinę, dzieci.


                                                Dooobra, ale czy naprawde "kimś" jest zaintereowana? Znaczy byle kim? Przecie mowa chyba o dzieleniu z tym człowiekiem zycia własnie, a nie zatańczeniu na imprezie, wiec u licha nie moze to być ktokolwiek? No o to mi właśnie biega, ze ktokolwiek to moze być na chwilę, ale na zycie z załozenia powinien być KTOS. smile jasne, moze nie wyjsc, ale jaki sens wchodzić w coś co raczej na pewno nie wyjdzie i nam nie odpowiada?


                                                A uczciwość
                                                > nakazuje by jej tego nie odbierać kusząc jej partnera.


                                                A tu powiem ci, ze choć kieruje sie sama tą zasadą (mam na mysli to, ze zajeci faceci mnie nigdy nie interesili), to co do zasady uwazam, ze nie masz racjismile
                                                Ta osoba, która kusi (bez wzgledu na płeć) chce dokładnie tego samego, o czym pisaleś wyzej - dzielic z kimś życie itd. No i podoba się jej własnie osoba kuszona (z tego, czy innego wzgledu). A jedynie osoba kuszona decyduje czy skusic sie da, czy niesmile i to ona jest nieuczciwa, jesli deklarowała wiernosc, a nie dotrzymuje. Trudno szczególnej lojalnosci wymagać od kusiecioela/lki, bo lojalny powienen być przede wszystkim osobk kuszony - oczywiscie wobec swego partnera/rki.


                                                Dlatego to mężczyzna nadskakuje kobiecie, choć zdarza się, że jest odw
                                                > rotnie.



                                                Powiem ci, nie tonem przygany bynajmniej, ześ jest Obi, nie na topiesmile
                                                W kazdym razie w temacie zwiazków ludzi z pokolenia 20+. Owszem, nadal inicjawtywa w sensie dązenia do poznania sie, czy pierwszych spotkań nalezy głownie do panów, choć panie też zdarza się przejmują inicjatywe.

                                                Ale w temacie "nadskakiwania" to mógłbyś się powaznie zdumiećsmile I tu kolejne ciekawe zjawisko. Otóż w wielkiej liczbie zwiazków młodych ludzi (ale nie gowniarzy ) owo "nadskakiwanie" paniom kończy się na jednorazowym postawieniu drynka, kawy, czy kolacji np. Potem pan oczekuje rewanzu, albo płacą kazde sa siebie

                                                Jesli kobieta pozwala za siebie zapłacić na kolejnej randce (np. nie mowi, ze prosi o osobne rachunki, nie sprawdza ile powina oddac, jesli pan zapłacił całosc, nie kwapi sie oddwać) to w oczach wielu mezczyzn z tego pokolenia jest ...naciągaczkąsmile
                                                Mowa tu zważ nie o znajomych, czy kolezństwie spotykającym, a o radkującej parze. I mowa o ludziach pracujących i niebiednych, ale nie jadających czy pijających w najdrozszych restauracjach, czy hotelachsmile
                                                Czytałam kiedyś wątek oburzonego goscia, któren naciągniety został był smile Zaprosił nowo poznaną dziewczynę na kawę. Zapłacił za latte całe 20 złotych (wymienił cenę w poscie)! UWazał to za heroizm, bo ... były tansze kawy, dziewczyna wzięła najdrozszą! Nadmieniam, ze to on wybrał lokal, wiec chyba się orientował jakie są w nim cenysmile
                                                No, ale jakoś przebolał te 2 dychy za kawe panny, jednakze nastepnego "naciągnięcia" nie zniósł smile Zaproponował spotkanie w pizzerii. No i wyobraź ty sobie Obi, ze naciągaczka nie kwapiła się zapłacić za swoją pizze i sok. Całe 35 zlotych! Gosc napisał., że zapłacił, bo jest KULTURALNY i nie chciał sie upominać o zwrot, ale wiecej się z naciągaczką nie umówił.

                                                Zaskoczona byłam na maksa, bo ja nie tylko na randkach nie płaciłam za siebie, ale i na pizzach z kolegami z klasy, a takze piwkach z kolegami z grupy, a i teraz rzadko udaje mi sie w sytuacji niezawodowej za siebie zapłacić, nie mowiac już o próbie rewanzu wobec kolegi, co poprzednio za mnie płacił. W tym pokoleniu raczej naturalne jest, ze to facet płaci za kobiete (choć w sytuachjach kolezeńskich zdarza sie, ze nie, ale raczej rzadko, mzoe wówczas, gdy spotkanie jest spontan nieumówione) Ale mysle sobie, studencina pewnie bidny, stypy mu na te lokale nie starczy, a jeszcze zyć trza. Wiec mu zyczliwie porazdziłam, zeby nie strugał swiatowca smile i poszedł z panną do takiej knajpy, w której cena kawy, czy pizzy dla niej go nie zrujnuje.
                                                Gośc mnie uswiadomił, że jest prawnikiem w korporacji i STAC go, ale nie zamierza stawiac naciągaczkom smile Zatkało mnie, ale mysklę sobie - chorobliwy skąpiec ...
                                                Po przeczytaniu wpisów pań i panów w odpowiedzi na ten dramatyczny o naciąganiu doszłam do wniosku, ze albo wiekszosc panów jest chorobliwie skąpa, albo takie "nadskakiwanie" to teraz standard jest w parach smile Nie wspomne już o innych ciekaowtskacjh , bo późno, ale przy okazji ci napisze smile

                                                >
                                                • oby.watel Re: Ok masz rację tylko 16.01.12, 13:20
                                                  kora3 napisała:

                                                  > Ta osoba, która kusi (bez wzgledu na płeć) chce dokładnie tego samego, o czym p
                                                  > isaleś wyzej - dzielic z kimś życie itd.

                                                  Nie.Nie chce. Chce zaliczyć skok w bok, przeżyć przygodę. Bo życie dzieli z żoną. A z tego, że przeleci jakąś kobietę nie wynika, że żonę przestał kochać. Po prostu albo musi, albo potrzebuje, bo na przykład żona nie może lub nie chce. Tu też kłania się religia, która z tej sfery życia czyni tabu, coś brzydkiego, brudnego, grzesznego. I wychowanie - rodzice wstydzą się o tym rozmawiać z dziećmi, a dzieci wstydzą się o tym rozmawiać z rodzicami. Dlatego żona nie ma śmiałości powiedzieć mężowi jak jej to sprawia największą przyjemność, a mąż nie ma śmiałości zaproponować żonie, że chciałby spróbować analnie.

                                                  Na szczęście to się powoli (Jezu jak powoli!) zmienia. I nie dzięki Kościołowi, ale jak zwykle wbrew niemu.

                                                  Co do reszty - zaznaczyłem, że obyczaje powoli się zmieniają. Dawniej mężczyzna zapraszał, więc oczywiste było, że funduje. Dziś mężczyzna zaprasza, ale jest kapitalizm - może zainwestować, ale jak widzi, że nic to nie daje, to nie widzi potrzeby czynienia dalszych inwestycji. Albowiem mężczyźnie największą radość i przyjemność sprawi kobieta, która się nagada. Chociaż niekoniecznie podczas pierwszej randki.
                                                  • kora3 Nie zrozumieliśmy się :) 18.01.12, 08:02
                                                    oby.watel napisał:

                                                    > Nie.Nie chce. Chce zaliczyć skok w bok, przeżyć przygodę. Bo życie dzieli z żon
                                                    > ą. A z tego, że przeleci jakąś kobietę nie wynika, że żonę przestał kochać.


                                                    Pisząc, ze kusiel/la chce tego samego, czyli dzielić z kimś życie np. - miałam na mysli te osobę, która "podrywa" zajetego faceta/zajetą kobiete. Oczywiscie nie zawsze tak jest, bo czasem taka osoba TEZ chce tyl;ko przygody, ale bywa.


                                                    Po
                                                    > prostu albo musi, albo potrzebuje, bo na przykład żona nie może lub nie chce. T
                                                    > u też kłania się religia, która z tej sfery życia czyni tabu, coś brzydkiego, b
                                                    > rudnego, grzesznego.


                                                    Wiesz, zdradzają sie takze osoby wcale niereligijnesmile Rutynam, nuda, oddalenie - to najczestsze przyczyny zdrady. A bywa, ze po prostu ktoś bedac w zwiazku zakocha się - tegp pod uwagę nie bierzesz?


                                                    Dlatego żona nie ma śmiał
                                                    > ości powiedzieć mężowi jak jej to sprawia największą przyjemność, a mąż nie ma
                                                    > śmiałości zaproponować żonie, że chciałby spróbować analnie.


                                                    Iiii tamsmile To już teraz rzadkosc Obi, raczej u starszego pokolenia, a u młodych rozmowy o włąsnym seksie są raczej na podzadku dziennym

                                                    > Co do reszty - zaznaczyłem, że obyczaje powoli się zmieniają. Dawniej mężczyzna
                                                    > zapraszał, więc oczywiste było, że funduje. Dziś mężczyzna zaprasza, ale jest
                                                    > kapitalizm - może zainwestować, ale jak widzi, że nic to nie daje, to nie widzi
                                                    > potrzeby czynienia dalszych inwestycji. Albowiem mężczyźnie największą radość
                                                    > i przyjemność sprawi kobieta, która się nagada. Chociaż niekoniecznie podczas p
                                                    > ierwszej randki.



                                                    Tu nie chodzi o to, że gosc nie ma iochoty "inwestowac", bo babka mu się nie spodobała. W takiej sytuacji całekiem rozsadne jest zaniechanie wszelkiej inwestycji nie tylko materialnej hehe, ale i zwyczajnie - czasowej, emocjonalnej.

                                                    Tu jednak mowa o sytuacji, kiedy facety uwaza, bez wzgledu na stopień zainteresowania wstepnie babką, ze jest ona naciągaczką, bo ....nie zapłaciłą za swoją kawe na spotkaniu smile
                                                    >
                                                  • oby.watel Re: Nie zrozumieliśmy się :) 18.01.12, 08:48
                                                    Zdziwiłbym się, gdyby post uległ zrozumieniu.

                                                    kora3 napisała:

                                                    > Pisząc, ze kusiel/la chce tego samego, czyli dzielić z kimś życie np. - miałam
                                                    > na mysli te osobę, która "podrywa" zajetego faceta/zajetą kobiete. Oczywiscie n
                                                    > ie zawsze tak jest, bo czasem taka osoba TEZ chce tyl;ko przygody, ale bywa.

                                                    Jak się to ma do tego co napisałem?

                                                    > Wiesz, zdradzają sie takze osoby wcale niereligijnesmile Rutynam, nuda, oddalenie
                                                    > - to najczestsze przyczyny zdrady. A bywa, ze po prostu ktoś bedac w zwiazku za
                                                    > kocha się - tegp pod uwagę nie bierzesz?

                                                    Jak się to ma do tego co napisałem? Co ma wspólnego z religijnością to, że żona nie chce czy nie może? Jak w zdaniu występuję słowo religia, to kontekst już staje się nieistotny? Chodziło o sferę seksualną i brak edukacji w tej materii, a na tę sytuację wpływ ma religia. Religijność zaś raczej hamuje zdradzieckie zapędy.

                                                    > Iiii tamsmile To już teraz rzadkosc Obi, raczej u starszego pokolenia, a u młodych
                                                    > rozmowy o włąsnym seksie są raczej na podzadku dziennym

                                                    Liczba nastolatek w ciąży i popularność okien życia świadczy o tym, że masz rację. Wygląda jednak na to, że dialog o seksie sprowadza się do pytania "dasz mi dupy?" i odpowiedzi "masz, bierz".

                                                    > Tu jednak mowa o sytuacji, kiedy facety uwaza, bez wzgledu na stopień zainteres
                                                    > owania wstepnie babką, ze jest ona naciągaczką, bo ....nie zapłaciłą za swoją k
                                                    > awe na spotkaniu smile

                                                    A dlaczego ktokolwiek powinien fundować obcemu człowiekowi? Powoli pewnie przyjdzie do nas też zwyczaj płacenia za poczęstunek podczas przyjęcia u znajomych. Choć ściepa, czyli współpłacenie za alkohol czy wyżerkę funkcjonuje od dawna. Stachu dzwoni do Rycha:
                                                    - Rychu, jutro zbiórka!
                                                    - O której?
                                                    - Nie o której, tylko po ile.
                                                  • kora3 Easy religijnosc nie ma tu nic do rzeczy :) 20.01.12, 07:55
                                                    czy jej brak

                                                    ja napisałam coś takiego: "Ta osoba, która kusi (bez wzgledu na płeć) chce dokładnie tego samego, o czym pisaleś wyzej - dzielic z kimś życie itd. No i podoba się jej własnie osoba kuszona (z tego, czy innego wzgledu). A jedynie osoba kuszona decyduje czy skusic sie da, czy nie i to ona jest nieuczciwa, jesli deklarowała wiernosc, a nie dotrzymuje. Trudno szczególnej lojalnosci wymagać od kusiecioela/lki, bo lojalny powienen być przede wszystkim osobk kuszony - oczywiscie wobec swego partnera/rki."

                                                    podkreślając, że jakkolwiek trudno pochwalic kogoś "wyrywajacego" osobę zajetą (płci dowolnej), to ona działa/moze działać dokłądnie z tych samych pobudek, co opisywana hipotetyczna 28-latka. - Chce z kimś być, dzielic życie itd. Trudno ją wiec obwiniać, w kazdym razie bardziej niż kogoś, kto bedac zajetym w romans się wdaje.

                                                    Momo wysiłku, nie dostrzegam tu kontekstu religijnego, w kazdym razie u mnie nie ma on znaczenia smile - zwyczajnie lojalnosci oczekuje od faceta, który zdeklarował się, ze mnie kocha, dzieli ze mną życie i łozko smile a nie od obcej kobiety, która moze miec na niego ochotesmile

                                                    A poza tym wszystkim - jasne, masz rację, wielu ludzi z sobą i ze swoimi dziećmi nie rozmwaia o seksie. Ale wielu też rozmawia. Nie jest też tak, że do zdrady w zwiazku dochodzi tylko wóczas, gdy partnerzy, albo jedno z nich są niezadowoleni z seksu.
                                                    Wielu ludzi tak włąsnie spłaszcza i trywializuje temat zdrady - nie pasuje mu/jej w łozku, wiec zdradza. A tymczasem b. czesto łozkowa sfera jest tu sprawą drugorzedną i wtórną, a zdrada jest konsekwencją, a nie przyczyną rozpadu zwiazku na poziomie emocjonalności i bliskosci.
                                                    Ludzie się zwyczajnie od siebie oddalają, brak jest pomiedzy nimi porozumienia, emocjonalnej bliskosci. Udany seks wcale tego nie nadrobi. A tymczasem pojawia się ktoś, kto wcale moze nie pociągać fizycznie, ale jest ciepły, wysłucha, przytuli, zapyta o problemy, które wg partnera/rki są bzdetem, okaze zainteresowanie itd. Taki ktoś staje się blizszy emocjonalnie niż partner/rka i zlądowanie w łozku to tylko konsekwencja tej bliskosci. Oczywiscie nie zawsze tak jest , ale w przypadku ludzi, którzy zdradzają, ale nie sa "zawodowymi zdradzaczami" - jest tak na ogół.

                                                    Co do edukacji seksualnej, okien życia itd. Powiem Ci tak - jasne, jest w naszym społeczeństwie całkiem sporo ludzi, którzy niewiele wiedza o antykoncepcji szczególnie młodych. Ale jest też Obi wielu ludzi, którzy w sprawach seksu idą na zywioł. Mam tu na mysli takich, których zarówno wiek, jak i percepcja ogólna (wykształcenie, wiedza ogólna) oraz poglądy pozbawione katolickiej ideolo wskazywałyby raczej na pragmatyzm w tej sferze.

                                                    Osobiscie znam ludzi po 30., którzy potrafią pójsc z kimś do łozka bez zabezpieczenia. Dodam, ze z kimś np. poznanym na portalu randkowych, nawet nie z kregu wczesniejszych znajomych.
                                                    Nie, nie oceniam tego moralnie smile czyjąs du..a, czyjaś sprawa. Ale jak najbardziej oceniam to w zakresie rozsadku: jedzie taka panna do goscia 200 kilosów i zostaje na noc nie znając go - moze to być przecież jakiś dewiant, morderca, może zajsc w ciążę z takim nieznajomym gosciem, moze ją w końcu czymś zarazić, niekoniecznie wyleczalnym.

                                                    Argumenty takiej osoby są takie:
                                                    - nie uzywam antyków hormonalnych, bo nie uprawiam systematycznie seksu
                                                    - nie załoze spirali z tych samych powodów, a poza tym chce moze mieć jeszcze dzieci
                                                    - nie zajde bo znam swój organizm
                                                    - w prezerwatywie nie lubię (on powiedział, ze nie lubi)
                                                    - nie wyglądał/ła na kogoś kto moze być chory ...

                                                    Nawet nie wiesz ilu jest takich ludzi - wykształconych (wiec wiedza czym sprawa grozi), niebiednych (stać ich/je na antykoncepcję) i pozbawionych katolickiej ideologii.
                                                    Zanium nie spotkałąm takowych ludzi, uważałam, ze "wpadka" po imprezie dotyczy nastolatek wyłącznie smile
                                                  • oby.watel Nastąpiło zrozumienie 20.01.12, 11:03
                                                    Nareszcie zrozumiałem. Problem jest, ale w zasadzie go nie ma. A wszechobecna religia nie ma na nic wpływu.
                                                  • kora3 problem?:) 21.01.12, 05:45
                                                    A mozesz doprecyzowac o który ci chodzi?

                                                    Pytam, bo daruj, ale mam wrazenie, ze o czymkolwiek się napisze, zawsze musi to mieć zwiazek z religią i to zwiazek bezposredni i scisłysmile

                                                    Zakładam, ze być moze miałąm niemiłą okazję poznać ludzi nawiedzonych religijnie bardziej ni z Ty (na szczescie dla Ciebie). Wiem, jak potrafią zatruć innym życie, wiem, jak ich ideologia im samym to życie potrafo niszczyć. Nikt mnie fdo tego przekonywać nie musi, bo sama to na włąsne oczy widziałam.

                                                    Mimo to nie mam na tym punkcie obsesji i obiektywnie oceniam sytuacje - nie zawsze kazdy społeczny problem ma źródło w religijnosci, nie tylko ludzie religijni popstepują nierozsadnie itd.
                                                  • oby.watel Problem? 21.01.12, 11:35
                                                    Twierdzenie, że zanieczyszczone powietrze, którym oddychamy nie ma wpływu na nasze zdrowie jest tak samo prawdziwe, jak twierdzenie, że wszechobecna religia nie ma wpływu na nasze poglądy i postępowanie. Nie oceniam czy masz obsesję na punkcie religii. Stwierdzam tylko to, co widać gołym okiem - ilekroć zwrócić uwagę na religijne korzenie jakichś zjawisk Ty natychmiast dajesz odpór. Twoje prawo i żaden grzech czy ujma być osobą głęboko wierzącą. Ale nie nazywaj swoich ocen "obiektywnymi".
                                                  • kora3 Żart? 21.01.12, 12:22
                                                    Jesli moje oceny nie są obiektywne, to czyje są? Twoje np.?

                                                    To co napisałeś to zwyczajna manipulacja jest
                                                    Byłeś uprzejmy napisać, że ilekroć zwrócić uwa gę na religijne korzenie jakichś zjawisk ja natychmiast dajesz odpór. Tylko jakoś tak dyplomatycznie nie wziąłześ pod uwagę, ze Ty wszystko, literalnie wszystko jesteś w stanie podczepić pod religię. Nawet to osławione psie gówno pod magistratem. smile
                                                    Dlatego własnie, jako rozmowca jesteś nieobiektywny i daruj, ale dla mnie niewiarygodny. Jesli bowiem ktoś wszystkie mozliwe zjawiska interpretuje tylko i wyłącznmie w zakresie swych fobii, czy antypatii, to trudno, zeby był obiektywny, a tym bardziej, by jako taki był odbierany.

                                                    Czego jak czego, ale tego bym była "głeboko wierzacym" fanem KRK - to chyba nikt poza Tobą o mnie ani na tym forum, ani na innym, ani co wazniejsze w realu o mnie nie powiedział nigdy smile Stawiam euro przeciw orzechomsmile , ze czesciej i bardziej stanowczo zdarzało mi się przeciwstawiać nagannym zachowaniom kleru W REALU piszac pod swoim nazwiskiem, a nie nickiem i za obrońcę tegoż kleru nie uchodze, rzekłabym, ze wrecz przeciwnie.
                                                    ALE nie uchodze też za zacietrzewioną oszołomkę, która wszystko co złe przypisze klerowi, wiec raczej Twoja opinia o tym, jakobym była nieobiektywna w tym zakresie mija się z prawdą i oceną moich Czytelnikówsmile


                                                  • oby.watel Re: Żart? 21.01.12, 13:30
                                                    Wybacz, moja droga, ale to osławione psie gówno pod magistratem to Twój nieudolny dowód, że religia na poczynania Polaków nie ma wpływu. Problem polega na tym, że ja przedstawiam swoje poglądy, osądy i sądy, a nie oceny. Poza tym daleki jestem od wyciągania ogólnych wniosków na podstawie jednostkowych przypadków.

                                                    Nigdzie i nigdy nie napisałem, że jesteś fanem KRK. Nie przypisuję też wszystkiego co złe klerowi. Bo religia to nie kler. Jesteś jednakowoż fanem boga (sama to publicznie przyznałaś, choć to nie ma żadnego znaczenia, bo potrafisz przeczyć swoim własnym słowom), a ja nie wnikam jakiego., bo nie obchodzi mnie to. Ale niezależnie od tego jaki by on nie był stajesz w obronie wiary i wierzących ilekroć wydaje Ci się, że są atakowani. Setki lat chrześcijaństwa odcisnęło piętno na chrześcijanach, podobnie jak setki lat islamu odcisnęło piętno na muzułmanach. Podobnie jak setki lat sąsiedztwa z Rosjanami odcisnęło piętno i na Polakach i na Rosjanach.
                                                  • kora3 Re: Żart? 21.01.12, 16:10
                                                    oby.watel napisał:

                                                    > Wybacz, moja droga, ale to osławione psie gówno pod magistratem to Twój nieudol
                                                    > ny dowód, że religia na poczynania Polaków nie ma wpływu.


                                                    Ależ ten mój całkiem "udolny" hehe wywód nie miał obalać tezy, ze religia ma ten wpływ, tylko miał na celu pokazanie Ci paradoksalnosci podczepiania wszystkiego pod religię smile

                                                    Problem polega na tym
                                                    > , że ja przedstawiam swoje poglądy, osądy i sądy, a nie oceny. Poza tym daleki
                                                    > jestem od wyciągania ogólnych wniosków na podstawie jednostkowych przypadków.


                                                    Pozwolę sobie nie zgadzać z Twą samoocenąsmile mogę?
                                                    >
                                                    Al
                                                    > e niezależnie od tego jaki by on nie był stajesz w obronie wiary i wierzących i
                                                    > lekroć wydaje Ci się, że są atakowani


                                                    Nie, ilekroć mam pewnosc, że mam do czynienia z tzw. argumentacją emocjonalną, znaczy prosto - wynikającą z emocji argumentującego, a nie z faktów.

                                                    . Setki lat chrześcijaństwa odcisnęło pięt
                                                    > no na chrześcijanach, podobnie jak setki lat islamu odcisnęło piętno na muzułma
                                                    > nach. Podobnie jak setki lat sąsiedztwa z Rosjanami odcisnęło piętno i na Polak
                                                    > ach i na Rosjanach.



                                                    Nie wykrecaj teraz kota ogonem smile Ja nie pisałam, ze religia na pewne zjawiska społeczne wpływu zadnego nie ma, tylko p[oddawałam w wątpiwosc twoje twierdzenia, jakoby miała wpływ na nie jako dominujący czynnik.

                                                    A mam takie przekonanie nie z miłosci hehe do KRK, tylko z obserwacji. JEsli widze, ze wiekszosc ludzi zdecydowanie nie zyje wg zasad religijnych, a wiesz, ze tak jest, zaś KRK traktuje jako usługodawce do zrobienia szoł z okazji nadawania imienia i zaslubin, to trudno mi potem przyjac argumentację, że oto ludzie ci żyją jak im religia dyktujesmile
                                                    >
Inne wątki na temat:
Pełna wersja